Nie iem czemu go tak usprawiedliwiam. iem że zrobił źle bardzo źle, ale nie potrafię inaczej i nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć przykro mi.
Po co zakładanie tego wątku? Bo mam taką potrzebę, chcę z kimś po prostu o tym porozmawiać, to trudne gdy nie ma sie kogoś bliskiego komu można zwierzyć się z takich rzeczy.
Wiesz a z domu cale nie tak znowu jak najszybciej bo minie trochę czasu zanim wyjdę za mąż chociażby z tego powodu że chce skonczyć szkole. Gdybym chciała to już była bym mężatką ale to nie o to chodzi po co tak od razu żeby puźniej był rozwód? nie to nie dla mnie
Podobne tematy
Wybacz ale jesteście troszkę za mało dojrzali na ślub... obydwoje! niewiem ale ja jakoś po zdradzie nie umiałabym żyć dalej z tą osobą. nie wierzyłabym że mnie kocha, bo jak się kocha to się nie zdradza, nie umiałabym się kochać z takim facetem, nie zniosłabym jego dotyku itp, ale to może tylko moje przekonanie. a w jakim on jest wieku?
On ma 22lata
Jeszcze może zmądrzeje ale niewiem... Jeśli go kochasz (albo tak Ci się wydaję) to ok zamieszkajcie razem spróbujcie jak będzie ale nie bierz od razu ślubu. po co potem w wieku lat 20 kilku być rozwódką? chociaż podziwiam za nadzieję bo ja bym nie umiała dalej w tym trwać. a on zdradził Cie fizycznie?
tak pojechał z kumplami na dyskotekę i zarwał tam jakąś latawicę...
a Wy wtedy byliście ze sobą czy to było podczas tzw przerwy rozstania odpoczynku od siebie czy jak to tam chce sobie to nazywać? Tak wypytuję bo chcę w nim znaleźć jakieś choć mizerne wytłumaczenie lub coś na jego obronę... ale ciężko, ja bym mu nie wierzyła tak bezgranicznie. facet powie wszystko co chcesz usłyszeć bylebyś tylko została, więc nie wierz od razu że tylko Ty że nigdy więcej bo takich jego tylko tych jedynych mogło być i może być jeszcze kilka... niech słowa potwierdzi czynami
tak to było podczas tej tzw przerwy. wiem że on mi może mówić to co właśnie chcę usłyszeć i dlatego mam te pieprzone wątpliwości
i pamiętaj, że co byś nie postanowiła to zawsze będziesz je miała... zastanów się czy jesteś gotowa żyć z nimi tak dlugo
Nie wiem. Muszę to wszystko dokładnie przemyśleć. ale jeśli nawet dojde do wniosku ze nie warto to jak zakończyć związek z kimś na kim tak bardzo mi zależy
szczerze tylko i wyłącznie... nie umiesz mu zaufać i tyle. chociaż tak do końca nie wiem i nie chce wiedzieć!!! napewno ciężko ale pewnie łatwiej niż przeżyć kolejną zdradę po takich obietnicach... martusia a skąd jesteś tak w ogóle???
z okolic ostrowca śiętokrzyskiego a ty
Bydgoszcz... Pamiętaj co Cię nie zabije to Cię wzmocni!!!!!!!!!!!!!!
Tylko, że ja już mam dosyć dostawania po tyłku od życia. chciała bym być w końcu w pełni szczęśliwa.
Tylko, że ja już mam dosyć dostawania po tyłku od życia. chciała bym być w końcu w pełni szczęśliwa.
Jeśli chcesz być szczęśliwa to po co planujesz przyszłość z facetem, któremu nie ufasz? Przecież czujesz, że coś jest nie w porządku. Takie odczucia nie biorą się z kosmosu. Twoja podświadomość Cię ostrzega, a Ty wbrew temu dalej w to brniesz.
skoro tak już szczerze ze sobą rozmawiacie, macie wspólne plany...... to może zwyczajnie szczerze powiedz mu o swojej niepewności, powiedz, że źle się czujesz z tym, że nie odbiera telefonów etc........ jeżeli faktycznie jest tak mówisz, że jesteście wobec siebie szczerzy to na pewno to uszanuje i będzie się starał abyś poczuła się w tym związku stablinie.
Ale dodam od siebie jeszcze ( skoro juz o stabliności) : cięzko będzie Ci uzyskac upragnioną stablizację, ponieważ z Twoich postów jasno wynika, że Ty nie masz w sobie jeszcze wypracowanej tej stabilności - nie wiem jak jest w życiu u Ciebie - opieram się tylko i wyłącznie na tym co piszesz......
Martusia04 Rzeczywiście on miał znów inną i jak widać długo się z tym nie krył. Po wczorajszej kłutni napisałam smsa oddzwoniła jego nowa miłość wrzeszcząc na mnie żebym dała mu spokój bo jest jego dziewczyną. Nawet nie miał mi odwagi sam tego powiedzieć.... potem z nim rozmawiałam i powiedziałam wszystko co mnie bolało. Czemu to musi tak cholernie boleć... Niestety czeka mnie jeszcze jedno spotkanie z nim (ma moje rzeczy) tylko nie wiem jak ja z nim porozmawiam...:,(
Tisha O wiele bardziej bolaloby po ślubie. Teraz nie jest źle! Jesteś młodziutka i wyjdziesz z tego, a przed Tobą całe życie. Jeszcze będziesz szczęśliwa.
LadyInBlack Dokładnie, pomimo, że teraz wydaje Ci sie,że jest najgorzej, jak mogłoby być, to tak naprawdę wszystko przed Tobą...
madzia0311 nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...
tak jak pisze
Tisha
bardziej bolało by po ślubie.a ty masz teraz czas dla siebie:)
Martusia04 i jeszcze próbował mi wmówić że to wszystko moja wina.... i pozwolił żeby tamta tak mi naubliżała przez tela... nigdy nie czułam się tak upokorzona
witam też mam bardzo poważny problem i bardzo podobny do was kochane. Jak byliśmy narzeczeństwem mój chłopak zdradzał mnie przez gg ukrywał tel sms. prawie o tym nie wiedziałam jak się pytałam czy pisze jakieś zboczone sms czy gg to zaprzeczał. teraz jak jesteśmy małżeństwem przyznał mi się ze zdradzał mnie. ciężko mi się pogodzić z tym często się kłucimy z tego powodu on mówi ze ja przesadzam że już tak nie robi ale ciężko mi w to uwierzyć tym bardziej że ma hasła pozakładane na swoim komputerze. w dodatku jestem w 3 miesiącu ciąży. Uważa ze za nie potrzebnie się denerwuje i wracam do tego co robił przed ślubem. ale czy to możliwe że już mnie nie okłamuje proszę o radę. okti 22 pozdrawiam was dziewczyny głowa do góry
dziś zamiast smutku, rozpaczy czuję tylko złość i żal
84 2011-09-13 21:37:22 Ostatnio edytowany przez Martusia04 (2011-09-13 21:38:33)
Wiecie co laski nie myślałam że tak mi będzie dobrze żyć jako singielka... Odświeżyłam stare znajomości, poznałam parę nowych osób, mam lepszy kontakt z siostrami, a nawet troche jakby wiecej czasu mam dla siebie, bo od kąd lepiej dogaduje sie z rodzina siostry częściej pomagaja mi w domu z mamą. Żyję tak jak chcę nikt mi nic nie każe, jest dobrze... a przynajmniej o wiele lepiej niz myslałam, że będzie jeszcze kilkanascie dni temu... Oczywiście sa chwile, w których wspomnienia wracają, ale ostatnio coraz żadziej, nie mam czasu na wspomnienia bo moje zycie nabrało zawrotnego tempa...:) Z Łukaszem staram się byc mimo wszystko w dobrych stosunkach... tzn. nie chcę sie z nim kłucić, wyzywać itp... ale to juz definitywny koniec.
Żałuję tylko tego że nie posłuchałam was i nie skończyłam tego od razu...:)
Powiedziałam sobie że dosyć płaczu i zaglądania w przeszłość...