Nasz związek nie należy do najłatwiejszych. Wcześniej to rozstania i powroty. Teraz jest trochę spokojniej, ale nie wiem czy mam do końca wierzyć swojemu facetowi. Po naszym ostatnim "powrocie" przyznał, że mnie zdradzał i nie to że raz ale to były częste przypadki. Obydwoje jesteśmy bardzo młodzi ale ja chciała bym juz stabilizacji. Przysięgał mi potem że już nigdy bo zrozumiał że to ja jestem tą jedyną iże nie darował by sobie gdybym znów przez niego cierpiała snuje plany na przyszłość, ale ja i tak nie jestem pewna czy on znów tego nie robi. Zdarza się że o późnych godzinach nie odbiera telefonu a ja już myśle ze jest z inną. Staram się mu ufać bo to podstawa związku, ale to nie jest łatwe wiedząc, że mój ukochany mieszka prawie 100km ode mnie o kręci się w okół niego wiele kobiet. Czy on naprawde będzie mi juz wierny
Podobne tematy
Życzę Ci tego z całego serca, bo zapewne zasługujesz na faceta, który byłby godny zaufania. Ale moim zdaniem, skoro szukasz stabilizacji to nie z nim... Moja babcia kiedyś mawiała (a jej słowa zawsze się sprawdzały), że jak mężczyzna (bądź kobieta) zdradzi raz, to zrobi to po raz kolejny... Po co chcesz tracić czas na gościa, który nie docenia tego, co ma? masz jeszcze dużo czasu a ten facet w moim mniemaniu nie jest tego wart. Ja też jestem młoda,mój związek też miewał cięższe chwile ale ośmielę się stwierdzić, że mój facet mnie nie zdradził i nie zdradzał, chociaż też się rozchodziliśmy i schodziliśmy ale ze względu na 2 zacięte charaktery a nigdy przez zdradę, ani nawet jej podejrzenie... jesteśmy ze sobą już 5 lat, mamy cudną córkę i jestem dumna z tego, że mój facet był moim pierwszym i teraz jest moim mężem
A ile czasu ze sobą jesteście? Daj sobie z nim spokój, on wie, że mieszkając tak daleko nic się teoretycznie nie powinno wydać, tym bardziej, że to były częste zdrady. Babiarz pozostanie babiarzem...
Tak jak poprzedniczka tak i ja stwierdzę, że skoro już tyle razy dopuścił si,ę zdrady, to nie sądzę, żeby nagle przestał zdradzać... Tym bardziej, że dzieli Was tyle km i jak piszesz, potrafi wieczorem tel nie odbierać. Też by mnie naszły od razu takie myśli jak Ciebie...
Opisze przykład z życia wziety:
To mialo miejsce lata temu Kolega,lat 21 mieszka w sosnowu,za dwa lata kończy studia,jest pd jednym zwiazku 3,5 roku w którym się dusił,poznaje dziewczyne na portalu(jakim nie wiem i to nie istotne)-19 lat która mieszka w Wroclawiu,jezdzi do niej dwa razy w miesiącu jak daje rade,jak nie zostają telefony,skype,gg,ona czasem przyjeżdża,często na święta,jak jest wicej dni wolnego.On Ja kocha,gada o niej całyczas jakaz cudowna,ale bardziej w sensie cielesnym(no cóż).Mija rok w tej pieknej harmonii na odległośc,jest połowa drugiego-nie odbiera często wieczorem telefonów,wsiada w samochód i jedzie bez zapowiedzi w tygodniu.Co zastaje jak dociera do jej domu? jej nieobecnośc,brat mówi że wyszła z kolegą,był wieczór okolo 20:00 z haczkiem,poczekał w samochodzie.
Czekał długo, do 23:50 Ona wróciła i nie była sama,a pożeganaie z "kolegą" nie było takie jakim byc powinno.
Wysiadl z samochodu zadwonił do niej,tlefon po kilku próbach miał sygał,powiedział jej by wyszła przed dom bo on tu czeka.Powiedział Jej że wszystko widział,padło wiele pytan,słów wypowiedzianych w gniewie,Ona nie zaprzecała,przyznała mu się,powiedziała ze trwa to od 3 miesięcy.,Wrócił do domu, popół roku się otrząsnał,poznał dziewczyne z okolicy(też na portalu)ona była po zwiazku z facetem którym byc nie powinna,była podobnie nieszczęsliwa z sercem potrzaskanmy które zbierała jak on powoli,jednak uczucie do bylej spowdowało że ja ignorował,nie dażył ją tym czym powinien, w końcu po 9 miesiacach zerwal i..........
i wlasnie dziś po 5 latach stwierdza: Ta dziweczyna której nie traktował powaznie ktora go leczyła z tej "jedynej 300 km dalej" była ta której cale zycie szukał,cóż ironia losu że odkrył to po kilku latach i teraz rozbija się nieszczęsliwie po nieudanych zwiazkach bo nie moze odnależc tego co kiedys odszukał,co mu samo zycie w jakimś stopniu podsuneło.
I tak Dwa serca jeszcze bardziej obite przez jedno które całkowicie wyszło z calej sytuacji bez szwanku.
Co stalo się z Tą jedynąktóra myśli że była?-ona go pokochala,pokochała ponownie i Ta piękna istota na zawsze swe serce przed nim zamkneła.
Takie sytuacje mogą miec bardzo negatywne nstępstwa w przyszłości,przez to mozesz utracic kogoś naprawde wartościowego.
jesli masz podejzenia nie wahaj się a pprawda jest taka że jak ktoś zdradził raz to zrobi to ponownie,gdyż bedzie miał świadomośc że partenr wybaczy ten jeden raz wiecej,szczególnie 100 km od niego.
Po Twoim poście już widac że masz milion podejzen i nie czujesz się zbyt komfortowo psychicznie,jesteś zagubiona-daj szanse się komuś odnależc kto przywróci Ci radosną egzystencje.
Pozdrawiam.
wszystko ok dziewczyny, ale jak zostawić kogoś na kim tak cholernie mi zależy...
Nie wspomniałam też o tym że ja też parę razy miałam chwile zapomnienia, ale obiecałam sobie że już nigdy i nie zdradzę go.
***STĘSKNIONA*** my nie rozstawaliśmy się przez zdrady. To te nasze charakterki ... O tym ze mnie zdradzał dowiedziałam się stosunkowo niedawno gdy walczył o to bym do niego wróciła. Mówił że jeżeli mamy spróbować jeszcze raz to musimy ten związek budować na szczerości i zaufaniu i uwierzyłam mu, zostawiłam (znów) dla niego faceta który myślę że był mi wierny i mnie kochał a teraz nie chce mnie znać
Tak jestem zagubiona ale kto by nie był. Gdy on jest ze mną świat jest piękny a gdy go nie ma czuję ogromną pustkę. Cały czas o Nim myślę. Czy warto rezygnować z Łukasza prze z jakieś domysły juz sama nie wiem:,(
Wiadomo, że Ci zależy, ale pomyśl sobie, że kolejne dni, miesiące z Nim sprawią, że będziesz jeszcze bardziej się angażowała, a jeśli jednak to się skończy, to potem będziesz bardziej cierpieć.... Nie mówię, że tak będzie, nie zakładam, że na pewno Cię zdradza, ale może tak być. Ja sama kiedyś też uwierzyłam, że teraz to już tylko szczerość, zaufanie, że już nie zdradzi i co? I angażowałam się, a potem cierpiałam 100 razy mocniej...
Już sama nie wiem... myślimy razem o wspólnej przyszłości, planujemy wspólny wyjazd za granicę żeby wspólnie zarobić na dom i wesele a ja nadal mam wątpliwości. A może to ze mną jest coś nie tak?
Już sama nie wiem... myślimy razem o wspólnej przyszłości, planujemy wspólny wyjazd za granicę żeby wspólnie zarobić na dom i wesele a ja nadal mam wątpliwości. A może to ze mną jest coś nie tak?
Zgadzam się z Silesią w 100%
Oj młoda młoda,wyciągnij wniski z mojego wczesniejszego posta.
Zdrada to najgorsza ze wszystkich ran którą człowiek zadaje drugiemu człowiekowi.
Powiem w skrócie historie swojej zdrady- laska się "walła" wiec Ja walłem się zaraz po tym i dokonałem tego tak by sama o tym się dowiedziała a na koniec jej powiedziałem wprost-teraz powiedz ze widzisz nas dalej razem po tym.
Pocierpisz i przejdzie,rany mają to do siebie że się goją a im szybciej zaczniesz je goic tym szybciej je wyleczysz.
Nie wiem na jakim fundamencie chcecie budowac zwiazek na prawdzie?-ok ale jesli Ty też go zdradzałas(co tak zrozumialem) to zastanów się co bedzie za pare lat,bedziecie miec podejzenia wobec siebie a to rodzi wątpliwości a watplowości rodza problemy.
To nie jest tak ze zaczynacie teraz od nowa i historia jest wymazana,zawsze w Twojej czy Jego podswiadomości bedzie zarys przeszłości.
Mnie zdrada przeistoczyła w ten typ faceta który mysli jak pobawic się kosztem innych,sporo ran sam zadałem,obudziłem się jakiś czas temu.Cóż ludzie wciąz bardziej pozadają tzw. złych,bo takich ciezko jest trzymac przy sobie trzeba o nich walczyc całyczas.
20 lat to młody wiek.............
No ok, wyleczę się tylko na jak długo? on ma w sobie coś takiego że nie potrafię bez niego. Z nó poznam jakiegoś faceta i znów po jakimś czasie zostawię go dla łukasza. Przecież doskonale znam siebie i wiem że nie przestane się z nim kontaktować to silniejsze ode mnie. A ja zdradzałam bo czułam sie zaniedbywana przez niego i teraz już tego nie zrobię.
Przysięgał mi potem że już nigdy bo zrozumiał że to ja jestem tą jedyną iże nie darował by sobie gdybym znów przez niego cierpiała snuje plany na przyszłość, ale ja i tak nie jestem pewna czy on znów tego nie robi. Zdarza się że o późnych godzinach nie odbiera telefonu a ja już myśle ze jest z inną
wiesz zawsze są obietnice,przysięgi..
smutne to wszystko...
ty żyjesz w strachu,boisz się że robi to dalej..
Staram się mu ufać bo to podstawa związku, ale to nie jest łatwe wiedząc, że mój ukochany mieszka prawie 100km ode mnie o kręci się w okół niego wiele kobiet. Czy on naprawde będzie mi juz wierny
chciała bym ci powiedzieć,że będzie ci wierny..ale tego nikt nie może ci gwarantować
związki na odległość są trudne:(
zaufanie jest podstawą związku...
a myślę,że ty nie bedziesz w stanie już mu całkowicie zaufać...
Wiesz madzia0311 sądzę że jestem w stanie mu zufać tylko on musii się o to zaufanie starać. Na razie w granicach swoich możliwości się stara, ale ja jestem bardzo podejżliwa i ostożna. Chciałabym żeby on spędzał ze mna ięcej czasu ale teraz takie czasy że u obydwojga nas z kasą krucho i nie da rady.
Mamy ielu wspólnych znajomych z jego okolicy i każdy zapewnia mnie ze jest ok ze łukasz się ogarnął wiem ze faceci bd trzymali jego stronę ale dziewczyny chyba nie koniecznie i chyba powiedziały by mi prawdę?
Wiesz madzia0311 sądzę że jestem w stanie mu zufać tylko on musii się o to zaufanie starać. Na razie w granicach swoich możliwości się stara, ale ja jestem bardzo podejżliwa i ostożna. Chciałabym żeby on spędzał ze mna ięcej czasu ale teraz takie czasy że u obydwojga nas z kasą krucho i nie da rady.
Mamy ielu wspólnych znajomych z jego okolicy i każdy zapewnia mnie ze jest ok ze łukasz się ogarnął wiem ze faceci bd trzymali jego stronę ale dziewczyny chyba nie koniecznie i chyba powiedziały by mi prawdę?
no miejmy nadzieję,że wspólni znajomi dali by ci znać gdyby było coś nie tak:)
życzę ci wiary w wasz związek ale przede wszystkim ostrożności..
pozdrawiam
Nie rozumiem czemu to wszystko musi być takie trudne...
czy nie mogło by być wszystko dobrze? co ja takiego w życiu zrobiłam złego że cały czas mam tak pod górkę.
Już wystarczająco dostałam od życi po dupie, może już wystarczy?:(
Nie rozumiem czemu to wszystko musi być takie trudne...
czy nie mogło by być wszystko dobrze? co ja takiego w życiu zrobiłam złego że cały czas mam tak pod górkę.
Już wystarczająco dostałam od życi po dupie, może już wystarczy?:(
życie z reguły jest trudne ..
nikt nam nie obiecywał,że będzie łatwo.. i pewnie jeszcze nie raz dostaniemy kopa od życia..
ale kiedy się podniesiemy będziemy silniejsi ..
nic nie dzieje się bez przyczyny.
całe życie to jeden wielki sprawdzian
wzloty i upadki..
smutki i radości..
miłość i nienawiść..
ale zawsze przychodzi dzień kiedy jest lepiej :-)
tak więc głowa do góry.
Problem w tym że takich sytuacjach czlek podchodzi zbyt emocjonalnie,niepodświadomie bronisz go ale myśle że każdy robiłby to samo.
Pomysl racjonalnie,tak jak Ty byś komuś pisała tutaj porade na ten temat co byś takiej osobie poradziła?
Zwiazki na odległośc są problematyczne ale także łatwiejsze do zakończenia(teoretycznie,człowiek tęskni i jest to silniejsze uczucie niż gdy masz partnera pod ręka)
Zapracowac na zaufanie jest ciężko,zarąbiscie ciezko to nie sprawa kilku tygodni czy miesiecy.Pamietaj że to jego znajomi nie Twoi,prawdy tak naprawde Ci nie powiedzą nigdy bo beda chcieli jego dobra a zwiazek oparty na detektywach znajomych naprawde jest wartościowy i na nim zaufanie odzyskasz?NIE! bez przesady
Ja bym osobisicie nie mógł siedziec i myślec co teraz druga osoba robi,czy jest z kimś,to prowadziło by zdecydowanie do obsesji,myśli były by takie zapewne coraz częsciej i popadłbym w jakas chora pułapke umysłu i naprawde ciężko było by z tego uciec.
Młoda jesteś,masz przed sobą sporo(ja ma 30 lat a wciąz jestem młody lol)nie masz jakiś zobowiazań wobec partnera,nie macie dzieci,nie mieszkacie razem,jestescie dopiero przed etapem-Może by ulozyc sobie życie razem" ba nawet na wstępie do tego nie jesteście jeszcze.
Co zrobisz -powodzenia,bedzie Ci potrzebne i byś dużo siły w Sobie miała.
Pozdrawiam.
madzia0311życie z reguły jest trudne ..
nikt nam nie obiecywał,że będzie łatwo.. i pewnie jeszcze nie raz dostaniemy kopa od życia..
ale kiedy się podniesiemy będziemy silniejsi ..
tylko że ja już coraz częściej nie mam siły się podnosić dopiero niedawno wstąpiłam w świat dorosłych i moje szczęście w nim to zaledwie jakieś 3% wszystkiego.
Czemu inni mogą mieć szczęśliwe życie pełną rodzinę która wspiera w każdej sytuacji a mój tata musiał odejść moja mama zachorować tak poważnie a moje siostry nie traktować mnie poważnie. Muszę się uczyć i jeszcze zarabiać na siebie i mame nie jest mi lekko... jedyna osoba która mi została to Łukasz tylko on mnie umie pocieszyc gdy cos jest nie tak.
Afterday Pamietaj że to jego znajomi nie Twoi,prawdy tak naprawde Ci nie powiedzą nigdy bo beda chcieli jego dobra a zwiazek oparty na detektywach znajomych naprawde jest wartościowy i na nim zaufanie odzyskasz?NIE! bez przesady
To są moi znajomi bo z jego okolicy znam dużo więcej osób niż on sam... Jego też ale większość to naprawdę dobrzy ludzie.
jestescie dopiero przed etapem-Może by ulozyc sobie życie razem" ba nawet na wstępie do tego nie jesteście jeszcze.
Etap możebyśmy ułożyli sobie razem życia jest u nas aktualny. Tak jak już pisałam myślimy o wspólnej przyszłości o ślubie wspolnym domu. On wie że ja potrzebóje stabilizacji i chciałby założyć ze mną rodzinę tego jestem pewna.
Etap może byśmy ułożyli sobie razem życia jest u nas aktualny. Tak jak już pisałam myślimy o wspólnej przyszłości o ślubie wspolnym domu. On wie że ja potrzebóje stabilizacji i chciałby założyć ze mną rodzinę tego jestem pewna.
On wie,że potrzebujesz stabilizacji..ale czy robi coś w tym kierunku?
czy robi coś w tym kierunku żeby założyć z tobą rodzinę?
jeśli tyle razy cię zdradził?:(
jeśli po ślubie będzie robił to samo?
jeśli dojdą dzieci?
co jeśli któregoś dnia zostaniesz sama bo on pójdzie do innej?
ja rozumiem jestes młodziutka osobą,chcesz kochac i byc kochaną ale nie skazuj siebie świadomie na cierpienie..ból i rozczarowanie...
los się odwróci..
już pisałam kiedyś,że każdy człowiek zasługuje na szczęście..
20 2011-08-24 21:42:40 Ostatnio edytowany przez ***STĘSKNIONA*** (2011-08-24 21:45:19)
Posłuchaj, bronisz go w naszych oczach bo widzisz, że jest negowany, mówisz, że masz ciężko... każdy ma. Może to nie czas ani miejsce na opisywanie mojego życia ale trudno... jestem prawie w Twoim wieku, mam córkę, którą utrzymuję sama bo mój mąż od 9 mies siedzi, więc dochodzi mi jeszcze robienie mu zakupów itp. i powie mi ktoś, że jestem młoda i nie warto ale pomimo mojego młodego wieku wiem co to miłość na dobre i na złe. ja mu zaufałam kiedy decydowałam się na związek z facetem który ma wyrok na karku. wszystkie grzeszki jakie popęłnił były przed naszym związkiem a później wierzyłam, że apelacje coś dadzą, gdy dostał bilet pisałam z nim odroczenia aż w końcu przychodzę z pracy a jego niema bo zabrali go nagle. i przez 5 lat naszego związku nie zrobił nic złego więc zaufanie zaowocowało. ale za błędy trzeba kiedyś zapłacić co mój mąż właśnie robi. więc co ja zrobiłam że los mnie tak ukarał? nic bo nie czuję się ukarana. mam cudowną zdrową córkę wspaniałego męża a to że los wystawił nas na próbę? teraz wiem że to miłość i że wytrzymamy wszystko. w każdej sytuacji jest cząstka czegoś pozytywnego więc znajdź coś też w twojej!!! ale daj sobie spokój z tym chłopakiem!!!
Z dradzał mnie przed ymi deklaracjami... stara sie na tyle ile może robić cos w tym kierunku mamy azem wyjechac za granice jak tylko skoncze szkole żeby troche odłożyć na wesele. a co do tego ze po slubie w to nie uwierze nigdy nie zostawił by mnie i nie zdradził gdybysmy byli małżeństwem nie on.
stęskniona ty masz córkę i kochającego męża a ja ja nie mam nikogo nikogo poza łukaszem
i ierzcie mi wcle nie chce go bronic mówie tylkoo prawde wiem ze zle zrobił ze mnie zdradzal ale moze akurat sie zmienił nie mam zadnych dowodów na jego niewiernosc to tylko moje domysły które wcale nie musza byc prawda. wiecie jak to jest jesli bardzo chcesz cos zobaczyc to to zobaczysz
Fajnie to napisałaś. Najpierw obtrąbiłaś jak to on Cię zdradzał, a dopiero kilka postów później napomknęłaś, że Tobie też zdrada nie jest obca. I Ty mówisz o stabilizacji?
Dorośnij.
tak zdrada nie jest mi obca bo dla mnie zdrada to nie tylko pujście z kims do łużka. I ja poszłam do innego zaledwie dwa razy i to po pare godzin po tym jak on powiedział odpocznijmy od siebie mimo to czułam sie winna i uważam to za zdradę. Tak mówię o stabilizacji bo od czasu kiedy wróciliśmy do siebie nie jestem w stanie myśleć o innym facecie tylko o nim. I nie mów mi żebym dorosła bo to że mam niewiele lat nic nie znaczy.
jeśli zdradzaliście się na wzajem to tym bardziej nie ma sensu taki związek..:(
będziecie sią tak bawili ?
ty mnie zdradziłeś to ja ciebie też..
oboje dajcie sobie na luz..
i nie kilka postów tylko już w drugiej wiadomosci.
i mnie wcale nie chodzi o to ze on mnie zdradzał tylko o to ze zastanawiam sie czy teraz jest mi wierny bo ja jestem 100%
tak zdrada nie jest mi obca bo dla mnie zdrada to nie tylko pujście z kims do łużka. I ja poszłam do innego zaledwie dwa razy i to po pare godzin po tym jak on powiedział odpocznijmy od siebie mimo to czułam sie winna i uważam to za zdradę. Tak mówię o stabilizacji bo od czasu kiedy wróciliśmy do siebie nie jestem w stanie myśleć o innym facecie tylko o nim. I nie mów mi żebym dorosła bo to że mam niewiele lat nic nie znaczy.
Mówiąc "dorośnij" nie nawiązuję do Twojego wieku tylko do tego co napisałaś. Rozstajesz się z facetem i parę godzin później biegniesz do innego? I jeszcze tłumaczysz to "zaledwie 2 razy"? Jeśli nie rozumiesz to znak, że jesteś niedojrzała.
I Ty chcesz ślubu.. Hehe. Dużo jeszcze przed Tobą. Nie musisz przyjmować do siebie tego co piszę. Życie samo to zweryfikuje.
Pozdrawiam.
tak poleciałam ale nie wskoczyłam mu do łużka. Teraz jestem mu wierna i wiem ze nie chce nikogo innego. a gdybys była w mojej sytuacji i przezyła przez te cholerne trzy lata tyle co ja też zechciała byś w końcu stabilizacji.
Każdy popęłnia błędy ale najważniejsze to umiec się do nich przyznac i wyciągnąć wnioski
zrozumcie ze mnie nie chodzi o to ze on mnie zdradzał to już mu wybaczyłam a on wybaczył mnie.
chodzi o tą głupią niepewność czy on nie zrobi tego znów....
tak poleciałam ale nie wskoczyłam mu do łużka. Teraz jestem mu wierna i wiem ze nie chce nikogo innego. a gdybys była w mojej sytuacji i przezyła przez te cholerne trzy lata tyle co ja też zechciała byś w końcu stabilizacji.
Każdy popęłnia błędy ale najważniejsze to umiec się do nich przyznac i wyciągnąć wnioski
Jakbyś poczytała moje posty to wiedziałabyś jakie ja 3lata przeżyłam w związku.
Tu nie chodzi o to, że besztam Cię ze względu na to co zrobiłaś (choć nie ukrywam, że jest to dziwne), tylko próbuję uświadomić Ci, że rozważanie małżeństwa w Twojej sytuacji (i nie ukrywam, że wieku także) nie jest dobrym pomysłem. Małżeństwo to nie zabawa tylko poważne zobowiązanie, nie wiem czemu młode kobiety mają takie parcie na ślub. Zwłaszcza kiedy sama masz wątpliwości co do jego wierności.
zrozumcie ze mnie nie chodzi o to ze on mnie zdradzał to już mu wybaczyłam a on wybaczył mnie.
chodzi o tą głupią niepewność czy on nie zrobi tego znów....
chodzi o to ,że ani ty ani on tej pewności nie macie..
napisałaś ,"każdy popełnia błędy"
ok -zgadzam się z tym..ale jeśli zdradziłaś raz..popełniłaś błąd-ale nie wyciągnęłaś z niego wniosków bo do zdrady z twojej strony doszło drugi raz..
i tak to u was działa w obie strony..
więc zawsze będziecie życ w nie pewności..
i nie myśl ,że uda wam się o tym zapomniec będziecie to sobie wytykac..
Czytam ten Twój wątek od wczoraj i coraz mniej rozumiem.
29.07.2011 napisałaś w swoim pierwszym wątku "czemu kocham ich obu?" tak:
Pomóżcie mi bo już sama nie wiem co mam zrobić jakieś8 miesięcy temu poznałam Łukasza było super ale zaczęłam po paru miesiącach widzieć że coś jest nie tak. rzadziej przyjeżdżał miał mniej czasu... potem dowiedziałam się że spotyka się z inną chciałam się zemścić ale nie miałam odwagi uczucie do niego było silniejsze ode mnie jeszcze nigdy się tak nie zakochałam. jednak on nie był jedynym który ubiegał się o moje względy. Poznałam Sebastiana spotykaliśmy się dosyć często ale w gronie przyjaciół traktowałam go jak kumpla przecież miałam chłopaka. Sebastian mimo wszystko robił sobie nadzieje względem mnie. Początkiem kwietnia dowiedziałam się że mój ukochany wyjeżdża za granicę do pracy, nie zmartwiłam się bo z sebastianem spotykałam ię już regularnie a z łukaszem zastanawiałam się czy nie chodzi mu tylko o seks. jednak postanowiłam być z nim dalej powiedziałam ze bd czekać że go kocham i pojechał czasami dzwonił, a ja w tym czasie bawiłam się w najlepsze z sebkiem i zakochałam się ale o łukaszu nigdy nie zapomniałam pewnym momencie zorientowałam się że kocham ich obu. Z sebastianem spędziłam miesiąc wakacji po czym wróciłam do domu i postanOwiłam zerwac z łukaszem. gdy udało mi się z nim skontaktowac on powiedział że wraca na stałe do polski i że bardzo mnie kocha i nie chce tego kończyć. Byłam uparta i postawiłam na swoim. jestem z sebkiem szczęśliwa ale nie mogę zapomnieć o łukaszu wiem ze nadal go kocham. On chce spróbować jeszcze raz chce żebym zostawiła sebastiana ale ja nie mogę tego zrobić jest mi z nim bardzo dobrze przedstawiłam go swojej rodzinie spotykamy sie kiedy tylko możemy. Łukasz nalegał na spotkanie i w końcu się zgodziłam boję się tego nie wiem co mam zrobić kocham ich obydWu i nie wiem którego mam wybrać jeżeli strace sebastiana to także cała moja paczka się ode mnie odwróci a łukasz? jeżeli znów bd mnie zdradzał jeśli chodzi mu tylko o moje ciało
POMOCY BŁAGAM DORADŹCIE COŚ :,,((
i dwa ostatnie Twoje posty na tym wątku, napisane 1.08.2011:
Dla Łukasza zostawiłam narzeczonego z którym byłam 3 lata. Dzisiaj gadalismy przez skypaq i wszystko mu wytknęłam co zrobił źle że bardzo mnie zranił o prubował za wszystko winić mnie ale ja nie jestem szarą myszka i nie dałam mu się zmanipulować. pewnym momencie on ze łzami w oczach wstał od komputera wziął kluczyki od samochodu powiedział że juz do mnie jedzie i się rozłączył. nie chcę się z nim widzieć ale to nie w moim stylu uciekać od trudnej rozmowy
Przez to spotkanie mam teraz kompletny mentlik głowie... Nie mogę przestać myśleć o Łukaszu. I zastanawiam się czy mimo wszystko nie zostawić Sebastiana. Bd nie fer w obec niego gdy będę z nim a będę myślała o innym...
A teraz zastanawiasz się nad wiernością Łukasza. Nie rozumiem.
czemu? bo go kocham cokolwiek kto sądzi na ten temat ja wiem ze go kocham i ze chce z nim byc, chce z nim mieszkac miec z nim dzieci nie obchodzi mnie to ze jestem młoda moja młodość i tak przewija sie miedzy szkola praca opieka nad mama i nim.
po moim poprzednim ziązku przysięgłam sobie ze nigdy nie bd juz mieszkac z facetem przed slubem za dużo z nim przeszłam. dopiero gdy bd z łukaszem małżeństwem mogę z nim zamieszkać i myśleć o rodzinie nie tak jak wczesniej.
bo to co zostało mi po tamtym związku to żal nerwy w strzępach długi i rozpacz po stracie dziecka
Martusia napisałaś: Każdy popęłnia błędy ale najważniejsze to umiec się do nich przyznac i wyciągnąć wnioski. Owszem, trzeba wyciągnąć wnioski, ale na przyszłość, po to, żeby wiedzieć jakich błędów nie popełniać w kolejnym związku. Zastanów się, oboje si,ę zdradziliście, to po co ciągnąć to dalej? To nie jest prawdziwa miłość. I to, że piszesz, że nie umiesz bez Niego, większość kobiet tak pisze po rozstaniu, a jakoś dają radę i potem dochodzą do wniosku, że dobrze się stało, że nie są z tym facetem. Ja sama do takich należę. Trzeba tylko chcieć.
no tak zastanawiam sie w tamtych postach nie opisałam dokładnie sytuacji. właśnie zastanawiam się i sama nie wiem dlaczego on sie stara i ja to widze ale miomo to te watpliwosci nie daja mi spokoju
Rozumiem, że chcesz być "na swoim".
Rozumiem, że chcesz być mężatką.
Rozumiem, że w poprzednim związku dużo przeżyłaś różnych trudności i kłopotów.
Nie rozumiem, dlaczego dążysz do ślubu już TERAZ, w 23 dni po zerwaniu z poprzednim chłopakiem.
Nie rozumiem, dlaczego myślisz o ślubie nie będąc pewną wierności Łukasza.
czemu? bo go kocham cokolwiek kto sądzi na ten temat ja wiem ze go kocham i ze chce z nim byc, chce z nim mieszkac miec z nim dzieci nie obchodzi mnie to ze jestem młoda moja młodość i tak przewija sie miedzy szkola praca opieka nad mama i nim.
Uczucie nie wystarczy, trzeba mieć jeszcze dobrze w głowie poukładane.
Silesia już wiele razy starałam sobie wmawiać ze dam rade i on tez jednak sie nie dalo postanowilismy ze chcemy spróboac chciałabym zeby nam sie udało ale...
Widzisz, sama masz jakieś "ale". Myślisz, że kiedykolwiek będzie normalnie, z takimi wspomnieniami? Nie sądzę... Zawsze to będzie wracać... A co do Twoich słów, że jak weźmiecie ślub to on na pewno nigdy Cię nie zdradzi, nie byłabym taka pewna. Nikogo nie można być pewnym. Tym bardziej, że on już Cię zdradził.
Widzisz, sama masz jakieś "ale". Myślisz, że kiedykolwiek będzie normalnie, z takimi wspomnieniami? Nie sądzę... Zawsze to będzie wracać... A co do Twoich słów, że jak weźmiecie ślub to on na pewno nigdy Cię nie zdradzi, nie byłabym taka pewna. Nikogo nie można być pewnym. Tym bardziej, że on już Cię zdradził.
Ludzie wychodzą z błędnego założenia, że ślub wszystko zmieni na lepsze. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pstryk i wszystko jest super. Zastanawia mnie skąd takie myślenie się bierze.
Silesia napisał/a:Widzisz, sama masz jakieś "ale". Myślisz, że kiedykolwiek będzie normalnie, z takimi wspomnieniami? Nie sądzę... Zawsze to będzie wracać... A co do Twoich słów, że jak weźmiecie ślub to on na pewno nigdy Cię nie zdradzi, nie byłabym taka pewna. Nikogo nie można być pewnym. Tym bardziej, że on już Cię zdradził.
Ludzie wychodzą z błędnego założenia, że ślub wszystko zmieni na lepsze. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pstryk i wszystko jest super. Zastanawia mnie skąd takie myślenie się bierze.
Mnie też zastanawia czemu ludzie mówią: "Nie, on na pewno tak nie zrobi", "Nie, ja Go znam i on by tak nie zrobił". Sama tak kiedyś mówiłam, ale dostałam nauczkę i teraz wiem, że nie można być nikogo pewnym. Wystarczy wyciągnąć wnioski... Tym bardziej, że skoro on już zdradzał, to jak można napisać, że on taki nie jest, znam Go i na pewno nie zdradzi mnie po ślubie...
ja już próbowałam pare razy bez niego nie da rady on tez zawsze chce wrócić do mnie, obydwoje sie przed tym bronilismy wiedzielismy ze to nie dobrze wchodzic drugi raz do tej samej rzeki staralismy sie zerwac ze soba kontakt po dłuższej rozmowie ale koncu doszlismy do wniosku ze chcemy być nadal razem, chciałabym zeby sie udało ale....
Tisha napisał/a:Silesia napisał/a:Widzisz, sama masz jakieś "ale". Myślisz, że kiedykolwiek będzie normalnie, z takimi wspomnieniami? Nie sądzę... Zawsze to będzie wracać... A co do Twoich słów, że jak weźmiecie ślub to on na pewno nigdy Cię nie zdradzi, nie byłabym taka pewna. Nikogo nie można być pewnym. Tym bardziej, że on już Cię zdradził.
Ludzie wychodzą z błędnego założenia, że ślub wszystko zmieni na lepsze. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pstryk i wszystko jest super. Zastanawia mnie skąd takie myślenie się bierze.
Mnie też zastanawia czemu ludzie mówią: "Nie, on na pewno tak nie zrobi", "Nie, ja Go znam i on by tak nie zrobił". Sama tak kiedyś mówiłam, ale dostałam nauczkę i teraz wiem, że nie można być nikogo pewnym. Wystarczy wyciągnąć wnioski... Tym bardziej, że skoro on już zdradzał, to jak można napisać, że on taki nie jest, znam Go i na pewno nie zdradzi mnie po ślubie...
Ale zawsze można stwierdzić: "on już się zmienił","obiecał". Mówić można wszystko, nawet wbrew faktom.
Może po prostu trzeba nabrać doświadczenia? Może trzeba przez to przejść i umieć wyciągnąć wnioski, żeby wiedzieć takie rzeczy? Ja też kiedyś wierzyłam, jak mi coś obiecał, wierzyłam, że się zmieni, ale dotarło do mnie,że tak nie będzie. Może po prostu trzeba dostać kopniaka żeby zrozumieć. Ale Martusia dostałaś już kopniaka. Zdradzał Cię...
nie dąże do słubu już teraz mówiłam ze gdy skoncze szkole mamy zamiar wyjechac i na ten slub zarobic. nie jestem wariatką i nie wyszła bym za kogoś kogo znam rok. ale chce tego. Nie sądze ze ślub zaczaruje mój swiat i stanie sie jak w bajce ale jestem pewna ze bedzie mi o wiele lzej, przede wszystkim psychiczbnie. bd miała wtedy w koncu te rodzine której mi tak brakuje. dlaczego jestem pewna ze po slubie mnie nie zdradzi bo wiem. wczesniej spotykalismy sie zadko a facet jak to facet seks to seks zaspokoił swoje potrzeby i tamta poszła w odstawkę. teraz powiecie ze to cham i śmiec wiem też tak myślałam ale mu wybaczyłam. a po slubie... małżeństwo do czegos zobowiązuje i on to doskonale wie.
(...)dlaczego jestem pewna ze po slubie mnie nie zdradzi bo wiem. (...)małżeństwo do czegos zobowiązuje i on to doskonale wie.
Taak.
Małżeństwo zobowiązuje.
Nieformalny związek - nie.
Oby spełniły się Twoje marzenia. ![]()
nie jestem wariatką i nie wyszła bym za kogoś kogo znam rok. ale chce tego.
Chyba sama sobie przeczysz.
A pewnym to można być śmierci.
Gdyby było tak jak piszesz, to każde małżeństwo byłoby szczęśliwe, nie byłoby zdrad, rozwodów.Ale życie to nie bajka, zrozum to. On ma zapędy do zdrady i nawet jeśli przez pierwsze lata małżeństwa będzie ok, to przyjdzie rutyna i skoczy w bok, a potem Ci powie, że to był TYLKO seks, a Ciebie przecież tylko kocha, a tamta tak jak pisałaś pójdzie w odstawkę, bo ma przecież żonę. Nie możesz sprowadzać wszystko do tego, że po ślubie będzie Ci łatwiej. Nie jesteś i nie będziesz tego pewna...
To co mam z nim zerwac i zostać sama. Myślicie ze to takie łatwe nie wiem co powiecie czs leczy rany poznasz kogos nowego tylko kiedy w przerwie pomiedzy lekcjami czy w pracy gdzie nie mam nawet 5 minut zeby papierosa zapalic a moze w przerwie pomiedzy podawaniem leków mamie zrozumcie ze ja nie mam siły już starac sie o to zeby ktos mnie zauwazył zeby mnie ktos inny pokochał nie cche juz zastanawiac sie czy mówic facetowi jak wyglada moje zycie czy sie nie wystraszy i nie ucieknie
nie mam juz siły tylko on mnie nakreca taka jest prawda :,(
on to wszystko zrozumiał zaakceptował zależy mi na nim zależy jak cholera
To co mam z nim zerwac i zostać sama. Myślicie ze to takie łatwe nie wiem co powiecie czs leczy rany poznasz kogos nowego tylko kiedy w przerwie pomiedzy lekcjami czy w pracy gdzie nie mam nawet 5 minut zeby papierosa zapalic a moze w przerwie pomiedzy podawaniem leków mamie zrozumcie ze ja nie mam siły już starac sie o to zeby ktos mnie zauwazył zeby mnie ktos inny pokochał nie cche juz zastanawiac sie czy mówic facetowi jak wyglada moje zycie czy sie nie wystraszy i nie ucieknie
nie mam juz siły tylko on mnie nakreca taka jest prawda :,(
Wierzę i współczuję.
Napisałam już wcześniej, że rozpaczliwie chcesz być na swoim. Rozumiem.
Trzymam kciuki. ![]()
A lepiej być w związku, gdzie siedząc w pracy czy szkole będziesz zastanawiać się co on robi i czy przypadkiem Cię nie zdradza? Albo czemu nie odbiera tel? Jeśli tak, to ja też to rozumiem i życzę powodzenia.
Tak bardzo chce być na soim bo taki sposób jak żyj teraz długo nie pociągnę staram sie isc cały cas jakos do przodu ale jak długo jescze dam tak rade tego nie wiem
Tak bardzo chce być na soim bo taki sposób jak żyj teraz długo nie pociągnę staram sie isc cały cas jakos do przodu ale jak długo jescze dam tak rade tego nie wiem
Mimo wszystko używaj rozumu.
Powodzenia.:)
nie nie będzie lepiej ale chyba raczej jezeli bd ze soba mieszkac to nie bd sie musiała martic o to gdzie on jest z kim ychodzi itp. będziemy razem wiadomo ze nie cały czas ale on tez pracuje i sie uczy czas ma tylko wieczorami tak jak ja
No staram sie tylko nie wiem juz co jest wzniejsze rozum czy serce
No staram sie tylko nie wiem juz co jest wzniejsze rozum czy serce
Jedno i drugie jest równie ważne i trzeba obiektywnie patrzeć na sprawę i z perspektywy rozumu i serca, a swoje obserwacje trzeba aproksymować. Jeśli chcesz być z nim, założyc rodzinę tylko dlatego, żeby nie być samą to jest to decyzja nieodpowiedzialna i lekkomyślna.
57 2011-08-24 23:28:48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-24 23:31:43)
nie nie będzie lepiej ale chyba raczej jezeli bd ze soba mieszkac to nie bd sie musiała martic o to gdzie on jest z kim ychodzi itp. będziemy razem wiadomo ze nie cały czas ale on tez pracuje i sie uczy czas ma tylko wieczorami tak jak ja
To znaczy, że będziesz go pilnowała.
Jeśli będzie chciał, to zdradzi Cię podczas przerwy śniadaniowej lub w drodze do domu.
Takie myślenie, które prezentujesz to myślenie magiczne.
Wikipedia
Myślenie magiczne ? pojęcie z zakresu psychologii i psychiatrii określające taką treść rozumowania, w którym (w przekonaniu podmiotu) myślenie jest tożsame z działaniem. Na przykład życzenie komuś śmierci powoduje (w przekonaniu podmiotu), że ten ktoś umiera (zobacz też: myślenie życzeniowe). Innym przykładem może być myślenie w rodzaju "kiedy przechodzę koło latarni, powoduję, że ona gaśnie" (mimo, że w rzeczywistości gaśnie także wtedy, kiedy przechodzą inni/nikt nie przechodzi).(...)
To myślenie jest zawodne.
Edycja:
Rozum dobrze jest wykorzystywać do kontrolowania swoich uczuć.
Nie to nie tak ...
Nie wyszła bym za kogos tylko dla tego co to by było za małżeństwo...
napawde dobrze sie z nim dogaduje potrafi mi pomóc gdy jest mi naprawde ciezko jest kiedy go potrzebuje ale sa takie chwile ze nie wiem juz co mam o tym wszystkim myslec :,(
Nie to nie tak ...
Nie wyszła bym za kogos tylko dla tego co to by było za małżeństwo...
napawde dobrze sie z nim dogaduje potrafi mi pomóc gdy jest mi naprawde ciezko jest kiedy go potrzebuje ale sa takie chwile ze nie wiem juz co mam o tym wszystkim myslec :,(
Przecież Ty wiesz dobrze, co chcesz myśleć.
nie chce go kontrolowac nie na tym rzecz polega. Chodzi mi o to ze jezeli bedziemy razem to te cholerne długie wieczory bd mogli w koncu spedzac razem oczywiscie w miare rozsadku bo co za duzo to tez nie zdrowo ale było by nam łatwiej.
mieszkajac tak daleko od siebie nie mozemy byc ze soba zasze wtedy kiedy chcemy. a gdybysmy byli razem to podejrzewam ze obydwoje uspokoilibysmy te niespokojne duchy drzemiące w naszych charakterach emocje by opadły i podejrzenia też by się skończyły
Nie to nie tak ...
Nie wyszła bym za kogos tylko dla tego co to by było za małżeństwo...
napawde dobrze sie z nim dogaduje potrafi mi pomóc gdy jest mi naprawde ciezko jest kiedy go potrzebuje ale sa takie chwile ze nie wiem juz co mam o tym wszystkim myslec :,(
Daj sobie dziewczyno czas. Wskoczyłaś ze związku w związek. Powinnaś pobyć trochę sama.
Wcale nie znaczy, że ten, kto pomaga, jest na nasze zawołanie, jest czuły nie zdradza nas. Często właśnie bywa tak, że w taki sposób chce zrekompensować to, że zdradza. Nie wiem, może ja mam takie myślenie, bo mnie takie coś spotkało. Ale dlatego wiem, że to, że mówi, że kocha, planuje przyszłość, nie znaczy, że tak jest
Wiem o tym że nie ale czy zawsze. Przecież nie zawsze wszystko kończy się źle prawda...
Cóż, zaufanie można odbudować. Musiałby ci pokazac, że jest tego zaufania warty - a to pokaże tylko czas.
65 2011-08-25 22:36:40 Ostatnio edytowany przez ***STĘSKNIONA*** (2011-08-25 22:39:13)
Martusia04 napisał/a:tak poleciałam ale nie wskoczyłam mu do łużka. Teraz jestem mu wierna i wiem ze nie chce nikogo innego. a gdybys była w mojej sytuacji i przezyła przez te cholerne trzy lata tyle co ja też zechciała byś w końcu stabilizacji.
Każdy popęłnia błędy ale najważniejsze to umiec się do nich przyznac i wyciągnąć wnioskiJakbyś poczytała moje posty to wiedziałabyś jakie ja 3lata przeżyłam w związku.
Tu nie chodzi o to, że besztam Cię ze względu na to co zrobiłaś (choć nie ukrywam, że jest to dziwne), tylko próbuję uświadomić Ci, że rozważanie małżeństwa w Twojej sytuacji (i nie ukrywam, że wieku także) nie jest dobrym pomysłem. Małżeństwo to nie zabawa tylko poważne zobowiązanie, nie wiem czemu młode kobiety mają takie parcie na ślub. Zwłaszcza kiedy sama masz wątpliwości co do jego wierności.
a co przepraszam ma wiek do ślubu? ja jestem ciut starsza a moje małżeństwo uważam za udane! niektóre kobiety w dużo starszym wieku nie mają w sobie odpowiedzialności, a moja decyzja o ślubie była w 100% przemyślana i odpowiedzialna... Ale nie zrozumiem podejścia autorki. Martusia napisałaś, że dla Ciebie zdrada to nie tylko ta fizyczna... to ja mam pytanie, na czym polegała ta jego zdrada? na sexie czy wyjściu z kumpelą na piwo bo powoli się gubię o czym tu w ogóle mowa!!! najpierw rąbiesz mu tyłek że on taki zły że zdradził, a teraz wybielasz go jak możesz i starasz się nas przekonać że on się tak stara że taki dobry i przede wszystkim tekst że on by Cię nie zdradził i nie zostawił po ślubie, nie on!!! co Ty w ogóle dziewczyno piszesz??? on JUŻ Cię zdradził więc tekst że nie on??? zgadzam się dorośnij!!!!!!!!!!!! (nie mowa o wieku!!!) powtarzam się jestem niewiele starsza a czytając Twoje posty mam wrażenie jakby pisała to 15-latka!!! i po co w ogóle zakładanie tego wątku jak tylko ktoś go skrytykował to go bronisz więc pytam, po co opisujesz to na forum skoro nie podobają Ci się obiektywne opinie? mam wrażenie że nie ważne z kim byleby jak najszybciej wyrwać się z domu i "usamodzielnić"... Dorośnij laska naprawdę!!!
Wielokropek pięknie to skwitowała Ty wiesz dobrze co chcesz myśleć!!! Szanowny Wielokropku gratuluję najbardziej trafnego zdania w tym temacie!!!!!!!!!!!!!!!!!