Mika - robisz licencjat?
Ja lubię duże miasta, ale nie Warszawę
Ona jest ok tylko raz na jakiś czas, ale zawsze wracam z niej zmęczona i padnięta.
Co do pracy, to jestem dobrej myśli. Coś się w końcu trafi
Grunt to optymizm ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 20 + ... czyli netkafejka wczesajki ...
Strony Poprzednia 1 … 69 70 71 72 73 … 163 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Mika - robisz licencjat?
Ja lubię duże miasta, ale nie Warszawę
Ona jest ok tylko raz na jakiś czas, ale zawsze wracam z niej zmęczona i padnięta.
Co do pracy, to jestem dobrej myśli. Coś się w końcu trafi
Grunt to optymizm ![]()
Ansja, licencjata zdawałam w tamtym roku:) teraz idę na 2 rok magisterki, niestety noga mi się powinela na jednym egzaminie i pierwszy raz w swojej 4letniej kadencji studenckiej mam poprawke
strasznie to przezylam, prawie ze w depresje popadlam. W czwartek własnie ide na ten egzamin, boje się. To jest bardziej taki praktyczny egz, niz teoretyczny, bardzo duzo pamietam jeszcze z czerwca, ale i tak mam stresa mimo iż nie zdalo b.duzo osob ![]()
Polecam strone gumtree.pl w celu poszukiwania pracy. Nie wiem czy znasz ta stronke, ale ja zawsze na niej szukalam pracy i jak do tej pory udalo mi się znalezc hehe
Dzięki za propozycję strony - dawno na niej nie byłam, poszukam tam czegoś.
Jeśli chodzi o studia, to nie ma czego się obawiać! Moje studia były jednolite, magisterskie, więc w ciągu 5 lat miałam ze 4 poprawki we wrześniu i wierz mi, że to nic strasznego
Ot normalny egzamin, tylko pora roku inna
Poza tym i tak masz niezły wynik - jedna poprawka w ciągu 4 lat?
Nie z takich opresji studenci wychodzili
A skoro dużo pamiętasz... to sukces gwarantowany ![]()
Oj niby tak, ale strach i stres jednak zawsze zostaje. Przeżywam to tak dlatego, że właśnie nigdy nie miałam żadnej poprawki z egzaminu. Oj Boże cały lipiec płakałam z tego powodu, nawet wtedy, jak bylam u dzieciaczka, bo nie mogłam wytrzymać :] mam nadzieję, że to zalicze i będę miała z głowy, choc na stypendium naukowe nie mam co już liczyc, zresztą i tak przepisy się pozmieniały i w tym roku dostanie mniej niż 10% z całego roku:)
A jaką specjalizacje studiowałas?:)
Ok, zbieram się na rowerek trochę zrelaksowac, bo już mi sie uczyć nie chce hehe a wieczorem postaram się odciagnac faceta od tego remontu, bo sie chlop zajedzie. Niech spedzi ze mna wiecej czasu ![]()
Rozumiem, stres jest zawsze. Z perspektywy czasu wiem, że nie było warto
Moja specjalizacja to pedagogika rodzinna, ale nie chciałam tego studiować... Dostałam ultimatum od władz uczelni: albo to, albo mogę przenieść się na inną uczelnię (co nie mogło się udać, bo różnice programowe były nie do ujarzmienia).
Na pewno będziesz to miała z głowy i poczujesz ulgę
Popieram pomysł z odciąganiem Faceta od pracy! Udanego wieczoru ![]()
Ja na razie piję kawę i umieram (polowanie na czerwony wrzesień)
.
Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak pedagogika rodzinna:) ja z kolei studiuje resocjalizację i nie wiem czy to był dobry wybór, bo z praca za rok bedzie bardzo ciężko. Zapewne nie bede pracowac w zawodzie tylko w sklepie spozywczym czy gdzies tam ![]()
Fakt, różnice programowe są niekiedy bardzo wielkie. Samo przeniesienie z resocjalizacji na opiekunczo - wychowawcza było nie lada wyzwaniem dla pewnych osób, którzy postanowili zaszalec ![]()
A tak w ogóle to idzie jeeesien i to czuć
lubie tylko lato i wiosne, jak jest ciepło.
A kawy nie piję, ani herabaty, jadę na samej wodzie przez cały dzien ![]()
Hej! ![]()
Mika - ja zostałam "zesłana" na swoją specjalizację z przymusu, bo właśnie reso chciałam studiować. Ale na mojej uczelni obowiązywała zasada "kto pierwszy ten lepszy", także byli szybsi ode mnie.. A rodzinna to nuda i ciągłę wałkowanie tego samego - szczególnie na takiej uczelni jak moja (katolicka...wrrrr...)
Ja lubię jesień
Szczególnie poranki, kiedy słońce jeszcze się przedziera, ale i tak czuć chłód. Lubię też siedzieć w ciepłym domu, kiedy za oknem ziąb i deszcz ![]()
Nie pijasz kawy? Ani herbaty??? Wow.... Ja wprawdzie tylko zieloną piję, albo czarno - zieloną, ale nie wyobrażam sobie dnia bez choćby jednego kubka.
Buziaki Netkobiety, może Ktoś tu do Nas zajrzy jeszcze ![]()
Ansja, duzo osob mi sie dziwi, ale ja tez wlasnie nie wyobrazam sobie dnia bez herbatki, dla mnie kawa nie musi istniec, ale herbatka musi byc
co do pory roku to ja jestem urodzona w lipcu i uwielbiam goraco
jesien lubie, ale jak jest taka pogoda jak dzisiaj, 22 stopnie, lekki wiaterek, sloneczko..az milo
i tak samo uwielbiam chlodne deszczowe wieczory lezac w cieplym lozeczku, do tego wino, goracy chlopak, dobry film, nie wiecej mi wtedy nie trzeba ![]()
tak jak Wy studiowalam pedagpgike, ale po niecalym roku studiow, choc zdawalam wszystkie egzaminy, stwierdzilam ze to jest jednak nie dla mnie zawod. to byla chyba najlepsza decyzja, troche pozno, ale nie zaluje. w tym roku skonczylam studium o kierunku administracja i finanse, i z tym chcialabym wiazac przyszlosc;)
jezeli chodzi o pedagogike to mam naprawde duzo znajomych po tych studiach, i tak jak piszesz Mika, bardzo ciezko jest znalezc w tym zawodzie prace, niestety..
ech..... szkoda że tu, przy forum nie ma czatu ![]()
Witam ponownie Dziewczyny:)
niestety nie mogę zaglądać tu tak często jak bym chciała - poprawki... blee... niestety studiuję medycynę, także poprawki są właściwie nieuniknione - choć nie ukrywam, że przysięgłam sobie, że za rok ich nie będzie i będę miała prawdziwe wakacje:)
Mówiłyście o remoncie;) cóż, chyba ostatnio stałam się specjalistką w tej dziedzinie, bo wynajęłam kawalerkę i dostałam wolną rękę od właścicielki co do remontów. A że moje obecne "miejsce na ziemi" było dawniej gabinetem (hmm ginekologicznym) to remont się bardzo przydał. A w związku z tym, że samodzielna ze mnie dziewczynka to... matowiłam ściany, zdzierałam farbę, gruntowałam, gipsowałam, docierałam, malowałam... i jeszcze wiele wiele innych przyjemnych czynności:) teraz pokój jest już na ukończeniu, pozostało wykonanie szablonu na ścianie, ale to już zostawiam specjalistce - bardzo uzdolnionej artystycznie koleżance. Teraz znów zajmuję się nauką, potem robię sobie przerwę jeśli chodzi o pobyt w moim mieście studenckim - planuję pojechać na tydzień do rodziców, potem nad morze:) a potem znów wir nauki i... remont kuchni:)
Ansja czy dobrze pamiętam że byłaś dawcą szpiku kostnego?? czy chociażby zarejestrowałaś się jako potencjalny dawca? Wydaje mi się że Twój tata chorował stąd Twoja decyzja o bycia dawcą . Czy dobrze pamiętam że to Ty byłaś czy pomyliłam z kimś innym??
Pytam bo w ręce wpadła mi ulotka właśnie o dawcach szpiku i na poważnie zaczęłam się zastanawiać,ale chciałam poradzić się kogoś kto przeżył to lub słyszał z wiarygodnego źródła .
Proszę Was wszystkich jeśli macie jakieś doświadczenia piszcie
czekam z niecierpliwością ![]()
Ansja, tak jade tylko na wodzie, ewentualnie pije alkohol dla towarzystwa:)
Miranda, to bardzo powazna decyzja i musisz się gleboko nad tym zastanowic:) ale to miło z Twojej strony, że chcesz posunąc się do takiego kroku:) malo teraz takich ludzi, którzy potrafią tak się poswiecic. Ja niestety Ci w tym nie pomogę, bo nigdy nawet o tym nie myslalam, ale moze inni tutaj beda bardziej pomocni:)
Idę dzis do fryzjera
ostatnio bylam jakies 6 lat temu i to wyszłam z płączem
trzymajcie kciuki bym dzis byla zadowolona:)
ja strasznie nie lubie chodzic do fryzjera, zadko jestem zadowolona.. zawsze po wizycie musi minac kilka tygodni zeby wlosy wygladaly tak jak chce a nie tak jak chcial tego fryzjer ;P
kamcia, ja tez
ale wczoraj stal sie cud i jestem bardzo zadowolona:) przede wszystkim ciesze sie z tego, że sciela mi moje zniszczone wlosy, bardzo zniszczone
oczywiscie cos tam zostalo, ale to nic w porownaniu do tego co bylo! teraz mam pocieniowane wloski do ramion, no moze trochę za ramiona i równiez cieniowana grzywke na bok. Pewnie bede musiala prostowac ją, zreszta wlosy tez, ale to jjuz sie zobaczy ![]()
ale to juz sama przyjemnosc jezeli jestes zadowolona
tez mialam kiedys taka fryzurke, choc po czasie juz mi sie grzywka znudzila, teraz zapuscilam i mam zaczesane do tylu albo na bok. ale pewnie za jakis czas znowu cos zmienie, bo kobieta zmienna jest ![]()
Tez dawałam do tyłu, jak mnie wkurzyały włosy, spiekłam w kucyk i tyle
ale nie pasuje mi to zbytnio dlatego chcialam juz cos z tymi wlosami zrobic, tyle ze mi sie kreca z leksza i obawiam sie, ze bede musiala je prostowac. No ale cos za cos ![]()
Monika ja dlatego zapuszczam włosy, bo jak mam krótkie to się STRASZNIE kręcą!! Dlatego nie mogę mieć krótkich... zapuszczam do pasa ![]()
Ansja czy dobrze pamiętam że byłaś dawcą szpiku kostnego?? czy chociażby zarejestrowałaś się jako potencjalny dawca? Wydaje mi się że Twój tata chorował stąd Twoja decyzja o bycia dawcą . Czy dobrze pamiętam że to Ty byłaś czy pomyliłam z kimś innym??
Hej Mirando!
Tak, zgadza się - zostałam zarejestrowana jako dawca szpiku, ale nigdy go nie oddałam. W czasie rejestracji powiedziano nam, że jeśli ktoś będzie potrzebował szpiku, to po prostu zadzwonią, albo znajdą nas po adresie. W moim przypadku minęło już jakieś 3- 4 lata i na razie nikt nie dzwonił. Nie jestem też pewna, czy "przeszłam" dalej w tej selekcji: krew jest poddawana badaniom i dopiero potem kwalifikują daną osobę do dawców.
To poważna decyzja, ale ja byłam pewna, że chcę to zrobić. Jeśli tylko będę mogła pomóc, to zrobię to.
Wiesz Mirando, mój tata zmarł w kwietniu tego roku. Przez cały okres jego choroby dostaliśmy wiele dobra od ludzi, dlatego jeśli będę mogła, to tak się odwdzięczę za pomoc niesioną mojej rodzinie.
Co do włosów, to ja także zapuszczam
Miałam już włosy ścięte "na chłopaka", ale znów pozwalam im rosnąć
Teraz urosły do łopatek. Krótkie włosy są ok w utrzymaniu, przekonałam się o tym, ale jeśli chodzi o samopoczucie, to zdecydowanie wolę długie
Mimo, że są ani proste ani kręcone, to jednak przekonuję się do nich ![]()
A i ja się wtrącę do tej rozmowy jak aktualnie zeszła na temat obcinania włosów... ![]()
otóż tak strasznie żałuję tego co sobie zrobiłam że nie wytrzymam!!! miałam takie ładne długie czarne włosy ehh...
a po rozstaniu z chłopakiem tak sobie chciałam humor poprawić, że obcięłam na krótko (z tyłu krótko z przodu dłużej) i pofarbowałam na ruuudy... ale mi odbiło!!
Chociaż kolor wyszedł oki
tego akurat nie żałuję ![]()
modzia, czyli jak prawie kazda kobieta fundnelas sobie po rozstaniu z facetem metamorfoze hehe i dobrze zrobilas, jesli ładnie Ci w tym kolorze, to czemu nie?:) ja akurat zmienilam sty ubierania, schudlam, choc i tak nie mialam z czego hehe no i tam pare innych drobnych poprawek z fryzura ![]()
Witajcie;) Od wczoraj jakaś słaba jestem i nie wiem, czy to ta nadchodząca jesień czy po prostu się rozchoruje;( Od rana nie mogę ruszać szyją, co mi strasznie przeszkadza, no i boli... oj tak sobie przyszłam po marudzić, nie znoszę jesieni, nie cierpię. Wszystko przed zimą umiera i szarzeje, a ja kocham kolory, aż się nic nie chce...
Ja mam to samo... To sie chyba nazywa depresja jesienna
co ja bym dała za kilka dni upalnego lata mm... a tak wstaję, za oknem szaro, zimno i mam ochotę wskoczyć z powrotem pod kołdrę ;p
skoro nie można przespać zimy (bo jesień jest piękna, ale zwiastuje zimę) to trzeba sie cieszyc kazdym czasem. Nigdy nie wiadomo, czy dożyjemy do wiosny:)
Stop depresji jesiennej!!
Jesień jest też piękna i ma swoje uroki!
Kurcze, ale mnie plecy bolą... chyba przez wakacyjną pracę przesiliłam kręgosłup i teraz cały czas mnie boli, nie mówiąc o tym, że rano nie mogę się z łóźka podnieść... przeraża mnie to, że w tym wieku mam problemy z kręgosłupem... kupiłam sobie pas uciskający i prostujący kręgosłup.
Oj Dziewczęta! Nie dawajcie się smutkom i jesiennej depresji!
Ja lubię jesień - może dlatego, bo nie lubię jak jest za gorąco albo za zimno.
Nemezys - faktycznie nieciekawie z Twoim zdrowiem. Konsultowałaś się z lekarzem?
Jeszcze nie byłam u lekarza, ale chyba trzeba zdobyć kase i iść gdzieś prywatnie, bo boję się zaniedbać... ;/
Tez nie cierpie jesieni, a w zimie łądne są tylko widoki
zawsze jesienia jestem przybita, smutna, nic mnie nie cieszy. I ten okres własnie nadszedł ![]()
Ewa, nie ma zartów z kregoslupem. Jak Ci nie przejdzie, to lec do lekarza, bo to różnie może być i lepiej dmuchac na zimno. Po co masz sie meczyc, tracic kase na jakies specyfiki, jak mozesz pojsc do lekarza i on Ci cos przepisze. I czemu prywatnie?
ja lubie jesien, taka sloneczna, w kolorach zlota i czerwieni. a w brzydkie dni uwielbiam wieczory pod kocykiem, z facetem do przytulania i dobrym filmem ![]()
na problemy z kręgosłupem najlepsza joga. Mnie wyciągnęła niemalże z wózka inw.
Dziękuję za odpowiedź Ansja i bardzo mi przykro z powodu Twojego taty
jeszcze się zastanawiam ale na 99% jestem pewna że chcę się zgłosić. Ja i mój mąż
. Tak czytam jeszcze że są dwie metody pobrania komórek macierzystych i gdybym miała wybór nie wiem którą bym wybrała,bo jednak obie mogą pociągnąć za sobą jakieś konsekwencje ...
A co do depresji - przywykłam do niej choć bardzo mi ciężko bo żyję z nią od stycznia jakoś....nic nie ma sensu...
Co do fryzjera - nie byłam chyba od kwietnia ,a w międzyczasie ufarbowałam się
ale zamierzam nie długo znów je podciąć tak jak ostatnio bo podobało mi się
a obecnie chodzę z włosami spiętymi spinką ciągle i mi się znudziło ![]()
Catwoman chodziłas na jakies zajecia z jogi, czy indywidualnie? Moze rzeczywiście spróbowałabym, bo z kręgosłupem naprawde nie ma żartów...
Monika a który lekarz da mi skierowanie na prześwietlenie? Oni muszą za to płacić, więc nie chcą dawać skierowań... leczą maściami, a po roku czasu mówią "trzeba było się zabrać za to rok temu"... Wolę od razu prywatnie.
Nemezys -najpierw chodziłam na zajęcia z grupą, ale po miesiącu zrezygnowałam i zaczełam ćwiczyć sama, w domu -poczatkowo 90 min. dziennie, potem zmieniejszałam do 60 min, teraz ćwiczę ok. 20-25 min i to mi w zupełności wystarcza. mam giętkie ciało, nawet jak nagle dostaje postrzał w odciniku szyjnym czy barku -juz nie wpadam w popłoch, nie smaruję, nie biorę leków; zaczynam ćwiczyc. i przechodzi:)
A co do depresji - przywykłam do niej choć bardzo mi ciężko bo żyję z nią od stycznia jakoś....nic nie ma sensu...
a jak długo masz już depresję? i czy zdiagnozowano ją u Ciebie?
Dziekuję za podpowiedź w sprawie kręgosłupa! Ja najpierw spróbuję sama, a jak się przeprowadzę do mojego akademickiego miasto, to poszukam jakiejś grupy. Dziękuje ![]()
Miranda do depresji nie mozna przywykac, ja trzeba leczyc, trzeba z nia walczyc!!
No włąśnie....-odnośnie depresji....to wyniszcza, to jak siła panująca nad Tobą, a to Ty jestes panią swego zycia.
Dziewczyny, ja trochę z innej beczki... zbliża się dzień chłopaka i pewnie jak większość z Was mam problem z wyborem prezentu dla mojej drugiej połówki... Były już płyty, perfumy, koszule, bilety na koncerty itd... A w tym roku zupełnie nie mam pomysłu co kupić
pomocy! ;p
ja wlansie tez nie za bardzo wiem co..gdybysmy mieszkali sami to pewnie zrobilabym kolacje, nastroj itp, napewno by byl zadowolony. w sumie moge go zabrac do restauracji, ale to juz nie bedzie tak intymnie jak w domu, a tak lubie. mialam pomysl zeby go zabrac do kina, ale nic ciekawego, co by mu sie spodobalo jak na zlosc niestety teraz nie graja;/ chcialam mu kupic perfumy, ale w sobote kupil sobie nowe..;P wiec jeju nie wiem tez;/
i ja mam problem
mialam kupic mu gacie i skarpety bo ma same stare, ale on sobie dzisiaj to pokupowal i nie wiem co robic:/ kolacja odpada, bo nie mieszkamy sami, ewentualnie moge kupic wino itp i myslalam, zeby go na impreze zabrac ale to w czwartek, a w piatek dac mu pelno slodyczy ![]()
I tez nie mam pomyslu co mu kupic. Pytalam sie, to powiedzial, ze wazne, ze ja bede i nic nie chce:/ a jeszze w czwartek ma egz praktyczny na prawko i jak go zda, to juz w ogole bede w kropce hehe myslalam o striptizie, ale nie przelamie sie, moze za rok ![]()
ja wlsanie tez tu na forum czytalam o striptizie, zaczelam sie nakrecac i myslec wlasnie ze to zrobie na dzien chlopaka, ale nawet nie mialam czasu ani w sumie warunkow zeby pocwiczyc takze moze sylwester..;P aa moze te slodycze to dobry pomysl, bo moj uwielbia i zawsze mu malo;P choc z drugiej strony brzuszek mu ostatnio urosl i po tym bedzie pewnie jeszcze wiekszy...ale co tam, pomoge mu spalic zbedne kalorie, tez sie bedzie cieszyl hihi ![]()
Może najlepiej zrobić coś dla niego/dać mu coś, co sprawi mu autentyczną radość i jest związane tylko z jego hobby:)_
kamcia, moj jest tak chudy, że mu zebry niedługo wyjdą
na 185cm wazy jakies 60kg
masakra, a je normalnie, ale co przytyje 2kg, to w tydzien nastepny schudnie 4kg
no ale przemiane materii to on ma dlatego nie mozemy sie doczekac, kiedy bedzie czynny kibel na dole, co by nie odtykac co chwile tego na górze
szkoda, że ja nie mam tak, że jem ile chce i nic nie tyje
I wlasnie nie wiem co mu kupic, a dzis musze to zrobic, bo jutro do pracy i w piatek lece
i chyba przy tych slodyczach zostane, bo co innego, perfum to on ma wiecej ode mnie
i moze z bratowa jego jakas kolacje zrobimy dla nich, ale watpie. Na striptiz sie odwaze jak zrzuce zbedne kg, wiec obawiam sie, ze w zimie to nie bedzie ![]()
Catwoman, moj jest kucharzem, ale ma dość gotowania
gdybsmy mieszkali tylko samo, to na bank bylaby pyszna kolacja przy winku i swiecach, a tak to nie mamy warunkow, bo mieszkaja z nami inni:/
Witajcie ![]()
Szczerze mówiąc całkowicie zapomniałam o tym dniu chłopaka
co prawda ja mam już męża a nie chłopaka ale jemu też się co nieco należy
tylko pytanie co...
Depresji mi nie stwierdzono bo nie byłam u lekarza ale jestem pewna że ją mam , za daleko zabrnęłam nad tym myśleniem o sensie istnienia,o rozwoju techniki itp. , o tym jak czasy się zmieniły że każdy jest przywiązany do życia ziemskiego,dąży ciągle do czegoś co i tak nie ma sensu bo musi się skończyć,a w przyszłym tym dłuższym życiu nic nam nie będzie potrzeba więc po co to wszystko???? Ale macie rację depresja rządzi człowiekiem to coś strasznego. A co jeszcze mnie dobija to to,że ciągle tyję .Przy wzroście 164 ważę prawie 90 kg. a kiedyś norma była 64,nawet na koniec ciąży ważyłam dużo mniej . A teraz po troszku ale ciągle w górę....mam dość tego życia...tak chciałabym być szczupła,mieć pracę,dom,czuć że podobam się mężowi i innym ludziom także sobie , być dowartościowana po prostu szczęśliwa...
Miranda, to najwyższa pora wziąć się za siebie!!! Dość marudzenia i myślenia o smutach. Ja zaczęłam chodzić na fitness w czerwcu i bardzo mi to humor poprawiło. Dość często miewam bardzo kiepski nastrój i rozmyślam o czymś, co powoduje, że mam jeszcze większego doła. Jedyne co wtedy pomaga to zająć się czymś tak, żeby nie mieć czasu o tym myśleć.
MIRANDA, nie jesteś jedyną osobą, która tak ma- jeśli Cie to pocieszy. Ja też miałam myśli katastroficzne, co naprawdę potrafi wpedzić w poczucie beznadziejności, bo pozbawia celu w życiu i jego sensu.
Jaką osobą jesteś? Lubisz mieć wszystko pod kontrolą? Chcesz mieć zapewnienie bezpieczeństwa? Masz w życiu cel? .....warto sobie na te pytania odpowiedzieć ![]()
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że depresja sama nie przechodzi. Trzeba naprawde zrobić coś w swoim życiu, jakiś przełom - coś żeby życie naprawdę nabrało sensu i jasnych kolorów.
Bo każdy ma taki świat jaki sobie tworzy ![]()
Ja nienawidzę się bawić w dni chłopaka, kobiet, walentynki, wrr... totalna komercja jak dla mnie ![]()
Ewa, tez nie lubie se bawic, ale z czystej grzecznosci i pamieci zawsze cos podaruje:) moj dostanie jednorazowke slodyczy, wiec skromnie, ale sam tego chcial, bo gacie i skaperki sobie kupil, a mialam to zrobic ja ![]()
Miranda, musisz się wziąć w garsc!! wiem, że latwo sie mowi, bo wiele ososb, w tym i ja przez to przechodzilo/przechodzi. Owszem, beda dni, w ktorych bedziesz sie gorzej czula w swoim ciele itp, ale wtedy wyjdz z domu do ludzi, na spacer, na zakupy, zabierz gdzies dzieci, obojetnie co zrob ze sobą, by o tym nie myslec. Może zmien cos? kosmetyczka, fryzjer? ja szczerze Ci powiem, że chcialam sie dowartosciowac zmiana fryzury i scielam sobie wlosy i zafarbowalam, nie wyszlo mi to tak jak chcialam, ale sam krok do przodu juz jest sukcesem, wiec koniec rozczulania tylko do roboty trzeba sie brac:) pomysl, że masz dom,rodzine, meza, dzieci, prace,
Ja myślę, że trzeba odnaleźć realny cel w życiu, by mieć z życia radość. I warto wybrać się na poszukiwanie tego celu wewnątrz siebie. Mika 09, to co piszesz; zabiegi zewnętrzn,e mogą poprawić humor gdy ma się PMS, ale nie uleczą z depresji. Nie sprawią, ze człowiek zacznie o 180 stopni inaczej postrzegać świat i swoje położenie względem niego. A to, ze ma się męża czy dzieci.... to też nie bywa motywacją,.
Człowiek z depresją przeżywa wewnętrzny konflikt, wewn.smutek i wewn. walkę. jest sam ze sobą i czuje, że nikt nie potrafi go zrozumieć.
Witajcie Kobietki!
No tak, zaczyna się przygnębienie i czas na przemyśleń.. Ja sama jestem jakoś podatniejsza na bodźce zewnętrzne, poddaję się emocjom i smutkom. Ostatnio miałam taki "napad" na początku tego tygodnia. Ciągle szukam pracy, oszczędności już dawno zniknęły, prawie cały dzień spędzam w mieszkaniu sama (jak długo może cieszyć sprzątanie, robienie obiadów itp...)Dodatkowo dochodzą wciąż niezagojone rany związane z domem, żałobą po śmierci mojego taty... Są dni, kiedy jestem spokojna, ale wszystkie te złe emocje kumulują się i wybuchają.
Ciągle nie potrafię pogodzić się ze śmiercią taty.
Miranda - myślę, że Twoje problemy rodzą się w niskim poczuciu wartości - pisałaś o swoim wyglądzie, wadze, potrzebie posiadania domu, czucia zainteresowania ze strony ludzi. I może tu warto poszukać rozwiązania Twoich stanów. Jeśli czujesz się źle sama ze sobą, to zrób coś, żeby to zmienić. Możesz przejść na jakąś dietę, zacząć ćwiczyć, zdrowiej się odżywiać. Każdy zrzucony kilogram będzie dla Ciebie motywacją i źródłem dobrego samopoczucia.
A może masz jakieś hobby? Co lubisz robić? Może warto rozwinąć swoje pasje...
Ja np. piszę, kiedy jest mi źle. Wiersze, opowiadania, krótkie historie - one odzwierciedlają mój stan ducha, miejsce, w którym aktualnie jestem.
Taki upust daje oczyszczenie...
Mika, ja dalam mojemu pasek, strasznie sie cieszyl, i odgapilam od Ciebie, dorzucilam slodycze, i z tego jeszcze bardziej sie cieszyl
moj ma 192 cm wzrostu i wazy 102 kg
ale przy jego wzroscie to waga idealna ;P on tez ma taka szybka przemiane materii ze wiecej siedzi w lazience niz ja malujac sie itp
Miranda, kazdy ma w swoim zyciu chwile zwatpienia, po co to wszystko itp.. Rozmawiajac z duzo starszymi ludzmi czesto widze ze zycie nie jest takie kolorowe jak na filmach, bo ludziom zdarzaja sie rozne nieszczescia. W twoim jednak przypadku mysle ze powinnas swojemu szczesciu pomoc, pojsc wlasnie na silownie, aerobik, znalezc jakies zajmujace hobby, poznac nowych ludzi. To naprawde pomaga, trzeba tylko wkoncu zrobic ten krok do przodu:)
O pasek?? ej Ty nawet nie pomyslalam o tym
a moj ma wlasnie tylko jeden i to taki, że juz ledwo się zapina
wiec moze kupie mu na rocznice, bo za 3 tyg mamy
moze nie bedzie to romantyczny prezent, ale wysilac to ja sie nie bede, bo od niego nic nie dostane i pewnie nawet o tym zapomni, ale kij z nim, sama sobie poświetuje
ale rzeczywiscie pomysl z tym paskiem jest niezły
ooo to wysokiego masz faceta, naprawde, pewnie dobrze zbudowany?:) ja w sumie mojego nie wyobrazam sobie grubszego, dziwnie by wygladał chyba, choc takie zebra odstajace tez mu nie pasuja hehe a Ty ile masz wzorostu? ja to jestem niziutka, ale zawsze chcialam miec wysokiego chłopaka i mam:) bo byli to byli niewielcy ![]()
No rzeczywiście, z czystej grzeczności pewnie też bym sama dała
Ale, że grzeczna nie jestem, to nawet życzeń nikomu nie złożyłam, a co się będę... w ogóle mam ostatnio jakieś bojowe nastawienie i we wszystkich sprawach się buntuje ![]()
A jeśli chodzi o prezenty, to jak komuś coś wybieram, to takie naprawdę fajne, np kalendarz ze zdjęciami (w ogóle wszystko ze zdjęciami), no i oczywiście coś praktycznego. Nie znosze figurek, ramek na zdjęcie i innych dupereli, które zagracają pokój, ale głupio wyrzucać ![]()
no moj tez wlansie mial jeden, wiec dostal drugi ;P aa ktora to juz rocznica? hmn..moze akurat Cie zaskoczy, miejmy nadzieje
wiesz, jest fajnie zbudowany, chociaz on jak to facet chcialby byc bardziej i lepiej ;P ja mam 169 cm wzrostu takze jest spora roznica, choc jak zakladam szpilki to jest idealnie:) hehe, pamietam jak sie poznalismy to przez okolo miesiac bolal mnie kark od patrzenia w gore ![]()
Kamcia, dobre z tym karkiem
ojj to i tak wysoka jestes, bo ja mam zaledwie 162/163cm w kapeluszu
wiec u nas tez roznica jest spora hehehe ale czy zaloze szpilki czy nie,to wiekszej rozncy nie widzimy i tak
a rocznice mamy dopiero pierwsza
dlatego licze na to, że jednak nie zapomni i coś zrobi fajnego ![]()
Ewa, tez nie lubie takich dupereli, ale niekiedy to sie pomyslu nie ma:) z tymi zdjeciami jest ok, ale nie bede za kazdym razem facetowi kupowala wszystkiego co ma zwiazek ze zdjeciem hehe na swieta dosotal poduszke z moim zdjeciem i to mu wystarczy
a kiedys zrobimy sobie łaaadne wspolne zdjecie i dam do wywolania na duzym plotnie i na scianie sobie powiesimy ![]()
Hej dziewczyny! No i znowu długo mnie nie było. Ale się stęskniłam za wami:) Już z magisterką w kieszeni, aczkolwiek ze złamanym sercem... Mój odszedł, wróciłam do Krakowa i zaczynam nową pracę... co tu dużo mówić. boli, ryczę jak głupia i źle mi ogólnie:(
mika, wazne ze w lozku wzrost nie ma znaczenia hihi
jezeli to pierwsza wasza rocznica to napewno nie zapomni:) my mielismy w maju juz 3...nie wiem kiedy to zlecialo ;P
saszenka, nie warto wylewac lzy przez kogos , kto napewno nie byl ciebie wart.
saszeńka .....poboli i przestanie- wypróbowane;)
Saszeńka: Gratuluje i współczuje! Niestety takiej jest życie, coś się kończy, coś innego zaczyna...
A ja sobota od 5 rano do 12 w nocy na nogach, dziś się o 6 nie mogłam podnieść, ale musiałam. Nie mam wyjścia muszę sobie dorobić, bo mam spore wydatki. Żyje tylko tym, że odpocznę jak już dopnę tego, co sobie zaplanowałam;) Hehe a na studiach żyłam tym, że odpocznę jak się skończą;) W sumie mogłam, bo nie mogłam długo pracy znaleźć, ale wtedy nie odpoczywałam, bo się zadręczałam brakiem pracy i brakiem pieniędzy. Ach życie...
Dokładnie - coś się kończy i coś się zaczyna. Lub inaczej mówiąc - każdy koniec jest początkiem czegoś nowego!!
Najgorsze co może być to poddać się dołkowi...
Ja też lubie takich baaaardzo wysokich chłopaków, są tacy pociągający, że ciężko się opanować
Ale z kolei strasznie nie znosze "mięsniaków"... jak chłopak ma od razu rzucające się w oczy mięśnie z siłowni, to u mnie odpada... nie wiem czemu...
Mnie też tu nie było chwilke, bo mam wieczne problemy z internetem odkąd się wprowadzilam na nowe mieszkanie...
Widzę drogie kobiety, że macie problem z prezentem dla mężczyzny? ![]()
Jako typowy facet powiem wam co mi się marzy. Idealnego prezentu nie ma, to mówię od razu. Ważniejsze jest kto daje prezent, a nie on sam. Zakładając, że teraz jestem z kimś i jest dzień chłopaka/mężczyzny lub wracając się z 2 lata w przeszłość, idealnym prezentem byłoby spontaniczne wyjście do jakiejś małej, aczkolwiek klimatycznej knajpki na kolacje przy świecach. Nie musi być drogo, może być skromnie, liczą się chęci i inwencja. Później spacer nad Wisłą w Krakowie, czerwona kładka Bernadka i szczere "Kocham Cie"... Każdy facet zmięknie, nawet zatwardziali kilkunastoletni mężowie.
Jeśli już koniecznie musi to być jakaś rzecz, to rzeczywiście bokserki są dobrym pomysłem. Tylko proszę was, nie kupujcie bielizny mężczyźnie z waszym zdjęciem albo z jakimś durnym słonikiem na środku, w kolorze różowym. To żałosne
Kupcie boxerki typu uomo np. CK albo inne, solidne i modne.
Kurcze tel. zaraz dopisze więcej.....
Przepraszam, ale wczoraj nie mogłem dokończyć.
Pasek jest kolejnym dobrym pomysłem. Skórzany, matowy, czarny, z odpowiednim zapięciem, bez zbędnych dodatków i "ćwieków". Nowy futerał na smartphona lub kabura do paska. A może pudełko na zegarki? Nie musi być takie za 300zł wykończone skórą, może być 4x tańsze i wykończone lakierowanym drewnem, ważne aby w środku dało się umieścić zarówno zegarek z klasyczną bransoletą, jak i paskiem (również szerokim w stylu retro). Nie no to jest prezent
Jeśli wasz mężczyzna nosi zegarek i ma ich co najmniej dwa (zależnie od okazji i ubioru) to pudełko na zegarki będzie odpowiednim prezentem.
Wieszak na krawaty. Kiedyś wieszałem krawaty na klasycznym wieszaku (kilka na jednym) albo zwijałem w rulonik. Swego czasu dostałem wieszak na krawaty (na allegro około 10zł) i cieszę się nim do dzisiaj. Był to świetny prezent!
Niektórzy ucieszą się nowym pendrive'm, albo zapachem do samochodu.
Nie ważne co to będzie, najważniejsze aby się przydało. Mężczyźni na ogół nie lubią rzeczy, które później leżą i się kurzą, które wydaje się są dobrym prezentem, ale później chowamy do szafki i zapominamy.
Hej kochani, pozwolicie ze sie przyłącze
22 lata to chyba dobrze trafiłam w przedział wiekowy?
saszeńka nieprzejmuj się, "tego kwiatu jest pół światu"!
Brunecia witaj!
ja jeszcze teoretycznie nie powinnam trafic do tej netkafejki, ale liczy sie rocznikowo - wiec juz 20 mam ![]()
Idąc tym tropem, ja w ogóle nie powinienem wchodzić na to forum
Liczy się tematyka i to, o czym się pisze, prawda?
Co do prezentów, to ja od siebie napiszę, że często kupowałam swojemu facetowi kubek, bo lubi kubki. No, ale generalnie każdy facet może lubić co innego.
Albo np kiedyś długopis z logiem Legii, to Jego ulubiony klub.
Jeżeli wiemy co lubi facet, to raczej nie kupimy czegoś co mu się nie spodoba
.
Moja koleżanka często kupuje swojemu książki, bo on uwielbia. Takżę też chyba nie ma takiej zasady, że to musi być rzecz, która nie będzie leżeć na półce, bo ludzie różne rzeczy lubią.
Strony Poprzednia 1 … 69 70 71 72 73 … 163 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 20 + ... czyli netkafejka wczesajki ...
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024