Callgirl tak sobie tylko zazartowalam, ze gonie za dolarami po 14 godzin dziennie... Ja bym chciala pracowac mniej, ale jak sie juz wpakowalam w taka robote, to jakos wytrzymam. Moze jeszcze z tydzien, dwa i troche wrzuca na luz... Bo narazie to zero zycia.
Jaskolka jednym z powodow mojego wyjazdu do Stanow bylo podszkolenie angielskiego. Ale nadal, mimo, ze w glowie mam wymyslone poematy, to przez gardlo mi ten jezyk przejsc nie moze i tyle... wiec pewnie dalej sie nie naucze.
Nikki kazdy ma takie dni, ze totalnie nic nie ma wtedy sensu... ale to, ze nie masz zdolnosci, i nic cie tutaj nie trzyma, to nieprawda. Pomysl o wszystkich miejscach, ludziach, o wszystkim co sie w twoim zyciu wydarzylo. Do tego warto wracac. A zdolnosci kazdy ma, nawet te podstawowe, co kazdy. Trzeba sie tylko odwazyc je pokazac. No i zawsze mozesz zapisac sie na jekies kursy itd.... Takie latwe, a tak ciezko taki krok zrobic, co nie? Tez tak mam...
Ja mam z kolei zamule, kolejne 14 godzin w pracy, teraz nie mam sily na nic... ani czasu, nawet glupich kartek do znajomych nie mam kiedy wyslac. Ale jeszcze 3 dni i weekend 