ah. Pomyślałam, że skoro pogoda jest felerna, kochany dużo pracuje... już nie pracuje jak kiedyś po 6 h ani już nawet po 12
... teraz będzie pracował po 24h !! ;( ... zdecydowałam, że trzeba zacząć coś robić bo są wakacje a ja mam więszke ambicje niż żeby umrzeć z nudy. Zapiszę się na salsę i zaczynam czytać książki.
-teraz czytam: "Don Camillo i jego trzódka" jak skończę zamierzam pochłonąć "cztery dni do veracruz"
a Wy co czytacie. Może mi coś polecicie??