JA też tak pisałam pracę- tylko, że jeszcze nie licencjat a semestralną. A pisałam ją do 2 rano pierwszego dnia- mimo, że miałam o 5 wstawać do pracy i byłam w niej do 19. Drugiego dnia to samo i trzeciego najdłużej siedziałam. W pracy byłam tak zmęczona, że momentami nie wiedziałam co się dzieje. Ale pracę skończyłam- a dziś w końcu odespałam (wstałam niecałą godzinkę temu:P)
A co do opalenizny- to tutaj nie ma słońca;( Chodze teraz czasem na solarium, ale za każdym razem się boję, że dostanę raka:P Jakoś tak już mam ![]()