Witam wszystkich.;)
Pozwolę sobie dołączyć do was jak mogę. Po czytałam sobie troszkę was, ale tylko kilka ostatnich stron bo chyba tego wszystkiego nie dała bym rady czytać. bardzo samotny czemu tak mało w siebie wierzysz i uważasz się za bardzo nieśmiałego? I skąd ta Twoja depresja?
9,686 2012-12-17 00:58:59
9,687 2012-12-17 17:16:14
Myszeczka witaj
Powiedz nam o sobie coś więcej, żebyśmy mogli Cię lepiej poznać ![]()
9,688 2012-12-17 19:40:08
lidka szczegóły poprosimy
Ja sobie dziś odpuściłam gruntowne sprzątanie. Przeglądam tylko stare rzeczy. Gruntownie wysprzątam za tydzień bo przy moim tempie nawet jakbym sprzątnęła dzisiaj to na święta zdążyłabym nabałaganić
Amelciu, szczegóły... hmm odnawianie starych, przyprószonych już dawno kurzem znajomości staje się coraz bardziej modne w moim życiu
Jedno przypadkowe spotkanie i po roku przerwy znów zdecydowałam się zaryzykować
Myślę, że już teraz coś ZAISKRZY
bo jakiś sentyment do tego młodzieńca mi został, aczkolwiek nie mam motylków w brzuszku i nie szaleje ze szczęścia.
Po prostu uśmiecham się, uśmiecham się... gdy dzwoni telefon i ustawiona melodia na Pana P. zaczyna rozbrzmiewać
)
Aaaa i zapomniałabym... znów jestem paralitykiem na 4 tygodnie. Skręcony staw skokowy. Żegnaj, ahhh żegnaj Bal Sylwestrowy ;(
Pozdrawiaaaam wszystkich, ciumeczki, buziaczki i inne słodkości :*
9,689 2012-12-17 21:47:46
Myszeczka23 całe moje życie to jedno wielkie nieporozumienie,długo by opowiadać
9,690 2012-12-17 21:58:23
O sobie? No dobrze. A więc jestem tu aby służyć innym radą. Sama aktualnie wielkiej miłości nie przeżyłam, ale w związku byłam i to nie jednym. Mam 21 lat jak widać w profilu, aktualnie się uczę (technikum-klasa maturalna). Mieszkam sama i dobrze sobie radzę. W wolnych chwilach lubię tu zaglądać na forum i mam nadzieję, że będzie nam się miło pisało.;)
9,691 2012-12-17 22:05:56
Myszeczka23 całe moje życie to jedno wielkie nieporozumienie,długo by opowiadać
A może warto jest opowiedzieć? Może damy radę coś pomóc?;)
I główka do góry, oraz uśmiech proszę.;)
9,692 2012-12-17 23:10:42
gdzieś tu pisałem,mam 27 lat jestem sam,dosłownie i w przenośni,co tu więcej pisać ,pracuję ale nie mam z tego satysfakcji
9,693 2012-12-18 02:29:01
Dobra do jutra. Ja wróciłam ze szpitala ale o tym jutro. Dobranoc kochani (a może już dzień dobry?
)
9,694 2012-12-18 20:15:16
Satysfakcja przychodzi 1-go, wraz z wypłatą ![]()
9,695 2012-12-19 00:15:52
Satysfakcja przychodzi 1-go, wraz z wypłatą
wtedy jest największa
ew. 10tego ![]()
9,696 2012-12-20 12:50:09
lidka no to super
Abyś nam tu na bieżąco relacjonowała płomienny romans z panem P.
Wracaj do zdrowia szybciutko, niech się goi :*
Myszeczka no to witamy w naszym gronie raz jeszcze
A można wiedzieć, dlaczego mieszkasz sama?
Ja już mam nareszcie wolne
Jutro przyjeżdżają do mnie na chwilę znajomi, pozwiedzamy miasto a wieczorem wracam z nimi do domu. Jeden raz nie muszę się tłuc w autobusie z bagażami ![]()
9,697 2012-12-20 15:00:28
Hej
długo zastanawiałam się nad swoim problemem, aż końcu doszłam do wniosku ze coś trzeba z tym zrobić! Zacznę od poradzenia się waszej internetowej społeczności. Z tego co zauważyłam nie tylko ja mam tego typu problemy, jest nas więcej! Zacznę od początku. Mam troszeczkę ponad 20 lat , pomyslicie ze za mało jak na takie problemy (nieważne) on trochę mniej niż 30. Z moim facetem jesteśmy razem prawie 15 miesięcy razem. To jest mój pierwszy poważny facet , nigdy wcześniej nie byłam z nikim dłużej niż tydzień. Zaczęło się fantastycznie poznaliśmy się od razu mu się spodobała:) on mi (w sumie w tedy o tym nie myślałam) ale tak ani mi się nie podobał ani podobał. Zaczęliśmy się spotykać, było jak w bajce! Albo wtedy tak mi się wydawało bo od dawna pragnęła mieć faceta (taka chora obsesja). Przed poznaniem go byłam osoba rozrywkowa, lubiłam chodzić na imprezy spotykać się z ludźmi, wiecie takie tam kluby itd. (W sumie jak każda normalna osoba w moim wieku!). Gdy oficjalnie zostaliśmy para byłam tak dumna, zadowolona, szczęśliwa, wydawało mi się ze zlapalam pana boga za nogi, no nie wiem jak to napisać ale nigdy wcześniej tak dobrze się nie czułam. Czasami wychodziliśmy do pabu czy spotkać się ze znajomymi. Ale ogólnie byliśmy tak zakochani ze chcieliśmy spędzać każda chwile razem i nikt nie był na do tego potrzebny. Moi rodzice od razu go polubili ( wystarczy ze po patrzyli na mnie jaka jestem szczęśliwa i oni tez byli szczęśliwi). On był romantyczny przez chyba 8 miesięcy obchodziliśmy te nasze (miesięcznie)
raz ja robiłam romantyczna kolacje raz on , dostawałam od niego prezenty i z chęcią się odwdzieczalam ( niestety on pracował na stale a ja nie), w łóżku może nie miałam wielu partnerow ale czułam się spełniona, nie chcieliśmy wychodzić z łóżka, cały czas miał mało i takie tam, jednym słowem moje życie było bajka. Mijały miesiące 1 najcudowniejszy 2 przepiękny 3 cudowny 4 extra 5 fajny 6 spoko 7 ok 8 mniej niż ok.... Mogła bym tak długo jeszcze ale wiecie o co chodzi. Powoli odkrywalismy nasze wady. Ale to jest logiczne nikt nie jest idealny! Ja zaczęłam mówić co mi przeszkadza jestem prostolinijna osoba. Zaczęły wychodzić problemy, jednym i najwiekszym był i jest ALKOCHOL! , gdy zaczynalismy się klucic (bo to normalne) on nie chcial rozmawiac, po prosty wychodzil ,szedl do kolegi ( nie wracal, bo już nie byl w stanie, to tak już po 6 miesiacach bycia razem się zaczelo). Nie interesowal się mna jak wczesniej! Często slyszalam slowa kocham cie ( w tedy wierzylam) teraz wiem ze mowil to zebym byla spokojna) ja glupia wierzylam. Po wiekszej klutni nie spotykalismy się tak do tygodnia potem mi przechodzilo(wiem glupia jestem) . Zawsze wracal przepraszal, standardowo mowil ze już nie bedzie itd. Klucilismy się coraz czesciej, o takie glupoty ze normalni ludzie tak nie robia. Ja nie mialam już naprawdę ohoty wychodzic nigdzie , bo do baru nie (znow się upije), na spacer nie (bo po drodze bedzie piwko moze dwa), do jego kolegow nie (bo to już pewne ze zaliczy zgona) do moich przyjaciol nie bo balam się ze się z nim pokluce i po prostu bedzie nie milo dla wszystkich! Dla niego liczyla się przewaznie wodka, moglam wyjechac na kilka dni to on byl zadowolony. I tak powoli się zaczelo. W lozku, hmm co tu pisac wialo taka nuda ( na pewno lepiej maja niekture pary po 70-ce), orgazmu nie mialam od nie wiem kad czy ja wogole pamietam co to orgazm, prubowalam wszystkiego, erotyczna bielizna, jakies kolacyjki, swieczki, robilam rzeczy ktorych się brzydzilam i jakby ktos mi powiedzial rok wczesniej ze tak będę robic dostal by w pysk. Nic nie dzialalo. Fakt faktem z poczatku ja nie chcialam tak często wiecie jak to jest, ale potem mialam maniane na sex moglam bzykac się codziennie z 10 razy i tak by było malo. Na poczatku trzymal moje tepo kochal się ze mna tak często jak chcialam ( a chcialam naprawdę często) potem zaczol powoli mnie stopowac! Nawet nie sciemnial ze jest zmeczony , czy go glowa boli po prostu coraz czesciej slyszalam nie mam ohoty! Spoko , jeżeli było 2 gora 3 razy w tygodniu bylam zadowolona. Ale coraz bardziej się psulo, nie tylko w lozku ogolnie nasz zwiazek się sypal. Zaczelo mu przeszkadzac ze nie pracuje ( niedlugo pozniej mialam prace , dostawalam marne grosze ale uwoielbialam swoja prace, nie widzielismy się tak często i to tylko robilo dobrze naszemu zwiazkowi). Nastepna rzecza ktora zaczela przeszkadzac mu, moj byly facet ( dopiero z nim zaczynalam kiedy pojawil się moj aktualny facet w tedy wydawal się o wiele lepszy ( nie znalam go dobrze) a poprzedni facet tez troche za bardzo lubil alkohol, ale teraz wiem ze tamten potrafil by się zmienic przynajmniej by się staral. Bylego nie moglam spotykac na ulicy, ani nic . Caly czas aktualny wmawial mi ze go zdradzam, ze mam sobie wracac do bylego, ze z nim było by mi lepiej ( ale tak to perfidnie mowil!! Ja nie jestem w stanie tego opisac). Nie mowie, nie bylam gorsza tez mu wypominalam jego byle i wogole (ja po prostu nie chcialam go już sluchac mialam dosc). Potem się to uspokoilo, moze nie bylismy znow tak strasznie zakochani jak na poczatku ale było lepiej. I tak się to ciaglo dalej. Wiem Ze to glupie ale kiedys (no dobra odbilo mi dziecinna bylam) podszywalam się pod inna dziewczyne i cos tam do niego pisalam, bylam pewna ze tego nie lyknie!!! To się dopiero pomylilam!!!! Nie dosc ze się umowil (niby ze mna ale on tego nie wiedzial) to już potem bylam taka zla Ze pisalam mu prosto z mostu (jako inna osoba) ze oczekuje spotkania intymnego. A on się po prostu umowil, oczywiscie patem dobrzy koledzy mu podpowiadali ze to mogę byc ja ale on dalej pewny nie byl. Na spotkanie nie przyszedl bo mnie zobaczyl gdzies z okna ale wiem ze inaczej by przyszedl, gdy pisalam jako inna kobieta, również pisalam jako ja pytalam się czy dziś się widzimy ale o dziwo napisal mi ze jest zajety (dupek) skonczylo się to tak ze to ja bylam wszystkiemu winna, ze nie powinnam go sprawdzac, ze niby on wiedzial ze to ja ( ale ja naprawdę wiem swoje) moglby mi cos zarzucac gdyby nie polknol tego haczyka:/. Potem wypominal mi to dosc dlugo, on mowil ze zachowalam się jak guwniara i ze to było zalosne ( sluszne , glupio się czulam ze go sprawdzam , było to dziecinne WIEM) ale gdybym to nie byla ja to ustawil by się z jakas obca dziewczyna a ja pewnie bym o tym nie wiedziala!:/ nie wazne przezylam to tak jakby zadusilam to w sobie ( nie mialo to miejsca) ja po prostu nie mam i nie mialam sily się sprzeczac , udowadniac ze to ja mam racje (bo ten zwiazek skonczyl by się po miesiacu). Teraz wiem ze musze walczyc o swoje, ze gdy się nie odzywam on odbiera to jako swoje zwyciestwo, jego glupie tepe uzasadnienia dzialaly na mnie jak plachta na byka więc wolalam nie robic nic by się znow nie klucic. Było wiele sytuacji w ktorych nie mialam już sil uzasadniac swoich racji, ja wiedzialam ze on tego nigdy nie zrozumie. Ale koniec o tym. Ogolnie moj partner stawal się coraz bardziej zlosliwy dla mnie , zlewal mie itd. Coraz czesciej pil , przez co coraz czesciej mnie oklamywal ( a gdy już go rozgryzlam ze mnie oklamal znow glupkowato się tlumaczyl i ja nie mialam ohoty tlumaczyc mu jak idiocie ze to nie zawinilam , to jest najgorsze jak wiesz ze masz racje a ktos perfidnie robi z ciebie glupka, mi na jego miejscu było by tak glupio ze jak już bym slyszala argumety widzialam cie tam a tam piles z kolegami no cholera bylam tam i na wlasne oczy cie widzialam to nie brnela bym dalej w te klamstwa. Ale widocznie on jest inny. I tak mijaly tygodnie czasami lapalam go na sciemie , czasami udawalam ze o czyms nie wiem. Na wakacje zaplanowalismy sobie krotki wyjazd ( wiecie takie malutkie wakacje) i zaczelo się haselka typu ale na pewno bedziesz miala jakies pieniadze musisz miec i tak dalej ( no kurde nie jestem glupia , to jest logiczne ze będę miec kase), oprucz tego wakacje nie byly takie najgorsze . Nastal magiczny wrzesień szara zeczywistosc on praca ja czekanie na niego ( i tak w kolko) oczywiscie caly czas mi wmawial ze zdradzam go imprezuje biore narkotyki itd. Co mnie jeszcze w nim irytuje często mowi cos do mnie tak mi dogryza ale udaje ze przeciez on gada ze soba, wypomina mi kazda rzecz ktora mi kupil, nagadal matce (jak bylismy pokluceni) ze go okradam ,cpam, pije , ze jestem z nim dla kasy itd. , gdy się klucimy nie panuje nad swoimi slowami , slowa(dziwka, zimna suka, puszczalska, i wiele innych ), zdania zeszmacilas się sa i byly standardem. Ogolnie przed spotkaniem go bylam osoba klutliwa, zawsze stawialam na swoim nie było rzeczy niemozliwych dla mnie. Teraz jestem tak wyniszczona psyhicznie ze ogolnie wisi mi to co on mowi. Ale potem zdaje sobie sprawe ze idzie i rozpowiada to obcym ludzia ktozy mnie nie znaja i oni mu wierza. Ale ja nie mam sil się z nim przekrzykiwac, wiem ze glupio mysle ale uwazam (ze jak ja wiem swoje to to wystarczy, ale on mi robi taka opinie ze już dobrego imienia nie odzyskam.). Jego dogadywanie jest najgorsze nie mam sily udowadniac swoich racy naprawdę ZNISZCZYL mnie psychicznie nie wiedzialam ze jestem tak slaba i ze mozna tak krzywdzic osobe ktora się kocha( często czulam ze mnie kocha , albo moze dobrze gral) . Od bardzo dawna traktuje mnie okropnie. Zawsze jest wazne zeby on mial kilka piw , bądź jego ukochana wodke, do tego konsola jakis kumpel zeby nie było smutno i tyle ja jestem zbednym dodatkiem. A więc nastal ten wrzesień, jakoś się tak sprawy poukladaly ze wpadlam na pomysl aby wyjechac gdzies z kraju niby za robota zeby poodkladac kase ( ale gluwnie chodzilo mi o odciecie go od patologicznych kolegow , od tego alkocholu , mialam nadzieje ze nareszcie bedziemy szczesliwi , zamieszkamy razem i wszystko się ulozy). Przed wyjazdem nie widzielismy się chyba 4 dni bo tak się zegnal z kolegami,ze jak już przychodzil do mnie to padal na lozko a rano nic nie pamietal,zreszta często tak robil gdy po imprezie wytrzezwial a ja zaczelam gadac o wczesniejszym dniu często było ze przecież on nic nie pamieta, dopiero jego kolega mi powiedzial , ze on zawsze jak cos odwali glupiego udaje ze nie pamieta smieszny jest (pakowanie na mojej glowie, kanapki doslownie wszystko) Więc wyjechalismy, on rzucil prace, ja studia (wszystko bym dla niego zrobila) . Teraz mieszkamy razem i o dziwo WCALE NIE JEST LEPIEJ!!!!!!!! Jest milion razy gorzej!!!! Pierwszy tydzien szukamy pracy, i zaczyna się ze jemu się nie chce, wiecie przyjezdza się kasy ma się malo a on ze piwko ze ja przeciez na jedzenie wydaje (dla nas) a on nie moze wypic piwa:/ i tak mijaly dni, ja biegalam po agencjach pracy (to jest chyba logiczne) a on myslal ze to praca sama do niego przyjdzie. Niewazne, dostalam prace on jeszcze jej nie mial. Pracowalam, bylam nie przyzwyczajona nogi to mnie tak strasznie bolaly ze po pracy plakalam.:/ on mi caly czas dogryzal ze nareszcie poczuje jak o jest pracowac!! Cieszyl się (i cieszy) gdy ja cierpie! Potem jego zatrudnili tak gdzie pracowalam , znow wszystko się ukladalo. Pierwsza klutnia (zagranica) byla chyba tydzien po przyjezdzie, już nie pamietam o co ale takiej awantury nie było nigdy w polsce, rzucalismy wszystkim on moj materac zzucil ze schodow , ja mu ubrania wyzucalam , wysypal mi popielniczke na posciel, krzyczal ze jestem dziwka itd. Wkurza mnie to, ze gdy się klucimy ,gdy czuje ze moze skonczyc się to dla nas bardzo zle ja przez mala chwile odpuszczam , staram się opanowac , np. Klade się i nic nie mowie, wychodze niby nie daleko ale oddalam się zeby ohlonac , to on choc wie jak mnie to irytuje i wyprowadza z rownowagi zaczyna swoje glupie dogryzanie (skonczylas już?, wykrzycz się jeszcze!, co tak slabo?, nie stac cie na wiecej?, i tak wiecej ci zrobilem niz ty mi!, jestes pojebana!, wracaj do bylego jestescie siebie warci!, z bylym było by ci tu lepiej!, ty jestes naprawdę pajebana!, wezme ci karte do bankomatu i pojde się najebac!, wczoraj wyplacilem 100!, no i wiele wulgarnych slow pada w moja strone)!! Po jakims czasie cos we mnie peka (nie wiem jak to opisac , cos we mnie wstepuje) on bardzo dobrze wie ze ja się staram uspokoic ale nie przestaje nadawac, wybucham zaczynam krzyczec (ale to okropnie) nie panuje nad soba (już nie , nie dam rady wiecznie siedziec cicho, za dlugo kumulowalam wszysko w sobie moze to błąd) , czasami dostanie z piesci w twarz (nie powinnam, ale ja sama siebie nie poznaje ) , rzucam talerzami (zreszta wszystkim co mam podreka) w tymsamym czasie placze z niemocy bo on nie chce się zamknac!!! Już nie mam czym rzucac więc do glowy wpadaja mi glupie mysli, ogolnie patologia. Gdy on tak jakby (się zadowoli) psychicznym znecaniem na demna, robi się powarzny, i zaczyna się szarpac ze mna, (wydaje mu się ze tak mnie uspokaja zebym już nie krzyczala , nie rzucala się, nie bila go itd.) Do tej pory tak było, nastal ten dzien (WIELKI DZIEN) i moj ukochany chlopak znalazl inny sposob uspakajania! Chyba już wiecie co mam na mysli , tak pierwszy raz mnie uderzyl, bylam w takim szoku tego się nieda opisac , do tej pory na sama mysl się trzese. Okropnie się poczulam, od zawsze bylam zdania ze facet (MOJ FACET) nigdy, przenigdy mnie nie uderzy, od kad bylam nastolatka moja podswiadomosc mowila mi ze się nie dam, ze nigdy nie będę miec takiego faceta,. W tamtej chwili moja samoocena byla na minusie, czulam się jakby zawiodl mnie ktos tak bardzo wazny dla mnie (moze i najwazniejszy), czulam tak wielka pustke w sercu, w tedy wlasnie uswiadomilam sobie ze sama się oklamywalam!!! Tak, caly czas wmawialam sobie , ze kazdy , naprawdę kazdy moze się do tego posunac ale nie ON!!!! Moja zyciowa milosc, moj jedyny, ukochany!!! Nie rozumiem dlaczego kobiety katowane psychicznie, nieswiadomie bronia swoich oprawcow. Nie zdawalam sobie sprawy ze to wlasnie ja wpadne w takie gowno. Nie jestem kobieta slaba!!!! Ale psychike przez niego mam tak zjechana, mocny w lapach to om nie jest!!! (Albo nie chcial byc) nie, nie, znow go rozgrzeszam, cholera uderzyl dziewczyne !!! To nie facet tylko jakies scierwo, mogla bym tak naprawdę dlugo. Co z tego ze w tamtej chwili chcialam go zabic, byl zwyklym smieciem dla mnie, doslownie zerem, zaraz po tym jak mnie uderzyl mometalnie oprzytomnialam milion mysli na minute , tyle rzeczy ktore chcialam powiedziec zeby tylko zrobic mu na zlosc (ale zadne nie bolalo by go tak bardzo jak to co on mi zrobil), zamilklam osunelam się na posciel, po prostu wyszlam z siebie. CISZA, CISZA, CISZA. Odplynelam , bylam gdzies daleko (byle dalej od niego), on siedzial blisko mnie także nieobecny. I zaczelo się , przepraszanie ( nie wiem co we mnie wstapilo, czuje się jak najgorszy kutas, ja nie chcialem, wybacz mi, to się nie powtorzy itd.) , ja w tedy jeszcze nie doszlam do siebie, bylam daleko. Mogla bym powiedziec mu ze w dupie mam jego przepraszam, ze mnie uderzyl i jest zerem dla mnie ale po co on i tak by tego nie zrozumial!:/ po przeprosinach , gdy ja dalej nic nie mowilam zaczela się inna gadka (to jest twoja wina, jak wpadasz w szal to tylko tak cie mozna uspokoic (ZE CO PROSZĘ...???!!!!) , i tak cie mocno nie uderzylem (mysle sobie: chlopczyku tobie tak latwo przechodzi przez gardlo ze mnie uderzyles , nie wstydzisz się tego, moja wina ze mnie uderzyles, mowilam mu tyle razy co mnie denerwuje ale on przy klutni mysli tylko jak mi tu bardziej uprzykszyc zycie, (niepamietam kiedy ja się ak naprawdę smialam, kiedy bylam wesola, lubilam kontakt z ludzmi,kiedy bylam szczesliwa, KIEDY BYLAM SOBA....!!!!) . Po kilku godzinach znow przeprasza, i tak w kolko. Mina 2 dni, to on udaje ze nic się nie stalo (jakby to było normalne) , zaczyna się kochanie, misiaczku, co ugotowac itd. , nie wiem jak on to robi ale po jakims czasie zaczelam z nim gadac, potem wypsnelo mi się slowo kocham, no to on już heppy i jest jak dawniej. Tylko kurde dlaczego jestem taka glupia , nie umiem tego skonczyc, zawsze mu wybacze, uwierze ze to ostatni raz. Idiotka ze mnie. Pozniej znow wszystko wraca do normy, jestesmy normalna para. Ale ( CO MNIE WOGOLE NIE ZDZIWILO) przy nastepnej klutni znow się zapomnial dostalam raz drugi, znow ta sama sytuacja , ja odplywam psychocznie, on mi dogryza (np. Jeszcze nie raz dostaniesz, nalezalo ci się itd.). Potem przeprasza,nastepnie mowi ze o moja wina, a na koniec udaje ze nic się nie stalo. Co klutnie niby się rozstajemy, ale on zawsze wie ze wrocimy do siebie, ja to już w glowie planuje jak to bedzie byc wolnym od (psychicznego tyrana). Aha w miedzyczasie sa telefony do kolegow, do matki ze jestem taka i taka ze go okradam , ze mieli racje co do mnie . Ostatnio zaczol dzwonic do mojej mamy, skarzy się ze on nie ma pieniedzy (ale ona wie jak jest, wie ze on wszystko by przepil). Na nastepna jazde nie musialam dlugo czekac , i znow tak samo (CZY JA KIEDYS ZMADRZEJE...??). Ostatnia jazda miala miejsce dokladnie wczoraj..!! Poszlo hmmm niech pomysle (aha nie poszlam po fajki do sklepu jak on byl na nocce), przychodzi rano swieci swiatla w calym domu, i standardowe dogadywanie , w koncu się przebudzilam delikatnie zapytalam o co mu chodzi, no i moglam się nie odzywac od slowa do slowa rozpetalo się PIEKLO!!!! Od zwyklech obelg, az do nozy! Z poczatku rzucilam talerzem, (lajt), on dodawal glupie teksty ze tylko na tyle mnie stac (peklam), dostal patelnia, nie przestal gadac, pocielam mu wikszosc ciuchow, jedzenie (wspolne) zaczelam wyrzucac, to jest dziwne ja już nie pamietam a to było tak niedawno!! Gdy pocielam wszystkie ciuchy stalam z tym nozem jak w amoku, powiedzialam tylko zeby wyszedl , zeby dal mi ochlonac, (nie posluchaj) zaczol wyrywac mi nuz , powalil mnie na ziemie zaczol dusic, bil piescia w twarz , (ku***) to było straszne!! Udalo mi się uwolnic, na chwile zdolalam go ugrysc zeby się opamietal, wydaje mi się ze tez byl w amokum. Po godzinie uspokoilo się , nawet rozmawialismy, (o tym ze to nie ma sensu już, ze jak dluzej bedziemy razem to zdarzy się cos zlego, i znow dodal ze jedyna metoda bym się uspokoila jest strzal w pysk), znow cos peklo on zaczol podchodzic do bicia mnie jako do codziennosci, rzeczy zwyczajnej , czegos naturalnego!!!! Chyba sobie ze mnie kpi!!!! Odwinelam się mu tak w twarz, ze poczulam dreszcie na dloni (nie chcialam zrobic mu krzywdy, chcialam by zrozumial ze tak to mu się bawic nie bedziemy, nie ma bicia, jak jestem zbyt dumna kobieta by sobie na to pozwolic), ale dlon zle się ulozyla dostal w oko, widzialam ze cholernie cierpi, przez chwile cieszylo mnie to (suka ze mnie wiem!) , ale gdy widzalam jak lezy na ziemi i zwija się z bulu zaczelam mieknac, interesowac się niem , ZACZELAM SIĘ MARTWIC O JEGO ZDROWIE, gdy on to podchwycil zaczol jeszcze bardziej wyc, (rzadko widuje go jak placze), mowil ze straci oko, ze mam dzwonic na pogotowie itd. To już kapletnie zaczelam się martwic, ze zrobilam mu cos powaznego, ze bedzie kaleka do konca zyca. Nie wiem dlaczego poczulam w tamtej chwili jak ja go bardzo KOCHAM , ze nie wyobrazam sobie zycia bez niego, gdyby mu się cos stalo nie darowala by sobie tego. Chcialam by pokazal mi oko , mowil ze za bardzo go boli!!! Przytulilam go mocno, powiedzial ze mnie kocha, ze niewyobraza sobie zycia bezemnie, ze musimy cos zmienic między nami, musimy ratowac nasz zwiazek, ze to on mnie przeprasza , ze to jego wina, ze nie powinien docinac bo wie jak mnie to wkurza. Lezelismy tak przytuleni z 20 min , az w koncu powiedzial ze w sumie to nie tak zle z tym okiem ze sciemnial. Potem gadalismy chwile o nas, to chyba koniec. Jakoś zeszlo na inne tematy, nie wiem dlaczego i w jakiej chwili powiedzialam mu ze go zdradzilam, (CHOC TO NIE PRAWDA), potem on powiedzial ze mnie zdradzil, i tak znow dogadywalismy sobie . Dzien się konczy a on caly czas , wypomina mi ta niby zdrade, troche mnie to irytuje bo grzecznie tego nie mowi, ale czuje ze go to boli, niech troche pocierpi (moze tymrazem cos zrozumie) choc watpie. Naprawdę nie rozumiem siebie dlaczego ja dalej z nim jestem, (choc on mowi mi w twarz ze mnie już nigdy nie dotknie itd.), on mnie krzywdzi, niszczy psychiczne, przez niego nie mam znajomych, a ci ktozy zostali caly czas mi mowia zebym to skonczyla. Ze jestem glupia, ze to nie jest milosc tylko przyzwyczajenie (ludzie sa maluzenstwem 25 lat i potrafia się rozejsc a ja nie). Boje się ze on sobie nie da rady bezemnie, czuje się odpowiedzialna za niego, nie chce patrzyc jak cierpi bo ja tez cierpie!!! I mam glupie przeczucie ze moze, moze, moze to jest milosc to jest ten jedyny. Ale z drogiej strony nie wyobrazam sobie z nim przyszlosci zadnej. Niby czuje ze jest moja miloscia, ale ze predzej czy pozniej trzeba to skonczyc, tylko nie wiem czemu wydaje mi się ze to nie ten czas...
:/:/:/ jesem kapletnie zalamana, piszac to troche mi ulzylo ze mogę się wygadac komus, nie mam tych mysli tylko w glowie . Jak zrobie cos , boje się ze będę zalowala ale jak nie zrobie nic jestem pewna ze będę zalowala . Ja chyba potrzebuje dobrego psychologa , albo moze już psychiatre. ON SIĘ NADEMNA ZNECA, A JA NIE MOGĘ Z TYM NIC ZROBIC....!!!!
9,698 2012-12-20 22:08:48
hej jestem samotna mama mozna dolaczyc?
A czy można tu poznać Pana z woj. lubelskiego ? Odpowiedzialnego, myślącego poważnie o życiu uczciwego wiernego o dobrym serduszku? Którego interesuje stały trwały związek oparty na miłości i zaufaniu wobec siebie?
9,699 2012-12-20 22:48:29
na forum jest dużo ludzi;)
9,700 2012-12-20 23:54:22
lidka no to super
Abyś nam tu na bieżąco relacjonowała płomienny romans z panem P.
![]()
Wracaj do zdrowia szybciutko, niech się goi :*
Myszeczka no to witamy w naszym gronie raz jeszczeA można wiedzieć, dlaczego mieszkasz sama?
Ja już mam nareszcie wolne
Jutro przyjeżdżają do mnie na chwilę znajomi, pozwiedzamy miasto a wieczorem wracam z nimi do domu. Jeden raz nie muszę się tłuc w autobusie z bagażami
eee tam płomienny
na razie delikatne iskierki hahahaa
noo wracaj do domku, ktoś musi uszka i pierożki lepić paniusiu
:*
9,701 2012-12-21 00:03:55
frijj00, trudno cokolwiek powiedzieć, po przeczytaniu Twojej historii, nie kapuje nic... chcesz od Niego odejść, tu chcesz przy Nim zostać. Ja na mój gust, facet, który mówi do "ukochanej", cyt. "dziwko, szmato" już sygnalizuje, że to nie najlepszy materiał na życiowego partnera. Powtarzasz, że jesteś silna, nie chcesz sobie pozwolić na to by facet Tobą pomiatał, a tu co się dzieje? Zaprzeczasz sobie. On Ciebie bił, Ty mu patelnią przyfasoliłaś, Jeeezu... jakaś Patologia. Musisz rozsądnie pomyśleć, o tym. jak dla mnie to chory związek i jak sama wspomniałaś powinnaś udać się do dobrego specjalisty, jeśli psychicznie nie wyrabiasz.
9,702 2012-12-21 05:25:22
frijj00 Twoja opowieść szokuje. na tyle na ile dało się zrozumieć. masz odwagę uderzyć go? miej odwagę odejść. wyobraź sobie co będzie za miesiąc, dwa... wy się pozabijacie...
9,703 2012-12-23 19:48:16
Siemanko dziewczzyny
9,704 2012-12-23 23:33:46
Wesołych Świąt towarzysze i towarzyszki rozmów ![]()
9,705 2012-12-24 00:00:39
Wesołych,kto jeszcze spędzi święta sam?
9,706 2012-12-24 00:05:26
Co znaczy samemu?
9,707 2012-12-24 01:43:34
Dużo szczęścia wszystkim!
Też spędzam sobie sama święta ![]()
9,708 2012-12-24 02:00:41
Wesołych,kto jeszcze spędzi święta sam?
A co Ty spędzasz je sam?
9,709 2012-12-24 10:20:18
Przede wszystkim ZDROWYCH, bo zdrówko to najważniejsze co mamy w życiu
Poza tym, wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia dla Was wszystkich :*
9,710 2012-12-24 19:31:08
Wesołych udanych świąt;)
9,711 2012-12-25 13:09:18
Wesołych świąt !
9,712 2012-12-26 14:51:25
Remi co to za film ? ![]()
9,713 2012-12-26 19:17:28
Jak tam u was po świętach??
9,714 2012-12-27 09:46:46
Kacowo ![]()
9,715 2012-12-27 16:10:08
Jak tam u was po świętach??
Nudy, no i muszę opracować 12 pytań z jednego z moich ulubionych (;)) działów chemii - chemii fizycznej.
9,716 2012-12-27 22:06:55
no ja mam wolne,może bym się wybrał na sylwka żeby kogoś poznać;)
9,717 2012-12-27 22:23:07
Jak masz propozycje to czemu nie skorzystać? Ja się nigdzie nie wybieram ![]()
9,718 2012-12-27 22:31:01
ja raczej na białą salę ![]()
czyt. nyny ![]()
9,719 2012-12-27 22:32:35
A tylu potencjalnych partnerów miałaś ![]()
9,720 2012-12-27 23:05:18
miłości życia jeszcze nie spotkałam
więc Sylwek z samą sobą raczej
9,721 2012-12-27 23:12:34
Po Twej prawicy albo w prawicy będzie Stefano ![]()
9,722 2012-12-27 23:12:40
propozycji nie mam ale nie chcę być sam chcę mieć tę drugą połówkę
9,723 2012-12-27 23:31:09
jak każdy chyba....
9,724 2012-12-27 23:34:50
pewnie nic z tego nie będzie ale próbować warto
9,725 2012-12-27 23:43:10
Napisz do RoBaCkA78 - jest jeszcze trochę czasu na ewentualne spotkanie ![]()
9,726 2012-12-28 17:25:13
propozycji miałam kilka ale to nie dla mnie pierwszy sylwek, w domciu eh masakra ![]()
9,727 2012-12-28 17:26:21
propozycji nie mam ale nie chcę być sam chcę mieć tę drugą połówkę
nie Ty jeden haha, już rok eh
9,728 2012-12-28 20:30:04
Napisz do RoBaCkA78 - jest jeszcze trochę czasu na ewentualne spotkanie
a Ty w kogo się bawisz?
swatka?
9,729 2012-12-28 22:23:39
nbm napisał/a:Napisz do RoBaCkA78 - jest jeszcze trochę czasu na ewentualne spotkanie
a Ty w kogo się bawisz?
swatka?
Ileż można czytać W.P. Jolantę i jej ciągłe narzekanie na brak partnera?
A tak masz okazję poznać Bardzo Samotnego, póki jesteś piękna i młoda - korzystaj ![]()
9,730 2012-12-28 23:23:11
RoBaCeK78 napisał/a:nbm napisał/a:Napisz do RoBaCkA78 - jest jeszcze trochę czasu na ewentualne spotkanie
a Ty w kogo się bawisz?
swatka?
Ileż można czytać W.P. Jolantę i jej ciągłe narzekanie na brak partnera?
A tak masz okazję poznać Bardzo Samotnego, póki jesteś piękna i młoda - korzystaj
nie narzekam tu tak bardzo ![]()
ja sobie poradzę ![]()
9,731 2012-12-28 23:39:19
![]()
9,732 2012-12-29 02:00:11
ja no strasznie nie lubię ciągłego narzekania, użalania, więc uważać ![]()
9,733 2012-12-29 10:57:19
Nie będę wskazywał paluchem kto pierwszy Ci podpadnie ![]()
9,734 2012-12-29 16:45:25
Oj cicho to nie jest portal do randkowania,zaraz posypią się bany;)
9,735 2012-12-29 18:19:48
witam wszystkich,pomóżcie mi coś do radzić,bo mam problem ze swoją matką,wraz ze mężem i córką 2 letnią mieszkamy u mojej matki i robi nam co chwile na zlość wyłącza nam prąd o bele co się z nami kłóci już nie wiem co ja mam robić,ja myśle że ona jest psichycznie chora i powinna się iść leczyć w już jej to mówiłam że powinna się iść leczyć ale ona się nic z tego nie robi,uprzykrza nam co chwile życie ,co mam robić w takiej sutuacji ![]()
9,736 2012-12-29 20:15:57
A co tu można poradzić,twój mąż to klucz w tej sprawie,jak reaguje na ten konflikt?
9,737 2012-12-29 22:46:45
nie umie już tego słuchać to co ona wyrabia,chodzi zdenerwowany,mówi żeby ją se ustawiła jak to jest moja matka,mówie mu że jej się już nie da ustawić,ona powinna sama się zapisać na jakie leczenie
9,738 2012-12-30 00:51:18
Nie będę wskazywał paluchem kto pierwszy Ci podpadnie
nie bądź taki skryty ![]()
EJ, ja nie szukam nikogo., i też nie lubię ludzi, którzy wiecznie na coś narzekają...
9,739 2012-12-30 11:41:38
Hej:) Można dołaczyc do tej kafejki?:)
9,740 2012-12-30 16:07:08
No jasne;))witam
9,741 2012-12-30 19:15:09
hejo ![]()
mam doła jakoś tak. nawet nie wiem z czego ![]()
jakby mnie tu miało już nie być życzę udanego Sylwestra i Szczęśliwego nowego Roku ![]()
9,742 2012-12-30 19:54:34
Udanego a gdzie się wybierasz?
9,743 2012-12-30 20:11:01
O, ja też już wszystkim udanego Sylwestra i szczęśliwego nowego roku ![]()
9,744 2012-12-30 20:15:27
ja na białą salę;)
9,745 2012-12-30 20:56:26
Samotny ja też tam idę ![]()
chyba, że jutro wpadnę na miłość życia, to może z nią spędzę Sylwestra ![]()
9,746 2012-12-30 21:03:55
to całkiem prawdopodobne;) domówki też mogą być fajne
9,747 2012-12-30 21:27:00
Ja tam mam raczej rodzinną atmosferę, teściowie i inni
Ale w zeszłym roku było fajnie ![]()
9,748 2012-12-30 21:47:07
ja liczę, że gdzie na mieście wpadną na jakiegoś kawalera i mnie Amor postrzeli ![]()
a jak nie to idę spać ![]()
9,749 2012-12-30 22:00:52
ja liczę, że gdzie na mieście wpadną na jakiegoś kawalera i mnie Amor postrzeli
a jak nie to idę spać
;)no próbuj może coś z tego będzie,to by bylo coś poznać kogoś w taki spontaniczny sposób,no i żeby to była ta jedyna osoba
9,750 2012-12-30 22:18:12
chciałabym, ale wcale na to nie liczę ![]()
będzie co ma być ![]()