Hej dziewczyny
Nie wiem czy któraś odpisze, ale ja po prostu muszę się wygadać!!
Te, które znają mnie dłużej, znają również historię o P. Traf chciał, że non stop na siebie wpadaliśmy i po kilkunastu rozmowach postanowiliśmy dać sobie drugą szanse... Poważnie podeszłam do niego, podkreślając że nie zamierzam więcej cierpieć przez niego itp. Układało się dobrze. On starał się - a to kwiaty, a to kolacje. Spotykaliśmy się jednak zawsze wtedy gdy on chciał/mógł. W końcu zaczęłam mu zwracać uwagę, że co z moimi potrzebami itp. Obiecał poprawę. Wczoraj okazało się, że obiecanki cacanki. Wyszedł z chłopakami na 1 piwo, zadzwonił obiecując, że jeszcze wieczorem mnie odwiedzi (była godzina 20). Cieszyłam się jak głupia! Wyszykowałam się, zrobiona na bóstwo czekałam... Czekałam godzinę, dwie, trzy... Zadzwoniłam raz, drugi, trzeci aby dowiedzieć się kiedy będzie i czy w ogóle bedzie - cisza, nie odebrał... Nie spałam całą noc, gdyż telepało mną już z nerwów! Cholera wystawił mnie!! MNIE!! OK, rozumiem spotkanie z kumplami (nie bronię), ale mógł napisać smsa, że mam nie czekać itp.
Jestem chodzącym kłębkiem nerwów! To ja podporządkowuje mój plan dnia pod niego, aby było mu miło, a on nawet nie raczy pomyśleć o mnie?! Cholera jasna, jestem wkur** Postanowiłam nie odzywać się do niego przez weekend, choć wątpie aby to coś dało... Jak on mógł mi to zrobić?! Wymagam za wiele? Przecież wystarczyło odebrać zasrany telefon albo samemu napisać!! Masakra... ;(
2,666 2012-11-24 11:54:10
2,667 2012-11-24 23:35:48
Widocznie nie zależy Mu tak bardzo na Tobie jak Tobie na Nim.
2,668 2012-11-26 01:26:54
Moniu
Opierdziel Ci się należy, po co dzwoniłaś? Nie przyszedł, niech spada.
Potrafisz innym świetnie radzić, pomogłaś mi nie raz, a sama co? Chcesz być znowu tą, której bardziej zależy. Olej go, niech on lata za Tobą, niech przeprasza i się tłumaczy.
A w ogóle zastanów się, czy odgrzewane jeszcze Ci smakuje.
2,669 2012-11-26 09:27:18
nika76 ale nie wiesz jak to jest- komuś łatwo jest doradzić... Sobie trudno ![]()
2,670 2012-11-26 10:03:59
Wiem Moniu, też tak mam. Zawsze inna osoba patrzy trzeźwiej na sytuację.
Czy on odezwał się do Ciebie ?
2,671 2012-11-26 17:54:17
Nie, nie odezwał się. Moja współlokatorka zadzwoniła do niego i powiedziała mu, ze jest niedobrze... Przyjechał, przeprosił... Dostał opier*** za to, że nie liczy się ze mną i moimi uczuciami. Obiecał poprawę...
2,672 2012-11-26 23:58:08
Monia,ze tak powiem sranie w banie.
Zanim pojechalam na urlop bylo srednio,ze jak wczesniej wspominalam nagadalam mu,to sie poprawil.Dzwonil 2 razy na dzien.Słał smsy.
Pojechalam i bylam zaskoczona tym,ze to nei przemija.Przyjechalam.Pojechal ze mna na 1 sza wizyte u terapeutki.Czekal grzecznie w aucie.Wszystko cud,miód,malinki.Do niedzieli.
Zapomnial o tym,ze ja pije kawe i to z mlekiem.I w sumie nic by z tego nie bylo,gdyby nie to,ze zamiast:"sorry,kupie na nastepny raz",bylo cos zupelnie odwrotne,a do tego stwierdzenie,ze on błedów nie popełnia.
Potem siedzielismy ze znajomymi i jego siostra.On do nich:"a w przyszlym roku tez jedziemy do Mielna na wakacje?"
Miarka sie przebrała.A ja?Gdzie ja jestem w jego planach?Gdzie?-Nigdzie.Potem jeszcze uslyszlam,ze nie wiem czy jestem dla niego wazna.
Dzisiaj na deser nie odzywal sie wogole.
Zeby nie to,ze ja cos czuje i bylo ok,to pewnie byloby mi łatwiej podjac ta własciwa decyzje.A tak to wzielam 2 valerianki i proboje nie myslec i uspokoic się.
2,673 2012-11-27 11:07:03
Dziewczyny oni się nie zmienią.. Chyba my musimy uwierzyć w siebie i w to, że zasługujemy na milość bez tych nerwów i ciągłych rozczarowań, bo facet jest taki jaki jest.(A olewanie kogoś pod to, żeby ktoś zaczął za nami latać to też przejaw kochania za bardzo..)
2,674 2012-11-27 11:15:23
a Na mojej drodze znów stanął facet, z którym byłby scenariusz jak zwykle. Na szczęscie los chyba sam sprawi, że sie nam rozejdzie ta znajomość- przez odległość itd. Umiem juz to rozpoznać z kim byłaby wieczna niepewność i nerwy ale sęk w tym , że tzw dobrzy chyba mnie nie pociągają:(
2,675 2012-11-27 22:08:41
No wlasnie.Ci dobrzy nas nie pociagaja.Z tymi złymi ciągła huśtawka.Ja jestem od dzisiaj singileka.Jest mi strasznie przykro.Tym bardziej,ze napisal...uwaga...-SMS.Nie o tym,ze to koniec,tylko ze nie mamy juz chyba o czym gadac.Chociaz to na jedno wychodzi,prawda?
2,676 2012-11-28 13:39:33
Wiecie, zwiazek dbamy o siebie, dogadujemy sie, pomagamy, bierzemy podvuwage wzajemne potrzeby. A jak nie nonto coz. Nie spowodujemy zeby ktos zachcial chciec jesli nie chce. Probowac mozna, nawet trzeba, ale jesli widzimy wyraznie, ze ktos ma nas gdzies to nie ma sensu sie meczyc.
2,677 2012-11-28 15:04:26
Indyjko to masz teraz szansę zadbać o siebie i zrobić miejsce dla wartościowego mężczyzny:)
Ten sms co napisał to tylko świadczy o nim, że ten facet się nie nadaje na wspólne życie.
No wlascie uciekam na siłę od tych co mnie kręcą od 1 spojrzenia, bo za duzo razy już się okazywało, że z takimi niepewność i hustawki wieczne..
Tylko jak ulożeni mnie pociągają to ja już nie wiem co robić:-)
2,678 2012-11-28 23:39:40
Lady,a pomyslalas o terapii? Ja jutro idę na 2 spotkanie. Mysle, ze warto.
Z poprzednim chlopakiem tego nie rozumialam, tzn mam na mysli, ze jak nie chce to Nie! Skomlałam, żebrałam o miłosc. Przekonywałam. Gupia.
Teraz trochę chyba zmądrzałam. Wiem, ze na siłe sie nie da. Nie warto.
Tamten jak odpuscilam i zajelam sie soba, wrócil. Ale tylko po to by za 6 miesiecy znowu mnie zostawic. Tym razem dla innej.
Nie chce tak. Jestem ważna dla siebie i chce byc dla tej drugiej osoby. Nie jestem - trudno, bez łaski.Tylko wiem, ze teraz dłuuugo nic, bo nie mam na to siły i ochoty.
2,679 2012-11-28 23:41:40
Lepiej dlugo poczekac czasami
2,680 2012-11-30 20:14:04
Dziewczyny, znowu dopadł mnie kryzys. Znowu wróciłam do punktu wyjścia, znowu zastanawiam się co on robi, że wraca tak późno z pracy. Moje myśli znowu krążą wokół niego.
Wszystko diabli wzięli, a tak dobrze mi szło.
Byłam skupiona na sobie i nie myślałam o nim.
Chodzę na terapię od 3 miesięcy i zaczynam zastanawiać się, czy to cokolwiek mi daje. Czemu nie ma stałości w tym co czuję, czy tak będzie już zawsze, raz góra, raz dół?
2,681 2012-11-30 22:02:43
Czasami, dopóki sytuacja się nie unotmuje.
2,682 2012-11-30 23:51:20
hm
Tylko, że u mnie unormowanie sytuacji oznacza podjęcie decyzji o rozwodzie. On chce się wywinąć i zrzucić odpowiedzialność na mnie. Będzie wtedy taki biedny, porzucony przez żonę. Nie chcę na razie dawać mu wolności. Mój M tylko na to czeka, prowokuje sytuacje i czeka ile jeszcze wytrzymam. Jestem tak wściekła, że mam ochotę nim potrząsnąć.
2,683 2012-12-01 00:02:16
hm
Tylko, że u mnie unormowanie sytuacji oznacza podjęcie decyzji o rozwodzie. On chce się wywinąć i zrzucić odpowiedzialność na mnie. Będzie wtedy taki biedny, porzucony przez żonę. Nie chcę na razie dawać mu wolności. Mój M tylko na to czeka, prowokuje sytuacje i czeka ile jeszcze wytrzymam. Jestem tak wściekła, że mam ochotę nim potrząsnąć.
Olej drania. Chce czegoś, niech sam to zrobi. Jakże prosto jest obwinić kogoś.
2,684 2012-12-01 00:44:00
hm
Tylko, że u mnie unormowanie sytuacji oznacza podjęcie decyzji o rozwodzie. On chce się wywinąć i zrzucić odpowiedzialność na mnie. Będzie wtedy taki biedny, porzucony przez żonę. Nie chcę na razie dawać mu wolności. Mój M tylko na to czeka, prowokuje sytuacje i czeka ile jeszcze wytrzymam. Jestem tak wściekła, że mam ochotę nim potrząsnąć.
Twarda bądź nie miękka.Bo jak sie złamiesz,on wygra.
Powiedziała to ta,która dała ostatnia szanse.Mam nadzieje,ze teraz juz tego nie spieprzy.
2,685 2012-12-01 01:09:54
Jie można się dać.
2,686 2012-12-02 12:49:16
Niko kryzysy czasem się pojawiają.. Ważne, że masz świadomość dużą wszystkiego co się dzieje z Tobą:)
Indyjko chodzilam kiedys dawno do psychoanalityka i próbowalam roznych rzeczy. a Tobie pomaga terapia?
Jak mówilam mam świadomość i wychwytuję momenty kiedy znów miałabym wpaść w schemat.To na plus i to, że teraz już olewam jak np poznam kogoś, a ktos zaczyna się wycofywać, staram sie cieszyć życiem, poznaję dużo znajomych, planuję swoje cele, nie odkładam ich do czasu aż kogoś poznam itd.
Na minus to, że nadal do mnie lgną faceci (albo ja do nich?) tzw. faceci problemowi, po przejściach, nieumiejący się zaangażować itd.:/
2,687 2012-12-02 19:31:37
Dzięki dziewczyny za wsparcie. Dla mnie najgorsze z całej tej sytuacji, w której się znajduję jest poradzenie sobie z tym bólem, który czuję. Nie mogę tego znieść. Ostatnio sięgam po różnego rodzaju znieczulacze, pomaga na chwilę, ale wiem, że to najgorszy sposób, który może prowadzić do uzależnienia. Wszyscy mówią, łącznie z moją terapeutką, że żałobę po związku trzeba przeżyć, ale ja sobie kompletnie z tym nie radzę.
Hm
Jak Ty sobie z tym poradziłaś?
2,688 2012-12-02 19:39:20
Dzięki dziewczyny za wsparcie. Dla mnie najgorsze z całej tej sytuacji, w której się znajduję jest poradzenie sobie z tym bólem, który czuję. Nie mogę tego znieść. Ostatnio sięgam po różnego rodzaju znieczulacze, pomaga na chwilę, ale wiem, że to najgorszy sposób, który może prowadzić do uzależnienia. Wszyscy mówią, łącznie z moją terapeutką, że żałobę po związku trzeba przeżyć, ale ja sobie kompletnie z tym nie radzę.
Hm
Jak Ty sobie z tym poradziłaś?
Ja nie żałuję po związku, bo zwykle to ja odchodzę. Dzieje się tak wtedy, kiedy wiem, że już więcej nie da się zrobić.
Nie sięgam po znieczulacze, tkwię w czymś dopóki wytrzymuję. Później dziękuję za współpracę.
2,689 2012-12-07 23:50:56
Narazie na terapii bylam 2 razy.Dlatego ciezko okreslic czy terapia mi pomaga.
Mojemu chlopakowi chyba sie cos odkleja.Mysli,ze bede go wkurzac dlatego nie dzwoni.To jakis absurd.Znowu robie sie zmeczona tym wszystkim.A najbardziej wkurwia mnie to,ze nie gadamy przez telefon tylko fb.On nie wie jak odebrac to co pisze.
2,690 2012-12-08 10:04:03
Narazie na terapii bylam 2 razy.Dlatego ciezko okreslic czy terapia mi pomaga.
Mojemu chlopakowi chyba sie cos odkleja.Mysli,ze bede go wkurzac dlatego nie dzwoni.To jakis absurd.Znowu robie sie zmeczona tym wszystkim.A najbardziej wkurwia mnie to,ze nie gadamy przez telefon tylko fb.On nie wie jak odebrac to co pisze.
Może przydałaby się chwilowa izolacja?
2,691 2012-12-10 23:39:24
Hm,
Tak naprawde to ciagle jestesmy w izolacji.Kazde ma swoje zycie i tylko od czasu do czasu wspolne.Dla mnie to za mało.Ja chce z kims dzielic swoje zycie.Cieszyc sie ze zwyklych chwil.A nie zeby to bylo od swieta.Tyle miesiecy,a ja go tak malo znam.Bo on tak chce.
Na sylwestra ide ze wspollolatorem,bo ten moj jedzie do Pl.Nawet nie zaproponowal,zebym przyleciala.Bo mowy o tym,zeby on przyjechal nie ma.Ma wolne,wiec zostaje.Wczoraj stwierdzil,ze pojedzie w gory,bo nigdy nie byl.Ze znajomymi jak zwykle.A ja?Gdzie jestem ja w tym wszystkim?Nigdzie.Nie ma mnie chyba.Mam dosc.Znowu mam dosc.Chyba wole byc sama jak mam tak cierpiec i plakac.
2,692 2012-12-11 21:47:15
Witajcie dziewczyny
Czytam po cichu Wasze posty, w większości niestety bardzo smutne. Chciałabym wprowadzić pewną zmianę na tym forum. Wczoraj rozmawiałam z Hm... na ten temat i poparła mój pomysł.
O co chodzi?
Mianowicie- wiem, że czasami jest nam ciężko. Jesteśmy KKZB i przeżywamy niektóre rzeczy znacznie głębiej niż ludzie bez przejść. Tylko teraz pojawia się pytanie- Czy dalej chcesz być KKZB? Czy dalej chcesz skupiać swoje życie na mężczyźnie, być na każde skinienie?
Jestem na 100% pewna, że każda z Was odpowie, że nie chce. Co dalej? Trzeba zacząć działać, zacząć od siebie.
Wiem, że każda tutaj to powtarza i większość z nas to robi. Tylko wygląda to mniej więcej tak: "Tak, zaczęłam dbać o siebie, poszłam na zakupy i spotkałam się z przyjaciółką. Jego olewam i wiecie co? Zaczął się starać! Ale trochę go jeszcze potrzymam, zobaczymy ile są warte jego zaloty."
Potem... każda z nas wie jak jest potem- dajemy się porwać, znowu łakniemy więcej zainteresowania, mężczyzna zmęczony ciągłym udowadnianiem zainteresowania (na zdrowy rozum, bez emocji, pomyślcie- czy same byłybyście w stanie udowadniać komuś, że Wam zależy non stop? Okazywać zainteresowanie non stop i nie być tym zmęczone? Zastanówcie się przez chwilę, bo właśnie takiego zachowania wymagamy od naszych mężczyzn, a to nie jest zdrowe.) daje sobie 'na luz' i co? Awantura. Znowu okazał się chamem nic nie wartym, jest beznadziejny, a przecież byłam dla niego taka dobra.
Nie tędy droga, każda z nas to widzi. Powinnyśmy sięgnąć głębiej, możemy to zrobić. Zamiast leczyć skutki, zacznijmy leczyć przyczynę, czyli NISKIE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI.
Zastanówcie się przez chwilę, czy kobieta, która wie ile jest warta, która jest pewna siebie, kłóci się z kim kolwiek o to jak ma być traktowana? Nie. Ona jeśli widzi, że jest coś nie tak tylko o tym informuje i dystansuje się, jeśli nie ma poprawy- odchodzi. Nie będzie negocjowała tego jak ma być traktowana, ona po prostu nie pozwala na złe traktowanie.
Macie na pewno w otoczeniu takie osoby. Są ludzie do których instynktownie podchodzicie z większym szacunkiem, do innych z mniejszym. Odpowiedź na pytanie kim wolisz być jest chyba oczywista.
Wierzcie bądź nie, ale nie zwiększycie własnego poczucia wartości poprzez lament na partnera, byłego, kolegę, ojca, matkę, kogo tam jeszcze chcecie. Samo to forum jest dowodem na to, że żadna nie czuje się lepiej po takim lamencie, tylko bardziej przybita i bardziej beznadziejna.
Nie mówię, że mamy się wystrzegać złych emocji, to byłoby nienaturalne. Chodzi mi o to żeby w końcu te złe emocje zamienić na działanie. Działanie, które ma na celu zwiększenie poczucia własnej wartości.
Od tej pory, jeśli jesteście gotowe spróbować (tak naprawdę nic nie tracicie, możecie tylko zyskać) chciałabym, żeby zamiast lamentu, każda z nas napisała co lubi w sobie. To może być cokolwiek, np. lubię siebie za to, że świetnie gotuję, że dobrze prowadzę samochód, że rewelacyjnie dobieram ubrania itd. To mogą być najprostsze rzeczy, ale chcę żeby były.
Uwierzcie w końcu w to, że jesteście wspaniałe. Jesteście wspaniałymi żonami, matkami, przyjaciółkami, kochankami, każda z nas jest wyjątkowa.
Tak jak DNA każdej z nas jest niepowtarzalne, tak samo nasze charaktery, osobowość, styl bycia, cała mieszanka, która tworzy nasze JA też jest niepowtarzalna. Nie jest ani gorsza, ani lepsza, jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, jak każda z nas.
To jak? Uzdrawiamy sytuację i podbudujemy troszkę naszą samoocenę? ![]()
Ja zacznę.
Lubię siebie za to, że umiem fajnie śpiewać pod prysznicem. ![]()
2,693 2012-12-11 22:39:29
Ją też śpiewam ![]()
Lubię siebie za to, że potrafię szybko i skutecznie reagować w ekstremalnych sytuacjach.
Lubię siebie za to, że jestem wyrozumiała i mam w sobie dużo emoatii.
Lubię siebie za to, że łatwo nawiazuję kontakty z ludźmi.
Lubię siebie za moje poczucie humoru.
Lubię siebie za to, że potrafię dac wsparcie najbliższym, (ale inie tylko, mam taka nadzieję;))
To może już wystarczy.
2,694 2012-12-12 09:04:01
Lubię siebie za...moje niebieskie oczka.
Lubię siebie za...poczucie humoru.
Lubię siebie za...spontaniczność i dynamiczność w działaniach.
Lubie siebie za...mój romantyzm.
Lubie siebie za...cierpliwość (jakoś wytrzymuje ze sobą a do wariatkowa jeszcze nie poszłam
)
Lubie siebie za...to że nie jestem idealna, a przez to WYJĄTKOWA!!
Dobry pomysł dziewczynki :*
2,695 2012-12-12 23:22:40
No to jeszcze raz ja, bo muszę sobie poprawić humor
.
Lubię siebie za wytrwałość.
Lubię siebie za pracowitość.
Lubię siebie za ciekawość świata.
Lubię siebie za to, że pomagam innym i sprawia mi to radość.
Lubię siebie za to, że mam w życiu pasję, którą rozwijam.
2,696 2012-12-13 00:04:33
Proszę jak tu ładnie ![]()
2,697 2012-12-13 00:14:52
Pomysl swietny dziewczyny.
Chcialabym tez cos napisac,ale nic nie przychodzi mi do glowy.
2,698 2012-12-13 19:25:51
Operacjo!
Nie ma nie przychodzi do glowy, na pewno cos jest ![]()
2,699 2012-12-13 23:18:04
Popieram ten pomysł.
Lubię siebie za to wszystko co wy wymieniłyscie oraz za to,że jeszcze sie nie złamałam.
2,700 2012-12-14 16:46:47
Pomysl swietny dziewczyny.
Chcialabym tez cos napisac,ale nic nie przychodzi mi do glowy.
Operacjo, nie mów, źe nie chcesz się przyznać do swych zalet i umiejętności
A pięknie szydełkowane aniołki, a.... już Ty tam wiesz najlepiej.
2,701 2012-12-15 12:35:59
Fajny pomysł, ale musiałam długo zastanawiać się nad tym co w sobie lubię.
Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła dopisać jeszcze kilka rzeczy do tej listy.
Lubię siebie za pracowitość
Lubię siebie za wytrwałość
Lubię siebie za to, że w końcu zdecydowałam się, aby zmienić coś w swoim życiu
Lubię siebie za to, że bliskie mi osoby mogą zawsze na mnie liczyć
2,702 2012-12-15 12:37:43
Tak więc mamy swoje dobre strony ![]()
2,703 2012-12-15 22:03:12
Tak dziewczyny, robimy dluga liste naszej cudownosci! ![]()
2,704 2013-01-01 23:15:12
Kochane, wszystkiego naj w Nowym Roku ![]()
2,705 2013-01-13 14:02:37
hmm tak na prawdę nie wiem od czego zacząć. Po Przeczytaniu jednego artykułu "kocham za bardzo" doszłam do wniosku, że sprawa również dotyczy mnie. Mam na imię Madzia i jestem studentką. Mam chłopaka, przy którym tracę poczucie własnej wartości. Czuję się mało atrakcyjna i do niczego. Dla niego potrafię rzucić wszystko byle by się z nim zobaczyć. Kiedy nie możemy się spotkac to czuje sie zle. nie wiem co mam ze sobą zrobić. czuje ogromną pustkę wtedy. W normalne dni ciągle patrzę na zegarek i odliczam czas do spotkania. to juz mnie meczy. chcialabym zaczac normalnie funkcjonowac ( a wiem ze potrafiie tylko jakąś blokade mam) chlopak leczyl sie w osrodku odwykowym rok. (jestesmy razem prawie 2,5 roku) przed jego pobytem w osrodku moje zycie polegalo na wyciaganiu go z nalogu. kiedy trafil do osrodka czuulam ze wszystko leglo w gruzach. musialam praktycznie od nowa nauczyc sie zyc Mialam przyjaciol wychodzilam smialam sie. bylam zupelnie inna osoba. mozna powiedziec ze odpoczelam od tego wszystkiego, natomiast kiedy wrocil znow podporzadkowalam pod niego cale moje zycie. Nie chce tak dalej zyc,. chcialabym zmiec to tylko nie wiem jak. Chciałabym dalej z nim byc ale zeby nasz zwiazek byl oparty na zdrwej relacji. juz sobie sama ze soba nie radze;(
2,706 2013-01-13 15:14:58
No to chyba trzeba zająć się sobą.
Być może zwrócić się o pomoc psychologa.
A jak on siębzachowuje w stosunku do Ciebie?
2,707 2013-01-13 18:13:53
Witam Was przemiłe Kobietki,
jestem dosc nowa na tym forum, ale od jakiegos czasu was podczytuje. Niesamowita jest wasza siła, a takze madrosc. To jak sie wspieracie i dajecie sobie wzajemnie oparcie.
Analizując moje zycie, chyba nigdy nie doswiadczylam takiego zrozumienia i wsparcia. Raczej odwrotnie - od najmlodszych lat wzmacniano mi charakter poprzez nieustanna krytyke i niezadowolenie.
I oto jestem tu - kkzb. W grudniu na innym watku pisalam o moim rozstaniu, ktore finalnie skonczylo sie zejsciem. Jednak po miesiacu jestem w tej samej sytuacji. Moj eks po raz kolejny wyrzucil mnie z domu. Mnie i moja 8-smio letnia corke. Z dnia na dzien. Chociaz jeszcze kilka dni wczesniej chcial probowac, to moj smiech w nieodpowiedniej sytuacji doprowadzil go do wniosku, ze probowac juz nie chce.
Najgorsze jest to, ze pomimo agresji z jego strony, humorow, wyrzucaniem mnie z mieszkania pod byle pretekstem - ja nie potrafie sie odciac od sytuacji. Im bardziej mnie odpycha, tym bardziej mnie do niego ciagnie i mało tego, bez jakiejkolwiek godnosci prosze go o szanse.
I pomimimo tego, ze nie zawinilam (a bynajmniej nie jestem jedyna, ktora ponosi wine) prosze i prosze, az w koncu eks napelni swoja szklaneczke uczuc i laskawie stwierdza, ze da mi kolejna szanse.
spojrzalam dzisiaj w lustro i ze lzami w oczach stwierdzilam, ze jestem chora, emocjonalnie uzalezniona od toksycznego zwiazku, ze funkcjonuje 5 lat w mechanizmie "im bardziej mnie skrzywdzisz, tym bardziej chce byc blisko ciebie"
Mam wielka nadzieje, ze to rozstanie jest ostatnie. Dla dobra mojego i przede wszystkim mojej corki.
2,708 2013-01-13 23:58:13 Ostatnio edytowany przez małamadzia (2013-01-14 00:03:21)
No to chyba trzeba zająć się sobą.
Być może zwrócić się o pomoc psychologa.
A jak on siębzachowuje w stosunku do Ciebie?
Jak sie zachowuje? hmm kiedy czegos ode mnie potrzebuje potrafi byc tak bardzo mily i kochajacy ze szok. kiedy cos idzie nie po jego mysli lub ma jakies niepowodzenie to wtedy jest chamski krzyczy na mnie mowi ze mysle tylko sobie...a tak na prawde wiecej mysle o nim niz o sobie .dzisiaj np byly jego urodziny. w nocy napisalam mu smsa z zyczeniami a rano do mnie zadzwonil i zaczal krzyczec na mnie nie wiadomo o co. a jak sie poznej okazlo , bo ktos od niego samochod pozyczyl i nie oddal na czas.przeciez temu winna nie bylam;( poplakalam sie istwierdzilam ze dosc...ale zadzwonil pozniej i oczywiscie polecialam do niego... ....jesli chodzi o pomoc psychologa czekam na odpowiedz mailowa, zeby zaczac terapie.
2,709 2013-01-15 11:42:22 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2013-01-15 11:56:39)
Witam,
może to głupie co pisze, ale czuje się zagubiona i nie wiem, w którą stronę podążać mam i przede wszystkim jak. To tak, jakbym była małą dziewczynką, która nie zna życia i potrzebuje kogoś obok, kto nią pokieruje, bo z zasady wie lepiej. Jednakże to nie bajka... Mam 25 lat i nie mogę zrzucić wyborów dotyczących mojego życia na inne osoby, choć bardzo bym tego chciała. Gdyż czuje się, że jestem do niczego... Najchętniej bym połozyła się spać i przespała ten okres oczekując, że wszystko samo się jakoś rozwiąże. Problemy w domu, relacje z ludźmi, samotność... Proste i czasem banalne problemy, a mi sprawiające wiele trudności...
No bo tak w domu - pokłóciłam się z mamą i nasze relacje się zmieniły. Chciałabym je jakoś naprawić, ale nie wiem jak. A poszło (jak nigdy) o to jaką jestem osobą. Uważa, że studia mnie zmieniły, że mam gdzieś dom, gdzieś ją, bo rzadko przyjeżdżam (studiując dziennie i zaocznie trudno znaleźć wolny dzień, gdyż zaoczne zjazdy mam co tydzień). Cały czas wypominała mi w okresie świątecznym, że jestem do niczego, mówiła o moich błędach młodości (kurcze chyba po to jest się człowiekiem, że uczy się na własnych błędach). Jednakże nie powiedziała o mnie nic dobrego. Bo uznała, że jedynie co może powiedzieć pozytywnego to gratulacje za zdany egzamin na uczelni. Tylko tyle we mnie widzi (studentkę!!). Wcześniej umiała docenić głupoty, śmiać się, żartować... Teraz ona sama żałuje, że mnie ma i tyle kasy władowała w moją edukację... A przecież nie ona mnie wychowała, a społeczeństwo. Ją pamiętam tylko jak była w pracy, bądź odsypiała po pracy. Nie było czasu na rozmowy, na problemy. Nie wiedziała o nich nic. A uważała się za moja przyjaciółkę, choć gdy raz poszłam z problemem to mnie wyśmiała... Więc po co strata czasu na gadanie o czymś, co dla mnie może i jest ważne, ale jej w tamtym czasie wydawało się głupotą?
Relacje z ludźmi to kolejny problem... Bo wszyscy odchodzą ode mnie. Odsuwają się, bądź kończą znajomość. Podobno jestem destrukcyjną osobą... Sama zauważyłam, że ciężej mi z relacjami osobowymi. Jak kogoś poznaję to jest fajnie (na początku), a potem jestem nachalna bo boje się stracić kontakt i chyba to jest mój problem. Skupiam się i cholernie potrzebuje kontaktu z człowiekiem (może to wynik tego, że do liceum nie miałam koleżanki?). Nie wiem co robić... Ostatnio poznałam kolesia (fajny jest), pisaliśmy do siebie codziennie, dzwoniliśmy, skype itp przez bite 2 miesiące. Kontakt wręcz spoko, potem przyjechał i nagle kontakt się urwał na 2 tygodnie. W nowy rok koleś, który był mną zainteresowany napisał mi, że ma dość mojej nachalności i żebym dała sobie siana. To powoduje, że czasem mam ochotę napisać mu, że to koniec znajomości, ale coś mnie powstrzymuje. Strach, że jak to zrobie, to już nikogo nie będzie. I tak trzymam się tej znajomości (piszemy do siebie raz na tydzień - tzn ja pisze, on z grzeczności odpisuje). Moja współlokatorka też się wyprowadza, bo po 3 miesiącach nie wytrzymuje (heh prorocze słowa mojej mamy - niedawno powiedziała, że jestem złym człowiekiem i nie dziwi się, że ktoś nie może ze mną wytrzymać, że ciagle jestem samotna i nie mam bliskich znajomych. Twierdzi, że to moja wina, bo się zmieniłam)
Samotność jest jakby powiązana z tymi relacjami... Cały czas gdy wracam z uczelni siedzę na stancji. Nie mam koleżanek, nie mam chłopaka, nie mam znajomych. Ci ze studiów są zgrani od lat, ja to taki obcy dodatek...
Naprawdę nie wiem co robić i chciałabym znaleźc rozwiązanie - ale jak i gdzie? Naprawdę nie wiem jak do tego podejść... Gdzie szukać wskazówek o drogowskazów mogących mi pomóc?
(ja wiem, ze to nie temat dotyczący kkzb, ale musiałam się komuś wygadać)
2,710 2013-01-15 12:12:53
hm... napisał/a:No to chyba trzeba zająć się sobą.
Być może zwrócić się o pomoc psychologa.
A jak on siębzachowuje w stosunku do Ciebie?Jak sie zachowuje? hmm kiedy czegos ode mnie potrzebuje potrafi byc tak bardzo mily i kochajacy ze szok. kiedy cos idzie nie po jego mysli lub ma jakies niepowodzenie to wtedy jest chamski krzyczy na mnie mowi ze mysle tylko sobie...a tak na prawde wiecej mysle o nim niz o sobie .dzisiaj np byly jego urodziny. w nocy napisalam mu smsa z zyczeniami a rano do mnie zadzwonil i zaczal krzyczec na mnie nie wiadomo o co. a jak sie poznej okazlo , bo ktos od niego samochod pozyczyl i nie oddal na czas.przeciez temu winna nie bylam;( poplakalam sie istwierdzilam ze dosc...ale zadzwonil pozniej i oczywiscie polecialam do niego... ....jesli chodzi o pomoc psychologa czekam na odpowiedz mailowa, zeby zaczac terapie.
Spojrzyj na to z boku i powiedz co widzisz
2,711 2013-01-15 12:21:21 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-01-15 12:22:12)
Monia
To może zabrzmi groźnie, ale czy nie szukałaś przyczyny w sobie?
2,712 2013-01-15 12:46:15
Wiem, że przyczyna jest gdzieś we mnie... Może to zaborczość z mojej strony a może egocentryzm, który we mnie siedzi... A może jedno i drugie?
2,713 2013-01-15 13:08:18
Wiem, że przyczyna jest gdzieś we mnie... Może to zaborczość z mojej strony a może egocentryzm, który we mnie siedzi... A może jedno i drugie?
A może swyczajnie nie dostrzegasz, nie widzisz czegoś w swoim zachowaniu. A przez nie możesz też tego nie zobaczyć. Możesz też się zezłościć kiedy ktoś Ci powie o co chodzi.
2,714 2013-01-15 13:56:57
Zachłanności w relacjach z innymi, egocentryzmu itp
2,715 2013-01-15 15:20:44
Zachłanności w relacjach z innymi, egocentryzmu itp
Z czego wynika ta zachłanność?
Z chęci posiadania na własność? I do tego chęć ciągłej kontroli. Chcesz kontrolować? Wiedzieç co robi ta osoba w każdym prawie momencie?
2,716 2013-01-15 16:19:19
Nie, raczej z chęci posiadania kogoś obok jednocześnie kończąc epizod samotności w życiu. Ja potrzebuje mieć kontakt z ludźmi a jak nie mam czuje się źle...
Kontrola to coś złego. Sama byłam kontrolowana, wiec wiem jak ktoś by się czuł. Jednakże w relacji z jakąś osobą dobrze wiedzieć czy w danym momencie można zadzwonić i czy nie bedzie się przeszkadzać... A to raczej pod kontrolę nie podchodzi
2,717 2013-01-15 22:50:40
Nie, raczej z chęci posiadania kogoś obok jednocześnie kończąc epizod samotności w życiu. Ja potrzebuje mieć kontakt z ludźmi a jak nie mam czuje się źle...
Kontrola to coś złego. Sama byłam kontrolowana, wiec wiem jak ktoś by się czuł. Jednakże w relacji z jakąś osobą dobrze wiedzieć czy w danym momencie można zadzwonić i czy nie bedzie się przeszkadzać... A to raczej pod kontrolę nie podchodzi
Ale jak się będziesz czuć jeśli ta osoba nie odbierze tego telefonu na przykład?
2,718 2013-01-15 23:18:42
małamadzia napisał/a:hm... napisał/a:No to chyba trzeba zająć się sobą.
Być może zwrócić się o pomoc psychologa.
A jak on siębzachowuje w stosunku do Ciebie?Jak sie zachowuje? hmm kiedy czegos ode mnie potrzebuje potrafi byc tak bardzo mily i kochajacy ze szok. kiedy cos idzie nie po jego mysli lub ma jakies niepowodzenie to wtedy jest chamski krzyczy na mnie mowi ze mysle tylko sobie...a tak na prawde wiecej mysle o nim niz o sobie .dzisiaj np byly jego urodziny. w nocy napisalam mu smsa z zyczeniami a rano do mnie zadzwonil i zaczal krzyczec na mnie nie wiadomo o co. a jak sie poznej okazlo , bo ktos od niego samochod pozyczyl i nie oddal na czas.przeciez temu winna nie bylam;( poplakalam sie istwierdzilam ze dosc...ale zadzwonil pozniej i oczywiscie polecialam do niego... ....jesli chodzi o pomoc psychologa czekam na odpowiedz mailowa, zeby zaczac terapie.
Spojrzyj na to z boku i powiedz co widzisz
A może jest tak ze to ja jest nadgorliwa i wszystko wyolbrzymiam>
2,719 2013-01-16 19:25:00
hm... napisał/a:małamadzia napisał/a:Jak sie zachowuje? hmm kiedy czegos ode mnie potrzebuje potrafi byc tak bardzo mily i kochajacy ze szok. kiedy cos idzie nie po jego mysli lub ma jakies niepowodzenie to wtedy jest chamski krzyczy na mnie mowi ze mysle tylko sobie...a tak na prawde wiecej mysle o nim niz o sobie .dzisiaj np byly jego urodziny. w nocy napisalam mu smsa z zyczeniami a rano do mnie zadzwonil i zaczal krzyczec na mnie nie wiadomo o co. a jak sie poznej okazlo , bo ktos od niego samochod pozyczyl i nie oddal na czas.przeciez temu winna nie bylam;( poplakalam sie istwierdzilam ze dosc...ale zadzwonil pozniej i oczywiscie polecialam do niego... ....jesli chodzi o pomoc psychologa czekam na odpowiedz mailowa, zeby zaczac terapie.
Spojrzyj na to z boku i powiedz co widzisz
A może jest tak ze to ja jest nadgorliwa i wszystko wyolbrzymiam>
Noooo...
Przewrażliwienie zbyt duże może też:)
2,720 2013-01-16 20:38:26
małamadzia napisał/a:hm... napisał/a:Spojrzyj na to z boku i powiedz co widzisz
A może jest tak ze to ja jest nadgorliwa i wszystko wyolbrzymiam>
Noooo...
Przewrażliwienie zbyt duże może też:)
wiesz co ? Powiem Ci ze chyba jednak to jest uzaleznienie od niego. wiesz dlaczego? bo dzis jak sie nie odzywa po tym jak powiedzial do mnie"spie...laj" to chyba ja powinnam go juz olac. i powiedziec sobie daj sobie dziewczyno z nim spokoj. stac cie na kogos lepszego. ale nie , ja tak nie umiem. ciagle mam glupia nadzieje ze wroci;/ ciagle mysle co robi itp. to jest chore.
2,721 2013-01-16 20:45:56
hm... napisał/a:małamadzia napisał/a:A może jest tak ze to ja jest nadgorliwa i wszystko wyolbrzymiam>
Noooo...
Przewrażliwienie zbyt duże może też:)wiesz co ? Powiem Ci ze chyba jednak to jest uzaleznienie od niego. wiesz dlaczego? bo dzis jak sie nie odzywa po tym jak powiedzial do mnie"spie...laj" to chyba ja powinnam go juz olac. i powiedziec sobie daj sobie dziewczyno z nim spokoj. stac cie na kogos lepszego. ale nie , ja tak nie umiem. ciagle mam glupia nadzieje ze wroci;/ ciagle mysle co robi itp. to jest chore.
No to co teraz powinnaś zrobić?
2,722 2013-01-16 21:14:18
małamadzia napisał/a:hm... napisał/a:Noooo...
Przewrażliwienie zbyt duże może też:)wiesz co ? Powiem Ci ze chyba jednak to jest uzaleznienie od niego. wiesz dlaczego? bo dzis jak sie nie odzywa po tym jak powiedzial do mnie"spie...laj" to chyba ja powinnam go juz olac. i powiedziec sobie daj sobie dziewczyno z nim spokoj. stac cie na kogos lepszego. ale nie , ja tak nie umiem. ciagle mam glupia nadzieje ze wroci;/ ciagle mysle co robi itp. to jest chore.
No to co teraz powinnaś zrobić?
zdrowy rozsadek podpowiada zostaw go...a serce mowi wroc...
2,723 2013-01-16 21:29:02
Małamadzia,to posłuchaj rozsądku.Rozum czasem podpowiada lepiej niz serce.Rozum nie daje sie tak omamic.
2,724 2013-01-16 21:46:59
hm... napisał/a:małamadzia napisał/a:wiesz co ? Powiem Ci ze chyba jednak to jest uzaleznienie od niego. wiesz dlaczego? bo dzis jak sie nie odzywa po tym jak powiedzial do mnie"spie...laj" to chyba ja powinnam go juz olac. i powiedziec sobie daj sobie dziewczyno z nim spokoj. stac cie na kogos lepszego. ale nie , ja tak nie umiem. ciagle mam glupia nadzieje ze wroci;/ ciagle mysle co robi itp. to jest chore.
No to co teraz powinnaś zrobić?
zdrowy rozsadek podpowiada zostaw go...a serce mowi wroc...
Ale jeśli będziesz wracać nie spodziewaj się szacunku. On już wie, że może wszystko.
2,725 2013-01-16 22:34:02
małamadzia napisał/a:hm... napisał/a:No to co teraz powinnaś zrobić?
zdrowy rozsadek podpowiada zostaw go...a serce mowi wroc...
Ale jeśli będziesz wracać nie spodziewaj się szacunku. On już wie, że może wszystko.
No więc właśnie pomimo wielkiego płaczu bólu chyba tak zrobie. boje sie ze zostalam z tym sama tzn odcielam sie od wszystkich znajomych zeby byc tylko z nim. a teraz troche tak glupio mi wrocic do nich;((( czuje sie mega samotna
2,726 2013-01-16 23:13:17
Jak im przedstawisz sytuację, opowiesz nie odrzuc? Ciebie, chyba, że nie są prawdziwymi przyjaciółmi.
Nic się nie martw.
Będzie ciężko, będzie bolało. Zobaczysz jednak co będzie potem.
2,727 2013-01-16 23:53:23
Jak im przedstawisz sytuację, opowiesz nie odrzuc? Ciebie, chyba, że nie są prawdziwymi przyjaciółmi.
Nic się nie martw.
Będzie ciężko, będzie bolało. Zobaczysz jednak co będzie potem.
nie umiem zrozumieć dlaczego odrzucm milosc chlopaka ktoremu widac ze zalezy i wogole...nie wiem czemu.
może poprostu spokojne zwiazki mnie nudza?
2,728 2013-01-17 00:00:02
wow
druga grupa wsparcia kkzb? wow po prostu .
2,729 2013-01-17 00:01:16 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-01-17 00:05:12)
Zachłanności w relacjach z innymi, egocentryzmu itp
egocentrycy to zazwyczaj fajni ludzi bynajmniej dla mnie z nie banalnymi pasjami???????? czyli??????????? chyba mylisz pojecia?
2,730 2013-01-17 00:03:19 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-01-17 00:06:08)
Czyli niema kkzb sa tylko slabie kobiety ,ktore nie potrafia zyc wlasnym zyciem ,chlopak matko Boska , co dopiero bedzie jak bedzie maz?
Mowie to bo okres narzeczenstwa to proba ,jesli sie nie sprawdza to trzeba szukac dalej
Wiecej samorozwoju, chceci zycia ,a naprawde bedzie dobrze