Smutne to. Był, był i nie ma. Ale leniwy taki że mu się palcem nie chciało kiwnąć czy ambicja męska czy co? Ja tego nie zrozumiem.
2,601 2012-10-16 16:06:44
2,602 2012-10-16 19:02:30
Myślisz, że ja wiem... Sama jestem zaskoczona!
Dobrze mówisz - był... Był zawsze, non stop, w najtrudniejszych sytuacjach... I nagle KONIEC...
2,603 2012-10-17 09:16:21
Monia, nie oczekiwałaś od niego zbyt wiele?
Nie kochałaś za bardzo?
2,604 2012-10-17 09:54:09
Jedynie czego chciałam to aby był. Potem po prostu jak każda kobieta chciałam czuć się kochana, chciałam widzieć, że mu zależy. Bo zaczęło być tak, że to ja byłam na jego zawołanie, wtedy gdy on chciał. Jego potrzeby i pragnienia były realizowane a wszystko co dotyczyło mojej osoby było odsuwane na bok... Jakby się nie liczyło...
2,605 2012-10-17 10:19:09
Jedynie czego chciałam to aby był. Potem po prostu jak każda kobieta chciałam czuć się kochana, chciałam widzieć, że mu zależy. Bo zaczęło być tak, że to ja byłam na jego zawołanie, wtedy gdy on chciał. Jego potrzeby i pragnienia były realizowane a wszystko co dotyczyło mojej osoby było odsuwane na bok... Jakby się nie liczyło...
Rozumiem.
Chciałam tylko żebyś rozważyła. Jesli faktycznie ty byłaś dla niego a nie byliście obydwoje dla siebie, cóż.
Wspieram. Ściakam. Jestem z Tobą.
2,606 2012-10-20 11:55:59 Ostatnio edytowany przez bulinka_1969 (2012-10-20 11:56:43)
Szukam swojego miejsca na tym forum.Zaczęłam u kobiet na zakręcie,ale widzę,że chyba do Was bardziej pasuję.Mam dzieci i męża,który zewnętrznie jest wspaniały:nie pije,pracuje,zajmuje się dziećmi jak trzeba.A ja jestem typową matką Polką:wstaję,idę do pracy,robię zakupy,gotuję obiad,zajmuję się dziećmi i robię wszystko tak,aby mój mąż był zadowolony.On nie uznaje słowa nie.Każde moje nie kończy się kłótnia,więc dla świętego spokoju na wszystko się zgadzam.
2,607 2012-10-20 12:31:53
Przec co psychicznie nie dajesz rady, bo nie ma w tym życiu miejsca dla Ciebie. Tak jest?
2,608 2012-10-20 12:36:28
Gdybym o sobie myślała,to nie dałabym rady.Po prostu o sobie staram się nie myśleć.Jak mi się to nie uda,to zaraz słyszę jaka to jestem nie dobra.
2,609 2012-10-20 12:37:57
Gdybym o sobie myślała,to nie dałabym rady.Po prostu o sobie staram się nie myśleć.Jak mi się to nie uda,to zaraz słyszę jaka to jestem nie dobra.
Ale Ty jesteś najważniejsza. Nie możesz pozwolić na zatracenie, bo się wykończysz i coś w Tobie w końcu pęknie. A potem będzie mówił, że jesteś nienormalna jeszcze.
2,610 2012-10-20 12:42:15
Tak,tylko ja nauczyłam się być taka i stwierdziłam,że to jest dobre dla rodziny.Długo byłam inna i było piekło w domu.Wydaje mi się,że dla dobra ogółu trzeba się poświęcić.
2,611 2012-10-20 12:43:23
A najważniejsze dla mnie to są dzieci.
2,612 2012-10-20 12:59:14
bulinka_1969, może jesteś za mało konsekwentna w tym swoim mówieniu "nie". Jeżeli mówisz nie, potem jest kłótnia i Ty dla świętego spokoju się zgadzasz, to Twój partner po prostu wie, że Ty i tak się zgodzisz. Może odważ się powiedzieć nie, a potem zrobić tak jak Ty uważasz. Twój partner nie uznaje Twojego sprzeciwu, bo wie, że Ty i tak ulegniesz. Czego się boisz, że pozbywasz się swoich praw, po to by inni mieli satysfakcję, aTy nie? Pamiętaj, na asertywność nigdy nie jest za późno. Czasami też, ze strachu, wyolbrzymiamy pewne rzeczy. Myślę,że gdybyś zaczęła mówić nie i była konsekwentna, to Twój partner szybciutko dostosowałby się do Ciebie i zacząłby Cię szanować. I nie potrzeba do tego kłótni...
2,613 2012-10-20 13:00:21
To dla Ciebie poświęcenie czy Ci z tym dobrze, bo nie bardzo wiem?
Jeśli coś godzi w Twoje dobro, jeśli Cię krzywdzi, rani, jest wbrew Tobie to poświęcenie nie prowadzi do niczego dobrego. Proponuję przeczytać ten wątek od deski do deski. Ale także Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo.
2,614 2012-10-20 13:01:43
W dużej mierze często taki stan rzeczy jest wynikiem tego, że na to pozwalamy.
2,615 2012-10-20 13:03:50
Tak,tylko ja nauczyłam się być taka i stwierdziłam,że to jest dobre dla rodziny.Długo byłam inna i było piekło w domu.Wydaje mi się,że dla dobra ogółu trzeba się poświęcić.
A ten tekst, ostatnie zdanie, mnie powaliło na kolana. Kochana, źle Ci się wydaje. Z takim podejściem właśnie, nadal będziesz taka jak jesteś. Piszesz, że nauczyłaś się taka być. OK rozumiem, znam to z autopsji. Nadal chcesz taka być?
2,616 2012-10-20 13:16:31
Powiem szczerze,że sama nie wiem co jest lepsze.Bardzo długo,bo ok.13 lat mówiłam nie.Było w rodzinie okropnie.Dzieci słyszały ciągłe kłótnie.Teraz jest w domu spokój,ale ja staram się zrobić tak,żeby mąż był zadowolony.
Wybaczcie,ale muszę zniknąć.Piszcie-odezwę się jak będę mogła,przypuszczam,że wieczorem.
2,617 2012-10-20 14:06:18
Nie musisz być uczestnikiem kłótni. Zawsze możesz powiedzieć drugiej osobie,że nie będziesz z nią rozmawiać dopóki nie zmieni tonu głosu. Asertywność to nie tylko mówienie NIE. Z jenej strony są kłótnie, awantury, z drugiej strony uległość, a pośrodku jest właśnie asertywność. Asertywność jest sztuką wypowiadania własnego zdania stanowczo, łagodnie, bez lęku. Ale możesz wybrać też bycie nieasertywną. Najważniejsze, żebyś czuła się dobrze z tym co robisz. Buziaki :*
2,618 2012-10-21 09:47:00
Powiem szczerze,że sama nie wiem co jest lepsze.Bardzo długo,bo ok.13 lat mówiłam nie.Było w rodzinie okropnie.Dzieci słyszały ciągłe kłótnie.Teraz jest w domu spokój,ale ja staram się zrobić tak,żeby mąż był zadowolony.
Wybaczcie,ale muszę zniknąć.Piszcie-odezwę się jak będę mogła,przypuszczam,że wieczorem.
A jak Ty się z tym czujesz?
2,619 2012-10-21 14:44:36
Staram się nad tym nie rozmyślam.W domu natłok zajęć nie pozwala mi nad roztkliwianiem się nad sobą.Dzieci są dla mnie najważniejsze,a więc muszę starać się o dobrą atmosferę w domu.Nie myślę o sobie.
2,620 2012-10-21 16:28:43
Staram się nad tym nie rozmyślam.W domu natłok zajęć nie pozwala mi nad roztkliwianiem się nad sobą.Dzieci są dla mnie najważniejsze,a więc muszę starać się o dobrą atmosferę w domu.Nie myślę o sobie.
To teraz powiedz mi Bulinka czego uczysz swoich dzieci.Jaki dajesz im przyklad?Jezeli masz corke(i) to czy chcesz,zeby ona czy one robiły w przyszłosci to samo-poswięcały siebie dla dobra innych?
Mam mame,która tak robiła i powiem Ci,że mi tez czasem włącza się syndrom matki-Polki.Nie mam już sił,bo naprawde cieżko pracuj,ale chcę jeszcze ugotować dla mojego faceta,posprzatac,pojechac o znajomych.A gdzie ja?Nawet nie mam kiedy paznokci zrobic-i nie mowie tu o niczym szczególnym,tylko piłowanie i skórki.
Ten tekst juz się tutaj pojawił,mianowicie jezeli Ty bedziesz szczęsliwa i fair wobec siebie,to inni tez będa.
2,621 2012-10-21 17:30:29
Staram się nad tym nie rozmyślam.W domu natłok zajęć nie pozwala mi nad roztkliwianiem się nad sobą.Dzieci są dla mnie najważniejsze,a więc muszę starać się o dobrą atmosferę w domu.Nie myślę o sobie.
Kochana, Ty się nie masz roztkliwiać nad sobą, to po piewsze. A po drugie, wyrzuć ze swojego słownika słowa "muszę", "powinnam", zastąp je słowem CHCĘ.
Uważasz, że Matka-Polka, to najlepszy przykład dla dzieci? Chcesz, żeby dzieci brały z Ciebie przykład?
Moja mama, matka-polka, usługująca mojemu ojcu (alkoholikowi), dała mi taki właśnie przykład. Mimo, iż cały czas mówiłam sobie, że nie chcę być jak moja mama, to wpadłam w te same sidła, bo taki miałam wzór. Dopiero od niedawna wygrzebuję się z tego mojego bagienka.
Piszę to dlatego, że...szkoda życia, Twojego, Twoich dzieci. Chcesz, to wyslę Ci parę fajnych książek w wersji elektronicznej. Może postanów sobie, że trzy razy w tygodniu, wygospodarujesz dla siebie godzinę. W tym czasie mąż zajmie się dziećmi, a Ty zrobisz coś tylko dla siebie? Zobaczysz, świat się nie zawali.
2,622 2012-10-21 21:16:43
Mam czwórkę dzieci,w tym jedno niepełnosprawne w wieku przedszkolnym.Reszta to nastolatki.Mój mąż pracuje na nocki ok.15.Maja najmłodsza córka tęskni za mną,bo pracuję do godz. 16.Godziny wygospodarowane dla mnie,to godziny w pracy w oczekiwaniu na klienta.W domu nie mam czasu na czas dla mnie.Poza tym mieszkam na wsi,a ja doszłam do tego momentu w swoim życiu,że nie mam koleżanek.
2,623 2012-10-22 08:59:14
Staram się nad tym nie rozmyślam.W domu natłok zajęć nie pozwala mi nad roztkliwianiem się nad sobą.Dzieci są dla mnie najważniejsze,a więc muszę starać się o dobrą atmosferę w domu.Nie myślę o sobie.
Jeśli to nie jest wbrew Tobie. Bo jeśli jest nie wytrzymasz zbyt długo.
To w zasadzie w czym tkwi problem?
2,624 2012-10-22 21:53:10
Wbrew mnie,to było do niedawna.Teraz się do tego przyzwyczaiłam.Tylko jak patrzę na innych albo słyszę,że ktoś tam był tam,zrobił to,to zastanawiam się kiedy maja na to czas i żal mi,że jestem taka samotnicą.Mój mąż jest identyczny,tzn.też nie chodzi po kolegach,po barach.Tylko,że On uważa,że wszyscy są fałszywi i nic dobrego go od innych nie spotka i stąd to Jego ,że tak powiem osamotnienie.Ja byłam otwarta na ludzi,ale jak uważałam,ze ktoś jest fajny,to On mi to zaraz z głowy wybijał,a miał pole do popisu,ponieważ ja jestem przyjezdna,a On wychowany tu od urodzenia.a to jest wieś,gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą.
2,625 2012-10-23 09:15:21
Wbrew mnie,to było do niedawna.Teraz się do tego przyzwyczaiłam.
Myślę, że oszukujesz sama siebie. Po co się przyzwyczaiłaś ?
Chcesz dostosować się do sytuacji i udawać, że problemu nie ma?
Długo nie wytrzymasz żyjąc w ten sposób.
Życie wbrew sobie prędzej czy później odbije się na Tobie.
2,626 2012-10-23 11:36:12
Może i masz rację Nika 76,ale czasem warto się poświęcić dla dzieci,żeby nie żyły w nerwowej atmosferze.Zresztą teraz gdzie mam szukać koleżanek.Wpadłam na pomysł,że w internecie,czyli bezinwazyjnie heh ![]()
2,627 2012-10-23 14:48:30
Zawsze masz wsparcie tutaj u nas, wszystkie jesteśmy z podobnymi problemami.
Dzieci nawet jak mają spokój to i tak widzą relacje pomiędzy wami.
Ostatnio moja 4 letnia córcia zapytała czy my się jeszcze kochamy, bo nie przytulamy się tak jak kiedyś. Smutno mi się zrobiło.......
2,628 2012-10-23 15:09:05
Nike76 ja też mam czteroletnią córunię.W poniedziałek będzie miała urodzinki.Słodycz sama jest z Niej.Jak się do mnie przytula to mówi:kocham Cię i lubię Cię.Czy można pragnąć czegoś więcej?
2,629 2012-10-28 21:10:50
Witajcie
Zastanawiam się, czy z takiego kochania za bardzo można się wyleczyć.
Jednego dnia idę do przodu, a drugiego mam wrażenie, że znowu się cofam i nic się we mnie nie zmienia pomimo terapii.
Ostatnio tyle przykrości mnie spotkało, a ja ciągle bronię mojego M i myślę, że może on nie chciał, że to nie było specjalnie.
2,630 2012-10-28 21:39:05
Z tego nie da się wyleczyć.Moja już prawie dorosła córka powiedziała mi dlaczego jak tak we wszystkim słucham ojca i robię pod Jego dyktando.Powiedziałam Jej,że jak kiedyś będziesz miała dzieci to zrozumiesz.
Mój mąż ostatnio robi mi mniej wyrzutów jak kiedyś.Nie wiem,czy dorósł,czy zrozumiał,że nie tylko ja jestem wszystkiemu winna.Jednak ja wciąż chwytam się nad tym,że jak coś jest nie tak to będzie znów moja wina i będzie wypominanie godzinami i dzieci będą tego słuchać.Jak zaś nie wytrzymam i wybuchnę z nerwami to będzie awantura i jeszcze gorzej.
Jak zaś w końcu marudzi na jakiś temat to próbuje to wytrzymać,żeby był święty spokój.Wolę być winna niż niszczyć spokój rodziny.
Czasem myślę,ze dręczenie rodziny pod taka postacią,że zwala się wszystko na innych a z siebie robi świętego lub jeszcze na dodatek męczennika,to gorsze niż bicie.
2,631 2012-10-28 22:08:14 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2012-10-28 22:09:09)
Witajcie
Zastanawiam się, czy z takiego kochania za bardzo można się wyleczyć.
Jednego dnia idę do przodu, a drugiego mam wrażenie, że znowu się cofam i nic się we mnie nie zmienia pomimo terapii.
Ostatnio tyle przykrości mnie spotkało, a ja ciągle bronię mojego M i myślę, że może on nie chciał, że to nie było specjalnie.
Kochane da się wyleczyć. Da, jak z każdego uzależnienia. Jednakże musisz silnie pracować nad sobą. Ja jestem tego dobrym przykładem... Kochałam aż za bardzo - wybaczyłam to że R nie zdradzał mnie z jedną ale z 3 kobietami jednocześnie. Wybaczałm mu to, że robił mi niemiłą opinię, traktował jak przedmiot...Wybaczałam mu to, że nie mogłam mieć własnego zdania, że byłam jego zabawką i mógł ze mną robic co chce. Godziłam się na gnębienie psychiczne i za każde "dzięki" cieszyłam się jak za największy dowód miłości. Fałszywej miłości, bo on mnie nie kochał, posługiwał się mną jak marionetką. Ja natomiast wpatrzona w niego myślałam "bez niego nie dam rady". Wybaczałam wszystko... Do momentu gdy on mnie zostawił a ja chciałam targnąć się na swoje życie. Siegnełam dna, samego dna. To był moment gdy powiedziałam DOŚĆ! Zdałam sobie sprawę, że nie tego pragnę. Chcę równości i partnerstwa w związku, troski i miłości a nie traktowania jak przedmiot. Czytałam wiele lektur na ten temat, rozmawiałam, pisałam pamiętnik. W końcu poznałam kogoś, kto wiele dla mnie zrobił. Dziś R jest dla mnie wspomnieniem. Niechetnie wracam pamiecią do tamtych wydarzeń, gdyż gardzę nim. Ale dzięki niemu mialam dobrą lekcję życia, wiem już czego od faceta chcę itp.
Tak bywa, że w momencie walki o samą siebie, wydaje Ci się, że albo stoisz w miejscu albo się cofasz. Normalne to jest i w takich momentach powinnaś sobie przypominać to, co spowodowało, że jesteś krok dalej - podniesie Cię to na duchu ![]()
Kochana zastanów się - co masz z tego, że za każdym razem gdy on Cię zrani będziesz go bronić? Nika, on nie jest dzieckiem aby stawać w jego obronie i tłumaczyć samej sobie "to nie było specjalnie". On jest dorosłym człowiekiem i doskonale wie co robi, przecież nalezy do osób poczytalnych ![]()
2,632 2012-10-29 09:58:40
Z tego nie da się wyleczyć.Moja już prawie dorosła córka powiedziała mi dlaczego jak tak we wszystkim słucham ojca i robię pod Jego dyktando.Powiedziałam Jej,że jak kiedyś będziesz miała dzieci to zrozumiesz.
Mój mąż ostatnio robi mi mniej wyrzutów jak kiedyś.Nie wiem,czy dorósł,czy zrozumiał,że nie tylko ja jestem wszystkiemu winna.Jednak ja wciąż chwytam się nad tym,że jak coś jest nie tak to będzie znów moja wina i będzie wypominanie godzinami i dzieci będą tego słuchać.Jak zaś nie wytrzymam i wybuchnę z nerwami to będzie awantura i jeszcze gorzej.
Jak zaś w końcu marudzi na jakiś temat to próbuje to wytrzymać,żeby był święty spokój.Wolę być winna niż niszczyć spokój rodziny.
Czasem myślę,ze dręczenie rodziny pod taka postacią,że zwala się wszystko na innych a z siebie robi świętego lub jeszcze na dodatek męczennika,to gorsze niż bicie.
Wytrzymałość ma swoje granice.
A córka może wiedzieć i widziec więcej niż Ci się wydaje.
2,633 2012-10-29 15:46:13
Wytrzymałość ma swoje granice.
A córka może wiedzieć i widziec więcej niż Ci się wydaje.
Hm ma rację... Często wydaje nam się, że dzieci powinno się odsuwać od spraw rodziców, by nie wiedzieli, by nie widzieli, by nie słyszały. Okazuje się, że jako osoba trzecia, będąca tą z boku widzi naprawdę wiele. A z czasem jak rośnie coraz bardziej rozumie, coraz więcej wie. Więcej rozumie i nie potrzebuje do tego posiadania własnych dzieci - bo z pewnością będzie je inaczej wychowywać niż Ty ją.
Prawda jest taka, ze dzieci są bardzo mądrymi osobami i nie powinno się ich odsuwać na bok... Wręcz przeciwnie - brać ich zdanie pod uwagę.
2,634 2012-10-29 22:46:48
Hej.
Wszystko bylo pieknie ładnie przez 3 tygodnie.Wczesniej brałam leki,potem bylam po miesiaczce.Cud,miód,malinki.Teraz nadszedl czas przed okresem i w sobote jak zwykle musialam dac popis.Mialam nerwy na wszystko i bylam niemiła.W niedziele zas płakałam przez 2-3 h.Dzisiaj znwou dopadła mnie głupawka.Myslalam,ze mam juz to za soba,ale niestety się myliłam.
Mam dosc i moj chlopak tez.Boję się,ze go strace przez ten pieprzony PMS.Od zawsze miałam z tym problem.Ja nie chce tak zyc,bo nie da sie tak zyc.
D narazie jest ze mna,ale powiedział,ze nie wie jak bedzie.Ja mu sie nie dziwie.Tak mi przykro.Dobrze,ze jade za 2 tygodnie do PL to pojde do cipologa i apteki-moze cos zaradza.
Moj współlokator powiedział dzisiaj,ze jest pewien,ze to dlugo nie potrwa ,bo nikt nie chce zyc 2-030 lat z bab,ktora co miesiac jest wredna i mowi :
"bo tak!"
:(
Ja tak nie chce.Boje sie tego.
2,635 2012-10-31 11:43:22
Indyjko
Biegiem do gina, pewnie coś doradzi, są leki, które łagodzą takie objawy.
Mam dzisiaj totalnego doła, ta obojętność mojego M strasznie mnie dobija.
Tak bardzo chciałabym, żeby mnie przytulił i powiedział, że będzie dobrze.
Czy miałyście tak kiedyś, że będąc w związku pojawiały się u Was uczucia jak po rozstaniu?
Ja chyba coś takiego teraz przeżywam.
2,636 2012-10-31 12:10:01
A u mnie była wczoraj kłótnia.Ja tu się zastanawiam czym zapłacić kolosalny rachunek za prąd,a mój mąż na allegro nawigacji szuka.Najpierw laptop wziął w plusie /4 lata po 100zł/.Zaraz potem nową komórkę,a teraz nawigacji sobie szuka.No na litość boską moja cierpliwość się skończyła.
Potem wieczorem mnie przeprasza i przytula,a mnie te przytulenie wtedy to w jeszcze większe nerwy wprowadziły,bo stary a jak dziecko.
2,637 2012-11-02 09:49:01
Jestem w związku z egoistą, w związku toksycznym, w którym ja kocham za bardzo...
bulinka 1969 wywołałaś u mnie uśmiech swoim postem-u mnie jest podobnie-mnóstwo wydatków a mąż sobie na urodziny sprawił konsolę do grania,a ja myślami -jakby tu pokój upiększyć...jeszcze pół biedy-jakby kupił wielkie łoże-dla NAS :-) ale ja już nie reaguję kłótnią-to nie wnosi nic, tylko dopada mnie frustracja, że na swoje urodziny zadowoli mnie garść cukierków...ot głupia jestem tez mogłabym sobie coś fundnąć ale nie,zawsze znajdę coś wazniejszego...
2,638 2012-11-02 10:34:43
Witaj m0y0s0z0 !Widzę,że mamy coś wspólnego.Co do urodzin,to u mnie jest tak:Jak mój Pan ma urodziny,czy imieniny,to już dużo wcześniej wiem,co to On by chciał dostać.No i oczywiście dostaje.Plus oczywiście tort itd.Jak zaś są moje urodziny,to mój Pan mówi,że nie ma pieniędzy i kończy się na:Wszystkiego Najlepszego!,albo i nie.Czasem bywa i tak:Wiem,że masz urodziny,ale nie mam pieniędzy więc wybacz.
2,639 2012-11-02 11:28:40
mój facet wie,że nie potrafię zrobić dla siebie niczego szalonego, mógłby mnie zaskoczyć i wyręczyć z kłopotu i sprawić mi niespodziankę-uwierz mi to nie musi być najdroższa kolia...mogą też być nalesniki z dżemem -bo tort-może trudna sprawa... o tym,że kupił konsolę dowiedziałam się po fakcie, urodziny za tydzień-konsola juz jest....ale w ciągu roku tez nie żałuje sobie na full zakupy zazdroszczę mu,że potrafi o siebie zadbać w sensie zakupu rzeczy o których marzy-bo na ubrania nie chce wydawać,pcha w elektronikę. kosztem tego,ze będzie miał gorsze buty czy spodnie-czego sam sobie nie kupi,
2,640 2012-11-02 11:55:48
Jakbyś mi z ust wyjęła moje słowa.Nie mam się w co ubrać,ale po 100zł co miesiąc na laptopa musi być.Nie mam na prezent dla Ciebie ale na kolejny gadżet dla siebie mam.Najsmutniejsze jest to,że On wie,że ja nie czekam na perfumy za nie wiadomo jaką cenę,ale najzwyklejszy gest choćby w postaci różyczki za 5 zł.W czasie mojego małżeństwa,które trwa już prawie 16 lat pamiętam dwa prezenty z Jego własnej inicjatywy.Pierwszy,to był zaraz po ślubie.Uwaga! Na Dzień Kobiet dostałam wiaderko z mopem.Drugi zaś po kilku latach to był zestaw do malowania twarzy.Od tego czasu,to albo dzieci wyciągną od Niego,żeby się dołożył do prezentu,albo mówi,żebym sobie sama coś kupiła.
2,641 2012-11-05 12:47:58
Witajcie drogie moje
Indyjko - tutaj masz temat nt PMS z naszego forum http://www.netkobiety.pl/t13500.html (może coś pomoże)
Natomiast co do innych dziewczyn - kochane od lat wiadomo, ze facet to duże dziecko, które kocha gadżety i robi coś zanim pomyśli... Z doświadczenia wiem, że jeśli my chcemy od nich coś miłego - same musimy coś z tym kierunku zrobić, aby i oni byli mile zaskoczeni. Jeśli np kilka razy bedziemy komplementować swojego faceta, odpłaci się on tym samym.
Wiem jak to jest, gdy pragnie się jakiegoś czułego słowa, gestu itp. Mój nie był zbyt domyślny, więc zazwyczaj informowałam go, że ostatnia różyczka od niego już zwiędła (bo ja kwiatów nie suszę) i jakoś tak pusto się zrobiło. Minął tydzień i był kwiatek. Ja wiem, że nie powinno się tak pracować nad facetem, ale jeśli nie tak to jak? Faceci to istoty, które lubią mieć wszystko podane na tacy, nie lubią się wysilać, jeśli już coś posiadają (coś czyli nas, bo przecież jesteśmy z nimi a to równoważne ze zdobyciem). Może wartoby było się odsunąć, dystans itp aby powalczyli ponownie...
2,642 2012-11-05 14:36:34
Nie wiem dlaczego,ale do mnie jakoś to nie dociera,że mężczyzna jest z innej planety.Wg. mnie jest dorosły,założył rodzinę,więc powinien być za Nią odpowiedzialny.Poza tym jak ja czegoś chcę i oczekuję,to moim skromnym zdaniem mój współpartner powinien otrzymać to samo.Tak więc jeżeli On otwarcie domaga się pamięci,to sam też powinien pamiętać.
2,643 2012-11-07 22:20:45
Monia,dziekuje za link,ale juz wczesniej go znalazlam i przeczytalam.
Niestety u mnie to nie o PMS glownie chodzi.On sie czepia wszystkiego czym sie rożnimy my -kobiety od meżczyzn: za duzo gadam,podchodze emocjonalnie do sprawy,chce wyjasniac kazda pierdołe..itd.
Nie wiem co z nami bedzie.Napewno czas pokaże,w kazdym razie ja juz podniosłam biała flagę.
2,644 2012-11-08 10:57:12
A może pewnymi kwestiami nie warto się przejmować?
Przeanalizuj co robisz co jemu się nie podoba, może możesz coś zmienić, jeśli możesz, jeśli uznasz to za mniej istotny szczegół, a może to dodatkowo Cię uspokoi.
Nie chcę, żebyś zmieniła wszystko dla niego, chcę tylko poddać rozwadze czy nie ma racji w niektórych sprawach. Jesli nie nie było tematu ![]()
2,645 2012-11-08 11:20:24
Ma racje,ze za duzo sie denerwuje,dlatego wyluzowalam.Jestem teraz spokojniejsza.Nie mieszkamy razem,a widzimy sie weekendowo ostatnio,wiec mam mu duzo do opowiedzenia zarowno przez telefon jaki i na zywo.Wczesniej jak sie poznalismy to dlugo rozmawialalismy przez telefon,a ograniczalo nas tylko to,ze musielismy cos zrobic lub gdzies pojsc.Ostatnio stwierdzil,ze on nie lubi gadac przez telefon...
Chce wyjasniac kazda pierdołe,poniewaz wedlug mnie z takich pierdol moze zrobic sie wielka kłótnia,a jezeli on uwaza to za pierdołe,to tym bardziej powinien posluchac co mi nie pasuje i jak moze to dostosowac sie.Jak nie to nie,to wtedy musze to zaakcepotowac.
On ma racje,ale nie we wszystkim.Staram sie bardzo,nie tyle dla niego,ale dla siebie,co nie zmienia faktu,ze on jest tego katalizatorem.
Wczoraj np nie chcialo mu sie gadac,wiec nie odbieral.Ogladal mecz.Wolal pisac na fb.Ale wydarzyla sie powazna dla mnie sprawa i nacikalam na rozmowe.Wkoncu sie zgodzil.Powiedzialam wtedy,zeby sie przez tydzien mojego urlopu zastanowil,czy chce ze mna byc.Bo jesli tak to nigdy wiecej ma mi takich numerow nie robic.Bo co gdyby sie wydarzylo cos baardzo waznego?A on nie ma akurat ochoty gadac.Zapytalam czy wyobraza sobie jak ja sie poczulam.Po czym rozmawialismy przez 1,5 h.Wszystko to jest...dziwne.
2,646 2012-11-08 12:47:48
Jeżeli chodzi o mecz,to dla Nich to bardzo ważne.Wiem coś o tym,bo mam 3 facetów w domu.Jednak jeżeli chodzi o fakt,że On nie ma ochoty z Tobą rozmawiać,no to dla mnie to już jest oczywiste,że zastanowiłbym się nad rozstaniem.Myślę,że postawiłaś sprawę jasno:niech się zastanowi,czego właściwie chce.
2,647 2012-11-08 17:40:47
Indyjko o jakie 'pierdoły" jemu chodzi?
Gdybyś powiedziała, że to coś ważnego mecz byłby wazniejszy?
2,648 2012-11-09 09:36:03
Indyjko ja również jestem emocjonalną osobą i uwierz mi doskonale Cię rozumiem, bo to co Ty masz podczas PSM ja mam non stop
Taką jestem już osobą, że chce mieć pewność w każdym temacie i czepiam się drobiazgów, aby tylko wyjaśnić wszystko od A do Z. A jeśli chodzi o emocje (był czas, że P gubił się w tym wszystkim i nie umiał mnie zrozumieć, pojąć czemu tak się zachowuje itp).
Zastanawiające jest to,że dawniej umiał rozmawiać przez telefon a teraz jest mu z tym źle...
Ok, dla niego to pierodły - Ty uważasz to za sprawy ważne. Dobrze by było uświadomić partnera, że dla Ciebie to inne spojrzenie na sprawę i chciałabyś o tym pogadać. Plusem by było gdyby sam umiał również powiedzieć, co jest dla niego ważne do przegadania (jakie tematy itp).
Jeśli chodzi o mecz... No dobra, dla nas to może być pierdoła, ale nie dla nich... Każdy ma inne kategorie i czasami należy je szanować.
Pomysł z zastanowiem się jest dobry, zobaczymy do jakich wniosków dojdzie. Ale przez ten czas Ty również zastanów się nad Wami. Pamiętaj - związek to 2 osoby, które się starają, dbają i sobie pomagają. To tak jak każda inna relacja (przyjaźń), która przypomina uprawianie ogródka - aby coś było trzeba się postarać... 3mam kciuki.
2,649 2012-11-09 21:03:08
Podpisuję się pod monia_3103 ,pod trzema ostatnimi zdaniami.
2,650 2012-11-12 10:23:42
No jasne... ![]()
Kurcze zazdroszczę Wam... Wy chociaż macie kogoś, a ja...?! Samotna chyba będę po kres moich dni na tej planecie... Bo nic nie wskazuje na to, bym zmieniła stan SINGLA...
A czuje się taka samotna... ![]()
2,651 2012-11-13 11:47:59
Monia_3103 nigdy nie mów nigdy...może gdzieś tam,czeka ten jeden jedyny stworzony tylko dla Ciebie. ![]()
2,652 2012-11-13 20:41:08
Moniu Zobaczysz, że w najmniej oczekiwanym momencie zjawi się ten jedyny.
Tylko pozwól na to, aby tak się stało.
2,653 2012-11-16 21:54:32
No kurna pozwalam... Chadzam z kumpelą gdzie tylko się da: imprezy, kino, galerie i kij nic... Uśmiechną się i na tym koniec... Wrrr ;/
2,654 2012-11-16 22:05:33
To może Ty też uśmiechnij się do Nich i pierwsza zagadaj. ![]()
2,655 2012-11-17 10:40:21
to tamtego już nie ma?
2,656 2012-11-18 14:43:02
Witam po czasie:) Jak tam u Was nastroje?
U mnie po 2gim niewypale z facetem o ktorym tu pisałam (kolejny raz wyszło przy tej znajomosci moje kochanie za bardzo) dążyłam też jeszcze do rozmów, aby się zastanowił też czy chce być razem itd- oczywiście wszystko bez skutku. Potem rozglądalam się za kimś nowym trochę ale nic się nie zadziało.
Teraz już odpuszcza chyba wszystko.
Z perspektywy czasu mi chyba najbardziej pomogło, że wymęczyłam temat już jak się dalo i przeanalizowałam wszystko aż poczułam że już mi spadło zainteresowanie tym i skierowałam się bardziej w swoją stronę, myśleniem o swoich planach.
Znudziło mnie już zastanawianie się całymi latami co faceci czują, czy ja coś powinnam zrobić , czy mam być bardziej niedostępna czy nie, gdzie poznać kogoś nowego itd.
Ale nie mówię hop, bo nie ma nikogo teraz, więc może dlatego nie ma już emocji;-)
2,657 2012-11-21 10:00:58
Ledy09 czas zacząć myśleć o sobie,tym bardziej,że masz teraz pole do popisu.
...może właśnie jak będziesz sobą,to trafi Ci się ktoś najbardziej odpowiedni i zacznie zabiegać o Ciebie,a jeżeli nie....Nie mam praktyki,ale życie w pojedynkę,gdy człowiek dogadza tylko sobie,chyba nie jest takie straszne?Nie wiem,może się mylę....?
2,658 2012-11-21 13:02:55
tak ale to musi przyjść odpowiedni moment, w moim przypadku nie działało, że na siłę chcialam to zostawić i zająć się czymś innym.
Z obserwacji siebie i innych taki moment przychodzi przeważnie jak już wiesz,ze zrobilas wszystko aby było dobrze, i wiesz już że mężczyzna się nie zmieni i nie będzie nigdy tak jak byś chciała. Wtedy przestaje się walczyć z wiatrakami i energia człowieka idzie w inną stronę.
2,659 2012-11-21 13:07:28
Tak musi przyjść czas, kiedy do nas dotrze, że nasza energi poszła na marne.
2,660 2012-11-21 13:16:23
...może i poszła na marne,ale dla pocieszenia zostaje świadomość,że się przynajmniej próbowało
.
2,661 2012-11-21 17:22:40
...może i poszła na marne,ale dla pocieszenia zostaje świadomość,że się przynajmniej próbowało
.
Mamy czyste sumienie i nie mamy sobie nic do zarzucenia ![]()
2,662 2012-11-22 11:51:00
Dokładnie tak jak mówisz hm.
2,663 2012-11-22 13:25:35
Dokładnie tak jak mówisz hm.
![]()
2,664 2012-11-22 15:01:42
![]()
2,665 2012-11-22 15:39:31
![]()