Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 43 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,536 do 2,600 z 2,850 ]

2,536

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tak hm fryzjer-psycholog;) czasem dobrze jest się wygadać i posłuchać opinii innej osoby,osoby trzeciej,osoby patrzącej na to wszystko z boku;)

Kochane moje ja uciekam na 2dni-jadę do przyjaciółki z wizyta,liczę nie tylko na odpoczynek ale i na reset (czasem jest on potrzebny). Życzę Wam równie udanego weekendu,pozdrawiam i ściskam .

Zobacz podobne tematy :

2,537

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kochane, wyjeżdżam jutro na 8 dni. Mam zamiar nie myśleć o Panu Jak Mu Tam i korzystać z wolnego czasu ze znajomymi ile się da!
Mam nadzieję, że się nie połamię tam ;p.
Trzymajcie się cieplutko! Ściskam Was mocno, Pa! ;**

2,538

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Odpoczywajcie dziewczyny. Miłego weekendu.

2,539

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witam!
Chcialabym aktywnie dolączyc do grupy.Kochalam za bardzo.Niestety pozostaly po tym blizny.Teraz jestem w nowym zwiazku i boje sie,ze przez demony przeszlosci go spieprze.Mam mętlik w glowie.Nie wiem juz co jest dobre,co zle.Czy wina lezy po mojej czy jego stronie.Mam nadzieje,ze dzieki Wam troche mi sie przejasni.Pozdrawiam

2,540

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witaj...
Cicho tutaj ostatnio.
Rozumiem obawy.
Treba się strarać nie popełniać tych samych błedów, nie można się zatracić, casem trzeba zrobić coś dla siebie. Będzie dobrze. Wspieram.

2,541

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzięki.To dla mnie wiele znaczy.Chyba znowu tkwie w gównie po uszy.Problemy znowu mnie zaczely przerastac.Znowu zaczelam brac leki,bo inaczej nie ujade.Teraz jeszcze tylko terapie musze załatwic.A nie jest latwo bo mieszkam w Holandii:(

2,542

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moja droga na wątku Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo są dwie dziewczyny mieszkające w Holandii, które mają podobny problem do Ciebie. I przynajmniej jedna chodzi na terapię.

2,543

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Juz znalazłam terapeutke z Polski.Teraz tylko musze sie udac do lekarza i mam nadzieje osiagne sukces.A co do tego,że 2 dziewczyny kochajace za bardzo sa w NL,to nie wiem czy sie cieszyc,ze nie jestem tu jedyna czy plakac,ze jest nas tak wiele.To przykre.

2,544

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Fajne dziewczyny z przeżyciami.
Każdy człowiek ma coś.

2,545

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej Indyjko!
Może powiesz nam co Cie konkretnie martwi? Przynajmniej do czasu kiedy nie pójdziesz na terapię będziemy Cie tutaj wspierać wink

2,546

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej dziewczyny:-)
Mogę się do was dołączyć ?:-)

Mam problem a w sumie ,sama nie wiem czy to jest adekwatne do tego działu...szczerze mówiąc już nie wiem co mam robić.

2,547

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zapraszamy, zapraszamy...:)
A dział bardzo ogólny smile

2,548

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

smile
Cieszę się bardzo.
Jestem w związku , szczęsliwym. Ale ja mam wrażenie ,że jestem strasznie uzależniona od mojego faceta . Ciągle chcę z nim przebywać,ciągle koło niego być . Powiecie to normalne . Ok,ale nie w moim wydaniu. Ja praktycznie nad nim ślęczę .
Jak mam wyjść z domu to mnie roznosi , bo nie będzie go przy mnie .
Owszem on lubi kiedy jestem koło niego i sam się nawet tego domaga ,i to jest miłe ,ale po moim zachowaniu stwierdzam,że chyba mam obsesję na punkcie tego by był koło mnie 24h na dobę.
Rano kiedy śi jest ok , robię sobie to co muszę w domu zrobić ,ale kiedy się budzi ja natychmiast muszę być koło niego .
Mało tego , jak coś robi to ja się wściekam,że nie zwraca na mnie uwagi ( jest zajęty i zwraca ,ale oczywiście nie tak jakbym tego chciała -chyba sobie dopowiadam ).
Ogólnie najchętniej to bym chodziła do niego przyklejona.
Lubię jego towarzystwo ,nigdy mi nie przeszkadza ,ale nie umiem przez to niczym sie  zająć .

Ech ....czasami to sie nawet zastanawiam czy ja wogóle do niego pasuje ?:(

2,549

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Słuchaj, masz świadomość, że coś jest nie tak.
Czy chcesz coś zmienić?
Świadomośc to połowa sukcesu.
Rzeczywiście może nie jest najlepiej skoro wszystko wokól musi zaczekać aż on zaśnie.
A jak idzie do pracy?

2,550 Ostatnio edytowany przez kate0876 (2012-10-04 13:09:40)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie tak jest to ,że ciągle jestem przyczepiona do niego jak rzep do (wiadomo czego) ,nie wiem jak to lepiej wyjaśnić ,ale on np. bardzo lubi kiedy jestem koło niego i to jest super ,ale tylko wtedy kiedy on tego chce , a ja w innym momencie poprostu jestem w stanie rzucić wszystko byle by tylko siedzieć koło niego. Nie jestem w stanie się samorealizować hmm

Jak jest w pracy to czasami jeżdżę do niego ,ale tylko wtedy jak musi pojechać na 2 tygodnie i sam mi powie ,że chce bym przyjechała . Jak nie jadę to normalnie siedzę w domu przy kompie i tylko czatuję kiedy zjawi się na gg .

Dla mnie to chore zachowanie , bo to naprawde obrasta już w obsesję . A nawet mam wrażenie ,że może ja sie boje ze jak spuszczę go z oka ,że tak powiem to odrazu może wywali jakiś numer ( niestety jestem po wielu przejściach i też zastanawiałam sie nad tym,czy czasem w tym nie tkwi problem) tylko,że ten facet nic a nic nie robi ....siedzi gra w swoją grę , coś do niej buduje , pogada z dziećmi ,ewentualnie pójdzie do garażu i coś podłubie .
Nie mam do niego zastrzeżeń.
Ufać mu ufam. Ale to takie przyklejenie ....niedługo będę zanim do wc chodziła .
Ja nie mówię ,że to źle chcieć być obok swojego mężczyzny ale no .....przecież są też inne zajęcia . On ma swoją grę ,ja mam swoje hobby także ,ale nie umiem się na nim ( hobby ) skupić .
Bo zaraz myślę ,że nie ma przy mnie mojego męża i dostaje świra .
To męczy .
Nie wiem czemu się tak zachowuję ....i szczerze mówiąc zaczyna mnie to "męczyć " hmm

Uzależnienie czy kochanie za bardzo ?

2,551

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kochanie za bardzo to uzależnienie własnie. Syszałaś o kobiecie bluszcz?
Kochana, żebyś sama siebie w tym nie zatraciła.
Macie dzieci, więc nie możesz sto procent czasu poświęcać jemu prawda?

No lekko obsesyjnie to wygląda.
Zapytałam o wiek, bo młode dziewczyny bardzo często oddają siebie, że tak powiem w całości, bez pamięci.
Nie oceniam, nie radzę, ale wiem jedno, mając świadomość jakiejś skłonności lub słabości byłoby grzechem nic z nią nie zrobić. Zwłaszcza, kiedy wiemy, że może orzerodzić się w coś groźnego lub niebezpiecznego.

2,552

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Jasne,że nie da się całego czasu poświęcić facetowi ,kiedy ma się dwójkę dzieci .
Wiem co to a raczej kto to kobieta bluszcz i nie chcę być taka :-(
Zaczyna mnie samą to doprowadzać do szału hmm

Mam świadomość ,że mogę wpędzić się w jakąś matnię , w której będzie tylko on i już.

W sobotę zostałam zaproszona na piwo przez dobrego kolegę , oczywiście już powstał problem pt" Jezu,nie pójdę , bo on będzie sam w domu" i kombinuję jak tu odmówić tego spotkania. A specjalnie nie chce brać swojego ( bez dziwnych domysłów ,proszę big_smile ) , by wkońcu samej sobie pokazać,że bez niego też mogę i że mam też swoje życie a nie tylko on -jego mogę mieć potem.
Ale cząstka tego by odwołać spotkania już swita.

Cieszę się,że chociaż mam świadomość tego ,że coś jest nie halo we mnie .

2,553

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zatem pokonaj swoją słabość.

Jesli oczywiście nikt nie ma nic przeciwku Twojemu wyjściu z kolegą (nikt-czytaj mąż).

2,554

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej dziewczyny
Jestem tu nowa i mam podobny problem do Was. Zdałam sobie z niego sprawę niedawno i zaczęłam szukać pomocy ( chodzę na terapię). Tkwię w toksycznym małżeństwie od 13 lat i stało się to dla mnie już tak męczące, że nie jestem w stanie dłużej żyć w ten sposób.
Mój mąż nie interesuje się mną ani dziećmi. Pracuje do wieczora, a potem resztę czasu spędza przed komputerem. Mówi, że nie chce się mu już na mnie patrzeć i woli spędzać czas w pracy.
Żyjemy obok siebie jak obcy ludzie. Czuję się strasznie samotna. Nie wiem co będzie dalej z naszym małżeństwem, ale wiem, że muszę zająć się w końcu sobą i przestać dążyć do tego aby zmienić jego.  Pozdrawiam

2,555

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tak, witaj, tak musisz zrobić.
Zdaję sobie sprawę jakie to dla Ciebie wstrząsające. To potworne.
Co się dzieje z ludzmi, co się dzieje? To przerażające.

2,556 Ostatnio edytowany przez stalowa_magnolia (2012-10-05 18:38:13)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Eh... Może teraz za to co powiem zostanę zlinczowana, ale trudno.
Ciągle narzekamy na naszych partnerów za to jacy oni są, jak nas traktują itd. Ale, niestety, jesteśmy sobie (po części) same winne.
Już tłumaczę o co mi chodzi.
W momencie jak facet daje oznaki braki szacunku, czyli nie odbiera telefonu, zbywa nas, umawia się tylko wtedy kiedy jemu to pasuje, nie odpisuje na smsy po pare godzin, albo olewa nas, siedzi przed komputerem, traktuje swoją kobietę jak zło konieczne. W takich momentach zazwyczaj NIE REAGUJEMY albo dajemy z siebie jeszcze więcej, żeby w końcu zwrócił na nas uwagę, żeby w końcu coś zrobił, efekt jest tego taki, że on zamiast mieć do nas szacunek, traci go zupełnie.
Zaraz odezwą się te co reagują, co robią awantury i ciosają kołki na głowie swojemu TŻ, że jest taki siaki i owaki. Moje pytanie brzmi: po co? Szacunku nie egzekwuje się słowami tylko własną postawą. Nam jest to trochę ciężej zrozumieć, bo nie jesteśmy nauczone miłości i szacunku do samych siebie. Większość z nas musiała sobie na miłość 'zasłużyć', więc drobne przewinienia swojego wybranka bagatelizowała, albo zaczynała starać się jeszcze bardziej i bardziej, aż w końcu on otrzymał całkowitą władzę.
Od czego zacząć? Od siebie. Dopóki nie nauczymy się kochać i szanować samych siebie to nikt za nas tego nie zrobi. W momencie jak on okazuje brak szacunku, trzeba po prostu odejść. Zdrowa kobieta, świadoma swojej wartości, da się zranić tylko raz. My pozwalamy notorycznie. Czas to zmienić dziewczyny! Mam nadzieję, że tym co tutaj napisałam nie zniechęca Was, a już na pewno nie chcę wzbudzać w Was kolejnego poczucia winy! To, że jesteśmy 'za dobre' wynika z tego czego nauczyłyśmy się w dzieciństwie a nie z tego, że jesteśmy gorsze. Zaręczam, że każda z nas jest wyjątkowa, każda jest piękna i mądra, każda nosi w sobie niezwykłą wartość, tylko trzeba w to uwierzyć i to dostrzec. Naprawdę.

2,557

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Stalowa zaskoczyłaś mnie!! Ja się odezwę i... nie zlinczuje Cię kochana! Brawo za taką postawę, za taki tok myślenia i wreszcie spojrzenie na daną sprawę właściwym okiem. Jestem z Ciebie dumna :**

kate0876 moja droga, obecna tu jedna z Pań świetnie dopasowała do Ciebie stwierdzenie "kobieta bluszcz". Zrozumiałe jest, że pragniesz być koło swojego Pana blisko i swoje życie w każdym najmniejszym kawałku dzielić z nim. Ale... Wybacz to PRZESADA!! Bo to podchodzi mi pod obsesje. Ja rozumiem, że chcecie razem być, że miło itp. Ale żaden związek a tym bardziej małżeństwo nie przekreśla osobistego życia, dla którego należy mieć czas. Proszę odpowiedź sobie na kilka pytań (choć nie wiem ile jesteście razem) - czy chcesz być jego cieniem? / Czy taki styl życia Ci odpowiada? / Co się stanie gdy Jego zabraknie? (to ostatnie pytanie powinno dać Ci do myślenia. Nie twierdzę, że on odejdzie do innej ani nic, ale myśląc o trudnych sytuacjach, co jak umrze, nagle...niespodziewanie? Naturalnie depresja itp... Ale przecież kiedyś bedziesz musiała się otrząsnąć z tego snu i zacząć żyć po swojemu, dla siebie i dzieci. Wtedy bedzie o 100% trudniej, niż teraz umiejetnie się wyizolować i zacząć małymi kroczkami walczyć o siebie i swoje życie.

nika76 to, że Ty chodzisz na terapię to świetnie - zauwazyłaś problem i chcesz go zwalczyć. Ale aby ratować małżeństwo potrzeba chęci i starań 2 stron owego związku. Nawet gdybyś nie wiadomo jak się starała, nic nie wskórasz bez chęci Twojego męża. A jeśli on nie chce pracować nad tym co budowaliście tyle lat, to choćby nie wiem jak byś chciała nic nie zmienisz - zwłaszcza na siłę. Porozmawiaj z nim i najlepiej dowiedz się, czy on chce jeszcze takiej relacji z Tobą - małżeństwa. Jak tak - terapia ale dla Was obojga.

2,558

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzięki Monia wink muszę przyznać, że zajęło mi to trochę czasu. Jeszcze nie jest idealnie ale pracuję nad tym wink Bardzo pomogła mi lektura tego cyklu artykułów. Osobiście uważam, że to pozycja obowiązkowa do przeczytania dla każdej KKZB wink

http://www.kobieceserca.pl/Uzaleznienie_spis_tresci.html

Trzymajcie się cieplutko dziewczyny! Jesteście BOSKIE! wink ;*

2,559

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziękuję dziewczyny za słowa otuchy. Wiem, że sama nic nie naprawię. Tylko, że ja nie wiem czy chcę jeszcze naprawiać cokolwiek. Terapia ma pomóc mi odnaleźć w sobie tą dawną dziewczynę niezależną, uśmiechniętą, pewną siebie. Nigdy w żadnym moim poprzednim związku nie było, tak jak jest teraz w moim małżeństwie.
Stalowa magnolio masz rację w tym co piszesz. U mnie tak jest, że do tego co mam przyczyniłam się sama niestety. Już przed ślubem były pewne oznaki tego, co może się później wydarzyć. Tylko, że głupia byłam i zlekceważyłam je myśląc, że jak przeprasza to mu zależy i wcale tego nie chciał. A potem ... już nawet nie przepraszał. Pozwoliłam mężowi na zbyt dużo, rezygnując całkowicie z tego, co było dla mnie ważne. Za dużo wybaczałam, przymykałam oko na niektóre wybryki. Dlatego nie ma do mnie szacunku.
Kilka miesięcy temu proponowałam mężowi wspólną terapię, ale on uważa, że to ja mam problem. Rozmów o nas nie ma, bo on rozmawiać nie chce. Żyjemy jak dwoje obcych ludzi.
I może dobrze, że kończy się to wszystko tak powoli. Ja potrzebuję czasu, aby ułożyć sobie życie od nowa. Ciężko jest po tylu latach zostawić kogoś z kim chciało się spędzić całe życie.
Moja terapeutka zadała mi pytanie : ,,czy chcę być zawszę tą, której bardziej zależy''
A ja odpowiedziałam, że już nie.

2,560

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

nika76 przeczytałam Twój post i jestem w szoku... OK, rozumiem przed ślubem byłaś zapatrzona, myślałaś, że coś się zmieni jak każda. Ale odnoszę wrażenie, że Ty nawet potem nie reagowałaś - a to już błąd. Trzeba umieć zawalczyć o siebie nawet krytykując partnera i zwracając mu uwagę, że zachowuje się jak cham!!
"I może dobrze, że kończy się to wszystko tak powoli" - wierz mi, że to wcale nie jest dobre. Im dłużej to się przeciąga tym dłużej Ty sama cierpisz. Ja miałam podobnie, bo też powoli to się kończyło, były jeszcze te złudne nadzieje itp. Żałuje, że u mnie nie było tak "to koniec i zaczynam nowy etap". Cholera to dopiero coś - zakończyć coś raz dwa, przepłakać noc, a następny dzień zacząć już bez jego osoby big_smile
Twój mąż zachowuje się skandalicznie - dla Ciebie to znak! Skoro nie umiecie ze sobą rozmawiać (a to podstawa związku) i on zrzuca winę wyłącznie na Ciebie (cholera jak mi jest jego żal z jednej strony, a z drugiej - cholera ale on jest bystry, żeby całą winę zrzucać na kobietę tongue ) to powinnaś jak najszybciej zakończyć to zabawę w dom smile

Stalowa oj kochana jak chcesz mogę Ci więcej owej literatury przesłać - mam na kompie wink

2,561

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
stalowa_magnolia napisał/a:

Eh... Może teraz za to co powiem zostanę zlinczowana, ale trudno.
Ciągle narzekamy na naszych partnerów za to jacy oni są, jak nas traktują itd. Ale, niestety, jesteśmy sobie (po części) same winne.
Już tłumaczę o co mi chodzi.
W momencie jak facet daje oznaki braki szacunku, czyli nie odbiera telefonu, zbywa nas, umawia się tylko wtedy kiedy jemu to pasuje, nie odpisuje na smsy po pare godzin, albo olewa nas, siedzi przed komputerem, traktuje swoją kobietę jak zło konieczne. W takich momentach zazwyczaj NIE REAGUJEMY albo dajemy z siebie jeszcze więcej, żeby w końcu zwrócił na nas uwagę, żeby w końcu coś zrobił, efekt jest tego taki, że on zamiast mieć do nas szacunek, traci go zupełnie.
Zaraz odezwą się te co reagują, co robią awantury i ciosają kołki na głowie swojemu TŻ, że jest taki siaki i owaki. Moje pytanie brzmi: po co? Szacunku nie egzekwuje się słowami tylko własną postawą. Nam jest to trochę ciężej zrozumieć, bo nie jesteśmy nauczone miłości i szacunku do samych siebie. Większość z nas musiała sobie na miłość 'zasłużyć', więc drobne przewinienia swojego wybranka bagatelizowała, albo zaczynała starać się jeszcze bardziej i bardziej, aż w końcu on otrzymał całkowitą władzę.
Od czego zacząć? Od siebie. Dopóki nie nauczymy się kochać i szanować samych siebie to nikt za nas tego nie zrobi. W momencie jak on okazuje brak szacunku, trzeba po prostu odejść. Zdrowa kobieta, świadoma swojej wartości, da się zranić tylko raz. My pozwalamy notorycznie. Czas to zmienić dziewczyny! Mam nadzieję, że tym co tutaj napisałam nie zniechęca Was, a już na pewno nie chcę wzbudzać w Was kolejnego poczucia winy! To, że jesteśmy 'za dobre' wynika z tego czego nauczyłyśmy się w dzieciństwie a nie z tego, że jesteśmy gorsze. Zaręczam, że każda z nas jest wyjątkowa, każda jest piękna i mądra, każda nosi w sobie niezwykłą wartość, tylko trzeba w to uwierzyć i to dostrzec. Naprawdę.

Masz rację absolutną.
Ostatnio doszłam do podobnej refleksji, mianowicie takiej, że przeważnie młode dziewczyny, choć to nie jest regułą, w związkach chcą się wykazać, pokazać jakie to są dobre, wyrozumiałe, kochające. A realnie robią sobie same krzywdę.
Często zamiast szukac przyczyn wokół wystarczy popatrzeć na siebie.

2,562

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Stalowa zaskoczyłaś mnie!! Ja się odezwę i... nie zlinczuje Cię kochana! Brawo za taką postawę, za taki tok myślenia i wreszcie spojrzenie na daną sprawę właściwym okiem. Jestem z Ciebie dumna :**

kate0876 moja droga, obecna tu jedna z Pań świetnie dopasowała do Ciebie stwierdzenie "kobieta bluszcz". Zrozumiałe jest, że pragniesz być koło swojego Pana blisko i swoje życie w każdym najmniejszym kawałku dzielić z nim. Ale... Wybacz to PRZESADA!! Bo to podchodzi mi pod obsesje. Ja rozumiem, że chcecie razem być, że miło itp. Ale żaden związek a tym bardziej małżeństwo nie przekreśla osobistego życia, dla którego należy mieć czas. Proszę odpowiedź sobie na kilka pytań (choć nie wiem ile jesteście razem) - czy chcesz być jego cieniem? / Czy taki styl życia Ci odpowiada? / Co się stanie gdy Jego zabraknie? (to ostatnie pytanie powinno dać Ci do myślenia. Nie twierdzę, że on odejdzie do innej ani nic, ale myśląc o trudnych sytuacjach, co jak umrze, nagle...niespodziewanie? Naturalnie depresja itp... Ale przecież kiedyś bedziesz musiała się otrząsnąć z tego snu i zacząć żyć po swojemu, dla siebie i dzieci. Wtedy bedzie o 100% trudniej, niż teraz umiejetnie się wyizolować i zacząć małymi kroczkami walczyć o siebie i swoje życie.

nika76 to, że Ty chodzisz na terapię to świetnie - zauwazyłaś problem i chcesz go zwalczyć. Ale aby ratować małżeństwo potrzeba chęci i starań 2 stron owego związku. Nawet gdybyś nie wiadomo jak się starała, nic nie wskórasz bez chęci Twojego męża. A jeśli on nie chce pracować nad tym co budowaliście tyle lat, to choćby nie wiem jak byś chciała nic nie zmienisz - zwłaszcza na siłę. Porozmawiaj z nim i najlepiej dowiedz się, czy on chce jeszcze takiej relacji z Tobą - małżeństwa. Jak tak - terapia ale dla Was obojga.

W związku czy też małżeństwie trzeba nawet mieć swoją prywatność. Trzeba. To jest konieczne dla zachowania naszej równowagi.

2,563

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A propos tego chama...
W pewnym momencie dochodzi do takiego stanu ten brak szacunku, że nie ważne co powiemy, czy kwiatek, czy dziękuję, czy coś innego to i tak nie zstaje usłyszane i nie ma żadnego znaczenia.
Nasze słowa trafiają jak kula w płot. Potem się nakręcamy, mówimy często jeszcze więcej, a z drugiej strony jest stagnacja i obojętność. (Pogada, pogada, zaraz jej przejdzie, a i tak tego nie zrobi).

2,564

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Święte słowa Aga!! Uważam podobnie. Niezależnie co mówimy, oni tak naprawdę nie słyszą naszych słów i próśb (nie mówie tutaj o błaganiu bo to już poniżej naszej godności). Ja ostatnio powiedziałam P aby się zastanowił dobrze nad swoim postępowaniem, bo nikt mu nie zagwarantował, że zawsze będę obok. Pytanie teraz czy on aby na pewno nie chce mnie stracić?? Ale to już czas dla niego na zastanowienie tongue

2,565

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia!
Podeślij mi linki na gg, co? Może tak po jednym bo jak mnie zawalisz stosem książek to się nie podniosę xD

Hm...
Chciałabym, żeby to dotyczyło tylko młodych dziewczyn, ale tak nie jest... Niestety, w moim najbliższym otoczeniu znam conajmniej 3 za dobre dziewczyny, które są tuż przed 30. Tylko, nie mówię tutaj, że ktoś tuż przed 30 jest stary! Mając na myśli młode dziewczyny, to nastolatki, które już zaczynają powoli budowanie relacji damsko-męskich ;p.

Nika

Pójście na terapię to wielki krok. Jak długo na nią chodzisz? Proszę Cie tylko o jedno- skoro chcesz rozwiązać problem ze swoim małżeństwem, zapomnij o nim na pewien czas. Skup się na sobie. Tylko na sobie. Kiedy nabierzesz pewności siebie i wzmocnisz siebie samą, wtedy będziesz mogła zacząć zajmowanie się swoim małżeństwem. Chodzi mi o to, że trudno walczyć o siebie i o małżeństwo jednocześnie, zwłaszcza jak jest się osamotnioną w tej walce... Musi Ci być naprawdę ciężko.

2,566

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Święte słowa Aga!! Uważam podobnie. Niezależnie co mówimy, oni tak naprawdę nie słyszą naszych słów i próśb (nie mówie tutaj o błaganiu bo to już poniżej naszej godności). Ja ostatnio powiedziałam P aby się zastanowił dobrze nad swoim postępowaniem, bo nikt mu nie zagwarantował, że zawsze będę obok. Pytanie teraz czy on aby na pewno nie chce mnie stracić?? Ale to już czas dla niego na zastanowienie tongue

Błaganie nie wchodzi w grę.
Zwykle jak ktoś błaga to z nastawieniem, że ktoś się ugnie. Reakcja jest wręcz przeciwna.
To jest zdecydowanie ponżej wszelkiej godności.

2,567

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Stalowa.. ja myślałam o takich po 20-stce. A młodośc jest do 50-tki big_smile
Z wiekiem nie ma co generalizować. Jak na początku związku da się zbyt dużo jesteśmy zgubione, albo nawet nierzadko zgubieni, bo Panowie tez bywają tacy.

2,568

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Młodość do 50-tki, o to to! ;D

2,569

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
stalowa_magnolia napisał/a:

Młodość do 50-tki, o to to! ;D

No przynajmniej, wszak nie tyle mamy ile wskazuje data w dowodzie, a tyle na ile się czujemy big_smile

2,570

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moja terapia to dopiero początek, byłam zaledwie na trzech spotkaniach. Wcześniej chodziłam do kogoś innego, ale terapeutka zupełnie mi nie odpowiadała. Trzeba trafić na bratnią duszę i kogoś kto nas zrozumie. Nie zawsze udaje się to za pierwszym razem.
Mam jeszcze jeden problem, może coś poradzicie. Za tydzień jesteśmy zaproszeni na wesele do brata mojego męża. Nie mam zupełnie ochoty, aby iść i udawać przed jego rodziną super małżeństwo. Zastanawiam się, czy nie iść tylko na ślub.
Co wy na to?

2,571

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nika
Zrób wg siebie, nie patrz na innych. Teraz dla siebie jesteś najważniejsza.

2,572

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kłótnia... Przykre słowa... Chwila zwątpienia... Cisza...

Wybaczcie moje drogie (te, do których kieruje owe słowa wiedzą), że milczałam na Wasze wiadomości, ale musiałam trochę przemyśleć w samotności (płacz do poduszki i lody + alko może nie są dobrą terapią, ale przynajmniej znieczula na jakiś czas). Tak naprawdę to nie ma o czym mówić... Wszystko jest zawieszone w próżni i czeka na rozwój wydarzeń, na działania drugiej osoby...

2,573

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia, trzymaj sie... Jestesmy z Toba! Jedz tyle lodow ile dusza zapragnie!

2,574

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia
Będzie dobrze, trzymaj się.

U mnie dziś totalny dół, znowu kłótnia, szantaż ze strony męża, bunt - jak ja mogę stawiać mu warunki. Terapia chyba powoli coś we mnie zmienia. Powiedziałam mu dzisiaj, że nie pozwolę na takie zachowanie wobec siebie i jeżeli tak bardzo tego chce to ma się wyprowadzić. 

A co u Was ?

2,575

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

nika76 - gratuluje podejścia i mam nadzieje, że będziesz konsekwentna w swoich słowach wink
Jednakże nie powinnaś się załamywać - z doświadczenia wiem, że my kobiety się załamujemy a oni mają się jak najlepiej. Cholera, że oni mają takie słabe podejście emocjonalne w porównaniu do nas big_smile

Dla poprawy humoru polecam zakup czegoś słodkiego, nowy lakier i butelka wina smile

Ja na jakiś czas zmykam - ide walczyć z moimi problemami big_smile

2,576

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
stalowa_magnolia napisał/a:

Hej Indyjko!
Może powiesz nam co Cie konkretnie martwi? Przynajmniej do czasu kiedy nie pójdziesz na terapię będziemy Cie tutaj wspierać wink

Bylam w toksycznym zwiazku przez 3 lata.W tym czasie byla przerwa-z jego inicjatywy.Przez to i z wielu innych powodow wpadlam w depresje.Podnioslam sie.Wrocilismy do siebie,ale nie na dlugo.Zostawil mnie po raz drugi dla kolezanki z pracy.I po tym sie podnioslam.
Od 3 miesiecy jestem w zwiazku.Chlopak cud-miód na pocztaku.Po jakims czasie zaczelam dostrzegac podobienstow do byłego.2 tygodnie temu nie odzywal sie przez 3 dni,bo mial mnie dosc i musial pomyslec.Dzisiaj znowu nie chcial gadac.Mial zly dzien.Jutro nie przyjedzie,bo nie ma ochoty.
A ja chyba znowu zakochalam sie za bradzo sad((

2,577

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zbliza sie okres,a w pracy zapieprz.Nie mam sily.Tak sie cieszylam,ze bedzie i mnie wesprze.Naiwna?Nic z jego zachowania nie rozumiem.A on twierdzi,ze sam nie wie o co mu chodzi.

2,578

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Indyjko
Nie proponuj pierwsza spotkania, nie dzwoń do niego, poczekaj aż sam się odezwie.
Jak zadzwoni powiedz, że dzisiaj nie masz czasu, niech pobiega trochę za Tobą.
Może czuje się zbyt pewnie i dlatego tak się dzieje ?
Jak odsuniesz go trochę od siebie, to zobaczysz, czy jemu na tym związku zależy tak samo, jak i Tobie. Pozdrawiam serdecznie i powodzenia.

2,579

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zauważyłyście może taką prawidłowość, że ludzie coraz cześciej twierdzą, że sami nie wiedzą o co chodzi? Mnie ostatnio to co chwilę spotyka.

2,580

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tak,ja też to zauważyłam.Mój były tez tak mówił.Może mamy poprostu za dużo w dupie.Wszystko czego chcemy jest na wyciągnięcie ręki.Dziewczyny same pchają się do łóżek,to o co tu walczyc czy starac się?!
Ja wiem czego chcę-spokoju.Chcę być tak poprostu kochana.

2,581

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

I tego się trzymaj kochana smile Znajdzie się ktoś kto da Ci to czego pragniesz, zobaczysz. Tylko trzeba cierpliwie poczekać chwileczkę.

2,582

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Po ostatnim zdarzeniu, kiedy usłyszałam, od swojego męża, że jest ze mną tylko ze względu na dzieci, odstawiłam go na boczny tor, nie wykazuję nim żadnego zainteresowania. Powiedziałam mu, że skoro jest tak jak mówi, to ma przestać interesować się tym co robię, gdzie i z kim chodzę i jego problemy też mnie nie interesują.
I wiecie co się stało?
Wraca wcześniej z pracy, ciągle się przytula, pyta, czy kogoś mam i co się ze mną dzieje. Czy może mi jakoś pomóc ( nie wiem w czym), bo chyba coś złego dzieje się ze mną.
Nie rozumiem jego zachowania. Jak można mówić takie rzeczy, a potem udawać, że nic się nie stało. Czy to znowu manipulacja z jego strony? Może kogoś ma i dlatego nie wie czego chce?
To wszystko jest  jakieś chore. Przecież normalny człowiek tak się nie zachowuje.

2,583

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Trzymaj front Nika, zobacz jak to działa. Został olany i tu go masz.

2,584

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzięki hmm.Postaram sie trzymac.I Ty Nika tez!!
Moj chlopak nie wie czego chce.Dzisiaj napisal mi,ze myslal o nas i stwierdzil,ze najwiekszy problem to on ma z soba.Potem pytal co z nami bedzie.Odpowiedzialam,ze zna moje uczucia i wie,ze mi zalezy i niech sie zastanowi czego chce.Dodalam na koniec,ze wie gdzie mnie znalezc.
Teraz pozostalo mi tylko to czego nienawidza kochajace za bardzo-czekac.Albo sie ogarnie i bedzie ok,albo sajonara.

Pochwale sie jeszcze,ze 1 krok w kierunku terapi zostal poczyniony.W poniedzialek umawiam sie na wizyte do terapeuty.Myslę,że to jest najlepsze co moge dla siebie zrobic smile

A która z Was chodzi na terapie?

2,585

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Będę trzymać, dzięki dziewczyny.
Indyjko
Ja chodzę na terapię, od niedawna. Byłam na czterech spotkaniach.
Podobno terapia nie działa od razu i potrzeba czasu, aby zauważyć zmianę.
Nie wiem czy trafiłam na super terapeutkę, czy mam taką silną motywację (bo to bardzo ważne), jednak zmiany u siebie już dostrzegam.
Przede wszystkim nabrałam dystansu do pewnych spraw, co było mi bardzo potrzebne. Ciężko jest, walczę ciągle ze sobą, aby wrócić do starych zachowań.
Mam jednak  świadomość, że jak wrócę będę miała tak, jak wcześniej.
Jak na razie na każdym spotkaniu ryczę, takie emocje mną targają.
Super, że podjęłaś decyzję o terapii.
Wiem jak ciężko jest się zdecydować. Zawsze jest coś ważniejszego od zajęcia się sobą. Dla każdego jednak musi nadejść odpowiednia chwila.
Trzymam kciuki za Ciebie abyś wytrwała.

2,586

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie rozumiem co jest wazniejszego od zajęcia się sobą, hm...?

2,587

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hm
Stawiałam zawsze potrzeby męża na pierwszym miejscu, o sobie zapomniałam zupełnie.
Dlatego tak się porobiło u mnie w małżeństwie.
Ja dawałam, to on brał, bo tylko głupi by nie skorzystał.   
Teraz to zmieniam.
A jak jest u Ciebie? Dbasz o siebie?

2,588

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tak, staram się. Jak za bardzo się oddałam partnerowi tak teraz egoistycznie czasem zajmuję się sobą i dzieckiem i jest inaczej.
Najpierw trzeba drastycznej zmiany i możę się unormuje, a jak nie to do widzenia, bo jak już za dużo wytrzymałam.

2,589

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny...

Zapewne zastanawiałyście się jak mi się wiedzie, jak się masz itp. A więc działo się... Oj działo...
Wpadłam w czarną rozpacz i...ponownie upadłam nisko.

Ostatnimi czasy nie za bardzo układało się z P. Po prostu odniosłam wrażenie, że z jego strony to PRZYZWYCZAJENIE, że jestem. Że nie musi się starać, bo...zawsze będę. Miałam dość słuchania słowa "zrozum" gdy rozmawialiśmy na ten temat. Zaczął mnie irytować tym, że jeśli chodzi o spotkanie to tylko wtedy, gdy ON CHCE! Zaczęłam się zastanawiać "a co ze mną? Co ja mam z tej relacji? Czy mi to pasuje?".

Wiele razy, gdy zaczynałam temat z P słyszałam "ale zrozum" i jego argumenty. Kurna, jakby moje nie były istotne itp. Wkurzyłam się i postanowiłam dać mu do zrozumienia...
Wczoraj pod wpływem zadzwoniłam do niego i powiedziałam prosto z mostu - że mnie traci. Że przez takie zachowanie ja mu się prześlizguje przez palce. Że owszem pokazał pare razy, ze mu zależy, ale gdzieś po drodze zapomniał o mnie, moich potrzebach itp. To jest przykre. Nie owijając w bawełne i z płączem wykrzyczałam mu, ze nie chce być tak traktowana, że nie na to się pisałam! Że pragnę być w jego życiu ale on również musi być w moim, że gdy tego potrzebuje chciałabym znaleźć w nim wsparcie. Ostatecznie powiedziałam mu, ze ma zrobić cokolwiek aby mnie zastrzymać w swoim życiu.

Tak, zastanawiam się nad zakończeniem tego wszystkiego. Mam dość takiego traktowania, gdzie wszystko kręci się wokół jego osoby a ja jestem mało istotnym elementem w jego życiu. Jednakże upadłam, bo poprosiłam go aby coś zaczał robić, aby naprawdę zaczął się starać i działać... A obiecałam sobie, że nigdy wiecej o coś takiego faceta nie poproszę... No cóż...

Wczoraj urwał się z pracy i przyszedł mnie odwiedzić... Na chwilę... Przytulić i powiedzieć, że jestem ważna. Dziś rano napisał mi zupełnie innego smsa niż zazwyczaj dostawałam. Ponadto niespodziewanie pojawił się u mnie w mieszkaniu po południu aby od tak dać mi buziaka. Słodko i miło - wreszcie coś robi... Ale nie uważam się za osobę szczęśliwa. To by było za szybko... Za wcześnie... Dałam mu czas, zobaczymy co dalej z tym zrobi...

2,590

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Chcesz zmian i one nadchodzą. Fajnie. To są trudne sprawy. Ale jesli nie zaryzykujemu nic nie zmienimy. Będzie dobrze Moniu.

2,591

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Któregoś dnia, nad życiem swym,
Zamyślę się przez dłuższą chwilę.
To będzie znak, że przyszedł czas,
Pożegnać czaple i motyle.

Znacie to...
;(

2,592

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie znam,ale ładne.Przy okazji Monia,mam nadzieje,ze P nadal bedzie sie starac.Trzymam kciuki.

Ja z moim spedzilam bardzo mily weekend.Ciesze sie,ale zastanawiam takze czy teraz juz bedzie ok.Bo powiedzial,ze kiedy w poprzednich zwiazkach robilo sie powaznie i trzeba bylo zrobic nastepny krok,on wycofywal sie.Narazie jest,ale czy tym razem tez tego nie zrobi?Ja narazie nie naciskam,bo dobrze jest jak jest.Nie znamy sie dlugo.

2,593

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Indyjko to wspaniałe, że się stara... Oby tak dalej. A w momencie gdy będzie zagubiony pozwól mu znaleźć drogę z małą pomocą...

Prawda, że piękne słowa... Oznaczają jedno - przemyślenie wszystkiego i podjęcie decyzji, z którą on nawet nie walczył... Pozwolił odejść...

2,594

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć dziewczyny
Jestem już po weselu. Jednak poszłam. Mój mąż tak się upił,że teściowa zawiozła go o 22 do domu. Ja zostałam i muszę przyznać, że pierwszy  raz bawiłam się tak dobrze bez niego.
W moim uczuciach ostatnio dużo się dzieje, nie odczuwam już tak, jak kiedyś potrzeby jego ciągłej obecności przy mnie. I dobrze się z tym czuję.


Moja terapeutka powiedziała dzisiaj, że chce mi uświadomić, bo nie wie, czy zdaję
sobie z tego sprawę, że mąż stosuje wobec mnie przemoc psychiczną.
Nazwała po imieniu to, co wydawało mi się od pewnego czasu.

Moniu
Mam takie podejście jak Ty, też nie będę poruszać już tematów związanych z tym, jak się czuję z jego zachowaniem. Czemu to zawsze tylko nam ma zależeć na tym, aby było dobrze.

Indyjko
Jak Twoje postanowienie, umówiłaś się już?

2,595

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No niestety, mamy taki a nie inny instynkt. To wina naszych hormonów, bądź tego jak zostałyśmy wychowane. To my mamy dbać, zabiegać i walczyć udowadniając przy tym, ze wcale się nie zmęczyłyśmy. A pokazanie chwili słabości jest źle postrzegane...
Ja osobiście nie mam już siły na nic. To co wczoraj się stało przybiło mnie niesamowicie... Własnie tego się bałam, przed tym broniłam... Nie udało mi się... sad

2,596

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Co się stało MOniu?

2,597

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moniu
Nie udało się teraz, to wyjdzie następnym razem.
Musisz wyczuć chwilę, kiedy zbiera Ci się na to, że nie możesz wytrzymać i chcesz powiedzieć to, czego później żałujesz.
Przetrzymać to, zakończyć rozmowę, wyjść z pokoju, iść na spacer.
To pozwoli Ci zdystansować się.
Możesz mieć przy tym różne  niemiłe emocje.

Tak radzi moja terapeutka.
Na razie raz wychodzi, raz nie.

Dzisiaj też nie wytrzymałam , emocje po terapii mi puściły i zrobiłam awanturę z niczego. Podle się z tym czuję.

2,598

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nika Ty nic nie rozumiesz... Zdecydowałam się na związek z przyjacielem, wczoraj wszystko się zakończyło!! Podczas zwykłej rozmowy powiedziałam mu, że nie czuje się kochana... Pozwolił odejść... Nie ma tutaj już szans na dystans, na zatrzymanie słów... Przepadło...

Straciłam faceta, którego kochałam, który był moim przyjacielem... Który był a przestał...

2,599

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia,tak mi przykro.Bardzo Ci współczuje....Brak mi słow.
Dzisiaj umowilam sie na pierwsza wizyte u terapeutki.Niestety to dopiero za miesiac.Poza tym bede musiala słono za to zapłacic(czyt. 200 euro),ale czego sie nie robi by zaczac zyc "normalnie".

2,600

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ja osobiście nie potrzebowałam pomocy specjalisty. Pomogły ksiązki, które dostałam od jednej z dziewczyn...

Mi też jest przykro i smutno sad

Posty [ 2,536 do 2,600 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 43 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024