Witajcie dziewczyny...
Zapewne zastanawiałyście się jak mi się wiedzie, jak się masz itp. A więc działo się... Oj działo...
Wpadłam w czarną rozpacz i...ponownie upadłam nisko.
Ostatnimi czasy nie za bardzo układało się z P. Po prostu odniosłam wrażenie, że z jego strony to PRZYZWYCZAJENIE, że jestem. Że nie musi się starać, bo...zawsze będę. Miałam dość słuchania słowa "zrozum" gdy rozmawialiśmy na ten temat. Zaczął mnie irytować tym, że jeśli chodzi o spotkanie to tylko wtedy, gdy ON CHCE! Zaczęłam się zastanawiać "a co ze mną? Co ja mam z tej relacji? Czy mi to pasuje?".
Wiele razy, gdy zaczynałam temat z P słyszałam "ale zrozum" i jego argumenty. Kurna, jakby moje nie były istotne itp. Wkurzyłam się i postanowiłam dać mu do zrozumienia...
Wczoraj pod wpływem zadzwoniłam do niego i powiedziałam prosto z mostu - że mnie traci. Że przez takie zachowanie ja mu się prześlizguje przez palce. Że owszem pokazał pare razy, ze mu zależy, ale gdzieś po drodze zapomniał o mnie, moich potrzebach itp. To jest przykre. Nie owijając w bawełne i z płączem wykrzyczałam mu, ze nie chce być tak traktowana, że nie na to się pisałam! Że pragnę być w jego życiu ale on również musi być w moim, że gdy tego potrzebuje chciałabym znaleźć w nim wsparcie. Ostatecznie powiedziałam mu, ze ma zrobić cokolwiek aby mnie zastrzymać w swoim życiu.
Tak, zastanawiam się nad zakończeniem tego wszystkiego. Mam dość takiego traktowania, gdzie wszystko kręci się wokół jego osoby a ja jestem mało istotnym elementem w jego życiu. Jednakże upadłam, bo poprosiłam go aby coś zaczał robić, aby naprawdę zaczął się starać i działać... A obiecałam sobie, że nigdy wiecej o coś takiego faceta nie poproszę... No cóż...
Wczoraj urwał się z pracy i przyszedł mnie odwiedzić... Na chwilę... Przytulić i powiedzieć, że jestem ważna. Dziś rano napisał mi zupełnie innego smsa niż zazwyczaj dostawałam. Ponadto niespodziewanie pojawił się u mnie w mieszkaniu po południu aby od tak dać mi buziaka. Słodko i miło - wreszcie coś robi... Ale nie uważam się za osobę szczęśliwa. To by było za szybko... Za wcześnie... Dałam mu czas, zobaczymy co dalej z tym zrobi...