Kochana,moim zdaniem po to jest ta kafejka byśmy dawały sobie rady co i jak byśmy postanowiły. W ten sposób nie tylko na chwilę odsuwamy się od własnych problemów ale również pomagamy sobie nawzajem,a przecież to się liczy tutaj;) sama nie wiem czy dobrze wychodzę w tej znajomości... I podobnie jak Ty uważam że jemu jest tak lepiej bo nie musi się wysilać,jednakże chyba nie do końca rozumie,że w ten sposób może mnie stracić bezpowrotnie:( a niestety nic na siłę ja nie mogę i robić przeciw sobie też nie będe...
2,471 2012-08-11 17:28:44
2,472 2012-08-11 19:26:23
Monia... Czy Ty go przypadkiem nie tłumaczysz??... "Bo on może nie wiedzieć, że może mnie stracić"? Myślę, że każdy dorosły człowiek wie, że może stracić kogoś jeśli nie okazuje, że na kimś mu zależy. Sama też sobie odpowiedz na pytanie, czy ta znajomość Cie nie męczy, czy czujesz się szczęśliwa? Czy czujesz się dobrze w jego obecności i czy po spotkaniu/rozmowie z nim też czujesz się dobrze? Co zyskujesz a co tracisz podtrzymując tą znajomość? Ja wiem, że uczucia maskują racjonalne myślenie- sama to przerabiałam przez 3 lata, ale teraz widzę, że dawałam znacznie więcej niż otrzymywałam. Też miałam zapewnienia- następnym razem będzie inaczej, udowodnię Ci to!" I co? To były tylko słowa.
W książce "Nie zależy mu na Tobie" jest dobrze napisane- Umawiaj się tylko z facetem który jest wart tyle ile jego słowa. Jeśli jego obietnice są nic nie warte, to ile wart jest on sam?...
2,473 2012-08-11 20:40:29
Czy ja wiem czy tłumaczę?? Znam go bardzo dobrze, wiem że jeśli coś mówi to mówi prawdę. Owszem w momencie takim jak dziś czuje, że się męczę - nie ukrywam tego. Jest mi cięzko bo czuje się jakbym była pomiędzy jednym wyjściem a drugim - nic szczególnego itp. Jednakże w jego obecności jest mi bardzo dobrze, czuje się sobą a przede wszystkim bezpiecznie. Także nasze rozmowy (a było ich mnóstwo) sprawiają mi lepszy nastrój a nawet po nich czuje się dobrze
Bardzo zalezy mi na tej relacji i wiem, że straciłabym również samą siebie...
Widzisz, ja znam go na tyle dobrze, że wiem iż jeśli mówi "zależy mi" to jest to prawda. Jednakże po jego wybryku nie jestem do końca przekonana jego słowom. Powtarza za każdym możliwym razem, że mnie kocha, że nie chce stracić... Ale właśnie jak piszesz-zakochani działają szybko... A on??
Raz sprawił mi przykrość i już następnego dnia wziął się do roboty i przeprosił, wyjaśnił itp. Było po sprawie, a teraz... Ta ciągnie się w nieskończoność ![]()
2,474 2012-08-11 23:11:18 Ostatnio edytowany przez stalowa_magnolia (2012-08-11 23:22:25)
A co takiego zrobił? Jeśli można wiedzieć ![]()
Edit:
Doczytałam we wcześniejszych postach- Monia, daj sobie czas i jemu. Daj mu szansę się wykazać.
Zgadzam się z hm...- czas pokaże ile jest naprawde wart, a póki co, trzymaj uczucia na wodzy...
2,475 2012-08-12 17:02:49
Och to trudne,bo jak sama zauważyłas kochające się osoby chcą szybko rozwiązać problem... A on? Sama już nie wiem... Czekanie to najbardziej załosna rzecz na świecie... Owszem uzbieram się w cierpliwość,ale pytanie ile czasu mu dać?
2,476 2012-08-12 17:44:01
Skoro wątek jest adresowany do kobiet, które kochają za bardzo to z cała pewnością jestem jedna z nich. Moj przypadek nie jest tak dramatyczny jak niektóre chistorie tutaj dziewczyn, ale z całą pewnością uczę się przestać tak "ślepo kochać" bo do niczego dobrego to nie prowadzi. Jestem w związkach od dokładnie 17 roku zycia, a teraz mam 27. Jestem już w piątym związku, powód jets prosty, za bardzo się poświęcam i oddaje i chyba za dużo wymagam.. chociaż i tak z czasem uważam że przezyłam dużą metamrofozę. Obecnie jestem w związku z nowym facetem. I jest dobrze. Staram sie nie być nadgorliwa, mieć czas dla siebie, nie biegać za nim i nie sprawdzać mu komórki, nie pytać co robił gdy mnie nie było... lecz czasem nie jest to proste.
2,477 2012-08-12 19:29:55
Droga Włoszko... KKZB mogą mieć różne formy, jedne są mniej dramatyczne, inne wręcz odwrotnie. Wszystko jest wynikiem tego, że choć jesteśmy tą samą płcią i często myślimy podobnie jesteśmy inne z natury. Jest to wynik naszego wychowania, a także naszego otoczenia. I nie mówię tutaj tylko o rówieśnikach, ale przede wszystkim o naszym domu.
Musze przyznać, że Twój dorobek życiowy (5 związków) robi wrażenie... Życzę szczęścia w nowym związku. Zrozumiałe jest, że czasem ciężko jest wygrać z naszą naturą (wiem to doskonale, bo ja staram się być w tym momencie cierpliwa i poczekać na STARANIA SIĘ tego drugiego), ale czasem trzeba powalczyć. Możesz wierzyć mi lub nie, ale pamiętam jak jeszcze rok temu nie mogłam wytrzymać i chciałam zadzwonić do ex, usłyszeć jego głos itp. Boże jak mnie korciło... 3 miesiące (odtrucie) jest okropne... Nie było łatwo, ale dałam radę. Stąd wiem, że i teraz dam radę.
Dam radę i ja. I Ty. Nawet Magnolia ![]()
Wierzę w niesamowitą siłę drzemiącą w Hm...
Wiem, że każda z kobiet będąca na życiowym zakręcie związanym z KKZB da radę... No bo przecież tak szczerze, czy warto się męczyć, poświęcać i niszczyć samą siebie dla kogoś kto i tak na nas nie spojrzy a tylko zmiesza z błotem? Dziś wiem, że nie warto... ![]()
2,478 2012-08-13 00:14:09 Ostatnio edytowany przez stalowa_magnolia (2012-08-13 00:24:38)
Kochana, tyle ile chcesz, ale jak dla mnie ten jego wybryk był poniżej pasa- dziecinna zagrywka... Ale może ja w tym momencie nie jestem dobrym doradcą- chyba zaczynam być bardzo czujna i trochę mam uraz do relacji damsko-męskich, może jak jeszcze inne dziewczyny tutaj zaglądają może się wypowiedzą?
Jak dla mnie, powinnaś dać czas przede wszystkim sobie, przestać się nim zajmować. Zobacz- znowu facet zaczyna być nr 1 w Twoim życiu, przejmujesz się, analizujesz sytuacje kiedy to właśnie ON powinien to robić a nie Ty. To ON zawalił, to jemu powinno zależeć na tym, żeby naprawić sytuację. Ja rozumiem, że to Twój facet i jednocześnie najlepszy przyjaciel ale myśl przede wszystkim o sobie. Nie pokazuj mu, że tak bardzo Ci na tym zależy, bo przez to on nie musi się starać, bo po co? Przecież pomimo, że praktycznie nic nie robi, sama z własnej inicjatywy analizujesz tą sytuację co jakiś czas z nim. On nawet nie musi o tym myśleć bo wie, że to robisz za niego. Jeśli mogę coś radzić to po prost zdystansuj się do tego wszystkiego. Do tej sytuacji i do niego. Odzyskaj swoją przestrzeń i zajmij się sobą!
)
***
Jeszcze nie jestem dobrze zaznajomiona technicznie z forum i dopiero teraz zobaczyłam jeszcze 3 dodatkowe posty ;D
Pewnie, że damy radę!
Jesteśmy silne ![]()
2,479 2012-08-14 23:42:02
STOP dla czego?
STOP dla końca związkowi-to on zerwał ale ja nadal żywiłam nadzieje...
STOP dla końca żywienia nadziei-w momencie gdy bardzo dużo osób zaczęło mi mówić jaki to bydlak...
STOP dla uzalania się nad sobą,gdy uświadomiłam sobie,że on nie jest pępkiem świata,a trzeba skupić się na swojej osobie,bo ja niczemu nie jestem winna(choć on uważał inaczej)...
STOP dla kontaktu (mieszkaliśmy w jednym bloku) gdy przyszedł w czerwcu i uderzył mnie...Spowodowało to że wyprowadziłam się z tego mieszkania i bloku w trybie natychmiastowym,bo zdałam sobie sprawę,że on już nie tylko psychicznie ale i fizycznie zaczyna gnębic,a tego nie chciałam...Zaczynam od nowa,bez niego,ale ponownie ze sobą;) nie powiem,że bywa ciężko,ale wtedy myślę sobie-zwyciężyłam wtedy,dam radę i teraz...
Magnolio,aby dać radę trzeba chcieć działać w tym kierunku. Wiem że warto,jestem tym przykładem,choć początki były MEGA trudne. Masz w nas wsparcie,zawsze chętnie wysłuchamy,doradzimy i ochrzanimy jak będzie trzeba;) więc pisz! Nie krępuj się,wyrzuć z siebie myśli i pisz!
Hm a jak Twoje sprawy kochana? Odpoczynek pozwolił naładować akumulatory?
Cześć, niestety kochania już nie ma.
2,480 2012-08-14 23:51:24
Och to trudne,bo jak sama zauważyłas kochające się osoby chcą szybko rozwiązać problem... A on? Sama już nie wiem... Czekanie to najbardziej załosna rzecz na świecie... Owszem uzbieram się w cierpliwość,ale pytanie ile czasu mu dać?
Nie czekaj, a daj czasowi czas.
Niech nie myśli, że to, że Ty chcesz i Tobie zależy wystarczy. Szczypta obojętności, chwilowo by się zdała.
2,481 2012-08-14 23:54:09
Droga Włoszko... KKZB mogą mieć różne formy, jedne są mniej dramatyczne, inne wręcz odwrotnie. Wszystko jest wynikiem tego, że choć jesteśmy tą samą płcią i często myślimy podobnie jesteśmy inne z natury. Jest to wynik naszego wychowania, a także naszego otoczenia. I nie mówię tutaj tylko o rówieśnikach, ale przede wszystkim o naszym domu.
Musze przyznać, że Twój dorobek życiowy (5 związków) robi wrażenie... Życzę szczęścia w nowym związku. Zrozumiałe jest, że czasem ciężko jest wygrać z naszą naturą (wiem to doskonale, bo ja staram się być w tym momencie cierpliwa i poczekać na STARANIA SIĘ tego drugiego), ale czasem trzeba powalczyć. Możesz wierzyć mi lub nie, ale pamiętam jak jeszcze rok temu nie mogłam wytrzymać i chciałam zadzwonić do ex, usłyszeć jego głos itp. Boże jak mnie korciło... 3 miesiące (odtrucie) jest okropne... Nie było łatwo, ale dałam radę. Stąd wiem, że i teraz dam radę.
Dam radę i ja. I Ty. Nawet Magnolia
Wierzę w niesamowitą siłę drzemiącą w Hm...
Wiem, że każda z kobiet będąca na życiowym zakręcie związanym z KKZB da radę... No bo przecież tak szczerze, czy warto się męczyć, poświęcać i niszczyć samą siebie dla kogoś kto i tak na nas nie spojrzy a tylko zmiesza z błotem? Dziś wiem, że nie warto...
Nie warto!!!! Za nic!!! Nikt nam nie odda tego co straciłyśmy.
Moniu, jaka to siła?
2,482 2012-08-16 23:53:40
witam.
Rok temu wydawałoby się, że już wyszłam z tego. Zapominanie o facecie ktory nie bardzo chciał stabilizacji ze mną, lektura, pracowanie nad sobą itd. Po czym poznałam kogoś. Zrażona poprzednimi doswiadczeniami starałam się miec na bacznosci, zyc swoim zyciem.. facet twierdzil ze szuka czegos powaznego itd itp. No ale jak juz zaczelo się robic powaznie TO zwiał. no i teraz powtorka z rozrywki: czekanie moje, brak energii.. Ja już nie wiem jak z tego wyjść:( Chcialabym miec normalny zwiazek w przyszlosci ale już nie wiem co robić.
2,483 2012-08-17 21:08:33
Hm Opowiadaj co się wydarzyło!! i to w tym momencie... Wybaczcie moja niedyspozycję, ale... Rozchorowałam się... Grypa żołądkowa zapragnęła związać mnie związkiem dość bliskim z muszlą klozetową ;/
Kochana idąc za Twoimi radami posłuchałam. Nie ja zabiegam o niego, ale on o mnie. A wystarczyło mu powiedzieć, że "nie zamierzam czekać". Zadzwonił do mnie od tak i pyta co jest, a ja mówię mu, że mogę dać mu czas na wykazanie się, ale czekać wiecznie nie będę! Przestraszył się, bo to jednoznacznie znaczyło, że albo coś robi albo mnie traci
jak nie odpisze na jego smsa w ciągu godziny, dzwoni i pyta co się stało - a jednak można ![]()
Owszem,nikt nam nie odda tego co straciłyśmy, ale zawsze możemy sprawić, by więcej do takich sytuacji nie dochodziło. Byśmy więcej nie traciły
a ta siła... Kochana, ona jest w Tobie, we wnętrzu Twojej wspaniałej osoby, pełnej ciepła i radości a przede wszystkim mądrości życiowej... Musisz ją tylko znaleźć, wiem że Ci się uda :*
Lady09 jeśli zajrzysz tutaj to napisze Ci tak... Wygląda na to, że nie do końca zrozumiałaś lekcję życiową, jaką ofiarował Ci los i tamten pan, przez co ponownie wszystko przeżywasz. Zastanów się, czego lektura i praca nad własną osobą tyczyła się -abyś umiała skupić się na sobie a nie na nim. Widzisz, ja przeżywałam to samo (czemu milczy itp, ale Hm postawiła mnie do pionu). Nie po to wracałam do siebie samej by kolejny facet rzucił mnie w przepaść... Nie tego chce i Ty zapewne też nie. A nie jesteś masochistką, która lubi ranić samą siebie. Męczennicą też nie jesteś. Zastanów się czy warto zawracać sobie głowę kimś, kto on ucieka od zobowiązań dotyczących poważniejszych rzeczy (mi to pachnie zachowaniem przedszkolaka).
2,484 2012-08-17 22:37:18
Dziękuję za odpowiedz.
Wiem, że nie warto. Ale najgorsze jest to, że ja dostawałam powera jak oni sie odzywali, smsy jak cokolwiek się działo.. nawet taka sytuacja o ktorej Ty piszesz- ja też tak powiedzialam facetowi nieraz ze moze mnie stracic i taką mi to moc dawało.. a chyba tak nie powinno być, nie powinnam z tego czerpać energii, tylko ...z czego:(?
Z kolei zniknięcia powodują u mnie spadek totalny nie chce mi się nigdzie wychodzic, ani na fitness, ani się stroić.. coś tam probuję ale pozniej wracam i tęsknię za tym jak było randkach.
2,485 2012-08-18 21:14:32
Zawsze tak jest, gdy oni okazują nam swoje zainteresowanie nas kobiet rozpiera energia trudna do pisania, ale niech nie będzie tak, żeby to czy oni się odzywają czy nie miało wpływ na Twoje samopoczucie i chęci do działania!! Bo to pokazuje, że jesteś pod ich władzą, a to nie tak powinno być, gdyż jesteś samodzielną i samowystarczalną jednostką, której humory nie powinny powstawać z powodu faceta!!
Powroty do wspomnień też nie są dobre - dołują Cię!! I powiedz co poza tym dają Ci?? Mam na myśli same plusy
Kochana nie ma co na siłę się zmuszać do czegoś, co nie jest dla Ciebie. Tęsknisz za tym co było na randkach, no ale może to nie czas aby ponownie pakować się w coś takiego?? Klin klinem nie jest dobrym rozwiązaniem na żaden problem, wiesz mi.
Mi osobiście cięzko było się przełamać co do spotkań z przyjacielem. Nie umiałam mu zaufać, zwierzać się, ba nawet czuć się swobodnie. Ciężką miał drogę ze mną do przebycia, ale pomógł mi się w 100% wyleczyć z R. A nie powiem, było ciężko. Jednakże zanim wróciłam do randek musiałam wrócic do samej siebie. Przypomnieć sobie dawną, pewną siebie Monię, która potrafiła myśleć o sobie a nie w imię palanta zapomianać o swoich marzeniach.
Mówisz, też nieraz powiedziałaś, że może Cię stracić - może w tym błąd... Za wiele razy to mówiłaś. Widzisz ja P dałam czas. Rozmawialiśmy a jakże, pytajac się co u nas się dzieje, jak się mamy, że tęsknimy itp. Ale niestety znając go aż za dobrze wiem, że stać go na wiele więcej. Ale czekałam... W końcu powiedziałam mu co o tym wszystkim myślę, że nie będę nie wiadomo ile czekać i koniec. I wiesz, nie mówiłam o tym z myślą o nim, ale o SOBIE! Bo widzisz zdałam sobie sprawę, że nie ma sensu dłużej czekać, jeśli i tak nic z tego nie wyjdzie. Jeśli chce to się postara. A ja nie mam zamiaru dalej się martwić, analizować itp. To bezsensu!! Więc jak powiedziałam tak zrobiłam... Prosił o czas - do końca sierpnia... Spoko, dałam czemu nie
znając zycie (i samą siebie) dam mu więcej czasu, bo wiem że jak jest przyparty do muru to umie stanąc na głowie
ogólnie to zdałam sobie sprawę, że wiem iż mu na mnie zalezy, jednakże wiara i wiedza co do uczuć nie jest jeszcze tak pewna - ale to kwestia czasu ![]()
Zastanów się gdzie popełniałaś błąd, tak nie oni ale TY! I pisz co lezy C na sercu ![]()
2,486 2012-08-19 12:24:35
Moniu a w czym on ma się starać? A jakby on nie spełnił tych oczekiwań to by to nie wpłynęło na Twoj nastrój?
Czy ktoś tu jeszcze pisze?
Błędów pewno sporo popełniłam.
Poprzedniemu mówiłam że może mnie stracić i tym podobne, chcialam ciągle wyjasnić sytuacje między nami itd Ale to nic nie zmieniło. On do dziś chce trzymać kontakt, bardzo mu się podobam,ale się nie potrafi zaangażować ze mną.
A ostatniemu nic nie mówilam, nauczona już doswiadczeniem siedziałam cicho. I to samo. Bardzo mu się podobam ale widzę, że on chce miec wolność.
Chyba moim największym błędem jest czekanie i odwlekanie wszystkiego, uzależnianie energii od tego czy napisze on smsa, dowartościowywanie się tym, że ja już nie odpiszę itp. Tak więc ja chyba też boję się bliskości i stąd może przyciągam takim mężczyzn. Tylko co dalej, jak nad tym pracować.
2,487 2012-08-19 19:33:12
Lady wiesz co trzeba zrobić? Zająć się sobą. Tylko i aż tyle, to dla KKZB dosyć trudne bo przez całe życie zajmowałyśmy się kimś i od tego kogoś uzależniałyśmy poczucie własnej wartości. I tutaj jest pies pogrzebany- bo jak sama nazwa wskazuje- poczucie WŁASNEJ wartości jest w nas SAMYCH a nie w kimś przez nas upatrzonym
.
Powodzenia! ![]()
2,488 2012-08-19 19:50:19 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2012-08-19 20:55:25)
Lady-mój przyjaciel strasznie mnie zawiódł,zadał ból itp. Teraz musi udowodnić mi,że mu na mnie zależy,że mnie kocha i chce nadal ze mną być. Widzisz on doskonale wie co miałam z R.wie że jestem wrażliwa itp,poznał mnie na wylot. Ale nie,gdyby nie spełnił moich oczekiwań może byłoby mi przykro,bo okazałoby się że zawiodłam się na nim,ale żyła bym dalej. Wiem,że w jego przypadku nie chce się zbytnio przywiązać i uzależnic by potem nie było problemu jak z R.
Kochana,z takimi się kontaktu nie utrzymuje. Nie chcą czegoś wiecej więc ŻEGNAJ! Wtedy odpoczywasz psychicznie od niego i po jakimś czasie możesz nawiązać ponownie kontakt ale nie takie akcje... Bo może być też tak że oni wolą znajomość a Ty za wiele od danego Pana oczekujesz... Nie pisz że boisz się bliskości,bo tego nie da się bać! Zrozum,że musisz na razie odpocząć od facetów i niczego nie oczekiwać a zacząć pracować nad sama sobą! Skupić się na sobie,pomyśleć o swojej osobie a przede wszystkim zawalczyc o siebie. Nie myśleć o facetach! Musisz nauczyć się dobrze żyć w samotności-czyli tylko sama ze sobą!
EDIT
Kochana bo w tym wszystkim chodzi o to aby nie uzależniać się od faceta w żadnym wypadku. Czy to mowa o codzienności czy od humorów... Jeśli wgłębiłabyś się w lekturę KKZB dowiedziałabyś się, że chodzi o nas - kobiety i tylko to się liczy!! Że mamy prawo kochać i jesteśmy do tego stworzone, ale nasza miłość nie ma mieć jakiś bezsensownych zakresów. Że nie mamy być uzależnione od drugiego człowieka, że mamy szanować siebie, bo wtedy inni nas szanują. A pozawalając na takie zachowania i sposoby pokazujemy, że faceci mogą z nami robić co im się żywnie podoba.
Nie dziw się, że nikt tutaj nie pisze. Wiele dziewczyn skończyło swoje życie z tym problemem i nie chcą do niego wracać. Hm (moja droga) przechodzi przez trudny okres i wiem, że gdyby tylko mogła powiedziałaby Ci jak sama to wszystko widzi.
2,489 2012-08-19 22:00:04
Hm Opowiadaj co się wydarzyło!! i to w tym momencie... Wybaczcie moja niedyspozycję, ale... Rozchorowałam się... Grypa żołądkowa zapragnęła związać mnie związkiem dość bliskim z muszlą klozetową ;/
Kochana idąc za Twoimi radami posłuchałam. Nie ja zabiegam o niego, ale on o mnie. A wystarczyło mu powiedzieć, że "nie zamierzam czekać". Zadzwonił do mnie od tak i pyta co jest, a ja mówię mu, że mogę dać mu czas na wykazanie się, ale czekać wiecznie nie będę! Przestraszył się, bo to jednoznacznie znaczyło, że albo coś robi albo mnie traci
jak nie odpisze na jego smsa w ciągu godziny, dzwoni i pyta co się stało - a jednak można
Owszem,nikt nam nie odda tego co straciłyśmy, ale zawsze możemy sprawić, by więcej do takich sytuacji nie dochodziło. Byśmy więcej nie traciły
a ta siła... Kochana, ona jest w Tobie, we wnętrzu Twojej wspaniałej osoby, pełnej ciepła i radości a przede wszystkim mądrości życiowej... Musisz ją tylko znaleźć, wiem że Ci się uda :*
Lady09 jeśli zajrzysz tutaj to napisze Ci tak... Wygląda na to, że nie do końca zrozumiałaś lekcję życiową, jaką ofiarował Ci los i tamten pan, przez co ponownie wszystko przeżywasz. Zastanów się, czego lektura i praca nad własną osobą tyczyła się -abyś umiała skupić się na sobie a nie na nim. Widzisz, ja przeżywałam to samo (czemu milczy itp, ale Hm postawiła mnie do pionu). Nie po to wracałam do siebie samej by kolejny facet rzucił mnie w przepaść... Nie tego chce i Ty zapewne też nie. A nie jesteś masochistką, która lubi ranić samą siebie. Męczennicą też nie jesteś. Zastanów się czy warto zawracać sobie głowę kimś, kto on ucieka od zobowiązań dotyczących poważniejszych rzeczy (mi to pachnie zachowaniem przedszkolaka).
No jest dobrze.
Wraca do normy wszystko. Można się spokojnie poprzytulać jak dawniej.
Cieszę się, że udało Ci się Moniu dojść do skutecznego rozwiązania, bardzo cię cieszę;)
2,490 2012-08-19 22:06:06
Moniu a w czym on ma się starać? A jakby on nie spełnił tych oczekiwań to by to nie wpłynęło na Twoj nastrój?
Czy ktoś tu jeszcze pisze?
Błędów pewno sporo popełniłam.
Poprzedniemu mówiłam że może mnie stracić i tym podobne, chcialam ciągle wyjasnić sytuacje między nami itd Ale to nic nie zmieniło. On do dziś chce trzymać kontakt, bardzo mu się podobam,ale się nie potrafi zaangażować ze mną.
A ostatniemu nic nie mówilam, nauczona już doswiadczeniem siedziałam cicho. I to samo. Bardzo mu się podobam ale widzę, że on chce miec wolność.
Chyba moim największym błędem jest czekanie i odwlekanie wszystkiego, uzależnianie energii od tego czy napisze on smsa, dowartościowywanie się tym, że ja już nie odpiszę itp. Tak więc ja chyba też boję się bliskości i stąd może przyciągam takim mężczyzn. Tylko co dalej, jak nad tym pracować.
Czyli jesteś uzależniona od zainteresowania Panów. Znaczy Twój nastrój. Masz niską samoocenę.
2,491 2012-08-19 22:09:03 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-08-19 22:23:19)
Ja to Ja, On to On.
Im jesteśmy słabsze tym łatwiej nas wykorzystać.
Bycie zależnym od kogoś może doprowadzić nas do paranoi.
Lady. jak to jest u Ciebie?
Nie będę oryginalna mówiąc, że trzeba znaleźć sobie tylko swoje zajęcie. Na przykład kupić dobry kryminał, znaleźć coś co przyniesie Ci satysfakcję. Takie związek nazwijmy to pasożytniczy nie przynosi Ci nic dobrego.
Ja powiem szczerze, że może i przydałaby mi się ta fachowa literatura, ale wole inne książki. Mogę powiedzieć co przeżyłam, co czułam, co teraz czuję, do jakich doszłam wniosków.
2,492 2012-08-20 11:09:02
Dziewczyny dziękuję za wpisy..
Tak, czytałam cały temat więc znam Wasze historie.
Ja to rozumiem, tylko u mnie problem polega na tym, że ja cały czas się zajmuję sobą. Muszę się zajmować, gdyż Panowie znikali po paru miesiącach a ja też nie szukałam kontaktu. A jak byli to nie spotykaliśmy się często, wiec musiałam sobie organizować sama czas.
Na siłę zajmuję się sobą, bo nie mam wyjscia innego, nawet jestem przyzwyczajona do tego- tylko mi to nie sprawia już radosci:(
Nawet moje ulubione zajęcia- ileż można lat tak samemu.
Dlatego jak się chyba w koncu pojawia szansę na zmianę zycia to pozniej tak cięzko mi to zostawić.
2,493 2012-08-20 11:12:32
Dziewczyny dziękuję za wpisy..
Tak, czytałam cały temat więc znam Wasze historie.Ja to rozumiem, tylko u mnie problem polega na tym, że ja cały czas się zajmuję sobą. Muszę się zajmować, gdyż Panowie znikali po paru miesiącach a ja też nie szukałam kontaktu. A jak byli to nie spotykaliśmy się często, wiec musiałam sobie organizować sama czas.
Na siłę zajmuję się sobą, bo nie mam wyjscia innego, nawet jestem przyzwyczajona do tego- tylko mi to nie sprawia już radosci:(
Nawet moje ulubione zajęcia- ileż można lat tak samemu.
Dlatego jak się chyba w koncu pojawia szansę na zmianę zycia to pozniej tak cięzko mi to zostawić.
Dlaczego szybko uciekali i jaki to był typ człowieka?
2,494 2012-08-20 11:28:28
Hm to wspaniałe słyszeć takie wiadomości. U mnie też zaczyna być coraz lepiej-stara się i to widzę;)
Lady a może warto znaleźć sobie inne zajęcia? Przecież człowiek może rozwijać się w każdej dziedzinie. Ja np kocham malować,ale nie zawsze mam na to czas. A jak nie to czytam,oglądam filmy bądź ćwicze;) niestety nawet jeśli odchodzili Ty uzależnialas swoje samopoczucie od faceta! A to okropne,wiem coś o tym. Teraz zmieniłam zdanie i nastawienie. Wiem że on się odezwie rano,a jeśli milczy to znaczy że jest zajęty. Pomysł czy nie możesz dodać sobie jakiś zainteresowań... Przestan myśleć o facetach a przede wszystkim analizować ich zachowań-to robią KKZB
2,495 2012-08-20 11:49:04
Hej cieszę się, że u Was lepiej:) Oby do przodu wszystko szło.
Typ faceta: najpierw bardzo za mną a jak przychodzi do zaangażowania się to wycofują się. I każdy za jakis czas wraca i znów krążą a jak się robi poważnie znów znikają.
Tak wiem, dobry pomysł z tymi zajęciami, ja sporo ich mam.
Tylko jak mam w sobie pragnienie zeby w koncu mieć stabilny związek i założyc rodzinę to cięzko mi to marzenie wszystkim innym zastępować:/
2,496 2012-08-20 12:20:36
Hej cieszę się, że u Was lepiej:) Oby do przodu wszystko szło.
Typ faceta: najpierw bardzo za mną a jak przychodzi do zaangażowania się to wycofują się. I każdy za jakis czas wraca i znów krążą a jak się robi poważnie znów znikają.
Tak wiem, dobry pomysł z tymi zajęciami, ja sporo ich mam.
Tylko jak mam w sobie pragnienie zeby w koncu mieć stabilny związek i założyc rodzinę to cięzko mi to marzenie wszystkim innym zastępować:/
Kochana każda ma takie marzenie... Ja osobiście jestem pod wielkim wrażeniem tego,że mój wytrzymuje ze mną a mam ciężki charakter. Mi również marzy się stabilny związek,rodzina itp. Jednakże wiem,że wszystko w swoim czasie. A nie ma co na siłę owego czasu przyspieszać,bo może nie być miło. Marzenia piękna rzecz ale trzeba być cierpliwym i wytrzymałym a wszystko zostanie opłacone.
Ponadto taki typ faceta nie jest odpowiedni. Skoro ucieka w momencie większego zaangażowania to zastanów się czy będziesz mogła na nim polegać gdy będziesz w ciąży i będziecie mieć inne,większe problemy. Skoro teraz takie numery odstawia... Warto zmienić taktykę;) może zanim się zaangażujesz dłużej się poznajcie... Ja mojego przyjaciela znam ponad 2lata,a dopiero od roku jesteśmy w bliższej relacji,natomiast dopiero na wiosnę zdalismy sobie sprawę że zależy nam na sobie bardziej i dążymy się głębszym uczuciem. Te lata pozwoliły nam poznać się na wylot,zrozumieć siebie nawzajem itp. To jest bardzo dobre w sytuacji w której teraz jestem. Znając go wiem że stanie na głowie aby mnie nie stracić i tego jestem pewną;) potrzeba tylko czasu bo wiem że jest mega zajęty teraz;)
2,497 2012-08-20 16:21:21 Ostatnio edytowany przez stalowa_magnolia (2012-08-20 16:22:16)
Monia kochanie, proszę uważaj na siebie.
Lady dlaczego nie lubisz zajmować się sama sobą? Dlaczego myślisz, że to już nudne, a że zajmowanie się kims innym jest ciekawsze?
Hm gratuluję Ci pójścia do przodu! Tak trzymaj! ![]()
2,498 2012-08-20 16:48:07
Hej, no zajmowanie sobą nie sprawia mi jakiejś wielkiej radosci, bo jak mówilam jestem w wieku takim gdzie chciałabym się zajmować dzieckiem swoim, budować dom, wspolnie z partnerem wyjeżdzać, gotować, uczyć się takiego bycia razem- a nie ciągle kursy, hobby, znajomi...
Teraz jestem tyle mądrzejsza, że mimo iż mój znikacz się odezwał to nie czekam już na niego.. Zajmuję się sobą własnie, eh.
A Ty stalowa mangolia jak się masz? Czy Ty masz kontakt, z tym o ktorym pisałas? Jak pracujesz nad poczuciem wartosci itd?
Moniu oczywiscie to wszystko jest prostsze jak się trafi (wybierze) odpowiedniego partnera. Dziękuję, że to napisałaś o czasie, rzeczywiście trzeba kogoś dłużej poznawać nim zacznie się snuć fantazje o szczęśliwym związku.
2,499 2012-08-20 17:12:21
Lady, wierz mi że wyjdzie Ci to na dobre. Sama miałam do czynienia ze znikaczem i teraz jak mineło trochę czasu bez niego to jest lepiej. Ty też mam nadzieję, że czujesz się coraz lepiej
Rozumiem, że chciałabyś stworzyć dom- każda z nas chce, ale wydaje mi się, że uzależnianie swojego szczęścia od tego czy będziemy miały rodzinę, nie prowadzi do niczego dobrego. Dobry artykuł na ten temat widziałam w zwierciadle, jak wrócę do domu to postaram się go tutaj zamieścić ![]()
Jeśli chodzi o mnie- to nie utrzymuje z nim kontaktu- tak jest zdecydowanie lepiej, pozwalam sobie odzyskać przestrzeń i spojrzeć na całą sytuację z dystansu. Teraz widzę wyraźnie co było źle, dużo się nauczyłam i pracuję nad sobą. Moja praca polega m.in. na budowaniu własnej wartości-codziennie staram się doceniać za to co zrobiłam dobrze, z rzeczy złych wyciagam wnioski. Pozwalam sobie na bycie nieidealną i tak jest o wiele lepiej
Czuję się w środku coraz bardziej wolna, ale wiem że to jeszcze nie koniec.
2,500 2012-08-20 19:21:36 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2012-08-20 20:46:35)
Magnolio Twój sposób walki o wartość jest piękny;) gratuluję Ci tak wypracowanego sposobu.
Ale wyjaśnij mi czemu mam uważać,bo nie do końca rozumiem? Uważasz że P (bo tak go nazwałam) nie postara się ponownie zdobyć mego zaufania?
Lady zastanów się nad sposobami zdobywania wartości własnej,gdyż każda wypracowała swój osobisty sposób i u Ciebie on może się nie sprawdzić.
Natomiast przeraża mnie myśl Twą "ile można zajmować się sobą,znajomi itp". Kochana jak będziesz miała dom,dzieci na głowie będziesz modliła się o taka chwilę tylko dla siebie! Korzystaj z tych chwil,jak najdłużej się da. Moja mama będąc w moim wieku już zajmowała się mną i tak przez całe 20lat,bo nawet w klasie maturalnej czuła presję opieki itp. Całe życie poświęciła mojej osobie i widzę jak jest jej smutno z tego że nie mogła spotkać się ze znajomymi,bo była samotna matka. I choć chciałam by ułożyła sobie życie z kimś nigdy nie chciała się uzależnic po raz drugi od faceta...
Nie wiem czy moje słowa coś znaczą,ale wydaje mi się że jestes za bardzo skupiona na osiągnięciu celu-rodzina przez co zapominasz o sobie,a to nie wróży dobrze. Bo spotkasz kogoś silniejszego od Ciebie i wtedy on będzie górował nad Tobą,a brak poczucia własnej wartości i szacunku wypracowanego w tym momencie sprawi że nawet Twój przyszły mąż nie będzie Cie szanował... A tego na pewno nie chcesz,tylko marzysz o partnerkim związku,więc zastanów się nad tym wszystkim. Nikt nie mówi byś marzenia-rodziny nie spełniła,ale nie zapomnij o sobie,bo bez Ciebie nigdy rodziny nie będzie oraz abys nigdy potem nie żałowała że byl moment w Twoim życiu coś zrobić ale Ci się nie chciało,bo miałaś parcie na inny priorytet
EDIT:
Bo kochane najważniejsze to:
* Twój stosunek do samej siebie decyduje o tym, jak widzi cię mężczyzna, ba nawet inni ludzie.
* Cen sie wysoko (O tym, że człowiek ma szacunek dla samego siebie, świadczy już sam fakt, że chce stać na własnych nogach)
* Popełniasz grzech nadgorliwości za każdym razem, kiedy okazujesz wyraźnie, że dajesz z siebie wszystko.
* Musisz sie pilnować, żeby nie tracić gruntu pod nogami (pamiętaj, że jesteś Panią siebie)
* Nadgorliwość w zabieganiu o względy partnera często ma negatywny skutek: mężczyzna widzi szanse na to, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko
* Nie bój sie bronić swego i mówić, co myślisz.
* Kiedy zaczynasz sie śmiać, zaczynasz zdrowieć ![]()
* Myśl zawsze samodzielnie i ignoruj każdego, kto spróbuje cię ograniczać i narzucać swoje zdanie.
* Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.
2,501 2012-08-20 21:51:44
Hej cieszę się, że u Was lepiej:) Oby do przodu wszystko szło.
Typ faceta: najpierw bardzo za mną a jak przychodzi do zaangażowania się to wycofują się. I każdy za jakis czas wraca i znów krążą a jak się robi poważnie znów znikają.
Tak wiem, dobry pomysł z tymi zajęciami, ja sporo ich mam.
Tylko jak mam w sobie pragnienie zeby w koncu mieć stabilny związek i założyc rodzinę to cięzko mi to marzenie wszystkim innym zastępować:/
Może to głupie, ale trzeba przestać je marzyć. Trzeba przestać się samej starać za dwoje. Poczekać, aż znajdzie się ktoś kto sam będzie do tego dążył. Może jeden typ przyciągasz?
2,502 2012-08-20 21:56:55
Hej, no zajmowanie sobą nie sprawia mi jakiejś wielkiej radosci, bo jak mówilam jestem w wieku takim gdzie chciałabym się zajmować dzieckiem swoim, budować dom, wspolnie z partnerem wyjeżdzać, gotować, uczyć się takiego bycia razem- a nie ciągle kursy, hobby, znajomi...
Teraz jestem tyle mądrzejsza, że mimo iż mój znikacz się odezwał to nie czekam już na niego.. Zajmuję się sobą własnie, eh.A Ty stalowa mangolia jak się masz? Czy Ty masz kontakt, z tym o ktorym pisałas? Jak pracujesz nad poczuciem wartosci itd?
Moniu oczywiscie to wszystko jest prostsze jak się trafi (wybierze) odpowiedniego partnera. Dziękuję, że to napisałaś o czasie, rzeczywiście trzeba kogoś dłużej poznawać nim zacznie się snuć fantazje o szczęśliwym związku.
Ale kochana tego nie przeskoczysz, nie przyspieszysz, musisz się pogodzić ze stanem faktycznym póki co i poświęcić czas na zajęcie się sobą. Czasem nawet dobrze jest bezczynnie posiedzieć i pomyśleć.
2,503 2012-08-20 22:02:01
Magnolio Twój sposób walki o wartość jest piękny;) gratuluję Ci tak wypracowanego sposobu.
Ale wyjaśnij mi czemu mam uważać,bo nie do końca rozumiem? Uważasz że P (bo tak go nazwałam) nie postara się ponownie zdobyć mego zaufania?Lady zastanów się nad sposobami zdobywania wartości własnej,gdyż każda wypracowała swój osobisty sposób i u Ciebie on może się nie sprawdzić.
Natomiast przeraża mnie myśl Twą "ile można zajmować się sobą,znajomi itp". Kochana jak będziesz miała dom,dzieci na głowie będziesz modliła się o taka chwilę tylko dla siebie! Korzystaj z tych chwil,jak najdłużej się da. Moja mama będąc w moim wieku już zajmowała się mną i tak przez całe 20lat,bo nawet w klasie maturalnej czuła presję opieki itp. Całe życie poświęciła mojej osobie i widzę jak jest jej smutno z tego że nie mogła spotkać się ze znajomymi,bo była samotna matka. I choć chciałam by ułożyła sobie życie z kimś nigdy nie chciała się uzależnic po raz drugi od faceta...Nie wiem czy moje słowa coś znaczą,ale wydaje mi się że jestes za bardzo skupiona na osiągnięciu celu-rodzina przez co zapominasz o sobie,a to nie wróży dobrze. Bo spotkasz kogoś silniejszego od Ciebie i wtedy on będzie górował nad Tobą,a brak poczucia własnej wartości i szacunku wypracowanego w tym momencie sprawi że nawet Twój przyszły mąż nie będzie Cie szanował... A tego na pewno nie chcesz,tylko marzysz o partnerkim związku,więc zastanów się nad tym wszystkim. Nikt nie mówi byś marzenia-rodziny nie spełniła,ale nie zapomnij o sobie,bo bez Ciebie nigdy rodziny nie będzie oraz abys nigdy potem nie żałowała że byl moment w Twoim życiu coś zrobić ale Ci się nie chciało,bo miałaś parcie na inny priorytet
EDIT:
Bo kochane najważniejsze to:
* Twój stosunek do samej siebie decyduje o tym, jak widzi cię mężczyzna, ba nawet inni ludzie.
* Cen sie wysoko (O tym, że człowiek ma szacunek dla samego siebie, świadczy już sam fakt, że chce stać na własnych nogach)
* Popełniasz grzech nadgorliwości za każdym razem, kiedy okazujesz wyraźnie, że dajesz z siebie wszystko.
* Musisz sie pilnować, żeby nie tracić gruntu pod nogami (pamiętaj, że jesteś Panią siebie)
* Nadgorliwość w zabieganiu o względy partnera często ma negatywny skutek: mężczyzna widzi szanse na to, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko
* Nie bój sie bronić swego i mówić, co myślisz.
* Kiedy zaczynasz sie śmiać, zaczynasz zdrowieć
* Myśl zawsze samodzielnie i ignoruj każdego, kto spróbuje cię ograniczać i narzucać swoje zdanie.
* Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.
Ja się pod tym podpisuję.
Mam dziecko, urodziłam w wieku 20 lat, cóż mogę powiedzieć. Cały czas słyszę "mamo!". Na wakacjach nie mogę sie wyłączyć i relaksować, bo muszę pilnować.
Pamiętacie takie porzekadło "Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma".
Zauważcie jeszcze jedną rzecz. Niektóre osoby zawsze szukają dziury w całym. Maja proste włosy, chcą mieć kręcone, są blon, chcą być czarne, etc.
2,504 2012-08-21 00:05:16
hej, wątek jak najbardziej mi bliski.
Zacznę nieco inaczej bo pytaniem- czy uważacie, że wszystko zło, które wyrządzimy,wraca do nas z podwójną mocą?
Ja jestem prawie tego pewna i jestem tego przykładem...
w ogromnym skrócie- kiedyś robiłam z facetami co chciałam- nie byłam z tego powodu dumna, ale nie zależało mi na nich, byłam wredną i oziębła suką, a oni jak na złość z wywieszonymi ozorami,czesto zaplakani a nawet...oznajmiali ze chcą ze sobą skończyć jak ich zostawie- prawdziwa famme fatale,ale...jak to w historiach z morałem bywa trafiłam na pierwszy kamień,który jeszcze mnie nie stępił,ale kolejny juz zmienił moje podejscie. byłam i dla niego wredna,zaborcza totalnie, chyba nawet psychicznie terroryzowałam, aż kropla sie przelala-zostalam zdradzona,wyrzucilam go i wtedy sie zaczelo-masakra. wpadlam w jakas paranoje,depresje i co tam jeszcze. schudlam 6kg-to na plus akurat,ale bylam tak zdesperowana ze spotykalam sie z nim juz nawet tylko na sex, choc mowil ze juz nie mozemy byc razem-stracilam do siebie calkowicie szacunek gdy nocami go sledzilam pisalam , Boze co ja wymyslalam. zabilam klin klinem-i tak juz tylko zaczal sie potok moich nieszczesc ktory ciagnie sie do dzis. caly horror opisalam w poscie- moja historia jak z filmu -jest tam slub z klinem, proba zabojstwa, ur corki, sądy rozwody i co??? powrot mojego bluszcza z ktorym jestem do dzis, i oczywiscie robi-prawie-ze mna co chce.To moj Piotruś Pan. bo ten syndrom w sobie nosi.teraz ja zabiegam o faceta choć wiem,ze mnie bardzo kocha, ale mi to nie wystarcza, chce ciagle zeby mi to okazywal, mysle caly dzien stersuje sie czy dzis bedzie dobrze,bo przeciez moze miec zly humor poklocimy sie i znowu sie nie odezwie, a ja wtedy szaleje w srodku, nawet gdy wiem ze to jego wina to po kilku godz juz nie jestem taka twarda w postanowieniach, analizuje i wychodzi co? no jasne to chyba moja wina i chociaz udaje twardziela to on i tak to czuje na odlegosc,ze juz bastuje i to tylko kwestia czasu jak udajac urazona zaproponuje rozmowe-czytaj wracaj- ech...zgłupialam z wiekiem, albo jak juz napisalam-role sie odwrocily-teraz juz wiem jak moi byli sie czuli i pokutuje za to...
2,505 2012-08-21 08:06:42
Pamiętacie takie porzekadło "Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma".Zauważcie jeszcze jedną rzecz. Niektóre osoby zawsze szukają dziury w całym. Maja proste włosy, chcą mieć kręcone, są blon, chcą być czarne, etc
Zgadzam się z Tobą,powinnysmy cieszyć się z tego co mamy a nie wydziwiac! Moim zdaniem Lady jest osoba szukając dziury w całym-nie ma rodziny ale by JUŻ chciała... Na opak i jakby moim zdaniem na siłę starala się spełnić swe marzenie... Może właśnie temu faceci uciekali,możliwe że dla nich to wszystko było za szybko-pomyślmy w ten sposób. Bo dla mnie właśnie tak to zaczyna powoli wyglądać. ale zawsze mogę się mylić...
Do mnie wczoraj zadzwonił P uznał że chce udowodnić mi że mu zależy i rozumie że mnie zranił ale na odległość niczego prócz telefonów i smsów nie może mi ofiarować... Rozmawiamy na ten temat,tzn wałkujemy go przez co robi mi się już nie dobrze,ale cóż... Czekam,dałam czas czasowi i czekam;)
2,506 2012-08-21 09:05:08 Ostatnio edytowany przez stalowa_magnolia (2012-08-21 09:09:39)
Magnolio Twój sposób walki o wartość jest piękny;) gratuluję Ci tak wypracowanego sposobu.
Ale wyjaśnij mi czemu mam uważać,bo nie do końca rozumiem? Uważasz że P (bo tak go nazwałam) nie postara się ponownie zdobyć mego zaufania?
Dziękuję, ale przyznaję że nie zawsze jest łatwo
teraz jestem z rodzinką na wakacjach i nabieram energii
:D:D:D
Nie chodzi mi o P, tylko o Ciebie. Hmm dobrze powiedziała- daj czas czasowi a nie P. Ludzie są różni, jeden dotrzyma obietnicy, drugi będzie to odwlekał, trzeci nie zrobi nic. Nie chodzi mi o to żebyś mi wytłumaczyła, że P dobrze znasz, że wiesz że będzie tak i tak itd. Po prostu, boję się że nastawisz się w związku z całą tą sytuacją na jedno rozwiązanie- że przyjdzie dobry czas i on zacznie się starać, a co jeśli nie zacznie? Co jeśli znowu 'będzie zajęty' i nie będzie miał czasu żeby sie postarać? Nie chodzi mi też o to, żeby wpłynąć na zmianę Twojej decyzji, tylko pytam czy jeśli minie ten czas i on nie zacznie się starać będziesz w stanie go kopnąć w tyłek i odejść nie ogladając sie za siebie?
Martisza
Witaj!
Rzeczywiście- historia jak z harlequina, tylko teraz pytanie- co chcesz dalej zrobić z własnych życiem?
2,507 2012-08-21 10:14:22
Hej:)
Możliwe, że jakbym to miała to pewnie bym tęskniła za czasami wolności.
Pisałam, że właśnie ja paradoksalnie się zajmuję od 12stu lat sobą:0 I teraz znów sobą i całe lato sobą. Chyba tak pisałam bo mam okres detoksu od poprzedniego a odzywa się we mnie nałóg , żeby jeszcze wyjaśniać i rozmawiać , zajmować się relację- ale jak zwykle na logikę wybieram ZAJMOWANIE SOBĄ:-0.
2,508 2012-08-21 10:43:44
Magnolio zastanawiałam się nad tym dość dużo razy i przyznaje,że byłoby ciężko. Ale jeśli okazałoby się że niestety jest podobny do R-czyli tylko słowa i obietnice i nic poza tym to tak,odwróciłabym się na piecie i zakończyła. Choć byłoby mi trudno ale za główne zasadę po R uznałam,że ja jestem ważniejsza i liczy się moje dobre samopoczucie,ogólnie moje dobro. A czekanie w nieskończoność nie jest pożyteczna... Więc staralabym się;)
Lady pozbawiłas mnie stwierdzeniem,że przez 12lat zajmujesz się sobą. Zabrzmiało to jak wyrok i chyba nie do końca zrozumiałas słowa Hm oraz moje potwierdzenie. Nigdy nie jest za mało zajmowania się sobą! Przestan w końcu narzekać że spędzasz czas w samotności,bo to nie jest dobre! Czy Ty w ogóle akceptujesz siebie,lubisz swoją osobę?
2,509 2012-08-21 16:55:40
Mangolio gratuluję a umiescisz ten artykuł ze zwierciadła?
Moniu chyba źle artykuuję moje myśli, ja mam tendencje po rozaczarowaniach do izolacji i zamykania się na długie lata, i przez to mam lęki czy zdążę z rodziną. A oczywiście, że najlepiej i najbezpieczniej czuję się sama w domku sama z sobą:D:D
A propo tego co pisałaś to czytałam ostatnio, że kobiety przeważnie mają tendencje aby dawać szansę by partner coś naprawił (jeśli coś źle zrobił) i są chętne pracować nad związkiem, natomiast faceci mają skłonność do szukania nowej osoby jak się zawiodą na swojej partnerce.:0
2,510 2012-08-21 17:24:02
Lady dziękuję
zamieszczę oczywiście, jak tylko wrócę do Polski, w sobote będę już w domu, więc w niedzielę wrzucę
Monia brawo kochana, cieszę się bardzo z Twojego podejścia, tak trzymaj! ![]()
2,511 2012-08-21 17:32:55
Moniu chyba źle artykuuję moje myśli, ja mam tendencje po rozaczarowaniach do izolacji i zamykania się na długie lata, i przez to mam lęki czy zdążę z rodziną. A oczywiście, że najlepiej i najbezpieczniej czuję się sama w domku sama z sobą:D:D
to lepiej byś się tak nie zapędzala,bo może być tak,że skoro masz takie tendencje do rozczarowań po zwykłych związkach (choć nie wiem czy to związkiem nazywać można bo skoro robiło się poważniej a oni myk uciekają...) to byś się rodzina w przyszłości nie rozczarowala... Masz wizję i myślisz tylko w ten sposób a posiadanie rodziny może całkiem inaczej wyglądać. Poza tym obawiałabym się posiadać rodzinę mając ze sobą sama problem. I już mi nie wkrecąj,że samej czujesz się najlepiej,bo niedawno kilka postów wcześniej widać było jak przeszkadza Ci przebywanie samej ze sobą,bo "ile można"
A propo tego co pisałaś to czytałam ostatnio, że kobiety przeważnie mają tendencje aby dawać szansę by partner coś naprawił (jeśli coś źle zrobił) i są chętne pracować nad związkiem, natomiast faceci mają skłonność do szukania nowej osoby jak się zawiodą na swojej partnerce.:0
Ciekawe stwierdzenie,ale widzisz to nie on,a ja zawiodłam się na nim. Owszem dałam szansę,bo uważam że człowiek jest tylko człowiekiem i może popełniać błędy-w końcu uczy się całe życie. Jednakże nie wydaje mi się aby P znalazł sobie inna. Gdybym mu jako partnerka nie pasowała nie myślałby o zwiazku,prawda? Miał rok aby mnie dobrze poznać,moje zalety i mnóstwo wad. Miał okazji do ucieczki wiele razy,a jednak wytrwale byl przy moim ramieniu. I pomimo tego co się wydarzyło nadal przy nim trwa... Więc to coś musi być. Bo inny przestałby się starać,a on dzwoni co 2dzień,codziennie rano i wieczorem sms. Może to w jaki sposób on zaczął się starac to drobiazgi,ale wiem że dla niego to naprawdę wiele. On nie musi działać wielkimi słowami,proste,zwyczajne działania i słowa znaczą bardzo dużo-więc jestem spokojną;)
2,512 2012-08-21 18:43:19 Ostatnio edytowany przez Lady09 (2012-08-21 18:44:22)
Ja nie mowię o Twoim że się zawiodł ani ze chce zmieniać on Ciebie.
Tak czytałam, a propo tematu o oczekiwaniach i tego, że się partnerzy zawodzą na kims, że kobiety częsciej dają szansę a faceci często nawet nie mówią co im nie pasuje tylko nowej szukają - nie wiem na ile to prawda, tak czytalam:D
2,513 2012-08-23 09:50:06
Ja nie mowię o Twoim że się zawiodł ani ze chce zmieniać on Ciebie.
Tak czytałam, a propo tematu o oczekiwaniach i tego, że się partnerzy zawodzą na kims, że kobiety częsciej dają szansę a faceci często nawet nie mówią co im nie pasuje tylko nowej szukają - nie wiem na ile to prawda, tak czytalam:D
Może to być poparte strachem. Kobiety dają szansę nieraz nieskończoną ilośc razy, bo być możę boją się zostać same.
Ja wiem, że kobiety też często paranoicznie poszukują partnera, bo założyły sobie, że już ostatni dzwonek na założenie rodziny. Wiem z doświadczenia, że takich rzeczy sobie założyć nie można, można się starać, ale z takim nastawieniem bardziej się wszystkich wystraszy niż do siebie przyciągnie.
Zakładając sobie jakiś cel np. wspinaczkę na Mount Everest nie podjeżdzamy pod górę i wspinamy się w ubiorze przypadkowym. Musimy najpierw stworzyć sobie warunki na to, żeby to przedsięwzięcie odniosło skutek. Musimy być przygotowani, nie możemy tam pójść w majtach i japonkach.
Zapisując się na prawo jazdy nie zaczynamy od kupna samochodu.
2,514 2012-08-23 18:06:21
Ok uznaje i przyznaje wszem i wobec,że P się stara! Przyjechał! Wsiadł w samochód i choć pracuje 2robotach znalazł czas aby się zjawić! Ponadto uważam,że nasze rozmowy i jego smsy też są ukazaniem zainteresowania (gdyby nie chciał to by przecież się nie odzywał). Może nie mam co liczyc na wiecej bo odległość,to i tak jest dobrze. Mówi,że kocha,że mu zależy i... Chyba ostatecznie czas zapomnieć o tamtym bólu... Może nie wykazał się tak jak myślałam,ale coś za coś (w myślach mi nie czyta a i tak na jego możliwości to jest coś).
Ostatecznie zaczynam patrzeć łaskawym okiem,zmniejszyć własny dystans wobec jego osoby i unikać tego tematu jak ognia a żal,który byl zastępować miłymi wspomnieniami!
2,515 2012-08-26 18:48:03
Hej kobietki!
Już wróciłam! Opalona, naładowana pozytywną energią i gotowa na wejście we wspaniałe życie!:D
Miałam Wam podesłać artykułze zwierciadła, ale nie mogę go znaleźć- najwidoczniej musiałam go przeczytać w jakiejś innej gazecie...
Ale! Znalazłam chyba coś lepszego:
http://malemen.blox.pl/html
Jest to blog prowadzony przez faceta- notki są dosyć obszerne, więc jest co czytać! Momentami występują wulgaryzmy, ale usprawiedliwiam to tym, że faceci na ogół mają trudność w wyrażaniu skrajnych emocji, a muszę przyznać że treści notek od tych emocji aż kipią!
Miłego czytania Piękne! Uszy do góry i uśmiech na twarz! Bez względu na pogodę!
;*
2,516 2012-08-27 20:32:50
Słabsze dni, coś mnie bierze? NIeeeeeeeeuuuuuu:D Co słychać u najmilszych Pań?
2,517 2012-08-27 21:06:20
Hej a co się dzieje hmm?:)
U mnie nawet ok, jakoś mi przeszło zainteresowanie tym od ktorego byłam powiedzmy uzależniona, teraz nie zwracam uwagi praktycznie czy jest na skype czy się odzywa czy też nie.. Nawet sama się sobie dziwię bo, nie pojawił się nikt nowy ani też nikogo nie szukam;-) Trochę tak dziwnie bez tych emocji skrajnych, ale chyba lepiej:)
2,518 2012-08-28 09:11:48
No na pewno lepiej. Byle wytrwać z takim podejściu zdystansowanym. Czyli diametralna zmiana.
Mnie jakieś osłabienie wczoraj ogarnęło powalające. Odsapnęłam wieczorem, a dziś jest już ok.
Myślałam, że mnie coś łapie, ale wypiłam jakieś paskudztwo i może odepchnęłam to co mnie dopaść chciało.
Trzymamy fason? Trzymamy!!!
2,519 2012-08-28 17:15:51
No właśnie chyba nie trzymamy...
Zły dzień. Wzięło mnie na wspominki i tęsknie... Źle.
2,520 2012-08-29 09:20:14 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-08-29 09:21:13)
Kurcze, rzadko tutaj zagladam. Niestety sposobności coraz mniej, dostępu do sprzętu nie mam, cholera jasna, czuję się jakby odcieta od świata czasami dzięki temu.
2,521 2012-08-29 11:37:16
Stalowo Mangolio czasem są lepsze dni kiedy wydaje sie, że to już za Tobą a czasem gorsze dni....ale idziesz do przodu i będzie lepiej:)
To normalne, że będą emocje, ale pewnie też logicznie to wszystko widzisz coraz bardziej realnie i zdajesz sobie sprawę, że z nim nie jest możliwe to czego Ty byś chciała.
Hm i jak zdrowie?
U mnie trochę mniej zajęć wczoraj było więc zaczęłam z nim pisać i mi się śnił potem:0 On nie chce konczyc znajomosci, jednak myślę, że dla mnie lepsze będzie odcięcie się .Musimy się jeszcze spotkać oddać swoje rzeczy i tego się boję, że znów się zacznie:-0
Narazie w głowie koniec marzeń o nas i iluzji- więc to najważniejsze:)
2,522 2012-08-29 12:31:03
Hm dobrze, że w ogóle zaglądasz! ![]()
Lady, staram się, ale mam cięższy moment. Dobrze robisz- nie roisz sobie różnych rzeczy tak jak ja w tej chwili. Straszne, mam nadzieję, że szybko mi przejdzie...
2,523 2012-08-29 15:35:49
Stalowo Mangolio czasem są lepsze dni kiedy wydaje sie, że to już za Tobą a czasem gorsze dni....ale idziesz do przodu i będzie lepiej:)
To normalne, że będą emocje, ale pewnie też logicznie to wszystko widzisz coraz bardziej realnie i zdajesz sobie sprawę, że z nim nie jest możliwe to czego Ty byś chciała.Hm i jak zdrowie?
U mnie trochę mniej zajęć wczoraj było więc zaczęłam z nim pisać i mi się śnił potem:0 On nie chce konczyc znajomosci, jednak myślę, że dla mnie lepsze będzie odcięcie się .Musimy się jeszcze spotkać oddać swoje rzeczy i tego się boję, że znów się zacznie:-0
Narazie w głowie koniec marzeń o nas i iluzji- więc to najważniejsze:)
Górki i dolinki ![]()
Lepiej troszkę, dzięki, ale coś mnie muli czasem. Ale lepiej. Pracy dużo, w miejscu, mało tlenu może. Spcery, spacery, spacery.
2,524 2012-08-29 15:36:53
Hm dobrze, że w ogóle zaglądasz!
Lady, staram się, ale mam cięższy moment. Dobrze robisz- nie roisz sobie różnych rzeczy tak jak ja w tej chwili. Straszne, mam nadzieję, że szybko mi przejdzie...
Tak, zaglądam kiedy tylko mogę, staram się ![]()
2,525 2012-08-29 17:27:14
Lady nie rozumiem Cie wcale. Raz piszesz,że przechodzi Ci zainteresowanie tym,od którego byłaś uzależniona,że nie zwracasz uwagi czy jest na komunikatorch dostępny czy nie. A gdy tylko masz wiecej czasu wolnego piszesz z nim? Pytanie po co? Czemu tak postępujesz? Robisz 2sprzeczne ze sobą sprawy! Jeśli dochodzisz do wniosku że się odsuwasz,bo tak będzie lepiej-to wprowadzasz plan w życie! Nie kontaktujesz się wcale i nie szukasz byle wymowęk do spotkania i gadki. Oddanie rzeczy mogłas załatwić inaczej-postawić przed faktem dokonanym,że tego i tego dnia chcesz się spotkać by oddać mu rzeczy i odebrać własne. Koniec tematu! Umawianie się i kontynuowanie znajomości z kimś kto rani nie jest dobre... Sama o tym wiesz,więc czemu tak postępujesz jakbyś nadal chciała być w jego szponach?
Hm zrozumiałe jest że w miarę możliwości zagładąsz i nie mamy ku temu pretensji-rozumiemy;)
2,526 2012-08-30 10:09:18
Jakby ktoś chciał bezpośrednio porozmawiać, służę namiarem, na gg np.
2,527 2012-08-30 12:35:30 Ostatnio edytowany przez stalowa_magnolia (2012-08-30 12:37:20)
Hm może ja? czasami potrzebuję wsparcia a nie chcę zamęczać najbliższych- oni się nasłuchali przez 3 lata. Poza tym- jedziemy/jechałyśmy na tym samym wózku i najlepiej mnie zrozumiesz... Jak się czujesz? Choróbsko zniknęło?
Ja już mam się trochę lepiej, niedługo wyjeżdżam w góry więc zajmuję się organizacją, pakowaniem itd. Ogólnie nie jest źle, ale mam gorsze momenty, nie wiem czemu dopadło mnie właśnie teraz. Już miesiąc nie ma kontaktu, ale obawiam się, że podświadomie chyba czekam aż on da o sobie znać. Wiecie, nie mogę uwierzyć, że od tak mnie po prostu odpuścił- głupie myślenie, powinnam myśleć, że to JA go odpuściłam, ale czuję, w głębi siebie, że jednak jest odwrotnie...
Wczoraj, jak byłam u siostry to spotkała się z nami nasza wspólna znajoma. Nie widziałam jej szmat czasu. Byłam nią oczarowana- pewna siebie, super wygląda widać po niej że kwitnie. Nie ma faceta- z wyboru. Nie chce mieć na razie bo uważa że facet by ją ograniczał, a ona chce się jeszcze wyszaleć. Jak ja jej cholernie tego zazdroszczę. Ona żyje pełnią życia, po prostu żyje. A ja co? Rozmyślam, zadaję w myślach pytaniach na które nie ma odpowiedzi i cały czas jestem skupiona na nim, zamiast po prostu go odpuścić.
Wierzę głęboko, że za jakiś czas będę żyła, tak jak moja znajoma obecnie. Wierzę w to.
2,528 2012-08-30 14:37:51
Stalowa to zrozumiałe że przychodzą dni gdy myślisz,zastanawiasz się i masz wiele pytań... Zawsze tak będzie,niezależnie od dnia i godziny-bo zawsze jest COŚ! Ale nieprzejmuj się,będzie dobrze. Potrzeba czasu;) Twoja znajoma radzi sobie tak a nie inaczej teraz,ale pomysł przecież kiedyś też mogło być u niej tak jak u Ciebie. Żeby dorównać znajomej niech wyjazd przyniesie Ci zasłużony odpoczynek. Potem kosmetyczka,fryzjer,może zakup czegoś nowego;) no i przede wszystkim myślenie pozytywne! Zamiast wynajdować minusy poszukaj plusów i ich się trzymaj;) zobaczysz że to pozwoli być pewniejszą siebie kobieta,a przy tym podobną do koleżanki. Bo widzisz ona cieszy się z tego co ma,jest pewna swoich decyzji i samej siebie i to daje jej satysfakcję oraz radość z życia;) może się mylę ale tak czuje ![]()
Ja też służe nr gg,więc na priv proszę pisać
2,529 2012-08-30 14:47:44
Monia dziękuję Ci za tyle wsparcia, to dla mnie bardzo dużo znaczy!
W ogóle, dziewczyny, jesteście wspaniałe! Dajecie tyle wsparcia, macie tyle cierpliwości! Pozwolę sobie Was nazwać moimi wirtualnymi Aniołkami!
)
PS. Monia, zaraz podeśle mój nr na priv, więc kliknij do mnie w wolnej chwili! ![]()
2,530 2012-08-30 16:02:33
Ale właśnie o to tutaj chodzi,aby się wspierać;) przecież każda z nas tego potrzebuje! Naturalnie są znajomi itp ale czasem trzeba dać im odpocząć od naszych narzekań
wiem co to znaczy...
Temu ja dziś postanowiłam ponarzekac...fryzjerce
była kawa,ploty i zmiana fryzurki-och jak tego potrzebowałam
2,531 2012-08-31 09:26:35 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-08-31 09:30:24)
Hm może ja? czasami potrzebuję wsparcia a nie chcę zamęczać najbliższych- oni się nasłuchali przez 3 lata. Poza tym- jedziemy/jechałyśmy na tym samym wózku i najlepiej mnie zrozumiesz... Jak się czujesz? Choróbsko zniknęło?
Ja już mam się trochę lepiej, niedługo wyjeżdżam w góry więc zajmuję się organizacją, pakowaniem itd. Ogólnie nie jest źle, ale mam gorsze momenty, nie wiem czemu dopadło mnie właśnie teraz. Już miesiąc nie ma kontaktu, ale obawiam się, że podświadomie chyba czekam aż on da o sobie znać. Wiecie, nie mogę uwierzyć, że od tak mnie po prostu odpuścił- głupie myślenie, powinnam myśleć, że to JA go odpuściłam, ale czuję, w głębi siebie, że jednak jest odwrotnie...
Wczoraj, jak byłam u siostry to spotkała się z nami nasza wspólna znajoma. Nie widziałam jej szmat czasu. Byłam nią oczarowana- pewna siebie, super wygląda widać po niej że kwitnie. Nie ma faceta- z wyboru. Nie chce mieć na razie bo uważa że facet by ją ograniczał, a ona chce się jeszcze wyszaleć. Jak ja jej cholernie tego zazdroszczę. Ona żyje pełnią życia, po prostu żyje. A ja co? Rozmyślam, zadaję w myślach pytaniach na które nie ma odpowiedzi i cały czas jestem skupiona na nim, zamiast po prostu go odpuścić.
Wierzę głęboko, że za jakiś czas będę żyła, tak jak moja znajoma obecnie. Wierzę w to.
Ja bardzo chętnie...
Jesli podoba Ci się postawa znajomej to może warto byłoby się z nią zaprzyjaźnić, spędzić trochę czasu, dla zaczerpnięcia wzorca?
2,532 2012-08-31 09:31:05
Fryzjer-psycholog ![]()
2,533 2012-08-31 09:44:25
Fryzjer-psycholog
Nie liczy się profesja, a zdolności!
Może fakultet? ;>
Zresztą, pewnie całe mnóstwo klientek Ci się zwierza, więc pasuje jak ulał! ![]()
2,534 2012-08-31 09:48:24
Ja mam inną profesję, ale jest jak mówisz
, mimo to.
2,535 2012-08-31 11:45:13
Większość dni jest obojętnych ale uwalnianie się to chyba taki proces bo czasem wyskakują znów jakieś emocje. Człowiek gdzieś tam nosił kiedyś tą nadzieję, że tym razem będzie inaczej.