Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,406 do 2,470 z 2,850 ]

2,406

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

czy on mnie traktuje powaznie chyba tak, bo mowi o slubie o naszej przyszlosci ale ja sie tak bardzo boje jak to bedzie wygladac.
teraz ja np czuje sie czasmi jakbym byla jego matka ze to ja musze go przytulac troszczyc sie o niego jak o male dziecko, bo czasmi sie tak zachowuje.  ogolnie niby dobrze sie dogadujemy ale to ja mam ten charakterr ze moglabym caly czas dzownic do niego czekac az cokolwiek napisze, jak juz nie odp pol godz na sms to wpadam w panike i wysylam mu jeszcze raz..
nie moge powiedziec bo czuje ze mnie kocha.
jest czasmi dla mnie obojetny ale to czasami.

Zobacz podobne tematy :

2,407

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wiesz, nie da się żyć z takim ciśnieniem. Pomyśl sobie, że coś robisz, a ktoś napiera do Ciebie co chwilę, to może być irytujące. Czy tak postępują dojrzali ludzie? Ja wiem, że się martwisz i rozmyślasz, rozpatrujesz wszelkie możliwości, ale zaprzestań tego. My kobiety mamy ogromną skłonność do analizowania, ale to jest niepotrzebne. Musisz mu zaufać, inaczej się wykończysz. Postaraj się spróbować.
Im bardziej staramy się czegoś nie stracić tym szybciej to tracimy. Nikt nie lubi być na uwięzi. Nie gniewaj się, ja to znam z autopsji, przeżyłam takie traktowanie i odeszłam.

2,408

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witam! Jestem nowa w tym dziale i myślę że dobrze trafiłam..  Pozwolę sobie  odpowiedzieć na ostatni temat. Spróbuj nie nadskakiwać. Poświęć SOBIE więcej czasu. Nawet jeżeli będzie to dla ciebie trudne. Mężczyźni nie lubią narzucania się i tak właśnie reagują. Potem zobaczysz czy jest jakaś różnica w jego zachowaniu. Jestem długoletnią mężatką i mam spore doświadczenie. Przeżyłam nie jedno. I dlatego ci to doradzam. Bo jeżeli on w dalszym ciągu się nie zmieni, to zastanów się poważnie nad małżeństwem!  Po ślubie nie zmieni się tym bardziej! Lecz myślę że jak ty okażesz trochę "chłodu", to on poczuje zagrożenie. To powinno pomóc. Pozdrawiam!

2,409

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A teraz również chciałabym prosić o radę i o opinię na ten temat. Otóż, czy jeżeli rodzice pomagają swemu jedynemu dziecku, które ma, ponad 30 lat { ! }, pomagają już ponad 2 lata, w takiej formie że : mieszkanie, jedzenie gratis. A przyczyna pomagania jest taka, że "dziecko" ma kłopoty finansowe i nie stać go na samodzielną egzystencję. Więc starzy o miękkim sercu pomagają... Ale, końca tej pomocy nie widać. "Dziecku" tak dobrze. Nie martwi się o dach nad głową, właściwie o nic. Natomiast z jego strony na pomoc liczyć nie można. Miał zaoszczędzić na jedzeniu, ale nie oszczędza, bo woli jeść na mieście. W domu jest gościem, bo pracuje na okrągło. I jeszcze czasem podnosi głos...  Oto podziękowanie. Rozmowy były wielokrotnie przeprowadzane, ostatnia miała być OSTATNIĄ. Nawet o czystość trzeba walczyć /osobistą i w mieszkaniu/. I co, czyż nie jest to kochanie za bardzo? A może nawet głupota? Zawsze żal. Bo zima, więc psa się nie wypędza, a tym bardziej człowieka. Teraz ciepło, ale też żal, bo jak sobie da radę w tak trudnej sytuacji finansowej? Z pracą ciężko, a ta praca którą ma, zarobki wystarczają na długi i dużo nie zostaje. Choć chyba na jedzenie starcza skoro w domu prawie nie je. I tak to wygląda. Proszę o opinię i ewentualnie radę.

2,410

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ciężko doradzić, gdyż chyba za mało informacji. Czy to mąż, czy brat? Bo to jest różnica. Jeśli mąż, ciężka sprawa. Ja mam doświadczenie nie najlepsze jeśli chodzi o związek, w którym jedna strona nawet siedzi w domu, ale traktuje go jak hotel. Generalnie ciężko zmienić kogoś upartego jeśli sam tego nie chce, a co gorsza nie widzi żadnego problemu w tym co nas razi.

2,411

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie Kobiety Kochające za Bardzo smile
właśnie skończyłam książkę ...kurcze zawsze wiedziałam ze to co robie nie jest normalne ale jak zobaczyłam ze nie jestem sama i jest to zdjagnozowane, to jakoś lepiej mnie się zrobiło wink ...latwiej jest sie leczyc, jak wiemy co to jest!

jestem na początku drogi ale jestem w o tyle lepszej sytuacji, że nie jestem teraz w żadnym związku i mogę spokojnie walczyć sama ze sobą.

jednocześnie mam wrażenie, że jestem gdzieś troche dalej na tej drodze do wyleczenia (i mam nadzieje ze to nie złudzenie) ;-)
niestety przez moje doswiadczenia sad
z mężem i kolejnym partnerem mogłam się rozstac ...ale syn! on niestety powielil wzorzec ojca
a ja przez moja nadodpowiedzialność bardzo mu to ułatwiłam ...od stycznia walcze z nim i z ośrodkami terapii uzależnień ...najgorsza walka toczy się we mnie! wbrew swojemu sercu doniosłam na niego na policje po okradzeniu rodziny, założyłam mu sprawe o demoralizacje, umieściłam go w OTU ...myślę ze to mi pokazało, jak kroki, ktore dla KKZB są nie do przyjęcia, faktycznie przynoszą korzyści dla życia wszystkich zainteresowanych
ale to jest moj syn i tutaj walcze z determinacja o jego zycie

nie probowałam sił z kolejnym meżczyzną ...troche się ich teraz boje, bo potrzebuje tej miłości bardziej niz kiedykolwiek

no ale tym się zaczne martwic, jak juz się pojawi jakiś godny uwagi ;-)

Kobietki, dla wszystkich, które wątpią w powodzenie tej misji, mam prośbę ...pomyślcie, czy my chciałybyśmy być tak ubezwłasnowolnione jak robiłyśmy to wszystkim facetom (nie sądze)

głowa do góry!

damy rade wink poznamy najcudowniejszych facetów, bo jesteśmy tego warte! smile

a do Moni a propos Artura ...moim zdaniem, jak masz na faceta ochote, to po co sztucznie się powstrzymywać ...jezeli oboje tego chcecie, SUPER! zycie jest za krótkie na gierki! smile a jezeli pomyśli o Tobie, że jesteś za szybka ...to prosze Cie, po co Ci taki koles?!

nie wiecie, czy jest gdzieś grupa wsparcia (taka stacjonarna) w Warszawie?

2,412

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć.
Monia milczy. Może "słowa milczą, dusza śpiewa".
Kochana ja faceta nie ubezwłasnowalniałam, raczej to on mnie. wink

2,413

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie smile

Oj nie ma tak, że milczę specjalnie. Po prostu nadeszła sesja i mam co nieco zaliczeń (dość ciężkich nie bedę ukrywać). W mojej duszy również pięknie coś gra smile Miałam co nieco problemów z moim ex (ja pierdziu on się nigdy ode mnie chyba nie odczepi tongue ) ale już jest lepiej. Układa się dobrze, codziennie budzę się z uśmiechem na twarzy - jest spoko smile
W sercu również gra delikatna melodyjka tongue

A jak u Was moje drogie?

2,414

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A jaka to melodyjka?

To fajnie, że jest dobrze.

2,415

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Melodyjka zauroczenia/zakochania/podniecenia big_smile

2,416

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Melodyjka zauroczenia/zakochania/podniecenia big_smile

Ojojojojojoj.
Proszę o szczegóły.

2,417

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Szczegóły, szczegóły... Artur poszedł w odstawkę i zdałam sobie sprawę, że kocham mojego bliskiego przyjaciela. A żeby było ciekawiej - on zakochał się we mnie. I tak jakoś oboje zakochani spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Jest troskliwy, opiekuńczy i nadal mogę bez skrępowania mówić mu o wszystkim big_smile

Ja wiem, to faza zauroczenia (ble ble ble) ale jestem mega happy i się tego trzymam. Co z tego będzie się okaże... Na razie korzystamy z życia, zależy nam na sobie i śmiejemy się z własnej głupoty, że musieliśmy tyle przejść aby zdać sobie sprawę, że wzajemnie darzymy siebie czymś głębszym niż platoniczną relacją big_smile

2,418

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Carpe diem...

2,419

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dokładnie moja droga smile

2,420

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

wink

2,421

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dobra kochane mam sprawę... Jak pokazać mu, zę mi na nim zależy. Chodzi o to, aby on uwierzył że jest mi bliski i że zależy mi na nim. Zastanawiałam się nad jakimś prezentem czy coś... Ale sama nie wiem... Zbliżają się wakacje i nie bedziemy się zbytnio widzieć, więc chce zrobić coś co pokaże mu, ze jest dla mnie wazny smile

2,422

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Dobra kochane mam sprawę... Jak pokazać mu, zę mi na nim zależy. Chodzi o to, aby on uwierzył że jest mi bliski i że zależy mi na nim. Zastanawiałam się nad jakimś prezentem czy coś... Ale sama nie wiem... Zbliżają się wakacje i nie bedziemy się zbytnio widzieć, więc chce zrobić coś co pokaże mu, ze jest dla mnie wazny smile

Hm...a co lubi?
Może go gdzieś zabierz. Wybierzcie się gdzieś, gdzie będziecie się mogli wspólnie z czegoś cieszyć. Myślę, że znajdziesz coś odpowiedniego.
Możesz kupić zawsze jakąś pierdółkę, nie wiem spinkę do krawata, spinki do mankietów, łańcuszek z połówką twojego serduszka, samo serduszko.

2,423

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ostatnio zakupiłam mu zestaw kosmetyków - czytaj perfumy z żelem pod prysznic i antyperspirantem - bardzo mu się spodobało. A jednak mysle o czymś jeszcze... Problem w tym, że on teraz pracuje non stop i trudno będzie o wolny czas tak na dłużej...

2,424

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No to nie wiem...

2,425

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ech... Zauwazyłaś kochana, że tylko my działamy na tej kafejce... ?? Tak troche smutno, prawda? sad

2,426

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cichosza po prostu.
Może skończyło się już kochanie za bardzo co?
Jak tam się sprawy mają?

2,427

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

witajcie.
Czy któraś mnie tu jeszcze pamieta?
Pomyślałam, że skrobnę coś po tak długim czasie.
Otóż: Moje dylematy i rozterki o których tu pisałam na początku wątku już nieaktualne. Palant, z powodu którego się tu zalogowałam tez nieaktualny, ale powiedziałam sobie, że jak go spotkam kiedyś to w pysk dostanie, tak że sie kopytami zawinie...
Palantów już nie przyciągam, a jeżeli przyciągam to mówię żeby spadali (dosłownie takim tekstem), także to wszystko tkwi w nas samych tak naprawdę.
A poza tym...Uczę się żyć sama i coraz lepiej mi to wychodzi. Jestem od roku w pewnej relacji, ale bez perspektyw i przyszłości (no chyba, że?:). Facet który mnie nie odrzuca, nie robi dziwnych numerów..ale ciągle jest..i jest. Widzimy się bardzo rzadko, bo to na dużą odległość. Kilka razy nie wytrzymtywałam i próbowałam się go pozbyć...Nie dał się.
Taki mój los i na razie nic innego chyba nie jest mi pisane..Zresztą nie chcę:)
Buziaki dla Was wszystkich:)

2,428

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No są tacy co pamiętają, oj są smile
To fajnie, że przyszły zmiany. Bardzo się cieszę.

2,429

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A ja mam problem i nie umiem sobie z nim poradzić. W sobotni wieczór mój przyjaciel (tak ten sam) zadzwonił do mnie i poinformował mnie, że mnie nie kocha, że to pozory, bo jemu tak naprawdę na mnie nie zalezy. W oddali podczas naszej rozmowy słyszałam śmieh jego kumpli a on ledwo co wypowiadał dane słowa. Od tamtej pory płaczę i nie wiem co robić. Naturalnie w niedziele wieczorem zadzwonił z przeprosinami, wyjaśnił, że kumple go napuścili aby tak powiedział, ze był pijany. Przepraszał i chciał bym mu wybaczyła. Ja uznałam, że zachował się podle, bo doskonale wiedział jak ciężko mi było po R. z którym byłam  w toksycznym związku, z którego mój przyjaciel mnie wyciagnał. Jaka jestem wrażliwa i jak łatwo mnie zranić. Mówiłam mu, ze na własne życzenie stracił mnie! Ale rozmawiamy, codziennie po 2-3 godziny. Staram się dawać radę i ratuje go tylko fakt, że został do tego zmuszony. Ale...
Załamałam się... Myślałam, że jemu na mnie zalezy, że mnie kocha naprawdę, że nie chce mnie zranić. Od niedzieli nie śpie, nie jem, jestem wrakiem człowieka. Nie umiem tego wszystkiego objąć w słowa co się dzieje w mojej głowie. Gdy widzę, że dzwoni i odbieram słuchawkę to ręce się mi trzęsą z nerwów, boje się, że znowu mnie zrani. Martwie się co to jeszcze będzie. Codziennie pisze mi smsa na dzień dobry, uważa że kocha i tęskni. Ale niestety teraz nie możemy się zobaczyć, ja mam remont on pracuje...
Nie wiem co robić, boje się wykonać ruch, działanie... nie mam na nic siły... Czuje, ze zawiodłam się na nim i czasami nachodzi mnie myśl "wal go, skoro on Cię nie kocha a bawi się Twymi uczuciami -wal go". Ale zaraz przypomina mi się, jak płakał do słuchawki ze strachu, że boi się mnie zranić i nie chce mnie stracić.
To wszystko jest takie trudne, nie wiem co robić, naprawdę nie wiem sad

2,430

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

A ja mam problem i nie umiem sobie z nim poradzić. W sobotni wieczór mój przyjaciel (tak ten sam) zadzwonił do mnie i poinformował mnie, że mnie nie kocha, że to pozory, bo jemu tak naprawdę na mnie nie zalezy. W oddali podczas naszej rozmowy słyszałam śmieh jego kumpli a on ledwo co wypowiadał dane słowa. Od tamtej pory płaczę i nie wiem co robić. Naturalnie w niedziele wieczorem zadzwonił z przeprosinami, wyjaśnił, że kumple go napuścili aby tak powiedział, ze był pijany. Przepraszał i chciał bym mu wybaczyła. Ja uznałam, że zachował się podle, bo doskonale wiedział jak ciężko mi było po R. z którym byłam  w toksycznym związku, z którego mój przyjaciel mnie wyciagnał. Jaka jestem wrażliwa i jak łatwo mnie zranić. Mówiłam mu, ze na własne życzenie stracił mnie! Ale rozmawiamy, codziennie po 2-3 godziny. Staram się dawać radę i ratuje go tylko fakt, że został do tego zmuszony. Ale...
Załamałam się... Myślałam, że jemu na mnie zalezy, że mnie kocha naprawdę, że nie chce mnie zranić. Od niedzieli nie śpie, nie jem, jestem wrakiem człowieka. Nie umiem tego wszystkiego objąć w słowa co się dzieje w mojej głowie. Gdy widzę, że dzwoni i odbieram słuchawkę to ręce się mi trzęsą z nerwów, boje się, że znowu mnie zrani. Martwie się co to jeszcze będzie. Codziennie pisze mi smsa na dzień dobry, uważa że kocha i tęskni. Ale niestety teraz nie możemy się zobaczyć, ja mam remont on pracuje...
Nie wiem co robić, boje się wykonać ruch, działanie... nie mam na nic siły... Czuje, ze zawiodłam się na nim i czasami nachodzi mnie myśl "wal go, skoro on Cię nie kocha a bawi się Twymi uczuciami -wal go". Ale zaraz przypomina mi się, jak płakał do słuchawki ze strachu, że boi się mnie zranić i nie chce mnie stracić.
To wszystko jest takie trudne, nie wiem co robić, naprawdę nie wiem sad

Jakieś gówniarskie wybryki takie jak dla mnie.
Bo żeby nie wiem jak ktoś był pijany to przecież nie może nie czuć czegoś co czuje na trzeźwo.

2,431

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Boże normalnie mam taki natłok myśli że się gubie... Ponadto coraz bardziej odnoszę wrażenie że to się zakończy...

2,432

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Czas, czas...
Może nie warto się zbytnio angażować moja miła.
Kurcze czasem to falowo idzie, potrafimy kilka razy pod rząd przyciągnąć podobną osobę...

2,433

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tak wiem,że czas jest dobrym doradca... Ale co myśleć? Dać szansę? Czy zakończyć to wszystko bo zachował się okropnie wiedząc jakie są zasady itp?
Teraz nawet boję się odezwać, napisać... Zawiodłam się na nim sad myślałam że będzie inny...
Co robić,jak się zachować?

2,434

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Chyba najlepiej jest się nie odzywać, poczekać, zająć innymi sprawami. Niech on się kaja jeśli mu zależy. Jeśli nie będzie to chyba nie warto się przejmować.

2,435

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

myslisz ze moje milczenie moze jakos wpłynac na niego? Sama juz nie wiem, zalezy mi na nim, kocham go i nie wyobrazam sobie braku kontaktu z nim,ale zmusic go do niczego nie moge... Jedynie szanse moge mu ofiarowac... A czy ja wykorzysta to jego sprawa...

2,436

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

"Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci - jest twoje. Jeśli nie - nigdy twoje nie było."

2,437

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Spotkałam się z nim dziś. Nie wytrzymałam i pojechałam. Miałam gdzieś to, że on pracuje itp. Ale ja chciałam wiedzieć na czym stoję, bo nie zamierzam się bawić w kotka i myszkę - jak to było za czasów R. Dość się wycierpiałam i nie mam ochoty tego powtarzać, zwłaszcza że jakby nie patrzeć on doskonale wiedzieć jak to z R było i za nic w życiu nie chciał powtórzyć jego błędu (podobno).
No i spotkałam się, zapytałam co to kurna ma być, czemu milczy, jak mam rozumieć dane zachowanie i co dalej? Od słowa do słowa usłyszałam, że wie iż popełnił błąd, przeprasza i prosił (na kolanach!!) o szanse i wybaczenie. Uznał, że nie wie jak się zachować, aby mnie nie zranić ponownie, bo wie iż jestem wrażliwa. Ogólnie uznałam, że szanse dostanie ale musi mi pokazać,że jemu naprawdę zależy - jak nie, nie będę się zastanawiać i zakończę ową znajomość, bez owijania w bawełnę i cackania się jak z dzieckiem. Ponadto powiedziałam i wyraźnie zaznaczyłam, że nie życzę sobie więcej takiego zachowania - jak pije to nie dzwoni i pierdół mi nie opowiada oraz, że teraz ma czas pokazać, jak mu zalezy - palcem nie tknę telefonu i pierwsza nie zadzwonie. On zawalił sprawę, więc on ją naprawia - tyle w tym temacie. Jak będę widziała działania i zaangażowanie będzie OK, jak nie to papa i tyle w tym temacie.
Okazał skruchę, nawet ba popłakał się (co mnie ruszyło, bo to wydawał się twardy facet być a tu łzy) i mówił jednoczesnie, że nie chce mnie stracić, że mu zalezy, że kocha i nawet nie wyobrażam sobie jak bardzo mnie tym uczuciem darzy oraz że nie wyobraża sobie życia beze mnie. Że żałuje i nie chce mnie więcej ranić - a więc to coś chyba oznacza, takie zachowanie.
Biorąc pod uwagę, że zawsze był słowny i prawdomówny... heh a ja jestem w dołku, bo nie wiem co robić. Czy te słowa były prawdziwe, czy jemu naprawdę zalezy, czy mogę mu ufać...? Tyle pytań bez odpowiedzi sad

2,438

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moniu, pozwól chłopakowi się wykazać.

2,439

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

oj tak,pozwolę mu się wykazać. Teraz czas na niego i tylko od niego zależy jak między nami będzie. Bo ja zrobiłam tyle ile mogłam-pojechałam,wysłuchałam,swoje powiedziałam i dałam szansę... Pytanie tylko czy mówił szczerze...?

2,440

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myślę, że z czasem się przekonasz.

2,441

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

też mam taka nadzieje... Bardzo mi na nim zależy i nie chce go stracić... Jednakże czy nie mam wobec niego za dużych wymagań?

2,442

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wydaje mi się, że oczekujesz od niego zwyczajnej lojalności i tego by najzwyczajniej Cie potraktował z godnością, bez gówniarskich zachowań, jakie mu się zdarzyły.

2,443

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Życzę wytrwałości. Ewakuuje się na 10 dni. Może jakoś uda mi się zajrzeć w tym czasie.

2,444

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

wyjeżdzasz i masz pragnienie odpoczynku? Kurcze non stop mówie o sobie a co u Ciebie? Jak Twoje sprawy?

2,445

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

W zasadzie bez zmian. Dla mnie lepiej, że mówisz o sobie.
Szkoda gadać co mnie. Dużo tego.
Komornik. Spłonął pokój, wyniosłam się od faceta, męczę się z nim, nie mam już siły. Marazm.

2,446

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mówię o sobie i zapominam o Tobie - egoistka ze mnie straszna... WYBACZ!!
Rzucając kilka słów w poście zdaję sobie sprawę, że nie masz za ciekawie. Wyprowadzka na lepsze czy na gorsze Ci wyszła? Może to był właściwy krok?
Kochana ja wiem, że czasem człowiekowi brak sił na podjęcie jakichkolwiek działań, ale pomyśl sobie ile ludzi ma gorzej od nas i dają sobie radę. Nie wiem jak to robią, ale znajdują w sobie TĄ SIŁĘ i idą za ciosem walcząć o siebie... To piękne... Prawda?

2,447

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie,
Dobrze nie wiem od czego zacząć, mam mętlik w głowie. Trafiłam na to forum kilka dni temu. Uświadomiłam sobie, że jestem kobietą kochającą za bardzo. Zrozumiałam, że nie chcę już dłużej żyć w tym schemacie, który stworzyłam, więc zaczęłam działać. Zaczęłam czytać książkę Norwood Robin "Kobiety, które kochają za bardzo", która uświadomiła mi bardzo wiele rzeczy. Muszę przyznać że po przeczytaniu zaledwie pierwszych 30 stron poczułam się jakbym dostała obuchem, byłam zszokowana i zagubiona, nie wiedziałam co zrobić z tą wiedzą, ale czytam dalej.
Teraz jestem na etapie szukania pomocy i pierwsze co przyszło mi na myśl, to właśnie dołączenie do Was.
Co prawda mam bliskie osoby, które mnie wspierają i które starają się zrozumieć, ale chciałabym porozmawiać z osobami, które mają podobny problem... Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojej społeczności i wyjdziemy z tego razem...

2,448

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witam ponownie! Długo nie odpisywałam na zadane mi pytanie, ale nie zaglądałam tu dłuższy czas. Więc "hm...", jak już  wróciłaś to odpowiadam : to nie mąż i nie brat! To syn!  Bo syna też można kochać za bardzo. Choć moja nadmierna miłość jest być może usprawiedliwiona.. Bo pierwsze dziecko zmarło i na obecne przelałam wszystkie uczucia. Ale tak nie można. Przesadna miłość może zaszkodzić!

2,449

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witamy cię stalowa magnolia! Sądzę że znajdziesz tu pomoc i wsparcie!

2,450

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Mówię o sobie i zapominam o Tobie - egoistka ze mnie straszna... WYBACZ!!
Rzucając kilka słów w poście zdaję sobie sprawę, że nie masz za ciekawie. Wyprowadzka na lepsze czy na gorsze Ci wyszła? Może to był właściwy krok?
Kochana ja wiem, że czasem człowiekowi brak sił na podjęcie jakichkolwiek działań, ale pomyśl sobie ile ludzi ma gorzej od nas i dają sobie radę. Nie wiem jak to robią, ale znajdują w sobie TĄ SIŁĘ i idą za ciosem walcząć o siebie... To piękne... Prawda?

Pewnie, że piękne.

Nie wiem czy na złe czy na dobre. Nie było wyjścia. wolałabym być gdzie indziej.

2,451

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kurcze tyle czasu minęło Beato, że ja już tego nie pamiętam. Szukam.

2,452

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witaj hm... !  To było rzeczywiście dawno /ale ten czas leci!/!  To było 22 maja. Napisałam wtedy 2 posty. To jest strona 73.

2,453 Ostatnio edytowany przez stalowa_magnolia (2012-08-03 10:27:45)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziękuję.
Może w takim razie streszczę moją historię. Z K. wszystko zaczęło się 3 lata temu, tuż po tym jak rozstałam się z moim poprzednim partnerem. Nasza znajomość opierała się głównie na relacji wirtualnej. To była gra. Gra słów, gra składni, gra uczuć. Po 7 miesiącach takiej gry w 'ping-ponga' zaistniała między nami fizyczna bliskość. Nie w pełnym wymiarze ale pragnęliśmy się bardzo mocno. To mnie zaskoczyło, bo nigdy wcześniej nie czułam takiego pociągu do faceta, więc nie dziwi to, że od razu pomyślałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni.
Jednak K. był innego zdania. Nie chciał związku, zależało mu tylko na fizycznej uciesze. I może gdybym w tym momencie pokazała mu gdzie są drzwi to byłoby to zdrowe, ale tego nie zrobiłam. Powiedziałam, żeby przemyślał sprawę itd. 'Przecież między nami działo się coś cudownego! Jego to po prostu przerasta, ale ja mu pomogę w to wejść. Będziemy tacy szczęśliwi razem.' -tak właśnie wtedy myślałam. I żyłam tą nadzieją przez kolejne 2,5 roku. Oczywiście K. nie podzielał moich myśli, nie angażował się, mimo że ja się tak starałam, ale jednocześnie nie potrafił zrezygnować z tego układu. W sumie dlaczego miałby rezygnować skoro tylko brał, prawda? Tak w rzeczywistości było, ale nie bez walki. Kłóciliśmy się bardzo często, potrafiliśmy równać się z błotem a potem tygodniami milczeć. Potem zawsze któreś wracało. Zawsze.
Szybko dostrzegliśmy się, że ten układ niszczy nas oboje, ale nie potrafiliśmy z tego zrezygnować. Toksyczny związek.
W pewnym momencie w końcu się zbuntowałam. Ustaliłam koleżeństwo. I rzeczywiście, jak spotykaliśmy się od czasu do czasu, to na stopie koleżeńskiej, ale w internecie była gra. Teraz widzę bardzo wyraźnie, że prowadziliśmy ze sobą podwójne życie, w rzeczywistości koleżeństwo, na gadu- toksyczny związek. To smutne i niepokojące jak ludzie mogą stworzyć takie chore relacje.
Zaczęłam szukać pomocy. Przeczytałam mnóstwo książek- Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? Kobiety są z Wenus a mężczyźni są z Marsa; Nie zależy mu na Tobie; Toksyczny związek i jak się z niego wyleczyć; Rozstanie- pierwszy dzień Twojego lepszego życia! i kilka artykułów, wpisów na forach itd. Sądzę, że każda z nas to przerabiała, zanim trafiła tutaj, ale może się mylę. Pomocy szukałam nie tylko w literaturze ale także wśród bliskich mi osób.
Kilka dni temu miałam kolejną rozmowę z moją bliską przyjaciółką nt. K. Zaczęłam mówić, że za wygląd całej tej relacji winę w głównej mierze ponoszę ja, że może za bardzo na niego naciskałam z tym związkiem, że może za często robiłam awantury i miał mnie po prostu dość? Dobrze, że była czujna. Powiedziała mi, że skoro zaczynam obwiniać siebie za tą sytuację tzn. że jest już naprawdę źle i trzeba szukać pomocy u psychologa. Dało mi to do myślenia, po powrocie do domu od razu zaczęłam szukać pomocy w internecie.
Najpierw trafiłam tutaj, potem na stronę kobieceserce.pl a potem na książkę "Kobiety, które kochają za bardzo". Wszystko działo się naprawdę szybko, cały mój światopogląd wywrócił się do góry nogami. Odkryłam, że mój problem z K. nie był spowodowany tym, że jestem beznadziejna. Tylko tym, że mam despotyczną matkę, która wpłynęła na mnie kiedy byłam dzieckiem. Jestem DDD. Czy któraś z Was ma podobnie? Jak sobie z tym radzicie? Chodzicie do psychologa, czy może na spotkania grupowe? Jak sobie radzicie z odzyskiwaniem poczucia własnej wartości?
Mam nadzieję, że ktoś będzie chciał odpowiedzieć na moją historię. To piękne, że trafiłam tutaj- do grona kobiet, które chcą sobie po prostu pomóc.

2,454

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
beata19959 napisał/a:

Witaj hm... !  To było rzeczywiście dawno /ale ten czas leci!/!  To było 22 maja. Napisałam wtedy 2 posty. To jest strona 73.

Ok. Dziękuję, będę odświeżać. Coś mi tam świta, ale muszę rozjaśnić.

2,455

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Podstawowym problemem jest to, że w takiej relacji zatracamy samą siebie i ignorujemy własne dobro.
Odzyskanie własnej wartości jest bardzo trudne, ale możliwe. Ma na to wpływ wiele czynników. Rodzice tak samo jak potrafią dać nam miłość i ciepło, tak samo potrafią nas skrzywdzić. Nieraz są to tylko słowa wypowiadane w emocjach, które wydaja im się nie groźne, nas dzieci bolą i zostają jako jątrząca się rana na długie lata. Trudno ją wyleczyć, to jak gangrena. Samozaparcie pomoże.
Moja droga musisz zrobić sobie zestawienie, taki bilans układu, tak żeby zachować zdrową relację, nieraz dla własnego dobra warto znajomość zakończyć.
Psycholog nie jest głupim pomysłem. Zawsze dobrze z kimś porozmawiać chociażby po to, żeby poznać jego pogląd na sprawę.

2,456

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Bilans układu? Co masz dokładnie na myśli??

2,457

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zestawić co Ci dawał dobrego i co złego. Potem zobaczysz jaki wywarł na Ciebie wpływ.

2,458

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Rozumiem smile na pewno sporo wycierpiałam, ale dopiero w relacji z nim zaczęłam się zastanawiać nad sobą i swoimi problemami, ale raczej wynikało to z tego, że szukałam winy w sobie niż z tego, że mnie motywował do bycia lepszą...

2,459

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny:) och cieszę się że wróciłas HM... Brakowało mi Ciebie... Ja przyznam się bez bicia że jestem na rozdrożu. Z jednej strony wiem że jemu na mnie zależy,zrobił mi niespodziankę i non stop mówi dzwoniąc jak bardzo tęskni itp,jednakże weryfikuje te słowa aby znaleźć potwierdzenie na to że kłamie-po co? Nie mam pojęcia:P Stalowa Magnolio,jak każda z nas tutaj starasz się wrócić do dawnej siebie-są chęci to dobrze;) ale sposób w jaki powrócisz zależny jest tylko od Ciebie... Ja zaczęłam na siebie ponownie patrzeć łagodniejszym okiem po długich wieczorach z przyjacielem... Były to rozmowy które pozwalały mi zajrzeć w głąb siebie i zastanowić się nad wieloma sprawami. Minęło sporo czasu bo prawie rok,zanim poczułam że jestem pewną siebie,powróciły wartość siebie i szacunek... Było ciężko,ale wiem że sama bym sobie nie dała z tym rady,a rozmowy z przyjacielem ofiarowały mi naprawdę wiele,wiecej niż bym mogła prosić.

2,460

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia- mialas duzo szczescia z tym przyjacielem, na szczescie ja tez moge liczyc na wsparcie w przyjaciolce smile z ktorego na pewno skorzystam. Ciesze sie ze tutaj takze moge liczyc na wsparcie smile a jak to u Was dziewczyny wygladalo?? Kiedy nadszedl moment zeby powiedziec STOP??

2,461

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

STOP dla czego?
STOP dla końca związkowi-to on zerwał ale ja nadal żywiłam nadzieje...
STOP dla końca żywienia nadziei-w momencie gdy bardzo dużo osób zaczęło mi mówić jaki to bydlak...
STOP dla uzalania się nad sobą,gdy uświadomiłam sobie,że on nie jest pępkiem świata,a trzeba skupić się na swojej osobie,bo ja niczemu nie jestem winna(choć on uważał inaczej)...
STOP dla kontaktu (mieszkaliśmy w jednym bloku) gdy przyszedł w czerwcu i uderzył mnie...Spowodowało to że wyprowadziłam się z tego mieszkania i bloku w trybie natychmiastowym,bo zdałam sobie sprawę,że on już nie tylko psychicznie ale i fizycznie zaczyna gnębic,a tego nie chciałam...

Zaczynam od nowa,bez niego,ale ponownie ze sobą;) nie powiem,że bywa ciężko,ale wtedy myślę sobie-zwyciężyłam wtedy,dam radę i teraz...

Magnolio,aby dać radę trzeba chcieć działać w tym kierunku. Wiem że warto,jestem tym przykładem,choć początki były MEGA trudne. Masz w nas wsparcie,zawsze chętnie wysłuchamy,doradzimy i ochrzanimy jak będzie trzeba;) więc pisz! Nie krępuj się,wyrzuć z siebie myśli i pisz!

Hm a jak Twoje sprawy kochana? Odpoczynek pozwolił naładować akumulatory?

2,462

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia, dziękuję! Twoje słowa są bardzo budujące. To co przeszłaś- straszne, facet który podnosi rękę na kobietę to bydlak a nie facet. Trzymam za Ciebie kciuki, widać że jesteś silna!
W mojej historii cały czas pojawiał się jeden schemat- rozmawialiśmy, było dobrze, najczęściej w tym okresie dochodziło do jakiegoś spotkania, on zawsze był wtedy taki kochany; zaraz potem- ochłodzenie, potem zazwyczaj kłótnia a następnie- milczenie, które mnie doprowadzało do szału, potrafiło trwać po pare tygodni... zazwyczaj to ja pękałam i odzywałam się pierwsza...
Zawsze potem czułam do siebie pretensje, bo wiem, że powinno to wyglądać zupełnie inaczej. Miał nade mną przewagę. Rozmawiając z nim roiłam sobie że jemu 'jeszcze' na mnie zależy (nie zależało w ogóle, od samego początku). Zamiast pogonić go, to tkwiłam w tym chorym schemacie, czując się coraz gorzej, tracąc samoocenę. Przestałam dbać o siebie tak jak kiedyś- może nie przytyłam, ale było mi wszystko jedno jak jestem ubrana czy mam makijaż czy nie, nie obchodziło mnie jak wyglądam bo przecież myślami NON STOP byłam przy nim.
Teraz czuję się lepiej, wracam do siebie, mam nadzieję, że na dobre. Co prawda czasami wracam myślami do niego, ale to nic w porównaniu co było przedtem. W końcu do mnie dotarło, że on jest tym kim jest, że go nie zmienię, że nie muszę go zmieniać, że to czy on będzie inny czy nie zależy od niego a nie ode mnie i wiecie co? Czuję się z tym o wiele lepiej. Naprawdę.

2,463

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kochana,ten schemat jest typowy. Mój R również byl kochany a potem było ochłodzenie stosunków. Skupiałam uwagę na nim a nie na sobie,myślałam o jego potrzebach a moje były daleko stąd... To było okropne... I tak,też miałam wyrzuty sumienia,bo wydawało mi się że źle postępuje... I wiesz co Magnolio,to najgorsze myśli jakie mogłam mieć! Zrozum kochana,człowieka nie zmienisz,Ty robiłas wszystko co możliwe,robiłas dobrze. Nie zostałaś docenioną a on chcąc Ciebie zniszczył zachowywał się tak a nie inaczej... Nie zależało mu-no cóż,bywa. Dostałas lekcje,wyciągnij wnioski... Nie jest z Tobą jeszcze tak źle... Ja chciałam się zabić,zniszczył mnie,dotknęłam dna... Ale podniosłam się i błędem było że gdy spotkałam go na klatce pozwoliłam podnieść na siebie rękę... Teraz się wyprowadziłam i zaczynam żyć na nowo. Dla każdego jest szansa,dla Ciebie też;)

2,464

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Z tego co piszesz to rzeczywiście, nie jestem w najgorszej sytuacji ale i tak momentami czułam się jakbym była na dnie... Dobrze, że jesteśmy w stanie znaleźć w sobie tyle wewnętrznej siły żeby się podnieść, zmieniłyśmy sposób myślenia i teraz walczymy o siebie. Nie wiem czy też tak masz, ale ja czasami czuję się 'nie swojo' myśląc o sobie, mam nadzieję że w końcu mi to przejdzie i zbuduję w sobie zdrowe poczucie własnej wartości. wink
Przesyłam Wam buziaki i uściski w ten słoneczny dzień! ;*

2,465

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A skąd Ci o głowy przyszedł pomysł Magnolio, że jesteś w złej sytuacji? Proszę Cię, zauważyłaś że jest problem - to plus. A jeszcze chcesz coś zmienić w swoim życiu, wygrać walkę o siebie - to już naprawdę dużo smile
Kochana bo my jakbyś nie zauwazyła jestesmy silnymi kobietami (ba nawet gdzies mam na ten temat prezentacje), więc czemu się tu dziwić??
Ja w porównaniu do Ciebie nigdy nie miałam odczucia "nieswojo"... Raczej brzydziłam się samej siebie, wstydziłam za takie a nie inne postępowanie w życiu... Przecież ja kiedyś byłam silną kobietą, pewną siebie, pewnie trzymającego się swojego zdania i umiejąca mówić to co chce, to co uważam... I prosze dla byle wyrostka (teraz tak o nim myśle o nim) zmieniłam się i podporządkowałam swoje życie... Przestałam się liczyć, moje wartości i spojrzenie na świat...

Teraz wracam do swoich korzeni, nie jest ławto bo nadal czuje niepokój, że nie podołam... Ale mam wsparcie. Ponadto na forum dziewczyny dały mi niezłego kopa, więc siły się zbieraja...

Pozdrawiam i przesyłam zyczenia pogodnej nocy i kolorowych snów smile :*

2,466

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Jak czytam Twoje posty to czasami muszę zerkać na autora, bo mam wrażenie jakbyś pisała o mnie. Jak to możliwe, że dla takich chłystków tracimy głowę?!
Pomysł, że jestem w złej sytuacji przyszedł sam. Bo uświadomiłam sobie, że o tym co myślę na swój temat decyduje on! Patrzyłam na siebie jego oczami- czyli, nie jestem na tyle atrakcyjna żeby stracił dla mnie głowę tak jak ja dla niego, nie jestem na tyle interesująca żeby chciał ze mną często rozmawiać, nie jestem na tyle fajna żeby chciał spędzać ze mną więcej czasu. To było dołujące, teraz z tego wychodzę, ale dalej mam trudności. Może to przez kompleksy? Nie uważam się za chodzącego Tofika (;p) ale ciągle mam wrażenie że mogłabym być:
-ładniejsza
-zgrabniejsza
-mądrzejsza itd.
Ehhh, głupie myśli mnie naszły na noc ;/
Dobrej nocki Monia! :*

2,467

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj głupie myśli to Ty masz! Nie ładnie,oj nie ładnie! Powinnas pokochać siebie taka jaką jestes wink dokładnie wiem co czujesz bo miałam to samo,bo teraz z biegiem czasu widzę jak się zmieniłam dla niego-włosy ułożone jak on chce,ciuchy takie jak on chce i robię oraz mówie to co on chce... To straszne... Potem zostawił mnie dla innej i pomyślałam "jestem gorsza od niej bo inaczej byłby ze mną"... BŁĘDNE MYŚLENIE! Faceci lubią pewne siebie kobiety i to się liczy! Jeśli Ty czujesz się dobrze w swoim ciele to oni to zauważa... A te wrażenie,zawsze można zmienić... Chcesz być szczupłejsza-może warto by było pójść na siłownię czy jakieś zajęcia aerobowe-połączysz przyjemne z pożytecznym a ponadto wylądujesz negatywne emocje wink Ładniejsza? Ktos kiedyś powiedział mi że każda kobieta jest piękna,trzeba tylko to piękno wydobyć z siebie wink Mądrzejsza? No proszę Cie,gdybyś z nim była,nadal kontakt utrzymywała to wtedy bym się zastanowiła czy należysz do głupich i naiwnych kobiet ale widać że chcesz coś w tym kierunku robić,aby wygrać walkę o siebie-to mądre
Pozdrawiam w ten pochmurny i zimny dzień

2,468

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Masz rację Monia! Trzeba zatrzymać tą lawinę negatywnych myśli i coś zmienić, w końcu ile można się użalać nad sobą! Dziękuję Monia za słowa otuchy! :*
A co tam u Ciebie? Jak sobie radzisz??
Buziaki w ten dzień z przebłyskami słoneczka! wink))

2,469

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Bravo za podejście Magnolio!! tak 3maj...

Co u mnie? Sama nie wiem... Czuje się lekko zagubiona w sprawie mojego przyjaciela (P-nazwijmy go). Chodzi o to, że po tym jak sprawił mi ból poprosił o szansę... Dostał ją a jakże, ale ja nie widzę starań aby to wszystko chciał naprawić. Widzisz dzieli nas niecałe 100km teraz, ja jestem u mamy na wakacjach, on non stop pracuje. Wiem o tym doskonale i nie wymagam od niego aby przyjeżdzał kiedy jest zajęty i nie może, bo to rozumiem. Problem polega na tym, że on uznał ostatnio iż wynagrodzi mi cały ból w momencie gdy bede w mieście już - czyli w październiku... A to mi trochę nie bardzo się podoba, bo EFEKT ODNIESIONY W CZASIE - skąd pewność, że później bedzie już co ratować? Sprawa wygląda tak, że teraz podczas wakacji chciałabym aby mi pokazał, udowodnił i zawalczył, a od pazdziernika zacząć wszystko od nowa, zapominając o bólu i cierpieniu. Jednakże ilekroć mówie mu o tym jakby nie docierało. Ten prosi o cierpliwość itp ale ja nie chce... Znam siebie i wiem, że u mnie to zły doradca... Nie chce go bardziej irytować, ale on chyba nie zdaje sobie sprawy z tego co do niego mówię. Ponadto przecież jest wiele sposobów ratowania zwalonej relacji... Nie muszą to być codzienne spotkania... Owszem, codziennie rano dostaję smsa o wyznaniu miłości... Ale to chyba za mało... Nie wiem jak na niego wpłynąć aby zrozumiałm, że to jest TEN CZAS a nie w momencie mojego powrotu do miasta.
A może warto postawic go przed wyborem: albo coś działa albo koniec zabawy??
Jak uważacie?

2,470

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moniu, jedną z głównych przypadłości KKZB jest niesienie pomocy wszystkim naokoło i zasypywaniu innych radami, a zapominanie o sobie. Dlatego, nie chcę Ci nic radzić, bo to Twoja decyzja co zrobisz z tą sprawą. Jedyne co mogę zrobić, to powiedzieć mój punkt widzenia, a jest on taki:
Wydaje mi się, że kochające się pary chcą jak najszybciej rozwiązywać jakieś spory, albo nadrabiać zaufanie itd. Wydaje mi się, że Twój przyjaciel czuje się bardzo komfortowo w relacji z Tobą i nie widzi potrzeby żeby wysilać się aż nad to, bo widzi jak Tobie zależy żeby było dobrze- pokazujesz to w rozmowach z nim o naprawianiu przez niego tego co zepsuł. Chyba Tobie bardziej zależy żeby on coś naprawił niż jemu samemu. Pytanie tylko dlaczego?

Posty [ 2,406 do 2,470 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024