Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 33 34 35 36 37 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,211 do 2,275 z 2,850 ]

2,211

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

U mnie detoks dobrze działa, czuję się z dnia na dzien coraz lepiej. Ale widzę że jestem zamknięta na nowe, nikogo nie przyciągam, nikt nie pisze, mało co wychodzę.. hmm może to okres przejściowy albo te lęki.....Zaraz po rozmowie z nim rzuciłam się w wir umawiania ale to mnie dobiło strasznie- więc porzuciłam to.

Szczerze to ja mam to samo, nie czuje się atrakcyjna itp. Wczoraj miałam spotkanie ze znajomymi, nie uwierzycie z kim!! Przyszła moja kumpela oraz...szwagier R!! Przyszedł do niego, ale że go nie zastał wpadł do mnie na "kawę". Skończyło się na 1l.wódki, dużo śmiechu i zabawnych sytuacji. Szwagier R powiedział mi, że jestem fajna, atrakcyjna itp (brakowało mi tego, że jestem pozytywnie postrzegana przez faceta). Dziś nie biorąc pod uwagę kaca jest dobrze big_smile takie spontaniczne spotkania są dobre.

Dziś np wybieram się do kina - sama a co wink Kto powiedział, że na seanse należy chodzić z kimś?? Nigdzie to nie jest napisane smile
Może powinnaś podobnie się zachować - sama wyjść, sama poznać nowych ludzi itp. Poza tym JA piszę do Ciebie i wiele innych dziewczyn. Po to jesteśmy tutaj wink

Zobacz podobne tematy :

2,212

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

hej,
jestem tu nowa i chciałabym aby ktoś dodal mi sił , powiedział co mam dalej robic , a może zwyczajnie chcę się wygadać.
Ja jestem kobietą kochającą  za bardzo a mój mąż ( jeszcze ) jest uzalezniony od swojej rodziny i zupełnie nie potrafi podjąc jakiejkolwiek decyzji( strach i najlepiej przemilczeć temat ).
Zawsze to ja starałam się o wszysto w tym małżeństwie, to ja opiekowałam sie dzieckiem, dbałam o dom, i sprawy z nim związane itp, on jedynie chodził do pracy ( od rana do nocy ). Ja ciągle sama z dzieckiem , zero pomocy i zainteresowania z jego strony. ja coraz z wiekszymi zastrzeżeniami wobec jego postępowania, on czasem poprawa na dzień czy dwa a czasem nie bo przecież ja się czepiam a czego mi wlaściwie brakuje???
W całym naszym wspólnym życiu obecna jest mamusia męża. Wczesniej nieustajace telefony o każdej porze i żale , żale i naciskanie żeby przyjechał ....
Póżniej gdy została wdową to zawładneła już synem zupełnie. każda wolna chwila u niej choćby niewiem co się działo w naszym domu to i tak jedzie do mamusi. Zostawia nas samych w każdy weekend.
Tak trwało to kilka lat , a teraz powiedział mi że się mu sie uczucie do mnie wypaliło.
Gdy mu pokazałam że jest uzależniony i to jakim stopniu to  sie wyprowadził aby zastanowić się czy mozę do nas wrócić czy może sie zmienić.  Jak go po kilku tygoniach spytałam czy wróci to pokiwał głowa że nie.  Popłakal sie gdy powiedzialam mu że niszczy życie dla mnie i dla dziecka, że tu jest jego miejsce. Znów trwa w jakimś zawieszeniu , chociaż ja juz nastawiam się że męża już nie mam.
Czuję sie strasznie. Oszukana i skrzywdzona. Oczywiście boję się co będzie dalej , jak sobie poradzę , jak dobrze wychować dziecko. Totalna czarna dziura.

2,213 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-11-23 16:02:11)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Lejdi smile ja też uważam jak Monia smile teraz zachłystuję się swobodą, pomimo pracy, dzieci, szkoły, problemów, braku kasy na wszystko...zachłystuję się tym życiem bez wiecznego zgrzytu nie wiadomo o co i coraz bardziej mi to singlowanie pasuje wink
A jeszcze jak już całkiem się rozdzielimy, sprzedamy w końcu dom, to chyba dam na mszę...
Fajnie spacerować samemu, do kina też chętnie bym poszła przy czasie i wolnym groszu...kiedyś do głowy by mi to nie przyszło smile i nikomu nie życzę tych emocji, które za mną...   dlatego jestem przekonana, że to tylko kwestia zbudowania w sobie nowej jakości, przełamania swoich wewnętrznych ograniczeń, obaw...
smile Wszystkie to wiemy smile, wszystkie przeszłyśmy, albo jeszcze przechodzimy przez piekło, wczoraj ja miałam swoje małe piekiełko, co tam, nie można pozwolić sobie na smutek i uczucie bezsilności...to uczucie właśnie to jest to z czym najbardziej walczę...
I jak czytam Lejdi, że trochę się wycofujesz, zamykasz "dla spokoju" to zapala mi się światełko alarmowe....  mi pomogło wyszukiwanie sobie drobnych przyjemności, dosłownie drobiazgów, ale na tyle mnie podniosły, że zachciało mi się cieszyć z życia codziennie...
Bardzo przepraszam za taki monolog, wiem...nieskładny...
Kredka smile witam Cię ciepło.
Trzymasz się jako tako ? Na pewno sobie poradzisz, z tego co piszesz konkretna z Ciebie kobieta, ten początek, czas kiedy emocje szaleją i czarna rozpacz, jak ten czas przejdzie w łagodniejszy ...zobaczysz...to takie gadanie wiem, ale rzeczywiście czas działa cuda...a jestem pewna, że sobie poradzisz, masz dla kogo smile Zapraszam, pisz jak tylko masz ochotę.

2,214

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

kredko na początku serdecznie Cię przytulam, ale nie uważam, abyś kochała za bardzo. To co robisz, to wszystko wynikało z miłości, którą nie TY a Twój mąż zniszczył (przypominam kochanie za bardzo z naszej strony niszczy przez nas związki i miłość). Twój mąż to typowy mamisynek (przykre ale prawdziwe). Ponadto problem jest nie tylko z nim, ale i z teściową, która po śmierci męża przelała całą miłość na syna. Uważa, że musi być komuś potrzebna i padło na Twojego męża. (możliwe, że to ONA kocha za bardzo tongue ). A nie pomyślałaś aby porozmawiać z nią na ten temat? Ale nie aby mieć pretensje, tylko mądrze podjeść, że czy nie zauważyła, że syn jest coraz częściej u niej i że przez to dzieci rzadko widzą tatę? Pogadaj z nią jak żona z żoną, jak matka z matką. Wiem, że nie przepadasz za nią, ale rozmowa (mądra) nie zaszkodzi... Zwłaszcza jak powiesz jej, że dzieci tęsknią za tatą a Ty za mężem, że jest Ci trudno itp. W końcu to również kobieta z sercem... Pomyśl o tym smile

2,215

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moniu, ja nie jestem u siebie, więc wyrzucić go nie mam jak za bardzo. U siebie w mieszkaniu nigdy nie pozwoliłabym na takie coś. Nawet zdjęcia zrobiłam jaki potrafi stworzyć gnój. Paranoja. Walczę z myślami gdzie by pójść. Nie mam już siły. Sporo tego na mojej głowie.
Tylko nie chcę, żeby moje dziecko na to patrzyło, a tamten niech sobie robi co chce.

Szkoda mówić. Niedługo wreszcie rozprawa. Trzeba się uwolnić. Dziękuję za wsparcie. Ostatnio dużo rzeczy w pracy więc kiepsko z czasem, żeby do Was zajrzeć, a w domu... nie ma jak. Komputer zajęty, a poza tym..wiadomo. smile
Jestem z Wami nawet jeśli mnie nie widać. smile

2,216

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hm... A nie myślałaś aby się wyprowadzić? Przecież dorzucasz się do rachunków - tak? Więc możesz zawsze wynająć coś sama. Ja bym zagroziła, że się wyprowadzam, bo nie zamierzam mieszkać w chlewie, ani tym bardziej być sprzątaczką. Przecież on nie jest dzieckiem, aby nie umiał posprzatać po sobie. No sorry... A gdyby tak nagle przyszło mu do głowy, że sorry ale się wyprowadzasz zaczął by się zastanawiać. A Tobie kochana by pokazało to czy on jest z Tobą bo mu na Tobie zalezy czy jest z Tobą bo potrzebuje sprzątaczki big_smile

2,217 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-25 12:13:40)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Hm... A nie myślałaś aby się wyprowadzić? Przecież dorzucasz się do rachunków - tak? Więc możesz zawsze wynająć coś sama. Ja bym zagroziła, że się wyprowadzam, bo nie zamierzam mieszkać w chlewie, ani tym bardziej być sprzątaczką. Przecież on nie jest dzieckiem, aby nie umiał posprzatać po sobie. No sorry... A gdyby tak nagle przyszło mu do głowy, że sorry ale się wyprowadzasz zaczął by się zastanawiać. A Tobie kochana by pokazało to czy on jest z Tobą bo mu na Tobie zalezy czy jest z Tobą bo potrzebuje sprzątaczki big_smile

Oj nie stać mnie. Po odliczeniu jednej rzeczy, którą muszę płacić jeszcze przez jakiś czas zostaje mi jakieś 800 złotych, ale teoretycznie, ponieważ miałam przerwę z powodu zmiany pracy i muszę łatać dziury, więc właściwie jestem do tyłu. Nie mam za co. Nie mam na nic moja droga. Jest babcia, która siedzi w mieszkaniu po ciemku, albo matka choleryczka, z którą wytrzymać 15 minut to nie lada wyzwanie. Nie wiem co gorsze. sad

Nie, nie, on mnie nie traktuje jak sprzątaczki, przecież ja nie muszę sprzątać wcale. (Żyjmy w gnoju!).

Mnie się wydaje, że on może nie umieć, niektórych rzeczy w życiu nie robił (może tak tylko mówić, ale wierz mi, że to bardzo możliwe, że tak jest). Niektóre rzeczy jak już robi to często zniszczy albo pobrudzi inne. To mnie bardzo denerwuje, bo jak wiesz niektórych rzeczy nie da się wyczyścić, wyprać naprawić. I niby w pracy logicznie postępuje, a przy podstawowych czynnościach nie potrafi. To jest jakiś kosmos. Bardzo głupio mi o tym pisać, emocje są, ale jakoś tak. Mówię, tłumaczę, nie rozumie.

2,218

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kochana Hm... A nie pomyślałaś, aby wynająć pokój u jakiejś starszej osoby? Zawsze to jakaś pomoc by była dla danej osoby a Ty miałabyś gdzie mieszkać. Wiele jest takich ogłoszeń, wystarczy poszukać wink

Bo wątpie w to, aby poważna rozmowa z nim pomogła rozwiązać problem. A powiedz mi dlaczego z nim jesteś?? Tak szczerze - jaki powód jest że nadal z nim jesteś??

2,219

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie mam dokąd pójść, nie mam za co wynająć, naprawdę. Nie mam. Czasem potrafi być dobry, ale ostatnio już mi to wszystko za bardzo obrzydło. Rozważałam bardzo różne opcje

2,220

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Pisze do Was bo już drugi raz dałam się nabrać-a mój problem jest właśnie taki,że kocham, wierze i wybaczam, poprzednim razem 5 lat dawałam się nabierać, był to jednak związek,teraz jest gorzej bo 3 miesiące temu był ślub. Słyszałam co mówią o moim obecnym mężu ale niektórzy też myśleli,że życie go nauczyło bo doświadczyło go bardzo boleśnie. Z tym,że jak widzę jak zaczął traktować mnie to nawet nie chce sobie wyobrazić co robił jej. Tym bardziej,że kilka rzeczy powiedział mi jego nastoletni syn ostatnio. Po ślubie zmienił się diametralnie(wcześniej mieszkaliśmy razem ok 8 miesięcy i był ok). Wszystko było nie tak,za dużo tracimy pieniędzy (chociaż w domu nie zrobiliśmy nic), nic nie robie (chociaż chodze do pracy, zarabiam, robiłam przetwory, co niedziela placek albo sałtka), wyzwiska, groźby,że dostane i ten pełen nienawiści wzrok, zaczął pić coraz więcej. Na koniec wyp....lił mnie dosłownie z domu (tymi słowami), wyrzucił rzeczy z domu, teraz mówi,że nie wie czemu tak postępował ale się zmieni, z tym,że ja się go boje i nie wierze bo dobrych kilka lat był sam i mógł się zastanowić nad swoim postępowaniem,nic go jednak nie nauczyło. Nikt mnie nigdy tak nie upokorzył, najbliższa osoba i to w tak krótkim czasie. Mogłabym pisać długo, bo rozliczał mnie z czasu( droga tylko praca-dom -dom-praca), z każdej złotówki i każdy powód był dobry do awantury, a moje łzy go nie ruszały wogóle,tak jakby pastwienie się nad kimś i wyniszczanie go psychiczne sprawiało mu przyjemność.
Teraz będzie sprawa o znęcanie psychiczne,sama bym się nie odważyła jej wnieść ale może i dobrze się stało (chociaż dalej mam wyrzuty sumienia czy dobrz zrobiłam), później rozwód-niestety. Ciężko mi okropnie ale nie można się dać tak poniewierać, moje zdrowie jest zszargane strasznie. A samoocena bliska dna...

2,221

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witaj. Trafił Ci się psychofag, czy jak tak na grupie wsparcia pisze jedna z dziewczyn charakteropata (psychopata po prostu). Tylko nie daj się zwieźć i zakończ sprawę jak trzeba. Z takim człowiekiem nie da się żyć. Zwłaszcza jeśli był z kimś wcześniej i z niewiadomych powodów się rozstali.
Ja uległam i teraz ponoszę tego konsekwencje. Nie wysłałam go na leczenie, mimo, że był taki wniosek, nie zamknęli go, mimo, że mnie pytali. Ja byłam ogłupiała tym co wyprawia. Nie ma co rozpamiętywać. Może tak miało być.
Nie daj się. Jeśli odpuścisz będzie gorzej. Niech wie, że nie należy z Tobą zadzierać.

2,222

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Witaj. Trafił Ci się psychofag, czy jak tak na grupie wsparcia pisze jedna z dziewczyn charakteropata (psychopata po prostu). Tylko nie daj się zwieźć i zakończ sprawę jak trzeba. Z takim człowiekiem nie da się żyć. Zwłaszcza jeśli był z kimś wcześniej i z niewiadomych powodów się rozstali.
Ja uległam i teraz ponoszę tego konsekwencje. Nie wysłałam go na leczenie, mimo, że był taki wniosek, nie zamknęli go, mimo, że mnie pytali. Ja byłam ogłupiała tym co wyprawia. Nie ma co rozpamiętywać. Może tak miało być.
Nie daj się. Jeśli odpuścisz będzie gorzej. Niech wie, że nie należy z Tobą zadzierać.

Nie rozstał się tylko pierwsza żona zginęła w wypadku a znęcał się nad nią okropnie on oczywiście mówi,że dostała kilka razy bo zasłużyła. Teraz wierze w to wszystko co ludzie mówili, ale musiałam się przekonać na własnej skórze niestety.

2,223 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-11-25 13:10:10)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

STOP!! Nadziejo, skąd pomysł, ze jesteś kochającą za bardzo?? To co opisałaś w niczym mi nie przypomina syndromu jaki my mamy... Więc proszę wyjaśnij mi gdzie jest ten Twój syndrom?? Że się znęcał? Że groził? Że bił? Tak zachowuje się dupek, facet, który na Ciebie nie zasługuje. A psychofag - to tyczy się nas big_smile

Skąd pomysł aby napisać właśnie na tej kafejce? Nie odbierz tego źle, że chce Cię wyrzucić itp. NIE!! Nic z tych rzeczy... Ale zastanawiają mnie pewne rzeczy...

Widzisz ja również słuchałam co ludzie mówią o R, a jednak pomimo tego, że przekonałam się na własnej skórze i tak wierzyłam jemu, bo byłam ślepo zapatrzona w niego... A Ty?? Proszę o więcej informacji - pomożemy a jakże. W babach siła!! wink

EDIT:

Hm... Przecież oni zawsze są mili na początku... Dopiero po jakimś czasie pokazują swoje pazurki, pokazują prawdziwe ja!! Wydaje mi się, że jeśli byś chciała umiałabyś się wyrwać z tego kieratu... Ale odnoszę wrażenie, że Ty nie chcesz, bo boisz się tego co może być potem... Samotności... Jak to jest??

2,224

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A to przykra sprawa. To się kobieta nacierpiała. A jego syn jak?
Wiesz, jeśli kochamy to nie wierzymy. Mnóstwo błędów popełniamy.

2,225

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No właśnie, nie wierzyłam,ale jak mnie zaczął traktować po ślubie i zobaczyłam jego zachowanie raz, drugi i kolejne,i ten wzrok,bezwzględnośc,to zaczęłam wierzyć. Syn się go boi ale powiedział mi o kilku sytuacjach,które miały miejsce z jego matką a które widzi,że zaczynają się od nowa. On oczywiście o tym nie wie. Ale pewnie masz racje,w mojej sytuacji górę nad miłością bierze strach,paniczny strach. Tak jakbym brała ślub  z zupełnie innym człowiekiem. Przepraszam,że tu napisałam.

2,226

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
nadzieja82 napisał/a:

No właśnie, nie wierzyłam,ale jak mnie zaczął traktować po ślubie i zobaczyłam jego zachowanie raz, drugi i kolejne,i ten wzrok,bezwzględnośc,to zaczęłam wierzyć. Syn się go boi ale powiedział mi o kilku sytuacjach,które miały miejsce z jego matką a które widzi,że zaczynają się od nowa. On oczywiście o tym nie wie. Ale pewnie masz racje,w mojej sytuacji górę nad miłością bierze strach,paniczny strach. Tak jakbym brała ślub  z zupełnie innym człowiekiem. Przepraszam,że tu napisałam.

Nadziejo nikt nie ma Ci za złe, że tu napisałaś. Ja po prostu jestem ciekawa, w którym momencie zauważyłaś, że kochasz za bardzo, skąd pomysł napisania akurat tutaj - tylko tyle smile nie chciałam abyś źle odczytała mój post. Natomiast dostajesz ochrzan za słowa "później rozwód - niestety" Co to ma znaczyć - NIESTETY?? Chciałabyś nadal być tak traktowana? Dziękuj Bogu, że w porę się opamiętałaś, założyłaś sprawę o znęcanie i występujesz o rozwód - to najlepsze wyjście z całej sytuacji.

Strach, która z nas go nie doświadczyła... Ale podoba mi się Twoje podejście, że nie należy dawać się tak poniewierać itp - brawo smile Natomiast co do samooceny - ech biedna, wiem jak to jest być bliską dna (ja chciałam popełnić samobójstwo). A może byś udała się na terapię - możliwe że by Ci pomogła wink Myślałaś o tym??

2,227

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myślałam o jakiejś terapi,udaniu się do psychologa bo może dzięki rozmowie z profesjonalistami inaczej spojrzę na to wszystko,naprawdę wezmę się w garść i zacznę najpierw stawiać na siebie a na przyszłość będę baczniejszym obserwatorem. Szacunek przede wszystkim-ja kogoś szanuję i wymagam tego samego i choć serce mi się kraje i boli bardzo to gdy nie widzę skruchy i druga strona nie widzi problemu,więc wszystko jasne. Dzisiaj się trzymam ale wiem,że jeszcze będzie dużo takich dni kiedy się rozkleję,tym bardziej,że idą święta.

2,228

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myślałaś, ale nie podjęłaś kroku aby coś zrobić w tym kierunku... Widzę, że piszesz ogólnikami... Nie tego oczekuje ani ja ani żadna inna. Nie odpowiedziałaś na moje pytanie wczesniejsze, teraz te ogólniki. Wiesz aby uzyskać pomoc powinnaś pisać rzeczowo - co Cię boli, czego oczekujesz, co robisz, a czego się boisz itp.

2,229 Ostatnio edytowany przez Lejdilejdi (2011-11-25 16:33:05)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej co u was?
Wybieracie się gdzieś na andrzejki?

Hm- myślę że wcześniej czy później się to skonczy i tak, to moze narazie traktuj go jako współlokatora. On chyba Cie tak traktuje skoro celibat i robi swoje..Myślę, że nie ma co tracić na niego energii, lepiej dążyć do tego aby się wyprowadzić kiedyś.

Słyszałyście może o jakiejs pracy biurowej w Krakowie? Szukam, wysylam aplikację i nic:(

A tak to jest o niebo lepiej co do mojej "milosci", jednak 90 dni bez kontaktu to rzeczywiście terapia najlepsza;-)
No i już mnie ciągnie do wyjść z ludzmi:D:D:D

2,230 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-26 11:11:57)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć dziewczyny.
Lejdilejdi nie słyszałam, ale jak coś usłyszę napiszę, bo przecie sąsiadka na to wychodzi.
No jedyne wyjście to potraktować właśnie jako współlokatora. Wiecie co jest najgorsze, to przytulanie. Przytulać tak i nic więcej, to mnie dręczy i męczy.

Nadziejo, nie myślałas o jakimś ośrodku interwencji kryzysowej, tam są specjaliście zajmujący się głownie taką problematyką z jaką ty się musisz.

Monia ma rację, ogólniki nie wiele nam dają, bo trudno rozwiązać problem ogólnie jeśli boli nas coś szczególnie.

Niestety nigdzie się nie wybieram na Andrzejki, d.. blada.

2,231 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-11-26 17:53:37)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hm... nie jesteś jedyna, która zostaje w domu w tym okresie. Mnie natomiast wkurzyła koleżanka. Nie uwierzycie ale zaczęła mnie uświadamiać co dobrze a co źle robiłam z R, jak powinnam się zachowywać itp. Szlag mnie trafia!! Powiedziałam jej, że to moje życie i dobrze by było gdyby odpuściła sobie owe komentarze, to usłyszałam na odpowiedź "choć jestem Twój rocznik to życie bardziej mnie doświadczyło, mam większe doświadczenie i powinnaś się mnie słuchać a dobrze Ci na tym wyjdzie". Wrrr...Postanowiłam olać sprawę, ale się nie dało, na każdym kroku słyszę "źle robisz, bo powinnaś..." albo "zastanów się, bo ja na Twoim miejscu...więc zrób tak jak radę, nie pożałujesz" bądź "głupia jesteś, zrób tak jak mówię i koniec tematu". Niezależnie co powiem i jak zwróce jej uwagę to jak grochem o ścianę sad nic nie dociera... W towarzystwie pokazuje, że ma moją osobę w głębokim poważaniu, ale na osobności chce mną rządzić i sterować. Szlag mnie trafia... Już brakuje mi sił... Myślałam, ze jak pozna faceta to się zmieni, ale gdzie... Jemu mówi o tym co ze mną gadała, jemu mówi jak stara się mnie uświadomić - cholera może człowieka wziąc!!

Wybaczcie, ze tak nie na temat ale jestem mega zła... Musiałam z siebie to wyrzucić

2,232 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-11-26 22:37:21)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Hm... nie jesteś jedyna, która zostaje w domu w tym okresie. Mnie natomiast wkurzyła koleżanka. Nie uwierzycie ale zaczęła mnie uświadamiać co dobrze a co źle robiłam z R, jak powinnam się zachowywać itp. Szlag mnie trafia!! Powiedziałam jej, że to moje życie i dobrze by było gdyby odpuściła sobie owe komentarze, to usłyszałam na odpowiedź "choć jestem Twój rocznik to życie bardziej mnie doświadczyło, mam większe doświadczenie i powinnaś się mnie słuchać a dobrze Ci na tym wyjdzie".

..to zdanie wyżej świadczy dokładnie o czymś przeciwnym..że nie została doświadczona przez życie, bo taka osoba nabiera pokory życiowej i tym samym szanuje wybory, zachowania i decyzje innych..jakie by one nie były.

wyluzuj monia..niech sobie gada co chce, tym nic Ci nie wnosi akurat.

2,233

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ale przez to czuje się gorsza sad w każdym tego słowa znaczeniu...

2,234

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a ja Wam też pomarudzę co u mnie..

Z Andrzejkami to tak jak u hm.. - też d..pa blada, a raczej ja mam to w d..pie. Nigdzie nie ide, nie chce mi się. Ostatnio wychodzę czy cokolwiek robię wtedy gdy wiem, że warto..Nie chce mi się nic na siłę. Jesień przyszła z tymi długimi wieczorami, więc jakaś taka nieruchliwa się zrobiłam.

A tak poza tym walczę ostatnio troszkę ze swoimi emocjami i naprawdę czasami mam niezłe "jazdy" sama ze sobą. Ale daję sobie radę i szybciutko wychodzę na prostą. Da się tak jeśli na całą sytuację spojrzy się zupelnie z boku, tak jakby wychodząc z własnej skóry i stając obok. Wtedy (rozumowo) wszystko wygląda w zupełnie innym świetle. Emocje są paskudne, zupełnie zawężają obraz, zwłaszcza jak się jest DDD (lub DDA).

Chodzi o tą moją znajomośc odległościową..ja się nie mogę angażować!! w żadnym wypadku!!, a niestety pewien punkt został przekroczony i co jakiś czas muszę staczać z tym wszystkim własną wewnętrzną "walkę".

Żeby się troszkę rozproszyć i nie zaczynać myśleć obsesyjnie o jednej tylko osobie wlazłam znów na portal:) Ze szczerym założeniem typu: "a teraz znajdę sobie kogos dostępnego i będę miała happy end!!". Źle na fotce nie wyglądam, gębę umiem otworzyć. "Oferta" nie do odrzucenia jednym słowem jestem:).....tiaaaaa!!..z setkę profili przejrzałam, jakieś dziesiątki zagadywań mnie i.....okazuje się, że ...nikt ze mną nie chce dłużej gadać! Albo ja nudze, albo mnie nudzą, albo co innego nie tak. Doszłam do wniosku, że jestem za dziwna, za inna jak na ten netowy małpi gaj. Nie staram sie udawać niewiadomo kogo, nie reklamuje sie, często odpowiadam cos lekko ironicznie, bo to dobry "test na inteligencje" adresata. Okazuje się, że to odstrasza! Poza tym te przynudzania zaraz na wstępie w 1 czy 2 wiadomości: "a może na kawę się umówimy?, a jeszcze jakieś zdjęcie masz? a może zdjęcie na szpilkach masz, a nosisz szpilki?". A na drzewo!!!! Na zdjęcie w szpilkach to trzeba sobie zasłużyć!..na czas spędzony na kawie jeszcze bardziej.
Zdołowało mnie to...stwierdziłam, że nie mam szans na cokolwiek i nigdy, a czym dalej w wiek (u facetów też) tym gorzej.
Już miałam wyłazić stamtąd, ale z ciekawosci przejrzalam jeszcze inne profile. Masę tego przejrzałam..No i ..zupełny przypadek:)..mam nową znajomość z fajnym inteligentnym facetem jak mi się wydaje... To znów jest inny kraj...! Na razie ok..rozproszyłam sobie uwage, troszkę mnie podnioslo na duchu, że moze trafić się ktoś kto spełnia jakieś moje kryteria (a nie mam ich niskich) i ten ktoś stara się podjąć jednak jakiś wysiłek próby poznania mnie...

2,235

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Ale przez to czuje się gorsza sad w każdym tego słowa znaczeniu...

przez co? że ona tak gada? ale w ktorym punkcie dokładnie?
Monia to jakaś Twoja przyjaciólka którą szczególnie cenisz?

2,236

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

O hm widzę że z moich okolic.

Monia spokojnie:) Widzicie wlasnie o to chodzi, że musimy się wzmocnić maksymalnie żeby żadne krytyki i inne wydarzenia nie wpędzały nas w takie emocje.

Katia nie przejmuj się, ja dostaję totalnej depresji na portalach randkowych  ..aaa i nie bardzo chcę mieć kogoś kto ma tam konto i pisze z tysiacem dziewczyn. Osobiscie mialam wiele fajnych znajomosci z netu ale przez portale związane z hobby itp.

Ja zorganizowalam sobie wyjscie  na andrzejki i było.. super a.. powiem wam że też srednio mi się chcialo wyjśc, ale tyle w domu ostatnio siedziałam że już świra dostaję;-)

No a on siedzi we mnie, własciwie nie ma dnia żebym nie myślala, może z czasem minie..

2,237

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie,tą stronę poleciła mi jedna z forumowiczek,nie pamiętam już która,z tym,że macie racje,trochę chyba to nie miejsce dla mnie. Mimi swoich uczuć do niego nie chę wracać,boję się go. Te jego zachowania mnie szokują,myślę,że jest nieobliczalny, wszyscy skrycie lecz z lekkim niedowierzaniem myśleli,że życie dało mu w kość,że się zmienił ale niestety,tylko ja się dałam nabrać tak do końca,przykre to okropnie i boli bardzo bo naprawdę myślałam,że w końcu układam życie z kimś na kim mi zależy,jemu na mnie, czuję się bezpieczna-lecz życie bardzo szybko napisało inny scenariusz. Jestem załamana ale staram się mieć chwile załamania nie pokazując tego,nie chce ranić wszystkich dookoła ani obarczać moimi problemami. Mam czasem tragiczne myśli ale wiem,że to nie rozwiązanie,może jeszcze i dla mnie zaświeci słońce. Długo się zastanawiałam czy nie wrócić,ale nie wierze w jego zmianę, to człowiek po 40 i miał dość czasu nad zastanowieniem się nad sobą,zresztą on nie widzi problemu w swoim zachowaniu,zmieni się i tyle i ja mam w to uwierzyć. Starałam się nie popełnić błędów z poprzedniego związku w którym tkwiłam 5 lat, pomagając,czekając na poprawę i nic, życie przemija szybko a nie można siędawać traktować jak niewolnik czy worek treningowy bo na pewne zachowania po prostu nie ma przyzwolenia ani wytłumaczenia(może to trochę samolubne co piszę).

2,238

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie reagować emocjonalnie na oskarżenia innych, nie brać ich do siebie to bardzo trudna rzecz. Ja kiedyś chorowałam niemalże kiedy ktoś zanieczyszczał atmosferę. Ale to nie nasz problem tylko jego. Jakim prawem ktoś może nas oceniać jeśli nie zna emocji, myśli, które nami kierują w danej sytuacji.
Mnie ostatnio Moniu zwyzywała obecna pani ojca mojego dziecka. Ona po rozwodzie z 15 letnim synem, która związała się z facetem nie rozwiedzionym. I ona będzie mnie pouczać i wygadywać jak to ona wie lepiej co i jak z mojego życia. No żart. Paranoja. I wiecie co ze spokojem parę rzeczy jej odpowiedziałam, choć uważam, że takie rozmowy zupełnie nie mają sensu. Niesamowicie była wzburzona. Jedyne co się nie spodziewa zapewne to...

Moniu, niech się koleżanka pocałuje w nos i na sosnę. Po co to? Ja miałam bardzo bliską przyjaciółkę niemalże, która zawsze jak się spotykałyśmy miała do mnie pretensje, pouczała mnie, chciała jakby odreagować wszystkie emocje na mnie.  A niby dlaczego. Co to ja jestem żeby się na mnie wyżywać.

Buziak.

Strasznie głupio, że ni8e mogę z Wami popisać jak jesteście, tylko zawsze jestem po ...

Lajdilejdi sąsiadko... smile

Nadziejo... trzymaj się, wiem, że w niektóre rzeczy trudno uwierzyć, miłość ślepa jest.

2,239

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Żeby się troszkę rozproszyć i nie zaczynać myśleć obsesyjnie o jednej tylko osobie wlazłam znów na portal:) Ze szczerym założeniem typu: "a teraz znajdę sobie kogos dostępnego i będę miała happy end!!"

Kochana nie rozumiem, po co szczęścia (klin klinem) szukasz w internecie? Czemu akurat w ten sposób wybijasz sobie dupka z głowy?? To nie ma na świecie innych możliwych sposobów tylko akurat net? A może dlatego, ze znasz ten teren, że wiesz czym to wszystko pachnie??

Lejdi szczerze, to owszem cenie sobie ową osobę, jej zdanie i pomocną dłoń (choć ostatnio  nie jest tak dobrze jak dawniej sad ) ale tym razem przesadziła sad

Nadziejo - ludzie się nie zmieniają, mogą jedynie mydlić oczka. Wydaje mi się, że jednak źle postępujesz, powinnaś o swoich problemach powiedzieć bliskim i na pewno nie powinnaś o tym myśleć jak o obarczaniu innych, a jedynie wygadanie się i poszukanie pomocy. To nic złego... Wierz mi smile

Hm... żartujesz sobie?? Ona pouczała Ciebie??!! Dobre sobie big_smile

2,240

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
katia72 napisał/a:

Żeby się troszkę rozproszyć i nie zaczynać myśleć obsesyjnie o jednej tylko osobie wlazłam znów na portal:) Ze szczerym założeniem typu: "a teraz znajdę sobie kogos dostępnego i będę miała happy end!!"

Kochana nie rozumiem, po co szczęścia (klin klinem) szukasz w internecie? Czemu akurat w ten sposób wybijasz sobie dupka z głowy?? To nie ma na świecie innych możliwych sposobów tylko akurat net? A może dlatego, ze znasz ten teren, że wiesz czym to wszystko pachnie??

Napisałam to wyżej troszkę w żartobliwej formie (zwłaszcza ten "happy end")..to raz. Dwa: Nie szukam jakos usilnie "szczęscia" ale czasem po cichutku na nie liczę, jak każda tutaj ja sie domyślam. Kolejne (odpowiadając na Twoje pytanie)..dlaczego tam a nie gdzie indziej poznaje ludzi? Nie ..nie tylko tam, ale nie nawykłam poznawać przypadkowych ludzi na ulicy czy też w kolejce po bułki. Może są takie osoby otwarte do wszystkich i gdziekolwiek..niestety ja do nich nie należę. Pracuję w dosyć zamkniętym środowisku, mieszkam na odludziu, moja doba jest dosyć krótka..takie mam okoliczności jakie mam.

2,241

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
katia72 napisał/a:

Żeby się troszkę rozproszyć i nie zaczynać myśleć obsesyjnie o jednej tylko osobie wlazłam znów na portal:) Ze szczerym założeniem typu: "a teraz znajdę sobie kogos dostępnego i będę miała happy end!!"

Kochana nie rozumiem, po co szczęścia (klin klinem) szukasz w internecie? Czemu akurat w ten sposób wybijasz sobie dupka z głowy?? To nie ma na świecie innych możliwych sposobów tylko akurat net? A może dlatego, ze znasz ten teren, że wiesz czym to wszystko pachnie??

Lejdi szczerze, to owszem cenie sobie ową osobę, jej zdanie i pomocną dłoń (choć ostatnio  nie jest tak dobrze jak dawniej sad ) ale tym razem przesadziła sad

Nadziejo - ludzie się nie zmieniają, mogą jedynie mydlić oczka. Wydaje mi się, że jednak źle postępujesz, powinnaś o swoich problemach powiedzieć bliskim i na pewno nie powinnaś o tym myśleć jak o obarczaniu innych, a jedynie wygadanie się i poszukanie pomocy. To nic złego... Wierz mi smile

Hm... żartujesz sobie?? Ona pouczała Ciebie??!! Dobre sobie big_smile

Niezła szopka no nie?

2,242

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ja myślę, że można poznać przez internet fajnych ludzi (a Wy dziewczyny to co?). Nie ma reguły. Można poznać idiotę na ulicy i ciekawą, miłą osobę w sieci. Jest tylko więcej możliwości. Nie ma co szaleć od razu, ale spokojnie z dystansem i rezerwą, czemu nie. Warto spróbować. smile

2,243

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie wiem, nigdy nie poznałam nikogo poprzez net - oprócz Was smile
Heh właśnie ciśnienie zostało mi podniesione!! Moja kumpela chciała dziś wyskoczyć do kina, ja początkowo niechętnie ale się zgodziłam. O 20 miała być u mnie ale nadal nie jest. Zadzwoniłam i okazało się, ze sobie muszę jeszcze poczekać, bo... ONA musi coś zrobić a do kina zdążymy jak nie na ten to następny seans. Trochę szkoda, ze nie pomyślała, że ja nie mam czasu i jestem zmęczona i chciałabym się wyspać przed następnym cięzkim dniem... Ale nie... Ona wie lepiej sad

2,244

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Nie wiem, nigdy nie poznałam nikogo poprzez net - oprócz Was smile
Heh właśnie ciśnienie zostało mi podniesione!! Moja kumpela chciała dziś wyskoczyć do kina, ja początkowo niechętnie ale się zgodziłam. O 20 miała być u mnie ale nadal nie jest. Zadzwoniłam i okazało się, ze sobie muszę jeszcze poczekać, bo... ONA musi coś zrobić a do kina zdążymy jak nie na ten to następny seans. Trochę szkoda, ze nie pomyślała, że ja nie mam czasu i jestem zmęczona i chciałabym się wyspać przed następnym cięzkim dniem... Ale nie... Ona wie lepiej sad

może rzeczywiscie ma coś do zrobienia? wrzuć na luz a do kina następnym razem.

A ja swoje ciśnienie teraz uspokajam!!.
Właśnie usłyszałam od faceta (który jest jakby "skrojony" dokladnie na moje potrzeby pod każdym względem), że on tak łatwo nie zrezygnuje ze znajomości ze mną..a w zasadzie w ogóle nie ma zamiaru rezygnować ze mnie. A w drugim zdaniu usłyszałam: "nie powinnaś się jakoś bardzo angażować".
Szlag mnie............!!! Czy oni sie uwazają wszyscy za bogów? W znaczeniu, że moga sterować czyimś zaangażowaniem i cokolwiek nakazać?
Powinnam mieć nieprzespaną noc i płakać w poduszkę....tyle, że on nie wie, ze ja zaczełam juz wykazywac cień zainteresowania inną osobą....

monia...morały na razie może odłóż...Wściekla zbyt jestem.

2,245

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj widzę, że humory nie dopisują..Może jutro będzie lepiej:-)

Dziewczyny nie możemy być w takich  huśtawkach ciągle://
No ale ja nie lepsza jestem.. już mnie łapie zły humor, że znów zostałam odrzucona. Ostatnio poderwał mnie  facet, niby bardzo mu się spodobałam  jaks się poznalismy itp itd, bylismy na jednym spotkaniu potem.. no i już się nie odezwał.. Nie wiem jak mam przerwać ten schemat, ciągle to samo!

2,246

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witam.
Jestem tu od wczoraj formalnie, a podczytuję już jakiś czas. Głównie wątki o takim zabarwieniu jak ten. Ja jestem DDD zdiagnozowaną z problemem kochania za bardzo. Nie będę opisywać teraz szczegółowo mojego problemu (szczerze, to chyba mam problem żeby się otworzyc do końca w necie), ale przechodziłam przez historie podobne do tych tu na forum. Zawsze czułam, że jest ze mną coś nie w porządku jeśli chodzi o emocje. Byłam w kilku związkach, ktorych nie można nazwać zdrowymi, ale ten ostatni najbardziej toksyczny, bo z psychopatą chyba był dla mnie pewnego rodzaju otrzeźwieniem i skłonił mnie do szukania odpowiedzi dlaczego taka jestem. Minęły prawie dwa lata i czuję sie jakbym urodziła sie na nowo. Patrzę z dystansem na siebie, tą z przeszłości. Zaczynam rozumieć tamte wybory, emocje im towarzyszące. Obecnie jestem w momencie w którym już wiem, że do tego aby czuć się wartościową nie potrzebuję meżczyzny obok. Chciałam napisać dziewczynom, ktore stoją przed trudnym wyborem odejścia lub maja problem z pogodzeniem się, że facet porzucił, że warto wziąć się w garść, uciszyć tego "demona" w głowie. Wiem, że wydaje się to w tym właśnie momencie niemożliwe, przechodziłam przez to kilka razy! Naprawdę świat się nie skończy. Chwilowo nie zwiąże się narazie z nikim dopóki nie "wyzdrowieje". Ucieczka w kolejny związek to najgorsze co może być dla kogoś kto kocha za bardzo, wieczne kręcenie się w kółko.

Takie moje chaotyczne reminescencje, mam nadzieje, że Was nie zanudzam. Czy mogę się do Was dołączyć? Chętnie sie podzilę moimi doświadczeniami w dochodzeniu do normalności.

2,247

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ależ zapraszamy...

Niezłe przygody macie dziewczyny. Ja facetów nie rozumiem. Nie i już. Niby w porządku, a za chwilę jak się ciekawostka jakaś nie wydarzy to nie może być smile

Oj Moniu, ale masz kumpelę. Mam pytanie, czy nie możesz jej delikatnie mówiąc olać? Tak dla zdrowia psychicznego?

2,248

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kochane moja kumpela mnie wystawiła!! Czekałam do 23 aż ona zadzwoniła i powiedziała, że sorry ale nie może dziś... Szlag mnie trafił! Hm... szczerze ja chyba zawsze będę miała w życiu huśtawki humoru i zdrowie psychiczne nie będzie the best...

banka_wstanka witaj i czuj się tutaj dobrze smile O tak kilka dobrych rad i innego spojrzenia na świat przyda nam się wink

2,249

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Banka wstanka jasne, napisz coś o swojej drodze do uzdrowienia..

Oj mi się też to zdarzało, że mnie kolezanki wystawiały i zaraz miałam humor zły, teraz staram się zawsze mieć jakieś alternatywy, jak mnie ktoś wystawi to sama idę i tak tam gdzie miałyśmy iść np. na fitness no a jak się nie da to wracam do domu i coś innego porobię lub staram się mysleć o przyjemnych rzeczach które mnie czekają.. Nie ma co się nakręcać, bo to wpływa na cały dzień potem..No ale oczywiscie jakby mnie facet wystawił to pewno płakałabym:-0

Ja mam pytanie do Was, czy komuś się udało pokonać lęk przed odrzuceniem? Już wiem czemu się wycofuję ciągle z  życia- zawsze tak samo jest, pójdę gdzieś, super się komuś spodobam, jakieś 1 spotkanie lub więcej i już oni się wycofują:((((( Nie wiem już czy ja źle wybieram facetów ktorzy nie chcą się wiązać czy ja powoduję, że oni się wycofują..

2,250

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

Ja mam pytanie do Was, czy komuś się udało pokonać lęk przed odrzuceniem? Już wiem czemu się wycofuję ciągle z  życia- zawsze tak samo jest, pójdę gdzieś, super się komuś spodobam, jakieś 1 spotkanie lub więcej i już oni się wycofują:((((( Nie wiem już czy ja źle wybieram facetów ktorzy nie chcą się wiązać czy ja powoduję, że oni się wycofują..

Może być tak, że powodujesz, ale nie jako Ty..ale coś w Twoim zachowaniu na takich spotkaniach. Ci z ktorymi sie spotykasz moge wyczuwac jakies spięcie..a uwierz mi, ze nawet lęk w oczach jest widoczny u czlowieka. Tobie sie wydaje ze wszystko jest ok...a nie jest, bo ciągle myslisz czy teraz też bedziesz "odrzucona". Moze myslisz zbyt co bedzie po spotkaniu? co dalej?
Tylko Lejdi..nie traktuj faktu, ze facet sie nie odzywa po pierwszym spotkaniu jako "odrzucenia". Mialam masę takich przypadków..Roznie bywalo..czasem facetom odbijało na moim punkcie po pierwszym spotkaniu, a czasem sie nie odezwali wiecej, chociaz na spotkaniach wydawalo mi sie ze wszystko niby jest ok. Ale nie bylo, bo widocznie z czyms sie zle czulam, mialam jakiś problem, samoocena poszybowala lekko w dol..

2,251

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

Ja mam pytanie do Was, czy komuś się udało pokonać lęk przed odrzuceniem? Już wiem czemu się wycofuję ciągle z  życia- zawsze tak samo jest, pójdę gdzieś, super się komuś spodobam, jakieś 1 spotkanie lub więcej i już oni się wycofują:((((( Nie wiem już czy ja źle wybieram facetów ktorzy nie chcą się wiązać czy ja powoduję, że oni się wycofują..

Wiesz ja osobiście się nad tym nie zastanawiałam. Może dlatego, że większość osób nowo poznanych traktowałam z góry jak znajomych, współpracowników bądź jako towarzyszy na uczelnianych zajęciach. Na nikogo nie patrzyłam jak na obiekt pożądania abym mogła uznać, że mogę się zaangażować i wtedy odczuć taki lęk. Po prostu nie jestem gotowa na takim etapie i nie wyleczyłam się jeszcze abym mogła dokonać takiego kroku. Nie chce rzucać się na głęboką wodę i tyle...

2,252

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ratuje nas tylko spokój...

Ja myślę, że o jest jakiś klucz, żeby nie podchodzić do znajomości od razu "związkowo". Żeby nie przybierać sobie do głowy tego czy tamtego. Lepiej niczego nie zakładać i nie przewidywać. Ot tak, żeby uniknąć rozczarowań.

Moniu wszyscy mamy lepsze i gorsze dni, całą nasza w tym, żeby nie wychodziła z tego parabola tylko najwyżej sinusoida, czy też żeby amplituda nie była zbyt wysoka.
Wiemy na pewno, że koleżanka nie wystawi Cię więcej. Jesteś wytrwała, że tyle czekałaś. Podziwiam. Mój pesymizm zapewne założyłby, że nie przyjdzie i poszłabym sama, albo coś. Ale to taka wada. A że pesymistką jestem tylko w spojrzeniu na siebie to...

2,253

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ja mam taki problem, że zdecydowanie za bardzo kocham i niestety tego chciałabym również od drugiej strony. Na początku mojego małżeństwa było cudownie, bo i jak i mąż byliśmy w sobie strasznie zakochani. Niestety po jakimś roku mój mąż jakby zapadł w jakiś sen na jawie. Niby był, niby mówił, niby gdzieś razem wychodziliśmy, ale tak jakby go ciągle nie było. Tak było przez wiele lat. Dopiero niedawno po poważnej rozmowie, tak jakby się przebudził. Od tamtej pory jest znów cudownie. Mam nadzieję, że nie jest to tylko krótkotrwały stan ...

2,254

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ręce opadają, po prostu opadają...
Droga Annabela Twój post jest po prostu okropny!! Jako kolejna osoba zaglądająca tutaj nie rozumiesz pojęcia KOCHANIA ZA BARDZO przez co Twoje słowa

annabela napisał/a:

Ja mam taki problem, że zdecydowanie za bardzo kocham i niestety tego chciałabym również od drugiej strony.

sprawiają, że ręce opadają.
KOCHANIE ZA BARDZO jest chorobą uzależniającą niczym narkomania czy alkoholizm i prowadzi do niszczenia (nie organizmu ale związku) a nie budowania, temu Twoje słowa są zdecydowanie nie na miejscu. To jest typowa toksyczna relacja, a Ty źle pojęłaś sprawę.

Co jednak do Twojego postu... Twój mąż mógł zdecydowanie wpaść w rutynę i tyle... Przebudziłaś go i powinno być lepiej, więc głowa do góry. Pamiętaj, że papierek, który potwierdza Wasze małżeństwo nie będzie oznaczało, że problemy już za Wami. Musicie non stop walczyć z przeciwnościami losu... Pozdrawiam wink

2,255

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej co u was:-)?

Wiecie do mnie napisał ten nowy znajomy, ktory się nie odzywał. No i spotkalismy się, ale mi przeszło za ten czas już zainteresowanie. Ehh chyba mam w sercu jeszcze tamtego, juz nie wiem co robić zeby sie wyzwolić. Nie kontaktujemy się, mam swoje zajęcia, daje sobie czas,  a zawsze jak poznaje kogos innego to blokada!

2,256

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Lejdi bo na siłe chcesz zastapić tamtego nowym modelem, nowym facetem! A u Ciebie wygląda, że klin klinem się nie wyleczysz. W moim przypadku spotykam się z KOLEGAMI i tyle. Czyste spontaniczne spotkania, które nie zobowiązują do niczego i wiesz co...lepiej na tym wychodzę, niż gdybym szukała sobie chłopa. Powód? Bo w momencie siedzenia z kolegą potrafię cieszyć się życiem, dobrze się bawić, a nie rozmawiać na tematy zobowiązujące, przez które się otwieram itp. Dla mnie ważna jestem ja sama, a nie jakis facet. Dla mnie nie ważne jest to, aby mieć faceta (bo niby czuje się samotna) a gdzie. Szczerze ostatnio spotykając się z paczką znajomych czuje się mniej samotna niż gdy byłam w związku z R!! Uwierzysz?! Dla mnie ważna jestem ja, moja osoba i to abym wróciła do dawnej postawy. Wczoraj np zadzwonił R podczas mojego spotkania z paczką i nie uwierzycie, ale R się wkurzył!! Czemu? Bo pewnie liczył, że jestem kolejną panną na jego liście, która ryczy w poduszkę z samotności, która tęskni za "takim" facetem i tylko czekam na jego ruch... Haha a w życiu! Śmiałam się do słuchawki i zapewne już miał obraz mojej osoby, tej która ma się dobrze i się zdenerwował tongue no bo jak to możliwe,że on nie ma już wpływu na mnie... Ano nie ma i mieć nie będzie wink Czas mojej osoby się rozpoczął i czuje się z tym ZAJE**ŚCIE wink))

2,257

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

I bardzo dobrze Moniu, tak trzymać.

Ja tez siebie  mam na piedestale, a co.

2,258

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

tak bardzo dobrze dziewczyny:-) O to chodzi, żeby dobrze się bawić i czuć super ze sobą. Ja taki  też miałam zamiar ostatnio,  a jednak  doczepił się jakiś facet i emocje. Nie wiem co z nim robić, bo on się nie odzywa nic po spotkaniu a pewno za 2 tyg  znow wyskoczy  z propozycją spotkania. Dziwne trochę? 
Tłumaczę sobie żeby nie szukać szczęscia, ale a z drugiej strony boję się że całe życie sama będę, że nie założę rodziny bo tak praktycznie jest do tej pory, że nie tworzę żadnych związków, tylko jakieś takie zawirowania.

2,259

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

To może potraktuj go n luzie. Odezwie się, można iść, rozerwać się, ale nikt od razu ołtarza nie obiecuje. Z dystansem, z dystansem...

2,260

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Lejdi koleżanka radzi dobrze, bo nikt nie mówi, że każdego nowo poznanego faceta od razu musisz wyobrażać sobie przed ołtarzem... Dystans przede wszystkim i jak mówi Hm.. spokojnie podchodź do tej znajomości.
To, że sam milczy przez dłuższy czas wskazuje jednoznacznie, ze zależy mu na znajomości a nie na bliższych relacjach. A Twoje odczucia i przemyślenia są błędne, otóż powinnaś szukać szczęścia, ale pamiętaj wpierw u samej siebie. Będąc w zgodzie ze swoimi uczuciami, myślami i z większym nastawieniem optymizmu do siebie zdziałasz wiele. Pamiętaj, że związek to nie wszystko...

Mnie Hm pochwaliła za moją postawę, bo kto powiedział, że po zakończonym pół roku związku mam od razu zaczynać nowy big_smile Głowa do góry, na każdą z nas przyjdzie czas, a na siłę nie ma co szukać big_smile

2,261 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-12-07 11:31:20)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Otóż to.
Traktujmy się dobrze, myślmy o swoim szczęściu, szanujmy siebie...
Reszta przyjdzie sama.

Może to głupi przykład, ale kiedy chcemy kupić buty i idziemy do sklepu rzadko je znajdujemy. Ale kiedy idziemy po coś innego ileż wtedy jest pięknych butów.

Moniu, Dziewczyny :*

2,262

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

tak macie rację..
Ja już o tym nowym znajomym nie myślę. Trochę dziwne że na spotkaniach mowił jak to mu sie podobam a potem milczy i ja juz zapominam. 
No ale ogólnie mam dość, ze wszystkie znajomości zaraz się rozchodzą i nic z nich nie wynika..i tak całe lata. Może przez to że mam jednak w sercu innego, sama nie wiem.
a co u Was nowego?

2,263

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

dobrej nocy wszystkim

2,264

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mamusia nas odwiedziła jak miło smile

No kochane ja wczoraj miałam wspaniały dzień. Poszłam do kina ze znajomym... To nie była randka, ogólnie razem poszliśmy na film. Ale co innego... Otóż lubię go i tego nie ukrywam, jednak... No właśnie nie wiem jak mam go tytułować: kolega, przyjaciel?? Szczerze ostatnimi czasy pomógł mi wielokrotnie i wiem, że mogę na nim polegać, ale nie chce na wyrost używać pewnych słów...

A tak to dziś ide na wykład i mam WOLNE!! big_smile:D:D

A jak u Was?? Buziaki smile

2,265

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Pobudka po piątej, szkoła i praca. Pada deszcz...

Lejdilejdi my kobiety od razu analizujemy każdą sytuację, jednak czasem nie warto, zwykle nie warto. Przysparza nam to tylko niepotrzebnych rozterek, w konsekwencji niejednokrotnie rozczarowań. U mojej matki widzę to szczególnie, ona nawet zastanawia jak ktoś powie pierdołę, co?, po co?, dlaczego? Chyba nie ma baba co robić.

Nie ten to następny proszę, co się przejmować. Czy oni się przejmują?

Moniu, no proszę, elegancko!

Nie chce mi się dziś pracować.

Mimo Cię widzieć Mamuśko!:)

2,266

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

O tak, Hm dobrze mówi, czasem analiza jest wręcz niepotrzebna. No bo cały dzień się głowisz "po co, na co, dlaczego". Dochodzisz w końcu o 2 nad ranem do jakiś wniosków, których nie masz pewnych (bo to są tylko Twoje przemyślenia) a potem rano klaps - katastrofa, bo Twoje przemyślenia wynikające z analizy są po prostu błędne... I tak zabierasz się za ponowne analizowanie i kolejne, tracąc przy tym cenny czas i co przede wszystkim energie oraz dobry humor...

Owszem kochana, elegancko... Ale... No właśnie... Wczoraj podczas naszego powrotu z kina (odprowadzał mnie do domu, bo seans skończył się o 24) powiedział, ze lubi mnie za to jaka jestem, za całokształt a nie tylko fajną buźkę... Miło mi się zrobiło, bo przyznam, że to pierwszy szczery komplement od czasów R( o ile on mówił szczerze te komplementy)... Ale nie wiem jaki mieć do niego stosunek. Naturalnie trzymam dystans, ale przyznaje lubie z nim spędzać czas, wiele mnie nauczył przez tych kilkanaście spotkań (nadal uczy) no i lubię go. Wiem, że na przyjaźń trzeba dużo wysiłku wkładać i potrzeba czasu, ale nie wiedząc dlaczego właśnie zaczynam mu ufać... Możecie wierzyć lub nie, ale bałam się zaufać, bałam się kontaktu z kolejnym facetem (takim jak teraz mam, bo są i wyjścia do kina, wyskoczenie na pizze czy głupia rozmowa) bo mogę być zraniona, ale w tym wypadku się nie boje... I to mnie zaskakuje... Z jednej strony się nie boje a z drugiej jest pewien mur... ;/

2,267

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

To dobrze Moniu, że tak się rozwija ta znajomość powoli a znasz go juz długo czy to nowy ktoś? Z tego co piszesz o nim to raczej można mu zaufać:)
A tak w ogole wierzycie w przeznaczenie? że jeśli mamy kogoś spotkać to i tak spotkamy? Ja myslalam pare lat temu, ze spotkalam swoją polowkę no ale jak wiecie nic z tego nie wyszlo, a on sobie ulozy pewno z kims innym zycie.
Najlepiej nie szukać, no ale jak moim marzeniem jest założyć rodzinę to cięzko:-o

2,268

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Możecie wierzyć lub nie, ale bałam się zaufać, bałam się kontaktu z kolejnym facetem (takim jak teraz mam, bo są i wyjścia do kina, wyskoczenie na pizze czy głupia rozmowa) bo mogę być zraniona, ale w tym wypadku się nie boje... I to mnie zaskakuje... Z jednej strony się nie boje a z drugiej jest pewien mur... ;/

Wydaje mi się, że my kobiety mamy jakąś intuicję, czy też wyczucie, które jest tym trafniejsze im więcej mamy doświadczeń. Czasem warto to dopuścić do głosu i obserwować pilnie swoje emocje i siebie samą w tym wszystkim.
Ja też mam taką znajomość..Chociaż za wczesnie mówić tutaj o czymkolwiek to często łapie sie na tym, że w tej znajomości jestem (w miarę ) normalna, otwarta...Co nie powinno mieć miejsca, bo ostatnimi miesiącami przypominam bardziej zdziczałe, poranione zwierzę i tak naprawdę nie chce zawierać jakiś bliższych znajomości (bo ...sie boję). 
Sięgając pamięcią wstecz i przypominając sobie znajomość z facetem która mnie totalnie wbiła w glebę (historia przewijala się na początku tego wątku) pamiętam dobrze tamten początek - facet bardzo starał się zebym mu zaufała, ogólnie wszystko grało a jednocześnie miewałam objawy wręcz fizycznego duszenia się. Dzwonił telefon a ja nie mogłam oddychać. Czyli coś było nie tak, a ja zwalałam to na moją fobię przed zranieniem.

2,269

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

A tak w ogole wierzycie w przeznaczenie? że jeśli mamy kogoś spotkać to i tak spotkamy? Ja myslalam pare lat temu, ze spotkalam swoją polowkę no ale jak wiecie nic z tego nie wyszlo, a on sobie ulozy pewno z kims innym zycie.
Najlepiej nie szukać, no ale jak moim marzeniem jest założyć rodzinę to cięzko:-o

Kiedyś tak...teraz już nie:).  Myślę, ze moze być wiele osób tak naprawdę pasujących do nas, co nie znaczy że spotykamy takie osoby co pół roku, bo czasem co kilka albo i więcej lat. Chodzi mi o takie naprawdę dopasowanie na kazdym polu - emocjonalnym, intelektualnym, fizycznym. Ja spotkałam taką osobę 10 lat temu, 5 miesięcy temu zdarzyło mi sie to po raz drugi- ktoś kto czyta w moich myślach...czasem wręcz telepatycznie. Niestety nie ten czas, miejsce i realia..a więc nie do konca moze jest to "przeznaczenie':)

2,270

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moniu ja myślę, że trzeba spontanicznie do rzeczy podejść i ze spokojem, co ma być to będzie.

Czy ja wierzę w przeznaczenie? Czasem tak, czasem nie. Czasem wydaje mi się, że coś jest mi pisane, czasem, że to przypadek, niejednokrotnie szczęśliwy smile A w związku... nie wiem. Ludzie ranią siebie, postępują czasem wbrew wszystkiemu. Wiele rzeczy psują. Nie wiem czy to przypadek czy przeznaczenia. Niektórzy wierzą, że wszystko jest tam gdzieś zapisane. Fajnie by było.
Nie wierzę na pewno, że człowiek jest kowalem własnego losu i jak sobie pościele tak się wyśpi, bo tak mówią ludzie, którzy mają pieniądze i wszystko (albo większość) w życiu im się układa. Są przekonani, że wszystko co zrobili, jaką decyzję podjęli kiedyś to procentuje i dlatego im się układa. Według mnie to nie prawda. Gdybym była kowalem własnego losu i miała wpływ na to ile zarabiam i gdzie pracuję byłoby dobrze, a nie jest. I ile bym nie zasuwała w tym miejscu więcej nie zarobię. Więc nawet stwierdzenie o zasuwaniu (że trzeba zap.., żeby mieć ) jest mylne. Może na swoim można zasuwać, ale nie u kogoś. Tam zysk ma ktoś.
Więc może przeznaczone mi być taką co niczego w życiu nie zarobi, itd...Hm...

2,271

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dobra dziewczyny chyba jestem zazdrosna, albo mnie cholera bierze. Moja dobra przyjaciółka ostatnimi czasy nie ma czasu dla mnie ->zakochała się. Fajnie, cieszę się, ale drażni mnie to!! Non stop gada o nim, gdy umawiamy się na spotkanie we 2 (babskie wyjście do kina czy na kawę) on musi nam towarzyszyć. Cały czas siedzi u niej (od 2 tygodni mieszka u mnie, bo jej mieszkanie zalał sąsiad, więc rano wstaje-on jest, wracam z uczelni-on jest, kłade się spać-on jest, zwróciłam uwagę, ale nie mogę bardziej, bo kumpela płaci za mieszkanie więc jest jakby najemcą razem ze mną), a potem słysze jej żal i lament, że ona nie ma czasu się przygotować na zajęcia itp. No sorry on jest powodem, ale mnie nie słucha. Już nie wiem co robić... Mówiła, że nowy facet nie wpłynie na nasze relacje a ja odczuwam, że nie mam już przyjaciółki sad powiedziałam jej o tym, że mam dość go widzenia, słyszenia o nim i chciałabym pogadać o czymś zupełnie innym, jak np pogoda, to zaczęła się śmiać i dalej o nim gada... Wrrr hmm poza tym ona uważa go za takiego super, gdzie dla mnie ten facet to chodząca porażka!! Do egzystencji potrzebne mu są:piwo, papierosy, gry komputerowe i CKM (małe zapotrzebowanie), wszystko kosztuje a on nawet roboty nie ma. Kumpela usprawiedliwia go, że niby szuka!! Od 2 mc są razem a on non stop albo siedzi z nią albo z kumplami pije, a gdy pyta się go co robił i czy szukał pracy, to zwykle słyszy tekst "nic nie ma w tym mieście". Masakra!! Jak tak można... Cholera mnie bierze... Oszalałam czy co??

2,272

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No ciężka sprawa.
Ja ci powiem, że moja przyjaciółka z którą kumplowałyśmy się od podstawówki kiedy poznałam mojego byłego już prawie męża była okrutnie zazdrosna. Przestałą się odzywać. Zanim go poznałam mówiła, że jak będę mieć kogoś do nie będę mieć czasu dla niej. Potem przyszło na świat moje dziecko, odwiedziłam ją raz. Później znów pojechałam i rzuciła domofonem. Przestałam próbować.

Nie wiem Moniu, ciężko. Najgorzej, że nie masz spokoju przez niego. Ja rozumiem, że ona płaci, ale to ty ją tam przyjęłaś, tak? Jakieś granice są przecie. A co do gadania o nim, trzeba czasu, wiesz, że pierwsza faza w końcu minie i będzie inaczej.

2,273

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia, niestety nie mamy wpływu na innych, jedynie na siebie jak na to reagujemy i czy nam to zaburza emocje.
Bo jak ona wybierze, że z nim będzie tylko spędzać czas to cóż poradzisz.
No ale mnie by trafiło też, jakby ktoś tak mieszkał u mnie, ale to sytuacja tymczasowa?
A jak się z Twoim znajomym rozwija znajomość?

Hm co u Ciebie?
Katia jestes?

U mnie nic nowego, zmęczona jestem tym, że poznaję kogoś i zaraz się to rozchodzi, piszę z jakimiś w Internecie ale to do niczego nie prowadzi, ten znajomy ktory mnie poderwał milczy, moja  dawna milosc milczy..
Pasowałoby się zająć jakąś pracą i sportami.

2,274

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

Hm co u Ciebie?
Katia jestes?

dzieki za pamięć..jestem;)
Jak zwykle o tej porze roku mam kompletny zjazd na formie..Chyba brak słońca (dzien przesiedze w pracy...jak wracam z pracy to już ciemno). A tak poza tym w głowie sobie trochę układam z moją "odległościową"  znajomością która trwa już 5 miesięcy. Pilnuję, żeby się nie angażować...czasami to w bólach przychodzi (nieprzespane noce były..a jakże), ale się udaje jakoś...wrzucam na luz i generalnie staram sie to mieć gdzieś. Facet za to nie odpuszcza, ale pierwszy raz w życiu patrzę na cos tak zdrowo-rozsądkowo. Rozum nad emocjami staram się mieć. Moja druga znajomość też trwa, ale toczy się swoim powolnym trybem..Mnie się nigdzie nie spieszy. 
Poza tym długie wieczory i koniec roku sprzyjają troszke takiemu ogólnemu bilansowi życiowemu. Za dobrze to wszystko nie wygląda.

Lejdilejdi napisał/a:

U mnie nic nowego, zmęczona jestem tym, że poznaję kogoś i zaraz się to rozchodzi, piszę z jakimiś w Internecie ale to do niczego nie prowadzi, ten znajomy ktory mnie poderwał milczy, moja  dawna milosc milczy..
Pasowałoby się zająć jakąś pracą i sportami.

Jak sie rozchodzi to znaczy, że nie nadajecie na wspólnych falach....olej to.

2,275

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No koleżanka posiedzi jeszcze trochę, więc nie mam innego wyjścia jak się przymykać na wszystko oko.

Co do mojego znajomego... No więc sama nie wiem... W niedziele trochę popiliśmy i się pocałowaliśmy... Ponadto powiedział, że podobam mu się fizycznie i go pociągam... Przestraszyłam się, bo zależy mi na jego znajomości, na dobrych relacjach a nie patrze na niego jak na potencjalnego faceta! Po tym zajściu jest jakoś inaczej, dziwnie... sad Naturalnie on martwił się, że mogę być zła na niego (nie jestem) ale zauważyłam, że jest jakby inaczej... hmm

Posty [ 2,211 do 2,275 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 33 34 35 36 37 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024