Droga Lejdilejdi sprostuje Twoją wypowiedź... R nawet zakładając rodzinę nadal bedzie takim człowiekiem jakim jest i będzie chciał nadal utrzymywać kontakt. Poznałam na wylot jego osobowość, oraz rodzinka co nieco mi wyjaśniła. Widzisz, to typ, który lubi stać w miejscu, żyć z kłamstw i wiele do szczęścia mu nie potrzeba (fajki, piwo, pizza i tyłek do łóżka)... Jeśli się z nią ożeni, to nadal będzie skakał na boki... A ona nadal bedzie tolerowała tą sytuację... Ponadto jest osobą, która nie lubi tracić kontaktów z osobami. Bardzo zalezy mu na kontaktach z ludźmi i za nic w świecie nie chce ich tracić. Więc tak samo będzie ze mną. Na razie jest cisza, mówienie sobie CZEŚĆ na klatce i tyle.
Ze mną jest tak, że pozwoliłam mu odejść i pozwoliłam mu na kontakt typu "cześć, jak się masz" i tyle (nie licząc spraw mieszkania). Może kiedyś wyjdzie w praniu jakaś kawa... Na razie staram się odpocząć, choć od wczoraj dół... Bo zauważyłam, że cholernie tęsknie za nim, że mi go brakuje i... tu uwaga... Brakuje mi jego czy raczej tego aby ktoś przytulił, pocałował w czoło... Nad tym się jeszcze zastanawiam, ale wydaje mi się, że raczej to drugie... A że takie sytuacje kojarzą mi się z nim i utożsamiam je akurat z R (przypadek).
Pytasz o pokonanie lęku... Widzisz, problem tkwi w tym, że Ty poznając nowego faceta od razu w głowie włączasz napis ostrzegawczy "może być jak poprzedni, uważaj". Z góry możesz zakładać, że każdy facet jest taki sam, nie dając szansy na bliższe poznanie nie pozwalasz zniknąć tej myśli. Powót emocji, wspomnień tylko pogarsza Twoją sytuację... Ja podchodze do tego tak, że nowo poznanego pana z góry uznałam, że może być tylko i wyłącznie moim kolegą/znajomym jakby z pracy, uczelni... To pozwoliło mi zachować odpowiedni dystans i nie narzucać sobie myśli (może skrzywdzić). Pomaga, bo w ten sposób staram się poznać nowych ludzi, zapomnieć o R a dodatkowo otwierać się samej sobie. (nie wiem czy ktoś zrozumie moją myśl
)
Dodatkowo ostatnio odnowiłam kontakt z moim pierwszym facetem!! S był moim pierwszym facetem na poważnie, ale okazał się nieodpowiedzialny w pewnym momencie i się rozpadło. Po 5 latach nagle odnowiliśmy kontakt i wiecie co - cholernie mi to pomogło. S jest rocznikiem R ale całkiem ma inne poglądy na świat i otaczającą rzeczywistość. Potrafiliśmy z S ostatnio przegadać 3 noce na Skype i wyjaśnić niektóre sprawy: nasze rozstanie, nasz kontakt wobec siebie, nasze nastawienie, nasze wrogie myśli, niechęci, złość, w końcu tęsknota itp. Oj wiele wyjaśniliśmy, teraz inaczej patrzymy na wszystko i jesteśmy szczęśliwi. Mogę na nim polegać jak na bracie i co najważniejsze umiemy pomimo problemów i trudności z przeszłości dobrze się dogadywać (niedługo bedę bawić się na jego weselu
)
Mamusiu dobrze mówisz, czasem szukanie na siłe w tym stogu siana nie ma największego sensu... Bo z czasem może się okazac to tylko stratą czasu i wysiłku... Wydaje mi się, ze powinniśmy z uśmiechem cieszyć się z tego co mamy... Rodzinę/przyjaciół - oni czasem są niezastąpieni...
Katiu mi również brakuje naszych dziewczynek i czuje jakbym była półsierotą przez to
i zgadzam się z Tobą... Początki wątku były okropne - ile żalu, ile problemów, ile cierpienia... A teraz jakieś jednostkowe, które o dziwno łatwiej przetrwać niż tamte, bo jesteśmy o wiele silniejsze 
Dół dołem - każdego dopada, mnie również... Ale czy nasze życie ma być ciągłym użalaniem się nad sobą?? Słowa S do każdej:
To normalne ze tak to teraz odczuwasz to trauma po związkowa jeżeli ktoś jak np Ty więcej inwestuje w związek i jest zdradzany i oszukany to pozostawia to po sobie swoisty żal ale nie możesz sobie pozwolić aby Twoje zawody miłosne wpływały na Twoje życie codzienne. Musisz zrobić wielka krechę rozliczyć się z przeszłością raz na zawsze, poszukać nowego chłopa nawet takiego na chwilę aby poczuć sie znów atrakcyjna chciana itp. Jak będziesz żyła przeszłością to ona cię po kawałku zje jak rdza i uwierz mi jeżeli się nie ogarniesz teraz to z czasem będzie coraz trudniej i będziesz odstraszacz od siebie facetów. Bo my, faceci nic bardziej nie lubimy jak dupa rozżalona nad sobą po swoim eks - od razu dajesz sygnał że żadna z ciebie kobieta do związku prędzej do wykorzystania
Pomyślcie sobie nad tymi słowami kochane... Czasami warto spojrzeć na to z oczu faceta (innego niż nasi exowie
)