Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 32 33 34 35 36 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,146 do 2,210 z 2,850 ]

2,146

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu ona nie jest nowsza, to panna z którą był zanim zaczął kręcić ze mną! Byli ze sobą jakiś czas (dokładnie nie wiem ile). I jednak wrócili do siebie (??) tego nie wiem na 100%. Ale boli, że wrócił do ex pomimo, że ona zdradzała go, oczerniała itp. Jego znajomi nie mają o niej dobrego zdania. A ja... Starałam się, dawałam z siebie wiele i chusteczka z tego wyszła!! Szlag by to trafił!! Boli to, że tak mnie traktował...

Hm... uroki poznawania różnych typów osobowości mężczyzny, który jakby nie patrzeć są MEGA do siebie podobni... Nie... Temat nie jest głupi, warty omówienia i na pewno może mieć miejsce tutaj wink
Sama spotkałam się z tym, że oni robią z nas dziwaczki, idiotki, kretynki i niespełna rozumne osoby... Ale przykład - ONI TRAKTUJĄ NAS CZĘSTO JAK RUCHOMY PRZEDMIOT I ILEKROĆ MÓWIMY O NASZYCH UCZUCIACH SĄ ZASKOCZENI NASZYM ISTNIENIEM (nieprawda??)

Water możliwe, że to moja wyobraźnia szaleje i tworzy takie istoty że ho ho... Ale co poradzę, ze mi ciężko, a nie umiem się przed nikim innym otworzyć jak tylko przed Wami... Wstyd, że nie mam nikogo... Tzn dawniej był R i jemu w pewnych sytuacjach wyżalałam się, ale cóż... Teraz samotność...

Zobacz podobne tematy :

2,147

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Katiu ona nie jest nowsza, to panna z którą był zanim zaczął kręcić ze mną! Byli ze sobą jakiś czas (dokładnie nie wiem ile). I jednak wrócili do siebie (??) tego nie wiem na 100%. Ale boli, że wrócił do ex pomimo, że ona zdradzała go, oczerniała itp. Jego znajomi nie mają o niej dobrego zdania. A ja... Starałam się, dawałam z siebie wiele i chusteczka z tego wyszła!! Szlag by to trafił!! Boli to, że tak mnie traktował...

wniosek: na dobroci dla niektórych typów facetów niezbyt dobrze się wychodzi...oj znam to..

monia_3103 napisał/a:

Sama spotkałam się z tym, że oni robią z nas dziwaczki, idiotki, kretynki i niespełna rozumne osoby... Ale przykład - ONI TRAKTUJĄ NAS CZĘSTO JAK RUCHOMY PRZEDMIOT I ILEKROĆ MÓWIMY O NASZYCH UCZUCIACH SĄ ZASKOCZENI NASZYM ISTNIENIEM (nieprawda??)

Wtedy stajemy się często "niewygodne"..

2,148

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

"Faceci kochają zołzy..."
Niektórzy lubię jak się ich wyzywa, robi na szaro i co? Jaka jest recepta? Nie ma.

Oj ja wiem co oni potrafią. Maja tyle wspólnego, nie do wiary.

2,149

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

monia..coś na osłodę (i dla reszty też). Bo mnie to dziś przyznam trochę ubawiło..Mały przykład myślenia i postępowania facetów..taki przykład "w pigułce" ile warte jest to co oni gadają. smile

Pisałam Wam, że w sobotę miałam dosyć fajne spotkanie (randka to może za dużo powiedziane).
Facet ogólnie niby ok, wydawał się szczery, normalny, bez "kiciarstwa"..Chociaż trochę "lampka" mi się zapaliła. Niby bez "tanich" komplementów się odbywała znajomość, to jednak jakos szybko (jak dla mnie) nastawiony na jakiś ciąg dalszy znajomości ze mną, wraz ze snuciem wizji. Podkreslał, że na razie jesteśmy kumplami a czas pokaże co dalej..a jednocześnie ochy i achy przemycał.
Ja na takie coś jestem zupełnie głucha, jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam, ale mówie sobie: dobra...może faktycznie życie pokaże. Przejmował się moimi problemami, chciał byc pomocny i takie różne bzdety.

Wczoraj była jakas cisza smsowa telefoniczna i netowa..czym zupełnie sie nie przejełam i nawet nie zastanawialam się nad tym. Po północy dostałam smsa, że przeprasza za cisze cały dzień, ale coś mu się tam w życiu dzieje niedobrego itd. Zaspana odpisałam jedynie: "co się stało?" i dopiero potem uświadamiając sobie, że to dosc późna pora na pisanie smsów tak na samym początku znajomości, tym bardziej że wiedział że wcześnie wstaje rano do pracy. Odpowiedzi brak. Nie przejełam się.
A dziś koło południa napisał ze do bylej wrócil i że przeprasza za to, że mi namieszał.

Hihihi ..ubawiło mnie to..zwłaszcza to słowo "namieszał", bo póki co to mi nic nie namieszał:). Cale sedno postępowania facetów. To po co d...e truł? Facet 43 lata zeby nie było...

2,150

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Pierdoła. Boże jaki to głupie. Namieszał...no namieszał, że hej! smile:)

2,151

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie Dziewczyny:)

Było spotkanie-kino...byliśmy na komedii Baby są jakieś inne,ale się ubawiłam,czułam się taka wyluzowana przy nim i mogłam się śmiać do łez.
Odprowadził mnie do domu,chwile rozmawialiśmy i jakoś nie mogliśmy sie rozstać.Dodam ze kiedyś jakieś 4 miesiące temu pisaliśmy ze sobą i jakoś kontakt sie urwał ale on się sam przypomniał.
Bardzo duzo piszemy na gg i rozmawiamy przez telefon ale w pewnym momencie zaczęło mi brakować mojego czasu i napisałam o zwolnieniu tempa i chyba poczuł się w jakiś sposób odsunięty.Mam takie drastczne cięcia-pozwalam się zblizyć a potem oddalam-typowe dla borderline.
Jest fajny.Zalezy mi na tej znajomości ale się boję.
Jest dojrzały emocjonalnie-tak mi się wydaje.
Najgorsze jest to ze włacza mi się schemat ofiary-że cel faceta to mnie zdobyć,przelecieć i zostawić.Boję sie odrzucenia i asekuruję się za w czasu.

Pracuje z maluchami 2-3 latkami i rodzicami-uczy ich bliskości i relacji między nimi po przez ćwiczenia.Sam wychowuje dwóch synów-jeden jest w tym samym wieku co mój syn.

Problem jest w tym ze on by chciał mnie miec więcej,spotykac sie często,rozmawiac przez tel.Zaczął przekraczam moją granicę czasową...napisałm mu o tym.Jak na razie piszemy dalej.Wypowiada się ciepło i z chęcią do mnie pisze ale juz nie dzwoni.

Napisał dzisiaj ze pozbawiam go możliwości sprawiania mi przyjemności dzwoniąc do mnie aby się przywitać,ale ja wiem ze ta rozmowa ciągnęła by się a ja zaczeła bym się denerwować.Nie potrafię skupić uwagi na długiej rozmowie tym bardziej przez tel.

Co o tym sądzicie??

Pozdrawiam Was.

2,152

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Explicite napisał/a:

Witajcie Dziewczyny:)

Problem jest w tym ze on by chciał mnie miec więcej,spotykac sie często,rozmawiac przez tel.Zaczął przekraczam moją granicę czasową...napisałm mu o tym.Jak na razie piszemy dalej.Wypowiada się ciepło i z chęcią do mnie pisze ale juz nie dzwoni.

Napisał dzisiaj ze pozbawiam go możliwości sprawiania mi przyjemności dzwoniąc do mnie aby się przywitać,ale ja wiem ze ta rozmowa ciągnęła by się a ja zaczeła bym się denerwować.Nie potrafię skupić uwagi na długiej rozmowie tym bardziej przez tel.

Co o tym sądzicie??

Brzmi nieźle:)..Jak chce od czasu do czasu zadzwonić to pozwól mu na to...a jak za dużo to będzie dla Ciebie to bądź "niedostępna", bo przecież masz swoje życie, swoje zajęcia:). Trzymaj fajną znajomosć, ale emocje schowaj do szafy:)...będzie pora to je stamtąd wyjmiesz:)

2,153

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Przecież nie musisz z nim długo rozmawiać, zawsze możesz zakończyć wcześniej, bo masz coś tam... Jeśli wkracza w jakiś sposób na pole minowe. Ale jeśli to fajny facet nie warto od razu go skreślać.

2,154

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć dziewczyny, u mnie w porządeczku, czas leci jak szalony, zajęć mnóstwo, trochę imprez na których miałam małpi nastrój i trochę narozrabiałam, potem odkręcałam, generalnie jest dobrze. Co do exa, to z tego co mówi (oczywiście może kłamać) nie jest już z tą panienką, dla której mnie zostawił, ale mnie to wcale ale to wcale nie interesuje, jesteśmy w koleżenskich kontaktach. Nie rozpaczam, nie rozpamiętuję, nie analizuję tego co było. Wiem jedno: nic nie dzieje się przez przypadek, wszystko jest po coś, a po co? czasem dowiadujemy się o tym po paru miesiącach albo latach i to co uznałysmy wcześniej za krzywdę, jest naszym szczęściem, całuję Was bardzo bardzo mocno.

2,155

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Miło Cię widzieć.
Podoba mi się taka prawda. Bardziej wierzę w to, że wszystko co się dzieje w naszym życiu jest nam przeznaczone (czy też gdzieś zapisane) niż w to, że jak sobie pościelesz tak się wyśpisz, w to nie wierzę. Kiedy się staramy to procentuje, ale nie zawsze. Czasem przeciwnie.

2,156

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

sad(

2,157

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Miło Cię widzieć.
Podoba mi się taka prawda. Bardziej wierzę w to, że wszystko co się dzieje w naszym życiu jest nam przeznaczone (czy też gdzieś zapisane) niż w to, że jak sobie pościelesz tak się wyśpisz, w to nie wierzę. Kiedy się staramy to procentuje, ale nie zawsze. Czasem przeciwnie.

Hm...wydaje mi się,że trzeba wyczucia kiedy trzeba się przyjrzeć i zostawić coś swojemu naturalnemu biegowi ale także kiedy sytuacja wymaga trzeba dopomóc...Każdy z nas kształtuje swój los-kieruje nim,nadaje bieg temu co istnieje i może się rozwinąć po naszej myśli...

Ja jestem teraz w kropce,bo chciałabym aby ta znajomość się rozwijała a z drugiej strony sama siebie hamuję aby nie zaangażować się i potem niebyć zawiedzionym...to pokręcone,bo przecież może mnie coś ominąć w życiu,coś na co człowiek czeka a potem potrafi to schrzanić...Chcę i nie chcę...Bronię się i daję się ponieść ale zaraz staram się otrząsać z tego uczucia "fascynacji".

2,158

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj rozumiem Twoją rozterkę.
Niby masz rację z tym pomaganiem losowi. Mimo to mnie się czasem wydaje, że na nic nie mam wpływu, że niczego nie mogę zmienić.

2,159

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Załamanie nerwowe!! Okazało się, że R oświadczył się pannie, z którą był przede mną i z którą bawiliśmy się w tak zwany trójkąt... Bo byłam ja z nim w związku i dodatkowo była ona (na doczepkę). Ciężko mi, płacze i nie panuje nad swoimi emocjami... Dlaczego, co robić?? Jak przetrwać??

2,160

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

O matko, to straszne. Serdecznie ci współczuję. Nie wyobrażam sobie jakbyś teraz go spotkała.

Jesteś gdzieś tam?

2,161

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

nie wychodzę z mieszkania bo boje się, że mogę go spotkać... Boje się, ze kazdy sms może być od niego...

2,162

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Monia jak długo chcesz się zadreczać?
Jak długo bedziesz roztrząsać to wasze bycie razem tak długo bedziesz widziała nic innego prócz jego...

Czy warto tak przezywać kogoś kto oszukiwał????

Postaraj się zmieniać swoje stany emocjonalne-wyłapywać je w danej chwili i panować nad niemi.

Wiem co piszę bo przeszłam to samo co Ty i starałam sie wyjść z tego...własnie takimi sposobami...pisałam tutaj ale w pewnym momencie zorientowałam się że wciąż piszę o nim,że pora zmienic mój tok myslenia i udało się a nie było to proste.

Trzymam kciuki Kochana!

2,163

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ale po co miałby się do ciebie odzywać. Niech idzie w cholerę, nie zasługiwał na Ciebie, skoro tak Cię potraktował. I tyle.

2,164 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-10-30 16:59:50)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Całuję wszystkie wspaniałe kobiety, poczytałam i już mi łatwiej...
Monia ściskam z całego serca.
Wszystkiego dobrego na nowe dni.

2,165

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny smile

Jak się macie?? Ja przyznam się, że lepiej... Swój smutek i załamke przeżyłam... Skupiłam się na znajomych, na nauce (wpadłam na pomysł zrobienia kursu językowego-na razie szukam szkoły), no i poznałam pewnego pana. Na razie to luźna znajomość, wymiana poglądów przez gg... Nie chce się zbytnio spieszyć...

O R rzadko albo i wcale nie myśle - akceptuje wszystko tak jak jest - woli ją, proszę bardzo. Ja swój czas miałam i tyle... Było jak było (a było źle) ale czas na zmiany i one nie powinny mnie załamywać big_smile

A co u Was??

2,166

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Witajcie dziewczyny smile

Jak się macie?? Ja przyznam się, że lepiej... Swój smutek i załamke przeżyłam... Skupiłam się na znajomych, na nauce (wpadłam na pomysł zrobienia kursu językowego-na razie szukam szkoły), no i poznałam pewnego pana. Na razie to luźna znajomość, wymiana poglądów przez gg... Nie chce się zbytnio spieszyć...

O R rzadko albo i wcale nie myśle - akceptuje wszystko tak jak jest - woli ją, proszę bardzo. Ja swój czas miałam i tyle... Było jak było (a było źle) ale czas na zmiany i one nie powinny mnie załamywać big_smile

A co u Was??

Ale fajnie monia to wszystko brzmi..Cieszę się, bo różnie bywało a tu tak pozytywnie..a przede wszystkim pokojnie..
Tak trzymaj!

A ja nie pisałam, bo ostatnio jak to się mówi: zbieram własne myśli. Nie będę ukrywać, że walczę ze swoimi emocjami..od dwóch dni jakoś szczególnie. Wspominałam już tu kiedyś: kilkumiesięczna znajomość, na duuuużą odległość, dwa spotkania, mnóstwo rozmów i.. zero przyszlości tak naprawdę. Nie chcę zbyt dużo o nim myśleć..a tak się zaczeło ostatnio dziać, więc musze się w tym wszystkim jakoś ustawić, żeby nie przerabiac kiedyś w przyszłości tych wszystkich bolesnych rozterek.

Żeby nie było, że siedzę i ckliwie rozmyślam...Mialam też jakieś tam niby-randki, które się skonczyly na jednym spotkaniu - nie odpowiadałam na  dalsze inicjatywy panów, a oni nie byli jakoś wytrwali i konsekwentni. Więc na razie z tym odpuszczam, bo widzę że trafić na kogoś fajnego, z fajną osobowością z kim czas by upływał tak, że chciałoby się "jeszcze" to jak trafić na igłę w stogu siana (dla przykładu jeden ciągle mówił o sobie i w ogóle nie dopuszczał mnie do głosu tongue).
Na osobowość fajną już trafiłam...tylko dlaczego w takich okolicznościach??

2,167

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziękuje Katiu.
Tak, jest spokojniej, jest lepiej (nie wiem na jak długo, ale ważne że w tym momencie jest).

Co do Ciebie rusza mnie coś, gdy słyszę że rozpamiętujesz to co było. Wiem, boli... Ale możesz coś z tym zrobić? Szczerze zastanów się, czy warto wracać wspomnieniami??

2,168

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Dziękuje Katiu.
Tak, jest spokojniej, jest lepiej (nie wiem na jak długo, ale ważne że w tym momencie jest).

a ja myślę, że przerobiłaś juz wszelkie etapy tego i ten "dobry klimat" Ci się utrzyma;)


monia_3103 napisał/a:

Co do Ciebie rusza mnie coś, gdy słyszę że rozpamiętujesz to co było. Wiem, boli... Ale możesz coś z tym zrobić? Szczerze zastanów się, czy warto wracać wspomnieniami??

monia..może coś niejasno napisałam. Ja nie rozpamiętuję, nie wracam do wspomnień. Daleka jestem od tego. Jeśli mimochodem wracam to jedynie "paląc" się ze wstydu sama przed sobą jaka byłam głupia i durna. Tutaj mam zwrot o 180st. - nigdy nie bedę zwracać uwagi na to co facet do mnie mówi tylko ..na to jaki on jest.
To o czym pisałam to tereźniejszość.

2,169

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć dziewczyny.
Cieszę się, że jest równowaga.
Każda z nas musi zostać czasem ze sobą sama. U mnie też się dzieje. Ostatnio nawet poszłam tu i tam, rozerwać się.

Pozdrawiam

2,170

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej jeśli pozwolicie dołączę do dyskusji..

Ja postanowiłam jak wiele z was najpierw dojść do ładu ze samą sobą, wzmocnić się psychicznie i nie szukać wybawienia w nowych znajomosciach przezywając znów huśtawki , które są nam dobrze znane.

Tylko nie wiem czy nie przesadzam, bo są mi kompletnie obojetni mezczyzni, jakis czas temu probowalam sie umawiać ale tylko odliczalam czas az sie zakonczy spotkanie, nie odpisuje jak zagadują mnie w necie, bo uwazam ze to i tak do niczego nie prowadzi takie klikanie godzinami.
Nie wiem czy to faza przejsciowa czy lęki moje(znam to na pamięć jak męzczyzna zabiega a potem znika bez tłumaczenia) czy tez podswiadome czekanie nadal na faceta w ktorym bylam zakochana..

2,171

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie mam pojęcia. Dobrze, jeśli jest ktoś kto by się nami zajął, uśmiechnął, przytulił.. kochał...

2,172

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

Hej jeśli pozwolicie dołączę do dyskusji..

Ja postanowiłam jak wiele z was najpierw dojść do ładu ze samą sobą, wzmocnić się psychicznie i nie szukać wybawienia w nowych znajomosciach przezywając znów huśtawki , które są nam dobrze znane.

Tylko nie wiem czy nie przesadzam, bo są mi kompletnie obojetni mezczyzni, jakis czas temu probowalam sie umawiać ale tylko odliczalam czas az sie zakonczy spotkanie, nie odpisuje jak zagadują mnie w necie, bo uwazam ze to i tak do niczego nie prowadzi takie klikanie godzinami.
Nie wiem czy to faza przejsciowa czy lęki moje(znam to na pamięć jak męzczyzna zabiega a potem znika bez tłumaczenia) czy tez podswiadome czekanie nadal na faceta w ktorym bylam zakochana..

Zapraszamy serdecznie wink

Twoje postanowienie jest trafne... Jeśli uważasz, że tak będzie dobrze - działaj tak samo dalej wink Niektóre z nas wolą klin klinem, inne wręcz odwrotnie, ale przecież nikt nie powiedział, że wszystkie mamy postępować i myśleć schematycznie big_smile

Moim zdaniem to mogą być lęki... Nie uporałaś się psychicznie z ostatnimi sprawami (czytaj Twoje dojście do ładu dla mnie oznacza przeżycie ostatniego numeru ze strony pewnego pana) temu wolisz być ostrożna... Nie chcesz rzucać się na głęboką wodę aby się potem nie sparzyć - bo niby po co cierpieć dodatkowo??


DZIEWCZYNY!! Działajmy na tej kafejce!! Poczatki jej były takie obiecujące, a tu zastoje!! Czyżbyśmy już nie miały o czym rozmawiać??

2,173 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-11-14 10:55:07)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej dziewczyny smile ...to też wtrącę cosik... smile
U mnie dominuje potrzeba, by ktoś przytulił, powiedział coś miłego, chciałabym się czuć kochana, akceptowana, czuć bliskość kochanej osoby...i to chyba normalne... smile
Tej osoby nie ma, więc i tęsknota i doły i żal za straconym życiem...wiadomo.
Próbowałam "klin-klinem", ale zawsze po kilku zdaniach rozczarowanie i taki jakiś niesmak, chyba jednak potrzeba mi więcej czasu dla siebie smile
Rozmawiam  z pewnym panem...na początku w necie, teraz bardziej jakiś sms, ale po jakimś czasie i paru książkach widzę, że nic z tego nie będzie..i nawet nie odczuwam jakiegoś wielkiego żalu..
Wracając do tematu, każdy jest inny, mi ciepłe słowa innego faceta pomogły w akceptacji siebie, swojego ciała po nieudanym małżeństwie, miło jest jeszcze usłyszeć "skarbku", "koteczku", ale dla mnie to taki dodatek do codzienności, nic więcej. Jeśli zaangażowała bym się...cierpiałabym, dlatego przestrzegam kobiety szukające ciepła u faceta przez net smile...to jak igła w stogu siana niestety smile Na razie nie chce mi się przerzucać całego stogu w poszukiwaniu tej igły, a i czasu na to brak wink
Buziaki dla wszystkich smile

2,174

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

smile))) No własnie coś cicho tutaj:-)

Tak Monia czytałam o Twojej sytuacji, myślę, że to dobrze że tak się stało i przypuszczam, że sam się oddali jak zaloży rodzinę więc będzie spokój. No chyba, że będzie chciał mieć u Ciebie zawsze "otwartą furtkę" jakby co. Dobrze, że zajmujesz się sobą.

No własnie tylko jak te lęki pokonać? Oprocz tego żeby wzmocnić siebie, swoja pewność siebie, nadać życiu kolorów i pasji to nic mi nie przychodzi do głowy. Bo wszystko  to jest ok, dopoki nie dochodzi do relacji, do sytuacji gdzie znów są obawy o odrzucenie, o to,że się wszystko skończy. Dlatego narazie zrezygnowałam z tego podswiadomie..

U mnie brak kontaktu prawie 3 miesiące, ale ostatnio wracają emocje. Wiem,  że brak kontaktowania to najlepsze co może być dla mnie teraz ale jednoczesnie czuje żal, że tak łatwo mu to przyszło.

2,175

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

DZIEWCZYNY!! Działajmy na tej kafejce!! Poczatki jej były takie obiecujące, a tu zastoje!! Czyżbyśmy już nie miały o czym rozmawiać??

Sytuacja się zmienia każdej z nas jak sądzę. Ale ja tu do Was zaglądam regularnie..czytam..;).

Zauważcie w jakim punkcie była każda z nas jak tu zaczynała pisać. Ja się nie mogłam pozbierać po znajomości z facetem, który okazał się dupkiem (kolejny!). Juz nawet nie chodziło o zakochanie, ale o moje poczucie wartości, które leżało na glebie tylko dlatego że dałam sie tak zrobić w balona. Teraz jak myślę takie narcystyczne dupki nawet by się do mnie nie zbliżyły...nawet mam tego jakieś dowody..wsród nowych moich jakiś znajomości nie ma facetów którzy próbują imponować na siłę, słownych czarusiów..nikt mi kitów nie próbuje wciskać...tacy uciekają ode mnie. Co nie znaczy, że wszystko jest cacy, bo znów mam jednak trochę "kanał" ..ale taki chyba troszkę mój los (ale o tym będzie niżej)...Może najbardziej cenne jest to czego nie można mieć.

Mnie tu brakuje kilku dziewczyn z początku wątku. Zupełnie nie wiem co sie stało, że tak zamilkły.

2,176

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
takasobiemamuśka napisał/a:

Hej dziewczyny smile ...to też wtrącę cosik... smile
U mnie dominuje potrzeba, by ktoś przytulił, powiedział coś miłego, chciałabym się czuć kochana, akceptowana, czuć bliskość kochanej osoby...i to chyba normalne... smile

No normalna potrzeba..wcale sie nie dziwię..


takasobiemamuśka napisał/a:

Tej osoby nie ma, więc i tęsknota i doły i żal za straconym życiem...wiadomo.
Próbowałam "klin-klinem", ale zawsze po kilku zdaniach rozczarowanie i taki jakiś niesmak, chyba jednak potrzeba mi więcej czasu dla siebie smile
Rozmawiam  z pewnym panem...na początku w necie, teraz bardziej jakiś sms, ale po jakimś czasie i paru książkach widzę, że nic z tego nie będzie..i nawet nie odczuwam jakiegoś wielkiego żalu..

No to masz zdrowe podejście, że w miarę szybko widzisz że coś nie tak. To nie "klin klinem" tylko po prostu nie zamykanie się w 4 ścianach. A, że coś nie zagrało z pierwszym czy drugim to normalne, bo znaleźć fajną osobę "na jednych falach" nie jest tak prosto.

Ja Ci powiem mamuśka, że w przeciągu ostatnich 4 miesięcy nie jestem w stanie zliczyć ile razy byłam na jakiś spotkaniach. Tych które skonczyły sie jedynie na necie i telefonach (nie umówilam się) było kilkakrotnie więcej. Czasem z czystą premedytacją nie odbierałam kolejnego telefonu czy nie odpowiadałam na smsy (małpa! wiem).
Czasem pewnie robię błąd, bo wśród tych osób na pewno byli wartościowi faceci, którzy być może i nieba chcieliby mi przychylić. Ale jesli siedzę koło kogoś na kawie i po kilkunastu minutach czuję jakis dyskomfort (mimo, że rozmowa się klei) to znaczy, że nie gra i już. Nie chcę półśrodków. Z wiekiem robimy się troszkę wybredni (po obu stronach).

Ale powiem Ci, ze czasem się da..chociaż bywa, że życie bywa na tyle pokrętne i spotyka się kogoś fajnego w sytuacji kiedy wszystko jest przeciw. Ja jestem w takiej sytuacji.
Zrobiłam ostatnio bilans i jestem trochę "przerażona":). 4 miesiące znajomości, dwa spotkania, wszystkich rozmów na sieci, skypie, telefonie - kilkaset godzin. Gdybym mogła zakochałabym się na zabój:)..ale nie mogę:). Zrobiłam ostatnio małą "próbę" i "zniknełam" na kilka dni z netu, uprzedzając o tym wcześniej. Ruszyło go to...nawet jednego popołudnia bez kontaktu nie wytrzymał. Podobnie gdy mimochodem mówię o jakiś ewentualnych innych znajomościach..widzę, że go to rusza, mimo że powinno być obojętne. Mogłabym stwierdzić, że się trochę do mnie przywiązał..a może to męskie "ego" jedynie;). Od razu zaznaczam, że znajomość nie opiera się na jakiś pięknych slówkach, obiecankach-cacankach, bujaniu w obłokach. Co ciekawe na początku nie chciałam zbytnio z nim gadać...a nawet mnie denerwował z lekka. Ale był uparty..dosłownie tak jakby ktoś go na mnie nasłał:)..co oczywiście jest niemożliwe:)



takasobiemamuśka napisał/a:

Wracając do tematu, każdy jest inny, mi ciepłe słowa innego faceta pomogły w akceptacji siebie, swojego ciała po nieudanym małżeństwie, miło jest jeszcze usłyszeć "skarbku", "koteczku", ale dla mnie to taki dodatek do codzienności, nic więcej. Jeśli zaangażowała bym się...cierpiałabym, dlatego przestrzegam kobiety szukające ciepła u faceta przez net smile...to jak igła w stogu siana niestety smile Na razie nie chce mi się przerzucać całego stogu w poszukiwaniu tej igły, a i czasu na to brak wink

Tu masz racje..nie należy siadać do netu mając totalny "głód ciepła", bo to zawęza mocno widzenie wszystkiego.

2,177

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Droga Lejdilejdi sprostuje Twoją wypowiedź... R nawet zakładając rodzinę nadal bedzie takim człowiekiem jakim jest i będzie chciał nadal utrzymywać kontakt. Poznałam na wylot jego osobowość, oraz rodzinka co nieco mi wyjaśniła. Widzisz, to typ, który lubi stać w miejscu, żyć z kłamstw i wiele do szczęścia mu nie potrzeba (fajki, piwo, pizza i tyłek do łóżka)... Jeśli się z nią ożeni, to nadal będzie skakał na boki... A ona nadal bedzie tolerowała tą sytuację... Ponadto jest osobą, która nie lubi tracić kontaktów z osobami. Bardzo zalezy mu na kontaktach z ludźmi i za nic w świecie nie chce ich tracić. Więc tak samo będzie ze mną. Na razie jest cisza, mówienie sobie CZEŚĆ na klatce i tyle.
Ze mną jest tak, że pozwoliłam mu odejść i pozwoliłam mu na kontakt typu "cześć, jak się masz" i tyle (nie licząc spraw mieszkania). Może kiedyś wyjdzie w praniu jakaś kawa... Na razie staram się odpocząć, choć od wczoraj dół... Bo zauważyłam, że cholernie tęsknie za nim, że mi go brakuje i... tu uwaga... Brakuje mi jego czy raczej tego aby ktoś przytulił, pocałował w czoło... Nad tym się jeszcze zastanawiam, ale wydaje mi się, że raczej to drugie... A że takie sytuacje kojarzą mi się z nim i utożsamiam je akurat z R (przypadek).

Pytasz o pokonanie lęku... Widzisz, problem tkwi w tym, że Ty poznając nowego faceta od razu w głowie włączasz napis ostrzegawczy "może być jak poprzedni, uważaj".  Z góry możesz zakładać, że każdy facet jest taki sam, nie dając szansy na bliższe poznanie nie pozwalasz zniknąć tej myśli. Powót emocji, wspomnień tylko pogarsza Twoją sytuację... Ja podchodze do tego tak, że nowo poznanego pana z góry uznałam, że może być tylko i wyłącznie moim kolegą/znajomym jakby z pracy, uczelni... To pozwoliło mi zachować odpowiedni dystans i nie narzucać sobie myśli (może skrzywdzić). Pomaga, bo w ten sposób staram się poznać nowych ludzi, zapomnieć o R a dodatkowo otwierać się samej sobie. (nie wiem czy ktoś zrozumie moją myśl tongue )

Dodatkowo ostatnio odnowiłam kontakt z moim pierwszym facetem!! S był moim pierwszym facetem na poważnie, ale okazał się nieodpowiedzialny w pewnym momencie i się rozpadło. Po 5 latach nagle odnowiliśmy kontakt i wiecie co - cholernie mi to pomogło. S jest rocznikiem R ale całkiem ma inne poglądy na świat i otaczającą rzeczywistość. Potrafiliśmy z S ostatnio przegadać 3 noce na Skype i wyjaśnić niektóre sprawy: nasze rozstanie, nasz kontakt wobec siebie, nasze nastawienie, nasze wrogie myśli, niechęci, złość, w końcu tęsknota itp. Oj wiele wyjaśniliśmy, teraz inaczej patrzymy na wszystko i jesteśmy szczęśliwi. Mogę na nim polegać jak na bracie i co najważniejsze umiemy pomimo problemów i trudności z przeszłości dobrze się dogadywać (niedługo bedę bawić się na jego weselu big_smile )

Mamusiu dobrze mówisz, czasem szukanie na siłe w tym stogu siana nie ma największego sensu... Bo z czasem może się okazac to tylko stratą czasu i wysiłku... Wydaje mi się, ze powinniśmy z uśmiechem cieszyć się z tego co mamy... Rodzinę/przyjaciół - oni czasem są niezastąpieni...

Katiu mi również brakuje naszych dziewczynek i czuje jakbym była półsierotą przez to tongue i zgadzam się z Tobą... Początki wątku były okropne - ile żalu, ile problemów, ile cierpienia... A teraz jakieś jednostkowe, które o dziwno łatwiej przetrwać niż tamte, bo jesteśmy o wiele silniejsze smile


Dół dołem - każdego dopada, mnie również... Ale czy nasze życie ma być ciągłym użalaniem się nad sobą?? Słowa S do każdej:

To normalne ze tak to teraz odczuwasz to trauma po związkowa jeżeli ktoś jak np Ty więcej inwestuje w związek i jest zdradzany i oszukany to pozostawia to po sobie swoisty żal ale nie możesz sobie pozwolić aby Twoje zawody miłosne wpływały na Twoje życie codzienne. Musisz zrobić wielka krechę  rozliczyć się z przeszłością raz na zawsze, poszukać nowego chłopa nawet takiego na chwilę aby poczuć sie znów atrakcyjna chciana itp. Jak będziesz żyła przeszłością to ona cię po kawałku zje jak rdza i uwierz mi jeżeli się nie ogarniesz teraz to z czasem będzie coraz trudniej i będziesz odstraszacz od siebie facetów. Bo my, faceci nic bardziej nie lubimy jak dupa rozżalona nad sobą po swoim eks - od razu dajesz sygnał że żadna z ciebie kobieta do związku prędzej do wykorzystania

Pomyślcie sobie nad tymi słowami kochane... Czasami warto spojrzeć na to z oczu faceta (innego niż nasi exowie tongue )

2,178 Ostatnio edytowany przez Lejdilejdi (2011-11-14 19:39:38)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mamuśka- myślę, że dobre podejście masz z tymi znajomościami, nic na siłę.
Katia- a dlaczego nie możesz się zakochać w tym osobniku?

Ja niestety jestem totalnie znudzona takim pisaniem z obcymi facetami w necie, a spotkania z nimi tylko doprowadzały mnie do gorszego nastroju i porownywania..Wolę jednak wyjść do reala i stopniowo poznawac ludzi w rzeczywistych sytuacjach, taki mam plan na tą zimę..

Monia, wiem co czujesz."Moj" to identyczny typ, wiem, że nawet jak będzie miał rodzinę to będzie szukał kontaktu ze mną jako"przyjaciel". To bardzo bolesne, ale muszę całkowicie zamknąć znajomość, bo widzę, że on sobie pomału układa życie, a ja stoję w miejscu. Nie wiem czy będę na tyle silna żeby nie odpisywać na świąteczne życzenia itp. ale wiem, dla własnego dobra muszę zakonczyć kontakty:/
Może Tobie też pomogłoby zakończenie w głowie tego rozdziału. Z tego co piszesz odnoszę wrażenie, że  trochę czekasz też na rozwój sytuacji, na kawę przyjacielską w przyszłości .. itd.

2,179

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Lejdilejdi jeśli uważnie czytałaś moją historię i moje wątki to wiesz, jak było w wakacje, jak rozmawiałam z nim gdy przyjechał niespodziewanie i co mu powiedziałam wtedy. Ogólnie rzecz biorąc nie chce tracić z nim kontaktu (nigdy nie wiadomo kiedy dana znajomość się przyda), ale źle odbierasz moją sytuację. Owszem czekam na rozwój sytuacji ale biorąc pod uwagę moją osobę - zaczęłam skupiać się na sobie, na studiach, na nowych znajomych. On, nie zaprzeczam istnieje, ale nie zamierzam bawić się w wojnę między 2 babkami aby zwrócić jego uwagę czy go zdobyć! Rozmowa z S dała mi wiele do zrozumienia. Tamten etap to koniec, mogę cieszyć się, że udało nam się wyjść z tej sytuacji cało w ten sposób, że nie było z R darcia kotów, wyzwisk i zemst. Było spokojnych kilka rozmów, podczas których wiele wyjaśniliśmy i co najlepsze wolimy być wobec siebie znajomymi niż wrogami - bo po co? Dodatkowe spięcia i nerwy - nie potrzeba mi tego... Wychodzę z takiego wniosku dlatego, iż znam ten scenariusz (tak było z S) tyle, że w tym wypadku kontakt już jakiś jest a z S był po 5 latach. Jednakże wiem, że taki obrót sytuacji wynagrodzi mnie czymś... Bo zakończenie może i ulżyłoby mi, na jakiś czas, a potem?? Wspomnienia, nerwy, stres gdy o nim usłyszę... Wole cieszyć się z jego szczęścia i mieć pewność, że może i potraktował mnie okrutnie, ale kiedyś ktoś taki jak ja coś dla niego musiał znaczyć, a przez to nie jestem w jego oczach "debilką", "kretynką" a osobą, z którą chętnie wypije kawę i pogada jak za dawnych czasów. A ja? Ja zostałam ponownie doświadczona przez los, może i w okrutny i podły sposób, ale czegoś mnie to nauczyło. I nie będę się z tym kryła, ale dziękuje za taką lekcje życia. Bo wcześniej nie wiedziałam co to znaczy szacunek dla samej siebie - liczył się on, moje potrzeby nie były dla mnie ważne - jego tak, moja osoba się nie liczyła - jego tak... W pewnym momencie gdy dotknęłam dna (próba samobójcza) te słowa również nie miały znaczenia - ważne było odsunąć od siebie cierpienie i upokorzenie, ale zaczęłam rozmawiać z dziewczynami tutaj i zdałam sobie sprawę, że to mógł być koniec - na szczęście tak się nie stało. Żyję i zamierzam wykorzystać daną mi szansę. Zaczynam naprawdę doświadczać i zwracać uwagę na szacunek do samej siebie, patrzeć na własne potrzeby i skupiać uwagę na sobie, a to co było może jedynie być dla mnie radą i wskazówką bym któregoś dnia ponownie się tak nie zatraciła. Bo utracić samą siebie i chcieć się zabić z powodu faceta to naprawdę żaden wyczyn - to jest żałosne. Mam życie, jestem zdrowa, zaczynam wracać do formy psychicznej - to nic że zdarzają się wpadki, zdarzają się smutki, przecież to naturalne odczucia ludzkie, nie pozbędę się ich. Ale mogę je kontrolować, by pojawiały się z prawdziwych powodów a nie z racji R. Nie zamierzam się użalać i robić z siebie męczennicy - co mi to da? Tylko niską samoocenę, ale to już doświadczyłam będąc z R, wiem jak to smakuje i dziękuje, nie skorzystam drugi raz! Patrzę na siebie pozytywnie, co ma być to będzie, przyjmuje to na klatę i pokażę, że jestem silna...

2,180

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wierzę, że każda z nas wybiera rozwiązania dla siebie najlepsze na dany moment;-)

Tak Monia czytałam własnie i rzucilo mi się w oczy, że kazdy kontakt albo wieści o  nim powodowały u Ciebie duże emocje, - dlatego napisałam, że  może lepsze jest odsunięcie go przynajmniej do czasu, aż będzie rzeczywiście obojętny Twemu sercu, jak zwykły znajomy.
Ale ja patrzę też poprzez moją sytuację, wierzę że u Ciebie może być inaczej i być może dasz rady spokojnie przejść już do takiej relacji koleżenskiej pracując nad sobą i swoim życiem jak to robisz teraz.

Ja próbowałam być koleżanką, ale, on również chyba z kim innym sobie uklada przyszlosc, a ja zostałam sama.
I wiem, że nie ruszę do przodu jak będę dalej w nim "tkwić", czy spotykać się na koleżenską kawę, bo fala emocji wraca. Więc postanowiłam nie kontaktować się, póki ja sobie nie ułożę też życia, bo to jest dla mnie ważniejsze niż to żebysmy byli "kolegami". A wiadomo, że on robi swoje, może nawet wyjechac na koniec swiata i nie patrzy na mnie czy nasze koleżenstwo.

2,181

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

Mamuśka- myślę, że dobre podejście masz z tymi znajomościami, nic na siłę.
Katia- a dlaczego nie możesz się zakochać w tym osobniku?

...bo on nie zakochał sie we mnie..Zresztą..muszę to sobie przemyśleć wszystko na spokojnie, ułożyć w głowie. Na razie nie wiem czy znajomość się wkrótce nie skonczy, bo "złe" we mnie zaczyna wstępować. Mam dosyć.

2,182

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

Ja próbowałam być koleżanką, ale, on również chyba z kim innym sobie uklada przyszlosc, a ja zostałam sama.
I wiem, że nie ruszę do przodu jak będę dalej w nim "tkwić", czy spotykać się na koleżenską kawę, bo fala emocji wraca. Więc postanowiłam nie kontaktować się, póki ja sobie nie ułożę też życia, bo to jest dla mnie ważniejsze niż to żebysmy byli "kolegami". A wiadomo, że on robi swoje, może nawet wyjechac na koniec swiata i nie patrzy na mnie czy nasze koleżenstwo.

No ja też próbowałam być kiedys koleżanką...i wydawało mi się, że jest ok. Zresztą tu się w tym wątku ten mój temat też gdzieś przewinał.  Emocji w tym nie było żadnych już ale chciałam utrzymać kontakt, bo wydawało mi się, że to fajny człowiek itd.
Chyba ostatnimi miesiącami nastąpiło jednak jakieś przewartościowanie we mnie. Żaden fajny człowiek tylko świr (w ładnym opakowaniu jedynie), który sobie nie radzi sam ze sobą a ja głupia ulegałam jego nastrojom i pieknym słowkom.

2,183

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Lejdilejdi napisał/a:

Ja próbowałam być koleżanką, ale, on również chyba z kim innym sobie uklada przyszlosc, a ja zostałam sama.
I wiem, że nie ruszę do przodu jak będę dalej w nim "tkwić", czy spotykać się na koleżenską kawę, bo fala emocji wraca. Więc postanowiłam nie kontaktować się, póki ja sobie nie ułożę też życia, bo to jest dla mnie ważniejsze niż to żebysmy byli "kolegami". A wiadomo, że on robi swoje, może nawet wyjechac na koniec swiata i nie patrzy na mnie czy nasze koleżenstwo.

No ja też próbowałam być kiedys koleżanką...i wydawało mi się, że jest ok. Zresztą tu się w tym wątku ten mój temat też gdzieś przewinał.  Emocji w tym nie było żadnych już ale chciałam utrzymać kontakt, bo wydawało mi się, że to fajny człowiek itd.
Chyba ostatnimi miesiącami nastąpiło jednak jakieś przewartościowanie we mnie. Żaden fajny człowiek tylko świr (w ładnym opakowaniu jedynie), który sobie nie radzi sam ze sobą a ja głupia ulegałam jego nastrojom i pieknym słowkom.

Główna zasada - nigdy nic na siłę, nawet bycie znajomymi czy przyjaciółmi... Do wszystkiego, nawet do koleżeństwa potrzebne są chęci 2 osób, jak w każdej relacji. Lejdi nigdy nie mów, że jesteś sama!! Bycie samej oznacza brak rodziny, przyjaciół, znajomych... A tak przecież nie jest... On nie jest całym Twoim światem, by zaraz jego brak oznaczał samotność - złe postrzeganie sprawy...

Katiu bo my po przejściach jesteśmy uwrażliwione i łapiemy się na każde ładne słówko, aby podnieść swoje poczucie wartości... Wszystko pięknie i ładnie, ale trzeba również trzeźwo myśleć... Bo przecież my nie chcemy kolejnego toksycznego związku czy relacji ale czegoś pięknego i prawdziwego smile

2,184

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No tak sama nie jestem, ale trochę boli, że on szedł cały czas swoją drogą i pewnie założy rodzinę a ja czekałam na niego.  Dziś jestem dobrej myśli, najważniejsze dla mnie że "odpuścilam" w myślach jego i nasze spotkania na jakimkolwiek gruncie i przyjmuję do wiadomości, że nawet nigdy możemy się nie spotkać. Teraz mogę się na spokojnie porządkować.

Katia to ten osobnik Ci dał do zrozumienia, że nic między wami nie będzie, czy tak czujesz?  W każdym razie jak tak wiesz to chyba szkoda tracic czasu na niego. Może warto coś zmienić, aby nie wpadać w ciągły schemat;-)

Miałam wiele znajomości przez net z facetami dla ktorych byłam tylko "zapychaczem czasu" i najczęściej się kończyło, że oni poznawali kogoś w realu, ze swojego środowiska i z tą osoba budowali plany, życie itd.

2,185

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

smile hej
Katia. Monia, Lejdi smile sory, że dopiero teraz, ale wszystko ostatnio u mnie w biegu, momentami nie ogarniam....
Właśnie takie podejście ostatnio mam smile Tylko czasem coś tam w kącie oka się zakręci, jak słyszę ich śmiech na dole w domu i wtedy myśli "no tak, tak mnie i dzieci skrzywdził i jest teraz szczęśliwy, a ja tu u góry samotna", ale to tylko chwile...szybko przypominam sobie nasze wspólne pożycie i oddycham z ulgą, że już mam to za sobą...a facet, nawet jeśli bym jakiegoś chciała, nie mam zwyczajnie dla niego czasu, no chyba, że znalazł by się taki rycerz, co by mnie odciążył w obowiązkach wink Dziewczyny smile nigdy więcej nadskakiwania z mojej strony (chyba do starości żadnego takiego nie poszukam, więc pozostaje mi pokochać życie singla wink)
Córki na szczęście na tyle duże, że w mikro sobie odgrzeją i herbatę zrobią, małego smyka tylko przepakowuję i uzupełniam pampersy w torbie...raz rodzice, raz opiekunka.
Teraz będę miała przed weekendową szkółką dwa dni wolne to nadrobię trochę "bycie" ze skarbami, w planie długie gilgotki, długie wysłuchiwanie tego co u ich koleżanek się dzieje i głaskanie po brzuszku pieszczocha smile..już nie mogę się doczekać jutra smile, a w przerwach pranie, obiad, sprawdzanie lekcji, rozmowy bądź co bądź wychowawcze mam nadzieję ....
Uwielbiam takie dni smile na bank jestem nienormalna wink
Katia smile, zobacz..z tyloma facetami się spotkałaś, z tyloma gadałaś, a tego, który stał się bliższy poznałaś na początku prawda? I cały czas jest kontakt, na bank jesteś mu bliska, nie wiem oczywiście na ile...i jak to wszystko wypadłoby w codzienności...ale coś tam na rzeczy jest...nie ma to tamto... smile

2,186 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-11-17 13:03:19)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
takasobiemamuśka napisał/a:

smile
Katia smile, zobacz..z tyloma facetami się spotkałaś, z tyloma gadałaś, a tego, który stał się bliższy poznałaś na początku prawda? I cały czas jest kontakt, na bank jesteś mu bliska, nie wiem oczywiście na ile...i jak to wszystko wypadłoby w codzienności...ale coś tam na rzeczy jest...nie ma to tamto... smile

mamuśka: (i przy okazji odp. na pyt. Lejdilejdi)..to jest bardzo, bardzo skomplikowane. Poznałam go w momencie, gdy gadać mi się z nikim nie chciało. Siedziałam w domu, chora, zdołowana i wściekła na poprzedniego faceta (w d..pie mial fakt, że nie mogę się nawet ruszyć po lek czy do sklepu)..więc żeby "zabić" czas siedziałam na necie klepiąc głupoty i nawet nie przywiązując większej wagi z kim i o czym.
Nie wiem czy jestem mu bliska, czy też może w tej chwili "zabija" czas popołudniami i wieczorami pracując w obcym kraju, ale mam go dostępnego praktycznie non -stop...i nawet nie ja do tego kontaktu dążę.
Nie chce tutaj snuć historii nie wiadomo jakich, ale nawet patrząc na chłodno to tak dobrze i fajnie rozmawiało i rozumiało mi się z kimś jedynie raz w życiu..Kilkanaście lat temu (rozpadło się bo ja to sp..rzyłam).
Gdybym nie widziała/spotkała faceta na żywo dwa razy to bym pomyślała, że to ulegam jakimś swoim mirażom (no wiadomo..jak to w necie bywa czasem).
Nie zakochuje się, nie wzdycham..ale czasami mnie bardzo silny dołek chwyta z powodu faktu, że czasem na kogos trafia się w nieodpowiednim czasie i miejscu.


Cieszę się mamuska, że znajdujesz takie drobne radości..tak trzymać.

2,187

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katia smile..ja też mojego znajomego z netu właśnie tak poznałam smile... w nie tym czasie, w nie tym miejscu, życie... widzę jego wady...mnóstwo...ale i zalety, też z nikim tak dobrze mi się nigdy nie rozmawiało....szkoda, że nic z tego nie ubudujemy, ale i tak cieszę się, że jest i cenię sobie jego typowo męski, samolubny punkt widzenia wink
Dobrej nocy kochane smile

2,188

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Z obserwacji tzw. normalnych związków, widzę że jeśli mężczyzna chce coś budować z kobietą, nawet będąc daleko będzie dązył aby to zmienić i przebywać jak najczęściej z nią, planować wspólne rzeczy. Na pewno jej nie odstawi na potem lub lepsze czasy, tak żeby ktoś mógł ją zająć.
Przerabiałam dlugie lata schemat: facet jak nakręcony pisze i bombarduje wiadomosciami, smsami,  mi jest obojętny ale sprawia ze ja się tez przyzwyczaję, a pozniej znika. Klasyka. Drugi moj schemat ostatnich lat to: odrzucenie i ucieczka od wszystkich facetów a wtedy tęsknienie za tym którego sobie wyidealizowałam i szukanie z nim kontaktu. Może teraz pora na normalność:-)
Tylko jak;-)

2,189

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witam Was moje kochane... Ja właśnie zaczynam naprawdę długi weekend, bo od wczoraj nie mam zajęć i tak do następnego poniedziałku. Mogłabym pojechać do domu ale nie chce mi się, bo dopiero co byłam smile
Tak więc moja aktywność na forum wzrośnie - coś trzeba robić, prawda? tongue
Co do Was...

Katiu ja wychodzę z założenia, że zanim poznamy kogoś DLA NAS musimy przebrnąć przez cały tłum nieodpowiednich. Czemu? Aby wiedzieć co nas interesuje, co nam się podoba a co nas odrzuca w ludziach (takie poznanie męskich wad i zalet). Wiadomo, nie każdy jest taki sam jak druga osoba, ale zawsze można zauważyc podobieństwa naszym sprytnym oczkiem i o to mi chodzi wink
Do tego mamusiu nikt nie powiedział ani Tobie ani Katii, że to właśnie w necie poznacie drugą połówkę. Zdarzają się takie przypadki, ale może nie nadszedł Wasz jeszcze czas... Nie umiem tego wytłumaczyć, ale jedno wiem na pewno - nie ma czego szukać na siłę...

Lejdi mówiąc o normalnych związkach piszesz w sposób dorosły (mówie to bo widzisz, każda z nas na poczatku swojej przygody z exami uważała, ze jej związek jest normalny - jak pokazał czas tak nie było. Miło, że widzisz różnice). Ale musze się do czegoś przyczepić... Kochana wydaje mi się, że szukanie ideału to niepotrzebny wysiłek - ideałów nie ma!! Poza tym pisząc swój post odnoszę wrażenie, że idealizujesz określone cechy i ich szukasz, bo jesteś przyzwyczajona do nich, jak choćby do ciągłego zainteresowania Twoją osobą poprzez smsy - nie jest tak?? Tęsknota za czymś nieprawdziwym nie jest dobrym pomysłem...

Widzisz ja ostatnio pisałam, że tęskniłam za R i nagle zdałam sobie sprawę, że cholera nie tęsknie za tym człowiekiem a za przytuleniem, otoczenie ramieniem - za gestami!! One kojarzyły się z R więc logicznie, że wpierw wpadła mi jego osoba do głowy, ale po dłuższym przemyśleniu doszłam do właściwego wniosku big_smile

2,190

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Katiu ja wychodzę z założenia, że zanim poznamy kogoś DLA NAS musimy przebrnąć przez cały tłum nieodpowiednich. Czemu? Aby wiedzieć co nas interesuje, co nam się podoba a co nas odrzuca w ludziach (takie poznanie męskich wad i zalet). Wiadomo, nie każdy jest taki sam jak druga osoba, ale zawsze można zauważyc podobieństwa naszym sprytnym oczkiem i o to mi chodzi wink

Wszystko to prawda..ja już mam w głowie stały zestawik cech na które mam alergię. Tyle, że ten "tłum" potrafi też odcisnąć niezłe piętno i człowiek wtedy się zachowuje jakby "węszył" u każdego jakiś błąd. Najlepiej uświadomić sobie czego się nie chce i patrzeć najpierw rozumiem a potem dopiero emocjami.
Poza tym każda z nas ma jakieś swoje wymagania, kryteria.


monia_3103 napisał/a:

Do tego mamusiu nikt nie powiedział ani Tobie ani Katii, że to właśnie w necie poznacie drugą połówkę. Zdarzają się takie przypadki, ale może nie nadszedł Wasz jeszcze czas... Nie umiem tego wytłumaczyć, ale jedno wiem na pewno - nie ma czego szukać na siłę...

monia...powiem Ci, że czasem mnie się już nie chce. Jak tak średnio liczę to polowa życia już za mną. Sięgając pamięcią wstecz stwierdzam, że faceci nie wnieśli jak do tej pory do mojego życia absolutnie nic dobrego, a co niektórzy spowodowali spore "katastrofy" na każdym polu. Po części sama się o to prosiłam...(trzeba było nie być tak durną).
Oczywiście, ze nie ma co na siłę..Każdego faceta, który zaistnial jakoś tam w moim życiu poznawałam w momencie kiedy już machałam na wszystko ręką..ale też nie izolując się od ludzi.
eh..lekki dołek mam...

2,191

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kochana Katiu uważam, że źle myślisz. Każdy facet coś wniósł do Twojego życia. Miałaś przykrości przez jakiegoś - wyciągnełaś z tego wnioski i teraz wiesz czego np nie lubisz w mężczyznach itp. A jak któryś był miły też czegoś się nauczyłaś wink

Na każdą z nas przyjdzie czas wink Trzeba tylko być cierpliwym... A najlepiej nie myśleć o tym i przede wszystkim nie szukać nie wiadomo kogo... Jeśli ma być to będzie wink

2,192

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Kochana Katiu uważam, że źle myślisz. Każdy facet coś wniósł do Twojego życia. Miałaś przykrości przez jakiegoś - wyciągnełaś z tego wnioski i teraz wiesz czego np nie lubisz w mężczyznach itp. A jak któryś był miły też czegoś się nauczyłaś wink

Na każdą z nas przyjdzie czas wink Trzeba tylko być cierpliwym... A najlepiej nie myśleć o tym i przede wszystkim nie szukać nie wiadomo kogo... Jeśli ma być to będzie wink

na mnie to juz chyba nie..postrzegają mnie jednoznacznie. Powinnam się wyzbyć emocji....zupełnie.
Powiem, ze dziś mam dzień robienia sobie z nich wszystkich żartów:) Pacanowo i małpi gaj w jednym:). Jeden (ze skandynawii) siedzi wlasnie na jakieś imprezie i non stop smsy do mnie stuka. Odezwał się taki jeden z którym się kilka razy spotkalam..6 lat temu!!..wysłałam mu aktualną fotę i własnie chce do mnie przyjechać...200km!!!. Trzeci (tego akurat lubie, bo nie kiciarz).. pyta czy przegadam z nim calą noc na skypie (siedzi zagranicą od 2 m-cy). Mam dzień na żarty więc piszę im to co chcą usłyszeć....
Masakra jak ci faceci się zachowują...

2,193

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tak można nie myśleć o tym , ale chyba każdy się zastanawia czy jeszcze spotka kogos:-)

Katia może celujesz w jakąś określoną grupę tych facetów, widzę, że takich bardziej niedostępnych, mieszkających daleko, szukających relaksu w necie a mają chyba swoje życie? No ale przynajmniej jestes aktywna, zawsze jest szansa że ktoś ciekawy będzie. Ja się zalogowałam, ale nikt mi sie nie podoba:(((((
Trochę mi smutno wczoraj, bo mialam gdzies nadzieje w sercu, że ten mój się będzie odzywał a tu nic, nie obchodzi go tyle lat znajomosci przekreslił. No, ale to lepiej dla mojego spokoju.

2,194

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Lejdilejdi napisał/a:

Tak można nie myśleć o tym , ale chyba każdy się zastanawia czy jeszcze spotka kogos:-)

racja..nawet jak jest się w pewnym momencie na "nie" to gdzieś to jednak tkwi w podświadomości..tak jesteśmy skonstruowani

Lejdilejdi napisał/a:

Katia może celujesz w jakąś określoną grupę tych facetów, widzę, że takich bardziej niedostępnych, mieszkających daleko, szukających relaksu w necie a mają chyba swoje życie? No ale przynajmniej jestes aktywna, zawsze jest szansa że ktoś ciekawy będzie.

Może być w tym trochę prawdy, że celuję w niedostępnych..ale też troszkę w tym mojego "szczęscia", bo to niejako mnie znaleziono a nie że ja szukałam.
Póki co Ci dostępni...w sensie blisko i chcący się ze mną spotykać..bardziej mnie denerwują niż zachęcają czymkolwiek. Długo by opowiadać...


Lejdilejdi napisał/a:

Trochę mi smutno wczoraj, bo mialam gdzies nadzieje w sercu, że ten mój się będzie odzywał a tu nic, nie obchodzi go tyle lat znajomosci przekreslił. No, ale to lepiej dla mojego spokoju.

nie wypatruj tego odzywania się, bo to Cię będzie "zjadać" od środka...

2,195

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Katia napisał/a:
Lejdilejdi napisał/a:

Katia może celujesz w jakąś określoną grupę tych facetów, widzę, że takich bardziej niedostępnych, mieszkających daleko, szukających relaksu w necie a mają chyba swoje życie? No ale przynajmniej jestes aktywna, zawsze jest szansa że ktoś ciekawy będzie.

Może być w tym trochę prawdy, że celuję w niedostępnych..ale też troszkę w tym mojego "szczęscia", bo to niejako mnie znaleziono a nie że ja szukałam.
Póki co Ci dostępni...w sensie blisko i chcący się ze mną spotykać..bardziej mnie denerwują niż zachęcają czymkolwiek. Długo by opowiadać...

Lejdi dobrze zauważyła... Katiu wybierasz właśnie takich facetów, bo znasz ten schemat, wiesz że odległość=znajomości przez internet i rzadkie spotkania. Tych, którzy tak naprawdę Cię nie znają uznajesz za idealnych, ciekawych itp. A ci co są blisko denerwują Cię, bo...chcesz by Cię denerwowali. Nie znajdujesz pozytywów a negatywy... Cięzko Ci przeskoczyć na takie same relacje z tymi, którzy są blisko, bo się boisz - w końcu to nieznane dla Ciebie doświadczenie by było... Pomyśl o tym wink


Katia napisał/a:
Lejdilejdi napisał/a:

Trochę mi smutno wczoraj, bo mialam gdzies nadzieje w sercu, że ten mój się będzie odzywał a tu nic, nie obchodzi go tyle lat znajomosci przekreslił. No, ale to lepiej dla mojego spokoju.

nie wypatruj tego odzywania się, bo to Cię będzie "zjadać" od środka...

Mądrze powiedziane... Czekanie na kontakt to najgorsze, bo utrzymuje nas w przeświadczeniu, że cholera jeszcze jesteśmy pod jego wpływem i jak głupie mamy nadzieje, że napisze/zadzwoni!! NIE!! Tak to nie idzie, jeśli miałby się odezwać to by to zrobił... Milczy - jego strata... Jesteś zbyt fajną panną aby myśleć o nim i czekać... Choć osobiście wiem jakie to trudne... Ale wierzę, że Ci się uda.

Lejdi mogę wiedzieć jak długo jesteście w rozłące?? I co było powodem rozstania??

2,196

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Lejdi dobrze zauważyła... Katiu wybierasz właśnie takich facetów, bo znasz ten schemat, wiesz że odległość=znajomości przez internet i rzadkie spotkania. Tych, którzy tak naprawdę Cię nie znają uznajesz za idealnych, ciekawych itp. A ci co są blisko denerwują Cię, bo...chcesz by Cię denerwowali. Nie znajdujesz pozytywów a negatywy... Cięzko Ci przeskoczyć na takie same relacje z tymi, którzy są blisko, bo się boisz - w końcu to nieznane dla Ciebie doświadczenie by było... Pomyśl o tym wink

może...ale nie jestem zdania, że nic na siłę..Albo się nadaje z kimś na tych samych falach, albo nie i ciężko przymknąć oko na cechy które drażnią. Nie jest to dla mnie jakimś priorytetem, żeby mieć jakiegokolwiek chłopa..chociaż w tym wieku powinnam przestać przebierać i brać co los i życie podsuwa. Ale chyba tak naprawdę bardziej jestem na "nie". Nie mogę sobie wiecej pozwolić na nietrafione wybory a przede wszystkim! na jakieś kolejne jazdy emocjonalne. Więc tak naprawdę moje tempo zawierania znajomości i gotowość wejścia w jakąś relacje jest tak wolna, że nikt nie będzie miał do mnie cierpliwości, bo świat teraz pędzi bardzo szybko..a kolejka chętnych czeka i jeszcze się będą bić jak facet co bardziej sensowny. Dziękuję bardzo.. ja z tej kolejki "wysiadam".
Poza tym chyba się średnio nadaje na cokolwiek w tej chwili...Zauważam u siebie dziwne zagrywki..jak ktoś jest dłużej i relacja robi się ciut za bliska to podświadomie robię coś, żeby odstraszyć..żeby facet sobie poszedł. Wczoraj dostało się mojemu zagranicznemu znajomemu. Wywaliłam co mi nie pasuje..i chyba w mało eleganckiej formie chwilami to było. I nawet mnie nie obchodziło, że przez to znajomość może się skonczyć z minuty na minutę. Zniósł to wszystko a ja do teraz dziwię się dlaczego..

2,197

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej;-)
U nas to było tak od paru lat, że przyjaciele ale on zabiegał o mnie, a jak juz się zbliżaliśmy bardziej i ja o związku zaczynałam mówić to on wycofanie. Przestawał się odzywać- to ja  też blokada więc,  on walczył znów o kontakt i taki typowy toksyczny"taniec". Jakieś 4 miesiące temu powiedział że chce być ze mną ale żebym mu dała czas.I cisza od tego czasu, a wiem że sobie żyje w swoim świecie i nie planuje nic ze mną. Po prostu on chce mieć otwartą furtkę u mnie całe życie a międzyczasie z innymi być itd.

Mimo, że nie wyobrazam sobie juz jego jako partnera mojego, mam jeszcze tą głupią nadzieję, że on będzie znów zabiegać o znajomość. Jeszcze gdzieś tam we mnie odzywa się to "odrzucone dziecko, ktore chce wygrać  jego milość.
Na szczęście z każdym dniem jest lepiej i staję się coraz silniejsza.

A jak u Ciebie Moniu samopoczucie?

Katia to widać masz powodzenie u wielu, trzeba wyselekcjonować z nich tych którzy są ok i którzy mają wspólne cele znajomości z Tobą. A jeśli takich nie ma na chwilę obecną, to szkoda czasu tracic na nich.

W tych mądrych książkach wszystkich pisze, że należy się zająć sobą i ukształtować swoje życie tak aby być zadowolonym z siebie, wtedy naturalnie przyciągamy kogoś wartosciowego, ktory ma poukładane w głowie:) Może tędy droga, bo gdy będziemy pewne swojej wartości i tego, że zasługujemy na szczęscie- nie będzie nas ciągło do związków skazanych z góry na niepowodzenie, zajętych facetów itp.

2,198 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-11-21 12:12:41)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu owszem dobrze jest gdy ludzie nadają na tych samych falach, ale... Wady również należy tolerować, nie zmieni się faceta na siłę... Owszem nie powinnaś sobie pozwolić na kolejne "lekcje zycia", ale cóż... Nie możesz powiedzieć CHCE i dostajesz. Musisz uzbroić się w cierpliwość. Twoje wolne tempo wynika z tego, ze jesteś ostrożną osobą - warto to uświadamiać kolejnym partnerom/kandydatom na ten prestiżowe miejsce tongue
Co do tych zagrywek, to... Może warto z tym walczyć... Skoro łapiesz się na tym, ze coś jest nie tak, to staraj się trzymać na wodzy i nie robić takich akcji.

Lejdi Twoja historia przypomina mi sytuacje mojej koleżanki - jej znajomy powiedział, że choć spotykają się od 2 miesięcy codziennie i sypiają ze sobą nie jest pewny czy na tym etapie relacji chce z nią być. Po prostu dobrze mu tak jak jest - UWAGA to była zabawa na jej uczuciach. Uświadomiłam jej to i nagle... BUM!! Wspomnienia o tym jak było z R, jak on mnie traktował jak zabawkę itp... Płaczę i nie mam ochoty na nic... Pragnę wykrzyczeć mu to w twarz, ale czy to da coś? Zna moje podejście do tej sprawy, wie jak mnie to boli, więc wątpie aby wykrzyczenie mu mojego bólu coś zmieni... NIE!! A wiecie czego najbardziej pragnę?? Usłyszeć szczere PRZEPRASZAM z jego ust... sad

Co do książek to prawda, sam S mi to powiedział - napisałam Wam to... Więc ja staram się jak mogę być pewną siebie, być uśmiechnięta itp... Ale cóż nie zawsze wychodzi sad

2,199

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć dziewczyny smile

2,200

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witaj hm... Co tam u Ciebie słychować?? smile

2,201 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-11-21 16:43:05)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No nic dobrego właśnie. Wymordowana jestem ciągłymi sprzeczkami. Nie mam już kompletnie siły. Marzę o tym, żeby stał się porządek w mieszkaniu, w którym mieszkam. Jakimś cudem.
Teksty typu jak Ci przeszkadza to se posprzątaj coraz bardziej mnie denerwują. Nie doprowadzają mnie do szału, bo taki stan nie jest warty tego związku. Zaczynam się zastanawiać czy cokolwiek jest warte. Dzień w dzień burdel, gnój, smród. Zero szacunku. Prawie dwuletni celibat. Po co mi to? Ja już nie mam ochoty, nie chcę. Ale nie mam dokąd pójść.

Nie dość, że rozwód w trakcie, że nie wiadomo co z dzieckiem, to jeszcze ten, jakby mało problemów było. Nie chcę już.

2,202 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-11-21 22:51:09)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

hej smile
hmmm... smile, a tam, banana mu i niech wskakuje na drzewko, szkoda Twoich nerwów.
Od dawna doszłam do wniosku, że moje zdrowie psychiczne jest w cenie i musi wystarczyć jeszcze na czas nastoletni moich dzieci, szkoda go na dupka wink

2,203

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

No nic dobrego właśnie. Wymordowana jestem ciągłymi sprzeczkami. Nie mam już kompletnie siły. Marzę o tym, żeby stał się porządek w mieszkaniu, w którym mieszkam. Jakimś cudem.
Teksty typu jak Ci przeszkadza to se posprzątaj coraz bardziej mnie denerwują. Nie doprowadzają mnie do szału, bo taki stan nie jest warty tego związku. Zaczynam się zastanawiać czy cokolwiek jest warte. Dzień w dzień burdel, gnój, smród. Zero szacunku. Prawie dwuletni celibat. Po co mi to? Ja już nie mam ochoty, nie chcę. Ale nie mam dokąd pójść.

Nie dość, że rozwód w trakcie, że nie wiadomo co z dzieckiem, to jeszcze ten, jakby mało problemów było. Nie chcę już.

Kochana wydaje mi się, że odpowiedziałaś sobie sama na to pytanie - po co Ci to? No właśnie, po nic!! Skoro ON Cię nie szanuje, nie pomaga i ma na wszystko wyj**ne to sorry ale szkoda Twoich nerów, dobrego serca itp. Ja na Twoim miejscu spakowałabym JEMU walizki i powiedziała "WYNOCHA". Dupek jedynie co wie - to jak mieć sprzątaczkę itp. No sorry Ty nie do tego zostałaś wydana na świat!! Zastanów się, czy nie lepiej by było wyrzucić go z domu...

Kochana rozwód i walka o dziecko to trudny moment, ale na niego nie masz wpływu... Wszystko zależy do dobrego serca SĄDU... Więc wstrzymać się musisz... Ale będzie dobrze wink

2,204

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

cześć dziewczyny! to mój pierwszy post...
Bardzo mnie korci żeby zadać Wam pytanie.
czy problem "Kochania za bardzo" dotyczy tylko nieszczęśliwych par, w których facet wykorzystuje kobietę i nie okazuje jej szacunku? Taki "tyran"? Bo jak na razie czytałam wieeele Waszych postów i z mojej obserwacji wynika, że wszystkie macie do czynienia (przepraszam, mam nadzieję, że nikogo nie urażę) z dupkami a nie mężczyznami. Zanim powiem coś o sobie chciałabym dowiedzieć się od Was czegoś na ten temat.
Bardzo Was pozdrawiam

2,205

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
kizia_mizia napisał/a:

cześć dziewczyny! to mój pierwszy post...
Bardzo mnie korci żeby zadać Wam pytanie.
czy problem "Kochania za bardzo" dotyczy tylko nieszczęśliwych par, w których facet wykorzystuje kobietę i nie okazuje jej szacunku? Taki "tyran"? Bo jak na razie czytałam wieeele Waszych postów i z mojej obserwacji wynika, że wszystkie macie do czynienia (przepraszam, mam nadzieję, że nikogo nie urażę) z dupkami a nie mężczyznami. Zanim powiem coś o sobie chciałabym dowiedzieć się od Was czegoś na ten temat.
Bardzo Was pozdrawiam

Droga koleżanko, wychodzę z założenia że nie musisz oczekiwać na nasze odpowiedzi, skoro już znasz nasze historie. One są odpowiedzią na Twoje pytanie. Widzisz, na początku okazuje się, że on jest super facetem, dopiero z czasem wychodzi "dupek".  Jednakże wydaje mi się, że takie akcje wychodzą nie tylko z partnerami życiowymi (facetami), ale również z przyjaciółmi (którzy są zaangażowani) oraz może podobnie postępować kobieta (jeśli chodzi Ci o to). Choć osobiście nie znam takiej sytuacji, w której to kobieta rani faceta, ale cóż - toksyczne związki działają w 2 strony.

2,206

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moje pytanie wynikało raczej z mojej sytuacji...otóż
Moim problemem nie jest mężczyzna, a ja sama. Bo od niedawna studiujemy osobno i ja zdałam sobie sprawę, że nie potrafię być szczęśliwa bez niego!!!! I, niestety, często przychodzą momenty krytyczne, gdy mam ochotę rzucić wszystko i podążać w pogoni za szczęściem, które (niezmiennie od 4 lat) zawsze znajduję u jego boku. Wiem - to nienormalne.
I tak też poniekąd zrozumiałam sens tej grupy...
Kochamy się strasznie, ale moja miłość ( a raczej... uzależnienie do niego i nieumiejętność samodzielnego funkcjonowania) psuje mi radość życia u siebie w mieście, gdzie studiuję.
Czy dobrze trafiłam na Was?

2,207

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
kizia_mizia napisał/a:

Moje pytanie wynikało raczej z mojej sytuacji...otóż
Moim problemem nie jest mężczyzna, a ja sama. Bo od niedawna studiujemy osobno i ja zdałam sobie sprawę, że nie potrafię być szczęśliwa bez niego!!!! I, niestety, często przychodzą momenty krytyczne, gdy mam ochotę rzucić wszystko i podążać w pogoni za szczęściem, które (niezmiennie od 4 lat) zawsze znajduję u jego boku. Wiem - to nienormalne.
I tak też poniekąd zrozumiałam sens tej grupy...
Kochamy się strasznie, ale moja miłość ( a raczej... uzależnienie do niego i nieumiejętność samodzielnego funkcjonowania) psuje mi radość życia u siebie w mieście, gdzie studiuję.
Czy dobrze trafiłam na Was?

kizia..miłość to wzajemne uzupełnienie jakie znajdujemy w partnerze..a nie tlen niezbędny do życia;)
Dobrze trafiłaś:)
A może po prostu zwyczjnie kochacie się, jesteście ze sobą szczęśliwi..a "uzależnienie" to po prostu tęsknota za drugą osobą?

2,208 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-11-22 21:45:46)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
kizia_mizia napisał/a:

Moje pytanie wynikało raczej z mojej sytuacji...otóż
Moim problemem nie jest mężczyzna, a ja sama. Bo od niedawna studiujemy osobno i ja zdałam sobie sprawę, że nie potrafię być szczęśliwa bez niego!!!! I, niestety, często przychodzą momenty krytyczne, gdy mam ochotę rzucić wszystko i podążać w pogoni za szczęściem, które (niezmiennie od 4 lat) zawsze znajduję u jego boku. Wiem - to nienormalne.
I tak też poniekąd zrozumiałam sens tej grupy...
Kochamy się strasznie, ale moja miłość ( a raczej... uzależnienie do niego i nieumiejętność samodzielnego funkcjonowania) psuje mi radość życia u siebie w mieście, gdzie studiuję.
Czy dobrze trafiłam na Was?

Katiu ona się myli... Myli wyrażenie miłości za bardzo a tęsknoty. Uzależnienia i przyzwyczajenia.

Wydaje mi się, że mylnie rozumiesz pojęcie KOCHANIA ZA BARDZO. My nie potrafimy tworzyć szczęśliwych związków. Jednocześnie dajemy z siebie wszystko, żeby związek trwał - w imię miłości. Wierzymy że nasza wielka miłość potrafi partnera zmienić. Chociaż te marzenia okazują się niemożliwymi do spełnienia, my dalej walczmy i próbujemy udowodnić całemu światu, a przede wszystkim ? sobie, że jesteśmy szczęśliwe. Dzielnie znosimy ból, który partner nam zadaje - poniżanie, przemoc fizyczną itp.
?Kochanie za bardzo? tak naprawdę jest uzależnieniem. Tak groźnym, jak alkoholizm, czy narkomania, wpływającym destrukcyjnie na życie. Dla kobiety, która ?kocha za bardzo? mężczyzna, z którym się wiąże, jest nałogiem, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Kochanie za bardzo oznacza toksyczny związek, bo jeden z partnerów swoją nadmierną miłością może zniszczyć drugą osobę. To również związek dwojga ludzi, w którym jedna osoba jest z drugą tylko z przyzwyczajenia i dla wygody, a druga wciąż kocha. Tkwiąc w toksycznym związku, kobieta próbuje zapanować nad partnerem, który od dawna jej nie kocha. Często posuwa się do szantażu, próbują zmusić człowieka, którego zaborczo kochają do tego, aby jej nie zostawiał. Nawet, jeśli partner ją kochał, to po pewnym czasie nie może znieść chorej miłości swojej partnerki. Taka kobieta na siłę próbuje uszczęśliwić ukochanego, jednak nie o to chodzi przecież w prawdziwym, zdrowym związku. Zaborcza miłość to nieustanne zamęczanie partnera swoją miłością, zazdrością, często także próby zmian jego zachowań.

Wydaje mi się, że wyjaśniłam Ci czym jest owy syndrom. Widzisz nasz smutek i tęsknota jest spowodowana brakiem używki. Tak jak z narkomanem czy alkoholikiem, któremu odbiera się coś czym się uzależnił, tak samo jest z nami i stąd nasze tęsknoty, zmiany nastroju i załamania. Temu odseparowanie od NIEGO jest dla nas niczym detox, który każda musi przeżyć.

To co Ty opisujesz jest wynikiem przyzwyczajenia do jego osoby. Byliście razem i nagle zostało Ci to zabrane - norma. Smutek spowodowany brakiem człowieka, którego kochasz, który jest Ci bliski. Ale zdecydowanie nie uważam, aby Twoja sytuacja dotyczyła Kochania za bardzo. Mogę się mylić, bo nie do końca opisałaś swoją sytuację. Sama musisz zdecydować czy to naprawdę KOCHANIE ZA BARDZO - ja Cię tylko nakierowałam

2,209

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Rozumiem. Czyli jest raczej tak, jak myślałam wcześniej.
Kochanie za bardzo zawsze rozumiecie jako toksyczny związek, w którym kobieta desperacko "kocha mimo wszystko", mimo wad, bólu i cierpienia. Związek, w którym tylko jedno kocha a co gorsze - za bardzo.
Dziękuję Wam, będę pewnie nadal śledzić Wasz wątek a z myślą o sobie poszukam czegoś innego.
Pozdrowienia!!!!!!

2,210

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hm- a skąd Ty wytrzasnęłaś takiego gościa. Może spróbuj sobie układać swoje plany tak aby swoje życie sobie ulożyc, bo jego chyba już nie zmienisz, ani nie zamierzasz pewno życ w celibacie do konca zycia.
Monia- ja również nosilam w sobie pragnienie aby mnie przeprosil i dążylam do takich konfrontacji, ale to tylko rozwalało ranę. Musimy same się uporać z naszymi emocjami, oni ich nie uleczą:/ Najlepsze co mogą zrobic dla nas to dać nam spokoj:0.
Jak tam Katia Twoje podboje?

U mnie detoks dobrze działa, czuję się z dnia na dzien coraz lepiej. Ale widzę że jestem zamknięta na nowe, nikogo nie przyciągam, nikt nie pisze, mało co wychodzę.. hmm może to okres przejściowy albo te lęki.....Zaraz po rozmowie z nim rzuciłam się w wir umawiania ale to mnie dobiło strasznie- więc porzuciłam to.

Posty [ 2,146 do 2,210 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 32 33 34 35 36 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024