Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,016 do 2,080 z 2,850 ]

2,016

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Explicite napisał/a:

Bo jak kogoś "polubiam" to się wypytuję smile

i vice versa:) .jesteś fajna, inteligentna i wrażliwa dziewczyna. Tylko z tą wrażliwością to uważaj!!!..kontroluj to!. Zreszta sama wiesz:)

Explicite napisał/a:

Budzę się z myslamijak dobrze ze znim nie jestem...widzę inaczej to jaki był,czego mi nie dała a jakie były moje potrzeby ktoreych nie spełniał(potrzeby w związku).

Będzie naprawdę dobrze jak się przestaniesz budzić z JAKIMIKOLWIEK  myślami o nim. No ale wiem jak to jest..Ja się często też budzę z różnymi myslami, ale bardziej to jest wnerw, że wlazłam w ostatnia swoją znajomość, a w rezultacie poczułam się jak....no już nie napiszę jak. To się w tej chwili rzuca na resztę przedstawicieli tego gatunku. Właśnie dziś dogadałam facetowi z którym się wczoraj widziałam. Napisał, że będzie musiał zaakceptować, że ja mam tak mało czasu. Odpisałam, że sa osoby z którymi będzie miał łatwiej. Jego  odpowiedź: "no teraz to mi ładnie napisałaś". Najwyżej się obrazi..wisi mi to..jego strata:)

Zobacz podobne tematy :

2,017

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Niektórzy już pracują wlaśnie smile

Katia aparatko. Tak trzymać. Teraz my pobawmy się autkami... Och jak mi przykro panowie, że to tylko casting. Haahahahahaha smile

..ależ ja tak jednemu powiedziałam!!:)..który tak "męczył" mnie o spotkanie, że aż się w końcu zgodziłam. Moje pierwsze słowa: "nie mogłes sobie darować tego castingu?". To miał być ironiczny troche żart, a faceta zbiło to trochę z tropu, bo jako przystojny właściel dużej firmy chwalący się surfingami, żaglami, nartami, pobytami w spa pewnie do czego innego jest przyzwyczajony:) Oczywiście się więcej nie odezwał:).

2,018

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katia... no to mu ładnie pojechałaś.
Przecie go nikt do niczego nie zmusza. Jaja.

Nie ma co przebierać w słowach. Używanie zbyt wyszukanego języka grozi nadinterpretacją.

2,019

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kurcze, sorry dziewczyny - prawie o Was zapomnialam. Smigam po sasiednich topikach od czasu do czasu...

2,020

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Piszecie takie trudne, ciezkie i smutne posty... Powroty do dziecinstwa...
Tutaj jest zrodlo tego, ze kochacie za bardzo.
Ostatnio na kafeterii wywiazala sie ciekawa dyskusja, wlasnie na nasz temat. I wiele tam jest madrych wypowiedzi.

Ja czuje, ze przerobilam swoje dziecinstwo na tyle, ze nie doskwiera mi jak przez wiele lat. Ze upiory tylko czasami i niektore wychodza w okreslonych sytuacjach - choc teraz to ja mam swiadomosc ze moje leki, obawy nie sa zwiazane bezposrednio z "tu i teraz" ale sa echem przeszlosci. Tak bylam nauczona reagowac przez lata i tego sie nie wyprostuje w kilka dni. Nad tym trzeba popracowac a i skutek nie jest gwarantowany.
Nie mam juz zalu do rodzicow - widze ich jako ludzi przepelnionych lekiem, jak dzieci rzucone na szerokie fale zycia obawiajace sie, ze sobie nie poradza. I ten lek byl w nich do smierci. Jakie to straszne - zyc bojac sie wlasciwie przez caly czas...
Czesc tych lekow zaindukowali mnie, i byc moze moj lek wciaz ma w swojej skladowej inny lek, ktory nie jest moim - ale ja go nie potrafie odroznic.
Najdziwniejsze jest to, ze wiem jakie sa realia, mam dowody - a mimo wszystko lek sie pojawia choc jest irracjonalny. Czasami nazywam go przezornoscia, projektowaniem w przyszlosc, potrzeba unikniecia problemow (glownie finansowych, bo zdrowie OK i inne sprawy tez - tylko finanse mam nie do konca pewne ale byc moze to tez tylko moje obawy przeze mnie przemawiaja).
Moze nie uda mi sie do konca "znormalniec" ale chce choc miec przez caly czas swiadomosc, ze to co odczuwam a doskwiera mi - nie ma zbyt wiele wspolnego z rzeczywistoscia.
Inna sprawa - nie mam rodziny, bliskich - jestem calkowicie zdana na siebie. Owszem, mam przyjaciol ale mieszkaja dosc daleko i tez maja swoje sprawy. A ja mam jeszcze mlodszego syna do wyksztalcenia, a tak bym chciala juz odpoczac i zyc sobie na biezaco. Corka juz na swoim od kilku lat, wiec tyle "z glowy".
Od poczatku roku szkolnego zawoze obydwu chlopakow do szkolu - ok 100 km dziennie. Koszty paliwa. I jeszcze dzisiaj wpierd*lili mi mandat za predkosc (jechala drogowka nieoznakowanym autem i ich wyprzedzilam), swoja droga od lat jezdze szybko.
Mieszkam w nowym miejscu od 2 miesiecy, nie znam tu nikogo, sasiedzi to ludzie glownie mlodzi, wynajmujacy wiec niespecjalnie sie socjalizuja. A jak sie nie zna ludzi to sie niewiele wie. Np kto, gdzie i co - jakies uslugi, znajomosci, imprezy, praca. Poszlabym do pracy (moge przepracowac legalnie 15 godzin tygodniowo) ale nie jest latwo przyjac sie na taki wymiar godzin. Myslalam zeby spytac u syna w osrodku ale nie jest to najlepszy pomysl.
Swoje wyroby zaczelam wystawiac w lokalnych galeriach, cos tam sie ruszylo.
Jeszcze nie przyszly wszystkie rachunki wiec nie wiem jakie beda moje wydatki srednio miesiecznie (rachunki u nas sa co dwa miesiace). Tzn telefon i internet juz dostalam plus oplaty za podlaczenie itp itd to jest wyzszy o ok 20%). Energie pewnie lada chwila przysla a gazu jeszcze nie uzywalam bo nie grzeje.
Mlodszy syn na razie chodzi na kurs jazdy, jak zda egzamin musi isc do pracy w weekendy.
Ja po prostu nie chce zyc z dnia na dzien i bac sie ze nie starczy na cos - juz to w przeszlosci przerabialam. Teraz jestem juz na takie atrakcje za stara, potrzebuje spokoju. Wymagan wysokich nie mam zreszta.
Ale co najwazniejsze - spokoj od toksycznego partnera, czysta atmosfera, wszystko przewidywalne (oprocz, oczywiscie, tego mandatu wink). Tego mi bylo trzeba. Jeszcze jakas mala praca zeby dorobic albo zeby sie te moje wyroby sprzedawaly - tak ze dwie stowy tygodniowo ekstra, to moge spac spokojnie.
Bardzo potrzeba mi stabilizacji, stabilnosci raczej, pewnosci ze cos jest stale.

2,021

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj ja rozumiem. Też nie wiem co będzie. Pracę mam fajną przynajmniej, więc tu narzekać nie ma na co. Tylko na druga już miejsca nie ma, żeby ilość pieniędzy była jakaś. Bo póki co nie wystarcza. A nie ma rewelacji. Jedna para butów, dwie pary spodni. To wszystko. Wstyd mi. Bo kobieta w moim wieku powinna mieć coś na siebie włożyć. Nie chce mi się o tym myśleć.

2,022

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Water50 jaka to konkretnie kafateria? poczytałabym z chęcią,nigdy za duzo wymieniających sie informacji ktore mogą pomóc drugiemu człowiekowi...ja jestem spragniona wiedzy.

Dzisiaj zastanawiałam się jak to ma być i jak jest na tym wątku KOCHAMY ZA BARDZO...czy lecimy zgodnie z tym tematem,czy gdzieś zbaczamy...? Ale skoro sie wspieramy i są rezultaty to jest chyba wszystko w porządku.

Katia72 dzisiaj bardzo duzo myślałam o Tobie i Twojej relacji z mamą...o tym jak się uwolnić od tyranii rodziców a jednocześnie mieć z nimi kontakt.Jak bronić swoich granic nie urażając uczuć matki...bo ona odierze wszystko jak atak jakolwiek chciało by się zacząć rozmawiać wprost o tym czego sie juz nie chce słuchac-o tym ciągłym narzekaniu,wpedzaniu w zły nastrój i przelewaniu uczuc na nas-córki????? To nie jest proste ale wiem że można...szukam odpowiedzi jak...mam przebłyski siebie w tej relacji...one gdzies sie dobijają ale jeszcze nie są gotowe wyjsć na powierzchnię.

Tak jak pisałm ze wpadam do mamy kiedy ja chce,ale co z tego skoro muszę się spinać i wysłuchiwac wciaz tego samego...????

2,023

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Water50 masz rację co do tych lęków ze są nabyte we wczesnym dzieciństwie i są iracjonalne-nieprawdziwe,ale są głeboko zakorzenione w nas...wychodzą na wierzch w mniej oczekiwanych momentach,są jak złodziej życia tu i teraz odwracając naszą uwagę od racjonalnego myslenia.
Wiem ze terapia behawioralno-poznawcza jest bardzo pomocna w poznawaniu tych lęków i zrozumieniu ich...przestawieniu punktu widzenia naszego spojrzenia w trakcie kiedy zaczyna pojawiać się lęk.

2,024

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zrobiłam sobię kawę i tak zaczęłam myśleć jak to jest że KOCHAMY ZA BARDZO innych a czy kochamy siebie? Narzuca mi się pytanie czy my siebie tak naprawdę kochamy? Czy kierując miłość do innych tak naprawdę kochamy siebie? Czy nie uciekamy od siebie? Bo kochać siebie to żyć bez lęków,uśmiechać sie każdego dnia,widzieć codzienność w barwach tęczy...

Kochamy za bardzo bo nie dostaliśmy uczucia miłości w dzieciństwie a teraz całą swoją miłość przeżucamy na tych ktorzy nas wcale nie kochają a my tak bardzo chcemy ich kochać...że kochamy tych ktorzy nas krzywdzą,że kierujemy tą miłość na osoby ktore niszczą nasze wnętrze-isze tu o sobie bo ja tak mam ze kocham tych ktorzy mnie nie kochają a ja pragne ich kochać choc czuje ze nie chcą tej miłości.Jakie to patologiczne!!!

Ja chcę kochac tych ktorzy są godni mojej miłości a nie ją poniewierają!!!

2,025 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-09-23 23:37:22)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Explicite napisał/a:

Kochamy za bardzo bo nie dostaliśmy uczucia miłości w dzieciństwie a teraz całą swoją miłość przeżucamy na tych ktorzy nas wcale nie kochają a my tak bardzo chcemy ich kochać...że kochamy tych ktorzy nas krzywdzą,że kierujemy tą miłość na osoby ktore niszczą nasze wnętrze-isze tu o sobie bo ja tak mam ze kocham tych ktorzy mnie nie kochają a ja pragne ich kochać choc czuje ze nie chcą tej miłości.Jakie to patologiczne!!!

Ja bym tu dodała, że w pierwszym rzędzie jesteśmy tak bardzo "głodne" miłości, że się zatracamy w dawaniu, bo chcemy dostać to samo. A ten "głód" ma oczywiście źródło w dzieciństwie - nigdy nie zaspokojone poczucia bezpieczeństwa, które bierze się z miłości rodzicielskiej. Najczęściej rodzice może nie tyle, że nas nie kochali ile nie umieli tego przekazać, więc wychowywałyśmy się w takiej ciągłej niepewności i przeświadczeniu, że musimy coś robić zeby na tą miłość zasłużyć. Jesteśmy jak "studnie bez dna" z tym naszym głodem. A tego się często faceci często boją...tej naszej emocjonalności i wręcz "ządania" miłości. Tu sie troszkę nie dziwię, bo gdybym ja spotkała (w drugą stronę) faceta, któremu by taki głód miłości przesłaniał cały świat to też bym chyba wiała, zwyczajnie się bojąc, że nigdy ze swoją osobą i swoimi uczuciami nie będę w stanie zaspokoić jego potrzeb. Nie byłabym w stanie zastąpić jego rodzica, a tylko taka miłość może być absolutna.


Explicite..to nie ja mam problem w relacji z mamą. Moja sytuacja była nieco inna niż te ktore tu opisujecie. Zawsze bardzo "poprawny" dom, ptasiego mleka nie brakowało...ale był chłód emocjonalny. Rodzice nie okazywali mi uczuć..doceniali za osiągnięcia, za oceny w szkole, ale nie było okazywania tej czystej miłości, czułości i akceptacji. I ja mam teraz z tym problem..z okazywaniem.

acha...dzisiaj jeden facet niby żartem napisał do mnie: "no tak..dla ciebie to tylko pies sie liczy, i dla niego uczucia są a dla człowieka to nic?"....Ops!..to to mi pojechal po bandzie!! A to ten co się zastanawiałam, co z nim nie tak..wolny, lat 38, wygadany..Już nawet go w myślach zaklasyfikowalam jako takiego cwaniaka z kasą, który diabli wiedzą jakie ma zamiary i co sie za tym wszystkim kryje. Dopiero co wrócilam ze spotkania z nim:). .i...okazało się, że błędnie zaklasyfikowałam:). Może dość "uproszczona" wersja faceta, ale mówi to co myśli, bezpośredni..no w miarę czułam się normalnie:). Tyle, że ...nizszy ode mnie o kilka cm..:)

2,026

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Explicite... nie ma co się spinać jeżdząc do matki, lepiej sobie darujmy. Niech się sama ze sobą męczy.

Katia...bo pies wierny jest, a facet nie wiadomo. Dlatego psa możemy darzyć uczuciem bez obaw (kotka też).

2,027

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katia72 przepraszam za pomyłkę to było do hm...i Ciebie rozwnież.

2,028

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Z tym kochaniem u mnie jest tak ze ja wcale tak bardzo nie kocham tylko zbyt duzo daję z siebie i tu pewnie ukryte jest to pragnienie miłości-wciąż jej udowadanianie...Zatracam sie cała bedąc z mezczyzną zapominając o sobie i znajomych ktorych prawie straciłam!!!

Ostatnio widzę moje mysli,zachowania z przed kilkunastu miesięcy inaczej...przyglądam się im zastanawiając sie dlaczego to robiłąm i ile błedów popełniłam...

Katia72 skąd Ty bierzesz tych facetów?

2,029

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Pewnie Katia szaleje z klawiaturką smile

Miłego wieczoru dziewczyny.

2,030

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Pewnie Katia szaleje z klawiaturką smile

Miłego wieczoru dziewczyny.

raaany...wiecie czego nie znoszę u facetów? DESPERACJI!. Właśnie sobie to uświadomiłam. Mam tu takiego jednego na linii, który mnie męczy o spotkanie chyba od dwóch tygodni. Nie dlatego, że ja jestem jakas wyjątkowa, tylko dlatego, że ten facet ma taki głod drugiej osoby, że dwie ręcę i dwie nogi wystarczą. Ja odpowiadam monosylabami a ten w kółko: "kiedy sie spotkamy..kiedy sie spotkamy". Gdybym zaproponowała spacer po rozżarzonych węglach to też by na to przystał. Może i dobry..normalny, ale ja i on to dwa różne światy...o czym go zresztą na samym początku poinformowałam, więc po co się spotykać?

2,031

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Explicite napisał/a:

Z tym kochaniem u mnie jest tak ze ja wcale tak bardzo nie kocham tylko zbyt duzo daję z siebie i tu pewnie ukryte jest to pragnienie miłości-wciąż jej udowadanianie...Zatracam sie cała bedąc z mezczyzną zapominając o sobie i znajomych ktorych prawie straciłam!!!

Ostatnio widzę moje mysli,zachowania z przed kilkunastu miesięcy inaczej...przyglądam się im zastanawiając sie dlaczego to robiłąm i ile błedów popełniłam...

Kochana..nie popełnia błędów ten kto nic nie robi. A, że my popełniamy akurat takie błędy z gatunku zatracania sie...no cóż..uczymy się na własnych blędach, bywa to bolesne i nie ma co sobie zadawać pytań "dlaczego?" tylko "jak tego uniknąć na przyszłość:)

Explicite napisał/a:

Katia72 skąd Ty bierzesz tych facetów?

z netu..W kolejce po bułki jeszcze się długo nie odważę poznawać:)..zresztą ja wcale nie jestem jakaś otwarta bardzo na początku:)

2,032

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tez umawiałąm sie z netu...kilka dni temu zalogowałam sie na portalu randkowym z dystansem...jestem tam ale nie czuje aby sie z kimś spotykać nawet na kawę od tak...raczej jestem nastawiona na budowanie siebie smile a byc sobie mogę:)

Dzisiaj unosiło sie coś przecudownego w powietrzu.Wszystko pachniało mi wspomnieniami z lat podstawówki...wszędzie gdzie spojrzałąm czy usłycszałąm kojarzyło i pachniało mi pojawiającymi się obrazami tamtej wody gdzie z gromadą wspolnie biegaliśmy z radosnym uśmiechem po wodzie...pierwsze moje samodzielne unoszenie się na wodzie...ta mała plaża,drzewa i radość ze wspolnego łobuzowania smile Zabawy w podchody i granie w paletki...ten piach pod nogami i kamyki po których uwielbiałam biegać...drzewa po których z łatwością się poruszałam wsponając sie coraz wyżej i wyżej manewrując swoim ciałem aby się utrzymać-jak ja to kochałam,do tej pory delektuję sie naturą w jej każdej postaci i nie zaleznie od pory roku...Czuje takie podniecenie tego zapachu ktore aż tak przywołuje w mojej głowie takie zwykłe niezwykłe obrazy mojej beztroskiej egzystencji...

Wychodziłam dzisiaj dwa razy na spacer...byłam nad jeziorkiem-takim malutkim i obserwowałam kaczki jak lekko i tak beztrosko sie poruszają po wodzie...te opadające krople wody z fontanny w różnych kierunkach rozspryskujące się na powierzchni wtapiając sie z powrotem w całość z jeziorem..........................................

Pojawił się także on ale przez moment-popłynęło troche łez...to już było,minęło...trzeba uczyć się życ dla siebie i bez niego...wrózciłam do tego co robiłam wczesniej-pochałaniam co mnie otacza,przyrodę i słucham wkoncu muzyki,swoich utworów,czytam i zapisuję co mnie poruszy.Zapomniałam o tym co lubiłam.Muzyka jest dla mnie jak życie,bez niej jest szaro...

Gdzie ja byłam? Czuje jakby mnie z rok nie było na tym świecie,jakbym żyła obok siebie,ludzi a otoczna lękami-to czułąm będąc  z nim.

Brrr...JESTEM,WKOŃCU JESTEM,ZACZYNAM WIDZIEC SIEBIE..............I INNYCH :-):-):-)

2,033

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Może ktos z was jest ze Szczecina?

2,034

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moze to zbyt bezpośrednie,bo nie każdy chce ujawniać swoje miejsce zamieszkania takze z góry przepraszam...ale tak sobie pomyslałam ze fajnie było by kiedys sie spotkać smile

2,035

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Och ja z południa, takie tam miasto nad Wisłą.

2,036

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny nie macie może jakiegoś namiaru na jakąs dodatkową pracę, albo coś co można robić z domu. Może w nieodpowiednim miejscu pytam, ale raz kozie śmierć.

2,037

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Dziewczyny nie macie może jakiegoś namiaru na jakąs dodatkową pracę, albo coś co można robić z domu. Może w nieodpowiednim miejscu pytam, ale raz kozie śmierć.

może coś składać? znajoma z mojej pracy montuje w chałupie jakieś elementy do żaluzji, no ale jej syn pracuje w firmie produkującej żaluzje i stąd robota. Ale moim zdaniem powinnaś się w czymś wyspecjalizować..pomyśl w czym jesteś dobra, do czego masz talent. Na pewno coś takiego jest. Ja kiedyś robiłam coś dodatkowego i (za przeproszeniem) pięniedzmi to sie pociłam wręcz, ale to był też inny rynek kilka lat temu.
acha...zdaje się że wspominałaś o ciuchach, a raczej deficycie w tym. Wysyłam Ci maila:)

2,038

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej, o jakich ciuchach? mogę jakoś pomóc?

2,039

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny smile  Oj widzę ze babsko się zaczyna...ech ciuszki :-) jak ja bym sobie lupiła ten kożuszek ktróy tak mijam codziennie idąc do pracy...fajny-tylko 1700zł :-)

Wiecie,mam wspaniałego syna...jak sprawdzam mu zeszyty a om opowiada mi co było na lekcjach...a ja w pewnym momencie jak zahipnotyzowana wpadam w stan podziwu jak mówi,składa usta i cały sobą,twarza opowiada :)Jak ja Go Kocham!!!!!!

2,040

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Explicite napisał/a:

Witajcie dziewczyny smile  Oj widzę ze babsko się zaczyna...ech ciuszki :-) jak ja bym sobie lupiła ten kożuszek ktróy tak mijam codziennie idąc do pracy...fajny-tylko 1700zł :-)

eee..przestań:)..znudzi Ci się po jednym sezonie i co?:). Ja chorowałam na jedne fajne długie kozaki z zamszu za 200, ale pomyślałam sobie, że rudy kolor i tak mi do niczego by nie pasował i przestałam chorować:)

2,041

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

I o to w tym wszystkim chodzi żeby sie znudziło i zakup kolejny murowany smile tylko że ja moge sobie na niego popatrzec...nawet 10% jego całej wartości to dla mnie niemozlie...ale co mi tam,istnieją jeszcze ciucholandie smile

2,042 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-09-28 11:34:06)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No właśnie, szmatexy.
Bida. Chociaż niektórym osobom samo grzebanie sprawia radość.

Katia... chodzi o to, że ja w niczym nie jestem dobra. Straciłam wszelakie podejście do tego.

2,043

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Byłam dzisiaj w MOIK będę pracowała z terapeutą mężczyzną nad relacjami z mezczzynami smile Powiedział mi że mam bardzo dużą wiedzę na ten temat i jestem świadoma tego ale co z tego skoro wpadam na takich niedojrzałych emocjonalnie...co z tego że to dostrzegam-nieprawidłowości w danej relacji skoro i tak w niej tkwię...i tu tez mam świadomość tego dlaczego-bo tak bardzo pragnę miłości i tak bardzo boję się porzucenia...hm...Zaczynam 10 spotkań co tydzień.

Pozdrawiam Was dziewczyny.

2,044

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Jak to mówią, szewc o obdartych butach chodzi.
Życzę powodzenia.

2,045

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny. Ja właśnie powróciłam do miasta... Poczatki trudne. Wchodzę do bloku i na klatce spotykam R. I nie uwierzycie, ale się popłakałam. A tak sobie obiecałam, że więcej nie bede mu pokazywać jak ronie zły, jaka jestem słaba itp... A on... Podszedł, przytulił, powiedział "Witaj w domu" i zabrał moje bagaże na góre. Weszliśmy do mieszkania i zaczęliśmy rozmawiać. Ja mu powiedziałam, ze boje się iż ponownie bede przez niego cierpieć, że znowu mnie zrani itp. On odpowiedział mi, ze nikt nie daje gwarancji na życie bez bólu i cierpienia, ale dołoży wszelkich starań bym nie byłą raniona i bym nie cierpiała.
Popatrzyłam na niego i stwierdziłam, ze nie wiem czy mogę wierzyć jego słowom, gdyż do tej pory pare razy mnie okłamał w zywe oczy...
Po jego wyjściu zastanowiłam się i stwierdziłam, ze nie mam co płakać, co ma być to będzie. A skoro tamten ból przeżyłam, przeżyje kolejny cios...

A jak u Was?? Ja właśnie się rozpakowuje big_smile

2,046

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Bez zmian na lepsze...

2,047

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Bez zmian na lepsze...

Oj kochana a czemu takie negatywne podejście do zycia?? Co się stanęło? W każdym kryzysie można odnaleźć jakiś plus smile

2,048

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Od kilku dni żyję w ciągłym lęku o pracę...nie jest dobrze,widzę ze zaczyna padać miejsce w którym zakotwiczyłam już od 3 lat i czas zacząć szukać następnej,tylko że w tej branzy ktorej pracuję rozpada się pomalutku (branża kosmetyczna-prywatne małe sklepy).Czułam i czuję się w tym dobra.Ekspansja rosmanów odbiera nam klientów.My się jakoś bronimy naszą wiedzą i doradztwem,profesjonalną obsługą ale to już raczej za mało.Każdy liczy się z kasą.Choć są kliensci którzy wolą tego typu sklepy gdzie moga się szczegółowo dowiedzieć o produkcie i dopasować dla siebie najodpowiedniejszy przy pomocy sprzedawcy.Kocham tą pracę.Całą ogranizacja,kontakt z przedtsawicielami,zamówienia,nowości etc...
Mam ogromny lęk...staram się budować pozytywnie patrząc na swoje umiejętnosći jakie posiadam i gdzie je mogę wykorzystać...stawiam sobie pytania co może sie najgorszego stać?

Nie mówię nikomu o tym co czuję...jakie mam lęki...boję się przyszłości...martwi mnie mój syn dla którego nie mam na wyjazdy,potrzeby jego...

Jutro idę na piechotę do pracy...nie mam ani grosza w kieszeni-dobrze że syn jest u taty-a raczej jego mamy...zjadam resztki...i dlatego jestem taka już nie szczupła a chuda...

Co się może najgorszego wydarzyć?

Mam zdrowe ręce...sprawne nogi...umysł jest całkiem sprawny smile

Chciałąbym się od tak po prostu przytulić,poczuć objęcie na swoich plecach...nie chcę dużo...

2,049

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Czuję się dzisiaj taka słaba,rozwalona totalnie...nie mogę sobie znalezć miejsca.Wszystko jest takie mdłe,szare pozbawione kolorów...

W takich momentach bardzo dokucza mi brak rodziny,wsparcia,dobrego słowa...po prostu bliskości kogoś z rodziny.
Jak bardzo ważną wartościa w życiu człowieka jest rodzina.Jej wsparcie.

Nie użalam się że mam taką rodzinę a nie inną z którą nie utrzymuję kontaktów prócz starszej siostry z którą mam bardzo ograniczony kontakt spowodowany odległością...z nią mogę sobie pożartować i sie pożalić choc staram się tego nie robić...

Mam kilka fajnych znajomych ale oni nie są od słuchania mojego wnętrza które jest opanowane przez lęk i niepokój...każdy ma swoje problemy i rodzinę którą się zajmują...

Siedzę tak przy klawiaturze nad którą kapią mi spływające łzy...bezradności i głebokiego smutku.

2,050

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
hm... napisał/a:

Bez zmian na lepsze...

Oj kochana a czemu takie negatywne podejście do zycia?? Co się stanęło? W każdym kryzysie można odnaleźć jakiś plus smile

Ja żadnych plusów nie widzę. Beznadzieja.

2,051 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-09-30 23:00:53)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Explicite.. choćmy spać. Jutro będzie lepszy dzień.
Ja mam bałagan w domu, bo pies naśmiecił. Ale nie widze powodu dlaczego miałabym to sprzatać. Umowa była umowa, chce psa to robi za niego. Bez seźu, bez sensu. Ile to już? Wolę nie mówić. Nie chce mi się do domu wracać. Już kiedyś tak było.
Jutro praca, ide spać. Sama!

Nie mam już ochoty tracić czasu na ciągłe tłumaczenie, na wieczne utarczki. Ciągły haos i bałagan. Syf po prostu.
To sie nigdy nie zmieni.

2,052

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

hm..nie wiń psa, że nabałaganił. Też mam bałagan..może dziś trochę ogarnę.

Ja mam doła..w zasadzie to wbita w glebę jestem. Kolejna osoba (którą w jakiś sposób "wyróżniałam") zwineła się wczoraj z mojego życia. Jak jakieś fatum....nawet nie chce mi sie o tym pisać.

2,053 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-10-01 09:34:34)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj to nie fajnie.
Nie winię psa, tylko tego co go nie rusza bałagan. Pies jest młody i wszystko do pyska ładuje. Trza tylko zwrócić uwagę na t co robi itd.
Coś poważnego się stało?

Widzisz ja nie chciałam psa. Byliśmy na festynie adopcyjnym i jemu się zachciało psa. Ja powiedziałam, że nie chcę psa do bloku, bo już to przerabiałam. Powiedział, że on bardzo chce i wszystko będzie koło niego robił. Taka była umowa. Także rozumiesz...
Teraz już jestem na 500 % uświadomiona, że słowa jego warte są tyle co nic. Czasem się weźmie, ale to raczej raz w tygodniu. A śmieci mnóstwo. Wsio psina targa. Dziś rano pojemnik tekturowy na jajka porwał i cały potargał na wersalce. Znając jego pana w przypływie zmęczenia czy też czegoś po prostu się w tym położy, a jak już się śmieci uprawomocnią to strzepnie na podłogę, potem ewentualnie to pozamiata. A jak zauważymy, że jeszcze pod wersalką zostało nieco to się oburzy i rzuci miotłą. Ot co.

2,054

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Oj to nie fajnie.
Nie winię psa, tylko tego co go nie rusza bałagan. Pies jest młody i wszystko do pyska ładuje. Trza tylko zwrócić uwagę na t co robi itd.

podejdź do tego jakoś pozytywniej. Kto macha ogonem i się cieszy na Twój widok jak wracasz do domu? Uwierz mi, że wręcz "zęby zjadłam" na psich szkodach, bałaganach, ładowaniu do pyska czego się da (lepsze niż niszczarka do dokumentów). Teraz młody, ale jak trochę wyrośnie to bedzie lepiej. A facet jak tylko sam się nie czepia Ciebie dodatkowo ze bałagan to już i tak nieźle jest ..też to przerabiałam, tyle że ja mialam czepianie się mnie o wszystko.


hm... napisał/a:

Coś poważnego się stało?

stało się:(..musze pojechać na zakupy, a mam oczy zapuchnięte od płaczu, że wyglądam tak jak po całonocnej libacji:(

hm... napisał/a:

Widzisz ja nie chciałam psa. Byliśmy na festynie adopcyjnym i jemu się zachciało psa. Ja powiedziałam, że nie chcę psa do bloku, bo już to przerabiałam. Powiedział, że on bardzo chce i wszystko będzie koło niego robił. Taka była umowa. Także rozumiesz...

umowa z facetem?? kochana..część z nich jest jak totalne dzieci..nawmawiają to co im dyktuje potrzeba chwili, a potem g....z tego wychodzi.


hm... napisał/a:

Teraz już jestem na 500 % uświadomiona, że słowa jego warte są tyle co nic.

..bo to facet!!..wszelkie słowa trzeba dzielić przez 3. To jest gatunek przeważnie leniwy...tego nie zmienisz. Faceci nie widzą "bałaganu", bo tak jest skonstruowany ich mózg. Gdzież nawet o tym czytałam w jakieś książce. Jedyny sposób na jakiekolwiek wychowanie w tym temacie to chwalić za każdą pierdołe...podniesie papierek z podłogi to klaskać w dłonie jakby co najmniej podoboju kosmosu dokonał. Wiem, że głupie ale tak jest. Chociaż wiem, że jak się tkwi w bałaganie to człowiekowi ręce opadają, bo nie masz ich czterech tylko dwie. To też przerabiałam. Jak się jest samemu to o tyle łatwej, że za stan domu wini sie tylko siebie.

2,055

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Czyli po prostu akceptować, znaczy nie wkur.. się na daremno albo pakować się i iść sobie?
Jest jeszcze jeden gorszy problem, którego też nie widzi. I w sumie to plus tamto daje irytację dodatkową.

Mogę ci jakoś pomóc w smutkach?

2,056

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Czyli po prostu akceptować, znaczy nie wkur.. się na daremno albo pakować się i iść sobie?
Jest jeszcze jeden gorszy problem, którego też nie widzi. I w sumie to plus tamto daje irytację dodatkową.

albo chociaż trochę próbować zaakceptowac częściowy balagan, bo tak to ręce powyrywasz, a umęczona bedziesz w jeszcze gorszym świetle wszystko widziała (człowiek zmęczony = człowiek zły)

hm... napisał/a:

Mogę ci jakoś pomóc w smutkach?

dzięki...wiesz jak to jest ze smutkami. Trzeba przetrawić..tylko ja się obawiam, ze pewne rzeczy pozostawiają jakis trwały ślad w psychice....a nie chcę tych śladów...nie chce się czuć jakbym miała 100 lat. Tu jest problem w tej chwili.
Jak ochłonę to może się tu wypiszę/wygadam,...na razie jakoś mi ciężko, bo czuję ze to banał jakiś.

2,057

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
hm... napisał/a:

Czyli po prostu akceptować, znaczy nie wkur.. się na daremno albo pakować się i iść sobie?
Jest jeszcze jeden gorszy problem, którego też nie widzi. I w sumie to plus tamto daje irytację dodatkową.

albo chociaż trochę próbować zaakceptowac częściowy balagan, bo tak to ręce powyrywasz, a umęczona bedziesz w jeszcze gorszym świetle wszystko widziała (człowiek zmęczony = człowiek zły)

hm... napisał/a:

Mogę ci jakoś pomóc w smutkach?

dzięki...wiesz jak to jest ze smutkami. Trzeba przetrawić..tylko ja się obawiam, ze pewne rzeczy pozostawiają jakis trwały ślad w psychice....a nie chcę tych śladów...nie chce się czuć jakbym miała 100 lat. Tu jest problem w tej chwili.
Jak ochłonę to może się tu wypiszę/wygadam,...na razie jakoś mi ciężko, bo czuję ze to banał jakiś.

Minie trochę czasu i się zobaczy no nie?

Ja tylko irytuję się tym bałaganem w przypadkach skrajnych. Np. kiedy buty leżą na stole, albo na pościeli. Pies robi sajgon na łóżku, zwłaszcza nie pościelonym. Nie będę wymieniać może, szkoda czasu. Kurna tylko ja lubię jak jest przyjemnie. Jakbym chciała w syfie przebywać to mieszkałabym w chlewie ze świnkami, a i tam takiego czegoś nie uświadczy się. smile

2,058

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Ja tylko irytuję się tym bałaganem w przypadkach skrajnych. Np. kiedy buty leżą na stole, albo na pościeli. Pies robi sajgon na łóżku, zwłaszcza nie pościelonym. Nie będę wymieniać może, szkoda czasu. Kurna tylko ja lubię jak jest przyjemnie. Jakbym chciała w syfie przebywać to mieszkałabym w chlewie ze świnkami, a i tam takiego czegoś nie uświadczy się. smile

wyluzuj..dom jest dla Ciebie a nie Ty dla domu. Ja też lubie jak jest czysto, fajnie, przyjemnie ..ale to bym musiała miec sprzątaczkę etatową, która by mi tutaj non-stop zasuwała ze scierką i mopem. A tak to nie daję rady ze wszystkim na glanc..a nie mogę się nadwyrężać.


Słuchajcie muszę się wygadać:(...nie radzę sobie..butelka mocnego piwa nie pomaga:(
Miałam pewną znajomość od prawie roku ..tylko internetową. Z  przerwą, bo pewna (była już) relacja z jednym facetem  zajmowała mi głowe i czas.
No ale Z. (internetowy) zawsze się jakoś znów pojawial i korespondencja się wznawiała. Wznowiła się miesiąc temu (z jego inicjatywy). Postanowiliśmy się spotkać. Ryzyk -fizyk. Ja - "stara" wyga internetowa stawiałam na to, że spotkanie real utnie to wszystko, bo wiadomo że to co innego spotkanie się face to face.
Poza tym skoro facet uparcie stał przy tym, że nie wyśle zdjęcia nie wróżyło nic dobrego. Takie cos już lata temu przerabiałam..fajne pisanie a na spotkaniach klops!.
Jednak w tym przypadku to był wyjątek od reguły. Zaskoczyłam się..Spotkanie bez wcześniejszych zdjęć, bez głosu w telefonie okazało sie mega -fajne. Tyle, że bez przyszlości..To było oczywiste dla mnie.
]
Kilka lat temu to bym sie pewnie już po pierwszym spotkaniu zadurzyła...teraz mam troche więcej oleju w głowie. Facet mający to "coś", ale bez sztucznego blichtru, w połączeniu z inteligencją, jakims ciepłem wewnetrznym i niezłym wyglądem to mieszanka naprawdę zapadająca w pamięć...Zbyt dużo takich osób nie dane mi było poznać w swoim życiu. Do tego mający jakąś cierpliwość do mnie, bo ja zbyt miła nie jestem na samym wstępie.

Kontakt trwał nadal..trochę smsów, maili, jakieś takie normalne, fajne..Drugie spotkanie tydzień temu, chociaż nadal wiedziałam że to bez przyszłości więc emocje pod pęłną kontrolą. Po prostu spotkanie dwóch osób, które się tam gdzieś w sieci natkneły na siebie. Był nawet plan wspólnego wyjazdu na kilka dni, ale nie potwierdzony przeze mnie, bo nadal się trochę wahałam czy w to wchodzic jakoś bardziej (niby staram się być "zimną suką", ale do końca sobie nie ufam).

W połowie tygodnia dostałam wiadomość, że jest jakiś problem..tzn. on ma problem,o którym nie chciał pisać. Uszanowałam to..miał się odezwać po weekendzie. Wczoraj późnym wieczorem dostałam maila....
Że nie możemy sie więcej kontaktować ani spotykać. Podał powód..Brzmi wiarygodnie. O tyle dobrze że napisał wprost zamiast stosowac uniki. Pierwszy chyba facet w moim życiu, który odważył sie tak wprost o tym do mnie napisać. Chociaż nie wiem czy w tym przypadku nie wolałabym, żeby się to jakoś samo rozmyło po prostu. Sama już nie wiem..głupieje...Cholera!!!..przyzwyczaiłam sie..może w jakiś sposób nawet przywiązałam się..do codziennego "dzień dobry" wysyłanego mailem zanim przychodziłam do pracy. Jak "był" to po prostu nie zastanawiałam się nad tym co będzie dalej...Nie nastawiałam sie na nic, ale wiedziałam że to dalej może pójść.
A teraz tego nie ma. Głupie ale źle mi bardzo..Jednak bardzo ciężko znosze gdy ktoś naprawdę fajny znika z mojego życia. Nie powinnam...ale.... mam całe oczy zapłakane nadal i dziwię się dlaczego. Widać mial powód ważniejszy niż ja. Potraktował mnie fair, więc nawet nie moge sie zezłościć...Byłoby mi łatwiej..Tylko kto wie, czy "kiedyś" nie byłoby mi trudniej...
Do d...py jest to życie:(

2,059

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu mam podobnie, że jeśli jest jakieś przyzwyczajenie do drugiego człowieka i on nagle znika z mojego życia / naszego życia to odczuwamy jakąś pustkę, bo nagle niknie ktoś z kim miało się bliższy kontakt. Na początku uznajemy to za głupotę - bo niby jak można odczuwać pustkę za kimś, z kim nie miało się dalekosiężnych planów. A jednak można...
Nie przejmuj się kochana, smutek minie, a w tym wypadku 1 mocne piwo nie pomoże... Proponuje butelkę albo i 2 dobrego wina - jutro niedziela więc można obudzić się z kacem wink ładnie spostrzegłaś, że potraktował Cię fair - lepiej jak podał sensowny i prawdziwy powód, niż gdyby miał Ci mydlić oczka (jak wielu facetów). Naturalne jest, że gdybyś poczuła złość w tym, ale podkreślam w TYM momencie byłoby Ci lepiej, potem złość by odeszła a przyszedł by smutek (teraz jest po prostu inna kolej rzeczy).

Hm... Akcje ze zwierzętami zazwyczaj są takie same - ktoś z naszych bliskich chce mieć psa, kota, chomika, rybki i ile to razy nie zapewni, że zwierzątkiem bedzie się opiekował itp. Traf chce jednak, że cóż... Tak jest tylko przez krótki moment czasu, a potem wszystko jest na naszej głowie... A co do porządków to każda z nas lubi jak jest czysto i schludnie. Nawet nie uwierzysz jaki miałam świetny humor, gdy wysłałam dziadka do szpitala. Po jego powrocie posprzątałam dom i od tamtej pory nie ruszyłam ścierką i odkurzaczem, gdyż ani ja ani mama tak nie śmiecimy, a ten co najwięcej sajgonu robił wybył na jakiś czas big_smile

Kochane jestem z Wami całym sercem wink Ja dziś po kolejny weekendowym zjeździe. Ogólnie może być ok, tyle, że jestem deka niewyspana, ale cóż życie studenckie...

2,060 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-10-01 19:56:28)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Katiu mam podobnie, że jeśli jest jakieś przyzwyczajenie do drugiego człowieka i on nagle znika z mojego życia / naszego życia to odczuwamy jakąś pustkę, bo nagle niknie ktoś z kim miało się bliższy kontakt. Na początku uznajemy to za głupotę - bo niby jak można odczuwać pustkę za kimś, z kim nie miało się dalekosiężnych planów. A jednak można...
Nie przejmuj się kochana, smutek minie, a w tym wypadku 1 mocne piwo nie pomoże... Proponuje butelkę albo i 2 dobrego wina - jutro niedziela więc można obudzić się z kacem wink ładnie spostrzegłaś, że potraktował Cię fair - lepiej jak podał sensowny i prawdziwy powód, niż gdyby miał Ci mydlić oczka (jak wielu facetów). Naturalne jest, że gdybyś poczuła złość w tym, ale podkreślam w TYM momencie byłoby Ci lepiej, potem złość by odeszła a przyszedł by smutek (teraz jest po prostu inna kolej rzeczy).

Tacy mydlący oczka już do mnie nie ciągną...omijają mnie, ale nie zawsze tak było..To jest też swoją drogą ciekawe..musi być tak, że wysyłamy jakieś sygnały i odpowiednie osoby to wyłapują.
Szkoda, że nie pomyślałam o winie:(..

qrcze..monia..ja ciągle mam jeszcze jakąś nadzieję, że on sie jednak odezwie sad. Nie powinnam!!!, bo wiem  że ma zasady i jeśli powiedział "czarne" to jest "czarne"...i ja to na dzień dzisiejszy muszę uszanować!. A z drugiej strony wrażliwy jest..taka trochę "niespokojna dusza" i wyczuwałam czasem że coś pod wpływem impulsu pisał. Ale nie było w tym "toksykologii" i urabiania mnie.
Za dużo myśli mi sie jednak kłębi po głowie..:(..ale chyba każda z nas tak ma w takich sytuacjach:(.  Pojawia mi się jednak jakaś "złość", bardziej może na sytuację..nie wiem..Nie potrzebnie odnawiał kontakt..równo miesiąc temu, po dwóch miesiącach ciszy..wcześniej to ja urwałam..nie odpowiedziałam na coś. Po tym czasie przypomniała mi się jakoś ta znajomośc przez chwilę..i on sie wtedy odezwał. Miał zły dzień, jakiś problem i szukał ze mną kontaktu żeby pogadać..nigdy sie nie dowiedziałam o co chodziło..w zasadzie to do końca pozostał dla mnie w pewnym sensie tajemnicą.
Powinnam przestać myśleć:( Gdyby to zostało tylko na sieci nie byłoby problemu teraz...

acha,...ja "drzwi nie zamknęłam"..bo ja nie mam potrzeby zamykania. Jedynie uszanowałam decyzje.
... aaaa..koszmarnie mi źle jednak:((

2,061

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu Twoje zachowanie, czyli uszanowanie jego decyzji jest bardzo dobrym posunięciem. Pokazałaś mu i udowodniłaś, że jesteś kobietą wyrozumiałą choć trochę kuje...
Posiadanie nadziei nie jest niczym złym, pozwala nam na chwilę oderwania się od trudnych chwil... Jednakże pamiętaj kochana nadzieją nie da się żyć.
A skąd ta pewność, że jeszcze się nie odezwie, skoro umiał po 2 miesiącach milczenia napisać, może i tym razem tak będzie. Napisał Ci, że ma problem i wiesz może nie chciał Cię obarczać nim - ludzie tak czasami postępują i temu napisał o zawieszeniu kontaktu.
Sama już nie wiem, ale jedno jest pewne robienie typowej dla kobiety ANALIZY jest nie wskazana!! No tak, przez to my szukamy odpowiedzi na pytania "czemu", "dlaczego", "co zrobiłam źle", "dlaczego on się tak zachował" itd. Sama doskonale wiesz jak my to potrafimy wymodzić w tych naszych analizach...
Pozwól niech wszystko biegnie własnym torem. A może właśnie to Ty się do niego odezwiesz za jakiś czas pytając nieoficjalnie "jak się ma?"

A na wino jeszcze nie jest za późno - sklepy otwarte... Więc pędź i kup sobie butelkę wink

2,062

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Posiadanie nadziei nie jest niczym złym, pozwala nam na chwilę oderwania się od trudnych chwil... Jednakże pamiętaj kochana nadzieją nie da się żyć.

Jasne..wiem, że mi przejdzie..zapomnę..a może coś pozostanie..nie wiem. Pełno jest takich historii. Nie  monia..nie mam zamiaru "żyć" tym latami. Zycie krótkie jest..ale też czasami bardzo pokręcone

monia_3103 napisał/a:

A skąd ta pewność, że jeszcze się nie odezwie, skoro umiał po 2 miesiącach milczenia napisać, może i tym razem tak będzie. Napisał Ci, że ma problem i wiesz może nie chciał Cię obarczać nim - ludzie tak czasami postępują i temu napisał o zawieszeniu kontaktu.

Napisal o zakonczeniu znajomości..taką podjął decyzję. Powód uzasadnił..(poważny, życiowy, przyszłościowy..)


monia_3103 napisał/a:

Sama już nie wiem, ale jedno jest pewne robienie typowej dla kobiety ANALIZY jest nie wskazana!! No tak, przez to my szukamy odpowiedzi na pytania "czemu", "dlaczego", "co zrobiłam źle", "dlaczego on się tak zachował" itd. Sama doskonale wiesz jak my to potrafimy wymodzić w tych naszych analizach...

tak...ta analiza jest okropna, zwłaszcza jak ma sie urazy. Ja juz też zastanawiałam się co może było nie tak na ostatnim spotkaniu (z mojej strony)



monia_3103 napisał/a:

Pozwól niech wszystko biegnie własnym torem. A może właśnie to Ty się do niego odezwiesz za jakiś czas pytając nieoficjalnie "jak się ma?"

Chyba nie powinnam..W odpowiedzi napisałam, że gdyby chciał kiedyś pogadac to wie gdzie mnie szukać..i że rozumiem decyzję..

2,063

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ja juz też zastanawiałam się co może było nie tak na ostatnim spotkaniu (z mojej strony) ale po co?? Kochana po co ta cała analiza - ona niczego dobrego nie przyniesie Ci, a jeszcze gorzej się poczujesz... Nie warto... Wiesz o tym sama doskonale.
To, że napisałaś w odpowiedzi iż może do Ciebie napisać nie jest niczym złym, pokazałaś że masz klasę. Rozumiesz, iż ma powód, przyjmujesz ją do wiadomości i dajesz do zrozumienia, że nie masz nic przeciw gdyby się kiedyś jeszcze odezwał - bardzo dobrze wink
Owszem, życie bywa krótkie i ma niezłe zakręty, ale to właśnie one uczą nas lepiej niż jakakolwiek książka w szkole. Determinują i sprawiają, że stajemy się silniejsi, zaczynamy inaczej postrzegać pewne sprawy...
I nie pisz, że zapomnisz. Tak mówi się jedynie o osobach, które nic nie znaczyły... A mi się wydaje, że on coś jednak znaczył... Samo to, że byłaś przywiązana do Waszych kontaktów, wymiany poglądów, że dobrze Ci było w jego towarzystwie to już coś... Nie warto z góry zakładać złego...

2,064

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

To, że napisałaś w odpowiedzi iż może do Ciebie napisać nie jest niczym złym, pokazałaś że masz klasę. Rozumiesz, iż ma powód, przyjmujesz ją do wiadomości i dajesz do zrozumienia, że nie masz nic przeciw gdyby się kiedyś jeszcze odezwał - bardzo dobrze wink

no tak..on grał fair do samego końca..W zasadzie tym końcem mi dodatkowo imponując, więc nie mogę o nim powiedzieć że był taki i owaki, nie warty itd. Dawno tak nie płakałam jak wczoraj wieczorem i dziś przez pół dnia sad...(to co innego niż wycie z bezsilności i złości nad jakimś draniem).


monia_3103 napisał/a:

Owszem, życie bywa krótkie i ma niezłe zakręty, ale to właśnie one uczą nas lepiej niż jakakolwiek książka w szkole. Determinują i sprawiają, że stajemy się silniejsi, zaczynamy inaczej postrzegać pewne sprawy...
I nie pisz, że zapomnisz. Tak mówi się jedynie o osobach, które nic nie znaczyły... A mi się wydaje, że on coś jednak znaczył... Samo to, że byłaś przywiązana do Waszych kontaktów, wymiany poglądów, że dobrze Ci było w jego towarzystwie to już coś... Nie warto z góry zakładać złego...

kolejny tydzien będę miała ciężki, bo będę patrzyła ciągle w pocztę..Potem już chyba nie..
Nie myslałam, że się tak rozklęję...:(

2,065

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Płaczesz, bo wreszcie na swojej drodze życia spotkałaś faceta, który jest wobec Ciebie w porządku, nie kłamie, nie kręci - można powiedzieć chodzący ideał pomijając fakt tajemniczości z jego strony...

Kochana mocno tule i ściskam... Jestem z Tobą... Ale potrzebujesz czasu, takie momenty bolą i trzeba je przeboleć. Ale wytłumacz sobie to tak-popatrz ile wcześniej wycierpiałaś, ile łez wylałaś... Dałaś radę wink Teraz też dasz - wierzę w Ciebie i jestem tego pewna wink

2,066

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Płaczesz, bo wreszcie na swojej drodze życia spotkałaś faceta, który jest wobec Ciebie w porządku, nie kłamie, nie kręci - można powiedzieć chodzący ideał pomijając fakt tajemniczości z jego strony...

Kochana mocno tule i ściskam... Jestem z Tobą... Ale potrzebujesz czasu, takie momenty bolą i trzeba je przeboleć. Ale wytłumacz sobie to tak-popatrz ile wcześniej wycierpiałaś, ile łez wylałaś... Dałaś radę wink Teraz też dasz - wierzę w Ciebie i jestem tego pewna wink

Dzięki moniu..potrzeba mi wygadania się, to trochę pomaga. Na razie mi sie nic nie chce..poznawać nikogo nowego, wychodzic nigdzie..taki ogólny marazm, zniechęcenie. Mam Skandynawię na linii (facet z którym gadam od dłuzszego czasu, raz się spotkałam)..i tylko tyle.
Czasem sobie uświadamiamy dopiero znaczenie czegoś jak to tracimy.

Przypomniało mi się, że jednak miałam już taką sytuację. Wieki temu, ale trochę inaczej. Byliśmy parą, ale facet nie dawał rady przez odległość. Też dostałam kończącego i wyjaśniającego maila. Wytrzymał potem bez kontaktu miesiąc i sam się odezwał ponownie..Ale to była inna sytuacja, a ja przez to jego konczenie dostałam prawdziwej histerii, wylałam morze wymówek na niego..i ogólnie dosc nieciekawie się zachowywałam (czym po ok. pół roku dobiłam ostatecznie tamta znajomosć).

2,067

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A wygaduj się ile tylko chcesz... Ja w odróżnieniu od Ciebie mam ochote poimprezować w większym gronie wink aby było dużo % doborowe towarzystwo i świetna muzyka big_smile (dawno nigdzie nie byłam)

Lekcja na przyszłość-> skoro już raz miałaś podobną sytuacje postaraj się nie popełnić podobnego błędu. Czasem potem żałujemy, ze tak się zachowaliśmy, postąpiliśmy itp.

U mnie natomiast w sprawach sercowych postój. Nie szukam nikogo gdyż zamierzam zadbać o siebie i skupić się na samej sobie. Przyznam, że widziałam się z R, spotkanie nie naganne. Pomógł z torbami jak przyjechałam, herbata, rozmowa na luzie - wydawało się wtedy że jest OK. Ale niestety nie jest. Właśnie w czwartek jak poszedł doszłam do wniosku, ze to nie jest pełne wyleczenie się z niego... Nie żeby było źle... Jest całkiem dobrze, tylko jeszcze gdzieś w środku coś tam jeszcze tkwi... A może to tylko moja reakcja na myśl, że on jest bliżej?? Jeszcze do końca sama siebie nie rozgryzłam w tym aspekcie... tongue

2,068

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Lekcja na przyszłość-> skoro już raz miałaś podobną sytuacje postaraj się nie popełnić podobnego błędu. Czasem potem żałujemy, ze tak się zachowaliśmy, postąpiliśmy itp.

tak..dokladnie..dlatego jestem teraz ostrożna mniej impulsywna (chociaż to wbrew mojemu charakterowi), ale nauczyłam się "ważyć" słowa, dwa razy pomyśleć zanim coś powiem. To sie przydaje także w pracy

monia_3103 napisał/a:

U mnie natomiast w sprawach sercowych postój. Nie szukam nikogo gdyż zamierzam zadbać o siebie i skupić się na samej sobie. Przyznam, że widziałam się z R, spotkanie nie naganne. Pomógł z torbami jak przyjechałam, herbata, rozmowa na luzie - wydawało się wtedy że jest OK. Ale niestety nie jest. Właśnie w czwartek jak poszedł doszłam do wniosku, ze to nie jest pełne wyleczenie się z niego... Nie żeby było źle... Jest całkiem dobrze, tylko jeszcze gdzieś w środku coś tam jeszcze tkwi... A może to tylko moja reakcja na myśl, że on jest bliżej?? Jeszcze do końca sama siebie nie rozgryzłam w tym aspekcie... tongue

monia..umkneło mi..ile Ty go znasz? chodzi o czas.
Bardzo fajna myśl z tym zajęciem sie sobą. Ja też muszę..na razie, dziś rozmemłana zupełnie jestem i nawet nie chce mi sie w lustro spojrzeć.

2,069

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Właśnie, należy się porządnie zastanowić niż coś się powie, zrobi itp.
A jeśli chodzi o R. No to bije nam 3 lata znajomości...
Owszem zajęcie się sobą to najlepsze co może kobietę spotkać.

2,070

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Właśnie, należy się porządnie zastanowić niż coś się powie, zrobi itp.
A jeśli chodzi o R. No to bije nam 3 lata znajomości...

długo..po takim czasie musi sie pojawic przyzwyczajenie-przywiązanie..Wcale Ci sie nie dziwię..ja mialam rok netowej znajomości i widzisz co sie dzieje. On Ci pewnie też nie ułatwia bo jakoś chce "być" w Twoim zyciu. Przynajmniej takie odnosze wrażenie po tym co piszesz.

2,071

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Właśnie, należy się porządnie zastanowić niż coś się powie, zrobi itp.
A jeśli chodzi o R. No to bije nam 3 lata znajomości...

długo..po takim czasie musi sie pojawic przyzwyczajenie-przywiązanie..Wcale Ci sie nie dziwię..ja mialam rok netowej znajomości i widzisz co sie dzieje. On Ci pewnie też nie ułatwia bo jakoś chce "być" w Twoim zyciu. Przynajmniej takie odnosze wrażenie po tym co piszesz.

Masz racje jest przywiązanie... W końcu nie jedno przeszliśmy, nie jedno przeżyliśmy... Mamy tyle wspomnień, po prostu szkoda to niszczyć... Tutaj nie chodzi o ułatwienie życia. Najgorsze mam już za sobą i nie widzę przeciwskazań by w moim życiu nie mógł istnieć w jakimś stopniu. Ja sama odnoszę wrażenie, że on chce bym była obecna w jego zyciu, bo mu na mnie jakby nie patrzeć zalezy... Ale wszystko musi być wypracowane w dobry sposób, aby mi i jemu dobrze się razem żyło w zgodzie jako znajomi smile

2,072

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Masz racje jest przywiązanie... W końcu nie jedno przeszliśmy, nie jedno przeżyliśmy... Mamy tyle wspomnień, po prostu szkoda to niszczyć... Tutaj nie chodzi o ułatwienie życia. Najgorsze mam już za sobą i nie widzę przeciwskazań by w moim życiu nie mógł istnieć w jakimś stopniu. Ja sama odnoszę wrażenie, że on chce bym była obecna w jego zyciu, bo mu na mnie jakby nie patrzeć zalezy... Ale wszystko musi być wypracowane w dobry sposób, aby mi i jemu dobrze się razem żyło w zgodzie jako znajomi smile

tak..tylko monia czy on Cie jakby nie "blokuje" z innymi ewentualnymi znajomościami. Mam na myśli to, że jednak ciągle jakby tkwisz jedną nogą w tej znajomości. Jeśli było jakieś zaangażowanie to trudno jest tak wszystko wymazać. Nie mówie, że sie nie da...sama mam kumpla (takiego prawie przyjaciela) z którym przed laty byliśmy parą..Tyle, że z mojej strony szybko stwierdziłam, że to nie to. On chciał ..ja nie..Ale cenie go za to, że zaakceptował. Nie raz mu sie potem wypłakiwałam w ramie po następnej, nieudanej milości.

2,073

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie wydaje mi się, aby mnie blokował przed poznaniem kogoś innego. My swoją okazje mieliśmy - wykorzystaliśmy ją i się nie udało. Dostaliśmy kolejną ale już tylko dla znajomych - postaramy się ją mądrze wykorzystać.

Dobrze Katiu ja musze uciekać, bo jutro mam uczelnie. Pozdrawiam serdecznie, buziaki i kolorowych snów ;**

2,074 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-10-02 09:56:59)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Nie wydaje mi się, aby mnie blokował przed poznaniem kogoś innego. My swoją okazje mieliśmy - wykorzystaliśmy ją i się nie udało. Dostaliśmy kolejną ale już tylko dla znajomych - postaramy się ją mądrze wykorzystać.

No ale łatwe to chyba nie jest, więc Cie niejako podziwiam.

A mnie wczoraj jeden facet postawił do pionu w ciągu 15 minut - swoją opinią na temat tej mojej sytuacji z przedwczoraj. Dobrze jest czasem poznać męskie zdanie..wiadomo, bez tych naszych kobiecych emocji, roztkliwiania się, rozczulania.
Czuje się jakby mnie ktoś czymś cięzkim walnął przez łeb...ale zadziałało!.
Otóż: ktoś kończy  definitywnie i w dość nagły sposób dłuższą znajomość w zasadzie odcinając drogę jakiegokolwiek kontaktu ? Najpewniej w takiej sytuacji komuś grunt pod nogami zaczął się usuwać...niezależnie od tego jaką podał przyczynę:. A dalej (prawie dosłownie cytując): "zostałaś potraktowana jak zabawka przez małego chłopca, który rzucił ją w kąt żeby już po nią nigdy nie sięgnąć"
Zabolało!!!!!!!:(...

Krótka męska rada dla mnie na to wszystko: "olej go"

..i aż zaczełam żałować, że maila jeszcze wysłałam, że rozumiem..bla..bla. Bo może powinnam nic nie pisać, skoro przeczytałam, że nie powinniśmy się więcej kontaktować. No to po jaką cholerę jeszcze pisałam i się kontaktowałam?
eh..nie ma idealnych rozwiązań.

2,075

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witaj Katiu... Owszem idealnych rozwiązań nie ma, w ogóle nic w naszym zyciu idealne nie jest - niezależnie o czym mówimy. Wiesz trochę mnie niepokoi, że akurat to facet musiał Ci napisać magiczne słowa "olej go" zamiast samej do nich dojść... Trochę trzeźwiejszego myślenia wink

A mnie nie ma za co podziwiać... To idzie w ten sposób - jeśli zalezy mi na znajomości to się bede starała - proste i logiczne big_smile

2,076

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Witaj Katiu... Owszem idealnych rozwiązań nie ma, w ogóle nic w naszym zyciu idealne nie jest - niezależnie o czym mówimy. Wiesz trochę mnie niepokoi, że akurat to facet musiał Ci napisać magiczne słowa "olej go" zamiast samej do nich dojść... Trochę trzeźwiejszego myślenia wink

Niby to wiem..tylko jedna strona to ta rozumowa, a druga emocjonalna, która mi wczoraj dyktowała, że będę czekać mimo wszystko na maila, na kontakt. Jak ktoś wywali tak z grubej rury to jakoś bardziej/szybciej dociera do mózgownicy.  W każdym bądź razie dziś już zero łez.
Karmimy się często iluzjami, a one pękają jak bańka mydlana. Moje pękły 3 raz w przeciągu ostatniego roku z kawałkiem. Mam dosyć:(

2,077

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Heh a kto nie ma?? Nasze zycie to ciągłe wzloty i upadki... Ale widać dajemy radę wink Musimy dla nas samych big_smile

2,078

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

OJ niewesoło Katiu. Ale jestem z Tobą.

U mnie w związku kicha. Celibat trwa ponad rok, już nie liczę. Nie rozumiem tego. Jeśli ktoś ma jakiś problem to chyba powinien starać się go rozwiązać. Jak w samochodzie coś nam się zepsuje to naprawiamy. NO chyba, że chodzi o coś innego.
Ja już nie mam siły. Rozpiera mnie energia. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Może dojdzie do najgorszego i pójdę gdzieś... Ale nie chcę do cholery.
Mam wrażenie, że moje słowa trafiają doń jak kula w płot. Że ma wszystko gdzieś. Ja tylko dziś zapytałam czy postawił się w mojej sytuacji. Ale chyba nie. Nie może nawet chwili poświęcić. Tylko internet, gry, coś tam i filmy. Mam wrażenie jakby dla mnie nie było miejsca. Jakby mnie olewał. Kiedy coś mówię twierdzi, że jest ok. Najlepiej to udawać, że nie ma problemu. Nie analizuję, nie ma sensu. Chciałam zrozumieć, ale on chyba sam nie rozumie.

W sobotę byłam w pracy, wróciłam. Wdepnęłam w przedpokoju w psi mocz rozmazany mopem, bez wypłukania wody, bez niczego. Wszystkie emocje jakie się zebrały w ostatnim czasie nabrały siły i wybuchły. Wydarłam się mówiąc o tym, że ja przychodzę i muszę wszystko robić, mimo, że on siedzi od rana w domu, zamknął drzwi od pokoju. Więc ja nie zastanawiając się umyłam tylko podłogę w tym miejscu, zabrałam torebkę, sweter i poszłam. Wróciłam o 21. Wysyłał coś tam do mnie, że muszę przyjść. Odpowiedziałam, że ja nic nie muszę.
Co najgorsze, myśli, że jak przyjdzie i się przytuli to mi wszystko minie jak durnej nastolatce. Odpycham go wtedy, bo nie mogę tego znieść. To jest sadyzm dotykać kogoś, kto jest tego spragniony, a potem zostawić go jakby nigdy nic. Najlepiej jeszcze wtedy powiedzieć komuś, że myśli tylko o sexie. No tak. Jak ktoś nie je przez dłuższy czas to o czym myśli?
I czy to prawda, że kocha? Kiedy tak czyni?

2,079

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wiecie to cholernie osobiste.
Ale jak tak się bawi i zostawia to idę do drugiego pokoju i nie wiem co mam ze sobą zrobić.
Czasem żałuję. Dziś stwierdziłam głośno, że jakbym wiedziała nie wiązałabym się.

2,080

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Samotność jest nieraz potrzebna aby poczuć samą siebie, docenić siebie. Aby zrozumieć ile znaczysz sama dla siebie.
Aby wreszcie uciec od zaspokajania potrzeb innych, aby spełnić własne potrzeby i pragnienia. Aby wejrzeć w głąb siebie i zobaczyć co tam tkwi naprawdę. Może mała dziewczynka, która także jest samotna, słaba, bezradna i bezbronna i czeka na Ciebie, abyś zajeła się nią, a nie kolejnym facetem...
A kiedy już nauczysz się samotności i rozumienia siebie, kiedy sama zaspokoisz, to czego oczekiwałaś od innych, przestaniesz oczekiwać od inych, aby spełniali twoje oczekiwania.
Samotność jest potrzebna, abyś wydoroslała, stała się samodzielna, samowystarczalna i niezależna, abyś dojrzała do niezależnego związku z takim jak ty mężczyzną. A kiedy już będziesz gotowa, pojawi się taki męzczyzna, ale wtedy ty nie będziesz trzymać go kurczowo, nie będziesz starała się być inna niż jesteś, nie bedziesz spełniała wszystkich jego zachcianek w obawie przed odrzuceniem. Kiedy naprawdę przeżyjesz samotność i odrzucenie, to już nigdy nie będziesz bać się samotności i odrzucenia. Teraz trzymając się go kurczowo i wywierając presję jesteś w stanie zburzyć każdy związek. Kiedy już nie będziesz się bać samotności i odrzucenia, to nikt nie jest w stanie narzucać Ci swojej woli, manipulować Tobą, żądać i wymagać ponad siły. Twój świat jest twoją kreacją, odzwierciedleniem Twoich wewnętrznych przekonań. Jak możesz mieć do kogoś pretensje że materializuje Twoje przekonania? Najtrudniej jest wziąć odpowiedzialność własnie za siebie, za swoje intencje.

To bardzo boli, kiedy uswiadamiasz sobie, jak mało znaczysz dla kogoś, kto jest Ci bliski. I co pozostaje? pozostaje Ci zaprzyjaznić się ze swoim bólem. Twój ból i Twój lek są wskazówkami dla Ciebie, sygnalizują Ci, co powinnaś uzdrowić. Trzeba usunąć przyczynę bólu, zamiast brać "środek przeciwbólowy"

To tak napisałam ku pokrzepieniu serc, gdzieś to wyczytałam i chyba jest mądre.

Posty [ 2,016 do 2,080 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024