maxi napisał/a:Coś słaba frekwencja ostatnio, gdzie się podziały Nania, Betinka i Myway?
tez sie zastanawiam nad tym od dłuzszego czasu.
Ja podczytuje, ale ogólnie doła mam..
Dlaczego masz doła? wyrzuć to z siebie jeśli chcesz.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 44 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
maxi napisał/a:Coś słaba frekwencja ostatnio, gdzie się podziały Nania, Betinka i Myway?
tez sie zastanawiam nad tym od dłuzszego czasu.
Ja podczytuje, ale ogólnie doła mam..
Dlaczego masz doła? wyrzuć to z siebie jeśli chcesz.
Dlaczego masz doła? wyrzuć to z siebie jeśli chcesz.
Nie wiem maxi..ogólnie zniechęcenie do wszystkiego..może jak taki dół to się na dniach poprawi..
maxi napisał/a:Dlaczego masz doła? wyrzuć to z siebie jeśli chcesz.
Nie wiem maxi..ogólnie zniechęcenie do wszystkiego..może jak taki dół to się na dniach poprawi..
Czyli dół egzystencjonalny, znam ten ból, ja też nie najlepiej się dziś czuję, a tu weekend się zbliża, eh
..i właśnie dlatego, że weekend i właśnie dlatego, że inaczej męczyłabym się siedząc z rodzicami w domu.... uciekam dziś do lasu na grzyby potem będę je czyścić, coś tam pichcić i zleci
dzień u mnie ładny ![]()
a ja nie mam za bardzo pomyslu na dzisiaj, cos wyjdzie z czasem. Na razie musze wykonac ze dwa telefony ![]()
Miałam dzisiaj wyjątkowo przykrą rozmowę z moim pijanym ojcem, stwierdził, że mam się wyprowadzić. Chciałam coś wynająć dwa miesiące temu, jak wyprowadzałam się od męża, to sam zaproponował żebym tu przyszła, teraz mu przeszkadza moja i dzieci obecność...a mama milczy....
Jestem tak rozgoryczona.... Akurat na wrzesień, jak dzieci do szkoły i skończyło się lato, trudniej coś poszukać...
Wiem, że muszę to przetrwać, ale jest tak bardzo ciężko...
Muszę coś poszukać, nie dam rady dłużej żyć w tym chorym czymś...a jak to odchorowały dzieci...takie wystraszone, spłakane...
Napewno uda się coś znaleźć. Oj, przytulam. Nie jest lekko. Nie dość, że m mąż... to jeszcze kłody pod nogi...
Witam ![]()
Nie tak dawno temu nasza Olinka zapraszała Was wszystkich na konto Netkobiet na portali Nasza-Klasa, dziś ja również chcę Was zaprosić, z tym, że na inny portal społecznościowy ? Facebook.
Osoby które mają tam konto serdecznie zapraszam do klikania ?Lubię to!? na naszym netkobietowym fun page?u, czyli po prostu na naszej stronie na facebooku stworzonej z myślą o Was ![]()
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na facebook.pl, moderatorka Delicious ![]()
http://www.facebook.com/pages/Netkobietypl/313241256921
Miałam dzisiaj wyjątkowo przykrą rozmowę z moim pijanym ojcem, stwierdził, że mam się wyprowadzić. Chciałam coś wynająć dwa miesiące temu, jak wyprowadzałam się od męża, to sam zaproponował żebym tu przyszła, teraz mu przeszkadza moja i dzieci obecność...a mama milczy....
Jestem tak rozgoryczona.... Akurat na wrzesień, jak dzieci do szkoły i skończyło się lato, trudniej coś poszukać...
Wiem, że muszę to przetrwać, ale jest tak bardzo ciężko...
Muszę coś poszukać, nie dam rady dłużej żyć w tym chorym czymś...a jak to odchorowały dzieci...takie wystraszone, spłakane...
Oj kochna, przykre to bardzo że właśnie ojciec Ci coś takiego powiedział, niestety u alkoholików tak jest, raz są serdeczni i pomocni a potem agresywni, źli i nieprzyjemni, zastanów sie czy dasz radę finansowo, może poprosisz kogoś o pomoc, są liczne osrodki dla samotnych matek i koniecznie wystap o alimenty dla dzieci, w tej sytuacji rozwód może poczekać ale alimenty rzecz najwazniejsza bo dzieci muszą coś jeść i mieć spokojny dach nad głową. Dlaczego nie możesz przeprowadzić się do wczesniejszego mieszkania? czy Twój mąż mieszka tam z kimś? Jesli tak to walcz, bo dzieci są najważniejsze!!!!!!
Miałam dzisiaj wyjątkowo przykrą rozmowę z moim pijanym ojcem, stwierdził, że mam się wyprowadzić. Chciałam coś wynająć dwa miesiące temu, jak wyprowadzałam się od męża, to sam zaproponował żebym tu przyszła, teraz mu przeszkadza moja i dzieci obecność...a mama milczy....
Jestem tak rozgoryczona.... Akurat na wrzesień, jak dzieci do szkoły i skończyło się lato, trudniej coś poszukać...
Wiem, że muszę to przetrwać, ale jest tak bardzo ciężko...
Muszę coś poszukać, nie dam rady dłużej żyć w tym chorym czymś...a jak to odchorowały dzieci...takie wystraszone, spłakane...
@takasobiemamuska - pozostaje tylko liczyc na lut szczescia bo faktycznie nie jest to najfortunniejszy czas na szukanie mieszkania... Choc kto wie, moze akurat cos Ci sie trafi, czego Ci serdecznie zycze. Ty i dzieci potrzebujecie spokoju a nie pijackich wywodow. Ojciec tez bardzo niekonsekwentny skoro najpierw zaprasza i - jak to rodzic - chce pomoc a pozniej ni z tego ni z owego odmienia mu sie o 180 stopni...
Przykre jest to, ze nie masz na kogo liczyc - ale za to wiesz, ze mozesz liczyc na siebie. I Twoje dzieci tez. Maja naprawde wspaniala Mame i na pewno to doceniaja.
Dzięki Wam wszystkim za słowa otuchy
..już dzisiaj lepiej...jednak praca zawodowa działa cuda, pozwala wrócić do pionu i złapać dystans..
Maxi
ja jestem już po rozwodzie, alimenty również mam zasądzone i "ex" zapłacił.
Mamy wspólny dom, w którym mieszka teraz ze swoją kobietą, ale wrócę tam pojutrze również z dziećmi, już mam wszystko uzgodnione... trudno...
Sporo do pozałatwiania przede mną...
Może to i dobrze, że właśnie teraz, a nie w środku zimy...
Ściskam Was wszystkie mocno, kochane z Was kobiety...
Dzięki Wam wszystkim za słowa otuchy
..już dzisiaj lepiej...jednak praca zawodowa działa cuda, pozwala wrócić do pionu i złapać dystans..
Maxija jestem już po rozwodzie, alimenty również mam zasądzone i "ex" zapłacił.
Mamy wspólny dom, w którym mieszka teraz ze swoją kobietą, ale wrócę tam pojutrze również z dziećmi, już mam wszystko uzgodnione... trudno...
Sporo do pozałatwiania przede mną...
Może to i dobrze, że właśnie teraz, a nie w środku zimy...
Ściskam Was wszystkie mocno, kochane z Was kobiety...
Kurcze sorki mamuśka, zapomniałam że chodziło Ci o podział majątku, i co bedziesz tam mieszkała z dziećmi, z exem i jego kobietą?
Maxi
niestety tak, szukałam wynajmu, wczoraj cały dzień zamiast pracować w pracy wisiałam na telefonie, koleżanki z pracy również...niestety zbyt późno, a to co jest...szczerze...nie stać mnie
Pozostaje wspólne życie z "ex" i jego kobietą...
Nie wiem jak to wszyscy przetrzymamy, ale trudno, przynajmniej będę na swoim i nikt nie powie wypie....aj
A ojca już "nie mam".
Książki zamówione jeszcze nie dojechały, więc ok, chociaż to uratowane...zamówiłam inne, bo podstawówka, do której idą dzieci teraz ma większość pogręczników innych
W szkołach już załatwione, firma przeprowadzkowa zjedzie jutro rano, więc to pewnie na jakiś czas ostatnie moje wpisy... całuję
Trzymajcie się kochane ![]()
Nie tak łatwo mnie złamać już teraz...
Wszystkim wspaniałym kobietom takowej siły życzę również ![]()
Dzięki Wam wszystkim za słowa otuchy
..już dzisiaj lepiej...jednak praca zawodowa działa cuda, pozwala wrócić do pionu i złapać dystans..
Maxija jestem już po rozwodzie, alimenty również mam zasądzone i "ex" zapłacił.
Mamy wspólny dom, w którym mieszka teraz ze swoją kobietą, ale wrócę tam pojutrze również z dziećmi, już mam wszystko uzgodnione... trudno...
Sporo do pozałatwiania przede mną...
Może to i dobrze, że właśnie teraz, a nie w środku zimy...
Ściskam Was wszystkie mocno, kochane z Was kobiety...
O żesz kurcze, no to ciekawa sytuacja. Jesteś w stanie to sobie wyobrazić? Ja chyba nie jestem.
Ja pierniczę, ale się porobiło. Niesamowite rzeczy. No ciekawa jestem co ona na to. Toż to... jak zostanie. Matko boska!!!
Rozrywam się trochę...
Noc. Mąż śpi z żona w łóżku, gdy nagle budzi ich głośne łup łup łup w drzwi. Przewraca się na bok i patrzy na zegarek - trzecia w nocy.
"Kurde, nie będę się o tej porze z wyra zrywał", myśli przewraca się z powrotem.
Słychać głośniejsze łup łup łup.
- Idź otwórz, zobacz kto to, - mówi żona.
No więc zwleka się półprzytomny i schodzi na dół (mieszkają w domku). Otwiera drzwi, a na progi stoi facet, od którego jedzie alkoholem:
- Dobry wieszor, - bełkocze. - Szy mochby pan mnie popchnąć?
- Nie, spadaj facet, jest trzecia w nocy. Wywlokłeś mnie pan z łóżka,- warczy maź i zatrzaskuje drzwi. Wraca do żony i mówi co zaszło.
- No co ty, jak mogłeś? - mówi żona. - A pamiętasz, jak nam się wtedy zepsuł samochód, kiedy jechaliśmy odebrać dzieci z kolonii i sam musiałeś pukać do kogoś, żeby nam pomógł? Co by się wtedy stało, gdyby też ci powiedział, żebyś spadał?!?!?!?
- Ale kochanie, on był pijany!
- Nieważne, potrzebuje pomocy.
No wiec mąż jeszcze raz zwleka się z łóżka, ubiera się i schodzi na dol.
Otwiera drzwi, ale z powodu ciemności nic nie widzi, węec woła:
- Hej, czy nadal trzeba pana popchnąć?
Z ciemności dochodzi glos:
- Taaaa...
Ale ponieważ nadal nie potrafi zlokalizować faceta, krzyczy:
- Gdzie pan jest?
- W ogrodzie, na huśtawce..
Witajcie!
Witając się w sumie nie wiem do kogo bo jak widze to juz niefunkcjonuje...smutne to troche bo każdy kto zakłada nowy wątek jak zaglądam glebiej to konczy sie i żadko kto zagląda i tak bez sensu mozna w kółko zakładać nowe wątki...szukam i szukam...i zaczynam wątpić w funkcjonowanie tego typu fora.
Podaje mój numer gg jakby ktos chciał pogadac 37793012
Pozdrawiam
Witajcie!
Witając się w sumie nie wiem do kogo bo jak widze to juz niefunkcjonuje...smutne to troche bo każdy kto zakłada nowy wątek jak zaglądam glebiej to konczy sie i żadko kto zagląda i tak bez sensu mozna w kółko zakładać nowe wątki...szukam i szukam...i zaczynam wątpić w funkcjonowanie tego typu fora.
Podaje mój numer gg jakby ktos chciał pogadac 37793012
Pozdrawiam
tutaj chyba wszyscy (wszystkie) chcą chyba na jakąs chwile oderwać od swoich "bagienek". Ja też,...co prawda może dziwną metodą..
Czytalam Twoje posty...możesz napisac coś wiecej o tym wszystkim?
Explicite napisał/a:Witajcie!
Witając się w sumie nie wiem do kogo bo jak widze to juz niefunkcjonuje...smutne to troche bo każdy kto zakłada nowy wątek jak zaglądam glebiej to konczy sie i żadko kto zagląda i tak bez sensu mozna w kółko zakładać nowe wątki...szukam i szukam...i zaczynam wątpić w funkcjonowanie tego typu fora.
Podaje mój numer gg jakby ktos chciał pogadac 37793012
Pozdrawiamtutaj chyba wszyscy (wszystkie) chcą chyba na jakąs chwile oderwać od swoich "bagienek". Ja też,...co prawda może dziwną metodą..
Czytalam Twoje posty...możesz napisac coś wiecej o tym wszystkim?
O tym wszystkim,czyli o czym???
O tym wszystkim,czyli o czym???
Chociażby o powodzie dla którego pojawiłaś się akurat w tej wątkowej grupie wsparcia.
Oczywiście nie jest to jakiś wymóg..:), ale na tych kilkunastu stronach każda coś napisała o sobie, dzięki czemu lepiej, fajniej się rozmawia...i w jakis tam sposób "zbliża":)
Znalazłam się tutaj bo kochaląm za bardzo i zapomniałam o sobie i dziecku...tylko teraz wiem,że to nie było kochanie a wyobrażenie mojej miłości ktora przelewałam na tego faceta który nie był tym kim powinien dla mnie byc a doprowadził mnie do stanu wyczerpania.Wiem,że ja na to pozwalałam ale jak ktos bardzo pragnie miłości i znajdzie sie ten ktory chce nam dac to czego pragniemy ale jest to podszyte manipulacją dla osiągnięcia swoich celów to zaczyna sie dramat-jak dla mnie...Za bardzo sie otworzyłam i mówiłam o swoich pragnieniach a on wiedział co dalej robic z taka istotką :-) śmieszy mnie to,tak,ale jakże jest to przezycie okrutne.
Po rozstaniu sie z mezem trudno było mi zaufac mezczyznie aż wkoncu zaufałam i wpadłam na psychopatę a był bardzo przebiegły i inteligentny...były słowa,słowa i tylko słowa a ja w to brnęłam...to dość skomplikowane i wynikające z mojej przeszłośći i pewnych braków emocjonalnych i schematów ktore nabyłam w domu rodzinnym.
Ten facet zgłoszony jest na policji...bo niedawno dostałam swinskiego sms od niego tzn nie z jego numeru tel ale wszystko wskazywało ze to on,bo nie widziałam zadnej innej osoby ktora mogłaby to zrobić.Tak wiec po wyjsciu ze szpitala kilka dni temu mój dramat nie zakonczył sie bo ten człowiek jest nieobliczalny...
NIe chce o tym wiecej pisac...i skupiac na tym uwagi.
Jestem tutaj na tym forum aby znalezc nowych przyjaciół...ludzi do rozmów...jak inni sobie radza i wychodzą z przeróznych trudnych sytuacji.
Pozdrawiam.
Miło Cię poznać, zawsze miło zamienić z kimś parę słów i to nie koniecznie roztrząsać wszystkie swoje sprawy, bo o niektórych rzeczach lepiej nie pamiętać zbyt często, czy też zbyt często sobie o nich nie przypominać ![]()
Jest mi dziś źle, strasznie źle. Wyglądam źle, czuje się źle. I mimo, że pracuję na nic nie mam. Ubrać się nie ma w co, ledwo jakieś łachy do założenia znajduję. Jedne spodnie na lato i jedna spódnica, tyle mi zostało. Już mi się nic nie chce, nic a nic.
Mam dość.
Szykują się nowe konieczne wydatki, typu komunie itd., a ja wiem, że nie zarobię, wiem, że na nic mnie nie stać i nie jestem w stanie nic dać mojemu dziecku, nie jestem w stanie zabrać go na wakacje. Najwyżej jeść jest co, reszta to utopia. Nienawidzę tego świata, nienawidzę.
Najwyżej jeść jest co, reszta to utopia. Nienawidzę tego świata, nienawidzę.
masz racje hm... świat jest do d...y.
A mnie się zaczeła! Jazda na 100 fajerek!
Mam dwie możliwości: 1. strzelić sobie w łeb, 2. nie dać się!. Wybieram bramke nr. 2. Jestem już umówiona z prawnikiem i zacieram łapki.
Naprawdę jest niewesoło:(...ale namieszałam sobie w życiu i zamierzam to posprzątać. Teraz. Juz.
Explicite: milo Cię powitać..
Oj dziewczyny, dziewczyny, to fakt że kto nie ma pieniędzy to i humoru nie ma
hmm bardzo współczuję, zastanów się jak możesz sobie pomóc aby sie dalej nie dołować.
Katiu a co się dzieje?
Explicite witam, pierwszy krok już zrobiłaś na drodze do wyleczenia, masz świadomość tego co robiłaś źle, a to już dużo.
Katiu a co się dzieje?
porozwodowe bagno..Zastanawiam sie gdzie jest kres tego wszystkiego.
Ja jestem po rozwodzie, wszystko trwa. A okoliczności nie czekają, zmieniają się, także i korespondencja z organami rządzącymi trwa także. Kresu nie ma, kiedy jedno dziadostwo się wyczerpie powstaje drugie nowe, i trzecie, a potem czwarte. Ale to co my musimy posprzątać jest chyba najmniej przyjemne.
Tak nie ma kasy jest goowno. Robię wszystko by było lepiej, ale uczciwie po prostu nie mogę zarobić. Mam nową pracę, we wrześniu wiem co będzie, potem już nie. Motywacja do wszystkiego spadła ostatnio na sam dół. Tylko brak, brak, brak.
Byłam dzisiaj w mieście, mijałam sklepuy z butami dla dzieci, raz spojrzałam i pomyślała :" tak, takie buty, siakie, a ja nie mam, co ja mogę dać, kupić mojemu dziecku". I przypomnałam sobie moje "małżeństwo", było na buty dla dziecka. Teraz on jest sam i ma lepiej, ona też ma nieźle, a ja zostałam, z długami i z orzeczeniem komorniczym na swoim karku, bo on nie ma adresu stałego zameldowania. I moje dziecko ma bezdomnego ojca. A konsekwencje wiszą. Postępowanie też wisi, bo płacę, dogadałam się, bo ja potrafie się dogadać. On za to wszystko potrafi spieprzyć. Nawet nie potrafił dopilnować, żeby dziecko w pierwszej klasie odrobiło zadanie. Żart. I tak kupuje buty, ciuchy, telefony, a kredyty i zobowiązania na ostatnim miejscu. Na szczęście tylko za jeden w połowie odpowiadam ja, reszta niby nie uczepi się mnie. Ale... Nie, nie uczerpi się i nie ma żadnego ale, ale bo to się stało po 2005 roku, a od tego czasu mamy zmianę w przepisach. I tak płacę i doji mnie to do kości.
Za rok odezwie się komornik, bo będzie chciał unieważnić, i wtedy wypowie wyrok i zawisnę, bo co można z tysiąca złotych zrobić...? chyba tylko w łeb sobie strzelić. Nie chce mi się żyć, ale muszę, bo to ja jestem górą. Jakbym była na tyle nieodpowiedzialna i dałabym za wygraną, wtedy to on by wygrał. Może te kłody, które życie rzuca mi pod nogi wreszcie kiedyś się skończą.
Ostatnio usłyszałam w jakimś filmie, że małżeństwo jest jak prostutycja, bo jesteś wtedy czyjąś własnością. Tylko tego się nie wie, zanim...
On był okropny, ale jest święcie przekonany, że nie zrobił żadnego błędu. A ja jestem szczęśliwa, że uwolniłam się. Bo jestem teraz wolna, taki ze mnie wolny gołod..iec ![]()
Dziękujęserdecznie za powitania :-) to bardzo miłe.
katia72: nie znam Twojej historii ale moge sie tylko domyslać...to jest bolesne co czytam aż mi serce szybciej kolata-tak nie może być!!! Czy bywałąs w roznych instytucjach ktore mogą Cie pomóc w tej trudnej sytuacji? np.MOIK ? W moim mieście taki ośrodek jest,może Ci pomóc na pewno TAK!!!Ja wczoraj byłam w sprawie lokum socjalnego-ocieszyli mnie ze w mojej sytuacji bedą przyspieszac i duzo zrobią...ja zmagam sie przez całe życie w samotności i bez domu...czuje sie bezdomna i mam juz dosć-bede waliła drzwiami i oknami aby miec to mieszkanie.
Wiem jak to jest przechodzic koło wystaw okiennych mijając je w oczach pojawiają się łzy bo mnie nie stac ale wiesz co wtedy sobie myślę...teraz tak jest ale kiedys bedzie mnie na to stac,bo teraz znajduje sie w trudnej sytuacji a ona nie moze wiecznie trwać.Wiem jak trudno sobie tak mwic czy myslec ale ja juz mam dosc męczenia się z tym co mam a czego nie mam.
Próbuj w Miejskim Ośrodku Interwencji Kryzysowej!
Dziękujęserdecznie za powitania :-) to bardzo miłe.
katia72: nie znam Twojej historii ale moge sie tylko domyslać...to jest bolesne co czytam aż mi serce szybciej kolata-tak nie może być!!! Czy bywałąs w roznych instytucjach ktore mogą Cie pomóc w tej trudnej sytuacji? np.MOIK ? W moim mieście taki ośrodek jest,może Ci pomóc na pewno TAK!!!Ja wczoraj byłam w sprawie lokum socjalnego-ocieszyli mnie ze w mojej sytuacji bedą przyspieszac i duzo zrobią...ja zmagam sie przez całe życie w samotności i bez domu...czuje sie bezdomna i mam juz dosć-bede waliła drzwiami i oknami aby miec to mieszkanie.
Dziewczyny...nie chcę tu pisać dokładnie co i jak, bo się zwyczajnie...boję.
W instytucjach nie byłam, bo pozornie moja sytuacja jest za dobra..wyśmiali by mnie (ale to tylko pozornie). Więc na razie kierunek -> prawnik. Ja sie też czuje "bezdomna"..niby mam, a jednak nie mam..i nie wiem co bedzie jutro, za tydzien, za rok.
Witajcie ![]()
Widzę, że mamy nową koleżankę w naszym gronie - witaj serdecznie :]
Wybaczcie, że mnie nie było, ale musiałam oderwać się od wszystkiego. I wiecie co - bardzo mi to pomogło. Zastanowiłam się nad paroma rzeczami, przemyślałam pewne sprawy, do niektórych nabrałam dystansu - po wylaniu wiader łez, mnóstwa nerwów itp. Ale teraz wiem, że mogę stawić czoła nowym wyzwaniom. Przyznam się, że gdy dowiedziałam się, iż 17 zaczynam zajęcia zaoczne to strach mnie przeleciał w postaci myśli R. Że znowu go zobaczę i nie wiem jak mam się zachować. Zaczęłam reagować tak, jakby wszystko odżyło, jakby wróciło - nie będę ukrywać ryczałam i denerwowałam się jak nie wiem co!! Ale później przeanalizowałam wszystko (co u mnie jest rzadkością) i doszłam do wniosku, że co ma być to będzie. Swoje z nim przeżyłam, swoje wycierpiałam i swoje przeszłam. Napisałam z nim pewien rozdział w swoim życiu i dziękuje. Teraz będę się starała by było lepiej - w znaczeniu żadnej manipulacji, żadnego wyzysku, ewentualna znajomość/koleżeństwo.
Przeżyłam również śmierć Grześka, pożegnałam się z nim i wróciłam do tzw żywych. Były momenty gdy brałam za telefon i już wybierałam nr R ale się powstrzymywałam... Czemu? Skoro on mówił, że mogę na nim polegać itp. Może i bym mogła - ale nie chciałam być zależna. Może to głupie, bo w takich momentach powinno się mieć kogoś bliskiego, ale ja nie chciałam być zdana na łaskę R. Milczałam, za to on się odzywał... Raz zadzwonił, raz napisał... Zwykłe codzienne sprawy...
Z czasem zaczęłam się zastanawiać, czy to ma sens? Czy takie rozpamiętywanie ma sens? Czy panikowanie na temat spotkania z EX też ma sens? Na te pytanie nie znalazłam odpowiedzi - może po prostu nie chciałam... Nie wiem co przyniesie mi jutro, mam tylko nadzieję, że mój powrót (jako taki) do miasta będzie czymś więcej niż tylko pojawieniem się z bloku. Że będę umiała zakopać gdzieś głęboko ten żal, smutek, cierpienie po to abym nie musiała do niego wracać, a za to będę mogła spokojnie dalej żyć...
Dzień dobry!
Jestem cała roztrzęsiona.Miałam okropny sen...snił mi się R w tym snie były obrazy tego co chciał mi dac,pokazać a jednocześnie odsuwał mnie od siebie a ja tak z daleka na niego patrzyłam ze łzami w oczach na to co mi odbiera...dziecko....sniło mi sie nasze dziecko a niby nie...kąpał go tak dziwnie.Trzymał na swoich duzych dłoniach i mył go jak przedmiot.Potem z tym dzieckiem cos sie stało,jakby przemieniło sie w jakies inne ktorym sie ja zaopiekowałam-przytuliłam dałam ciepłoi połozyłam spać na czystaą posciel do duzego łozka...Przewijały sie wątki w tym snie mojego bycia z nim....jestem rozwalona totalnie.Nie chce aby on mi sie śnił.Ból powrocił z podwójną siłą!!!!
Boże jakie to okropne...
Wiecie że nawet boję sie tutaj byc na forum ze gdzies cos przeczyta i bedzie sie ze mnie nasmiewał,kpił,dokuczał....pomimo ze juz sobie układa życie z inną kobietą(my sie rozstalismy tzn ja uciekłam jakies 2 mies temu) to boje sie go nadal i pojawia sie w mojej głowie...Ograbił mnie z moich marzen a teraz wkradł sie w moje sny!!!!
Wiem ze dziecko w tym snie to także przemiana moja wewnetrzna...dziecko ktorym sie ja zaopiekowałąm i kotremu dałam bezpieczenstwo.
Dzień dobry!
Jestem cała roztrzęsiona.Miałam okropny sen...snił mi się R w tym snie były obrazy tego co chciał mi dac,pokazać a jednocześnie odsuwał mnie od siebie a ja tak z daleka na niego patrzyłam ze łzami w oczach na to co mi odbiera...dziecko....sniło mi sie nasze dziecko a niby nie...kąpał go tak dziwnie.Trzymał na swoich duzych dłoniach i mył go jak przedmiot.Potem z tym dzieckiem cos sie stało,jakby przemieniło sie w jakies inne ktorym sie ja zaopiekowałam-przytuliłam dałam ciepłoi połozyłam spać na czystaą posciel do duzego łozka...Przewijały sie wątki w tym snie mojego bycia z nim....jestem rozwalona totalnie.Nie chce aby on mi sie śnił.Ból powrocił z podwójną siłą!!!!
Boże jakie to okropne...
Wiecie że nawet boję sie tutaj byc na forum ze gdzies cos przeczyta i bedzie sie ze mnie nasmiewał,kpił,dokuczał....pomimo ze juz sobie układa życie z inną kobietą(my sie rozstalismy tzn ja uciekłam jakies 2 mies temu) to boje sie go nadal i pojawia sie w mojej głowie...Ograbił mnie z moich marzen a teraz wkradł sie w moje sny!!!!
Wiem ze dziecko w tym snie to także przemiana moja wewnetrzna...dziecko ktorym sie ja zaopiekowałąm i kotremu dałam bezpieczenstwo.
Myslisz o nim często to się Tobie przyśnił, dobrze że to tylko sen, jak napisałaś rzeczywistość jest inna, przemiana wewnętrzna jest tym co daje nam energię do rozwoju i zaopiekowania się sobą. Nie mysl już o tym, zadbaj o siebie, bo to właśnie Ty jesteś dla siebie najważniejsza.
To nie jest tak że wciąż o nim myslę.Mam sporo spraw na głowie i one są teraz przewodnią mojego życia.A na pewno staram się jak sie pojawia w mojej głowie-to życze mu spokoju i szczęścia...Nie ma we mnie ninawiści tylko ból...który staram się przeistoczyć w dobrą energię...On nie jest moją obsesją!
Tylko ten sen wstrząsnął mną i powrocił żal...za stracony mój czas i to że bardzo się ja starałam o ten związek a on mnie oszukiwał...
Dziwne ale jak wstałam i opisałam ten sen wychodząc potem do sklepu zaobserwowałam u siebie ze jestem radosna...że czuje się tak dobrze aż dziwnie mi było-jest...wiem że moje nastroje są zmienne i to bardzo nad ktorymi pracuję i to wynika z mojej chwiejnej osobowości dwubiegunowej...ale wiem ze z tego mozna wyjść-wyleczyc się.Wierze w to bardzo.CHcę nowego dojrzałego emocjonalnego i odpowiedzialnego życia dla siebie...wiem nad czym mam pracować i gdzie jest problem co mnie bardzo cieszy!
Wszytkim Wam dzisiaj życzę aby dzień był dla Was radosny i przepełniony spokojem ![]()
Pomimo tego, że tyle bólu w postach...miło Was czytać
Explicite witam ciepło również ![]()
hmmm... nie wiedziałam, że w tak trudnej sytuacji jesteś..., mnie wrześniowe wydatki również dobiły..tyle, że jak mój "ex" zobaczył w jakim jestem stanie dał mi do ręki wrześniowe alimenty prędzej, tak....smutne, ale prawdziwe.. nikt mi nie pomógł..a on tak
Gdyby nie to, nie miałabym pieniędzy nawet na odebranie zamówionych podręczników...
Pomimo tego, że tyle bólu w postach...miło Was czytać
Explicite witam ciepło również
hmmm... nie wiedziałam, że w tak trudnej sytuacji jesteś..., mnie wrześniowe wydatki również dobiły..tyle, że jak mój "ex" zobaczył w jakim jestem stanie dał mi do ręki wrześniowe alimenty prędzej, tak....smutne, ale prawdziwe.. nikt mi nie pomógł..a on tak
Gdyby nie to, nie miałabym pieniędzy nawet na odebranie zamówionych podręczników...
To bardzo przykre mamuska, jak sobie radzisz w tym wspólnym mieszkaniu z ex i jego nową laską?
maxi...to na razie trzy dni, nie wiem jak będzie dalej...w sumie jako tako, wychodzę z założenia, że są siebie warci i tyle...a ja i dzieci to odrębna struktura ![]()
Jedynym rzeczywistym problemem nie są moje uczucia, bo są w zaistniałej sytuacji nawet w porządku...ale uczucia dzieci...dziewczyny widzą ile czasu poświęca swojej nowej rodzince, czteroletniej córce swojej laski, a im już nie...widze jak je to boli, jak na to patrzą i czują się odtrącane, ustawiane przez tatę, bo np "ona" posprzątała, a one nabrudziły...ciągle na nie pokrzykuje, a tamtą dziewczynkę hołubi ![]()
Rozmawiałam delikatnie z nim o tym...trochę się poprawił, ale na cuda nie ma co liczyć niestety...
Dlatego jak najszybciej musimy sprzedać dom i się rozdzielić...dziewczyny nie będą widziały to i serduszka nie będą boleć...
maxi...to na razie trzy dni, nie wiem jak będzie dalej...w sumie jako tako, wychodzę z założenia, że są siebie warci i tyle...a ja i dzieci to odrębna struktura
Jedynym rzeczywistym problemem nie są moje uczucia, bo są w zaistniałej sytuacji nawet w porządku...ale uczucia dzieci...dziewczyny widzą ile czasu poświęca swojej nowej rodzince, czteroletniej córce swojej laski, a im już nie...widze jak je to boli, jak na to patrzą i czują się odtrącane, ustawiane przez tatę, bo np "ona" posprzątała, a one nabrudziły...ciągle na nie pokrzykuje, a tamtą dziewczynkę hołubi
Rozmawiałam delikatnie z nim o tym...trochę się poprawił, ale na cuda nie ma co liczyć niestety...
Dlatego jak najszybciej musimy sprzedać dom i się rozdzielić...dziewczyny nie będą widziały to i serduszka nie będą boleć...
Bardzo bardzo smutne, takim facetom tobym jaja obcinała!!!!!!!!!!! jeżeli ktoś krzywdzi dziecko nie jest człowiekiem tylko kanalią.
Maxi...eee tam, a niech sobie jaja ma
, w końcu dzieci cudne z nich powstały
, właśnie jedno z tych cudów demoluje moją prowizoryczną kuchnię
dobrego na dziś, Tobie i wszystkim wspaniałym kobietom ![]()
Cześć dziewczyny. Nadrabiam zaległości. Nie mam coś siły. Życie mnie zgniotło wczoraj, przemieliło i wypluło. A dziś jest lepiej, trochę. Fu... MUszę to przetrawić i wypluć... jak kot kulkę sierści, kiedy sie wyliże. Boshe jakie to wszystko okropne. Może za 4 lata stanę na nogi. A może nie. Ciągle powtarzałam, że kiedyś będie lepiej, ale nie jest, w jednym aspekcie się zmienia, w innym chcrzani, ale lepiej nie jest. Ja nie widze już nic dobrego.
Mamuśko podziwiam, nie dośc, że babsko przyprowadził to jeszcze dziecko ma i twoje słońca muszą ten burdel oglądać, to się teraz nazywa rodzina rozwodowa, dziś wyczytałam. Co się wyrabia na tym świecie.
Całuję Was mocno... :*
hm... również dobrego życzę
, dnia to w faktach nie zmieni, ale łatwiej je przebrnąć..
A jeszcze jak takim wymęczonym wieczorem można z dzieciarami w scrablle pograć...fajnie
, nie doceniałam prędzej tych chwil tak bardzo jak obecnie ![]()
Kolejny dzień przetrwany...
No i mnie też kochane, minął. Pichcę kurczaka po wietnamsku z ryżykiem. Pyszności... Odkąd się wywiedziałam jak to zrobić w patelniowych warunkach mogłabym to jeść bez przerwy.
Kiedy jest bardzo źle dopiero doceniamy te drobne, małe chwilki.
Całuję gorąco kochane moje.
Zawsze w kiepskiej chwili myślę o Was i to pomaga.
A propos tych jaj to kochana Mamuśko widzę w tobie niesamowity potencjał. Mimo wszystko potrafisz dostrzec te dobre rzeczy w najgorszych sytuacjach. Czy zdajesz sobie sprawę jak to wiele?
Mam nową książkę dla samotnych rodziców, taki z niej trochę cudak jest "Życie samotnego rodzica. 50 praktycznych rad", autor dr Ginsberg. Dziwna nieco jest, bo skupia się najpierw na problemach nas samych i pokazuje sposoby jak sobie z nimi radzić. A wszystko to przekłada się na życie rodzinne. Można czytnąć, nie zaszkodzi. Najciekawsze, że wiele, a nawet bardzo wiele aspektów pokrywa się z podanymi przeze mnie wcześniej pozycjami.![]()
...:)
Warto z tych chwil się cieszyć, wyłapywać je
...ja również się nimi delektuję...prędzej tak jakoś umykały
np zapomniałam już ile przyjemności może dać rozmowa z obcym facetem w autobusie, albo tańczenie z czterolatkiem w kuchni podczas robienia musu jabłkowego....tak, zdecydowanie warto było ![]()
Jasne, że finansowo było o wiele łatwiej, ale jak ubogo w innych rejonach...
Mam teraz 7 zł na trzy dni, jeden chleb , końcówkę pyrów...a cały czas twierdzę, że kurcze...warto było ![]()
No i mnie też kochane, minął. Pichcę kurczaka po wietnamsku z ryżykiem. Pyszności... Odkąd się wywiedziałam jak to zrobić w patelniowych warunkach mogłabym to jeść bez przerwy.
Kiedy jest bardzo źle dopiero doceniamy te drobne, małe chwilki.
Całuję gorąco kochane moje.
Zawsze w kiepskiej chwili myślę o Was i to pomaga.A propos tych jaj to kochana Mamuśko widzę w tobie niesamowity potencjał. Mimo wszystko potrafisz dostrzec te dobre rzeczy w najgorszych sytuacjach. Czy zdajesz sobie sprawę jak to wiele?
Mam nową książkę dla samotnych rodziców, taki z niej trochę cudak jest "Życie samotnego rodzica. 50 praktycznych rad", autor dr Ginsberg. Dziwna nieco jest, bo skupia się najpierw na problemach nas samych i pokazuje sposoby jak sobie z nimi radzić. A wszystko to przekłada się na życie rodzinne. Można czytnąć, nie zaszkodzi. Najciekawsze, że wiele, a nawet bardzo wiele aspektów pokrywa się z podanymi przeze mnie wcześniej pozycjami.
hm narobiłaś mi smaku, może podasz przepis?
...:)
Warto z tych chwil się cieszyć, wyłapywać je...ja również się nimi delektuję...prędzej tak jakoś umykały
np zapomniałam już ile przyjemności może dać rozmowa z obcym facetem w autobusie, albo tańczenie z czterolatkiem w kuchni podczas robienia musu jabłkowego....tak, zdecydowanie warto było
Jasne, że finansowo było o wiele łatwiej, ale jak ubogo w innych rejonach...
Mam teraz 7 zł na trzy dni, jeden chleb , końcówkę pyrów...a cały czas twierdzę, że kurcze...warto było
Kurcze mamuśka a exiunio dał Ci alimenty? czy przesyła na konto? może powiedz mu jaką masz sytuację i wcześniej Ci da, przecież do cholery to też jego dzieci, dzieciorób!!!!!!!!!!!! nóż mi się w kieszeni otwiera na takich palantów!!!!!!!!!!!!!!!
A no, masz aż 7 złotych, ale wiem, że warto.
Droga Maxi. Ja się wzorowałam na tym przepisie http://smaker.pl/przepisy/wszystkie/przepis/kurczak-po-wietnamsku,38104. Robiłam go już kilka razy i za każdym razem wychodzi inny. Do tego sałatka z kapusty, taka jak to w chińskiej knajpce i palce lizać.
maxi
kwestia alimentów to jak na razie nie problem...jak będę chciała na konto..będzie na koncie, jak do ręki...da do ręki....teraz podrzucił mi szybciej ze względu na wrzesień, nie nie...pod tym względem jest bardzo ok...nie mogę powiedzieć złego słowa
Dopadły mnie dodatkowe koszty związane z nieplanowaną przeprowadzką, ale z tym muszę poradzić sobie sama...przecież tego chciałam, co nie ? ![]()
maxi
kwestia alimentów to jak na razie nie problem...jak będę chciała na konto..będzie na koncie, jak do ręki...da do ręki....teraz podrzucił mi szybciej ze względu na wrzesień, nie nie...pod tym względem jest bardzo ok...nie mogę powiedzieć złego słowa
Dopadły mnie dodatkowe koszty związane z nieplanowaną przeprowadzką, ale z tym muszę poradzić sobie sama...przecież tego chciałam, co nie ?
Jesteś bardzo mądrą i rozsądną kobietą i mimo licznych cierpień zadanych Ci przez exa i róznych trudności które zgotował Ci los, jest w Tobie tyle optymizmu i dobrej energii że miło czytać Twoje posty.
Dzień dobry.
Dziś na zewnątrz nie najciekawiej, ale tryskająca stąd pogoda bije wszystko na łeb.
Miłego dnia.
ehh..dziewczyny kochane...nie jest tak pogodnie jak to wygląda...oj nie, staram się nie dołować, chociaż akurat dzisiaj dół poranny totalny, to rozpamiętywanie, powracająca fala żalu i poczucia krzywdy...ale teraz już lepiej...dziewczyny wróciły ze szkoły i wypełniły sobą całą przestrzeń...dobrze, że je mam...chociaż na razie ![]()
maxi
hm...
nic nie piszecie jak u Was...
a tak pod skórą mam ciarki, a to znaczy, że ktoś tu nie pisze jak tam po prawdzie jest... ![]()
Witajcie dziewczęta... Oj coś widzę słabiutko nam kafejka działa - co się stało z innymi dziewczynami? Katia, Myway, Betinka, Water, Kalinka - zaczynam się martwić...
U mnie super (wstępnie) ale staram się... Dzień zapowiada się do niczego - chmury i deszcz. Wczoraj cały dzień padało, a dziś na to się zabiera.
Mamusiu, hmm, Elu jestem z Wami (choć nie mogę być często na necie). Ostatnio bardzo pomagam mamie aby jakoś jej ulżyć, bo już niedługo wyjade na studia, do miasta... Wrrr przeraża mnie na razie ta możliwość... Ech...
Pozdrawiam i życzę miłego dnia
do usłyszenia potem
A no bo ostatnio afirmujemy same dobre rzeczy, a o mniej przyjemnych nie mówimy.
U mnie leci. Choć właśnie się dowiedziałam, że jakiś list do mnie przyszedł z US i wydaje mi się, że to zaległy mandat będzie. Wysoki dość. A jak pracę straciłam no to bez grosza no i. A otrzymałam go także podczas pracy, kiedy wymagali ode mnie żebym wszystko robiła z prędkością światła. Nie otrzymywałam nigdy jasnych wytycznych. Musiałam się zdać na siebie i niejednokrotnie improwizować. Potem okazywało się, że było źle oczywiście. Tak to jest jak się wchodzi w nową branżę i mimo obietnic przeszkolenia nie ma nikogo kto wskazałby drogę, że tak powiem.
A mandat pochodzi z chwili, kiedy ogarniała mnie frustracja spowodowana fałszywym personelem nadzorczym i dyrektorem, który wymagał cudu. Także sobie za bardzo prędkość przekroczyłam i... Nie zdarzyło mi się to nigdy wcześniej.
No, ale może to nie to.
Poza tym mijają dni, w których niektóre osoby dowiadują się o podstawach higieny, o której wcześniej nie mieli pojęcia. A mają sporo już lat. Ale nie stresuję się, siadam sobie spokojniutko, żeby mi nerwy przeszły i działam dalej. Sama się sobie dziwie. Literatura robi swoje., Oby tylko nie trafiło na ubrudzenie czegoś czego już nie da się wyczyścić.
Martwię się, bo z kasą krucho. Od ostatniej utraty pracy nie mogę zachować ciągłości. Ajć...
No i tak mija czas.
Poza tym z babcią źle. Ma problemy z pamięcią coraz większe. Wyobraźcie sobie, że ostatnio prawie codziennie przychodzi do mnie do pracy, kupuje mi mnóstwo szynki i bułki i drożdżówki i kawę (jednego razu przyniosła mi dwie duże kawy w ciągu trzech dni, a ostatnio przyniosła i za chwilę pyta czy mam kawę).
Poza tym, przychodzi bo pracuję w miejscu ogólnodostępnym. Przychodzi i nieraz siedzi, mnie to nie przeszkadza, dopóki nie dogaduje klientom. Bo to już wtedy zaczyna być nieprzyjemne.
A najlepsze jest, że przynosi tyle żarcia, że nie jesteśmy w stanie tego przejeść w żaden sposób, ja to zanoszę do domu i tam się zbiera.
Ostatnio jej powiedziałam, że mam problemy z żołądkiem (bo mam) i nie mogę tyle jeść. To ona się złości, że jem byle co i takie tam.
A ja co do czego przyjdzie to powie, że jestem przecież grubsza od niej, bo ona jest szczuplejsza. Oczywiście! ;-)
Przed studniówką chodziłyśmy za sukienką i wiecie co, babcia zaciągnęła mnie do sklepu z odzieżą XXXL. Ja tam wchodzić nie chciałam. Ale ona mnie ciągnęła strasznie. Pyta ekspedientki o sukienkę, na co ona pyta jakie kolory lubi. A babcia, że przecie to nie dla niej tylko dla wnuczki. Pani sprzedawczyni się nieswojo zrobiło, ja się zaczęłam śmiać. Zwróciła grzecznie babci uwagę, że to chyba nieodpowiedni sklep.
Więc nie wiem czy ona może ma skrzywiony obraz, czy jak?
I nie wiem też czy nie wykorzystuje tego czasem, że mamy świadomość jej sklerozy. Nie raz taką przykrość zrobi.
No i mandat jednak, ponad 3 stówy. A konkretnie zajęcie konta, na którym jest niewiele, żeby nie powiedzieć prawie nic. Czy ja sięgnęłam dna czy wszystko jest dla ludzi?
Najśmieszniejsze jest to, że tylko zajęcie przyszło, ani upomnienia żadnego, ani nic wcześniej. Paranoja. Ale czy dzwonić i kombinować, nie ma sensu uważam. Trza wyskrobać spod ziemi, zapłacić i koniec. Boże, dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego muszę doświadczyć tych rzeczy z dołu? Bo jestem biedna jak mysz kościelna. I biorę na bieżąco? Dobrze, że nie w tył. Nie dobrze. Nic nie jest dobrze. A ja się o dziwo nie załamuję, nie mam wahań nastroju, ani skrajnych emocji. Owszem zdenerwowałam się, ale nie tak mocno bez opanowania. Dam sobie radę, są gorsze rzeczy (nie tylko na świecie, ale mam na myśli te na mojej poniekąd głowie).
Głośno coś dziś myślę.
A dla rozrywki opowiem Wam o dziwnym przypadku i może nawet ludzkiej głupocie.
Mianowicie, wczoraj wracałam do domu autobusem. Usiadłam sobie, wyjmuję czytanie i... słyszę jak dziewczę młode takie z końskim ogonem dysputy telefoniczne prowadzi, znaczy mówi "{..} nie, nie dam ci upoważnienia do konta, nie, nie, powiedziałam nie!..." czytanie mi idzie średnio, wracam po dwa razy do jednej kwestii, albo nawet trzy, a ta dalej jedzie z koksem.
"Pani ... niech pani nie wpuszcza mojego ojca do domu, bo chce ode mnie pieniądze, chce żebym go do konta upoważniła {...} powiedział, że nie ma już pieniędzy i potrzebuje..."
W sumie wykonała trzy telefony i nie mówiła cicho. Mimo, że nie chciałam słyszeć, usłyszałam, że ojciec potrzebuje 3 tysiące, bo nie ma i potrzebuje i że "No przyszedł przelew najpierw na 60 tys. i potem drugi też na 60".
I co to miało być?
Dziewczę wyglądało na nie za mądre jak zdążyłam zauważyć przy wysiadaniu. Młode strasznie, przestraszone widać, ale na boga... Jak wróciłam do domu zastanawiałam się czy dojechała do domu.
Myślałam sobie, że może jej trzeba powiedzieć co wypada, a nie wypada w autobusie, ale... pojechała dalej.
To tak jak na festiwalu w Mrągowie ostatnio prowadzący B... opowiadał jak ludzie robią sobie budkę telefoniczną z autobusu. Akurat jechał pociągiem. Na przeciwko niego jechał gość, który dzwonił i mówi coś takiego mniej więcej "no wypuścili mnie już...co?...a bo stolca nie miałem..nie no lałem, ale nie sr..em..." . Coś mniej więcej taiego, dokładnie nie pamiętam, ale fakt. Ludzie tak gadają, albo krzyczą na cały autobus, bo nie słyszą co w telefonie.
Ok. Kończę już, wystarczy.
hm... a ile człowiek przemyśleń ma jak sobie w autobusie posłucha, myśli zajęte do wieczora ![]()
dwie nastki gaduliły o jakimś chłopaku...zeszły na psa tego chłopaka, później na zapchlone świnie...jak wysiadałam miałam wrażenie, że po mnie pchły skaczą i koniecznie muszę się podrapać ![]()
odlot
A ile Twoja babcia ma lat? Swoją drogą lubi Cię rozpieszczać, nawet zaniki pamięci tego nie zmieniły
...
Monia
fajnie Cię czytać ![]()
A co będziesz studiować? ![]()
Maxi, wiesz podsumowałam sobie to i owo...
Pierwsza kwestia..mąż...
Dobrze, że nie będę musiała z nim żyć i dalej trwać w tym czymś, wreszcie sama będę decydowała i już decyduję tak jak kiedyś
odzyskuję siebie...i ten czas przejściowy to tylko wisienka na torcie, która umacnia i potwierdza moje decyzje ![]()
...dzięki temu sponiewieraniu nie mam złudzeń, ani poczucia winy, że może ja coś nie tak robiłam, czy bardziej coś jeszcze mogłam się postarać... wiem, że nie mogłam i zrobiłam więcej niż wszystko (nie napisałam nawet części tego, co dla niego robiłam kosztem siebie, dzieci...)
Druga kwestia...rodzice...
wiem wreszcie na czym stoję, a mianowicie na własnych nogach i mogę liczyć tylko na siebie...teraz to wiem, nie mam złudzeń i też nie liczę, że ktoś mi coś załatwi, czy w czymś pomoże...załatwiam co trzeba sama..jak nie dam rady, to mówię o problemie jaki mam, gdzie się da i jak na razie zawsze ktoś coś fajnie podpowiedział...od słowa do słowa...nauczyłam się dzięki temu wszystkiemu mówić o kłopotach, prosić o pomoc...to było najtrudniejsze, ale pokazało mi ile ludzi chce pomóc jeśli tylko może to zrobić...nawet ciepłym słowem, czy podpowiedzią...![]()
Dobrego wieczoru i weekendu
...a jak miły nie będzie, to nic, po niedzieli jest i poniedziałek....
Witajcie dziewczyny!
Internet mi kiepsko chodzi i nie miałam szans tutaj ostatnio zagladac...ledwo gg funkcjonowało.
Zalezy mi bardzo dołaczyc tutaj do Was bo czyta się Was przyjemnie i człowiek nie czuje sie taki sam na świecie.
A propos tego co napisała wyżej mamuska proszenia o pomoc i liczenia samemu na sobie-ja nie potrafie prosic o pomoc,to takie trudne dla mnie i z tego powodu czuje sie także bardzo samotną osobą...jestem taka zosia samosia...ale...ale zaczynam pomału to zmieniac i walcze o mieszkanie socjalne i co sie okazało dostałam promyk nadzieii na przyspieszenie ![]()
Pozdrawiam Was i miłego wieczoru ![]()
Witajcie dziewczęta... Oj coś widzę słabiutko nam kafejka działa - co się stało z innymi dziewczynami? Katia, Myway, Betinka, Water, Kalinka - zaczynam się martwić...
U mnie super (wstępnie) ale staram się... Dzień zapowiada się do niczego - chmury i deszcz. Wczoraj cały dzień padało, a dziś na to się zabiera.
Mamusiu, hmm, Elu jestem z Wami (choć nie mogę być często na necie). Ostatnio bardzo pomagam mamie aby jakoś jej ulżyć, bo już niedługo wyjade na studia, do miasta... Wrrr przeraża mnie na razie ta możliwość... Ech...Pozdrawiam i życzę miłego dnia
do usłyszenia potem
witaj monia (miło zobaczyć..:) ..i reszta babeczek również oczywiście:)..
Zaglądam tu sporadycznie, bo mi się "wakacje" w firmie skończyły. Koniec leżenia do góry brzuchem!!, ale dzięki temu dzień leci błyskawicznie. Staram się chociaż raz dziennie tu zajrzeć na chwilkę i wzrokiem ogarnąć co u Was.
A u mnie:
- problemy codzienne i życiowe jak to u samotnej kobiety..ale staram się to "olewać", bo nic mi nie przyjdzie z zamartwiania się. Sama nie wiem jak to się dzieje, że jak ten kot na 4 łapy spadam mimo wszystko.
- Zdrowa jestem...a to jakby najważniejsze.
- Wczoraj miałam małe "załamanie":
Odezwał się mój ex, co mnie tak olał 2 miesiące temu. Kiedyś tu wspominałam, że łączy (łączyło?) nas coś w sferze takiej troche zawodowej. Coś potrzebował to zadzwonił. Były 2 rozmowy jednego dnia. Pierwsza rozmowa była takim trochę "atakiem" słownym na mnie..że czegoś tak nie dopilnowałam. Zachowałam spokój!!. Ale potem wszelkie emocje puściły. Jak wracałam z pracy to aż się poryczałam w aucie. Przypomnę: nie byłam zakochana, ale jednak zaufałam i zostałam "olana" w malo miły sposób..bez słowa żadnego..jak przedmiot. Druga rozmowa tego dnia była jakby spokojniejsza..chociaz przypomniałam, że to on się nie wywiązał z czegoś (przysługa za przysługę miała być) i wywaliłam, że mnie olał po prostu!. Nic na to nie powiedział..zachował spokój. Obiecał się z tego wywiązać. Honorowo powiedziałam, że za tą przysługę zapłacę. On stwierdził, że kasy żadnej absolutnie nie chce (czyżby też go honor ruszył?). Ano zobaczymy czy się wywiąże.
I ciekawostka..po tej wczorajszej rozmowie jak gdyby nigdy nic pojawił sie online na gg. 2 miesiące go tam nie było..więc mogę sie tylko domyślać, że "ukrywał" się przede mną. Zdaje się, że się zdziwił, że go potraktowałam w rozmowie po "męsku" a nie jak histeryczna baba robiąca masę wymówek.
- Latam na RANDKI!!!:) Byłam ostatnio na trzech:).
Bezemocjonalnie i luźno do tego podchodząc:). 2 z 3 to porażka!!. Jeden to wielki pan "biznesmen", co to tylko mnie obmierzał od góry do dołu i jak nic ściemniał, ze mu się małżeństwo rozpada..Bla..bla..ja mam emocje wyłączone i umiem wnioski wyciągać na podstawie tego co słyszę.
Drugi - masakra!!...daruję szczegóły, ale sama sobie jestem winna bo umówiłam się absolutnie w ciemno. Wytrzymałam 10 min. Dobrze, że się spóźnił całe 45 min.!!!, to miałam wykręt że mi sie czas skończył.
Trzeci - hmmm..prawie rok (z malą przerwą) pisania krótkich maili. Też spotkanie zupełnie w ciemno (bez zdjęć, bez rozmowy). Byłam przekonana że spotkanie life może urwać tą znajomość mailową, więc miałam opory żeby sie umawiać. Raaany jak było fajnie!!..facet strasznie miły, na poziomie..taki "coś" fajnego w nim. Naprawdę świetnie spędzony czas. Jesteśmy cały czas w kontakcie.:)
Moja znajomośc ze Skandynawii jak najbrdziej aktualna też:). Kontakt codzienny.
W ten weekend mogłabym mieć kolejne 3 "randki:, ale odpuszczam bo mi światopogląd panów nie bardzo odpowiada. Chłodne i luźne podejście do tego mam więc szybko to potrafię stwierdzić, co mi nie gra.
I to chyba tyle:)
Katia
i zobacz...jak łatwo można zauważyć dupka jak się nie jest zaangażowanym emocjonalnie i od tegoż dupka stronić, czy odpowiednio potraktować
Jednak boję się tego czasu późniejszego, który niechybnie musi nastąpić w tworzeniu związku...a mianowicie zaangażowanie... Bo ono z czasem przyjdzie...ja sobie jeszcze nie ufam.
Znajomy, z którym znamy się od kilku lat ostatnio dowiedział się o rozwodzie, stara się zbliżyć...niby ok, ale co tu rzeczywiście jest ok, a co jest tylko iluzją, moją projekcją...
Niestety nie potrafię randkować, poznawać i spadać.. zazdroszczę Ci tego wypracowanego podejścia...
Explicite
...a tak czekałam na jakiś Twój wpis, fajnie, że jednak Ci się udało kliknąć
Takie Zosiosamosiowanie to też ja
, właśnie to otwarcie się na obcych ludzi i opisywanie mojej sytuacji było dla mnie na początku najtrudniejsze, nie to co się działo...ale to wyjście z tym do ludzi...
Dobrej nocy
Oj dzieje się u Katii widzę.
Mamuśko przeczytaj ostatnią książkę, tam jest poruszony temat "Jak zrozumieć, że nie wszystko musimy zrobić sami i jak nawiązać współpracę z ludźmi, którzy mogą nam pomóc, a my im.
Niby książka książką, a życie życiem, ale spojrzeć można inaczej.
Jak to fajnie można wszystko w koło obserwować po nabraniu dystansu, ten dupek, tamten ..., tamten jeszcze inny. Trening czyni mistrza.
Jestem w pracy, ale wstrętną mam kawę, chyba mleczko nawaliło.
Katiu, najważniejsze to zachować w tym wszystkim zdrowy rozsądek, absolutnie nie "motylki w brzuchu", które zamulają rzeczywistość, dystans i brak zaangażowania to podstawa aby w razie czego nie cierpieć, eksperymentuj kochana, ja rodzaj męski zawiesiłam na jakiś czas, po prostu mi się nie chce, nie czuję bluesa.
Hm, masz mądre przemyslenia i myslę ze dasz sobie radę ze wszystkim, pomimo Twojej cięzkiej sytuacji.
Mamuska, jeszcze raz napiszę że masz zdroworozsądkowe podejście do zycia i właśnie to podoba mi się w Tobie najbardziej, mimo że Cię nie znam.
Monia dobrze że jesteś, napisz coś od czasu do czasu, jesteś fajną babką.
Explicite, szkoda ze masz trudności z internetem bo chciałybysmy czegoś się o Tobie dowiedzieć, czuję że jesteś bratnią duszą
I chyba tyle nas na dzień dzisiejszy, buziaczki dla wszystkich.
Oj chyba tyle.
Dzięki Maxi ![]()
Miłej soboty życzę.
Katia
i zobacz...jak łatwo można zauważyć dupka jak się nie jest zaangażowanym emocjonalnie i od tegoż dupka stronić, czy odpowiednio potraktować.
dokładnie!!!..I powiem Ci, że ów dupek jest jedynym z nich wszystkich, który po spotkaniu nie zadzwonił ani nie dał znaku życia, widocznie wiedząc że nic u mnie nie ugra.:) A kiedyś mi tacy imponowali na maxa..
Jednak boję się tego czasu późniejszego, który niechybnie musi nastąpić w tworzeniu związku...a mianowicie zaangażowanie... Bo ono z czasem przyjdzie...ja sobie jeszcze nie ufam.
Ja też..ale na razie o tym nie myśle, bo póki co do zaangażowania to mi daleko..i będę to opóźniać jak tylko można (a miedzy czasie biegać na inne randki:)
Znajomy, z którym znamy się od kilku lat ostatnio dowiedział się o rozwodzie, stara się zbliżyć...niby ok, ale co tu rzeczywiście jest ok, a co jest tylko iluzją, moją projekcją...
Czas..czas..czas..A i tak nie ma gwarancji. Dlatego staram się spotykac, poznawać i "wgrać" sobie w głowę, że nawet jak mi coś nie wyjdzie kiedyś znów to..."tego kwiatu to pół światu".
Tak sobie na luzie pisze, ale doskonale wiem że gdy zacznie mi się coś zacieśniać to wróci moja fobia. Przy ostatnim "związku" miałam wręcz fizyczne dolegliwości..jak widziałam, że się facet stara, a mnie to pasuje to zamiast "motylków w brzuchu" miewałam kłopoty z oddychaniem....jak np. dzwonił, widziałam kto się wyświetla na kom. to mnie zatykalo..nie odbierałam..udawałam że mnie nie ma.
hm... przeczytam ![]()
Na razie w wolnych chwilach podczytuję "Niedostępność emocjonalną"...
Sporo czytania przede mną ![]()
Katia
może za jakiś czas spróbuję, chociaż dobrze mi i tak, spokojnie ![]()
Dobrego na dzisiaj ![]()
Katia
może za jakiś czas spróbuję, chociaż dobrze mi i tak, spokojnie
mnie też spokojnie..ale co mi szkodzi?:) a jak sie człowiek ćwiczy!:)
Witajcie dziewczyny ![]()
Ale się rozbawiłam tymi randkami kati72-niesamowite podejscie
Ja umawiałam sie na randki z panami i chciałabym troche sobie pofolgowac,posłuchac ich co mają do powiedzenia ale nie wiem czy czas u mnie na to...hm...czy bede potrafiła obiektywnie spojrzec na taką relację po moim ostatnim toksycznym związku a po ktorym jestem jakies 2 miesiace dopiero.
Wiecie co,korci mnie aby spojrzec na niego i jak wchodze na facebooka to wpisuje jego imię i wyskakuje w wyszukiwarce ale nie mam odwagi wejsc na jego profil i dac mu satysfakcje ze zaglądam.Cholera dzisiaj weszłam i zmienił zdjecie profilowe a po kilku minutach jak ponownie weszląm to zmienił na stare...myszkuje-szuka nowych lasek i niech sobie szuka.
Myslałam ze jest ze mną lepiej z uczuciem jakimkolwiek do nego a tu skoczyło mi serducho...ale jakie to patologiczne jest we mnie-człowiek zniszczył mnie a mi serce zaczyna szybciej bić jak widze jego zdjecie!!!! Ja tak nie chcę.Oszukał,zdradzał,manipulował a ja o nim ciut mysle...
Dlaczego? Chce byc wolna!!! Hm...a może jednak jakas randka w ciemno?:)
Czuje jeszcze chaos w sobie...w pisaniu etc
Czas.....potrzebny jest mi czas i spokój....
no i wzięło mnie...słucham muzykę i popłyneły łzy...łzy tego co mi zostało odebrane...te wspomnienia...ulice,drzewa,miasto...splecione dłonie moje i jego...moje ciało czekające na zapach...
Ja płaczę! Naprawdę płaczę,miałam trudności aby pojawiły sie łzy...chcę to wyrzucic z siebie-niech sobie odejdzie z moimi łzami!!!
Ja płaczę! Naprawdę płaczę,miałam trudności aby pojawiły sie łzy...chcę to wyrzucic z siebie-niech sobie odejdzie z moimi łzami!!!
tak...to zdecydowanie odejdzie z Twoimi łzami..taki płacz ma sens..Jutro zaświeci słońce..zobaczysz:)
Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 44 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024