Tez nie ma co uogolniac...
My, jako osoby zaburzone, wybieramy podobniez zaburzonych. A potem, niestety, wyciaga sie wnioski ze oni wszyscy to z jednego wora.
Akcja rodzi reakcje.
Zdrowa, niezaburzona kobieta nie wybierze toksycznego partnera. Albo go nie zauwazy (jest poza jej spektrum postrzegania), albo szybko zwinie zabawki jak tylko wyczuje ze pan nie halo.
Mialam okazje podpatrzec kilka takich osob w moim zyciu, jak dokonuja wyborow w swoim otoczeniu (niekonieczne partnerow) - te osoby nie wchodza w glebsze uklady towarzyskie z toksykami; owszem - na dystans, jako znajomi, sasiedzi, koledzy z lawy szkolnej - ale to taka znajomosc "odtad-dotad". Jest bo jest ale nikt jej specjalnie nie pozada.
Nabrac dystansu i niecheci do osob toksycznych - zgadzam sie. I to jest nasza droga. Zacznijmy zdrowiec a to samo do nas przyjdzie. Nie bedzie niecheci, nienawisci, uprzedzenia - tylko dystans do takich osob. I totalny brak zainteresowania nimi, jakby zyli na innej planecie.