Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,626 do 1,690 z 2,850 ]

1,626

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj Betinko kochana, staram się troszczyć o siebie i lubic siebie, raz mi jest ze sobą lepiej raz gorzej, chyba jak każdej, każdemu. Czasem gdy cofnę się wstecz jest mi przykro i smutno, że byłam taka naj i dostałam kopa. W sumie uczono nas że za dobre będzie nagroda, a za złe uczynki spalimy się w piekle. Cóż, nie zawsze czarne jest czarnym, a białe białym, są też niuanse szarości. Jest we mnie jeszcze jakiś żal że tak "bardzo się starałam, a Ty nie chciałeś mnie", czasem dzwonił do mnie po 5razy dziennie abym mu coś poradziła, pomogła, była przy nim, a obecnie jak się nie odezwę, to jest martwa cisza. Nie chodzi mi o to aby kontakt ten utrzymywać, tylko aby choć raz, właśnie teraz, jak nie jesteśmy już razem, napisał sam z siebie, co tam u Ciebie? Oczywiście nie wiem czy bym odpowiedziała ale chodzi o sam fakt pamięci, trochę chaotycznie to wyjaśniłam i nie wiem czy rozumiecie? ja sama czasem siebie nie rozumiem.

Zobacz podobne tematy :

1,627

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny napiszę coś jeszcze. To jest tak dziwne, że wręcz wstyd mi się do tego przyznać. Zdaję sobie sprawę, że dla większości kobiet to totalnie niezrozumiałe: ja cały czas odczuwam jakąś konieczność lojalności względem niego. Takiego zachowania się z klasą - pomimo tego co on mi zrobił. Dlategoteż mam nadzieję, że już więcej się nie skontaktuje ze mną. Bo wtedy powinnam to całkowicie zignorować, olać go - a znam siebie i wiem, że zagłębiłaby się myśl: Byłaś z nim tyle czasu, nawet ze względu na szacunek do tego co było kiedyś powinnaś odpisać. A przecież tamte zasady dawno przestały istnieć, nie jestem zobowiązana.

1,628

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko, rozumiem Ciebie, własnie dlatego napisałam mu życzenia urodzinowe, z racji tego że zawsze to robiłam i poprzez jakąś dziwnie pojętą lojalność, której już teraz nie powinnam mieć, bo i po co? To on mnie odtrącił, ale mimo wszystko coś tam mi w środku siedzi, czego nie potrafię pojąc, moje koleżanki mówiły mi "olej go, zdecydowanie olej", a ja co? zrobiłam odwrotnie, mimo że te moje życzenia tak naprawdę są dla niego bez znaczenia, ot durna jestem w dalszym ciągu.

1,629 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-07 16:36:20)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Dziewczyny napiszę coś jeszcze. To jest tak dziwne, że wręcz wstyd mi się do tego przyznać. Zdaję sobie sprawę, że dla większości kobiet to totalnie niezrozumiałe: ja cały czas odczuwam jakąś konieczność lojalności względem niego. Takiego zachowania się z klasą - pomimo tego co on mi zrobił. Dlategoteż mam nadzieję, że już więcej się nie skontaktuje ze mną. Bo wtedy powinnam to całkowicie zignorować, olać go - a znam siebie i wiem, że zagłębiłaby się myśl: Byłaś z nim tyle czasu, nawet ze względu na szacunek do tego co było kiedyś powinnaś odpisać. A przecież tamte zasady dawno przestały istnieć, nie jestem zobowiązana.

Szacunek? Kalinka, plizzz. Szacunek musisz mieć głównie do siebie samej. On Cię z niego odarł. Nikt nie mówi o mszczeniu sie, byciu nie fair, ale lojalność? Zawsze powtarzam - trzeba odróżniać mściwość od sprawiedliwości.
Jedne z moich ostatnich słów do psychofaga - nie jestem w stanie tego, co mi zrobiłeś ani zrozumieć ani wybaczyć ale mogę dla ciebie zrobić coś innego. Mogę o tobie zapomnieć. I to będzie mój akt łaski za wszystkie krzywdy, które mi wyrządziłeś.

1,630

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:
Kalinka29 napisał/a:

Dziewczyny napiszę coś jeszcze. To jest tak dziwne, że wręcz wstyd mi się do tego przyznać. Zdaję sobie sprawę, że dla większości kobiet to totalnie niezrozumiałe: ja cały czas odczuwam jakąś konieczność lojalności względem niego. Takiego zachowania się z klasą - pomimo tego co on mi zrobił. Dlategoteż mam nadzieję, że już więcej się nie skontaktuje ze mną. Bo wtedy powinnam to całkowicie zignorować, olać go - a znam siebie i wiem, że zagłębiłaby się myśl: Byłaś z nim tyle czasu, nawet ze względu na szacunek do tego co było kiedyś powinnaś odpisać. A przecież tamte zasady dawno przestały istnieć, nie jestem zobowiązana.

Szacunek? Kalinka, plizzz. Szacunek musisz mieć głównie do siebie samej. On Cię z niego odarł. Nikt nie mówi o mszczeniu sie, byciu nie fair, ale lojalność? Zawsze powtarzam - trzeba odróżniać mściwość od sprawiedliwości.
Jedne z moich ostatnich słów do psychofaga - nie jestem w stanie tego, co mi zrobiłeś ani zrozumieć ani wybaczyć ale mogę dla ciebie zrobić coś innego. Mogę o tobie zapomnieć. I to będzie mój akt łaski za wszystkie krzywdy, które mi wyrządziłeś.

Tarantellka, wielkie dzięki, zapisałam sobie te słowa i będę je często czytać, aby utrwalić je w mózgu.

1,631

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Masz rację Tarantello, ja to niby gdzieś wiem - ale ku**wa to coś wyłazi z tą moją lojalnością. Ja to go chyba kochałam miłością bezwarunkową (jak matka) Tylko za to, że był. Pomimo błędów, krzywd - jakie mi łaskawie wyrządził.

Tarantella podziwiam Cię. Ja mogłabym Ci buty wiązać co do działania jak wychodzić spod wpływu toksyka/toksyny.
Odkąd jesteś na forum mam wrażenie, że ani razu nie "upadłaś". Wiem, że włożyłaś w to mnóstwo sił, ale podziwiam Twoją determinację.

1,632

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Tarantellka, wielkie dzięki, zapisałam sobie te słowa i będę je często czytać, aby utrwalić je w mózgu.

Maxi i ja też. Zamierzam wryć w mózgownicę!

1,633

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Masz rację Tarantello, ja to niby gdzieś wiem - ale ku**wa to coś wyłazi z tą moją lojalnością. Ja to go chyba kochałam miłością bezwarunkową (jak matka) Tylko za to, że był. Pomimo błędów, krzywd - jakie mi łaskawie wyrządził.

Tarantella podziwiam Cię. Ja mogłabym Ci buty wiązać co do działania jak wychodzić spod wpływu toksyka/toksyny.
Odkąd jesteś na forum mam wrażenie, że ani razu nie "upadłaś". Wiem, że włożyłaś w to mnóstwo sił, ale podziwiam Twoją determinację.

Ha, ha, ha. Na forum jestem od marca. Od tamtej pory upadłam wiele, wiele, wiele razy. Strzelałam sobie w kolano, w stopę i w mózg. Łatwo zidentyfikować te momenty, bo wtedy przepadałam z forum. Było mi zwyczajnie wstyd - tyle gadania, tyle czytania, tyle samoświadomości a ta cholerna miłość za bardzo robiła swoje, kiedy tylko poczułam zapach jego skóry i usłyszałam jego głos. Upadałam na tyle często, że upadłam wreszcie na dno i ... się odbiłam.
To dlatego teraz widzę, co się dzieje z każdą z Was. I z całym szacunkiem, ale to co robicie teraz Wy, to pomylenie pojęć. To nie lojalność Wami kieruje tylko chęć dalszego przekupywania go - popatrz, jak ja cię kocha, pamiętam o tobie, jestem cichutka, jestem spolegliwa, jaka chcesz, żebym była obyś tylko mnie zaakceptował. To nie lojalność, to ciąg dalszy wkupywania się w jego łaski, zagłaskiwania, trzymania nogi w niedomkniętych drzwiach.
Dla mnie w pewnym momencie nadszedł kres i wyciągnęłam tę nogę. Bez forum bym tego nie potrafiła zrobić. Zbiorowa mądrość dziewczyn i zaczerpnięta stąd świadomość pewnych procesów umożliwiły mi odróżnienie miłości od uzależnienia.
Ja już dawno zdawałam sobie srawę z tego, że on mnie nie kocha ... a z pewnością nie tą miłością, której ja potrzebowałam. Jednak ciągle zagadką dla mnie jest, dlaczego tak strasznie trudno było mi zrezygnować z czegoś, czego i tak nie dostawałam i nawet takie okrucieństwo wobec mnie jak zdrada nie były mnie w stanie MOMENTALNIE odstawić od niego. Nie macie pojęcia ilu wysłuchałam tłumaczeń (totalnie niewaiarygodnych), ile razy wybaczyłam po raz ostatni i ile razy plułam na siebie za to w lustrze, kiedy dowiadywałam się, że to kolejny bulszit mający na celu tylko wypróbowanie, jak nisko ktoś taki jak jest w stanie DLA NIEGO UPAŚĆ.

1,634

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

To dlatego teraz widzę, co się dzieje z każdą z Was. I z całym szacunkiem, ale to co robicie teraz Wy, to pomylenie pojęć. To nie lojalność Wami kieruje tylko chęć dalszego przekupywania go - popatrz, jak ja cię kocha, pamiętam o tobie, jestem cichutka, jestem spolegliwa, jaka chcesz, żebym była obyś tylko mnie zaakceptował. To nie lojalność, to ciąg dalszy wkupywania się w jego łaski, zagłaskiwania, trzymania nogi w niedomkniętych drzwiach.

Ta ... - taka osobista żenada.

Niby "wyciągnęłam nogę" z tych niedomkniętych drzwi. Zrobiłam ten krok. Ale mentalnie coś jeszcze tam siedzi.
Ale  zawzięłam się. Grunt to już mu nie ulec. Nie ulec, nie ulec, nie ulec ..... Żadnego "wkupywania się" i "przekupywania".

1,635

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

To dlatego teraz widzę, co się dzieje z każdą z Was. I z całym szacunkiem, ale to co robicie teraz Wy, to pomylenie pojęć. To nie lojalność Wami kieruje tylko chęć dalszego przekupywania go - popatrz, jak ja cię kocha, pamiętam o tobie, jestem cichutka, jestem spolegliwa, jaka chcesz, żebym była obyś tylko mnie zaakceptował. To nie lojalność, to ciąg dalszy wkupywania się w jego łaski, zagłaskiwania, trzymania nogi w niedomkniętych drzwiach.

Ta ... - taka osobista żenada.

Niby "wyciągnęłam nogę" z tych niedomkniętych drzwi. Zrobiłam ten krok. Ale mentalnie coś jeszcze tam siedzi.
Ale  zawzięłam się. Grunt to już mu nie ulec. Nie ulec, nie ulec, nie ulec ..... Żadnego "wkupywania się" i "przekupywania".

Masz rację.

1,636 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-08-07 18:35:37)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Maxi, Kalinko
masz rację....
wiem...
nie ulec....

działajcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wierzę w Was. Tak jak pisała Tarantella trzeba osiągnąć dno i odbić się od niego a nie pozwolić na wciągnięcie poniżej

1,637 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-07 18:38:02)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ba! Żeby to było takie proste - wbić sobie do głowy. Ta mądra część głowy przecież wszystko już wie, ale prroblem polega na tym, żeby skończyć z dominacją tej części głowy, która nakręciła film i wspomagała naszych panów w kreowaniu tego matrixa. Tak na mój laicki gust wszystko zasadza się na jednym - zdać sobie REALNIE sprawę z tego KIM ON JEST a KIM NIGDY Z PEWNOŚCIĄ NIE BĘDZIE. Odpowiedź na to pytanie w moim przypadku była (dla tej logicznie myślącej części głowy) banalnie prosta. Nie jest tym człowiekiem, którego ja sobie wyobraziłam na skutek jego deklaracji oraz życie pokazało (pięć lat to wystaczający okres, żeby to sprawdzić), że nigdy nie będzie tym, kim chciałąbym żeby był. Może na samym początku oni rónież wierzą, że potrafią być TYM KIMŚ, ale wytrwanie w nienaturalnej pozie kiedyś musi skutkować odskoczeniem sprężyny. I wracają do naturalnej pozy. Koniec i kropka. I wszystko jedno, czy nazwiemy to egoizmem, narcyzmem, mizoginią, piotruś-państwem - to są ludzie NIEODPOWIEDNI dla takich kobiet jak my, bo nie potrafią dawać tak jak my - bezinteresownie, bezzwrotnie i tylko z myślą o tej drugiej osobie. A nam tego trzeba jak powietrza - troski, dbania o nas, myślenia o nas. I wystarcza nam naprawdę niewiele, ale oni nie potrafią dawać nawet tego. Wszystko, co niby dają nam tak naprawdę ma służyć zaspokojeniu tylko ich potrzeb. Ja to przeanalizowałam bardzo dokładnie i niestety doszłam do paraliżujących wniosków. Ja już nie mówię o urodzinach/imieninach, bo to banał (choć też nie mało ważny). Ja mówię o tysiącu drobnych codziennych rzeczy, których brak doprowadził mnie do takiej frustracji, że zaczęłam być w tym niezaspokojemiu kimś innym niż jestem - wygłodniałą suką. I ten stan potem postawiono mi jako zarzut i pretekst do robienia mi wszystkich świństw, myląc przyczynowość ze skutkowością.
Pogłówkujcie - zastanówcie się, ile dostałyście tak TYLKO DLA WAS a ile dawałyście tak tylko dla nich. To pomaga.

1,638

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mam w swojej poczcie kopie robocze i tam utworzyłam sobie folder "Tarantella mądre" i wklejam Twoje mądre uwagi, to bardzo pomaga.

1,639 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-07 19:30:57)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Mam w swojej poczcie kopie robocze i tam utworzyłam sobie folder "Tarantella mądre" i wklejam Twoje mądre uwagi, to bardzo pomaga.

Spoko, tu się cała książka pisze dla takich pierdołowatych jak my. Śmiem twierdzić, że jestem wzorcowym przypadkiem klinicznym i bazując na moich zachowaniach można napisać wzory matematyczne dla KKZB big_smile big_smile big_smile A już z pewnością można na moim przykładzie określić - czego nie wolno robić KKZB, żeby nie udupić się bardziej niż nakazuje zdrowy rozsądek.

Popełniłam wszystkie błędy, zaliczyłam wszystkie wpadki, kupowałam wszystkie kity, przeprowadzałam na sobie dosłownie eksperymenty mentalne - co jeszcze mogę kupić, jak daleko się posunę, co mnie kręci, na czym wpadam, zawzięłam się na wyciągnięcie wszystkich wniosków i, fak, na przerwanie tego obłędu.

1,640

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

Popełniłam wszystkie błędy, zaliczyłam wszystkie wpadki, kupowałam wszystkie kity, przeprowadzałam na sobie dosłownie eksperymenty mentalne - co jeszcze mogę kupić, jak daleko się posunę, co mnie kręci, na czym wpadam, zawzięłam się na wyciągnięcie wszystkich wnisoków i, fak, na przerwanie tego błędu.

Dokładnie tak. Stałam się zimna i bezwzględna wobec niego. Dobra dla siebie, szanująca siebie , lubiąca a wręcz kochająca siebie. moze za bardzo, ale co mi tam. Wiem, że tym mogę więcej zyskać niż stracić.

1,641

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

Tak na mój laicki gust wszystko zasadza się na jednym - zdać sobie REALNIE sprawę z tego KIM ON JEST a KIM NIGDY Z PEWNOŚCIĄ NIE BĘDZIE. Odpowiedź na to pytanie w moim przypadku była (dla tej logicznie myślącej części głowy) banalnie prosta. Nie jest tym człowiekiem, którego ja sobie wyobraziłam na skutek jego deklaracji oraz życie pokazało (pięć lat to wystaczający okres, żeby to sprawdzić), że nigdy nie będzie tym, kim chciałąbym żeby był. Może na samym początku oni rónież wierzą, że potrafią być TYM KIMŚ, ale wytrwanie w nienaturalnej pozie kiedyś musi skutkować odskoczeniem sprężyny. I wracają do naturalnej pozy. Koniec i kropka. I wszystko jedno, czy nazwiemy to egoizmem, narcyzmem, mizoginią, piotruś-państwem - to są ludzie NIEODPOWIEDNI dla takich kobiet jak my, bo nie potrafią dawać tak jak my - bezinteresownie, bezzwrotnie i tylko z myślą o tej drugiej osobie. A nam tego trzeba jak powietrza - troski, dbania o nas, myślenia o nas. I wystarcza nam naprawdę niewiele, ale oni nie potrafią dawać nawet tego. Wszystko, co niby dają nam tak naprawdę ma służyć zaspokojeniu tylko ich potrzeb. Ja to przeanalizowałam bardzo dokładnie i niestety doszłam do paraliżujących wniosków. Ja już nie mówię o urodzinach/imieninach, bo to banał (choć też nie mało ważny). Ja mówię o tysiącu drobnych codziennych rzeczy, których brak doprowadził mnie do takiej frustracji, że zaczęłam być w tym niezaspokojemiu kimś innym niż jestem - wygłodniałą suką. I ten stan potem postawiono mi jako zarzut i pretekst do robienia mi wszystkich świństw, myląc przyczynowość ze skutkowością.
Pogłówkujcie - zastanówcie się, ile dostałyście tak TYLKO DLA WAS a ile dawałyście tak tylko dla nich. To pomaga.

Masz rację Tarntellko, ja wiem, że nie byłby. Gdybym już tego nie przerobiła (2 razy!) pewnie dalej bym wierzyła. A tak mam świadomość, że nic na dłuższą metę by się nie zmieniło. Bo on kiedyś znowu by zapragnął wrażeń w postaci innej kobiety. Uwielbienie kobiety, którą miał przy boku mu nie wystarcza. I pewnie nie jest to zależne czy to będę ja czy pani X, Y, Z na moim miejscu. Dlatego zdobyłam się na powiedzenie mu DOŚĆ, odejdź, nie chcę. Bo obawiałam się, że nawet nie planując w głowie (w tej mądrej części głowy, w tej od rozumu) bycia  z nim, to jednak będę miała ochotę sztachania się nim, niby niezobowiązującego spotykania się. Trzymania tych drzwi ciągle uchylonych. Tylko, że pojawiłby się wstręt do siebie, byłoby mi wstyd, to dopiero byłby upadek. Więc zrobiłam to co zrobić powinnam. Odstawiłam toksynę, bo już wiem, że to toksyna (wróg) i nie mogę stosować dalej ale odwyk jest odwyk. Nie jest łatwo.
Np. dziś - jestem poddenerwowana, ogólnie oaza spokoju, a dziś wszystko mnie wk**wia. Zbiegło się to jeszcze z moją próbą (entą) rzucania palenia.

Zrobię to zadanie z ostatniego zdania Twojego postu  - zobaczę co mi wyjdzie. Czasem trzeba coś nazwać, opisać, widzieć czarno na białym - inaczej nie dociera.

PS. Tarantella - dziękuję!

1,642 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-07 19:57:45)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Np. dziś - jestem poddenerwowana, ogólnie oaza spokoju, a dziś wszystko mnie wk**wia. Zbiegło się to jeszcze z moją próbą (entą) rzucania palenia.

Zrobię to zadanie z ostatniego zdania Twojego postu  - zobaczę co mi wyjdzie. Czasem trzeba coś nazwać, opisać, widzieć czarno na białym - inaczej nie dociera.

PS. Tarantella - dziękuję!

aleszzzzzz nie ma za co big_smile Co moje to Wasze.

Primo - dwóch toksyn nie da rady rzucic na raz. Póki co ja sobie darowałam z rzucaniem fajek. To będzie kolejny etap.

Secundo - Moje ćwiczenie wyszło marniutko. I to był początek końca. Zacytuję Wam jeszcze jedną moją odezwę na piśmie do odstawianej toksyny:

Czekałam na moment, kiedy mój zdrowy instynkt samozachowawczy wreszcie postawi tamę kolejnym złudzeniom i idącym w ślad za nimi upokorzeniom. Ten moment nadszedł wczoraj wraz z zakończeniem jakiegoś procesu przemyśleń i kolejnymi wypływającymi faktami. Najważniejsza prawda jest taka, że jakość mojego życia z Tobą przed tym całym koszmarem już dawno nie była tą jakością, o której przywrócenie chciałabym walczyć kosztem udziału w tym obłędzie i tym przekładańcu oraz w imię której miałabym narażać siebie na kolejne poniżenia. Tak naprawdę żadna jakość uprzedniego życia nie powinna była być usprawiedliwieniem dla takiego złego traktowania siebie samej, ale zrzucam to na karb iluzji, którą ciągle miałam po naszych początkach i kilku pięknych chwilach.

Zezwalam powielać - to takie chyba dość dla nas uniwersalne big_smile

EDYCJA:

I żeby nie było. Nawet po tych słowach jeszcze udało mi się upaść big_smile big_smile big_smile
Dobre nie?

1,643

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Widzę że się rozpisałyscię-miło...

No dziewczyny MEGA DÓŁ! Pokłóciłam się z dziadkiem-wojna na 150! Usłyszałam że jestem dla niego gownem,że nawet wnuczka nie jestem i to JA powinnam go przepraszać! Powiedział że wszystkie dzieci i wnuki są do dupy. Zaczął obrażać moja mamę więc ja w jej obronę! Powiedziałam że zachowuje się jak 5latek,który fochuje się w momencie gdy coś nie jest po jego myśli,że dla mnie może się nie odzywać i dla mnie od dziś jest Panem ... (nazwisko). Za tydzień ma imieniny i ciekawe jak będzie się czuł gdy przy gościach będę mówić proszę Pana smile
ale czuje się źle,nie przez kłótnie,ale przez słowa,że jestem nikim,że darmozjad,że niczego nie umiem,na niczym się nie znam,że nie mam rodziny i dziecka-a inni to już mają w moim wieku,że cpam i pije,że najgorsza choć jedną z tytułem mgr to i tak źle,on tylko porównywał-bo ktoś lekarz,a to prawnik...

Wyszłam z domu z płaczem i na podjezdzie widzę R. Gdy zobaczył moje łzy,podbiegł,przytulił,wsadził w auto i wywiózł do pobliskiego pubu. Postawił kieliszek i kazał mówić... Głupio mi było,ale wylałam całą złość i żal na dziadka-jemu też się z reszta oberwalo za te smsy. Stawiał kolejna i słuchał. Po 4kieliszku powiedziałam że chce do domu. Gdy mnie odwiózł zapytałam czemu się tu pojawił,a on na to,że się martwił moim milczeniem i uważa że chyba dobrze że przyjechał...

Jestem zaskoczona zachowaniem R,nic nie mówił,o nic nie pytał,tylko słuchał i wyjeżdżając powiedział "cieszę się że masz się dobrze,jakby co to pisz/dzwon. Teraz wiem,co znaczy milczenie-postaram się zrozumieć". Szok!! Człowiek,który mnie zniszczył potrafił okazać serce i to że umie słuchać!! A tak jestem wewnętrznie rozbita-może dziadek ma rację,jestem do niczego bo gdyby było inaczej nie wyszły by te kłótnie,akcje z R... Może ja serio jestem do dupy!?

1,644 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-07 20:08:31)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kiedyś rozmawiałam z nim na ten temat, co on dostał ode mnie a co ja dostałam i stwierdził że swoje odpokutował bo był na każde moje skinienie, że wykorzystywałam jego sytuację (jak nie pracował i był biedny) i dawałam mu pieniądze. To był szok dla mnie!!!!!!!!!!!!!!!

Moniu Ty mieszkasz z dziadkiem? A ile ma lat?
R zachował się przyzwoicie.

1,645

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

Czekałam na moment, kiedy mój zdrowy instynkt samozachowawczy wreszcie postawi tamę kolejnym złudzeniom i idącym w ślad za nimi upokorzeniom. Ten moment nadszedł wczoraj wraz z zakończeniem jakiegoś procesu przemyśleń i kolejnymi wypływającymi faktami. Najważniejsza prawda jest taka, że jakość mojego życia z Tobą przed tym całym koszmarem już dawno nie była tą jakością, o której przywrócenie chciałabym walczyć kosztem udziału w tym obłędzie i tym przekładańcu oraz w imię której miałabym narażać siebie na kolejne poniżenia. Tak naprawdę żadna jakość uprzedniego życia nie powinna była być usprawiedliwieniem dla takiego złego traktowania siebie samej, ale zrzucam to na karb iluzji, którą ciągle miałam po naszych początkach i kilku pięknych chwilach.
Zezwalam powielać - to takie chyba dość dla nas uniwersalne big_smile

Oj uniwersalne. Nie powiem.
Życiorysy KKZB są takie podobne, tylko wątki poboczne inne, ale wątek główny/odczucia - jak przez kalkę.

Tarantella napisał/a:

I żeby nie było. Nawet po tych słowach jeszcze udało mi się upaść big_smile big_smile big_smile
Dobre nie?

Inaczej byłabyś zdrowo kochającą kobietą, dającą się skrzywdzić co najwyżej raz. To tylko potwierdza Twój KKZBetyzm. Ja nie widzę w tym nic co byłoby obce mi. Co nie jest oczywiście żadnym argumentem in plus.

1,646 Ostatnio edytowany przez Kalinka29 (2011-08-07 20:37:36)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

... ale czuje się źle,nie przez kłótnie,ale przez słowa,że jestem nikim,że darmozjad,że niczego nie umiem,na niczym się nie znam,że nie mam rodziny i dziecka-a inni to już mają w moim wieku,że cpam i pije,że najgorsza choć jedną z tytułem mgr to i tak źle,on tylko porównywał-bo ktoś lekarz,a to prawnik...

Ja słyszałam podobne rewelacje od ojca. Tatuś łaskaw był co jakiś czas dać upust swoim frustracjom właśnie w ten sposób. No może ćpam tam nie było ale były inne jeszcze bardziej bolesne. Powtarzał to z pewną regularnością przez 23 lata, także utrwaliło się i daje znać o sobie do dziś.
W Twoim przypadku - to słowa dziadka. Dziwne, nie znam sytuacji. Monia to jest jakiś tyran czy to pojedynczy wypadek.
Przykro mi, właściwe nie wiem co powiedzieć. Może tylko to - nie jesteś do dupy, Z Tobą wszystko wporządku, zabraniam źle o sobie mówić i myśleć. Proszę!

monia_3103 napisał/a:

Wyszłam z domu z płaczem i na podjezdzie widzę R. Gdy zobaczył moje łzy,podbiegł,przytulił,wsadził w auto i wywiózł do pobliskiego pubu. Postawił kieliszek i kazał mówić... Głupio mi było,ale wylałam całą złość i żal na dziadka-jemu też się z reszta oberwalo za te smsy. Stawiał kolejna i słuchał. Po 4kieliszku powiedziałam że chce do domu. Gdy mnie odwiózł zapytałam czemu się tu pojawił,a on na to,że się martwił moim milczeniem i uważa że chyba dobrze że przyjechał...

Jestem zaskoczona zachowaniem R,nic nie mówił,o nic nie pytał,tylko słuchał i wyjeżdżając powiedział "cieszę się że masz się dobrze,jakby co to pisz/dzwon. Teraz wiem,co znaczy milczenie-postaram się zrozumieć". Szok!! Człowiek,który mnie zniszczył potrafił okazać serce i to że umie słuchać!!

R zachował się wg mnie właściwie. Widzę tendencję wzrostową w jego szukaniu kontaktu z Tobą. Wiem Moniu, że jesteś rozsądną kobietą, ale w kontaktach z ex trzeba uważać. To jak stąpanie po kruchym lodzie. Pamiętaj o tym.

1,647 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-08-07 20:44:52)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Maxi mój dziadek ma 80lat. 5lat temu gdy byłam w klasie maturalnej zmarła moja babcia,więc po mojej maturze z mama poszłysmy do niego,bo sam,bo duży dom,bo szkoda człowieka,bo sam nie da sobie rady. Zostawiłysmy własne choć ciasne mieszkanie,spokój,ciszę,znajomych,przyjaciół,jej pracę-poświęciłysmy wszystko dla niego. Mama zamieszkała z nim,a ja na weekendy i wakacje przyjeżdżałam... I co poświęciłysmy wszystko i on tego nie umie docenić,bo znajdzie coś,jakiś defekt!! Dziś usłyszałam,że on sam sobie dobrze radził przez te pół roku aż się sprowadziłysmy-i tak przyszlysmy do niego i mamy wszystko a tam miałyśmy nic. Ja mu na to,że to nic dawało nam więcej spokoju i szczęścia niż to co mamy teraz!

Też mi się wydaje,że R zachował się miło-nadal jestem w szoku,choć jest nuta wątpliwości...
EDIT
Kalinko to nie był pojedynczy wpadek,tak jest co roku na wakacje-czepia się mnie jakby był moim ojcem,jakby miał nade mną władze. Mojej mamie również potrafi przygadac i innym członkom rodziny-wtedy milczenie murowane na min.2tyg...

1,648

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzień dobry wszystkim zaglądajacym tu dziś... Witam wszystkie pogodnie i serdecznie i tam gdzie są pochmurne nastroje przesyłam moc buziakow i pozytywnej energii.

Jak się macie,jak nastroje,humory i nastawienie do życia?
Betinka,Kalinko,Katiu,Maxi,Mamusiu,Water i wszystkie inne,które zapomniałam wymienić (przepraszam za to) jak u Was?

U mnie sytuacja nadal w stanie wojny-dziadek strzelil przysłowiowego FOCHA big_smile (nawet ja tak dobrze nie umiem),mama ma na to typowa olewke,podobnie jak ja-przyzwyczaiłam się już do tych sytuacji smile

R. natomiast się nie odezwał ani razu... Szok po jego wczorajszym zachowaniu jeszcze do końca nie opadł,ale jest dobrze.

Pozdrawiam i miłego dnia smile

1,649

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

U mnie powrot do, nowej tym razem, rutyny. Starszy syn do osrodka juz po wakacjach, musze sie "przymierzac" czasowo.
Dzisiaj ladna pogoda to moglibysmy isc na nogach ale zapowiedzial sie facet od kablowki "miedzy 9 a 18" - i jestem uziemiona.
Za to poczynie troche telefonow (poprzychodzily mi jakies pisma w sprawie formularzy ktore juz wyslalam wiec musze wyjasnic, zamowic smieciarza i zalatwic jakies tam sprawy dla mlodszego syna bo tez przyszlo pismo na stary adres; powinni juz go zmienic w rejestrach ale widocznie biurokracja jak osmiornica...) i cos w obejsciu zrobie.
W sobote postawilismy z przyjaciolmi wszystkie planowane polki, te na pietrze wymagaja jeszcze dodatkowego zabezpieczenia (przykrecenia do scian na wszelki wypadek) - i moge zwozic ksiazki.

Co do "troskliwosci" toksykow - jest ona glownie na zasadzie: rozloze parasol zeby samemu nie zmoknac. Rzadko kiedy robia cos zupelnie bezinteresownie i z mysla o drugiej osobie. Taka ich uroda.

1,650 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-08-08 09:28:34)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Jestem zaskoczona zachowaniem R,nic nie mówił,o nic nie pytał,tylko słuchał i wyjeżdżając powiedział "cieszę się że masz się dobrze,jakby co to pisz/dzwon. Teraz wiem,co znaczy milczenie-postaram się zrozumieć". Szok!! Człowiek,który mnie zniszczył potrafił okazać serce i to że umie słuchać!! A tak jestem wewnętrznie rozbita-może dziadek ma rację,jestem do niczego bo gdyby było inaczej nie wyszły by te kłótnie,akcje z R... Może ja serio jestem do dupy!?

to dobrze, że umie słuchać. Może ma zadatki na dobrego przyjaciela..
A tak ogólnie do sytuacji: monia ja wiem, że gdy się siedzi w środku cyklonu to trudno czasem o spokój i że łatwo się mówi gdy jest się z boku..
ale..
moim zdaniem za bardzo się przejmujesz, za bardzo wszystko bierzesz do siebie. Twój dziadek ma swoje lata, to schyłek życia jakby nie było, weź to pod uwagę. Dziadkowi tez nie jest łatwo....I po prostu musisz się uzbroić w pewien rodzaj cierpliwości, bo inaczej klótnia i niezdrowa atmosfera będzie się tylko nakrecać i nic to nikomu nie przyniesie. Puszczaj pewne słowa mimo uszu, bo naprawdę inaczej zwariujesz..

acha:)...jak zauważam dzieci, mężczyźni (w różnym wieku jak się okazuje) i psy mają pewną tendencje do prób zwracania na siebie uwagę:)..Mój pies w takiej sytuacji wywala śmietnik:). Bo wie, że z mojej strony będzie jakas reakcja..nieważne że nawrzeszczę..najważniejsze, że zareagowałam:). Resztę dopowiedz sobie sama:)..to sie odnosi tez do ludzi:)

1,651

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moniu, ja też zauwazyłam to co i Katia, za bardzo się wszystkim przejmujesz, słów dziadka nie bierz do siebie, jest już tak jak małe dziecko i do tego z demencją starczą, ot żeby właśnie zwrócić na siebie uwagę złym zachowaniem, dokładnie jak mały człowieczek.
Dziewczynki, jeżeli pozwolicie to będę odliczać dni bez kontaktu tak jak Zielony Domek, może mi to pomóc, więc napiszę
10 dzień.

1,652

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny to co Wam opisałam to tylko kropla w morzu! Jest coraz gorzej i trudniej,a lecieć na proszka uspokajających i na nerwy ile można? Wiele razy ustępowałam,przez 5lat nie zwróciłam mu uwagi że traktuje nas z mama jako sprzątaczki i parobki,że rządzi jak w wojsku itp. Ale cóż moja cierpliwość i zrozumienie się skończyła... Nim głowy nie zamierzam sobie zawracać-o nie!

Maxi ale ja nie mam nic przeciwko,jeśli tylko to Ci pomaga pisz i informuj nas który to dzień-złączymy siły i razem z Tobą będziemy odliczać;)

1,653

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Dziewczyny to co Wam opisałam to tylko kropla w morzu! Jest coraz gorzej i trudniej,a lecieć na proszka uspokajających i na nerwy ile można? Wiele razy ustępowałam,przez 5lat nie zwróciłam mu uwagi że traktuje nas z mama jako sprzątaczki i parobki,że rządzi jak w wojsku itp. Ale cóż moja cierpliwość i zrozumienie się skończyła... Nim głowy nie zamierzam sobie zawracać-o nie!

Maxi ale ja nie mam nic przeciwko,jeśli tylko to Ci pomaga pisz i informuj nas który to dzień-złączymy siły i razem z Tobą będziemy odliczać;)

Moniu na pocieszenie dodam że nikt nie jest wieczny a dziadek ma już 80lat, trudno jakoś trzeba to sobie tłumaczyć w takich wypadkach, jeżeli nie ma innego wyjścia.

1,654

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

czesc dziewczyny!!! u mnie dol po weselny wiec sie nie odzywam, nianiu pisz na moj niemiecki numer, to dziala , betinko odezwe sie do ciebie bo chyba bede pierwsza na tej kwaterze buziaki

1,655

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

czesc dziewczyny!!! u mnie dol po weselny wiec sie nie odzywam, nianiu pisz na moj niemiecki numer, to dziala , betinko odezwe sie do ciebie bo chyba bede pierwsza na tej kwaterze buziaki

Jaki dół poweselny ??? mam nadzieje ze to taki zwiazany z kacem a nie z czymś innym!!! juz ja nad Tobą popracuję jak sie spotkamy big_smile trzymaj sie i do zabaczenia smile dziewczyny w kwestii takiej organizacji to mam cos ze sobą zabrac jedzenie jakies czy wszystko na miejscu?? buziaki

1,656

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

ja to organizuje wszystko na miejscu....

1,657

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny plissss.... wsparcie - mam dołek. Tęsknota za M.
Czekam na porządnego kopa w cztery litery!

1,658

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Dziewczyny plissss.... wsparcie - mam dołek. Tęsknota za M.
Czekam na porządnego kopa w cztery litery!

a co może odwrócić Twoje myśli od niego? pomyśl, może jest cos czym możesz zająć głowę?

a jak nie to ja sie wyżalę ..może to odwróci Twoją uwagę.
Otóż..dziś zdałam sobie sprawę, że po cienkim lodzie stąpam. Uzależniam sie od kontaktu ("milion dolarów" z daleka). Nie wiem co w tym wszystkim jest..ale mnie wzieło. Pocieszam się, że jego bardziej. Jest jakaś mała szansa na spotkanie..ja już łażę po ścianach i palce ogryzam z lekka - chcę wiedzieć co w tym wszystkim jest, bo być może okaze się, że to złuda i wtedy nie ma tematu.
Dziś online przewinal sie mój "obecny" pan olewający. Po prawie tygodniu nieobecności - ponoć jakies sprawy i wyjazdy służbowe..ale nie wnikam. Ze mna kontaktu brak przez ten czas.
Byłam ukryta na gg...i chwała wszystkiemu, że tak było. W zasadzie to nic nie poczułam, serce nie zapikało..a nawet jak jakiegoś ducha potraktowałam. Co nie znaczy, że mnie nie gryzie..bo klucha z gardła jeszcze nie znikneła.

1,659

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Otóż..dziś zdałam sobie sprawę, że po cienkim lodzie stąpam. Uzależniam sie od kontaktu ("milion dolarów" z daleka). Nie wiem co w tym wszystkim jest..ale mnie wzieło. Pocieszam się, że jego bardziej. Jest jakaś mała szansa na spotkanie..ja już łażę po ścianach i palce ogryzam z lekka - chcę wiedzieć co w tym wszystkim jest, bo być może okaze się, że to złuda i wtedy nie ma tematu.

Nic dziwnego codzienny kontakt wciąga, człowiek się do niego przyzwyczaja, gdy go nie ma zaczyna go brakować itd. W sumie nie ma w tym nic złego, w tej ekscytacji - ale jeśli to zaczyna Cię już za mocno kręcić to spróbuj trochę wyluzować. Np. przez dwa dni nic nie pisz. Powiedz tylko, że Cię nie będzie i tyle. I zobaczysz jak to zniesiesz.
Co do spotkanie to uważam, że prędzej czy później do niego dojdzie. Tymbardziej jak piszesz on zaangażowany.
Katiu kochanie, co o nim wiesz ???

katia72 napisał/a:

Dziś online przewinal sie mój "obecny" pan olewający. Po prawie tygodniu nieobecności - ponoć jakies sprawy i wyjazdy służbowe..ale nie wnikam. Ze mna kontaktu brak przez ten czas.
Byłam ukryta na gg...i chwała wszystkiemu, że tak było. W zasadzie to nic nie poczułam, serce nie zapikało..a nawet jak jakiegoś ducha potraktowałam. Co nie znaczy, że mnie nie gryzie..bo klucha z gardła jeszcze nie znikneła.

I dobrze Kochana. Zuch dziewczyna, tego się trzymaj smile

PS. Ja już trochę wyluzowałam. W du**e z M!

1,660

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko, trzymaj się kochana, jedyne co mogę Ci napisać, to zajmij się czymś, to banalne ale prawdziwe. Katiu uważaj każde uzależnienie nie jest dobre i po prostu wyluzuj kontakt. Ja też mam lekki dołek, właśnie dostałam eska od niego żebym zadzwoniła jeśli się nudzę i kurde trochę mną tapnęło.

1,661

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Nic dziwnego codzienny kontakt wciąga, człowiek się do niego przyzwyczaja, gdy go nie ma zaczyna go brakować itd. W sumie nie ma w tym nic złego, w tej ekscytacji - ale jeśli to zaczyna Cię już za mocno kręcić to spróbuj trochę wyluzować. Np. przez dwa dni nic nie pisz. Powiedz tylko, że Cię nie będzie i tyle. I zobaczysz jak to zniesiesz.
Co do spotkanie to uważam, że prędzej czy później do niego dojdzie. Tymbardziej jak piszesz on zaangażowany.
Katiu kochanie, co o nim wiesz ???

Ja bym nazwała, że mocno "podekscytowany" mną..Zachowuję jeszcze zdrowy rozsądek i wiem, że do zaangażowania to jeszcze daleko. Własnie dziś mam zamiar zacząć wyluzowywać..żadnego siedzenia po nocach...musze po prostu pospać normalną ilosc godzin.
A co wiem..imię, nazwisko, date urodzenia, wzrost:)....miejsca pracy do kilku lat wstecz (przyslał mi skany kilku certyfikatów dla "uwiarygodnienia" siebie). Mojego nazwiska nadal nie zna:)

1,662 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-08-08 19:03:43)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Nic dziwnego codzienny kontakt wciąga, człowiek się do niego przyzwyczaja, gdy go nie ma zaczyna go brakować itd. W sumie nie ma w tym nic złego, w tej ekscytacji - ale jeśli to zaczyna Cię już za mocno kręcić to spróbuj trochę wyluzować. Np. przez dwa dni nic nie pisz. Powiedz tylko, że Cię nie będzie i tyle. I zobaczysz jak to zniesiesz.
Co do spotkanie to uważam, że prędzej czy później do niego dojdzie. Tymbardziej jak piszesz on zaangażowany.
Katiu kochanie, co o nim wiesz ???

Ja bym nazwała, że mocno "podekscytowany" mną..Zachowuję jeszcze zdrowy rozsądek i wiem, że do zaangażowania to jeszcze daleko. Własnie dziś mam zamiar zacząć wyluzowywać..żadnego siedzenia po nocach...musze po prostu pospać normalną ilosc godzin.
A co wiem..imię, nazwisko, date urodzenia, wzrost:)....miejsca pracy do kilku lat wstecz (przyslał mi skany kilku certyfikatów dla "uwiarygodnienia" siebie). Mojego nazwiska nadal nie zna:)


Kalinka29 napisał/a:

W du**e z M!

piękny tekst! chyba to sobie wydrukuje smile

qrcze..wyedytowałam a dwa razy się wkleiło....musze dziś pospać normalnie:)

1,663 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-08-08 19:13:50)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu, każdy objaw zainteresowania ze strony mężczyzny bywa wciągający. Pozwala nam dostrzec w nas samych prawdziwe cechy kobiety; chęć adoracji, zainteresowania...Potrzebujemy tego w codziennym życiu. Jeśli przez dłuższy czas mamy taką emocjonalno - uczuciową posuchę tym bardziej stajemy się chłonne. Rozwijanie znajomości wirtualnej jest bardzo frapujące, bo po części tajemnicze i anonimowe. Dlatego też i tę tajemniczość jak i anonimowość może rozwiać spotkanie w realu.  Taka konfrontacja może mieć dwa rozwiązania: 1. rzeczywistość okaże się daleka od wirtualnych obietnic; 2. zaintryguje, zasmakuje...i może...kiedyś tam...
Niekiedy trzeba życiu wyjść na przeciw.

No, ok. W tym miejscu przyznam się, swego czasu, aby podnieść swoje ego, zobaczyć czy mogę wzbudzić jeszcze jakieś zainteresowanie u płci przeciwnej, zapisałam się na taki portal randkowy. Bardzo mi to pomogło, bo zainteresowanie przerosło moje oczekiwania. Zdarza mi się nawet czasami pisać. Bardzo szybko orientuję się w prawdziwych oczekiwaniach panów, więc lekkiego życia nie mają. Czasami podkręcam, podkręcam a potem znikam w eterze. Nigdy nie podaję jakiś namiarów do siebie, bo po co. Mam takich dwóch desperatów, którzy już dłuższy czas nie odpuszczają. Fajnie z nimi poklikać i tyle, przynajmniej w mojej obecnej sytuacji. Obaj domagają się numeru telefonu bądź spotkania, bo uważają, że nie lubią pisać. Stwierdzam, że jeżeli nie chcesz nie pisz, nic więcej nie będzie, ale jacyś desperaci się chyba trafili. A muszę stwierdzić, że wizualnie nawet nieźle wyglądają.

Moniu, zdaję sobie sprawę, że dziadek jest uciążliwy. Z pewnością przebywanie z nim na co dzień bywa niemiłe. Wiesz w takich sytuacjach, staram się wyobrazić siebie w takim wieku. Ludzie starsi są jak dzieci, a niekiedy jeszcze gorsi, nie mają wpływu na swoje zachowanie.   
Jestem pod wielkim wrażeniem zachowania R. Jego dzisiejsze milczenie może wynikać z faktu, że nie chce się narzucać. Ciekawe ile i na ile zrozumiał Twoje przesłanie?

Maxi będę odliczać z Tobą. U Ciebie już 10 dzień, u mnie jeszcze 58 dni.

Kalinko, napiszę Ci króciutko TRZYMAJ SIĘ.  Ty wszystko wiesz, tylko trudno jest Ci to zaakceptować i przyjąć do swojej świadomości. DASZ RADĘ.....Będę trzymać kciuki za Ciebie. Myślę, że z każdym dniem będziesz zdawać coraz bardziej optymistyczne raporty.


Naniu, Myway...już niedługo...
Jak Myway - organizacja żarełka na miejscu
Naniu Ty oczywiście kanapki na drogę zabierz, bo wiesz wieczór, noc...Zapomnij o spaniu

1,664 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-08 19:41:04)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
takasobiemamuśka napisał/a:

smile hej
...ale tekstu...nie nadążam za Wami smile
hmmm... smile schudłam 30 kg na diecie białkowej, ale przez stres znowu kompulsywnie jem...dobra nowina, że już mi przechodzi i nie wróciłam do starej wagi...jak stanę na nogi finansowo kontynuacja diety smile
Dobrego dziewczyny w nowym dniu smile

A...
Kurna nie wiem czy mogę, bo ja w zagrożeniu cukrzycowym, a bez cukru żyć nie mogę...
Każda dieta po portfelu właśnie ciągnie...

A ja czekoladę kawową uwielbiam i kinder bueno i czasem chipsa. Ale czasem, i pepsi czasem, czy coś. Ale jak sobie powiem, że nie to zaraz mi się chce. Nie ma to się chce, jest to się nie chce.

1,665

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No niestety, zadzwonił i odebrałam, koniec odliczania, nie wytrzymałam i dupa:-(

1,666

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Katiu, każdy objaw zainteresowania ze strony mężczyzny bywa wciągający. Pozwala nam dostrzec w nas samych prawdziwe cechy kobiety; chęć adoracji, zainteresowania...Potrzebujemy tego w codziennym życiu. Jeśli przez dłuższy czas mamy taką emocjonalno - uczuciową posuchę tym bardziej stajemy się chłonne. Rozwijanie znajomości wirtualnej jest bardzo frapujące, bo po części tajemnicze i anonimowe. Dlatego też i tę tajemniczość jak i anonimowość może rozwiać spotkanie w realu.  Taka konfrontacja może mieć dwa rozwiązania: 1. rzeczywistość okaże się daleka od wirtualnych obietnic; 2. zaintryguje, zasmakuje...i może...kiedyś tam...
Niekiedy trzeba życiu wyjść na przeciw.

Póki co pięknie mnie to wyciąga od myśli zdołowanych, tym bardziej że "zdał" dwa testy. 1. odganiam rowno to męskie towarzystwo, bo raczej interesowały mnie rozmowy a nie randki (na zasadzie, jak nie masz nic w głowie to na drzewo!!)- ten wydał mi się z początku nudnawy, ale nie dał się odgonić..ja warczalam a on odpowiadał normalnie, spokojnie. 2. ochrzaniłam za pewne insynuacje - były przeprosiny i raczej szczere zażenowanie w głosie przez telefon (chyba, że aktorstwo i dobrze udaje)


Betinka napisał/a:

No, ok. W tym miejscu przyznam się, swego czasu, aby podnieść swoje ego, zobaczyć czy mogę wzbudzić jeszcze jakieś zainteresowanie u płci przeciwnej, zapisałam się na taki portal randkowy. Bardzo mi to pomogło, bo zainteresowanie przerosło moje oczekiwania. Zdarza mi się nawet czasami pisać. Bardzo szybko orientuję się w prawdziwych oczekiwaniach panów, więc lekkiego życia nie mają. Czasami podkręcam, podkręcam a potem znikam w eterze. Nigdy nie podaję jakiś namiarów do siebie, bo po co. Mam takich dwóch desperatów, którzy już dłuższy czas nie odpuszczają. Fajnie z nimi poklikać i tyle, przynajmniej w mojej obecnej sytuacji. Obaj domagają się numeru telefonu bądź spotkania, bo uważają, że nie lubią pisać. Stwierdzam, że jeżeli nie chcesz nie pisz, nic więcej nie będzie, ale jacyś desperaci się chyba trafili. A muszę stwierdzić, że wizualnie nawet nieźle wyglądają.

Ja się wcale nie dziwię, że masz takie zainteresowanie swoją osobą. Wiele razy się spotkałam z opinia, że tak naprawdę sensownych, mądrych kobiet na portalach jest znikoma ilość. No taki trochę śmietnik się zrobił w necie..nie ma co ukrywać..i to po obu stronach jeśli chodzi o płeć. Także intuicja tutaj wskazana..i trzymanie emocji na wodzy..wiem o tym.
Lata świetlne temu siedziałam sporo na róznych portalach..i było ciut inaczej, inny przekrój ludzi. Na dewiantów, oszustów nigdy nie trafiłam, więc selekcja intuicyjna działa nawet dobrze. Z moich przygód..jeden z panow na pierwszej randce prawie, że się oświadczył (ale zdecydowanie nie nadawał na tych samych falach co ja:), miałam też super fajną znajomośc na odległośc ale to skopałam, a przynajmniej w sporej częsci się do tego przysłuzyłam, raz umówiłam się w ciemno bez fotek i chciałam uciec w popłochu (niestety fizycznosc jednak gra jakąś rolę).
Teraz znow siedzę..ale coś mi się w głowie poprzestawiało, nudzę się jak mops na tych portalach (SKS?:), ale zawsze ktoś zagadał, więc samotny wieczór zleciał. Ale od dwóch tygodni się nie nudzę:)

1,667

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zajęłam się prasowaniem. Czynnością, której szczerze nienawidzę big_smile I o dziwo szło mi dziś wyjątkowo dobrze. Poprasowałam nawet więcej niż zamierzałam. Heh, to dopiero sukces jak dla mnie. To chyba ta złość na moje miotanie w uczuciach co do M mnie zmotywowała. Słuchaweczki od mp3 na uszach i tak się wyładowałam. Wykonałam coś pożytecznego i mi przeszło.

Och M, twarda ze mnie sztuka - nie dam Ci się. Niedoczekanie Twoje.
Trudny moment pokonany, i oby tak dalej. Wyjdę z tego bagna, choćby na kolanach - ale wkońcu się wyczołgam. Obiecuję!
Maxi, Betinko, Katiu - dziękuję. Betinko, Twoje słowa sprawiły, że poczułam przypływ dodatkowych sił. To forum naprawdę daje wsparcie. Jak dobrze, że jesteście smile

Maxi, w mordę jeża .... strzeliłaś sobie w kolano. Jak się czujesz ?

1,668

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Betinka napisał/a:

Katiu, każdy objaw zainteresowania ze strony mężczyzny bywa wciągający. Pozwala nam dostrzec w nas samych prawdziwe cechy kobiety; chęć adoracji, zainteresowania...Potrzebujemy tego w codziennym życiu. Jeśli przez dłuższy czas mamy taką emocjonalno - uczuciową posuchę tym bardziej stajemy się chłonne. Rozwijanie znajomości wirtualnej jest bardzo frapujące, bo po części tajemnicze i anonimowe. Dlatego też i tę tajemniczość jak i anonimowość może rozwiać spotkanie w realu.  Taka konfrontacja może mieć dwa rozwiązania: 1. rzeczywistość okaże się daleka od wirtualnych obietnic; 2. zaintryguje, zasmakuje...i może...kiedyś tam...
Niekiedy trzeba życiu wyjść na przeciw.

Póki co pięknie mnie to wyciąga od myśli zdołowanych, tym bardziej że "zdał" dwa testy. 1. odganiam rowno to męskie towarzystwo, bo raczej interesowały mnie rozmowy a nie randki (na zasadzie, jak nie masz nic w głowie to na drzewo!!)- ten wydał mi się z początku nudnawy, ale nie dał się odgonić..ja warczalam a on odpowiadał normalnie, spokojnie. 2. ochrzaniłam za pewne insynuacje - były przeprosiny i raczej szczere zażenowanie w głosie przez telefon (chyba, że aktorstwo i dobrze udaje)

Teraz znow siedzę..ale coś mi się w głowie poprzestawiało, nudzę się jak mops na tych portalach (SKS?:), ale zawsze ktoś zagadał, więc samotny wieczór zleciał. Ale od dwóch tygodni się nie nudzę:)

Skoro zdał dwa testy, może uda mu się zdać trzeci.

SkS , no wiesz, wstydziłabyś się. Napiszę Ci tak, chcesz Katia po tym swoim młodym tyłku dostać.
Moim zdaniem to dobry znak, że się nie nudzisz. Rzeczywiście oddzielenie na tych portalach ziaren od plew zajmuje sporo energii. Plew mnóstwo, a ziarenek jak na lekarstwo. Może Twoje ziarenko, wyda plon zdrowy...?

Mi również zależy na rozmowie, ale znaleźć godziwego rozmówcę to fart nad farty.

Maxi, czułaś potrzebę odebrania. Dlaczego koniec odliczania. Zawsze możesz zacząć od nowa. Co dała Ci ta rozmowa? Jakie wzbudziła w Tobie emocje? Czy masz do siebie żal za  to, że rozmawiałaś, czy za to, że odebrałaś?A może za to, że ta rozmowa sprawiła była dla Ciebie miła, potrzebowałaś jej, czekałaś na nią? Jakie przemyślenia dla Ciebie z powstałą sytuacją?

1,669

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Kurna nie wiem czy mogę, bo ja w zagrożeniu cukrzycowym, a bez cukru żyć nie mogę...
Każda dieta po portfelu właśnie ciągnie...

A ja czekoladę kawową uwielbiam i kinder bueno i czasem chipsa. Ale czasem, i pepsi czasem, czy coś. Ale jak sobie powiem, że nie to zaraz mi się chce. Nie ma to się chce, jest to się nie chce.

A ja jestem szczupła z natury i z genów chyba. Mogę jeść wszystko w ilościach mega a waga stoi w miejscu. Czasem to bym chciała nawet parę kilo in plus złapać. Do tego słodycze mnie nie kręcę, chipsy i inne też nie. Wiem, że to nietypowe, ale już tak mam. Ale portfel uszczuplają choćby buty, także hm oszczędzić i tak zbytnio nie idzie smile

1,670

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko, brawo, przeżyłaś prasowanie. Nie lubisz tego a jak świetnie dałaś radę, wykonałaś pracę ponad plan.

Z M. też dasz radę. Rolą tego forum jest dawanie wsparcia. Sama również wiele z siebie dajesz innym. Niektórym wystarcza czytanie, samodzielnie wyciągają wnioski i podejmują właściwe decyzje. Niekiedy przychodzi taki czas, że zaczynają pisać, niekiedy pozostają w ukryciu cały czas.

1,671

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu,
zgadzam się z Betinką. Jak zwykle ma rację.

Może to jest ziarenko smile Ale nie nakręcaj się, choć czytam, że tego nie robisz. I dobrze. Lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Widzę, że to "milion dolarów" chroni Cię przed przeżywaniem eksa. Na razie traktuj go jak taką tarczę smile

1,672

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Kalinko, brawo, przeżyłaś prasowanie. Nie lubisz tego a jak świetnie dałaś radę, wykonałaś pracę ponad plan.

Kochana to istny szok bo dziś mi się naprawdę dobrze prasowało, jak nigdy big_smile
Może to będzie moje antidotum wink

1,673

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

A ja jestem szczupła z natury i z genów chyba. Mogę jeść wszystko w ilościach mega a waga stoi w miejscu. Czasem to bym chciała nawet parę kilo in plus złapać. Do tego słodycze mnie nie kręcę, chipsy i inne też nie. Wiem, że to nietypowe, ale już tak mam. Ale portfel uszczuplają choćby buty, także hm oszczędzić i tak zbytnio nie idzie smile

Nie jestem chyba ani za szczupła ani za otyła, ale to już nie zasługa genów, a raczej moje samodyscypliny w tej kwestii. Chciałabym tak zgubić ok. 5 kg. i wrócić do wagi gdy studiowałam, ale mam już tak jakoś dziwnie, że mogę nie jeść słodyczy miesiąc i dłużej,  a potem całą czekoladę zjeść na poczekaniu.
Jak ten świat jest dziwnie zbudowany.
Szczupli chcieliby przytyć, otyli chcieliby przytyć, ktoś kto ma kręcone włosy chciałby mieć proste, kto ma proste chciałby mieć kręcone itp.

1,674

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Źle się czuję że nie byłam twarda i odebrałam, powiedział "wreszcie" i gadaliśmy o dupie marynie, nawet miło, ale ja chcę się od tego uwolnić a za cholerę nie mogę. Wiem że powiecie "trzeba było nie odbierać" ale akurat trafił na mój dół i zły nastrój i odebrałam, wiem że się usprawiedliwiam znowu i znowu to samo. To juz mnie naprawdę boli, bo nie chcę być jego powiernicą a na to wygląda, nie wiem co robić aby być silna.

1,675

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Katiu,
zgadzam się z Betinką. Jak zwykle ma rację.

Może to jest ziarenko smile Ale nie nakręcaj się, choć czytam, że tego nie robisz. I dobrze. Lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Widzę, że to "milion dolarów" chroni Cię przed przeżywaniem eksa. Na razie traktuj go jak taką tarczę smile

właśnie tak staram się traktować..tylko "niepokoi" mnie to, że facet mi sie zbyt podoba (móglby być troszkę gorszy z wyglądu, ale to może też pojecie względne, bo pokazywałam dziś koleżance foty i stwierdziła, że zdecydowanie nie jej typ..To dobrze, bo taki który się każdej podoba to przeważnie zawsze jest narcyz nad narcyzami)

1,676

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Polubienie czegoś czego się wcześnie nie lubiło jako antidotum ...dobre. Zobacz, plus z rozstania.
Sama lubię prasować. Przy desce do prasowania super mi się myśli.

1,677

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

moje kochane duszyczki...

a ja Wam powiem tak szczerze, ze u mnie mineły 3 tygodnie i jakos to znosze owszem mam wzloty i upadki, ale jakos sie trzymam przez pierwszy tydzień było najgorzej nie odpisywałam na smsy nie odbierałam telefonów NIC ale to właśnie w tamtym momencie powstał pomysł wspólnego wyjazdu z dziewczynami...myśl o wyjeździe i spotaniu sie z tymi nietuzikowymi kobietami dodawała mi sił...w weekend był dół jak nie wiem co, ale myśl o środzie znów dodała mi skrzydeł...żyje tym wyjazdem i ciesze sie jak dziecko ale wiecie co boje sie ze później wróce do domu i nie bede juz miała czym zająć sobie głowy, nie bede czekac z utęsknieniem na swoj wymarzony wyjazd i wtedy dopiero sie zacznie.....wrócą doły sad tesknota za nim sad bedą moje urodziny on zadzwoni a ja popłyne...tego sie okropnie boje...

ale odganiam złe myśli położyłam płatki kolagenoew pod oczy i maseczke na twarz co by nie straszyc po 12godzinnej podróży big_smile

Oj Maxi słonko a po co to było odbierac...co Ci to dało ? no ale cóż widac tego potrzebowałaś..na pocieszenie powiem Ci robiłam tak samo smile

Moniu dziadek staruszeczek nie wie co mówi, w ogóle ale to w najmniejszym stopniu bym sie nie przejmowała ściskam cie mocno, Ty jestes jeszcze młodziutka i bardzo wrazliwa jeszcze nie wiesz jakie zycie moze być okrutne...

Betinko ja to sie dziwie że tylko dwóch panów okazało sie wytrwałymi desperatami...u Ciebie mądrość idzie w parze z pięknością a to się niestety zadko zdarza smile takie połączenie to niestety deficyt i na portalach i w realu smile

Katia...cóz tu dużo pisac ciesze sie ze becny pan cie nie wzrusza, i życze Ci z całego serducha zeby "milion dolarów" okazało sie igłą w stogu siana zasługujesz na to!! smile

Kalinko głowa do góry smile

buziaki dla Wszystkich smile

1,678

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Źle się czuję że nie byłam twarda i odebrałam, powiedział "wreszcie" i gadaliśmy o dupie marynie, nawet miło, ale ja chcę się od tego uwolnić a za cholerę nie mogę. Wiem że powiecie "trzeba było nie odbierać" ale akurat trafił na mój dół i zły nastrój i odebrałam, wiem że się usprawiedliwiam znowu i znowu to samo. To juz mnie naprawdę boli, bo nie chcę być jego powiernicą a na to wygląda, nie wiem co robić aby być silna.

Właśnie takich sytuacji się obawiałam, że będzie ten słabszy moment a M zadzwoni i ja odbiorę. Dlatego definitywnie powiedziałam mu w piątek: "zero jakiegokolwiek kontaktu". Aby uchronić się przed tą męczarnią: odebrać/nie odebrać.
Na tyle na ile go znam - uszanuje to i nie będzie mi się więcej przypominał.
Ale powiem Ci Maxi to był wielki wysiłek mu to powiedzieć. Mówiłam to jakby wbrew sobie, ale wiem, że zrobiłam właściwie.

Nie złość się na siebie. Upadki to norma dla nas. Ja Cię rozumiem. To jak z narkotykiem.
Teraz musisz to odchorować i zrobić postanowienie, że nie będzie następnego razu.

1,679

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
Kalinka29 napisał/a:

A ja jestem szczupła z natury i z genów chyba. Mogę jeść wszystko w ilościach mega a waga stoi w miejscu. Czasem to bym chciała nawet parę kilo in plus złapać. Do tego słodycze mnie nie kręcę, chipsy i inne też nie. Wiem, że to nietypowe, ale już tak mam. Ale portfel uszczuplają choćby buty, także hm oszczędzić i tak zbytnio nie idzie smile

Nie jestem chyba ani za szczupła ani za otyła, ale to już nie zasługa genów, a raczej moje samodyscypliny w tej kwestii. Chciałabym tak zgubić ok. 5 kg. i wrócić do wagi gdy studiowałam, ale mam już tak jakoś dziwnie, że mogę nie jeść słodyczy miesiąc i dłużej,  a potem całą czekoladę zjeść na poczekaniu.

eeee...5kg to jakaś śladowa ilość, za chudą też nie można być bo to się na skórze odbija z kolei.
A skoro masz czasami takie zapotrzebowanie na czekoladę to znaczy, że  organizm  potrzebuje w danym momencie jakiegoś składnika który tam jest:). Dobrze jest sie czasem wsłuchac w swój organizm:). Ja ostatnio tonami wsuwam ryby...czym bardziej tłuste tym lepiej..Wynik stresów sprzed 2 miesięcy i schudnięcia 1kg, widać też przy okazji coś wyżarło mi to z organizmu...jakieś witaminy czy coś..

1,680

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Maxi, Kochana, po co Ci to obwinianie siebie, szukanie winy w sobie. Skąd miał wiedzieć, że masz gorszy dzień i tak Cię tym zdołuje?
Skoro rozmowa była raczej ogólna i sprawiła Ci przyjemność, to co z tego? Potraktuj to jako rozmowę ze znajomym facetem, nie wrzucając na pierwszy plan, że to on.

Katiu,
oczywiście, że ocena zewnętrzna to pojęcie bardzo względne, a nawet śmiem twierdzić, że subiektywne. Przeraża Cię, że skoro kręci Cię z wyglądu, to z całą resztą też tak będzie...?czy raczej za cała reszta Cię rozczaruje...? Czy uważasz, że wygląd i ta całą reszta nie mogą iść w parze...?

1,681

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Katia...cóz tu dużo pisac ciesze sie ze becny pan cie nie wzrusza, i życze Ci z całego serducha zeby "milion dolarów" okazało sie igłą w stogu siana zasługujesz na to!! smile

Wszystko będzie jasne jak wyjdziemy zza monitorów i telefonów:)..Nie nastawiam sie na nic...na "strach" jeszcze za wcześnie:)
Nania..a jak u Ciebie?:) chyba, że pisałaś już dziś lub wczoraj a mi coś umknęło..(zabiegana dzisiaj w pracy byłam).

1,682

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

a ja Wam powiem tak szczerze, ze u mnie mineły 3 tygodnie i jakos to znosze owszem mam wzloty i upadki, ale jakos sie trzymam przez pierwszy tydzień było najgorzej nie odpisywałam na smsy nie odbierałam telefonów NIC ale to właśnie w tamtym momencie powstał pomysł wspólnego wyjazdu z dziewczynami...myśl o wyjeździe i spotaniu sie z tymi nietuzikowymi kobietami dodawała mi sił...w weekend był dół jak nie wiem co, ale myśl o środzie znów dodała mi skrzydeł...żyje tym wyjazdem i ciesze sie jak dziecko ale wiecie co boje sie ze później wróce do domu i nie bede juz miała czym zająć sobie głowy, nie bede czekac z utęsknieniem na swoj wymarzony wyjazd i wtedy dopiero sie zacznie.....wrócą doły sad tesknota za nim sad bedą moje urodziny on zadzwoni a ja popłyne...tego sie okropnie boje...

Naniuś, dasz radę. Już tyle osiągnęłaś, jestem pewna, że nie zmarnujesz tego. Po wyjeździe będziesz stawiać następne cele.
Jesteś SILNA, SILNA - i dasz radę.
A doły były, są i będą się zdarzać  .... tak już jest, ale SILNA Nania nie z tym sobie radziła więc i w przyszłości tak będzie.

Ja też dziś robiłam maseczkę na twarz. Podczas tego prasowania reperowałam cerę, bo przez weekend jakoś się pogorszyła.

Co do urodzin: moje w czwartek. Mam nadzieję, że M sobie daruje życzenia. Ogólnie myślę, że kontakt odpuści - ale w czwartek nie wiem. Ale nie mam zamiaru zamartwiać się na zapas. I Tobie też nie pozwalam! Buziak :*

1,683

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Źle się czuję że nie byłam twarda i odebrałam, powiedział "wreszcie" i gadaliśmy o dupie marynie, nawet miło, ale ja chcę się od tego uwolnić a za cholerę nie mogę. Wiem że powiecie "trzeba było nie odbierać" ale akurat trafił na mój dół i zły nastrój i odebrałam, wiem że się usprawiedliwiam znowu i znowu to samo. To juz mnie naprawdę boli, bo nie chcę być jego powiernicą a na to wygląda, nie wiem co robić aby być silna.

Kochana czy to gadanie o dupie marynie Cie nie konczy? nie masz tego dosc nie wqurwia Cie to???
bo ja rozumiem, że dzwoni i przeprasza za coś ze chce wrócic ze obiecuje ze chce sie zmienic i takie tam inne pierdoły...wtedy myśle sobie ok. pewnie chce coś ugrac a moze on faktycznie załuje...ale gadanie o doopie marynie to co to niby ma być??? niech sobie poszuka innej kolezanki powiernicy od rozmów o niczym i Tobie da spokój...ale jedyny na to sposób to uciąć kontakt definitywnie...

1,684

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Katiu,
oczywiście, że ocena zewnętrzna to pojęcie bardzo względne, a nawet śmiem twierdzić, że subiektywne. Przeraża Cię, że skoro kręci Cię z wyglądu, to z całą resztą też tak będzie...?czy raczej za cała reszta Cię rozczaruje...? Czy uważasz, że wygląd i ta całą reszta nie mogą iść w parze...?

Powiem Ci, że to zbyt mi przypomina pewną moją historię sprzed nastu lat. Wiem, że to głupie ale takie Déj? vu mam teraz.
Historia była miłością jak z bajki ale to spieprzyłam. A potem przestałam wierzyc w bajki i nie wierzę do dziś, tym bardziej ze jestem o parę lat doświadczeń mądrzejsza.
Wtedy były identyczne odczucia...Jakaś tam rozmowa, nawet fajna. On zaczął się bardziej wciągać niż ja..rozmowa była takim żywym zainteresowaniem mną a nie puszeniem własnych piór. Po jakimś czasie dostałam fotkę..Na zdjęciach u meżczyzn patrze na oczy, a raczej na ich wyraz ("oczy zwierciadłem duszy). Wtedy na kilka sekund mnie zatkało. Teraz było tak samo. I cały ciąg dalszy rozwoju znajomości też podobny. Więc trochę mam stracha....bo nie to zakładałam (za bardzo jestem na świeżo po porażkach).

1,685

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzięki kochane, czuję się głupio przed Wami ze nie byłam silna, daję rady a sobie nie umiem pomóc. Opowiadał mi o tamtej o jej wadach i błedach i że już zerwał znajomość bo ona nie spełniała jego warunków i to rzeczywiście mnie wkurzyło. Kurcze, Wy jesteście takie silne i konsekwentne, a ja słaba i głupia, źle mi jest.

1,686

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Dzięki kochane, czuję się głupio przed Wami ze nie byłam silna, daję rady a sobie nie umiem pomóc. Opowiadał mi o tamtej o jej wadach i błedach i że już zerwał znajomość bo ona nie spełniała jego warunków i to rzeczywiście mnie wkurzyło. Kurcze, Wy jesteście takie silne i konsekwentne, a ja słaba i głupia, źle mi jest.

Na dupsko powinnaś dostać. Nie za to, że odebrałaś, że rozmawiałaś. Za to, że użalasz się nad sobą. Umiesz sobie pomóc, już pomogłaś, bo wiesz, co Ci ta rozmowa dała, a raczej nie dała i chyba tu najbardziej Cię boli. Stań się Nemesis.
Źle to Ci nawet może i być, każdej z nas od czasu do czasu jest. Ale z tym słaba i głupia to mocno przegięłaś. A tak w ogóle, co dla Ciebie oznacza "głupia"? Moje zdanie na ten temat możesz przeczytać w którymś z wcześniejszych postów.

Katiu,
a czy to Déj? vu (musiałam to trudne, ale piękne słowo skopiować, aby poprawnie było) nie jest piękne, fascynujące.
Okazja do rehabilitacji?
Nie zakładaj, daj na luz, na spokój, na czas...

1,687 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-08 21:02:38)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Betinko, właśnie głupia to taka co zna konsekwencje swojego czynu, wie ze ją to zaboli, wie że tyle razy miała nauczkę a jednak robi to, nie zważając na wcześniejsze błędy.

Co do Nemesis to nigdy nie byłam mściwa, zawsze wybaczałam nie chcąc odwetu, choć w myslach czasem pragnę taka być.

1,688 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-08-08 21:09:03)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No to mścij się w myślach. Sama też nie jestem mściwa i nigdy nie byłam, a czasami by się przydało.

Zachowałaś się przyzwoicie, a może potrzebował pomocy...?

A tak w ogóle to nie rozumiem tych 90 dni odwyku.

Twoje tłumaczenie słowa "głupia" jest tylko na Twój użytek. Miałam bardziej na myśli co tak w ogóle według Ciebie ono oznacza.

1,689

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Niemądra, łatwowierna, dająca się wykorzystywać...

1,690

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Dzięki kochane, czuję się głupio przed Wami ze nie byłam silna, daję rady a sobie nie umiem pomóc. Opowiadał mi o tamtej o jej wadach i błedach i że już zerwał znajomość bo ona nie spełniała jego warunków i to rzeczywiście mnie wkurzyło. Kurcze, Wy jesteście takie silne i konsekwentne, a ja słaba i głupia, źle mi jest.

Maxi ! a dlaczego jest Ci głupio?????? bardzo jestem ciekawa?????ja silna i konsekwentna a to dobre big_smile alez sie uśmiałam big_smile Skarbie gdybym taka była to ta moja znajomość skonczyłaby sie rok temu...dokładnie rok temu...ale niestety wtedy sie nie udało ale teraz nie dam sie!!!

jestes super dziewczyna!!! nie martw sie i u Ciebie przyjdzie dzień ze nie odbierzesz od niego telefonu...przyjdzie zobaczysz buziaki smile

Posty [ 1,626 do 1,690 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024