Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,561 do 1,625 z 2,850 ]

1,561

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Teraz - REWELACJA

hm...jesteś genialna

Jednak nie ma to jak zrozumienie kobiety przez kobietę.
Nie działa w zestawie kobieta - facet.
No, może jakieś wyjątki, jak w każdej regule, ale świczek brak, coby ich szukać....

Oj Betinko stara prawda!!! w zestawie kobieta - facet nie zadziała przynajmniej w moim przypadku nie zadziałała nigdy sad

Zobacz podobne tematy :

1,562 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-06 21:55:13)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Pośmiejmy się jeszcze

- Tato... Ta gitara którą mi kupiłeś, nie ma strun!
- Struny Ci kupię, jak nauczysz się grać.

Według mnie kobieta z kobietą zawsze się dogada, jakoś, bo jakoś, ale zawsze. A dla zestawu damsko-męskiego wymyślono kompromis, trza ustąpić, niestety zawsze to my te wyrozumiałe i konflikt jak nie.

1,563

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Pośmiejmy się jeszcze

- Tato... Ta gitara którą mi kupiłeś, nie ma strun!
- Struny Ci kupię, jak nauczysz się grać.

Hm...to taki balsam na moj dzisiejszy wisielczy humor hhahahahahh big_smile big_smile big_smile

1,564

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

wink

1,565

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Sama forum traktuję jak dom, w którym znajduję zrozumienie, poszanowanie, współczucie...i wiele takich tam...przecież kobiety, wiecie...

Jak dom, który chcę stworzyć na dalszą część życia
Jak dom moich marzeń...
Jak dom ze snów...
Jak dom, do którego chce się wracać...

1,566

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dla poszukujących związku...

"Urzędnicy, to doskonali partnerzy w małżeństwie. Jak przychodzą do domu, to są wyspani i wypoczęci. A i gazetkę mają już przeczytaną."

1,567

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Sama forum traktuję jak dom, w którym znajduję zrozumienie, poszanowanie, współczucie...i wiele takich tam...przecież kobiety, wiecie...

Jak dom, który chcę stworzyć na dalszą część życia
Jak dom moich marzeń...
Jak dom ze snów...
Jak dom, do którego chce się wracać...

I powiem Wam ze ja czuje sie podobnie...czuje sie tu cudownie...ale czasem myśle ze to mój kolejny nałóg...wstaje rano włączam kompa i forum pije kawe w pracy - forum, wracam do domu - forum, przed spaniem no porostu musze zaglądnąć...na forum smile

1,568

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj chce się, żebyś wiedziała.

1,569

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Dla poszukujących związku...

"Urzędnicy, to doskonali partnerzy w małżeństwie. Jak przychodzą do domu, to są wyspani i wypoczęci. A i gazetkę mają już przeczytaną."

hahahahhahaha Małpko jedna mam nadzieje ze to kawał o męskiej częsci tego zawodu big_smile big_smile big_smile

1,570

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ale gdybyś miała takie przyjazne duszyczki przy sobie to pewnie z nimi piłabyś kawę. I oto zaleta internetu. Jesteśmy porozrzucane po całej kuli ziemskiej.

1,571

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Ale gdybyś miała takie przyjazne duszyczki przy sobie to pewnie z nimi piłabyś kawę. I oto zaleta internetu. Jesteśmy porozrzucane po całej kuli ziemskiej.

masz świetą rację Hm... przynajmniej 20 minut podczas przerwy w pracy mogłabym oderwac oczy od kompa i mogłabym pooglądac Wasze śliczne buźki a tak zostaje mi net smile

1,572

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hahaha Kto wie co będzie...

1,573

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Naniu, witaj w klubie uzależnionych od tego forum.

Taka myśl mi przemknęła, że aby uniknąć terapii odwykowej, żegnam się z Wami i poczytam jeszcze troszkę. W końcu muszę troszkę o siebie zadbać, co nadmorskich kuracjuszy czerwonym oczami nie straszyć.

Dobrej nocki.
Snów bez koszmarów

1,574

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dobrej nocki..

1,575

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Nie wiem Katia...dzis ex snił mi się w nocy...
w sumie dzien spedziłam fajnie nad wodą, ale wróciłam i wrecz fizycznie zaczełam sie xle czuć...nie wiem czy to zwyczajny spadek formy czy tłumione od jakiegoś czasu emocje zwiazane z ex biorą górę...nie wiem sad

może coś w powietrzu dziś wisi..Mnie dziś ogólnie wzieło na rozprawianie się z samą sobą.

Nania napisał/a:

a z kolei ta nowa znajomość tez jakoś zaczeła sie szybciej toczyc..padła propozycja kawy...zaznaczam to ktos z drugiego końca Polski wiec szans na coś wiecej poza kawą nie ma....a usłyszałam wczoraj od niego a co jesli po tej kawie bedziemy za sobą tesknic jeszcze bardziej niż teraz?...cóż...nie odpowiedziałam nic...ja zwyczajnie na nic nie jestem jeszcze gotowa...boje sie ze nigdy nie bede sad

no proszę...dzieje się:).
Nania..Ty wyluzuj i ciesz się z tego co jest i jak jest. Traktuj tą znajomość jako przyjemność należną Tobie. Na tym świecie nie ma aż tak dużo ludzi z którymi się naprawdę fajnie czujemy.
Po kawie może być różnie..ale czasem w tego typu znajomościach dochodzi się do takiego punktu, że ta "kawa" jest nieunikniona. I jeśli czujesz, że nie będzie to czas stracony to warto. Jakby człowiek wszystkiego sobie odmawiał i nie ryzykował to nadal by na drzewie siedział jedząc banany. I Twoja gotowość czy nie nie ma tu znaczenia..Po prostu znajomosć i tyle..a co z tego wyniknie to sie okaże. Tylko nie poddawaj się zbyt szybko emocjom. Jesteś inteligentna dziewczyna, dużo wniosków już wyciągnełaś, jesteś mądrzejsza o doświadczenia.

1,576

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katia musze sie w tej kwestii jeszcze dużo od Ciebie nauczyc smile

Dobranoc Wszystkim

Słodkich snów smile

1,577

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Przyznaję, ja również jestem uzależniona od forum, jednakże w tym wypadku detoxu nie potrzebuje. Lubie to uzależnienie, w każdej możliwej jego formie...  smile

Co do butów to nie wysoki obcas 6 cm (chyba) ale muszę wpierw się nauczyć... Moja mama się śmieje, że nie umiem chodzić - no nie umiem jak zawsze baleriny, adidasy i klapki królowały big_smile

Nie uwierzycie co mi się dzis przydarzyło. Siedze sobie u rodzinki na obiedzie, gadka szmatka, nagle sms. Za chwilę kolejny i kolejny. Ja se myśle - pewnie jakaś reklama, oni tak często i nawet nie spoglądałam na wyświetlacz. Dopiero teraz spoglądam i co widzę?? R!!
SMS #1 "Hej co tam u Ciebie? Nie odzywasz się, czyżby informacja o ukończonym remoncie do Ciebie nie dotarła? Pozdrawiam serdecznie"
SMS #2 "Czemu milczysz, czyżbym napisał coś nie tak? Zaczynam się Twoim milczeniem martwić. Wiesz to nie ładnie nie odpisywać na wiadomości osób bliskich, z którymi coś Cię łączy. Czyżbym nie zasługiwał na Twoje zainteresowanie, skinienie palcem czy coś w tym rodzaju?"
SMS #3 " Miarka się przebrała, mówiłaś, że będziesz się odzywać, a Ty najwyraźniej masz gdzieś moją osobę i to by między nami było dobrze. Tobie w ogóle nie zależy na mnie jak na człowieku, ale na tym by mnie wkurwić - bo to lubisz. Ale nie, ja się nie zgodzę na poniewieranie moją osobą. Za dużo Twoich wybryków i humorów zniosłem, za duzo wycierpiałem, za wiele razy milczałem, bo Cię kochałem, a teraz co? Tak się zachowujesz, tak mi dziękujesz? Chciałem dobrze, odzywałem się gdy chciałaś a Ty nie umiesz nawet tego...  Dzięki"

Przyznam, że byłam wstrząśnięta tymi wywodami! Przykre jest to, że pewnych rzeczy nie umie przyjąć do wiadomości... Przecież mówiłam mu, że będę się odzywać gdy będę chciała - to nie jest zaraz jakieś zobowiązanie pisemne (niczego nie podpisywałam!!) Zaczęłam się zastanawiać, czy serio było tak jak pisał - odzywał się gdy chciałam... Hmm... Nie, nie zawsze umiał odpisać... W momencie gdy mu zależało to tak... Gdy jeszcze zabiegał o mnie, a potem byle wymówka była dobra aby wykręcić się od kontaktu.... I kurcze pieczone!! Przypomniałam sobie jak było miło, fajnie gdy pisał, gdy sam z siebie wysłał SMSa z zapytaniem jak się mam itp... Potem były tylko pretensje, że dobrze było na początku i co fajne szybko przemija... Szkoda, że nie rozumiał, że tego zabiegania potrzebowałam... Przykre ale prawdziwe...
A teraz takie słowa! Och jak można tak się zachowywać? Tego nie umiem pojąć...

1,578

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko, nawet nie masz pojęcia, jak ważny moment na Ciebie przyszedł. Czy zauważyłaś, że jeszcze jakiś czas temu bałaś się nawet oddychać, żeby GO nie przepłoszyć. Bałaś się, że każdy nieprawidłowy ruch może spowodować, że z "Twojej winy" odwróci się na pięcie i odejdzie. A tu taka zmiana - wreszcie urosło w Tobie COŚ, co przestało się bać, że jego nie będzie. Owszem zdajesz sobie sprawę z tego, że to będzie strasznie trudne ale skórka za wyprawkę już przestała Ci się kalkulować i podjęłaś świadomą samodzielną decyzję. Ja do pewnego momentu byłam tylko odbiornikiem jego zachowań - z paniką REAGOWAŁAM na jego poczynania. Aż w pewnym momencie jakiś podzespół we mnie powiedział - koniec, teraz to ja będę nadajnikiem, to ja samodzielnie pokieruję tym projektem. Nie będzi mi nikt dyktował warunków i to na tak poniżających zasadach.
Do pewnego momentu byłyśmy bezwolne w płaszczyźnie AKCJA-REAKCJA. Oni coś robili (akcja), my bardziej lub mniej histerycznie reagowałyśmy. Każdy jego grymas, każdy foch, każdy podniesiony ton -  z naszej strony - panika, wzmożone starania, ciągłe myślenie "co robię nie tak". Aż nagle coś się w mózgownicy odkręca i akcja wychodzi od nas ... a najpiękniejszy (zapewniam Cię!) jest ten moment, kiedy jego REAKCJA na tę Twoją AKCJĘ już Cię w ogóle nie interesuje.
Jeszcze niedawno każdy jego telefon (nieodebrany), każdy sms, mail wywoływał u mnie serię reakcji - myślenie o nim, płacz, nawrót uczuć. Dziś taki stan trwa może kwadrans i wiem, że jak minie to będzie luz. I to jest właśnie WOLNOŚĆ. Potem zostaje już tylko smutek za stracone lata, zawiedzione nadzieje, trochę strachu o przyszłe relacje ze światem mężczyzn, ale tak sobie myślę, że to też minie podobnie jak to nawrotowe gówno w którym żyłam a które przynosiło tylko kolejne, co raz gorsze rozczarowania i upodlenie.
Ja dziś z pewnością mogę powtórzyć to, co kiedyś powiedziała koleżanka Niekochanej - sama sobie bym nie wybaczyła, że wybaczyłam jemu. Może są takie, które potrafią. Ja nie, więc nie ma co robić i sobie i jemu nadziei na to, że cokolwiek jest do poskładania.

Jedyna rada, jaką mam dla Ciebie natentychmiast big_smile. Jeśli jesteś już w tym stadium, w jakim po sobie sądząc mogę przypuszczać, że jesteś - zmuś się i wyjdź do ludzi, w realu. ZMUŚ się - szukaj czegokolwiek. Na początku ludzie będą Cię drażnić, będą jakimś innym obcym światem, ale to jest jedyna droga, żeby nie popaść w zgorzknienie.
Tu na forum zawsze mamy najbliższy ciału "materiał". Nikt nas tak nie zrozumie, jak inne dziewczyny z tym samym problemem. Rodzina i znajomi z reala mogliby się wyrzygać, gdyby na okrągło słuchali tego, co mamy w naszych stanach do opowiedzenia. Tu zawsze siebie słuchamy, zawsze ktoś jest "na dyżurze" i nigdy nam sie to nie nudzi, BO ROZUMIEMY i WSPÓŁODCZUWAMY. Jednak świat realny jest nam potrzebny, żeby udowodnić sobie, że ciągle po tym koszmarze jesteśmy w stanie funkcjonować NORMALNIE poza obrębem problemu. Tu mamy swój tajemny świat big_smile ale niestety (a może stety) w tym realnym też trzeba będzie z czasem zaistnieć. 

Z innej beczki,
Dziewczyny strasznie Wam zazdroszczę tego obuwniczego fetyszyzmu. Ja bardzo chciałabym chodzić na wysokich szpilkach ale moje płaskostopie mi to uniemożliwia. Owszem, wbijam się w szpilki, ale mam taki dyskomfort po godzinie, że odbiera mi to całą przyjemność. Stopy tak mnie bolą, że gotowam na bosaka chodzić. Macie jakieś patenty na takie sprawy? Może są jakieś szczególne firmy, które produkują "ortopedyczne szpilki" dla takich wybrakowańców jak ja? Dam wszystko, za dobrą poradę w tej kwestii, bo, nie powiem moje nogi w szpilakach prezentują się apetycznie big_smile

1,579

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Przyznam, że byłam wstrząśnięta tymi wywodami! Przykre jest to, że pewnych rzeczy nie umie przyjąć do wiadomości... Przecież mówiłam mu, że będę się odzywać gdy będę chciała - to nie jest zaraz jakieś zobowiązanie pisemne (niczego nie podpisywałam!!) Zaczęłam się zastanawiać, czy serio było tak jak pisał - odzywał się gdy chciałam... Hmm... Nie, nie zawsze umiał odpisać... W momencie gdy mu zależało to tak... Gdy jeszcze zabiegał o mnie, a potem byle wymówka była dobra aby wykręcić się od kontaktu.... I kurcze pieczone!! Przypomniałam sobie jak było miło, fajnie gdy pisał, gdy sam z siebie wysłał SMSa z zapytaniem jak się mam itp... Potem były tylko pretensje, że dobrze było na początku i co fajne szybko przemija... Szkoda, że nie rozumiał, że tego zabiegania potrzebowałam... Przykre ale prawdziwe...
A teraz takie słowa! Och jak można tak się zachowywać? Tego nie umiem pojąć...

No ładny numer! monia..tu nie ma co pojmować, wstrząsnełaś nim, dotarło, że mu się wymykasz. Jak na faceta to prawie elaborat, powieść w tych smsach napisał
A Ty sama jak się w tym wszystkim czujesz? po tych wywodach? Bo to jakby najważniejsze jest w tej chwili niż to co go tam ubodło bądź nie (przecież się nie powiesi z tego powodu, że nie odpisywałaś)

1,580

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Przyznam, że byłam wstrząśnięta tymi wywodami! Przykre jest to, że pewnych rzeczy nie umie przyjąć do wiadomości... Przecież mówiłam mu, że będę się odzywać gdy będę chciała - to nie jest zaraz jakieś zobowiązanie pisemne (niczego nie podpisywałam!!) Zaczęłam się zastanawiać, czy serio było tak jak pisał - odzywał się gdy chciałam... Hmm... Nie, nie zawsze umiał odpisać... W momencie gdy mu zależało to tak... Gdy jeszcze zabiegał o mnie, a potem byle wymówka była dobra aby wykręcić się od kontaktu.... I kurcze pieczone!! Przypomniałam sobie jak było miło, fajnie gdy pisał, gdy sam z siebie wysłał SMSa z zapytaniem jak się mam itp... Potem były tylko pretensje, że dobrze było na początku i co fajne szybko przemija... Szkoda, że nie rozumiał, że tego zabiegania potrzebowałam... Przykre ale prawdziwe...
A teraz takie słowa! Och jak można tak się zachowywać? Tego nie umiem pojąć...

No ładny numer! monia..tu nie ma co pojmować, wstrząsnełaś nim, dotarło, że mu się wymykasz. Jak na faceta to prawie elaborat, powieść w tych smsach napisał
A Ty sama jak się w tym wszystkim czujesz? po tych wywodach? Bo to jakby najważniejsze jest w tej chwili niż to co go tam ubodło bądź nie (przecież się nie powiesi z tego powodu, że nie odpisywałaś)

Przyznam się Ci Katiu że zrobiło mi się przykro. Nie sądziłam, że moje milczenie może kogoś urazić. Ale przecież informowałam wcześniej, że jak będę miała ochotę to napiszę - usilnej potrzeby nie odczułam do tej pory żadnej, aby wziąc telefon i się skontaktować z nim (nie licząc chęci, ale się powstrzymywałam). Źle się z tym czuję... Choć wiem, że z jednej strony to zagrywka, ale z drugiej strony...sama już nie wiem... Może tęsknić?? Ogólnie jak wiecie jestem osobą emocjonalną i często biore wszystko ZA BARDZO do siebie, jednakże... No ciężko mi... Zastanawiałam się czy nie napisać mu SMS tłumacząc, że moje milczenie nie jest spowodowane brakiem chęci by między nami było dobrze, a raczej potrzeby odpoczynku. Och zaczynam się gubić... Normalnie źle się czuje z tym... Nie że jest mi go żal itp. Tylko po prostu TE WYWODY, które gdyby przyjrzeć się bliżej mogą byc słuszne (sama bym może takie słowa mu napisała).

1,581

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Przyznam się Ci Katiu że zrobiło mi się przykro. Nie sądziłam, że moje milczenie może kogoś urazić. Ale przecież informowałam wcześniej, że jak będę miała ochotę to napiszę - usilnej potrzeby nie odczułam do tej pory żadnej, aby wziąc telefon i się skontaktować z nim (nie licząc chęci, ale się powstrzymywałam). Źle się z tym czuję... Choć wiem, że z jednej strony to zagrywka, ale z drugiej strony...sama już nie wiem... Może tęsknić?? Ogólnie jak wiecie jestem osobą emocjonalną i często biore wszystko ZA BARDZO do siebie, jednakże... No ciężko mi... Zastanawiałam się czy nie napisać mu SMS tłumacząc, że moje milczenie nie jest spowodowane brakiem chęci by między nami było dobrze, a raczej potrzeby odpoczynku. Och zaczynam się gubić... Normalnie źle się czuje z tym... Nie że jest mi go żal itp. Tylko po prostu TE WYWODY, które gdyby przyjrzeć się bliżej mogą byc słuszne (sama bym może takie słowa mu napisała).

monia...czy widziałaś kiedyś jakiekolwiek forum podobne temu, na którym by faceci zakładali takie grupy wsparcia i wyżalali się, że jakaś dziewczyna nie odpowiedziała na 3 smsy?
On się mógł nawet lekko wkurzyć, adrenalina mu skoczyła bo nie tego sie spodziewał..nie ciszy...ale na pewno niech Ci nie będzie przykro z tego powodu. Oni nie sa tak emocjonalni jak my.
A jeśli naprawde czujesz, że przesadziłaś z lekka z brakiem odpowiedzi to napisz coś krótkiego w stylu, że przepraszasz za brak odpowiedzi ale byłaś zajęta (tu wstaw cokolwiek..uczyłaś się malować wazony, pochłoneły Cię spotkania z koleżankami z czasów szkolnych, szukałas oferty wycieczki dookoła świata...cokolwiek). I podziękuj ładnie i milo za smsy. I to wszystko.

1,582

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Zastanawiałam się czy nie napisać mu SMS tłumacząc, że moje milczenie nie jest spowodowane brakiem chęci by między nami było dobrze, a raczej potrzeby odpoczynku. Och zaczynam się gubić... Normalnie źle się czuje z tym... Nie że jest mi go żal itp. Tylko po prostu TE WYWODY, które gdyby przyjrzeć się bliżej mogą byc słuszne (sama bym może takie słowa mu napisała).

Monia, i o to mu chodziło - sprowokować CIę do myślenia o nim, o tym, co miał na myśli, a co jeśli ..., a może ...
Nie zrozumiałaś, że wytrąciłaś go z równowagi milczeniem, bo poczuł, że traci kontrolę na dsytuacją i nad Tobą? A może dobrze by mu zrobiło, gdyby to teraz on się pozastanawiał, co masz na myśli milcząc? big_smile

1,583

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tarantello dobry pomysł sprowokować go do myślenia ( o ile to możliwe w jego przypadku tongue )...  A Katiu ja specjalnie dałam taki przykład SMSa bo osobiście uważam, że nie mam za co go przepraszać. Niby temu, że się nie odzywam? Jak już napisałam nie obiecywałam mu kontaktu dzień w dzień, a jak będę miała ochotę - to jest róźnica (dla niego chyba niezauważalna) i nie widzę w tym swojej własnej winy bym musiała przepraszać...

1,584

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Niby temu, że się nie odzywam? Jak już napisałam nie obiecywałam mu kontaktu dzień w dzień, a jak będę miała ochotę

nie znasz facetów..:)..i ich "krótkiej" pamięci.
Tarantella dobrze napisała..."stracił kontrolę"

1,585

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie moje kochane !!!!

Wyobraźcie sobie że nie spałam prawie cała noc do 2 ej w nocy sąsiedzi balowali tak że w zasadzie bedac w swoim mieszkaniu czułam sie jak u nich na imprezie masakra hmm w końcu usnęłam ale na krótko bo o 5.30 sie obudzilam i snu byłoby na tyle...jestem ciekawa czemu bo ja jestem śpioch pierwsza klasa ale nic odeśpię nad morzem smile

Moniu

Totalnie się nim nie przejmuj w ogóle! Biedaczek tak Cie kochał a Ty go tak zlekcewazyłaś...no naprawde jakiż on wzruszjący big_smile Pan do Ciebie pisze, a Ty go olewasz...no jak możesz???pewnie spodziewa sie teraz ze jego smsy wywarły na Tobie takie wrazenie, że dzis pewnie napiszesz do niego a może nawet pzreprosisz...Moniu chłodne oko na wszystko i bez emocji smile

Tarantelo

Kurcze pieczone ja też mam płaskostopie określone nawet jako duże big_smile ale nie przeszkadza mi to w uprawianiu mojej pasji big_smile  siedząc za biurkiem w pracy siedze na bosaka, z domu do pracy i z powrotem jezdze autem więc tak naprawde do kupy chodze w nich tylko pare godzin dziennie...ale mimo to nie unikam bólu zazwyczj po powrocie do domu nogi mi odpadają...

Miłego i słonecznego dnia kochane smile

1,586 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-07 07:55:40)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
katia72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Przyznam, że byłam wstrząśnięta tymi wywodami! Przykre jest to, że pewnych rzeczy nie umie przyjąć do wiadomości... Przecież mówiłam mu, że będę się odzywać gdy będę chciała - to nie jest zaraz jakieś zobowiązanie pisemne (niczego nie podpisywałam!!) Zaczęłam się zastanawiać, czy serio było tak jak pisał - odzywał się gdy chciałam... Hmm... Nie, nie zawsze umiał odpisać... W momencie gdy mu zależało to tak... Gdy jeszcze zabiegał o mnie, a potem byle wymówka była dobra aby wykręcić się od kontaktu.... I kurcze pieczone!! Przypomniałam sobie jak było miło, fajnie gdy pisał, gdy sam z siebie wysłał SMSa z zapytaniem jak się mam itp... Potem były tylko pretensje, że dobrze było na początku i co fajne szybko przemija... Szkoda, że nie rozumiał, że tego zabiegania potrzebowałam... Przykre ale prawdziwe...
A teraz takie słowa! Och jak można tak się zachowywać? Tego nie umiem pojąć...

No ładny numer! monia..tu nie ma co pojmować, wstrząsnełaś nim, dotarło, że mu się wymykasz. Jak na faceta to prawie elaborat, powieść w tych smsach napisał
A Ty sama jak się w tym wszystkim czujesz? po tych wywodach? Bo to jakby najważniejsze jest w tej chwili niż to co go tam ubodło bądź nie (przecież się nie powiesi z tego powodu, że nie odpisywałaś)

Przyznam się Ci Katiu że zrobiło mi się przykro. Nie sądziłam, że moje milczenie może kogoś urazić. Ale przecież informowałam wcześniej, że jak będę miała ochotę to napiszę - usilnej potrzeby nie odczułam do tej pory żadnej, aby wziąc telefon i się skontaktować z nim (nie licząc chęci, ale się powstrzymywałam). Źle się z tym czuję... Choć wiem, że z jednej strony to zagrywka, ale z drugiej strony...sama już nie wiem... Może tęsknić?? Ogólnie jak wiecie jestem osobą emocjonalną i często biore wszystko ZA BARDZO do siebie, jednakże... No ciężko mi... Zastanawiałam się czy nie napisać mu SMS tłumacząc, że moje milczenie nie jest spowodowane brakiem chęci by między nami było dobrze, a raczej potrzeby odpoczynku. Och zaczynam się gubić... Normalnie źle się czuje z tym... Nie że jest mi go żal itp. Tylko po prostu TE WYWODY, które gdyby przyjrzeć się bliżej mogą byc słuszne (sama bym może takie słowa mu napisała).

Można też skrobnąć coś w tm stylu, że podejmowanie zbyt pochopnych wniosków może go rozczarować, bo skąd wie czemu akurat się nie odezwałaś. Jak ten natręt, myśli, że siedzisz wpatrzona w ekran komórki i patrzysz czy nic nie przyszło, bo nie masz nic lepszego do roboty. Kiedyś pewien pan w punkcie ksero obdarował mnie zasadami ludzi szczęśliwych, w jednym punkcie było, że nasz (Twój) telefon komórkowy ma służyć nam, nie komuś. A więc nie musimy się szczypać, kiedy akurat siedzimy w toalecie, jesteśmy u znajomych, na dyskotece, czy w krzakach. Co to to obchodzi? Czy to aby nie namiastka inwigilacj?
(Moja matka kiedyś miała pretensje, że jej nie odpisałam, że nie mam szacunku. Wyśmiałam ją. Ona chce wszystkimi manipulować i podporządkować ich swoim rządom, ale niestety. Tylko śmiech usłyszała. Zresztą nawet od niej nie odbieram, bo jest taka męcząca. Ostatnio się dowiedziałam, że nie mogę mieć, ani psa, ani kota, bo ona ma psa od 20 lat i to jest mój pies, a ona jedzie na wczasy i ona.. Chciałaby żeby całe swoje życie jej podporządkować, bo ona... bla, bla, bla.) Ona jedzie i już.)

Można zastosować ich podejście i jakby nigdy nic, po czasie odezwać się, w ich stylu. "Przepraszam, spałam" tongue

1,587

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie Kochane!

Monia, czysta prowokacja z jego strony. Zauważ najpierw w miarę milutki, potem narastające emocje i frustracja. Jak mogła? Jak śmiała nie odpisać? O nie dobra, o fe...Przeanalizuj hipotetycznie, jakie byłyby jego sms-y, gdybyś po pierwszym odpisała, nawet zdawkowo?
Przypuszczam, że jego intencje miały mało szlachetny wymiar. Nie odpowiedziałaś - słusznie - pan się obraził, zrzucił wszystko na Ciebie, bo tak łatwiej. Martwisz się tym, że uraziłaś go swoim milczeniem. Kochana, Ty go nie uraziłaś, pokopałaś jego ego, jego myślenie, że będziesz na każde skinienie i zawołanie. Nie wiem, co zrobisz, ale sama bym się nie odzywała. Jemu tylko o to chodzi, aby wzbudzić poczucie żalu i wyrzutów sumienia. Miało być na Twoich zasadach, więc niech tak pozostanie.

Nania napisał/a:

...ja jestem śpioch pierwsza klasa ale nic odeśpię nad morzem.

Ależ się uśmiałam. Masz jeszcze trzy dni z dzisiejszym na odespanie i nadspanie.

U Kalinki wiemy co się działo, ale mam nadzieję, że przegnałaś chmurkę z napisem : żal i dziś już jest lepiej.

Myway podbija Polskę i...

Katia, Maxi, Mamuśka, hm...Tarantella, Domek, Anhedonia, Niekochana (przestań się już gniewać) Szmaragdowa, Chanell...? Pominęłam kogoś, jeśli tak przepraszam, ale wiecie zaczynam cierpieć na SKS...
Pozdrawiam wszystkie Wspaniałe

1,588

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Katia, Maxi, Mamuśka, hm...Tarantella, Domek, Anhedonia, Niekochana (przestań się już gniewać) Szmaragdowa, Chanell...? Pominęłam kogoś, jeśli tak przepraszam, ale wiecie zaczynam cierpieć na SKS...
Pozdrawiam wszystkie Wspaniałe

witajcie..ja już od godzinki na necie:)
Betinko..wytłumacz mi prosze co to takiego ten SKS.? ciemna masa jestem..a już wczesniej uzyłas tego skrotu w ktoryms Twoim poście..

1,589

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu,
SKS - starość kurna starość

1,590

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

smile hej
...ale tekstu...nie nadążam za Wami smile
hmmm... smile schudłam 30 kg na diecie białkowej, ale przez stres znowu kompulsywnie jem...dobra nowina, że już mi przechodzi i nie wróciłam do starej wagi...jak stanę na nogi finansowo kontynuacja diety smile
Dobrego dziewczyny w nowym dniu smile

1,591

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mamuśka,
skoro udało Ci się tyle schudnąć na diecie to bardzo podziwiam. Na mnie żadne diety nie działają. Samodyscyplina i mż i wówczas nie mam efektu jo-jo. W czasie stresu bywa różnie czasami zajadam i waga wzrasta a czasami spada, ale to też wynik problemów z tarczycą.

Hurra - J. wyjechał motorem, gdzieś tam. W sumie to, że nie wiem gdzie nie interesuje mnie.

1,592 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-07 09:36:01)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Tarantelo

Kurcze pieczone ja też mam płaskostopie określone nawet jako duże big_smile ale nie przeszkadza mi to w uprawianiu mojej pasji big_smile  siedząc za biurkiem w pracy siedze na bosaka, z domu do pracy i z powrotem jezdze autem więc tak naprawde do kupy chodze w nich tylko pare godzin dziennie...ale mimo to nie unikam bólu zazwyczj po powrocie do domu nogi mi odpadają...

Noooo, tak to i ja potafię smile
Sęk w tym, że takie obolałe stopy uniemożliwiają noszenie z szpilek z należytym wdziękiem, ze zwiewnością. Znam kobiety, które w szpilkach mogłyby spać i nie robiłoby im różnicy. Mam pokupowanych kilka naprawdę fajnych par szpilet (zwłaszcza ostatnio mi się rzuciło), ale tym nie mniej, jak mam do wyboru, butki na lekkim koturnie albo szpilorę, to wybieram te pierwsze. Jeden plus - szpilki są zawsze jak nowe big_smile

takasobiemamuśka napisał/a:

schudłam 30 kg na diecie białkowej, ale przez stres znowu kompulsywnie jem...dobra nowina, że już mi przechodzi i nie wróciłam do starej wagi...jak stanę na nogi finansowo kontynuacja diety smile

Pięknie, pięknie. Ja "tylko" 20 kg i nie na białkowej tylko psychofagowej ale efekt też się utrzymuje big_smile
A dlaczego musisz stanąć na nogi finansowo, żeby kontynuować dietę? Ona jest taka wymagająca finansowo?

1,593

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Czyli u Ciebie, Tarantello, stres objawia się utratą wagi...W sumie chciałabym zgubić 5-6 kg. Skoro dieta psychofagowa tak działa pewnie do rozprawy dam radę...

1,594

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć dziewczynki!!!!!!!!!!!!!!!!

Moniu, napisz mu tak:

Cześć, odzywam się, no to jesteśmy kwita:-)
Dzieki za smsy, do następnego odezwania.

he he, to działa, zobaczysz!!!!!!!!!!

1,595

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny... Dziękuję za Wasze ciepłe słowa i dobre rady... Macie rację on tylko chce mną manipulować-"cierpi" że traci kontrolę i prawda,gdybym odpisała na jego 1sms możliwe że nie okazał by frustracji big_smile
Postanowiłam nie odpisywać,ani tym bardziej go nie przepraszać-gdyż winna się nie czuje. Możliwe że przeze mnie poczuł się urażony itp-ale gdyby pamiętał o moich słowach nie podniósł by sobie ciśnienia tongue
zmieniając temat u mnie w domu bitwa z dziadkiem (na razie 1:0dla mamy smile )

a jak Wy się macie kochane? Pogoda dopisuje? Humorki również? Buziam serdecznie

1,596 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-08-07 10:25:31)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Betinka smile taaa...  jak wyjechał spokój nastał, odprężający luuuzik smile skądś to znam wink
Tarantella smile nie to, że aż taka droga, ale akurat w tym momencie liczę kazdą złotówkę...dwa miesiące jeszcze i polecę z koksem smile
Każdy ma swoją dietę co na niego działa wink u mnie psychofagowa odpada, bo czuć coś do niego przestałam już dawno, więc jedynie sam stres okołorozwodowy, a to ciut mało na takie efekty wink
Moniś smile tak szczerze u mnie niespecjalnie z tym humorem, ale działam w tym kierunku, więc liczę na efekty smile Również miłego smile

1,597

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

U mnie, jak napisała Mamuśka odprężający luzik.
Pogoda taka sobie. Chyba chmurki zwyciężą nad słońcem.

Moim zdaniem dieta psychofagowa polega na tym, że pokażę Ci, jak jestem piękna i atrakcyjna, żebyś wiedział kogo straciłeś i wówczas czyni cuda. Fakt jak każda inna nie na wszystkich działa jednakowo.

1,598

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Katiu,
SKS - starość kurna starość

Betinka..przepraszam, ale czy chcesz dostac w ten swój młody zadek za takie gadanie?:)..Jestem od Ciebie niewiele młodsza więc prosze mi tu bez takich:)

1,599 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-08-07 10:41:41)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Betinka napisał/a:

Katiu,
SKS - starość kurna starość

Betinka..przepraszam, ale czy chcesz dostac w ten swój młody zadek za takie gadanie?:)..Jestem od Ciebie niewiele młodsza więc prosze mi tu bez takich:)

No, ok. Zawsze to brzmi prowokacyjnie...czyż nie...?

Gdy rzucam tym skrótem z reguły słyszę, no co ty...nie przesadzaj...gdzie tobie do starości...i takie tam

Robi się wówczas milutko na serduchu i o to mi właśnie chodzi. Takie łechtanie własnego ego.

SKS obowiązuje od 40-stki, więc jeszcze nie wolno Ci używać tego skrótu...hahaha...no chyba, że tylko i wyłącznie na użytek łechtania ego.

1,600

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A ja wyobraźcie sobie nie mam ani jednej pary szpilek, bo nie lubię wysokich obcasów i bym się w nich przewracała, oprócz tego mam płaskostopie:-( ale zgadzam się z Wami w szpilkach noga wygląda zajefajnie!!!!!, uwielbiam ładne japonki i mam ich dużo, co do diety, to niestety mam odwrotnie, wcinam na potęgę słodycze, niestety "gdy widzę słodycze to kwiczę", nawet ostatnio postanowiłam przejść na dietę białkową i rano zjadłam jogurt, na drugie sniadanko jajko na miekko, na obiad kurczaka gotowanego i myślę "o dobrze mi idzie", a tu wieczorem nie wytrzymałam i oprócz kabanosów, które uwielbiam, opchnęłam i ciasteczka, no i efekt wczesniejszy diabli wzieli, w sumie w tym roku przytyłam 6kg:-(

1,601

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

maxi smile hm, hm, a mogę wiedzieć jakie to były ciasteczka, bo jak dobre to chociaż monitorek sobie powącham wink

1,602 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-08-07 10:52:20)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Często też tak miałam, że przez cały dzień trzymała się z daleka o zgubnych produktów, a wieczorkiem wszystkie starania brały w łeb. Dlatego też teraz staram się mniej jeść, ale wszystko, to co lubię i na co mam ochotę. Odmawianie sobie smakołyków, które lubimy prowadzi do tego, że jeszcze bardziej ich pragniemy. Stąd też te łamania ścisłych zasad diety.
Tak chyba bywa, że jak się czegoś na zakazuje albo nakazuje odmawiać wtedy włącza się jakiś przycisk i przekornie robimy to czego podświadomie, wiem że nie wolno.

1,603

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
takasobiemamuśka napisał/a:

maxi smile hm, hm, a mogę wiedzieć jakie to były ciasteczka, bo jak dobre to chociaż monitorek sobie powącham wink

Kruche ciasteczka z nadzieniem o smaku ajerkoniakowym DESSIMO, uwielbiam je i gorąco polecam!!!!, są jeszcze o smaku maccchiato, orzechowe i czekoladowe mniam mniam

1,604

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Maxi,
a co tam u ciebie? pomijając dietę, ciasteczka i szpilki...

1,605

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

No, ok. Zawsze to brzmi prowokacyjnie...czyż nie...?

no pięknie:)..Betinka-manipulatorka:)

Przypomniał mi sie dowcip:
60latka chwali się koleżance
- poznałam super faceta..35 letniego!
- 35 letniego!!!? kochana a co ty zrobisz z takim facetem za 10 lat????
-...w wywale starucha!!!

tak..tak..jesteśmy ciagle i długo młode:)

1,606

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Moim zdaniem dieta psychofagowa polega na tym, że pokażę Ci, jak jestem piękna i atrakcyjna, żebyś wiedział kogo straciłeś i wówczas czyni cuda. Fakt jak każda inna nie na wszystkich działa jednakowo.

podobają mi się te słowa! Być może moja metamorfoza to pokaże:)

Maxi a te ciastka są do kupienia bądź do zrobienia?

Jeśli chodzi o diety i jedzienie-dziękuję R,gdyby nie nerwy jakie od niego otrzymałam nie schudlabym-plus dla niego big_smile
ale szczerze jestem osoba,która nie musi dużo jeść-późne śniadanie i późny obiad i to wszystko. Smakołyki-nie odmawiam ich sobie-gdyż zazwyczaj raz na jakiś czas mam ochotę na ciastko,kawałek czekolady itp... Ale postanowiłam od jutra ćwiczyć-zobaczymy ile wytrzymam big_smile

1,607

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

A ja wyobraźcie sobie nie mam ani jednej pary szpilek, bo nie lubię wysokich obcasów i bym się w nich przewracała, oprócz tego mam płaskostopie:-( ale zgadzam się z Wami w szpilkach noga wygląda zajefajnie!!!!!, uwielbiam ładne japonki i mam ich dużo

Jasne..dużo zależy od wszystkiego. Jak się odpowiednio dobierze płaskie buciki to też ładnie jest.
Pamiętacie jak ładnych kilka lat temu były modne takie bardziej "ciężkie" buty, koturny, o mocno okrągłych noskach. Ja wtedy cierpiałam, bo w ogóle nie mogłam dostać dla siebie  butów, które by mi się podobały..Mam szczupłe bardzo kostki, do tego rozmiar stopy 40..w takich cieżkich butach wyglądałam karykaturalnie. Na szczęście teraz już mam raj jeśli chodzi o wybór butów..a jakie śliczne kozaczki o wąskich noskach są w sklepach (wczoraj w sklepie się "pochorowałam" na takie..piekny zamsz i fason..ale 180zł:(:(:()

1,608 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-07 11:30:42)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Maxi,
a co tam u ciebie? pomijając dietę, ciasteczka i szpilki...

Betinko, raz lepiej, raz gorzej, jak u każdej, górki i dolinki

W tej chwili po etapie gorącego smsowania z obu stron, jak odezwałam się i złozyłam mu zyczenia imieninowe i urodzinowe, etap olewania z obu stron, nie piszę i nie dzwonię i on też nie, bo zawsze czekał na mój pierwszy krok, którego nie bedzie.
Zrozumiałam że był mistrzem manipulacji i olewania, gdzie po jakimś czasie odzywałam sie, bo to ja nie wytrzymywałam i chciałam się dowiedzieć co u niego i wtedy ok on też się odzywał, odpisywał. Cięzko mi czasem, bo to cholernie przykre jest, wracajac do wspomnień i wiedząc że tyle mu poświęciłam i pomogłam a tu na koniec g...no, muszę się tego trzymać.       Betinko ja już tyle razy przerywałam ten kontakt, że nie zliczę ale coś mnie zawsze pchało i nie dawało mi spokoju. Wiem że jeśli jednej osobie zależy na kontakcie bo czuje jeszcze jakiś sentyment, a druga na to leje albo prowadzi taką grę, to nic z tego nie będzie. Chciałam przyjaźni mimo że mnie skrzywdził i kłamał przez parę lat, nie dostałam jej, potem myslałam że może serdeczne koleżeństwo, też mnie olał, to teraz nie chcę już nic. Jestem taką osobą ze nie chcę mieć wrogów, raczej optymistycznie jestem do wszystkich nastawiona, jednak w nim zawsze było tyle złości na świat i ludzi, na to że inni go skrzywdzili, że wredna była zona, podstepni pracodawcy, chłodna matka, brak kontaktu z synem, brak pracy, brak pieniędzy, ogólny dół, nie chce mu się żyć i ja chciałam mu w tym pomóc, zal mi go było i w sumie kupiłam ten kit, który mi wcisnął na początku i byłam zawsze przy nim, wyciągając go z wielu dołów i depresji i dołując tym samą siebie. Nie wyszło bo nie mogło wyjść. Niestety to patologiczny kłamca, wielokrotnie kiedyś i teraz tez zetknęłam się z różnymi wersjami jego opowieści, a ja pamięć mam dobrą. Powiem Ci że żal mi tych ponad 5 lat, żal bo gdybym wcześniej to zerwała byłabym już na innym etapie swojego zycia. A tak? no cóż, zyję jakoś, raz weselej raz smutniej, tak musiało być, trawa rośnie sama...

Moniu, ciasteczka są do kupienia w sklepie za 3,85, ale czy w każdym? tego nie wiem

1,609

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Maxi,
sztuką w życiu jest odcięcie się od osób nas wyniszczających. Oni zawsze są tacy biedni, tacy potrzebujący pomocy...żerują na nas jak hieny...
Bardzo długo trwało, zanim zdałam sobie sprawę, że nie będą padliną, na której ktoś będzie żerował. Wysysał ze mnie to, co najlepsze.
W chwili obecnej odcięłam to, co było. Potraktowałam jako błąd, z którego wyciągnęłam wnioski dla siebie.
Wiem każdy jest inny. Czasami pewnie potrzeba kochania, bycia zauważaną, potrzebną bierze górę nad rozsądkiem. Sama dobrze rozejrzałam się wokół siebie i stwierdziłam, że są osoby, które mnie kochają (moje dzieci), które mnie zauważają (tu jest ich dość sporo) i którym jestem potrzebna. Żyję dla siebie, życia mam tylko jedno, będę szczęśliwa,....

1,610

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Maxi,
sztuką w życiu jest odcięcie się od osób nas wyniszczających. Oni zawsze są tacy biedni, tacy potrzebujący pomocy...żerują na nas jak hieny...
Bardzo długo trwało, zanim zdałam sobie sprawę, że nie będą padliną, na której ktoś będzie żerował. Wysysał ze mnie to, co najlepsze.
W chwili obecnej odcięłam to, co było. Potraktowałam jako błąd, z którego wyciągnęłam wnioski dla siebie.
Wiem każdy jest inny. Czasami pewnie potrzeba kochania, bycia zauważaną, potrzebną bierze górę nad rozsądkiem. Sama dobrze rozejrzałam się wokół siebie i stwierdziłam, że są osoby, które mnie kochają (moje dzieci), które mnie zauważają (tu jest ich dość sporo) i którym jestem potrzebna. Żyję dla siebie, życia mam tylko jedno, będę szczęśliwa,....

Wiem Betinko, wiem, to pokrzepiające słowa dla mnie, widać od czasu do czasu odzywa się jeszcze moja choroba, moje uzależnienie, własnie kkkzb i myslę ze tego nie da się całkowicie wyleczyć, tylko zaleczyć, bo demony przeszłości odzywają się w nas...

1,611

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Wiem Betinko, wiem, to pokrzepiające słowa dla mnie, widać od czasu do czasu odzywa się jeszcze moja choroba, moje uzależnienie, własnie kkkzb i myslę ze tego nie da się całkowicie wyleczyć, tylko zaleczyć, bo demony przeszłości odzywają się w nas...

Wyleczyć można kaszel, katar, grypę...uzależnienie można tylko zaleczyć, zepchnąć do najdalszych pokładów podświadomości, nigdy nie mając pewności, że się nie odezwie.

Ważne sprawą jest żeby umieć sobie radzić z demonami, wyrzucać je, z całą pewnością nie pozwolić rozgościć się i zamieszkać w nas i iść do przodu.

Maxi, skrywasz swoje przeżycia i emocje nawet przed nami, dlaczego? Obawiasz się swoich myśli, swoich demonów? Wyrzucaj je, bo samej jest ciężko. Owszem można sobie poradzić, ale nie jest to łatwe.

1,612

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kuźwa rozkleiłam się... Czytając Twoje słowa Maxi poczułam się jakbym to była ja-ta co zabiega o kontakt,ta która skacze wokół faceta bo on taki biedny,trza mu pomoc,a ja jako kobieta mam dobre serce i jestem wyrozumiała... Wiecie w czerwcu,po mojej próbie R starał się być miły itp,gdy kiedyś mu wspomniałam o tym usłyszałam,że nie zawsze może być tak dobrze i on na to wpływu nie ma. Jak głupia i zapatrzona w niego jak w obrazek uznałam że mówi prawdę-a teraz... Przecież on miał wpływ na swój stosunek do mnie-tylko mu się już najwyraźniej nie chciało... Czy my się im już naprawdę nudzimy czy jak,żeby każdy przejaw zainteresowania i kontaktu z naszej strony był uznawany jako nadużycie wolności? Sama nie wiem... Smutno mi sad

1,613

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

sad
...tak, święte słowa...odciąć się od toksyny i nie pozwolić się niszczyć..kimkolwiek ta toksyna by była, w naszym przypadku to mężowie lub partnerzy życiowi...żeby to było takie proste sad
Trudno przestać pragnąć ciepła i bliskości oraz nie tęsknić za kimś, kto szczerze pokocha
A w najbliższym, albo i dłuższym czasie trzeba z tego zrezygnować...przynajmniej ja muszę, bo źle oceniam, źle wybieram
To niesamowicie trudne zadanie sad

1,614

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ciepła, bliskości nigdy nie przestanie się pragnąć.
Myślę, że to można osiągnąć. Czy można jeszcze kiedyś pokochać? To już trudniejsze pytanie, przynajmniej dla mnie. Chcę być szczęśliwa, ale czy będę w tym swoim szczęściu umiała kochać? Na dzień dzisiejszy nie wiem, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Nie zamykam jednak drzwi, zostawiając je lekko uchylone...a może...kiedyś...
A może w ogóle nie umiem kochać? może nie nauczono mnie tego?

Moniu nie smuć się, nie warto. Zobacz taki piękny dzień. Zmieniasz swój wizerunek. Idzie ku lepszemu.

A tak odbiegając od tematu: osoba uzależniona od alkoholu to alkoholik, narkotyków to narkoman itd.  a jak nazwać osobę uzależnioną od komputera? jak nazwać osobę uzależnioną od psychofaga(kkzb to inna para kaloszy)?

Kolega mówi do kolega:
- Wiesz moja żona chyba nie żyje.
- Jak to?
- Seks to nawet jest, ale prania przybywa.

1,615

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

jednak w nim zawsze było tyle złości na świat i ludzi, na to że inni go skrzywdzili, że wredna była zona, podstepni pracodawcy, chłodna matka, brak kontaktu z synem, brak pracy, brak pieniędzy, ogólny dół, nie chce mu się żyć i ja chciałam mu w tym pomóc, zal mi go było i w sumie kupiłam ten kit, który mi wcisnął na początku i byłam zawsze przy nim, wyciągając go z wielu dołów i depresji i dołując tym samą siebie. Nie wyszło bo nie mogło wyjść. Niestety to patologiczny kłamca, wielokrotnie kiedyś i teraz tez zetknęłam się z różnymi wersjami jego opowieści, a ja pamięć mam dobrą. Powiem Ci że żal mi tych ponad 5 lat, żal bo gdybym wcześniej to zerwała byłabym już na innym etapie swojego zycia.

I jak to się Maxi działo, że ta płyta nam się zacinała, mimo całej tej wiedzy? Co oni nam takiego dawali, że miałyśmy takie masochistyczne nawroty? To jest dopiero zagadka, nie? Ja też - 5 lat, kłamstwo za kłamstwe, wyparcia, humory, agresja słowna przy próbie wykazania owych kłamstw, zdrady i ta nasza wieczna gotowość do pomocy, do ratowania, do wybaczania. Jakiś totalny, chory absurd, a jednak było.

1,616

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

... wyparcia, humory, agresja słowna przy próbie wykazania owych kłamstw, zdrady i ta nasza wieczna gotowość do pomocy, do ratowania, do wybaczania. Jakiś totalny, chory absurd, a jednak było.

Było i nie ma prawa wrócić.

1,617

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Eee,
mam dziś doła - nie mogę się zebrać aby coś napisać. Ale czytam! Dziękuję za wszystko co piszecie, za poświęcony czas.

1,618

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko, Kalinko,
wyrzuć z siebie, co Cię trapi i nie dziękuj za poświęcony czas, bo to nieładnie.

No już zbierz się w sobie....i do dzieła...

1,619

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

ta co zabiega o kontakt,ta która skacze wokół faceta bo on taki biedny,trza mu pomoc,a ja jako kobieta mam dobre serce i jestem wyrozumiała... (

Monia, nie jako KOBIETA tylko jako KOBIETA KOCHAJĄCA ZA BARDZO. A to wieeeelka różnica. Myślę sobie nawet, że my tym swoim syndromem KKZB pozbawiamy się kobiecości. W tym pakiecie jest wszystko - ratownictwo, kucharzenie, sprzątanie, pogotowie seksualne, usługi wszelakie, pełna dyspozycyjność 24/7... wszystko tylko nie kobiecość. Bo kobiecość to jest wtedy, kiedy ktoś o Ciebie dba, zabiega, troszczy się, wyprzedza Twoje myśli, rozumie Twoej potrzeby. Nikt nie mówi, że bezzwrotnie ale jednak dopiero wtedy, kiedy dostaniemy ten pakiet podstawowy, dopiero wtedy nasza kobiecość rozkwita.
Nigdy więcej nie zadbam o faceta, który nie zadba o mnie, nie będę ratować faceta, który nie uratuje mnie, nie będę marnowała czasu na kogoś, kto tego czasu nie ma dla nie.

1,620

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wczoraj wieczorem napisał mi sms: "Hej ..... (tu słowo jak pieszczotliwie się do mnie zwracał) jak Ci mija weekend ?. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko wporzadku. Pozdrawiam."

W pierwszym odruchu chciałam napisać: "Czemu piszesz, uszanuj to o co Cię prosiłam". Potem stwierdziłam, że najlepiej to olać i nie pisać nic. Po jakiejś godzinie wystukałam: "Nie pisz więcej. Powodzenia"

Przez ten kontakt straciłam ochotę na wyjście z koleżanką z którą byłam umówiona na wieczorne wyjście i pogaduchy. Odwołałam ostatecznie (to odnośnie tego nieunikania kontaktu z innymi o którym pisała Tarantella). Przez ten kontakt trudniej utrzymać mi się na powierzchni, gdy on tak o sobie przypomina.
Dam radę, obiecałam to sobie. Na 99,9% jestem pewna, że już nie "zawrócę". Będę działać dojrzale i konsekwentnie.

1,621

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Betinko, masz chyba laser w mózgu że wszystkiego sie domyslasz, co która z nas napisze lub nie dopisze wprost. Podziwiam Cię i tak jak pisze Tarantella, ja to wszystko wiedziałam, części się domyslałam, a część wywęszyłam róznymi sposobami, tylko wiesz co, ja to akceptowałam, jego kłamstwa które mnie cholernie niszczyły, jego zdradę która zabijała moją wartość jako człowieka, bo czułam się ta druga, gorsza, tylko że ja tego nie przyjmowałam do siebie,  cały czas jego usprawiedliwiałam, cały czas starałam sie być taka naj, naj, naj aby dalej ze mną był, aby ktoś mnie kochał. Teraz wiem że nie lubiłam i nie szanowałam siebie, niszczyłam siebie ale ta dziura emocjonalna u mnie w srodku była pusta, byłam samotna ze sobą, uważałam że on jest całym moim swiatem, i dlatego znosiłam to wszystko, nie wiem już, ale tak myslę.

1,622

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Betinko, masz chyba laser w mózgu że wszystkiego sie domyslasz, co która z nas napisze lub nie dopisze wprost. Podziwiam Cię i tak jak pisze Tarantella, ja to wszystko wiedziałam, części się domyslałam, a część wywęszyłam róznymi sposobami, tylko wiesz co, ja to akceptowałam, jego kłamstwa które mnie cholernie niszczyły, jego zdradę która zabijała moją wartość jako człowieka, bo czułam się ta druga, gorsza, tylko że ja tego nie przyjmowałam do siebie,  cały czas jego usprawiedliwiałam, cały czas starałam sie być taka naj, naj, naj aby dalej ze mną był, aby ktoś mnie kochał. Teraz wiem że nie lubiłam i nie szanowałam siebie, niszczyłam siebie ale ta dziura emocjonalna u mnie w srodku była pusta, byłam samotna ze sobą, uważałam że on jest całym moim swiatem, i dlatego znosiłam to wszystko, nie wiem już, ale tak myslę.

Najbardziej w Twojej wypowiedzi podoba mi się użycie czasu przeszłego.
Teraz Maxi mówi:
- kocham siebie;
- lubię siebie;
- szanuję siebie;
- nie ma dziury emocjonalnej;
- nie jestem samotna;
- ............................
- ................................

Staranie się aby być naj, naj, naj dla niego nie ma żadnego sensu. Większość facetów wykorzysta to dla siebie. Mamy być naj, naj, naj dla siebie, a jeśli przy okazji coś im skapnie, to niech się cieszą.

Lasera to chyba nie mam w mózgu. A jeśli tak i pozwala on mi wyciągać właściwe wnioski z obserwacji, z czytania to niech nawet mam laser. Moje dzieci mówią czasami, że widzę dalej niż powinnam i wyczuwam jakoś instynktownie niektóre sytuacje. Dlatego też teraz już nawet nie próbują mnie okłamywać.

1,623

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko,
co nie bardzo chce mi się wierzyć, że przez kontakt straciłaś ochotę na wyjście. Całe szczęście, że on o tym  nie wie, ale byłby zadowolony.

On będzie o sobie przypominał, bo przecież tak łatwo jest gnębić, upokarzać.
Ważne jest abyś starała się odrzucić tłumaczenie, że interesuje się, bo się troszczy, a raczej przypomina mi o sobie, bo poniósł porażkę, bo ucierpiało jego ego i dalej mści się na mnie. Nie pozwalaj nikomu aby mścił się na Tobie za własne błędu, za nieudaczność życiową, za psycholagolizm...
Tu, Ty musisz być Panią samej siebie.

1,624

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Wczoraj wieczorem napisał mi sms: "Hej ..... (tu słowo jak pieszczotliwie się do mnie zwracał) jak Ci mija weekend ?. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko wporzadku. Pozdrawiam."

W pierwszym odruchu chciałam napisać: "Czemu piszesz, uszanuj to o co Cię prosiłam". Potem stwierdziłam, że najlepiej to olać i nie pisać nic. Po jakiejś godzinie wystukałam: "Nie pisz więcej. Powodzenia"

Przez ten kontakt straciłam ochotę na wyjście z koleżanką z którą byłam umówiona na wieczorne wyjście i pogaduchy. Odwołałam ostatecznie (to odnośnie tego nieunikania kontaktu z innymi o którym pisała Tarantella). Przez ten kontakt trudniej utrzymać mi się na powierzchni, gdy on tak o sobie przypomina.
Dam radę, obiecałam to sobie. Na 99,9% jestem pewna, że już nie "zawrócę". Będę działać dojrzale i konsekwentnie.

Te chwile totalnej rozwałki po "kontakcie" będą co raz krótsze. Trzeba się tylko na nie uodpornić, Kalinka. Najważniejsze to nie strzelać sobie w kolano samodzielnie wchodząc w kontakt z własnej inicjatywy (a korci, cholera, korci!). Ja jakoś tak zdałam sobie sprawę z tego, że ... on nie istnieje i te telefony, smsy, kwiaty przysyłane POcztą Kwiatową, przychodzą z zaświatów. Koniec. Tamten facet, którego kochałam nieżyje, nie istnieje, nigdy nie istniał. On by mi tego wszystkiego nie zrobił - nie byłby w stanie mnie perfidnie okłamywać, zdradzać, manipulować mną. Ten facet próbujący się ze mną skontaktować to jakiś obcy gość, o którym nic nie wiem ale wziąwszy pod uwagę to, co potrafi robić - nie chcę już nic o nim wiedzieć ani go słuchać, fakty są fakty.

1,625

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Kalinko,
co nie bardzo chce mi się wierzyć, że przez kontakt straciłaś ochotę na wyjście. Całe szczęście, że on o tym  nie wie, ale byłby zadowolony.

No może nie całkiem tylko przez ten kontakt. Może to chociaż na mój plus: byłam na trochę w pracy (wyjątkowo  bo w sobotę nie pracuję) + szpital u mamy, także byłam zmęczona. W sumie przez ten całokształt zrezygnowałam. Ale też ewidentnie chciałam być sama.

Betinka napisał/a:

On będzie o sobie przypominał, bo przecież tak łatwo jest gnębić, upokarzać.
Ważne jest abyś starała się odrzucić tłumaczenie, że interesuje się, bo się troszczy, a raczej przypomina mi o sobie, bo poniósł porażkę, bo ucierpiało jego ego i dalej mści się na mnie. Nie pozwalaj nikomu aby mścił się na Tobie za własne błędu, za nieudaczność życiową, za psycholagolizm...

Masz rację ....
Czasem czuję się jak skończona naiwna kretynka.

Posty [ 1,561 do 1,625 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024