Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 22 23 24 25 26 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,496 do 1,560 z 2,850 ]

1,496

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

No to odliczamy...61 dni...
Dzięki za wsparcie.
Chyba ta wiedza troszkę mnie przytłoczyła.
Fajnie, że znam termin, ale jestem troszkę rozczarowana - to całe dwa miesiące.
Wiem zleci. Muszę tę wiadomość przyswoić, oswoić się z nią i do przodu...

J. nie powiem, że znam termin. Codziennie podpytuje dzieci: Nie wiecie, czy mama dostała coś sądu?
One potem pytają mnie. W sumie, jak powiem, że z sądu nic nie dostałam, to nawet nie skłamię. Oni jeszcze nic nie wysłali.

Witaj Myway na polskiej ziemi. Przygód w czasie podróży nie zazdroszczę.

Pozdrowionka dla wszystkich.

oczywiście ja też trzymam kciuki i jestem z Tobą myślami smile

Zobacz podobne tematy :

1,497 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-05 12:41:26)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katia i godzinka pracy mniej smile

Myway witaj, witaj takie szczęście to faktycznie tylko Tobie, ale jaja.

Betinka sierpień zleci, wrzesień też i już.

1,498

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

o widze ze przybylo nam kolezanek, witajcie wszystkie dziewczynki i czujcie si eu nas jak najlepiej

1,499

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

o widze ze przybylo nam kolezanek, witajcie wszystkie dziewczynki i czujcie si eu nas jak najlepiej

witam witam, i dziękuję smile

1,500

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Chanell, jak tam u Ciebie? Decyzje podjęte?

1,501

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

hej smile
Betinka...aa więc 5 październik... dorzucam i moje kciuki, chociaż pewnie nie będą Ci potrzebne smile uciekam kochane...dobrej nocy

1,502

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzień dobry wszystkim

Miłego dzionka

1,503

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

smile

1,504 Ostatnio edytowany przez Nania (2011-08-06 08:39:40)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć kochane!!!

życze Wam wszystkim miłego i słonecznego dnia smile

Moje dzieciaczki jeszcze śpią wiec moge do Was skrobnąć smile

U mnie wczoraj minęło 21 dni od ostatniego spotkania, zero kontaktu...On przez tydzień pisał i dzwonił a potem odpuścił, chyba pierwszy raz dotarło do niego ze to nie sa zarty...czasem jeszcze tęsknie, ale ostatnio tak organizowałam sobie czas zeby w ogóle o nim myśleć...

Hm... kochana a jak Ty sobie radzisz? wróciłaś do niego ? była jakaś rozmowa?

Katia  jak Twoja znajomość?, że sie rozwija to wiem , ale czy dopuszczas w ogole taką możliwośc zeby spotkac sie w tym Londynie? No i co z obecnym??

Moniu jak Twój nowy image?

Betinko odliczamy smile sciskam Cie i bede tez trzymac kciuki za Twoje nowe lokum

Myway wróżko perska nie moge sie do Ciebie dodzwonić hmm


Kalinka, Maxi, Water, Mamuśka co Was?

Zielony domku dzis 7 dzień pamietam smile

pozdrowionka dla Wszystkich ! mam nadzieję że nikogo nie pominęłam

1,505

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

nianius ja sprobuje zadzwonic jutro do ciebie , buziaki

1,506

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a ktory to u mnie dzien detoxu , przestalam liczyc, czytam ksiazke on nie kocha a ona za nim szaleje!!!! dramat , bo to jest o mnie:)

1,507

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

nianius ja sprobuje zadzwonic jutro do ciebie , buziaki

ok.buziaki smile

1,508

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

a ktory to u mnie dzien detoxu , przestalam liczyc, czytam ksiazke on nie kocha a ona za nim szaleje!!!! dramat , bo to jest o mnie:)

masz ją w PDF jak tak to tez chce smile

1,509

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

a ktory to u mnie dzien detoxu , przestalam liczyc, czytam ksiazke on nie kocha a ona za nim szaleje!!!! dramat , bo to jest o mnie:)

masz ją w PDF jak tak to tez chce smile

nie z ksiegarni

1,510

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wrocilam wlasnie do domu wczoraj wieczorem, torby mam nie rozpakowane ale sie nie pali wink
Pozdrawiam Was serdecznie - napisze cos wiecej jak bedzie czas. Na razie w planach przyjaciele i polki na ksiazki czyli wyprawa do Limerick. Wahalam sie ale stwierdzam, ze jezeli z ich strony bedzie wola i czas to zrobimy te polki jak najszybciej i jedna rzecz wazna odfajkowana. Moge zwozic ksiazki ze starego domu.
Musze do nich zadzwonic w tej sprawie asap wink

Myway po wojazach z przygodami, mnie sie jakos udalo bez i dobrze bo tych atrakcji to u mnie czasami zdziebko za duzo wink Potrzebuje po prostu spokoju takiego jak przez ostatnie dwa tygodnie.
Czego i Wam serdecznie zycze.

Musze rozejrzec sie za czytnikami ebookow bo mam tego od cholery i chetnie bym poczytala chocby w sypialni a nie chce mi sie targac tam calego laptopa.

1,511 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-06 10:03:28)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć kochane
Betinko cieszę się z całego serducha i odliczam z Tobą kochana,
Nania, to super że tak postanowiłaś, grunt to brak kontaktu,
ja też się całkowicie odcięłam i stwierdzam, to co kiedyś napisałam:

nie ma przyjaźni między dwojgiem po związku! a jak jest to tylko dla jednej ze stron bo druga czerpie później z tego rozrywkę;/ byłam po obu stronach tej sytuacji i wiem ze to strasznie bolesne dla osoby łudzącej się jeszcze na coś a zarazem przyjemne dla osoby bawiącej się ta sytuacją, gdyż szukając sobie nowej miłości korzysta jeszcze z byłej!

zalezy jak ktoś rozumie pojęcie "PRZYJAZNI" , dla mnie to tak jakkby dwie osoby połączone w jedną...nie da się przyjażnic, mozna sie bardzo mocno kolegować...bo jak zaufac komuś, z kim sie jednak zerwało czyli brakowało np zaufania

Właśnie o to chodzi natomiast bardzo ciężko by po związku obie strony chciały przyjaźni...
Raczej któraś ze stron nie będzie mogła się z tym pogodzić że to już koniec bo nadal kochą tę drugą osobę i wtedy niestety nie jest mozliwa:(

przyjaźń jest tylko i wyłacznie możliwa kiedy osoby się nie kochają i postanawiaja się rozłączyć.
Jednak, gdy jedna osoba zostawia drugą, która ją kocha to nie można nawet mówić o przyjaźni!!!
Jak można obiektywnie spotykać się z osobą która wyrzadziła największą krzywde  i udawać, że wszystko jest ok? Kiedy ciągle ma się nadzieję i wiarę w miłość, a druga osoba jest obojętna.
Uważam, że w takiiej sytuacji osoba która kocha robi sobe wielką krzywde. Mimo, iż chce się to osobe mieć blisko, nawet w przyjaźni to jest to sytacja niezdrowa.

Może kiedyś jak upłynie dużo czasu to może to być znajomość, ale nie przyjażń

Miłość w zasadniczej mierze polega na przyjaźni, to leży u jej podstaw, kiedy kończy się prawdziwa miłość, zostaje zrujnowany cały świat i co wtedy ma pozostać przyjaźń?
Jak można ufać osobie która Cie porzuca?
Mimo, iż bardzo by się chciało i tylko o tym się marzy. Smutne i niestety prawdziwe!!!


Katiu, cieszę się że dochodzisz do zdrowia i masz odskocznię od myśli o byłym, w postaci kogoś kto sie Tobą interesuje!!!!
Water, to fajnie że jesteś tak przedsiębiorczą i samowystarczalną kobietą, podziwiam Ciebie!!!!!
Myway, uśmiałam się z Twojej autobusowej przygody he he
Hmm, masz dobre przemyslenia na życie, tak trzymaj
Jest nas tu coraz więcej i nie sposób mi zapamiętać wszystkich fajnych dziewczyn, które też pozdrawiam i zyczę miłego pobytu nad morzem, czego Wam zazdroszczę i cieszę się że się spotkacie!!!!!!!!!!

1,512 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-06 10:12:49)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Cześć kochane!!!

życze Wam wszystkim miłego i słonecznego dnia smile

Moje dzieciaczki jeszcze śpią wiec moge do Was skrobnąć smile

U mnie wczoraj minęło 21 dni od ostatniego spotkania, zero kontaktu...On przez tydzień pisał i dzwonił a potem odpuścił, chyba pierwszy raz dotarło do niego ze to nie sa zarty...czasem jeszcze tęsknie, ale ostatnio tak organizowałam sobie czas zeby w ogóle o nim myśleć...

Hm... kochana a jak Ty sobie radzisz? wróciłaś do niego ? była jakaś rozmowa?

Katia  jak Twoja znajomość?, że sie rozwija to wiem , ale czy dopuszczas w ogole taką możliwośc zeby spotkac sie w tym Londynie? No i co z obecnym??

Moniu jak Twój nowy image?

Betinko odliczamy smile sciskam Cie i bede tez trzymac kciuki za Twoje nowe lokum

Myway wróżko perska nie moge sie do Ciebie dodzwonić hmm


Kalinka, Maxi, Water, Mamuśka co Was?

Zielony domku dzis 7 dzień pamietam smile

pozdrowionka dla Wszystkich ! mam nadzieję że nikogo nie pominęłam

Dzień dobry, serdecznie witam.
Ano była rozmowa, była, i czyny były i posprzątane, gdyż obiecałam, że jak dbalstwo się nie odnajdzie to będę truć ile wlezie. I no. Poprawa jest. Z tym drugim gorzej, ale może ruszy jakoś.

Widzę, że nastrój elegancki...

Myway bardzo dobrze, po co liczyć, na co Ci to kobieto?

1,513

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witam wszystkie:)

A więc Naniu metamorfoza się zaczęła... Wczoraj rozmawiałam z koleżanka,przejrzała moja szafę,uznała co zostawić a co nie (ogólnie dzięki mojemu błaganiu zgodziła się zostawić grube swetry na zimę) a tak pożegnałam się z kilkoma parami spodni,bluzek,butów... Właśnie wróciłam z zakupów-mam może buty-obcasy(panie miłosierny!! Przecież ja nigdy nie chodziłam na obcasach!!) i 2pary spodni-jeansow mega rurki!
Co do detoxu brawo-ładnie się trzymasz... Możliwe że on coś zrozumiał-ale pewna tego nie jestem.

Myway witaj z powrotem,mam nadzieję,że wyjazd się udał i naładowałas akumulatorki;) podróż z ruskimi musiała być dość ciekawa

Maxi piękne słowa co do przyjaźni po związku:)

a ja mam dziś jakiś kiepski humor-jakiegoś nerwa mam w sobie nie wiem czemu i w ogóle... Od rana-wstaje i dziękuję... Jestem tykajaca bomba!

1,514

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Gratuluję odwagi
No nóżka na obcasie od ranu inaczej wygląda.
Kwestia przyzwyczajenia.
To samopoczucie coraz lepsze, hm...?

1,515

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Gratuluję odwagi
No nóżka na obcasie od ranu inaczej wygląda.
Kwestia przyzwyczajenia.
To samopoczucie coraz lepsze, hm...?

niestety nawet zakupy nie poprawiły mi nastroju sad mam nadzieję że się przyzwyczaje do obcasów,bo jak na razie to jak chodzę to z 1 nogi mi spadają-czyżbym miała mniejsza?

1,516

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No może być. Ja kiedyś zaczęłam chodzić w obcasach, przyzwyczaiłam się, a teraz znów mniej, ale od czasu do czasu. Zresztą ja lubię taki but założyć jak gdzieś idę, tak na specjalną okazję, bo but elegancki płaski to mi coś nie leży. A i tak na płask wygodniej.

Wiesz, bo wszystko bierze się z wewnątrz. Jak coś w nas siedzi to nie możemy poprawić sobie nastroju przez zakupy czy coś tam.
Kiedyś oglądałam program o kobietach przy kości. Robili jakieś badania na temat ich psychiki i najciekawsze było to, że to właśnie w głowie trzeba było zrobić porządek, bo stan wewnętrzny nie powinien być uzależniony od wyglądu. To znaczy najpierw porządek w środku, a potem dopiero na zewnątrz.

1,517

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
hm... napisał/a:

Gratuluję odwagi
No nóżka na obcasie od ranu inaczej wygląda.
Kwestia przyzwyczajenia.
To samopoczucie coraz lepsze, hm...?

niestety nawet zakupy nie poprawiły mi nastroju sad mam nadzieję że się przyzwyczaje do obcasów,bo jak na razie to jak chodzę to z 1 nogi mi spadają-czyżbym miała mniejsza?

Najczęściej przy obcasach, wychodzi właśnie czy mamy równe stopy, pocieszę Cię, połowa populacji ma takie jak my, bowiem po zakupie 10cm szpilek do pracy jeden sukcesywnie mi spadał ze stopy.

Koniecznie kup zapiętki, to powinno rozwiązać problem smile


Kochane, ja mam dziś 7 dzień totalnej ciszy.
Lekko nie jest, ale nie mam potrzeby kontaktu, złość i żal za "te" konkretne słowa opadają, ale postanowienie nie odpuszcza, zatem teraz muszę radzić sobie ze swoimi strachami, obawami i tym wszystkim co ze sobą niesie samotność.

Choć w gruncie rzeczy byłam sama już od jakiegoś czasu, teraz jak opadają złudzenia jest chyba najgorzej.
Nadal podtrzymuję myśl: nie chcę się tak czuć jak tydzień temu gdy usłyszałam, że "moja praca nad sobą nic nie znaczy, że zawsze go wkurwiałam"

I co?
Wierzę, że mówił prawdę.

Ale ja ponad trzy lata trzymałam nazwijmy to dyplomatycznie (nie umaczam w to nawet kkzb) palec w dupie M, nie wiem jak mogłabym go jeszcze bardziej wyprostować?

Zatem KONIEC.

1,518

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

a ktory to u mnie dzien detoxu , przestalam liczyc, czytam ksiazke on nie kocha a ona za nim szaleje!!!! dramat , bo to jest o mnie:)

Myway, to była książka, która WSZYSTKO we mnie zmieniła i otworzyła mi oczy ... na wszystko, co się działo. Witam w klubie.

1,519 Ostatnio edytowany przez Kalinka29 (2011-08-06 14:25:41)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie Dziewczyny smile

Chciałam Wan o czymś powiedzieć. Wczoraj był dla mnie bardzo trudny, może nawet przełomowy dzień. Zrobiłam coś czego nie planowałam - wyszło zupełnie impulsywnie, a jednak czułam, że muszę. Po części to kwestia tego forum.

Tak jak pisałam M (ex) ostatnimi czasy nie dawał mi spokoju. Zaczął się ze mną usilnie kontaktować: pisać, dzwonić, prosić o spotkanie. Dwa razy się nawet przez ten czas spotkaliśmy. Poczułam, że znów emocje zaczynają buzować. Ta jego obecność zaczęła łechtać moje ego, nie wiem nawet jak to wyrazić. Po raz kolejny zaczęłam się wtapiać w to co już między nami było. Tak jak pisałam to tak jak niepijący alkoholik, który wypił jeden kieliszek, może dwa .... i prawie stoi nad przepaścią. Czułam, że jeszcze moment i "popłynę".
Czułam taką sprzeczność emocji/uczuć. Z jednej strony bardzo chciałam, żeby to trwało z drugiej strony strach, złość za tamto, moja godność i to jak podeptał moje uczucia. Nie uszanował ich.
Do czego zmierzam. Ostatecznie powiedziałam mu, że nie chcę z jego strony żadnego kontaktu. Żeby nie właził w moje życie z buciorami i przestał traktować mnie jak pionek na szachownicy swoje życia. Nie siliłam się na zbędne tłumaczenia jak bardzo mnie skrzywdził i pytania dlaczego teraz wraca. Rozmawialiśmy raptem 15 minut bo nie chciałam tego przeciągać.  To było zbyt trudne. Bo robiłam coś zgodnego z moim rozumem, sumieniem ale moje uczucia gdzieś się temu sprzeciwiały. Przez godzinę po tym wszystkim jak już wróciłam do domu siedziałam jak otępiała. Potem tyle o ile wzięłam się w garść, ale dzisiaj też jeszcze nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Wszystko w domu wykonuję mechanicznie, myślami jestem gdzie indziej.
Napisałam to wszystko bardzo nieskładnie, tak jak niepoukładane są moje emocje. Tysiąc myśli na sekundę. Wiem, że zrobiłam dobrze (jestem w zgodzie z samą sobą) ale czuję też smutek, trochę tęsknotę, żal, jakieś zawiedzione nadzieje. W sumie nie powinnam już ponad 5 miesięcy nie jesteśmy razem. Ale ten ostatni miesiąc, kiedy on wraca i zaczyna się zachowywać jak zbity pies zrobiło swoje. Jeszcze te jego słowa z wczoraj: "Przepraszam, wiem - to ja wszystko schrzaniłem, jestem kretynem, żałuję ....". Sęk w tym, że ja już w żadne słowo mu nie wierzę. Już raz się dałam na coś podobnego jak powyżej nabrać. I wtedy obiecałam sobie, że już nigdy wiec.  Wiec skąd ten żal ....

1,520

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Zielony_Domek napisał/a:
monia_3103 napisał/a:
hm... napisał/a:

Gratuluję odwagi
No nóżka na obcasie od ranu inaczej wygląda.
Kwestia przyzwyczajenia.
To samopoczucie coraz lepsze, hm...?

niestety nawet zakupy nie poprawiły mi nastroju sad mam nadzieję że się przyzwyczaje do obcasów,bo jak na razie to jak chodzę to z 1 nogi mi spadają-czyżbym miała mniejsza?

Najczęściej przy obcasach, wychodzi właśnie czy mamy równe stopy, pocieszę Cię, połowa populacji ma takie jak my, bowiem po zakupie 10cm szpilek do pracy jeden sukcesywnie mi spadał ze stopy.

Koniecznie kup zapiętki, to powinno rozwiązać problem smile


Kochane, ja mam dziś 7 dzień totalnej ciszy.
Lekko nie jest, ale nie mam potrzeby kontaktu, złość i żal za "te" konkretne słowa opadają, ale postanowienie nie odpuszcza, zatem teraz muszę radzić sobie ze swoimi strachami, obawami i tym wszystkim co ze sobą niesie samotność.

Choć w gruncie rzeczy byłam sama już od jakiegoś czasu, teraz jak opadają złudzenia jest chyba najgorzej.
Nadal podtrzymuję myśl: nie chcę się tak czuć jak tydzień temu gdy usłyszałam, że "moja praca nad sobą nic nie znaczy, że zawsze go wkurwiałam"

I co?
Wierzę, że mówił prawdę.

Ale ja ponad trzy lata trzymałam nazwijmy to dyplomatycznie (nie umaczam w to nawet kkzb) palec w dupie M, nie wiem jak mogłabym go jeszcze bardziej wyprostować?

Zatem KONIEC.

kochana i inne-wymieniłam buty na rozmiar mniejszy,buty i tak się rozejda,a tak przynajmniej nie będą mi spadać:) zawsze wymienić jeszcze mogę.

co do Ciebie Zielony Domku gratuluję wytrzymałości,jestem z Tobą. Ho ho ile razy ja słyszałam,że moje staranie się by być lepsza na nic się zdaje,gdyż i tak go wkurzam smile w końcu doszłam do wniosku,że R ma po prostu taka wizję mojej osoby, tej gorszej,tak jak ja tęskniłam za jego dobrymi cechami. A potem zdałam sobie sprawę,że nawet szef go wkurzył a i tak ja dostałam ochrzan i za co...? Po prostu musiał się na kimś wyżyć a ja byłam najbliżej... Z tym palcem to hmm ciekawe,ale wydaje mi się że dopiero kij by poczuli big_smile
jestem z Tobą,3mam kciuki wink

do mnie R napisał smsa z informacja,że już po remoncie. Uśmiechnęłam się,bo już dawno wiem,że zakończył go w moim mieszkaniu,ale jak widać długo zbierał się do przekazania mi tej informacji. Nie odpisałam,gdyż nie widzę potrzeby. Dostał raport, że wiadomość została dostarczona i to powinno mu wystarczyć big_smile ale jestem chamska-podoba mi się to tongue

1,521

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Witajcie Dziewczyny smile

Chciałam Wan o czymś powiedzieć. Wczoraj był dla mnie bardzo trudny, może nawet przełomowy dzień. Zrobiłam coś czego nie planowałam - wyszło zupełnie impulsywnie, a jednak czułam, że muszę. Po części to kwestia tego forum.

Tak jak pisałam M (ex) ostatnimi czasy nie dawał mi spokoju. Zaczął się ze mną usilnie kontaktować: pisać, dzwonić, prosić o spotkanie. Dwa razy się nawet przez ten czas spotkaliśmy. Poczułam, że znów emocje zaczynają buzować. Ta jego obecność zaczęła łechtać moje ego, nie wiem nawet jak to wyrazić. Po raz kolejny zaczęłam się wtapiać w to co już między nami było. Tak jak pisałam to tak jak niepijący alkoholik, który wypił jeden kieliszek, może dwa .... i prawie stoi nad przepaścią. Czułam, że jeszcze moment i "popłynę".
Czułam taką sprzeczność emocji/uczuć. Z jednej strony bardzo chciałam, żeby to trwało z drugiej strony strach, złość za tamto, moja godność i to jak podeptał moje uczucia. Nie uszanował ich.
Do czego zmierzam. Ostatecznie powiedziałam mu, że nie chcę z jego strony żadnego kontaktu. Żeby nie właził w moje życie z buciorami i przestał traktować mnie jak pionek na szachownicy swoje życia. Nie siliłam się na zbędne tłumaczenia jak bardzo mnie skrzywdził i pytania dlaczego teraz wraca. Rozmawialiśmy raptem 15 minut bo nie chciałam tego przeciągać.  To było zbyt trudne. Bo robiłam coś zgodnego z moim rozumem, sumieniem ale moje uczucia gdzieś się temu sprzeciwiały. Przez godzinę po tym wszystkim jak już wróciłam do domu siedziałam jak otępiała. Potem tyle o ile wzięłam się w garść, ale dzisiaj też jeszcze nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Wszystko w domu wykonuję mechanicznie, myślami jestem gdzie indziej.
Napisałam to wszystko bardzo nieskładnie, tak jak niepoukładane są moje emocje. Tysiąc myśli na sekundę. Wiem, że zrobiłam dobrze (jestem w zgodzie z samą sobą) ale czuję też smutek, trochę tęsknotę, żal, jakieś zawiedzione nadzieje. W sumie nie powinnam już ponad 5 miesięcy nie jesteśmy razem. Ale ten ostatni miesiąc, kiedy on wraca i zaczyna się zachowywać jak zbity pies zrobiło swoje. Jeszcze te jego słowa z wczoraj: "Przepraszam, wiem - to ja wszystko schrzaniłem, jestem kretynem, żałuję ....". Sęk w tym, że ja już w żadne słowo mu nie wierzę. Już raz się dałam na coś podobnego jak powyżej nabrać. I wtedy obiecałam sobie, że już nigdy wiec.  Wiec skąd ten żal ....

Kalinko czasami w życiu odnoszę wrażenie,że rzeczy niezaplanowane,a robione na spontanie są dla nas bardziej możliwe realizacji i przynoszą lepsze efekty... Przyznam,że Twoja rozmowa z ex mnie zadowoliła-pokazałas,że liczy się dla Ciebie Twoja osoba,a nie on. Że dla niego wiele zrobiłas a on tylko to zniszczył... Żałuję i przeprasza-standard,czuje że Cię traci i jak tonacy brzytwy się chwyta. Uważa że przepraszając wpłynie na Twoja decyzję,ale nie... Ty jesteś zdeterminowana i pewną swojej decyzji...
Nie dziwi mnie Twoje samopoczucie,możliwe że wynik żalu spowodowany jest tym,iż raz a porządnie usunęłas Jego ze swojego życia... Pomimo tego,że nie byliście razem kontakt był,teraz zniknie w pełni... Odrzucilas to do czego byłaś przywiązana przez dłuższy czas-teraz odczuwasz lek i strach czy podołasz wyzwaniu samotności (tzn bez niego). Wiadomo serce i rozum nie idą w parze,z czasem przejdziesz do tego do porządku dziennego... Najważniejsze że zdobyłas się na ten krok i zrobiłas coś co jest dla Ciebie najlepsze smile jestem z Ciebie dumna :*

1,522

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Kalinko czasami w życiu odnoszę wrażenie,że rzeczy niezaplanowane,a robione na spontanie są dla nas bardziej możliwe realizacji i przynoszą lepsze efekty... Przyznam,że Twoja rozmowa z ex mnie zadowoliła-pokazałas,że liczy się dla Ciebie Twoja osoba,a nie on. Że dla niego wiele zrobiłas a on tylko to zniszczył... Żałuję i przeprasza-standard,czuje że Cię traci i jak tonacy brzytwy się chwyta. Uważa że przepraszając wpłynie na Twoja decyzję,ale nie... Ty jesteś zdeterminowana i pewną swojej decyzji...
Nie dziwi mnie Twoje samopoczucie,możliwe że wynik żalu spowodowany jest tym,iż raz a porządnie usunęłas Jego ze swojego życia... Pomimo tego,że nie byliście razem kontakt był,teraz zniknie w pełni... Odrzucilas to do czego byłaś przywiązana przez dłuższy czas-teraz odczuwasz lek i strach czy podołasz wyzwaniu samotności (tzn bez niego). Wiadomo serce i rozum nie idą w parze,z czasem przejdziesz do tego do porządku dziennego... Najważniejsze że zdobyłas się na ten krok i zrobiłas coś co jest dla Ciebie najlepsze smile jestem z Ciebie dumna :*

Dokładnie Moniu,
czuję, że to KONIEC taki definitywny. I pierwszy raz w naszej (jego i mojej) historii to ja powiedziałam stop.
Dziękuję Ci za te słowa :* będę WAS teraz potrzebować bardziej niż dotychczas.

1,523

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Kalinko czasami w życiu odnoszę wrażenie,że rzeczy niezaplanowane,a robione na spontanie są dla nas bardziej możliwe realizacji i przynoszą lepsze efekty... Przyznam,że Twoja rozmowa z ex mnie zadowoliła-pokazałas,że liczy się dla Ciebie Twoja osoba,a nie on. Że dla niego wiele zrobiłas a on tylko to zniszczył... Żałuję i przeprasza-standard,czuje że Cię traci i jak tonacy brzytwy się chwyta. Uważa że przepraszając wpłynie na Twoja decyzję,ale nie... Ty jesteś zdeterminowana i pewną swojej decyzji...
Nie dziwi mnie Twoje samopoczucie,możliwe że wynik żalu spowodowany jest tym,iż raz a porządnie usunęłas Jego ze swojego życia... Pomimo tego,że nie byliście razem kontakt był,teraz zniknie w pełni... Odrzucilas to do czego byłaś przywiązana przez dłuższy czas-teraz odczuwasz lek i strach czy podołasz wyzwaniu samotności (tzn bez niego). Wiadomo serce i rozum nie idą w parze,z czasem przejdziesz do tego do porządku dziennego... Najważniejsze że zdobyłas się na ten krok i zrobiłas coś co jest dla Ciebie najlepsze smile jestem z Ciebie dumna :*

Dokładnie Moniu,
czuję, że to KONIEC taki definitywny. I pierwszy raz w naszej (jego i mojej) historii to ja powiedziałam stop.
Dziękuję Ci za te słowa :* będę WAS teraz potrzebować bardziej niż dotychczas.

i to duży krok milowy w całym Waszym związku,pozwoli Ci on zawalczyc o siebie itp. Potrzebujesz nas-my jesteśmy obok,nigdzie się nie wybieramy :*

1,524

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zielony domku smile to za ten koniec i szansę na nowe proponuję wznieść toast
i ściskam ciepło.

Hmmm... przychylam się, niedawno sporo schudłam, ale niechęć do kąpieli i wstyd przed pokazaniem się w stroju pozostały pomimo całkiem normalnego już wyglądu...
Też doszłam do wniosku, że całkowita przebudowa to podstawa smile
Nie da się na skróty, bo na skrótach i pogubić się można i o wypadek łatwo i ludzi nie ma, by do kogoś o pomoc zawołać...


Kalinka smile tak jak Monika napisała, cały nasz problem .....serce swoje, rozum swoje... Ja mam taką swoją teorię, że jak Pan Bóg tą Ewcię tworzył to ciut zagapił się i z emocjonalnością przesadził, żeby to zrekompensować dał po trochu do innych przymiotów tj. rozsądek, precyzja, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, odporność na ból...itd..
Więc dał na tyle, żeby i z czarnej dupy wyjść...

1,525

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

witajcie weekendowo:)



monia_3103 napisał/a:

Witam wszystkie:)

A więc Naniu metamorfoza się zaczęła... Wczoraj rozmawiałam z koleżanka,przejrzała moja szafę,uznała co zostawić a co nie (ogólnie dzięki mojemu błaganiu zgodziła się zostawić grube swetry na zimę) a tak pożegnałam się z kilkoma parami spodni,bluzek,butów... Właśnie wróciłam z zakupów-mam może buty-obcasy(panie miłosierny!! Przecież ja nigdy nie chodziłam na obcasach!!)

I jak sobie radzisz? smile...wysokie te obcasy?. Ja się przyznam, że też nie chodziłam nigdy....:( i niestety ze względu na kregosłup raczej odpada. Na szczęście w moim przypadku "dają rade" roznego rodzaju botki..a teraz latem balerinki albo rzymianki.
Ja też dzisiaj wyskoczyłam sobie na zakupy ciuchowe..ale oprócz szarej miniówki i fajnego topu nic mi w oczy nie wpadlo..tzn. wpadło, ale zaraz potem wpadła w oczy cena neutral, więc i u mnie tak sobie z poprawianiem humoru ciuchami.

1,526

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Katia  jak Twoja znajomość?, że sie rozwija to wiem , ale czy dopuszczas w ogole taką możliwośc zeby spotkac sie w tym Londynie? No i co z obecnym??

Z obecnym nie wiem..po tym zagadnieciu do mnie kilka dni temu na gg znów mam cisze. Niby mial gdzieś tam wyjechac w interesach, ale nic nie wiem..CISZA..
Ja go nie scigam i nawet nie mam ŻADNYCH odruchów żeby chwycić telefon i wysłac smsa.
Ale klamałabym pisząc, że mnie to nie "gryzie". Oczywiście weekend bardziej sprzyja takim myślom..same pewnie wiecie.
A gryzie mnie, bo się czuje jak jakaś zabawka..popsuta..niepotrzebna. No moze nie cały czas, ale jednak gdzieś to w środku tkwi i podżera podstępnie.

Nowa znajomość: ..no nie wiem co mam myśleć. Do Londynu na pewno nie będę latać, jeśli już to spotkam sie w Polsce i to na "moim terenie". Jak chce to niech sie wysili:). Od wczoraj mam nieco rzadszy kontakt (wyjechał na tydzien i ma utrudniony dostęp do netu). Może dobrze..bo za bardzo zaczął "wariować"...i zamiast mysleć o długiej podróży to miałam smsy i telefony z dworca, potem z autokaru, z lotniska...Nie zliczę tego, ale kończył ze mna rozmawiać przez kom. i chwile poźniej miałam już smsa od niego. Dziś sms, ze o mnie cały czas myśli (no ..przynajmniej ktoś myśli:)
Nie powiem, że to mnie nie "łechta" w jakiś sposób...a przede wszystkim wygania myśli od tego co mi się znów w życiu rypnęło. Dzięki temu stoję jakoś na nogach, "działam" troszke w domu, na wtorek umówiłam serwisanta do termy w łazience..i jeszcze troszkę mi zostało do ogarnięcia..ale daje radę:)

1,527 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-06 16:22:46)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Wiec skąd ten żal ....

Bo smutne jest rozstanie (samodzielne) z iluzjami, Kalinka. Będą jeszcze trudne momenty - on dzwoni, Ty nie odbierasz ale płaczesz bo z jednej strony dałabyś wszystko, żeby go usłyszeć a z drugiej jednak wiesz, że Ci nie wolno, bo ten układ Cię zniszczy, bo nie możesz już zaufać, a bez zaufania takie życie to nie życie z kimś tylko bycie z kimś, kogo tak naprawdę już nie znasz, nie wiesz, kim jest.
Niestety nasza mądra część głowy teraz jest smutną częścią głowy i bardzo chętnie pokolaborowałaby z tą głupszą, żeby wskrzesić trochę tamtej radości. Ale jej już nie będzie, bo zorientowałyśmy się, że tamta radość była sztucznym miodem - konsystencja ta sama ale wartości odżywczyć - zero.
Trzymaj się. Jesteśmy na tym samym etapie. To wreszcie my powiedziałyśmy - DOŚĆ.

1,528

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

witajcie weekendowo:)



monia_3103 napisał/a:

Witam wszystkie:)

A więc Naniu metamorfoza się zaczęła... Wczoraj rozmawiałam z koleżanka,przejrzała moja szafę,uznała co zostawić a co nie (ogólnie dzięki mojemu błaganiu zgodziła się zostawić grube swetry na zimę) a tak pożegnałam się z kilkoma parami spodni,bluzek,butów... Właśnie wróciłam z zakupów-mam może buty-obcasy(panie miłosierny!! Przecież ja nigdy nie chodziłam na obcasach!!)

I jak sobie radzisz? smile...wysokie te obcasy?. Ja się przyznam, że też nie chodziłam nigdy....:( i niestety ze względu na kregosłup raczej odpada. Na szczęście w moim przypadku "dają rade" roznego rodzaju botki..a teraz latem balerinki albo rzymianki.
Ja też dzisiaj wyskoczyłam sobie na zakupy ciuchowe..ale oprócz szarej miniówki i fajnego topu nic mi w oczy nie wpadlo..tzn. wpadło, ale zaraz potem wpadła w oczy cena neutral, więc i u mnie tak sobie z poprawianiem humoru ciuchami.

Moje kochane!!!!cóz obcasy to mój ulubiony temat i czuję sie w nim jak ryba w wodzie big_smile uwielbiam obcasy wrecz je kocham big_smile uwielbiam takie miedzy 8 a 10 cm uwielbiam klasyczne czarne szpilki, klapki na wysokim obcasie i oczywiście hit tego sezonu szpilki bez palcow..noga wygląda nieziemsko ale fakt ze w szpilkach trzeba umiec chodzić trzeba pieknie prostowac kolana podczas chodzenia zeby nie wyglądało to tak jakbysmy szły w zaciasnych butach smile ale kochane praktyka czyni mistrza smile mnie nauka zajęła kilka lat ale udało się, chociaz nie ukrywam ze troszke sie martwie ze mam na ich punkcie obsesje sad mam ich chyba z 50 par...

1,529 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-08-06 18:54:11)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Bardzo cieszą mnie Wasze wesołe nastroje.
W zasadzie oprócz Kalinki, która ma malutki kryzys, zauważam, że humorki ok.
W związku z powyższym zwrócę się do Kalinki: Kochana wydaje mi się, że to naturalny etap uwalniania się od toksyny. Przeszłaś tyle, dasz radę dalej. Przyjmij na drugie imię WYTRWAŁOŚĆ i będzie ok.

U mnie po tygodniu niewidzenia (J. miał popołudniówki) dziś widzenie i pytanie z jego strony: To kiedy sprzedajemy mieszkanie?
B.: A co zrobiłeś w tej sprawie?
J.: Ja? To przecież Ty chcesz tego wszystkiego. Na wszystko się już zgadzam i jeszcze źle? Co chcesz sprzedawać po rozwodzie?
B.: Jakie to ma znaczenie?
J.: To po co jeździsz i szukasz mieszkania? (chol..a nie wiem skąd wiem)
i sobie poszedł....


A tak nota bene: obcasy też lubię...
Chociaż haluksy i te sprawy , ale co tam...

1,530

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

U mnie po tygodniu niewidzenia (J. miał popołudniówki) dziś widzenie i pytanie z jego strony: To kiedy sprzedajemy mieszkanie?
B.: A co zrobiłeś w tej sprawie?
J.: Ja? To przecież Ty chcesz tego wszystkiego. Na wszystko się już zgadzam i jeszcze źle? Co chcesz sprzedawać po rozwodzie?
B.: Jakie to ma znaczenie?
J.: To po co jeździsz i szukasz mieszkania? (chol..a nie wiem skąd wiem)
i sobie poszedł....

Mnie to wygląda na temat "zastępczy" ..coś w rodzaju "zaczepki", żeby wyczuć aktualny klimat.

1,531 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-08-06 19:06:48)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu,
wiem. Dlatego nic sobie z tego nie robię. No, ok gdzieś tam coś zaboli, a ogólnie liczę tylko na siebie. Dla mnie to żadna nowość.

Jak u Ciebie prace remontowe?
Wielbiciel "odległościowy" odzywa się?

1,532

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

Bo smutne jest rozstanie (samodzielne) z iluzjami, Kalinka. Będą jeszcze trudne momenty - on dzwoni, Ty nie odbierasz ale płaczesz bo z jednej strony dałabyś wszystko, żeby go usłyszeć a z drugiej jednak wiesz, że Ci nie wolno, bo ten układ Cię zniszczy, bo nie możesz już zaufać, a bez zaufania takie życie to nie życie z kimś tylko bycie z kimś, kogo tak naprawdę już nie znasz, nie wiesz, kim jest.
Niestety nasza mądra część głowy teraz jest smutną częścią głowy i bardzo chętnie pokolaborowałaby z tą głupszą, żeby wskrzesić trochę tamtej radości. Ale jej już nie będzie, bo zorientowałyśmy się, że tamta radość była sztucznym miodem - konsystencja ta sama ale wartości odżywczyć - zero.
Trzymaj się. Jesteśmy na tym samym etapie. To wreszcie my powiedziałyśmy - DOŚĆ.

Amen Tarnetello. Przeczytałam to ze łzami w oczach. Jest dokładnie tak jak napisałaś. Wiem, że muszę to "uciąć" i nie mogę się cofnąć ani o kroczek, nie mogę  dać sobie już nawet prawa do zawahania. Wiem, że albo teraz albo nigdy. Tak czuje, albo już zawsze będę tęsknić i cierpieć. Muszę pożegnać się z tą iluzją, uśmiercić tę nadzieję, która w tym miesiącu ożyła. Nie chcę jej już dokarmiać nawet okruszkami. To takie dziwne uczucie: bo wiem, że robię dobrze, w końcu czuję, że podjęłam dojrzałą decyzję - ale jestem jakaś smutna, taka jakby "nieobecna". Dzień nie ma ranka, południa, wieczora, nie czuje uciekających minut. Taki bezczas, zawieszenie. Wiem, że od poniedziałku moje dni zaczną żyć naturalnym rytmem. Praca, dom, obowiązki, mama (szpital) itd. I praktycznie nic nowego od tego co miałam dotychczas. Ale ja czuję, że coś się definitywnie zmieniło. Tak jakbym odcięła pępowinę. Niby 5 m-cy nie byliśmy razem, ale to jest ten moment, że ja wiem, że już nic nie będzie.
Nawet po rozstaniu czułam, że to nie jest definitywne. Gdzieś w sobie cały czas pielęgnowałam tą "więź" łączącą nas, czy mieliśmy kontakt czy nie.

1,533

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Napisałam to wszystko bardzo nieskładnie, tak jak niepoukładane są moje emocje. Tysiąc myśli na sekundę. Wiem, że zrobiłam dobrze (jestem w zgodzie z samą sobą) ale czuję też smutek, trochę tęsknotę, żal, jakieś zawiedzione nadzieje. W sumie nie powinnam już ponad 5 miesięcy nie jesteśmy razem. Ale ten ostatni miesiąc, kiedy on wraca i zaczyna się zachowywać jak zbity pies zrobiło swoje. Jeszcze te jego słowa z wczoraj: "Przepraszam, wiem - to ja wszystko schrzaniłem, jestem kretynem, żałuję ....". Sęk w tym, że ja już w żadne słowo mu nie wierzę. Już raz się dałam na coś podobnego jak powyżej nabrać. I wtedy obiecałam sobie, że już nigdy wiec.  Wiec skąd ten żal ....

Żal, bo postawiłaś przysłowiową "kropkę nad i"...zamknęłaś drzwi, które do tej pory pozostawały jakby ciągle uchylone.
Szczerze Cie podziwiam. Wiem..ta walka między rozumiem a innymi emocjami. Ale naprawde w tym momencie dokonałaś podsumowania tego bilansu i wyszło Ci rozwiązanie. Właściwe rozwiązanie.
Kalinko...skoro nastąpił taki przełomowy moment, skoro teraz czujesz żal a nawet tęsknotę to ..dalej może być tylko lepiej.
Są sytuacje i relacje do których już nie ma powrotu. Coś się zmienilo w Twojej głowie, zmieniłaś się Ty sama..a emocje i uczucia to sentymenty za tym co było zanim się nie spieprzyło. Ale czasem tak sie spieprzy, że nie ma odwrotu.
Szukaj teraz drobnych nawet radości. I naprawdę tak jest, ze "to co nas nie zabije to nas wzmocni" (wiem to po sobie:)

1,534

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko,
przyjmij, że to chwilowy ból. Tak całkowicie pewnie nie da się zapomnieć, ale może zepchnąć do podziemi.
Wiesz, mówię, że wolę być sama niż samotna w związku.

1,535

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Moje kochane!!!!cóz obcasy to mój ulubiony temat i czuję sie w nim jak ryba w wodzie big_smile uwielbiam obcasy wrecz je kocham big_smile uwielbiam takie miedzy 8 a 10 cm uwielbiam klasyczne czarne szpilki, klapki na wysokim obcasie i oczywiście hit tego sezonu szpilki bez palcow..noga wygląda nieziemsko ale fakt ze w szpilkach trzeba umiec chodzić trzeba pieknie prostowac kolana podczas chodzenia zeby nie wyglądało to tak jakbysmy szły w zaciasnych butach smile ale kochane praktyka czyni mistrza smile mnie nauka zajęła kilka lat ale udało się, chociaz nie ukrywam ze troszke sie martwie ze mam na ich punkcie obsesje sad mam ich chyba z 50 par...

Buty - uwielbiam. Zwłaszcza wysokie. Jak kiedyś kalkulowałam to w miesiącu - kupuje średnio 3 pary butów. W tym małym mieszkanku są prawie wszędzie. Dobrze, że w korytarzu wielka szafa, a tam but na bucie. To tak marginesie, choć w sumie w temacie: kochać za bardzo .... buty big_smile

1,536

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Są sytuacje i relacje do których już nie ma powrotu.

Amen po raz kolejny.
Bardzo mi pomagacie tym co piszecie. To taka pigułka wzmacniająca dla mojej duszy. Dużo o tym nie mówię wśród znajomych, bo dla nich (M) to już temat zamknięty. Ale tutaj czuje takie zrozumienie moich emocji, i w dodatku wiecie jak to jest tak właśnie się czuć. Rozumiecie to dokładnie co do najdrobniejszej emocji.

Dziękuję Wam :*

1,537

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Katiu,
wiem. Dlatego nic sobie z tego nie robię. No, ok gdzieś tam coś zaboli, a ogólnie liczę tylko na siebie. Dla mnie to żadna nowość.

Betinko..ale to jest w sumie fajne..takie liczenie na siebie. Powiem Ci, że ja ostatnio znajduję dziką radochę w tym, że sobie sama radzę z wieloma rzeczami, w tym też z takimi wymagającymi "męskiej ręki".
Chociaż przyznaję, że Ty masz dużo trudniejsza sytuację..bo niejako jesteś ciągle "oko w oko", więc zdaję sobie sprawę że to jest co najmniej mało komfortowe wszystko. Wrzuć w sobie "olewacza" na to wszystko..


Betinka napisał/a:

Jak u Ciebie prace remontowe?
Wielbiciel "odległościowy" odzywa się?

Dziś prace porządkowe!!:)..Odszczurzyłam nieco chałupę..przez moją chorobę wszystko leżało odłogiem. Ale na dziś daję spokój co by się znów nie "zajeździć".
"Wielbiciel" odzywa się średnio co 2 godziny, mimo że wiem że nie bardzo może w tej chwili...a raczej odzywają się jego hormony:), Tak to z facetami jest..zwłaszcza, gdy nie mogą czegoś mieć już natychmiast (w tym momencie z powodu odległości), więc to dodatkowo nakreca...

A tak poza tym odezwała się moja psiapsióła, z którą sie nie widziałam ze 2 miesiące..Jutro do niej jade i już się ciesze na to spotkanie (żeby nie było że tylko chłopy mi w głowie:)

1,538

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:
katia72 napisał/a:

Są sytuacje i relacje do których już nie ma powrotu.

Amen po raz kolejny.
Bardzo mi pomagacie tym co piszecie. To taka pigułka wzmacniająca dla mojej duszy. Dużo o tym nie mówię wśród znajomych, bo dla nich (M) to już temat zamknięty. Ale tutaj czuje takie zrozumienie moich emocji, i w dodatku wiecie jak to jest tak właśnie się czuć. Rozumiecie to dokładnie co do najdrobniejszej emocji.

Dziękuję Wam :*

Bo my tu wszystkie na jednym wózku niejako jedziemy, więc te wszystkie rozterki są aż nadto dobrze znane.
Napisałam tu cos przed chwilą Betince..napiszę i Tobie: wrzuć "olewacza"..nie myśl, olej....bo stresy i smutki odbijają się i na zdrowiu i urodzie..Jeśli dziś nie dasz rady to jutro.

1,539

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Wrzuć w sobie "olewacza" na to wszystko..

"Olewacza" już dawno mam w sobie i to chyba też bardzo, ale to bardzo wkurza J. a ja mam to gdzieś.

katia72 napisał/a:

żeby nie było że tylko chłopy mi w głowie:)

No nie tylko chłopy - psiapsióły. forum i prace samodzielne...

1,540 Ostatnio edytowany przez Nania (2011-08-06 20:24:59)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kochane alez mnie dół dopadł taki ogólny sad wszystko po troche ech...

Kalinko trzymaj się!

1,541 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-06 21:00:03)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
takasobiemamuśka napisał/a:

Zielony domku smile to za ten koniec i szansę na nowe proponuję wznieść toast
i ściskam ciepło.

Hmmm... przychylam się, niedawno sporo schudłam, ale niechęć do kąpieli i wstyd przed pokazaniem się w stroju pozostały pomimo całkiem normalnego już wyglądu...
Też doszłam do wniosku, że całkowita przebudowa to podstawa smile
Nie da się na skróty, bo na skrótach i pogubić się można i o wypadek łatwo i ludzi nie ma, by do kogoś o pomoc zawołać...


Kalinka smile tak jak Monika napisała, cały nasz problem .....serce swoje, rozum swoje... Ja mam taką swoją teorię, że jak Pan Bóg tą Ewcię tworzył to ciut zagapił się i z emocjonalnością przesadził, żeby to zrekompensować dał po trochu do innych przymiotów tj. rozsądek, precyzja, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, odporność na ból...itd..
Więc dał na tyle, żeby i z czarnej dupy wyjść...

Jakaś dieta czy tak po prostu stres etc.?

Kalinko, mam wrażenie, że zrobiłaś dla siebie kawał dobrej roboty, to wielka rzecz. Wsaprcia ci nie zabraknie, a i sama świetnie sobie poradzisz. Jesteś już na tyle silna, że przyszedł ten czas, ten odpowiedni.

Matko, Nianiu gdzie ty trzymasz tyle butów. Kurcze, ja też tak chcę...

1,542 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-08-06 20:58:49)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Kochane alez mnie dół dopadł taki ogólny sad wszystko po troche ech...

wszystko po trochę...a powód nr 1? Co sie stało?

Mnie też szczerze mówiąc dziwnie jakoś..Jakby dwie osoby we mnie były - jedna ok..a druga..
Kluchę coś w gardle mam:(..gdzieś na wysokości obojczyków. Dziwne takie..fizyczne wręcz odczuwanie pewnych rzeczy.
Wiem, że nie powinnam analizować..ale samo się jakoś przewija przez myśli. Oczywiście chodzi o tą olewke i odsunięcie mnie (od jakiegoś miesiąca, albo nawet więcej aż nazbyt to wyraziste). I właśnie sobie uzmysławiam, że nie zauważałam tak naprawdę wiele istotnych sygnałów. A może nie chciałam (umysł nie przyjmował tego do wiadomości). Wczoraj coś mnie tkneło i sprawdziłam "od podszewki" dwa maile (od niego oczywiście). Jeden z marca, drugi sprzed miesiąca. Ten drugi wysyłany był z domu (bo ponoć żona z która był w separacji wyjechała..więc siedzial tam pilnując chałupy i córki). Zerknełam na ten mail z marca..Ta sama nazwa serwera dostawcy netu, co oznacza że oba maile na 99% wyszły z tego samego miejsca. A więc nie było żadnego wynajmowanego mieszkania..(biorę 1% poprawki na swoje luki w wiedzy w tym zakresie).

1,543

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:
takasobiemamuśka napisał/a:

Zielony domku smile to za ten koniec i szansę na nowe proponuję wznieść toast
i ściskam ciepło.

Hmmm... przychylam się, niedawno sporo schudłam, ale niechęć do kąpieli i wstyd przed pokazaniem się w stroju pozostały pomimo całkiem normalnego już wyglądu...
Też doszłam do wniosku, że całkowita przebudowa to podstawa smile
Nie da się na skróty, bo na skrótach i pogubić się można i o wypadek łatwo i ludzi nie ma, by do kogoś o pomoc zawołać...


Kalinka smile tak jak Monika napisała, cały nasz problem .....serce swoje, rozum swoje... Ja mam taką swoją teorię, że jak Pan Bóg tą Ewcię tworzył to ciut zagapił się i z emocjonalnością przesadził, żeby to zrekompensować dał po trochu do innych przymiotów tj. rozsądek, precyzja, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, odporność na ból...itd..
Więc dał na tyle, żeby i z czarnej dupy wyjść...

Jakaś dieta czy tak po prostu stres etc.?

Kalinko, mam wrażenie, że zrobiłaś dla siebie kawał dobrej roboty, to wielka rzecz. Wsaprcia ci nie zabraknie, a i sama świetnie sobie poradzisz.

Matko, Nianiu gdzie ty trzymasz tyle butów. Kurcze, ja też tak chcę...

Cześć Hm..to wcale nie jest taki smieszne kochana mam całą szafe w przedpokoju zawalaną bytami a jak konczy sie sezon to wywoze do mamy bo nie mam az tyle miejsca...w koncu są jeszcze buty moich dzieci smile wstyd sie przyznać ale buty to mój nałóg...to trwa od lat..

1,544 Ostatnio edytowany przez Nania (2011-08-06 21:12:11)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

Kochane alez mnie dół dopadł taki ogólny sad wszystko po troche ech...

wszystko po trochę...a powód nr 1? Co sie stało?

Mnie też szczerze mówiąc dziwnie jakoś..Jakby dwie osoby we mnie były - jedna ok..a druga..
Kluchę coś w gardle mam:(..gdzieś na wysokości obojczyków. Dziwne takie..fizyczne wręcz odczuwanie pewnych rzeczy.
Wiem, że nie powinnam analizować..ale samo się jakoś przewija przez myśli. Oczywiście chodzi o tą olewke i odsunięcie mnie (od jakiegoś miesiąca, albo nawet więcej aż nazbyt to wyraziste). I właśnie sobie uzmysławiam, że nie zauważałam tak naprawdę wiele istotnych sygnałów. A może nie chciałam (umysł nie przyjmował tego do wiadomości). Wczoraj coś mnie tkneło i sprawdziłam "od podszewki" dwa maile (od niego oczywiście). Jeden z marca, drugi sprzed miesiąca. Ten drugi wysyłany był z domu (bo ponoć żona z która był w separacji wyjechała..więc siedzial tam pilnując chałupy i córki). Zerknełam na ten mail z marca..Ta sama nazwa serwera dostawcy netu, co oznacza że oba maile na 99% wyszły z tego samego miejsca. A więc nie było żadnego wynajmowanego mieszkania..(biorę 1% poprawki na swoje luki w wiedzy w tym zakresie).

To niestety 99% ze to to samo miejsce...cóz czasem poprostu nie widzimy pewnych rzeczy, czasem jest nam wygodnie ich nie widzieć...

Nie wiem Katia...dzis ex snił mi się w nocy...
w sumie dzien spedziłam fajnie nad wodą, ale wróciłam i wrecz fizycznie zaczełam sie xle czuć...nie wiem czy to zwyczajny spadek formy czy tłumione od jakiegoś czasu emocje zwiazane z ex biorą górę...nie wiem sad

a z kolei ta nowa znajomość tez jakoś zaczeła sie szybciej toczyc..padła propozycja kawy...zaznaczam to ktos z drugiego końca Polski wiec szans na coś wiecej poza kawą nie ma....a usłyszałam wczoraj od niego a co jesli po tej kawie bedziemy za sobą tesknic jeszcze bardziej niż teraz?...cóż...nie odpowiedziałam nic...ja zwyczajnie na nic nie jestem jeszcze gotowa...boje sie ze nigdy nie bede sad

1,545

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

wstyd sie przyznać ale buty to mój nałóg...to trwa od lat..

Naniu, mogę się pod tym podpisać. U mnie to samo. Jesteś moją butkową pokrewną duszyczką smile

1,546

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nania drugi koniec Polski nic nie przekreśla. Gdy tylko będziesz chciała, gdy będziesz gotowa ....
U mnie muszą upłynąć lata świetlne zanim pomyślę o kimś innym na poważnie. Chcę oswoić samotność.

1,547 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-06 21:21:36)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

Kochane alez mnie dół dopadł taki ogólny sad wszystko po troche ech...

wszystko po trochę...a powód nr 1? Co sie stało?

Mnie też szczerze mówiąc dziwnie jakoś..Jakby dwie osoby we mnie były - jedna ok..a druga..
Kluchę coś w gardle mam:(..gdzieś na wysokości obojczyków. Dziwne takie..fizyczne wręcz odczuwanie pewnych rzeczy.
Wiem, że nie powinnam analizować..ale samo się jakoś przewija przez myśli. Oczywiście chodzi o tą olewke i odsunięcie mnie (od jakiegoś miesiąca, albo nawet więcej aż nazbyt to wyraziste). I właśnie sobie uzmysławiam, że nie zauważałam tak naprawdę wiele istotnych sygnałów. A może nie chciałam (umysł nie przyjmował tego do wiadomości). Wczoraj coś mnie tkneło i sprawdziłam "od podszewki" dwa maile (od niego oczywiście). Jeden z marca, drugi sprzed miesiąca. Ten drugi wysyłany był z domu (bo ponoć żona z która był w separacji wyjechała..więc siedzial tam pilnując chałupy i córki). Zerknełam na ten mail z marca..Ta sama nazwa serwera dostawcy netu, co oznacza że oba maile na 99% wyszły z tego samego miejsca. A więc nie było żadnego wynajmowanego mieszkania..(biorę 1% poprawki na swoje luki w wiedzy w tym zakresie).

Jak to zawsze wypoada miec oczy dookoła główy.

Nianiu może nowy pomyślał, że ty taka naiwna jesteś... Guuupi.

1,548

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Nania drugi koniec Polski nic nie przekreśla. Gdy tylko będziesz chciała, gdy będziesz gotowa ....
U mnie muszą upłynąć lata świetlne zanim pomyślę o kimś innym na poważnie. Chcę oswoić samotność.

Wiesz Kalinko u mnie chyba tez lata świetlne muszą minąć...narazie ja sie do niczego nie nadaje sad a z tymi butami to faktycznie masakra wydaje na nie majątek a jak przyjdzie jakis wyjazd gdzie trzeba jakies wygodne buty i na płaskim obcasie to u mnie takich poprostu brak big_smile

1,549

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Jedna para więcej nie zmieni wiele.
A tam nałóg, lepiej mieć 600 par butów niźli tyle samo panienek dla przykładu. Czyz nie?

1,550

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Czytając Wasze wypowiedzi, mam wrażenie, że przemawia przez Was jakaś przekora.
Wiem, co osiągnęłam - ale nie chcę się do tego przeznać,
Lubię siebie - ale może kiedyś byłam lepsza,
Chcę kogoś poznać - ale boję się dać sobie szansę,
Pragnę odciąć się od przeszłości - ale pogrążam się w myśleniu o niej,
.....................................................................................................................................................................................
Pozwólcie pomóc same sobie. Nie odrzucajcie tego, co niesie los, przypadek...

1,551

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

Kochane alez mnie dół dopadł taki ogólny sad wszystko po troche ech...

wszystko po trochę...a powód nr 1? Co sie stało?

Mnie też szczerze mówiąc dziwnie jakoś..Jakby dwie osoby we mnie były - jedna ok..a druga..
Kluchę coś w gardle mam:(..gdzieś na wysokości obojczyków. Dziwne takie..fizyczne wręcz odczuwanie pewnych rzeczy.
Wiem, że nie powinnam analizować..ale samo się jakoś przewija przez myśli. Oczywiście chodzi o tą olewke i odsunięcie mnie (od jakiegoś miesiąca, albo nawet więcej aż nazbyt to wyraziste). I właśnie sobie uzmysławiam, że nie zauważałam tak naprawdę wiele istotnych sygnałów. A może nie chciałam (umysł nie przyjmował tego do wiadomości). Wczoraj coś mnie tkneło i sprawdziłam "od podszewki" dwa maile (od niego oczywiście). Jeden z marca, drugi sprzed miesiąca. Ten drugi wysyłany był z domu (bo ponoć żona z która był w separacji wyjechała..więc siedzial tam pilnując chałupy i córki). Zerknełam na ten mail z marca..Ta sama nazwa serwera dostawcy netu, co oznacza że oba maile na 99% wyszły z tego samego miejsca. A więc nie było żadnego wynajmowanego mieszkania..(biorę 1% poprawki na swoje luki w wiedzy w tym zakresie).

Jak to zawsze wypoada miec oczy dookoła główy.

Nianiu może nowy pomyślał, że ty taka naiwna jesteś... Guuupi.

Oj głuuuupi głupi i to bardzo...

1,552

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Czytając Wasze wypowiedzi, mam wrażenie, że przemawia przez Was jakaś przekora.
Wiem, co osiągnęłam - ale nie chcę się do tego przeznać,
Lubię siebie - ale może kiedyś byłam lepsza,
Chcę kogoś poznać - ale boję się dać sobie szansę,
Pragnę odciąć się od przeszłości - ale pogrążam się w myśleniu o niej,
.....................................................................................................................................................................................
Pozwólcie pomóc same sobie. Nie odrzucajcie tego, co niesie los, przypadek...

Oj betinko nie wiem czemu tak sie dzis czuje...ale jest dokładnie tak jak napisałaś ...dokładnie tak sie dzis czuje...nic dodac nic ująć...

1,553

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu,
nie docenił Cię. Co ma wisieć nie utonie - prawda zawsze na wierzch wyjdzie.

1,554 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-06 21:39:38)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Czytając Wasze wypowiedzi, mam wrażenie, że przemawia przez Was jakaś przekora.
Wiem, co osiągnęłam - ale nie chcę się do tego przeznać,
Lubię siebie - ale może kiedyś byłam lepsza,
Chcę kogoś poznać - ale boję się dać sobie szansę,
Pragnę odciąć się od przeszłości - ale pogrążam się w myśleniu o niej,
.....................................................................................................................................................................................
Pozwólcie pomóc same sobie. Nie odrzucajcie tego, co niesie los, przypadek...

to się zgadza, ja bym jednak trochę zmieniła jeśli pozwolisz

Lubię siebie - ale mam obawy i nieraz nie jest to na 100 %
I to co się dzieje nieraz przynosi sytuację kiedy się waham.
Wierzę w siebie, ale jest ale. Wiem, że potrafię coś zrobić dobrze, ale kiedy jest gorszy dzień...
Chcę poznać kogoś, poznaję kogoś, ale nie pozwalam mu się zbliżyć, bo mam obawy jaki będzie. Nie chcę kolejnej krzywdy.
myślenie o przeszłości odchodzi z czasem, a nawet kiedy się sporadycznie zjawi to nie przeżywam na powrót.

Fajny tekst znalazłam

"W życiu chodzi o to, żeby być niemożliwym"

i

"Mężczyzn możesz analizować, kobiety tylko podziwiać"

1,555

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mam jeszcze jedno

"Prawda, że wielu mężczyzn nie znajduje w małżeństwie tego, czego pragnęli. Ale prawdą jest też, że nierzadko spotyka ich los, na jaki zasłużyli."

1,556

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:
Betinka napisał/a:

Czytając Wasze wypowiedzi, mam wrażenie, że przemawia przez Was jakaś przekora.
Wiem, co osiągnęłam - ale nie chcę się do tego przeznać,
Lubię siebie - ale może kiedyś byłam lepsza,
Chcę kogoś poznać - ale boję się dać sobie szansę,
Pragnę odciąć się od przeszłości - ale pogrążam się w myśleniu o niej,
.....................................................................................................................................................................................
Pozwólcie pomóc same sobie. Nie odrzucajcie tego, co niesie los, przypadek...

to się zgadza, ja bym jednak trochę zmieniła jeśli pozwolisz

Lubię siebie - ale mam obawy i nieraz nie jest to na 100 %
I to co się dzieje nieraz przynosi sytuację kiedy się waham.
Wierzę w siebie, ale jest ale. Wiem, że potrafię coś zrobić dobrze, ale kiedy jest gorszy dzień...
Chcę poznać kogoś, poznaję kogoś, ale nie pozwalam mu się zbliżyć, bo mam obawy jaki będzie. Nie chcę kolejnej krzywdy.
myślenie o przeszłości odchodzi z czasem, a nawet kiedy się sporadycznie zjawi to nie przeżywam na powrót.

hm...nie mam nic przeciwko, że trochę zmieniłaś. Jednak, przynajmniej moim zdaniem pojawiło się za dużo "ale" jako usprawiedliwienie.

1,557

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Trzeba je wymazać i Twoje i moje i wychodzi
Wiem co osiągnęłam, jestem tego świadoma i będę konsekwentna
Lubię siebie!!!
Poznam kogoś i będę szczęśliwa (bo jestem szczęśliwa, a nie będę dzięki komuś)
Odciełam się od przeszłości (ewentualnie odcinam się od przeszłości)

Koniec kropka

Nie stosujemy zasady "Chciałabym, a boje się"

smile

1,558

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Mam jeszcze jedno

"Prawda, że wielu mężczyzn nie znajduje w małżeństwie tego, czego pragnęli. Ale prawdą jest też, że nierzadko spotyka ich los, na jaki zasłużyli."

hahaha dobre Hm... w kwestii humoru ale oczywiscie nie tylko zawsze mozna na ciebie liczyc smile

p.s.  z Twoich kawałów na drugim wątku usmiałąm sie do łez smile

DZIEWCZYNY TAK SIE CIESZE ZE JESTESCIE!!!!

1,559

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Teraz - REWELACJA

hm...jesteś genialna

Jednak nie ma to jak zrozumienie kobiety przez kobietę.
Nie działa w zestawie kobieta - facet.
No, może jakieś wyjątki, jak w każdej regule, ale świczek brak, coby ich szukać....

1,560

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kurcze. Ja czuję się tutaj jak w domu. Ciągnie mnie do Was. Zawsze dojdziemy razem do jakiegoś konstruktywnego wniosku. Tyle mam radości.
Oby to trwało jak najdłużej. Poza innymi sprawami, które się rozwiążą dzięki naszej kreatywności, tak?

To bardzo mi miło Nianiu. Betinko.

:*

Posty [ 1,496 do 1,560 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 22 23 24 25 26 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024