Moniu, tak jest na początku że widzisz tylko swoje potencjalne winy, powtarzam potencjalne. Tak ci się gdzieś tam zakodowało i nie potrafisz tego zobaczyć inaczej. Myślę, że podstawą jest konieczność odizolowania, wyłączenia się. Jeśli ci to pomoże weź kartkę i wypisz sobie przejrzyście jaki był dla Ciebie on. Jakie krzywdy ci zrobił i ile razy przyjdą Ci do głowy te nierealne wyobrażenia czytaj kartkę. Musisz swój umysł atakować kontrą. Jeśli twój zdrowy rozsądek chce się uwolnić, a środek nie chce to taki plan powinien zdziałać. Bo nałóg i uzależnienie to walka z samym sobą, jedno chce a drugie wie, że to jest niedobre, krzywdzące, że to boli.
Nianiu, myślę, że Tobie to też powinno pomóc. Taki rachunek jego sumienia wobec Was.
Ja nie pisałam tego, bo wszystkie rzeczy mi przeglądał, ale miałam zakodowane w podświadomości i kiedy przychodził czas otwierałam tą "szufladę z apteczką".
Bo on powinien poczuć, że jest Wam do niczego nie potrzebny, niech wie, że o nim nie myślicie (a czy myślicie to Wasza wewnętrzna sprawa).
A jeśli chodzi o sny to są emocje zakorzenione w naszej podświadomości, umysł je wyrzuca, oczyszcza się, nie każdy sen coś znaczy. Według teorii Freuda wszelkie podłużne rzeczy jakie śnimy typu np. kije, parasole symbolizują narządy płciowe męskie, a rzeczy typu skrzynie, szafki pudła damskie. We śnie nie ma cenzury, mięśnie inaczej pracują, nic nas nie lokuje. A o do emocji musimy je odreagowywać, bo nie ma nic gorszego niż tłumione emocje, pewne jest, że po kumulacji wybuchną. Ale to nie znaczy, że jak emocje wyrzucimy to nie będziemy śnić. Sny to ciekawe rzeczy są i nikt nie może wiedzieć co któryś znaczy, to tylko przypuszczenia. Sny można kontrolować, jak sobie zaplanujemy, żeby coś wyśnić to potrafi się czasem udać. Mnie się udało przynajmniej.