Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 2,850 ]

911

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Również sie dołączam do życzeń dla naszej myway:)
Kochana..lwiego serca!..lwiej siły i odwagi!. A przede wszystkim spokoju i uśmiechu:)
Przesyłam dużo slońca:)

Katia jak zdrówko??? i nowe "milion dolarów"?:-))))))))))))

Zobacz podobne tematy :

912 Ostatnio edytowany przez Nania (2011-07-29 08:25:39)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
katia72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

a on zawalił kolejny raz w poważnej sprawie  a to jest sarkastyczne i ocieka uprzejmością,, dlatego go to uderzy" a po chwili dodała "boje się jego reakcji, może się obrazić i się wiecej do mnie nie odezwać"

Ech załamka, z jednej strony fajnie dziewczyna widzi błąd faceta a z drugiej już się boi... Typowa MY... Prawda dziewczyny - my również podobnie reagowałyśmy...

ale to i tak się rozp...i. Chyba, że on obrośnie w pióra i bedzie mu tak dobrze jak ona za nim lata.
A jaka była jego reakcja po tym smsie? Jak sie domyślam żadna?

Dokładnie Katiu żadna,milczy jak zaklęty!! A ona mi przez całą noc pisze smsy jak to się martwi o niego itp, że boi sie iż on się wkurzył itp.. Chore, ale przecież ja też się bałam czy moimi słowami nie wkurzę R. Teraz mi to wisi...

Witam serdecznie dziewczynki, jak humorki dziś? Ja przyznam mam taki sobie. Powód - nocne rozmowy z kuzynką, myślałam, że dziewczynie nie przetłumaczę. Gdzieś po 3 był ostatni telefon i jej żale i chęci przeproszenia go... No cóż... Zobaczymy co on zrobi...

Pozdrawiam serdecznie w ten pochmurny jak u mnie dzionek i życzę miłego dnia wink

P.S. I ja się dołączam do życzonek dziewczyn big_smile

Robiłam dokładnie tak samo....szkoda dziewczyny...wiesz Monia z tym że totalnie ucięłam kontakt ze swoim ex to w dużej mierze Twoja zasługa...poszłam w Twoje ślady i cóż scenariusz sie powtarza teraz smsy telefony do parcy dobrze ze ide na urlop to juz mnie tu w pracy nie zastanie i wiesz kiedyś pewnie by mnie to cieszyło teraz mam to gdzieś dzieki Wam i ksiązkom ktore przez te dwa tygodnie przeczytałam:-)))
Teraz wiem ja mam problem ale on też ma problem ze sobą tyle ze ja nie jestem taka ignorantką jak on...widzę swoj problem i probuje nad nim pracować..

Buziaki dla Wszystkich i duzo duuuużo słonca:-)))))

913

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Dokładnie Katiu żadna,milczy jak zaklęty!! A ona mi przez całą noc pisze smsy jak to się martwi o niego itp, że boi sie iż on się wkurzył itp.. Chore, ale przecież ja też się bałam czy moimi słowami nie wkurzę R. Teraz mi to wisi...

Witam serdecznie dziewczynki, jak humorki dziś? Ja przyznam mam taki sobie. Powód - nocne rozmowy z kuzynką, myślałam, że dziewczynie nie przetłumaczę. Gdzieś po 3 był ostatni telefon i jej żale i chęci przeproszenia go... No cóż... Zobaczymy co on zrobi...

Ja myślę, że ona "zakończyła" tą relacje..a jeśli nawet nie zakończyła to spowodowała początek końca. Zaczeła być mało "wygodna", bo się czepia. A tego sarkazmu w smsie jak nic faceci nie rozumieją!. Czepia się i już..Nie wiadomo o co.  Daję głowę, że absolutnie się nie wkurzył, co najwyżej stwierdził że czas zwijać żagle. Gdyby go to naprawdę ruszyło reakcja byłaby natychmiastowa ("ależ kochanie..nie czepiaj się..coś mi wypadło..babcia w szpitalu, kolega w potrzebie, powódź, pożar. Nie złośc się..jutro się umówimy, będzie miło").
Chyba, że jest wyjątek..facet przemyśli, dotrze do mózgownicy, ale najpierw będzie chciał przeczekać "burze", bo widzi że się zezłościła..ale do końca nie wie o co (przecież meble nie zając..nie uciekną).

A ja dziś wstałam..fizycznie trochę lepiej (z każdym dniem o jeden stopień..), ale za to psychicznie jakoś dziwnie. Naszły mnie pewne refleksje odnośnie facetów..ale to może za chwile napisze.

914

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Dokładnie Katiu żadna,milczy jak zaklęty!! A ona mi przez całą noc pisze smsy jak to się martwi o niego itp, że boi sie iż on się wkurzył itp.. Chore, ale przecież ja też się bałam czy moimi słowami nie wkurzę R. Teraz mi to wisi...

Witam serdecznie dziewczynki, jak humorki dziś? Ja przyznam mam taki sobie. Powód - nocne rozmowy z kuzynką, myślałam, że dziewczynie nie przetłumaczę. Gdzieś po 3 był ostatni telefon i jej żale i chęci przeproszenia go... No cóż... Zobaczymy co on zrobi...

Ja myślę, że ona "zakończyła" tą relacje..a jeśli nawet nie zakończyła to spowodowała początek końca. Zaczeła być mało "wygodna", bo się czepia. A tego sarkazmu w smsie jak nic faceci nie rozumieją!. Czepia się i już..Nie wiadomo o co.  Daję głowę, że absolutnie się nie wkurzył, co najwyżej stwierdził że czas zwijać żagle. Gdyby go to naprawdę ruszyło reakcja byłaby natychmiastowa ("ależ kochanie..nie czepiaj się..coś mi wypadło..babcia w szpitalu, kolega w potrzebie, powódź, pożar. Nie złośc się..jutro się umówimy, będzie miło").
Chyba, że jest wyjątek..facet przemyśli, dotrze do mózgownicy, ale najpierw będzie chciał przeczekać "burze", bo widzi że się zezłościła..ale do końca nie wie o co (przecież meble nie zając..nie uciekną).

A ja dziś wstałam..fizycznie trochę lepiej (z każdym dniem o jeden stopień..), ale za to psychicznie jakoś dziwnie. Naszły mnie pewne refleksje odnośnie facetów..ale to może za chwile napisze.

Ciesze sie Katia ze troszke lepiej ściskam Cie mocno:-))

915 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-29 08:34:12)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Naniu, martwiłaś się o mnie? Jak miło. Nic, złego u mnie się nie dzieje.. Postanowiłam troszkę mniej swoje życie uzależniać od komputera.
Bardzo się cieszę z poprawy Twego samopoczucia, sukcesów w pracy oraz pozytywnego myślenia.

Moniu, wydaje mi się, że Twoje wątpliwości i załamanie wynika z niedzielnej rozmowy z R. Czyż nie jest tak, że pojawiły się pytania: a może spróbuję?...ale się boję; a może dam mu szansę i zostaniemy przyjaciółmi?...ale co z tego może wyniknąć, czy tego chcę?
A jak dam mu palec może będzie chciał całą rękę? Jak na to pozwolę, okażę się słaba, sama dla siebie?Na ile zrozumiał mój przekaz niedzielny? Chcę zadzwonić, aby się o tym przekonać?

Katiu, jak dzisiejsze samopoczucie?

Myway, poczytaj Twoje wczorajsze posty skierowane do Moniu i wykorzystuje własne rady dla siebie.

hm...nie łam się. Zacznij chociaż od pół etatu, łap zlecenia i co wpadnie w ręce, byle jakaś kasa była. Kochana, w tej chwili pracuję na cały etat, a ma nie wiele ponad 1000 na rękę.

Maxi, Water odpoczywacie?

Kalinko, jak Mama?


Zanim spłodziłam tego posta, Wy już tyle napisałyście...
Katiu, cieszę się, że dziś fizycznie lepiej. A myśli jakieś tam, spowodowane pewnie unieruchomieniem i masz czas na refleksje. Nie analizuj za dużo...

916

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
katia72 napisał/a:

Również sie dołączam do życzeń dla naszej myway:)
Kochana..lwiego serca!..lwiej siły i odwagi!. A przede wszystkim spokoju i uśmiechu:)
Przesyłam dużo slońca:)

Katia jak zdrówko??? i nowe "milion dolarów"?:-))))))))))))

dziewczyny..jakie Wy jesteście kochane..:). Dzięki za to zainteresowanie, bo tak naprawdę jesteście jedynymi osobami, które się tym interesują.
Powolutku..powolutku..ale jest lepiej.

A nowe "milion dolarów". zachowuje się w sposób bardzo typowy, wręcz schematyczny. To jest typ faceta, który najbardziej lubuje się w polowaniach i czym trudniej tym bardziej go to wciąga (taki będzie miesiącami urabiał)...a ze mną w tej chwili jest mega-trudno, w zasadzie niemożliwe. Ale jest inteligentny, sporo się dowiaduje o życiu w Skandynawii, skorzystałam z rady na temat mojego auta...Troszkę odganiam myśli..naszły mnie też jakieś refleksje na temat facetów.

917 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-07-29 08:50:46)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Zanim spłodziłam tego posta, Wy już tyle napisałyście...
Katiu, cieszę się, że dziś fizycznie lepiej. A myśli jakieś tam, spowodowane pewnie unieruchomieniem i masz czas na refleksje. Nie analizuj za dużo...

Po prostu spojrzałam na coś trzeźwo.
Wiesz Betinka..jak moja koleżanka, a właściwie przyjaciółka miała jeden zabieg pod narkozą i nie odzywała sie potem długo to naprawdę szalałam z niepokoju - mimo tego że ona ma męża, rodziców, rodzine. Zwyczajnie się cholernie martwiłam i aż nie mogłam pracować. Nie chciałam dzwonić, bo ona w szpitalu, nie wiedziałam jak się miewa po tej narkozie..umowiłyśmy się, że ona sie odezwie jak już będzie "po". Gdy zadzwoniła dzień później to dosłownie kamień (nie! głaz!) zleciał mi z serca.
To są dla mnie proste, oczywiste sprawy..i nie chodzi o bycie facetem, kobietą..ale zwyczajnie człowiekiem.
Za kilka godzin miną 2 doby od czasu kiedy poinformowałam "mojego", że jestem uziemiona w domu i nie moge chodzić. Zero zapytania. Nawet jak ma nadal wyłączony telefon...Ja bym kupiła karte do tel. za 5 zł..na jednego smsa wystarczy.
Nie wiem czy mi jest przykro..może nawet nie..ale moje wnioski na temat świata są takie sobie.

918

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Betinka napisał/a:

Zanim spłodziłam tego posta, Wy już tyle napisałyście...
Katiu, cieszę się, że dziś fizycznie lepiej. A myśli jakieś tam, spowodowane pewnie unieruchomieniem i masz czas na refleksje. Nie analizuj za dużo...

Po prostu spojrzałam na coś trzeźwo.
Wiesz Betinka..jak moja koleżanka, a właściwie przyjaciółka miała jeden zabieg pod narkozą i nie odzywała sie potem długo to naprawdę szalałam z niepokoju - mimo tego że ona ma męża, rodziców, rodzine. Zwyczajnie się cholernie martwiłam i aż nie mogłam pracować. Nie chciałam dzwonić, bo ona w szpitalu, nie wiedziałam jak się miewa po tej narkozie..umowiłyśmy się, że ona sie odezwie jak już będzie "po". Gdy zadzwoniła dzień później to dosłownie kamień (nie! głaz!) zleciał mi z serca.
To są dla mnie proste, oczywiste sprawy..i nie chodzi o bycie facetem, kobietą..ale zwyczajnie człowiekiem.
Za kilka godzin miną 2 doby od czasu kiedy poinformowałam "mojego", że jestem uziemiona w domu i nie moge chodzić. Zero zapytania. Nawet jak ma nadal wyłączony telefon...Ja bym kupiła karte do tel. za 5 zł..na jednego smsa wystarczy.
Nie wiem czy mi jest przykro..może nawet nie..ale moje wnioski na temat świata są takie sobie.

Obiecał Ci, że w piątek się skontaktuje...i jak rozumiem nic. Żal, wściekłość i zwyczajne rozczarowanie...?
Chodzi Ci o takie ludzkie, proste zainteresowanie i doskonale to rozumiem.

919

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Obiecał Ci, że w piątek się skontaktuje...i jak rozumiem nic. Żal, wściekłość i zwyczajne rozczarowanie...?
Chodzi Ci o takie ludzkie, proste zainteresowanie i doskonale to rozumiem.

Dokładnie ...nic..A niby taki altruista, dla którego liczą się przyjaźnie, pomoc innym. Taką otoczkę siebie stworzył, a po kilku miesiącach zmiana właściwie o 180st. I to nie tylko w tej sytuacji. Mam wrażenie, że zadaje sie w tej chwili zupełnie z innym człowiekiem...i chyba tym "prawdziwym", a tamto był blef?..

920 Ostatnio edytowany przez Kalinka29 (2011-07-29 09:45:07)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie,
po pracy biegam do szpitala także brak mi czasu aby Was nawet tak dokładnie poczytać. A co dopiero coś doradzić i pisać. Wybaczcie smile
Przeczytałam pobieżnie: Monia - gratuluję autka! To chyba dziś ten wielki dzień big_smile
A co do telefonu do R: jeśli odczuwasz taką potrzebę i jednocześnie wiesz, że Ci to nie zaszkodzi to czemu nie. Obyś tylko nie musiała się odgruzowywać. Ja wiem, że do każdej decyzji trzeba dojrzeć samemu - nawet do tej o definitywnym rozstaniu i ucięciu kontaktu. Są dziewczyny, którym zajęło to nawet kilka lat. Nie można nikogo za to potępiać, każdy musi dojść do swojej przysłowiowej ściany sam.

Katia kochana - martwię się o Ciebie. Intuicyjnie wyczuwam, że u Ciebie bardzo kiepsko z samopoczuciem. Czujesz się bardzo rozczarowana jego postawą czy już to przetrawiłaś ??? Uściski :*

Myway,
ale zmiana nastawienia. Po prostu ta lwica się w Tobie odezwała. Brawo!

Hm..., kłopoty finansowe są niezwykle frustrujące. Współczuję, ale zawsze są jakieś szanse na zmianę. Nie znam Twojej sytuacji konkretnie, także trudno mi poradzić. Dziewczyny podsunęły niezłe rady. W kwestii pieniędzy czasem wszystko szybko się zmienia: ja miałam 4 lata temu taki traf z pracą. Z tej kiepskiej, którą jeszcze wtedy miałam trafiłam wreszcie na coś przyzwoitego. Nie można się poddawać ani tracić nadziei - czasem zmiana przychodzi jak zupełnie się jej nie spodziewasz. Tak było u mnie.

PS. Z mamą nie jest najgorzej. Pewnie jeszcze ok 2 tyg. poleży w szpitalu. A potem znów do domu i za jakiś czas operacja, bez której się jednak nie obędzie. Dziękuje za zainteresowanie smile

Mój ex coś nie odpuszcza kontaktu ze mną. Pisze, dzwoni ..... Ja szczęście w nieszczęściu nie mam czasu na rozmowy z nim (i zbytniej ochoty w tym momencie) więc problem z głowy. Odpisałam na jednego sms-a i tyle. Nawet mu nie pisałam o mamie, nie chcę zacząć mu się zwierzać. Zresztą nie ciągnie mnie do tego. Może został sam i szuka sobie "zapchajdziury" a może rzeczywiście tęskni. Nie wiem czy to z powodu sytuacji z mamą ale naprawdę mnie to nie obchodzi. Nie wiem tylko czy to z uwagi, że mam inne rzeczy na głowie, czy naprawdę odpuściłam po tym chwilowym amoku. Czasem jak mamy za dużo czasu - to przesadnie zbyt wiele analizujemy, szukamy dziury w całym, zaczynamy robić głupstwa.
Jak narazie na takowe nie mam czasu i Alleluja!

Miłego dnia! Jesteście WSPANIAŁE smile

921

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Betinko, zapomniałam zapytać. Jak Twoje sprawy ???
Radzisz innym a o sobie zapominasz wspomnąć. Pozdrawiam smile

922

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Taaaaa, odpoczywam...
Dzis w programie ukladanie puzzli czyli meble do biura. Ile zrobie tyle zrobie, jutro mam pomocnikow przyjaciol wiec jakby co - dokoncza wink Chcialabym juz te wszystkie biurowe klamory wladowac w odpowiednie miejsca i oproznic pudelka.
Warsztat juz stoi na swoim docelowym miejscu, ale daleko mu do pelnej organizacji.
Wieczoram, jak zaplanowalam, zrobilam swiatlo za pomoca wody (umylam okno w salonie). Parapet frontowy prosi sie o pomalowanie biala farba.
A puzzle po robocie rozlozylam i podumalam nad nimi zdziebko, bo skladac to mi sie za cholere nie chcialo wink
Mysle wiec, co by jutro zaplanowac skoro mam wyrobnikow od rana - moze polki na pietrze? Moglabym jechac dzisiaj do miasta i je kupic, tylko wpierw musze wymierzyc. Sa we flatpackach to do samochodu wejda. Przy okazji kupilabym tez wieszak stojacy na ubrania.
Potrzebuje tez 10l farby zewnetrznej do muru ogrodowego, nie bylo mojego koloru i byc moze kupie podobny.
W poniedzialek wyjezdzam odebrac syna z obozu, wracam w piatek wieczorem i cos by mozna przez weekend pomalowac (jak pogoda pozwoli).

923

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Betinko, zapomniałam zapytać. Jak Twoje sprawy ???
Radzisz innym a o sobie zapominasz wspomnąć. Pozdrawiam smile

Tak ja właśnie tez tak uważam że wykazuje tyle empatii na tym forum, jest tu takim dobrym duszkiem, ale też zaczęłam sie martwic ze u Betinki cos nie tak, radzi innym a miałam wrażenie że zapomina o sobie...ale wiem juz że wszystko ok.!!! to silna i mądra kobietka!

Kalinko dużo siły Ci życze Tobie i Twojej mamie:-)))

924

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Taaaaa, odpoczywam...
Dzis w programie ukladanie puzzli czyli meble do biura. Ile zrobie tyle zrobie, jutro mam pomocnikow przyjaciol wiec jakby co - dokoncza wink Chcialabym juz te wszystkie biurowe klamory wladowac w odpowiednie miejsca i oproznic pudelka.
Warsztat juz stoi na swoim docelowym miejscu, ale daleko mu do pelnej organizacji.
Wieczoram, jak zaplanowalam, zrobilam swiatlo za pomoca wody (umylam okno w salonie). Parapet frontowy prosi sie o pomalowanie biala farba.
A puzzle po robocie rozlozylam i podumalam nad nimi zdziebko, bo skladac to mi sie za cholere nie chcialo wink
Mysle wiec, co by jutro zaplanowac skoro mam wyrobnikow od rana - moze polki na pietrze? Moglabym jechac dzisiaj do miasta i je kupic, tylko wpierw musze wymierzyc. Sa we flatpackach to do samochodu wejda. Przy okazji kupilabym tez wieszak stojacy na ubrania.
Potrzebuje tez 10l farby zewnetrznej do muru ogrodowego, nie bylo mojego koloru i byc moze kupie podobny.
W poniedzialek wyjezdzam odebrac syna z obozu, wracam w piatek wieczorem i cos by mozna przez weekend pomalowac (jak pogoda pozwoli).

pozdrowionka Water:-))))) pogody Ci życzę coby sie malowanko udało:-))))

925 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-29 11:23:06)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
Kalinka29 napisał/a:

Betinko, zapomniałam zapytać. Jak Twoje sprawy ???
Radzisz innym a o sobie zapominasz wspomnąć. Pozdrawiam smile

Tak ja właśnie tez tak uważam że wykazuje tyle empatii na tym forum, jest tu takim dobrym duszkiem, ale też zaczęłam sie martwic ze u Betinki cos nie tak, radzi innym a miałam wrażenie że zapomina o sobie...ale wiem juz że wszystko ok.!!! to silna i mądra kobietka!

Kochane, Duszyczki jesteście! A jak trafnie potrafią człowieka rozszyfrować...Aż się boję...Chyba zniknę z forum...Żartuję...

Wiecie, ze mną to jest tak, że udzielanie rad pomaga mi samej. Piszę, potem czytam i wyciągam wnioski dla siebie.

926 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-29 11:42:15)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

hm... ja bym ci nawet te stowke podeslala;) ale wiesz co, jak nie masz stowki, to wypelnij sobie przekaz pocztowy do siebie z jakas fajna sumka pieniedzy i nos go w portfelu!!! cos cie trzyma w tej biedzie, ale martwienie sie o brak kasy, powoduje tylko jej brak, nie koncentruj sie na tym czego nie ma. staraj sie zauwazac w okol siebie obfitosc, blogoslawic wszystko co obfite, np. drzewa , kwiaty, tlum ludzi, pomysl tez o tym ile jest wolnych miejsc pracy teraz we wszechswiecie i sprobuj, skupic sie na czyms pozytywnym... zrobic cos za free, dobra komedia, albo bieganie w lesie... i dawaj .... podarawuj wszystko co mozesz, rozmowe, usmiechy na ulicy, rozdawaj kazdemu za free, dobre rady, usciski , poglaskaj zwierzaka, i pytaj sie duchowo co masz zrobic... dzialamy kochanie, nie damy sie

Droga Myway wszystkiego naj...w Twym dniu, oby siła nie opuszczała Cię nigdy, bo świetnie sobie radzisz, czuję, że idziesz naprzód aż się kurzy.
Tak więc aby każdy kolejny dzień był krokiem do wolności...

Nie myślę o tym czego nie ma, zwariowałabym od tego. Ale raz na jakiś czas samo się przypomni. Ale nie dam się przecie...

Monia-
Ja mieszkam w okolicach Krakowa także w pobliskich miastach jest kicha. Jak już to za granicę, tylko znów pożyczać żeby jechać, nigdy się nie odrobię, że już nie mówię o dorobieniu.
Kuzynka się w kozi róg zapędza, władczy pan służącej szuka i myśli, że znalazł. Ja bym go na sosnę i mój sms brzmiałby inaczej o ile w ogóle bym mu coś wysłała. A niech się gniewa dupek, mało takich?

Katia najgorsze, że właśnie guzik jest teraz ani o dzieło ani zlecenie tylko ta zasrana połówka mi zostanie, chyba się pochlastam. Chociaż wszystko idzie właśnie ostatnio kontakt po kontakcie jak piszesz.

Betinko, Kalinko nie dam się, nie będę brała byle czego jak zwykle żeby przeżyć, już nawet w czerwcu nie wzięłam, bo musiałabym dokładać do interesu, a jak mam zarobić na dojazd to ja to p...
Kalinko trzymam kciuki za mamę, niech wraca do zdrowia.

Betinko co u Ciebie?
Bo pomagając innym możemy pomóc też sobie.

927

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny wybaczcie że tak słabo się udzielam,ale kuzynka przyjechała do mnie z płaczem... Otóż wreszcie szanownie jej partner odebrał telefon(o 11). Powiedział jej,że jest głupia,bo go nie rozumie że on ma obowiązki. A ona mu na to,że obiecał i już nie chodzi o dane słowo,ale o to,że milczał non stop a ona się martwiła... No to on,że go wkur****,że ciągle tylko ona i ona,że co sobie ona wyobraża... Szok! Ona przy mnie z nim gada,słyszę jak on się wydziera,ona ryczy i mówi "przepraszam,zawiodłam Cię. Mam gorszy dzień,stąd mój humor i niepokój. Bałam się,ale mogłeś odpisać czy coś. Wybacz mi kochany nie chciałam byś był zły. Błagam o wybaczenie". On coś tam jej powiedział,że nie podpisywał umowy na pisanie jej smsow i informowanie jej o wszystkim... Byłam w szoku. Odłożyła słuchawkę i płacze. Mówi i zwala winę na siebie! Że mogła nie być nachalna,tak się narzucać,że mogła zrozumieć,bo on od niej oczekuje tylko zrozumienia... Szok! Byłam wstrząśnięta! Boże jaką manipulacja! I nagle zdałam sobie sprawę,że ja miałam podobnie z R-też musiałam wiele rzeczy zrozumieć i często obwiniałam siebie...

Biorę kuzynkę na spacer i mówię jej,że to agresja słowna,przemoc psychiczna,że może skończyć i zapomnieć. Żeby się nie bała-daje przykład swój i że kilka moich koleżanek jest w podobnej sytuacji. Że może na moja pomoc liczyć i co słyszę "nie odejdę,bo on mnie kocha,jest ze mną. Mój zły humor udzielil się również i jemu-normalne często tak było. Pomilczymy kilka godzin i nam przejdzie" mówi to z uśmiechem i pewnością siebie... Szkoda że tak pewna siebie nie jest gdy z nim rozmawia...

Jestem załamana! Wydawać się mogło że on jest inny (32lata,wdowiec,bezdzietny,inteligentny,zaradny,na stanowisku-prawnik) a tu taki numer! Ech sad

928

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Katia kochana - martwię się o Ciebie. Intuicyjnie wyczuwam, że u Ciebie bardzo kiepsko z samopoczuciem. Czujesz się bardzo rozczarowana jego postawą czy już to przetrawiłaś ??? Uściski :*

Dobrą masz intuicję;)...Długie teraz będzie, bo zbiorę wszystko..muszę się wygadać.
Obawiam się, że zrobił się u mnie problem na przyszłość. Nie jestem w stanie uwierzyć w żadną dobra wolę faceta i to, że jest szczery w tym co mówi. Wychodzi mi na to, że facet napędzany własnymi hormonami jest w stanie wręcz przybrać zupełnie obcą skórę i na nasze potrzeby tak postępować żebyśmy go za drzwi nie wystawiły. A on w danym momencie ma silne parcie na zaspokojanie swoich potrzeb, czy to będzie podbudowanie jego ego czy seks, czy jeszcze coś innego.

Z tym moim miałam tak, że wręcz nie mogłam się od niego opędzić..nawet w pewnej chwili pomyślałam: "raaany zanim sie zorientuje to on chyba zacznie tu mieszkać", bo chciał być obecny i pomocny we wszystkim co dotyczy mojego zycia, domu etc. Ostatni raz widzialam się z nim prawie 3 tyg. temu, z własnej woli telefon do mnie wykonał chyba tylko raz czy dwa, tyle samo razy (1-2) odezwał się na gg. Ilość zajęć i pracy nie jest tu wytłumaczeniem, bo dobrze pamietam jak przyjeżdzał do mnie ze swoją drukarką i kończył coś zwiazane ze swoją pracą tu u mnie.
Gdy kiedyś zagadnełam luźno czy cos się zmieniło to powiedział, że "coś sobie ubzdurałam".  Wszystko w temacie..zmiana jest kolosalna. Niegdyś o wszystkim mnie informował..gdzie jedzie danego dnia, jaki klient sie do niego odezwał, czy może z kolegami na ryby..a teraz nic. Nie wiem gdzie jest od dwóch dni.
Czuję się zmanipulowana, wręcz wykorzystana..bo w momencie kiedy go najbardziej potrzebowałam to go nie ma. Wcześniej stworzył pewną otoczkę wokół swojej osoby: Kobieta musi mieć przy nim poczucie bezpieczeństwa, on nigdy nie zostawia nikogo w potrzebie, wręcz życie ratował komuś kilka razy, liczą się długoletnie przyjaźnie..no taki szlachetny typ jednym słowem. Obietnic było masa w czym mi to nie pomoże..Powoli odpadały kolejne punkty....

Mam "uczulenie" na słowa.
Ani ja ani Wy nie jesteśmy nienormalne!..czepiając sie "biednych, niczemu niewinnych" facetów.
Dla kontrastu opowiem Wam coś innego.
Mam pewną znajomość..zawartą dużo wcześniej niż z obecnym (nie oceniajcie jaka...po prostu "luźna"). Znajomośc była odstawiona momentalnie na bok kiedy z obecnym zaczeło sie cos więcej i bliżej.
Facet jest taki, że jedna z moich koleżanek powiedziała kiedyś: "uważaj! bo on tak wygląda, że możesz się zakochać!", a mąż koleżanki stwierdził: "no ten to ci może dopiero dać popalić!!".
Tak się jednak nie stało. Dlatego, że facet NIE JEST psychofagiem!! Nie stara się mnie urabiać, manipulować. Jego ego jest NORMALNE!!. Owszem..na początku znajomości też się jakoś trochę "reklamował"..Wiadomo, jak to facet..takie "stroszenie piórek". Ale na tym się zatrzymało. Nie stara się stwarzać jakiejkolwiek wizji, otoczki, nie składa obietnic bez pokrycia, NIE URABIA mnie czymkolwiek..słowami, wizjami. Po prostu jest dokładnie TAKI JAKI JEST w danym momencie, przez co ja w tym czuję sie "bezpiecznie". Brak u niego podwójnej osobowości. Ma normalne układy rodzinne i normalną relację ze swoim ojcem. Wszystko w temacie.

Taka mała analiza zachowań facetów..Nie my jesteśmy wszystkiemu winne.

929

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Katia najgorsze, że właśnie guzik jest teraz ani o dzieło ani zlecenie tylko ta zasrana połówka mi zostanie, chyba się pochlastam. Chociaż wszystko idzie właśnie ostatnio kontakt po kontakcie jak piszesz.

Pół etatu? To bierz to! Byle Ci tylko nie kazali więcej pracować. A czasem jest tak, że weźmiesz pół, sprawdzisz się, zaproponują potem cały.

930

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Jestem załamana! Wydawać się mogło że on jest inny (32lata,wdowiec,bezdzietny,inteligentny,zaradny,na stanowisku-prawnik) a tu taki numer! Ech sad

tak..tak..czym bardziej się wydaje, ze ktoś jest "inny" tym bardziej nie jest.

931 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-29 13:04:31)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Dziewczyny wybaczcie że tak słabo się udzielam,ale kuzynka przyjechała do mnie z płaczem... Otóż wreszcie szanownie jej partner odebrał telefon(o 11). Powiedział jej,że jest głupia,bo go nie rozumie że on ma obowiązki. A ona mu na to,że obiecał i już nie chodzi o dane słowo,ale o to,że milczał non stop a ona się martwiła... No to on,że go wkur****,że ciągle tylko ona i ona,że co sobie ona wyobraża... Szok! Ona przy mnie z nim gada,słyszę jak on się wydziera,ona ryczy i mówi "przepraszam,zawiodłam Cię. Mam gorszy dzień,stąd mój humor i niepokój. Bałam się,ale mogłeś odpisać czy coś. Wybacz mi kochany nie chciałam byś był zły. Błagam o wybaczenie". On coś tam jej powiedział,że nie podpisywał umowy na pisanie jej smsow i informowanie jej o wszystkim... Byłam w szoku. Odłożyła słuchawkę i płacze. Mówi i zwala winę na siebie! Że mogła nie być nachalna,tak się narzucać,że mogła zrozumieć,bo on od niej oczekuje tylko zrozumienia... Szok! Byłam wstrząśnięta! Boże jaką manipulacja! I nagle zdałam sobie sprawę,że ja miałam podobnie z R-też musiałam wiele rzeczy zrozumieć i często obwiniałam siebie...

Biorę kuzynkę na spacer i mówię jej,że to agresja słowna,przemoc psychiczna,że może skończyć i zapomnieć. Żeby się nie bała-daje przykład swój i że kilka moich koleżanek jest w podobnej sytuacji. Że może na moja pomoc liczyć i co słyszę "nie odejdę,bo on mnie kocha,jest ze mną. Mój zły humor udzielil się również i jemu-normalne często tak było. Pomilczymy kilka godzin i nam przejdzie" mówi to z uśmiechem i pewnością siebie... Szkoda że tak pewna siebie nie jest gdy z nim rozmawia...

Jestem załamana! Wydawać się mogło że on jest inny (32lata,wdowiec,bezdzietny,inteligentny,zaradny,na stanowisku-prawnik) a tu taki numer! Ech sad

Kurcze ja też tak miałam. Robiłam, żeby nie urazić, żeby dobrze było. Tylko czy ktoś mnie zapytał czy mi jest. Doszło do tego, że pytałam jaką farbę do włosów mam kupić. Bo to nie o to chodzi, żeby pisać smsa, że idę siku, że dłubię w nosie, że grzebie w uchu, bo każdy ma prawo do chwili dla siebie. Myślę, że Twoja kuzynka szybko do Ciebie zapuka, ale to nastąpi wtedy, kiedy doprowadzi ją przecudowny menczyzna do szału, bo problem w tym, że oczu nikt nie otworzy za kogoś. Kurna żal mi jej, żal, nie można w takiej fazie podsunąć komuś naszego doświadczenia. Ja bym tę fazę nazwała fazą oślepienia, zamroczenia.

Katia wzięłam, ale to 700 złotych, w porównaniu z całymi etatami za 1000 to i tak niby dobrze. Ale zobowiązania takie, że na kartę Mpk wystarczy tylko i to jedną.
A za czerwiec jestem w plecy bo chodziłam od 9 i co marne grosze.

932

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Dla kontrastu opowiem Wam coś innego.
Mam pewną znajomość..zawartą dużo wcześniej niż z obecnym (nie oceniajcie jaka...po prostu "luźna"). Znajomośc była odstawiona momentalnie na bok kiedy z obecnym zaczeło sie cos więcej i bliżej.
Facet jest taki, że jedna z moich koleżanek powiedziała kiedyś: "uważaj! bo on tak wygląda, że możesz się zakochać!", a mąż koleżanki stwierdził: "no ten to ci może dopiero dać popalić!!".
Tak się jednak nie stało. Dlatego, że facet NIE JEST psychofagiem!! Nie stara się mnie urabiać, manipulować. Jego ego jest NORMALNE!!. Owszem..na początku znajomości też się jakoś trochę "reklamował"..Wiadomo, jak to facet..takie "stroszenie piórek". Ale na tym się zatrzymało. Nie stara się stwarzać jakiejkolwiek wizji, otoczki, nie składa obietnic bez pokrycia, NIE URABIA mnie czymkolwiek..słowami, wizjami. Po prostu jest dokładnie TAKI JAKI JEST w danym momencie, przez co ja w tym czuję sie "bezpiecznie". Brak u niego podwójnej osobowości. Ma normalne układy rodzinne i normalną relację ze swoim ojcem. Wszystko w temacie.

Super.
Tylko czy mozemy oderwac sie od tematu "mezczyzna" - niech sobie on bedzie ze zlota obsypanego brylantami.
Ale mam na mysli - nie gmerac wokolo za jakimkolwiek, sensownym czy mniej, facetem!
Bo zaczynam myslec, ze uzaleznienie nadal jest w Tobie i dlatego szukasz. To wyglada jak szukanie. Bo go oceniasz i podswiadomie "przypasowujesz".
Jesli sie myle to zrzuccie to na karb zwyklej, ludzkiej ulomnosci. Errare tumanum est wink
Ale ja ten stan znam bardzo dobrze bo tez tak obserwowalam kiedys. Bylam uzalezniona. Nie potrafilam inaczej...
Ale dzisiaj jestem juz wyleczona - przynajmniej na tyle, ze nie odczuwam bezwzglednej potrzeby mezczyzny w moim zyciu. Na razie to takowej nie odczuwam wogole. A co bedzie - zobaczymy.
Kolezanka poradzila zebym przejrzala portale randkowe - ale mnie one smiesza (bez obrazy dla tych, ktorzy w taki sposob szukaja partnera, to tez opcja) - jak czytam te "pawie ogony" i mysle "co tam jest naprawde ukryte" to mi sie odechciewa. Niektore popisy sa wrecz zalosne i pozerskie. Autoreklama, wersja demo wink
Mnie sie nie chce ani nikogo poznawac (w sensie patrzenia w drugiego czlowieka i uczenia sie jego) ani byc poznawana. Jestem zmeczona zwiazkami i wszystkim co sie ich tyczy. Z pewnoscia jest to stan przejsciowy, ale na razie to nawet nie mialabym na to czasu.
Wole w wolnej chwili obejrzec kolejny odcinek "The Outer Limits" wink


Dzisiaj wykonalam ciezka prace z samodzielnym zlozeniem puzzla (mebel biurowy - cos w rodzaju komodki z dwiema szufladami) i pomylilam sie tylko 3 razy, zajelo mi ok 1h 45 min. Jade do miasta po polki na ksiazki bo jutro mam przyjaciol ktorzy pomoga mi je ustawic. A po powrocie bede skladac ten drugi, wiekszy. Nie wiem, czy nie dokupic takiego malego bo jest poreczny, zgrabny i dosc pakowny a ja mam sporo rzeczy ze starego biura i trzeba by je gdzies umiescic. Te meble sa zreszta niedrogie a na dodatek na promocji. Made in Denmark czyli na szczescie nie chinina.
Wypije kawke, przebiore sie (smigam w dresie jak to przy robocie) i lece po te polki.
A moze je sobie odpuszcze bo jakos nie chce mi sie jechac, bede z powrotem kolo 15, zjem cos, posiedze chwile i jade do starego domu bo mam pare rzeczy do zabrania - moze wstapie do znajomej po mlode ziemniaki (obiecala mi ale jak sobie ukopie sama, nie ma sprawy, przy okazji capnelabym kapuste) - i tyle dzisiaj zrobie. Zejdzie mi na jezdzie tam i z powrotem a pogoda ladna, mozna by cos pomalowac na zewnatrz.

933

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

No to dzionek produktywny :-)

934

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Obawiam się, że zrobił się u mnie problem na przyszłość. Nie jestem w stanie uwierzyć w żadną dobra wolę faceta i to, że jest szczery w tym co mówi.

kochana mam to samo... Boję się,że każdy inny facet znowu będzie nieslowny,fałszywy itp albo że będę zbyt ufna i że to mnie zgubi:(

katia72 napisał/a:

Z tym moim miałam tak, że wręcz nie mogłam się od niego opędzić..nawet w pewnej chwili pomyślałam: "raaany zanim sie zorientuje to on chyba zacznie tu mieszkać", bo chciał być obecny i pomocny we wszystkim co dotyczy mojego zycia, domu etc. Ostatni raz widzialam się z nim prawie 3 tyg. temu, z własnej woli telefon do mnie wykonał chyba tylko raz czy dwa, tyle samo razy (1-2) odezwał się na gg. Ilość zajęć i pracy nie jest tu wytłumaczeniem, bo dobrze pamietam jak przyjeżdzał do mnie ze swoją drukarką i kończył coś zwiazane ze swoją pracą tu u mnie.
Gdy kiedyś zagadnełam luźno czy cos się zmieniło to powiedział, że "coś sobie ubzdurałam".  Wszystko w temacie..zmiana jest kolosalna. Niegdyś o wszystkim mnie informował..gdzie jedzie danego dnia, jaki klient sie do niego odezwał, czy może z kolegami na ryby..a teraz nic. Nie wiem gdzie jest od dwóch dni.

miałam tak samo,na początku czuły,wrażliwy,opiekuńczy,na każde moje skinienie... A potem jakby piorun w niego strzelił,zmiana i tyle! Nic nie mówił,nic nie robił,zwróciłam uwagę-to sobie coś ubzduralam,mam pretensje i czarne myśli. Że on nie jest moja własnością żeby mi się spowiadac... Och jak ja to dobrze znam...

katia72 napisał/a:

Wcześniej stworzył pewną otoczkę wokół swojej osoby: Kobieta musi mieć przy nim poczucie bezpieczeństwa, on nigdy nie zostawia nikogo w potrzebie, wręcz życie ratował komuś kilka razy, liczą się długoletnie przyjaźnie..no taki szlachetny typ jednym słowem. Obietnic było masa w czym mi to nie pomoże..Powoli odpadały kolejne punkty....

i ja tak miałam-obietnice przyziemne,mniej i bardziej ważne... Spełnione raptem 2...? W końcu kiedyś przyznał że jest do niczego w obietnicach bo ich nie spełnia(to mnie zaskoczyło,bo przynajmniej jedną rzecz zauważył)

katia72 napisał/a:

Mam "uczulenie" na słowa.

uff nie jestem jedyna... Ja ogólnie powiem Wam że bałam się słów swoich aby nie wywołać złości R oraz jego gdy był wkurzony...

katia72 napisał/a:

Ani ja ani Wy nie jesteśmy nienormalne!..czepiając sie "biednych, niczemu niewinnych" facetów.

poprawka,na tym świecie nie ma ludzi normalnych,każdy jest nienormalny w swojej normalności... Ale z tym czepianiem się to raczej TAKICH facetów...

katia72 napisał/a:

Nie my jesteśmy wszystkiemu winne.

wszystkiemu nie,ale na pewno temu że nie umiemy w odpowiednim momencie odwrócić się na pięćie i powiedzieć ŻEGNAJ

935 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-29 14:52:08)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Bo od gadania kochane to jeszcze nikomu nie przybyło...
Faceci zawsze coś bardziej.
Lekko chory-umierający
Po pracy-zmęczony niesamowicie, nie wyobrażamy sobie nawet jak
Nic nie robi- narobił się okrutnie, tyle musi robić

A my?
Nie gadamy, a swoje robimy.

936

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Tylko czy mozemy oderwac sie od tematu "mezczyzna" - niech sobie on bedzie ze zlota obsypanego brylantami.
Ale mam na mysli - nie gmerac wokolo za jakimkolwiek, sensownym czy mniej, facetem!
Bo zaczynam myslec, ze uzaleznienie nadal jest w Tobie i dlatego szukasz. To wyglada jak szukanie. Bo go oceniasz i podswiadomie "przypasowujesz".

water: Pewnie sie domyślasz, co teraz napiszę. Otóż to że pewnie nie do końca się oderwiemy od tematu "mężczyzna", bo ten wątek toczy się głównie wokół tych relacji. I gdyby dziewczyny (w tym ja) czuły się w pełni szczęsliwe, spełnione to by ich tu nie było. Po to jest ten temat, żeby sobie jakoś to w głowie poukladać. I każda z nas musi znaleźć swoją własną do tego drogę. Nie ma uniwersalnej.
Jak pewnie zauważyłas ja nie często odpowiadam na Twoje posty (chociaż czytam je bardzo uważnie). A to dlatego, że myślę że jesteśmy na różnych etapach (nie chcę tu napisać różnych potrzebach). Nie twierdzę, ze nie ma we mnie uzależnienia...pewnie jeszcze długo będzie. A dążę do tego żeby nad tym panować. I myślę, że dzięki temu wątkowi i wymianie myśli z Wami wszystkimi to się już prawie udaje.
Jedna z moim koleżanek powiedziała: "facet jest po to żeby nam kobietom było dobrze". I do pod każdym względem, bo jesteśmy słabsze..chociażby fizycznie..i jakby nie było więcej dostajemy w życiu w tyłek (począwszy od trudu wychowywania dzieci, aż po to, że często w pracy na równorzędnych stanowiskach zarabiamy mniej). I przy tym wszystkim jeśli czytam jak dziewczyny z tego wątku- fajne, wartościowe, dobre osoby - płaczą przez facetów to mi się serce kraja.
Jednak myślę, że nie każdą stac na to żeby zupełnie wyizolować się od facetów, bo miałybyśmy seksmisję. Ja osobiście feministką nie jestem, a wręcz będę twierdzić że towarzystwo facetów sprawia mi jakąś przyjemność. Niestety część z nich traci szybko głowę, potem ja tracę głowe i problemy gotowe...ale mniejsza z tym..to do opanowania jak myslę.

Poniekąd podziwiam Cię, że jesteś tak samodzielna i samowystarczalna..Ja taka nie jestem..i nie wiem czy taka się w 100% stanę (być może tak...być może nie). Na dzień dzisiejszy mam chociażby jakąś potrzebe fizyczności, kontaktu (nie myśle tu od razu o seksie!!). Może dlatego, że zbyt dużo tego w swoim życiu nie miałam.
Co do ludzkiej ułomności to masz rację..ale jesteśmy "tylko" ludźmi.

937

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

miałam tak samo,na początku czuły,wrażliwy,opiekuńczy,na każde moje skinienie... A potem jakby piorun w niego strzelił,zmiana i tyle! Nic nie mówił,nic nie robił,zwróciłam uwagę-to sobie coś ubzduralam,mam pretensje i czarne myśli. Że on nie jest moja własnością żeby mi się spowiadac... Och jak ja to dobrze znam...

to jeszcze powiedz przez jaki czas był taki na początku to porównamy "wersje":)
ooo tak..."spowiadać" to też słowo-klucz.



katia72 napisał/a:

wszystkiemu nie,ale na pewno temu że nie umiemy w odpowiednim momencie odwrócić się na pięćie i powiedzieć ŻEGNAJ

bo wiesz, że Cie to ruszy..jak tak powiesz a on stwierdzi, że "ok" to będzie Cie to jeszcze bardziej boleć.
Ja nie chce mówić żegaj, bo nic tym nie zyskuję tak naprawdę. Więcej zyskam jak włączę sobie tryb olewki..A nigdy nie wiadomo do czego się jeden z drugim przyda..Jak oni mają lepiej to niech nam przynajmniej jakoś służą.

938

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Bo potrzebny jest fajny, normalny związek. Tak to ju jest stworzone.

939

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

dziekuje wam kochane duszyczki za zyczenia i ide dalej swietowac!!!

940

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej dziewczyny... Kupiłam autko dziś smile i wiecie co ale ta informacja/wydarzenie nie bardzo mnie raduje...
Myślałam sobie o mojej kuzynce, jak ona się płaszczy, jak ona walczy choćby o odrobinę zainteresowania z jego strony, a on się z nią nie liczy... I wiecie co tak samo jest ze mną... R również się ze mną nie liczył i nie liczy... Ja jak głupia naskakiwałam mu, zabiegałam o element, o cząstkę zainteresowania i jak ją dostawałam czułam się jak w niebie, a gdy nie zabiegał panikowałam jak gdyby nigdy nic...
To straszne co miłość i uzależnienie robi z człowieka... Jest mi potwornie wstyd, bo uważam, że gdybym miała z R codzienny kontakt nawet telefoniczny powróciłoby to uzależnienie, to zabieganie o usłyszenie jego głosu... Och jestem chora...
Uciekam spać, dobranoc ;(

941

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Hej dziewczyny... Kupiłam autko dziś smile i wiecie co ale ta informacja/wydarzenie nie bardzo mnie raduje...
Myślałam sobie o mojej kuzynce, jak ona się płaszczy, jak ona walczy choćby o odrobinę zainteresowania z jego strony, a on się z nią nie liczy... I wiecie co tak samo jest ze mną... R również się ze mną nie liczył i nie liczy... Ja jak głupia naskakiwałam mu, zabiegałam o element, o cząstkę zainteresowania i jak ją dostawałam czułam się jak w niebie, a gdy nie zabiegał panikowałam jak gdyby nigdy nic...
To straszne co miłość i uzależnienie robi z człowieka... Jest mi potwornie wstyd, bo uważam, że gdybym miała z R codzienny kontakt nawet telefoniczny powróciłoby to uzależnienie, to zabieganie o usłyszenie jego głosu... Och jestem chora...
Uciekam spać, dobranoc ;(

Manipulacja...
A ja spać nie mogę. Jak nigdy nie mam wieczorem sposobności, bo czas goni i z nóg mnie ścina, tak dziś...

942 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-30 08:06:17)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzień dobry

hm... napisał/a:

Bo od gadania kochane to jeszcze nikomu nie przybyło...
Faceci zawsze coś bardziej.
Lekko chory-umierający
Po pracy-zmęczony niesamowicie, nie wyobrażamy sobie nawet jak
Nic nie robi- narobił się okrutnie, tyle musi robić

A my?
Nie gadamy, a swoje robimy.

Masz całkowitą rację. Wydaje mi się, że same często zapędzamy się w kozi róg.
Facet to istota prosta i pewnie nic tego nie zmieni. Może i zdarzają się wyjątki, ale gdzie...

Myway, jak po świętowaniu?
Naniu, humorek dopisuje?
Katiu, odezwał się? Jak się dziś czujesz?
Moniu, nie angażuje się tak bardzo w sytuację kuzynki. Mam obawy, żebyż nie wyrządziłam krzywdy tym sobie. Gratuluję zakupu autka.
Maxi, pojawiasz się i znikasz, ale to chyba świadczy o tym, że sporo się u Ciebie dzieje?
Kalinko, jak sobie radzisz?
hm...sporo problemów zrzuciło się na Ciebie w jednym czasie, stąd pewnie i te problemy ze snem. Rozwiązania nadejdą, sama nie będziesz wiedziała kiedy i skąd. Na niektóre masz wpływ sama, ale innym pomoże los, przypadek...
Water, no cóż, w Tobie tyle mądrych i pozytywnych myśli, że tylko czerpać tę energię od Ciebie.

Miałam dziś sen, na o mało przyjemnym temacie - wymioty.
Biorę więc sennik i czytam:
WYMIOTOWANIE: to znaczy czuć obrzydzenie. Kontekst snu pokazuje z jakiego powodu odczuwasz odrazę lub pogardę. Jest czasami rezultatem afrontu, urazy (wpływ wczorajszych pretensji J?), które każe odepchnąć zaprzyjaźnioną osobę.
Bogatym wymioty zapowiadają stratę pieniędzy (raczej nie grozi, bo niby mam stracić coś czego nie mam...)
Biednym: Korzyści finansowe (o jak fajnie - może podwyżka, może jakaś wygrana...hahaha)
Wymiotować lub widzieć, jak wymiotuje nieznajoma osoba tej samej płci: uregulujesz problem, który ciągnie się od bardzo dawna.
Wymiotowanie może być dobrą lub złą wróżbą, zależnie od aktualnej sytuacji.

Więc tak, analizując, w moim przypadku:
Złą, bo:
1. Na rozprawie J. coś odstawi
2. Brak przytulańska
3. Problemy finansowe
4. Nie mogę znaleźć mieszkanka
5. Nie mam terminu rozprawy
6. Brak szans na awans
7. Nie mogę znaleźć dodatkowej pracy

Dobrą, bo:
1. Kontakty z dziećmi rewelacyjne
2. Pozew o rozwód złożony
3. Szykuje się wyjazd nad morze w doborowym towarzystwie
4. Atmosfera w pracy rewelacyjna

Czy wierzyć w sny? Pewnie nie do końca. Jednak moim zdaniem coś jest w interpretacji snów, w horoskopach w przepowiedniach wróżek...a może fajnie po prostu jest wyłuskiwać, te fakty, które nas cieszą i poprawiają humor.

Miłego dnia, pełnego pozytywnej energii i fantastycznych przeżyć.

943 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-30 08:57:05)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Betinka!!!

Rzucilam kamieniami i  boje ci sie napisac co mi wyszlo , jak bedziesz chciala to skrobne na priv.Swietowanie bylo extra, kolezanka wpadla wieczorem i chlapnelysmy po dwa kieliszki wina, poszlam spac, a  tam znajome jazdy, w postaci exa i jego kolezankek , mojego blagania go i ryku  i jego mnie odtracania. No nic noc byla niespokojona, z tych emocji wstalam i nazarlam sie czekolady, wiem skad moja nadwaga!!! detox dzien 4 ,  a dzis bedzie konfrotejszyn!!!

buziaki

944

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Hej dziewczyny... Kupiłam autko dziś smile i wiecie co ale ta informacja/wydarzenie nie bardzo mnie raduje...
Myślałam sobie o mojej kuzynce, jak ona się płaszczy, jak ona walczy choćby o odrobinę zainteresowania z jego strony, a on się z nią nie liczy... I wiecie co tak samo jest ze mną... R również się ze mną nie liczył i nie liczy... Ja jak głupia naskakiwałam mu, zabiegałam o element, o cząstkę zainteresowania i jak ją dostawałam czułam się jak w niebie, a gdy nie zabiegał panikowałam jak gdyby nigdy nic...
To straszne co miłość i uzależnienie robi z człowieka... Jest mi potwornie wstyd, bo uważam, że gdybym miała z R codzienny kontakt nawet telefoniczny powróciłoby to uzależnienie, to zabieganie o usłyszenie jego głosu... Och jestem chora...
Uciekam spać, dobranoc ;(

Moniu gratuluje autka!! mnie auto daje poczucie wolności w najgorszych chwilach siadałam i jechałam przed siebie...
Co do sytuacji Twojej kuzynki niestety u mnie było tak samo...samej siebie mi zal ze tego wcześniej nie widziałam...zrobiłam tak jak Ty ucięłąm totalnie kontakt tyle ze jemu sie chyba wydaje ze to moje fanaberie jakieś...ostatnie dwa smsy od niego były w formie żartu...a dziś deszcz za oknem smutno, tęsknie:-(((

miłego dnia dla wszystkich:-))

945

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

niania , witaj kochanie, mowilam ci bys ich w ogole nie czytala, one zawsze trafiaja, nawet jesli tylko podswiadomie!!!

946

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Betinka!!!

Rzucilam kamieniami i  boje ci sie napisac co mi wyszlo , jak bedziesz chciala to skrobne na priv.Swietowanie bylo extra, kolezanka wpadla wieczorem i chlapnelysmy po dwa kieliszki wina, poszlam spac, a  tam znajome jazdy, w postaci exa i jego kolezanke , mojego blagania go i ryku  i jego mnie odtracania. No nic noc byla niespokojona, z tych emocji wstalam i nazarlam sie czekolady, wiem skad moja nadwaga!!! detox dzien 4 ,  a dzis bedzie konfrotejszyn!!!

buziaki

Myway to był sen????

czy moge Cie poprosić zebys rzuciła kamieniami szamana za mnie proszeeeeeeeee...

jest mi dzisiaj znów źle to są chyba te książkowe doły...nie odpowiedziałąm na zdnego jego smsa, a dziś az mnie korci zeby cokolwiek napisać:-((((

Betinko
humor mi nie dopisuje dzis czuje sie nieszczęśliwa, jest mi smutno, żle:-(((

zazroszcze Ci hartu ducha i tej życiowej mądrości moje dyplomy nijak się mają do zyciowej mądrosci:-(( ogólne przygnębienie mnie odpoadło...
Do tego stwierdzam ze jestem uzależniona od tego forum od Was,nawet jeśli nie pisze to czytam Was cały czas, wszystkie Wasze problemy są mi bardzo bliskie pomimo ze to uzależnienie cieszę że ze się tu znalazłam...

HM..

trzymam kciuki za Ciebie jesteś silna i odważna...moja przyjaciółka po odejściu od psychofaga ktory wpedził ją w potworne długi musiała wyjechac  za granice i zapieprza teraz na zwywaku zbiera rozbite butelki i wyciera rzygi w knajpie codziennie płacze i chce wracac ale z drugiej strony tutaj w domu tego nie wysiedzi...współczuje Ci okropnie...

947

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

tak naniu to byl kolejny koszmarny sen, te sny sa straszne dla mnie bo okropnie w nich cierpie i robie w nich z siebie totalna ofaiare, zaraz rzucam

948

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway ja tez zaczęłam sie objadać słodyczami po dwie tabliczki czekolady dziennie cistaka, cukierki i juz 4 kilo na wadze więcej wpadłam w panike, ale jak nie zjem to czuje sie fatalnie:-((((((((((

mam taką cichą nadziej ze popracujecie nade mną nad morzem...

949

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nianiu wyszlo, napisze na priv

950 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-30 09:08:02)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Betinka!!!

Rzucilam kamieniami i  boje ci sie napisac co mi wyszlo , jak bedziesz chciala to skrobne na priv.Swietowanie bylo extra, kolezanka wpadla wieczorem i chlapnelysmy po dwa kieliszki wina, poszlam spac, a  tam znajome jazdy, w postaci exa i jego kolezanke , mojego blagania go i ryku  i jego mnie odtracania. No nic noc byla niespokojona, z tych emocji wstalam i nazarlam sie czekolady, wiem skad moja nadwaga!!! detox dzien 4 ,  a dzis bedzie konfrotejszyn!!!

buziaki

Skrobnij na priv, bo mnie ciekawość zżera, co też tam wyszło Ci z tymi kamieniami.
Wydaje mi się, że sny mają odzwierciedlenie naszych przeżyć. Tego, co chcemy wyrzucić z naszego życia.
U mnie z czekoladą i nie tylko, przez długi, długi czas nic, a potem totalne słodkie obżeranie się. Obecnie jestem na takim etapie. To chyba zażeranie problemów. Ale, cóż pobiegam po gdańskiej starówce i będzie gut.

W czasie konfrontacji, pamiętaj: KRÓTKO, CHŁODNO, RZECZOWO, BEZ UJAWNIANIA EMOCJI, UWAGA SKUPIONA NA SYNKU...

Dasz radę...tylko nie próbuj się łamać

A może dla mnie też, taki rzut kamieniami? PLISSSSSSSSSSSSSSS...

Naniu, u mnie też deszcz, ale co tam? Czerpię z tego, co jest, bo na pogodę nie mam wpływu.
A może wyjdź na deszcz i pozwól aby Twój smutek, Twoja tęsknota spłynęły wraz z kroplami deszczu, tak forma oczyszczenia.
A może Ty tęsknisz do nadmorskiego spotkania....?
Uśmiechnij się.

Wszystkie się uśmiechnijcie, do siebie - lustra w łapki i głupie miny i uśmieszki do siebie, dla siebie...

951

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Myway ja tez zaczęłam sie objadać słodyczami po dwie tabliczki czekolady dziennie cistaka, cukierki i juz 4 kilo na wadze więcej wpadłam w panike, ale jak nie zjem to czuje sie fatalnie:-((((((((((

mam taką cichą nadziej ze popracujecie nade mną nad morzem...

no ja mam to samo, obiecuje ze nad mozem bede jesc tylko wyrzywa i owoce, plus biegi!!! ja mam cos gorszego co noc musze , poprostu musze wstac i cos wszamac, tak mam juz od 2 lat!!!! tragedia, wiec najlepiej jak nie bedzie u nas w apartamencie zadnego jedzenia

952

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

tak naniu to byl kolejny koszmarny sen, te sny sa straszne dla mnie bo okropnie w nich cierpie i robie w nich z siebie totalna ofaiare, zaraz rzucam

ale Ty nie jesteś ofiarą!!!!!!!! masz temperament jesteś silną kobietą z własnym zdaniem i potrafisz walczyć o siebie!!! jesteś skrzypaczką, masz dziecko ktore sama wychowujesz zasługujesz na podziw!!!!! a nadwaga  hm...moja siostar po dziecku miała 20kilo nadwagi wyglądałą kiepsko ale nic z tym nie robiła az tu nagla powiedziała dość kupiła sobie rowerek stacjonarny codziennie jeździ, do tego cwiczy brzuszki i juz widac efekty...chcieć kochana to móc...ja tez musze sie wziąć za siebie...

953

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Nianiu wyszlo, napisze na priv

Dzieki kochana!!!

954

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Nania napisał/a:

Myway ja tez zaczęłam sie objadać słodyczami po dwie tabliczki czekolady dziennie cistaka, cukierki i juz 4 kilo na wadze więcej wpadłam w panike, ale jak nie zjem to czuje sie fatalnie:-((((((((((

mam taką cichą nadziej ze popracujecie nade mną nad morzem...

no ja mam to samo, obiecuje ze nad mozem bede jesc tylko wyrzywa i owoce, plus biegi!!! ja mam cos gorszego co noc musze , poprostu musze wstac i cos wszamac, tak mam juz od 2 lat!!!! tragedia, wiec najlepiej jak nie bedzie u nas w apartamencie zadnego jedzenia

Owoce i warzywa + biegi ok, zgadzam się, ale tak już nic więcej ...?
Myślałam już nad tym, co mogłabym dla nas pysznego zrobić...łał, a tu nic...
A co by jedzonka żadnego w nocy nie było, to dopilnuję.

955

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Nania napisał/a:

Myway ja tez zaczęłam sie objadać słodyczami po dwie tabliczki czekolady dziennie cistaka, cukierki i juz 4 kilo na wadze więcej wpadłam w panike, ale jak nie zjem to czuje sie fatalnie:-((((((((((

mam taką cichą nadziej ze popracujecie nade mną nad morzem...

no ja mam to samo, obiecuje ze nad mozem bede jesc tylko wyrzywa i owoce, plus biegi!!! ja mam cos gorszego co noc musze , poprostu musze wstac i cos wszamac, tak mam juz od 2 lat!!!! tragedia, wiec najlepiej jak nie bedzie u nas w apartamencie zadnego jedzenia

więc bede Ci towarzyszyć w tym postanowieniu warzywa i owoce!!! no i u mnie sie tez to włąśnie pojawiło ze w nocy wstaje po te słodycze...zaczełam sie tym martwic i w poniedziałek ide zrobic sobie badania krwi...

956

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

boje sie że po tym naszym spotkaniu jak wróce do domu to bede cholernie tęsknić za Wami!!!
Betinko tam jest kuchnia ja jestem skłonna jeden dzień sie wyłąmac i skosztować czegos w Twoim wykonaniu:-)))))

957

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Naniu,
badania zrób, jak najbardziej, ale wydaje mi się, że zajadasz problemy i własną frustrację z tego powodu.

958

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

water: Pewnie sie domyślasz, co teraz napiszę. Otóż to że pewnie nie do końca się oderwiemy od tematu "mężczyzna", bo ten wątek toczy się głównie wokół tych relacji. I gdyby dziewczyny (w tym ja) czuły się w pełni szczęsliwe, spełnione to by ich tu nie było. Po to jest ten temat, żeby sobie jakoś to w głowie poukladać. I każda z nas musi znaleźć swoją własną do tego drogę. Nie ma uniwersalnej.
Jak pewnie zauważyłas ja nie często odpowiadam na Twoje posty (chociaż czytam je bardzo uważnie). A to dlatego, że myślę że jesteśmy na różnych etapach (nie chcę tu napisać różnych potrzebach). Nie twierdzę, ze nie ma we mnie uzależnienia...pewnie jeszcze długo będzie. A dążę do tego żeby nad tym panować. I myślę, że dzięki temu wątkowi i wymianie myśli z Wami wszystkimi to się już prawie udaje.

I wlasnie o to chodzi. Zeby wypowiadaly sie szczerze osoby na roznych etapach.
Pewnie juz pisalam, ze kazdy ma swoje tempo, swoja droge. Dlatego, ze kazdy jest niepowtarzalny i indywidualny. Nie ma nic zlego w takim czy innym sposobie na walke z krzywdzacym nas uczuciem.
Mnie to uwalnianie sie - mentalne (fizycznie sie jest o wiele latwiej odizolowac, ale jesli jest jeszcze owa silna, chora, mentalna wiez to wciaz nas ciagnie do toksycznej osoby mimo iz wiemy, jak bardzo jest to dla nas szkodliwe; a czasem i dla naszych najblizszych) - zajelo prawie 8 lat. I tez jak mi ktos podczas owego procesu uwalniania mowil, ze mozna samej, ze trzeba otworzyc oczy, ze nie pozwiolic sie krzywdzic, ze cierpia na tym tez moje dzieci - to sie oburzalam wrecz - pewnie dlatego, iz czulam na ile jestem winna braku dzialania (a wlasciwie niezdolnosci do niego).
Nie bylam w stanie zrobic cokolwiek ani podjac wiazacej decyzji bo zaraz pojawialy sie watpliwosci: a co bedzie jak tio, a co bedzie jak owo itp. Te watpliwosci tio sama produkowalam, nikt mi ich do glowy nie wkladal.

Jedna z moim koleżanek powiedziała: "facet jest po to żeby nam kobietom było dobrze". I do pod każdym względem, bo jesteśmy słabsze..chociażby fizycznie..i jakby nie było więcej dostajemy w życiu w tyłek (począwszy od trudu wychowywania dzieci, aż po to, że często w pracy na równorzędnych stanowiskach zarabiamy mniej). I przy tym wszystkim jeśli czytam jak dziewczyny z tego wątku- fajne, wartościowe, dobre osoby - płaczą przez facetów to mi się serce kraja.

Osoby ktore "kochaja za bardzo" maja calkowicie wypaczone pojecie tego, co powyzej napisalas. Ale juz doszlusmy do wniosku dlaczego sie tak dzieje, ze problem jest w nas samych - i ze my mozemy to zmienic. I zamiast wybierac toksykow - jako juz zdrowe kobiety - wybierac wlasnie takich partnerow. Ktorzy nas beda wspierac.

Jednak myślę, że nie każdą stac na to żeby zupełnie wyizolować się od facetów, bo miałybyśmy seksmisję. Ja osobiście feministką nie jestem, a wręcz będę twierdzić że towarzystwo facetów sprawia mi jakąś przyjemność. Niestety część z nich traci szybko głowę, potem ja tracę głowe i problemy gotowe...ale mniejsza z tym..to do opanowania jak myslę.
Poniekąd podziwiam Cię, że jesteś tak samodzielna i samowystarczalna..Ja taka nie jestem..i nie wiem czy taka się w 100% stanę (być może tak...być może nie). Na dzień dzisiejszy mam chociażby jakąś potrzebe fizyczności, kontaktu (nie myśle tu od razu o seksie!!). Może dlatego, że zbyt dużo tego w swoim życiu nie miałam.
Co do ludzkiej ułomności to masz rację..ale jesteśmy "tylko" ludźmi.

Mnie do feminizmu lata swietlne, nigdy nie bylam i nie bede. Ale staje sie uniezalezniona od mezczyzn w sensie partnerow. Nie musze byc z kims by czuc sie wartosciowa i widziec sens zycia. Moge bez cierpienia i poczucia dojmujacej samotnosci wybrac zycie w pojedynke. Bo to ja wybieram a nie moja choroba, moje uzaleznienie.
Nie musze byc "kochana" za wszelka cene. Nie musze przynalezec.
Nie neguje partnerstwa w przyszlosci (choc w moim wieku to szanse nie sa juz takie jak u mlodszych, nie ubolewam jednak z tego powodu) ale na sile go szukac nie bede.
Umiem juz wyczuc toksyczna osobe (plci obojga) i trzymac sie od niej jak najdalej. Zreszta - toksycy tez trzymaja sie z dala od osob zdrowych czy zdrowiejacych czujac podswiadomie, ze tutaj nic nie ugraja.
Ja sie nie izoluje od kogokolwiek ale juz ich na sile nie szukam.
Teraz mam okres kiedy chce i potrzebuje byc sama, dla higieny psychicznej. Jak juz wystarczajaco odpoczne to zadam sobie pytanie czy i na ile chcialabym z kims byc.

OK, koncze te swoje wywody bo mam dzis znow przyjaciol do pomocy i jakis obiad trzeba ugotowac, chleb kupic itp...
big_smile

959

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Naniu,
badania zrób, jak najbardziej, ale wydaje mi się, że zajadasz problemy i własną frustrację z tego powodu.

chodzi o to ze po mnie pomimo ze ja uwazam ze troche przytyłam to po mnie nie widac ze pochłąniam takie ilości jedzenia..do badania namowiły mnie kolezanki z pracy bo one najbardziej widza ile ja jem...podejrzenia tarczycy bo u mnie to rodzinne...

960

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

u mnie wstawanie w nocy, zaczelo sie w  2 lata po rozstaniu i tak jest do dzis, badania robilam wszystko ok, lekarz mi powiedzial ze to nalog, kompensacja, braku milosci i przytulania!!! super co nie??? ale faktycznie zawsze jak mialam chlopaka bylam mega szczupla, za to bez tylam na umor

961

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
Betinka napisał/a:

Naniu,
badania zrób, jak najbardziej, ale wydaje mi się, że zajadasz problemy i własną frustrację z tego powodu.

chodzi o to ze po mnie pomimo ze ja uwazam ze troche przytyłam to po mnie nie widac ze pochłąniam takie ilości jedzenia..do badania namowiły mnie kolezanki z pracy bo one najbardziej widza ile ja jem...podejrzenia tarczycy bo u mnie to rodzinne...

U mnie było odwrotnie, prawie nie jadłam, a tyłam. Diagnoza niedoczynność tarczycy.

Wracając do żarełka: leniwe pierogi...? naleśniki ze specjalnym sosem...? zapiekanka z ziemniakami...? krokiety...?pierś z kurczaka w majonezie...? .........................................................

962

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

o jezu Betinka!!!! no way!!! no chyba ze uczta w ostatnim dniu to ok, rob wszystko!!!!

963

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

u mnie wstawanie w nocy, zaczelo sie w  2 lata po rozstaniu i tak jest do dzis, badania robilam wszystko ok, lekarz mi powiedzial ze to nalog, kompensacja, braku milosci i przytulania!!! super co nie??? ale faktycznie zawsze jak mialam chlopaka bylam mega szczupla, za to bez tylam na umor

Myway dzięki wysłałam maila...

Musimy się wziąć za siebie!!!
Nad morzem musimy sobie cos postanowic, to bedzie dla nas taki oboz rehabilitacyjny:-))))))))

964

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
Nania napisał/a:
Betinka napisał/a:

Naniu,
badania zrób, jak najbardziej, ale wydaje mi się, że zajadasz problemy i własną frustrację z tego powodu.

chodzi o to ze po mnie pomimo ze ja uwazam ze troche przytyłam to po mnie nie widac ze pochłąniam takie ilości jedzenia..do badania namowiły mnie kolezanki z pracy bo one najbardziej widza ile ja jem...podejrzenia tarczycy bo u mnie to rodzinne...

U mnie było odwrotnie, prawie nie jadłam, a tyłam. Diagnoza niedoczynność tarczycy.

Wracając do żarełka: leniwe pierogi...? naleśniki ze specjalnym sosem...? zapiekanka z ziemniakami...? krokiety...?pierś z kurczaka w majonezie...? .........................................................

ja chce te wszystkie przepisy Betinko!! kochana moze kiedyś komuś cos tak pysznego zaserwuje jak zasłuzy hehhehehe

965

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wiecie dziewczyny tęskniłam za tym zebyśmy w tym samym czasie ze sobą popisały humor mi sie poprawił!!!!!!!!:-))))

966

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

badania robilam wszystko ok, lekarz mi powiedzial ze to nalog, kompensacja, braku milosci i przytulania!!! super co nie??? ale faktycznie zawsze jak mialam chlopaka bylam mega szczupla, za to bez tylam na umor

Musimy się wziąć za siebie!!!
Nad morzem musimy sobie cos postanowic, to bedzie dla nas taki oboz rehabilitacyjny:-))))))))

Myway, super, że badania ok. Z nałogu można wyjść. Wnioskując, chłopa Ci potrzeba...

Naniu, na cały dzień chcesz mnie zapędzić do kuchni. O nie, tak dobrze nie będzie. Coś zrobię, obiecuję, ustalimy na miejscu...

967

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

badania robilam wszystko ok, lekarz mi powiedzial ze to nalog, kompensacja, braku milosci i przytulania!!! super co nie??? ale faktycznie zawsze jak mialam chlopaka bylam mega szczupla, za to bez tylam na umor

Musimy się wziąć za siebie!!!
Nad morzem musimy sobie cos postanowic, to bedzie dla nas taki oboz rehabilitacyjny:-))))))))

Myway, super, że badania ok. Z nałogu można wyjść. Wnioskując, chłopa Ci potrzeba...

Naniu, na cały dzień chcesz mnie zapędzić do kuchni. O nie, tak dobrze nie będzie. Coś zrobię, obiecuję, ustalimy na miejscu...

Nie nie nie kochana absolutnie!!! to są wczasy masz odpoczywac a nie w kuchni pracować!!!! ja sobie spisze te przepisy na kartce!!! ty bedziesz tylko dyktowac jak Pani w szkole:-))))))))))))))

968

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

chodzi o to ze po mnie pomimo ze ja uwazam ze troche przytyłam to po mnie nie widac ze pochłąniam takie ilości jedzenia..do badania namowiły mnie kolezanki z pracy bo one najbardziej widza ile ja jem...podejrzenia tarczycy bo u mnie to rodzinne...

Nania...a nie masz po prostu tak genetycznie, że szybko spalasz? Mama? Babcia? Może też miały tak samo?
Pytam, bo ja jem też pozornie spore ilości..a waga stoi w miejscu od 20 lat (no czasem jak stresy to zjedzie ciut nizej).

Betinko: sny są jak najbardziej odzwierciedleniem tego co nas trapi w ciągu dnia. Też zawsze sprawdzam w senniku, ale nie umiem tego interpretować:). Ostatnio śniło mi się, że mam 3 dodatkowe psy:)..były piękne..tylko we śnie zapomniałam je nakarmić i wyraźni mi sie śniły moje wyrzuty sumienia. Mój mózg wariuje już chyba..

A mnie znów wczoraj chyba za dużo myśli naszło..I sam mój organizm próbuje mnie do porządku postawić. Jak nie urok to ....przemarsz wojsk:(. W nocy taki ból mi wszedł w szyję, że nawet jeść nie moge nie mówiąc o kręceniu nią:(. Mogło mnie zawiać, bo wczoraj leżałam na tarasie na słońcu ale i na wietrze...:(. Albo jakiś skurcz mięśnia podczas snu.
Może macie jakieś sprawdzone sposoby na to? Posmarowałam sie mascią traumeel, ale na razie efektu nie widać.

969 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-07-30 10:05:55)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Dzień dobry

hm... napisał/a:

Bo od gadania kochane to jeszcze nikomu nie przybyło...
Faceci zawsze coś bardziej.
Lekko chory-umierający
Po pracy-zmęczony niesamowicie, nie wyobrażamy sobie nawet jak
Nic nie robi- narobił się okrutnie, tyle musi robić

A my?
Nie gadamy, a swoje robimy.

Masz całkowitą rację. Wydaje mi się, że same często zapędzamy się w kozi róg.
Facet to istota prosta i pewnie nic tego nie zmieni. Może i zdarzają się wyjątki, ale gdzie...

Myway, jak po świętowaniu?
Naniu, humorek dopisuje?
Katiu, odezwał się? Jak się dziś czujesz?
Moniu, nie angażuje się tak bardzo w sytuację kuzynki. Mam obawy, żebyż nie wyrządziłam krzywdy tym sobie. Gratuluję zakupu autka.
Maxi, pojawiasz się i znikasz, ale to chyba świadczy o tym, że sporo się u Ciebie dzieje?
Kalinko, jak sobie radzisz?
hm...sporo problemów zrzuciło się na Ciebie w jednym czasie, stąd pewnie i te problemy ze snem. Rozwiązania nadejdą, sama nie będziesz wiedziała kiedy i skąd. Na niektóre masz wpływ sama, ale innym pomoże los, przypadek...
Water, no cóż, w Tobie tyle mądrych i pozytywnych myśli, że tylko czerpać tę energię od Ciebie.

Miałam dziś sen, na o mało przyjemnym temacie - wymioty.
Biorę więc sennik i czytam:
WYMIOTOWANIE: to znaczy czuć obrzydzenie. Kontekst snu pokazuje z jakiego powodu odczuwasz odrazę lub pogardę. Jest czasami rezultatem afrontu, urazy (wpływ wczorajszych pretensji J?), które każe odepchnąć zaprzyjaźnioną osobę.
Bogatym wymioty zapowiadają stratę pieniędzy (raczej nie grozi, bo niby mam stracić coś czego nie mam...)
Biednym: Korzyści finansowe (o jak fajnie - może podwyżka, może jakaś wygrana...hahaha)
Wymiotować lub widzieć, jak wymiotuje nieznajoma osoba tej samej płci: uregulujesz problem, który ciągnie się od bardzo dawna.
Wymiotowanie może być dobrą lub złą wróżbą, zależnie od aktualnej sytuacji.

Więc tak, analizując, w moim przypadku:
Złą, bo:
1. Na rozprawie J. coś odstawi
2. Brak przytulańska
3. Problemy finansowe
4. Nie mogę znaleźć mieszkanka
5. Nie mam terminu rozprawy
6. Brak szans na awans
7. Nie mogę znaleźć dodatkowej pracy

Dobrą, bo:
1. Kontakty z dziećmi rewelacyjne
2. Pozew o rozwód złożony
3. Szykuje się wyjazd nad morze w doborowym towarzystwie
4. Atmosfera w pracy rewelacyjna

Czy wierzyć w sny? Pewnie nie do końca. Jednak moim zdaniem coś jest w interpretacji snów, w horoskopach w przepowiedniach wróżek...a może fajnie po prostu jest wyłuskiwać, te fakty, które nas cieszą i poprawiają humor.

Miłego dnia, pełnego pozytywnej energii i fantastycznych przeżyć.

Tak kochana, reszta to los i przypadek. Dlatego zastanawiam się nad istotą powiedzenie "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz". Bo ja sobie ścielę i g..., pościel mi z łóżka znika. Działam. Trza dobrze myśleć, mimo wszystko. Tylko czy to nie naiwne jak wciąż się chrzani, myśleć nieustannie, że będzie dobrze?

Co słychać dziewczęta?

Macie tak czasem, że ogarnia Was niewiadomy niepokój i takie poczucie, że zaraz świat zawali Wam się na głowę?

Myway trzymam kciuki za lodowe postępowanie. Zbierz się i nie daj się, a potem na miasto wyluzować czy coś, może być?

970

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Wiecie dziewczyny tęskniłam za tym zebyśmy w tym samym czasie ze sobą popisały humor mi sie poprawił!!!!!!!!:-))))

O to właśnie chodzi...poprawa humorku - idealnie

Przepisy, mogę je przesłać. Muszę jednak je spisać, bo to mam je w głowie. Często dokonuję eksperymentów w kuchni nieskromnie stwierdzając - całkiem, całkiem mi to wychodzi.

971

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny smile
Water czytam Twoje wypowiedzi to postu Kati,czytam i dochodzę do wniosku,że oklamuje Was i siebie... Jest mi z tym bardzo źle... Co z tego że milcze,nie pisze i nie dzwonię do R ale czuje się nadal pod jego cholernie silnym wpływem! Odnoszę wrażenie,że gdybym zadzwoniła on zaraz zaczął by polemizowac na swój sposób a ja znowu odczułabym lek,strach... Ba nawet dziś się boję! Boję się,że moje milczenie jest złe,że go rani... Mija miesiąc,dokładnie miesiąc! Powinnam się cieszyć,a się boję! To chore,nienormalne!! Nie jestem silną ani mądra kobieta za jaką mnie uważacie... Ciągnie mnie do R jak 150 ale powstrzymuje strach,że będzie krzyczał,że okaże podczas rozmowy sarkazm,że znowu ja będę się czuć wewnętrznie winna i przełamie się co spowoduje iż będę go przepraszać...

Czuje się pod tak jego silnym wpływem że sama jestem zaskoczona! Toksyczność nadal istnieje,a ja jak głupia miałam nadzieję-że może uda mi się,że będziemy znajomymi,którzy przestali widzieć w sobie wrogów... Ale gdzie tam... To niemożliwe... Chyba nie ze mną... Kocham go jak kretynka,ze strachu trzęse się jak galareta... Nie jem,trudno mi spać-myślę o nim! Cholera kolejny włączony przycisk "myślenie o nim"...
?&%@"!$^&%$!!!!!

972

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Osoby ktore "kochaja za bardzo" maja calkowicie wypaczone pojecie tego, co powyzej napisalas. Ale juz doszlusmy do wniosku dlaczego sie tak dzieje, ze problem jest w nas samych - i ze my mozemy to zmienic. I zamiast wybierac toksykow - jako juz zdrowe kobiety - wybierac wlasnie takich partnerow. Ktorzy nas beda wspierac.

I cóż Ci mogę powiedzieć więcej:)..myśle, że wyczerpałaś temat tak, że nic dodać ani ująć tu nie bardzo można. Przynajmniej ja nie czuje się na tyle mądra.
Wybierać partnerów różnych od dotychczasowych nie jest takie proste, bo musieliby być diametralnie inni. A ta matryca wyboru tworzy się właściwie w dzieciństwie i jest dosyć mocno zakorzeniona.
Ale jeśli sie wie w czym jest problem to myśle, że to połowa albo i więcej sukcesu. Najbardziej chodzi o to, że w momencie "porażki" nie walczyć o to co jest niemożliwe.

973

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moniu

no właśnie o tym pisałam mam wrażenie ze go ranie tym ze totalnie go ignoruje....to chore...

Katiu

u mnie to rodzinne bo mama i babcia i siostra mająproblemy z tarczycą...przemiana materii taka sobie...współczuje Ci kochana tych problemow zdrowotnych za duzo tego wszystkiego jak na jedną kobietke...

974

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Witajcie dziewczyny smile
Water czytam Twoje wypowiedzi to postu Kati,czytam i dochodzę do wniosku,że oklamuje Was i siebie... Jest mi z tym bardzo źle... Co z tego że milcze,nie pisze i nie dzwonię do R ale czuje się nadal pod jego cholernie silnym wpływem! Odnoszę wrażenie,że gdybym zadzwoniła on zaraz zaczął by polemizowac na swój sposób a ja znowu odczułabym lek,strach... Ba nawet dziś się boję! Boję się,że moje milczenie jest złe,że go rani... Mija miesiąc,dokładnie miesiąc! Powinnam się cieszyć,a się boję! To chore,nienormalne!! Nie jestem silną ani mądra kobieta za jaką mnie uważacie... Ciągnie mnie do R jak 150 ale powstrzymuje strach,że będzie krzyczał,że okaże podczas rozmowy sarkazm,że znowu ja będę się czuć wewnętrznie winna i przełamie się co spowoduje iż będę go przepraszać...

Czuje się pod tak jego silnym wpływem że sama jestem zaskoczona! Toksyczność nadal istnieje,a ja jak głupia miałam nadzieję-że może uda mi się,że będziemy znajomymi,którzy przestali widzieć w sobie wrogów... Ale gdzie tam... To niemożliwe... Chyba nie ze mną... Kocham go jak kretynka,ze strachu trzęse się jak galareta... Nie jem,trudno mi spać-myślę o nim! Cholera kolejny włączony przycisk "myślenie o nim"...
?&%@"!$^&%$!!!!!

no monia, tak tez mi wychodzilo , poprzednio!!! wiec bylam bardzo nie ufna!!!
balam sie o ciebie!!! super , ze to widzisz i o tym mowisz!!! masz w sobie wiele odwagi!!!

975

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Witajcie dziewczyny smile
Water czytam Twoje wypowiedzi to postu Kati,czytam i dochodzę do wniosku,że oklamuje Was i siebie... Jest mi z tym bardzo źle... Co z tego że milcze,nie pisze i nie dzwonię do R ale czuje się nadal pod jego cholernie silnym wpływem! Odnoszę wrażenie,że gdybym zadzwoniła on zaraz zaczął by polemizowac na swój sposób a ja znowu odczułabym lek,strach... Ba nawet dziś się boję! Boję się,że moje milczenie jest złe,że go rani... Mija miesiąc,dokładnie miesiąc! Powinnam się cieszyć,a się boję! To chore,nienormalne!! Nie jestem silną ani mądra kobieta za jaką mnie uważacie... Ciągnie mnie do R jak 150 ale powstrzymuje strach,że będzie krzyczał,że okaże podczas rozmowy sarkazm,że znowu ja będę się czuć wewnętrznie winna i przełamie się co spowoduje iż będę go przepraszać...

czytałam moniu to co pisałaś już wczoraj..nawet miałam odpowiedzieć od razu ale sen mnie zmógł.
monia!...Twoje milczenie na pewno go nie rani. Przypisujemy facetom reakcje i odczucia jakie my miałybyśmy w takiej sytuacji. A to tak nie jest. Po prostu cały czas czujesz tą "niewidzialną nić" przywiązania, tęsknoty. Wiem jakie to odczucie..aż za dobrze to wiem (nie dotyczy to obecnego bo tu czuje bardziej złośc i zawód).
Ja w takim przypadku jak Twój..czyli niemożności poradzenia sobie z własnymi emocjami używałam często jakiegoś pretekstu. Najczęściej prosiłam o jakąś drobną pomoc, albo z pytaniem dotyczącym czegoś na czym facet się zna. Tylko to musi brzmieć wiarygodnie i zero jakiejkolwiek rzewności w głosie i schodzenia z tematu. Dawało mi to pole manewru, że mnie nie "odrzuci", a nawet jeśli będzie sarkazm to mniej zaboli, zachowasz "twarz" i stwierdzisz co najwyżej, ze pan ma muchy w nosie.:)

Posty [ 911 do 975 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024