Moniu , dzieki kochanie!!! caluski uciekam do pracy, ale wpadne tu na chwile, napisz koniecznie z kad ten dol, bedziemy borowac:)
wczoraj nie pisałam bo miałam ciężki dzień-dziś jego kontynuacja... Ale staram się być silna! Choć buu
jest ciężko
Monia, głowa do góry! Co też się porobiło, że to "buuu" ? Może trzeba Tobą potrząsnąć, albo potrzebujesz "porządnego kopa" ? Nie wiem o co chodzi także Moniś przesyłam Ci tej mojej dzisiejszej energii trochę + uściski ..... i pamiętaj, każda z nas ma czasem taki dzień ale my KKZB zawsze podnosimy się w wielkim stylu, z wysoko podniesioną głową!
Będzie dobrze Kochanie!
musicie mnie zmotywaoac do robienia tego cholernego prawka. licze na was moje syrenki nadmorskie:)
Po prostu zrób:)..Będziesz niejako bardziej wolna...
Jak już przy tym..właśnie jako lwica dokonałam czynu walecznego:)...wsiadłam w auto i pojechałam do sklepu (kilka km). Wsiąść do auta tragedia..wysiąść jeszcze bardziej!. Ale jak już wsiadłam to jakoś poszło. Bez prawka i auta byłaby tragedia..nie poradziłabym sobie.
Wściekam się, że powinno być lepiej..no jednym słowem na wszystko sie dzisiaj wkurzam, ale to jednak lepsze niż płacz i roztkliwianie się..Polecam!
Katiatak mi przykro z powodu tego co się stało. Wracaj do zdrowia kochana a tym swoim Panem się nie przejmuj... To tylko świadczy o nim tak naprawdę jaki ma stosunek względem Ciebie...
na swojego pana też się wkurzam........nie chce mi się nawet o tym gadać...
Poza tym moja mama znowu trafiła do szpitala (kolejny zabieg), więc mam mniej czasu na myślenie.
Bardzo Ci współczuje:(. To powinno być najważniejsze teraz..zdrowie Twojej mamy. Trzymaj się Kalinko w tym wszystkim.
850 2011-07-28 09:49:50 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-28 09:59:33)
Kalinko,
trzymaj się. To przykre, że Twoja mama znowu znalazła się w szpitalu.
Katiu,
brawo. Jazda autem, ależ Ty Siłaczka, jesteś. Lwica prawdziwa wrrrrr....
Moniu,
nie staraj się, tylko BĄDŹ SILNA...
Myway,
mimo, że jesteś bez ex 4 lata, chyba dopiero zaczęłaś leczyć się z uzależnienia od niego. W końcu 11 lat współuzależnienia, to nie mało. Nie da się tak rach ciach od tego odciąć, a tym bardziej wyleczyć. Oby takie cudowne lekarstwo było... Wydaje mi się, że dopiero teraz dojrzałaś do decyzji uświadomienia sobie tego faktu. Teraz już będzie tylko lepiej. Rzeczywiście małe kroczki, a że niekiedy zdarzy się, iż zrobisz jakiś do tyłu...? będzie tak, ale chcesz i możesz.
Nie, ja sobie daję taką malutką szansę, jak napisałaś wyżej, o nie moja Kochana. Bez dawania sobie szans. Zrobię to dla siebie dla mojego SYNKA. Wiem czego chcę, będę do tego dążyć, nic i nikt mnie nie pokona w realizacji mojego celu, jestem silna, mądra itd. ...jak w tej afirmacji, którą poleca hm...
Prawko...? potrzebujesz mobilizacji...?:
1. Staniesz się niezależna
2. Nie będziesz musiała podporządkowywać się innym środkom komunikacji
3. Wygoda w czasie zakupów
Kurczę, zabrakło mi weny...
Naniu, a co u Ciebie? Jak nastrój?
hmm... kochanie , rzucilam dzis kamienieniami szamana , za ciebie i kobieto masz sile i egzamin positiv!!!! bede trzymac energie, zeby ci starczylo!!!
buziak ogromny
nianius , betinka , katia, monia ,kalinka
buziakiwater
uscicki z przytupem i gwiazda
Bardzo Ci dziękuję...
hm... napisał/a:Potrzebuję pracy, a tu same dziadostwa, od zlecenia do zlecenia. Niedobrze się robi. A jak fajnie to pól etat. Szlak.
Myway ja zawsze byłam zakompleksiona i brakowało mi wiary w siebie, czasem nadal to czuję, że nie dam rady, że nie mogę. I taką miałam straszną blokadę przed nauką, nawet jeszcze w szkole. Wiedziałam, że powinnam, ale nie mogłam. A udawało się i to co naprawdę mnie interesowało potrafiłam poznać całkiem nieźle, ale i to nie przekonywało mnie samej.
Ale coś się jednak we mnie zmieniło wskutek różnych przeżyć, że jestem silniejsza.
Mam do zdania egzamin, a nie mogę się zmobilizować, bo tyle tego, ale dam radę.Obecnie szukam jakiejś dodatkowej pracy, aby zabezpieczyć się finansowa na potem. Wiem, jakie to trudne. Zaczynałam też od pół etatu. Po roku dostałam drugie pół.
Z tą nauką to może spróbuj, że uczysz się, nawet mając wrażenie, że nic nie zapamiętujesz. Następnego dnia albo później, w zależności od czasu do egzaminu, wróć do wcześniej przerobionego materiału. Pamięć retrospekcyjna potrafi zadziwić.
Egzamin zdasz, a czemuż by nie? Zrobisz to dla siebie i dla nas, bo Cię będziemy wspierać, chociaż tylko duchowo.
A tak w ogóle to jestem zauważana. Zwróć uwagę, że Tobie również podziękowałam. Miło, że pisujesz na tym wątku.
Myway, ileż radości w Tobie!!!!!!!Brawo!!!!!!!!!!
Dziękuję bardzo za wsparcie. To był taki żarcik z tym niezauważeniem. Bijąca z Was pozytywna energia da się wyczuć wspaniale.
Dam radę, jestem świadoma, że sporo potrafię przyswoić. Wiem też, że pamiętamy rzeczy na które nawet nie zwracamy czasem uwagi. Jakoś to będzie. Postaram się dla sieie, dla Was...
Dziękuję bardzo za wsparcie. To był taki żarcik z tym niezauważeniem. Bijąca z Was pozytywna energia da się wyczuć wspaniale.
Dam radę, jestem świadoma, że sporo potrafię przyswoić. Wiem też, że pamiętamy rzeczy na które nawet nie zwracamy czasem uwagi. Jakoś to będzie. Postaram się dla sieie, dla Was...
Ja Ci powiem tylko tak: są rzeczy które TRZEBA zrobić, więc podejdź do tego na bardzo chłodno..zdaj egzamin i...zapomnij o nim:)
Jestem pewna, że Ci sie uda:)
Dziękuję Myway,Betinko i Kalinko za słowa wsparcia... Problem polega na tym,że... Tęsknię!!! Cholera przez przypadek musiałam włączyć przycisk 'tęsknota za R' i chyba spięcie się zrobiło bo za żadne skarby nie chce się wyłączyć
od 2dni działa i działa... zastanawiam się czy gdybym zadzwoniła do niego owa tęsknota by odeszła...?
Kalinko możesz być na mnie zła za moje słowa,zrozumiem. Ale cieszy mnie trochę fakt że Twoja mama jest w szpitalu-powód myślisz o niej,masz na głowie wiele spraw,a to automatycznie odciąga od myśli nad nim... To jest dobra strona tej sytuacji. Jednakże życzę Twojej mamie jak najszybszego powrotu do zdrowia
hm...na egzamin się nauczysz
spokojnie możesz codziennie czytać na głos sobie notatki bądź powtarzać-znaczysz będzie dobrze... Można wiedzieć z czego i kiedy ten egzamin?
Monia , ja mam ten przycisk chyba wiecznie wlaczony, zadzwonienie daje zludzenie, ale problem pozostaje!!! musimy nauczyc sie bez nich zyc, a tesknota niech sobie bedzie, jak jej nie bedziesz wyganiac, to bedzie slabla tak ciut ciut i kiedys moze zupelnienie zaniknie!!! ciezko, choleram z tym nalogiem,ale popatrzcie amy miala wszystko, talent , urode 5 grammy i tez nalogi ja pokonaly!!! My sie nie damy, mamy siebie i cale piekne zycie przed soba!!!
buziaczki
hmm , nadal ci sle moja cala inteligencje, az calkiem oglupialam ![]()
Dziękuję Myway,Betinko i Kalinko za słowa wsparcia... Problem polega na tym,że... Tęsknię!!! Cholera przez przypadek musiałam włączyć przycisk 'tęsknota za R' i chyba spięcie się zrobiło bo za żadne skarby nie chce się wyłączyć
od 2dni działa i działa... zastanawiam się czy gdybym zadzwoniła do niego owa tęsknota by odeszła...?
Mogłoby być gorzej, bo dzwoniąc oczekiwałabyś podświadomie takiej a takiej jego reakcji. A gdyby była inna doszła by frustracja. Ale nie wiem..może się myle. Musisz to sama w sobie wyczuć..za czym dokładnie tęsknisz, bo moze być tak że zadzwonisz i zrobi Ci się lżej. U mnie to róznie bywało (dotyczy róznych facetów)...czasem nawet słówko zamienione pomagało, a czasem dłuższa rozmowa doprowadzała do rozpaczy. W tej chwili też troszkę mam ten problem..ale zastanawiam się czy to ma sens?...w ogóle co ma sens...
Mogłoby być gorzej, bo dzwoniąc oczekiwałabyś podświadomie takiej a takiej jego reakcji. A gdyby była inna doszła by frustracja. Ale nie wiem..może się myle. Musisz to sama w sobie wyczuć..za czym dokładnie tęsknisz, bo moze być tak że zadzwonisz i zrobi Ci się lżej. U mnie to róznie bywało (dotyczy róznych facetów)...czasem nawet słówko zamienione pomagało, a czasem dłuższa rozmowa doprowadzała do rozpaczy. W tej chwili też troszkę mam ten problem..ale zastanawiam się czy to ma sens?...w ogóle co ma sens...
ok tęsknię za nim i tęsknię za możliwością rozmowy... Wiecie niedzielne spotkanie dało mi energię bo rozmawialiśmy... Kurcze przez 3tygodnie było jedno wielkie milczenie,a w niedzielę nagle zdałam sobie sprawę jakie to mile moc rozmawiać z nim,powiedzieć swoje zdanie,zasmiac się... Chyba tego mi brakuje-tych rozmów,których kiedyś były na peczki...
Co ma w ogóle sens? Życie,pogodzenie się z tym że kiedyś umrzemy-to moim zdaniem ma sens... Nad reszta się nie zastanawiałam... Aaa i sens jest bym kupiła auto ![]()
ok tęsknię za nim i tęsknię za możliwością rozmowy... Wiecie niedzielne spotkanie dało mi energię bo rozmawialiśmy... Kurcze przez 3tygodnie było jedno wielkie milczenie,a w niedzielę nagle zdałam sobie sprawę jakie to mile moc rozmawiać z nim,powiedzieć swoje zdanie,zasmiac się... Chyba tego mi brakuje-tych rozmów,których kiedyś były na peczki...
..po prostu obecności. Nie da się tego tak wypośrodkować jakoś? tak żebyś nie cierpiała w tym?
Ja tak miałam z poprzednim..szukałam kontatku bo mi go brakowało po paru dniach nawet. I czasem jeden telefon powodował wzrost energii na orbite na cały dzień. Ale przeszło...:)
Aaa i sens jest bym kupiła auto
a wiesz jak to poprawia humor:)..jak nowa kiecka prawie:)
Ja za sukienkami nie przepadam... Ale auto muszę sobie sprawić ![]()
natomiast uważam że jednak zadzwonie-zapytam co u niego... Przecież nawet zastrzegłam że jeśli będę chciała to się odezwę-tak też zrobię... Krótka niezobowiązująca rozmowa...
Ja za sukienkami nie przepadam... Ale auto muszę sobie sprawić
natomiast uważam że jednak zadzwonie-zapytam co u niego... Przecież nawet zastrzegłam że jeśli będę chciała to się odezwę-tak też zrobię... Krótka niezobowiązująca rozmowa...
Moniu Ty jesteś bardzo mądrą dziewczyną i myślę, że Tobie ten telefon nie zaszkodzi...myślisz trzeźwo jesteś zdystansowana do sytuacji...
daj znać po rozmowie:-))
Myway wysłałam Ci maila:-)
hm... napisał/a:Jestem niezauważona
....Ale i tak se Was wspierać będę, wszystkie
Hm jesteś zauwazona! dziękuję za Twoje posty...jesteś silną kobietą i zdasz ten egzamin i pokazesz na co Cie stać...pracę mozesz zacząc od pół etatu i cały czas czegoś szukać...nie wiem z jakiego regionu jestes ale zazwyczaj urzedy mają swoje oferty pracy zamieszczone na swoich stronach internetowych, sa tez informacje o kursach i szkoleniach, są rowniez dotacje na rozpoczęcie działalnosci gospodarczej...szukanie pracy to wielki trud ale gdy juz jest to daje poczucie bezpieczeństwa...trzymam za Ciebie kciuki!!!
Moje kochane, bardzo Wam dziękuję. Z pracą kicha jak jasna cholera. W 2009 roku w wakacje byłam bez pracy, w sumie 7 miesięcy, znalazłam coś na umowę zlecenie, pracowałam po 10 godzin mimo, że miałam pracować 8. Stawka za godzinę 6.50 netto. Trwało to 10 miesięcy. Oczywiście były wszystkie znamiona umowy o pracę, ale o tym nie mówię, bo to szkoda gadać. Potem 3 miesiące bez pracy, potem się znalazła na jakiejś gównianej produkcji leków, za jeszcze mniej pieniędzy, ledwo tysiąc złotych na rękę, a przed Świętami Bożego Narodzenia wzięłam 860, no bo umowa zlecenie i dużo wolnych dni wypadło. Po trzech miesiącach koniec, dowiedziałam się, że byłam na zastępstwo. Cholera, jak sobie przypomnę to naklejanie etykietek na syropy za pomocą jakiejś kretyńskiej prowizorycznej maszynki.
Potem praca w hurtowni zabawek na stanowisku przedstawiciela handlowego bez wcześniejszego doświadczenia. Mieli mnie przyuczyć. Było zero uczeni czegokolwiek, tylko wciąż słyszałam, że tego nie zrobię, bo tego nie umiem, bo ona (kierowniczka) i tak będzie sobie to sprawdzać "po mnie!". No to jaka w tym moje robota. Potem tachałam wory z zabawkami do sklepów. Miałam z prędkością światła poruszać się między miastami i z jeszcze większą prędkością obserwować zapotrzebowanie, a z jeszcze większą zanotować ile czego jest. Szef-bohater tego forum. Niby choleryk, a tak naprawdę wa...t.
Byłam zmęczona psychicznie. Przedstawiciel. Co prawda samochód był, ale zero materiałów do przedstawienia klientowi. Tylko kartka i długopis. Szał. Cały czas się starałam, żeby sprostać ich oczekiwaniom, których nie znałam. Kiedyś zdenerwowana wracałam do firmy, zarobiłam 3 stówy mandatu i 8 pkt. Popłakałam się, zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu. I mandat dalej do zapłacenia.
Powoli obojętniało mi to zajęcie, wyłączyłam się, myślałam jaka będę szczęśliwa jak mnie wywalą. Nie musiałam długo czekać. Skończyło się, Więc znów poszukiwanie pracy.
W tym temacie chyba zrobię największą karierę. Więc ... Koleżanka zadzwoniła. Co prawda parę firm było nagranych, żeby pójść na próbę, za darmo oczywiście, gównianych oczywiście, piekarnie, sralnie...
Koleżanka dzwon, choć mam coś dla Ciebie. Ok. Praca u niej. Pierwszy miesiąc etat, bo wyjeżdża, potem pół. Głupia pomyślałam -nieźle, fajne godziny, znajdę coś na drugie pół. Nie ma nic. W czerwcu chodziłam się uczyć. Przychodziłam codziennie, o drugiej koniec, nieraz o trzeciej. Jak się gdzieś umówiłam no to przecież dyspozycyjna powinnam być. A tak mi głupio było zapytać ile za tę "naukę", chodziłam, chodziłam. Przyszło rozliczenie, uwaga 5 zł/h, razem ok 370. Popłakałam się znowu. Na co mi to? Karta na autobus bo auto już dawno stoi, aż się popsuło przez to i muszę sprzedać, przez te gówniane prace i gówniane zarobki) ok 100, rata przewyższa 300 prawie dwukrotnie. Więc zaliczka, więc trza odjąć od wynagrodzenia i zostaje jedno wielkie G... I cały wcześniejszy optymistyczny schemat spalił w minucie na panewce.
Nie mogę już. Pól etatu i zdechnę, nie ma za co żyć. A jeszcze by chcieli żeby im dokładać.
Nie mogę już. Pól etatu i zdechnę, nie ma za co żyć. A jeszcze by chcieli żeby im dokładać.
a nie zastanawiałaś się, żeby cos na własny rachunek może? coś z hurtowni brać? a potem allegro? Moze nie byłyby to kokosy ale jednak więcej niż te 370..Acha..no i dopłaty unijne na rozpoczęcie dzialalności.
Wiem jak to jest mieć nóż na gardle..jakieś 2 m-ce temu miałam 3 zł w portfelu na weekend,..i pustą zupełnie lodówkę..:/
Nania napisał/a:hm... napisał/a:Jestem niezauważona
....Ale i tak se Was wspierać będę, wszystkie
Hm jesteś zauwazona! dziękuję za Twoje posty...jesteś silną kobietą i zdasz ten egzamin i pokazesz na co Cie stać...pracę mozesz zacząc od pół etatu i cały czas czegoś szukać...nie wiem z jakiego regionu jestes ale zazwyczaj urzedy mają swoje oferty pracy zamieszczone na swoich stronach internetowych, sa tez informacje o kursach i szkoleniach, są rowniez dotacje na rozpoczęcie działalnosci gospodarczej...szukanie pracy to wielki trud ale gdy juz jest to daje poczucie bezpieczeństwa...trzymam za Ciebie kciuki!!!
Moje kochane, bardzo Wam dziękuję. Z pracą kicha jak jasna cholera. W 2009 roku w wakacje byłam bez pracy, w sumie 7 miesięcy, znalazłam coś na umowę zlecenie, pracowałam po 10 godzin mimo, że miałam pracować 8. Stawka za godzinę 6.50 netto. Trwało to 10 miesięcy. Oczywiście były wszystkie znamiona umowy o pracę, ale o tym nie mówię, bo to szkoda gadać. Potem 3 miesiące bez pracy, potem się znalazła na jakiejś gównianej produkcji leków, za jeszcze mniej pieniędzy, ledwo tysiąc złotych na rękę, a przed Świętami Bożego Narodzenia wzięłam 860, no bo umowa zlecenie i dużo wolnych dni wypadło. Po trzech miesiącach koniec, dowiedziałam się, że byłam na zastępstwo. Cholera, jak sobie przypomnę to naklejanie etykietek na syropy za pomocą jakiejś kretyńskiej prowizorycznej maszynki.
Potem praca w hurtowni zabawek na stanowisku przedstawiciela handlowego bez wcześniejszego doświadczenia. Mieli mnie przyuczyć. Było zero uczeni czegokolwiek, tylko wciąż słyszałam, że tego nie zrobię, bo tego nie umiem, bo ona (kierowniczka) i tak będzie sobie to sprawdzać "po mnie!". No to jaka w tym moje robota. Potem tachałam wory z zabawkami do sklepów. Miałam z prędkością światła poruszać się między miastami i z jeszcze większą prędkością obserwować zapotrzebowanie, a z jeszcze większą zanotować ile czego jest. Szef-bohater tego forum. Niby choleryk, a tak naprawdę wa...t.
Byłam zmęczona psychicznie. Przedstawiciel. Co prawda samochód był, ale zero materiałów do przedstawienia klientowi. Tylko kartka i długopis. Szał. Cały czas się starałam, żeby sprostać ich oczekiwaniom, których nie znałam. Kiedyś zdenerwowana wracałam do firmy, zarobiłam 3 stówy mandatu i 8 pkt. Popłakałam się, zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu. I mandat dalej do zapłacenia.
Powoli obojętniało mi to zajęcie, wyłączyłam się, myślałam jaka będę szczęśliwa jak mnie wywalą. Nie musiałam długo czekać. Skończyło się, Więc znów poszukiwanie pracy.
W tym temacie chyba zrobię największą karierę. Więc ... Koleżanka zadzwoniła. Co prawda parę firm było nagranych, żeby pójść na próbę, za darmo oczywiście, gównianych oczywiście, piekarnie, sralnie...
Koleżanka dzwon, choć mam coś dla Ciebie. Ok. Praca u niej. Pierwszy miesiąc etat, bo wyjeżdża, potem pół. Głupia pomyślałam -nieźle, fajne godziny, znajdę coś na drugie pół. Nie ma nic. W czerwcu chodziłam się uczyć. Przychodziłam codziennie, o drugiej koniec, nieraz o trzeciej. Jak się gdzieś umówiłam no to przecież dyspozycyjna powinnam być. A tak mi głupio było zapytać ile za tę "naukę", chodziłam, chodziłam. Przyszło rozliczenie, uwaga 5 zł/h, razem ok 370. Popłakałam się znowu. Na co mi to? Karta na autobus bo auto już dawno stoi, aż się popsuło przez to i muszę sprzedać, przez te gówniane prace i gówniane zarobki) ok 100, rata przewyższa 300 prawie dwukrotnie. Więc zaliczka, więc trza odjąć od wynagrodzenia i zostaje jedno wielkie G... I cały wcześniejszy optymistyczny schemat spalił w minucie na panewce.Nie mogę już. Pól etatu i zdechnę, nie ma za co żyć. A jeszcze by chcieli żeby im dokładać.
Hm.. kurcze tak bardzo mi przykro...jasna cholera wiem niestety z własnego doświadczenia jak bardzo pracodwcom przewraca się teraz w doopach...
Nawet nie wiem co Ci radzić...bo po tylu próbach to nawet nadzieja umiera choć ona podobno umiera ostatnia...
Ale nie martw się z drugiej strony jak się bardzo chce i wierzy to musi sie udać...
wiesz można doddawać otuchy komuś ze złamanym sercem i mówic ze wszystko sie ułoży...ale cholera kiedy w gre wchodzi brak kasy na życie na podstawowe potrzeby to juz naprawde żadne słowa wsparcia nie pomogą bo tu potrzeba konkretnej pomocy a najgorsza jest bezsilnośc tej sytuacji bo większość z nas ma związane ręce...jestem z Tobą choć nie wiem czy Ci to pomoże:-(((
hmm ...
No sytuacja kiepskawa!!! jestes w jakims wzorcu biedy uwieziona!!! ok ja wrozka perska, powiem ci, ze da sie jakos z tego wymanewrowac, ale musisz sie skupic.
A wiec wloz sobie 100 do portfela i jej nie wydawaj, patrz natomiast w okol siebie ile bys mogla sobie za te stowe kupic, obiadzik, a tu t shirt, a tu kawunia, tu jakis kosmetyk... To po pierwsze nie wydawaj, ale miej swiadomosc , ze twoj portfel nie jest pusty. Po drugie pros przed snem o kontakt z twoim przewodnikiem i popros o pokazanie ci rozwiazania, wiem , ze brzmi glupawo!!! ale ci nie zaszkodzi, wiec pros swiat duchowy o pokazanie ci rozwiazania wyjscia z biedy, rano zapisz sen , rob tak przez tydzien albo dluzej i ufaj!!! sprawa sie rozwiaze;)
Dziewczęta
Ach Betinko ślepota mną zawładnęła, nie zauważyłam siebie w poście a potem biadoliłam.
Egzamin składa się z trzech części test (baza 900 pytań z zaznaczonymi odpowiedziami) oraz określany zakres materiału do przedstawienia w prezentacjach oraz część praktyczna. No i brak kasy żeby nań jechać.
Katia-brak kasy oznacza, że jest się w doopie i z niczym ruszyć nie można, może i ktoś pozwoli wziąć na termin, ale jednak przydałoby się coś mieć. Z dotacjami próbowałam, ale jestem jak na razie na listach rezerwowych, więc małe szanse.
Myway- pomysł jest elegancki tylko skąd te stówę wziąć? Pogadam dziś z przewodnikiem, może coś zdziała.
Kobietko prawo jazdy to jest fantazja. Ile daje przyjemności jak sobie tak wsiadasz i jedziesz. Jaka to frajda niewysłowiona. Mnie to daje tyle radości, uwielbiammmm...
Także do dzieła.
868 2011-07-28 16:42:03 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-28 16:43:42)
hm... ja bym ci nawet te stowke podeslala;) ale wiesz co, jak nie masz stowki, to wypelnij sobie przekaz pocztowy do siebie z jakas fajna sumka pieniedzy i nos go w portfelu!!! cos cie trzyma w tej biedzie, ale martwienie sie o brak kasy, powoduje tylko jej brak, nie koncentruj sie na tym czego nie ma. staraj sie zauwazac w okol siebie obfitosc, blogoslawic wszystko co obfite, np. drzewa , kwiaty, tlum ludzi, pomysl tez o tym ile jest wolnych miejsc pracy teraz we wszechswiecie i sprobuj, skupic sie na czyms pozytywnym... zrobic cos za free, dobra komedia, albo bieganie w lesie... i dawaj .... podarawuj wszystko co mozesz, rozmowe, usmiechy na ulicy, rozdawaj kazdemu za free, dobre rady, usciski , poglaskaj zwierzaka, i pytaj sie duchowo co masz zrobic... dzialamy kochanie, nie damy sie
Wszem i wobec ogłaszam! Humor sobie poprawiłam-jutro kupuje auto! Jestem umowiona już na podpisanie umowy
teraz muszę pomyśleć jakiego ubezpieczyciela wziąć... Ale w tym pomoże mi chrzestny ![]()
hm... A nie pomyślałas o tym aby poszukać pracy w innym mieście? To naturalnie wiąże się z przeprowadzka ale jednak byłaby szansa na lepsza pracę-może nawet lepiej płatna...?
Pieknie Monia , cudnie!!! co do telefonowania to jestem przeciwna, ale nie bede pisala dlaczego... bo moge byc spaczona;)
Wszem i wobec ogłaszam! Humor sobie poprawiłam-jutro kupuje auto! Jestem umowiona już na podpisanie umowy
teraz muszę pomyśleć jakiego ubezpieczyciela wziąć... Ale w tym pomoże mi chrzestny
jakie?..jakie?:)..(może być na maila). A do mnie wlasnie dzisiaj zadzwonila pani z jednej ubezpieczalni przedstawić mi "super"(!) oferte. Wysluchałam..usłyszałam kwote..podziekowałam...i..potem w 5 min. znalazłam w internecie inną tanszą o 700zł;).
hm...: wiem jak to jest być w ciemnej dupie (z kasą), albo i dalej niż w ciemnej dupie. Jak masz taką możliwość to bierz te zlecenia, albo umowy o dzieło..tak, żeby nie zedrzeć rąk..a jednak jakiś grosz zarobić. I w miarę możliwości takie gdzie nawiążesz jakieś kontakty..a potem od kontaktu do kontaktu...itd. Ale na razie skup sie na najdrobniejszych krokach.
Pieknie Monia , cudnie!!! co do telefonowania to jestem przeciwna, ale nie bede pisala dlaczego... bo moge byc spaczona;)
oj kochana spokojnie,ja Ci krzywdy nie zrobię... Jedynie Nania opowiedziała się za... Sama również wzięłam pod uwagę to że niedzielną rozmowa dobrze mi zrobiła-więc może warto... Jeszcze myślę jakby co
Katia nic szalonego-VW POLO takie czerwone diablo ![]()
873 2011-07-28 18:27:26 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-28 18:29:23)
monia , zrobila dobrze bo zes sie sztachnela, przeciez oni tak zawsze teraz robi na kolege, biednego misia i ci pojechalo po emocjach i endorfinie, ale czy nie widzisz , ze juz brakuje ci narkotyku??? poprostu jestes na glodzie ... no to napisalam;)
ja bym najpierw zrobila detoksykacje do konca, a potem ewentualnie ... nie kupilam , ani tej rozmowy, ani jego dobrych checi... sorry ludzie sie nie zmieniaja za pstryknieciem czarodziejskiej rozdzki, poza tym widze w tobie chec kontynuacji, chocby atrapy poprzedniego zwiazku, taki pseudo blef, teraz bedziemy kolegami i bedzie sie fajnie razem posmiac... ale uwierz mi to tez przerabialam !!! im fajniej bedzie, tym bardziej zmiekna twoje opory i nagle zapomisz , ze cos bylo nie tak, potem, jak juz widac,po zalaczonym obrazku zacznie ci go brakowac i toksyczne tango pora zaczac!!!
Katia nic szalonego-VW POLO takie czerwone diablo
gratuluje!!..dobry wybór..zawsze to niemiecka konstrukcja..na pewno Ci posłuży bezawaryjnie:)
ja bym najpierw zrobila detoksykacje do konca, a potem ewentualnie ... nie kupilam , ani tej rozmowy, ani jego dobrych checi... sorry ludzie sie nie zmieniaja za pstryknieciem czarodziejskiej rozdzki, poza tym widze w tobie chec kontynuacji, chocby atrapy poprzedniego zwiazku, taki pseudo blef, teraz bedziemy kolegami i bedzie sie fajnie razem posmiac... ale uwierz mi to tez przerabialam !!! im fajniej bedzie, tym bardziej zmiekna twoje opory i nagle zapomisz , ze cos bylo nie tak, potem, jak juz widac,po zalaczonym obrazku zacznie ci go brakowac i toksyczne tango pora zaczac!!!
ale żeś jej dołożyła do pieca:)..a moze stopniowo przejdzie to w koleżenskość? Bardzo indywidualna sprawa..chociaż wiekszośc mowi, ze się tak nie da. Zależy co sie wynosi z takiej znajomości
myway napisał/a:ja bym najpierw zrobila detoksykacje do konca, a potem ewentualnie ... nie kupilam , ani tej rozmowy, ani jego dobrych checi... sorry ludzie sie nie zmieniaja za pstryknieciem czarodziejskiej rozdzki, poza tym widze w tobie chec kontynuacji, chocby atrapy poprzedniego zwiazku, taki pseudo blef, teraz bedziemy kolegami i bedzie sie fajnie razem posmiac... ale uwierz mi to tez przerabialam !!! im fajniej bedzie, tym bardziej zmiekna twoje opory i nagle zapomisz , ze cos bylo nie tak, potem, jak juz widac,po zalaczonym obrazku zacznie ci go brakowac i toksyczne tango pora zaczac!!!
ale żeś jej dołożyła do pieca:)..a moze stopniowo przejdzie to w koleżenskość? Bardzo indywidualna sprawa..chociaż wiekszośc mowi, ze się tak nie da. Zależy co sie wynosi z takiej znajomości
Owszem da sie!!! jesli to ona by go nie kochala i z nim skonczyla, a jezeli jestem dobrze poinformowana , to tak nie bylo!!!
877 2011-07-28 18:46:32 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-07-28 18:52:56)
Myway dziękuję Ci za opinię,możesz być pewna niczego złego ode mnie nie usłyszysz... Widzisz ja jestem bardzo pamiętliwa osoba,która nie zawsze w odpowiednim czasie potrafi wypomniec
rozumiem co masz na myśli i dziękuję Ci za radę... Wiesz ja wiem,że związku z nim drugiego nie chce-swoje z nim przeżyłam i tyle. A dobry kontakt-nie będę ukrywać że nie chce traktować go jak wroga w swoim życiu. Detox detoxem i zamierzam go pociągnąć dalej,ale jak sama niedawno radziłam "jeśli przyjdzie ochota skontaktowania się to normalne". Nikt nie powiedział że ja już do niego zadzwoniłam,ogólnie tylko mówię,że tęsknię i chciałabym z nim porozmawiać...
Katiu mam nadzieję,że posłuży dobrze. Owszem wiekowy to on jest 97r,ale mi jak na początek to wystarczy ![]()
EDIT
Owszem kocham go nadal i nie będę tego ukrywać że mi na nim zależy... Jestem również uzależniona i umiem o tym głośno powiedzieć i przyznać się do mojej choroby! Jednakże nie uważam aby on był biednym misiem... Nie odzywa się,nie narzuca swoją osoba-tak jak o to prosiłam. Ponadto nie manipuluje mną,bo niby jak? Dziś będąc na cmentarzu z mama przypomniałam sobie,jak mnie upokorzył-zrobiło mi się przykro,ale uznałam,że to nie zniszczy mojego humoru oraz walki o sama siebie-bo na tym mi głowie zależy! Sztachnełam się-nie wydaje mi się... Podczas niedzielnej rozmowy nie zwróciłam uwagi na żaden jego smutek,nie pocieszałam go,ani tym bardziej nie starałam się sprawić by on był ważniejszy! Ważna byłam ja i dobitnie mu to pokazałam... Tak więc moja tęsknota-owszem jest i będzie się pojawiać... A chęć rozmowy również-przecież to nie grzechy,ani czyny a myśli,na które można mieć wpływ
EDIT
Owszem kocham go nadal i nie będę tego ukrywać że mi na nim zależy... Jestem również uzależniona i umiem o tym głośno powiedzieć i przyznać się do mojej choroby!
A myslisz Moniu , ze Alkoholik moze stosowac picie kontrolowane??? hmmm...
Moja opinie znasz, ja mowie z mojego punktu widzenia, bo przez 11 lat wyprobowalam chyba wszystkie mozliwe opcje!!! I tez czulam , ze panuje nad soba ,a jego stany sa mi obojetne... I bylo tak baradzo czesto, wtedy on zawsze byl super kompanem , tylko jesli choc troche poslizgnie cie sie noga, lub on poczuje, ze znow jest u ciebie na tapacie... to spadanie bedzie jeszcze z wiekszym hukiem!!! ale jak mowie to bardzo osobiste, a ja jestem spaczona:) i chcialabym przed tym obronic caly swiat
natomiast uważam że jednak zadzwonie-zapytam co u niego... Przecież nawet zastrzegłam że jeśli będę chciała to się odezwę-tak też zrobię... Krótka niezobowiązująca rozmowa..
Potym poscie wywnioskowalam , ze ten telefon, to cos postanowionego ![]()
Dziękuję Myway za rady... Tak jak wspominałam to są tylko moje myśli... Już raz z chęcią zadzwonienia dałam radę i wyszło mi to na dobre... Teraz kolejna próba
niczego jeszcze nie czynię ani nie uczyniłam... Więc spokojnie kochana :* dziękuję,że chcesz być jak matka i bronić mnie przed złym :* :*
wiem, ze jestes madra dziewczynka, a ja taka poraniona lwica, wiec sama kombinuj jak dla ciebie najlepiej
wiem, ze jestes madra dziewczynka, a ja taka poraniona lwica, wiec sama kombinuj jak dla ciebie najlepiej
a ja uparty baran
Myway wracając do Twojego postu,w którym napisałas,że to pewne z rozmowa... Owszem pewne jest,że jak zadzwonie zapytam co u niego itp,ale na pewno nie będę się bawić w rozmowy o nas,o przeszłości bądź przyszłości... Dla mnie liczy się teraz! Ja!
ALE KONIEC TEMATU NA DZIŚ O TYM!
Opowiadajcię jak minął dzień:)
EDIT
Owszem kocham go nadal i nie będę tego ukrywać że mi na nim zależy... Jestem również uzależniona i umiem o tym głośno powiedzieć i przyznać się do mojej choroby!
a jakie są szanse że jednak będziecie razem? tylko tak szczerze..bez emocji.
Opowiadajcię jak minął dzień:)
mnie do kitu..:(.Nadal uziemiona w domu. Wybralam się autem do sklepu, ale qrcze nadal kiepsko z chodzeniem:(.
A tak poza tym naszło mnie trochę kiepskawe myślenie..czuje się opuszczona, samotna, niepotrzebna.
Mój nie dał znaku od wczoraj, chociaż wie jaki jest mój stan jeśli chodzi o zdrowie..Być moze, że gdzieś jest dalej w interesach..nie wiem i nie wiem czy mu tel. włączyli czy nie. A mnie też jakoś odeszła ochota na cokolwiek od niego. Wczoraj zabrakło mi jednego: "jakbyś czegoś potrzebowała to dzwon natychmiast"..Nie padło nic takiego. Chodzi o tą gotowość, żeby cos dla mnie jednak zrobić.
Uprzyjemniam sobie czas gadając na necie z facetem ktory wygląda jak milion dolarów..no i z Wami jestem też.
monia_3103 napisał/a:Opowiadajcię jak minął dzień:)
mnie do kitu..:(.Nadal uziemiona w domu. Wybralam się autem do sklepu, ale qrcze nadal kiepsko z chodzeniem:(.
A tak poza tym naszło mnie trochę kiepskawe myślenie..czuje się opuszczona, samotna, niepotrzebna.
Mój nie dał znaku od wczoraj, chociaż wie jaki jest mój stan jeśli chodzi o zdrowie..Być moze, że gdzieś jest dalej w interesach..nie wiem i nie wiem czy mu tel. włączyli czy nie. A mnie też jakoś odeszła ochota na cokolwiek od niego. Wczoraj zabrakło mi jednego: "jakbyś czegoś potrzebowała to dzwon natychmiast"..Nie padło nic takiego. Chodzi o tą gotowość, żeby cos dla mnie jednak zrobić.
Uprzyjemniam sobie czas gadając na necie z facetem ktory wygląda jak milion dolarów..no i z Wami jestem też.
Katia tego goscia to chyba trzeba zapomniec, widze, ze jednak tak bez przynety jakiejs sie nie obedzie????
886 2011-07-28 19:40:17 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-07-28 19:42:47)
Katia tego goscia to chyba trzeba zapomniec, widze, ze jednak tak bez przynety jakiejs sie nie obedzie????
to co ja mam go teraz kokietować? taki beton byłby?
EDIT..
O tyle dobrze ze nie jestem jakoś mega-zakochana..Brakuje mi towarzystwa, jakieś pomocy teraz, przytulenia chociazby...no i troche oszukana się czuję:(..nie tak miało być.
betinko , niania, co u was kochane???
katia, mialam na mysli , chaty:)
katia, mialam na mysli , chaty:)
mam zapomniec tego jak milion dolarów?:)..no przestań..on jest daleko:)..chociaz już chce przyjeżdzac..hehe..
889 2011-07-28 20:50:17 Ostatnio edytowany przez Nania (2011-07-28 20:53:36)
betinko , niania, co u was kochane???
katia, mialam na mysli , chaty:)
Myway kochana! co u mnie??
Dziewczyny odkąd zaczęłam tutaj pisać przestałam rozpamiętywac wracać do tego co bylo...było ale sie skończyło...wczoraj pobuszowałam po galeriach dziś wystroiłam się do pracy usłyszałam od sekretarki, że wyglądam jak milion dolarów, że zawsze pięknie, ale dziś wyjątkowo...pomijam fakt ze zaspałam dzisiaj i wszystko rano robiłam na wariata...ale widocznie to jak czujesz sie w srodku przekłada sie troche na wygląd zewnęrzny:-))))))))wiecie zaczęłam pracowac nad nowym projektem, szefowi spodobał aie pomysł kurcze dzis w pracy było naprawde super pierwszy raz czułam że znowu zaczynam zyć...
wcześniej w momentach załamania niestety zdarzały mi sie różne wpadki...nic mi sie nie chciało...zadnej inwencji twórczej nic ...odtąd dotąd i do domu...teraz mam power...pomimo tego ze jestem przed urlopem i obserwuje u siebie zmęczenie materiału to naprawde mocno sie angazuje w to nowe przedsięwziecie i ze wszystkich sił chce zeby sie udało...
czekam na urlop z Wami i wierze że tam jeszcze bardziej dojde do siebie i wróce totalnie odmieniona a po ex zostanie juz tylko mgliste wspomnienie...dość wpędzania mnie w poczucie winy, dość wpędzania mnie w komplekscy zebym straciłą poczucia włąsnej wartości dość słuchania jaki to jestem piękny, dość słuchania o niekończących się problemach z dziećmi DOSC tego!
jestem ja i moje dzieci a cała reszta gdzies tam daleko w hierarchii...
Dziewczyny dzięki za wszystko za każdego wspierającego posta za wszystko dzięki!
Myway napisz co u Ciebie detox trwa ale z tego co czytam całkiem nieźle sobie radzisz:-))))jestem z Ciebie dumna:-))
Betinko martwimy się co u Ciebie??
Kalinko ściskam Cię mocno myślami jestem z Tobą duzo zdrowia dla Twojej mamy...
Nianius kochanie , strasznie sie ciesze!!! ja tez chce bardzo do produ i prawda jest w tym , ze jak przestaniesz sie zajmowac panem, energii nagle starcza na wiele wiecej!!! buziaki i jestem z ciebie dumna!!!
u mnie nie pojdzie latwo, wiem ,ale ciesze sie kazdym dniem ktory byl w miare ok, a dzis wlasnie byl taki dzien
892 2011-07-28 21:11:07 Ostatnio edytowany przez Nania (2011-07-28 21:13:03)
u mnie nie pojdzie latwo, wiem ,ale ciesze sie kazdym dniem ktory byl w miare ok, a dzis wlasnie byl taki dzien
widzisz to tak jak u mnie:-)))
masz racje jak nie mysle o panu to energii starcza na wiele wiele więcej!!! nie mam czasu o nim myślec! kochana ! kiedy??? czytam Was na okrągło...sama sie troszke udzielam , nowy projekt w pracy, po pracy jezdze do moich dzieci jak jest łądnie zeby sie z nimi pobawic bo sa na wakacjach u dziadków...jak pomyślę jak moje zycie wyglądało jeszcze m-c temu to jest mi samej siebie zal...
ciesze sie naprawde ze i Ty masz w sobie siłe zeby walczyc o siebie i cieszyć sie kazdą małą chwilą:-))))
monia_3103 napisał/a:EDIT
Owszem kocham go nadal i nie będę tego ukrywać że mi na nim zależy... Jestem również uzależniona i umiem o tym głośno powiedzieć i przyznać się do mojej choroby!a jakie są szanse że jednak będziecie razem? tylko tak szczerze..bez emocji.
Wiesz Katiu nie zastanawiałam się nad tym wcześniej, gdyż nie chciałam... Twoje pytanie sprawiło, że przystanęłam nad tym... I nie chce być z nim, nawet jeśli on chciałby, prosiłby bądź coś podobnego... Nie, za wiele przez niego wycierpiałam, za wiele nerwów mi to zjadło, za bardzo wszystko rzuciło się na moją i tak słabą psychikę ![]()
Owszem kocham go (sama nie wiem za co-chyba za przeszłość), ale niestety miłość czasami ma swoje granice, a moja do niego już dawno została przekroczona. Ale nie skreślam go - może się zmieni, może nie - to już od niego zależy. Tym razem dam mu szansę, ale jako człowiekowi, a nie jako R. Jednakże wpierw muszę dać szanse sobie - na wyzdrowienie i uleczenie się ![]()
Wiesz Katiu nie zastanawiałam się nad tym wcześniej, gdyż nie chciałam... Twoje pytanie sprawiło, że przystanęłam nad tym... I nie chce być z nim, nawet jeśli on chciałby, prosiłby bądź coś podobnego... Nie, za wiele przez niego wycierpiałam, za wiele nerwów mi to zjadło, za bardzo wszystko rzuciło się na moją i tak słabą psychikę
i bardzo prawdopodobne, że gdyby nastąpił powrót to byłoby znów to samo..albo raczej nie...byłoby gorzej. Bo jak się domyślam masz teraz tą strone emocjonalną w takiej rozsypce, że nawet jakieś niewielkie ranienie Cie odbierałabyś jako pogłębianie tej rany co już jest.
Owszem kocham go (sama nie wiem za co-chyba za przeszłość), ale niestety miłość czasami ma swoje granice, a moja do niego już dawno została przekroczona. Ale nie skreślam go - może się zmieni, może nie - to już od niego zależy. Tym razem dam mu szansę, ale jako człowiekowi, a nie jako R. Jednakże wpierw muszę dać szanse sobie - na wyzdrowienie i uleczenie się
wiesz..masz duże szanse,żeby sobie to przerobić na taki układ jaki mam ja (z poprzednim). Pod jednym warunkiem: że nie będzie Cie wkręcał na więcej. Rozumiesz o co mi chodzi?. Ja nie byłam wkręcana..raczej sama się nakręcałam. A on był cały czas jakoś w moim życiu, ale teraz wiem, że bardziej jak brat-przyjaciel (oczywiście tłumaczyłam sobie co innego). Ale jest już ok. Relacja ustalona raz na zawsze:)
tylko czy R. wlasnie tego oczekuje od Moni??? braterskich stosunkow??? oby, czas pokaze;)
tylko czy R. wlasnie tego oczekuje od Moni??? braterskich stosunkow??? oby, czas pokaze;)
żaden facet nie będzie oczekiwał w 100% braterskich stosunków, chyba że jest gejem. Każdy podświadomie na coś liczy..nawet jak sobie sam nie zdaje z tego sprawy. A nóż monia zostanie za chwile jedyną kobietą na świecie?:)..no lepiej byc wtedy tym najbliżej:)
Spłyciłam temat...ale tak to niestety najczęsciej jest:(
897 2011-07-28 22:02:58 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-07-28 22:05:48)
Katia nie wiem czy jest szansa na przerobienie tego na normalny stosunek koleżeński 2 osób... Wiem, że jeśli nie będziemy się starali gówno z tego będziemy mieli. Bo sama wszystkiego nie ogarnę, bo sama chciałam by nasz związek przypominał związek a nie batalię i podział na Pana i parobka... Ale się nie udało... Tutaj trzeba wspólnie, z resztą jak zawsze...
Myway nie wiem czego on oczekuje, gdyż nie pozwoliłam mu tego powiedzieć... Ba on mało mówił bo to ja kierowałam rozmową... Gdy zaczynał "pamiętasz jak my.." ucinałam.. Owszem wiem jak my i pamiętam, ale nie chce o tym teraz mówić ani wspominać
może dla niego czas również będzie dobry... Zobaczymy
EDIT
Wiem sama po sobie, drugi raz takiego bigosu nie chce przeżyć... Aż dziw bierzę, że to wytrzymałam... Choć skoro teraz chciałam się zabić to jakby było potem... Wrrr nawet nie chce o tym myśleć... NIE! Albo znajomy albo spadaj - tyle ode mnie może dostać (ale dopiero w momencie mojego pełnego powrotu do samej siebie)... Nie za dużo??
898 2011-07-28 22:08:37 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-28 22:09:06)
moniu sama ocenisz, choc jak ci mowilam ja potencjalnosc toksyczna i powrotu do takich stosunkow z nim bralabym pod uwage, zreszta sama piszesz do czego cie doprowadzil!!! nie wiem czy chcialabym miec jakiekolwiek stosunki z potencjalnym "morderca"
moniu sama ocenisz, choc jak ci mowilam ja potencjalnosc toksyczna i powrotu do takich stosunkow z nim bralabym pod uwage, zreszta sama piszesz do czego cie doprowadzil!!! nie wiem czy chcialabym miec jakiekolwiek stosunki z potencjalnym "morderca"
Niestety kontakt musze mieć, jest administratorem (że tak t ujmę) mieszkania... MIeszka 2 piętra niżej mnie, więc przecież nie bedę traktowała go jak zbira czy zbrodniarza... Wychodzę z założenia, że skoro jestem dorosłą osobą, czasem myślę mądrze to i tak powinnam się zachować. Mieć gdzieś głupie zagrywki "nie bedę się odzywać ani mówić mu CZESĆ, bo on był nie miły"... Wole pokazać klasę, ale zaznaczać, że na nic więcej jak znajomość liczyć nie może... Może po jakimś czasie będę zdolna móc powiedzieć o nim KOLEGA ale na ten szczebel jeszcze mu daleko ![]()
myway napisał/a:moniu sama ocenisz, choc jak ci mowilam ja potencjalnosc toksyczna i powrotu do takich stosunkow z nim bralabym pod uwage, zreszta sama piszesz do czego cie doprowadzil!!! nie wiem czy chcialabym miec jakiekolwiek stosunki z potencjalnym "morderca"
Niestety kontakt musze mieć, jest administratorem (że tak t ujmę) mieszkania... MIeszka 2 piętra niżej mnie, więc przecież nie bedę traktowała go jak zbira czy zbrodniarza... Wychodzę z założenia, że skoro jestem dorosłą osobą, czasem myślę mądrze to i tak powinnam się zachować. Mieć gdzieś głupie zagrywki "nie bedę się odzywać ani mówić mu CZESĆ, bo on był nie miły"... Wole pokazać klasę, ale zaznaczać, że na nic więcej jak znajomość liczyć nie może... Może po jakimś czasie będę zdolna móc powiedzieć o nim KOLEGA ale na ten szczebel jeszcze mu daleko
tak kochanie, nikt ci nie mowi , ze masz go omijac lukiem ,ale sama pisalas wczesniej , ze tesknisz za nim i za kontaktem z nim... tego sie obawiam! spotkac sie na klatce schodowej ok, powiedziec czesc w sklepie osiedlowym ok, ale na wiecej bym sie w tym przypadku nie pisala!!!
poza tym ,czy troche go nie rozgrzeszasz, zbyt pochopnie "bo on byl niemily?" mnie cisna sie na usta jednak inne slowa.
monia_3103 napisał/a:myway napisał/a:moniu sama ocenisz, choc jak ci mowilam ja potencjalnosc toksyczna i powrotu do takich stosunkow z nim bralabym pod uwage, zreszta sama piszesz do czego cie doprowadzil!!! nie wiem czy chcialabym miec jakiekolwiek stosunki z potencjalnym "morderca"
Niestety kontakt musze mieć, jest administratorem (że tak t ujmę) mieszkania... MIeszka 2 piętra niżej mnie, więc przecież nie bedę traktowała go jak zbira czy zbrodniarza... Wychodzę z założenia, że skoro jestem dorosłą osobą, czasem myślę mądrze to i tak powinnam się zachować. Mieć gdzieś głupie zagrywki "nie bedę się odzywać ani mówić mu CZESĆ, bo on był nie miły"... Wole pokazać klasę, ale zaznaczać, że na nic więcej jak znajomość liczyć nie może... Może po jakimś czasie będę zdolna móc powiedzieć o nim KOLEGA ale na ten szczebel jeszcze mu daleko
tak kochanie, nikt ci nie mowi , ze masz go omijac lukiem ,ale sama pisalas wczesniej , ze tesknisz za nim i za kontaktem z nim... tego sie obawiam! spotkac sie na klatce schodowej ok, powiedziec czesc w sklepie osiedlowym ok, ale na wiecej bym sie w tym przypadku nie pisala!!!
poza tym ,czy troche go nie rozgrzeszasz, zbyt pochopnie "bo on byl niemily?" mnie cisna sie na usta jednak inne slowa.
Ja będę się starała nie pisać na coś więcej bo i po co mi? Da mi głupią nadzieję i zostawi samą... Wiesz, nie rozgrzeszam go, to była tylko przenośnia i doskonale wiem, o jakie słowa Ci chodziło... Ale serio ja i rozgrzeszenie jego... Musiałabym być niespełna rozumu aby do czegoś takiego pozwolić...
ok Moniu uspokoilas "Mamusie" jestes madra, dasz rade
Moja kuzynka ma problem z facetem (rzeczowo sprawę ujmując PSYCHOFAG i jej UZALEŻNIENIE)... Wiecie u niej trwa to dość krótko raptem 3 mc, ale on nadużywa swojej władzy... Co on powie to święte itp. I się do tego zgadzała, słuchała go, jak zrobiła/powiedziała coś nie tak, a on się obraził bądź wkurzył to od razu przepraszała, mimo że jej winy nie było, no i sam się nigdy nie odzywa, przypomina sobie o niej gdy ona zadzwoni czy napisze - z resztą same wiecie...
Dziś poprosiła go o pomoc w przemeblowaniu mieszkania, bo po remoncie chciała inaczej ustawić meble, a sama nie dała by rady. Naturalnie dzwoniła do niego, on powiedział że po pracy (20) przyjedzie i pomoże. Więc ona wiernie czeka i czeka. Mija 21 ona dzwoni do niego... Minęła właśnie 22 i ona do niego smsa o treści "Kochany! tak bardzo Ci dziękuję za pomoc i tak wierne zaangażowanie w naszą relację, to tak podbudowujące, że muszę żebrać o kontakt z Tobą, starać się i wysłuchiwać kolejnych, bezpodstawnych i bezowocnych obietnic. Jestem Ci po tysiąckroć wdzięczna, za wszystko co dla mnie robisz. Śpij spokojnie, dobrej nocy." Po czym mi wyjaśnia "byt długo się z nim cackałam...a on zawalił kolejny raz w poważnej sprawie a to jest sarkastyczne i ocieka uprzejmością,, dlatego go to uderzy" a po chwili dodała "boje się jego reakcji, może się obrazić i się wiecej do mnie nie odezwać"
Ech załamka, z jednej strony fajnie dziewczyna widzi błąd faceta a z drugiej już się boi... Typowa MY... Prawda dziewczyny - my również podobnie reagowałyśmy...
904 2011-07-28 22:40:50 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-07-28 22:47:30)
ok Moniu uspokoilas "Mamusie" jestes madra, dasz rade
"Mamusia" musi mieć więcej zaufania :* i więcej wiary pokładać w innych ![]()
EDIT
Oki dziewczynki obecne i nie, żegnam się, gdyz uciekam do krainy snu, dobranoc wszystkim :* buziole ![]()
905 2011-07-28 22:58:59 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-07-28 23:06:14)
a on zawalił kolejny raz w poważnej sprawie a to jest sarkastyczne i ocieka uprzejmością,, dlatego go to uderzy" a po chwili dodała "boje się jego reakcji, może się obrazić i się wiecej do mnie nie odezwać"
Ech załamka, z jednej strony fajnie dziewczyna widzi błąd faceta a z drugiej już się boi... Typowa MY... Prawda dziewczyny - my również podobnie reagowałyśmy...
ale to i tak się rozp...i. Chyba, że on obrośnie w pióra i bedzie mu tak dobrze jak ona za nim lata.
A jaka była jego reakcja po tym smsie? Jak sie domyślam żadna?
acha..przy okazji przeczytajcie książkę: "Mężczyźni którzy nie potrafią kochać". Warto. Wbrew pozorom takich jest całkiem sporo. A my możemy wtedy nawet głową w mur walić i na rzęsach chodzić a to i tak nic nie pomoże.
Kochana Myway,
życzę Ci pogody ducha
- abyś godziła się z tym czego nie możesz zmienić,
I odwagi
- abyś zmieniła to, co zmienić możesz.
I szczęścia
- aby Ci się jedno z drugim nie popie#$%yło.
907 2011-07-29 08:13:12 Ostatnio edytowany przez Nania (2011-07-29 08:14:20)
Myway dołączam sie do pięknych życzeń Betinki oraz życzę Ci dużo miłości na którą zasłujesz!!!
pamiętaj jednak kochana, że miłość to nie jest coś co nas spotyka, spada na nas jak grom z nieba, nie potkniemy sie o nią na ulicy nie....Miłość jest w nas,
ale do jej odczuwania potrzebujemy drugiej osoby.
Miłość jest jak orkiestra która gra muzykę, przy każdej osobie inną, ale zawsze
piękną...wynika z tego, że jeśli jesteśmy otwarci na miłość, to może ona nas spotkać wiele razy w zyciu.. Ja osobiście uważam, że na miłość nie należy czekać, ona zawsze przychodzi znienacka zupełnie niespodziewanie, w najmniej odpowiednim momencie, ale przychodzi i wtedy sczęście z tego powodu jest niewyobrażalne!!:-)
Dlatego Myway nie szukamy! uczymy się kochać siebie!!! a cała reszta przyjdzie sama wtedy gdy bedziesz na to gotowa:-))
Życzę Ci tez dużo zdrowia bo wiem że o całą resztę potrafisz zawalczyć sama:-))
Milion uścisków a toast za Twoje zdrowie wypijemy nad morzem!!!
908 2011-07-29 08:14:44 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-07-29 08:15:44)
monia_3103 napisał/a:a on zawalił kolejny raz w poważnej sprawie a to jest sarkastyczne i ocieka uprzejmością,, dlatego go to uderzy" a po chwili dodała "boje się jego reakcji, może się obrazić i się wiecej do mnie nie odezwać"
Ech załamka, z jednej strony fajnie dziewczyna widzi błąd faceta a z drugiej już się boi... Typowa MY... Prawda dziewczyny - my również podobnie reagowałyśmy...
ale to i tak się rozp...i. Chyba, że on obrośnie w pióra i bedzie mu tak dobrze jak ona za nim lata.
A jaka była jego reakcja po tym smsie? Jak sie domyślam żadna?
Dokładnie Katiu żadna,milczy jak zaklęty!! A ona mi przez całą noc pisze smsy jak to się martwi o niego itp, że boi sie iż on się wkurzył itp.. Chore, ale przecież ja też się bałam czy moimi słowami nie wkurzę R. Teraz mi to wisi...
Witam serdecznie dziewczynki, jak humorki dziś? Ja przyznam mam taki sobie. Powód - nocne rozmowy z kuzynką, myślałam, że dziewczynie nie przetłumaczę. Gdzieś po 3 był ostatni telefon i jej żale i chęci przeproszenia go... No cóż... Zobaczymy co on zrobi...
Pozdrawiam serdecznie w ten pochmurny jak u mnie dzionek i życzę miłego dnia ![]()
P.S. I ja się dołączam do życzonek dziewczyn ![]()
Również sie dołączam do życzeń dla naszej myway:)
Kochana..lwiego serca!..lwiej siły i odwagi!. A przede wszystkim spokoju i uśmiechu:)
Przesyłam dużo slońca:)
monia_3103 napisał/a:a on zawalił kolejny raz w poważnej sprawie a to jest sarkastyczne i ocieka uprzejmością,, dlatego go to uderzy" a po chwili dodała "boje się jego reakcji, może się obrazić i się wiecej do mnie nie odezwać"
Ech załamka, z jednej strony fajnie dziewczyna widzi błąd faceta a z drugiej już się boi... Typowa MY... Prawda dziewczyny - my również podobnie reagowałyśmy...
ale to i tak się rozp...i. Chyba, że on obrośnie w pióra i bedzie mu tak dobrze jak ona za nim lata.
A jaka była jego reakcja po tym smsie? Jak sie domyślam żadna?acha..przy okazji przeczytajcie książkę: "Mężczyźni którzy nie potrafią kochać". Warto. Wbrew pozorom takich jest całkiem sporo. A my możemy wtedy nawet głową w mur walić i na rzęsach chodzić a to i tak nic nie pomoże.
Zgadzam się Katia jest ich całkiem sporo na świecie ale jest to ich problem my ich z tego nie wyleczymy choćbyśmy oddały im całą dusze i ciało...wszystko na nic, to jedne z gorszych egzemplarzy, które nam sie trafiają...