Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 2,850 ]

651 Ostatnio edytowany przez Kalinka29 (2011-07-25 19:57:52)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
niekochana72 napisał/a:

No i udało się. Wiele godzin rozmów, a właściwie mojego gadania. I po drugiej stronie pełne zrozumienie, akceptacja mojej decyzji. Warto było spróbować. Nawet, gdyby się nie powiodło - nie miałabym sobie nic do zarzucenia.

I tego Ci gratuluję i zazdroszczę. Tylko aby rozmawiać, ta druga strona musi Cię traktować jako pełnoprawnego partnera do rozmowy, a nie kogoś kto na niczym się nie zna/nic nie wie o życiu/ w tym wieku nie ma rodziny. Mój ojciec uważa, że to jeszcze bardziej potwierdza to, że jestem nie taka jak należy. Przecież on w moim wieku miał już rodzinę i troje dzieci.
Sam jest człowiekiem bez wykształcenia, dobrze płatną pracę stracił przez alkohol. Ja skończyłam dobrą szkołę, mam dobrą jak na dzisiejsze realia pracę - gdzie złotówki mi do edukacji nie dołożył. I nie chodzi o pieniądze, ale o szacunek. Jak M mnie porzucił, co było dla mnie mego trudne i pojechałam po tej sytuacji do domu nie usłyszałam ani jednego słowa otuchy, w ogóle temat pominięty, nic się nie stało. Nie ma tematu, tak jakby mnie nie było. A nie przepraszam było jedno zdanie w temacie: pewnie nie dość się starałam (gotowanie, sprzątanie), nie byłam wystarczającą służącą i miałam własne zdanie pewnie dlatego mnie zostawił.
Wiesz Niekochana nawet jak tam jestem, jest moja siostra z rodziną i on nic nie mówi do mnie to ja czuję,  tą krytykę w powietrzu. Trudno mi to opisać, musiałabym kilka godzin opisywać tego typu sytuacje.

Zobacz podobne tematy :

652

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:
katia72 napisał/a:

a teraz jak jest z relacjami? nadal czujesz się pomijana przez ojca? Próbowałaś poruszyć ten temat? zapytać? skoro już znasz genezę to będziesz wiedziała jak zacząć temat. Ja już nie mam szans (ojciec nie żyje od 25 lat)

Przykro mi Katiu sad
W moim przypadku nie ma chyba jednak szans na zbudowanie jakiejś bliskiej relacji. Ja jeżdżę ok raz na 2-3 tyg. do domu rodzinnego. Robię to głównie dla mamy (która jest wspaniałą osobą) do ojca - z obowiązku, z szacunku wg. przykazania "Czcij ojca swego....", wypełniam swoją rolę, aby nic sobie nie zarzucać, z przesadnej odpowiedzialności.
Nawet nie dawno usłyszałam wiele przykrych słów z jego strony. To toksyczny człowiek. Wieczna krytyka. Katiu gdybym przytoczyła tutaj niektóre wydarzenia mogłabyś być zdziwiona, że to słowa rodzica do dziecka. Myślę, że to wilce nieszczęśliwy człowiek, nie umiejący kochać. Przez ostatnie 2 lata trochę czytałam o DDA (ojciec pił, teraz się uspokoił pod tym względem) ale jego postawy to nie zmieniło. Wiem, że to też ma wpływ na obecną mnie, ale wiem też, że nie mogę na to zrzucać wszystkiego. Nie jestem wyjątkiem z takim dzieciństwem, wiem, że to zadanie dla mnie aby to przepracować. Taki niepożądany posag od ojca: szukanie akceptacji. Coś w stylu: "Na miłość muszę zasłużyć".

Kalinko, też tak mam. Chociaż u mnie jeszcze dochodzi mama, niby silna i taka nowoczesna, ale cały czas skarżąca się na ojca, ale jakby co, to przecież ludzie będą gadać. Nie widziałam się z nimi dwa tygodnie, ale jakoś mnie nie ciągnie.

653

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moja mama jest podporządkowana ojcu i na 100% KKZB. W domu były rządy ojca twardą ręką.
Ale dla nas (dzieci) była przewspaniała. Co ja mówię jest. Żałuję tylko, że tyle z życia ją ominęło gdyż związała się z takim człowiekiem.

654 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-25 20:09:09)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Moja mama jest podporządkowana ojcu i na 100% KKZB. W domu były rządy ojca twardą ręką.
Ale dla nas (dzieci) była przewspaniała. Co ja mówię jest. Żałuję tylko, że tyle z życia ją ominęło gdyż związała się z takim człowiekiem.

Moja ma chyba żal do całego świata, że wyszła za ojca. Cóż, miała 18 lat bez pięciu miesięcy, jak ślubowała, urodziłam się dwa miesiące później. Często czuję się winna temu, że związała się z tatą. Chociaż tak szczerze więcej złych słów usłyszałam od niej. Nigdy nie usłyszałam kocham, raczej ty taka i owaka.

655 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-07-25 20:16:44)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

. Nigdy nie usłyszałam kocham, raczej ty taka i owaka.

To wspólne mamy tu chyba wszystkie ...Ja też nie usłyszałam nigdy, tylko zamiast taka owaka bylo: mogłaś coś lepiej zrobić, stać cie na wiecej. I tak w kółko..stąd mój brak zadowolenia z siebie, bo "stać mnie na więcej"..

ps. dziewczyny o moim psychofagu przestałam własnie prawie zupełnie myśleć!!..katia wybrała się na łowy, bo jej stara zwierzyna coś zaczeła "przyśmierdzać"..

656

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Betinka napisał/a:

. Nigdy nie usłyszałam kocham, raczej ty taka i owaka.

To wspólne mamy tu chyba wszystkie ...Ja też nie usłyszałam nigdy, tylko zamiast taka owaka bylo: mogłaś coś lepiej zrobić, stać cie na wiecej. I tak w kółko..stąd mój brak zadowolenia z siebie, bo "stać mnie na więcej"..

Zawsze, każdego stać na więcej. Trzeba jednak samemu tego chcieć. Musi to przynosić radość nam, nam sprawiać satysfakcję i zadowolenie.
Nie warto jednak robić nic, ponad to, co możemy. Człowiek to nie maszyna, nie ma części zamiennych. Można się wypalić, zniszczyć samą siebie.

657

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Moja mama jest podporządkowana ojcu i na 100% KKZB. W domu były rządy ojca twardą ręką.
Ale dla nas (dzieci) była przewspaniała. Co ja mówię jest. Żałuję tylko, że tyle z życia ją ominęło gdyż związała się z takim człowiekiem.

U mnie też tak było..chociaż mimo tego, że ojciec byl 100% glową rodziny to mama miala swoje zdanie (tylko je nie zawsze wyrażała..ale często robila swoje). Tyle ze do takiej "ciepłej" bardzo osoby było jej daleko. Łapie się na tym, że ja jestem taka sama..plus troszeczkę apodyktycznego charakteru po ojcu. Mieszanka wybuchowa..

658 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-25 20:54:56)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

1. Jak ważny musi być post, aby spotkał się z zainteresowaniem?

Nie umiem udzielić takiej odpowiedzi. Wiesz doskonale, że czasem się na cos odpowiada, czasem nie. Nie wiem, od czego to zależy. Z pewnością nie sposób reagować na wszystkie posty, bo każda z nas zamieniłaby się w zombie. Ja już i tak czuję się trochę odrealniona i mam świadomość, że pora wracać do realnego życia ... ale mi się nie chce, bo nie wiem, co mnie w nim czeka. Jak powiedziała NIekochana: suma nałogów musi się wyrównywać (czy coś takiego). Przebijam głód na psychofaga głodem forumowym, ale nie o to w życiu chodzi.

Betinka napisał/a:

2. Tu też każda ma jakieś problemy, a chyba też żadna nie czuje się pomijana.

Na poprzednim wątku też nam się tak wydawało, a życie wykazuje co innego. Ponadto, tu (póki co) jest Was jeszcze mało, a co będzie, jak grupa stanowić będzie 20-30 osób? Myślisz, że każdy post spotka się z odzewem?

Betinka napisał/a:

4. Wasze realne spotkanie spowodowało, że grupa stała się hermetyczna, no może z małymi wyjątkami (Lupus, martrys i inni)

Nie było na naszych spotkaniach wielu osób obecnych na forum. Nie było ani Zazdrości, ani Kriss, ani Grejs, ani l&c ani kilku innych uczestniczek forum, którym mam nadzieję nasz kontakt w realu nie uniemożliwił kontaktu z nami na forum.

Betinka napisał/a:

5. Wszystkie posty wymieniane pomiędzy Wami zawsze mają odpowiedź. Nawet w postaci:och

Gdybym miała czas na zabawę w statystykę, to wykazałabym, że tak nie jest. Wiele moich postów nie doczekało się nawet och! i nie wadzi mi to. Bo, widzisz, np. post Myway o Tangu emocjonalnym w toksycznym związku był dla mnie bardzo ważny i fakt, że na niego nie zareagowałam (chyba, nie pamiętam) nie oznacza, że jest mniej ważny. Kiedyś przyjdzie na forum jakaś inna dziewczyna i spadnie z krzesła po jego przeczytaniu tak jak ja kiedyś spadłam z krzesła czytając wpisy Zazdrości.
Betinka, to wszystko, co tu się dzieje, dzieje się nie tylko dla nas.

Betinka napisał/a:

8. Zapraszamy do odwiedzania tego wątku'
9. Prosimy o postu i mądre rady.

Ja tam czuję się zaproszona ... ale, Dziewczyny, no normalnie czasu nie starcza. Wy tu się w swoim gronie dobrze bawicie i wspieracie. Tak Bogiem a prawdą na naszych wątkach powiedziane już zostało tyle mądrego, że nic tylko czytać od początku i samo się w głowie układa big_smile

Betinka napisał/a:

10. Nie ma tu miejsca na takie zjadliwości, więc przyjmijcie naszą dłoń.

Z przyjemnością big_smile


EDYCJA:

A wiecie, co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze? Cała ta nasza dyskusja też jest skutkiem ... naszej choroby big_smile

Po mojej dzisiejszej rozmowie z terapeutką (znaną Wam panią Anetą) wysnuwam jeden wniosek - na niczym nie zależy nam tak, jak na
AKCEPTACJI
ZAUWAŻENIU NAS
ZAOPIEKOWANIU SIE NAMI

i każde przeciwieństwo tych trzech rzeczy wpędza nas w czarną rozpacz. Oto, z czego musimy się leczyć, bo nadal będziemy się uzależniać od KAŻDEGO, kto nam to zaofiaruje. Bez wględu na to, czy będzie to facet czy forum big_smile big_smile big_smile

Dla mnie osobiście to przerażająca nowość. Może mnie mieć KAŻDY, kto zechce mi okazać akceptację, kto mnie zauważy i się mną zaopiekuje. Takie jak my trafiają do sekt i są najłakomszym dla nich kąskiem big_smile big_smile big_smile

659

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

i każde przeciwieństwo tych trzech rzeczy wpędza nas w czarną rozpacz. Oto, z czego musimy się leczyć, bo nadal będziemy się uzależniać od KAŻDEGO, kto nam to zaofiaruje. Bez wględu na to, czy będzie to facet czy forum big_smile big_smile big_smile

Dla mnie osobiście to przerażająca nowość. Może mnie mieć KAŻDY, kto zechce mi okazać akceptację, kto mnie zauważy i się mną zaopiekuje. Takie jak my trafiają do sekt i są najłakomszym dla nich kąskiem big_smile big_smile big_smile

Wiecie co? tak czytam..czytam. Może wyluzujmy?:) Jak któraś tam poczuje sie pominięta (czasem post może zwyczajnie "zginąć" posród innych) to niech się tutaj przyjdzie wypłakac...Przytulimy wysłuchamy..
ej..dziewczyny! mało to nam faceci, partnerzy, ojcowie..te istoty z Marsa dostarczają zgryzot, żebyśmy musiały same sobie jeszcze dodatkowo to fundować?

smile

660

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

i każde przeciwieństwo tych trzech rzeczy wpędza nas w czarną rozpacz. Oto, z czego musimy się leczyć, bo nadal będziemy się uzależniać od KAŻDEGO, kto nam to zaofiaruje. Bez wględu na to, czy będzie to facet czy forum big_smile big_smile big_smile

Dla mnie osobiście to przerażająca nowość. Może mnie mieć KAŻDY, kto zechce mi okazać akceptację, kto mnie zauważy i się mną zaopiekuje. Takie jak my trafiają do sekt i są najłakomszym dla nich kąskiem big_smile big_smile big_smile

Wiecie co? tak czytam..czytam. Może wyluzujmy?:) Jak któraś tam poczuje sie pominięta (czasem post może zwyczajnie "zginąć" posród innych) to niech się tutaj przyjdzie wypłakac...Przytulimy wysłuchamy..
ej..dziewczyny! mało to nam faceci, partnerzy, ojcowie..te istoty z Marsa dostarczają zgryzot, żebyśmy musiały same sobie jeszcze dodatkowo to fundować?

smile

No i święte słowa. Mało to w dupę dostałyśmy, żeby się jeszcze między sobą kopać?
BUZIAKI

661

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:
katia72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

i każde przeciwieństwo tych trzech rzeczy wpędza nas w czarną rozpacz. Oto, z czego musimy się leczyć, bo nadal będziemy się uzależniać od KAŻDEGO, kto nam to zaofiaruje. Bez wględu na to, czy będzie to facet czy forum big_smile big_smile big_smile

Dla mnie osobiście to przerażająca nowość. Może mnie mieć KAŻDY, kto zechce mi okazać akceptację, kto mnie zauważy i się mną zaopiekuje. Takie jak my trafiają do sekt i są najłakomszym dla nich kąskiem big_smile big_smile big_smile

Wiecie co? tak czytam..czytam. Może wyluzujmy?:) Jak któraś tam poczuje sie pominięta (czasem post może zwyczajnie "zginąć" posród innych) to niech się tutaj przyjdzie wypłakac...Przytulimy wysłuchamy..
ej..dziewczyny! mało to nam faceci, partnerzy, ojcowie..te istoty z Marsa dostarczają zgryzot, żebyśmy musiały same sobie jeszcze dodatkowo to fundować?

smile

No i święte słowa. Mało to w dupę dostałyśmy, żeby się jeszcze między sobą kopać?
BUZIAKI

podpisuje się pod tym obiema rękami:-)))))

potrzebujemy nawzajem wsparcia i akceptacji, dlatego szanujmy swoje potrzeby:-))))

662

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Postanowiłam do Was zajrzeć... Pisałyście o ojcach... No więc ja również nie mam zaspokojoną potrzebe miłości od ojca... Kiedy miałam 7 lat odszedł od matki do innej kobiety aby z nią założyć nową rodzinę. Od tamtej pory widywał mnie dość rzadko. Mieszkaliśmy w tym samym mieście mimo to, on zapomniał o moich urodzinach, świętach itp. Gdy szykowałam się do komunii zabrał wszystkie meble zostawiając mamie puste mieszkanie (przynajmniej miałyśmy dach nad głową). Potem w Sądzie mówił, że moją miłość musi kupować, bo ja na nic innego jak KASA nie reaguje... Nie interesowało go to czy mam na chleb, czy jestem zdrowa, jak radzę sobie w szkolę... W ogóle. Mając 16 lat widziałam go po raz ostatni - O MÓJ BOŻE! Wyglądał jak chodząca śmierć... Wstyd mi było się z nim przywitać i szczerze miałam olewczy stosunek do niego... Dziś tego żałuję, bo to było nasze ostatnie spotkanie. Wyjechał, przestał dawać znać. Pamiętał o 18 urodzinach i to był koniec kontaktu. Nie dowiedział się o zdanej maturze, o studiach... O jego śmierci i pogrzebie zostałam poinformowana przez obcych ludzi, bo nawet "babcia" nie raczyła mnie poinformować...

Szczerze, nie przypominam sobie abym słyszała od niego słowa "Kocham Cię", nie przypominam sobie aby się ze mną bawił... Owszem pamiętam wycieczki do różnych miastach naszym polonezem, pamiętam jak oglądałam z nim Zwariowane Melodie, pamiętam jak słuchał piosenek na moim walkmenie, jak grał ze mną w gry wideo... Pamietam jak zabierał mnie do niej...

Nigdy nie miałam możliwości zrozumienia, ba nawet on nie chciał mi wyjaśnić czemu tak postąpił... To dla mnie nadal jest zagadką i nigdy na nią odpowiedzi nie uzyskam... Minęło 8 lat kiedy ostatni raz go widziałam... Przed naszym wyjazdem z moich rodzinnych stron na studia moja mama chciała wyrzucić wszystkie zdjęcia - uchowało się jedno, które ukazuje mi jego... I ilekroć spojrzę na nie widzę w nim obcego człowieka... Nie dziwi mnie fakt, że nie umiem teraz poradzić sobie z miłością do mężczyzny... Kiedyś od psychologa usłyszałam, że dziewczyny porzucone przez ojców często boją się być odrzucone przez przyjaciół czy partnerów - dla nich jest to straszna chwila, bo czują, że coś zrobiły nie tak...

W momencie gdy R mnie odepchnął mówiąc 'to koniec' świat przestał dla mnie istnieć, zaczełam rozumieć, że popełniłam gdzieś błąd, że zawiodłam go!! Bałam się i szalałam z rozpaczy... Dziś wiem, że nie umiejetność pogodzenia się z odejściem partnera to uzależnienie od niego, ale również strach przed odebraniem tej miłości, zainteresowania, męskiego ramienia i wzorca jakiego nie miałam w życiu...

663

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

potrzebujemy nawzajem wsparcia i akceptacji, dlatego szanujmy swoje potrzeby:-))))

Heh, że się tak wyrażę a kto ma nas wspierać i akceptować jak nie my same?! Jesteśmy tutaj właśnie po to, jak równiez aby być drogowskazem dla innych dziewczyn big_smile Jesteśmy dla siebie big_smile

664

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
Nania napisał/a:

potrzebujemy nawzajem wsparcia i akceptacji, dlatego szanujmy swoje potrzeby:-))))

Heh, że się tak wyrażę a kto ma nas wspierać i akceptować jak nie my same?! Jesteśmy tutaj właśnie po to, jak równiez aby być drogowskazem dla innych dziewczyn big_smile Jesteśmy dla siebie big_smile

dokładnie Moniu to miałam na myśli:-)

665

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

W momencie gdy R mnie odepchnął mówiąc 'to koniec' świat przestał dla mnie istnieć, zaczełam rozumieć, że popełniłam gdzieś błąd, że zawiodłam go!! Bałam się i szalałam z rozpaczy... Dziś wiem, że nie umiejetność pogodzenia się z odejściem partnera to uzależnienie od niego, ale również strach przed odebraniem tej miłości, zainteresowania, męskiego ramienia i wzorca jakiego nie miałam w życiu...

smutna jest monia Twoja historia o ojcu. Jedyne co moge Ci powiedzieć, że czasu się nie cofnie..Skupić się trzeba na tym, żeby to sobie samej w glowie to wszystko poukladać. Wiem jak wygląda ten strach..rozpacz..My jesteśmy długodystansowe..w każdej relacji. Ja  osobiscie bardzo nie lubię gdy ktoś nagle znika z mojego zycia..i nie chodzi tylko o faceta.
Mam dokladnie tak samo..takie same syndromy i niestety reakcje.."zdrowi" ludzie tego nie rozumieją..dla niektorych może to być nawet histeria..niezrównoważenie..

666

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

W momencie gdy R mnie odepchnął mówiąc 'to koniec' świat przestał dla mnie istnieć, zaczełam rozumieć, że popełniłam gdzieś błąd, że zawiodłam go!! Bałam się i szalałam z rozpaczy... Dziś wiem, że nie umiejetność pogodzenia się z odejściem partnera to uzależnienie od niego, ale również strach przed odebraniem tej miłości, zainteresowania, męskiego ramienia i wzorca jakiego nie miałam w życiu...

smutna jest monia Twoja historia o ojcu. Jedyne co moge Ci powiedzieć, że czasu się nie cofnie..Skupić się trzeba na tym, żeby to sobie samej w glowie to wszystko poukladać. Wiem jak wygląda ten strach..rozpacz..My jesteśmy długodystansowe..w każdej relacji. Ja  osobiscie bardzo nie lubię gdy ktoś nagle znika z mojego zycia..i nie chodzi tylko o faceta.
Mam dokladnie tak samo..takie same syndromy i niestety reakcje.."zdrowi" ludzie tego nie rozumieją..dla niektorych może to być nawet histeria..niezrównoważenie..

wiesz pocieszam się tym, że nie tylko ja mam problemy sama ze sobą, bywają w moim otoczeniu również osoby ze skazą (tak to nazwę), którym również trudno jest się odnaleźć w pewnych życiowych chwilach, momentach...
Opinia innych na nasze problemy wynika tylko z jednego - nigdy nie mogli odczuć tego co my, nie spotkali się z taką sytuacją itp. Jak kiedyś przyznałam się Grześkowi, ze boje się odepchnięcia i czuje się winna bo to wynik zachowania mojego ojca w dzieciństwie tak na mnie wpłynął, usłyszałam, ze sobie wymyślam, bądź psycholog który mi tak powiedział jest chory... I jak ktoś taki może Cię zrozumieć?
Już dawno dałam sobie spokój z opowiadaniem o bycia porzuconą przez ojca, o samotnym dzieciństwie bez matki, czy o ciąży... Nikt nie rozumiał, nikt nie wiedział co powiedzieć, jak się zachować - wspracia i zrozumienia BRAK, a tylko dziwne spojrzenia itp... O nie, za to podziękuje... Więc milczałam...

667

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:

Jak kiedyś przyznałam się Grześkowi, ze boje się odepchnięcia i czuje się winna bo to wynik zachowania mojego ojca w dzieciństwie tak na mnie wpłynął, usłyszałam, ze sobie wymyślam, bądź psycholog który mi tak powiedział jest chory... I jak ktoś taki może Cię zrozumieć?

nie zrozumie..ja nawet nie staram się nikomu tego tłumaczyc..tym bardziej, że wiem ze to taki rodzaj slabego punktu, a tych nie lubie odkrywać..no może poza Wami w tym watku.


monia_3103 napisał/a:

Już dawno dałam sobie spokój z opowiadaniem o bycia porzuconą przez ojca, o samotnym dzieciństwie bez matki, czy o ciąży... Nikt nie rozumiał, nikt nie wiedział co powiedzieć, jak się zachować - wspracia i zrozumienia BRAK, a tylko dziwne spojrzenia itp... O nie, za to podziękuje... Więc milczałam...

wprawiłaś w zakłopotanie, popatrzyli jak na "zielonego kota"...dorosła kobita a roztkliwia się nad swoim dzieciństwem jakby to mialo znaczenie. Otóż dla nas MA znaczenie..

668

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway,
najlepsze, najserdeczniejsze, najmilsze życzonka imieninowe.

Buziak:)))

669

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witam Dziewczyny.
Od razu na wstępie liczę się z tym, że mój post może zostać pominięty - nie zawsze to o czym piszę trafia do adresata, a ja z drugiej strony nie mam już (tak już - wyleczyłam się samokatowaniem i samodoskonaleniem za jednym zamachem) tak niesamowitej potrzeby uzyskania akceptacji. I to moim zdaniem - ta potrzeba akceptacji - jest calym "klu" wojny w piaskownicy. Łopatek od zaj*bania, a Wy na siebie poskakałyście. Lipa kompletna.

Mam nadzieję że emocje opadły, cycki opuściły gardę i mając dokładnie te same problemy możemy się wspierać wspólnie a z osobna, bez parcia. Biorąc pod uwagę fakt iż praktycznie każda z nas jest na innym etapie odtrucia. A rehab megatrudny.

Co do postów i ignorancji - masa moich bardzo osobistych postów, mających na celu podtrzymanie na duchu, inne spojrzenie na sprawę, etc. spotkała się z forumowym długim sikiem. Zawisły kalafiorem i absolutnie nie jest to powód do zacietrzewiania się z mojej strony. Ale mówię - ja na wszechogarniającą akceptację nie liczę. I tu zabrzmię zuchwało i zarozumiale: albowiem sama dla siebie mogę być cudna, ułudna, najmądrzejsza, najpiękniejsza, najbardziej pyskata, nikt nie jest mi również w stanie dorównać w roli "drama queen".

I dokładnie tego samego Wam życzę - DYSTANSU czyli.

Na spotkaniu nie byłam żadnym (jedno prywatne z Marynarką) i pewnie przez najbliższe pół roku nie będę, czuję się jako część orbitująca w Grupie - rozwiedziona nie jestem, kilku facetów miałam - dzieci z nimi nie, generalnie przy przyporządkowaniach nie mam większości "kryteriów". Mam jedno ważne - staram się jak mogę WSPIERAĆ, bo jednak wiem na czym wsparcie polega.

Jak mam wybitnie osobistą zagwozdkę - piszę do forumowiczki danej na priva - odpisze - supr - nie odpisze - drugie super.
To nie pogotowie.

Mój postulat: lubmy się. I tak jest tyle osób, które nas nie cierpią,a my ich z wzajemnością. Po co wskutek różnicy zdań - zamiast się uczyć innego światopoglądu niekoniecznie go akceptując - srać sobie w takie fajne miejsce jakim jest babskie forum.

Serdecznie Was pozdrawiam.

670

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:

EDYCJA:

A wiecie, co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze? Cała ta nasza dyskusja też jest skutkiem ... naszej choroby big_smile

Po mojej dzisiejszej rozmowie z terapeutką (znaną Wam panią Anetą) wysnuwam jeden wniosek - na niczym nie zależy nam tak, jak na
AKCEPTACJI
ZAUWAŻENIU NAS
ZAOPIEKOWANIU SIE NAMI

i każde przeciwieństwo tych trzech rzeczy wpędza nas w czarną rozpacz. Oto, z czego musimy się leczyć, bo nadal będziemy się uzależniać od KAŻDEGO, kto nam to zaofiaruje. Bez wględu na to, czy będzie to facet czy forum big_smile big_smile big_smile

Dla mnie osobiście to przerażająca nowość. Może mnie mieć KAŻDY, kto zechce mi okazać akceptację, kto mnie zauważy i się mną zaopiekuje. Takie jak my trafiają do sekt i są najłakomszym dla nich kąskiem big_smile big_smile big_smile

Pełen szacunek, całkowicie się zgadzam.
Faktycznie, w dużej mierze dyskusja ta jest wynikiem naszej choroby. Większe emocje są na początku drogi zdrowienia i tak również chyba stało się tu.
Mam nadzieję, że nie staniemy się kąskami dla sekt.

Kriss napisał/a:

Witam Dziewczyny.
Od razu na wstępie liczę się z tym, że mój post może zostać pominięty - nie zawsze to o czym piszę trafia do adresata, a ja z drugiej strony nie mam już (tak już - wyleczyłam się samokatowaniem i samodoskonaleniem za jednym zamachem) tak niesamowitej potrzeby uzyskania akceptacji. I to moim zdaniem - ta potrzeba akceptacji - jest calym "klu" wojny w piaskownicy. Łopatek od zaj*bania, a Wy na siebie poskakałyście. Lipa kompletna.

Mam nadzieję że emocje opadły, cycki opuściły gardę i mając dokładnie te same problemy możemy się wspierać wspólnie a z osobna, bez parcia. Biorąc pod uwagę fakt iż praktycznie każda z nas jest na innym etapie odtrucia. A rehab megatrudny.

Co do postów i ignorancji - masa moich bardzo osobistych postów, mających na celu podtrzymanie na duchu, inne spojrzenie na sprawę, etc. spotkała się z forumowym długim sikiem. Zawisły kalafiorem i absolutnie nie jest to powód do zacietrzewiania się z mojej strony. Ale mówię - ja na wszechogarniającą akceptację nie liczę. I tu zabrzmię zuchwało i zarozumiale: albowiem sama dla siebie mogę być cudna, ułudna, najmądrzejsza, najpiękniejsza, najbardziej pyskata, nikt nie jest mi również w stanie dorównać w roli "drama queen".

I dokładnie tego samego Wam życzę - DYSTANSU czyli.

Na spotkaniu nie byłam żadnym (jedno prywatne z Marynarką) i pewnie przez najbliższe pół roku nie będę, czuję się jako część orbitująca w Grupie - rozwiedziona nie jestem, kilku facetów miałam - dzieci z nimi nie, generalnie przy przyporządkowaniach nie mam większości "kryteriów". Mam jedno ważne - staram się jak mogę WSPIERAĆ, bo jednak wiem na czym wsparcie polega.

Jak mam wybitnie osobistą zagwozdkę - piszę do forumowiczki danej na priva - odpisze - supr - nie odpisze - drugie super.
To nie pogotowie.

Mój postulat: lubmy się. I tak jest tyle osób, które nas nie cierpią,a my ich z wzajemnością. Po co wskutek różnicy zdań - zamiast się uczyć innego światopoglądu niekoniecznie go akceptując - srać sobie w takie fajne miejsce jakim jest babskie forum.

Serdecznie Was pozdrawiam.

1. Emocje opadły
2. Nabieram DYSTANSU do innych a przede wszystkim do siebie
3. Będę lubić siebie i innych
4. Nie będę srać w takie fajne miejsce, jakim jest to babskie forum
5. Potrzebujemy wsparcia wzajemnego
6. Dziękuję za pozdrowienia

Katiu,
oczywiście, że dla nas dzieciństwo ma znaczenie. Chociaż można się od niego odciąć.
W żadnym wypadku nie jest histerią, czy też niezrównoważeniem analizowanie własnych uczuć i emocji. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale udzielasz bardzo fajnych odpowiedzi. Twoje rady dla Moni - super.  To efekt zdrowienia. Pisz i jeszcze raz pisz...
Moniu,
czytaj, co pisze Katia, wyciągaj wnioski i uśmiechaj się.
Naniu,
tak, jak napisałaś: "potrzebujemy nawzajem wsparcia i akceptacji, dlatego szanujmy swoje potrzeby:-))))"
Niechaj tak będzie.
Chylę czoła i z pokorą przyznaje, poniosło mnie troszkę. 
W końcu to już było, a co było i nie jest nie pisze się w rejestr.
Myway,
co Ty myślisz, w poruszonym wczoraj temacie?

Dla wszystkich ciekawych przeżyć w ciągu dnia. Wielu pozytywnych emocji i cudownych chwil.

671

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

dziekuje Betinko!!!

ja zaznaczam , ze to nie ja napisalam elaborat!!!i chcialam komus cos udowodnic, napisalam poprostu krotko jak sie czuje, a zostalam za to osikana;)
takze na innym formum , tego nie rozumiem!!! zycze wszystkimi i sobie, zdrowienia i patrzenia na sytuacje z roznej strony. Nie mam zalu do nikogo,
ale nie stawiam nikogo na piedestale, a zauwazylam, ze chyba grupa nr1 byla dla mnie na piedestale, bo takie madre i juz takie wyleczone,
ale prawda jest taka , ze jestesmy na tym samym poziomie!!!

pozdrawiam

672

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

i tak juz dla swietego spokoju, ja uwazam sprawe za zamknieta!!!

673 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-26 08:11:45)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

dziekuje Betinko!!!

ja zaznaczam , ze to nie ja napisalam elaborat!!!i chcialam komus cos udowodnic, napisalam poprostu krotko jak sie czuje, a zostalam za to osikana;)
takze na innym formum , tego nie rozumiem!!! zycze wszystkimi i sobie, zdrowienia i patrzenia na sytuacje z roznej strony. Nie mam zalu do nikogo,
ale nie stawiam nikogo na piedestale, a zauwazylam, ze chyba grupa nr1 byla dla mnie na piedestale, bo takie madre i juz takie wyleczone,
ale prawda jest taka , ze jestesmy na tym samym poziomie!!!

pozdrawiam

Ależ, proszę:)

To, co napisałam, było elaboratem?  No, to jestem z siebie dumna, a co mi tam.
Myway, masz rację w tym, co piszesz. Zostawmy jednak to, co było.
Mamy zdrowieć, więc potraktujmy, to jako jeden z elementów rehabilitacji.

myway napisał/a:

i tak juz dla swietego spokoju, ja uwazam sprawe za zamknieta!!!

Nie dla świętego spokoju! Po prostu jest zamknięta!

674

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

EDYCJA:

A wiecie, co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze? Cała ta nasza dyskusja też jest skutkiem ... naszej choroby big_smile

Po mojej dzisiejszej rozmowie z terapeutką (znaną Wam panią Anetą) wysnuwam jeden wniosek - na niczym nie zależy nam tak, jak na
AKCEPTACJI
ZAUWAŻENIU NAS
ZAOPIEKOWANIU SIE NAMI

i każde przeciwieństwo tych trzech rzeczy wpędza nas w czarną rozpacz. Oto, z czego musimy się leczyć, bo nadal będziemy się uzależniać od KAŻDEGO, kto nam to zaofiaruje. Bez wględu na to, czy będzie to facet czy forum big_smile big_smile big_smile

Dla mnie osobiście to przerażająca nowość. Może mnie mieć KAŻDY, kto zechce mi okazać akceptację, kto mnie zauważy i się mną zaopiekuje. Takie jak my trafiają do sekt i są najłakomszym dla nich kąskiem big_smile big_smile big_smile

Pełen szacunek, całkowicie się zgadzam.
Faktycznie, w dużej mierze dyskusja ta jest wynikiem naszej choroby. Większe emocje są na początku drogi zdrowienia i tak również chyba stało się tu.
Mam nadzieję, że nie staniemy się kąskami dla sekt.

Kriss napisał/a:

Witam Dziewczyny.
Od razu na wstępie liczę się z tym, że mój post może zostać pominięty - nie zawsze to o czym piszę trafia do adresata, a ja z drugiej strony nie mam już (tak już - wyleczyłam się samokatowaniem i samodoskonaleniem za jednym zamachem) tak niesamowitej potrzeby uzyskania akceptacji. I to moim zdaniem - ta potrzeba akceptacji - jest calym "klu" wojny w piaskownicy. Łopatek od zaj*bania, a Wy na siebie poskakałyście. Lipa kompletna.

Mam nadzieję że emocje opadły, cycki opuściły gardę i mając dokładnie te same problemy możemy się wspierać wspólnie a z osobna, bez parcia. Biorąc pod uwagę fakt iż praktycznie każda z nas jest na innym etapie odtrucia. A rehab megatrudny.

Co do postów i ignorancji - masa moich bardzo osobistych postów, mających na celu podtrzymanie na duchu, inne spojrzenie na sprawę, etc. spotkała się z forumowym długim sikiem. Zawisły kalafiorem i absolutnie nie jest to powód do zacietrzewiania się z mojej strony. Ale mówię - ja na wszechogarniającą akceptację nie liczę. I tu zabrzmię zuchwało i zarozumiale: albowiem sama dla siebie mogę być cudna, ułudna, najmądrzejsza, najpiękniejsza, najbardziej pyskata, nikt nie jest mi również w stanie dorównać w roli "drama queen".

I dokładnie tego samego Wam życzę - DYSTANSU czyli.

Na spotkaniu nie byłam żadnym (jedno prywatne z Marynarką) i pewnie przez najbliższe pół roku nie będę, czuję się jako część orbitująca w Grupie - rozwiedziona nie jestem, kilku facetów miałam - dzieci z nimi nie, generalnie przy przyporządkowaniach nie mam większości "kryteriów". Mam jedno ważne - staram się jak mogę WSPIERAĆ, bo jednak wiem na czym wsparcie polega.

Jak mam wybitnie osobistą zagwozdkę - piszę do forumowiczki danej na priva - odpisze - supr - nie odpisze - drugie super.
To nie pogotowie.

Mój postulat: lubmy się. I tak jest tyle osób, które nas nie cierpią,a my ich z wzajemnością. Po co wskutek różnicy zdań - zamiast się uczyć innego światopoglądu niekoniecznie go akceptując - srać sobie w takie fajne miejsce jakim jest babskie forum.

Serdecznie Was pozdrawiam.

1. Emocje opadły
2. Nabieram DYSTANSU do innych a przede wszystkim do siebie
3. Będę lubić siebie i innych
4. Nie będę srać w takie fajne miejsce, jakim jest to babskie forum
5. Potrzebujemy wsparcia wzajemnego
6. Dziękuję za pozdrowienia

Katiu,
oczywiście, że dla nas dzieciństwo ma znaczenie. Chociaż można się od niego odciąć.
W żadnym wypadku nie jest histerią, czy też niezrównoważeniem analizowanie własnych uczuć i emocji. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale udzielasz bardzo fajnych odpowiedzi. Twoje rady dla Moni - super.  To efekt zdrowienia. Pisz i jeszcze raz pisz...
Moniu,
czytaj, co pisze Katia, wyciągaj wnioski i uśmiechaj się.
Naniu,
tak, jak napisałaś: "potrzebujemy nawzajem wsparcia i akceptacji, dlatego szanujmy swoje potrzeby:-))))"
Niechaj tak będzie.
Chylę czoła i z pokorą przyznaje, poniosło mnie troszkę. 
W końcu to już było, a co było i nie jest nie pisze się w rejestr.
Myway,
co Ty myślisz, w poruszonym wczoraj temacie?

Dla wszystkich ciekawych przeżyć w ciągu dnia. Wielu pozytywnych emocji i cudownych chwil.

Dokładnie!!! wielu pozytywnych emocji i cudownych chwil dzisiaj...dajmy spokoj juz bo to niczego nie prowadzi...

mnie dzisiaj jest strasznie źle...tak bez powodu...chce mi sie wyjść do łazienki i sobie popłakać...ale nie mogę...

675

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Karen a dziś ja mam to Co Ty o pólnocy:-((( tyle ze już kompletnie bez powodu nie chodzi o to ze skaner nie zadziałał ze syn czy córka coś odburknęli...nie ma powodu żadnego a siedzę i w niczym nie widze sensu...przecież po rozwodzie miało być juz tylko dobrze a nie jest... bo wcale nie jestem silna i moim marzeniem jest zeby ktoś choć na chwile wziął mnie za rękę przytulił, pogłaskał mnie po głowie i powiedział : Naniu jeszcze bedzie dobrze...NIEREALNE:-(((

Naniu, co się dzieje?

Naniu, będzie dobrze, a przynajmniej każdego dnia trochę lepiej.

Chciałybyśmy, aby od razu było dobrze, tak jak sobie wymarzyłyśmy, ale tak się nie da. Powolutku do przodu.
Za tym dołkiem jest góreczka a nad nią słoneczko.

Przytulam Cię wirtualnie.
Buziaki

676

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
Nania napisał/a:

Karen a dziś ja mam to Co Ty o pólnocy:-((( tyle ze już kompletnie bez powodu nie chodzi o to ze skaner nie zadziałał ze syn czy córka coś odburknęli...nie ma powodu żadnego a siedzę i w niczym nie widze sensu...przecież po rozwodzie miało być juz tylko dobrze a nie jest... bo wcale nie jestem silna i moim marzeniem jest zeby ktoś choć na chwile wziął mnie za rękę przytulił, pogłaskał mnie po głowie i powiedział : Naniu jeszcze bedzie dobrze...NIEREALNE:-(((

Naniu, co się dzieje?

Naniu, będzie dobrze, a przynajmniej każdego dnia trochę lepiej.

Chciałybyśmy, aby od razu było dobrze, tak jak sobie wymarzyłyśmy, ale tak się nie da. Powolutku do przodu.
Za tym dołkiem jest góreczka a nad nią słoneczko.

Przytulam Cię wirtualnie.
Buziaki

Betinko po rozwodzie myślałam, ze bedzie już tylko dobrze że juz koniec alkoholu psychofaga, jego manipulacji słownej agresji, przemocy psychicznej...ale nie jest:-(((((((( trafiłam na kolejnego psychofaga tym razem egoistycznego narcyza myślącego tylko o sobie...liczył się tylko on i jego problemy ja tego wysłuchiwałam wspierałam, pocieszałam zapominając o swoich potrzebach czasem nawet o swoich dzieciach:-(((

jest mi tak cholernie źle...nie moge pisać bo zaraz się poryczę:-(((((

677 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-26 08:29:10)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Och, Naniu, tak mi przykro, że jest Ci strasznie źle.

Tak bywa. Mam ostatnio tak dość często, ale to, co pisałam wcześniej -  z tych złych chwil staram się wyłapywać jakieś pozytywy, nawet bardzo malutkie, np. prozaiczny: mi źle, ale świeci słońce....

Ściskam Cię mocno.

W sumie szkoda, że nie masz możliwości aby się wypłakać. Przynosi ulgę, ale sama przecież o tym z pewnością wiesz.

Naniu, czy Ty czasami nie masz do siebie żalu i pretensji o związanie się z takimi osobnikami? Nie wiń siebie...nie trzeba..nie warto...
Kobieto, głowa do góry. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Dawałaś z siebie wiele, dostałaś okruchy, to boli...ale chyba jesteś na takim etapie, że uświadomiłaś sobie ten fakt i może, przez to jest Ci tak źle.

678

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nianiu , ja sie tak czulam wczoraj, pokoopana przez zycie, samotna i bezssilna!!! Ale to rowniez przechodzi ,nie ma w  tym zadnej twojej winy! Poprostu spotkalas popaprancow, a oni ciagna do kobiet , ktore sa uczuciowe, tak to juz jest!!! Nie wiem jak ci poprawic humor, czas leczy rany!! Abrzmi tak sloganowo, tyle. ze to prawda!

679

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Nianiu , ja sie tak czulam wczoraj, pokoopana przez zycie, samotna i bezssilna!!! Ale to rowniez przechodzi ,nie ma w  tym zadnej twojej winy! Poprostu spotkalas popaprancow, a oni ciagna do kobiet , ktore sa uczuciowe, tak to juz jest!!! Nie wiem jak ci poprawic humor, czas leczy rany!! Abrzmi tak sloganowo, tyle. ze to prawda!

Troszkę nieładnie wczoraj ani słowem nie wspomniałaś o kiepskim samopoczuciu.
Ale, ok, niekiedy chcemy uporać się same ze sobą.
Chociaż u Ciebie odbiło się troszkę w niektórych wczorajszych postach.

680

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Katiu,
oczywiście, że dla nas dzieciństwo ma znaczenie. Chociaż można się od niego odciąć.
W żadnym wypadku nie jest histerią, czy też niezrównoważeniem analizowanie własnych uczuć i emocji. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale udzielasz bardzo fajnych odpowiedzi. Twoje rady dla Moni - super.  To efekt zdrowienia.

..to efekt logicznego myślenia przy kompletnym braku umiejętności radzenia sobie z własnym "bagienkiem".
Dzięki Betinka..Ja Was bardzo lubie czytać, bo pomaga mi to systematyzować własne myśli i emocje.

A jak Wasz dziewczyny nastrój dziś? U mnie się pogoda poprawia, sam nastrój nieco też..tylko bardzo, bardzo niewyspana jestem. Mam chaosik w głowie..obudziłam się dziś o 4.00 nad ranem..I jakiś dziwny sen miałam...

681

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

mnie dzisiaj jest strasznie źle...tak bez powodu...chce mi sie wyjść do łazienki i sobie popłakać...ale nie mogę...

U mnie to samo. A jestem w pracy także nie mogę sobie pozwolić na okazywanie tego wszystkiego.  Ściskam to wszystko wewnątrz, a głowa aż buzuje od nadmiaru myśli.

Od wczoraj jestem tak "rozwalona" pewnie to przez ten kontakt z M (od 3 tygodni), mój chory umysł zaczął już tworzyć jakieś wizję. Nie pisałam o tym wczoraj ale spotkałam  się z nim (aż mi wstyd), to było w ubiegły czwartek. Po tym co mi wczoraj napisała Betinka doszłam do wniosku jak bardzo się myliłam w określeniu swoich uczuć, że się oszukiwałam.
Dzisiaj daję sobie dzień na dojście do siebie, ogarnięcie tego...., a potem muszę ruszyć do przodu.

Katia, bardzo mi przykro, że tak się czujesz. Czasem tak bywa, może trzeba przeczekać. Piszesz, że to bez powodu ten stan. Czasem tak trudno poradzić sobie z emocjami, które w nas siedzą.
W takim razie ściskam Cię tak na poprawę nastroju :*

Miłego dnia Kochane ! smile

682

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Betinko po rozwodzie myślałam, ze bedzie już tylko dobrze że juz koniec alkoholu psychofaga, jego manipulacji słownej agresji, przemocy psychicznej...ale nie jest:-(((((((( trafiłam na kolejnego psychofaga tym razem egoistycznego narcyza myślącego tylko o sobie...liczył się tylko on i jego problemy ja tego wysłuchiwałam wspierałam, pocieszałam zapominając o swoich potrzebach czasem nawet o swoich dzieciach:-(((

jest mi tak cholernie źle...nie moge pisać bo zaraz się poryczę:-(((((

nie dobrze..Nania znajdź jakiś sposób na odciągnięcie się od takich dołujących myśli...nawet jak to będzie namiastka, totalna głupota jakaś. Nie wiem..ciuch sobie kup, jakiś kosmetyk, poflirtuj z kimś kto Ci się podoba..

683

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

katia, moze sprowokowalam wczorajszym nastrojem nagonke  na mnie!!! betinko , nie chodzilo mi o ciebie, a o elaborat Tarantelli, owszem napisalam ze dwa zdania ze czuje sie pomijana i cos o water( co bylo lekko ironiczne) ale nie myslalam, ze ktos musi mi wytlumaczyc, dlaczego nie moge sie tak czuc(tzn.pomijana) i udowadniac kto tu ma racje:) no fakt to co w srodku to na zewnatrz , przyciaglam tego schiza wczoraj; haha

684

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Katia, bardzo mi przykro, że tak się czujesz. Czasem tak bywa, może trzeba przeczekać. Piszesz, że to bez powodu ten stan. Czasem tak trudno poradzić sobie z emocjami, które w nas siedzą.
W takim razie ściskam Cię tak na poprawę nastroju :*

Miłego dnia Kochane ! smile

Już troszkę lepiej..ratuję się jak mogę, w trochę durny sposób co prawda ale działa...

685

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu,
bardzo często budzę budzę się środku nocy lub nad ranem, z jakimiś koszmarami, dziwnymi snami...
Delikatna poprawa nastroju u Ciebie, powiadasz. Toć ci dopiero ranek, więc do końca dnia będzie jeszcze lepiej.
Kalinko,
myślę, że Ci źle, bo chciałabyś porządkować swoje myśli a w pracy się. Nie dziwię się, że wszystko w Tobie buzuje.
Co w tym złego, że spotkałaś się z M.? Zastanowiłabym się raczej: co mi dało to spotkanie? zburzyło spokój? pozwoliło załapać dystans? a może jeszcze coś innego...

686

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny dostałam obuchem w głowę!!!

Zadzwonił pare minut temu do pracy na biurko... w pracy nie jestem sama w pokoju nie mogłam rozmawiać...usłyszałam tylko "chciałem tylko zapytać czy zyjesz i czy w szystko ok.?" odpowiedziałam ze tak i ze nie moge rozmawiać a on na to że ok. on już teraz wszystko rozumie i ze nie musze już nic mówić"
odpowiedzaiłam ok. i sie rozłączyłam...

cała się trzęsę... dlaczego akurat dzis zadzwonił??dlaczego akurat w takim momencie ...nic nie rozumiem...

687

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Podczytuje w ramach nadraboania zaleglosci - niestety, musicie (lub nie wink) wybaczyc mi moja rzadka obecnosc ale licze na zrozumienie.Przeprowadzka to rzecz cudowna ale jednoczesnie ciezki kawalek chleba wink Nawet, jesli podany z szynka i majonezem (kieleckim).
Wpadl mi w oko opis "strachow" jakie toksyk stosuje gdy rozstanie blisko. A ze przez wiele lat zylysmy jego rytmem, to te jego strachy sieja w nas watpliwosc pomimo, iz wiemy na co nas stac i jakie jestesmy.
Czy tak naprawde wiemy, jesli ta wiedza moze zachwiac byle zlosliwosc toksyka?
"Nie poradzisz sobie sama" - a w czym on byl taki pomocny? Glownie rzucal klody pod nogi i ograniczal. Nawet jesli byly w domu dwie pensje to on tez wydawal - a to na paliwo, a to na piwo z kolegami, a to na papierosy, na alkohol, na ryby, na baby, na komputery, na wycieczki, na gadgety itp itd niepotrzebne skreslic. Czyli odpada jedna geba do wyzywienia i dziecko do zabawek. Oszczednosc widoczna jak na dloni big_smile
"Kto cie taka zechce" - a do k*wy nedzy - czy my zyjemy po to zeby nas chcieli? (niestety, wiekszosc z nas tutaj jest jeszcze nie wyleczona i - jak widac w dyskusjach - glodna akceptacji, aprobaty i tego "zeby ktos mnie chcial" bo jesli nie to sens jej egzystencji zostaje poddany w watpliwosc - dziewczyny, obudzcie sie i zrozumcie ze same dla siebie i same z siebie jestescie wartoscia, to co nam potrzebne do szczescia jest w nas samych i nikt nas nie musi chciec zebysmy poczuly sie wartosciowe, nie musimy do nikogo "przynalezec"). A moze to my nie chcemy? Tak tez mozna - na odwrot wink
We dwoje latwiej - i ja w to wierze, bo ludzie sa po to zeby sobie pomagac i wspierac. Bardzo prosze o przeczytanie ostatniego czlonu poprzedniego zdania. Powtorze tedy pomagac i wspierac.
Na ile Wasi partnerzy pomagali Wam i wspierali?
Od osob ktore tego nie robia trzeba sie trzymac jak najdalej, niezaleznie od tego czy nas "chca" czy nie wink
Szukac ludzi, z ktorymi bedzie nam sie dobrze wspolpracowalo, z ktorymi bedziemy sie rozumieli i ktorzy nie beda nas ograniczac.
Niestety, ludzie toksyczny w naszym zyciu maja nadal ogromny wplyw na nasz sposob myslenia. I to jest nasze wylaczne zadanie - zmienic go. Zaczac kochac siebie. Bo na to zaslugujemy.
A toksyk niech sobie gada zdrow.

688

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

no bo oni zawsze reaguja na nasze nastroje!!! jak ci juz troche lepiej bylo i go odstawilas, zameldowal sie i sciagnal z ciebie cala energie!!! boze z kad ja to znam

689

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

katia, moze sprowokowalam wczorajszym nastrojem nagonke  na mnie!!! betinko , nie chodzilo mi o ciebie, a o elaborat Tarantelli, owszem napisalam ze dwa zdania ze czuje sie pomijana i cos o water( co bylo lekko ironiczne) ale nie myslalam, ze ktos musi mi wytlumaczyc, dlaczego nie moge sie tak czuc(tzn.pomijana) i udowadniac kto tu ma racje:) no fakt to co w srodku to na zewnatrz , przyciaglam tego schiza wczoraj; haha

No, nie Kochana, tak być nie może. Schizy wystaw za drzwi i zrób im papa, przecież potrafisz...Chyba nie chcesz aby się zadomowiła i żerowała na Tobie, jak nie omieszkając ex - psychofag

Jaką nagonkę spowodowałaś? Kobieto, Twoje było króciutkie stwierdzenie. Sama chyba poleciałam bardziej, a jakoś nie czuję się z tym źle. Pozwoliło mi to na spojrzenie na siebie, na swoje przeżycia i odczucia z różnych perspektyw.

690

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nania - nie przypadkowo spotkalas tego czlowieka na swej drodze, i nie przypadkowo tak sie stalo.
Otworzyly Ci sie oczy. Budzisz sie z wieloletniego snu.
Nie zmarnuj tego.
Problem jest w Tobie i mam nadzieje, ze dobrze go teraz widzisz. I dolozysz wszelkich staran, zeby sie juz nigdy nie zwiazac z toksyczna osoba.
U mnie bylo podobnie, dlatego uzurpuje sobie prawo do takich krytycznych wypowiedzi. Wiem, jak sie czlowiek podle czuje gdy zrozumie, ze krzywdzil bliskich w imie... no w imie czego? Widzimisie jakiegos zaburzonego osobnika?
Sciskam Cie mocno, wiem co czujesz. Nie doluj sie tym (hehe mowa-trawa) ale wyciagnij dla siebie wnioski na przyszlosc. Stalo sie i tego nie zmienisz ale mozesz zmienic to co sie stanie w przyszlosci.

691

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Podczytuje w ramach nadraboania zaleglosci - niestety, musicie (lub nie wink) wybaczyc mi moja rzadka obecnosc ale licze na zrozumienie.Przeprowadzka to rzecz cudowna ale jednoczesnie ciezki kawalek chleba wink Nawet, jesli podany z szynka i majonezem (kieleckim).
Wpadl mi w oko opis "strachow" jakie toksyk stosuje gdy rozstanie blisko. A ze przez wiele lat zylysmy jego rytmem, to te jego strachy sieja w nas watpliwosc pomimo, iz wiemy na co nas stac i jakie jestesmy.
Czy tak naprawde wiemy, jesli ta wiedza moze zachwiac byle zlosliwosc toksyka?
"Nie poradzisz sobie sama" - a w czym on byl taki pomocny? Glownie rzucal klody pod nogi i ograniczal. Nawet jesli byly w domu dwie pensje to on tez wydawal - a to na paliwo, a to na piwo z kolegami, a to na papierosy, na alkohol, na ryby, na baby, na komputery, na wycieczki, na gadgety itp itd niepotrzebne skreslic. Czyli odpada jedna geba do wyzywienia i dziecko do zabawek. Oszczednosc widoczna jak na dloni big_smile
"Kto cie taka zechce" - a do k*wy nedzy - czy my zyjemy po to zeby nas chcieli? (niestety, wiekszosc z nas tutaj jest jeszcze nie wyleczona i - jak widac w dyskusjach - glodna akceptacji, aprobaty i tego "zeby ktos mnie chcial" bo jesli nie to sens jej egzystencji zostaje poddany w watpliwosc - dziewczyny, obudzcie sie i zrozumcie ze same dla siebie i same z siebie jestescie wartoscia, to co nam potrzebne do szczescia jest w nas samych i nikt nas nie musi chciec zebysmy poczuly sie wartosciowe, nie musimy do nikogo "przynalezec"). A moze to my nie chcemy? Tak tez mozna - na odwrot wink
We dwoje latwiej - i ja w to wierze, bo ludzie sa po to zeby sobie pomagac i wspierac. Bardzo prosze o przeczytanie ostatniego czlonu poprzedniego zdania. Powtorze tedy pomagac i wspierac.
Na ile Wasi partnerzy pomagali Wam i wspierali?
Od osob ktore tego nie robia trzeba sie trzymac jak najdalej, niezaleznie od tego czy nas "chca" czy nie wink
Szukac ludzi, z ktorymi bedzie nam sie dobrze wspolpracowalo, z ktorymi bedziemy sie rozumieli i ktorzy nie beda nas ograniczac.
Niestety, ludzie toksyczny w naszym zyciu maja nadal ogromny wplyw na nasz sposob myslenia. I to jest nasze wylaczne zadanie - zmienic go. Zaczac kochac siebie. Bo na to zaslugujemy.
A toksyk niech sobie gada zdrow.

Water brakuje nam Ciebie tutaj.....

692

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Zadzwonił pare minut temu do pracy na biurko... w pracy nie jestem sama w pokoju nie mogłam rozmawiać...usłyszałam tylko "chciałem tylko zapytać czy zyjesz i czy w szystko ok.?" odpowiedziałam ze tak i ze nie moge rozmawiać a on na to że ok. on już teraz wszystko rozumie i ze nie musze już nic mówić"
odpowiedzaiłam ok. i sie rozłączyłam...

cała się trzęsę... dlaczego akurat dzis zadzwonił??dlaczego akurat w takim momencie ...nic nie rozumiem...

Przede wszystkim wycisz myśli!!...zadzwonił.... jesteś w tej chwili "górą" i niech Ci to sprawi dziką satysfakcję! ale reszte myśli i teorii na ten temat odgoń ze swojej głowy.

693

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Nania - nie przypadkowo spotkalas tego czlowieka na swej drodze, i nie przypadkowo tak sie stalo.
Otworzyly Ci sie oczy. Budzisz sie z wieloletniego snu.
Nie zmarnuj tego.
Problem jest w Tobie i mam nadzieje, ze dobrze go teraz widzisz. I dolozysz wszelkich staran, zeby sie juz nigdy nie zwiazac z toksyczna osoba.
U mnie bylo podobnie, dlatego uzurpuje sobie prawo do takich krytycznych wypowiedzi. Wiem, jak sie czlowiek podle czuje gdy zrozumie, ze krzywdzil bliskich w imie... no w imie czego? Widzimisie jakiegos zaburzonego osobnika?
Sciskam Cie mocno, wiem co czujesz. Nie doluj sie tym (hehe mowa-trawa) ale wyciagnij dla siebie wnioski na przyszlosc. Stalo sie i tego nie zmienisz ale mozesz zmienic to co sie stanie w przyszlosci.

Water popłakałam się...siedze teraz w robocie przed monitorem i wyje...musze wyjść...

694

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie wiem, ale chcialabym zeby mnie ktos tak po ludzku przytulil, chyba to moj problem , jestem nie dotykana od 4 lat, owszem jest dziecko i jest kontakt, ale chodzi mi o taki uczuciowy przytulas!!!

695

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Dziewczyny dostałam obuchem w głowę!!!

Zadzwonił pare minut temu do pracy na biurko... w pracy nie jestem sama w pokoju nie mogłam rozmawiać...usłyszałam tylko "chciałem tylko zapytać czy zyjesz i czy w szystko ok.?" odpowiedziałam ze tak i ze nie moge rozmawiać a on na to że ok. on już teraz wszystko rozumie i ze nie musze już nic mówić"
odpowiedzaiłam ok. i sie rozłączyłam...

cała się trzęsę... dlaczego akurat dzis zadzwonił??dlaczego akurat w takim momencie ...nic nie rozumiem...

Naniu, spokojnie. Dlaczego akurat w takim momencie...może przyciągnęłaś go swoimi myślami?

696

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
myway napisał/a:

Betinka nawet nie wiesz jak sie ciesze na wspolna kawe, a panie probuja nam podkrasc water!!!

A do tej kawy jeszcze 16 dni. Czy Water da się podkraść? Decyzja należy do Niej.

Czy szanowne grono kolezenskie moze mi wyjasnic, o co biega?
big_smile wink tongue
Bo ja z zadupia i do nas wiesci pozno docieraja...

697

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

jestem nie dotykana od 4 lat, owszem jest dziecko i jest kontakt, ale chodzi mi o taki uczuciowy przytulas!!!

\\


To jesteś odporną i twardą bardzo osobą..ja nie jestem dotykana od 2 tyg. i "łażę po ścianach"....ale przez blisko 8 lat tego praktycznie w ogóle nie miałam i teraz runely te potrzeby ze zdwojoną siła..

698

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Nie wiem, ale chcialabym zeby mnie ktos tak po ludzku przytulil, chyba to moj problem , jestem nie dotykana od 4 lat, owszem jest dziecko i jest kontakt, ale chodzi mi o taki uczuciowy przytulas!!!

Tak po ludzku, przytulam Cię teraz bardzo mocno wirtualnie. Na moje przytulańsko realne jeszcze trochę poczekaj.
Przytulaski takie przyjacielskie, szczere i z głębi serca.
Ale chyba nie do końca o to Ci chodziło...Masz na myśli uściski męskie, utonięcie w chłopskich łapskach?

Wylogowuję się, bo muszę troszkę popracować.

699

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Dziewczyny dostałam obuchem w głowę!!!

Zadzwonił pare minut temu do pracy na biurko... w pracy nie jestem sama w pokoju nie mogłam rozmawiać...usłyszałam tylko "chciałem tylko zapytać czy zyjesz i czy w szystko ok.?" odpowiedziałam ze tak i ze nie moge rozmawiać a on na to że ok. on już teraz wszystko rozumie i ze nie musze już nic mówić"
odpowiedzaiłam ok. i sie rozłączyłam...

cała się trzęsę... dlaczego akurat dzis zadzwonił??dlaczego akurat w takim momencie ...nic nie rozumiem...

Naniu - nie dorabiaj doopie uszu i nie tworz teorii.
Zadzwonil bo chce nadal kontrolowac. Bo z Toba jest mu wygodnie a jak sie rozstaniecie to bedzie musial sobie nowej ofoary szukac i ja do siebie przysposabiac a to przeciez kawal roboty.
Tu ma juz gotowe wiec wielce wysilac sie nie musi.
Dlaczego w takim momencie? Tak sie akurat zlozylo albo Cie wyczuwa (w swoim wlasnym egoistycznym celu, nie dlatego ze jest miedzy Wami jakas transcendentalna wiez). Mogl zadzwonic w innym momencie a Ty pewnie tez byc to zinterpretowala: dlaczego akurat teraz?
Pomysl nie nad tym "co poeta chcial przez to powiedziec" ale nad tym co Ty czujesz wzgledem opisanej sytuacji. I dlaczego tak czujesz. Bo jest w Tobie nadmiar emocji i to zupelnie niepotrzebnych.
Ta sytuacja na nie nie zasluguje.

700

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:
Betinka napisał/a:
myway napisał/a:

Betinka nawet nie wiesz jak sie ciesze na wspolna kawe, a panie probuja nam podkrasc water!!!

A do tej kawy jeszcze 16 dni. Czy Water da się podkraść? Decyzja należy do Niej.

Czy szanowne grono kolezenskie moze mi wyjasnic, o co biega?
big_smile wink tongue
Bo ja z zadupia i do nas wiesci pozno docieraja...

Nic kochanie, poprostu Panie z forum rownoleglego docenily twoje posty!!! I chwala im za to!!! my tez je doceniamy, buziaki water musz do pracy

701

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
myway napisał/a:

jestem nie dotykana od 4 lat, owszem jest dziecko i jest kontakt, ale chodzi mi o taki uczuciowy przytulas!!!

\\


To jesteś odporną i twardą bardzo osobą..ja nie jestem dotykana od 2 tyg. i "łażę po ścianach"....ale przez blisko 8 lat tego praktycznie w ogóle nie miałam i teraz runely te potrzeby ze zdwojoną siła..

Lojezu, jakbym zaczela sie zastanawiac nad tym to nie wiem ile by wyszlo. Ale nie zastanawiam sie i nie licze. Komu to potrzebne?
Wezcie mnie wywalcie zza tego komputera bo mam isc po chleb (isc - na czterech kolkach), za ok 2 godziny znajomi przychodza pomoc i cos do zarcia trzeba zrobic.
Raz, dwa, osiem - wynosze sie big_smile

702

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

jeszcze to dla Was, spragnionych przylulania:

http://bipolarbay.files.wordpress.com/2011/06/polar-bear-hugs.jpg

http://2.bp.blogspot.com/_JprqFZJwzUs/TG0oBwtjTtI/AAAAAAAAHow/m9ID86dDvwY/s1600/hug.bmp

http://2.bp.blogspot.com/_ghNiL8zHStU/Sw1rYbhxfNI/AAAAAAAAACs/VPPowcSsDvs/s1600/virtual%2520hug.jpg

703

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Water piękne cudowne!!!!!!! dzięki za te fotki!! tego mi trzeba..'

Dziękuję za Twoje dzisiejsze posty!!!!!!dziękuje jesteś kochana!!!!!!!

łzy co chwile napływają mi do oczu ale zbieram się do kupy...niech on szuka innej ofiary a mnie da spokój!!

Dziewczyny: Katia, Myway, Kalinka, Betitka, Maxi Monia mam nadzieje ze zadnej nie pominęłam a jesli tak to z góry przepraszam!! DZIEKUJE!!!!!!!!!!!!!za wszystko !!!!

704

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Naniu,
po przeczytaniu tego co napisałaś dopiero widzę jak my kobiety KKZB, skażone toksyną reagujemy na z pozoru niewinne sytuacje.
On dzwoni do Ciebie, po jakimś czasie milczenia. Niby niewiele i nie powinno to jakoś zburzyć Twojego spokoju. A tu taka reakcja, normalnie ziemia drży w posadach. I teraz zdaję sobie sprawę jak bardzo silnie reagujesz na jego osobę, jak bardzo emocjonalnie jesteś z nią związana.
Taka utrata gruntu pod nogami.
Może wydaje nam się, że jesteśmy silne kiedy "toksyna" nie atakuje, kiedy nie mamy z nią kontaktu, kiedy w jakiś sposób panujemy nad wszystkim. Natomiast w otwartej "walce z toksyną" dalej się gubimy i emocje biorą górę.

705 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-07-26 10:29:18)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie dziewczyny
Planuje wejść na chwilę na forum a tu toczy się istna dyskusja! Heh a ja myślałam że wszystkie jeszcze śpią tongue
u mnie humor...sama nie wiem jaki...taki jakiś dobijajacy...mam ochotę popłakać-powód nieznany...ot tak dla checy?
Kalinka no cóż każdej się zdarza przełamanie aby skontaktować się,spotkać... Nie powinno być Ci wstyd-to normalną reakcja... Pomyśl teraz nad tym wszystkim spokojnie... Ok spotkałam się z nim i... I jakie emocje zostały w Tobie obudzone,jak się czujesz... Co spotkanie i kontakt dał Ci?
Nania niestety czasem tak bywa,że gdy odrywamy się od jednych debili na naszej drodze pojawiają się kolejni big_smile jestem tego dobrym przykładem wink natomiast co do telefonu-spokojnie... Może być tak,że on jest naprawdę ciekaw czy żyjesz (przykład R) ale również może chcieć pokazać,jak nadal ma siłę nad Twoja osoba... Spokojnie,oddychaj spokojnie... Nie analizuj-to nie pomoże,zwłaszcza że jesteś w pracy...
Myway wszystkiego naj :*:*

706 Ostatnio edytowany przez water50 (2011-07-26 10:50:19)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Może wydaje nam się, że jesteśmy silne kiedy "toksyna" nie atakuje, kiedy nie mamy z nią kontaktu, kiedy w jakiś sposób panujemy nad wszystkim. Natomiast w otwartej "walce z toksyną" dalej się gubimy i emocje biorą górę.

TAK!
Zlotymi zgloskami w kominie zapisac!
Sama u siebie to zaobserwowalam - jak bylam w Polsce to stawalam sie znow soba (no, moze nie tak do konca, ale mialam spokoj i nie czulam sie ograniczana, wszystko bylo p[rzewidywalne i niezalezne od nastrojow toksyka), ale jak zadzwonil to mimo odleglosci juz mna "trzepaly" emocje i leki.
Czasami nie odbieralam telefonu to wydzwanial do skutku. Potrafil zadzwonic nawet do mojej corki - niby czy cos sie nie stalo bo sie martwi. Z czasem przestal wydzwaniac jak nie odbieralam.
Oni tak pierdziela trzy po trzy ze tesknia, ze sie martwia, ze sie troszcza - widzicie w takich kontrolujacych zachowaniach wyraz troski? Dlatego zwiazali sie z nami (i vice versa) ze obydwoje bylismy popaprani emocjonalnie i oni wyczuli, ze moga grac na naszej wszechogarniajacej potrzebie bycia kochanym, akceptowanym i przynaleznosci; o tym ze sie boimy byc same, bez partnera bo wtedy czujemy sie bezwartosciowe... Taki jeden z drugim toksyk wcale nie musi byc super inteligentny - wystaczy ze ma mozliwosc dac upust swoim frustracjom... Z tym, ze ten niby inteligentny (mam na mysli poziom intelektualny, oczytanie, ogolne "obycie" itp - niekoniecznie wyksztalcenie, choc od osob wyksztalconych spoleczenstwo wymaga wiecej, tak jakby oni wlasnie mieli sluzyc przykladem; noblesse oblige) bedzie w bialych rekawiczkach, jak zmija, z usmiechem na ustach - a taki, bez obrazy, mniej inteligentny bedzie walil prosto z mostu i czesto po chamsku. Boli tak samo, mialam okazje sprawdzic wink

707

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway wszystkiego naj naj naj kochana

Naniu, znam ten ból kiedy sama z wielkim trudem wypracowujesz swój spokój a tu trrrrach, jeden telefon w niewłaściwym czasie i po naszym spokoju, czy sama go nie przywołałaś myslami całkiem podświadomie? Mamy podobnie, nasze związki z exami ciągną się za nami nadal jak guma zepsuta w gaciach, ja nawet zastanawiałam się wczoraj czy warto pisać mu smsa na imieniny bo znowu się zacznie kontakt i miałam rację, co postanowię się nie odzywać to albo po jakimś czasie się odezwę albo on i tak jest od przeszło roku. Czuję ze nie jestem jeszcze w stanie utrzymywać kontaktu typowo koleżeńskiego i powinnam to przerwać raz na zawsze, a nie potrafię i myslę ze on też nie. Całuję i przytulam wirtualnie.

Inne dziewczynki tez mocno przytulam i całuję, u mnie troszkę mniejsza abstynencja, bo od maja:-)

708

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wlasnie - nie analizowac!
"A co on mial na mysli?"
" A dlaczego to czy tamto powiedzial?"
"A dlaczego wtedy przyszedl/zadzwonil?"
"A dlaczego nie zrobil tak czy inaczej?"
Umowmy sie: nie interpretujemy.
Przyszedl - OK.
Powiedzial cos - OK.
Zrobil to czy owo - OK.
Ustosunkowujemy sie do tego pod katem naszych potrzeb i reagujemy (lub nie). Zajmujemy sie swoim zyciem. A nie drazymy w nieskonczonosc i dajemy pozywke naszej wyobrazni.

709

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a mi moj ex napisal, jestes zgryzliwa, negatywna i nieszczesliwa, znajdz sobie faceta!!!

710

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

jak ja mam sie od niego odciac skoro , on jest ojcem mojego dziecka i musze z nim utrzymywac kontak i z jego rodzina, bo jego rodzina jest tu a moja w polsce ma mnie w doopie , nie wiem ciezko mi!!! zrobil sobie ze mnie jaja. oczywiscie to nie on bedzie znow tata, tylko jego brat ojcem, ale tez pociagnal ten temat zeby zobaczyc jaka bedzie moja reakcja, on sie poprostu napawa moim cierpieniem i jak tylko mi cos zaczyna wychodzic i jestem szczesliwa, wmawia mi ze tak nie jest

711

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

jak ja mam sie od niego odciac skoro , on jest ojcem mojego dziecka i musze z nim utrzymywac kontak i z jego rodzina, bo jego rodzina jest tu a moja w polsce ma mnie w doopie , nie wiem ciezko mi!!! zrobil sobie ze mnie jaja. oczywiscie to nie on bedzie znow tata, tylko jego brat ojcem, ale tez pociagnal ten temat zeby zobaczyc jaka bedzie moja reakcja, on sie poprostu napawa moim cierpieniem i jak tylko mi cos zaczyna wychodzic i jestem szczesliwa, wmawia mi ze tak nie jest

To go nie słuchaj! puszczaj to co mówi drugim uchem i nie bierz tego do siebie! on jest tylko ojcem Twojego dziecka i niestety kontakt musisz mieć, mów sobie w duchu - pogadaj sobie - i rób swoje, niech on swoimi fochami nie wpływa na Twój dobry nastrój!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

712

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:
myway napisał/a:

jak ja mam sie od niego odciac skoro , on jest ojcem mojego dziecka i musze z nim utrzymywac kontak i z jego rodzina, bo jego rodzina jest tu a moja w polsce ma mnie w doopie , nie wiem ciezko mi!!! zrobil sobie ze mnie jaja. oczywiscie to nie on bedzie znow tata, tylko jego brat ojcem, ale tez pociagnal ten temat zeby zobaczyc jaka bedzie moja reakcja, on sie poprostu napawa moim cierpieniem i jak tylko mi cos zaczyna wychodzic i jestem szczesliwa, wmawia mi ze tak nie jest

To go nie słuchaj! puszczaj to co mówi drugim uchem i nie bierz tego do siebie! on jest tylko ojcem Twojego dziecka i niestety kontakt musisz mieć, mów sobie w duchu - pogadaj sobie - i rób swoje, niech on swoimi fochami nie wpływa na Twój dobry nastrój!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Probuje Maxi, ale on mnie dobrze zna i wie za jaki sznurek pociagnac, zeby dobrze zabolalo...

Mam tego dosyc, ciagle on i on!!!

713

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

jak ja mam sie od niego odciac skoro , on jest ojcem mojego dziecka i musze z nim utrzymywac kontak i z jego rodzina, bo jego rodzina jest tu a moja w polsce ma mnie w doopie , nie wiem ciezko mi!!! zrobil sobie ze mnie jaja. oczywiscie to nie on bedzie znow tata, tylko jego brat ojcem, ale tez pociagnal ten temat zeby zobaczyc jaka bedzie moja reakcja, on sie poprostu napawa moim cierpieniem i jak tylko mi cos zaczyna wychodzic i jestem szczesliwa, wmawia mi ze tak nie jest

Myway odpuść mu...sprobuj zapomnieć...spróbuj nauczyć się obojętności w stosunku do niego...jesteś piękną mądrą młodą kobietą! po co Ci ktoś kto sparwia ze sie taką nie czujesz??? kto łechta swojego ego Twoim cierpieniem?? po co ci to???

Widzisz mój psychowag dzisiejszym telefonem wyprowadził mnie z równowagi już prawie zaczełam kręcić filmik z cyklu "a moze zależy mu na mnie" gówno prawda ! "nie przyprawiaj doopie uszu " jak to napisała Water. wracam do równowagi...myślę że to nic innego jak jego kontrola i dociekanie skąd u mnie taka zmiana o 360stopni. a zmiana nastąpiła we mnie tylko i wyłącznie dzięki temu forum dzięki Wam i książkom które czytam które powoli prowadzą mnie na właściwe tory...

Bosze gdyby nie Wy to pewnie rozmowa trwałaby dłużej a wieczorem byłoby spotkanie i zacząłby sie znów matrix od początku...ech........

714

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Niania. ALe ja mam dzis jazde!!! mi poprostu jest tak zle, od 4 lat zaden facet sie mna nie zainteresowal( zaden normalny), zal mi dupe sciska , czuje sie pokonana i samotna i ze to byly najlepsze lata mlodosci , ryczec mi sie chce!!!! naprawde jak mozna kogos tak zniszczyc... nie wiem ale jeste w czarnej dupie

715

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

a mi moj ex napisal, jestes zgryzliwa, negatywna i nieszczesliwa, znajdz sobie faceta!!!

a ja bym mu odpowiedziała,że jeśli źle mu z tym jaką jestem to nich pogada o tym z psychologiem,bo mi osobiście to nie przeszkadza i jak na razie facet do szczęścia nie jest mi potrzebny tongue
możesz odciąć się tak,by utrzymywać z nim kontakt jedynie jeśli chodzi o dziecko i tyle! Reszta nie powinna być trudna-ustal-kontaktujemy i rozmawiamy jedynie o sprawach związanych z naszym dzieckiem i tyle! Można stać się obojętna i skupić się na samej sobie-musisz się kochana postarać... Mówisz,on wie za jakie sznurki pociągnąć-spróbuj się zmienić pod niego...

Water właśnie o tym od dłuższego czasu wspominałam-aby nie analizować ich zachowań! Dobra możemy uznać,że mógł być miły,że chciał się dowiedzieć jak u nas-taka pierwsza myśl,spostrzeżenie i na tym koniec! Żadnego 'po co', 'na co', 'dlaczego'... Odezwał się,zadzwonił,spotkał itp-OK przecież może,nikt mu nie zabroni,w końcu żyje w wolnym kraju. Jednakże nie ma żadnego głębszego sensu analizować to wszystko,bo co nam to da? Dodatkowe nerwy,stres itp... Nie warto...

Posty [ 651 do 715 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024