Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 2,850 ]

586

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

ja sie tylko zastanawiam dlaczego moje wpisy na drugim watku sa ignorowane

Zobacz podobne tematy :

587

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Tak właśnie spokój i szczęście, jak każdej z nas.
A z tym zwalanie winy to chyba już tak jest, że łatwiej mu zrzucić ją na mnie.
J. obecnie twierdzi, że dla mnie nie liczy się rodzina, dzieci, co powiedzą inni. Nie mam w tym wszystkim jakoś mnie. Dzieci liczą się i to bardzo, ale to także one namawiamy mnie do rozwodu, mówiły: "Mamo, dlaczego Ty jeszcze jesteś z Tatą, przecież wy w ogóle do siebie nie pasujecie".
Co powiedzą inni, mało ważne - pogadają, pogadają i przestaną.
Jeszczemąż obrał drogę zastraszania: "czy ty myślisz, że będziesz miała lepiej?" "a jak poradzisz sobie finansowo?"
Wiem, że nie będzie łatwo - szczególnie materialnie, ale czy to jest najważniejsze. Wolę biednie lecz spokojnie.

Troszkę mniej znam życie od Ciebie, ale polecam nie słuchać tych słów, które bardzo Cię ranią, a biorą się jedynie z tego, że owy mąż zdaje sobie troszkę sprawę, że jest na pozycji przegranej. Także czasem naprawdę trzeba się wyłączyć, schować na chwilę swoją wrażliwość.

588

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

ja sie tylko zastanawiam dlaczego moje wpisy na drugim watku sa ignorowane

Kochana,
dziwisz się? A jak było wcześniej? Przecież dlatego też założyłaś ten wątek. Sama, przyznam się, że podczytuję tam codziennie. Raczej nie piszę, bo nie lubię jak się mnie ignoruje. Chociaż czasami bardzo kusi i chciałabym coś tam skrobnąć.

589 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-25 16:27:04)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
myway napisał/a:

ja sie tylko zastanawiam dlaczego moje wpisy na drugim watku sa ignorowane

Kochana,
dziwisz się? A jak było wcześniej? Przecież dlatego też założyłaś ten wątek. Sama, przyznam się, że podczytuję tam codziennie. Raczej nie piszę, bo nie lubię jak się mnie ignoruje. Chociaż czasami bardzo kusi i chciałabym coś tam skrobnąć.

no wlasnie czuje sie tam jak nie mily gosc, ale kolezanki zaczynaja sie tu udzielac,moze jest szansa na komunikacje;)

590 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-25 16:27:46)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
hm... napisał/a:

Troszkę mniej znam życie od Ciebie, ale polecam nie słuchać tych słów, które bardzo Cię ranią, a biorą się jedynie z tego, że owy mąż zdaje sobie troszkę sprawę, że jest na pozycji przegranej. Także czasem naprawdę trzeba się wyłączyć, schować na chwilę swoją wrażliwość.

Już dość dawno się wyłączyłam i uodporniłam, nie ruszają mnie jego biadolenia. Właśnie, całkowicie zdaje sobie sprawę, że już przegrał. Jak twierdzi: "Kop uświadomił mu, co traci".

591

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

ok dziewczyny , postanowilam nie zagladac na watek posredni, gdyz panie nie maja dla nas czasu ani ochoty, zajme sie wami , a wy mna , pleaseeeeeee

592 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-25 16:34:13)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nareszcie, świadomość Twoja wzięła górę nad Tobą.
Ciekawe, nie mają czasu, nie mają ochoty, czy są jakieś inne powody...?
Podglądać pośredni wątek będę, a co mi tam. Pisać nie muszę.
Zajmij się nami, a my Tobą. Oczywiście, z największą rozkoszą. Och, jak to zabrzmiało....fajnie, co, nie?

593

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Nareszcie, świadomość Twoja wzięła górę nad Tobą.
Ciekawe, nie mają czasu, nie mają ochoty, czy są jakieś inne powody...?
Zajmij się nami, a my Tobą. Oczywiście, z największą rozkoszą. Och, jak to zabrzmiało....fajnie, co, nie?

Betinka nawet nie wiesz jak sie ciesze na wspolna kawe, a panie probuja nam podkrasc water!!!

594

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Betinka nawet nie wiesz jak sie ciesze na wspolna kawe, a panie probuja nam podkrasc water!!!

A do tej kawy jeszcze 16 dni. Czy Water da się podkraść? Decyzja należy do Niej.

A jak tam synuś po wizycie u tatusia? Chyba dobrze pamiętam, że teraz zażywał troski ojcowskiej.

595

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ej, boli...... Jak tak smagacie big_smile
Przepraszam, ale ja mniej się udzielam, gdyż prywatne zmartwienia mam sad  I nie mogę o nich pisać.
Nie potrafię ognia z siebie dać wink Sorki...

596 Ostatnio edytowany przez katia72 (2011-07-25 16:52:48)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ja czasem coś tam dopowiem (w tym drugim a raczej pierwszym wątku), ale rzadko..nie daje rady podczytywać wszystkiego, no i przyznam się, że tutaj z Wami jakoś fajnie się czuję. Może dlatego, że od początku tu jestem i pisanie przypomina taką niekonczącą się rozmowę.

597

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

u mnie Madziu w sumie bylo odwrotnie, rodzina byla spanikowana, a rodzice nie chcieli miec zadnych problemow, czyli woleli zebym sie meczyla z psychofagiem do konca zycia, po moim rozstaniu jak bylo mi ciezko , ojciec skwitowal, ze bylam glupia pozwalajac odejsc facetowi , a ze zdradzil to co przeciez to nie mydlo i sie nie zmydli. Wiem, ze nie mam u nich na co liczyc, ani na pomoc finansowa ani na emocjonalna...

Szok, ojciec uważa, że zdrada to nic? Masakra. A on by chciał taki używany organ mieć i dzielić go z kimś. Własny ojciec, no tak problem. Boże co za egoizm.
Ktoś kiedyś powiedział, że żeby jeździć samochodem trzeba mieć prawo jazdy, a na dzieci też zezwolenie  by się przydało. Mnóstwo skrzywdzonych ludzi na świecie.

598 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-25 16:54:17)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
myway napisał/a:

Betinka nawet nie wiesz jak sie ciesze na wspolna kawe, a panie probuja nam podkrasc water!!!

A do tej kawy jeszcze 16 dni. Czy Water da się podkraść? Decyzja należy do Niej.

A jak tam synuś po wizycie u tatusia? Chyba dobrze pamiętam, że teraz zażywał troski ojcowskiej.

boze kocham cie moje ty kochanie!!! tak pamietasz, tatus mu uzmyslowil , ze bedzie mial rodzenstwo z niemka!!!

normalnie dramat!!

599

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

ja sie tylko zastanawiam dlaczego moje wpisy na drugim watku sa ignorowane

A dlatego że one już się znają ze sobą i spotkały się już parę razy w realu i po drugie - tamten wątek jest bardziej oblegany, więcej tam kobitek się kręci, ten wątek jest jakby "niszowy" i bardzo dobrze, bo jak nas jest mniej, to łatwiej jedna drugiej doradzi i wesprze.

600 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-25 17:08:06)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

no wiem , w sumie nie mam z tym problemu , ale jetem dda jak jestem omijana to boli!

601

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

no wiem , w sumie nie mam z tym problemu , ale jetem dda jak jestem omijana to boli!

tak jak ja

602

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

maxi ja cie tu nie pomine na 100 procent

603

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

maxi ja cie tu nie pomine na 100 procent

Oj to się bardzo cieszę, ja też nikogo nie pominę.

604

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Niekochana72 napisał/a:

Ej, boli...... Jak tak smagacie big_smile
Przepraszam, ale ja mniej się udzielam, gdyż prywatne zmartwienia mam sad  I nie mogę o nich pisać.
Nie potrafię ognia z siebie dać wink Sorki...

Nie chodzi o to, że mniej się udzielasz. Raczej o fakt ignorowania Myway, mnie czy też innych wchodzących na wątek "Grupa wsparcia dla ..." gdy piszemy. Nie dotyczy to personalnie Ciebie, ale tam faktycznie, przynajmniej moim zdaniem, wytworzyła się hermetyczna grupa i trudno w nią przeniknąć. Sama zaakceptowałam ten fakt i jest ok.

Katia72 napisał/a:

Ja czasem coś tam dopowiem (w tym drugim a raczej pierwszym wątku), ale rzadko..nie daje rady podczytywać wszystkiego, no i przyznam się, że tutaj z Wami jakoś fajnie się czuję. Może dlatego, że od początku tu jestem i pisanie przypomina taką niekonczącą się rozmowę.

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Również tu czuję się bardziej po domowemu. To faktycznie taka niekończąca się rozmowa.

maxi napisał/a:
myway napisał/a:

ja sie tylko zastanawiam dlaczego moje wpisy na drugim watku sa ignorowane

A dlatego że one już się znają ze sobą i spotkały się już parę razy w realu i po drugie - tamten wątek jest bardziej oblegany, więcej tam kobitek się kręci, ten wątek jest jakby "niszowy" i bardzo dobrze, bo jak nas jest mniej, to łatwiej jedna drugiej doradzi i wesprze.

W mniejszości siła, mimo, że wątek "niszowy". Masz również rację w kwestii tego, że tamten wątek jest bardziej oblegany ze względu na wytworzenie się specjalnych więzi pomiędzy niektórymi Kobietkami. Nie przeszkadza mi to już. Na tym wątku już wytworzyłyśmy jakieś specjalne więzi pomiędzy nami i jest ok.

605

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:
myway napisał/a:

maxi ja cie tu nie pomine na 100 procent

Oj to się bardzo cieszę, ja też nikogo nie pominę.

Ja też nikogo nie pominę. Przynajmniej bardzo, bardzo się postaram. Gdyby było inaczej i zapomniałabym się, proszę natychmiast przywołać mnie do porządku i mocno nakrzyczeć.

606

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
Niekochana72 napisał/a:

Ej, boli...... Jak tak smagacie big_smile
Przepraszam, ale ja mniej się udzielam, gdyż prywatne zmartwienia mam sad  I nie mogę o nich pisać.
Nie potrafię ognia z siebie dać wink Sorki...

Nie chodzi o to, że mniej się udzielasz. Raczej o fakt ignorowania Myway, mnie czy też innych wchodzących na wątek "Grupa wsparcia dla ..." gdy piszemy. Nie dotyczy to personalnie Ciebie, ale tam faktycznie, przynajmniej moim zdaniem, wytworzyła się hermetyczna grupa i trudno w nią przeniknąć. Sama zaakceptowałam ten fakt i jest ok.

Katia72 napisał/a:

Ja czasem coś tam dopowiem (w tym drugim a raczej pierwszym wątku), ale rzadko..nie daje rady podczytywać wszystkiego, no i przyznam się, że tutaj z Wami jakoś fajnie się czuję. Może dlatego, że od początku tu jestem i pisanie przypomina taką niekonczącą się rozmowę.

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Również tu czuję się bardziej po domowemu. To faktycznie taka niekończąca się rozmowa.

maxi napisał/a:
myway napisał/a:

ja sie tylko zastanawiam dlaczego moje wpisy na drugim watku sa ignorowane

A dlatego że one już się znają ze sobą i spotkały się już parę razy w realu i po drugie - tamten wątek jest bardziej oblegany, więcej tam kobitek się kręci, ten wątek jest jakby "niszowy" i bardzo dobrze, bo jak nas jest mniej, to łatwiej jedna drugiej doradzi i wesprze.

W mniejszości siła, mimo, że wątek "niszowy". Masz również rację w kwestii tego, że tamten wątek jest bardziej oblegany ze względu na wytworzenie się specjalnych więzi pomiędzy niektórymi Kobietkami. Nie przeszkadza mi to już. Na tym wątku już wytworzyłyśmy jakieś specjalne więzi pomiędzy nami i jest ok.

no wlasnie betinko, tak tak tak

607

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

no wiem , w sumie nie mam z tym problemu , ale jetem dda jak jestem omijana to boli!

oj ...jak ja to dobrze znam (jaKo DDD), chociaż na necie sie już trochę uodporniłam.
Ja Cię nie pomijam..a wręcz przeciwnie, traktuję jak bardzo dobrą znajomą:)

Dziewczyny..odinstalowałam gg..I jest mi dużo lżej!!!..Chociaż ciągle  załamanie miesza mi się z wściekłością. Też tak miewacie z tym ostatnim, że sie ta wścieklizna dokłada?

608

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

tak pamietasz, tatus mu uzmyslowil , ze bedzie mial rodzenstwo z niemka!!!normalnie dramat!!

Dramat ze względu na syna, na pewno, ale tylko i wyłącznie ze względu na niego.

609

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

cześć kochane ja wróciłam po pracy do domku..a w domku spokój...cisza...ale nie ma już we mnie tego poczucia strachu i niepokoju...do niedawna wpadałam do domu w pośpiechu się przebierałam i jechałam do mamy do dzieci(tam sa na wakacjach) bo panicznie bałam się samotności, to była paniczny strach...

a dziś go nie ma...nie ma go gdzies od tygodnia, dziewczyny to niewiarygodne pisałam to tutaj wiele razy to przede wszystkim dzięki Wam! ale wiem ze sama w sobie dokonałam pewnej przemiany ze ten strach i niepokój miałam w glowie a teraz w głowie jest spokój...

Betinko zabawa była super!!! ale tylko chwile bo później był obiad w fajnej knajpce i pyszne ciasto u babci. Byli bardzo zadowoleni:-)))

Katia daj znać co postanowiłas??

Myway widze ze humor Ci dopisuje:-)))

Maxi podziwiam Cie ze wysłałaś sms do exa...mnie ta decyzja czeka we wrześniu ale juz została podjęta ja smsa nie wyślę...

610

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
myway napisał/a:

no wiem , w sumie nie mam z tym problemu , ale jetem dda jak jestem omijana to boli!

oj ...jak ja to dobrze znam (jaKo DDD), chociaż na necie sie już trochę uodporniłam.
Ja Cię nie pomijam..a wręcz przeciwnie, traktuję jak bardzo dobrą znajomą:)

Dziewczyny..odinstalowałam gg..I jest mi dużo lżej!!!..Chociaż ciągle  załamanie miesza mi się z wściekłością. Też tak miewacie z tym ostatnim, że sie ta wścieklizna dokłada?

katia jestem z Ciebie dumna!!!;_-))))

wściekłość to pewien etap zdrowienia więc nie martw się ze Cie dopada...ja też tak miałam...

611 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-25 17:33:38)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

tak betinko, tylko i ze wzgeldu na niego!!! nowa niemiecka mama i nowy niemiecki braciszek!!!!

612

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Dziewczyny..odinstalowałam gg..I jest mi dużo lżej!!!..Chociaż ciągle  załamanie miesza mi się z wściekłością. Też tak miewacie z tym ostatnim, że sie ta wścieklizna dokłada?

BRAWO, zrobiłaś coś dla siebie. Widzisz, potrafisz. Załamanie często miesza się ze wściekłością, ale to już tak w życiu jest. Zawsze w tym , co spotyka się złego, staram się dostrzegać jakieś pozytywy. Nie ma tego złego, w czym nie byłoby czegoś dobrego.


Też bardzo nie lubię, jak się mnie nie pomija, bo to boli jak cho...a

613

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

cześć kochane ja wróciłam po pracy do domku..a w domku spokój...cisza...ale nie ma już we mnie tego poczucia strachu i niepokoju...do niedawna wpadałam do domu w pośpiechu się przebierałam i jechałam do mamy do dzieci(tam sa na wakacjach) bo panicznie bałam się samotności, to była paniczny strach...

raany...Nania..ja mam to samo w tej chwili. Strach, niepokój..już jak dojeżdżam do domu to sie pojawia. W dodatku ta cisza tu wokół jaką mam. Tylko to bardziej strach psychiczny niż fizyczny....i on się niestety nasila...


Nania napisał/a:

Katia daj znać co postanowiłas??

GG poszło w kosmos...Na chwilkę jeszcze załączyłam..zero wiad. Wczoraj bardzo źle to rozegrałam..ale cóż..stało sie.

614

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

cześć kochane ja wróciłam po pracy do domku..a w domku spokój...cisza...ale nie ma już we mnie tego poczucia strachu i niepokoju...do niedawna wpadałam do domu w pośpiechu się przebierałam i jechałam do mamy do dzieci(tam sa na wakacjach) bo panicznie bałam się samotności, to była paniczny strach...

a dziś go nie ma...nie ma go gdzies od tygodnia, dziewczyny to niewiarygodne pisałam to tutaj wiele razy to przede wszystkim dzięki Wam! ale wiem ze sama w sobie dokonałam pewnej przemiany ze ten strach i niepokój miałam w glowie a teraz w głowie jest spokój...

Super, że udało Ci się pozbyć strachu przed samotnością. Super, że dokonałaś tej przemiany, że znalazłaś w sobie tyle siły i odwagi, że masz teraz w głowie spokój. Super, że forum Ci w tym pomogło, a w tym każda z nas w jakiejś małej cząstce, że to dzięki Nam.

615

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

cześć kochane ja wróciłam po pracy do domku..a w domku spokój...cisza...ale nie ma już we mnie tego poczucia strachu i niepokoju...




do niedawna wpadałam do domu w pośpiechu się przebierałam i jechałam do mamy do dzieci(tam sa na wakacjach) bo panicznie bałam się samotności, to była paniczny strach...

raany...Nania..ja mam to samo w tej chwili. Strach, niepokój..już jak dojeżdżam do domu to sie pojawia. W dodatku ta cisza tu wokół jaką mam. Tylko to bardziej strach psychiczny niż fizyczny....i on się niestety nasila...

tak to strach psychiczny, poczucie pustki i osamotnienia:-(((

Nania napisał/a:

Katia daj znać co postanowiłas??

GG poszło w kosmos...Na chwilkę jeszcze załączyłam..zero wiad. Wczoraj bardzo źle to rozegrałam..ale cóż..stało sie.

kurcze Katia co zrobiłas wczoraj??? coś mi umknęlo??? jak jestem w pracy to nie bardzo mogę ani pisać ani czytać więc moze czegoś nie doczytałam?????

616

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

BRAWO, zrobiłaś coś dla siebie. Widzisz, potrafisz. Załamanie często miesza się ze wściekłością, ale to już tak w życiu jest. Zawsze w tym , co spotyka się złego, staram się dostrzegać jakieś pozytywy. Nie ma tego złego, w czym nie byłoby czegoś dobrego.

Takie dostrzeganie pozytywów na pewno jest słuszne..Podziwiam, że tak potrafisz. Masz chyba w sobie jakiś stoicki spokój, mam rację?
Ja na razie jestem na etapie negowania tego faceta..Co mnie tak pociągneło w znajomości z facetem, który początkowo nawet mnie denerwował tym staraniem sie o mnie (pamiętam, że pomyślałam: "desperat jakiś" i nawet go przez jakiś czas unikałam).
Ale teraz sobie myślę, że to aż żałosne, że aż musiał tyle energii włożyć, żeby mnie do łóżka zaciągnąć. Bez tej manipulacji nie wiem czy miałby szanse:). Oni to chyba wiedzą..poznali siebie przez lata i wiedzą jakich sposobów używać. I jego zdanie, że "potrafię tak na dziewczynę spojrzeć, że aż jej nogi zadrżą" nijak sie ma do tego co ja widziałam na pierwszych spotkaniach, kiedy był raczej speszony i bardziej schowany w sobie...

617

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

kurcze Katia co zrobiłas wczoraj??? coś mi umknęlo??? jak jestem w pracy to nie bardzo mogę ani pisać ani czytać więc moze czegoś nie doczytałam?????

Niestety zaczełam rozmowe, bo wcześniej był olewki ciąg dalszy. Rozmowa jak z idiotą..nawet krytyka mi sie dostała..
Rozmowę zakończyłam tym, że "mam jeszcze ostatnią prośbę"..na co dostałam w odp. "a dlaczego ostatnią", "bo moje towarzystwo przestalo być chyba mile widziane".....nastapiła cisza...wysłałam, że uciekam już spać. Dzis nie było żadnej wiad.. Posłałam GG wraz z jego nr i archiwum wiadomości w niebyt. Nie bedzie mnie kusić żebym się odezwała...nie jego mam nr., a za dużo zachodu żeby szukać.

618

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Takie dostrzeganie pozytywów na pewno jest słuszne..Podziwiam, że tak potrafisz. Masz chyba w sobie jakiś stoicki spokój, mam rację?

Napiszę tak, troszkę racji masz. Sama jednak oceń czy tak nie jest łatwiej?
Stoicki spokój we mnie,  powiadasz? Pewnie, mam go nawet dość sporo.
Długą drogę przeszłam zanim go uzyskałam.
Nawet obecnie, bywa, że wszystko we mnie buzuje, ale właśnie może dostrzeganie pozytywów nawet w tych złych wydarzeniach, rzeczach daje mi ten spokój i pozwala zachować kamienną twarz, gdy w środku wszystko się buntuje...?

619

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Hej dziewczyny,

ale mam problem tzn. zaczęła się u mnie emocjonalna huśtawka. Nie wiem czy kojarzycie moją historię. Tak w skrócie: facet z którym byłam 5 lat zostawił mnie jakieś pół roku temu, jak twierdził coś się w nim wypaliło, takie bla, bla, bla .... a de facto okazało się, że poznał jakąś dziewczynę. Po 2 tygodniach twierdził, że bardzo za mną tęskni, twierdził, że kocha itd. Dałam się ubłagać (choć wtedy sama wiem, że bardzo tego chciałam by wrócił), wróciliśmy do siebie - a po miesiącu on znowu mnie zostawił, i wiem, że wrócił do swojej znajomości z tamtą kobietą. Ogólnie praktycznie nie mieliśmy kontaktu, czasem do mnie pisał z pytaniem co u mnie, jak się z tym wszystkim czuję. Mówił, że jemu też trudno zapomnieć te wszystkie lata, że chciałby mieć ze mną kontakt i od czasu do czasu porozmawiać. Przez króciutki czas tak było, ale po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że mi taka relacja nie pomaga zrobić ani kroku do przodu, że ciągle mam tę cholerną nadzieję, że mnie to rozbija itd. Poprosiłam go aby dał mi spokój definitywnie, przyjął to z niezadowoleniem ale zaakceptował.

Ok 3 tygodni temu moja mama trafiła do szpitala w krytycznym stanie, nie wiem skąd ale musiał się o tym dowiedzieć. Zakładam, że stało się to przez naszych wspólnych znajomych. Napisał mi email, że wie o wszystkim, że jest mu bardzo przykro i że gdybym czegokolwiek potrzebowała to mogę na niego liczyć. Odpisałam dopiero po kilku dniach, bardzo obojętnie i chłodno. I od tego czasu wszystko się zaczęło. Zaczął pisać i dzwonić coraz częściej. Czułam, że ja po tym wszystkim co było (zresztą minęło już kawałek czasu) doszłam już do siebie i nic mnie to nie będzie kosztować. Zwyczajnie nie umiałam powiedzieć: odwal się, twoja troska jest mi zupełnie niepotrzebna, nie wierzę w nią. Od zupełnie neutralnych wiadomości doszło do tego, że zaczął pisać do mnie: że jestem cudowną osobą, wyjątkowa kobietą, że często o mnie myśli itd. To wszystko nabrało tempa w ciągu ostatnich dni. Nie wiem jakie są jego relacje z tamtą dziewczyną. Po prostu nie chcę wiedzieć. Albo też gdzieś siebie oszukuje bo 90% mnie ma cały czas podejście, jaki on jest podły, co mi zrobił ale jest jeszcze te 10% w których zasiało się jakieś ziarenko nawet nie wiem czego.
Znowu poczułam tą adrenalinę jaką ten związek mi dawał. Te emocje jakie wywoływał. Obawiam się, że baaaardzoooo cofnęłam się w tym wszystkim co do tej pory osiągnęłam. Przed nim cały czas udaję, że ja już absolutnie nic nie czuję, ale ja wiem, że to jednak jest nieprawda. Niby wiem, że ja już nie chcę powtórki,  dzięki forum i książkom zrozumiałam, że już never ever nic z tego nie będzie. Ale mój chory umysł/podświadomość  już zaczął mi kręcić film pt. "a może to jednak była miłość, tylko popełniliśmy błędy, i ja i on". Znowu zaczęłam z ekscytacją patrzeć na ten cholerny telefon, niby na spokojnie, niby nie mam przesadnych emocji - ale jednak. Czuje, że skręciłam znowu na ścieżkę prowadzącą do myślenia o nim, do tego przyspieszonego bicia serca. I niby wiem co powinnam zrobić. Powinnam to odciąć teraz, kiedy tyle o ile jest mi łatwo. Przecież te 4 miesięcy funkcjonowałam i było dobrze. Jednak bronię się przed tym. Zwyczajnie "sztachnęłam się nim/jego osobą" poczułam tej haj.... i jest mi trudno zaprzestać. Czyżbym uśpiła tylko moje uzależnienie, czy nic nie zrozumiałam przez ten czas odwyku. Kurcze byłam pewna, że tyle osiągnęłam, że nie dam się już zwabić na żaden haczyk. Wystarczyło trochę jego uwagi, słodkich słów a ja zrobiłam zwrot o ileś tam stopni.

Dziewczyny na wątku I, radzą aby zadać sobie pytanie co on Ci daje, że łakniesz tej toksyny. Nie wiem. Może pragnę adrenaliny, może pragnę żeby mnie zauważano. Mam taką traumę z dzieciństwa. Dla ojca zawsze byłam przezroczysta, liczyła się tylko moja siostra. Dziecko idealne. A ja cokolwiek bym nie zrobiła pozostawałam w cieniu. I teraz jak on okazała mi tyle zrozumienia to ja (pomimo, że tak skrzywdzona/zdradzona przez niego) zaczynam tego zainteresowania pragnąć.
Myślę, że już go nie kocham, spojrzałam na niego realnie, zrzuciłam go z piedestału na jakim był. Ale gdzieś ciągnie mnie do tych emocji jakie daje mi on.

620

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

kurcze Katia co zrobiłas wczoraj??? coś mi umknęlo??? jak jestem w pracy to nie bardzo mogę ani pisać ani czytać więc moze czegoś nie doczytałam?????

Niestety zaczełam rozmowe, bo wcześniej był olewki ciąg dalszy. Rozmowa jak z idiotą..nawet krytyka mi sie dostała..
Rozmowę zakończyłam tym, że "mam jeszcze ostatnią prośbę"..na co dostałam w odp. "a dlaczego ostatnią", "bo moje towarzystwo przestalo być chyba mile widziane".....nastapiła cisza...wysłałam, że uciekam już spać. Dzis nie było żadnej wiad.. Posłałam GG wraz z jego nr i archiwum wiadomości w niebyt. Nie bedzie mnie kusić żebym się odezwała...nie jego mam nr., a za dużo zachodu żeby szukać.

ach rozumiem i teraz bidusiu posyłając gg w kosmos pozbawiłaś się możliwości otrzymania od niego odpowiedzi...kochana dobrze zrobiłaś!!!! uwierz mi stosujesz w tym momencie gierki jakie ja kiedyś stosowałam to nic nie da! on kompletnie nie wiem o co Tobie chodzi...on Cię nie czuje...on kompletnie nie rozumie ze Ty stoisz teraz w centrum kosmosu i czujesz się kompletnie zagubiona, że nie rozumiesz dlaczego Wasz kontakt tak sie ochłodził z tego co wiem to był raczej luźny związek i z tego co pamiętam on niczego Ci nie obiecywał że bedziecie miec dzieci, ze zbudujecie razem dom...myślę ze gdybyś go teraz o to zapytała co dalej to usłyszałabyś to co powyżej napisałam: niczego Ci nie obiecywałem...chyba ze było inaczej??...

621

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Dziewczyny na wątku I, radzą aby zadać sobie pytanie co on Ci daje, że łakniesz tej toksyny. Nie wiem. Może pragnę adrenaliny, może pragnę żeby mnie zauważano. Mam taką traumę z dzieciństwa. Dla ojca zawsze byłam przezroczysta, liczyła się tylko moja siostra. Dziecko idealne. A ja cokolwiek bym nie zrobiła pozostawałam w cieniu. I teraz jak on okazała mi tyle zrozumienia to ja (pomimo, że tak skrzywdzona/zdradzona przez niego) zaczynam tego zainteresowania pragnąć.
Myślę, że już go nie kocham, spojrzałam na niego realnie, zrzuciłam go z piedestału na jakim był. Ale gdzieś ciągnie mnie do tych emocji jakie daje mi on.

Moim zdaniem Kalinko, pragniesz być zauważoną, pragniesz zainteresowania,  ale czy tylko, ale czy przez niego.

Myślisz, że już go nie kochasz, czy też nie kochasz, bo to dwie różne kwestie. Ciągnie Cię do emocji, czy do niego.
Trudno wskazać Ci rozwiązanie, a zresztą nie śmiałabym posunąć się tak daleko.

Rozumiem, że stanęłaś na etapie rozum swoje a serce swoje.

Mówi się, że nikt nie jest tak do końca zły. W sumie my też zrozumiałyśmy siebie, poznałyśmy własne oczekiwania i pragnienia. W tym momencie, pytanie: "Czy on również dokonał w sobie zmian, poznał siebie, zrozumiał?"

Nie odpowiem Ci na te pytania, bo nie znam Tego człowieka. Sama dokonaj analizy swoich uczuć i emocji.
Rozważ wszystkie za i przeciw i dokonaj właściwego wyboru, stawiając siebie na pierwszym miejscu, myśląc o nim - myśl ja.

622

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Betinka napisał/a:
myway napisał/a:

ja sie tylko zastanawiam dlaczego moje wpisy na drugim watku sa ignorowane

Kochana,
dziwisz się? A jak było wcześniej? Przecież dlatego też założyłaś ten wątek. Sama, przyznam się, że podczytuję tam codziennie. Raczej nie piszę, bo nie lubię jak się mnie ignoruje. Chociaż czasami bardzo kusi i chciałabym coś tam skrobnąć.

no wlasnie czuje sie tam jak nie mily gosc, ale kolezanki zaczynaja sie tu udzielac,moze jest szansa na komunikacje;)

mam podobne odczucia jak Wy co do tamtego wątku... Nie wiem czemu tak jest... Czyżby to był wynik mojego słabego doświadczenia oraz słabej woli...? Nie wiem... Natomiast jestem wdzięczna dziewczynom bo potrafiły mną potrzasnac i dać trochę do myślenia...

Mój humor nadal jest do niczego... Ech chyba się tego nie pozbęde dziś sad nie wiem czym on jest spowodowany... Wrrr...

623

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
monia_3103 napisał/a:
myway napisał/a:
Betinka napisał/a:

Kochana,
dziwisz się? A jak było wcześniej? Przecież dlatego też założyłaś ten wątek. Sama, przyznam się, że podczytuję tam codziennie. Raczej nie piszę, bo nie lubię jak się mnie ignoruje. Chociaż czasami bardzo kusi i chciałabym coś tam skrobnąć.

no wlasnie czuje sie tam jak nie mily gosc, ale kolezanki zaczynaja sie tu udzielac,moze jest szansa na komunikacje;)

mam podobne odczucia jak Wy co do tamtego wątku... Nie wiem czemu tak jest... Czyżby to był wynik mojego słabego doświadczenia oraz słabej woli...? Nie wiem... Natomiast jestem wdzięczna dziewczynom bo potrafiły mną potrzasnac i dać trochę do myślenia...

Mój humor nadal jest do niczego... Ech chyba się tego nie pozbęde dziś sad nie wiem czym on jest spowodowany... Wrrr...

Moniu Twój dzisiejszy humor jest efektem wczorajszego spotkania z exem...emocje uwalniają sie powoli...rozum swoje serce swoje...a czy aby nie jest jest to tęsknota za nim???

624

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Moim zdaniem Kalinko, pragniesz być zauważoną, pragniesz zainteresowania,  ale czy tylko, ale czy przez niego.

Jejku Betikno, jak to przeczytałam ... normalnie  rozpracowałaś to w kilku słowach.
Pragnę zainteresowania przez niego. To szczera odpowiedź, nie umiałam tego nazwać, ale po Twoim pytaniu to stało się jasne. Nie chcę by tak było, ale tak jest.... wstyd mi, że tak czuję, że dalej pragnę jego zainteresowania...

Betinka napisał/a:

Myślisz, że już go nie kochasz, czy też nie kochasz, bo to dwie różne kwestie.

Nie umiem dziś odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli rzeczywiście go kocham po tym wszystkim......, nie wiem .....Chyba muszę to ogarnąć. byłoby to dla mnie upokarzające gdyby rzeczywiście tak było


Betinka napisał/a:

Sama dokonaj analizy swoich uczuć i emocji.
Rozważ wszystkie za i przeciw i dokonaj właściwego wyboru, stawiając siebie na pierwszym miejscu, myśląc o nim - myśl ja.

Spróbuję, ale też widzę jak potrzebuję obiektywnego spojrzenia z boku. Dopiero dotarło do mnie, że on ma na mnie wpływ dalej. Ciężko mi z tą świadomością. Myślałam, że mam mur na jego osobę, a widzę, że dalej problem tkwi we mnie.

625

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Moniu Twój dzisiejszy humor jest efektem wczorajszego spotkania z exem...emocje uwalniają sie powoli...rozum swoje serce swoje...a czy aby nie jest jest to tęsknota za nim???

Też tak podejrzewam Moniu, emocje dają o sobie znać.  Po prostu odchorowujesz wczorajsze, dzisiaj już chyba nic tym nie zrobisz, trzeba przeczekać....

626

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Kalinko, tak jak napisała Betinka potrzebujesz czyjes uwagi, zainteresowania swoją osobą, ciepłych słów, troski, jakiegoś poświęcenia i serca, mam tak samo i dlatego piszę, widocznie Tobie samej tego brak, może jest to spowodowane Twoim dzieciństwem? Może to taka "czarna dziura" która jest w nas i co bysmy nie powiedziały, jakim murem bysmy się nie otoczyły, jakim pancerzem nie ochroniły, to i tak będziemy tego potrzebowały i póki nie pokochamy siebie naprawdę taki niedostatek uwagi będziemy odczuwać.

627 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-25 18:53:06)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:
Betinka napisał/a:

Moim zdaniem Kalinko, pragniesz być zauważoną, pragniesz zainteresowania,  ale czy tylko, ale czy przez niego.

Jejku Betikno, jak to przeczytałam ... normalnie  rozpracowałaś to w kilku słowach.
Pragnę zainteresowania przez niego. To szczera odpowiedź, nie umiałam tego nazwać, ale po Twoim pytaniu to stało się jasne. Nie chcę by tak było, ale tak jest.... wstyd mi, że tak czuję, że dalej pragnę jego zainteresowania...

Dlaczego Ci wstyd? Wstyd to kraść. Pragnienie zainteresowania, nawet od osób, które nas skrzywdziły, może być naturalne. Taka już jest natura każdego człowieka, nie tylko kobiety. Wybaczanie - można, zaufać - można spróbować, zapomnieć - pewnie się nie da, ale...kto to wie...

Kalinka29 napisał/a:
Betinka napisał/a:

Myślisz, że już go nie kochasz, czy też nie kochasz, bo to dwie różne kwestie.

Nie umiem dziś odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli rzeczywiście go kocham po tym wszystkim......, nie wiem .....Chyba muszę to ogarnąć. byłoby to dla mnie upokarzające gdyby rzeczywiście tak było

Dlaczego upokarzające? Czytaj wyżej...


Kalinka29 napisał/a:
Betinka napisał/a:

Sama dokonaj analizy swoich uczuć i emocji.
Rozważ wszystkie za i przeciw i dokonaj właściwego wyboru, stawiając siebie na pierwszym miejscu, myśląc o nim - myśl ja.

Spróbuję, ale też widzę jak potrzebuję obiektywnego spojrzenia z boku. Dopiero dotarło do mnie, że on ma na mnie wpływ dalej. Ciężko mi z tą świadomością. Myślałam, że mam mur na jego osobę, a widzę, że dalej problem tkwi we mnie.

To nie problem, że uświadomiłaś sobie fakt, iż tak jest. Ważne jest abyś umiała sobie odpowiedzieć, czy chcesz nadal tego muru, czy też możesz pozwolić na jego burzenie - cegiełka po cegiełce, aż runie i do czego może Cię to doprowadzić. Nie mam na myśli, że będziesz znowu z nim, chociaż tak również może się stać, ale tego co możesz w ten sposób osiągnąć dla siebie, co możesz w ten sposób zyskać, co stracić i czy warto....................

628 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-25 18:51:15)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Betinka napisał/a:

Nareszcie, świadomość Twoja wzięła górę nad Tobą.
Ciekawe, nie mają czasu, nie mają ochoty, czy są jakieś inne powody...?
Zajmij się nami, a my Tobą. Oczywiście, z największą rozkoszą. Och, jak to zabrzmiało....fajnie, co, nie?

Betinka nawet nie wiesz jak sie ciesze na wspolna kawe, a panie probuja nam podkrasc water!!!

Myway, przyznam, że jestem zaskoczona Twoją reakcją. Weszłam dziś z przyjemnością na Wasz wątek poczytać, jak Wam idzie integrowanie się, może jakiś sabacik, czy coś, poczytałam kilka fajnych i mądrych postów i waszych i Water, podzieliłam się tym wszystkim z dziewczynami ... a tu taka reakcja. sad
Doprawdy, nie należy tak bardzo brać do siebie każdego "pominięcia". Nie zauważyłaś na tym, tamtym czy wielu innych wątkach, że bardzo wiele postów jest pomijanych. Każda z nas częstokroć pisze coś, co później "umiera" nie doczekawszy się żadnej reakcji z grupy i nie jest to żadna zła wola. Każdy to czyta, przyjmuje do wiadomości i ... no najwyraźniej może nie wie jak albo nie czuje potrzeby się do tego ustosunkować. I trzeba to zaakceptować. Każda z nas ma dziesiątki takich postów, które "umarły" choć może dla nas były na swój sposób istotne.
Nie zacietrzewiajcie się, dziewczyny. Nikomu to nie jest potrzebne. Nie po to tu jesteśmy.
Generalnie prawda jest taka, że każda z nas i tak zbyt wiele czasu spędza nad klawiaturą i to nasze życie przez te nasze nieszczęścia trochę się uwirtualniło.
To dlatego spotkania grupy dziewczyn z pierwotnego wątku wyrwały nas z tego wirtualu i Was też gorąco do tego namawiamy. Bo siłą rzeczy ta relacja wtedy jest zupełnie inna. Chyba o to właśnie chodzi a nie o to kto i ile postów napisze.
Nie bądźcie niesprawiedliwe, bo nie przypominam sobie też, żeby naszej uwadze umknąl jakakolwiek post, który wykazywał, że sprawa albo stan piszącej jest szczególnie bolesny albo nie cierpiący zwłoki.
Pominę już ten drobny fakt, że każda z nas ma swoje problemy, które próbuje rozwiązać RÓWNOCZEŚNIE pomagając innym ale w żadnym przypadku żadna z nas (w tym również Wy) nie jest tu na forum na żadnym etacie, żeby nas, sorry, z tego rozliczać.

A już taka konkluzja, że ktokolwiek próbuje Wam kogokolwiek "podkradać"? ... Myway, trochę luzu, pliz.

629

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

Dla ojca zawsze byłam przezroczysta, liczyła się tylko moja siostra. Dziecko idealne. A ja cokolwiek bym nie zrobiła pozostawałam w cieniu. I teraz jak on okazała mi tyle zrozumienia to ja (pomimo, że tak skrzywdzona/zdradzona przez niego) zaczynam tego zainteresowania pragnąć.
Myślę, że już go nie kocham, spojrzałam na niego realnie, zrzuciłam go z piedestału na jakim był. Ale gdzieś ciągnie mnie do tych emocji jakie daje mi on.

qrcze,...odtwarzasz ciągle ten film z ojcem w roli głównej. Niezaspokojona potrzeba uwagi z dzieciństwa (a adrenalina związana z tym, że w koncu się udało zwrócić na siebie tą uwagę). Aż mnie tu zmroziło, bo wiem jak się czujesz...ale nie wiem co Ci radzić. Dobrze, że wiesz jaka jest geneza tego wszystkiego. Możesz sie odciąć i powiedzieć: Nie. Tylko żeby Cie te myśli nie męczyły, "że może jednak warto było spróbować?" Ludzie czasami mądrzeją, zaczynają doceniać co stracili...ale tylko czasami.

630 Ostatnio edytowany przez Kalinka29 (2011-07-25 19:00:09)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

To nie problem, że uświadomiłaś sobie fakt, iż tak jest. Ważne jest abyś umiała sobie odpowiedzieć, czy chcesz nadal tego muru, czy też możesz pozwolić na jego burzenie - cegiełka po cegiełce, aż runie i do czego może Cię to doprowadzić. Nie mam na myśli, że będziesz znowu z nim, chociaż tak również może się stać, ale tego co możesz w ten sposób osiągnąć dla siebie, co możesz w ten sposób zyskać, co stracić i czy warto....................

Masz rację Batinko, dziękuję - dużo mi uświadomiłaś. Jak to czytam napisane w kilku zdaniach to dla mnie jasne, a sama błądziłam analizami. Na swoją własną sytuację jednak najtrudniej spojrzeć.
Dziś czuję się jak niepijący alkoholik, który wypił jeden kieliszek bo myślał, że mu nie zaszkodzi. I, że nie będzie czuł pragnienia na więcej. A czuje. Niestety.
Nie chcę stracić tego co osiągnęłam, choć dziś wiem, że wcale wiele nie osiągnęłam. Jestem uzależniona. I ie chodzi tu o to czy postawię mur w postaci braku kontaktu - chodzi o zbudowanie niedostępności emocjonalnej. Muszę zacząć pracę nad sobą.

Z tego co mówi mi rozum, wiem, że nie warto. I to jest właśnie ten mój wstyd, wiem, że nie warto a jednak mój organizm poczuł tą euforię ze "sztachnięcia się nim" i za to mi wstyd, przed samą sobą.

631

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

uwierz mi stosujesz w tym momencie gierki jakie ja kiedyś stosowałam to nic nie da! on kompletnie nie wiem o co Tobie chodzi...on Cię nie czuje...on kompletnie nie rozumie ze Ty stoisz teraz w centrum kosmosu i czujesz się kompletnie zagubiona, że nie rozumiesz dlaczego Wasz kontakt tak sie ochłodził z tego co wiem to był raczej luźny związek i z tego co pamiętam on niczego Ci nie obiecywał że bedziecie miec dzieci, ze zbudujecie razem dom...myślę ze gdybyś go teraz o to zapytała co dalej to usłyszałabyś to co powyżej napisałam: niczego Ci nie obiecywałem...chyba ze było inaczej??...

Dokładnie tak by było..Z tym, że to on zaczął chyba ochładzać relacje..już sama nie wiem:(
A wczorajszy mój tekst (że nie jestem już mile widziana) on na pewno potraktował jako rodzaj agresji. Mężczyźni tak to rozumieją..czytałam o tym w jakieś książce. Także złe rozegranie z mojej strony, bo nie chodziło mi o agresję, bo wiem że to nic nie da w żadnej relacji z facetem (nawet jeśli jest szefem w pracy).

632

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Oj nie wiem czy to właśnie powód związany z tęsknota... Ale prawda-muszę odchorować swoje smile

oj jak miło że zajrzały do nas Panie z pierwszego wątku. Myway a czemu uważasz że koleżanki chcą podkrasc Nam Water? Skąd takie Twoje zdanie na ten temat? Może Water dobrze się rozmawia z nimi-nie możemy jej tego bronić. Ja sama dobrze czułam się,gdy podzieliłam się z dziewczynami moimi problemami,jak mi pomagały i pokazały drogę-były mi wsparciem,mocnym ciosem...wiele im zawdzięczam smile

633

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

qrcze,...odtwarzasz ciągle ten film z ojcem w roli głównej. Niezaspokojona potrzeba uwagi z dzieciństwa (a adrenalina związana z tym, że w koncu się udało zwrócić na siebie tą uwagę). Aż mnie tu zmroziło, bo wiem jak się czujesz...ale nie wiem co Ci radzić. Dobrze, że wiesz jaka jest geneza tego wszystkiego.

To dla mnie mega trudny temat, mam prawie 30 lat a z brakiem miłości ojca jeszcze sobie nie poradziłam, choć od 7 lat nie mieszkam w domu rodzinnym. To zawsze otwiera wielką ranę, jak czytam cokolwiek w tym temacie. Nie umiem nawet o tym rozmawiać.
Mój ex był jednym facetem przed którym w tym temacie się tak całkiem otworzyłam. I tu jest paradoks, ojciec nigdy się mną nie interesował, kompletnie byłam przez niego pominięta. I jak poznałam M (mój ex) to byłam w szoku, że dla kogoś mogę być tak ważna, że tak się mną interesował, troszczył. W konsekwencji jednak potraktował mnie tak samo jak ojciec. Porzucił gdy znalazł kogoś doskonalszego dla siebie niż ja.
A teraz dochodzę do wniosku, że tak jak nie odcięłam się od wpływu ojca na swoją osobę, tak samo nie odcięłam się od wpływu M.

634

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

kochana trantello wiele razy bylam w czarnej dupie i mnie pominelescie, to jest fakt!

635

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

nie dziewczany,powiedzcie mi czy jestem nienormalna,czy ppanie sie na nas wypiely????

636 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-25 19:21:05)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Tarantella napisał/a:
myway napisał/a:
Betinka napisał/a:

Nareszcie, świadomość Twoja wzięła górę nad Tobą.
Ciekawe, nie mają czasu, nie mają ochoty, czy są jakieś inne powody...?
Zajmij się nami, a my Tobą. Oczywiście, z największą rozkoszą. Och, jak to zabrzmiało....fajnie, co, nie?

Betinka nawet nie wiesz jak sie ciesze na wspolna kawe, a panie probuja nam podkrasc water!!!

Myway, przyznam, że jestem zaskoczona Twoją reakcją. Weszłam dziś z przyjemnością na Wasz wątek poczytać, jak Wam idzie integrowanie się, może jakiś sabacik, czy coś, poczytałam kilka fajnych i mądrych postów i waszych i Water, podzieliłam się tym wszystkim z dziewczynami ... a tu taka reakcja. sad
Doprawdy, nie należy tak bardzo brać do siebie każdego "pominięcia". Nie zauważyłaś na tym, tamtym czy wielu innych wątkach, że bardzo wiele postów jest pomijanych. Każda z nas częstokroć pisze coś, co później "umiera" nie doczekawszy się żadnej reakcji z grupy i nie jest to żadna zła wola. Każdy to czyta, przyjmuje do wiadomości i ... no najwyraźniej może nie wie jak albo nie czuje potrzeby się do tego ustosunkować. I trzeba to zaakceptować. Każda z nas ma dziesiątki takich postów, które "umarły" choć może dla nas były na swój sposób istotne.
Nie zacietrzewiajcie się, dziewczyny. Nikomu to nie jest potrzebne. Nie po to tu jesteśmy.
Generalnie prawda jest taka, że każda z nas i tak zbyt wiele czasu spędza nad klawiaturą i to nasze życie przez te nasze nieszczęścia trochę się uwirtualniło.
To dlatego spotkania grupy dziewczyn z pierwotnego wątku wyrwały nas z tego wirtualu i Was też gorąco do tego namawiamy. Bo siłą rzeczy ta relacja wtedy jest zupełnie inna. Chyba o to właśnie chodzi a nie o to kto i ile postów napisze.
Nie bądźcie niesprawiedliwe, bo nie przypominam sobie też, żeby naszej uwadze umknąl jakakolwiek post, który wykazywał, że sprawa albo stan piszącej jest szczególnie bolesny albo nie cierpiący zwłoki.
Pominę już ten drobny fakt, że każda z nas ma swoje problemy, które próbuje rozwiązać RÓWNOCZEŚNIE pomagając innym ale w żadnym przypadku żadna z nas (w tym również Wy) nie jest tu na forum na żadnym etacie, żeby nas, sorry, z tego rozliczać.

A już taka konkluzja, że ktokolwiek próbuje Wam kogokolwiek "podkradać"? ... Myway, trochę luzu, pliz.

No, no, no, ależ teraz nam się dostało.
Tarantello, pokazałaś mi się z zupełnie innej strony. Myślałam, że masz więcej realnego spojrzenia na życie.
Ok, krytykę przyjmuję, ale
spróbuję się do niej krótko odnieść:
1. Jak ważny musi być post, aby spotkał się z zainteresowaniem?
2. Tu też każda ma jakieś problemy, a chyba też żadna nie czuje się pomijana.
3. Oczywiście, że żadna nie jest na etacie, bo wówczas rozliczałby nas też Urząd Skarbowy, a o ile pamiętam tak nie jest.
4. Wasze realne spotkanie spowodowało, że grupa stała się hermetyczna, no może z małymi wyjątkami (Lupus, martrys i inni)
5. Wszystkie posty wymieniane pomiędzy Wami zawsze mają odpowiedź. Nawet w postaci:och
6. Niezacietrzewiamy się.
7. W kwestii podkradania Water - zbyt pochopnie wyciągnięte wnioski, wolno nam chyba, wymieniać się takimi uwagami, w postaci żartu.
8. Zapraszamy do odwiedzania tego wątku'
9. Prosimy o postu i mądre rady.
10. Nie ma tu miejsca na takie zjadliwości, więc przyjmijcie naszą dłoń.

Pozwoliłam pisać sobie w formie "-my". Jeśli ktoś ma inne zdanie, niech wyrzuci, co mu się nie podoba.

Myway ma bardzo, bardzo dużo luzu....

Mam nadzieję, że sama napisze coś na powyższy temat.

637

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

kochana trantello wiele razy bylam w czarnej dupie i mnie pominelescie, to jest fakt!

Ze mną też tak było. Fakt jest faktem.

638

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

betinko , dziekuje ci kochanie!!!

otuz nie mialam checi psucia superj grupy!!!
nie mialam checi wpraszac sie na sabat!!!
mialam wiel pytan!!!
bez odpowiedzi!!!
wiele depresji !!!!
bez wsparcia!!!
zalozylam nowy watek!!!
zeby sie nie prosic!!!
zeby korzystac z przykladu!!!
zeby pomoc innym!!!


wiec jak tu wchodzisz miej do mnie szacunek!!!

buziaki

639

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:

To dla mnie mega trudny temat, mam prawie 30 lat a z brakiem miłości ojca jeszcze sobie nie poradziłam, choć od 7 lat nie mieszkam w domu rodzinnym.

a teraz jak jest z relacjami? nadal czujesz się pomijana przez ojca? Próbowałaś poruszyć ten temat? zapytać? skoro już znasz genezę to będziesz wiedziała jak zacząć temat. Ja już nie mam szans (ojciec nie żyje od 25 lat)

640

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

8. Zapraszamy do odwiedzania tego wątku'
9. Prosimy o postu i mądre rady.
10. Nie ma tu miejsca na takie zjadliwości, więc przyjmijcie naszą dłoń.

Podpisuję się pod tym. Jak najbardziej. Ja na wątku KKZB I się nie udzielałam, nie pisałam więc się nie wypowiadam co do "pominięcia". Ale co do postów (szczególnie Tarantelli) są bardzo cenne, pełne szczerości, mądrości ... i jeśli o mnie chodzi byłabym zaszczycona czytać je również tutaj. Nie warto się zacietrzewiać, gdyż myślę, że ze strony dziewczyn z pierwszego wątku nie było jakiekolwiek "pomijanie" nie było zamierzone.

641

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

betinko , dziekuje ci kochanie!!!

otuz nie mialam checi psucia superj grupy!!!
nie mialam checi wpraszac sie na sabat!!!
mialam wiel pytan!!!
bez odpowiedzi!!!
wiele depresji !!!!
bez wsparcia!!!
zalozylam nowy watek!!!
zeby sie nie prosic!!!
zeby korzystac z przykladu!!!
zeby pomoc innym!!!


wiec jak tu wchodzisz miej do mnie szacunek!!!

buziaki

Mam do Ciebie szacunek i to wielki
To, co napisałaś stanowi podsumowanie moich wywodów.

Dziękuję
Buziaczki

642

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

dzieki betinka, ja na wojne ne ide

643

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

dzieki betinka, ja na wojne nie ide

644

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Kalinka29 napisał/a:

To dla mnie mega trudny temat, mam prawie 30 lat a z brakiem miłości ojca jeszcze sobie nie poradziłam, choć od 7 lat nie mieszkam w domu rodzinnym.

a teraz jak jest z relacjami? nadal czujesz się pomijana przez ojca? Próbowałaś poruszyć ten temat? zapytać? skoro już znasz genezę to będziesz wiedziała jak zacząć temat. Ja już nie mam szans (ojciec nie żyje od 25 lat)

Ja już kiedyś na temat napisałam. Mój ojciec jest alkoholikiem, bardzo nas krzywdził, kiedy byliśmy mali. Przemoc, kłótnie - standard DDA. Mama w tym zupełnie bezradna, ja - mała dziewczynka i najbardziej dojrzały członek rodziny.
Teraz tata praktycznie nie pije. I wiecie co, pomyślałam, że ten mój aktualny szajs to dobry moment, żeby spróbować odbudować relacje - po prawie 40 latach!
No i udało się. Wiele godzin rozmów, a właściwie mojego gadania. I po drugiej stronie pełne zrozumienie, akceptacja mojej decyzji. Warto było spróbować. Nawet, gdyby się nie powiodło - nie miałabym sobie nic do zarzucenia.

645

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
niekochana72 napisał/a:

No i udało się. Wiele godzin rozmów, a właściwie mojego gadania. I po drugiej stronie pełne zrozumienie, akceptacja mojej decyzji. Warto było spróbować. Nawet, gdyby się nie powiodło - nie miałabym sobie nic do zarzucenia.

super..tego Ci zazdroszczę, że sie udało..

646

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

a teraz jak jest z relacjami? nadal czujesz się pomijana przez ojca? Próbowałaś poruszyć ten temat? zapytać? skoro już znasz genezę to będziesz wiedziała jak zacząć temat. Ja już nie mam szans (ojciec nie żyje od 25 lat)

Przykro mi Katiu sad
W moim przypadku nie ma chyba jednak szans na zbudowanie jakiejś bliskiej relacji. Ja jeżdżę ok raz na 2-3 tyg. do domu rodzinnego. Robię to głównie dla mamy (która jest wspaniałą osobą) do ojca - z obowiązku, z szacunku wg. przykazania "Czcij ojca swego....", wypełniam swoją rolę, aby nic sobie nie zarzucać, z przesadnej odpowiedzialności.
Nawet nie dawno usłyszałam wiele przykrych słów z jego strony. To toksyczny człowiek. Wieczna krytyka. Katiu gdybym przytoczyła tutaj niektóre wydarzenia mogłabyś być zdziwiona, że to słowa rodzica do dziecka. Myślę, że to wilce nieszczęśliwy człowiek, nie umiejący kochać. Przez ostatnie 2 lata trochę czytałam o DDA (ojciec pił, teraz się uspokoił pod tym względem) ale jego postawy to nie zmieniło. Wiem, że to też ma wpływ na obecną mnie, ale wiem też, że nie mogę na to zrzucać wszystkiego. Nie jestem wyjątkiem z takim dzieciństwem, wiem, że to zadanie dla mnie aby to przepracować. Taki niepożądany posag od ojca: szukanie akceptacji. Coś w stylu: "Na miłość muszę zasłużyć".

647

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

No i udało się. Wiele godzin rozmów, a właściwie mojego gadania. I po drugiej stronie pełne zrozumienie, akceptacja mojej decyzji. Warto było spróbować. Nawet, gdyby się nie powiodło - nie miałabym sobie nic do zarzucenia.

super..tego Ci zazdroszczę, że sie udało..

A ile mnie to kosztowało... Masakra, zbierałam się chyba miesiąc. Tym bardziej że byłam tak doskonałą aktorką, że wszyscy uważali, że mam super małżeństwo.
Tiaaa... Oskar dla niekochanej za główną rolę kobiecą w dramacie tongue

648

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

dzieki betinka, ja na wojne ne ide

Ja tym bardziej, ale chyba  o to nie chodzi. Sama nawet bitwy nie chcę, bo po co?
Moim zdaniem, zadaniem tego forum jest wzajemna pomoc i tego wszyscy jego użytkownicy powinni się trzymać.
Wzajemna pomoc bez względu na to czy kogoś problem wydaje się nam istotny czy też. Mogą to być odczucia subiektywne. Skoro jednak ktoś pisze i prosi o radę , dla niego sprawa jest istotna i ważna. Nie można ignorować nikogo, bo tak nie wypada, bo tak nie można, z prostego ludzkiego względu.

Dlatego też chciałabym, aby dziewczyny z "Grupy wsparci..." nie obrażały się, nie wypinały na nas.
Chociaż, gdyby zaczęły tu pisać można by ignorować ich posty. Czasami na własnej skórze trzeba doświadczyć tego, co boli innych.
Och, wiem, ostro pojechałam, troszkę mnie poniosło. No, cóż, co w sercu to na wierzch wywalam. Przepraszam, ale tak już mam.

649

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Chociaż, gdyby zaczęły tu pisać można by ignorować ich posty.

W ogóle nie ma sprawy. Już przestaję pisać.
Gdyby ktoś chciał literaturę - wie, gdzie mnie szukać.

650 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-25 19:57:21)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
niekochana72 napisał/a:
Betinka napisał/a:

Chociaż, gdyby zaczęły tu pisać można by ignorować ich posty.

W ogóle nie ma sprawy. Już przestaję pisać.
Gdyby ktoś chciał literaturę - wie, gdzie mnie szukać.

Bez przesady. Czyżbyś jednak się obraziła? Nie wierzę.

PRZEPRASZAM!!!

Pisz, proszę, przecież to efekt DDA i KKZB i mojej walki z tym dziadostwem...

Posty [ 586 do 650 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024