Wracając do głównego wątku tematu..
Seks jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka (piramida masłowa) i podobnie jak w przypadku pozostałych potrzeb podstawowych, człowiek będzie próbował zaspokoić je na wszystkie możliwe/dostępne sposoby.
Choć wielu ludzi stawia człowieka ponad wszystkim, to prawda jest taka że jesteśmy tylko zwierzętami i wciąż rządzą nami pierwotne instynkty, gdyby było inaczej seks służyłby tylko do prokreacji. Podobnie jak w przypadku wielu innych gatunków ewolucja tak zaprogramowała podział płciowy by męskie, najbardziej dominujące osobniki miały jak najwięcej potomstwa - tym samym zapładniały jak największą pulę samic, te zaś za cel mają mieć potomstwo z jak najlepiej genetycznie przystosowanym samcem (przeważnie dominującym), w tym samym czasie zapewniając jak najlepsze warunki przeżycia dla swojego potomstwa - tutaj wkracza prostytucja w formie "alpha fucks beta bucks", która w świecie zwierząt jest czymś nagminnym jeśli zasoby potraktuje się jako formę pieniądza.
Jakiś czas temu przeprowadzono eksperyment z małpkami, które nauczono wartości pieniądza, za każda wykonaną pracę małpki otrzymywały nagrodę w formie pieniądza za który następnie mogły kupować od naukowców przysmaki, zgadnijcie co ze swoją 'wypłatą' robiła męska część towarzystwa
i kto i za co dostawał pieniądze
, nie bez przyczyny prostytucję nazywa się najstarszym zawodem świata, tak, zawodem, bo w/w doskonale wpisuje się w definicji zawodu.
Nie będę teoretyzował jakie są konkretne motywy facetów korzystających z usług prostytutek, bo moim zdaniem ile ludzi tyle motywów, więc napiszę z własnego doświadczenia…
Mam już ponad 30 lat na liczniku i gdyby nie prostytutki to prawdopodobnie nadal byłbym prawiczkiem. W wieku 28 lat (w głębokiej depresji) pomyślałem że chciałbym jeszcze przed śmiercią zobaczyć jak to jest "być" z drugą osobą, a że od dłuższego czasu nękały mnie myśli samobójcze i naprawdę nie byłem pewny czy nie targnę się na swoje życie, zdecydowałem że nie ma sensu dłużej zwlekać i skorzystam z usług prostytutki.
Bez zagłębiania się w szczegóły, znalazłem dziewczynę, umówiłem się na spotkanie, tragedii nie było ale fajerwerków tym bardziej jako że "jechałem" w tym czasie na antydepresantach. Ogólnie po wszystkim było mi raczej smutno i miałem ambiwalentne odczucia do całej sytuacji, z jednej strony było mi smutno że do pierwszego razu doszło w taki sposób, sam seks był kiepski jeśli chodzi o odczucia, nie czułem podniecenia ani intymnej atmosfery, z drugiej strony widok nagiej kobiety - coś pięknego, nie do opisania, poza tym w pewnym stopniu było mi lżej że mam już to za sobą.
Minęło 2,5 roku walki z depresją i nerwicą, zacząłem powoli wychodzić z depresji, tym samym coraz większym problemem stawała się frustracja seksualna, jako że już od dłuższego czasu nie brałem leków i libido wzrosło.
W skrócie moim problemem w kontaktach z kobietami jest nieśmiałość i niska samoocena, a tym samym totalny brak pewności siebie, nerwica też nie ułatwia poznawania potencjalnych partnerek. Moje mierne próby poznania kogokolwiek nie dawały żadnych rezultatów, więc po ciężkich bojach z własnymi myślami zdecydowałem się skorzystać z usług prostytutki jeszcze raz.
Poszukałem dziewczyny z najrozsądniejszym opisem, sprawdziłem opnie na cytowanym tutaj wcześniej forum
, umówiłem się na spotkanie i powiem wam że ostatecznie miałem zupełnie inne odczucia niż za pierwszym razem. Przede wszystkim atmosfera samego spotkania jak z koleżanką jednocześnie bez żadnego grania, dziewczyna inteligenta z którą dało się fajnie pogadać i pożartować, a do tego wydawała się być szczera.
Wyszło tak, że sam seks właściwie był dodatkiem, podsumowaniem spotkania, niż samym celem w sobie.
Nigdy wcześniej nie pomyślałem że wizyty u prostytutki mogą wyglądać w taki sposób, szczerze gdybym wiedział sam bym sobie doradził skorzystanie tak w wieku 22-23 lat, może nawet pomogło by mi to uniknąć problemów związanych z abstynencją.
Zaskakujące dla mnie jest to jak te spotkania na mnie wpłynęły, dodały ‘luzu’, zdeprecjonowały codzienne problemy, dodały energii i motywacji do pracy nad sobą, dla mnie są w jakimś małym promilu namiastką damsko-męskich relacji które były przez tyle lat dla mnie niedostępne. Szczerze mówiąc więcej zyskałem na tych spotkaniach niż na półrocznej psychoterapii, która właściwie nie dała rezultatów (kiepski lekarz?
).
Jak można się domyślić przez następne kilka miesięcy byłem klientem w/w panny, w pewnym stopniu zmieniło to mój obraz prostytucji (głównie rozmowy z nią ten temat), oczywiście nie mam tu na myśli ogółu zjawiska, a jakiś konkretny odłam.
Kilka mitów:
SonyXperia napisał/a:Bez zciągania majtek, lubrykantów żeby było lżej i połykania co godzinę

- Każda prostytutka zrobi wszystko dla kasy czego tylko zażyczy sobie klient - bujda, każda sam ustala co i w jakim stopniu chce robić a po części w zależności od tego ile chce zarobić, w/w sama często powtarzała że bardziej zależy jej na swojej ‘higienie psychicznej’ niż na tym by iść w ilość klientów i takie miała zasady. Więc moje drogie panie, “połyk co godzinę” nie jest konieczny
ba, wiele innych rzeczy może być ‘haram’.
I_see_beyond napisał/a:W każdym razie ja wszystkich oceniam jednakowo – jako wykorzystujących te kobiety PRZEDMIOTOWO. Za ich zgodą czy nie, ale jednak to jest to, co ich wszystkich łączy.
Mogę wypowiadać się tutaj tylko za siebie, prostytutkę z która się spotykałem traktowałem przede wszystkim jak drugiego człowieka, każdą inną kobietę, to czym się zajmuje i jak to jest postrzegane przez większość społeczeństwa nie ma dla mnie żadnego znaczenia, dla mnie bardziej liczy się to jakim ktoś jest człowiekiem i tak samo traktuje ludzi w innych zawodach, nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś jest śmieciarzem, kasjerką, lekarzem czy prawnikiem, wszyscy przede wszystkim są ludźmi, a jeśli chodzi o szacunek to mam go do osób które wykonują swój zawód/usługi rzetelnie.
Tak jak pisałem, dziewczyna z która się spotykałem jest szczera i dość szybko dogadaliśmy co lubi a czego nie, a i ja jako klient czuje się z takim układem dużo lepiej psychicznie, bo doskonale zdaje sobie z tego sprawę że nie wszystko jest okej, staram się dbać o atmosferę i pamiętać że każdy jest tylko człowiekiem, może mieć lepsze gorsze dni, szczególnie w zawodzie w którym tak blisko pracuje się z ludźmi. Mogę sobie wyobrazić śmiech "szwagrów" w tym miejscu, ale na dzień kobiet, walentynki czy inne okazje są kwiaty/czekoladki lub przynajmniej sms itp, a z tego co wiem/widziałem nie tylko ja podchodziłem do tego w taki sposób 
- Seks z prostytutką jest czysto mechaniczny - nie jest jeśli obie strony się o to postarają i nadają na podobnych falach, oczywiście nie można oczekiwać że przyjdzie się do panny pierwszy raz a ona będzie oddana jak własna dziewczyna, tak samo jak nie można oczekiwać że fryzjerka przy każdym kliencie będzie się tak samo starać, tutaj też jak wszędzie występują relacje międzyludzkie i od tego jak podchodzimy do danej osoby może zależeć co dostaniemy w zamian. Na własnym doświadczeniu przekonałem się że im bardziej ja się staram o jakość takiego spotkania, tym więcej dostaję w zamian.
- prostytutka nie ma żadnej przyjemności z seksu z klientem - tutaj tylko powtórzę to co usłyszałem, ponoć ta moja miała kilku klientów z którymi spotkania sprawiały jej przyjemność pod względem seksu, tego nie będę komentował bo nie wiem na ile to jest możliwe o ile nie jest się nimfomanką ;F, nawet mi wydaje się to jakoś.. mało prawdopodobne.
I_see_beyond napisał/a:Osobiście dla mnie prostytucja jest zjawiskiem SMUTNYM. Dla obu stron biorących udział w tej wymianie.
Uważam identycznie. Niestety daleko temu światu do idealnego...
I_see_beyond napisał/a:Oczywiście WSZYSTKO jest kwestią WYBORU, rodzaj i jakość życia seksualnego też.
Nie zgadzam się, na wiele rzeczy w życiu nie mamy wpływu, na to jakie geny dostaliśmy, gdzie się wychowaliśmy i to jaki to miało wpływy na nas, na zdarzenia losowe i działanie innych osób, preferencje seksualne (w tym orientacje), choroby, niepełnosprawność itp, kwestią wyboru jest to w jaki sposób odpowiemy/zadziałamy na sytuację w jakiej przyszło nam egzystować.
CatLady napisał/a:MysteryP napisał/a:_v_ napisał/a:praca jak praca
czy lepsza jest praca adwokata,ktory broni przestepcow bo takie jest prawo?
albo komornika?
albo policjanta, którym wszyscy pogardzaja bo to pies?
albo nauczyciela z kublem na glowie?
albo molestowanej pracownicy urzedu,która nie moze sie zwolnić albo zglosic sprawcy, bo straci jedyne źródło zarobku?
albo pani na kasie w biedronce, ktora przez caly dzien nic nie pije, zeby nie musieć wychodzić do toalety?
albo pomocy salowej która sprząta gówna pacjentów?
ile z tych osób powyżej sprzedaje siebie, swoje marzenia, swoja godnosc, swój honor za pare groszy?
a jednak pogarsza się pracownikami seksualnymi
Profesje, które wymieniłaś można rzucić w każdej chwili i zacząć wszystko od nowa.
W przypadku prostytucji tak nie jest, kobieta sprzedaje swoją przyszłość, szanse na założenie szczęśliwej rodziny, to się będzie ciągnęło za nią do końca życia.
No właśnie niekoniecznie da się tak od razu rzucić. Każdy ma jakieś zobowiązania. Jak pracujesz w urzędzie albo ponad siły w Lidlu, czy innej Biedronce, masz w domu trójkę dzieci i żadnych oszczędności, bo skąd, to tak z dnia na dzień nie rzucisz. Zresztą, prostytucję też można rzucić. W dzisiejszych czasach rynsztok to jest tylko jakaś część tego. Powiedziałabym że tzw tirówki to rynsztok, ale młode studentki sprzedające się w ładnych mieszkaniach rynsztokiem nie jest. Nikt ich nie zmusza do tego, co najwyżej ich własna chciwość i chęć zarobienia szybko dużych pieniędzy. Bardziej mi jest żal tej przysłowiowej pani z kasy, która haruje za marne grosze, mieszka w mieszkaniu nie remontowanym od 10 lat i musi liczyć każdy grosz. Też sprzedaje swój honor i godność - tyle, że o wiele taniej. Jaką taka kobiecina ma przyszłość? Świetlaną karierę na bazarze? Głodową emeryturę? Prostytutka zarobi dobrze, odłoży trochę, zawsze może wyjechać i zacząć wszystko od nowa.
This.
MysteryP napisał/a:CatLady napisał/a:Prostytutka zarobi dobrze, odłoży trochę, zawsze może wyjechać i zacząć wszystko od nowa.
Chyba kpisz, za dużo oglądałaś "pretty women" ? Nic nie zacznie odnowa, mężczyźni nie chcą się żenić z byłymi prostytutkami bo to jest dla nich upokarzające. Tylko kaleka taką weźmie, więc zostaje jej życie w kłamstwie o ile zbyt szybko się nie wyda.
Dla mnie przeszłość seksualna kobiety (ilość byłych partnerów) nie ma znaczenia, ani nawet to jeśli kobieta była kiedyś prostytutką, ale znając ludzi po tym poście zostanę nazwanym kompletnym frajerem/zjebem więc moja opinia w ogóle się nie liczy w kontekście całego męskiego grona. 
Mama Emigrantka napisał/a:To, co sama kiedys od paru kolegow uslyszalam w bardzo szczerych rozmowach:
Ida do innej, za pieniadze, nawet nie agencji, tylko znajduja pania do sponsorowania i sie spotykaja co jakis czas. Po co? Procz seksu, czyli zaspokojenia zwierzcego popedu po prostu musza sie przytulic, pogadac, odpoczac od trajkotania, klotni w domu..... Standard. Powody, dla ktorych faceci korzystaja z platnego seksu nie zmienily sie od lat, jak widac.
Oczywiscie byloby lepiej, gdyby rozmawiali z partnerkami w celu poprawy wlasnych zwiazkow. Ale sa tez tacy, co wola raz na jakis czas zaplacic, pogadac i miec spokoj i zadnego zwiazku- widzialam to wokol mnie nieraz. Bo siedza na ciezarowce tygodniami, prowadza autobus, czy maja jakokolwiek inna prace czyniaca zalozenie rodziny trudnym. A poty sa kobiety, ktore sa gotowe umilic czas takim facetom, to ten rynek bedzie istnial.
Dokładnie. Nie zawsze chodzi o sam seks.
SonyXperia napisał/a:Nie mogę się z tobą zgodzić. Praca w zawodach, które wymieniłaś wymaga wysiłku merytorycznego przygotowania - w przypadku adwokata długich lat nauki, czy w przypadku policjanta niejednokrotnie dużej odporności psychicznej, w przypadku nauczyciela - zaangażowania, w przypadku salowej - poświęcenia, cierpliwości. Zawody te, jeżeli nie są szanowane, to zazwyczaj dlatego, że poszczególne jednostki nie wykonują ich w sposób godny poszanowania. Do wykonywania tych zawodów nie wystarczy po prostu być,nie wystarczy po prostu chcieć, dać ogłoszenie i już być "w zawodzie".
Pisałam już - prostytutka to nie zawód, to sposób na życie. Łatwy, prosty, banalny. Twierdzenie że prostytutka wykonuje zawód i pracuje to błąd w założeniu dyskusji.
Identycznie w pracy prostytutki potrzebne są umiejętności, seks to nie tylko wypięcie dupy i dostęp do 'dziury', to wymaga takiego samego zastawu umiejętności jak np masażysta. Poza samym seksem ważna jest jeszcze umiejętność nawiązywania kontaktów, podejście do klienta i psychologia, na prawdę nie różni się to niczym od innych zawodów. Uważasz że policjant wymaga dużej odporności psychicznej, a prostytutka nie? tak samo zaangażowania?
Gdyby bycie prostytutką było takie łatwe proste i banalne, to było by ich znacznie więcej a i same usługi byłyby dużo tańsze, prawo popytu/podaży.
Niestety w Polsce traktuje się często ludzi z pogarda/szacunkiem właśnie ze względu na wykonywany zawód, ze względu na to jak wymagający jest próg wejścia.
Jak dla mnie, tak jak pisałem wcześniej liczy się bardziej to jak bardzo ktoś przykłada się do swojej pracy niż sam status zawodowy/społeczny.
lilly25 napisał/a:Post z 142 strony.
Podpisuję się pod tym.
Teraz możecie po mnie jechać
<popcorn>