cslady napisał/a:Nikt nikomu nie broni "mieć" więcej seksu, jednak między rozwiązłym życiem, a zdradą jest duża przepaść. Zdradzacze w różny sposób sobie to wszystko racjonalizują, w końcu trzeba jakoś zagłuszyć sumienie.
To jest twoja i tylko twoja wizja rzeczywistości, niekoniecznie prawdziwa.
Jednak facet skaczący w bok to karykatura, a nie facet.
Ooo... a dlaczegóż to? To najlepsza rozrywka przecież uprawiać seks.
Nie rozwiązuje się problemów w taki sposób.
A kto powiedział, że zdradza się aby rozwiązywać problemy?
Jednak narażanie mnie na zarażenie się czymś,
Tak jest takie ryzyko niestety. Zastanawiam się co lepsze -- np. czy jeśli mąż lubi skoki spadochronowe i naraża rodzinę na utratę ojca i męża przez śmierć to powinien przestać skakać? Wydaje mi się mniejszym ryzykiem chodzenie do prostytutki.
bo facet nie ma jaj i charakteru, jest żałosne.
Dlaczgo nie ma jaj? Dlaczego nie ma charakteru? A może wręcz przeciwnie, co?
Mówisz jak ksiądz do młodych chłopców, aby ćwiczyli charaktery powstrzymując się od masturbacji...
I bynajmniej nie jest to zazdrość, złość, czy inne bzdury.
Tak Ci się tylko wydaje. Aż kipisz emocjami.
Jednak nie kosztem kogoś, kto nie jest świadomy sytuacji i nie wyraził na nią zgody. To jest zwykłe świństwo, niezależnie od tego jak "piękną" filozofię dorobi sobie do tego zdradzacz. Można zawinąć zepsutą rybę w ładny papier i kokardkę, ale to nie sprawi, że przestanie śmierdzieć.
Jeśli mąż skaczący ze spadochronu nie robi tego "kosztem żony", to tak samo korzystający z prostytutek nie robi tego kosztem żony. Zwłaszcza, jak żona unika seksu.
Ozzy Da Frog napisał/a:Może i korzystanie z usług prostytutek jest to troc, thę wstyd dla faceta, ale na pewno dużo mniejszy niż wzięcie sobie takowej za żonę 
A ile takich par znasz?
cslady napisał/a:Trzeba było tylko chcieć dostrzec pewne rzeczy przed ślubem, zamiast ignorować wszystkie znaki i nosić swoje różowe okulary.
Jakie naprzykład? Brak zainteresowania ze strony byłem prostytutki mężczyznami? Czy coś innego? Po czym poznaje się była prostytutkę?
cslady napisał/a:Dla mnie byłoby upokorzeniem uprawiać seks z jakimkolwiek facetem, który mnie nie pożąda, a uprawia ten seks dla pieniędzy lub z innych powodów.
Na odwrót -- klient pożąda, a ona to robi dla pieniędzy.
Tak samo odrzucałby mnie seks z przypadkowym facetem, który nie pożąda konkretnie mnie, a zwyczajnie chce "zamoczyć", nieważne w kim.
Kolejny błąd -- klient przychodzi drugi raz do tej samej prostytutki, bo chce konkretnie ją bzyknąć.
"Zamaczanie" również nie umniejsza takiemu seksowi... bardziej mężowie w żonach zamaczają, niż klienci w prostytutkach jeśli już mam być taki wulgarny.
O ile raz na jakiś czas ktoś uprawia taki seks, bo musi, bo inaczej się udusi, to może nie ma aż takiego znaczenia. Jednak w życiu albo się rozwijamy, albo cofamy. Regularne wizyty u prostytutek jako źródło stałego seksu są według mnie uwsteczniające, bo ani nie trzeba nad sobą pracować w żaden sposób, ani też nie tworzy się żadnych satysfakcjonujących relacji z drugim człowiekiem.
Pomyliłaś poziomy. Do prostytutki idzie się dla zabawy. Tak jak do fryzjerki aby strzyc włosy. Z fryzjerką nie tworzy się relacji... Tak samo z prostytutką. Można się polubić, można się widywać, mieć do siebie zaufanie, znać się jako-tako... Ale ralację z fryzjerką, bo strzyże włosy????
Poza tym nawet na forum zwolennikami regularnego seksu u prostytutek nie są mężczyźni, z którymi wszystko jest ok na poziomie emocjonalnym. 
Taka opinia emocjonalna bez poparcia w faktach.
Olinka napisał/a:Gary napisał/a:I myślsz dlaczego się nie chwalą? Bo się wstydzą? Jak myślisz... tak szczerze... dlaczego?
Nie odpowiem na to pytanie teraz, bo wydaje mi się, że wiesz...
Gary napisał/a:A jak myślisz dlaczego nie rozpowiadają? Bo się wstydzą? Czyli jak się idzie do prostytutki albo do kochanki to z poczuciem wstydu? Chyba nie... Jest inny powód dla którego takie rzeczy trzyma się w tajemnicy.
Czasem, z czystej ciekawości, pytałam znajomych mi mężczyzn czy w ich otoczeniu ktoś wprost mówi, że ma kogoś na boku - no nie mówią, a jeśli już, to tylko w bardzo wąskim gronie.
Oczywiście, że wiem dlaczego, a przynajmniej tak sądzę. Im mniej osób jest poinformowanych, tym mniejsze ryzyko, że się wyda, a to już mocno komplikuje i stały zwiąek, i spokojną codzienność.
Tak -- to jest pierwszy powód. Drugi powód jest taki, że ludzie emocjonalnie podchodzą do zdrady, albo wizyt u prostytutek i nigdy nie wiadomo jak ktoś zareaguje. Załóżmy, że masz koleżankę którą bardzo lubisz... znacie się wiele lat, uważasz ją za mądrą, rozsądną dziewczynę. Pewnego dnia dowiadujesz się, że ona była prostytutką przez parę lat. I co teraz? Wasza relacja leży w gruzach, bo totalnie zmieniasz o niej zdanie... Ale czy ona jest inna? Stała się głupsza? Nierozsądna? Nie... ona wciąż jest taka sama, tak samo żyje, tak samo chodzi do pracy. Ty jednak już ją od siebie odpychasz. Bo Cię coś boli w tej waszej relacji.
Tylko czy ona na pewno jest spokojna, jeśli przez cały czas trzeba uważać, pilnować się, ukrywać, a przy tym żyć w określonym (mniejszym lub większym - to już zależy od człowieka) napięciu? Niektórzy nawet twierdzą, że kiedy się wyda, to następuje pewnego rodzaju ulga.
Mówimy o kochance czy prostytutkach?
Bo jeśli o kochance... Jeśli mąż się zakochał totalnie, zauroczył, nie może o niej przestać myśleć, nie śpi, piszą smsy cały dzień... to taki krótki okres zakochania jaki znamy wszyscy. Ten okres mija i potem relacja z kochanką się rozpada. Zdradzanie w tym okresie na pewno jest nerwowe, życie niespokojne. Jeśli ktoś chciał zrezygnować ze swojego małżeństwa, marzył o kochance z którą chce żyć, to pewnie jeśli zdrada się wyda, to przynosi mu ulgę, bo nie musiał być odważny, aby ten krok samemu przedsięwziąć.
Jeśli okres zakochania minie, to kochanka ma swoje zycie, mąż ma swoje i jeśli relacja ich jest trwała (np. razem pracują, albo są przyjaciółmi), to już nie ma tej nerwowości.
W przypadku prostytutek nerwowości nie ma zupełnie, bo przecież się znika z "realu" tylko na godzinę. Trudniejsze jest znalezienie prostytutek z którymi dobrze się spędza taki krótki czas za pieniądze. Stąd taki portal jak Gar***niera.
W żadnym przypadku nie widzę tutaj wstydu jaki ma mąż, bo zdradza żonę. Nie ma wstydu po prostu.