facetJakwielu napisał/a:Jeżeli ktoś podchodzi do swojej kobiety po partnersku, to seks z prostytutką jest tylko imitacją.
Hmmm... nie zgodzę się z tym twierdzeniem. Różnie bywa z seksem. Jeśli dwie osoby, nawet obce, się spotkają i się pożądają, to seks jest dobry. Pieniądze nie mają tutaj znaczenia -- to sprawa na boku, mało znacząca. Oczywiście satysfakcja z seksu jest rozłożona statystycznie -- czasem jest fajnie, czasem do bani, a zazwyczaj zwyczajnie...
Dokładnie, wcale nie trzeba się dobrze znać, starczy że jest ta iskra wzajemnego klimatu wspólnej gadki/podobnego poczucia humoru i wspólnej nieformalnej zgody żeby seks był zarąbisty, tylko że której kurwie chciałoby się budować taki klimat o ile nie opłaciłoby się z góry iluś tam godzin z nią i niechcący by to w praktyce jakoś tam wyszło.
no dobra ale my tu o seksie schematycznym dla spuszczenia napięcia, nie o wrażeniach duchowych.
Są tacy co już przed 20-tką się ożenili i dymali żone ile tylko chcieli, cały dzień i całą noc.
Nie znam żadnego takiego małżeństwa które pobrałoby się w tym wieku z innego powodu niż wpadka. Jednemu się wprawdzie układa ale tylko jednemu (więcej szczęścia niż rozumu mieli moim zdaniem), reszta się albo skończyła albo nie ma im kompletnie czego w tych małżeństwach zazdrościć, może poza tym że jak dzieciaki pójdą w piździec z gniazda będą mogli w sumie przeżyć młodość utraconą po raz drugi nie mając jeszcze 40-tki na karku.
BTW a tak poza tym bo tego nie wiem - czy idąc do agencji to jest o czym pogadać z taką dziwką? Z mojego skromnego doświadczenia to były straszne prostaczki bez żadnych pasji, zainteresowań, kompletnie na odpierdziel rozmowa była. A jak się usłyszało raz po wstępnym fellatio w gumie "flaka to ja do ust nie biorę" jak okazał się za miękki i trzeba było go inaczej postymulować to myślałem że padnę i nie wstanę, do dzisiaj ten tekst pamiętam ![]()