facetjakwielu to prosty organizm. Rodzice dla przykłądu kiedyś powiedzieli mu by się ożenił no to to zrobił. Pewnie dlatego do dziś nie lubi ludzi myślących samodzielnie i mających odmienne poglądy.
Dla mnie ktoś kto tak ważną życiową decyzję podejmuje tak lekkomyślnie, bo ktoś mu zalecił, jest zerem. Gorszym od klientów którzy chodzą do prostytutki któymi tak gardzi bo Ci faceci nikogo nie krzywdzą i samodzielnie podejmują decyzję, to nie rodzicie wysyłają ich do prostytutek. Nie rozczarowują i nie krzywdzą żadnej dziewczyny.
Dziwi mnie tylko, że się potem rozwiódł. No jak to. Przecież na pewno kierowała nim też wielka Miłość a seks miał nieziemski a nie jakieś tam puste spusty. Zawsze wie lepiej. No i co ? Coś nie wyszło ? Pewnie to żona okazała się jędzą, przecież on musiał wiedzieć dobrze.
Kolejnego steku bzdur i mitów chyba nie zniosę. Koleś, który mówi, że dziewczyny często specjalnie nie odbierają telefenów by wychodzić na popularniejsze jednocześnie święcie wierzy w ich odpowiedzi na żywo do swoich "badań".
Jeszcze lepsze jest to, że koleś wmawia rzeczy kolejny raz, których w życiu nie napisałem. Dla przykłądu nie wspomniałem, że seks w agencji jest lepszy od seksu z żoną. Zawsze pisałem, że jak ktoś jest szczęśliwy i ma seks w związku to jego szczęście. Koleś nie może nie zrozumieć, że po prostu są tacy, co mają ochotę seks traktować jako czystą przyjemność.
Jego świat jest prosty... kto ma partnerkę to jest ktoś a kto chodzi do agencji nie jest wart egzystencji. W życiu chyba nie wyszło mu nic poza małżeństwem, i to tym drugim bo pierwsze nie wyszło, więc tym bardziej pewnie je docenia.
Intryguje mnie kolejny raz ocenianie kogoś i jego egzystencji na podstawie tego jak traktuje seks. Jeśli jakiś profesor z osiągnieciami chodziłby do burdeli to też jego egzystencja jest niewiele warta ? Jakiś zabawny koleś próbuje to oceniać.
Jeszcze lepszy jest tekst o tym kto jest człowiekiem wręcz a kto nie... na przykład naziści którzy obsługiwali komory gazowe też mieli żony i po pracy szli do nich na wspaniały seks pełen miłości... to dopiero byli ludzie o wartościowej egzystencji. Jak życie organizmów prostych jest proste... nie myślą samodzielnie, może po prostu i to nakazali mu rodzicie.
Pierwsze się spotykam aby ktoś chciał komuś wmówić, że jest frajerem choć ten wcale się tak nie czuje. Frajerem byłby ktoś kto za coś zapłacił a tego nie dostał, został więc oszukany. Ale dlaczego nazywać tak kogoś kto skalkulował sobie, że chce za daną usługę tyle a tyle zapłacić i to dostał ? Przychodzi po orgazm i delektowanie się kobietą i to dostaje.
W Wawie działa ok 10 tys prostytyutek, biorąc średnią z tych "badań", no jakżeby im nie ufać, to daje ze 20 tys "frajerów" dziennie w samej Wawie. Jakie głupole, dziewczyny tak ich wykorzystują a i tak przychodzą. Jakaś epidemia frajerstwa.
Choćby nie wiem jak taki prosty organizm się starał (albo jego rodzice ?) to nie wmówi facetowi, który po prostu lubi tak spędzać czas, że ta jego przyjemność to nie jest przyjemność bo nie ma wyższych wartości. Nie djamy się zwariować, seks to nie musi zawsze być jakaś komunia dusz.
Koleś pisze, że się wybawił. Lubię tu pełne zdania. Ciekawe ile dziewczyn było potem rozczarowanych i poczuło się wykorzystanych. No ale macho nie chodzi do agencji tylko wyrywa.
No i najlepsze... koleś sam uważa, że jego poglądy to nie są poglądy.... ale to jest przecież rzeczywistość. A jakże. No jak tu dyskutować z rzeczywistością. Wyrocznia stwierdzająca kto jest człowiekiem i kto facetem. No ale jak to pogodzić z liczbą facetów którzy codziennie w samej Wawie chodzą do agencji. Istne ZOO ze zwierzętami w tej Wawie. Nic to, że wykonują wartościową pracę , mogą być cenionymi ludżmi przez wielu, żyją setkami pasji. Mają normalne życie. Tylko na seks skakają do agencji.
Tekst o zarobkach w Wawie większych niż dziewczyn nie robi na nikim wrażenia. To często studentki lub uczennice chcące sobie zarobić pierwszą kasę. Średnie zarobki w Wawie są w wybranych branzach na poziomie dochodu z kilku klientów dziennie.
ci którzy wywyższają bezkrytycznie seks w związku ponad seks w agencjami nie piszą całej prawdy. Jak napisałem gratuluje tym którym wyszło i mają i udany zwiazek i seks w nim. Ale zwiazki to także nierzadko awantury, kłótnie, twanie wylacznie z przyzwyczajenia. Tylko prosty organizm pewnie zaklada, że każdy zwiążek i małzeństwo to super szczesliwe i z niieziemskim seksem zwiazki. Po prostu seks w agencji wprawdzie owszem, nie ma tej głębi miłości i uczuć, ale nie ma też kłótni i awantur po przyjściu do domu. Czyli ja widzę skalę nie od zera do np. plus 10, gdzie zero to seks pusty a plus 10 to seks z Milosci. Ja widze skale od -10 do +10, gdzie -10 to zwiazek pelen bólu i awantur i oszukiwania się.
Faceci może i kochaja sie w dziewczynach które odwiedzają, a one nimi gardzą, ale przecież w życiu też się tak zdarza. Kolejna rzecz która nie świadczy bynajmniej, że agencje sa inne. Niejeden facet przeleciał w kliubie jakas dziewczyne i zakochal sie w niej a ona traktowala go gorzej niż psa. Żadna nowość. Mi jest obojetne czy dana dziewczyna zniknie chocby dzis. Są następne.
No i przeciez wielu facetow nie potrafi wyczuc nawet w malzenstwie czy sa juz zdradzani i kiedy kobieta udaje. A takie rzeczy sie zdarzaja i sie je zauwaza jesli tylko sie nie jest prostym organizmem. No to jak to, przeciez w malzenstwie, z żoną, seks jest zawsze wspaniały a ona może jednak już udawać ? I majac kochanka moze juz meza traktowac gorzej niz psa a on nawet tego jeszcze w łózku nie zauwazy.... taki zdradzany maz ma seks jak w agencji, tyle tylko, ze nie placi, ale jest juz bez uczuc, udawany.... ale nie zauwazy tego i jest zadowolony. To obala szerzony tu mit, ze z żoną to zawsze jest jakies super uczucie i to wyroznia tam seks. Otoz nie, w malzenstwie tez seks moze byc udawany i nie wyczuje sie roznicy. Gdyby bylo inaczej to partnerzy od razu po zdradzie te magiczne cos, ze jest inaczej, by wyczuwali.
A, no i dodam na koniec - jakżeby inaczej - że to ja opisuje rzeczywistośc a nie jakies mity jak prosty organizm. Chociazby dlatego, że agencje i to co tam czuje pisze z własnych doswiadczeń. A nie z czyichs wypowiedzi.
Nie mozna sie niezgadzac z tym co napisałem, bo opisuje rzeczywistość. Jasne ?
Dobra... czas się może "dowartościować" i polecieć wyrwać jakąś d*pę w klubie jak pełnowartościowy facet wart egzystencji... to znaczy przepraszam, poszukać Wielkiej Miłości i Wielkich Przeżyć ze swoją Przyszłą Żoną. Ale może spytam jeszcze rodziców co mi doradzą, pewnie szybkie małżeństwo, nie ważne , że tylko np. na rok. No ale seks z żoną to seks z żoną.
Gary napisał/a:Twierdzenie że seks w związku jest lepszy niż u prostytutki jest tak samo prawdziwe, jak twierdzenie, że jedzenie w domu jest lepsze niż w restauracji. To jest zupełnie co innego, choć wciąż tylko jedzenie... wciąż tylko seks. Nie można przedkładać jednego nad drugie.
Może niektórzy mają lepszy seks u prostytutki niż u żony. Niektórzy mają lepszy seks z żoną. Inni najlepszy z kochanką. To wszystko zależy od ludzi, tego jacy oni są.
No właśnie, może być róznie. Seks z żoną może być lepszy, a może być gorszy. No ale proste organizmy, które znają "rzeczywistość" tego nie pojmą.
Porównanie restauracji do jedzenia w domu jest celne i sam kiedyś o tym pisałem. W restauracji się płaci, i kelner usmiecha sie bo to jego praca, ale dostaje sie to co sie zamówiło i jest pewność, że sie zje. W domu nie wie sie co czeka : może być romnatyczna kolacja ze świecami a może czekać awantura.
lilly25 napisał/a:Śmieszy mnie trochę, i trochę smuci to że niektórzy czują się gorsi dlatego że korzystają z usług prostytutek. Uświadomcie sobie że korzystanie z usług prostytutek w żaden sposób o was nie świadczy. Po prostu w naszej kulturze przyjęło się że to coś nagannego.
Mi by nie przyszło do głowy czuć się gorszą gdybym korzystała z takich usług jako mężczyzna. W ogóle to jest komiczne - taka demonizacja, i jednocześnie stawianie seksu na piedestał, i ocenianie wartości człowieka na podstawie takich głupot.
No właśnie, ktoś próbuje wmówić innym jak powinni sie czuc i wydaje mu sie, że pisze w imieniu całej ludzkości. Już pisałem, że na prostytucji korzystają wszystkie 3 stony ; i facet, bo dostaje czego pragnie, i dziewczyna, bo zarabia; i jeszcze inne dziewczyny które w tym czasie nie sa zagadywane propozycjami seksu czego by nie chciały.
lilly25 napisał/a:Były/są takie miejsca na ziemi gdzie prostytutki są poważane, miejsca w których kobieta im więcej ma "podarków" za seks tym lepiej jest widziana.
Ja podarków nie daję, ale bardzo szanuję. Jak inne zawody.
Przecież wiele zawodów ma na celu umilanie czasu innym. I to z wykrozystaniem ciała i rozbierania się. Są np. sztuki teatralne gdzie aktorzy rozbierają się. Albo filmy. Czy Ci co to oglądają też mają być bezwartościowi ? Przecież powinni znalezc sobie kobiety ktore moze to dla nich za darmo zagrają a nie tak iśc na łatwiznę.
lilly25 napisał/a:Wkurza mnie to że próbujecie wmówić klientom że kurtyzany nimi gardzą, albo że ktoś jest frajerem bo nie chce/nie umie poderwać bezpłatnej dziewczyny.
No włąśnie, to kolejna rzecz, która i mnie zadziwia. Ktos jest swietny w czyms a nie idzie mu w czyms innym. Jak mozna oceniac wszystkich za stosunek do kobiet ? Sa tacy ktorych ani ziebi ani grzeje czy i z kim maja seks. I w zyciu by nie wpadli ma pomysł budowac sobie na tym samoocene. Z bardzo prostego powodu : to nie zależy w całości od nich. Bo inny czlowiek ma swoja wolną wole. I chocby sie czasem facet nie wiem jak staral to po prostu kobieta moze go nie chciec. To nie przedmiot ktory sie bierze. Wiec jak mozna oceniac kogos za to jak wypada w u innego ktory sam decyduje ?