facetJAKwielu napisał/a:Zwyczajnie, czytając twoje wpisy, przypominają mi czasami takich, których miałem okazję przy okazji przeprowadzania ankiet, posłuchać, lub poczytać smsy. Po spotkaniu mega kozak, ale jak rozmawia, to chwiali się rozmiarem, możliwościami, umiejętnościami, myśląc że robi to jakiekolwiek wrażenie. Teksty typu, "nie pożałujesz, zobaczysz, jestem mega", pojawiały się u pań, w całej Polsce.
Piszesz takie bzdury, że aż trudno się odnieść. O kim to niby jest ? Napewno nie o mnie. Niczym nigdy się nie chwaliłem a zwłaszcza wrażeniem jakie robie. Ty sam sobie układasz jakies opinie o kimś a potem sie do nich odnosisz. Co, badałeś mnie ? W kolejnej swojej ankiecie ? Raczej nie.
facetJAKwielu napisał/a:Sam sobie odpowiedziałeś, na to, że dużo ci więc brakuje do faceta.
Ze co ? A to cos nowego. A niby gdzie ? Zreszta skad wyciagasz takie wnioski ? Bo ktos chodzi do agencji to nie jest facetem ? Po mnie to spływa jak po kaczce ocenianie kogos na podstawie tego jak wychodzi z dziewczynami.
facetJAKwielu napisał/a:Z przykrością to stwierdzam. Ktos kto pisze że " Dlatego tym bardziej mi jest obojętne co sądzi dziewcyzna o takim spotkaniu. Biorę swoje i płacę. A frajerem można nazywac sie obustronnie : ona też jest frajerem bo nie tak drogo sprzedaje cos co sprawia mi ogromną przyjemność." Nie ma pojęcia o przyjemności, bo jej nie zaznaje.
No ale dlaczego na podstawie pobytu kogos u prostytutki oceniasz jaki on jest ogolnie wobec dziewczyn ? To idiotyczne zalożenie. Skoro place za seks to nie musze jej zadowalac. Gdybym byl z dziewczyna ktora chcialaby ze mna byc to zdecydowanie inaczej bym sie nia zajmowal.
facetJAKwielu napisał/a:I gdzie ty widzisz frajerstwo u Pani? Ja go nie widzę, widzę, że ktoś, kogo nie stać na normalną znajomość, idzie na skróty, stwierdzając że przeżyłem nie wiadomo co. Tak naprawdę, niczego nie przeżyłeś, bo to żadne przeżycie. Twoje dalsze przykłady o kanapce, pokazują jak bardzo to widzisz, ale boisz się to przyznać.
Dla mnie sytuacja jest symetryczna. To transakcja handlowa. Twoim zdaniem porownanie do handlu innego rodzaju nie jest OK, a moim zdaniem jest. W tym wlasnie rzecz, sa osoby dla ktrorych seks jest specjalna strefa a dla mnie nie. To taka sama przyjemnosc jak np. skok do kina za ktory płace itp.
Dziewczynę moge rownie dobrze nazwac frajerem bo musi robic to co robi by tyle zarobić. I to Ona musi o wszystko zadbac (mieszkanie, zabezpieczenia, łazienka) a ja przychodze na gotowe. To kwestia podejscia. Dla ciebie samo placenie za seks jest frajesterwem wiec nie przyjmujesz argumentow.
Czy nic nie przezylem? Problem w tym, ze znow sie odnosisz do czegos co sam wymyslasz. A kto napisal, ze jak tam chodze po jakis super seks i super przezycia ? Masz swoj obraz, ze z kobieta jesli jest seks to ma byc tylko super i z uczuciami i gdy Ona mnie pragnie. A do agencji chodzi sie po troche relaksu, rozrywkę.
Nie bedziesz mi wmawiał czy ja cos przezylem czy nie bo wiem to lepiej. Jesli lubie sie delektowac piękną kobietą to nawet jesli nic ona do mnie nie czuje to jest to moja sprawa. Nie ma tu obiektywnej definicji co juz jest przezyciem a co jest puste.
facetJAKwielu napisał/a:Zresztą, Sam fakt, że nie próbujesz zaspakajać kobiety itp itd....
Tobie trzeba współczuć, a twojej ewentualnej partnerce, tym bardziej.
Ale w agencji. Czemu to przekladasz na kazda partnerke? Co za idiotyczne ugolnienie. A jak ktos cie zobaczy w McDonaldzie to daje ci etykiete, ze nie umiesz gotowac i nie dbasz o to co jesz ? Co za bzdury.
facetJAKwielu napisał/a:Wiem, bo widzę i czytam, jak to pokazujesz - "jestem macho" Tak naprawdę, to nie jesteś nawet facetem. nie wiem czy wiesz, ale satysfakcje z seksu, ma się przede wszystkim z dawania, a nie brania. Takie same przyjemności, jak ty, można mieć z lalki dmuchanej. Ona także nie potrzebuje zaspokojenia.
Coraz lepsze teksty. Ja jestem macho ? Ja tak pisze ? Ani mnie to ziebi ani grzeje czy ty uwazasz kogos za faceta. Jak komus w zyciiu cos wyszlo to relacje z kobietami nie sa dla niego podstawa samooceny. U ciebie chyba tak.
Póki co realne kobiety sa duzo przyjemniejsze niż lalki dmuchane. Natomiast kiedys, jak wejda doskonale imitacje, roboty, identyczne w dotyku, w figurze, nie wykluczam, ze zastapia kobiety w agencji. Dla mnie to nie bylby problem. Tak samo jak np., w filmach komputerowo generowane postaci zastepuja coraz bardziej aktorow. A daje to te sama rozrywke. Dla mnie seks w agencji to rozrywka, nie buduje tu i nie oczekuje relacji, wiec jest mi obojetne co jest pod skórą. Może być nawet w przyszłosći robot.
facetJAKwielu napisał/a:Usprawiedliwiasz swoje wizyty jak możesz, szukając argumentów z księzyca, które w żaden sposób nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Powiem Tobie, że wielu takich jak ty, dziewczyny uwielbiają, bo są to najłatwiej zarobione pieniądze. Tak zwane pięciominutówki.
Dla ciebie sa z ksiezyca bo seks to dla ciebie jakaś specjalna święta strefa gdzie ma byc a nie inaczej. Ale sa inni ktorzy maja prawo myslec inaczej.
I kasa nie determinuje tu lini podzialu. Nie widze duzej roznicy wobec kolesi ktorzy w barze wyrywaja kobiety na drinka i upijaja je. I nie rozsmieszaj mnie, ze oni pewnie dbac beda o satysfakcje dziewczyny.
I kolejna bzdura ktora sam sobie dopowiadasz : skad pomysl, ze chodze na pieciominutowki ? Skad wiesz ile i na czym spedzam czas w agencji ?Skad zesz to wywnioskowal ?
Poza tym nie usprawiedliwiam się. Probujesz nadac ramy, ze chodzenie do agencji to cos z czego trzeba sie tlumaczyc. Ja po prostu lubie porownac z kims swoj tok myslenia, ale na zasadzie rowności. Nie sadze, by ktos mogl to oceniac.
facetJAKwielu napisał/a:Pytasz innego usera, co z tymi, które mają wielu partnerów. Posiadanie wielu partnerów, świadczy własnie o wyzwoleniu, ewentualnie o życiu singielki, która tak sobie chce. Ale ona idzie do łóżka i ma oczekiwania. Nie masz co takich startować, bo polegniesz. Masz więc małe pojęcie o seksie pomiędzy mężczyzną a kobietą, bo to o czym piszesz, to nie jest seks, to tylko inny element masturbacji.
nic więcej.
I znow konskewentnie bzdura wynikajaca z zalozenia, ze taka dziewczyne traktowalbym tak samo jak te z agencji.
Nie odbierzesz chocbys nie wiem jak sie staral przyjemnosci facetom ktorzy lubia chodzic do agencji. Widac daje im to cos wiecej niz masturbacja skoro godza sie zaplacic i tam isc zamiast sie mastrurbowac. Moze nawet to co nazywasz pustym seskem jest dla nich cos warte i to lubia. Moze sa faceci co akurat nie maja ochoty na jakies glebsze relacje i emocje. A ty chcesz wmowic, ze seks to tylko te wlasnie emocje i tylko z nimi cos daje.
Jestem w pelni swiadom, ze nie mozna porownywac seksu z agencji do seksu w zwiazku. Pelni inna role. Jest inny. Ale nie mozna pisac, ze gorszy. Bo kazdy moze sam decydowac co jest dla niego odpowiednie.
Dla mnie smieszne jest oczekiwanie, ze facet w agencji powinien zaspojakac dziewczyne.
facetJAKwielu napisał/a:Zanim odpiszesz, zastanów się co, bo kolejnej bzdury niezniesę. 
I nawzajem, same kretynizmy jakich w jednym poscie jeszcze nie czytalem.
Cynicznahipo napisał/a:Dziwka czy nie - jeśli sypia z wieloma facetami, to jest BARDZO PRAWDOPODOBNE, że sprzeda Wam jakieś choróbsko.
Dla mnie chodzenie do burdelu to zwyczajne kuszenie losu.
I nie wmawiajcie mi, że zwykła kobieta może mieć dziennie tylu partnerów seksualnych co prostytutka..
Ale moim zdaniem liczy sie liczba razy bez zabezpieczenia, a tu prostytutki nie musza miec wiecej takich razów np. tygodniowo.
I tu tez zaskakuje mnie specjalne traktowanie sfery seksu inaczej niz innych. To znaczy w zyciu codziennie podejmujemy ryzyko. Mieszkajac w miescie podejmuje wieszke ryzyko wypadków bo jest wiecej ulic. Wiec powinienem sie przeniesc na wieś. Albo nie wychodzic z domu. Itd.
Wiele przyjemnosci jest ryzykownych. Trzeba to skalkukowac z wiekiem, bo na starosc bedzie sie zalowac tego co sie nie zrobilo. Czy myslisz, ze gdybym np. dzis sie dowiedzial, ze np. mam HIV załowałbym, ze poszedlem do agencji ? Nie. Powiedzialbym sobie trudno, warto bylo sprobowac. Mam przynajmniej co wspominac, widok i dotyk kobiet ktore kolo mnie lezaly. Zaznalem mozliwosci podziwiania pieknych dziewczyn. To lepsze niz brak wspomnien zwiazanych z kobietami. Wole to niz umrzec jako prawiczek. Moge dostac raka za miesiąc i tez umrzeć. Kazdy kiedys umrze.
To tak samo jak sytuacja, ze na weekend skoczylem np. w Bieszczady i mialbym wypadek. I wjechalaby we mnie ciezarowka. Czy powinienem zalowac decyzji, ze wyjechalem ? Lepiej bylo zostac w domu ? Niby tak. Ale codziennie ocenia sie ryzyko. Że ma sie pragnienie i podejmuje sie ryzyko wyjazdu. W radiu slyszy sie o kolejnym wypadku. Ale jedzie sie dalej. I tak samo jak prostytutki moga byc czesciej zarazone tak samo na ulicach jest wiecej wypadkow.
Ja po prostu chodzenie do agencji uważam za w pełni logiczny i naturalny wybór jeśli ma się ochotę wyłącznie na seks i delektowanie sie czyimś ciałem . Nie powinno sie w tym celu szukac dziewczyny na stałe by nie oszukiwac jej, ze chodzi o cos innego. Myślę, że kobiety też są zadowolone, że tacy faceci ich nie napastują propozycjami lecz załatwiają to własnie w agencji. I prostytutki też mają zarobek.