niunia77 napisał/a:Wierności się przyczepiłeś? Prostytuowanie się jest pracą a nie zdradą. O wszystkim byś wiedział.
Wiedziałam, że jednak nie dasz rady wziąć tego na klatę, więc skończ biadolenie o usługach.
Jak można aż tak nic nie rozumieć.
Nie miałbym żadnego problemu z tym by być w związku z prostytutką, pod warunkiem, że możemy robić to samo. Jeśli Ona oczekiwałaby wierności to obustronnie a jesli wolny zwiazek to też obustronnie. Co to jest nie jasne ? Seks jest dla mnie jak usługa, ale jeśli w zwiazku ktos chce miec wylacznosc na pewną usługę, monopol na nią, to licze na symetrie. I cała logika.
niunia77 napisał/a:Chcesz stałej partnerki a jednocześnie chcesz skakać na boki. Dobrze, że jednak te kobiety Cię omijają... Czują na kilometr co z Ciebie za typek. Sorry.
Ależ absolutnie nie. Widze, że musze chyba kazdorazowo podkreslac kiedy pisze o potencjalnej swojej wybrance a kiedy ogólnie.
Mianowicie absolutnie nie zdradzałbym swojej dziewczyny. I nigdy tego nie zrobiłem, choć nigdy nie miałem.
Pisałem ogólnie, że wydaje mi sie, że zwiazki (czy nawet malzenstwa ) prostytutek moim zdaniem moze trwają dłużej bo zapewne sa bardziej tolerancyjne na skoki w bok. To nie znaczy, ze ja szukam dziewczyny ktora bedzie tolerowac skoki w bok.
niunia77 napisał/a:Wchodząc w związek, przysięgając --- też tak wybrali, chcieli i poszli za tym głosem.
Tylko tak sie zastanawiam, że to powinno działać w dwie strony. To znaczy, przysiega sie sobie wiernosc ale i tym samym, że bedzie wobec czego te wierność zachowywać tj,, że będzie seks w zwiążku. Pytanie na ile ważna jest przysięga jeśli w parze kończy sie seks na całe miesiące. Czy to zwalnia z przysięgi czy nie.
cslady napisał/a:Uprawianie seksu z innymi ludźmi za zgodą partnera to nie zdrada. Swingersi też permanentnie się zdradzają? Zdradza jest wtedy, kiedy facet nie ma jaj i idzie sobie poseksić na boku za plecami żony.
Dla mnie te zdanie to jest szalenie ciekawa kwestia.
Mianowicie kobiety czesto powtarzaja jak to nie lubia dzielic sie facetem bo nie oddzielaja seksu od uczuc i skok w bok traktują jako mocną zdradę. OK. No ale jak wiec wytłumaczyc, ze ta sama czynnosc na spotkaniu takim jak swingersi juz nie jest zdradą. Czy to, że robi sie to na oczach swojej wlasnej dziewczyny tak mocno zmienia co jest zdradą a co nie ?
No bo rodzi sie wiele pytan. Na przykład : Co jesli facet umowil sie z kochanką nie mówiąć swojej żonie - czyli na poczatku to była zdrada - następnie nakryła ich żona ale podniecona postanowiła się przyłączyć do zabawy i zrobili trójkąt i postanowili sie nawet umówić na nastepny raz. Jak male spotkanie swingersów. Czyli koniec spotkania już nie był zdradą bo żona sie dowiedziala i jej sie spodobało, tak ? Czyli to czy co jest zdradą określa opinia żony ? Dziwna jakaś logika. Czy tez myle sie w rozumowaniu ?