Otis napisał/a:truskaweczka19 napisał/a:Zgadzam się z Otisem, że niewierność to też oddalanie się od partnera. No i jest to też właśnie postępowanie wbrew temu co sobie obiecywało.
W sumie to mam w nosie, co sobie ludzie obiecują. Ciągle sobie coś obiecują. I sobie i innym. W styczniu na siłownię nie ma co iść, bo jest wysyp tych co sobie obiecali na sylwestra ?wziąć się za siebie?. A w lutym już pustki. Co roku, kurde.
A już od wszelkich obietnic i deklaracji to my faceci jesteśmy mistrzami. Może dlatego, że od małego więcej rozrabiamy i ciągle musimy przyrzekać, że więcej czegoś nie zrobimy. Szklanki, zasłony, raz łóżko podpaliłem, dziurę w nowym stole w kuchni, okno jabłkiem sąsiadce. A potem ?obiecuję, że już więcej tego nie zrobię? 
Nie chodzi też o to, czy ja się boję, że zdrada wyszłaby na jaw. Chodzi o to, że nie dałbym rady nigdzie dociągnąć z osobą, z którą mnie niewiele łączy. Piekło na ziemi.
- ?O której wrócisz??
- ?A dlaczego pytasz??
- ?Już nie ważne?.
- "Jak nie ważne to po co pytasz".
etc.
No dla mnie to jest ważne. Sama sobie czasem coś obiecam i nie dotrzymam, staram się nad tym pracować, no ale gorzej dla mnie, jak zawiodę bliską osobę, bliscy są dla mnie ważni. Oczywiście nie przesadzam z tym i nie zapominam też o sobie. Daję, ale też biorę i nie mam z tym za bardzo problemu, ale no dla mnie aspekt tego też, że obiecałam coś bliskiej osobie i chcę tego dotrzymać też jest ważny. Po prostu jestem lojalna, uczciwa, szczera też, nie umiem nawet za bardzo kłamać. Natomiast aspekt oddalania się też rozumiem, bo owszem wtedy i oddalanie się od siebie jest.
---------------
Cslady, Ja tu mam trochę inaczej, bo trójkąta itp sobie nie wyobrażam, nie mogłabym na to patrzeć ani sama brać udziału, bo seks to dla mnie dwie osoby - tzn w moim łóżku, bo jak ktoś robi inaczej, to nie widzę nic złego. Sama bym nie mogła po prostu. Niemniej, w samej zdradzie też bardziej bolałoby mnie okłamywanie, więc również, gdyby przyznał się szybko, to mogłabym może pomyśleć o wybaczeniu. Jeśli jednak, by okłamywał, to ciężej, ponieważ fakt okłamania gorszy, to prawda i wtedy zwłaszcza, gdyby okazało się, że ta zdrada była dawno, to tym bardziej byłoby trudne. No albo gdyby wyszło na jaw przypadkiem. Wtedy nie byłoby pewności czy w innych kwestiach też nie kłamał. Często mówią, że jak jednorazowa zdrada, to żeby lepiej przemilczeć, jak wie się, że się żałuje i tego już nie zrobi. Może nie wyjść na to jaw, być może, ale naprawdę źle bym się czuła, nawet jakbym usłyszała, że to był raz, ale znowu, skoro by kłamał, to nie miałabym pewności czy naprawdę tak było i czy mogę wierzyć. No a wielu ludzi też nie toleruje u siebie trójkątów, więc też znowuż to, że ja bym nie umiała nie jest takie wyjątkowe, sporo osób tak ma.
No i jest tak, że można być wiernym, tutaj faceci może mają ciężej przez biologię, ale ok, jestem kobietą, ale myślę, że biologia nie musi nimi sterować, no jasna sprawa w sumie. No i oczywiście rozmawiając na bieżąco można mieć fajne życie seksualne w związku, nie trzeba myśleć o zdradzie, to po prostu wybór. No albo nie tyle pomyśleć, bo przecież myśli to jeszcze nie to samo co czyn, tyle, że nie trzeba zrobić. W pewnych kwestiach mam idealistyczne myślenia, chociaż wiem też, że niektórzy zdradzają. Z tym, że no wiadomo z tym, że nie każdy zdradza to też znowuż raczej nie taki idealizm. No i mamy prawo wymagać to co sami dajemy, czyli w moim przypadku uczciwość, lojalność. No i były mnie zdradził,no i ogólnie jednak nie pasowaliśmy do siebie, więc tutaj też całokształt nie był zbyt dobry (pierwszy związek, ja 15 lat miałam jak zaczęłam z nim być itp) ja jego nigdy nie zdradziłam, ale i tak wiedziałam, że nie każdy jest taki sam, obecnemu facetowi też jestem oddana, to dla mnie też ważne, tak samo jak inne aspekty związku.