Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Strony Poprzednia 1 69 70 71 72 73 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4,551 do 4,615 z 7,263 ]

4,551

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Niunia napisał/a:

Mi nie chodzi o to, że kobieta za plecami będzie przyprawiała Ci poroże lub będziecie w wolnym związku tylko o to, że zamiast na fryzjerkę, kosmetyczkę czy kelnerkię akurat trafisz na prostytutkę. Ona będzie tylko Ciebie kochała, Tobie urodzi dzieci, ale jej pracą będzie sprzedawanie swojego ciała bez uczuć, bez relacji i bez zobowiązań. Po pracy wróci przytulić się do Ciebie i opowiedzieć jak minął dzień. Pójdziesz na to? Przecież dla Ciebie te usługi niczym się nie różnią...

To bardzo częsty przypadek. Prostytutki mają mężów, albo partnerów z którymi żyją, a ich pracą jest prostytuowanie się.

Zobacz podobne tematy :

4,552

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
niunia77 napisał/a:

Facet, nie odwracaj kota ogonem.
Mi nie chodzi o to, że kobieta za plecami będzie przyprawiała Ci poroże lub będziecie w wolnym związku tylko o to, że zamiast na fryzjerkę, kosmetyczkę czy kelnerkię akurat trafisz na prostytutkę. Ona będzie tylko Ciebie kochała, Tobie urodzi dzieci, ale jej pracą będzie sprzedawanie swojego ciała bez uczuć, bez relacji i bez zobowiązań. Po pracy wróci przytulić się do Ciebie i opowiedzieć jak minął dzień. Pójdziesz na to? Przecież dla Ciebie te usługi niczym się nie różnią...

No zaraz, a prostytutka to nie człowiek?

4,553

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:

Co to ma za znaczenie? Mnie bardziej denerwują faceci, co za plecami żony z żalem w oczach oglądają się za laksami... np. ona wybiera ciuchy dla dziecka, a on taki biedny stoi z tyłu i z żalem patrzy na młodą co przechodziłą obok -- bzyknąłby sobie, ale nie może, bo mu moralność tego zabrania.

Co to ma za znaczenie? ZASADNICZE. Bo w większość przypadków gdyby żona się dowiedziała "kochający mąż" dostał by kopa w dupę, pozew rozwodowy i pozew o alimenty. I skończyłoby się kochanie i sielanka. Dorośli poważni ludzi akceptują konsekwencje swoich czynów. Każdy czyn rodzi konsekwencje. Ukrywający się zdradzacze nie są poważni, bo robią coś, ale konsekwencji czynów boją się na tyle, że się nie ujawniają. Bo ich sielanka i związek szybko by się skończył. Zapewne jakiś tam % kobiet by to zaakceptował, ale zdecydowanie mniejszość. Znaczenie ma więc ZASADNICZE.
Ale Ty tego nie zrozumiesz, bo jest też druga strona medalu, która jak widać Cię denerwuje, o czym sam tu piszesz. Wyobraź sobie, że są na tym świecie ludzie szanujący zasadę "pacta sund servanda". Jest to co prawda zasada z prawa międzynarodowego, ale do życia też ją można przypisać. Umów należy dotrzymywać, przysiąg należy dotrzymywać. Jeśli coś przysięgałem to mój honor, moja moralność nie pozwala mi na złamanie zasad przysięgi. Choćby pociąg był nie wiadomo jak wielki to będę go kontrolował, bo mam honor. Coś przysięgałem. A jeśli mi się znudzi w związku. Umowę można zerwać, wtedy nie będzie obowiazywać i będę mógł sobie walić wszystko co nie ucieka na drzewo. Póki jednak obowiązuje to ją realizuję. Nie łudzę się, że to zrozumiesz. Nawet nie wiem po co to pisałem, bo tacy ludzie jak Ty, bez honoru tego nigdy nie pojmą i dalej będą zdradzać swoje partnerki twierdzą, że je kochają. Ale do czasu... do czasu aż zdrady wyjdą na jaw. A poza nielicznymi przypadkami wychodzą zawsze. I wtedy się sielanka skończy. Będziesz mógł latać do woli i zdradzać nikogo nie będziesz. Nikogo nie będziesz oszukiwać i ranić, bo zostaniesz sam.

4,554

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Podpisuję się rękami i nogami. Nie masz moralność i honoru to nie zrozumiesz. Ale to w zasadzie Twoje żyje nie moje i nic mi do tego. Gary teorie to masz fajne, takie rozwinięte, takie wyświechtane, ale prawda jest bardzo prosta. Boisz się konsekwencji swoich czynów. Boisz się, że jakby żona się dowiedziała to kopnie Cię w dupę, a z tego co pamiętam to masz dzieci. Boisz się, że dzieci kopną w dupę takiego "kochającego tatusia" i nie będą chciały mieć z nim do czynienia. Skończy się kochanie i bohaterowanie:)

4,555

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Duże znaczenie dla tej dyskusji ma seksualność u ssaków. Samcza seksualność z przyczyn biologicznych ukierunkowana jest na posiadanie dużej liczby partnerek seksualnych. Wynika to z przyczyn ewolucyjnych. Chodzi o większe prawdopodobieństwo przeżycia licznego potomstwa. W wypadku samic nacisk położony jest na posiadanie małej liczby jak najbardziej wartościowych partnerów. Wynika to z biologicznych kosztów ciąży u samicy ssaka. Każda ciąża jest wyniszczająca biologicznie. W związku z tym każda samica jest zaprogramowana na pewną bardzo ograniczoną liczbę ciąż. W tym wypadku staranny dobór partnerów jest konieczny. Oczywiście oba te mechanizmy zostały ukształtowane w czasach naszych ewolucyjnych przodków i przekazane nam jako spuścizna genetyczna. Tacy jesteśmy i takimi mechanizmami się kierujemy, mimo, że nie ma dziś, ze względu na istnienie metod antykoncepcyjnych i współczesnej medycyny, żadnego do tego powodu.
W związku z tym co powyżej, każdy mężczyzna posiada pewien zestaw odruchów. Krótko mówiąc, każdy zdrowy mężczyzna ma odruch skupiania zmysłów, w tym przede wszystkim zmysłu wzroku, na atrakcyjnych fizycznie kobietach w swoim polu postrzegania. Stąd też wynika, że mężczyzna w stałym związku po pewnym czasie czuje znudzenie nawet najbardziej atrakcyjną partnerką.  Ogółem wszystko to można wyjaśnić w terminach biologicznych.
Nie jestem natomiast w stanie podać biologicznego powodu, który wyjaśniałby dlaczego uprawianie seksu z inną osobą niż oficjalny partner jest traktowane jako coś niemoralnego. Być może nie ma takiego wyjaśnienia i trzeba sięgać do wyjaśnień kulturowych, społecznych. Jeśli ktoś ma jakichś pomysł, to chętnie się dowiem.

4,556 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 09:47:43)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Odpowiem. XXI wiek to wiek myślenia, nie instynktów. Instynkty do przeżycia nie są już potrzebne jak pisał kolega Martainn. Człowiek myślący potrafi instynkty kontrolować. Tym się różni od innych ssaków, które nie są na takim poziomie rozwoju jak człowiek. Gdyby człowiek kierował się dalej tylko instynktami pozostał by w jaskiniach i na drzewach. Poza tym. Owszem jest prawdą, że wcześniej chodziło o przekazanie swojego materiału genetycznego dalej. Dlatego samiec starał się posiąść jak najwięcej partnerek. Tylko czy zdradzaczom jak Gary zależy na przekazaniu genów? Nie. I tak jak sam napisałeś nie do tego żadnych powodów w XXI wieku, niektórzy jednak w ten sposób starają się tłumaczyć swoje zdrady. Każdy punkt zaczepienia jest dobry, jak się nie ma innych argumentów.
Parzecież jeśli chcesz mieć nieograniczoną ilość partnerek to możesz je mieć. Tylko po co w takim razie przysięgać innej kobiecie wierność, wiązać się z nią i oszukiwać?

4,557

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ciekawe.....

Bo faktycznie, jesli ktos kieruje sie instynktem, to moze byc w otwartym zwiazku, albo w ogole rezygnowac ze zwiazku. Jesli wchodzi w zwiazek z przysiega malzenska, a nie ma zamiaru do trzymac wiernosci- to jest to hipokryzja. Klamie dla wlasnej wygody. Kobieta pozostaje wierna, dba o jego wygode, a on traktuje zwiazek jak baze wypadowa. Baaa, twierdzi( jak gary), ze kocha osobe, ktora oklamuje i wykorzystuje....

Jesli chodzi o instynkt.
Zwierzeta czesto maja tak, ze gromadza nadmiar jedzenia, bo jedzenie jest trudno dostepne.
Jesli dac im nieograniczona ilosc , beda stale gromadzic zarcie. Ich aktywnosc bedzie skupiona na zbieraniu pokarmu, ktorego nie przejedza...
Czasem ludzie, ktorzy przezyli np. Okupacje, tez gromadza zapasy, nie czuja sie dobrze, jesli nie maja zapasow jedzenia. Ale to zdrowe( normalne) nie jest.....

Seks jest dla samca towarem deficytiwym-dazy do tego, zeby posiasc jak najwieksza ilosc samic.
Monogamia( w ktora wchodzi dla wlasnej wygody) jest dla niego uciazliwa.wiec gromadzi jak najwieksza ilosc przygod. Tylko zyjemy w czasach, kiedy to nie jest towar deficytowy. Przecietny facet moze miec tyle partnerek dziennie, ile da rade, albo i wiecej...

Moze- owszem, tylko to, ze ma zone, ze deklarowal monogamie, to z jego strony oszustwo, klamstwo i egoistyczne podejscie do kogos, kogo deklaruje, ze kocha.


PS podobnie prymitywne jest zachowanie kobiety , ktora wybiera " lepszego" samca, kiedy jest z kims zwiazana.
Nie dazy do wspierania partnera w stawaniu sie lepszym, tylko zdradza , bo nowy obiekt jej imponuje.

4,558

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Niektórym po prostu nie przeszkadza jak robię ścierę z gęby;)

4,559 Ostatnio edytowany przez vidivindi (2015-04-03 10:56:33)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Te wasze mundrości...

Spróbujcie pożądać kogoś na zawołanie, bo przecież jak wg Martianma i MarcoPolo80 człowiek kontroluje zmysły. Spróbujcie zakochać się w kimś kto nie wydziela w was specyficznych hormonów, na których wydzielanie taki macie wpływ jak na to czy będzie wojna. Spróbujcie słuchać logicznych argumentów, kiedy jesteście zakochani i nie umiecie z kogoś zrezygnować, by w konsekwencji się odkochać (potrzebować zawłaszczenia, bać się o utratę przyjemności związanej z konkretną osobą). To wychodzi wszystko z instynktu, który próbujemy tłumaczyć w jakiejś otoczce romantyzmu i innych kulturowych bzdur. Instynkt pobudza hormony, a hormony uzależniają - po dobrym seksie szczególnie. Seks jest wyłącznie instynktowny, choć może być rozładowaniem libido (takie zastępstwo masturbacji tylko używając człowieka), czy aktem pokazania miłości, ale bez poprawnie uruchomionego instynktu do miłości nie dojdzie. Do dziś nie wymyślono przepisu na to jak rozbudzić miłość u każdej osoby, ale też nie znaleziono jak ją na nowo uruchomić gdy nastąpi ziąb. Wszechobecny brak miłości i coraz częstsze rozstania to nie znak, że ludzie nie potrafią, nie chcą, tylko nie rozumieją czym ta cała miłość sie kieruje.

Jak komu wygodnie. Widocznie nie musiał tak naprawdę poznać goryczy niespełnionej miłości, która miała być po grób, kiedy nie mówiliście to wy tylko wasz stan podniecenia konkretnym człowiekiem i hormony je pobudzające.

Przecietny facet moze miec tyle partnerek dziennie, ile da rade, albo i wiecej...

Ciężko znaleźć jakieś taktowne słowa na taką głupotę.

4,560 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 10:57:45)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Tylko jaki to ma związek z robieniem sobie z gęby szmaty? Bo to już nawet nie o sam fakt pożądania iluś tam osób chodzi, a o podejście jak Gary. Że staje się i przysięga, a potem lata z kwiatka na kwiatek utrzymując "ukochaną" osobę w przeświadczeniu, że wszystko jest ok i przysięga jest dotrzymywana. Nie udało się? Znudziło? Trudno. Rozstajemy się i znajdujemy sobie innych partnerów. Natomiast ludźmi zdradzającymi, ukrywającymi i to i udającymi, że swoich zdradzanych i oszukiwanych partnerów kochają zawsze będę traktował z pogardą. Dla mnie to możesz mieć i 50 partnerek. Póki nie krzywdzisz tym innych jest ok. Natomiast Gary krzywdzi swoją żoną, krzywdzi nieświadome dzieci i jeszcze twierdzi że je kocha. Klasyczne połączenie burdelu z muzyką "coś tu kurwa nie gra".

4,561

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
vidivindi napisał/a:

Te wasze mundrości...

Spróbujcie pożądać kogoś na zawołanie, bo przecież jak wg Martianma i MarcoPolo80 człowiek kontroluje zmysły. Spróbujcie zakochać się w kimś kto nie wydziela w was specyficznych hormonów, na których wydzielanie taki macie wpływ jak na to czy będzie wojna. Spróbujcie słuchać logicznych argumentów, kiedy jesteście zakochani i nie umiecie z kogoś zrezygnować, by w konsekwencji się odkochać (potrzebować zawłaszczenia). To wychodzi wszystko z instynktu, który próbujemy tłumaczyć w jakiejś otoczce romantyzmu i innych kulturowych bzdur. Instynkt pobudza hormony, a hormony uzależniają - po dobrym seksie szczególnie. Seks jest wyłącznie instynktowny, choć może być rozładowaniem libido (takie zastępstwo masturbacji tylko używając człowieka), czy aktem pokazania miłości, ale bez poprawnie uruchomionego instynktu do miłości nie dojdzie. Do dziś nie wymyślono przepisu na to jak rozbudzić miłość u każdej osoby, ale też nie znaleziono jak ją na nowo uruchomić gdy nastąpi ziąb. Wszechobecny brak miłości i coraz częstsze rozstania to nie znak, że ludzie nie potrafią, nie chcą, tylko nie rozumieją czym ta cała miłość sie kieruje.

Jak komu wygodnie i czy musiał tak naprawdę poznać goryczy niespełnionej miłości, która miała być po grób kiedy nie mówiliście to wy tylko wasz stan podniecenia konkretnym człowiekiem i hormony je pobudzające.

Przecietny facet moze miec tyle partnerek dziennie, ile da rade, albo i wiecej...

Ciężko znaleźć jakieś taktowne słowa na taką głupotę.

Mowisz o milosci, czy o zauroczeniu, czy o pozadaniu??

Tak, moze miec- sa agencje, portale erotyczne, tirowki+ okazje realne-wiele jest miejsc/okazji seksualnych
Przy odrobinie organizacji mozna ustawiac sobie co godzine inna kobiete.

4,562 Ostatnio edytowany przez vidivindi (2015-04-03 11:01:56)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Można kochać i zdradzać. Zdrada byłaby efektem uruchomienia instynktu (a pozniej i decyzją), a miłość jest wyłącznie decyzją (zakochanie już nie). Wierność czy lojalność tak samo, decyzja. Jednak jeśli się zakochamy to wpływu na to już nie mamy i możemy bić się po głowie, możemy próbować się od tego uchronić, zapomnieć, zataić, ale kontrola nad tym jest żadna. Im bardziej chcemy sie zakochać tym trudniej nam to przychodzi. Im mocniej chcemy się odkochać, tym trudniej to zrobić. To wszystko jest nie do 'leczenia'.

4,563 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 11:02:20)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Może więc lepiej byłoby zlikwidować instytucję małżeństwa i niech wszyscy sobie żyją ot tak? Po co robić szmatę z gęby i przysięgać coś na co wg. Ciebie i tak nie mamy wpływu? Ja w swoim życiu dwa razy miałem taką sytuację, że myślałem że się zakochałem, a mam już wiele lat żonę. Ale jakoś jej nie zdradziłem i nawet nie zamierzałem tego zrobić.

4,564

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Sa tacy panowie, ktorzy deklaruja, ze monogamia nie dla nich. Zyja sobie , poznaja kobiety, romansuja.
I to jest ok.
I sa tacy, ktorzy potrzebuja miec jedna kobiete- potrzebuja ciepla, domu z kobieta...
I to tez jest w porzadku...

Po co klamac, zdradzac, oszukiwac?
Przeciez nikt nikogo do monogamii nie zmusza.

4,565 Ostatnio edytowany przez vidivindi (2015-04-03 11:17:50)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ludzie przysięgają bo tak zostało to wpojone, że można nad tym panować. Żeby ograniczyć naturalną chęć zdrady, żeby po zaniku chemii się nie rozstawano i "walczono" wydając miliardy na terapie małżeńskie, żeby kobiecie zapewnić materialne bezpieczeństwo i spokojne odchowanie dzieci (przynajmniej tak było do niedawna). Małżeństwo daje szereg praw, ograniczeń, ale też zysków dla państwa. Daje też różnorakie emocje rodzinie, wspomnienia. W dniu ślubu większość jest w stanie euforycznym sądząc że tak będzie zawsze. Że człowiek da szczęście, bo to czuje i nie rozmyśla czemu tak jest. Stan świadomości jest zerowy. Dajemy się manipulować odgórnie, a jednostki inaczej myślące są wykluczane. Tylko nie my wymyśliliśmy małżeństwa, emocje i pożądanie, tylko wpisujemy to w romantyczne bajki. Nie my mamy wpływ na coraz częstsze rozwody, rozstania i problemy. Ludzie mają problemy bo nie rozumieją an czym to polega i wierzą w to co im wpojono jak ciemnej masie. Teraz to i państwo na tych rozwodach dużo więcej zarabia. Karuzela sie kręci, a człowiek głupieje.

Marco jako młody chłopak nie miałeś czasem całkiem odmiennych poglądów na miłość, związki i płeć przeciwną? Pomyśl czy to ewoluowało, czemu miałeś inne zdanie. Kto ci wpoił głupoty i czemu to zrobił.

Tak samo decyzją jest ukryć zdradę, by nie zrzucić bólu na drugą osobę, a gdy jednak chce sie z tą osobą żyć (albo ona nas potrzebuje). Tak samo możemy zdecydować przecierpieć zakochanie w kimś innym będąc już w małżeństwie, by później kochać miłością z decyzji, rozsądku.

MarcoPolo80 napisał/a:

Ja w swoim życiu dwa razy miałem taką sytuację, że myślałem że się zakochałem, a mam już wiele lat żonę. Ale jakoś jej nie zdradziłem i nawet nie zamierzałem tego zrobić.

O tym mówię. Jest to nieuniknione. Brak zdrady jest decyzją, ale czym jest ona spowodowana? Wnikałeś w to? Może też ze strachu, wygody? Nie zawsze są to sztywne zasady i świadomość. Człowiek zawsze swoje decyzje rajconalizuje, by sie sam ze sobą lepiej poczuć. Bo takie zakochania się mogą przydarzać często (i zawsze kiedy już instynkt "opadnie", minie początkowe zakochanie i mamy jak to dziś się zwie dojrzałą, przyjacielską miłość). O zdradach emocjonalnych nie wspomnę, ale w tym przodują kobiety które lubią dużo mówić, zwierzać się, żalić i mieć dużo 'przyjaciół'.

4,566 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 11:18:57)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
vidivindi napisał/a:

Tak samo decyzją jest ukryć zdradę, by nie zrzucić bólu na drugą osobę, a gdy jednak chce sie z tą osobą żyć (albo ona nas potrzebuje). Tak samo możemy zdecydować przecierpieć zakochanie w kimś innym będąc już w małżeństwie, by później kochać miłością z decyzji, rozsądku.

Nie. To jest strach przed rozwodem, kopem w dupę i alimentami. Strach przed utratą ciepłego kurwidołka i stabilizacji. Bo po kopie w dupę można znaleźć się na bruku z wyrokiem rozwodowym z Twojej winy. Tu o żaden ból nie chodziło, bo gdyby chodziło to by się poza związkiem nie zamoczyło.
Ja jestem ze swoją kobietą już wiele lat. Prawie 20, z czego małżeństwem jesteśmy dopiero 5, głównie ze względów formalnych i pewnych ułatwień jak to piszesz. Wcześniej nie byliśmy, a mimo to nie zdradziłem, nie odszedłem, ani nie latałem po burdelach.

Brak zdrady jest decyzją, ale czym jest ona spowodowana? Wnikałeś w to? Może też ze strachu, wygody?

A wnikałem wnikałem. Kalkulacja. Czysta kalkulacja. Za i przeciw. Korzyści i koszta. Koszta przeważyły, stąd decyzja o braku odejścia, mimo że byłoby to stosunkowo łatwe, bo i mieszkanie moje i związek niesformalizowany. W zasadzie wziąć teczkę i wyjść.

4,567 Ostatnio edytowany przez vidivindi (2015-04-03 11:33:35)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ale racjonalizujesz sobie, że ją kochasz, mimo że zakochiwałeś się w innych w trakcie kochania tej. W tym mogłeś decydować bo kalkulujesz, a w tych przypadkach zakochania co mogłeś zrobić? Przeczekać co najwyżej i wrócić do tego co się bardziej opłaca (korzyści, koszta, bilans). Po co to ubierać w ramy, których nie ma? Gary zdradza i niczego to nie zmienia, jego małżonka pewnie też. I dalej są razem, pewnie są szczęśliwi, przeczekali, robią co chcą, ale kochają się rozsądnie bo tak się opłaca. Tego nie zmierzycie. Z resztą wielu ludzi biorąc pierwszy ślub jest całkiem nieświadomych, więc mogli przyrzekać wierność, ale nie znali mechanizmów rządzących miłością i że takie chęci sie pojawią. Że hormony zapanują nad ciałem i będzie trzeba sobie pocierpieć, bo taka natura. Nad tym nad czym nie mamy kontroli jednak można sie rozwodzić godzinami. Jakby ludzie kontrolowali to świat byłby idealny, ale niestety musi być równowaga. Ktoś musi mieć dobrze, by ktoś miał gorzej. Ktoś musi dawać więcej, by inni pasożytował.

MarcoPolo80 napisał/a:

Gdyby to jednak nie mijało odszedłbym. A minęło.

Ludzie gdy kalkulują są niecierpliwi. Ile dałbyś sobie czasu na przeczekanie?
I czy z tymi kobietami w ktorych się zakochałeś miałeś realną opcję na związek bardziej korzystny niż z obecną? To mogły być zakochania jednostronne.
Decyzja pozostaje faktem, ale pobudki już niekoniecznie. Może Gary obliczał sobie koszta tak, że wiedział że nic nie traci, a zyskuje. Wszystko to racjonalizacja.

I z tymi wątpliwościami po ciąży to samo. Też nie miałeś kontroli nad swoimi myślami, zniechęceniem. Dlatego ciężko sie zgodzić z tezą, że człowiek jest istotą tak rozwiniętą, że może sobie to wszystko kontrolować. Dla mnie to jesteśmy w bardzo dużej części marionetkami, ale to tylko moja opinia która też wynikła z tej dyskusji. Ten zwierzęcy mózg w nas istnieje, bo dąży do przetrwania gatunku. Może za ileś lat zniknie, ale jeszcze go posiadamy i jest to w sumie główny powód wiązania się ze sobą.

4,568 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 11:21:34)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Widzisz tylko, że ja wtedy nie zakładem, że nie odejdę gdyby stan się przedłużył. Zresztą mamy "męską" umowę, że jeśli już miało by się coś takiego stać to jedno drugiemu powie i odejdzie, a nie będzie zdradzać. I ja się tego trzymam.
No tak. Postawiłem na przeczekanie. Gdyby to jednak nie mijało odszedłbym. A minęło.

4,569 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-03 11:27:45)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
MarcoPolo80 napisał/a:

Może więc lepiej byłoby zlikwidować instytucję małżeństwa i niech wszyscy sobie żyją ot tak? Po co robić szmatę z gęby i przysięgać coś na co wg. Ciebie i tak nie mamy wpływu? Ja w swoim życiu dwa razy miałem taką sytuację, że myślałem że się zakochałem, a mam już wiele lat żonę. Ale jakoś jej nie zdradziłem i nawet nie zamierzałem tego zrobić.

Czy jeden z tych dwóch razów, kiedy to "myślałeś że się zakochałeś" był wtedy, kiedy zostawiłeś żonę w ciąży? I żonę (relacja nieprzypadkowa) i w ciąży (bo miłość). Ech te kobiety w ciąży.

MarcoPolo80 napisał/a:

Niektórym po prostu nie przeszkadza jak robię ścierę z gęby;)

o, widzę, że się już dyskusja rozwinęła...

4,570 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 11:26:07)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Otis napisał/a:

Czy jeden z tych dwóch razów, kiedy to "myślałeś że się zakochałeś" był wtedy, kiedy zostawiłeś żonę w ciąży? I żonę (relacja nieprzypadkowa) i w ciąży (bo miłość). Ech te kobiety w ciąży.

Nie. To nie było wtedy. To było wcześniej, sporo wcześniej. Żona JEST w ciąży, a moje wątpliwości pojawiły się niedawno, ale już dawno przeszły. Niezwiązane były z pojawieniem się innej kobiety, ale z pojawieniem się ciąży. Nie byłem na to przygotowany do końca.

4,571 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 11:34:34)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

I z tymi wątpliwościami po ciąży to samo. Też nie miałeś kontroli nad swoimi myślami, zniechęceniem. Dlatego ciężko sie zgodzić z tezą, że człowiek jest istotą tak rozwiniętą, że może sobie to wszystko kontrolować. Dla mnie to jesteśmy w bardzo dużej części marionetkami, ale to tylko moja opinia która też wynikła z tej dyskusji.

No tak wypada mi się zgodzić jednak po części. Moje wątpliwości to jednak dłuższa, zdecydowanie dłuższa historia i głównie związana ze mną i moją chorobą. Wtedy było realne zagrożenie tego, że za 2-3 lata może mnie już nie być, bo nie były znane szczegóły i zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem decydując się na dziecko, wiedząc że sam jestem chory (wtedy jeszcze tylko nie wiedziałem w jakim stopniu). Odsunąłem się od żony, większość czasu spędzałem w pracy itp. itd. Ale już jest ok. Znaczy nie do końca, bo chory jestem nadal, ale wiem na co i wdrożone zostało leczenie.
A jeszcze jeśli to ma znaczenie, a pewnie ma. To ja zostałem przez moją obecną żonę wiele lat temu zdradzony.

4,572 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-03 11:40:45)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Reasumując.

MarcoPolo80 napisał/a:

Ja uciekałem w pracę bo chciałem odejść, a żona w ciąży. Tak było wtedy najłatwiej. Im mniej się widzieliśmy tym było lepiej.

MarcoPolo80 napisał/a:

Ja w swoim życiu dwa razy miałem taką sytuację, że myślałem że się zakochałem, a mam już wiele lat żonę.

MarcoPolo80 napisał/a:

Moje wątpliwości to jednak dłuższa, zdecydowanie dłuższa historia i głównie związana ze mną i moją chorobą. Wtedy było realne zagrożenie tego, że za 2-3 lata może mnie już nie być, bo nie były znane szczegóły i zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem decydując się na dziecko, wiedząc że sam jestem chory (wtedy jeszcze tylko nie wiedziałem w jakim stopniu).

MarcoPolo80 napisał/a:

A wnikałem wnikałem. Kalkulacja. Czysta kalkulacja. Za i przeciw. Korzyści i koszta. Koszta przeważyły, stąd decyzja o braku odejścia, mimo że byłoby to stosunkowo łatwe, bo i mieszkanie moje i związek niesformalizowany. W zasadzie wziąć teczkę i wyjść.

Muszę Ci powiedzieć, że potrafisz.

4,573 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-03 11:43:41)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ale że co? Czytam co zacytowałeś i nie bardzo rozumiem, bo w końcu zacytowałeś to co sam napisałem dziś.

4,574 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-03 12:00:07)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Jaki jest cel instytucji małżeństwa (konkretnie Waszego), której tak bronisz, jeśli jesteś tak bardzo skoncentrowany na sobie?

4,575

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
MarcoPolo80 napisał/a:

A jeszcze jeśli to ma znaczenie, a pewnie ma. To ja zostałem przez moją obecną żonę wiele lat temu zdradzony.

I jak sie rozni ta sytuacja od sytuacji zdradzających? Kobieta Cie zdradziła, zostałeś, pozniej Ty zdradziłeś kilka razy emocjonalnie ale wyliczyłeś sobie że posunąć sie dalej nie mozesz z czystej kalkulacji. Ona z kolei tez nie odeszła po tej zdradzie po kalkulacji. Jak to sie rozni od tych ktorzy zdradzają świadomie traktując to jako przerywnik od "dojrzałej miłości"? Jakos bardziej szczerzy sami ze sobą sie wydają, a teraz nie masz nawet pewnosci czy Twoja kobieta Cie nie zdradzała emocjonalnie, a moze i fizycznie. Ukryc to wszystko prosto. Wyławia sie obrazek nie do konca przyjemny, ale jednak realistyczny. Samo zycie.

4,576

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Otis kwestie formalne. Ja nie jestem skupiony na sobie, my mamy związek typowo partnerski.
Vidivnidni my nie ukrywaliśmy tego. Obie strony o tym wiedzą.

4,577

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Wszystkiego nie wiesz smile

4,578

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Masz dosyć rzadkie poglądy [b]vidivindi[\b]. Bardzo ciekawi mnie pod wpływem jakich doświadczeń się kształtowały.

4,579 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2015-04-03 16:34:34)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Otis napisał/a:
niunia77 napisał/a:

Facet, nie odwracaj kota ogonem.
Mi nie chodzi o to, że kobieta za plecami będzie przyprawiała Ci poroże lub będziecie w wolnym związku tylko o to, że zamiast na fryzjerkę, kosmetyczkę czy kelnerkię akurat trafisz na prostytutkę. Ona będzie tylko Ciebie kochała, Tobie urodzi dzieci, ale jej pracą będzie sprzedawanie swojego ciała bez uczuć, bez relacji i bez zobowiązań. Po pracy wróci przytulić się do Ciebie i opowiedzieć jak minął dzień. Pójdziesz na to? Przecież dla Ciebie te usługi niczym się nie różnią...

No zaraz, a prostytutka to nie człowiek?

Człowiek.
Więc rozumiem, że bez większego problemu cwaniaki z anonimowego forum korzystający z ich usług, zostaliby mężami prostytutek tak?
A w szczególności Facet79 i Gary smile

oldorando napisał/a:

Sa tacy panowie, ktorzy deklaruja, ze monogamia nie dla nich. Zyja sobie , poznaja kobiety, romansuja.
I to jest ok.
I sa tacy, ktorzy potrzebuja miec jedna kobiete- potrzebuja ciepla, domu z kobieta...
I to tez jest w porzadku...

Po co klamac, zdradzac, oszukiwac?
Przeciez nikt nikogo do monogamii nie zmusza.

Z WYGODY.

vidivindi napisał/a:

Ludzie przysięgają bo tak zostało to wpojone, że można nad tym panować. Żeby ograniczyć naturalną chęć zdrady, żeby po zaniku chemii się nie rozstawano i "walczono" wydając miliardy na terapie małżeńskie, żeby kobiecie zapewnić materialne bezpieczeństwo i spokojne odchowanie dzieci (przynajmniej tak było do niedawna).

Nikt nie karze Ci przysięgać, wolna wola.
Poza tym jest mnóstwo nieformalnych związków, w których nie ma zdrad i kłamstwa a jest uczciwość i szacunek.

4,580

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
niunia77 napisał/a:
Otis napisał/a:
niunia77 napisał/a:

Facet, nie odwracaj kota ogonem.
Mi nie chodzi o to, że kobieta za plecami będzie przyprawiała Ci poroże lub będziecie w wolnym związku tylko o to, że zamiast na fryzjerkę, kosmetyczkę czy kelnerkię akurat trafisz na prostytutkę. Ona będzie tylko Ciebie kochała, Tobie urodzi dzieci, ale jej pracą będzie sprzedawanie swojego ciała bez uczuć, bez relacji i bez zobowiązań. Po pracy wróci przytulić się do Ciebie i opowiedzieć jak minął dzień. Pójdziesz na to? Przecież dla Ciebie te usługi niczym się nie różnią...

No zaraz, a prostytutka to nie człowiek?

Człowiek.
Więc rozumiem, że bez większego problemu cwaniaki z anonimowego forum korzystający z ich usług, zostaliby mężami prostytutek tak?
A w szczególności Facet79 i Gary smile

vidivindi napisał/a:

Ludzie przysięgają bo tak zostało to wpojone, że można nad tym panować. Żeby ograniczyć naturalną chęć zdrady, żeby po zaniku chemii się nie rozstawano i "walczono" wydając miliardy na terapie małżeńskie, żeby kobiecie zapewnić materialne bezpieczeństwo i spokojne odchowanie dzieci (przynajmniej tak było do niedawna).

Nikt nie karze Ci przysięgać, wolna wola.
Poza tym jest mnóstwo nieformalnych związków, w których nie ma zdrad i kłamstwa a jest uczciwość i szacunek.

Jeśli prostytutka to człowiek, to ma takie same prawa jak Ty. Wliczając w to szczęsliwy związek z Garym smile

4,581

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Otis napisał/a:

Jeśli prostytutka to człowiek, to ma takie same prawa jak Ty. Wliczając w to szczęsliwy związek z Garym smile

Tu nie o prawa chodzi, ale o to czy Ci panowie wezmą na klatę związek z prostytutką.

4,582

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
niunia77 napisał/a:
Otis napisał/a:

Jeśli prostytutka to człowiek, to ma takie same prawa jak Ty. Wliczając w to szczęsliwy związek z Garym smile

Tu nie o prawa chodzi, ale o to czy Ci panowie wezmą na klatę związek z prostytutką.

Jacyś wezmą. W badaniach OBOP wśród kobiet zajmujących się prostytucją 14% to mężatki, 10% rozwódki a pozostałe 76% to panny, które zamierzają wyjść za mąż (http://pl.wikipedia.org/wiki/Prostytucja_w_Polsce). Średnia wieku całej tej grupy to 20 lat.

4,583

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

A gdzieś były inne stastyki ale znaleźć się nie mogę ile nie przyznaje się do tego, że były/są prostytutkami i jak to się potem kończy. Źle. Ale to dość prosta zależność. Wszystkie czyny rodzą za sobą konsekwencje. Niektórzy o tym nie myślą, a potem płaczą, że są odrzuceni. Myśli się przez, a nie po.

4,584

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
M?rtainn napisał/a:

A gdzieś były inne stastyki ale znaleźć się nie mogę ile nie przyznaje się do tego, że były/są prostytutkami i jak to się potem kończy. Źle. Ale to dość prosta zależność. Wszystkie czyny rodzą za sobą konsekwencje. Niektórzy o tym nie myślą, a potem płaczą, że są odrzuceni. Myśli się przez, a nie po.

To są złe statystyki? nie takie jak by ci pasowały? czyżby twoja wizja świata nie zgadzała sie z rzeczywistością?

niunia77 napisał/a:

Facet, nie odwracaj kota ogonem.
Mi nie chodzi o to, że kobieta za plecami będzie przyprawiała Ci poroże lub będziecie w wolnym związku tylko o to, że zamiast na fryzjerkę, kosmetyczkę czy kelnerkię akurat trafisz na prostytutkę. Ona będzie tylko Ciebie kochała, Tobie urodzi dzieci, ale jej pracą będzie sprzedawanie swojego ciała bez uczuć, bez relacji i bez zobowiązań. Po pracy wróci przytulić się do Ciebie i opowiedzieć jak minął dzień. Pójdziesz na to? Przecież dla Ciebie te usługi niczym się nie różnią...

"Facet 79" robi dokładnie to co ty, ignoruje niewygodne pytania.

4,585

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Statystyki pokazują, że kobiety zajmujące się prostytucją wypadają pod względem związków przeciętnie; 14% mężatek przy średniej 20 lat?

M?rtainn,
konsekwencje toczenia żółci też są poważne; zawały, wylewy, upośledzone społecznie dzieci, rozwody?

4,586 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-04-04 15:05:14)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
niunia77 napisał/a:

Facet, nie odwracaj kota ogonem.
Mi nie chodzi o to, że kobieta za plecami będzie przyprawiała Ci poroże lub będziecie w wolnym związku tylko o to, że zamiast na fryzjerkę, kosmetyczkę czy kelnerkię akurat trafisz na prostytutkę. Ona będzie tylko Ciebie kochała, Tobie urodzi dzieci, ale jej pracą będzie sprzedawanie swojego ciała bez uczuć, bez relacji i bez zobowiązań. Po pracy wróci przytulić się do Ciebie i opowiedzieć jak minął dzień. Pójdziesz na to? Przecież dla Ciebie te usługi niczym się nie różnią...

Ja to już wyjaśniałem ale napiszę bardziej wprost.

Tylko aktualnie nie mam za bardzo zamiaru z kimkolwiek się żenić bo nie chce się seksualnie ograniczać więc trudno mi pisać czy i co kogoś wyklucza. Ponadto i tak nie mam z kim więc pytanie jest czysto teoretyczne.

Jeśli już to odróżniam przeszłość od tego co będzie w przeszłości.

Przeszłość dziewczyny zupełnie mnie nie interesuje. Może więc być nawet byłą prostytutką. Mam tu porównanie do studni : co mnie obchodzi czy, kto i ile razy wcześniej czerpał z niej wodę. Ważne jest ile wody i jakiej jakości i na jak długo zostało dla mnie. Doświadczenie prostytutki i otwartość na seks może być nawet cenna : zakładam, że wiele z nią można robić w łóżku i miałbym nadzieję, że w ogóle często by się na seks zgadzała. Mozna z nia swobodnie o seksie porozwiać. Nie nazwie mnie świnią. Jest dużo zalet. Po prostu seksualnie jest doświadczona i to ma zaletę.

Natomiast przyszłość: jeśli wchodzi się w relacje i ktoś oczekuje ode mnie wierności to ja od niej także. Czyli jeśli chciałaby, żebym był jej wierny to nie mogłaby dalej być prostytutką. Dlaczego skoro to dla mnie tylko usługa ? Dla symetrii.  Jeśli czegos oczekuje ode mnie to ja tego samego od niej. Gdyby pozwalala mi skakac na bok to i ja jej, tylko pytanie po co wtedy zwiazek - to relacja raczej przyjacielska.

Czyli mnie nie zrozumiałaś : seks jest dla mnie jak każda inna usługa dopóki jestem sam i nikt nie wymaga ode mnei wierności w tym zakresie. Zreszta podobnie jest wieloma innymi rzecami, na przyklad taniec. Dopoki jestem singlem i mam ochote potanczyc z jakas piękną tancerką zawodową to moge jej nawet za to zaplacic. Gdybym byl w zwiazku to mojej dziewczynie mogloby sie to nie podobac, bo chce miec wylacznosc na tanczenie ze mną.

Czyli to nie rzeczy same w sobie moga byc lub nie czystymi uslugi, ale zalezy to od relacji : traktuje tak tylko te rzeczy na ktore nikt ode mnie nie oczekuje wylacznosci czy wiernosci. Jesli te oczekiwania sie pojawiaja to już robie to tylko tam. Tak jak. np. z pracą i zapisem o zakazie konkurencji. Niby pracowac moge kazdego dnia gdzie indziej ale komus zobowiazalem sie, ze nie i tego nie robie.

Czyli dla mnie seks nie jest dla mnie żadną nadzwyczajną usługą i regulują go wzajemne zobowiązania.

Otis napisał/a:

Statystyki pokazują, że kobiety zajmujące się prostytucją wypadają pod względem związków przeciętnie; 14% mężatek przy średniej 20 lat?

CO to dokładnie za statystyki i czy precyzyjnie porównują rózne grupy ?

Bo np. teraz ogolnie podobno 30 - 50 % malzenstw konczy sie rozwodami. Nie wiem czy na pewno te z prostytutkami czesciej.

Zaryzykowalbym nawet, ze prostytutki lepiej znajac facetow uwazniej ich dobiora no i sa pewnie bardziej tolerancyjne na skok w bok. Zgaduje, ze rzadziej sie rozwodza. No i pewnie super w łóżku co tez moze wplynac na decyzja faceta czy sie rozwiesc.

4,587

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Mili koledzy MarcoPolo80 i Martianin!

Życzę Wam, abyście w swoim życiu mogli iść prosta drogą pełną ideałów, abyście mieli życie zerojedynkowe, dobro i zło oddzielone. Z mojego doświadczenia wiem, że z biegiem lat ideały padają, a trzeba żyć tak, aby było jak najmniej krzywdy, aby wszyscy byli szczęśliwi. Chyba znacie mało małżeństw, gdzie sprawy nie są czarno-białe, tylko szare, gdzie ktoś cierpi bo utrzymuje przysięgę, a kto inny choć jej nie łamie, to krzywdzi tę pierwszą osobę "uczynkiem, myślą, mową, zaniedbaniem". smile smile smile

Drugi punkt mojej wypowiedzi:   dobrze jest w życiu mieć nie tylko jedną partnerkę seksualną. Wiem, że ten punkt boli, ale taka jest naturalna, intuicyjna prawda.

4,588

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:
Otis napisał/a:

Statystyki pokazują, że kobiety zajmujące się prostytucją wypadają pod względem związków przeciętnie; 14% mężatek przy średniej 20 lat?

CO to dokładnie za statystyki i czy precyzyjnie porównują rózne grupy ?

Bo np. teraz ogolnie podobno 30 - 50 % malzenstw konczy sie rozwodami. Nie wiem czy na pewno te z prostytutkami czesciej.

Zaryzykowalbym nawet, ze prostytutki lepiej znajac facetow uwazniej ich dobiora no i sa pewnie bardziej tolerancyjne na skok w bok. Zgaduje, ze rzadziej sie rozwodza. No i pewnie super w łóżku co tez moze wplynac na decyzja faceta czy sie rozwiesc.

Podałem wcześniej źródło. Możesz sprawdzić razem z kontekstem, bo chyba coś Ci umknęło.

4,589

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Gary ja jestem dłużej ze swoją kobietą niż Ty ze swoją i nie zdarzyło mi się mieć seksu poza małżeństwem. Nie wiem może w małżeństwie masz kiepski seks dlatego szukasz innego poza. Ja mam taki że większość może nam zazdrościć. I z biegiem czasu jest lepiej a nie gorzej. Seks jest coraz bardziej spontaniczny, są nowe elementy. Może tu jest pies pogrzebany. Ja mam tak dobry, że nie muszę szukać poza. Wątpię czy jakaś prostytutka by mi była w stanie dać seks który by mi dał satysfakcję. Szczerze to w to wątpię, bo mnie ochłapy i seks mechaniczny nie interesują i żadnej satysfakcji nie dają.

4,590 Ostatnio edytowany przez kacerz (2015-04-05 15:13:37)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
MarcoPolo80 napisał/a:

Gary ja jestem dłużej ze swoją kobietą niż Ty ze swoją i nie zdarzyło mi się mieć seksu poza małżeństwem. Nie wiem może w małżeństwie masz kiepski seks dlatego szukasz innego poza. Ja mam taki że większość może nam zazdrościć. I z biegiem czasu jest lepiej a nie gorzej. Seks jest coraz bardziej spontaniczny, są nowe elementy. Może tu jest pies pogrzebany. Ja mam tak dobry, że nie muszę szukać poza. Wątpię czy jakaś prostytutka by mi była w stanie dać seks który by mi dał satysfakcję. Szczerze to w to wątpię, bo mnie ochłapy i seks mechaniczny nie interesują i żadnej satysfakcji nie dają.

Z tego co rozumiem Gary Ci tego gratuluje i życzy dalszych sukcesów na tym polu. Jednocześnie stara się, jak widać nieskutecznie, uświadomić Ci, że jest błędem tworzyć twierdzenia o charakterze ogólnym odwołując się wyłącznie do osobistych doświadczeń. Dostrzegam też w tym co pisze apel o wyrozumiałość. Jeśli źle zinterpretowałem to co Gary pisze, to chcę go przeprosić.

4,591 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-04-06 08:36:00)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Wiem, że ten punkt boli, ale taka jest naturalna, intuicyjna prawda.

Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją. Ja nie mam nic przeciwko, że kto ma nawet 100 partnerek seksualnych. Niech ma, póki nie krzywdzi w ten sposób innej osoby. Bo gdyby się zdarzyło np. że ktoś z mojej bliskiej rodziny byłby taki i latał po agencjach, mając żonę, a w domu przysięgać jej miłość i wierność to raczej dobrze by się to dla niego nie skończyło. W różnych kwestiach. Tak jak Gary zapewne skończyłaby się Twoja sielanka. Ale Ty nie masz honoru i moralności i boisz się konsekwencji dlatego się ukrawasz jak szczur po kanałach, żeby przypadkiem ktoś Cię nie złapał. Jesteś po prostu zwykłym tchórzem i wstyd mi, że należysz do rodu męskiego. Bo mężczyzna nie jest tchórzem.

4,592

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
MarcoPolo80 napisał/a:

Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją.

Cywilizacja europejska ufundowana jest na trzech podstawowych zasadach. Greckim paradygmacie obiektywnej prawdy, rzymskim systemie prawnym i etyce chrześcijańskiej. Negowanie paradygmatu prawdy obiektywnej jest bardzo wygodne z kilku różnych powodów. Przede wszystkim nie trzeba już wkładać wysiłku w poszukiwania zdań, które najlepiej oddają stan rzeczy, bo ich nie ma. Żadna wypowiedź nie jest niezgodna ze stanem faktycznym i żaden człowiek nie jest głupcem. Wszystkie opinie są równie uprawnione itd.

4,593

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Co ma paradygmat prawdy objawionej do wizyt w burdelu za plecami ukochanego i tlumaczeń że facet potrzebuje wielu partnerek seksualnych... bo tak?

4,594

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
MarcoPolo80 napisał/a:

Wiem, że ten punkt boli, ale taka jest naturalna, intuicyjna prawda.

Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją. Ja nie mam nic przeciwko, że kto ma nawet 100 partnerek seksualnych. Niech ma, póki nie krzywdzi w ten sposób innej osoby. Bo gdyby się zdarzyło np. że ktoś z mojej bliskiej rodziny byłby taki i latał po agencjach, mając żonę, a w domu przysięgać jej miłość i wierność to raczej dobrze by się to dla niego nie skończyło. W różnych kwestiach. Tak jak Gary zapewne skończyłaby się Twoja sielanka. Ale Ty nie masz honoru i moralności i boisz się konsekwencji dlatego się ukrawasz jak szczur po kanałach, żeby przypadkiem ktoś Cię nie złapał. Jesteś po prostu zwykłym tchórzem i wstyd mi, że należysz do rodu męskiego. Bo mężczyzna nie jest tchórzem.

To nie tylko Gary tak ma, ja  jestem singlem, a i tak musze sie z tym wszystkim ukrywać,

4,595 Ostatnio edytowany przez quist22 (2015-04-06 12:49:49)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie będę zakładał nowego wątku. Zapytam sir tutaj. Mam 21 lat jak narazie brak doświadczenia z kobietami. Nie jestem jakiś brzydki ale mam niewielki kompleks jestem okropnie chudy i dodając do tego spore owlosienie ciała średnio to wygląda jednak nad wszystkim pracuje , nie jest to duży problem. Mógłbym miec zapewne jakąś dziewczynę ale będąc z kimś chciałbym się czuć dobrze w swoim ciele, nie krępować się. Dałem sobie dwa lata na poprawienie sylwetki i dopiero wtedy będę myślał o dziewczynach. Jednak już teraz ciekawy jestem "jak to jest " i myślę nad wizyta u jakiejs pani. Chce się ograniczyć tylko do orala w zabezpieczeniu na zasadzie byłem zobaczyłem wiem jak mniej wiecej jest. Seks odpada na pierwszy raz z taka osoba. Z tym trzeba poczekać aż znajdę swoją kobiete. Jestem raczej zdecydowany jednak chciałbym wiedzieć co inni sądzą o takiej sytuacji

4,596

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Brzydasek napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

Wiem, że ten punkt boli, ale taka jest naturalna, intuicyjna prawda.

Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją. Ja nie mam nic przeciwko, że kto ma nawet 100 partnerek seksualnych. Niech ma, póki nie krzywdzi w ten sposób innej osoby. Bo gdyby się zdarzyło np. że ktoś z mojej bliskiej rodziny byłby taki i latał po agencjach, mając żonę, a w domu przysięgać jej miłość i wierność to raczej dobrze by się to dla niego nie skończyło. W różnych kwestiach. Tak jak Gary zapewne skończyłaby się Twoja sielanka. Ale Ty nie masz honoru i moralności i boisz się konsekwencji dlatego się ukrawasz jak szczur po kanałach, żeby przypadkiem ktoś Cię nie złapał. Jesteś po prostu zwykłym tchórzem i wstyd mi, że należysz do rodu męskiego. Bo mężczyzna nie jest tchórzem.

To nie tylko Gary tak ma, ja  jestem singlem, a i tak musze sie z tym wszystkim ukrywać,

Ale dlaczego ukrywają coś,co Twoim zdaniem jest ok?
Nie rozumiem.

4,597 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2015-04-06 16:20:05)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

Natomiast przyszłość: jeśli wchodzi się w relacje i ktoś oczekuje ode mnie wierności to ja od niej także. Czyli jeśli chciałaby, żebym był jej wierny to nie mogłaby dalej być prostytutką. Dlaczego skoro to dla mnie tylko usługa ? Dla symetrii.  Jeśli czegos oczekuje ode mnie to ja tego samego od niej. Gdyby pozwalala mi skakac na bok to i ja jej, tylko pytanie po co wtedy zwiazek - to relacja raczej przyjacielska.

Czyli mnie nie zrozumiałaś : seks jest dla mnie jak każda inna usługa dopóki jestem sam i nikt nie wymaga ode mnei wierności w tym zakresie. Zreszta podobnie jest wieloma innymi rzecami, na przyklad taniec. Dopoki jestem singlem i mam ochote potanczyc z jakas piękną tancerką zawodową to moge jej nawet za to zaplacic. Gdybym byl w zwiazku to mojej dziewczynie mogloby sie to nie podobac, bo chce miec wylacznosc na tanczenie ze mną.

Czyli to nie rzeczy same w sobie moga byc lub nie czystymi uslugi, ale zalezy to od relacji : traktuje tak tylko te rzeczy na ktore nikt ode mnie nie oczekuje wylacznosci czy wiernosci. Jesli te oczekiwania sie pojawiaja to już robie to tylko tam. Tak jak. np. z pracą i zapisem o zakazie konkurencji. Niby pracowac moge kazdego dnia gdzie indziej ale komus zobowiazalem sie, ze nie i tego nie robie.

Czyli dla mnie seks nie jest dla mnie żadną nadzwyczajną usługą i regulują go wzajemne zobowiązania.

Zakręcony jesteś jak słoik ogórków na zimę.
Wierności się przyczepiłeś? Prostytuowanie się jest pracą a nie zdradą. O wszystkim byś wiedział.
Wiedziałam, że jednak nie dasz rady wziąć tego na klatę, więc skończ biadolenie o usługach.

Facet79 napisał/a:

Zaryzykowalbym nawet, ze prostytutki lepiej znajac facetow uwazniej ich dobiora no i sa pewnie bardziej tolerancyjne na skok w bok. Zgaduje, ze rzadziej sie rozwodza. No i pewnie super w łóżku co tez moze wplynac na decyzja faceta czy sie rozwiesc.

Chcesz stałej partnerki a jednocześnie chcesz skakać na boki. Dobrze, że jednak te kobiety Cię omijają... Czują na kilometr co z Ciebie za typek. Sorry.

statystyczna_polka napisał/a:
Brzydasek napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją. Ja nie mam nic przeciwko, że kto ma nawet 100 partnerek seksualnych. Niech ma, póki nie krzywdzi w ten sposób innej osoby. Bo gdyby się zdarzyło np. że ktoś z mojej bliskiej rodziny byłby taki i latał po agencjach, mając żonę, a w domu przysięgać jej miłość i wierność to raczej dobrze by się to dla niego nie skończyło. W różnych kwestiach. Tak jak Gary zapewne skończyłaby się Twoja sielanka. Ale Ty nie masz honoru i moralności i boisz się konsekwencji dlatego się ukrawasz jak szczur po kanałach, żeby przypadkiem ktoś Cię nie złapał. Jesteś po prostu zwykłym tchórzem i wstyd mi, że należysz do rodu męskiego. Bo mężczyzna nie jest tchórzem.

To nie tylko Gary tak ma, ja  jestem singlem, a i tak musze sie z tym wszystkim ukrywać,

Ale dlaczego ukrywają coś,co Twoim zdaniem jest ok?
Nie rozumiem.

Tchórze tak mają.

4,598

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
quist22 napisał/a:

Nie będę zakładał nowego wątku. Zapytam sir tutaj. Mam 21 lat jak narazie brak doświadczenia z kobietami. Nie jestem jakiś brzydki ale mam niewielki kompleks jestem okropnie chudy i dodając do tego spore owlosienie ciała średnio to wygląda jednak nad wszystkim pracuje , nie jest to duży problem. Mógłbym miec zapewne jakąś dziewczynę ale będąc z kimś chciałbym się czuć dobrze w swoim ciele, nie krępować się. Dałem sobie dwa lata na poprawienie sylwetki i dopiero wtedy będę myślał o dziewczynach. Jednak już teraz ciekawy jestem "jak to jest " i myślę nad wizyta u jakiejs pani. Chce się ograniczyć tylko do orala w zabezpieczeniu na zasadzie byłem zobaczyłem wiem jak mniej wiecej jest. Seks odpada na pierwszy raz z taka osoba. Z tym trzeba poczekać aż znajdę swoją kobiete. Jestem raczej zdecydowany jednak chciałbym wiedzieć co inni sądzą o takiej sytuacji

Żeby zobaczyć "jak to jest" to trzeba by jednak tego seksu spróbować.
W tej chwili to ci bliżej do tego szalonego księdza, co chodził do agencji towarzyskich, żeby jedynie po oglądać sobie gołe dziewczyny, uznając że to wszystko co robi, jest całkowicie normalne.

statystyczna_polka napisał/a:
Brzydasek napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją. Ja nie mam nic przeciwko, że kto ma nawet 100 partnerek seksualnych. Niech ma, póki nie krzywdzi w ten sposób innej osoby. Bo gdyby się zdarzyło np. że ktoś z mojej bliskiej rodziny byłby taki i latał po agencjach, mając żonę, a w domu przysięgać jej miłość i wierność to raczej dobrze by się to dla niego nie skończyło. W różnych kwestiach. Tak jak Gary zapewne skończyłaby się Twoja sielanka. Ale Ty nie masz honoru i moralności i boisz się konsekwencji dlatego się ukrawasz jak szczur po kanałach, żeby przypadkiem ktoś Cię nie złapał. Jesteś po prostu zwykłym tchórzem i wstyd mi, że należysz do rodu męskiego. Bo mężczyzna nie jest tchórzem.

To nie tylko Gary tak ma, ja  jestem singlem, a i tak musze sie z tym wszystkim ukrywać,

Ale dlaczego ukrywają coś,co Twoim zdaniem jest ok?
Nie rozumiem.

Tak przykładowo.
Jestem nauczycielem Informatyki, w jakimś tam liceum.
No i na przerwie pomiędzy lekcjami, dyrektor sie pyta czy byłem gdzie w weekend na jakiej imprezie?
To mam mu opowiadać o tych wizytach agencji? o tych ukraińskich prostytutkach!!!!!
Jak ty sobie to wyobrażasz?

niunia77 napisał/a:

Tchórze tak mają.

To jest kwestia rozsądku a nie tchórzostwa.

4,599

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
MarcoPolo80 napisał/a:

Co ma paradygmat prawdy objawionej do wizyt w burdelu za plecami ukochanego i tlumaczeń że facet potrzebuje wielu partnerek seksualnych... bo tak?

Paradygmat prawdy obiektywnej. Mój wpis odnosił się do Twoich słów, które są w nim zacytowane.

4,600

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nigdy o tyn nie słyszałem.

4,601 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2015-04-06 18:01:30)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:

...dobrze jest w życiu mieć nie tylko jedną partnerkę seksualną. Wiem, że ten punkt boli, ale taka jest naturalna, intuicyjna prawda.

Powiedz to swojej żonie. Ciekawe co zrobi.

Brzydasek napisał/a:
niunia77 napisał/a:

Tchórze tak mają.

To jest kwestia rozsądku a nie tchórzostwa.

Chciałbyś. smile

4,602

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
niunia77 napisał/a:
Gary napisał/a:

...dobrze jest w życiu mieć nie tylko jedną partnerkę seksualną. Wiem, że ten punkt boli, ale taka jest naturalna, intuicyjna prawda.

Powiedz to swojej żonie. Ciekawe co zrobi.

Brzydasek napisał/a:
niunia77 napisał/a:

Tchórze tak mają.

To jest kwestia rozsądku a nie tchórzostwa.

Chciałbyś. smile

Przyznać sie do tego w pracy i zostać zwolnionym, jest dla ciebie rozsądne? smile

4,603

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Gary, jak nie jedną w życiu, ale nie naraz, to prędzej, ale jeśli mieć partnerkę/żonę i zdradzać to dla mnie nie. No chyba, że obie strony tak się umówiły, a tak to uważam, że dotrzymywanie obietnic jest ważne. Dla mnie jest okropne mówić partnerce lub partnerowi, że kochamy, jesteśmy oddani i przy tym kłamać w żywe oczy co do oddania i zdradzać. Partner nie wie, ale mimo wszystko jest to krzywdzenie jego/jej. Rozumiem, są różne sytuacje, ale z premedytacją zdradzanie, a bo co tam ona czy on nie wie to jest dla mnie wielkie świństwo. No bo jeśli ktoś popełni błąd raz i już tego nie robi, to złe, że zdradził, ale jeszcze dobrze, że zrozumie, że źle zrobił, a jak ktoś cały czas to robi, oszukuje swoją kobietę czy faceta. męża czy zonę to jest dla mnie świństwo. No bo jeśli kochasz to moim zdaniem liczysz się z drugą osobą i skoro widzisz, że dla niej zdrada jest czymś złym, to albo nie decydujesz się na związek z nią, jeśli czujesz, że wierność nie jest dla Ciebie albo wiążesz się z nią i jesteś oddany, bo dotrzymujesz słowa, kochasz ją i nie robisz umyślnie niczego, co mogłoby ją zranić, czyli nie zdradzasz. Czy to takie niewykonalne Gary? Nie sądzę. Przy czym można mieć świetny seks w związku czy małżeństwie i tym bardziej warto się skupić na jednej osobie.

4,604

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Właściwie jaka są dwie przeciwne tezy w trakcie tej dyskusji?

Chyba nie ma sporu co do tego, że robienie drugiej osobie krzywdy fizycznej, emocjonalnej lub psychicznej jest czymś złym. Nie ma więc sporu co do kwestii moralnych.

(Pojęcie formalnej partnerki jest chyba jasne. Nie będę uściślał)

Wszyscy zgadzamy się też, że formalna partnerka w większości przypadków odczuwa jako wielką przykrość informację, że jej partner posiada kochankę. Innymi słowy jej wiedza na ten temat jest krzywdząca, czyli na mocy punktu pierwszego jest złem.

Podobnie dla niektórych mężczyzn posiadanie kochanki doprowadza do poczucia życia w fałszu i zakłamaniu. Świadomość prowadzenia podwójnego życia jest dla nich ujmą na honorze i tchórzostwem. Taką postawę deklaruje na przykład MarcoPolo80 i stąd wyciąga wniosek, że lepiej dla niego, żeby nie miał kochanki. Nie da się ukryć, że jeśli ktoś ma poczucie postępowania wbrew sobie, wbrew swoim zasadom, to takie poczucie jest krzywdą, którą ta osoba sobie samej wyrządza. Znowu mamy do czynienia ze złem.

Teraz podsumowanie. Świadomość bycia zdradzonym jest złem dla większości kobiet. Ponadto niektórzy mężczyźni mają taką konstrukcję, że zdrada wprowadza u nich uciążliwe poczucie dysonansu, które jest złem.

Wniosek z tego taki, że jeśli mężczyzna zdradza w taki sposób, że minimalizuje szansę na wykrycie zdrady przez swoją partnerkę i jednocześnie fakt, że ją zdradza nie wpływa na jego stan psychiczny w negatywny sposób, to jego zdrada nie jest złem, bo nikomu nie dzieje się krzywda.

4,605

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
quist22 napisał/a:

Mam 21 lat jak narazie brak doświadczenia .... jestem okropnie chudy i dodając do tego spore owlosienie ciała średnio to wygląda .... Dałem sobie dwa lata na poprawienie sylwetki i dopiero wtedy będę myślał o dziewczynach. Jednak już teraz ciekawy jestem "jak to jest " i myślę nad wizyta u jakiejs pani. Chce się ograniczyć tylko do orala w zabezpieczeniu na zasadzie byłem zobaczyłem wiem jak mniej wiecej jest. Seks odpada na pierwszy raz z taka osoba. Z tym trzeba poczekać aż znajdę swoją kobiete. Jestem raczej zdecydowany jednak chciałbym wiedzieć co inni sądzą o takiej sytuacji

Masz dopiero 21 lat -- szukaj lepiej dziewczyny, a nie kombinuj z prostytucją.
Nie możesz być zbyt chudy -- kobiety nawet wolą miśków niż szczypiorków. Owłosieniem sie nie przejmuj -- niektóre to lubią, a jak się z jakąś pokochasz, to ona będzie Cię kochać tak jak wyglądasz, takim jaki jesteś.

Chcesz iść jeden raz na loda aby zobaczyć jak to jest? Bez sensu... To tak jakby ktoś kto nigdy nie był w restauracji powiedział "pójdę na zupę do restauracji i zobacze jak jest". Nie dość, że zobaczy tylko jedną restaurację, to spróbuje tylko jedno danie. Wniosek? Nic nie będzie dlaej wiedział. Więc trzeba pójść wiele razy do restauracji, aby mniej więcej wyrobić sobie zdanie na czym ta impreza polega.

Przypakuj trochę i szukaj dziewczyny -- taka jest moja rada dla Ciebie.

4,606 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-04-07 00:03:32)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Odpowiadając zbiorczo marcopolo80, Martianin, truskaweczka. Oczywiście najlepiej być zdrowym, bogatym i szczęśliwym, ale w życiu nie ma tak łatwo. Tak samo ze zdradą -- nie można jej całkowicie kwalifikować jako totalnego zła. Znam kobiety, które zdradzają, znam takie co nie zdradzą nigdy. Życie kazdej jest inne, moralność każdej jest inna. Czasami bycie wiernym jest w hirerarchii wartości tak wysoko, że zachwanie wierności, dotrzymanie przysięgi niszczy szczęście ludzi, którzy są sobie wierni ("mój mąż to drań, ale chociaż wierny", "bardzo cierpię w małżeństwie, jestem nieszczęśliwa, ale nie zdradziłam", itd) -- wierność jest ważniejsza niż bycie szczęśliwym razem, szczęśliwe życie razem.  Są związki, gdzie występowały zdrady -- związki szczęsliwe, a zdrady albo się ujawniły, albo pozostały tajemnicą. Są związki, gdzie przysięga jest zachowana, ale związki zgniłe w środku, obumarłe...


PS. post pod postem bo nie mozna edytowac jak data sie zmieniła.

4,607 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-07 01:58:11)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:

Czasami bycie wiernym jest w hirerarchii wartości tak wysoko, że zachwanie wierności, dotrzymanie przysięgi niszczy szczęście ludzi, którzy są sobie wierni ("mój mąż to drań, ale chociaż wierny", "bardzo cierpię w małżeństwie, jestem nieszczęśliwa, ale nie zdradziłam", itd) -- wierność jest ważniejsza niż bycie szczęśliwym razem, szczęśliwe życie razem.  Są związki, gdzie występowały zdrady -- związki szczęsliwe, a zdrady albo się ujawniły, albo pozostały tajemnicą. Są związki, gdzie przysięga jest zachowana, ale związki zgniłe w środku, obumarłe...

Gary, masz dużo racji. Ludzie całymi latami się ze sobą męczą bez sensu kompletnie, czasem jeszcze, za tym, że w ogóle są razem potrafią użyć jako argumentu dzieci. Mam znajomą, która mi powiedziała, że jej rodzice rozwiedli się dopiero, gdy wyniosła się na studia. Do tego czasu w domu było piekło, bo jej starzy się nie znosili.
Pytanie - dlaczego się nie znosili.

Związek z kobietą opiera się dla mnie na fizycznej, cielesnej bliskości. Wszystko co mnie z moją kobietą łączy na tej platformie się zasadza. Bez niej to jest przyjaźń co najwyżej. Kocham, podziwiam babę, chcę na nią patrzeć, chcę jej dotykać, i chcę ją mieć. Czym bardziej chcę ją mieć tym bardziej kocham. Jeśli to się NIE dzieje, to związek przeżywa kryzys. A z czasem wszystko szlag trafia.

Teraz - jeśli jestem w związku i zacznę się fascynować nową kobietą, to odbędzie się to kosztem potencjału platformy pt. "bliskość?, na której póki co stoimy moja partnerka i ja. Jeśli posunę się dalej i zdradzę swoją kobietę, to część tej platformy zniknie spod stóp mojej kobiety i przemieści się w stronę tej nowej laski, bo za seksem zwykle idzie zaangażowanie. Jeśli zrobię to po raz kolejny, więcej tej "bliskości" pójdzie w stronę nowej relacji.

Z czasem niewiele albo nic już nie zostanie z bliskości w starym związku. Wtedy zaczniemy się męczyć. Kobieta będzie czuła, że gdzieś odpłynąłem, bo tak będzie - "już jej tak nie chcę"="już jej tak nie kocham". Codzienny stres i problemy sprawę dopełnią. Nie gramy już do jednej bramki tylko każdy do swojej.

Jasne, że można się po drodze zatrzymać, zdradzić parę razy i powiedzieć sobie dość. Ale czy za chwilę nie będziesz chciał zrobić tego znowu? A potem znowu? Czy za 10 lat będziesz mógł patrzeć na swoją kobietę, jak na najbliższą Ci osobę? I jak to będzie wyglądało?

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że związki - jak to nazwałeś - zgniłe w środku, mogą mieć również taką genezę.

4,608

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ale wiesz że po jakimś czasie namiętność i pociąg fizyczny do drugiej osoby przygasa? Jeżeli zgaśnie to co wtedy zostanie tobie? Właśnie przyjaźń wspólne pasje i podobne poglądy są wstanie przezwyciężyć trudności, i dzięki temu ludzie są w stanie przejść razem przez swoje życie.

4,609

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Revenn napisał/a:

Ale wiesz że po jakimś czasie namiętność i pociąg fizyczny do drugiej osoby przygasa? Jeżeli zgaśnie to co wtedy zostanie tobie? Właśnie przyjaźń wspólne pasje i podobne poglądy są wstanie przezwyciężyć trudności, i dzięki temu ludzie są w stanie przejść razem przez swoje życie.

Ale wiesz to, bo tak miałeś?

4,610 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-04-07 02:43:13)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

No tak Gary wierność nie jest jedyną wartością. Warto dbać o swoje poczucie wartości, właśnie, by nie prezentować myślenia "Jest mi z nim niedobrze, ale chociaż jest wierny". No bo wiadomo, że wtedy to też niedobrze, jeśli ogólnie jest się nieszczęśliwym. A jak ktoś zdradził, ale żałuje, widzimy, że tego nie zrobi więcej i ogólnie nam dobrze razem, to rozumiem, że można pomyśleć o wybaczeniu, o ile ktoś potrafi, bo wiadomo, że to nie jest łatwe. A jeśli ktoś zdradza wiele razy, to moim zdaniem za bardzo nie ma z tą osobą być, bo dla mnie wtedy wyklucza się, by ta osoba nas kochała, skoro ciągle to powtarza wiedząc, że nas to boli i że okłamuje np, że jest już uczciwa i tak nie jest. Wydaje mi się, że często ludzie ze starszych pokoleń mówili "Ma swoje wady, ale chociaż nie zdradza". No że nie byli szczęśliwi, ale uważali, że skoro nie zdradza czy nie bije swojej kobiety, to jest "trzeba" z nim być. Takie mogło być myślenie chyba, z tego co kiedyś słyszałam. Teraz niektórzy też takie mają, ale raczej to wynika bardziej chyba z braku pewności siebie. Dla mnie jest wiele wartości potrzebnych, by związek był dobry, tzn takich najważniejszych to raczej parę i każda z nich jest ważna, wierność nie jest jedyną, ale jest w nich też i też uważam ją za ważną. Zgadzam się z Otisem, że niewierność to też oddalanie się od partnera. No i jest to też właśnie postępowanie wbrew temu co sobie obiecywało. No i wiadomo, zdradzić raz źle, ale też inaczej niż wiele razy. Jesteśmy uprzywilejowani, bo posiadamy rozum, wolną wolę, więc warto o tym pamiętać, no bo np potem tłumaczenie się "stało się", "tak wyszło" w przypadku zdrady jest słabe, pokazuje jak ktoś nie umie brać odpowiedzialności za swoje czyny.

4,611 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-07 03:15:50)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
truskaweczka19 napisał/a:

Zgadzam się z Otisem, że niewierność to też oddalanie się od partnera. No i jest to też właśnie postępowanie wbrew temu co sobie obiecywało.

W sumie to mam w nosie, co sobie ludzie obiecują. Ciągle sobie coś obiecują. I sobie i innym. W styczniu na siłownię nie ma co iść, bo jest wysyp tych co sobie obiecali na sylwestra ?wziąć się za siebie?. A w lutym już pustki. Co roku, kurde.

A już od wszelkich obietnic i deklaracji to my faceci jesteśmy mistrzami. Może dlatego, że od małego więcej rozrabiamy i ciągle musimy przyrzekać, że więcej czegoś nie zrobimy. Szklanki, zasłony, raz łóżko podpaliłem, dziurę w nowym stole w kuchni, okno jabłkiem sąsiadce. A potem ?obiecuję, że już więcej tego nie zrobię? smile

Nie chodzi też o to, czy ja się boję, że zdrada wyszłaby na jaw. Chodzi o to, że nie dałbym rady nigdzie dociągnąć z osobą, z którą mnie niewiele łączy. Piekło na ziemi.

- ?O której wrócisz??
- ?A dlaczego pytasz??
- ?Już nie ważne?.
- "Jak nie ważne to po co pytasz".

etc.

4,612 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-04-07 03:33:07)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Mnie w zdradzie jakoś nie rusza sam aspekt fizyczny, bo chyba nie jestem tak terytorialna. Natomiast zdrada jest dla mnie jednym z przejawów nielojalności. Czego jak czego, ale nielojalności nie zniosę i nie toleruję. To nawet nie chodzi o jakiś idealizm, bo ja mam dość giętki kręgosłup moralny, ale w kilku kwestiach jestem nieustępliwa. Gdyby facet mnie zdradził, ale przyznał się po wejściu do domu, to byłabym raczej zaskoczona. Może trochę zła, ale na pewno bym nie zerwała (zależy też jakby się wytłumaczył i czy w ogóle jeszcze by mnie kochał). Kazałabym zrobić badania po stosownym czasie i tyle. Natomiast gdyby to się wydało po fakcie i byłabym okłamywana, to spakowałabym się bezwzględnie i nie obchodziłyby mnie tłumaczenia "byłem słabym frajerem, ale to się nigdy nie powtórzy". W tłumaczenia o fajnych związkach mimo zdrady nie wierzę. Widocznie ta osoba nie była w fajnym związku i lubi zadowalać się półśrodkami. Tzn. monotonię i słabnące pożądanie mogę zrozumieć, ale kłamstwa nigdy. W przypadku, gdy seks jest słabszy, oczekuję że facet będzie miał jaja i przyjdzie mi o tym powiedzieć. Wtedy coś się wymyśli. Tym bardziej, że ja nie jestem zamknięta na propozycje instytucji kochanków (wtedy to działa w 2 strony), trójkątów, czworokątów, czy innych kątów. Mogłabym to absolutnie serio rozważyć. A takie tchórzostwo nie jest ani męskie, ani podniecające. Nie dość, że nielojalność, to jeszcze patrzyłabym na takiego faceta jak na frajera i tchórza. Ciężko potem byłoby mi z nim znowu sypiać nie dlatego, że wyobrażałabym go sobie z tą kochanką, ale po prostu ciężko podniecać się facetem, który mnie zniesmacza i który nie jest męski.

4,613 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-04-07 07:18:03)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Otis napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Zgadzam się z Otisem, że niewierność to też oddalanie się od partnera. No i jest to też właśnie postępowanie wbrew temu co sobie obiecywało.

W sumie to mam w nosie, co sobie ludzie obiecują. Ciągle sobie coś obiecują. I sobie i innym. W styczniu na siłownię nie ma co iść, bo jest wysyp tych co sobie obiecali na sylwestra ?wziąć się za siebie?. A w lutym już pustki. Co roku, kurde.

A już od wszelkich obietnic i deklaracji to my faceci jesteśmy mistrzami. Może dlatego, że od małego więcej rozrabiamy i ciągle musimy przyrzekać, że więcej czegoś nie zrobimy. Szklanki, zasłony, raz łóżko podpaliłem, dziurę w nowym stole w kuchni, okno jabłkiem sąsiadce. A potem ?obiecuję, że już więcej tego nie zrobię? smile

Nie chodzi też o to, czy ja się boję, że zdrada wyszłaby na jaw. Chodzi o to, że nie dałbym rady nigdzie dociągnąć z osobą, z którą mnie niewiele łączy. Piekło na ziemi.

- ?O której wrócisz??
- ?A dlaczego pytasz??
- ?Już nie ważne?.
- "Jak nie ważne to po co pytasz".

etc.

No dla mnie to jest ważne. Sama sobie czasem coś obiecam i nie dotrzymam, staram się nad tym pracować, no ale gorzej dla mnie, jak zawiodę bliską osobę, bliscy są dla mnie ważni. Oczywiście nie przesadzam z tym i nie zapominam też o sobie. Daję, ale też biorę i nie mam z tym za bardzo problemu, ale no dla mnie aspekt tego też, że obiecałam coś bliskiej osobie i chcę tego dotrzymać też jest ważny. Po prostu jestem lojalna, uczciwa, szczera też, nie umiem nawet za bardzo kłamać. Natomiast aspekt oddalania się też rozumiem, bo owszem wtedy i oddalanie się od siebie jest.

---------------

Cslady, Ja tu mam trochę inaczej, bo trójkąta itp sobie nie wyobrażam, nie mogłabym na to patrzeć ani sama brać udziału, bo seks to dla mnie dwie osoby - tzn w moim łóżku, bo jak ktoś robi inaczej, to nie widzę nic złego. Sama bym nie mogła po prostu. Niemniej, w samej zdradzie też bardziej bolałoby mnie okłamywanie, więc również, gdyby przyznał się szybko, to mogłabym może pomyśleć o wybaczeniu. Jeśli jednak, by okłamywał, to ciężej, ponieważ fakt okłamania gorszy, to prawda i wtedy zwłaszcza, gdyby okazało się, że ta zdrada była dawno, to tym bardziej byłoby trudne. No albo gdyby wyszło na jaw przypadkiem. Wtedy nie byłoby pewności czy w innych kwestiach też nie kłamał. Często mówią, że jak jednorazowa zdrada, to żeby lepiej przemilczeć, jak wie się, że się żałuje i tego już nie zrobi. Może nie wyjść na to jaw, być może, ale naprawdę źle bym się czuła, nawet jakbym usłyszała, że to był raz, ale znowu, skoro by kłamał, to nie miałabym pewności czy naprawdę tak było i czy mogę wierzyć. No a wielu ludzi też nie toleruje u siebie trójkątów, więc też znowuż to, że ja bym nie umiała nie jest takie wyjątkowe, sporo osób tak ma.

No i jest tak, że można być wiernym, tutaj faceci może mają ciężej przez biologię, ale ok, jestem kobietą, ale myślę, że biologia nie musi nimi sterować, no jasna sprawa w sumie. No i oczywiście rozmawiając na bieżąco można mieć fajne życie seksualne w związku, nie trzeba myśleć o zdradzie, to po prostu wybór. No albo nie tyle pomyśleć, bo przecież myśli to jeszcze nie to samo co czyn, tyle, że nie trzeba zrobić. W pewnych kwestiach mam idealistyczne myślenia, chociaż wiem też, że niektórzy zdradzają. Z tym, że no wiadomo z tym, że nie każdy zdradza to też znowuż raczej nie taki idealizm. No i mamy prawo wymagać to co sami dajemy, czyli w moim przypadku uczciwość, lojalność. No i były mnie zdradził,no i ogólnie jednak nie pasowaliśmy do siebie, więc tutaj też całokształt nie był zbyt dobry (pierwszy związek, ja 15 lat miałam jak zaczęłam z nim być itp) ja jego nigdy nie zdradziłam, ale i tak wiedziałam, że nie każdy jest taki sam, obecnemu facetowi też jestem oddana, to dla mnie też ważne, tak samo jak inne aspekty związku.

4,614

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ja uważam, że jak związek się psuje to się o tym rozmawia, a nie idzie do kochanki. Bo czy seks z kochanką rozwiązuje problemy w związku? Jeśli ktoś nie potrafi odnaleźć nic innego niż dobry seks w związku to się do niego nie nadaje i najlepiej, żeby z nikim się na stałe nie wiązał. Pamiętaj tylko że kiedyś biologia zwolni i chuć się zatrzyma, wtedy docenisz, że być z drugą osobą to nie tylko seks. Że to życie codzienne, rozmowy, wspólne śniadanie, kolacja, wypady. Seks jest ukoronowaniem dobrego związku. Owszem, obie osoby muszą być do siebie seksualnie dopasowane. Ja przecież od początku mówię, że seks jest dla mnie bardzo ważny, ale gdyby nie sprawiał mi przyjemności, to nigdy z taką osobą bym na ślubnym kobiercu nie stanął i rozstał się zanim powiedział tak. Człowiek aktywnie seksualne, otwarty nie staje się z dnia na dzień oziębły (chyba że jakaś choroba) i jak kłoda, więc to dopasowanie wychodzi w zasadzie na samym początku związku. A że niektórzy w taki związek się ładują licząc, że partner się zmieni? Może i się zmienia, ale jakiś promil. Pociąg seksualny wynika z pewnego profilu hormonalnego, które w zasadzie nie da się zmienić. Jak ktoś jest aseksualny to aseksualny będzie i nagle się bogiem seksu nie stanie.
Sprawa nr 2. Kacerz są dwie sprawy. Po pierwsze część osób traktuje seks wyłącznie fizycznie i dla nich nie ma znaczenia uczucie, a wyłącznie np. wygląd osoby z którą uprawiają seks. Taka osoba może więc czerpać dużą satysfakcję z seksu z prostytutką. Ale jest drugi biegun, na którym jestem ja. Seks jest nierozerwalnie związany z uczuciem i nie miałbym satysfakcji z seksu z osobą, której nie kocham do której nie żywię żadnych uczuć, bez względu na to jak by wyglądała (wiem, bo próbowałem). Ja największą satysfakcję i największy stan podniecenia osiągam, kiedy sprawiam kobiecie ogromną przyjemność. Kiedy obserwuję jej ruchy, zachowanie, gesty, kiedy mówi, żebym robił to mocniej, głębiej itd. Sam fakt, tego, że prostytutka robi to za kasę i bez żadnych uczuć powoduje, że nie osiągnął bym tam żadnej satysfakcji. Tu jest też ważny punkt moim zdaniem. Dlatego ja poza małżeństwem nie osiągnąłbym satysfakcji żadnej, bo nie uprawiałbym go z osobą którą kocham (no chyba, że już bym żony nie kochał, ale wtedy bym jej o tym powiedział i byśmy się rozstali, bo my rozmawiamy o kryzysach i wątpliwościach). To w gruncie rzeczy jest dość proste.

4,615 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-04-07 09:26:01)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Revenn napisał/a:

Ale wiesz że po jakimś czasie namiętność i pociąg fizyczny do drugiej osoby przygasa? Jeżeli zgaśnie to co wtedy zostanie tobie? Właśnie przyjaźń wspólne pasje i podobne poglądy są wstanie przezwyciężyć trudności, i dzięki temu ludzie są w stanie przejść razem przez swoje życie.

U mnie po kilkunastu latach bycia razem nic nie przygasa. Wręcz przeciwnie. Seks, dotyk, bliskość fizyczna to podstawa związku.

Zdrady zdarzają się nawet w dobrych małżeństwach. Zdrady zdarzają się nie tylko z tego powodu, że w małżeństwie jest problem -- ktoś idzie na seks z inną osobą, bo tak wybrał, bo tak chciał, bo się zakochał/zauroczył/pożądał i poszedł za tym głosem.

Seks z prostytutką jest bez uczuć, ale seks ze znajomą prostytutką jest jak ze znajomą, a czasem jak z kochanką.


truskaweczka napisał/a:

A jeśli ktoś zdradza wiele razy, to moim zdaniem za bardzo nie ma z tą osobą być, bo dla mnie wtedy wyklucza się, by ta osoba nas kochała, skoro ciągle to powtarza wiedząc, że nas to boli i że okłamuje np, że jest już uczciwa i tak nie jest.

Znałem dziewczynę ze związku otwartego -- oni się kochali, zatem zdrada (bo chyba rozumiemy ją jako seks z kimś innymi niż kochamy), nie wyklucza kochania osoby z którą się żyje. Również znałem/znam kobiety, które kochały dwóch facetów.

Twierdzę że oczywiście najlepiej jak małżeństwo jest w sobie zakochane przez wiele lat, mają super seks, zaufanie, miłość, wierność.... aaaalleee życie nie zawsze jest takie proste. Czasem po prostu jest inaczej niż ten ideał, co nie znaczy że jest źle i małżeństwo trzeba zerwać.

Posty [ 4,551 do 4,615 z 7,263 ]

Strony Poprzednia 1 69 70 71 72 73 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024