Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Strony Poprzednia 1 98 99 100 101 102 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6,436 do 6,500 z 7,263 ]

6,436

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A dlaczego miałby nie pomóc?
Widocznie jest w Tobie coś, co te 100 kobiet jakoś odrzuca. I nie bierz tego teraz jako pocisk w Twoją stronę, ale może po prostu wysyłasz podświadomie sygnał "jestem od Was lepszy"? Albo coś w tym stylu?

No skoro na 100 losowych kobiet 100 nie chce się ze mną spotkać no to chyba coś tutaj grubszego jest niż brak jakiegoś terapeuty, prawda? może niepełnosprawność?

Lady Loka napisał/a:

Nie masz przyjaciółek? Dobrych koleżanek, które mogłyby Ci pomóc? Masz jakieś bliskie znajome płci żeńskiej?

Zero

Mordimer napisał/a:

Terapia nie pomoże gdy jest się nieatrakcyjnym wizualnie dla kobiet. Prawda Rumunski_Zolnierz ?

Wydaje mi się, że jakiś sens jest w tym zdaniu.

A ja myślę, że problem leży właśnie w tym, że masz zerowe kontakty z płcią przeciwną. Najpierw zdobądź jakieś koleżanki, poszerz grupę znajomych, naucz się przebywać i rozmawiać z kobietami, a potem szukaj sobie partnerki. Bo skoro nie masz żadnej koleżanki to coś jest mocno nie tak.

Spotykałam się z facetem, który miał protezę oka i dziwne kontury twarzy po chorobie, a jak się spotykaliśmy to był jeszcze przed operacjami.
Nie przeszkadzało mi to zupełnie w niczym, bo się z nim dało normalnie pogadać. Nie był zafiksowany na tym, że kobiety są be, a niepełnosprawność wyklucza go z życia. Ba, on grał w spoty zespołowe mając jedno oko. Da się? Da się, tylko trzeba troszeczkę chcieć.

Zobacz podobne tematy :

6,437

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lady Loka napisał/a:

A ja myślę, że problem leży właśnie w tym, że masz zerowe kontakty z płcią przeciwną. Najpierw zdobądź jakieś koleżanki, poszerz grupę znajomych, naucz się przebywać i rozmawiać z kobietami, a potem szukaj sobie partnerki. Bo skoro nie masz żadnej koleżanki to coś jest mocno nie tak.

Niekoniecznie chociaż brak obycia na pewno mu nie pomaga. Ja mam świetne kontakty z kobietami, lubię je i jestem lubiany. Mimo to na polu związkowym i seksualnym od bardzo, bardzo dawna - zero.

6,438

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lady Loka napisał/a:

A ja myślę, że problem leży właśnie w tym, że masz zerowe kontakty z płcią przeciwną. Najpierw zdobądź jakieś koleżanki, poszerz grupę znajomych, naucz się przebywać i rozmawiać z kobietami, a potem szukaj sobie partnerki. Bo skoro nie masz żadnej koleżanki to coś jest mocno nie tak.

No ja przez całe życie tak naprawdę nie miałem koleżanki, przecież nie będę nikogo zmuszał żeby się ze mną kolegował smile
Poszerzam grupę znajomych, poznałem nawet jakieś tam dziewczyny (Zajęte) no ale przecież nie będę zagadywał jakoś specjalnie zajętych kobiet bo w zęby można zarobić.

Nie uważam aby nieposiadanie nawet jednej koleżanki było jakieś nie tak, całe życie tak praktycznie miałem i jakoś idzie się nawet przyzwyczaić. W ogóle termin posiadanie koleżanki jest dla mnie jakiś straszny nienaturalny i dziwny, zupełnie sprzeczny z moim życiem.

A... z kobietami potrafię rozmawiać np. w pracy itp. no ale wiadomo praca pracą a życie prywatne to co innego.

6,439 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-24 21:53:54)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Niestety, ale drodzy koledzy i koleżanki - Tutaj porozumienia nie będzie.
Syty, głodnego nie zrozumie.

Wybacz Lady Loka, co mi po koleżankach, których mam masę, skoro poza koleżeńska relacja, żadna nie jest czymś więcej zainteresowana? To już raczej nie ten wiek, żeby latać i ludzi poznawać.
To normalne, że kiedy lata lecą, a człowiek widzi, że dookoła inni czują do siebie pożądanie, zainteresowania to coś we wnętrzu szlag trafia, bo jednak coś jemu brakuje.
Mimo polepszenia swojego życia, poprawienia charakteru, ciała i pozycji, dalej mamy szambo. Naprawdę większość facetów nie ma ochoty być przyjaciółką z penisem.

6,440

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A ja myślę, że problem leży właśnie w tym, że masz zerowe kontakty z płcią przeciwną. Najpierw zdobądź jakieś koleżanki, poszerz grupę znajomych, naucz się przebywać i rozmawiać z kobietami, a potem szukaj sobie partnerki. Bo skoro nie masz żadnej koleżanki to coś jest mocno nie tak.

No ja przez całe życie tak naprawdę nie miałem koleżanki, przecież nie będę nikogo zmuszał żeby się ze mną kolegował smile
Poszerzam grupę znajomych, poznałem nawet jakieś tam dziewczyny (Zajęte) no ale przecież nie będę zagadywał jakoś specjalnie zajętych kobiet bo w zęby można zarobić.

Nie uważam aby nieposiadanie nawet jednej koleżanki było jakieś nie tak, całe życie tak praktycznie miałem i jakoś idzie się nawet przyzwyczaić. W ogóle termin posiadanie koleżanki jest dla mnie jakiś straszny nienaturalny i dziwny, zupełnie sprzeczny z moim życiem.

A... z kobietami potrafię rozmawiać np. w pracy itp. no ale wiadomo praca pracą a życie prywatne to co innego.

Zgadzam się. Nigdy nie daj sobie wmówić, że coś z tobą jest nie tak bo nie masz żadnej koleżanki. Ja też nie mam a miałem kiedyś masę. Zawsze interesowały się mną tylko wtedy gdy byłem do czegoś potrzebny a tak to w dupie mnie miały. Dałem sobie spokój z takimi koleżankami. Zresztą z kumplami było podobnie. Ludzie to egoiści i widzą tylko czubek własnego nosa a twój los tak naprawdę nikogo nie obchodzi. Nie sugeruj się takim negatywnym wartościowaniem bo tego na forum jest pełno. Ważne aby to ludzie grali w twoją grę. Nigdy na odwrót. Im ciekawsze będziesz miał życie tym więcej uwagi będziesz przykuwał. A wtedy to ty będziesz wybierał z kim jak i gdzie. wink Nie pozwól aby przypięto tobie łatkę desperata koniarza co ciągle lata za kobietami i nic z tego nie ma. Tacy są odsiewani.

6,441

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

W przypadku Rumuńskiego uważam, że problem leży w całkowitym braku kontaktu z płcią przeciwną. I tutaj będę się upierać, bo prawda jest taka, że im więcej luzu w kontaktach z kobietami tym większe szanse, Trudno znaleźć kogoś, jak się nie ma kontaktu z ludźmi.

A co do reszty, życie nie jest, nie było i nie będzie sprawiedliwe. Czasami trzeba się dużo nachodzić, naklikać i nastarać, żeby ta druga osoba się pojawiła.
Lucek, jesteśmy rówieśnikami, a ja nowych ludzi poznaję cały czas i nie uważam, żebym była na to za stara. Zresztą im więcej ludzi poznajesz, tym większe szanse na poznanie tej jedynej.
Czasami trzeba po prostu wyluzować i przestać szukać i przychodzi samo. Czasami trzeba się pogodzić z tym, że już nie przyjdzie. Ale to nie w wieku prawie 30 lat tongue prawda jest taka, że parcie na posiadanie kobiety się wyczuwa bardzo, bardzo szybko. I równie szybko się od tego ucieka. Potraficie przeżyć jeden dzień sami za sobą bez jęczenia o to, że nie macie z kim uprawiać seksu? A tydzień? A miesiąc?
Bo jak zrzucicie wszystkie Wasze obecne oczekiwania na jakąś kobietę, to ona tego nie wytrzyma psychicznie.

6,442 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-24 22:13:46)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lady Loka napisał/a:

W przypadku Rumuńskiego uważam, że problem leży w całkowitym braku kontaktu z płcią przeciwną. I tutaj będę się upierać, bo prawda jest taka, że im więcej luzu w kontaktach z kobietami tym większe szanse, Trudno znaleźć kogoś, jak się nie ma kontaktu z ludźmi.

A co do reszty, życie nie jest, nie było i nie będzie sprawiedliwe. Czasami trzeba się dużo nachodzić, naklikać i nastarać, żeby ta druga osoba się pojawiła.
Lucek, jesteśmy rówieśnikami, a ja nowych ludzi poznaję cały czas i nie uważam, żebym była na to za stara. Zresztą im więcej ludzi poznajesz, tym większe szanse na poznanie tej jedynej.
Czasami trzeba po prostu wyluzować i przestać szukać i przychodzi samo. Czasami trzeba się pogodzić z tym, że już nie przyjdzie. Ale to nie w wieku prawie 30 lat tongue prawda jest taka, że parcie na posiadanie kobiety się wyczuwa bardzo, bardzo szybko. I równie szybko się od tego ucieka. Potraficie przeżyć jeden dzień sami za sobą bez jęczenia o to, że nie macie z kim uprawiać seksu? A tydzień? A miesiąc?
Bo jak zrzucicie wszystkie Wasze obecne oczekiwania na jakąś kobietę, to ona tego nie wytrzyma psychicznie.

W przypadku narzekania to racja, bo i taka dziewczyna będzie nie do wytrzymania big_smile

Natomiast z tym luzem to nie zgodzę się. Wbrew pozorom takie myślenie, że "samo przyjdzie" działa w dużej mierze u kobiet, ale nie u mężczyzn.
To jest dobre mówić w liceum, że nie ma się co spieszyć, ale po 25 piątce to już jest wciskanie bajki.

Mimo wszystko same wątki potwierdzają, jaki stosunek mają panie do gości bez powodzenia - "Dziwne" wink
Wiadomo, że nie wszystkie kobiety tak sądzą, ale jednak to już ostra krytyka i selekcja leci.

6,443

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Mordimer napisał/a:

Zgadzam się. Nigdy nie daj sobie wmówić, że coś z tobą jest nie tak bo nie masz żadnej koleżanki. Ja też nie mam a miałem kiedyś masę. Zawsze interesowały się mną tylko wtedy gdy byłem do czegoś potrzebny a tak to w dupie mnie miały. Dałem sobie spokój z takimi koleżankami. Zresztą z kumplami było podobnie. Ludzie to egoiści i widzą tylko czubek własnego nosa a twój los tak naprawdę nikogo nie obchodzi. Nie sugeruj się takim negatywnym wartościowaniem bo tego na forum jest pełno. Ważne aby to ludzie grali w twoją grę. Nigdy na odwrót. Im ciekawsze będziesz miał życie tym więcej uwagi będziesz przykuwał. A wtedy to ty będziesz wybierał z kim jak i gdzie. wink Nie pozwól aby przypięto tobie łatkę desperata koniarza co ciągle lata za kobietami i nic z tego nie ma. Tacy są odsiewani.

No ja też podobnie uważam.
Po co mi stado koleżanek, które tylko chciały ode mnie notatki albo inne zeszyty a tak to nara? w ogóle takie znajomości nie są mi potrzebne.
Ja całe szczęście kolegów mam w miarę normalnych, jakoś nie próbują mnie na nic naciągnąć, tylko kulturalnie sobie razem spędzamy czas.
Nie ma nic gorszego niż biegać latami za jakimiś tam dziewczynami bez większych skutków, człowiek się tylko frustracji nałapie a wyjdzie gorzej jak Zabłocki na mydle.

Lady Loka napisał/a:

W przypadku Rumuńskiego uważam, że problem leży w całkowitym braku kontaktu z płcią przeciwną. I tutaj będę się upierać, bo prawda jest taka, że im więcej luzu w kontaktach z kobietami tym większe szanse, Trudno znaleźć kogoś, jak się nie ma kontaktu z ludźmi.

Ja już pisałem we wcześniejszych postach, że ja mam kontakt z płcią przeciwną.
Jak już wspominałem w pracy jestem w stanie swobodnie rozmawiać ze współpracowniczkami, bez większych stresów, z uśmiechem i humorem.
Ale to są współpracowniczki, z którymi dzielę obowiązki służbowe a nie prywatne koleżanki - to jest ogromna różnica.
Zresztą nawet dosłownie wszystkie kobiety na moim oddziale są zajęte, a te które nie są podchodzą już pod wiek emerytalny, czyli nie moje widełki wiekowe.
Tak więc podsumowując, czuje się swobodnie w kontaktach z ludzmi, facetami i kobietami - tylko po prostu tych koleżanek brak smile

6,444

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie powinno się traktować kobiet jak innego gatunku, który jedyne co może zaoferować to seks albo wyższe uczucia. Jak brały od Ciebie notatki to trzeba było brać i od nich. Naprawdę, można z nimi się kolegować i przyjaźnić. O zgrozo!

Co nie zmienia faktu że niektórzy większych przywilejów u kobiet nie mieli, nie mają bądź nie będą mieli. Ale to jest kompletnie inny wątek.

6,445

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lady Loka napisał/a:

Czasami trzeba po prostu wyluzować i przestać szukać i przychodzi samo. Czasami trzeba się pogodzić z tym, że już nie przyjdzie. Ale to nie w wieku prawie 30 lat tongue prawda jest taka, że parcie na posiadanie kobiety się wyczuwa bardzo, bardzo szybko. I równie szybko się od tego ucieka. Potraficie przeżyć jeden dzień sami za sobą bez jęczenia o to, że nie macie z kim uprawiać seksu? A tydzień? A miesiąc?

Właśnie choćby dlatego ktoś taki może zacząć chodzić do panienek z ogłoszeń towarzyskich, skoro nie ma innego wyjścia. Właśnie to nierzadko może spowodować, ze spadnie parcie na "posiadanie kobiety", uprawianie z nią seksu. Spadnie desperacja, zniknie presja prawictwa i uciekających lat młodości. Taki ktoś też może się już odblokować, przestać się "bać nieznanego", nabrać trochę poczucia pewności. Nie jeden facet, który teraz nie ma problemów z powodzeniem u płci przeciwnej, zaczynał kiedyś właśnie w ten sposób. Miałem znajomego, który kiedyś miał poważny problem z tym oraz ciśnienie na kobiety i seks z nimi, który w ten sposób sobie pomógł.
Naprawdę, nie we wszystkim psycholog pomoże.

Lady Loka napisał/a:

Skoro nawet mega nieatrakcyjnych facetów widzi się na ulicy z partnerkami, to jednak obstawiałabym, że dużo zależy od podejścia i charakteru.

Też takich widziałem i kilku z nich nawet znam. Ale co jest ich cechą wspólną?
Otóż ich kobiety zwróciły na nich uwagę dopiero niedaleko przed 40 rokiem życia albo i po 45-50tką. Były to oczywiście kobiety po związkach(nie rzadko z dzieckiem z poprzedniego związku) bądź takie, które się w młodości "wyszalały" z innymi, podczas gdy ci faceci byli po prostu sami. Czyli inaczej tłumacząc, były to kobiety, które wcześniej wolały innych, a teraz z racji wieku i co za tym idzie - spadku swojej "wartości na rynku matrymonialnym", dopiero teraz zainteresowały się takimi facetami(których wcześniej bez wątpienia by olały) bardziej ze względu na to, że np. ma pracę, mieszkanie czy z jakichkolwiek innych korzyści socjalno-bytowych.
Serio? To ja serdecznie dziękuję bardzo za takie kobiety.
Oczywiście każdy ma prawo postępować jak uważa, tak samo jak i ci faceci. Cóż... ich sprawa.

Tylko nie pisz mi przy tym, że taki nie mający powodzenia 25-30 letni prawiczek zamiast iść do "profesjonalistki", to powinien czekać w cnocie i celibacie do 40-50'tki na w/w kobiety, gdyż nie mam najmniejszej ochoty na kiepskie żarty.

Resztę nie muszę dodawać ani rozpisywać się, gdyż Rumunski_Zolnierz, Lucyfer666, oraz Mordimer napisali wystarczająco na ten temat.

6,446 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-06-25 05:22:38)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jeżeli ja proponuję 100 kobietom spotkanie
i na 100 kobiet zgadza się równe zero
To co pomoże terapia czy psycholog? bardzo proszę o wyjaśnienie bo nie rozumiem.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jak ktoś nie jest w stanie przez całe życie zorganizować sobie normalnego, związku czy kobiety to taki ktoś niby nie ma mieć prawa do czegoś takiego zwyczajnego jak seks?
Ja przez kilka lat szukałem kobiety bez jakiegokolwiek skutku, przez kilka lat, będzie to już prawie 6 lat, zmarnowane bo kompletnie nic a nic z tego nie wyszło, jak nie byłem w związku tak i nie jestem, bite 6 lat a potem rozmawiam z rówieśnikami i co 4 miesiące przedstawiają mi swoją nową dziewczynę bo zmieniają jak rękawiczki a ja przez tyle lat nie mogłem.

A wystarczyło po prostu pójść do prostytutki i te wszystkie lata stracone na szukanie przebiegłyby w inny sposób, jeny jaki ja głupi byłem.

Rumunski_Zolnierzwink jak widać, ich związki też nie były stabilne, też nie radzili sobie z różnymi rzeczami, jeśli po kilku miesiącach następowały zmiany.

6,447

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
X77 napisał/a:

Tylko nie pisz mi przy tym, że taki nie mający powodzenia 25-30 letni prawiczek zamiast iść do "profesjonalistki", to powinien czekać w cnocie i celibacie do 40-50'tki na w/w kobiety, gdyż nie mam najmniejszej ochoty na kiepskie żarty.

Czytaj ze zrozumieniem.
Nigdzie nie napisałam, że powinni czekać w cnocie do 50tki.
Napisałam tylko, że prostytutka nie rozwiąże ich problemów. No chyba, że kogoś będzie zadowalało wynajmowanie prostytutki na wakacje wink

6,448 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-25 10:31:28)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lady Loka napisał/a:
X77 napisał/a:

Tylko nie pisz mi przy tym, że taki nie mający powodzenia 25-30 letni prawiczek zamiast iść do "profesjonalistki", to powinien czekać w cnocie i celibacie do 40-50'tki na w/w kobiety, gdyż nie mam najmniejszej ochoty na kiepskie żarty.

Czytaj ze zrozumieniem.
Nigdzie nie napisałam, że powinni czekać w cnocie do 50tki.
Napisałam tylko, że prostytutka nie rozwiąże ich problemów. No chyba, że kogoś będzie zadowalało wynajmowanie prostytutki na wakacje wink

Ale nikt nie napisał, że prostytutka to rozwiązanie problemów. To ot w minimalnym stopniu zaspokojenie podstawowej potrzeby biologicznej i nic więcej.

6,449

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Jeszcze tu jesteście?
Jak ktoś chce iść do agencji to niech idzie, jak nie to nie, mi tam wszystko jedno.
Tylko niech ma świadomość, ze rozładuje się jedynie fizycznie i tyle.
Jak ktoś szuka związku i tego aby się nauczyć "obchodzić" z kobietami emocjonalnie i nauczyć budować więzi - niech się tego po agencji nie spodziewa.

Jeszcze jedno mnie naszło, nie wyobrażam sobie, aby jakiś obcy facet mnie dotykał, a co dopiero coś więcej.
Panowie, a nie przeszkadza Wam, ze tam w pokoju będzie zupełnie obca kobieta, o której nic nie wiecie, nie znacie jej, to moze nawet będzie czyjaś matka, czy dziewczyna. Może singielka.
Nie będziecie wiedzieli nawet jakie lubi filmy, co lubi jeść, ani jakie rzeczy ją interesują, czy ma rodzeństwo, co robi jak jest smutna, a co jak szczęśliwa?

6,450

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
rossanka napisał/a:

Jeszcze tu jesteście?

Tak łatwo się nas nie pozbędziesz tongue

rossanka napisał/a:

Panowie, a nie przeszkadza Wam, ze tam w pokoju będzie zupełnie obca kobieta, o której nic nie wiecie, nie znacie jej, to moze nawet będzie czyjaś matka, czy dziewczyna. Może singielka.
Nie będziecie wiedzieli nawet jakie lubi filmy, co lubi jeść, ani jakie rzeczy ją interesują, czy ma rodzeństwo, co robi jak jest smutna, a co jak szczęśliwa?

Czym to się różni od np. ONS po imprezie, gdzie alkohol wziął górę nad instynktem. W sumie to niczym poza tym, że za darmo.
Jeżeli kogoś taki układ zadowala...

W zasadzie czy parę użytkowniczek na forum same nie rozdziewiczyło się właśnie przez to, że poprosiły albo obcego gościa albo znajomego na jedną akcję? (bo tak też sobie przypomniałem)

W tej kwestii najlepiej, żeby Gary się odezwał - mimo wszystko on korzysta z takich usług i jest w stanie o tym napisać "od środka".

6,451

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Większość seksu dzisiaj działa na takiej zasadzie, ross.

6,452

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
nudny.trudny napisał/a:

Rumunski_Zolnierzwink jak widać, ich związki też nie były stabilne, też nie radzili sobie z różnymi rzeczami, jeśli po kilku miesiącach następowały zmiany.

Ale czy od razu Warszawę odbudowano? a no nie.
Zobacz to tak samo jak z wynalazkami typu samochód czy samolot, to nie jest tak, że raz ktoś stworzył rzecz czy jakąś koncepcję i już chodziła od początku.
Życie polega na metodach prób i błędów, znajomy przez kilka lat zmieniał co 3-4 miesiące dziewczynę aż nagle znalazł taką, z którą najlepiej się dogadywał i przez to na dzień dzisiejszy ma bardzo udany związek (metoda prób i błędów)
Oni próbowali, próbują, wchodzą w związki, zrywają tak długo aż w końcu trafią na ,,tą" dziewczynę i się wszystko układa.
Ja np. jestem dopiero na starcie - nigdy nie byłem w związku to zobacz w porównaniu do nich jak bardzo z tyłu jestem, to tak samo jakby wyścig trwał już 20 okrążeń a ja dopiero szukam samochodu w garażu na start...

X77 napisał/a:

Czyli inaczej tłumacząc, były to kobiety, które wcześniej wolały innych, a teraz z racji wieku i co za tym idzie - spadku swojej "wartości na rynku matrymonialnym", dopiero teraz zainteresowały się takimi facetami(których wcześniej bez wątpienia by olały) bardziej ze względu na to, że np. ma pracę, mieszkanie czy z jakichkolwiek innych korzyści socjalno-bytowych.

Ostatnio dużo o tym myślałem.
Zobacz jak to jest - mamy taką 20 letnią bardzo atrakcyjną dziewczynę ociekającą hormonami i seksem, może mieć dosłownie każdego, spotyka się np. z takimi badboyami, łobuzami, szaleje w młodości na maksa jak się tylko da, przed 30stką już dwu-cyfrowa liczba na liczniku i nagle bach, jakiś gach ją zapładnia, rodzi dziecko i rzuca.
Czyli taka dziewczyna gdy była najbardziej atrakcyjna i pożądana na ,,rynku" seksualno-matrymonialnym spotykała się z łobuzami i chuliganami a jak już bardzo mocno straciła na swoich pierwotnych ,,atutach" (starzenie się, ciąża, dziecko, nie ta cera, np. nadwaga, włosy mniej gęste, zęby mniej bielsze od papierosów itp. itd.) to nagle taka dziewczyna zwraca uwagę na tych cichych i spokojnych kulturalnych mężczyzn - ale gdy była najbardziej seksowna i rozchwytywana to nawet nie splunęłaby na takiego big_smile

Łógiń napisał/a:

Jak brały od Ciebie notatki to trzeba było brać i od nich. Naprawdę, można z nimi się kolegować i przyjaźnić. O zgrozo!

Wiem, że to dziwnie zabrzmi ale od ,,meczów" i ,,gadania o laskach" mam kolegów a nie koleżanki.
Szczerze mówiąc, ja nawet nie chcę mieć koleżanek, po co mi znajome, które połowę swojego czasu będą mi opowiadały o swoich chłopakach?
Ja od nich notatek nie musiałem brać bo wszystko sobie sam organizowałem. Ja nie szukałem koleżanki, której mógłbym sponsorować swoje notatki a szukałem dziewczyny.
Nie szukam zwykłej koleżanki tak jak i nie szukam chłopaka lol
I potem taka koleżanka będzie mi mówić jak to wspaniale spędziła walentynki ze swoim ukochanym, no super mnie to zmotywuje do życia..

Lucyfer666 napisał/a:

W zasadzie czy parę użytkowniczek na forum same nie rozdziewiczyło się właśnie przez to, że poprosiły albo obcego gościa albo znajomego na jedną akcję? (bo tak też sobie przypomniałem)

I właśnie to jest najpiękniejsze.
Jak się czyta tematy na tym forum to naprawdę duża część kobiet ma podejście do seksu jak napisałeś w tym zdaniu.
Czyli zaprosić jakiegoś pierwszego typa na rozdziewiczanie itp.
Poczytaj sobie tematy niektórych dziewczyn to normalnie włos na głowie staje jakie niektóre są ,,wyluzowane" w tematach seksualnych big_smile
Na facebooku był jakiś temat gdzie młode dziewczyny chwaliły się z iloma partnerami spały
Kobiety przed 20 r.ż. miały już dwucyfrową liczbę na koncie.
Tak jak widać niektóre kobiety piszą, że zapraszają jakichś pierwszych lepszych gachów z ulicy na seks (Rozdziewiczenie)
+ do tego masa tematów typu: ,,znamy się tydzień, był już seks a on się nie odzywa"
no ale... Jak Ty pójdziesz raz do prostytutki by zobaczyć co i jak to nagle każda dziewczyna będzie na Ciebie pluła, każda dziewczyna Ci powie, że nie będzie w stanie sobie życia ułożyć z Tobą, że jesteś zakałą męskiego gatunku, żebyś w ogóle spalił się ze wstydu itp.

rossanka napisał/a:

Panowie, a nie przeszkadza Wam, ze tam w pokoju będzie zupełnie obca kobieta, o której nic nie wiecie, nie znacie jej, to moze nawet będzie czyjaś matka, czy dziewczyna. Może singielka. Nie będziecie wiedzieli nawet jakie lubi filmy, co lubi jeść, ani jakie rzeczy ją interesują, czy ma rodzeństwo, co robi jak jest smutna, a co jak szczęśliwa?

Tutaj przyznaję Ci rację w 100%
Mnie też to trochę przeraża, że poszedłbym do takiej prostytutki, gdzie nigdy wcześniej nawet bym jej nie widział na oczy, nie wiem nawet jak ma na imię (pewnie nie poda prawdziwego) do tego kompletnie nic o niej nie wiem, o jej zachowaniu itp.
Aczkolwiek wizja nieuprawiania seksu przez następne 50 lat jest jeszcze bardziej straszna

6,453

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

no ale... Jak Ty pójdziesz raz do prostytutki by zobaczyć co i jak to nagle każda dziewczyna będzie na Ciebie pluła, każda dziewczyna Ci powie, że nie będzie w stanie sobie życia ułożyć z Tobą, że jesteś zakałą męskiego gatunku, żebyś w ogóle spalił się ze wstydu itp.

To nie do końca tak jest. Należy jeszcze rozróżnić czy dany mężczyzna ma być tylko do seksu, czy chce się z nim układać życie. Jeśli to pierwsze, to nie ma to chyba większego znaczenia. Wy macie tak samo - są kobiety, z którymi chętnie się zabawiacie i są takie, z którymi wchodzicie w związki, a jeszcze z innymi się żenicie. Do seksu dobra będzie nawet taka, którą miało już pół miasta, ale pokaż mi faceta, który się z taką ożeni. Tak więc w tej kwestii w pewnym sensie panuje sprawiedliwość.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tutaj przyznaję Ci rację w 100%
Mnie też to trochę przeraża, że poszedłbym do takiej prostytutki, gdzie nigdy wcześniej nawet bym jej nie widział na oczy, nie wiem nawet jak ma na imię (pewnie nie poda prawdziwego) do tego kompletnie nic o niej nie wiem, o jej zachowaniu itp.

To ma dwie strony. Chcąc z kimś stworzyć związek najpierw dwoje ludzi się poznaje, w wyniku czego pojawia się coraz większe pożądanie i wtedy naturalną koleją rzeczy jest seks. Pomijam tutaj relacje, które seksem się zaczynają, bo tak też się przecież zdarza, ale nie o tym mowa. Jeśli z zupełnie obcą osobą tylko uprawiasz seks, to świadomość, że być może nigdy więcej jej nie spotkasz, może być bardzo pomocna przy odblokowaniu się.

6,454 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-25 18:05:15)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Olinka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

no ale... Jak Ty pójdziesz raz do prostytutki by zobaczyć co i jak to nagle każda dziewczyna będzie na Ciebie pluła, każda dziewczyna Ci powie, że nie będzie w stanie sobie życia ułożyć z Tobą, że jesteś zakałą męskiego gatunku, żebyś w ogóle spalił się ze wstydu itp.

To nie do końca tak jest. Należy jeszcze rozróżnić czy dany mężczyzna ma być tylko do seksu, czy chce się z nim układać życie. Jeśli to pierwsze, to nie ma to chyba większego znaczenia. Wy macie tak samo - są kobiety, z którymi chętnie się zabawiacie i są takie, z którymi wchodzicie w związki, a jeszcze z innymi się żenicie. Do seksu dobra będzie nawet taka, którą miało już pół miasta, ale pokaż mi faceta, który się z taką ożeni. Tak więc w tej kwestii w pewnym sensie panuje sprawiedliwość.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tutaj przyznaję Ci rację w 100%
Mnie też to trochę przeraża, że poszedłbym do takiej prostytutki, gdzie nigdy wcześniej nawet bym jej nie widział na oczy, nie wiem nawet jak ma na imię (pewnie nie poda prawdziwego) do tego kompletnie nic o niej nie wiem, o jej zachowaniu itp.

To ma dwie strony. Chcąc z kimś stworzyć związek najpierw dwoje ludzi się poznaje, w wyniku czego pojawia się coraz większe pożądanie i wtedy naturalną koleją rzeczy jest seks. Pomijam tutaj relacje, które seksem się zaczynają, bo tak też się przecież zdarza, ale nie o tym mowa. Jeśli z zupełnie obcą osobą tylko uprawiasz seks, to świadomość, że być może nigdy więcej jej nie spotkasz, może być bardzo pomocna przy odblokowaniu się.

Olinko problem pojawia się inny - Lata mijają, człowiek pracuje nad sobą, a i tak czy siak dalej na tym polu nic nie rusza mimo najszczerszych chęci.
Tu nie chodzi o ten nieszczęsny seks, bo ten można kupić, tylko o proste zainteresowanie ze strony drugiej płci.

Potraktuj Olinko ten przypadek pójścia do prostytutki, tak jak parę użytkowniczek, które poprosiły znajomych o rozdziewiczenie. Raz i po krzyku.

Potrzeba seksualna jest potrzebą biologiczną i sam lubię stosować analogię, ze pójście do prostytutki jest dla takiego człowieka (niekoniecznie prawiczka, a prawiczek jest bardziej ścinieniowany, bo za brak doświadczenia w tym spotyka go krytyka), jest jak wyjście do restauracji. Pewnie, że może pojeść w domu, ale jakieś nietypowe danie zje dopiero w regionalnej restauracji. Po prostu to jedna z podstawowych potrzeb i brak jej zaspokojenia też się odbija.

Mało tego, samo zwykłe podejście emocjonalne, zwłaszcza w lecie, po prostu dobija. Lata lecą, człowiek mija te pary, a tu nigdy nic nie chwyciło mimo zyskiwania kontaktów.
Ostatecznie to się przeradza we frustrację.

Osobiście, jak mam dać swoje zdanie - wolę się wykastrować niż dalej z tym męczyć. Można ignorować samotność fizyczną i emocjonalną, ale tak długo, jak biologia będzie się odzywać, tak długo wewnętrzny niepokój będzie trwał.

6,455

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Aczkolwiek wizja nieuprawiania seksu przez następne 50 lat jest jeszcze bardziej straszna

Iekawisz mnie coraz bardziej, że tak o sobie piszesz. Nie możliwe, abyś był tak brzydki/ nudny/ głupi/ nieatrakcyjny itd
( Z resztą i brzydcy i głupi bywają w związkach i mają seks).
Jakbyś miał 50 lat, to może i przyznałabym Ci rację z Tą agencją, ale 25? I nie, nie będę cię mamić, że jesteś młody, czekaj aż się jakaś trafi zakochacie się w sobie itd. Bo to może nie nastąpić przez najbliższe 5 lat. Albo 10. Albo rok.
Myślę, że może coś cię blokuje, moze coś w fizyczności a może w psychice, nie znam Cię na tyle.
Cechy fizyczne można niektóre poprawić. Urosnąć, jeśli jesteś mały nie urośniesz. Ale już cechy typu krzywe zęby, brak mięśni, albo zmiana fryzury itp - to jest do zrobienia.
Podobnie psychika - tak całkiem to się nie zmienisz, ale może masz jakieś cechy, które chciałbyś poprawić, popracować nad nimi.
Pierwszy raz z panienką - jeszcze jedno mi przyszło na "nie". Pierwszy raz się pamięta, warto by było, aby to była bliska osoba, do której się coś czuje. Jeśli nie wielka miłość, to chociaz sympatię, a nie tak, ze to ktoś obcy i zupełnie nic nie czujesz.
Niech się ktoś doświadczony wypowie, ale co w sytuacji jak ze stresu "zaniemożesz", albo pani weźmie się do roboty i za 15 minut będzie już po wszystkim? Fizycznie będzie może i przyjemnie, ale czy psychika nad tym nadąży?

6,456 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-25 18:35:48)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Olinko jeszcze są kłamstwa, te co je miało pół miasta zazwyczaj opanowały tę sztukę do perfekcji :-). Pewnie olbrzymia część facetów z takimi jest i nie wiedzą nawet. Ot mam znajomą, która się wstydzi ludzi, na imprezach nic nie mówiła, odrzucala zaloty, wyglądowo średnio-słaba. Na pierwszy rzut oka wieczna dziewica. Ale pójdź z nią panie do klubu i jej piwo postaw... Może jej pół miasta nie mialo, bo Gdańsk duży, ale trochę się nazbiera :-). Teraz chyba kogoś ma i pewnie przed się zastanawial, czy jest dziewica big_smile.

6,457

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lucyfer666 napisał/a:

Olinko problem pojawia się inny - Lata mijają, człowiek pracuje nad sobą, a i tak czy siak dalej na tym polu nic nie rusza mimo najszczerszych chęci.
Tu nie chodzi o ten nieszczęsny seks, bo ten można kupić, tylko o proste zainteresowanie ze strony drugiej płci..

Ale takie jest życie, gwarancji na nic nie masz. Równie dobrze możesz za parę miesięcy napisać, ze już jesteś w związku, albo tkwić tu  najbliższe 5 lat i nadal być sam - jak ja (ale ze mnie nie bierz przykładu wink ). Czy jak miałam lat 27 przewidywałam, ze za 15 lat będę sama - nie? Nawet jak tu się logowałam pierwszy raz , miałam lat 36, wiedziałam, ze może być ciężko, ale nie zakładałam kolejnych - ile to już - prawie 7 lat życia w pojedynkę (fiu fiu ładny wynik wink )

Lucyfer666 napisał/a:

Potraktuj Olinko ten przypadek pójścia do prostytutki, tak jak parę użytkowniczek, które poprosiły znajomych o rozdziewiczenie. Raz i po krzyku.

Niezupełnie, kobietom często chodzi o pozbycie się błony (może wstydzą się iść w dziewiczym stanie do ginekologa, albo boją reakcji ewentualnego przyszłego lubego na dziewictwo powiedzmy koło 30 ki?Albo koleżanki z klasy są już "po" to ona też chce smile

6,458

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ja trochę Cię, Rumuński nie rozumiem.
Koleżanki służą dokładnie do tego samego co koledzy:P nie każda koleżanka jest Twoją potencjalną partnerką. Rozmawiasz z nią, bo macie wspólne zainteresowania itd.

Ja mam trzech bliskich przyjaciół i żaden z nich nie jest moim orbiterem. Dwóch ma żony, trzeci jest księdzem. Spotykam się z nimi kilka razy w roku na kawie, bo chcę wiedzieć, co u nich. Pogadać, pośmiać się. Dokładnie tak samo jak z koleżankami. Nie ma tu więcej filozofii.

Pytanie, co Wam da ta prostytutka poza "obiadem w restauracji". W sensie jaki macie plan na to, co będzie potem? Dobijecie do poziomu Brzydaska i będziecie zabierać je na wycieczki tworząc sobie ułudę związku czy ruszycie jakoś i poszukacie normalnej relacji?

6,459

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lady Loka napisał/a:

Pytanie, co Wam da ta prostytutka poza "obiadem w restauracji". W sensie jaki macie plan na to, co będzie potem? Dobijecie do poziomu Brzydaska i będziecie zabierać je na wycieczki tworząc sobie ułudę związku czy ruszycie jakoś i poszukacie normalnej relacji?

Coś takiego mi właśnie chodziło po głowie, co potem? Dobrze, pierwszy raz będzie zaliczony, ciekawość w pewnym stopniu zaspokojona. Ale co potem?
Nie ma partnerki to kolejne wizyty? Bo nic się innego nie zmieni.

6,460 Ostatnio edytowany przez Gary (2019-06-25 19:21:57)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Z chodzeniem na płatny seks jest jak z chodzeniem do restauracji. Teoretyczna dyskusja o tym "jak tam jest" nie ma sensu, bo to jakby rozmawiały ze sobą osoby, które:   (1) nigdy nie jedzą w restauracji, nigdy nie były w restauracji (noo... powiedzmy ktoś z biednego afrykańskiego kraju, który każdego dnia musi iść parę kilometrów z beczką po wodę)    (2) które znają restaurację z barów studenckich     (3) które stołują się w hotelach tylko w czasie podróży służbowych     (4) które chodzą do wielu restauracji w Krakowie, bo lubię tam chodzić i spędzać tam czas.  Jedni chcą się najeść, inni nie rozumieją jak to możliwe, że za jedzenie trzeba płacić, bo przecież nawet wg Biblii jest iż głodnego należy nakarmić,   a inni chcą miło spędzić czas w towarzystwie.     

Ktoś powie "a nie przeszkadza Ci, że ludzie z gruźlicą pili i jedli tymi samymi sztućcami co Ty?". Inny "Jak możesz mieć zaufanie do sufu, który podają, bo wątpię, aby ktoś tak starannie mył sałatę jak ja...".      "Bosssz... jak można jeść gdzieś za pieniądze... to jest takie paskudne żarcie... i po wielu latach studiowania mam obrzydzenie."        "Cóż... nawet w najlepszej restauracji jedzenie jest gorsze niż w domu".     "Jak możesz chodzić do restauracji, jeśli tam są łamane prawa pracownika?"            "Naprawdę jesz mięso w restauracji? Czy wiesz, że to są zabite zwierzęta?"           itd, itd.

Trudno ustalić "jak to jest w restauracji". I czy w restauracji jest dobre jedzenie, oraz czy moralne jest chodzenie do restauracji...

Gdyby ktoś chciał jednak sprówać, poznać, to ... to powinien zacząć chodzić do różnych restauracji. W końcu znajdzie parę taki, w których się dobrze czuje, gdzie lubi obsługę, a obsługa lubi jego. Cóż... kelnerka uśmiecha się do niego tak samo jak i do innych, ale może jednak bardziej się lubią niż  innymi klientami, którzy nie przychodzą często?

A gdyby to była taka restauracja, że pani która ją prowadzi w danej chwili ma tylko jednego gościa? Tylko jego w danej chwili obsługuje? Dotrzymuje mu towarzystwa?

A gdyby było w tym zdarzeniu mniej jedzenia a więcej towarzystwa?

A skoro to towarzystwo kobiety, to może gdyby było dyskretniej?

A gdyby tak zamiast restauracji było małe mieszkanko? A pani otwarta na bliskość?

A gdyby ta pani była naprawde totalnie otwarta, nawet można by z nią uprawiać seks w cenie tego dobrego obiadu we dwoje? Moze i z obiadu zrezygnować? Sam seks. Samo spotkanie z kobietą?

A gdyby się ją znało bardzo dobrze i długo... i byśmy się lubieli? Gdyby była kochanką? Taką kochanką, która zawsze (nooo... prawie... ) czeka na twój telefon, która wynajmie mieszkanie, która się do spotkania przygotuje bo będzie seks?

Tak można dojść do punktu, gdzie spotkanie na seks za pieniądze nie różni się od innego spotkania na seks. Po prostu nie ma różnicy. W żaden sposób nie można odróżnić seksu za pieniądze od seksu "prywatnego".

Oczywiście są też spotkania tylko-usługowe, kasa, żarcie na stół, napełnić żołądek, i dalej do roboty wracamy. Najedliśmy się, głodni nie jesteśmy, ale trudno nazwać to przygodą, miło spędzonym czasem. Po prostu dali to, za co płaciliśmy.

Są też oszuści... pójdziemy do pięknego hotelu z piękną restauracją, zamówimy zupę a dostaniemy lurę, zamówimy spaghetti a dostaniemy kluchy polane czymś czerwonym. Zapłacić trzeba, ale już tutaj nie wrócimy. Piękne wnętrza ale jedzenie do bani.

Jeśli mężczyzna żyje sam, kobiety go nie chcą, co miesiąc bierze pensję za swoją pracę (bo inaczej pasożytuje), to na pewno go stać, aby ze dwa razy w miesiącu iść na divy. Jak źle wygląda, to niech zainwestuje trochę w swój image, aby wyglądać lepiej ... celebryci tak robią, bo przecież celebryci nie są najpiękniejszymi ludźmi.


Ladyloka napisał/a:

Pytanie, co Wam da ta prostytutka poza "obiadem w restauracji".

Na chwilę można się oderwać od świata, iść na randkę. Dokładnie to samo o czym marzą młodzi chłopcy, albo Ci wszyscy wygłodzeni "wilcy" na portalach randkowych. Świat prostytucji jest bardziej normalny niż się wydaje. Straszny wydaje mi się real tych znajomości z portali, gdzie obcy ludzie się poznają, dążą do seksu, znajomości updają, i nowy, nowy, nowy... aż do wyczerpania energii.

Zatem "co poza obiadem w restauracji"... hmmm... można to pytanie zastosować   "co poza wspólnymi wakacjami?"    "co poza współnym spacerem?"    "co poza koncertem?"     "co poza czytaniem książki?"    ...    takie puzzle składają się na szczęście.

6,461

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Wiem, że to dziwnie zabrzmi ale od ,,meczów" i ,,gadania o laskach" mam kolegów a nie koleżanki.
Szczerze mówiąc, ja nawet nie chcę mieć koleżanek, po co mi znajome, które połowę swojego czasu będą mi opowiadały o swoich chłopakach?
Ja od nich notatek nie musiałem brać bo wszystko sobie sam organizowałem. Ja nie szukałem koleżanki, której mógłbym sponsorować swoje notatki a szukałem dziewczyny.
Nie szukam zwykłej koleżanki tak jak i nie szukam chłopaka lol
I potem taka koleżanka będzie mi mówić jak to wspaniale spędziła walentynki ze swoim ukochanym, no super mnie to zmotywuje do życia..

No, teraz sam zaczynam upatrywać Twoich porażek w krzywym myśleniu. To czy jesteś homo czy hetero określa z kim masz zamiar kopulować i nawiązywać romantyczne relacje. A nie to z kim będziesz o czym rozmawiał i jak spędzał czas.

Ja z bliskimi mi kobietami, których wcale nie mam zamiaru dymać, rozmawiam na wszelkie tematy. Oglądamy mecze, pijemy browca, doradzamy sobie, żartujemy, gramy na kompie. Tak samo, identycznie jak z kolegami. No może czasem mniej wypada pierdnąć albo opowiedzieć wyjątkowo obleśny dowcip, ale i to nie zawsze. Są ludźmi. Nie wszystkie kobiety to Twoje potencjalne żony i kochanki.
Rozumiem gust w dobieraniu znajomości ale Ty traktujesz kobiety jak odrębny gatunek. Fail.

6,462 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-06-25 19:52:20)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Olinka napisał/a:

To nie do końca tak jest. Należy jeszcze rozróżnić czy dany mężczyzna ma być tylko do seksu, czy chce się z nim układać życie. Jeśli to pierwsze, to nie ma to chyba większego znaczenia. Wy macie tak samo - są kobiety, z którymi chętnie się zabawiacie i są takie, z którymi wchodzicie w związki, a jeszcze z innymi się żenicie. Do seksu dobra będzie nawet taka, którą miało już pół miasta, ale pokaż mi faceta, który się z taką ożeni. Tak więc w tej kwestii w pewnym sensie panuje sprawiedliwość.

Okej, jasne.
Są ludzie, z którymi się koleguje, wchodzi w związki, tylko i wyłącznie uprawia seks albo zawiera związki małżeńskie.
Jakby rozumiem te kategorie gdzie kobieta, którą miało pół miasta raczej nie będzie rozchwytywana jako przyszła żona.
Ale mi chodziło dlaczego jak dziewczyna bierze pierwszego lepszego gacha z rzędu i uprawia z nim jeden numerek aby pozbyć się dziewictwa to jest ok, no bo wiadomo chce przeżyć swój pierwszy raz itp. Zaś gdy facet idzie do prostytutki na ten pierwszy raz to już jest skończony i w ogóle nie można sobie z takim gościem ułożyć przyszłości?
Dlaczego to działa tylko w jedną stronę?

Olinka napisał/a:

Jeśli z zupełnie obcą osobą tylko uprawiasz seks, to świadomość, że być może nigdy więcej jej nie spotkasz, może być bardzo pomocna przy odblokowaniu się.

Właśnie też mi się wydaje, że to może być dobre z prostytutką, widzi się taką osobę pierwszy raz na oczy, uprawia seks, pewnie już się nigdy z nią nie spotka prywatnie więc jest większa szansa aby się ,,odblokować" na te sprawy, kolejny argument ,,za" dzięki big_smile

Lucyfer666 napisał/a:

Mało tego, samo zwykłe podejście emocjonalne, zwłaszcza w lecie, po prostu dobija. Lata lecą, człowiek mija te pary, a tu nigdy nic nie chwyciło mimo zyskiwania kontaktów.
Ostatecznie to się przeradza we frustrację.

Dokładnie, wiosna i lato najgorsze pory roku pod tym względem bo frustracja sięga zenitu.
Frustracja - czyli negatywne emocje w wyniku niezrealizowania jakiegoś celu pomimo usilnych prób. Uczucie jest bardzo silne porównywalne z nienawiścią.
Frustracja sama w sobie jest bardzo grozna, całe szczęście, że nauczyłem się z nią żyć big_smile
Idzie sobie człowiek po ulicy, masa par i sam się zastanawia co z nim jest nie tak, skoro praktycznie większość osób jakoś się tam wiąże, zakłada rodziny dzieci a tutaj sam idzie po ulicy jak jakiś pingpong.

rossanka napisał/a:

Iekawisz mnie coraz bardziej, że tak o sobie piszesz. Nie możliwe, abyś był tak brzydki/ nudny/ głupi/ nieatrakcyjny itd
( Z resztą i brzydcy i głupi bywają w związkach i mają seks).

Może i tak nie jest, może faktycznie niemożliwe.
No ale coś musi być na rzeczy skoro tak to wygląda a nie inaczej.
Pamiętaj też, że jestem osobą niepełnosprawną i tutaj troszeczkę są inne kryteria niż u normalnej osoby.

rossanka napisał/a:

Myślę, że może coś cię blokuje, moze coś w fizyczności a może w psychice, nie znam Cię na tyle.
Cechy fizyczne można niektóre poprawić. Urosnąć, jeśli jesteś mały nie urośniesz. Ale już cechy typu krzywe zęby, brak mięśni, albo zmiana fryzury itp - to jest do zrobienia.
Podobnie psychika - tak całkiem to się nie zmienisz, ale może masz jakieś cechy, które chciałbyś poprawić, popracować nad nimi.

Jakby mnie nie blokowało to już dawno nie byłoby problemu.
Jak człowiek chce jakąś zagadać czy coś zaproponować a nawet nie ma odpowiedzi no to wszystko jasne w temacie.
Co do tego co wypisałaś. Niski jakiś nie jestem, od 180 do 190 wzrostu, zębów co prawda nie mam jak od linijki ale na pewno nie są krzywe. Często myję więc raczej białe.
Jestem dosyć szczupły i na pewno nie będę robił jakichś większych mięśni - w życiu mam tyle stresów, że wszystko automatycznie u mnie się spala. Nie będę walił jakichś kilogramów na siłowni bo tego nienawidzę jak cholera wie co. Już wolę być sam i chodzić do agencji niż katować się na siłowni jak jakiś Gladiator.
Od jakiegoś czasu zacząłem pompki robić ale u mnie z genetyką to nie pomoże. Mam znajomego co od samych pompek zrobił łapy jak 3/4 mojej głowy do tego nie miał żadnej diety. Ja kiedyś z dietą i ćwiczeniami na sprzęcie po roku nie zrobiłem takich efektów jak on po dwóch miesiącach na pompkach i ziemniakach. No po prostu niektórzy tak mają.
Fryzurę też mam ogarniętą. Kiedyś ścinałem się na łyso i wyglądałem jak jakiś prymityw z trybun.
No ale ten mój opis nic nie mówi, bo równie dobrze może tak wyglądać jakiś model i tak samo pasztet.

Lady Loka napisał/a:

Ja trochę Cię, Rumuński nie rozumiem.
Koleżanki służą dokładnie do tego samego co koledzy:P nie każda koleżanka jest Twoją potencjalną partnerką. Rozmawiasz z nią, bo macie wspólne zainteresowania itd.

Okej będę miał koleżankę i co? pół dnia będę słuchał o tym jaki jej chłopak jest taki czy owaki?
Kiedyś na studiach znałem taką jedną co 80% czasu opowiadała mi o problemach ze swoim chłopakiem, jak tak ma wyglądać koleżeństwo z kobietami to ja nie chcę w ogóle, na pewno nie zostanę emocjonalnym tamponem i już.
Jeszcze jakby koleżanka była singielką to ok - mam większe prawdopodobieństwo, że ja facet nie będę słuchał kilka godzin dziennie o drugim facecie, tak.

rossanka napisał/a:

Coś takiego mi właśnie chodziło po głowie, co potem? Dobrze, pierwszy raz będzie zaliczony, ciekawość w pewnym stopniu zaspokojona. Ale co potem?
Nie ma partnerki to kolejne wizyty? Bo nic się innego nie zmieni.

No jak to co potem? drugi wypad do agencji i trzeci.
Chociaż szkoda, że to takie drogie jest, jedno spotkanie 200 złotych? raz w tygodniu to miesięcznie daje 0,8 tysiąca tylko na sam seks.
No ale jak nie ma innych możliwości to trzeba kombinować jak koń pod górę.

Edytowane/Dodane:

Łógiń napisał/a:

Oglądamy mecze, pijemy browca, doradzamy sobie, żartujemy, gramy na kompie. Tak samo, identycznie jak z kolegami. No może czasem mniej wypada pierdnąć albo opowiedzieć wyjątkowo obleśny dowcip, ale i to nie zawsze. Są ludźmi. Nie wszystkie kobiety to Twoje potencjalne żony i kochanki.

Że co?
Robisz to wszystko Ty jako facet z koleżankami płci żeńskiej?
Z koleżankami sobie razem gracie na kompie, pijecie browca i oglądacie mecze? sorry ale to jest kompletnie dalekie poza jakimś moim spostrzeganiem rzeczywistości, którą mam na co dzień. Nie docierają do mnie te rzeczy co teraz piszesz.

6,463

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Że co?
Robisz to wszystko Ty jako facet z koleżankami płci żeńskiej?
Z koleżankami sobie razem gracie na kompie, pijecie browca i oglądacie mecze? sorry ale to jest kompletnie dalekie poza jakimś moim spostrzeganiem rzeczywistości, którą mam na co dzień. Nie docierają do mnie te rzeczy co teraz piszesz.

No i trafiłem w punkt.

Tak. Częściej co prawda z kolegami, bo mam ich przez przypadek jednak więcej. Bywa też, że w mieszanym towarzystwie.
Przy tych wszystkich czynnościach z koleżankami wcale nie mam nadziei że mnie którakolwiek z nich będzie łapała za penisa. Dziwne, nie?
A libido i potrzebę bliskości mam, i to ogromne. Po prostu nie traktuję kobiet jak przytulanek, zbiorników i maskotek.

6,464 Ostatnio edytowany przez Husky (2019-06-25 20:42:45)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Rzadko ostatnio piszę, ale tu poczułam potrzebę przekazania, że istnieją odmienne damskie punkty widzenia, w tym mój;)
Nie tylko nie widzę nic złego w prostytucji, ale wręcz dostrzegam istotność istnienia tego typu usług (dla ewentualnych złośliwych zaznaczę, że nie, nie świadczę;)
Osobiście postrzegam potrzebę spełnienia popędu seksualnego w taki sam sposób, jak każdego innego i analogicznie: oczywiście, że milej jest zjeść posiłek w miłym towarzystwie, ale jeśli go brak to zostaje albo samotne zaspakajanie głodu, albo posiłki zaserwowane w lokalu za pieniądze.

Sama swój pierwszy raz miałam nie z wielkiego uczucia, tylko właśnie z ciekawości - pod wpływem intensywnego czytania literatury pięknej od najmłodszych lat zwyczajnie zastanawiałam się o co tyle krzyku - bo przecież większość dziejowych konfliktów rozchodziło się właśnie o te najbardziej prymitywne popędy. I teraz pod wpływem tutejszych komentarzy zadałam sobie pytanie - co jeśli zaspokojenie mojej ciekawości nie byłoby takie proste? Co jeśli przez wiele wiele lat absolutnie NIKT nie chciałby mi dostarczyć rozwiązania tej trapiącej mnie zagadki dziejowej?;) Jak już doświadczyłam seksu (dosyć wcześnie) to już wiem, że to nic szczególnego i nie ma co wokół tego za dużo kombinować, ale co jeśli by się tak nie stało? Prawdopodobnie z czasem pragnienie, żeby dowiedzieć się „o co chodzi” byłoby coraz silniejsze, a narastająca frustracja (która byłaby nieunikniona na skutek odrzucenia) dodatkowo by je potęgowała. I puenta: jestem wręcz pewna, że skorzystałabym z usługi prostytutki.
Próbując się wczuć w taką sytuację, większośc argumentów padających przeciwko wydaje mi się absolutnie bezsensowna. „Przeciwko” czyli, że lepiej dla takiej osoby by było, żeby nie skorzystała. Z tego co zrozumiałam to większość brzmi - „nie będziesz od tego szczęśliwy”. Aż chciałoby się odpowiedzieć „ale czy będę bardziej nieszczęsliwy?”
Nie zauważyłam w żadnej męskiej wypowiedzi jakiejkolwiek sugestii, że miałoby się to przyczynić do dalekosiężnie pojmowanego szczęścia, ale w 100% jestem w stanie zrozumieć, że zaspokojenie ciekawości PRZYNOSI SZCZĘŚCIE. Zwłaszcza, kiedy ciekawość dotyczy czegoś, do czego odnosi się zdecydowana większość dzieł sztuki tego świata.
Dochodzi też biologia i naturalna potrzeba każdej jednostki, żeby dotykać i być dotykaną. To jest naprawdę bazowo FIZYCZNA potrzeba i jeśli ktoś do tego miesza zagadnienia typu „przecież nie wiesz co ta kobieta lubi i jak ma na imię jej matka” to epatuje jakimś bazowym niezrozumieniem funkcjonowania organizmów ssaków.
Argumenty z chorób totalnie do mnie nie trafiają, bo ilość wenerów u teoretycznie dobrze ułożonych ludzi jest tak zatrważająca (i ilość zdrad w pobożnych związkach również), że w zasadzie każdego stosunku seksualnego należałoby się obawiać.
Niestety wydaje mi się, że tak emocjonalne potępianie prostytucji przez znaczny odsetek (właśnie) kobiet wynika z atawizmów, bo naprawdę nie jestem w stanie znaleźć racjonalnego uzasadnienia dla takiego wstrętu.

Znam trochę kobiet z podobnym podejściem jak moje, ale generalnie wszystkie stoją po „lewej stronie barykady” i są dobrze wykształconą wyższą klasą średnią. Większośc zaś panów, którzy korzystają z usług prostytutek na skutek wieloletnie kostniejących kompleksów z reguły właśnie ten typ kobiet omijają szerokim łukiem - ot paradoks tego świata wink

6,465 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-06-25 20:52:40)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:
Ladyloka napisał/a:

Pytanie, co Wam da ta prostytutka poza "obiadem w restauracji".

Na chwilę można się oderwać od świata, iść na randkę. Dokładnie to samo o czym marzą młodzi chłopcy, albo Ci wszyscy wygłodzeni "wilcy" na portalach randkowych. Świat prostytucji jest bardziej normalny niż się wydaje. Straszny wydaje mi się real tych znajomości z portali, gdzie obcy ludzie się poznają, dążą do seksu, znajomości updają, i nowy, nowy, nowy... aż do wyczerpania energii.

Zatem "co poza obiadem w restauracji"... hmmm... można to pytanie zastosować   "co poza wspólnymi wakacjami?"    "co poza współnym spacerem?"    "co poza koncertem?"     "co poza czytaniem książki?"    ...    takie puzzle składają się na szczęście.

Tylko tu jest trochę różnica. Ty masz żonę, panowie tutaj piszący nie.
Ty masz partnerkę do życia, oni nie. Ty się stołujesz w restauracjach, bo w domu Ci nie dają i w domu już nie chcesz.
Ale co w momencie, kiedy nie ma nic więcej? Co w momencie, kiedy nie ma z kim pojechać na wakacje albo iść na spacer? To nie jest restauracja, w której bierzesz na wynos i za rączkę pochodzisz po mieście. Nie ten etap.
Ty tego nie potrzebujesz, masz od tego żonę i dzieci. Ale co z tymi, którzy tego nie mają?

edit. Rumuński, ale normalne koleżanki po to są, żeby wypić z nimi piwo na stopie koleżeńskiej i pożalić się na świat.
Ja rozmawiam o pracy, trochę o związkach, ale moi znajomi są żonaci, więc to jest rozmowa, w której obie strony mogą powiedzieć, co nowego. Żadne z nas nie jest dla siebie emocjonalnym tamponem, ale możemy na sobie polegać i w momencie, kiedy potrzebujemy coś przegadać, to są ludzie, do których zawsze mogę napisać czy zadzwonić. Mogę iść z nimi do kina na głupi film, na kręgle, możemy oglądać netflixa, cokolwiek. To samo, co w każdym koleżeństwie czy przyjaźni. Traktujesz koleżankę tak, jak traktowałbyś kolegę. Albo siostrę. Relacja aseksualna.

6,466

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Husky, wiesz co bardzo mi się spodobało w Twoim poście? poruszyłaś sprawę, której praktycznie żadna kobieta nie porusza w tych tematach.
A mianowicie - narastająca, niezaspokojona seksualna frustracja u mężczyzny wraz z wiekiem - praktycznie nikt o tym nie pisze.
Tutaj właśnie się o to rozchodzi - głównie o to.
Kobieta, która może mieć seksualnego partnera ,,od ręki" nigdy nie zrozumie położenia mężczyzny szukającego jakiejkolwiek kobiety przez 30 lat (!) - Nawet ja tyle nie chodzę o tym świecie.

Jest taki prawiczek

30-40 lat, nigdy nie uprawiał seksu, nie miał dziewczyny, nawet się nie całował (!) - Przecież ciężko to sobie wyobrazić jak taki człowiek funkcjonuje.

I nagle przez te wszystkie lata.....

Chodzi po mieście, widuje te wszystkie pary, trzymające się za ręce, przytulające się na plaży, całujące się, śmiejące razem - ale on tego nie ma.
widzi, że coś jest z nim nie tak. Tyle par dookoła, ludzie tworzą udane związki, romanse, małżeństwa itp.
Frustracja
W pracy co chwile jakiś kolega bierze ślub, drugiemu się rodzi dziecko i tak w kółko a ten delikwent jest... cały czas sam. Ludzie z każdej strony pytają się go o dziewczynę, żonę ale on się tylko i wyłącznie głupio uśmiecha.
Frustracja
Koledzy, kuzyni, sąsiedzi, młodsi bratankowie - mają dziewczyny, swoje pierwsze doświadczenia, a on dalej sam
Frustracja
Cały czas myśli jak to jest? jakie to uczucie? ponad 30 lat na karku a on dalej nie wie jak to jest, codziennie o tym myśli, ponieważ jest to jego BIOLOGICZNA i FIZYCZNA potrzeba aby być dotykanym i dotykać. Małolaci robią to po lasach, krzakach a on nic, zero.
Frustracja
Mało tego, ciągle szuka, ciągle bada teren, stara się umówić z jakąś dziewczyną, no ale nic nie wychodzi, żadna nie chce się z nim zadawać, setki prób (!) zakończone porażką (!)
- dodatkowe uczucie odrzucenia (!), wszystkim wychodzi normalnie tylko nie mu.
Do tego po 30 latach szukania (bezskutecznego) słyszy pytania np. od matki typu: ,,masz tyle lat, dlaczego po prostu nie znajdziesz sobie dziewczyny?"
Frustracja

Czy ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić o czym piszę? Czy ktokolwiek wie co to jest prawdziwa - życiowa frustracja (a nie jak nam ktoś zajedzie drogę na ulicy)?
To nie jest frustracja bo wykupiono ostatnią parę butów w sklepie na promocji. Ja tutaj piszę o bardzo silnej, życiowej frustracji, trwającej kilkadziesiąt (uwaga) lat (!). dającej o sobie znać każdego (uwaga) dnia, z podłożem psychicznym na tle potrzeb biologiczno-fizycznych, które to występują u każdego człowieka.
Niezaspokajanie potrzeb życiowych przez kilkadziesiąt lat

A tutaj nagle... Heh... przychodzi użytkowniczka jedna z drugą i piszą na dodatek takiemu prawiczkowi... że do prostytutek chodzą przegrywy i niedołajzy życiowe
Normalnie gorzej jak obuchem prosto w łeb
Po prostu nokaut całkowity.

Lady Loka
Okej rozumiem już o co chodzi w posiadaniu koleżanki.
Po prostu napisałem, że jest to dla mnie nietypowe bo nigdy czegoś takiego nie miałem by iść z koleżanką ,,na piwo" czy ,,na mecz" tak jak z kolegą - po prostu jakaś abstrakcja dla mnie.
Tak samo jak ktoś kto nigdy nie latał samolotem nagle miałby wsiąść za stery - da się to fizycznie zrobić jak najbardziej, w świecie pilotów codzienność, dla laika będzie to jakiś kosmos, rozumiesz?
Tak samo dla mnie ,,kosmosem" byłoby mieć koleżankę, z którą spędzałbym czas jak z kolegą - nie miałem tak więc byłby to dla mnie szok.
Ale wiem, że zapewne tak ludzie spędzają czas właśnie, koleżeństwo dwupłciowe i zasady jak w normalnej przyjazni.
Ja z kobietami rozmawiam normalnie, potrafię to robić ale jakbym miał mieć jakaś koleżankę, z którą miałbym iść na ten przysłowiowy mecz to bym chyba zdębiał.

6,467 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-25 22:49:54)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Pytanie, czy pójście do prostytutki chłopakowi który ma problemy z kobietami zaszkodzi czy pomoże?
Może nie będzie patrzył na każdą  w napięciu jako potencjalny obiad, co pozwoli mu zobaczyć w kobiecie człowieka?
A może stwierdzi, że wszystko co mu potrzebne do szczęścia jeśli chodzi o kobiety już ma i jest to łatwo dostępne?
Pewnie zależy od człowieka i jego potrzeb.

Noż kurczę, Rumuński żołnierzu- o ile nie straszysz zaniedbanym wyglądem to coś musisz robić nie tak z tymi zaproszeniami ze zawsze pudło.
Czy Ty w ogóle starasz poznać kobiecy świat, czy patrzysz na kobiety jak pies na kość, byle je wykorzystać? Myślisz, że tego nie czują?
Lubisz kobiety, tak ogólnie?

6,468

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Husky, wiesz co bardzo mi się spodobało w Twoim poście? poruszyłaś sprawę, której praktycznie żadna kobieta nie porusza w tych tematach.
A mianowicie - narastająca, niezaspokojona seksualna frustracja u mężczyzny wraz z wiekiem - praktycznie nikt o tym nie pisze.
Tutaj właśnie się o to rozchodzi - głównie o to.
Kobieta, która może mieć seksualnego partnera ,,od ręki" nigdy nie zrozumie położenia mężczyzny szukającego jakiejkolwiek kobiety przez 30 lat (!) - Nawet ja tyle nie chodzę o tym świecie.

Jest taki prawiczek

30-40 lat, nigdy nie uprawiał seksu, nie miał dziewczyny, nawet się nie całował (!) - Przecież ciężko to sobie wyobrazić jak taki człowiek funkcjonuje.

I nagle przez te wszystkie lata.....

Chodzi po mieście, widuje te wszystkie pary, trzymające się za ręce, przytulające się na plaży, całujące się, śmiejące razem - ale on tego nie ma.
widzi, że coś jest z nim nie tak. Tyle par dookoła, ludzie tworzą udane związki, romanse, małżeństwa itp.
Frustracja
W pracy co chwile jakiś kolega bierze ślub, drugiemu się rodzi dziecko i tak w kółko a ten delikwent jest... cały czas sam. Ludzie z każdej strony pytają się go o dziewczynę, żonę ale on się tylko i wyłącznie głupio uśmiecha.
Frustracja
Koledzy, kuzyni, sąsiedzi, młodsi bratankowie - mają dziewczyny, swoje pierwsze doświadczenia, a on dalej sam
Frustracja
Cały czas myśli jak to jest? jakie to uczucie? ponad 30 lat na karku a on dalej nie wie jak to jest, codziennie o tym myśli, ponieważ jest to jego BIOLOGICZNA i FIZYCZNA potrzeba aby być dotykanym i dotykać. Małolaci robią to po lasach, krzakach a on nic, zero.
Frustracja
Mało tego, ciągle szuka, ciągle bada teren, stara się umówić z jakąś dziewczyną, no ale nic nie wychodzi, żadna nie chce się z nim zadawać, setki prób (!) zakończone porażką (!)
- dodatkowe uczucie odrzucenia (!), wszystkim wychodzi normalnie tylko nie mu.
Do tego po 30 latach szukania (bezskutecznego) słyszy pytania np. od matki typu: ,,masz tyle lat, dlaczego po prostu nie znajdziesz sobie dziewczyny?"
Frustracja

Czy ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić o czym piszę? Czy ktokolwiek wie co to jest prawdziwa - życiowa frustracja (a nie jak nam ktoś zajedzie drogę na ulicy)?
To nie jest frustracja bo wykupiono ostatnią parę butów w sklepie na promocji. Ja tutaj piszę o bardzo silnej, życiowej frustracji, trwającej kilkadziesiąt (uwaga) lat (!). dającej o sobie znać każdego (uwaga) dnia, z podłożem psychicznym na tle potrzeb biologiczno-fizycznych, które to występują u każdego człowieka.
Niezaspokajanie potrzeb życiowych przez kilkadziesiąt lat

ał.

No tak bywa. Ty masz 24 lata, ja 42. Też mijam pary trzymające się za ręce,  też koleżanki moje dawno już mają mężów i dzieci. Niektóre zdążyły się już rozwieść albo owdowiec.  Pytań o męża i dzieci w życiu już nie zlicze.  Komentarzy, że co ty wiesz o życiu skoro nie masz rodziny-też nie zlicze.
I co?I nico. Tak bywa i już.
Z resztą masz 24 lata ikestes facetem. 42 letnia kobieta, panna w Polsce to już stracona pozycja-takie jest społeczeństwo,  jeśli nikt nawet nie mówi tego głośno.
A do Ja mam zrobić?  Ano nic, źyc  dalej jak dotąd.
Te związki to sprawy tak indywidualne i delikatne, że nie ma jednej drogi, nawet nie ma co komu poradzić,  bo każdy jest inny.
A idąc do agencji, będziesz dokładnie w tym samym położeniu,  bez dziewczyny, żony,  dzieci i rodziny. Na dodatek możesz być zły,  że musisz płacić za seks a kolega ma to u siebie że swoją partnerka, z którą łączy go życie i uczucie.

6,469

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Husky, wiesz co bardzo mi się spodobało w Twoim poście? poruszyłaś sprawę, której praktycznie żadna kobieta nie porusza w tych tematach.
A mianowicie - narastająca, niezaspokojona seksualna frustracja u mężczyzny wraz z wiekiem - praktycznie nikt o tym nie pisze.
Tutaj właśnie się o to rozchodzi - głównie o to.
Kobieta, która może mieć seksualnego partnera ,,od ręki" nigdy nie zrozumie położenia mężczyzny szukającego jakiejkolwiek kobiety przez 30 lat (!) - Nawet ja tyle nie chodzę o tym świecie.

Jest taki prawiczek

30-40 lat, nigdy nie uprawiał seksu, nie miał dziewczyny, nawet się nie całował (!) - Przecież ciężko to sobie wyobrazić jak taki człowiek funkcjonuje.

I nagle przez te wszystkie lata.....

Chodzi po mieście, widuje te wszystkie pary, trzymające się za ręce, przytulające się na plaży, całujące się, śmiejące razem - ale on tego nie ma.
widzi, że coś jest z nim nie tak. Tyle par dookoła, ludzie tworzą udane związki, romanse, małżeństwa itp.
Frustracja
W pracy co chwile jakiś kolega bierze ślub, drugiemu się rodzi dziecko i tak w kółko a ten delikwent jest... cały czas sam. Ludzie z każdej strony pytają się go o dziewczynę, żonę ale on się tylko i wyłącznie głupio uśmiecha.
Frustracja
Koledzy, kuzyni, sąsiedzi, młodsi bratankowie - mają dziewczyny, swoje pierwsze doświadczenia, a on dalej sam
Frustracja
Cały czas myśli jak to jest? jakie to uczucie? ponad 30 lat na karku a on dalej nie wie jak to jest, codziennie o tym myśli, ponieważ jest to jego BIOLOGICZNA i FIZYCZNA potrzeba aby być dotykanym i dotykać. Małolaci robią to po lasach, krzakach a on nic, zero.
Frustracja
Mało tego, ciągle szuka, ciągle bada teren, stara się umówić z jakąś dziewczyną, no ale nic nie wychodzi, żadna nie chce się z nim zadawać, setki prób (!) zakończone porażką (!)
- dodatkowe uczucie odrzucenia (!), wszystkim wychodzi normalnie tylko nie mu.
Do tego po 30 latach szukania (bezskutecznego) słyszy pytania np. od matki typu: ,,masz tyle lat, dlaczego po prostu nie znajdziesz sobie dziewczyny?"
Frustracja

Czy ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić o czym piszę? Czy ktokolwiek wie co to jest prawdziwa - życiowa frustracja (a nie jak nam ktoś zajedzie drogę na ulicy)?
To nie jest frustracja bo wykupiono ostatnią parę butów w sklepie na promocji. Ja tutaj piszę o bardzo silnej, życiowej frustracji, trwającej kilkadziesiąt (uwaga) lat (!). dającej o sobie znać każdego (uwaga) dnia, z podłożem psychicznym na tle potrzeb biologiczno-fizycznych, które to występują u każdego człowieka.
Niezaspokajanie potrzeb życiowych przez kilkadziesiąt lat

A tutaj nagle... Heh... przychodzi użytkowniczka jedna z drugą i piszą na dodatek takiemu prawiczkowi... że do prostytutek chodzą przegrywy i niedołajzy życiowe
Normalnie gorzej jak obuchem prosto w łeb
Po prostu nokaut całkowity.

Pewnie tacy też przychodzą. Bez wątpienia każdym kieruje naturalna potrzeba seksu.

Co do frustracji. Te zawsze wynikają z faktu niepogodzenia się z czymś. Oczywiście można zrobić sobie życiową tragedię ze wszystkiego, w szczególności w porównaniu z innymi ludźmi.
Na ile jednak porównywanie się do innych, bez względu na JAKOŚĆ  tego ich życia dla nich samych wychodzi dla nas z pożytkiem, to już inna sprawa. Zazwyczaj nie wychodzi z pożytkiem, bo widzi się tylko to, co chce się zobaczyć.

6,470

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Okej, jasne.
Są ludzie, z którymi się koleguje, wchodzi w związki, tylko i wyłącznie uprawia seks albo zawiera związki małżeńskie.
Jakby rozumiem te kategorie gdzie kobieta, którą miało pół miasta raczej nie będzie rozchwytywana jako przyszła żona.
Ale mi chodziło dlaczego jak dziewczyna bierze pierwszego lepszego gacha z rzędu i uprawia z nim jeden numerek aby pozbyć się dziewictwa to jest ok, no bo wiadomo chce przeżyć swój pierwszy raz itp. Zaś gdy facet idzie do prostytutki na ten pierwszy raz to już jest skończony i w ogóle nie można sobie z takim gościem ułożyć przyszłości?
Dlaczego to działa tylko w jedną stronę?

Ale to wcale NIE działa w jedną stronę, to Ty skupiajac się na tym, co Ciebie bezpośrednio dotyczy, tej drugiej nie dostrzegasz. Wszystko zależy w jakim towarzystwie kto się obraca, bo tak jak w jednym korzystanie z płatnego seksu jest na porządku dziennym i nikt tego specjalnie nie ukrywa, nawet jeśli się nie chwali, a w innym będzie krytykowane, tak tracenie dziewictwa z byle kim po to tylko, aby mieć to już za sobą podobnie.

6,471

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ela210
Wydaje mi się, że to zależy od człowieka fakt. Jak mężczyzna ma zerowy kobiet to po prostytutkach pewnie zacznie w ogóle olewać płeć przeciwną, bo skoro jest już tego nauczony od początku to tym bardziej ma dodatkowy pretekst aby nie zmieniać tego faktu bo przecież w każdej chwili może sobie pójść do agencji.
Chociaż jak ktoś ma trochę lepsze kontakty z paniami to może nawet zacznie bardziej lgnąć w ich kierunku jak już zejdzie z niego ciśnienie i zacznie myśleć mózgiem a nie móżdżkiem.
Chociaż to zależy od jednostki. Gdybym ja zaczął chodzić do agencji to pewnie przybrałbym postawę ,,mega luzu" i nawet od razu bym odpuszczał jakby np. jakiejś kobiecie nie spodobałby się np. kolor mojej koszulki big_smile
Co do pytania to nie patrzę na kobiety jak ,,pies na kość" bez przesady nie mam 17 lat by mnie nosiło na boki pod tym względem. Już trochę starszy jestem i zaczynam podchodzić do życia bardziej dojrzale niż kiedyś. To nie jest tak, że ja patrzę na kobietę jako tylko obiekt do rzeczy +18
Co do Twojego pytania to w sumie lubię kobiety. Proszę nie przypisywać mi łatki jakiegoś mizogina czy jak to się tam teraz nazywa.
Chociaż jak mam gorszy dzień to mam np. coś takiego, że jak jest jakaś kobieta, która mi się podoba ale jest zajęta to od razu czuję do niej jakąś mega niechęć, tak jakbym jej szczerze nie lubił. Nie wiem dlaczego tak mam, pewnie dlatego, że jest tam z jakimś innym niż ze mną, jak zwykle. Lecz to nie jest codziennie tylko jak mam mega doła czy coś.

rossanka
Nie mam 24 lat a prawie 26 big_smile
Ale zobacz ja pisałem o czymś innym a mianowicie o życiowej frustracji wynikającej z bycia wiecznym prawiczkiem bez związków i kobiet.
Ty tutaj nie powinnaś w ogóle porównywać siebie samej w tych dyskusjach.
Dlaczego? bo Ty już miałaś jakieś doświadczenia, wiesz jak ten chleb smakuje. To jest zupełnie inna sytuacja, użytkowniczka Husky bardzo dobrze to wyjaśniła.
Ty z doświadczeniami nie jesteś na takim samym polu co ktoś w Twoim wieku właśnie bez tych doświadczeń.
To są zupełnie dwie inne różnorodne sytuacje, których nie wolno porównywać.
Ten Twój argument o płaceniu bardzo mocny.
Faktycznie jakby tak chodzić regularnie do agencji to może być jakaś dodatkowa uboczna frustracja wynikająca z tego, że kolega ma to ,,za darmo" z osobą, którą nie tylko kocha i żywi ich uczucie co na dodatek z osobą, z którą idzie wspólnie przez życie, świat i wspólne problemy.
Chociaż jakby chodził co jakiś czas to może faktycznie być to uwierające, że ja płacę a on nie.
Lecz jak człowiek sobie pójdzie raz na ruski rok to tak nie będzie odczuwalne, tak mi się wydaje smile

SonyXperia
Ja najbardziej lubię definicję frustracji, jako silnie negatywne uczucie, które powstaje w wyniku niezaspokojenia danych celów mimo usilnych bezowocnych prób smile
Oczywiście frustracja jest również potęgowana przez to, że człowiek nie jest w stanie pogodzić się z porażką.
Tylko widzisz tutaj jest problem, że brak seksu to jest niezaspokojona potrzeba fizyczna a nie potrzeba typu: ,,chciałem ładnie malować obrazy, nie wyszło mi, przerzucam się na żużel - nie mogę się z tym pogodzić"
To tak samo jakby człowiek całe życie pił brudną wodę z piachem zamiast czystej mineralnej, po 30 latach frustracja byłaby duża zwłaszcza, że inni piliby sobie wykwintne herbaty i dodatkowo pytali kiedy sam zaczniesz (mimo, że nie możesz z jakiejś tam przyczyny) smile
Nawet jakby człowiek się nie rozglądał na innych i nie śledził cudzego życia to ta frustracja dalej będzie, bo człowiek ma to zaprogramowane w swoim mózgu aby dążyć do kontaktu z drugim człowiekiem.
Jak somsiad sobie kupi nowego mercedesa to może kogoś boleć, że on ma a ja nie, lecz nie jest to ból natury biologicznej tylko jakiś tam ew. wjazd na ambicje
A seks związki itp. to są sprawy natury biologicznej

Olinka
No okej dużo to zależy też właśnie od środowiska.
Tylko wytłumacz mi proszę, dlaczego taka dziewczyna, która za czasów młodości co chwilę sypiała z innym Erasmusem ,,ma prawo" uważać, że nie spotkałaby się z facetem, który skorzystał sobie z prostytutki? Dlaczego ona jest święta a ten co do agencji chodził nie powinien w ogóle już żyć? Dlaczego większość kobiet potępia facetów u prostytutek mimo, że wiele z nich sypało się kiedyś lepiej niż koks?
Dlaczego tracenie kobiecego dziewictwa z prymitywem z dyski jest x10 mniej potępiane niż tracenie prawictwa u prostytutki?

6,472 Ostatnio edytowany przez Gary (2019-06-26 00:14:01)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Husky napisał/a:

Nie zauważyłam w żadnej męskiej wypowiedzi jakiejkolwiek sugestii, że miałoby się to przyczynić do dalekosiężnie pojmowanego szczęścia, ale w 100% jestem w stanie zrozumieć, że zaspokojenie ciekawości PRZYNOSI SZCZĘŚCIE.

To jeśli nie wyraziłem tego wyraźnie, to teraz powiem -- seks przynosi szczęście. Wszystko jedno czy za pieniądze czy w innych okolicznościach. Seks za pieniądze w niektórych relacjach jest nierozróżnialny od seksu innego (nie za pieniądze).


Dochodzi też biologia i naturalna potrzeba każdej jednostki, żeby dotykać i być dotykaną.

Ooo... proszę ... brawo. Konkretnie powiedziane. Cieszę się, że kobieta to wyraziła -- potrzeba bycia dotykaną, wygłaskaną. Mężczyzna z natury ma odwrotne potrzeby, dotykać, wygłaskać, i przelecieć teeeeeż...

Brak seksu boli. Jak się długo nie ma seksu, to tego bólu nie czuć -- można się przyzwyczaić jak do otyłości.


To jest naprawdę bazowo FIZYCZNA potrzeba i jeśli ktoś do tego miesza zagadnienia typu „przecież nie wiesz co ta kobieta lubi i jak ma na imię jej matka” to epatuje jakimś bazowym niezrozumieniem funkcjonowania organizmów ssaków.

Słusznie. Przy czym u ludzi jednak jest jeszcze sfera towarzyska, poziom wyżej.


Argumenty z chorób totalnie do mnie nie trafiają, bo ilość wenerów u teoretycznie dobrze ułożonych ludzi...

Uważam, że prostytutki są tak samo zdrowe jak lekarze w szpitalach. Jedne i drudzy mają do czynienia z różnymi bakteriami, więc aby normalnie funkcjonować trzeba być odpornym. Cytologia super, brak HPV.


Lady Loka napisał/a:
Gary napisał/a:
Ladyloka napisał/a:

Pytanie, co Wam da ta prostytutka poza "obiadem w restauracji".

Na chwilę można się oderwać od świata, iść na randkę. Dokładnie to samo o czym marzą młodzi chłopcy, albo Ci wszyscy wygłodzeni "wilcy" na portalach randkowych. Świat prostytucji jest bardziej normalny niż się wydaje. Straszny wydaje mi się real tych znajomości z portali, gdzie obcy ludzie się poznają, dążą do seksu, znajomości updają, i nowy, nowy, nowy... aż do wyczerpania energii.

Zatem "co poza obiadem w restauracji"... hmmm... można to pytanie zastosować   "co poza wspólnymi wakacjami?"    "co poza współnym spacerem?"    "co poza koncertem?"     "co poza czytaniem książki?"    ...    takie puzzle składają się na szczęście.

Tylko tu jest trochę różnica. Ty masz żonę, panowie tutaj piszący nie.
Ty masz partnerkę do życia, oni nie. Ty się stołujesz w restauracjach, bo w domu Ci nie dają i w domu już nie chcesz.
Ale co w momencie, kiedy nie ma nic więcej? Co w momencie, kiedy nie ma z kim pojechać na wakacje albo iść na spacer? To nie jest restauracja, w której bierzesz na wynos i za rączkę pochodzisz po mieście. Nie ten etap.
Ty tego nie potrzebujesz, masz od tego żonę i dzieci. Ale co z tymi, którzy tego nie mają?

Jak ktoś nie ma towarzystwa, to jest samotny. Samotność to udręka człowieka, jak więzienie. Samotność to brak szczęścia. Samotność to ... "czegoś wciąż mi brak, co tak cenne jest, że ta nienazwana myśl rysą jest na szkle". Samotność to ta "trwoga, że nie ma Boga, nie ma nieeee....".

Seks uprawiany w innym celu niż seks jest szkodliwy. Jest o tym cała książka, np. ktoś uprawia seks, aby upewinić się, że jest społecznie ceniony, bo ma niskie poczucie własnej wartośći; albo seks na zabicie smutku; albo seks jako zatuszowanie samotności.

Po seksie możemy oczekiwać tylko spełnienia seksualnego, erotycznego, wygaszenia tej potrzeby "dotyku" albo "bycia dotykaną". Podobnie z jedzeniem: powinno służyć przyjemności wynikającej z zaspokojenia głodu.

Oczywiście jedzenie można potraktować jako sztukę gotowania, co pewnie niektórych cieszy. Ale pewnie niektórych na tej samej zasadzie cieszy sztuka shibari, czy jak to się nazywa... Ja ani nie gotuję dla sztuki, ani nie mam upodobań do takich ... sorki za słowo udziwnień... w seksie.


Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Husky, wiesz co bardzo mi się spodobało w Twoim poście? poruszyłaś sprawę, której praktycznie żadna kobieta nie porusza w tych tematach.
A mianowicie - narastająca, niezaspokojona seksualna frustracja u mężczyzny wraz z wiekiem - praktycznie nikt o tym nie pisze.
Tutaj właśnie się o to rozchodzi - głównie o to.

No to nie mężczyzna robi tak, aby nie mieć tej frustracji. Jak jestem głodny, to zjadam rośliny, albo łapię jakieś zwierzę i go zjadam. A jak chce mi się seksu, to poluję na kobietę i mam z nią seks. W nowoczesnym świecie jedzenie się kupuje i seks też można kupować. Ale jest wiele samotnych kobiet, które też chcą seksu, więc za seks nie trzeba płacić.

Bardzo trudno mężczyźnie jest mieć taki wolny seks, bo kobiety nie chcą iść do łóżka i mają na to tysiąc argumentów. Jednak to prowadzi je na zgubę, gdyż:

Kobieta, która może mieć seksualnego partnera ,,od ręki" nigdy nie zrozumie położenia mężczyzny szukającego jakiejkolwiek kobiety przez 30 lat (!) - Nawet ja tyle nie chodzę o tym świecie.

... czasy się zmieniły i bardzo, bardzo trudno kobiecie znaleźć dobrego kochanka. Łatwo znaleźć takiego na jeden seks, który jej się nie spodoba. Ale trudno znaleźć kogoś fajnego na dłużej. Dawniej myślałem, że kobiety maają łatwiej, ale dzisiaj wiem, że nie mają.


Jest taki prawiczek
30-40 lat, nigdy nie uprawiał seksu, nie miał dziewczyny, nawet się nie całował (!) - ....
I nagle przez te wszystkie lata..... frustracja... frustracja... frustracja...  ciągle szuka, ciągle bada teren, stara się umówić z jakąś dziewczyną, no ale nic nie wychodzi, żadna nie chce się z nim zadawać, setki prób (!) zakończone porażką (!)
- dodatkowe uczucie odrzucenia (!), wszystkim wychodzi normalnie tylko nie mu.

Wiesz Żołnierzu... wprawdzie nie szukam na portalach znajomości, wiem, że jest ciężko, wiem, że przychodzi zwątpienie jak randka za randką okazują się nie wypałem, relacja za relacją padają, nadzieje płoną i gasną.

Ale pomyśl...   jak coś nie wychodzi, to znaczy że coś robisz źle. Nie oczekuje się innych wyników niż w hisotorii jeśli działa się tak samo.

Pomyśl czy kobieta chciałaby takiego mężczyznę który jest sfrustrowany, który "bada", który "ciągle bada", "ciągle szuka", "ciągle się stara"... ale nie wychodzi...? Dlaczego żadna nie chce się zadawać? Setki prób? Co jest źle?

Coś jest źle. Ale co? Brak pieniędzy? Czy ten prawiczek ma taki zawód aby utrzymać rodzinę? Jeśłi nie ma dzieci, to pewnie ma kupę pieniędzy, prawda? Zarabia a nie ma rodziny, to jest bogaty.

Co jest źle? Może źle wygląda? Zaniedbany? Odpychający? Wygląda jakby go ubrała mama? Gruby jest? Brzydkie zęby? Żal w oczach do całego świata?




Do tego po 30 latach szukania (bezskutecznego) słyszy pytania np. od matki typu: ,,masz tyle lat, dlaczego po prostu nie znajdziesz sobie dziewczyny?"

No właśnie... co on robi źle? Inni znajdują dziewczyny, a on nie...


A tutaj nagle... Heh... przychodzi użytkowniczka jedna z drugą i piszą na dodatek takiemu prawiczkowi... że do prostytutek chodzą przegrywy i niedołajzy życiowe
Normalnie gorzej jak obuchem prosto w łeb
Po prostu nokaut całkowity.

I teraz spójrz... jak płaczliwie to brzmi... tylkko przegrywy chodzą do prostytutek? Użytkowniczka tak napisała? No i co z tego że tak napisała? Ma prawo tak uważać... A Ty masz jakie zdanie? Zgadzasz się z nią? Bo ja nie zgadzam się.

6,473 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-26 00:30:28)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Moim zdaniem użytkowniczka Husky bardzo dobrze podsumowała temat i nie bawiła się przy tym w jakieś skutki łagodzące, a nawet teoretycznie napisała pewne rzeczy z perspektywy osoby, która nie przeżyła pewnych.

Szacunek za takie spojrzenie w tym, jak widać dosyć kontrowersyjnym temacie.

Trochę nie rozumiem argumentu budowania relacji, które inne użytkowniczki tutaj lubią podkreślać. Przecież nie o tym mówimy. Nikt nie napisał, że wizyta u prostytutki czyni z kogoś lepszego czlowieka - po prostu jest to przez stronę damską dosyć często piętnowane, kiedy jak zostało już przytoczone, że niektóre panie też są skore korzystać z jednorazowej możliwości spełnienia upojnej nocy, nawet bez płacenia. Nie mówiąc już o słynnym pierwszym razie.

Rossanko tak przytoczyłaś owy magiczny pierwszy raz, ale tak szczerze. Ile osób pamięta je jako udane?
Czy tolerancja nastoletnich porażek (brak sprawności z powodu stresu) będzie tak samo tolerowany w wieku 25+? Nie sądzę. Kobieta będzie na innym poziomie od faceta w rozwoju i mimo wszystko (co też w mieszanych komentarzach na wątkach na forum przeczytać) większość nie będzie chciała takiego delikwenta uczyć, bo dawno powinien mieć to za sobą. Pewnie, że każdy ma prawo do swoich wymagań, ale ostatecznie i tak czy siak widełki się kurczą.

Ostatecznie i tak wszystko odnosi się do indywidualnego podejścia. Jednak moim zdaniem nie powinno się piętnować kogokolwiek za spełnienie swoich podstawowych potrzeb w taki czy inny sposób, tak długo, jak nie rani innych osób.

6,474

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Olinka
No okej dużo to zależy też właśnie od środowiska.
Tylko wytłumacz mi proszę, dlaczego taka dziewczyna, która za czasów młodości co chwilę sypiała z innym Erasmusem ,,ma prawo" uważać, że nie spotkałaby się z facetem, który skorzystał sobie z prostytutki? Dlaczego ona jest święta a ten co do agencji chodził nie powinien w ogóle już żyć? Dlaczego większość kobiet potępia facetów u prostytutek mimo, że wiele z nich sypało się kiedyś lepiej niż koks?
Dlaczego tracenie kobiecego dziewictwa z prymitywem z dyski jest x10 mniej potępiane niż tracenie prawictwa u prostytutki?

Każdy ma prawo do własnego zdania, bo nikt nam tego prawa nie odebrał, jednak w moim odczuciu taka postawa jest zwykłą hipokryzją.

Równocześnie wielu facetów ma za sobą bogatą przeszłość erotyczną, a jednak na życiową partnerkę życzą sobie mieć nieskalaną przez nikogo wcześniej dziewicę - wystarczy choćby uważnie poczytać nasze forum. To nie jest Twoim zdaniem zaprzeczenie Twojej teorii? Bo dla mnie to prawdziwy hardkor. 

Lucyfer666 napisał/a:

Rossanko tak przytoczyłaś owy magiczny pierwszy raz, ale tak szczerze. Ile osób pamięta je jako udane?

Jeśli mam się za siebie wypowiedzieć, to mój pierwszy raz był z odpowiednim mężczyzną, nie żałowałam go na pewno, nie byłam pijana, nie byłam zestresowana ani bardzo młoda, było zupełnie w porządku, nikt nie nawalił, a jednak uważam, że pierwszy seks i emocje z nim związane są wybitnie przesadzone i przereklamowane. Dla mnie nie było to żadne magiczne przeżycie. Ba, mało z niego pamiętam, w przeciwieństwie do wielu innych, które zdarzyły się później.

6,475

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:

I to jest zjawisko które mnie zadziwia... Tylu "napaleńców" jest w internecie... kochanków, erotomanów, randkowiczów, romantycznych, i siakich i owakich... każdy chce seksu, wyrwać kobietę na seks, a potem ...  ufff...  jak pojawia się realna możliwość, to uciekają.

Być może większość z nich to gimbaza, która podaje się za dorosłych ludzi.



rossanka napisał/a:

A może najpierw pójść do psychologa i dojsc  do sedna, dlaczego mu te związki nie wychodzą? Będą związki,  będzie seks.
A idąc do agencji zaczyna wszystko od d... strony (w przenosni  i doslownie).




Bez psychologa wiem że mnie na jakiekolwiek związki nie stać, może nie zdajesz sobie sprawy, ale siłą woli nie spowoduje że młoda ładna naga dziewczyna, wpadnie mi przez okno do mojego pokoju, to tak nie działa, nie ma darmowego seksu, wszystko kosztuje.




rossanka napisał/a:

A jeszcze jedno.Z tymi agencjami balabym,  się,  że dla faceta seks jest tak instrumentalny,  że taka wizyta w agencji to dla niego jak wizyta w jadlodajni-płaci,  najada się i wychodzi.
A potem w związku jak jest przerwa w seksie (np problemy zdrowotne)to partner ulzy sobie w agencji bo dla niego to będzie czysta biologia, nie zdrada.
Obrzydza  mnie to i już.




To co mówisz odnosi się do facetów będący w związkach, singli to nie dotyczy.




rossanka napisał/a:

Możesz iść do agencji, ale tam sie nie nauczysz jak zbudować związek.
Poczytaj wpisy w internecie panów,  którzy od jakiegoś czasu chodzą do agencji, bo latami nie mogli soboe zdobyć kobiety.
I nic się przez te lata nie zmieniło,  nadal chodzą do agencji, a partnerki jak nie ma tak nie ma.




To ludzie chodzą do agencji, żeby uczyć się budować związki? big_smile jakoś mi się nie wydaje żeby tak było.




Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Najlepsze jest to, że ja też słyszałem trochę historii o tym gdzie to klient zakochał się w prostytutce po czym wzięli ślub i założyli rodzinę, dzieci itp  Tak więc może nie jest jednak to takie złe i trzeba pochodzić, może faktycznie trafi mi się jakaś żona




Bez odpowiedniego charakteru, to ci się nie uda, musiałbyś być facetem którego nie brzydzi czy nawet się podoba, pomysł małżeństwa z prostytutka, i czegoś takiego nie sposób u siebie wytworzyć, to albo się ma, albo się tego nie ma.   



Olinka napisał/a:

Litości, nie trzeba być takim 'wow', że aż kobiety na ulicy się za facetem oglądają, by wejść z kimś w związek i czuć się w nim szczęśliwym. Znam mnóstwo zupełnie przeciętnych, a nawet takim, którym bliżej do brzydala, którzy nie budzą powszechnego pożądania, a jednak nie przeszkadza im to, by łączyć się w pary i uprawiać seks.
Psycholog nie poprawi Ci urody, ale pomoże pewne sprawy poukładać sobie w głowie, nabrać pewności siebie, podnieść poczucie własnej wartości,





Ze wszystkim się tutaj zgadzam, tyle tylko że to się tyczy facetów do 18 góra 20 roku życia, bo wtedy jak nic nie idzie, to się idzie do psychologa, i wtedy można jeszcze jakoś to uratować i znaleźć sobie kogoś, natomiast jak ktoś jest 40 letnim prawiczkiem, to już nic z tego nie będzie, i parę wyjątkowych przypadków którym się udało, nic tu nie zmieni, bo to że ktoś wyskoczył z samolotu bez spadochrony i przeżył, wcale nie powoduje tego że jak ty zrobisz tak samo, to również przeżyjesz.





Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tak się po prostu nie da i już, niektórzy mają takie geny, taką biologię i wszystko, że ich się nie da już naprawić, jak ktoś przez 40 lat był miągwą, cieciem malinowym, niedołęgą to nagle nie stanie się super samcem alfa, który wyrywa wszystkie kobiety po kolei, no sorki ale rzeczywistość tak nie działa.




Miągwa big_smile co za słownictwo! to nie można powiedzieć że jak komuś nie idzie w szukaniu dziewczyny, to niech sobie szuka prostytutki? czy to nie jest ładniejsze i bardziej sympatyczne słownictwo?




Lady Loka napisał/a:

To tak nie działa. Ludzie się zmieniają jak próbują nowych rzeczy. Inaczej skąd wiedziałbyś, co lubisz i jaki jesteś? Ktoś może w jednym środowisku być pasterzem, a w innym wikingiem. Tak działają role społeczne. Można przezwyciężać i zmieniać swoją naturę. Można pracować nad swoimi błędami i wadami.
Cicha myszka może być królową imprezy. Królowa imprezy może woleć być cichą myszką.
To się nazywa wybór i rozwój w człowieku. Inaczej każdy byłby zawsze taki sam, a to nie jest prawdą, wystarczy popatrzeć na to, jak dzieci się zmieniają przechodząc z jednej szkoły do drugiej. Jak człowiek może zmienić swoje nastawienie zaczynając z czystą kartą nową pracę.




Niestety to tak nie działa, charakteru się nie zmieni, co prawda ktoś może być cichą i nieśmiałą miągwą, pójdzie do psychologa, nieśmiałość zniknie, no ale miągwa pozostanie, tego nie da się wyleczyć.




relf napisał/a:

Łażą do prostytutek ale to wg mnie tak naprawdę niewiele albo nic nie daje, może powodować później tylko jeszcze większą frustrację.




Dlaczego tyle ludzi tam chodzi, skoro to nic nie daje?




relf napisał/a:

Prostytutka nie da ci żadnych uczuć, bo niby czemu ma dać. Niekiedy jest niemiła, bo niby czemu miałaby być zawsze miła. Albo oszukuje na czasie, każe czekać nie wiadomo na co a minuty lecą, tak żebyś miał jak najmniej czasu bo przecież ona nie ma na to w ogóle ochoty, za to na twoje pieniądze ma ochotę jak najbardziej.




To wszystko jest kwestia na kogo się trafi.




relf napisał/a:

Jakiś czas temu statystyki podobno mówiły, że mężczyźni coraz rzadziej korzystają z usług prostytutek. Nawet zauważyłem, że przy trasie ich coraz mniej stoi a jak już jakaś stoi to w większości przypadków bardzo nieatrakcyjna, kiedyś stały ładne i szczupłe.




Widocznie społeczeństwo się starzeje, i coraz mniej facetów daje radę z tych prostytutek korzystać.




Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Do tego dodam, że najczęściej z prawiczków u prostytutek śmieją się kobiety same będące w bardzo udanych związkach, małżeństwach, rodzinach itp.
Zauważ, że im bardziej spełniona życiowo kobieta, im lepsze ma życie seksualne tym bardziej nienawidzi facetów u prostytutek, ciekawe z czego to wynika smile




Bo dla takich kobiet, seks jest jak woda w kranie, szybki łatwy i dostępny big_smile więc te dziewczyny śmieszy to, że sa ludzie którzy tej wody w kranie nie mają.




rossanka napisał/a:

Czyli wizyta w agencji spowodowałoby, że byłbyś w związku jak twoi koledzy? Czy po prostu byś był sam, bez partnerki tylko regularnie chodził do agencji?
Nadal twierdzę,  że to do kitu pomysł.  No ale przecież zrobisz jak uważasz.





Gdyby sześć lat temu, poszedł do agencji, to dzisiaj pewnie by opowiadał, że gdyby nie te prostytutki, to może by kogoś znalazł.





Łógiń napisał/a:

Niestety mi do satysfakcji potrzeba świadomości że partnerka także ma na mnie ochotę, nie może chodzić o korzyści pozaseksualne. Żałuję.




Są takie prostytutki, tylko trzeba długo szukać.





Lady Loka napisał/a:

A ja myślę, że problem leży właśnie w tym, że masz zerowe kontakty z płcią przeciwną. Najpierw zdobądź jakieś koleżanki, poszerz grupę znajomych, naucz się przebywać i rozmawiać z kobietami, a potem szukaj sobie partnerki. Bo skoro nie masz żadnej koleżanki to coś jest mocno nie tak.




Jak mnie wszystkie dziewczyny unikają, to skąd mam brać te koleżanki? przecież nie zmuszę nikogo do tego, żeby się ze mną kolegował?





Lucyfer666 napisał/a:

Wybacz Lady Loka, co mi po koleżankach, których mam masę, skoro poza koleżeńska relacja, żadna nie jest czymś więcej zainteresowana? To już raczej nie ten wiek, żeby latać i ludzi poznawać.
To normalne, że kiedy lata lecą, a człowiek widzi, że dookoła inni czują do siebie pożądanie, zainteresowania to coś we wnętrzu szlag trafia, bo jednak coś jemu brakuje.
Mimo polepszenia swojego życia, poprawienia charakteru, ciała i pozycji, dalej mamy szambo. Naprawdę większość facetów nie ma ochoty być przyjaciółką z penisem.




A ja mam z tym wszystkim spokój, bo etapy, koleżanki/przyjaciółki/randka związek/narzeczeństwo/żona, są mi całkiem obce, a podrywanie dziewczyn w wieku 35 lat, mówiąc że jeszcze nigdy nie było się na żadnej randce, wydaje się czymś co raczej się nie uda, w sumie posiadanie dziewczyny to dla mnie jakaś mega abstrakcja, oczywiście rady co niektórych dziewczyn może i mają jakieś minimalny sens, no ale ja już nie mam na to wszystko siły.




rossanka napisał/a:

Jeszcze jedno mnie naszło, nie wyobrażam sobie, aby jakiś obcy facet mnie dotykał, a co dopiero coś więcej.
Panowie, a nie przeszkadza Wam, ze tam w pokoju będzie zupełnie obca kobieta, o której nic nie wiecie, nie znacie jej, to moze nawet będzie czyjaś matka, czy dziewczyna. Może singielka.
Nie będziecie wiedzieli nawet jakie lubi filmy, co lubi jeść, ani jakie rzeczy ją interesują, czy ma rodzeństwo, co robi jak jest smutna, a co jak szczęśliwa?




Dlaczego ma mnie to interesować? co to ma wspólnego z seksem?




rossanka napisał/a:

Ale takie jest życie, gwarancji na nic nie masz. Równie dobrze możesz za parę miesięcy napisać, ze już jesteś w związku, albo tkwić tu  najbliższe 5 lat i nadal być sam - jak ja (ale ze mnie nie bierz przykładu wink ). Czy jak miałam lat 27 przewidywałam, ze za 15 lat będę sama - nie? Nawet jak tu się logowałam pierwszy raz , miałam lat 36, wiedziałam, ze może być ciężko, ale nie zakładałam kolejnych - ile to już - prawie 7 lat życia w pojedynkę (fiu fiu ładny wynik wink )





To też jest coś trochę takie dziwne, bo jakby(teoretycznie) "Rumunski_Zolnierz" zaczął cie na forum podrywać, to ty będziesz na przeciw, a nawet jak byś się zgodziła, i spotkała się na żywo, to i tak na jego widok zaczęła byś uciekać, no ale co tam, co z tego że uciekłam, nie ma problemu, pewnie jeszcze jakaś się znajdzie, więc "Rumunski_Zolnierz" musi czekać i czekać i czekać...




Gary napisał/a:

I teraz spójrz... jak płaczliwie to brzmi... tylkko przegrywy chodzą do prostytutek? Użytkowniczka tak napisała? No i co z tego że tak napisała? Ma prawo tak uważać... A Ty masz jakie zdanie? Zgadzasz się z nią? Bo ja nie zgadzam się.




Do prostytutek chodzą faceci, którzy lubią dobrą zabawę.




X77 napisał/a:

Cały ten wątek to nic innego jak walka większości kobiet o to, by nieatrakcyjni/nieśmiali/nie mający powodzenia faceci jak najdłużej, nawet do końca życia pozostali prawiczkami





Taka już jest natura dziewczyn, miałeś wypadek oślepłeś, złamałeś kręgosłup, żaden problem, znajdź sobie młodą fajną żonę, którą będzie się tobą opiekować.




X77 napisał/a:

Nie wiem po co Brzydasek odkopał ten temat...




Chciałem zadać kilka pytań odnośnie wakacji z prostytutką big_smile

Zresztą dzisiaj, czy już patrząc na godzinę, to bardziej wczoraj byłem u Wiktorii, oczywiście chcąc się lepiej zaprezentować, ogoliłem się na zero, i ruszyłem na wcześniej umówioną wizyte, ochroniarzowi mówie że byłem umówiony, więc od razu ide na piętro, i czekam jak Wiktoria przyjdzie, no i przyszła, pyta się na ile chce, mówie godzina, ona mówi daj mi milion złoty, odpowiadam jej że nie mam tyle, więc powiedziała 180zł, no i dała mi ręcznik, po drodze samochodem mocne się spociłem, pod prysznicem mi się śpieszyło, no i jak do niej polazłem, to mówi żebym wrócił pod prysznic, i się lepiej umysł, bo w tych warunkach godziny ze mną nie wytrzyma, więc wróciłem się lepiej umyć, po powrocie do pokoju chwili obmacywania zaczął się seks, trwało to 7 może 10 minut, więc standard, no i wtedy było 50 minut gadania połączonego z obmacywaniem, aż do momentu kiedy ochroniarz krzyknął, dając znać że już godzina minęła, no ale 50 minut gadania było, więc to trochę też dziwna sytuacja bo zazwyczaj płace za godzinę, a wyganiają często po 30 minutach, więc tutaj jest inaczej.

No ale wracając do tego, o czym było mówione, zacząłem gadać o tych dożynkach na jasnej górze, o tym że to będzie w pierwszą niedziele września, i byśmy zwiedzali, kebab, seks i takie tam, no ale niestety we wrześniu to jej nie będzie w Polsce, bo Wiktoria ma chorą tarczyce, i od tego(że tak się wyrażę)bardzo jej wyszły oczy na zewnątrz, widać że je coś od środka wypycha, wcześniej też to widziałem, ale już nie chciałem wspominać, no ale przy poprzedniej wizycie, było widać że coś tutaj jest nie tak, no i mówi że miała operacje, gdzie musieli się dostać za te oczy, wycinać jej tam coś, i we wrześniu w Kijowie znowu będzie kolejna operacja, po operacji trzeba, będzie przez jakiś czas musiała dochodzić do zdrowia, więc nic z tych dożynek nie będzie, no więc mówie o przyszłych wakacjach, i o tym żeby jechać na jaką plaże nudystów, tutaj też się okazało że nie za bardzo lubi plaże i upały, no i jedzie ze swoim synem na plaże za granicę, więc to też nic z tego w tym roku, trochę spanikowałem, i mówie to niech będzie czerwiec w przyszłym roku, dwa tygodnie dam ci 500zł dziennie, wtedy jakoś coś niby się zmieniło, i może by i jej pasowało, no ale dajcie mi spokój!!! by mnie to kosztowało jakby zliczyć hotel i wyżywienie, z 1 tysiąc dziennie, gdzie mi to się nie opłaca, przecież za te 15 tysięcy to bym miał setke wizyt u dziewczyn z roksy, więc gdzie w tym sens? też mówie do niej że pewnie zarabia kilkanaście tysięcy na miesiąc, jak to potwierdziła, to też gdzie ona, a gdzie ja! przecież żeby mówić nawet teoretycznie o jakimś związku, to chcąc być tutaj poważnie traktowanym, to bym  musiał zarabiać z 10 tyś. miesięcznie, a gdzie tyle dam rady!? w sumie to za tydzień jade na truskawki/maliny do Norwegii, to może by i było te 10 tyś. na miesiąc nie wiem jak to będzie, no ale to tylko na dwa miesiące, a to trzeba by tak przez cały rok.
No i też przez te oczy to widać, że jest trochę taka sfatygowana, a przecież 10 lat temu big_smile na twarzy to była prawdziwa rakieta, wtedy to mi się bardzo podobała, no ale to były inne czasy niż teraz, ale powiem że obecnie to jest dużo bardziej rozgadana, lepiej jest dzisiaj niż kiedyś, w końcu 50 minut dogłębnego obmacywania robi swoje, może w przyszłym tygodniu jeszcze raz ją odwiedzę big_smile

6,476 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-26 08:38:27)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Tutaj nie oszukujmy się chodzi o instrumentalne traktowanie seksu. Wiele Pań temu zaprzecza, ale to właśnie one mają takie podejście. Seks jako środek do celu... Dlatego pojawia się zazdrość gdy chodzi o temat prostytutek. Bo jak to tak, facet może olać temat i mieć to za pieniądze (różnica głównie w bezpośrednim, a pośrednim ich przekazaniu)? I ja nie mogę ciałem korzyści wywalczyć? Przecież 99.9% kobiet same nie stroni od przygodnego seksu, gdzie o wiele łatwiej syfa złapać, a i dzieci z przypadku to raczej nie u prostytutki też. Także różnica chyba taka, że ego polechtac można bardziej gdy się kogoś upoluje, niż po prostu zaplaci za numerek. Już bym wolal kobietę chłodzącą do agencji niż zabawiającą się w inny sposób, przynajmniej tak rozstrojona emocjonalnie nie będzie. Wydaje mi się, że w przypadku mężczyzn jest to zwyczajnie tańsza opcja.

6,477 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-06-26 08:47:16)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Burzowy napisał/a:

Tutaj nie oszukujmy się chodzi o instrumentalne traktowanie seksu. Wiele Pań temu zaprzecza, ale to właśnie one mają takie podejście. Seks jako środek do celu... Dlatego pojawia się zazdrość gdy chodzi o temat prostytutek. Bo jak to tak, facet może olać temat i mieć to za pieniądze (różnica głównie w bezpośrednim, a pośrednim ich przekazaniu)? I ja nie mogę ciałem korzyści wywalczyć? Przecież 99.9% kobiet same nie stroni od przygodnego seksu, gdzie o wiele łatwiej syfa złapać, a i dzieci z przypadku to raczej nie u prostytutki też. Także różnica chyba taka, że ego polechtac można bardziej gdy się kogoś upoluje, niż po prostu zaplaci za numerek. Już bym wolal kobietę chłodzącą do agencji niż zabawiającą się w inny sposób, przynajmniej tak rozstrojona emocjonalnie nie będzie. Wydaje mi się, że w przypadku mężczyzn jest to zwyczajnie tańsza opcja.

Burzowy, piszesz tutaj różne rzeczy, ale pisanie, że kobiety są zazdrosne o prostytutki a dokładnie o formę przekazywania pieniędzy za seks, jest chyba szczytem Twoich możliwości wymyślania bzdurnych, życiowych teorii na temat kobiet. Widać jak na dłoni, że Ty nie masz bladego pojęcia, zero wyobraźni o kobiecej psychice.

6,478

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zapominacie, ze Rumunski Zolniez chcialby miec dziewcxyne.
Gdyby napisal:nie chce stalego zwiazku, na codzien dziewczyna mi nie potrzebna, nie brakuje mi bliskosci jedynie chce seksu i rozladowania- wtedy sprawa porosta, niech idzie do agencji
Poza tym przeczytalam wypowiedzi panow powyzej i to jest masakra. Ja sie nie dziwie dlaczego jestescie sami. I kobiety od Was uciekaja. Chyba, ze jest to kreacja na potrzeby forum smile

6,479 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-26 10:08:03)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

To nie jest bzdura Sony, bo to bardzo rzuca się w oczy gdy się rozmawia z kobietami. Tak samo jest w temacie seks-robotów. Ja nie mam pojęcia o kobiecej psychice wg Ciebie, a wg mnie Ty masz blade pojęcie o swojej własnej i często sama sobie przeczysz. I co teraz? Ruszyło Cię, a więc może jednak coś jest na rzeczy. Nie od dziś wiadomo, że jak kobieta uwagi nie dostaje to swiruje. A chodzenie do prostytutek tej uwagi tym "zwykłym" potencjalnie ujmuje.

Ja tam nie chodzę i nie zamierzam korzystać nawet gdybym całkowicie stracił powodzenie, ale jedniczesnie popieram. Taka relacja usługowa wydaje mi się płytka, ale też bardziej szczera.

6,480 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-26 10:54:46)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
rossanka napisał/a:

Zapominacie, ze Rumunski Zolniez chcialby miec dziewcxyne.
Gdyby napisal:nie chce stalego zwiazku, na codzien dziewczyna mi nie potrzebna, nie brakuje mi bliskosci jedynie chce seksu i rozladowania- wtedy sprawa porosta, niech idzie do agencji
Poza tym przeczytalam wypowiedzi panow powyzej i to jest masakra. Ja sie nie dziwie dlaczego jestescie sami. I kobiety od Was uciekaja. Chyba, ze jest to kreacja na potrzeby forum smile

Ja czekam Rossanko, jak odpowiesz na zagadnienie, o które Ciebie zapytałem wink
Podjęłaś się zagadnienia, które również na forum nie ma potwierdzenia w większości.

PS. Wiele masek, wiele ról, twarz rozmyta.

6,481

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lucyfer666 napisał/a:

Rossanko tak przytoczyłaś owy magiczny pierwszy raz, ale tak szczerze. Ile osób pamięta je jako udane?
Czy tolerancja nastoletnich porażek (brak sprawności z powodu stresu) będzie tak samo tolerowany w wieku 25+? Nie sądzę. Kobieta będzie na innym poziomie od faceta w rozwoju i mimo wszystko (co też w mieszanych komentarzach na wątkach na forum przeczytać) większość nie będzie chciała takiego delikwenta uczyć, bo dawno powinien mieć to za sobą. Pewnie, że każdy ma prawo do swoich wymagań, ale ostatecznie i tak czy siak widełki się kurczą.


Nie chodzi o to czy udane ( bo ją może bolał pierwszy raz, więc choć fizycznie było średnio to psychicznie dobrze, a on może po 2 minutach skończył - tu fizycznie było dobrze, a psychicznie nie bardzo), ale o sam fakt otoczkę. Rozumiesz, pierwszy partner seksualny, pierwsza dziewczyna, jakieś rozmowy, chodzenie za rękę, pocałunki, u niego w domu, albo u niej, albo gdzieś w czasie wyjazdu weekendowego.
A w agencji masz tak: dzień dobry, proszę godzinę (czy pół) z pania w wieku ..., szczupłą.... brunetką (tak przynajmniej sobie wyobrażam takie zamówienie). Potem idziesz do pokoju, pani robi co ma zrobić, trochę pogadacie, bo pani musi być miła, choć w domu dzieciak chory i ona myślami przy nim, albo sesja się zbliża, a ona myśli, kiedy znajdzie czas na naukę, albo czeka ją operacja usuwania żylaka, albo ma matkę wszpitalu, albo remont w domu i w czasie akcji z klientem wybiera kolory ścian do pokoju big_smile Rozumiesz teraz?
Ale jak mówię, każdy wybiera to co chce.
25 lat to nie tragedia. Jakby miał np jak ja koło 40ki, to bym się zdziwiła, dlaczego tak jest. I nie dziwne by było, dlaczego w tym wieku facet nie miał jeszcze seksu, tylko co sprawiło, jaka jest przyczyna, ze tego seksu nie miał. A jak go miał jedynie w agencji to tak jakby był nadal prawiczkiem ale takim psychicznym. Fizycznie byłby już po pierwszym i n-tym razie, ale jak dla mnie prawiczkiem nadal by był w głowie.
A 25 lat i brak kontaktów seksualnych to mnie jakoś nie dziwi.

6,482 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-26 11:31:34)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Rumuński żołnierzu, musisz sobie przemyśleć swoje podejście do kobiet..Nie wyobrażam sobie żebym miała nienawiść poczuć do gościa co idzie ulicą z rodziną, chociaż nie jest mój..

Burzowy: Chłodząca kobieta? big_smile gdzie takie dają- dzisiaj by się przydała...

6,483

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ross Ty dalej w jakiejś bajce, to tak nie wygląda już w tym wieku. Bardziej seks od razu i korzyści. Rozumiem, ze jak miałaś 25 lat to może tak było, dzisiaj zapewniam Cię, że już nie. Ja tam przewiduję rozrastanie się tego biznesu.

Ela, jaka znowu chłodząca? wink Ja coś zle napisałem, czy Ty źle przeczytałaś? Ale może być, niech chłodzi...

6,484 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-26 12:01:46)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
rossanka napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:

Rossanko tak przytoczyłaś owy magiczny pierwszy raz, ale tak szczerze. Ile osób pamięta je jako udane?
Czy tolerancja nastoletnich porażek (brak sprawności z powodu stresu) będzie tak samo tolerowany w wieku 25+? Nie sądzę. Kobieta będzie na innym poziomie od faceta w rozwoju i mimo wszystko (co też w mieszanych komentarzach na wątkach na forum przeczytać) większość nie będzie chciała takiego delikwenta uczyć, bo dawno powinien mieć to za sobą. Pewnie, że każdy ma prawo do swoich wymagań, ale ostatecznie i tak czy siak widełki się kurczą.


Nie chodzi o to czy udane ( bo ją może bolał pierwszy raz, więc choć fizycznie było średnio to psychicznie dobrze, a on może po 2 minutach skończył - tu fizycznie było dobrze, a psychicznie nie bardzo), ale o sam fakt otoczkę. Rozumiesz, pierwszy partner seksualny, pierwsza dziewczyna, jakieś rozmowy, chodzenie za rękę, pocałunki, u niego w domu, albo u niej, albo gdzieś w czasie wyjazdu weekendowego.
A w agencji masz tak: dzień dobry, proszę godzinę (czy pół) z pania w wieku ..., szczupłą.... brunetką (tak przynajmniej sobie wyobrażam takie zamówienie). Potem idziesz do pokoju, pani robi co ma zrobić, trochę pogadacie, bo pani musi być miła, choć w domu dzieciak chory i ona myślami przy nim, albo sesja się zbliża, a ona myśli, kiedy znajdzie czas na naukę, albo czeka ją operacja usuwania żylaka, albo ma matkę wszpitalu, albo remont w domu i w czasie akcji z klientem wybiera kolory ścian do pokoju big_smile Rozumiesz teraz?
Ale jak mówię, każdy wybiera to co chce.
25 lat to nie tragedia. Jakby miał np jak ja koło 40ki, to bym się zdziwiła, dlaczego tak jest. I nie dziwne by było, dlaczego w tym wieku facet nie miał jeszcze seksu, tylko co sprawiło, jaka jest przyczyna, ze tego seksu nie miał. A jak go miał jedynie w agencji to tak jakby był nadal prawiczkiem ale takim psychicznym. Fizycznie byłby już po pierwszym i n-tym razie, ale jak dla mnie prawiczkiem nadal by był w głowie.
A 25 lat i brak kontaktów seksualnych to mnie jakoś nie dziwi.

Nie sądzisz Rossanko, że takie romantyczne podejście właśnie w pewnym wieku już bokiem przechodzi? To są piękne pojęcia w okresie liceum, natomiast w wieku 25+, dziewczyny rówieśniczki albo niewiele młodsze patrzą na chłopaka bez jakichkolwiek związków (nie mówię o seksie) jak na dziwaka, człowiek jest notorycznie odrzucany, to tok myślenia idzie w zupełnie innym kierunku i stopniowo się radykalizuje. I tak jak napisał Burzowy - masz inne podejście, bo dorastałaś w innych warunkach i będąc w naszym wieku sytuacja była inna. Teraz rynek matrymonialny i seksualny jest bardzo dynamiczny i tutaj kwestia 5 lat robi ogromną różnicę w podejściu.

Jak to wygląda to znowu najlepiej odkopać posty Garego, bo on już to opisywał nieraz, jak to wygląda.

I nikt nie mówi o poprawy swojego toku myślenia, co zaspokojenia fizycznego, takiej wrednej podstawowej potrzeby (jeszcze nikt nie zaprzeczył analogii z restauracją, a wręcz odwrotnie)

6,485 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-26 12:32:26)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Husky, wiesz co bardzo mi się spodobało w Twoim poście? poruszyłaś sprawę, której praktycznie żadna kobieta nie porusza w tych tematach.
A mianowicie - narastająca, niezaspokojona seksualna frustracja u mężczyzny wraz z wiekiem - praktycznie nikt o tym nie pisze.
Tutaj właśnie się o to rozchodzi - głównie o to.

Hej Rumuński Żołnierzu , jeśli wizyta u prostytutki ma celu usunięcie frustracji seksualnej, to po prostu idź i sprawdź, czy tak rzeczywiście wydarzy. Wydaje mi się, że parę osób próbował Ci tutaj uzmysłowić, że frustracja seksualna nie jest tożsama z tym, o czym tutaj piszesz, czyli problemy w nawiązaniu satysfakcjonujących i rozwijających się relacji damsko-męskich, w których mógłbyś budować bliskość emocjonalną, bo to tak samo ważna potrzeba jak seks.
Ten żal, który wyrażał Łogin  pod który ja się też podpięlam, wynika z tego, że u prostytutki nie doświadczysz bardziej naturalnej ścieżki, czyli bliskość emocjonalna -> bliskość fizyczna, która wiąże się ze zdolnością do przekazywania i odbioru pozytywnych uczuć, czyli tzw. ciepła  przez dotyk, głaskani, pocałunki ->seks. Będziesz miał od razu ostatni przyczółek. No ale od czegoś trzeba zacząć.

Zwróć zresztą uwagę na te słowa:

Husky napisał/a:

Jak już doświadczyłam seksu (dosyć wcześnie) to już wiem, że to nic szczególnego i nie ma co wokół tego za dużo kombinować

Największą frajdę w seksie daje interakcja. Tego się też od razu nie potrafi. Trzeba nauczyć czerpać radość z interakcji. Sam seks, rozumiany jako akt kopulacji a czerpanie rozkoszy z interaktywnej współpracy to różnica jak między niebem a ziemią. Wie o tym każdy, komu dane było doświadczyć jednego i drugiego. Przed i po „kopulacji” dzieje się to, co dla niektórych najlepsze.

6,486 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-06-26 12:57:48)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Burzowy napisał/a:

To nie jest bzdura Sony, bo to bardzo rzuca się w oczy gdy się rozmawia z kobietami. Tak samo jest w temacie seks-robotów. Ja nie mam pojęcia o kobiecej psychice wg Ciebie, a wg mnie Ty masz blade pojęcie o swojej własnej i często sama sobie przeczysz. I co teraz? Ruszyło Cię, a więc może jednak coś jest na rzeczy. Nie od dziś wiadomo, że jak kobieta uwagi nie dostaje to swiruje. A chodzenie do prostytutek tej uwagi tym "zwykłym" potencjalnie ujmuje.

Ja tam nie chodzę i nie zamierzam korzystać nawet gdybym całkowicie stracił powodzenie, ale jedniczesnie popieram. Taka relacja usługowa wydaje mi się płytka, ale też bardziej szczera.

Nie ruszyło mnie nic, bo i nie może mnie nic ruszać w Twoich wypowiedziach, jako że będąc kobietą z natury rzeczy znam jej psychikę, jest immanentną cechą mojego płci jako mnie. Zresztą nie sposób rozmawiać z osobą, która właściwie w bezpośredni sposób twierdzi, że zna psychikę płci i ta psychika jest taka sama dla wszystkich jej przedstawicielek - mimo że nie piszesz w ten sposób, to właśnie to wynika z Twoich odpowiedzi. Pomijam już kompletnie to , że na całokształt człowieka wplywaja nie tylko takie cechy jak jego płeć.

Masz jakiś wyjątkowo skrzywiony obraz kobiet. Tak jakbyś był mocno przez któraś skrzywdzony. Upierasz się że wiesz lepiej od nich samych, co im w głowach siedzi, jakie motywy nimi kierują, a wszystko to przez pryzmat pieniędzy i seksu. Widać bardzo wyraźnie że okazujesz dużą frustrację jeśli chodzi o zasoby materialne mężczyzny i jego doświadczenie w uwagi na wiek.
Płytkie, schematyczne i bardzo uproszczone są Twoje wnioski i widać na odległość że są to wnioski przez pryzmat pewnie jakiś przykrych doświadczeń lub/ i kompleksów.

Zresztą napisałam Ci już kiedyś że dzieli nas kilkunastoletnia mentalna przepaść i jedyne co mogę zrobić kiedy dwudziestosiedmiolatek zadaje mi pytanie czy mnie ruszyło bo on zna psychikę moją jako kobiety a ja nie, to roześmiać się w głos.
Masz do tematu typowe podejście mlodego mężczyzny.
Przede wszystkim - przyjmij do wiadomości że są pewne kwestie których nigdy nie ogarniesz i nie  pozjadałeś wszystkich rozumów, i naucz sie trochę pokory wobec tego, bo zarozumiałość u faceta jest tą cechą która odrzuca, mimo że może Ci sie wydawać lub mylić z czymś innym.

6,487

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
rossanka napisał/a:

A w agencji masz tak: dzień dobry, proszę godzinę (czy pół) z pania w wieku ..., szczupłą.... brunetką (tak przynajmniej sobie wyobrażam takie zamówienie). Potem idziesz do pokoju, pani robi co ma zrobić, trochę pogadacie, bo pani musi być miła, choć w domu dzieciak chory i ona myślami przy nim, albo sesja się zbliża, a ona myśli, kiedy znajdzie czas na naukę, albo czeka ją operacja usuwania żylaka, albo ma matkę wszpitalu, albo remont w domu i w czasie akcji z klientem wybiera kolory ścian do pokoju big_smile Rozumiesz teraz?


"Pani w wieku"!!!? kto ci tam poda prawdziwy wiek? big_smile zresztą żeby było w ten sposób że podajesz konkretny wiek, i oni akurat mają kogoś takiego, to tych prostytutek powinno być kilkadziesiąt albo i kilkaset, gdzie ty masz agencje gdzie jest tyle dziewczyn? i z tym że pani musi być miła, to chyba tylko na filmach się zdarza, w końcu jest stereotyp, miłej fajnej młodej prostytutki, więc i to w telewizji pokazują.
No i nie rozumie sugerowania że prostytutki mają mniej czasu na poświęcanie uwagi swoim klientom, bo wydaje mi się że młode dziewczyny, mają dużo obowiązków, mają czym się przejmować, w końcu są dopiero na początku swojej drogi życiowej, a przecież taka młoda ładna prostytutka, jak umie to dziennie z tysiąc zarobi, a że ma jakieś problemy, jakieś życie prywatne, to przecież każdy je ma, a u prostytutki to chyba jednak jest łatwiej, bo normalna dziewczyna to jeszcze musi się zastanowić, skąd kase brać na te farby do tej ściany, a prostytutka to już ta kase ma, więc jeden problem mniej.

rossanka napisał/a:

25 lat to nie tragedia. Jakby miał np jak ja koło 40ki,

25 lat to już jest tragedia, bo teraz to kogo on ma podrywać? według przyjętych norm dziewczynę o kilka lat młodszą od niego, więc by pasowała taka 22 letnia dziewica? gdzie takie coś znajdzie? ile jest takich dziewczyn?



rossanka napisał/a:

Zapominacie, ze Rumunski Zolniez chcialby miec dziewcxyne.
Gdyby napisal:nie chce stalego zwiazku, na codzien dziewczyna mi nie potrzebna, nie brakuje mi bliskosci jedynie chce seksu i rozladowania- wtedy sprawa porosta, niech idzie do agencji
Poza tym przeczytalam wypowiedzi panow powyzej i to jest masakra. Ja sie nie dziwie dlaczego jestescie sami. I kobiety od Was uciekaja. Chyba, ze jest to kreacja na potrzeby forum smile


Troche się do ciebie przyczepiłem, ale skoro wypowiadasz się w tym wątku, to jesteś na celowniku, więc trzeba o tym wspomnieć, bo Rumunski Zolniez szuka dziewczyny ale na pewno nie będzie to rossanka, tak samo z innymi forumowymi dziewczynami, 40 lat prawiczek, nie ma problemu, na pewno kogoś znajdzie, tyle że nie pośród dziewczyn z forum, i tutaj tak zawsze będzie, na pewno kogoś znajdziesz, tylko już idź ode mnie. 


Lucyfer666 napisał/a:

I nikt nie mówi o poprawy swojego toku myślenia, co zaspokojenia fizycznego, takiej wrednej podstawowej potrzeby (jeszcze nikt nie zaprzeczył analogii z restauracją, a wręcz odwrotnie)


Ja też jestem zwolennikiem takiego podejścia do sprawy, w końcu trzeba żyć jak człowiek, a nie jak zwierzę, bo zwierzęta chcą znaleźć coś do jedzenia, muszą na to zapolować, natomiast ludzie jak chcą zdobyć jedzenie to biorą pieniądze i idą do sklepu, tak samo zwierze chcąc uprawiać seks, musi ruszyć w teren i samemu o to zawalczyć, natomiast ludzie nie powinni żyć jak zwierzęta, i mieć możliwość( w odpowiednich do tego miejscach)do zakupienia  tego całego seksu.

6,488

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Brzydasek napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:

I nikt nie mówi o poprawy swojego toku myślenia, co zaspokojenia fizycznego, takiej wrednej podstawowej potrzeby (jeszcze nikt nie zaprzeczył analogii z restauracją, a wręcz odwrotnie)


Ja też jestem zwolennikiem takiego podejścia do sprawy, w końcu trzeba żyć jak człowiek, a nie jak zwierzę, bo zwierzęta chcą znaleźć coś do jedzenia, muszą na to zapolować, natomiast ludzie jak chcą zdobyć jedzenie to biorą pieniądze i idą do sklepu, tak samo zwierze chcąc uprawiać seks, musi ruszyć w teren i samemu o to zawalczyć, natomiast ludzie nie powinni żyć jak zwierzęta, i mieć możliwość( w odpowiednich do tego miejscach)do zakupienia  tego całego seksu.

Ależ Brzydasku jesteś zwierzęciem i będziesz się kierował instynktami, jak zwierzę. Praca zastępuje Tobie polowanie.
Twoje poczucie będzie takie dopóki główny fundament Twojego bezpieczeństwa będzie niezachwiany.

6,489 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-26 13:20:45)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

No Sony jeżeli bycie kobietą powoduje, że znasz się od razu na kobiecej psychice to muszę przyznać, ze jest to novum. Znasz najwyżej swoje schematy i niekoniecznie nawet wiesz co i jak. I to widać w postach. Akceptujesz tylko to co pozytywne byle tylko Cię przypadkiem to nie dotknęło big_smile. I nie wiem skąd ten wniosek z pieniędzmi, ale spoko. Podoba mi się jak kolejny raz przeczysz zjawiskom, którym sama się poddajesz. Nie przestaje mnie to dziwić na forum. I to wśród dojrzałych wiekowo kobiet. Bardzo...powtarzalne, Sony. Widzisz tak to jest, nie jesteśmy aż tacy wyjątkowi jak to się wydaje. Ale to milo, ze zechciałas dyskutowac. Zarozumiały? Sony błagam Cię, wszyscy wiemy jak jest. To, że masz inne zdanie (jednoczesnie wielokrotnie potwierdzając moje opinie swoim zachowaniem, dla mnie to dziwne) nie przypisuje mi tej cechy, bo chcąc kogoś zdyskredytowac można mu zawsze takową przypisać. I jeżeli liczysz, że to zdanie nagle ot tak zmienię, bo usłyszę "nie masz racji", "jestem starsza" to...
smile
Zmienię jak się zmieni rzeczywistość.

6,490

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Brzydasek napisał/a:

"Pani w wieku"!!!? kto ci tam poda prawdziwy wiek? big_smile zresztą żeby było w ten sposób że podajesz konkretny wiek, i oni akurat mają kogoś takiego, to tych prostytutek powinno być kilkadziesiąt albo i kilkaset, gdzie ty masz agencje gdzie jest tyle dziewczyn? i z tym że pani musi być miła, to chyba tylko na filmach się zdarza, w końcu jest stereotyp, miłej fajnej młodej prostytutki, więc i to w telewizji pokazują.

Jak to, facet płaci i nie może sobie wybrać pani, że ma dajmy nato mieć 25-30 lat albo 40 albo 19?? I jeszcze ona nie bywa miła? yikes


Brzydasek napisał/a:

No i nie rozumie sugerowania że prostytutki mają mniej czasu na poświęcanie uwagi swoim klientom, bo wydaje mi się że młode dziewczyny, mają dużo obowiązków, mają czym się przejmować, w końcu są dopiero na początku swojej drogi życiowej, a przecież taka młoda ładna prostytutka, jak umie to dziennie z tysiąc zarobi, a że ma jakieś problemy, jakieś życie prywatne, to przecież każdy je ma, a u prostytutki to chyba jednak jest łatwiej, bo normalna dziewczyna to jeszcze musi się zastanowić, skąd kase brać na te farby do tej ściany, a prostytutka to już ta kase ma, więc jeden problem mniej.

Nie zrozumiałeś. Tu chodzi o to, że jak jesteś ze swoją kobietą, która Cię kocha, to w chwili aktu ona myśli o Tobie, o sytuacji, albo nie myśli wcale tylko poddaje się chwili.
Dla pani z agencji to jest praca. Coś jak dentystka, ona plombuje Ci ząb, ma ulżyć w bólu, a nie myśli o Tobie. Wychodzisz z gabinetu, wcześniej płacisz a ona o Tobie zaraz zapomina.


Brzydasek napisał/a:
rossanka napisał/a:

25 lat to nie tragedia. Jakby miał np jak ja koło 40ki,

25 lat to już jest tragedia, bo teraz to kogo on ma podrywać? według przyjętych norm dziewczynę o kilka lat młodszą od niego, więc by pasowała taka 22 letnia dziewica? gdzie takie coś znajdzie? ile jest takich dziewczyn?

To się młodych zapytaj. Za "moich"czasów to nie był zaden ewenement.
Pamiętajcie, zwłaszcza BURZOWY , że ja piszę z perspektywy swojego wieku big_smile



Brzydasek napisał/a:

Troche się do ciebie przyczepiłem, ale skoro wypowiadasz się w tym wątku, to jesteś na celowniku, więc trzeba o tym wspomnieć, bo Rumunski Zolniez szuka dziewczyny ale na pewno nie będzie to rossanka, tak samo z innymi forumowymi dziewczynami, 40 lat prawiczek, nie ma problemu, na pewno kogoś znajdzie, tyle że nie pośród dziewczyn z forum, i tutaj tak zawsze będzie, na pewno kogoś znajdziesz, tylko już idź ode mnie.

Nie biorę tego jako przyczepianie się smile

6,491

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Burzowy napisał/a:

No Sony jeżeli bycie kobietą powoduje, że znasz się od razu na kobiecej psychice to muszę przyznać, ze jest to novum. Znasz najwyżej swoje schematy i niekoniecznie nawet wiesz co i jak. I to widać w postach. Akceptujesz tylko to co pozytywne byle tylko Cię przypadkiem to nie dotknęło big_smile. I nie wiem skąd ten wniosek z pieniędzmi, ale spoko. Podoba mi się jak kolejny raz przeczysz zjawiskom, którym sama się poddajesz. Nie przestaje mnie to dziwić na forum. I to wśród dojrzałych wiekowo kobiet. Bardzo...powtarzalne, Sony. Widzisz tak to jest, nie jesteśmy aż tacy wyjątkowi jak to się wydaje. Ale to milo, ze zechciałas dyskutowac. Zarozumiały? Sony błagam Cię, wszyscy wiemy jak jest. To, że masz inne zdanie (jednoczesnie wielokrotnie potwierdzając moje opinie swoim zachowaniem, dla mnie to dziwne) nie przypisuje mi tej cechy, bo chcąc kogoś zdyskredytowac można mu zawsze takową przypisać. I jeżeli liczysz, że to zdanie nagle ot tak zmienię, bo usłyszę "nie masz racji", "jestem starsza" to...
smile
Zmienię jak się zmieni rzeczywistość.

Jesteś pewien że znasz moje zachowanie? big_smile Powiem tak - nic mi o tym nie wiadomo...  Poza tym ujmę to tak - Ty krążysz po własnej orbicie, ja krążę po własnej. I każde z nas krąży wokół innej planety.  I tak krążą sobie inni ludzi. Czasem ich orbity wokół tej samej planty przecinają się i spotykają się na swojej drodze. Nie każdemu z każdym po drodze. Rozumiesz teraz na czym polega złożoność relacji kobieta - mężczyzna, czy nadal uważasz że to jedna planeta we wszechświecie i jedna orbita wokół niej?

6,492

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie bardzo wiem, co mam Ci odpisać, Sony tongue.

rossanka napisał/a:

Nie zrozumiałeś. Tu chodzi o to, że jak jesteś ze swoją kobietą, która Cię kocha, to w chwili aktu ona myśli o Tobie, o sytuacji, albo nie myśli wcale tylko poddaje się chwili.

Zbadano to i stwierdzono, że kobiety mają ogromną skłonność do fantazjowania w trakcie stosunku, wielokrotnie większą niż mężczyźni big_smile. Także... Nie wiadomo big_smile.

6,493

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Burzowy napisał/a:


Zbadano to i stwierdzono, że kobiety mają ogromną skłonność do fantazjowania w trakcie stosunku, wielokrotnie większą niż mężczyźni big_smile. Także... Nie wiadomo big_smile.

Czyżby to byli Amerykańscy naukowcy?

6,494

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie pamiętam kto się tym zajmował, ale widzę już zamierzasz się postawić ponad badaczy. Coz, Twoje prawo.

6,495

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Burzowy napisał/a:

Nie pamiętam kto się tym zajmował, ale widzę już zamierzasz się postawić ponad badaczy. Coz, Twoje prawo.

I zamierzam z tego prawa skorzystać smile

6,496

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Olinka
Tak moim zdaniem jest to sprzeczne gdy ktoś z bogatą przeszłością wymaga osoby nieskazitelnie seksualnej, prawda.
W sumie z tej dyskusji właśnie nauczyłem się, że jak kobieta miała wielu partnerów i piętnuje prawiczka za pójście do prostytutki to pierwszą rzeczą, którą trzeba zrobić jest ignorowanie takiej osoby ze względu na hipokryzje.

Brzydasek
Twój opis wakacji z prostytutką mnie zniszczył big_smile
Lepiej dać sobie z tym spokój, widać, że laska nie jest jakoś zainteresowana chyba zbytnio takim kombinowaniem. Jak już musisz to w wakacje częściej ją odwiedzaj ale nie kombinuj zbytnio.

Burzowy
Masa Kobiet nienawidzi prostytutek ponieważ one dumpingują seks na rynku matrymonialnym.
Zobacz ile kobiet nie ma do zaoferowania kompletnie nic poza urodą.
Wyobraz sobie, że jest jakaś wioska, na której mamy jedną atrakcyjną kobietę i 10 kawalerów.
Jakby ta kobieta miała do zaoferowania tylko i wyłącznie seks to szlag by ją trafił jakby tych 10 facetów nagle zaczęłoby chodzić na agencji bo to by oznaczało, że ona sama automatycznie wypada z rynku i już nie ma nic do zaoferowania.
Masa kobiet też manipuluje seksem, np. każe facetowi zrobić to i tamto, przepisać dom na siebie, musi walczyć o nią każdego dnia i gdy nagle gościu postanawia płacić za seks to ona jest przybita do rogu bo nie wie co ma robić.
Napisałeś, że nie planujesz chodzić do prostytutki. No mnie to nie dziwi, jak miałeś wcześniej ileś tam kobiet to już wiesz ,,z czym to się je" i nie potrzebujesz się niczego nowego dowiadywać.
Co innego jakbyś w ogóle nie miał doświadczeń to być może zmieniłbyś myślenie. Wiesz to tak samo jak aligator wtrąbi jakieś zwierze to potem syty może leżeć kilka miesięcy bez ruchu i jedzenia smile

Ela210
No ale tak to widzę.
Jak mi się podoba jakaś kobieta i jest zajęta to żywię do niej negatywne emocje, po prostu jej nie lubię, czasami nawet nie znoszę - ale to występuje tylko i wyłącznie jak mam mocnego doła, na co dzień coś takiego nie istnieje.

Lucyfer666
Bardzo fajnie napisane.
Masz rację z tym, że jak ma się +25 lat i nigdy nikogo się nie miało to kobiety nie patrzą na takiego gościa z romantyzmem tylko jak na dziwaka.
Ja właśnie jestem w takiej sytuacji i jak mówię jakiejś dziewczynie (rówieśniczce), że nie byłem nigdy w związku to pierwsze co widzę to wielkie wyskakujące oczy z orbit, rozdziawiona japa i mega zdziwienie, że jak to jest możliwe.
One wszystkie już w kilkuletnich związkach, zaręczone, poślubione, planują dzieci a ja 25 lat i nigdy nie bylem w związku - dosłownie każda dziewczyna dostaje niemalże szoku termicznego jak się o tym dowiaduje.
Dlatego zacząłem kłamać. Już nie mówię nikomu w jakiej jestem sytuacji bo potem 2 tygodnie muszę się tłumaczyć z tego jakim cudem tak jest.
Zresztą tu nie chodzi o to czy się kogoś miało czy nie, sam fakt bycia 25+ singlem sprawia, że wiele osób się dziwi z tego powodu.

MagdaLena1111
Zdaję sobie doskonale sprawę, że u prostytutki nie dostanę tego co w normalnym związku.
Lecz tak jak już pisałem wcześniej jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma smile
Jeżeli np. przez następne 50 lat nie będzie mi dane zbudować normalnej relacji związkowej z kobietą to dlaczego miałbym nie pójść po prostu do agencji na zwykły seks?
Ja nie idę do agencji po miłość czy uczucia tylko po seks i to wszystko. Uczucia buduje się z normalną kobietą ale jak nie jest to komuś dane to po prostu nie jest i tyle, tego nie ma i koniec.
Do prostytutki tylko po seks, żadnej emocjonalnej więzi czy uczuć, a to, że nie potrafię zbudować związku to inna sprawa, nie o tym temat tutaj.

6,497 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-26 17:39:55)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

MagdaLena1111
Zdaję sobie doskonale sprawę, że u prostytutki nie dostanę tego co w normalnym związku.
Lecz tak jak już pisałem wcześniej jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma smile
Jeżeli np. przez następne 50 lat nie będzie mi dane zbudować normalnej relacji związkowej z kobietą to dlaczego miałbym nie pójść po prostu do agencji na zwykły seks?
Ja nie idę do agencji po miłość czy uczucia tylko po seks i to wszystko. Uczucia buduje się z normalną kobietą ale jak nie jest to komuś dane to po prostu nie jest i tyle, tego nie ma i koniec.
Do prostytutki tylko po seks, żadnej emocjonalnej więzi czy uczuć, a to, że nie potrafię zbudować związku to inna sprawa, nie o tym temat tutaj.

A jak to się ma do tego, co Ci napisałam? Nie bardzo rozumiem :-/
Przecież pisałam, że od czegoś trzeba zacząć. Tym bardziej, gdy tak jak pisałeś koniecznie musisz rozładować frustrację seksualną, a cała reszta to była odpowiedź do Twoich słów, że tak boleśnie odczuwasz obecność wszędzie wokół par. Bo ta frustracja raczej nie ustąpi po wizycie u prostytuki.

Właściwie to nie rozumiem po co tu się nad tym jeszcze rozwodzisz, zamiast bukować termin, czy już przebierać nogami do wyjścia :-D
Dlaczego? Może jednak chciałbyś abyśmy Cię przekonywali, że nie warto? ;-)

6,498

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Burzowy
Masa Kobiet nienawidzi prostytutek ponieważ one dumpingują seks na rynku matrymonialnym.
Zobacz ile kobiet nie ma do zaoferowania kompletnie nic poza urodą.
Wyobraz sobie, że jest jakaś wioska, na której mamy jedną atrakcyjną kobietę i 10 kawalerów.
Jakby ta kobieta miała do zaoferowania tylko i wyłącznie seks to szlag by ją trafił jakby tych 10 facetów nagle zaczęłoby chodzić na agencji bo to by oznaczało, że ona sama automatycznie wypada z rynku i już nie ma nic do zaoferowania.
Masa kobiet też manipuluje seksem, np. każe facetowi zrobić to i tamto, przepisać dom na siebie, musi walczyć o nią każdego dnia i gdy nagle gościu postanawia płacić za seks to ona jest przybita do rogu bo nie wie co ma robić.
Napisałeś, że nie planujesz chodzić do prostytutki. No mnie to nie dziwi, jak miałeś wcześniej ileś tam kobiet to już wiesz ,,z czym to się je" i nie potrzebujesz się niczego nowego dowiadywać.
Co innego jakbyś w ogóle nie miał doświadczeń to być może zmieniłbyś myślenie. Wiesz to tak samo jak aligator wtrąbi jakieś zwierze to potem syty może leżeć kilka miesięcy bez ruchu i jedzenia smile

No właśnie kobieta, która ma do zaoferowania wyłącznie seks pracuje w agencji tongue
bo każda inna kobieta ma do zaoferowania dużo więcej.
Mam wrażenie, że Panów bardzo boli to, że kobiety zrównały się z nimi statusem i mogą osiągnąć tyle co oni i więcej w życiu prywatnym i zawodowym.
Bo nie powiesz mi, że ktoś pracujący na stanowisku dyrektorskim, zarabiający 10k+, mówiący w 5 obcych językach, posiadający własne mieszkanie/dom ma do zaoferowania tylko seks i urodę tongue

Wcześniej Panowie mogli sobie wybierać i przebierać, bo kobieta była ograniczona konwenansami i była szczęśliwa, że ktoś ją zechciał. Potem całe życie była od faceta zależna finansowo i emocjonalnie. A teraz bum, nie ma. Sam fakt bycia facetem nie sprawi, że kobietom będą miękły kolana. A niektórzy faceci też nie mają nic do zaoferowania kobietom. Nawet seksu i urody.

6,499 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-26 16:36:57)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lady Loka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Burzowy
Masa Kobiet nienawidzi prostytutek ponieważ one dumpingują seks na rynku matrymonialnym.
Zobacz ile kobiet nie ma do zaoferowania kompletnie nic poza urodą.
Wyobraz sobie, że jest jakaś wioska, na której mamy jedną atrakcyjną kobietę i 10 kawalerów.
Jakby ta kobieta miała do zaoferowania tylko i wyłącznie seks to szlag by ją trafił jakby tych 10 facetów nagle zaczęłoby chodzić na agencji bo to by oznaczało, że ona sama automatycznie wypada z rynku i już nie ma nic do zaoferowania.
Masa kobiet też manipuluje seksem, np. każe facetowi zrobić to i tamto, przepisać dom na siebie, musi walczyć o nią każdego dnia i gdy nagle gościu postanawia płacić za seks to ona jest przybita do rogu bo nie wie co ma robić.
Napisałeś, że nie planujesz chodzić do prostytutki. No mnie to nie dziwi, jak miałeś wcześniej ileś tam kobiet to już wiesz ,,z czym to się je" i nie potrzebujesz się niczego nowego dowiadywać.
Co innego jakbyś w ogóle nie miał doświadczeń to być może zmieniłbyś myślenie. Wiesz to tak samo jak aligator wtrąbi jakieś zwierze to potem syty może leżeć kilka miesięcy bez ruchu i jedzenia smile

No właśnie kobieta, która ma do zaoferowania wyłącznie seks pracuje w agencji tongue
bo każda inna kobieta ma do zaoferowania dużo więcej.

I właśnie Lady Loka popełniłaś generalizację zjawiska.
Szczerze nie sądzę, żeby prostytutka jako człowiek miała mniej do zaoferowania of innej kobiety.
Po prostu zawód jaki wykonuje jest w kategorii "nothing personal, just business"

Równie dobrze mogę powiedzieć, co w takim razie oferują kobiety, które nie pracują w agencji, a wykorzystują mężczyzn...
Albo nawet wykorzystują sam seks jako kartę przetargową...

Idąc z taką logiką w końcu one są "więcej warte".

-------------------------------------------------------------

Osobiście nie narzekam na panujący stan, bo oglądanie erozji społeczeństwa to fascynujące zjawisko.

6,500

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

No nie powiesz mi, że kobieta w agencji oferuje dużo więcej niż urodę, seks i chwilę rozmowy na jakieś neutralne tematy codzienne.

Kobieta, z którą się wchodzi w relację, jednak oferuje dużo, dużo więcej. Bo i dużo więcej się z nią robi.
Uściślę, bo będziecie mnie łapać za słówka - w mojej definicji kobieta, która nadaje się do stworzenia związku jest jednostką dojrzałą, która potrafi rozmawiać o problemach, chce siebie i związek rozwijać, ma swoje pasje i zainteresowania, nie jest bluszczem, toksykiem i nie gra seksem.
Reszta to jednostki, które dopiero muszą dojrzeć do tego, żeby stworzyć normalny związek.

Posty [ 6,436 do 6,500 z 7,263 ]

Strony Poprzednia 1 98 99 100 101 102 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024