kaszka, rozwaliłaś mnie
![]()
ja bym się ze wstydu spalila:) ale dobrze, że wyslalas do kolesia, ktorego nie znasz, a nie do jakiegoś kolegi/znajomego, bo to by była dopiero wpadka
A ja zaliczylam kolejną wpadkę na sobotnim weselu
Wypiliśmy trochę z moim alkoholu i oczywiscie zachciało nam się bzykanka. Szybko udaliśmy w stronę lasu i tam też wzieliśmy się do roboty. Po wszystkim ubraliśmy się i poszliśmy na sale. Nawet nie zauważylismy, ze moj facet mial rozwalony rozporek od spodni garniturowych (było ciemno, po 23). Dopiero na sali, moja ciotka, która obok nas siedziała powiedziała coś w stylu "a to już wiem gdzie byliście, jak Was nie było", nie wiedzieliśmy o co chodzi, więc w zartach mowimy, że niby gdzie, a ona do mojego faceta "spójrz na spodnie" i ups, wielkie burakmyślielismy, ze go po prstu nie zapial, a okazalo sie, ze ja go przypadkowo rozwalilam, zapinajac rozporek
i przed polnca szybko poszlismy do mojej babci, ktora mieszkala niedalko sali po agrefkę. Okazalo się, ze nie ma, poszlismy do ciotki, ale ona tez nie miala. Z nadzieja udalismy się do nastepnej kuzynki (pol rodzinki mieszka obok siebie), pech chcial, ze ona miala agrefkę, ale taka duuuzą, z ktora w sumie nic sie nie dalo zrobic
i tak do konca wesela bawilismy się z otwartym rozporkiem faceta, bo szkoda bylo nam zmywac sie tak wczesnie do domu, a siedziec tez nie bardzo
![]()
bylo to widac, ale wszyscy smiali sie i mowili, ze od razu wiadomo z czego to sie zrobilo
smieszne, ale też przykre ![]()
ja na Twoim miejscu chyba bym od razu wzięła faceta do domu,