Aby nie było za pięknie, gdy wszystko idzie w dobrą stronę... mój mnie dziś totalnie olał i pojechał gdzieś z kolegą (o życzeniach mogłam zapomnieć, nigdy się nie upominałam i nie będę, ale o jego świecie zawsze pamiętam). Wcześniej jeszcze mnie wkurzył z tatuażem, bo sobie chce zrobić wielki tatuaż. To jego ciało ,ale mi się to nie podoba- tak też oznajmiła. Tak bardzo chciał ślubu, wspólnego mieszkania, dziecka (nie raz się żalił), a tu były studia, później brak pracy i tak te 6 lat zleciało. Z tych jego wykrętów dzisiejszych, stwierdziłam, że to już było i nie wróci... Mam ochotę się zapakować, wyjechać i nie wrócić. Jutro zaczynam pracę... Musiał mi humor popsuć. Wiedziałam, że za pięknie być nie może... Dziś chcę zniknąć i nie czuć tego, co dziś czuje.
67 2011-03-08 18:58:45 Ostatnio edytowany przez Loganzo (2011-03-08 19:01:21)
I ja dorzucam od siebie zyczenia z okazji tego swieta i tym samym zycze, by wszelkie umiejscowione na kazdym szczeblu forum problemy,pytania znalazly swoje odpowiedzi,wlasciwe rozwiazania wedlug Waszych oczekiwan ![]()
Witam dziewczyny,dawno mnie tu nie było ale na chwile obecną nie mam co płakać i marudzić. ![]()
Wszystko jakoś się ułożyło,przeważnie kłótnie o kasę są a raczej o jej brak .
Dzieci zdrowe,słońce coraz mocniej grzeje ![]()
Pozdrawiam
A widzisz Lidko;)oby tak dalej.zawsze po deszczu wychodzi slonce;)
fajnie obrazac kogos no nie ?
Bardzo mi smutno ![]()
72 2011-03-08 22:18:46 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-03-08 22:22:13)
slavek35 O co ci chodzi?? Mam wrażenie że płeć przeciwna wyraźnie zaszła Ci za skórę i masz pretensje do całego świata. Może napisz co ci leży na wątrobie, tobie ulży a my z chęcią poczytamy ![]()
Doris Co się stało? Też nie dostałaś kwiatka na dzień kobiet? Mnie jest smutno przez tego Dupka, że nawet nie napisał mi "bądź szczęśliwa". Widać ile dla niego znaczyłam w czynach, bo w słowach to ho ho!!
Doris czemu jesteś smutna ? Uśmiechnij się do mnie ![]()
Sławek jest chyba na mnie zły ale ja go przepraszałam na innej stronie.
Znowu siadam w kącie i płaczę. Dlaczego tak często dopada mnie to uczucie beznadziei?? Dlaczego moje życie musi tak wyglądać? Obwiniam siebie o to wszystko co mnie spotkało, o to że nie umiałam podjąć racjonalnych wyborów, o to że znów jestem sama, że życie daje mi w dupę a ja nie umiem mu oddać. Upadam i nie mam ochoty wstać. Nie mam ochoty żyć.
Rano myślałam że mam jeszcze tyle do zrobienia; obrona pracy, umeblowanie mieszkania a teraz mam to gdzieś. To wszystko nie da mi szczęścia. Może w małej części spełnienie siebie - ale to nie to samo. Nie mam już siły...
Mirelle a co się stało ze chlipiesz pod nosem ?
Kurcze, powiem Wam ze ta hustawka jest nie do zniesienia. W pracy jest super, nie mysle, mam troche zajec i potrafie sie na czyms skupic. A w domu... albo spie, albo placze i tak na zmiane. Dopadlo mnie pare dni temu i az boje sie wracac do domu. Zobacze jak bedzie dzisiaj, moze uda sie nie uronic dzisiaj lezki...
witaj Mirello i uĹmiechnij sie prosze a na zachete pocaluje . A co do mnie to na innej stronie kilka osob napisalo - co facet po 40 robi na babskim forum . Pewnie zboczony
Slavek teraz rozumiem Twoje oburzenie ale mysle ze tutaj zadna z nas tak nie mysli;) fajnie ze jest tu mezczyzna bo meskie porady przeciez rowniez sa w cenie szczegolnie jesli chodzi o mezczyzn;)
to sie jeszcze okaze. Sama mama przepraszam za sms ale pomylil mi sie nick kogos kto mnie tu nie lubi . Mam nadzieje ze miedzy nami bedzie ok . Pozdrawiam i milego dnia
Witam
Nie czytałam wątku ale jestem samotna całe życie. Niby sporo ludzi koło mnie ale... Życie boli. Dzisiejszy dzień załamał mnie, coś się załamało a ja chyba szukam gdzieś pomocy. Mam świadomość, ze takie szukanie to ułuda. Niby mamy większy dostęp do ludzi ale jesteśmy coraz bardziej samotni i to nawet w związkach.
Ja nie czuje się kochana a chyba głównie jako ..... osoba do tego, żeby ktoś nie czuł się samotny.
Dzisiaj mieliśmy się spotkać a ja czułam, że jak przyjedzie, będę czuła się jak kobieta na seks, lalka do towarzystwa.
Obraził się bo powiedziałam to a potem napisałam smsa, że nie chcę czuć się jak zapychacz wolnego czasu.
Przez kilka godzin nie mam żadnego telefonu, smsa. Czyli potwierdził tylko to co czułam.
Przykre to bo zaufałam i wyglądało to na coś poważnego ale jednak źle to odczytałam.
Mój facet żyje jeszcze chyba wspomnieniami zmarłej żony a ja głupia chociaż miałam świadomość, że nie będzie łatwo poddawałam się temu wszystkiemu.
Ogólnie to chyba mam jakiś defekt i nie umie czuć się kochana, to jakbym umarła za życia.
Siedzę i płaczę i znowu zaczęłam brać leki na depresję.
Po co mi to wszystko? Po co męczyć się? Po co?
Jestem dojrzałą kobietą i nie powinnam sama doprowadzać się do takiego stanu. Tym bardziej, że nie chciałabym, żeby mnie taką widziała mnie moja córka.
Ciężko mi i wiem, że będę musiała poradzić sobie sama, kolejny raz muszę poradzić sobie.
Joz nie chcę ran i nie chcę podejmować prób. Teraz muszę stanąć na nogi, podleczyć się i jakoś egzystować.
Tyle mojego co sobie po marudzę tu.
exacum W miłości wiek i dojrzałość fizyczna nie ma żadnego znaczenia. Cierpisz bo kochasz drugiego człowieka, dajesz mu całą siebie i okazuje się, że on nie daje ci tego samego, że jesteś dodatkiem i jak to nazwałaś "zapychaczem jego wolnego czasu". I nie masz się za co obwiniać, no bo za co? Że kochasz? A może twój partner nie do końca traktuje cię jak napisałaś. To że ktoś nie kocha nas tak jak chcemy, nie oznacza że nie kocha nas wcale. Porozmawiaj z nim, a jak masz ochotę się wygadać i pomarudzić to zapewniam cię że dobrze trafiłaś.
Sylwia napisalas ze tu zadna tak nie mysli . I tu sie mylisz jedna mysli
Czyżbyś slavku35 obraził się? Nikt nie myśli źle o Tobie , a pozatym fajnie jest poczytac porad faceta.
Kurcze, powiem Wam ze ta hustawka jest nie do zniesienia. W pracy jest super, nie mysle, mam troche zajec i potrafie sie na czyms skupic. A w domu... albo spie, albo placze i tak na zmiane. Dopadlo mnie pare dni temu i az boje sie wracac do domu. Zobacze jak bedzie dzisiaj, moze uda sie nie uronic dzisiaj lezki...
ja też mam takie huśtawki nastrojów...wiem i rozumiem Cię jakie to jest niszczące...
nie obrazilem tylko pisze jak jest ale ok juz milcze . A rad nie dawalem
nie obrazilem tylko pisze jak jest ale ok juz milcze . A rad nie dawalem
Nie milcz, a rady zawsze można dac.
Slavek to przykro mi ze ktoras tu tak mysli.Moze bardzo zawiodla sie na kims i jest przez to nieufna?nie kazdy jak zle o nas mysli to znaczy ze ma zle intencje.moze ona naprawde zwyczajnie jest nieufna ale jak tu bedziesz dluzej to mysle ze te podejrzenia pojda w zapomnienie:)a tak swoja droga skoro masz czyste sumienie to nie masz sie czym przejmowac.jesli ktos mysli tak o Tobie to ten ktos ma problem a nie Ty:)
to wszystko ladnie brzmi ale jak bys sie czula gdyby ktos bez powodu Cie obrazil . Ta to jest tutaj smiala sie tylko tamte 3 byly gorsze ale to boli
halo jest tam ktos
chciałabym wyjść wieczorem, do teatru, kina, na spacer, porozmawiać, może jakieś tańce w weekend?
Jest mi źle, zostałam odrzucona przez mężczyznę. Mieszkam sama a ostatnio wieczorami rozmawiam tylko z kotem. Większość znajomych ma rodziny a ja 33 lata ![]()
Kobiety, kto się dołączy w Warszawie?
Mieszkam sama a ostatnio wieczorami rozmawiam tylko z kotem. Większość znajomych ma rodziny a ja 33 lata
Kobiety, kto się dołączy w Warszawie?
Ja mam 30 lat, mieszkam sama z psem. Do Warszawy mi daleko, ale do rozmów chętnie dołączę...
dobranoc
Witam Was! Jak niedzielny poranek? Ja już popłakałam z rana... ![]()
karolinko do rozmow dolacze chetnie. Co sie stalo Mirella?
Ja nie płacze, bo biore antydepresanty- dobry humor murowany!!!!!!! więcej chceci do życia i zrobienia czegokolwiek.
Miałam dość płaczu, apatii i emocjonalnego znużenia, co odbierało mi wszelką aktywnośc- nie umaiłam sie skupić na niczym i nic mi sie nie chciało.
Niech żyje Prozac i jego cała liczna rodzina SSRI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Antydepresanty? Może to jest myśl - sztucnie wywołany dobry nastrój i pozytywne myślenie przełożą się na nasze zachowanie, a to na pozytywne wydarzenia... Próbowałam już kilkakkrotnie, nie chcę znów, ale może będę musiała....
czy to jest na recepte?
Jestem wrakiem człowieka. Czuję cały czas znużenie, niechęć do życia... Dzisiaj w kościele myślałam o tym, że wszystko to co piękne w jest już za mną. Tyle wspaniałych chwil, tyle doświadczeń. Czas zabrał mi to wszystko. Nie wiem jak dalej żyć, zgubiłam jego smak i radość.
jesli chcesz to pisz ze mna postaram sie pomoc
Hmmmm nie wiem od czego zacząć....
Jestem tutaj pierwszy raz, ale pewnie nie ostatni...
Trochę to dla mnie trudne, a nawet bardziej niż trochę...
Nie umiem się odnaleźć w swoim świecie od momentu kiedy skończył się mój 5-letni związek (zostałam zdradzona). Minął już prawie rok a ja nadal nie potrafię sobie poradzić z tym. Nie umiem się otworzyć na nowe znajomości, wydaje mi się że nie zakocham się już nigdy. Jest mi źle ponieważ moja młodsza siostra w kwietniu wychodzi za mąż, spodziewa się dziecka - cieszę się jej szczęściem, ale coraz częściej myślę, że mnie to nigdy nie spotka i już zawsze będę sama...
witaj Iczka wsrod nas
jesli chcesz to pisz ze mna postaram sie pomoc
Slavek wiem, że jesteśmy tutaj by się wzajemnie wspierać, ale Ja nawet nie wiem jakiego wsparcia potrzebuję. Straciłam kogoś kogo kochałam całym sercem, kogoś, komu nie dałam szansy naprawienia błędu. Mam tak okropne wyrzuty sumienia, że umieram od środka. Mijają dwa lata a ze mną jest coraz gorzej. Nigdy nie brałam żadnych leków, zawsze z dołków i depresji wychodziłam sama i mam nadzieję że teraz będzie tak samo. Moje uczucie beznadziejności niszczy wszystko w okół...
_Iczka Głupio mi ciebie pocieszać bo sama jestem w dołku, ale zawsze trzeba wierzyć. Ja mimo to że jest mi beznadziejnie wierzę że los się do mnie uśmiechnie. Nie wiem ile to potrwa, ale mam nadzieję że dotrzymam czego i tobie życzę.
Ja własnie mam dzisiaj bardzo ciężki dzień . Na szczęście już od trzech dni nie płacze chociaż mam ochotę rozumie was
mozesz na mnie liczyc
Kurcze, czemu to wszystko jest takie trudne?
Jejku - 2 lata mówisz.... Nie wiem czy byłabym w stanie tyle wytrzymać, podziwiam Cię!!! Musisz być bardzo silną osobą...
Wierze w sprawiedliwość i wierzę w to, że kiedyś i do nas uśmiechnie się szczęście, przecież kiedyś musi być lepiej, prawda?
Ale z dnia na dzień jest coraz gorzej i w tę sprawiedliwość powoli przestaję wierzyć. Będę świadkową na ślubie swojej młodszej siostry, wszyscy oczekują, że przyjdę z jakąś osobą towarzyszącą, a ja nie dość, że będę sama to jeszcze będę musiała udawać, że wszystko jest w porządku, że jestem zadowolona i wesoła...
Jejku - 2 lata mówisz.... Nie wiem czy byłabym w stanie tyle wytrzymać, podziwiam Cię!!! Musisz być bardzo silną osobą...
To nie tak do końca że cierpię od dwóch lat. Cierpię od paru miesięcy bo zrozumiałam (niestety za późno), kto jest lub był w moim życiu najważniejszy. Kochałam i kocham cały czas. Co jakiś czas usypiałam tą miłość, ale ona ciągle we mnie była i jest obecna do dzisiaj i obawiam się tak jak Ty i wiele innych osób na tym forum, że to się nie skończy.
Będziesz świadkową na ślubie swojej siostry więc to nie byle co. Wiem że nie będzie ci łatwo ale ciesz się jej szczęściem a do Ciebie na pewno też się uśmiechnie. Kiedyś musi być lepiej...
Ja jestem od prawie 2 lat sama - zniszczyłam stabilny związek, bo wydawało mi się, że przestałam kochać. To, co nastąpiło potem, to ciągłe szukanie tego Jedynego i ciągłe rozczarowania. Czasami psułam to ja, tak jak ostatnio... Nie wiem teraz jak to naprawić? Jak mu pokazać, że się zmieniłam, że wiele zrozumiałam?...
skoro zrobilas to bolesnie i sama to przyznajesz to raczej nie da sie nic zrobic . Pewnych czynow slow po czasie nie da sie zapomnieÄ . Ile to juz czasu minelo?
Ciesze się szczęściem mojej siostry ale jednocześnie mi przykro, bo w sierpniu miał być mój ślub, do którego nie dojdzie... Teraz jestem sama a co gorsze samotna, wszyscy moi znajomi mają rodziny, jedna przyjaciółka jest szczęśliwą mężatką, druga ma wspaniałego chłopaka i nie chce ich zadręczać wciąż moimi problemami, rozumiem, że nie mogą poświęcać mi swojego czasu, i tak bardzo dużo im zawdzięczam. Ale przez to wszystko ja nigdzie nie wychodzę, moja codzienność to tylko droga z domu do pracy, potem z pracy do domu. Weekendy spędzam w domu, przed komputerem, oglądając filmy, ewentualnie ucząc się hiszpańskiego.
Brakuje mi kogoś bliskiego, kogoś do kogo mogłabym się przytulić, kto by się mną zaopiekował. Wciąż myślę o tym, że już zawsze tak będzie, że zawsze już będę sama.
Nie dość, że będę świadkową to jeszcze chrzestną dziecka mojej siostry. Bardzo się cieszę, że będzie to dziecko, dlatego mam wyrzuty sumienia, że ciągle myślę o tym, że ja powinnam już dawno mieć swoją rodzinę, tym bardziej, że słucham że w moim wieku to już najwyższy czas...
Czasem to wydaje mi się, że nigdy się nie zakocham, i jeśli już poznam kogoś to zdecyduje się na związek tylko dlatego, żeby nie być samą, a bardzo tego nie chce.
skoro zrobilas to bolesnie i sama to przyznajesz to raczej nie da sie nic zrobic . Pewnych czynow slow po czasie nie da sie zapomnieÄ . Ile to juz czasu minelo?
Teraz chodzi o dość świeżą znajomość, jakiś miesiąc się spotykamy. Na początku mi nie zależało, miałam w głowie jeszcze byłego. Byłam arogancka, krytykująca i nie dziwię się, że odpuścił. Potem coś się zmeniło we mnie... Teraz próbuję go ponownie do siebie przekonać, ale on prawie nie daje mi szansy. Spotykamy się, ale jest raczej obojętny, zdystansowany, bardzo mało w nim inicjatywy...
Aga30 Skoro ci na nim zależy i zrozumiałaś błąd to po prostu mu o tym powiedz. Przyznaj się do błędu, powiedz że zrozumiałaś i że go przepraszasz. Tyle możesz zrobić, reszta zależy od niego. Skoro się spotykacie to pokaż mu że to nie słowa rzucane na wiatr.
Aga30 Skoro ci na nim zależy i zrozumiałaś błąd to po prostu mu o tym powiedz. Przyznaj się do błędu, powiedz że zrozumiałaś i że go przepraszasz. Tyle możesz zrobić, reszta zależy od niego. Skoro się spotykacie to pokaż mu że to nie słowa rzucane na wiatr.
Przeprosiłam i robię wszystko, by mi znów zaufał. Nie działa, on nie chce dać temu szansy. Ciężko mi, bo tym razem wiem, że to w 100% moja wina, ale muszę odpuścić, sama nie dam rady tego ciągnąć. Ja jestem nieprzywidywalna, bardzo emocjonalna, teraz się wyciszyłam, ale nie dziwię się, że on boi się kolejnego szału
i woli nie ryzykować. Trochę się dziś lepiej czuję, dlatego nawet żartuję odrobinę na ten temat, ale generalnie jest niewesoło...
Aga30 nie sądze abyś na serio zrobiła mu coś strasznego, czy na poważnie go zraniła.
Może na początku miałaś lekkiego focha (w końcu byłaś po rozstaniu) o on już sie obraża i zabiera swoje zabawki.
Odpuść go sobie. Ja też tak miałam z Zamkniętym w Sobie, który obraził sie sama nie wiem dlaczego, milczał jak kamień, nie reagował na próby nawiązania kontaku z mojej strony, więc dałam sobie spokój.
A swoją drogą, mężczyźni mają bardzo kruche ego i mitem jest stwierdzenie, że lubią zdobywać kobiete.
Owszem zdobywają ją, jeśli idzie im to gładko, jakiś niewielki zamet- już są zdezorietowwani, obrażają sie i mówią ;żegnaj.
Dziś mam ochote sie wyżalić i wypłakać.
Jako singielka dzielnie walcze z sammotnością, jestem otwarta na nowe znajomości (czytajcie- na nowych facetów).
Bóg mi świadkiem, że nie wymagam wiele, ale ciąży na mnie jakieś fatum- poznaje samych dziwaków, wylęknionych lub bedących w związku ( moja ostatnia znajomość- jestem prawie na 100% pewna, że miał dziewczyne).
Zaczynam powoli tracić nadzieje i coraz częściej dopada mnie myśl, że bede sama do końca swoich dni, że nigdy nie założe rodziny itd...
Zresztą to fatum wisi nad cały moim życiem, bo od prawie 3 lat moje życie to porażka ale staram sie o tym nie mysleć, bo to też do niczego dobrego nie prowadzi.
Staram sie je zmienić, poprawić ale jakoś mi to nie wychodzi.
Mówi sie, że mam w życiu "lata tłuste i lata chude" , w moim przypadku to już są lata anorektyczne, bo mimo starań bardzo niewiele udał mi sie zrobić.
Jest jeden plus- nie poddaje sie. Jest we mnie jakaś głupia uparta wiara, która każe mi starac sie na przekór rzeczywistości.
116 2011-03-15 15:42:06 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-03-15 15:42:32)
Niobe Może za bardzo szukasz kogoś na siłę. Nieraz pakujemy się w coś świadomie, byleby nie być samemu, a to doprowadza nas potem do takiego stanu w jakim ty teraz jesteś - uczucie beznadziejności. Spotykaj się ludźmi - nie mówię że masz tego nie robić - ale miej dystans. Nie angażuj się od razu. Szukaj nowych znajomych a nie od razu partnerów do życia.
Będzie dobrze tylko trzeba najpierw zaakceptować siebie, swoje wady które mamy, a potem wszystko będzie łatwiejsze. Ja też czasem tracę nadzieję, ale co ma być to będzie. Wierzę że będzie dobrze. ![]()
Niobe to nie zupelnie tak . Owszem sa dranie ale sa tez tacy ktorzy placza gdy dziewczyna zostawi blagaja by zostala i prosze nie dawaj wszystkich do jednego worka
Witam. Jestem na forum od niedawna, bo od niedawna jestem sama. Jest ciężko, staram się sobie jakoś z tym radzić, różnie mi to wychodzi raz lepiej innym razem gorzej. Najgorzej jest mi wstać rano z łóżka
- myślę - czeka mnie kolejny dzień samotności ![]()
Czytając posty zastanowiła mnie bardzo wypowiedz jedynego pana na tym forum
a mianowicie: "Owszem sa dranie ale sa tez tacy ktorzy placza gdy dziewczyna zostawi blagaja by zostala i prosze nie dawaj wszystkich do jednego worka"
Nigdy nie spotkałam takiego faceta, który płakałby i prosił bym została
może dlatego, że to wszyscy faceci mnie zostawiali
a mój były chłopak też tak mówił abym nie mówiła, że wszyscy faceci są tacy sami i że to oni zostawiają kobiety, stwarzał wrażenie dobrego faceta, takiego który mogłoby się wydawać, że jest naprawdę inny - niestety to było tylko takie wrażenie.
witaj Angella . Nie probuje Cie przekonac ze jestem inny pisze to co czuje bez potrzeby poklasku . Milo by bylo znalezc przyjazna dusze tutaj . Nam juz kilka Pan z ktorymi pisze tutaj i jest super . Mam nadzieje ze kiedys uznasz ze nie jestem zly
Ja też jeszcze nie spotkałam faceta który błagałby by kobieta nie odchodziła od niego.
mozesz nie wierzyĂÂ ale to ten co miedzy jego postami jestes teraz
Ja już na pewno zdradzam symptomy desperacji... Daleko mi do tego, by wiązać się z kimkolwiek, mam raczej wysokie wymagania, ale ostatnio tak bardzo już chciałam kogoś mieć na stałe, bez chwilowych przygód, że uczepiłam się tego gościa jakby był jedynym moim wybawieniem. Strasznie się ucieszyłam, że w końcu poczułam jakieś motyle, bo miałam wrażenie, że wszystkie uczucia zabrała moja wielka niespełniona miłość i bałam się to stracić. Ale przestałam już siebie obwiniać. Wyciągam wnioski, idę dalej, a on niech spada. I niech się już do mnie nie odzywa, bo wtedy na pewno zmięknę.
U mnie ta potrzeba posiadania faceta wiąże się, oprócz permanentnej potrzeby dowartościowania, również z brakiem oparcia materialnego. Nie mogę liczyć na rodzinę, nie mam rodzeństwa. Tak więc jeśli coś się stanie z pracą, to leżę. Niedawno zmieniłam pracę i strasznie się boję, że sobie nie poradzę.
Witajcie;)to prawda co pisze slavek.Rzeczywiscie sa tez mezczyzni ktorzy placza a nawet klekaja na kolana z prosba aby z nimi zostac ale uwazam ze to sa wyjatki.Ale napewno istnieja;)ja osobiscie trafilam na takiego mezczyzne i mojej siostrze rowniez sie taki trafil.Nie wszyscy sa zli i ja zawsze bede tak uwazac poniewaz znam wielu naprawde wspanialych mezczyzn chociaz niestety sa oni dla mnie niedostepni:(ale wierze ze jakis dostepny wejdzie w moja droge:)A wtedy napewno go nie wypuszcze:D
Są tacy mężczyźni - wrażliwi, wyrozumiali, ale są chyba tylko wyjątkami potwierdzającymi regułę, że jednak większość z nich szuka przygody, chce się zabawić...
Znam wielu facetów (koledzy, znajomi), którzy się przyznają do tego, że udają takich bezbronnych, kochających, dbających tylko dlatego, żeby zaciągnąć kobietę do łóżka. Dziewczyny uważajcie, jeśli facet po 3 randkach wyznaje miłość to albo jest niezrównoważony albo chodzi mu tylko o sex.
Jeśli chodzi o samotność to ja już się poddałam i chyba pogodziłam z tym, że będę już sama. Nie wiem, nie rozumiem - czy jest coś ze mną nie tak? Nie uważam się za jakąś brzydką ani głupią dziewczynę ale jednak nie mam szczęścia w miłości...
ja w mojej bylej zakochalem sie jak tylko pierwszy raz zobaczylem . Napewno powiesz ze jestem glupi ale nie umiem kochac sie dla prostu . Ja musze kochac zeby isc d
o lozka
dzisiaj znowu mam gorszy dzień. W końcu idę po pomoc do specjalisty bo nie daje rady
Nie probuje Cie przekonac ze jestem inny pisze to co czuje bez potrzeby poklasku . Milo by bylo znalezc przyjazna dusze tutaj . Nam juz kilka Pan z ktorymi pisze tutaj i jest super . Mam nadzieje ze kiedys uznasz ze nie jestem zly
Ja wcale nie powiedziałam, że jesteś zły bo uważam i mimo wszystko wierzę, że nie ma ludzi tylko złych lub dobrych. W każdym człowieku, nawet w tym, który wydaje się dla nas zły, można odnaleźć coś dobrego uważam, że jedni mają w sobie więcej dobrych cech a inni mniej. Ja nigdy nie starałam się grupować ludzi na dobrych i złych.
Zapisuję się jako pierwszy ale płakać nie będę
spróbuję was pocieszać wirtualnie
Płakać nie będziesz ale pocieszać tak.....ciekawe wiec słuchamy
dzisiaj znowu mam gorszy dzień. W końcu idę po pomoc do specjalisty bo nie daje rady
to tak jak ja
już wydaje mi się, że będzie ok, nie będę myśleć o tym co mnie tak boli o tym, że zostałam sama, że będę silna i dam sobie radę z tym wszystkim ale nie potrafię
powracają wspomnienia i łzy same spływają mi z oczu
jestem bezradna, nie mam w sobie już siły. Jak już wrócisz od tego specjalisty to proszę napisz jak było, może i mi będzie trochę lżej na duszy ![]()
Slavek nie chciaam Cie urazic, ja zwyczajnie w swoim życiu spotykam oschłych i emocjonalnie wycofanych facetów i może dlatego nie wierze w to , że mężczyźni mają tzw. uczucia wyższe w pełni rozwinięte.
Nigdy jeszcze nie miałam poczucia , że jestem dla jekiegoś mężczyzny ważna ani poczucia, że jestem kochana i dlatego ciągle jestem sama.
Może faktycznie, ze strachu przed samotnościa szukam faceta na siłe, wiem, że raczej nic z tego nie bedzie, ale mam taką natrue, że nie lubie bezczynności i nie sądze, że miłość sama mnie spotka w najmniej oczekiwanym momencie- w moim życiu takie rzeczy sie nie zdarzają.