Postanowiłam utworzyć wątek gdzie wspólnie można sobie popłakać i wyżalić przez łzy chociaż wirtualnie.
Od godziny ryczę rzewnymi łzami, chodzę po mieszkaniu a w głowie mam tylko jedną myśl - jaka jestem nieszczęśliwa. Co parę dni narasta we mnie kumulacja tych wszystkich emocji które nagromadziły się we mnie przez ostatnie lata a może i nawet przez całe życie. Paradoksem jest to, że wczoraj pocieszałam na forum innych a dzisiaj sama jestem w rozsypce. Nie widzę dla siebie przyszłości, zostałam po raz kolejny sama i zaczynam sobie powoli z tym wszystkim nie radzić. Mam pracę w której zawsze się uśmiecham, żartuję, a w domu dopada mnie to "coś" że czuję się przytłoczona życiem. Staram się wychodzić do ludzi, ale mam dość już opowiadania tego samego znajomym, którzy ciągle powtarzają że będzie OK i zaraz mówią jak im się układa w życiu.
Mam swoje mieszkanie, pracę, samochód - niby już coś ale nie umiem ogarnąć tej pustki. Narasta we mnie chęć by się stoczyć....