Poczytaj Aluyka...to ciekawe i może okazac sie pomocne...
http://www.atmajoga.pl/syndrom-ofiary/
Podobne tematy
Kasandra jestes wielka..pozdrawiam Cie serdecznie
E tam, tylko 1.60m ![]()
69 2011-04-03 01:47:00 Ostatnio edytowany przez ladyapocalypse (2011-04-03 01:51:19)
Ayulka, przeczytałam Twojego posta i aż mi się buzia otworzyła ze zdziwienia. Nie obraź się, ale dla mien facet ewidentnie ma ze sobą problem. Jeśli chce kobiety, której nikt przed nim nie "dotykał" to w dzisiejszych czasach powinien zacząć rozglądać sie po gimnazjach. No przykro mi, ale tak to wygląda. Może to przez moje ostatnie doświadczenia, ale wychodzę z założenia, że jeżeli wolny facet, nie chce się związać z wolną kobieta którą jak twierdzi kocha, to każda wymówka jest kłamstwem tak jak i jego miłość. Może moje polądy są skrajne, ale pomyśl, może coś w tym jest,
pozdrawiam.
Łaaa, a teraz przeczytałam resztę wątku i w ogóle twierdzę, że to wariat. Nie pozwól mu sobą manipulować!
Dzieki dziewczyny,to wszystko co piszecie to jest cos niesamowitego stawia na nogi dodaje skrzydel,pomaga isc dalej,kasandra to i tak jestes wielka,bo ja mam 156cm..biziaczki dla Was
No tak i znowu pojawiam sie na forum,i znowu ten sam problem...dwa miesiace jak sie nie slyszelismy oprocz ciaglych opisow na gg,kilka maili nie koniecznie milych..kilka razy powiedzielismy sobie Zegnaj.I w drugi dzien swiat,przyjechal,bo chcial zabrac swoje rzeczy,bo doprowadzilam go do furii,mialo to trwac chile..zostal dwa dni,bolo cudownie,rozmowy,trzymanie sie za rece..spacery..wyjezdzal a ja bylam pelna nadziejii,ze wszystko wroci,wrocilo do normy.Cieszylam sie czekajac codziennie na skypie na niego..ale od kilku dni czuje,ze znowu zaczyna sie to samo tylko,ze on teraz mnie wyraznie unika..powiedzial,ze poczeka na mnie,ze kocha mnie ze nalezy tylko domnie,a ja czuje,ze to nie jest tak..kiedys nie mogl sie doczekac kidy sie zobaczymy,kiedys pisalismy kilkadziesiat smsow dziennie,chyba cos sie skonczylo i nic tu po lazch,wylanych przez niego przezemnie,ciagle pytania wracaja jak bumerang..ale ja nie o tym chcialam pisac..nawet watek mi sie zgubil..chcialam o moich uczuciach napisac...o rozpaczy jaka czuje..o tesknocie..o zlosci..o milosci..wszech ogarniajacym smnutku...ale to chyba juz nie ma sensu,bo mozecie mi wierzyc lub nie te wszystkie uczucia poznalam wraz z nim..wczesniej bylam kims innym...Dolek,to chyba nie wlasciwe slowo..rozpacz to tez za malo..chec zrobienia czegos czego boje sie najbardziej..zakonczyc w bardzo drastyczny sposob!!!Co mozna pomyslec o kobiecie ktora ma swoje lata,dwoje dzieci..i zycie do d..,bo stracila nadzieje,bo milosc ja ominela szerokim lukiem...zalosna jestem wiem,bo nie potrafie sobie poradzic,bo poddalam sie jak nastolatka..ale nie portrafie isc dalej..nie chce!!!
Oj droga Aluyko, nie po to szlas do przodu żeby sie zawracac...i bląd...Nie po to wykonalas wielką prace żeby ot tak pozwolic mu wrocic.teraz stoisz w tym samym miejscu co poprzednio.Zdajesz sobie z tego sprawe prawda?Poddalas sie świadomie wiedzac ,że znowu cie zrani.Wydaje mi się ze on zrobil to z rozmysłem.wrocił po to żeby cie zranic,ukarac!
Musisz zrozumiec że milośc nie polega na zadawaniu cierpienia drugiej osobie i pokazaniu kto tu jest mądrzejszy,sprytniejszy.To nie jest miłośc!Takie uczuciowe rozgrywki nie sa milościa z jego strony...
kochana uwierz mi że tak jak jak kochalam(pewnie nadal) zdawalo mi sie ze rozstanie jest po prostu niemożliwe,a jednak...Naprawde jak sie chce i jak trzeba to dla dobra swojego i innych mozna przebolec...zyc...pewnie z balastem ,ale sie da zyc dalej tak żeby nie ominęło nas to co w życiu jest jeszcze ważne ,piekne.Czy warto Aluyka zatracac sie w rozpaczy i tracic energie na cos co nie ma sensu,co nie daje poczucia spelnienia i szczęścia.zaslugujemy na dobre zycie,na dobre traktowanie,na bycie tymi krolewnami dla tego normalnego faceta ktory będzie kochal bezinteresowanie,bez wzgledu na wszystko.Piszesz tak jakby Twoje zycie juz mialo się kończyć!O nie kochana,to nie pora!A nadziei nie trac,duchem nie padaj,bo jeszcze wile dobrego cie czeka!
nie obwiniaj się tez że masz swoje lata i zachowujesz sie jak nastolatka...milośc w tym wieku jest niewiele latwiejsza niz w czasach nastoletnich.Ktoś kiedys gdzieś napisal,czy powiedzial...juz nie pamietam...ze milośc w dojrzalym wieku przechodzi się trudniej,podobnie jak choroby wieku dziecięcego...może cos w tym jest...
Pozdrawiam serdecznie
Wiesz Kasandra..czekalam na twoja odpowiedz,czytalam ja wiele razy..wylam,slucham glosno muzyki,zeby pozbyc sie tego uczucia,bo ty masz swieta racje.Tylko powiedz mi za co mozna mnie ukarac???Za bezgraniczna milosc,za bol,za cierpienie??Moze kiedys stane na nogi,ale najpierw chyba musze polezec i pourzalac sie nad soba nad tym co mi sie przydarzylo!!Milosc zawsze bylo trudna,ale nigdy nie przypuszczalam, ze za tak,chcac byc szczesliwa pozwolilam dobrowolnie zeby mnie skopac...pracuje nad soba,codziennie pracuje,ale juz w nic nie wierze,to comialo dodac mi sily,zabilo mnie,powoli,ale skutecznie..Nie znam Cie Kasandra,ale czuje,ze jestes moim przyjacielem,bo czujesz podobnie jak ja,podobnie myslisz i wiesz jakie to wszystko trudne..sorki,ze sobie pozwalam na takie slowa,ale tak mysle.Pozdrawiam Cie serdecznie,zycze milego wekedndu.
Milo mi że tak piszesz,że tak czujesz *Ja naprawde cie rozumiem...Dam ci dobra rade Aluyka...skuteczną.Nie walcz z tym uczuciem!Poddaj się i jednocześnie pogodz sie z tym,ze ono jest i naucz się z nim zyc,tak jakby bylo obok ciebie...Przyzwyczaj się,że przez jakis czas tak po prostu musi pozostać...Jeszcze jedna rada.Uwazam że czlowiek po takich przejściach powinien pozostac sam ,przynajmniej przez jakis czas.Poukladac sobie w glowie priorytety.Poważnie...zając sie tylko swoimi sprawami,stac się takim malym egoistą,Olac wszystko i zyć dla własnego ciala i umyslu...
Pozdrawiam cie serdecznie *
Poczytaj sobie Aluyka o psychopatycznych usposobieniach.może wtedy więcej zrozumiesz i stwierdzisz ze powinnas uciekac...
To wszystko brzmi jak prawdziwy horror,ale nie to jest najgorsze..tylko to,ze gram w nim glowna role i to na wlasne zyczenie!!!Myslalam,ze nic gorszego niz bicie i znacanie sie nad demna nie moze mi sie juz wydarzyc a jednak..zakochalam sie przegralam i jeszcze musze z tym zyc..cholera!!Ale ciesze sie ze sa takie osoby jak Kasandra,ktore nie krytykuja mnie za to wszystko,tylko prubuja zrozumiec,ze czlowiek jest tylko czlowiekiem i ma prawo do bledow,pomylek,milosci i calej reszty tego co go otacza...ze wiedza,ze milosc to jest to co kazdy przezywa na swoj sposob!!
a za co ja mam cie krytykowac Aluyka?Za to że się zakochalaś,że jestes czlowiekiem,blądzącym tak jak każdy?no to ja tez uposledzona jakas,bo też sie zakochalam!
bo czlowiek jest tak slaby...i że w ogole pozwala sobie na taki luksus!
Moze tu na forum jest ktos kto przeczyta moj post i stwierdzi,ze mial podobme doswiadczenia i podzieli sie tym jak sobie poradzil.Kasandra dziekuje Ci,ze jestes!!!!
Ja tez ci dziękuje,bo wiem że nie jestem sama
razem latwiej...
Dziesiaj mam urodziki,siedze sobie sama...!!
Dziesiaj mam urodziki,siedze sobie sama...!!
Jaka tam sama...z nami:)
![]()
Urodzinowych przyjemności i słodkości Ci życzę.
Kocham Was..!!
ALUYKO zycze Ci wszystkiego co w zyciu najlepsze z okazji urodzinek! **** ![]()
No ... życzeń z okazji urodzin Ci nie złożę, ale przynajmniej odświeżę wątek. Teraz przynajmniej Cie poznałem.
W treści i tak zamiescilas bardzo malo informacji na temat uczuc tego mezczyzny do dzieci ? Jak one reagowły ?
Jak reagują teraz ? I jak bardzo zmieniło się Twoje życie od lutego br ...
Nie przejmuj się swoim pisaniem aluyka. Piszesz normalnie i nikt nie zauważa że jesteś w czymś słabsza. Nawet niepotrzebnie o tym wspominalas.
Czy moje zycie sie zmienilo..chyba nie,bo kocham dalej,dzieci tesknia pytaja o wujka kiedy wroci,czy juz nas nie kocha..a on chyba o nas zapomnial nie mam z nim kontaktu od wielu tygodni,do konca pisal,ze kocha chlopakow,ze na zawsze zostana w jego secu..tak jak ja podobno,ale co mi z tego jak ja nie potrafie o tym wszystkim zapomniec,ciadle boli,a nawet mi sie wydaje,ze codzien bardziej.
86 2011-08-05 15:39:23 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-08-05 15:44:16)
Wiesz! Przeczytałam cały Twój wątek. Serdecznie Ci współczuję przeżyć z tym facetem!
Zastanawia mnie jedno - dlaczego on zarzuca Ci, że go oszukałaś, że nic nie powiedziałaś na początku Waszej znajomości o tym, że jesteś kobietą po przejściach?
Przecież nie udawałaś, że nie masz dzieci, że nigdy nie miałaś mężczyzny.
A poza tym przecież on również ma swoją przeszłość (byłą żonę, dzecko).
Powinnaś jemu też ciosać kołki na głowie, że kiedyś z inną sypiał!
Nie kumam!
Ciosalam,ale zawsze wygrywal argumentem,ze on mial ja tylko jedna a ja kilku..wiec co tu duzo gadac,odpuscilam sobie i przestalam dyskutowac.
rzeczywiście trudna sprawa, a przy okazji moje drogie panie....
Jesteśmy ze sobą 3 lata, pół roku po zaręczynach planujemy ślub, staramy się o dziecko ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że coś pękło, owszem jest mowa o dziecku i ślubie i nowym mieszkaniu ale już się nie stara, nie zabiega, ma czas dla kolegów jak go o coś proszą, rodziców, brata ale przychodzi moment, że ja o coś proszę i wtedy słyszę: "Jutro", "Nie mam czasu" "Zapomniałem". Zeszłam na boczne tory, a gdy pytam co się dzieję, czy coś go trapi to "to nie nic, kochanie - kocham Cię" boje się że mi nie ufa, coraz dłużej pzesiaduje w pracy, chyba że ktoś go poprosi by był wcześniej ale nie ja.
tak jakbym przestałą się liczyć, a przecież tyle wkładamy pracy naszymi rękoma w remont mieszkania, ja staram się być taką jaką by chciał ale ostatnio mu nie zależy, nie ważne są moje problemy co mnie trapi... rozmowa nic nie daje.... a co będzie jak zajdę w ciąże? codziennie jest zmęczony , a uśmiecha się tylko wtedy jak rozmawia z koleżanką z biura, dodam, że z moim wrogiem numer 1 z czasów szkolnych, ale czlowiek już wyrósł a ja mam wrażenie ze to jednak chodzi o to... pytam czy chodzi o figurę wygląd, "nie kochanie jesteś śliczna już Ci mówiłem" a ogląda rzeczy których ja nie ubiorę i spogląda na zdjęcia top modelek, w domu ma ugotowane wyprane z chęcią pomaga ale jest nieobecny. Boje się, może jest ta inna która mu się podoba a ja jestem tylko tą którą kocha i wie, że będzie miał wszystko na miejscu w przyszłości, może ja mam być żoną w domu a ta do towarzystwa to ta druga jak jest jakaś. pomocy
Ciosalam,ale zawsze wygrywal argumentem,ze on mial ja tylko jedna a ja kilku..wiec co tu duzo gadac,odpuscilam sobie i przestalam dyskutowac.
Wiesz aluyka ... ja mam wrażenie, że on po prostu tak powiedział by oszczedzić sobie bardziej skomplikowanego tłumaczenia. Moze znalazł inną kobiete, albo coś go do Ciebie zniechęciło. Nie wiem. Ale na pewno przyczyną nie jest to co powiedział. Powinnaś troszkę prześledzić jego działania. Może to kolekcjoner kobiet, "zaliczacz" ... Nie wiem ... Ale tłumaczenie to wydaje mi się zbyt głupie i nie pasuje w ogóle do mężczyzny ... nie mówiąc juz o tym że był to mężczyzna okolo czterdziestoletni ...
90 2011-08-06 08:16:09 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-08-06 08:31:34)
The_devil to nie skonczylo sie po jednej rozmowie...argument,odchodze....trwalo to wiele miesiecy,wiele godzin rozmow,wiele moich i jego lez.Co moglo go do mnie zmiechcecic,nie wiem i przestalam sie nad tym zastanawiac.Wiele rzeczy w zycui mnie spotkalo,smierc,lzy usmiech,nieudane zwiazki,borykam sie z malo widoczna niepelnosprawnoscia,alkoholizm rodzicow potem meza.Nie uwazam zebym byla gorsza kategora czlowieka,mimo trudnosci,pracuje wychowuje dzieci...mysle ze jestem dobra mama.Nikt nie jest idealmy,kazdy popelnia bledy,mniejsze wieksze,ale najbardziej martwi mnie,ze moje chlopaki,uwierzyly w jego milosc,tesknia,pytaja.A Ja staram sie tlumaczyc dlaczego wujka nie ma...i zaczynam wszystko od nowa,poraz kolejny dzwigam sie i ide dalej.Tylko boje sie ile jeszcze mam sily..????Nie dodolam jeszcze jak wiele mnie kosztuje nawet pisanie o tym wszystkim,choc chcialabym z kims pogadac to kazde wspomnienie wywaluje lzy i diabelny bol..
Alu Skarbie Mój najdroższy.
Powiem tak : Wiele razy widziałam Ciebie płaczącą do zdjęć, i słuchaniu smutnych piosenek, które dawały CI jeszcze większego doła.
Wiele razy próbowałam Cię pocieszać sama wierząc w to,że ten człowiek będzie w stanie się zmienić.
Wiele razy próbowałam Ci pomóc, ale Moje słowa nie dały efektów i rozumiem,że go kochałaś, Myśląc ,że to Ty jesteś ta zła! Która niszczy ten związek! a to wcale nie jest tak!.
To ten człowiek sprawił,że już nie jesteś taka jak kiedyś, uśmiechnięta! Zakochałaś się! rozumiem i bardzo z tego byłam szczęśliwa! Były też i takie momenty gdy mu wierzyłaś,że on Cię kocha
Powiedziałaś wtedy ,że jesteś szczęśliwa! i tak było
Ale te wszystkie kłótnie, rozmowy (moim zdaniem bez sensu, bo ciągle o tym samym) sprawiły,że obwiniasz siebie! Obwiniasz się,za rozpad! a to wcale nie jest Twoja wina! i bardzo Dobrze wiesz, że jestem za wypowiedzią kolegi wyżej! ,że on jest "kolekcjonerem kobiet" Człowiekiem, który lubi się zabawić, ale przecząc Tobie,że wcale tak nie jest. Nie chce po nim jeździć, ale taka jest prawda, zawsze miał czas Tylko kiedy jemu się to "podobało" a TY czekałaś.........
Ciągle czekając płakałaś , kiedy on się odezwie. Mam ochotę mu nawtykać,i powiedzieć ,że tak się nie postępuje! ,że jeśli się kocha to bezgranicznie! ale on tego nie zrozumie! on ma swoje w głowie!
i tego już nie zmienisz!
Ale proszę Cię nie możesz siebie obwiniać za to wszystko!
Weź pod uwagę to ile zrobiłaś dla swoich dzieci! chciałaś zapewnić im bezpieczny dom! i osoby,które będą je kochać!
Zrób w końcu coś dla siebie! MUSISZ! pomyśl co by Ci sprawiło przyjemność i zrób to!
;**
aluyka napisał/a:Ciosalam,ale zawsze wygrywal argumentem,ze on mial ja tylko jedna a ja kilku..wiec co tu duzo gadac,odpuscilam sobie i przestalam dyskutowac.
Wiesz aluyka ... ja mam wrażenie, że on po prostu tak powiedział by oszczedzić sobie bardziej skomplikowanego tłumaczenia. Moze znalazł inną kobiete, albo coś go do Ciebie zniechęciło. Nie wiem. Ale na pewno przyczyną nie jest to co powiedział. Powinnaś troszkę prześledzić jego działania. Może to kolekcjoner kobiet, "zaliczacz" ... Nie wiem ... Ale tłumaczenie to wydaje mi się zbyt głupie i nie pasuje w ogóle do mężczyzny ... nie mówiąc juz o tym że był to mężczyzna okolo czterdziestoletni ...
Ja też jestem tego zdania! Dziwne, że facet wyjeżdża z takimi argumentami. No może mogłabym faceta zrozumieć gdybyś miała za sobą przeszłość jako pani do towarzystwa z agencji. No to wtedy ilość facetów mogłaby go martwić. A tak?
Pomysłowi nowego związku powinna towarzyszyc akceptacja przeszłości, bez względu na to jaka ona jest. Jestem zwolennikiem prawdy w sprawie przeszłości ... wieć gdy przyjdzie mój dzień - wysłucham nawet nie starając sie zrozumieć. Wysłucham żeby zapomnieć. Chce wysłuchać.
I wkrótce po tym, przestanie sie to liczyc ....
The_devil powiedz to jemu,bo ja zaakceptowalam go takim jakim byl.jest..a moja przeszlosc wcale nie rozni sie wiele od wielu innych...
Nic nie trzeba mu mówić aluyka. On dobrze o tym wie. Poszedł po najmniejszej linii oporu wciskając Ci tani kit. Potraktował Cie jak gówniare. Jak kogoś bardzo niemądrego. Wybacz - ale powinnas zaakceptować tą prawde. A on juz nie zasługuje by tłumaczyc mu cokolwiek. Szkoda mi Ciebie.
I przepraszam, że to ja musiałem to zauważyć.
96 2011-08-07 00:32:11 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-08-07 00:33:13)
The_devil nie przepraszaj nie trzeba..sama to wiem..dalam sie nabrac,ale ja to pol biedy,ale moje chlopaki??To dopiero problem..wiesz co mam ochote zrobic...albo lepiej tego nie napisze..skrzywdzil moich chlopakow a Ja mu na to pozwolilam,bo wposcilam go do naszego zycia.
Tym bardziej, to co zrobił jest chamskie i zasługuje na potępienie. Krzywda wyrzadzona dorosłemu, a krzywda wyrzadzona dziecku - to dwie różne sprawy.
98 2011-08-07 00:49:20 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-08-07 00:50:21)
The_devil..starszy mnie zapytal niedawno czy wujek odszedl,bo oni byli niegrzeczni...powiedzialam ze nie,ale nie uwierzyl...napisal nawet do niego ze juz beda grzeczni..nie cierpie ludzi ktorzy bawia sie cudzymi uczuciami,ktorzy pod plaszczykiem milosci robi Ci diabelna krzywde...a potem zostajesz z reka w nocniku,TY cierpisz czujesz sie winna a dzieci chca nawet byc grzeczne zeby tylko ktos ich pokochal.!!!Musze to w koncu uslyszec jestem naiwna!!!
ALUYKA dzieci potrzebują do szcześcia troche chleba i duuużo milości!Uwierz Twoja milość tez jest im w stanie zrekompensować brak faceta w Waszym życiu.Nie nauczysz ich wszystkiego tego co potrafi mężczyzna i nie próbuj tego robic,bo to nie mam sensu-nie zastapisz im ojca,tak jak ojciec nie zastapi matki.To sa osoby nie zastapione!Możesz jednak dac im takie wsparcie swoja osobą ze nie będą aż tak bardzo pragneły tego męzczyzny w życiu.Sama tez możesz nauczyc ich wielu rzeczy.Możecie byc przyjaciolmi i wspierac sie nawzajem.
Jeszcze tego brakowalo żeby dzieci czuły się winne waszego rozstania!To niewybaczalne!
Pozdrawiam serdecznie
Witaj kassndra..milo,ze znowu Cie slysze...masz racje.staram sie dawac dzieciom co najlepsze,sama siebie...tylko czasem jak pojda spac wraca ta tesknota trudna do opanowania,bo milosc moja nie gasla!!Teraz sa na wakacjach i mam nadziej,ze wroca szczesliwe i przestana myslec o tym czy wujek wroci czy nie??A ja poradze sobie,bo przeciez jest jeszcze we mnie duuuzo ciepla..dwa tygodnie jak on sie nieodzywa,ale czuje sie z tym coraz lepiej,bo nie musze sie martwic co powiedziec jak on napisze a mnie nie bedzie,jak sie zachowac jak zaczna sie te rozmowy o moich doswiadczeniach..a co najwazniesze juz nie slysze..Aluniu Ty i tak nic nie rozumiesz,a twoje odpowiedzi to tylko mydlenie oczu...!!
Witaj kassndra..milo,ze znowu Cie slysze...masz racje.staram sie dawac dzieciom co najlepsze,sama siebie...tylko czasem jak pojda spac wraca ta tesknota trudna do opanowania,bo milosc moja nie gasla!!Teraz sa na wakacjach i mam nadziej,ze wroca szczesliwe i przestana myslec o tym czy wujek wroci czy nie??A ja poradze sobie,bo przeciez jest jeszcze we mnie duuuzo ciepla..dwa tygodnie jak on sie nieodzywa,ale czuje sie z tym coraz lepiej,bo nie musze sie martwic co powiedziec jak on napisze a mnie nie bedzie,jak sie zachowac jak zaczna sie te rozmowy o moich doswiadczeniach..a co najwazniesze juz nie slysze..Aluniu Ty i tak nic nie rozumiesz,a twoje odpowiedzi to tylko mydlenie oczu...!!
Oj, Aluniu, Aluniu, jak Ty nic nie rozumiesz:)
Facet, na którego trafiłaś, sam ze sobą sobie nie radzi. To jest rodzaj zemsty, za jego nieudane małżeństwo.
Wiesz, że najlepszą obroną jest, atak?
On został w jakiś sposób zraniony przez swoją żonę i odgrywa się na Tobie.
Może w jego chorym umyśle, dołując Ciebie, myśli, że oddaje w ten sposób swojej żonie to, na co zasłużyła.
To w jego pierwszym związku został oszukany i teraz nie może przeboleć, że znowu trafił na kobietę po przejściach.
Z jego strony, to nie jest miłość, bo gdyby Cię kochał, to cieszył by się, że ma kobietę, która umie kochać i dawać z siebie
wszystko. Nie jest pruderyjna, ani udająca "wielką cnotkę' mając dwoje dzieci i jakieś wcześniejsze doświadczenia.
On pewnie czekał, że powiesz, iż miałaś w życiu tylko dwa stosunki, a na dowód: dwoje dzieci.
Przestań się mazać i skasuj go jak najszybciej ze swojego życiorysu.
A dzieci szybko zapomną o nim, jak mama będzie chodziła zadowolona i będzie miała dużo czasu dla nich.
A facet trafi na następną "ofiarę", której już dzisiaj bardzo, bardzo współczuję.
Ale wiesz,że kiedyś ktoś mu zapłaci za Twoją krzywdę, jeszcze będzie wspominał Ciebie...z łezką w oku (chociaż on pewnie
płakać nie umie) bo w innym przypadku, ryczał by jak bóbr nad własną GŁUPOTĄ.
TRAFISZ NA SWOJEGO MĘŻCZYZNĘ, GDY SIĘ WYCISZYSZ PO TYM FERALNYM "ZAUROCZENIU'
Pozdrawiam Ciebie serdecznie i życzę kolorowej przyszłości, pełnej szacunku i miłości:):):)
Babcia60+..mysle,ze tymi slowami ktiore napisalas powinnam zamknac watek na forum i rozdzial w moim zyciu,pod tytulem "Aluniu nic nie rozoromiesz" i otworzyc nowy.."Nareszcie jestem wolna".Wlasnie wykasowalam jego gg,zdiecia i wszystko co dotyczy jego..jeszcz jedno musze zrobic poprosic o zwrot kluczy do domu,bo zdarzylo sie,ze w jakas piekna sloneczna niedziele zastalam go w drzwiach,bez zapowiedzi a tego bym nie chciala....!!
aaaaa...zapomnialam wlasnie dzisiaj mina rok ja sie znalismy!!!
Bosze, jak ja lubię czytać takie posty jak Babci powyżej, czyli wymyślanie drugiego dna na podstawie niczego. Gdybyś droga babciu poczytała tutaj inne wątki to byś wiedziała, że wiele osób ma z tym problem i deklaruje, że nie chce partnera/partnerki o zbyt bujnej przeszłości seksualnej. Tylko co to jest zbyt bujna, dla jednego to będzie 50 partnerów, dla drugiego 15, a dla innego 5. Jakos potrafię sobie wyobrazić - choć wydaje mi się to dziwaczne, że dla faceta, który spał tylko z jedną kobietą, 5 byłych jest już poza granicą. I to cała filozofia. Każdy ma jakieś swoje kryteria i nie ma obowiązku wiązania się z osobą, która tych kryteriów nie spełnia.
Nie, nie bronię tu faceta, bo jego postawa dla mnie też jest dziwna. Ale uszanujcie jego prawo do posiadania własnych kryteriów. A już domysły typu: bo to podrywacz i już ma inną, albo: bo odgrywa się za swoje nieudane małżeństwo - dla mnie są żenujące.
Bosze, jak ja lubię czytać takie posty jak Babci powyżej, czyli wymyślanie drugiego dna na podstawie niczego. Gdybyś droga babciu poczytała tutaj inne wątki to byś wiedziała, że wiele osób ma z tym problem i deklaruje, że nie chce partnera/partnerki o zbyt bujnej przeszłości seksualnej. Tylko co to jest zbyt bujna, dla jednego to będzie 50 partnerów, dla drugiego 15, a dla innego 5. Jakos potrafię sobie wyobrazić - choć wydaje mi się to dziwaczne, że dla faceta, który spał tylko z jedną kobietą, 5 byłych jest już poza granicą. I to cała filozofia. Każdy ma jakieś swoje kryteria i nie ma obowiązku wiązania się z osobą, która tych kryteriów nie spełnia.
Nie, nie bronię tu faceta, bo jego postawa dla mnie też jest dziwna. Ale uszanujcie jego prawo do posiadania własnych kryteriów. A już domysły typu: bo to podrywacz i już ma inną, albo: bo odgrywa się za swoje nieudane małżeństwo - dla mnie są żenujące.
Lupusie, gdyby facetowi przeszkadzało na początku, że dziewczyna miała partnera przed nim, a dzieci są tego dowodem,nie brnął by
tak daleko, aby rozkochać w sobie kobietę i rozbudzić nadzieję w dzieciach na posiadanie opiekuna, który za jakiś czas mógł im zastąpić ojca.
Facet dobrze wiedział,że wiąże się z kobietą po rozwodzie, więc na co liczył?
Początkowo wszystko było cacy, a gdy przemyślał sprawę to szuka dziury w całym? (zbyt duża odpowiedzialność?)
A tak, poza tym, to nie napisałam, że tak jest na pewno, napisałam MOŻE i nie chodziło mi o Bałtyk , ale o różne możliwości.
Gdyby sprawa była taka prosta, to ani Ty, ani ja, nie musielibyśmy snuć domysłów i nie było by problemu, o Bosze, jakie to trudne
do zrozumienia.
Przepraszam, jeżeli Cię uraziłam, ale uważam, że gdy ktoś kogoś kocha, to liczy się tylko ta osoba, tu i teraz, a przeszłość zostawiamy
wraz z poprzednimi partnerami lub partnerkami.
Lupusie, gdyby facetowi przeszkadzało na początku, że dziewczyna miała partnera przed nim, a dzieci są tego dowodem,nie brnął by
tak daleko, aby rozkochać w sobie kobietę i rozbudzić nadzieję w dzieciach na posiadanie opiekuna, który za jakiś czas mógł im zastąpić ojca.
Twoja koncepcja dostaje w łeb w bardzo prosty sposób. Facet nie liczył na dziewicę, wiedział, że miała jednego partnera, ojca jej dzieci. Ale kiedy dowiedział się, że nie był jeden, lecz pięciu stwierdził, że to nie dla niego. Tak po prostu: między jeden a pięć jest czterech różnicy ![]()
Babcia60+ napisał/a:Lupusie, gdyby facetowi przeszkadzało na początku, że dziewczyna miała partnera przed nim, a dzieci są tego dowodem,nie brnął by
tak daleko, aby rozkochać w sobie kobietę i rozbudzić nadzieję w dzieciach na posiadanie opiekuna, który za jakiś czas mógł im zastąpić ojca.Twoja koncepcja dostaje w łeb w bardzo prosty sposób. Facet nie liczył na dziewicę, wiedział, że miała jednego partnera, ojca jej dzieci. Ale kiedy dowiedział się, że nie był jeden, lecz pięciu stwierdził, że to nie dla niego. Tak po prostu: między jeden a pięć jest czterech różnicy
Lupus,Twoje myślenie jest bezbłędne.
Jak mogła mieć jednego faceta, gdy miała dwóch mężów?
Pięć minus dwa wynosi trzy.
107 2011-08-08 13:55:19 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-08-08 13:56:16)
Troche sie przestraszylam,tym liczeniem...lupus,masz racje,kazdy maprawo wyboru,ale i Babcia60+ ma racje..bo nie trzeba bylo brnac tak daleko w zwiazek,a przede wszystkim dac dzieciakom tyle nadzieji.!!!
Jak mogła mieć jednego faceta, gdy miała dwóch mężów?
Pięć minus dwa wynosi trzy.
Ale chyba dostrzegasz, że 2 nie jest równe 5?
Lupus wybacz,ale musze Ci to napisac,nie wytrzymam.Nie jest to przyjemne jak sie liczy komus zwiazki,bo tylko o takich piszemy,nie byli to przygodni faceci z ulicy...czuje sie jak p..,choc pewnie nie powinnam.Jesli zauwazyles mam 38 lat,i pewnie jak wiele kobiet w moim wieku,mam swoja przeszlosc..to chyba nieuniknione.A moze sie myle,bo sama sie zaczynam gubic w tym co sluszne a co nie!!!Czekam na Twoja opinie,powiem Ci tylko tyle,ze naprawde sie zakochalam i oddalam cala siebie w tym zwiazku,nie patrzac na nic.
110 2011-08-14 10:57:29 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-14 11:02:06)
aluyka
Moje zdanie co do ilości Twoich partnerów nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się zdanie Twojego ukochanego, a on ma jakie ma. I jego prawo mieć swoje zdanie i swoje kryteria. Przy czym - biorąc pod uwagę jego wiek - nie sądzę, żeby swoje poglądy diametralnie zmienił. Co z tego, że my tu 100 razy napiszemy, że nie powinien tak myśleć i tak się zachowywać, jeśli on tak myśli i tak się zachowuje?
Moje osobiste zdanie, skoro Cię interesuje, jest takie, że w przeszłość seksualną partnera/partnerki się nie wnika, bo to zazwyczaj do niczego dobrego nie prowadzi.
111 2011-08-14 20:04:11 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-08-14 20:04:30)
Dziekuje lupus..jestem Towja dluzniczka..pozdrawiam..!!
Nie wiem dlaczego czujesz się moją dłużniczką, ale już się zastanawiam gdzie fakturę wysłać ![]()
Nie wiem dlaczego czujesz się moją dłużniczką, ale już się zastanawiam gdzie fakturę wysłać
Na jej e-mail ![]()
post do postu...i interes się kręci =]
Ha ha...fakture powiadasz??Ile mnie to bedzie kosztowalo??