dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

1

Temat: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Witam,
przez ostatnich kilka dni tylko czytałem Wasze posty próbując zrozumieć to, cóż mi się przytrafiło przed 3 tygodniami. Byłem z najwspanialszą kobietą pod słońcem przez 3 lata, tyle samo zajęło mi jej zdobycie. Dla niej zostawiłem swoje życie i przeprowadziłem się z nią do nowego miasta, w którym zaczynała studia (jestem starszy 3,5 roku). Szybko znalazłem pracę, by móc się utrzymać, kilka razy w tygodniu wracałem do rodzinnego miasta gdzie studiowałem w trybie dziennym. Do dzisiaj o tym mówię, to ludzie robią wielkie oczy, dla mnie wydawało się to oczywiste. Kocham, więc warto zmienić wszystko, byle być obok siebie. Szybko minęły 2 lata, wciąż mieszkaliśmy razem, było nam bardzo dobrze, w międzyczasie skończyłem studia, kupiłem nam auto by było łatwiej wracać do miasta rodzinnego, wyskoczyć na weekend, wakacje itp. Po skończeniu studiów musiałem wrócić do miasta rodzinnego, albowiem tam znalazłem pracę, dziewczyna wróciła razem ze mną, ale tylko na wakacje, później miała wrócić na uczelnie na 4 miesiące by na kolejne 5 wyjechać na erasmusa. Wakacje wspólnie przeszliśmy jak burza, aż nastał październik i trudnych 9 następnych miesięcy bez siebie na codzień. Oczywiście widywaliśmy się w weekendy, 5 dni samotności, 2 dni razem. Zawsze mieliśmy co robić, o czym pogadać. Byliśmy dla siebie wsparciem, nie było przed nami tajemnic. Mimo, iż miała wyjechać na 5 miesięcy szukałem pracy w mieście w którym studiowała, nie mogłem znieść takiego wyniszczającego życia gdzie przez 5 dni czekało żeby tylko się zobaczyć. W ciągu 3 lat mojej ukochanej przytrafiły się 2 poważne choroby, były szpitale, trudne momenty, godziny płaczu. Zawsze z nią byłem, robiłem wszystko byle tylko była szczęśliwa, po prostu dbałem o nią tak jak każdy facet powinien dbać o kobietę. Była moją motywacją do działania, dla niej się zmieniałem, o 180 stopni zredefiniowałem swoje poglądy na temat małżeństwa i dzieci, choć nigdy jej o tym nie powiedziałem. Z każdym dniem coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to ta jedyna. 3 lata na nią czekałem, od momentu poznania, była pierwszą, miała być ostatnią.

Aż tu przyszedł przełom roku, w święta było tak jak do tej pory, spędziliśmy je u jej rodziny, z którą miałem coraz to lepsze stosunki. Zaraz po świętach miałem 25 urodziny. Ćwierćwiecze - okres podsumowań i rachunku dotychczasowej działalności. Przytrafiło się kilka gorszych dni, ale dzięki niej szybko o tym zapomniałem. W kilka dni po nowym roku nagle oznajmiła mi, że to koniec, że coś w niej pękło i nie czuje tego co dawniej, że już od listopada nad tym myślała. Godziny rozmów, jeżdżenia do niej. Daliśmy sobie tydzień spokoju by mogła wszystko przemyśleć. Niestety zdania nie zmieniła. Poddała się, nie walczyła, od listopada czekała aż wszystko w niej umrze. Mówiła, że chciałaby być teraz sama, zwłaszcza że wyjeżdża na erasmusa, co było argumentem przeciw - przez 5 miesięcy na pewno byśmy się od siebie oddalili, byli dla siebie obcy. Kilka dni później, po przeczytaniu kilku tematów na tym forum i pokojarzeniu faktów, doszedłem do wniosku że musi kogoś mieć. Wsiadłem w auto, kupiłem 21 róż i pojechałem do niej. Przypuszczenia okazały się prawdziwe, świat mi się zawalił. Zostawiła mnie dla znajomego ze studiów, 3 miesiące oddalenia o 80 km wystarczyły by zniszczyć 3 letni związek i pakować się w nowy, mający trwać 4 tygodnie, po których wyjedzie na prawie pół roku. Nie potrafię tego pojąć, nie wiem jak długo mnie oszukiwała, kiedy kłamała. Pomimo okropnego bólu i poczucia bezsilności potrafiłem jej wybaczyć, nie chce wrócić, mówi że nie ma to sensu, że nic już nie czuje. Tylko dlaczego 2 miesiące mówiła, że kocha, aż tak udawać miłości się nie da. W ciągu 3 ostatnich tygodni, ze szczęśliwego faceta z planami na przyszłość, na własną firmę, na oświadczyny, stoczyłem się na samo dno. Rzuciłem pracę, nie mogąc w niej wytrzymać choćby chwili bez myślenia o niej, nie potrafię się na niczym skoncentrować, całe dnie spędzam w łóżku. Nie mam znajomych, bo tych straciłem wyjeżdzając na 2 lata do innego miasta. Zostałem sam, czuję się jakby ona umarła, była i nagle jej nie ma. Nie ogarniam tej pustki. Ostatnio dowiedziałem się od jej znajomej, że jest teraz szczęśliwa. Cieszy mnie to, wszak ją kocham i chciałbym by zawsze była szczęśliwa, jednak jednocześnie to boli, bo oznacza że musiała odejść by to szczęście odnaleźć. 2 tygodnie walczyłem, a ona dawała mi cień szansy, byłem gotowy kolejny raz porzucić dotychczasowe życie i jechać za nią do hiszpanii. Napisałem jej pożegnalnego maila, dziękując za wszystko co było. Wiem, że muszę się usunąć w cień, nie odzywać się, nie dla siebie, a dla niej. Każda godzina jest walką z samym sobą, tak strasznie chciałbym zadzwonić, usłyszeć jej głos, ale wiem ze nie mogę...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Witamy w brutalnym świecie miłości, która skrada się na palcach, a wychodząc trzaska drzwiami. Wiem co czujesz i znam ogrom tego bólu, bo sama to przechodziłam. Co prawda ja słysząc po 3 latach w poniedziałek Kocham, w środę usłyszałam nara, więc moje zaskoczenie było podejrzewam, że większe chociaż ból był ten sam.
Dobrze, że masz świadomość tego, że musisz się odsunąć. Ona poznała kogoś nowego, jest z nim i musisz to uszanować. Niestety czasami i największe miłości umierają. Ludzie rozstają się po wielu latach, po ślubie, mając dzieci.
To boli i nie łudź się będzie bolało długo i potwornie. Faktycznie poświęciłeś dość dużo dla niej, ale kto mógł wiedzieć. Przecież jakbyśmy wiedzieli, że upadniemy to byśmy się położyli.  Musisz zacisnąć zęby i iść dalej. Nie pisz i nie dzwoń, bo to nie ma sensu. Z czasem przestałaby odbierać od ciebie wiadomości, a jak zatęskni to zna numer.
Idź dalej, pracuj, znajdź pasje, spotykaj się ludźmi. Odradzam klina. Ja zastosowałam tą metodę i szybko pożałowałam. Nie dość, że nie miałam ochoty na nic, obrzydzały mnie jakieś zbliżenia to do tego zraniłam kolesia, który się zadłużył.
Czas, czas i czas. I to tyle.
A kiedyś przyjdzie taka chwila, że odetchniesz i powiesz ok dałem rade.

Kiedyś ktoś tu napisał na tym forum takie zdanie: "pora otrzepać falbany, poprawić kucyki i iść do przodu". Tyczy się to dziewczyn, ale przekaz jest jeden. Życzę ci żeby ten stan jak najprędzej cię dopadł. Jak coś to pisz, krzycz, płacz. Chętnie pomożemy.

3

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Bardzo ci współczuje...bo bardzo kochasz...
i niestety masz rację pisząc iż musisz zostawić jej życie dla niej...

Jesteś człowiekim jak ja- kochając dajesz z siebie wszystko a nawet więcej..zapominając o sobie o swoich zainteresowaniach, znajomych o swoim świecie...
nie masz wokół siebie żadnej przestrzeni- tylko dla Siebie, całość wypełniła Ona...
Ja już teraz wiem i ty też wiesz...że to był wielki błąd...dałeś wszystko nie zostawiając sobie nic..zupełnie nic..

A przecież Kochać to nie znaczy zatracić siebie...
zniszczyć swój świat by żyć świetem drugiej osoby...teraz już wiesz...

Martwi mnie jednak jeszcze jedna rzecz- a mianowicie twoje samopoczucie..twoje zamkniecie się na ludzi ,świat i pracę..
To początek bardzo grożnej..uwierz mi bardzo!!! choroby- depresji...
ja w nią wpadłam...człowiek jest wtedy bezsilny...

Koniecznie musisz najlepiej spotkać się ze znajomymi , rodziną...wyjdz z domu...bo uwierz mi...jeden dzień więcej...i już nie będziesz umiał tego zrobić...Zwróć się do psychologa ..naprawdę warto jak najszybciej to zrobić...
Chodz w to teraz nie uwierzysz...czas leczy rany...



Powodzenia  smile

4 Ostatnio edytowany przez olly (2011-01-28 20:11:34)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

chomej - U mnie to dosłownie było z dnia na dzień, tuż po moich urodzinach, świętach. Piękna kumulacja zdarzeń. Tyle, że walczyłem, chciałem rozmawiać, co tylko odsunęło w czasie ostateczny wyrok.
Nie jestem typem faceta, który znalazłby ukojenie w ramionach innej, kocham ją, z nikim innym nie potrafiłbym nic. Jestem przekonany, a nawet pewny, że to ona zastosowała metodę plastra, byle przetrwać do wyjazdu. Jest młoda, chce się wyszaleć, sama musi dojść do pewnych spraw, zrozumieć. Nie potrafię jej sobie obrzydzić, staram zrozumieć, choć pojąć nie mogę. Gdziekolwiek nie spojrzę, czegokolwiek nie zrobię - widzę ją, wszystko mi się kojarzy. Kilka lat na nią czekałem, mogę czekać jeszcze więcej, bo 3 lata spędzone razem, pokazały mi, że to ta jedyna, że jest tego warto. Może to głupie, mając na uwadze jak wielkie spustoszenie we mnie uczyniła, ale kiedyś wróci, tylko muszę przetrwać. W tej chwili nie bardzo wiem jak, dlatego też tutaj piszę.

DORIS2727 - owszem, jestem zamknięty w sobie, ale jak pisałem, to Ona mnie zmieniała, przy niej się otwierałem, na jej rodzinę, jej znajomych. Mam z kim wyjść na piwo, ale nie są to osoby którym mógłbym się zwierzyć. Praca jest już dla mnie przeszłością, teraz szukam nowej w mieście, w którym Ona studiuje, byłbym bliżej niej, nawet jeśliby o tym nie wiedziała. Bardzo dobrze wiem czym jest depresja, dawno temu to właśnie Ona mnie z niej wyciągnęła, boję się że to wróci. Nie chcę tygodniami bezczynnie leżeć w łóżku patrząc się na telefon w oczekiwaniu aż zadzwoni. Chcę się sobą zająć, tylko potrzebuję bodźca, kogoś kto pociągnie za uszy, a niestety mieszkam sam. Wiem, że jeszcze trochę się poużalam nad sobą, ale pewnego dnia wstanę i zacznę działać, spakuję się, pojadę w góry, zmysły ukoję.

5

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Witaj,
Nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumię.W moim przypadku to było po 7,5 latach bycia razem,a najgorsze jest to że nie jestem już młoda osobą i zaczynać wszystko od poczatku jest strasznie ciężko.Człowiek najbardziej boi się samotności a w naszym przypadku dodatkowo czuje że juz nigdy nie będzie w stanie komuś zaufać,nie jest już tym samym człowiekiem.Ja jestem na lekach przeciwdepresyjnych co i Tobie polecam.Nie możemy się załamać,ja sobie to tłumaczę tak: nie był mnie wart i tyle.Ciekawe czy takie osoby  jak np.Twoja dziewczyna i mój facet nie zostaną z tego kiedyś rozliczeni.Nikomu nie zyczy się źle,zwłaszcza osobie którą się kochało ale szkoda jak skrzywdzą jeszcze inne osoby takim zachowaniem.A my musimy powiedziec sobie że przez przypadek odeszli,poznali kogos innego a ten "przypadek" to taki bat, który przepędza to co i tak nieuchronne.Wierzę że i nam się kiedys powiedzie!!!Pozdrawiam Cię gorąco.Głowa do góry.Nie jestes sam!

6

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Olly, wyglada na to ze byles dobrym przykladem.

Uswiadomiles mi a zarazem utwierdziles w tym ze jakim wspanialym by sie nie bylo, jak milosc ma odejsc, tak tez zrobi.

Nie wiem tylko czy w moim, czy twoim, przypadku byla to ta prawdziwa milosc....

Prawdziwa milosc nie zakochuje i nie tworzy zwiazku z kims innym, a jednak ?
Mimo tego tak wiele osob tu przychodzi i to w ciagu jednego dnia czasami, ze az ciezko uwierzyc.

No coz, trzeba zyc dalej, trzeba szukac tego prawdziwego szczescia....

A czy wroci czy nie wroci smile Nie mozesz byc pewny....

Skoro cie nakrecala by miec dobry schron i byla w tym taka dobra to nie musi wcale wracac kiedykolwiek.

Twoja historia jest dla mnie naprawde niesamowita.

7

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Powinieneś wyjżdż gdzieś i się niedołować,to najgorsze co może być.Znależć nową pasję,albo wiem zjedz czekoladę tak jak ja w tej chwili,głowa do góry to nie koniec świata!!!

8

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Numer0 - zbyt dobrze ją znam, dlatego nie wierzę, że przestała kochać. Jako ludzie nie byliśmy idealni, ale dla siebie już tak. Wiem, że nie udawała ostatnich 2 miesięcy, że to wszystko, te chwile razem, każdy moment i słowo były prawdziwe. Nie wytrzymała samotności i oddalenia o godzinę drogi samochodem, zaczęła się nakręcać, bo przez 5 dni była singielką, a tylko przez 2 ze mną. Zaczęła coraz to bardziej wierzyć, że poradzi sobie sama, że mnie nie potrzebuje i w końcu uwierzyła, że miłość gdzieś z niej uciekła. Żeby umocnić tę wiarę w sobie znalazła klina. Jest zbyt uparta i dumna, by przyznać się do błędu, to wszystko w imię uczciwości wobec siebie. Najgorsze, że nie zaprzeczyła, bała w oczy się patrzeć. Wiem, że niewiele potrzeba, by pokazać jej, że się myli, że wciąż mnie kocha, tylko się pogubiła.

9

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Doris.Własnie,może dlatego że my dajemy z siebie wszystko to Oni odchodzą,może czas to zmienić.Faceci przy nas czują się chyba zbyt pewnie i jak wiedzą już jakie jesteśmy wykorzystują to a później nas ranią.
Olly naprawde zacznij gdzieś wychodzic,postaraj sie o nową prace,zacznij poznawać ludzi i wychodz z nimi.Siedzenie w domu i rozmyślanie nie pomoże,sam sobie zadajesz ból.Postaraj się jak najmniej o niej mysleć,wiem że to nie jest łatwe Trzymaj się

10

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
jakaja napisał/a:

Witaj,
Nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumię.W moim przypadku to było po 7,5 latach bycia razem,a najgorsze jest to że nie jestem już młoda osobą i zaczynać wszystko od poczatku jest strasznie ciężko.Człowiek najbardziej boi się samotności a w naszym przypadku dodatkowo czuje że juz nigdy nie będzie w stanie komuś zaufać,nie jest już tym samym człowiekiem.Ja jestem na lekach przeciwdepresyjnych co i Tobie polecam.Nie możemy się załamać,ja sobie to tłumaczę tak: nie był mnie wart i tyle.Ciekawe czy takie osoby  jak np.Twoja dziewczyna i mój facet nie zostaną z tego kiedyś rozliczeni.Nikomu nie zyczy się źle,zwłaszcza osobie którą się kochało ale szkoda jak skrzywdzą jeszcze inne osoby takim zachowaniem.A my musimy powiedziec sobie że przez przypadek odeszli,poznali kogos innego a ten "przypadek" to taki bat, który przepędza to co i tak nieuchronne.Wierzę że i nam się kiedys powiedzie!!!Pozdrawiam Cię gorąco.Głowa do góry.Nie jestes sam!

slyszałam kiedyś coś takiego''Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy''Uwierz mi coś w tym jest.

11

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Olly i obys mial racje. Pisalem tak bo mialem dokladnie te same mysli o mojej. Ze cos tam, ze cos tam.... Tez sobie tlumaczylem ze ta milosc jest najpiekniejsza i tak sobie wmawialem. Nie mowie ze ty sobie wmawiasz, nie chce by tak bylo, oby nie. W moim przypadku przez takie wlasnie mysli nie moglem sie naprawde dlugo odnalesc i nie zycze ci bys tez nie mogl do siebie dojsc, bo moja do mnie nie wrucila i nie kochala, a oczy i gesty tez miala jak gdyby kochala. Kochany, zebys sie nie przeliczyl. Stawiam dla twojej 30% ze wroci, choc w glebi daje jej 2% ! Obys mial racje.... lecz pamietaj ze w dzisiejszych czasach dla wielu milosc to pojecie obce, latwo przyszlo, latwo poszlo.... I dokladnie tak samo przed koncem slyszalem wkolko, kocham cie, to takie wazne, itp.... Niestety wink Tylko nie zapomnij napisac z czasem gdyby naprawde wrocila....

12

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
olly napisał/a:

Numer0 - zbyt dobrze ją znam, dlatego nie wierzę, że przestała kochać. Jako ludzie nie byliśmy idealni, ale dla siebie już tak. Wiem, że nie udawała ostatnich 2 miesięcy, że to wszystko, te chwile razem, każdy moment i słowo były prawdziwe. Nie wytrzymała samotności i oddalenia o godzinę drogi samochodem, zaczęła się nakręcać, bo przez 5 dni była singielką, a tylko przez 2 ze mną. Zaczęła coraz to bardziej wierzyć, że poradzi sobie sama, że mnie nie potrzebuje i w końcu uwierzyła, że miłość gdzieś z niej uciekła. Żeby umocnić tę wiarę w sobie znalazła klina. Jest zbyt uparta i dumna, by przyznać się do błędu, to wszystko w imię uczciwości wobec siebie. Najgorsze, że nie zaprzeczyła, bała w oczy się patrzeć. Wiem, że niewiele potrzeba, by pokazać jej, że się myli, że wciąż mnie kocha, tylko się pogubiła.

Wiesz, w poczatkowej fazie (tuz po rozstaniu) bardzo czestym objawem jest wmawianie sobie, ze ten, kto odszedl na pewno kocha i kiedys wroci bo zrozumie, co stracil. Niestety tak nam sie tylko wydaje. Czas plynie, czlowiek nie wraca, a my zaczynamy przyjmowac gorzka prawde do siebie - ze tak naprawde wcale nie kochal (przynajmniej w koncowej fazie).
Po tym, jak mnie zostawil J. tez sobie wmawialam, ze wszystko, co mowil i robil bylo prawda. Niestety nie bylo. Ktos kto kocha szczerze i mocno nie odchodzi, bo i po co? A wiec zdejmij klapki z oczu i zacznij zyc swoim zyciem, bo masz do niego calkowite prawo. To jest Twoje zycie, masz je tylko jedno wiec zyj, bo czasu nie cofniesz.

13

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Olly: trzymaj sie mocno brachu.

Doskonale rozumiem co przeszedles. Moja historia jest bardzo podobna do twojej, z tym, ze mieszkalismy razem praktycznie przez caly okres naszego zwiazku. Byla mala przerwa - ok 15 dni kiedy bylismy osobno. Tak samo jak ty twierdzilem, ze nasz zwiazek jest idealny (pomimo klotni i sprzeczek), ze wspieramy siebie, pomagamy w trudnych chwilach, a nasze codzienne relacje sa prawie idealne...mylilem sie. Kobiecie, ktorej poswiecalem kazda chwile przez te 2 lata, po prostu przyszedl do glowy pomysl, ze moze dac rade sobie sama, przed swietami dostalem jasno do zrozumienia, ze cos sie w niej wypalilo (chyba juz standardowy tekst), ze stajemy sie dla siebie obcy, a ona nie czuje juz do mnie tego co kiedys. Postanowilismy sie rozstac - oczywiscie ja mialem nadzieje, ze to skloni ja do przemyslen, analizy, ze moze popelnila blad... po tym jak dostala wolnosc okazalo sie, ze spotykala sie juz z kims wiele tygodni wczesniej, bedac rownoczesnie ze mna, a nasze rozstanie bylo dla niej tylko czysta formalnoscia.
Pomimo tego jak ja kocham - bo z tego nie da sie tak szybko wyleczyc - sprawila mi ogromny zawod, ufalem jej, wierzylem w nas i to , ze to jest wlasnie ta jedyna. Natomiast ona w tej chwili zachowuje sie jakby nic sie nie stalo. Postanowilem raz na zawsze zerwac z nia kontakt i rozpoczac wszystko na nowo.

Olly - musisz zapomniec o tym wszystkim, tak jak poprzednicy - twierdze, ze to juz nie ma sensu. Osoba, ktora kocha - nie zmienia swoich uczuc z dnia na dzien (popatrz ile tobie zajmuje odkochanie sie). Wszystko wskazuje na to, ze ona tak w zasadzie nie kochala ciebie, bylo jej wygodnie z toba i nic poza tym.

Przepraszam ciebie za ten kubel zimnej wody, ale musisz cos ze soba teraz zrobic, odwiedz rodzine, porozmawiaj  z nimi - nie ma nic lepszego jak ich wsparcie. Zachowywalem sie tak samo ty, czekajac na telefon, zamkniety sam w domu..to jest straszne. Wierz mi lub nie, ona juz chyba nie zadzwoni.

Mam nadzieje i zycze ci tego, abys spotkal w swoim zyciu godna siebie kobiete, ktora tak samo jak ty bedzie potrafila kochac i nigdy nie sprawi tobie zawodu jak zrobila to twoja ex.

14

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

olly jeszcze tylko apel do Ciebie - jak juz przetrawisz rozstanie to nie zamykaj sie na kobiety i nie pozwol, aby urojenia (ze byla tą jedyną) zabraly Ci mozliwosc spotkania tej rzeczywistej jedynej smile

15 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-01-29 04:44:10)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
olly napisał/a:

zaczęła się nakręcać, bo przez 5 dni była singielką, a tylko przez 2 ze mną. Zaczęła coraz to bardziej wierzyć, że poradzi sobie sama, że mnie nie potrzebuje i w końcu uwierzyła, że miłość gdzieś z niej uciekła.

Była singielką przez 5 dni i to wystarczyło, aby nabrała wiatru w żagle i poczuła, że tak naprawdę nie jesteś dla niej kimś ważnym. Co by było po tym 5-cio miesięcznym wyjeździe na erasmusa. To nie byłoby tylko 5 dni, ale 5 miesięcy. Czekałbyś na nią z utęsknieniem, ona by wróciła i jeszcze szybciej by się z Tobą ponownie pożegnała niż powitała po rozłące.

Mówiła, że kocha, patrzyła z tym samym błyskiem w oku, bo były to zachowania wyuczone. Po tylu latach razem, wiedziała jak udawać, potrafiła powielać swoje zachowanie z początkowej fazy zakochania. Robiła tak, bo być może nie była jeszcze pewna swojego aktualnego partnera. Być może on się wahał, lub miał też inne sprawy do uregulowania. Gdyby w ostateczności nic nie wyszło, zawsze byłbyś Ty. Nawet byś nie zauważył, że przez jakiś czas coś było "nie tak". W końcu do ostatnich dni była taka "kochająca".

Nie zadzwoni, nie napisze, nie wspomina... nie wróci. Ma już nowe życie, nową przyszłość, a przeszłość jest już znana*. Teraz Ty masz szansę kształtować swoją przyszłość na nowo. Bez myśli o tym, że ona była tą jedyną, wyjątkową, idealną, na całe życie. Bo gdyby tak było, to obecna sytuacja wyglądała by inaczej. Zamiast tych wpisów na forum, pisałbyś do niej maile, dzwonił. Tak nie jest, więc porzuć ten wykreowany przez Ciebie obraz tej jedynej. Zapewniam Cię, że spotkasz jeszcze kobietę, która nie będzie tą drugą, okaże się właśnie tą na całe życie. Będzie tą na której się nie zawiedziesz, której zaufasz, a ona doceni to co zrobisz dla Waszego związku, a nie zmiesza z błotem Twoje uczucie.

*przepraszam za brutalność.

16

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
Median napisał/a:

olly jeszcze tylko apel do Ciebie - jak juz przetrawisz rozstanie to nie zamykaj sie na kobiety i nie pozwol, aby urojenia (ze byla tą jedyną) zabraly Ci mozliwosc spotkania tej rzeczywistej jedynej smile

dla mnie nie są to urojenia, od dawien dawna za jedyną ją uważam, nawet jak jeszcze nie byliśmy razem. 3 lata razem pokazały że mam rację, z każdym dniem się upewniałem coraz bardziej. dosyć brutalny koniec związku nie zmieni tego, dalej będę tak uważał i czekał. tylko Jej w życiu byłem i wciąż jestem pewien. Nie chcę wiązać się z nikim innym wiedząc, że kocham kogo innego, nie chcę krzywdzić, nie potrafiłbym się zaangażować. Kiedyś ten błąd popełniłem, więcej nie chcę. Wolę czekać, bo wiem że mogę być tylko lepszy. Mam 25 lat, decyzje teraz podjęte będą rzutować na całe życie, nie mogę być z nią, ale mogę realizować się zawodowo. Zacznę biegać, chodzić na siłownie, odbuduję kondycję żeby zrealizować nasz wspólny plan na ten rok, przejść orlą perć w tatrach, przerzucę ból psychiczny na fizyczny.

17

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

mysle, ze "ta jedyna" bedziesz mogl podsumowac majac 80 lat, a nie 25.
I nie chodzi o to, abys sie od razu zaczal angazowac. Chodzi o to, zebys nie byl oslem, ktory robi sobie i calemu swiatu na zlosc zamykajac sie na nowe znajomosci, na nowych ludzi, ktorzy moga wniesc bardzo duzo pozytywnych rzeczy do Twojego zycia. Bo nie wiesz tak naprawde, co Cie jeszcze spotka.

18

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
ot taka sobie napisał/a:

Doris.Własnie,może dlatego że my dajemy z siebie wszystko to Oni odchodzą,może czas to zmienić.Faceci przy nas czują się chyba zbyt pewnie i jak wiedzą już jakie jesteśmy wykorzystują to a później nas ranią.
Olly naprawde zacznij gdzieś wychodzic,postaraj sie o nową prace,zacznij poznawać ludzi i wychodz z nimi.Siedzenie w domu i rozmyślanie nie pomoże,sam sobie zadajesz ból.Postaraj się jak najmniej o niej mysleć,wiem że to nie jest łatwe Trzymaj się

chyba masz rację..nie mozna dawać całego siebie...bo dla nas nie zostaje już nic...
i nagle zapominasz kim tak naprawdę jesteś....

19

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Olly, a jak myślisz ona też Cie uważa za tego jedynego? Jak się kocha prawdziwie to się nie odchodzi i tyle. Ale przeżycie rozstania ma swoje etapy i kiedyś przyznasz nam racje.

20 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2011-01-29 15:45:31)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

http://www.youtube.com/watch?v=tY5kBVTA … re=related

połamane kwiaty, które żyją samotnie
każdego z nas wiatr kiedyś dotknie ...

21

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Trzymam mocno, za TWOJE przejście Orlej Perci.

Aż mnie zwija z zazdrości big_smile

22

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Ja też chce! Chodźcie umówimy się wszyscy na jeden termin w wakacje w górach i zrobimy to zbiorowo-forumowo big_smile Za miłość, a raczej jej brak, a raczej wyleczenie z tej chorej i znalezienie tej prawdziwej:D!

23

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

To nie jest głupie! Na serio, pisałabym się na takie coś. Bez wahania, dla gór wszystko smile

24

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
Zielony_Domek napisał/a:

To nie jest głupie! Na serio, pisałabym się na takie coś. Bez wahania, dla gór wszystko smile

No pewnie, po co chodzić samemu po górach jak można znaleźć towarzyszy. A wieczorem poużalać się na swoje nędzne życie, chociaż chyba już na to siły ni będzie. Olly to kiedy te góry, bo ty też chcemy!?

25

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

kurczę ja jeszcze tydzień temu wybierałam meble do salony z moim wybrankiem...
I na samą myśl robi mi się nie dobrze jak można być tak zakłamanym i tak udawać,żę kocha,i nigdy z nikim nie był taki szczęsliwy i oczywiście że jestem tą jedyną i ostatnią itp.
A niech ciśnie kłamczuch i brzydal jeden!
Ja tam wierze w sprawiedliwość i jak się komuś zrobi krzywdę to to zawsze wraca!!!

26

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
antosia napisał/a:

kurczę ja jeszcze tydzień temu wybierałam meble do salony z moim wybrankiem...
I na samą myśl robi mi się nie dobrze jak można być tak zakłamanym i tak udawać,żę kocha,i nigdy z nikim nie był taki szczęsliwy i oczywiście że jestem tą jedyną i ostatnią itp.
A niech ciśnie kłamczuch i brzydal jeden!
Ja tam wierze w sprawiedliwość i jak się komuś zrobi krzywdę to to zawsze wraca!!!

a to akurat prawda...krzywda zawsze wraca ....

27

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Przeżyłem to samo. Stary, głowa do góry. Musisz coś robić. Wiem jak to jest, doskonale Cie rozumiem



Median napisał/a:

Wiesz, w poczatkowej fazie (tuz po rozstaniu) bardzo czestym objawem jest wmawianie sobie, ze ten, kto odszedl na pewno kocha i kiedys wroci bo zrozumie, co stracil. Niestety tak nam sie tylko wydaje. Czas plynie, czlowiek nie wraca, a my zaczynamy przyjmowac gorzka prawde do siebie - ze tak naprawde wcale nie kochal (przynajmniej w koncowej fazie).
Po tym, jak mnie zostawil J. tez sobie wmawialam, ze wszystko, co mowil i robil bylo prawda. Niestety nie bylo. Ktos kto kocha szczerze i mocno nie odchodzi, bo i po co? A wiec zdejmij klapki z oczu i zacznij zyc swoim zyciem, bo masz do niego calkowite prawo. To jest Twoje zycie, masz je tylko jedno wiec zyj, bo czasu nie cofniesz.

Szczera, smutna prawda, niestety. Ładnie powiedziane. Aż kilka razy sobie przeczytałem tongue .
Ja na kobiety zamknąłem się gdzieś na 10lat smile. Musze nadrobić stracone 5latek. Idzie mi to doskonale. Jak skoncze 30stke to zaczne myslec o kobiecie. Jakos w tym wieku wieksza szansa, ze trafi sie na kogos, kto wie czego chce i kogo. Bez urazy big_smile
Glupie mysle ale szczescia do ludzi to nigdy nie mialem...


pozdrawiam

28

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
SonAndros napisał/a:

Ja na kobiety zamknąłem się gdzieś na 10lat smile. Musze nadrobić stracone 5latek. Idzie mi to doskonale. Jak skoncze 30stke to zaczne myslec o kobiecie. Jakos w tym wieku wieksza szansa, ze trafi sie na kogos, kto wie czego chce i kogo. Bez urazy big_smile
Glupie mysle ale szczescia do ludzi to nigdy nie mialem...


pozdrawiam

Z matematyki to ja nigdy orlem nie bylam, ale cos mi sie wyliczenia nie zgadzaja big_smile
Nie masz jeszcze 30 lat, a od 10 jestes zamkniety. A skad 5 lat skoro to 10? smile I jak Twoje zycie wyglada miedzy najpiekniejszym okresem 20 a 30 lat zycia? hę? smile

29

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Haha, troche zle napisalem tongue. Mam 21. Nadrabiam 5lat (rok wstecz-kopniak w tylek). Na dziewczyne czas przyjdzie(26lat wychodzi, nawet ok)

Jednak ,,Najgorsza jest walka pomiędzy tym co wiesz, a tym co czujesz''. sad:(:(

Jak wyglada zycie
"wanad" u boku prawej reki  dodaje na codzien smaczku (bez skojarzen)

bez offtopu juz. Milcze:)

30 Ostatnio edytowany przez Numer0 (2011-01-30 03:53:38)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Text usuniety, niestety tongue

31

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
Median napisał/a:

mysle, ze "ta jedyna" bedziesz mogl podsumowac majac 80 lat, a nie 25.
I nie chodzi o to, abys sie od razu zaczal angazowac. Chodzi o to, zebys nie byl oslem, ktory robi sobie i calemu swiatu na zlosc zamykajac sie na nowe znajomosci, na nowych ludzi, ktorzy moga wniesc bardzo duzo pozytywnych rzeczy do Twojego zycia. Bo nie wiesz tak naprawde, co Cie jeszcze spotka.

od 7 lat jestem pewien, że to ta jedyna, dlatego będę czekał, a czasu mam dużo. Kwestią problemową jest poradzenie sobie z wewnętrznym bólem i bezsilnością, stanem takim jak w tymże obrazku do piosenki 'goodbye my lover' j. blunta.

32 Ostatnio edytowany przez chomej (2011-01-30 11:01:53)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Tak puszczaj sobie smutasy Blunta, a na pewno zrobi Ci się lepiej. Chłopaaakuuu pobudddkaaaa!!!!

Laska ma cie gdzieś, sypia już z innym i ani razu o Tobie nie pomyślała, a Ty się zadręczasz. " Tak to moja miłość życia, ale śpi z innym, spotyka się z innym, myśli o innym i jest z nim szczęśliwa".

Hmm czy tylko mi coś tu nie gra?

P.S. Powiem ci z mojego doświadczenia, że jak rozstałam się po pierwszym poważnym związku i zaczęłam spotkać się z kimś nowym, kto mi przypasował, to ani razu nie pomyślałam o byłym. Chociaż to było tyle wspólnego czasu. Tak to działa. Życie to nie komedia romantyczna. Idź do przodu i nie patrz za siebie bo możesz coś przegapić fajnego.

Posłuchaj słów mojej mamy: "jeszcze będziesz dziękować losowi, że Cię zostawiła" (tak zmieniłam płci:)).

33

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

chomej - poczekam, bo warto, mimo bólu zadanego. to jest naprawdę rewelacyjna dziewczyna, tylko odrobinę się pogubiła. może jestem głupi, może bardziej naiwny, ale kocham i po cichutku będę walczył o nią i o siebie. W międzyczasie zrobię coś tylko dla siebie, wspomniana już orla perć, tatuaż od dawna planowany. to miał być dla mnie przełomowy rok, miała być firma, oświadczyny, na razie jestem na minusie, ale ważny jest efekt finalny;)

34

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Bardzo Ci współczuję,mi sie przydarzyła podobna sytuacja.Z chłopakiem z którym byłam prawie dwa lata,z którym mieliśmy plany na przyszłość.Ślub,dzieci-zostawił mnie 2go stycznia.Bo miał sie wprowadzic do mnie.A że nie jest jeszcze gotowy na taki związek,może dopiero za 5 lat to mnie zostawił.Mówi,że mnie kocha,że tęskni,ale sie boi.Zostaje z mama dla wygody.Wiem co przeżywasz,bo ja jestem nie do życia.Dopiero teraz prawie po miesiącu dochodzę do siebie,ale jest ciężko.Trzymaj się.

35

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
olly napisał/a:

poczekam, bo warto, mimo bólu zadanego. to jest naprawdę rewelacyjna dziewczyna, tylko odrobinę się pogubiła. może jestem głupi, może bardziej naiwny, ale kocham i po cichutku będę walczył o nią i o siebie.

tak, dziewczyna, ktora idzie w tango z innym i ma Cie gdzies to zaiste - rewelacyjna dziewczyna! Coz, moge zyczyc Ci tylko zrzucenia klapek z oczu i to w szybkim tempie.

36

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

każdy popełnia błędy. też kiedyś się pogubiłem (w innym temacie), wybaczyła, dała szansę.

37

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Olly musisz uswiadomić sobie jedno, ze "mleko się rozlało",nawet jak je jakims cudem pozbierasz to to już nie będzie to samo,tego sie nie da zapomnieć,pozostanie nieufność i wczesniej czy później będzie nieciekawie.Jesteś młody chłopie-jeszcze nie taka kobietę sobie możesz znaleźć-zobacz ile jest fajnych,młodych dziewczyn na tym forum.............

38

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
olly napisał/a:

każdy popełnia błędy. też kiedyś się pogubiłem (w innym temacie), wybaczyła, dała szansę.

Olly przeczytałem Twoje posty mówiąc szczerze facet jesteś na razie w pierwszej facie po rzuceniu ;-) ciągle ją usprawiedliwiasz i uważasz że wszystko będzie ok że ona sobie wszystko w główce poukłada i wróci do tego jedynego prawego gościa który poświęci dla niej wszystko stary tak to nie działa a być może i nawet przez takie zachowanie ją straciłeś byłeś po prostu za dobry  ...

Żeby nie było też zostałem z dnia na dzień rzucony jednego dnia wspólne planowanie przyszłości snucie wspaniałych wizji drugiego zderzenie z rzeczywistością i info zwrotne ja tego jednak do Ciebie nie czuje ;-) Byłeś dobry na ten okres jej życia który już macie za sobą teraz ona widocznie potrzebuje zupełnie czegoś innego nauczka dla nas wszystkich układających wszystkie swoje plany życiowe pod drugą osobę nigdy w związku nie zatracie siebie miejcie również swoje plany , własne cele i własne marzenia bo te wszystkie deklaracje które sobie wzajemnie jako zakochani składamy często boleśnie weryfikuje czas.

A dla Ciebie mała rada popatrz teraz na siebie i bądź takim samym egoistą jak ona była dla Ciebie i nie bój się czas leczy rany sam jeszcze parę miesięcy temu nie byłbym w stanie tego przyjąć do wiadomości no bo jak przecież ta moja jedyna wymarzona wyczekiwana królewna nie może od tak sobie odejść przecież w bajce było inaczej i to nie może się tak skończyć niestety życie to nie bajeczka ;-)

.

39

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
mareckia napisał/a:

Byłeś dobry na ten okres jej życia który już macie za sobą teraz ona widocznie potrzebuje zupełnie czegoś innego nauczka dla nas wszystkich układających wszystkie swoje plany życiowe pod drugą osobę nigdy w związku nie zatracie siebie miejcie również swoje plany , własne cele i własne marzenia bo te wszystkie deklaracje które sobie wzajemnie jako zakochani składamy często boleśnie weryfikuje czas.

.

Dobrze powiedziane. Ja też zawsze czekałam jak mój wymarzony Ex do mnie wróci. Robił to kilka razy wiec przyzwyczaiłam się, ze jak się wybawił(wersja optymistyczna:wszystko sobie poukładał) wracał z podkulonym ogonem. Ale to już nie było to samo, bo za każdym razem jak miał zły humor, albo się ścięliśmy ja się panicznie bałam, że odejdzie. O tak teraz to już na pewno i znowu się zacznie.
Olly ty też byś żył w takiej niepewności, a nie ma w tym nic przyjemnego (na serio). Jak chce się budować coś poważnego, trzeba być pewnym, że byle głupota tego nie popsuje.

Masz prawo do przeżywania tego rozstania po swojemu. Z resztą każdy z nas to robi. Jedni balują, inni znajdują klin, a jeszcze inni piją. Przechodzimy fazę usprawiedliwiana ex i szukania winy w sobie, fazę złości: "to jego wina, to on stracił, będzie żałować", fazę obojętności "i tak mnie w życiu już nic nie spotka", aż dochodzimy do fazy pogodzenia się z tym co się stało i pójściem do przodu.

Czas jest teraz swoim sprzymierzeńcem. Dobrze, że tak miło mówisz o swojej byłej, bo to dobrze świadczy o Tobie jako Facecie. Trzymaj ją w sercu i walcz o każdy dzień bo życie jest krótkie i szkoda marnować go na czekania i rozmyślania.

40

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Pogodzić się nie pogodzę, bo nie jestem w stanie znaleźć powodów, nie pojmuję Jej zachowania, choć to juz prawie miesiąc. Zdecydowanie dopadła mnie depresja, od początku praktycznie nie śpię, 2-3 godziny na dzień w porywach, praktycznie nie jem, nie potrafię, nie jestem głodny, co skutkuje zgubieniem 9kg. Nie wyglądam w ogóle. Za radą osoby z forum chciałem skorzystać z pomocy poradnii zdrowia psychicznego, niestety termin wizyty mam dopiero na drugą połowę marca. Coraz bardziej rośnie we mnie przekonanie, że to ja jestem winny, a Ona ofiarą, bo też tak się zachowuje, piszę maile, listy, smsy, odpowiedzi nie dostaję. Za 3 dni wyjedzie na drugi koniec europy, załamię się już kompletnie. Paskudne jest to uczucie, bezsilność z dodatkiem winy bez winy. Agonia.

41 Ostatnio edytowany przez Numer0 (2011-02-02 07:08:54)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Olly mysle ze moj post ci pomoze. Moja tez mnie obwiniala, caly czas wmawiala mi ze jestem nieudacznikiem bo mialem problem z praca itp. Nie mowila mi ze mnie zostawi i chce jedynie ci wytlumaczyc ze nic a nic nie jestes winny. Jesli to zrozumiesz to nie bedziesz potrzebowal zadnej poradni. Powiem ci ze pracowalem w szpitalu jako pilnojacy porzadku w ogrodzie itp. Najlepsza praca na swiecie. Pracowalem tak kilka miesiecy gdy bylem ze swoja, pozniej stracilem prace, dostawalem kilka miesiecy kase za darmo od panstwa, wiec nie bylo na co narzekac itp. Moja zostawila mnie przed Sylwestrem 2011, byla niby najpiekniejsza miloscia itp. Wczesniej keyloggerem dowiedzialem sie ze mnie zdradza, ale wykrecila sie (6miesiecy przed Sylwestrem) ze to bylo tylko sprawdzanie mnie czy jej nie szpieguje. Takie umowione zdradzanie ktore bylo codziennie ;] Pozniej jak sie okazalo zdradzala mnie caly czas, zostawila, nic nie powiedziala czemu tylko ze jestem nieudacznikiem itp. Nie pomagala znalesc pracy ani nic tylko specjalnie dobijala gwozdz to trumny by nas zniszczyc i myslala ze to poskutkuje lecz tak jak kochalem ze tylko piszczalem i plakalem (przenosnia z piszczeniem, ale bez kitu bol byl*) a jej nie wyzywalem itp. Na koncu wiesz co sie dowiedzialem ? Ze sciemniala swoja przyjaciolke, bo to z dziewczynami zdradzala mnie, uprawiala oral i temu podobne. Dowiedzialem sie ze do przyjaciolki tez byla falszywa i ze chciala z nia slub juz 3 miesiace zanim mnie zostawila, zeby dostac pozwolenie na prace itp, nie zyjemy w polsce wink wtedy kiedy jeszcze zylismy za moja kase i nie bylo naprawde nic nie tak.... Heh ! Tez czulem sie winny, ale tlumaczylem sobie ze nie pasujemy do siebie bo gdyby mnie kochala to bardziej by mi pomagala, niestety, tak sobie tlumaczylem a ona dobijala jedynie gwozdz i juz dawno chciala mnie, nas zniszczyc. A udawala wielka milosc i nie robila tego tylko dla mieszkania itp bo pierwsze lata miala tu jeszcze rodzicow, pozniej cale rodzenstwo wiec miala gdzie sie skitrac. Noi zostawila mnie, udawala ze nic sie nie stalo, ja czulem sie winny i nie moglem sie pogodzic a na koncu wyszla cala prawda i klapki spadly mi z oczu i skaczylo sie cierpienie a zaczela sie radosc z nabytego doswiadczenia, z widocznosci mozliwosci jakie teraz moge miec z kobietami(nie od razu ! aaale....), i w sumie nawet nie chce teraz nikogo tylko ciesze sie wolnoscia (czasami chce ale szczescie z wolnosci jest tak wielkie ze nie spiesze sie choc cos tam dzialam i tak wink. Inne jest cieszenie sie wolnoscia gdzie dokladnie wiesz jakie masz mozliwosci i jak tworzyc sytuacje gdzie kogos zdobywasz itp, gdzie to wszystko jest takie proste bo to znasz niz dla kogos kto nie przezyl takiej milosci jak my i np nigdy nikogo nie mial i jedyne co moze to sie uzalac. Wiec obudz sie, wyrzuc klapki z oczu, ciesz sie wolnoscia, tez zadbaj o kondycje jak ja wink i Welcome in the Future.... i w realizowaniu szczescia, zobaczysz ! obudzisz sie szybciej niz myslisz i bedziesz szczesliwszy niz moze ci sie wydawac. W poradni beda ci jedynie uswiadamiac ze nie byles winny, ze to nie byla prawdziwa milosc bo w niej sie nie opuszcza itp, wkolko. A tu masz jak na dloni, cala prawda. Zostales oszukany i to bez szczerosci, jeszcze nie wierzysz bo oceniasz jej zachowanie wzorem jaki pokazala i tym jak ty bys robil lecz ona taka nie jest a ty spotkales sie z tym zyciowym szokiem pierwszy raz, i pierwszy raz musisz zrozumiec, taka lekcja wink ale dasz rade, bedziesz sie cieszyl i smial z tego, lecz dopiero gdy skumasz o co cho wink

Za bledy pisowni przepraszam, tym razem nie chcialo mi sie sprawdzac wink tongue

42

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

niby podobnie, a jednak nie;)
lekarza, poradni, terapii potrzebuję na pewno. Kiedyś już romansowałem sobie z depresją, dłuuugie lata, wiem ja to jest, cóż się robi pod wpływem chwili, impulsu. Wyszedłem z tego właśnie przez Nią, a raczej dzięki Niej. Nie chcę przeżywać tego po raz kolejny, umierać w sobie, a sam nie dam rady. Nie chcę zmarnować tego jakim przy Niej się stałem, nie chcę się cofać i znowu być nikim. Na razie w ciągu 4 tygodni z faceta z jakimiś tam małymi problemami (jak każdy), stałem się sam jednym problemem, dla siebie, dla bliskich.
Nie zrzucę klapek z oczu, nie jest tak, że wad nie dostrzegam, jestem ich świadom, lecz akceptuję. Nie potrafię nienawidzić, zniszczyć jej w sobie. Wolność moja jest wolnością pozorną, wyryte w sercu, głowie i na ciele mam Ją, tak pozostanie. Wiem też, że choć nie chcę, to wiele się nauczę, przede wszystkim zmienię podejście do kobiet, odreagować muszę, skoro bycie dobrym i opiekuńczym jest niewystarczające, to się zmienię. Poznałem kogoś, spotkałem, zobaczę jak to działa.

43

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

olly a ja tak zupełnie z innej beczki napiszę , może dlatego że nie przytrafiło mi się nic z tego co opisujecie, i nie ma to być szukanie usprawiedliwień, tylko spojrzenie na temat trochę z innej strony; z Twojego postu wynika , że Twoja dziewczyna przeszła 2 poważne choroby i pobyty w szpitalu, czy jestes pewien, że nie rozwinęły się one na tyle , że Ona nie chce przywiązywać Ciebie do siebie, bo czuje np. że mogłoby być to nieuczciwe ? czy widziałeś tego kolegę , czy to tylko Jej słowa ? przeczytałam cały temat ale nie znalazłam odpowiedzi na te pytania, jeżeli jednak cos przeoczyłam to przepraszam

44

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Zdecydowanie choroby te zostały opanowane, nawet w grudniu jak głupi cieszyłem się z doskonałych wręcz wyników badań.
Kolegę widziałem, znałem, cieszyłem się że udało się znaleźć mieszkanie niedaleko niego, bo to zawsze jakaś eskorta na uczelnię z rana i wieczora by była, zwłaszcza że to strachliwe wobec nocy stworzenie;) Widziałem ich razem, ktoś coś powiedział, Ona się nie wypierała, aż do dziś. Znaczenia to dla mnie nie ma, wybaczyłem już dawno.

45

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

to dobrze , że moje przemyślenia się nie sprawdziły smile  tej chwili to świeża rana i cokolwiek usłyszysz i tak raczej nie przyniesie oczekiwanego skutku , bo pomimo tego , że jak piszesz wybaczyłeś to z pamięci nie da się usunąć wszystkiego , nawet po latach ; chociaż teraz cierpisz, jesteś młody i na pewno uda Ci się ułożyć życie z Nią lub bez Niej ,

46 Ostatnio edytowany przez olly (2011-02-03 00:01:52)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

A co jeśli? Co jeśli widziałem, to co chciałem zobaczyć? Co jeśli nie zdradziła, co jeśli to ja się pomyliłem. Odeszła, przyznała się do pocałowania innego na imprezie, resztę sobie dopowiedziałem. Może podświadomie szukałem i drążyłem dalej, szukając wygodnego uzasadnienia. Co jeśli nie zaprzeczyła, bo nie chciała zaprzeczyć. Wynikiem tego było kretyńskie moje zachowanie, mogące przerazić. Zobaczyłem, może źle zinterpretowałem, wówczas było to dla mnie prawdą, wszystko było jasne choć niezrozumiałe, teraz wątpię i inaczej patrzę. Potrzebowałem czasu, dystansu i rozmowy z kimś, kto zadał tylko jedno pytanie. Chyba wolę wierzyć tak jak wyżej, zdejmując ciężar zdrady. Po prostu odeszła. Śmiertelnie zraziłem.

Wiele to zmienia.

47

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Na te pytania nikt z nas nie zna odpowiedzi, tylko Ty. Znasz Ją na tyle, że musisz sam zdecydować ,czy pewne sprawy to fakty czy Twoja wyobraźnia . Nikt nie powiedział , że bedzie łatwo. Życie to orka na twardej i nieurodzajnej ziemi, ale w pewnym momencie znajdziesz siłę , żeby wstać , podnieść głowę i zobaczyć to co stworzyłeś i okaże się , że efekt przeszedł oczekiwania.
Piszesz , że teraz zaczynasz wątpić, tak to jest , że czasami człowiek zmienia zdanie, ale czasem zdanie zmienia człowieka. W tym przypadku, jedno pytanie i odpowiedź zmieniły Ciebie. Nie wiem , czy jedno pytanie to dużo czy mało ? Czasami za mało, a czasami nawet za wiele , kiedy czyny mówią same za siebie. Wiem tylko , że życie jest pełne szarości, to nie tylko czerń i biel ( jakież wszystko byłoby wtedy proste ). Ty decydujesz i wyciągasz wnioski. Kiedy jednak przyjmiesz konkretne rozwiązanie trzymaj się go, nie powątpiewaj, nie analizuj na nowo raz po raz. Zostaw to za sobą i idź na przód. Życie jest za krótkie ,żeby żałować swoich decyzji. Musimy z nimi żyć jakiekolwiek by nie były, bo podejmując je w danej chwili, wydawały nam się słuszne. Trzeba być wdzięcznym za każdego spotkanego człowieka, bo każdy coś wnosi do naszego życia. Nawet gdy rani. Stajemy się dzięki nim silniejsi, mądrzejsi i bardziej doświadczeni.
Przepraszam , że tak mące, ale naszło mnie na przemyślenia przy porannej kawie smile  A jeszcze jedno, bo tak wszyscy piszą, że nie dobrze jak druga osoba jest naszym całym światem. No więc dla mnie własnie o to chodzi w miłości i związku , żeby być dla kogoś najważniejszą osobą na świecie i vice versa. Wystarczy tylko nie zatracić siebie i wszystko będzie dobrze. A jeżeli ktoś nie odwzajemnia takiego uczucia to może nie jest wart naszego ? Pozdrawiam gorąco smile

48

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Tego vice versa mi zabrakło, kochać będę wciąż, najważniejszą będzie zawsze, nawet teraz. Zaczynam jakoś się podnosić, choć to raczej pozorami bym nazwał, udaję życie normalne, bo może w nie uwierzę i uznam za swoje, jak już wcześniej pisałem - poznałem kogoś, ot zwykła znajoma, z zadatkami na przyjaciółkę. Kilka nocy przegadanych, kilka kilometrów spacerów, jedna butelka wina;) szczerości mi brakowało. Ex się dowiedziała, napisała, że obłudny jestem, że pisałem rzeczy wielkie, które kłamstwem były, że tylko ona, że pierwsza i ostatnia. Z błędu ją wyprowadziłem, bo po cóż udawać, że jest inaczej. Cieszy jednak jej 'zazdrość', bo chyba tak to można interpretować, jednocześnie niepokoi, że tylko dlatego napisała.

49

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Przeczytałam Twoje posty i przyznam, że zirytowała mnie postawa Twojej byłej dziewczyny.
Zachowuje się jak ten przysłowiowy pies ogrodnika co to sam nie weźmie, a drugiemu nie da.
Sama układa sobie życie, a Tobie robi wyrzuty, trochę cyniczne to nie uważasz?

50

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Dlatego napisałem, że to cieszy;) Mógłbym udawać i brnąć w kłamstwo, że kogoś mam, tylko po co?

51

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Wierzę, że cieszy, nic tak nie buduje ''ego'' jak zazdrość byłej, czymkolwiek nie byłaby ona spowodowana.
Daj szansę sobie i dziewczynie z którą obecnie się spotykasz, a nuż za kilka miesięcy napiszesz, że to właśnie Ona jest tą jedną jedyną na którą czekałeś całe życie - czego oczywiście z całego serca życzę smile

52

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Nie dam szansy, bo to nie to - zero pociągu z jakiejkolwiek strony, choć jest na swój sposób fascynująca, ze względu na swoje pasje i talent. Kompletnie aseksualnie patrzę. Często w radach piszecie, by wychodzić do ludzi, otaczać się towarzystwem płci przeciwnej - czynię to, a przynajmniej staram, ale nic więcej;) jest dobrze tak jak jest, choć to trochę ironiczne.

53

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

widzisz , związek nie zawsze zaczyna się od namiętności, czasami najpierw między ludźmi rodzi się intymność , a Wasze spacery, rozmowy i winko smile tą intymność budują, pomimo , że jak piszesz na razie jest to aseksualne, to nigdy nie wiesz co się z tego może rozwinąć; to normalne , że będziesz podchodził przez jakiś czas trochę asekuracyjnie do związków, ale nie zamykaj się na nie całkowicie, czasami wielkie namiętności spływają na ludzi po długiej przyjaźni smile

54

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Kontynuuję swoją historię. Zrobiłem dzisiaj tatuaż, symboliczny, intymny wręcz, nawiązuje do NIEJ, cóż znaczy wiem tylko ja. Planowałem go od 2-3 lat, lecz dopiero teraz mogłem go zrobić. Ma pełnić rolę oczyszczenia i jak na razie dobrze spełnia swoją role, choć to dopiero kilka godzin;) Paradoksalnie to wszystko musiało się stać, bym go zrobił, ale warto było. Od 2 tygodni nie wiem kompletnie nic co u NIEJ słychać, jak sobie radzi w Hiszpanii, ciężko to znieść, zwłaszcza martwiąc się o to czy znalazła mieszkanie, czy wszystko dobrze. Tak nagłe i gwałtowne oderwanie się od siebie, czy chociażby wiedzy o drugiej osobie jest straszne, choć to już 6 tygodni wciąż nie potrafię tego zaakceptować. Staram się z sił całych, rzeczywistość pomaga - nowe oferty pracy, nowe osoby, o jednej już pisałem, kilka dni temu pojawiła się nowa kobieta, tym razem już nie tak całkiem aseksualnie. Czuję, że mogę się podobać, co cieszy.

55

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

No, widzę, że troszeczkę do przodu. Ale pomysł z tatuażem nietrafiony. Teraz już zawsze będzie Ci o niej przypominał, a Ty powinieneś zapominać i żyć dalej. Trzeba było odłożyć ten pomysł na jakieś 6 miesięcy, a nie tygodni, po rozstaniu. Może wtedy byłoby to bardziej przemyślane. Mam nadzieję, że jest mały i ewentualnie łatwy do usunięcia.

Mam wrażenie, że może trochę posunąłeś się do przodu, ale to nadal ślimacze tempo.
Powodzenia.

56

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Troszeczkę, powolutku do przodu. Wychodzę do ludzi, z obcą jeszcze 4 tygodnie temu dziewczyną potrafię przesiedzieć całą noc, przegadać ją. Ważne że odzyskuję po kawałku pewność siebie, w czym pomaga zainteresowanie moją osobą;) W środku jednak wciąż jestem nieposkładany, do wielu rzeczy się zmuszam w nadziei że wezmę to prawdę.
Tatuaż jest jak najbardziej przemyślany, nie jest pomysłem nowym, tylko widocznie potrzebowałem tak silnego bodźca by go w końcu zrobić. Nie chcę o niej zapominać, bo nie mam JEJ za złe, wolę pamiętać to co dobre, to także pamiątka po mnie z tego okresu, bo wiem i widzę że się zmieniłem.

57

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Co zrobię krok do przodu, to za chwilę cofam się o dwa do tyłu. Co chwilę łapię się na myśleniu o NIEJ, na wspomnieniach, kilka dni temu byłaby trzecia rocznica. Kolejne noce nieprzespane, choć już powoli zaczynałem odsypiać styczeń gdy sypiałem po może 10 godzin na tydzień. Kolejne noce spędzone na wpatrywanie się w sufit, telefon. Te wszystkie myśli i uczucia, których nie ma gdzie pomieścić. Nieznośna pustka, brak apetytu, brak chęci do wyjścia z domu, wisielczy humor, odcięcie się od otoczenia. Dni się z sobą zlały, nie odróżniam ich, nie robi mi różnicy czy to poniedziałek, środa czy może weekend. Odrzucam kolejne oferty pracy, bo nie jestem w stanie z łózka się podnieść, a co dopiero pracować. Ciężko jest pojąć jak można z taką łatwością stwierdzić, że tyle chwil, momentów, słów i czynów nagle nic nie znaczy, jak można po tym wszystkim udawać nieznanie. I tak prawie już pięćdziesiąt dni, bicia się z sobą samym, myślami i chęcią jednego. przegrywam.

58

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Ja też tak mam od 1,5 miesiąca. I też czuje że robię jeden krok do przodu a dwa do tyłu. Ale nie można przegrać . Bo to jest pójście na łatwiznę . Trzeba odbić się od dna. I to jak najszybciej . To jest trudne, wiem. I nie pomaga to całe gadanie będzie lepiej, nie przejmuj się , wszystko przed Tobą . Gów..... prawda. I tyle . Sama się teraz zdołowałam smile

59

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Przeczytalam Twoja historie i jestem przerazona. Jestem rowniez po rozstaniu i jest ciezko, walcze z depresja, ale przynajmniej staram sie nie oszukiwac!

Musisz sie ogarnac i sobie wytlumaczyc, ze to koniec. Nie zadna przerwa na iles lat, ale koniec. Staniesz sie wrakiem czlowieka, jezeli nie zaakceptujesz tego, ze ona juz nie jest Twoja. Nie wyszlo wam. Dlaczego niby mialoby nagle w przyszlosci wam wyjsc. Niby co ona ma "zrozumiec", o jakich ty "chwilach slabosci" piszesz?

Wiem, ze sie zdarza, ze ex sie schodza, ale....nie wolno Ci tak myslec. I mowie to glosno, bo sama wiem, ze nie wolno mi tak myslec i nikomu porzuconemu.

Akceptacja i zapomnienie to jest jedyne wyjscie, ja szczerze zadnego innego nie widze. Balaganienie sobie w glowie historiami pt. "zrozumie, jest druga polowa" nie maja sensu.

Nie uwazasz, ze przez ten czas od rozstania dales juz szanse myslom "moze wroci" no i w niczym Ci nie pomogly!!! Daj szanse myslom "nie chce jej w swoim zyciu", a zobaczysz, ze bedzie o niebo lepiej.

60

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Pogodziłem się już z tym, że nie wróci, że szans nie ma i nie da. Nie oszukuję się już, tak wobec siebie jak i wobec NIEJ. Jednocześnie nie mogę uznać, że nie chcę jej w swoim życiu, bo oznaczałoby to negatywny wobec NIEJ stosunek, co jest rzeczą niewykonalną. Będzie już zawsze, przez zdjęcia, wspomnienia, tatuaż.

61

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

ok, pewnie, ze bedzie zawsze, bo to by oznaczalo wywalenie do kosza wspolnie spedzonych lat, nikt tego nie chce! I nie mozna tak robic!
Po to sie cos przezywa by sie z tego czegos nauczyc.

Koniec uzalania sie nad soba i robienie z siebie cierpietnika. lepiej wziasc sie w garsc.

Super, ze sie z tym pogodziles, to ogromny krok! I juz idziesz do przodu smile bedzie tylko lepiej zobaczysz, zaufaj mi, zaufaj sobie i zaufaj czasowi.

62

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Olly, bierz sie chlopie w garsc, jestem w podobnej sytuacji i tak jak pisze Szyszka - czas leczy rany, pomysl sobie jak czules sie miesiac temu? O wiele gorzej, prawda? Teraz zrob maly rachunek sumienia i pomysl sobie czy w obecnej sytuacji czujesz sie ciut lepiej - mniej o tym wszystkim myslisz? A jednak!? Wczesniej  twoje godzenie sie z nowa sytuacja nie wchodzilo w gre, a teraz pomalutku dochodzi do ciebie. Tez miewam doly, zupelnie bez powodu wracaja mysli jak bylo, co bylo i dlaczego sie tak stalo - to mija. Najwazniejsze to w koncu cos robic dla siebie, zaczyna sie od glupot typu prasowanie, sprzatanie, musisz wprowadzic lad w swoim zaciszu domowym, male przemeblowanko itd - to tez pomaga.
Poszukaj pracy, nie siedz w domu i nie zachowuj sie jak roslinka, musisz teraz sam kierowac swoim zyciem, szczescie samo przyjdzie z czasem, na to niestety nie mamy wplywu, odradzam szukanie odskoczni w postaci nowej dziewczyny, bo mozesz ja skrzywdzic i robic niepotrzebnie nadzieje sobie i komus.
Trzymaj sie mocno, wszystko wroci do normy.

63 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-02-24 00:13:56)

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
olly napisał/a:

Nie dam szansy, bo to nie to - zero pociągu z jakiejkolwiek strony, choć jest na swój sposób fascynująca, ze względu na swoje pasje i talent. Kompletnie aseksualnie patrzę. Często w radach piszecie, by wychodzić do ludzi, otaczać się towarzystwem płci przeciwnej - czynię to, a przynajmniej staram, ale nic więcej;) jest dobrze tak jak jest, choć to trochę ironiczne.

dobrze, ze spotykasz sie z kims, daj sobie czas, pewnie jeszcze sie zakochasz, ale watpie, by teraz, przeciez malo czasu minelo chyba od rozstania, nic na sile, nie spiesz sie, watpie bys teraz mogl zakochac sie - nadal kochasz byla !
Wcale tak nie dziwie sie, ze cierpiales , nadal cierpisz i nikt w tym temacie nie powinien Cie krytykowac. Rozstania sa bardzo trudne.

64

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.
truskaweczka19 napisał/a:
olly napisał/a:

Nie dam szansy, bo to nie to - zero pociągu z jakiejkolwiek strony, choć jest na swój sposób fascynująca, ze względu na swoje pasje i talent. Kompletnie aseksualnie patrzę. Często w radach piszecie, by wychodzić do ludzi, otaczać się towarzystwem płci przeciwnej - czynię to, a przynajmniej staram, ale nic więcej;) jest dobrze tak jak jest, choć to trochę ironiczne.

dobrze, ze spotykasz sie z kims, daj sobie czas, pewnie jeszcze sie zakochasz, ale watpie, by teraz, przeciez malo czasu minelo chyba od rozstania, nic na sile, nie spiesz sie, watpie bys teraz mogl zakochac sie - nadal kochasz byla !
Wcale tak nie dziwie sie, ze cierpiales , nadal cierpisz i nikt w tym temacie nie powinien Cie krytykowac. Rozstania sa bardzo trudne.

A czy uważasz że jak się kogoś kochało to można pokochać równie mocno kogoś innego ? Ja się cały czas nad tym zastanawiam . I chyba tego boję się najbardziej . Że nie uda mi się pokochać kogoś równie mocno sad Chociaż minęło już 1,5 miesiąca od rozstania .

65

Odp: dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

truskaweczka19 - nie pokocham nikogo innego, przez 4 lata kochałem Ją nie znając w sumie, kochałem moje o niej wyobrażenie, następnie pokochałem po raz drugi, tym razem prawdziwą Ją. I kochać będę nadal, bo tego chcę, nie boli mnie fakt, że nikt nigdy już. Całkowicie świadomie wyryłem sobie celibat na ciele, dla jednych to głupie, dla drugich naiwne, ale dla mnie to wszystko, nawet jeśli Jej nie ma i nie będzie już.

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dzisiaj Cię kocham, jutro odchodzę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024