Bullitt - ale weź takiemu podaj dłoń...jak ściśnie to ci rękę połamie ![]()
A pamiętasz niejakiego "taki_on" ?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kobiety bardzo cenią doświadczonych seksualnie mężczyzn
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Bullitt - ale weź takiemu podaj dłoń...jak ściśnie to ci rękę połamie ![]()
A pamiętasz niejakiego "taki_on" ?
Podobne tematy
Ja pamiętam. Ciekawe, co u niego
.
Bullitt - ale weź takiemu podaj dłoń...jak ściśnie to ci rękę połamie
Trening czyni mistrza
A pamiętasz niejakiego "taki_on" ?
Ja bardziej wolałem mroczny klimat Peteera ![]()
Patrz, zdążyłem już o nim zapomnieć. Ten to dopiero był hardcorowy.
Po pierwsze - to nie należy z nikogo się naśmiewać, zgodnie z zasadą - nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe... Szacunek dla rozmówcy lepiej świadczy o człowieku niż pustawe naśmiewanie się z kogoś.
Po drugie - kwestia samego pytania tytułowego - kobiety bardzo cenią doświadczonych seksualnie mężczyzn ... To bajki uważam, na tyle ile znam życie, to mam takie wrażenie, że kobiety cenią mężczyzn nie za doświadczenie seksualne, a za to kim są, za zaradność, za spontaniczność, za umiejętność rozmowy, gdy czują, że dany mężczyzna im się niezmiernie podoba, to nie ma żadnego znaczenia seksualne doświadczenie jego. To tak jak mężczyźnie podoba się dziewczyna, zaprasza ją by pograć w cymbergaja, czy lotki, ona nie umie - to nie będzie znaczyło, że ceni ją mniej...
Wszystko rozbija się o kobiecą psychikę, bo prawda jest taka, że można być niezwykle dobrym w łóżku mężczyzną, sprawiać rozkosz, myśleć jak cudownie, ale jeśli kobieta włącza uczucia, bo pragnie mężczyzny danego to jego język nawet niedoświadczonego sprawi przyjemność większą niżeli najbardziej doświadczony seksualnie nieznajomy.
To bajki uważam, na tyle ile znam życie, to mam takie wrażenie, że kobiety cenią mężczyzn nie za doświadczenie seksualne, a za to kim są, za zaradność, za spontaniczność, za umiejętność rozmowy, gdy czują, że dany mężczyzna im się niezmiernie podoba, to nie ma żadnego znaczenia seksualne doświadczenie jego..
Do czasu bo potem jest kaplica, tylko na tym forum jest masa watków rozżalonych kobiet posiadających cudownych facetów ale kalekich w alkowie.
Wszystko rozbija się o kobiecą psychikę, bo prawda jest taka, że można być niezwykle dobrym w łóżku mężczyzną, sprawiać rozkosz, myśleć jak cudownie, ale jeśli kobieta włącza uczucia, bo pragnie mężczyzny danego to jego język nawet niedoświadczonego sprawi przyjemność większą niżeli najbardziej doświadczony seksualnie nieznajomy.
Tak jak wyżej, to co piszesz to tylko pobożne życzenia. Gdyby to była prawda to nie byłoby zdrad albo co najmniej ich liczba spadła drastycznie bo nie byłoby kobiet rozczarowanych swoim życiem erotycznym.
Skoro narzekają na nich, to tak cudowni nie są... Najczęściej to chłopaki po paru mcach z dziewczyną, albo mężowie po paru latach, co im się kochać nie chce z żoną. Poza tym, ilu facetów kalekich w alkowie tyle pewnikiem kobiet również.
Bullitt - nie zapominaj o tym, że uczucia trzeba pielęgnować, bo jeśli nie, to one zanikają i po czasie powstają na nowo ale już z kimś innym
Niemniej motorem napędzającym erotykę są właśnie kobiece uczucia.
Poza tym, ilu facetów kalekich w alkowie tyle pewnikiem kobiet również..
Zapewne i co ciekawe kobiety ową ułomność z reguły tłumaczą....uczuciami.
Bullitt - nie zapominaj o tym, że uczucia trzeba pielęgnować, bo jeśli nie, to one zanikają i po czasie powstają na nowo ale już z kimś innym
Niemniej motorem napędzającym erotykę są właśnie kobiece uczucia.
Generalnie to tak właśnie jest choć co do tego motoru to już nie do końca bo kobiety wyśmienicie fechtują swoimi żądzami, które mogą ale nie muszą iść w parze z uczuciami.
Ciemnooki, ale co Cię obchodzi, że tak reagują? Najwidoczniej to nie są kobiety dla Ciebie i tyle. Jeżeli jesteś miłośnikiem szczupłych kobiet to raczej nie zwiążesz się z grubą, i tak samo kobieta woląca doświadczonych nie zechce raczej być z prawiczkiem.
Co racja, to racja. Jak napisał mistrz Andrzej (Sapkowski) miłośnik matki (zazwyczaj) raczej nie poleci na córkę, nawet jeśli ta jest atrakcyjniejsza.
Po pierwsze - to nie należy z nikogo się naśmiewać, zgodnie z zasadą - nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe... Szacunek dla rozmówcy lepiej świadczy o człowieku niż pustawe naśmiewanie się z kogoś.
Po drugie - kwestia samego pytania tytułowego - kobiety bardzo cenią doświadczonych seksualnie mężczyzn ... To bajki uważam, na tyle ile znam życie, to mam takie wrażenie, że kobiety cenią mężczyzn nie za doświadczenie seksualne, a za to kim są, za zaradność, za spontaniczność, za umiejętność rozmowy, gdy czują, że dany mężczyzna im się niezmiernie podoba, to nie ma żadnego znaczenia seksualne doświadczenie jego. To tak jak mężczyźnie podoba się dziewczyna, zaprasza ją by pograć w cymbergaja, czy lotki, ona nie umie - to nie będzie znaczyło, że ceni ją mniej...
Wszystko rozbija się o kobiecą psychikę, bo prawda jest taka, że można być niezwykle dobrym w łóżku mężczyzną, sprawiać rozkosz, myśleć jak cudownie, ale jeśli kobieta włącza uczucia, bo pragnie mężczyzny danego to jego język nawet niedoświadczonego sprawi przyjemność większą niżeli najbardziej doświadczony seksualnie nieznajomy.
Tak, ale z moich doświadczeń (empirycznie potwierdzonych przez moich znajomych, ludzi godnych zaufania) wynika, że kobiety mówią/piszą jedno, a ich postępowanie przeczy słowom (i to wcale nie są jednostkowe przypadki!). Trafiamy na nieodpowiednie kobiety? Bzdura! Na pewnym portalu znalazłem wpis kobiety, która wzbraniała się przed związaniem z prawiczkiem, najwyżej gdyby nie wyszło jej z obecnym facetem"chętnie dorwałaby takiego prawiczka". Prawiczek (i chyba każdy inny szanujący się facet) nie chce być "pocieszanką". Odmówiłaś mu, bo wolałaś bardziej doświadczonego? To trzymaj się doświadczonych, a prawiczkom daj spokój. Sam też jestem prawiczkiem i ręczę, że po odmowie ze strony kobiety, dałbym sobie spokój, a gdyby zmieniła zdanie, ja też bym jej odmówił. Przez szacunek do samego siebie (skoro mnie nie chciała, gdy ja chciałem ją, niech mnie teraz zostawi!). "Nie ma znaczenia"? Kłamstwo w żywe oczy! Uczucia nie objawiają się jak grom z jasnego nieba. Musi minąć jakiś czas, żeby się rozwinęły, a zakochana osoba nabrała pewności odnośnie swojego stanu ducha.
Remi napisał/a:Po pierwsze - to nie należy z nikogo się naśmiewać, zgodnie z zasadą - nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe... Szacunek dla rozmówcy lepiej świadczy o człowieku niż pustawe naśmiewanie się z kogoś.
Po drugie - kwestia samego pytania tytułowego - kobiety bardzo cenią doświadczonych seksualnie mężczyzn ... To bajki uważam, na tyle ile znam życie, to mam takie wrażenie, że kobiety cenią mężczyzn nie za doświadczenie seksualne, a za to kim są, za zaradność, za spontaniczność, za umiejętność rozmowy, gdy czują, że dany mężczyzna im się niezmiernie podoba, to nie ma żadnego znaczenia seksualne doświadczenie jego. To tak jak mężczyźnie podoba się dziewczyna, zaprasza ją by pograć w cymbergaja, czy lotki, ona nie umie - to nie będzie znaczyło, że ceni ją mniej...
Wszystko rozbija się o kobiecą psychikę, bo prawda jest taka, że można być niezwykle dobrym w łóżku mężczyzną, sprawiać rozkosz, myśleć jak cudownie, ale jeśli kobieta włącza uczucia, bo pragnie mężczyzny danego to jego język nawet niedoświadczonego sprawi przyjemność większą niżeli najbardziej doświadczony seksualnie nieznajomy.Tak, ale z moich doświadczeń (empirycznie potwierdzonych przez moich znajomych, ludzi godnych zaufania) wynika, że kobiety mówią/piszą jedno, a ich postępowanie przeczy słowom (i to wcale nie są jednostkowe przypadki!). Trafiamy na nieodpowiednie kobiety? Bzdura! Na pewnym portalu znalazłem wpis kobiety, która wzbraniała się przed związaniem z prawiczkiem, najwyżej gdyby nie wyszło jej z obecnym facetem"chętnie dorwałaby takiego prawiczka". Prawiczek (i chyba każdy inny szanujący się facet) nie chce być "pocieszanką". Odmówiłaś mu, bo wolałaś bardziej doświadczonego? To trzymaj się doświadczonych, a prawiczkom daj spokój. Sam też jestem prawiczkiem i ręczę, że po odmowie ze strony kobiety, dałbym sobie spokój, a gdyby zmieniła zdanie, ja też bym jej odmówił. Przez szacunek do samego siebie (skoro mnie nie chciała, gdy ja chciałem ją, niech mnie teraz zostawi!). "Nie ma znaczenia"? Kłamstwo w żywe oczy! Uczucia nie objawiają się jak grom z jasnego nieba. Musi minąć jakiś czas, żeby się rozwinęły, a zakochana osoba nabrała pewności odnośnie swojego stanu ducha.
Jest logiczne, że jeśli ktoś ocenia przez pryzmat doświadczenia seksualnego tylko, odrzuca z tego powodu, to nie warto zadawać się z taką osobą, bo i po co? Jest wiele kobiet, które chcą dobrego, doświadczonego kochanka, choćby dla samego seksu. Ale czy warto mieć znajomość dla samego seksu gdy ma się inne priorytety życiowe?
Większość kobiet ceni bardziej faceta za to jakim jest a nie za jego umięjętności seksualne. Bo umiejętności seksualne to rzecz do nabycia.
Nie powiem, lubię doświadczonych facetów. Jeśli mówimy tylko o seksie, to takiego bym preferowała. Jeśli chodzi o związek to ma już drugorzędne znaczenie, bo się nie wiążę z facetem z powodu jego doświadczenia w łóżku, ale prawiczka wolałabym nie.
Nie powiem, lubię doświadczonych facetów. Jeśli mówimy tylko o seksie, to takiego bym preferowała. Jeśli chodzi o związek to ma już drugorzędne znaczenie, bo się nie wiążę z facetem z powodu jego doświadczenia w łóżku, ale prawiczka wolałabym nie.
"Fantastico!", jak powiedzieliby Latynosi. Doceniam szczerość, aczkolwiek wątpię czy w prawdziwym życiu jesteś tak samo bezpośrednia i otwarta (dochodzi strach przed zranieniem ewentualnego prawiczka oraz jego reakcją- próby jej przewidzenia, nawet na podstawie własnych obserwacji są jak wróżenie z fusów). I oto kolejny krok w utwierdzaniu i wzmacnianiu mojego cynizmu. Skończę pewnie na tym, że będę demoralizował i demotywował młodych chłopców, przekonując ich, że miłość jest tylko pięknym, ale niebezpiecznym mitem. I dla własnego dobra powinni wybić ją sobie z głowy. (Już teraz z trudem powściągam język i powstrzymuję złośliwe komentarze, gdy ktoś zaczyna opowiadać o uczuciach; nawet ten post, przyznasz, wyjątkowo kąśliwy, jest, jak na mnie, bardzo stonowany).
Jako kochanek : doswiadczony
Jako partner zyciowy : moze byc prawiczek.
Ale doswidczenie seksualne to zaleta , a nie wada. A bycie prawiczkiem - napewno nie zaleta, ale tez nie wada. Po prostu obojetne to jest.
Jeśli to doświadczenie współgra z otwartością i inteligentnym podejściem do partnerki, to super, ale bez tego też damy radę, to nie jakiś konieczny wymóg.
Natomiast jeśli to doświadczenie na zasadzie "Miałem 2854 kochanki, co lubiły na pieska, ty też NA PEWNO lubisz, widać twoi poprzedni faceci byli do bani", to ja podziękuję, już wolę prawiczka.
Nie powiem, lubię doświadczonych facetów. Jeśli mówimy tylko o seksie, to takiego bym preferowała. Jeśli chodzi o związek to ma już drugorzędne znaczenie, bo się nie wiążę z facetem z powodu jego doświadczenia w łóżku, ale prawiczka wolałabym nie.
Owszem, ale każdy doświadczony zaczynał jako prawiczek, a współcześnie wiele kobiet zdaje się o tym zapominać. Wydaje im się chyba, że doświadczonych facetów produkuje się taśmowo w jakichś fabrykach, a to bardzo niebezpieczny mit. Gdzie prawiczkowie mają nabrać owego doświadczenia, skoro już nawet nastolatki wolą doświadczonych? Ma poszukać jakiejś 50- lub 60 latki? Taki scenariusz trąci już groteską.
Nie powiem, lubię doświadczonych facetów. Jeśli mówimy tylko o seksie, to takiego bym preferowała. Jeśli chodzi o związek to ma już drugorzędne znaczenie, bo się nie wiążę z facetem z powodu jego doświadczenia w łóżku, ale prawiczka wolałabym nie.
Owszem, ale każdy doświadczony zaczynał jako prawiczek, a współcześnie wiele kobiet zdaje się o tym zapominać. Wydaje im się chyba, że doświadczonych facetów produkuje się taśmowo w jakichś fabrykach, a to bardzo niebezpieczny mit. Gdzie prawiczkowie mają nabrać owego doświadczenia, skoro już nawet nastolatki wolą doświadczonych? Ma poszukać jakiejś 50- lub 60 latki? Taki scenariusz trąci już groteską. Obyś tylko nie została odrzucona przez prawiczka (życie płata nam różne figle i możesz się w takowym nawet zakochać).
WitchQueen napisał/a:Nie powiem, lubię doświadczonych facetów. Jeśli mówimy tylko o seksie, to takiego bym preferowała. Jeśli chodzi o związek to ma już drugorzędne znaczenie, bo się nie wiążę z facetem z powodu jego doświadczenia w łóżku, ale prawiczka wolałabym nie.
Owszem, ale każdy doświadczony zaczynał jako prawiczek, a współcześnie wiele kobiet zdaje się o tym zapominać. Wydaje im się chyba, że doświadczonych facetów produkuje się taśmowo w jakichś fabrykach, a to bardzo niebezpieczny mit. Gdzie prawiczkowie mają nabrać owego doświadczenia, skoro już nawet nastolatki wolą doświadczonych? Ma poszukać jakiejś 50- lub 60 latki? Taki scenariusz trąci już groteską. Obyś tylko nie została odrzucona przez prawiczka (życie płata nam różne figle i możesz się w takowym nawet zakochać).
Brzmisz jakgdybys zaraz chcial zaproponowac, zeby w ramach obowiazku obywatelskiego kazda kobieta poszla do lozka z przynajmniej jednym prawiczkiem w zyciu ![]()
Ja tam bym się przespała z niektórymi 50 lub 60-latkami... ^^
Ninka, hahaha, touche! ![]()
Jeśli to doświadczenie współgra z otwartością i inteligentnym podejściem do partnerki, to super, ale bez tego też damy radę, to nie jakiś konieczny wymóg.
Natomiast jeśli to doświadczenie na zasadzie "Miałem 2854 kochanki, co lubiły na pieska, ty też NA PEWNO lubisz, widać twoi poprzedni faceci byli do bani", to ja podziękuję, już wolę prawiczka.
Jak ktoś nie ma kompleksu na temat tego, że jest prawiczkiem, to moim zdaniem wszystko jest do dogadania. Gorzej jak ktoś postrzega całe życie przez pryzmat tego, że jest prawiczkiem. Ja nie spotkałam faceta starszego ode mnie, który będąc prawiczkiem nie uważałby tego za naczelny kompleks i problem.
Nie no, doświadczenie seksualne jest fajne jak idzie w parze z otwartością umysłu. Na zamknięty baniak lekarstwa niestety nie wynaleziono, więc takich ludzi należy się wystrzegać niezależnie od tego ile mieli partnerek.
Nina -
Już widzę te propagandowe hasła na plakatach "Prawiczek dla każdej kobiety"
Hetman - mój pierwszy facet akurat był prawiczkiem, oboje byliśmy w te sprawy kompletnie zieloni. Możesz się krzywić i spinać na to, że lubię doświadczonych, ale moich preferencji nie zmienisz. Ja facetów miałam dość sporo, wiem co lubię, a czego nie. Szczerze mówiąc jak bym chciała znaleźć na siłę prawiczka w grupie wiekowej 24-40, czyli takiej, z której przedziału faceci najbardziej mogą mnie interesować, to byłoby ciężko, bo zdecydowana większość ma w tym wieku inicjację seksualną za sobą.
Vian napisał/a:Jeśli to doświadczenie współgra z otwartością i inteligentnym podejściem do partnerki, to super, ale bez tego też damy radę, to nie jakiś konieczny wymóg.
Natomiast jeśli to doświadczenie na zasadzie "Miałem 2854 kochanki, co lubiły na pieska, ty też NA PEWNO lubisz, widać twoi poprzedni faceci byli do bani", to ja podziękuję, już wolę prawiczka.
Jak ktoś nie ma kompleksu na temat tego, że jest prawiczkiem, to moim zdaniem wszystko jest do dogadania. Gorzej jak ktoś postrzega całe życie przez pryzmat tego, że jest prawiczkiem. Ja nie spotkałam faceta starszego ode mnie, który będąc prawiczkiem nie uważałby tego za naczelny kompleks i problem.
Nie no, doświadczenie seksualne jest fajne jak idzie w parze z otwartością umysłu. Na zamknięty baniak lekarstwa niestety nie wynaleziono, więc takich ludzi należy się wystrzegać niezależnie od tego ile mieli partnerek.
Nina -
Już widzę te propagandowe hasła na plakatach "Prawiczek dla każdej kobiety"
Hetman - mój pierwszy facet akurat był prawiczkiem, oboje byliśmy w te sprawy kompletnie zieloni. Możesz się krzywić i spinać na to, że lubię doświadczonych, ale moich preferencji nie zmienisz. Ja facetów miałam dość sporo, wiem co lubię, a czego nie. Szczerze mówiąc jak bym chciała znaleźć na siłę prawiczka w grupie wiekowej 24-40, czyli takiej, z której przedziału faceci najbardziej mogą mnie interesować, to byłoby ciężko, bo zdecydowana większość ma w tym wieku inicjację seksualną za sobą.
Nie myślę ich zmieniać. Wychodzi ze mnie cynik i stąd złośliwe uwagi. A co do Vian, to pisałem o kobietach z przedziału wiekowego 50- 60 lat, a nie o mężczyznach. A skoro masz ochotę, rozejrzyj się za jakimś miłym, dojrzałym panem.
Ja też pisałam o kobietach, skąd pomysł, że nie...
Przepraszam, w czym kobiety w średnim wieku są gorsze od facetów w średnim wieku? Wręcz przeciwnie jak już, bo ja znam masę super zadbanych 50-latek, a facetów znacznie mniej. Faceci brzuchaci, jęczący, marudzący, a kobiety eleganckie, z klasą. To już nie te czasy, że 50-latka to wyłącznie babcia w nobliwej spódnicy do kostek.
Ja też pisałam o kobietach, skąd pomysł, że nie...
Przepraszam, w czym kobiety w średnim wieku są gorsze od facetów w średnim wieku? Wręcz przeciwnie jak już, bo ja znam masę super zadbanych 50-latek, a facetów znacznie mniej. Faceci brzuchaci, jęczący, marudzący, a kobiety eleganckie, z klasą. To już nie te czasy, że 50-latka to wyłącznie babcia w nobliwej spódnicy do kostek.
Dokładnie
Moja mama ma 57 lat, a jest zawsze elegancka, zadbana, ładnie się ubiera. Komplementy pod swoim adresem słyszy bardzo często. Spódnicy do kostek nie ubierze pewnie nawet jak będzie miała 80 lat ![]()
Faceci niestety w przewadze dość szybko "dziadzieją". Zapuszczają się, robią się okropnie marudni. Nieraz ledwo mają 40 lat i już im się nic nie chce.
Hetman - może problem z Tobą jest taki, że jesteś po prostu wredny i zgorzkniały, a nie taki, że jesteś prawiczkiem? Wziąłeś to kiedyś pod uwagę?
Jak ktoś nie ma kompleksu na temat tego, że jest prawiczkiem, to moim zdaniem wszystko jest do dogadania. Gorzej jak ktoś postrzega całe życie przez pryzmat tego, że jest prawiczkiem. Ja nie spotkałam faceta starszego ode mnie, który będąc prawiczkiem nie uważałby tego za naczelny kompleks i problem.
Dosłownie jakbyś wyjęła to z moich ust
Czytając opinie prawiczków, to mam wrażenie, że oni swój "stan" stawiają na piedestale, a te "baby" (wybaczcie kobietki
), są takie głupie bo ich za to nie doceniają/nie chcą. Ciągłe dłubanie problemu i fiksowanie się na nim, nie rozwiąże jego - od taki strzał w kolano.
Ja też pisałam o kobietach, skąd pomysł, że nie...
Przepraszam, w czym kobiety w średnim wieku są gorsze od facetów w średnim wieku?
Jesteś biseksualna, Vian? Bo zabrzmiało, jakbyś chciała się kochać z kobietą (mnie to nie przeszkadza). I nie napisałem, że kobiety w średnim wieku są gorsze od swoich męskich rówieśników. Po prostu zrozumiałem, że jesteś otwarta na seks z mężczyzną z tej grupy wiekowej. A ja sam raczej chyba nie dożyję 50 lat (genetyczne obciążenie dziedziczną skłonnością do nowotworu i cukrzycy). Co do seksu zaś, powoli pozbywam się złudzeń, że kiedykolwiek w życiu będzie mi dane go uprawiać. Jeśli ktoś mi powie w tym miejscu, że użalam się nad sobą, to się myli. Ja tylko stwierdzam fakt. Pisałem już w innym temacie o kobiecie, która odrzuciła moje zaloty (zrobiło to bez upokarzania czy poniżania mnie), a po jakimś czasie zmieniła zdanie (i to dopiero było dla mnie poniżające!). Czy ona wzięła mnie za jakiegoś desperata, który powita z otwartymi ramionami każdą chętną kobietę, nawet taką, co wcześniej mu odmówiła? Równie grzecznie jej odmówiłem, wyjaśniając, że litość nie doprowadzi nas daleko (oczywiście nie tak wprost ), a poza tym za bardzo się szanuję, żeby poświęcić to, co jeszcze mi pozostało z mojej dumy i godności.
marcato napisał/a:To taka ciamajda, która żadnej kobiety nawet nie umiała zaciągnąć do łóżka
Po pierwsze, kobiety do łóżka się nie zaciąga, musi dobrowolnie chcieć tam iść, bo inaczej to już podchodzi pod kryminałkę...
marcato napisał/a:Tak więc faceci zdobywajcie doświadczenie, uprawiajcie seks jak tylko macie okazję zaciągnąć do łóżka jakąś kobietę. Później będziecie wysoko cenieni za swoje umiejętności w sypialni.
Doświadczenie mnie nauczyło, że to, że facet jest doświadczony i miał x partnerek, wcale nie musi oznaczać, że będzie umiał mnie zadowolić w łóżku. Nie wiem, może ja jestem jakaś przesadnie wymagająca (nie mnie to oceniać) albo mam dziwne upodobania seksualne, ale jak mi facet próbuje sprawić przyjemność, ale zamiast tego mnie tarmosi i sprawia ból, a potem przebąkuje coś, że wszystkie jego poprzednie kobiety to lubiły, to mnie jasna cholera bierze. Niestety, ilość nie równa się jakości. Uważam, że tutaj do każdej osoby trzeba podejść jak do indywidualnej jednostki, skupić się na tym co ta dana osoba lubi i właśnie to robić, a nie uogólniać, że skoro jedna, druga i trzecia coś lubiła, to czwarta też będzie lubić. Seks to nie statystyka ani rachunek prawdopodobieństwa.
marcato napisał/a:...i jeszcze jedno. Jak facet ma 20 lat to brak doświadczeń seksualnych nie przeszkadza. Natomiast gdy ktoś ma 30 lat i nadal zero to świadczy to o nim tylko negatywnie. I nie piszcie głupot. To automatycznie przekreśla faceta.
Jeśli ktoś, niezależnie od płci, ma 30 lat i zero doświadczeń seksualnych za sobą, to owszem, zarówno na kobietę jak i na mężczyznę spojrzę jak na kosmitę - dlatego, że nie mogłabym przestać się zastanawiać, jak przez tyle lat można dobrowolnie pozbawiać się takiej przyjemności i frajdy?
Dlaczego a priori zakładasz, że oni dobrowolnie tak długo rezygnowali z seksu?
Co do seksu zaś, powoli pozbywam się złudzeń, że kiedykolwiek w życiu będzie mi dane go uprawiać. Jeśli ktoś mi powie w tym miejscu, że użalam się nad sobą, to się myli. Ja tylko stwierdzam.
Trochę się użalasz. Im więcej Twoich postów czytam, tym dochodzę do wniosku (oby błędnego), że przestałeś lubić kobiety, gardzisz nimi i to na nie zrzucasz winę za wszystko.
Co prawda jestem trochę młodsza od Ciebie (ale niewiele), ale doświadczenie też mam zerowe. Nie jęczę, że nikt mnie nie chce (no dobra, czasem, bo libido mam spore i chęci też, a tu dupa z tego
). Jednak zawsze potem dochodzę do wniosku, że przyjdzie czas i na mnie. Ale we mnie są duże pokłady cierpliwości, więc może dlatego...
Anemonne napisał/a:Jeśli ktoś, niezależnie od płci, ma 30 lat i zero doświadczeń seksualnych za sobą, to owszem, zarówno na kobietę jak i na mężczyznę spojrzę jak na kosmitę - dlatego, że nie mogłabym przestać się zastanawiać, jak przez tyle lat można dobrowolnie pozbawiać się takiej przyjemności i frajdy?
Dlaczego a priori zakładasz, że oni dobrowolnie tak długo rezygnowali z seksu?
Bo przecież każdy jest panem swojego ciała i decyduje o tym, kiedy zacznie uprawiać seks. Jeśli ktoś nie uprawiał nigdy seksu pomimo, że chciał, to jedyne, co umiem sobie w tym kontekście wyobrazić to jakaś poważna choroba, deformacja ciała lub bardzo silne blokady psychiczne (trauma, zaburzenia itp.).
Bo przecież każdy jest panem swojego ciała i decyduje o tym, kiedy zacznie uprawiać seks. Jeśli ktoś nie uprawiał nigdy seksu pomimo, że chciał, to jedyne, co umiem sobie w tym kontekście wyobrazić to jakaś poważna choroba, deformacja ciała lub bardzo silne blokady psychiczne (trauma, zaburzenia itp.).
To dodaj do tego brak zainteresowania płci przeciwnej. Przypadek. Brak szczęścia. U niektórych względy religijne. Powodów jest wiele.
Chcę, ale przecież się nie rzucę na znajomych, którzy nie wykazują zainteresowania mną, ani nawet takich, którzy wykazują, ale mnie kompletnie nie kręcą. Z byle kim też do łóżka nie pójdę. Chora nie jestem, zdeformowana też nie, blokad psychicznych nie mam. Brzydka też nie jestem
Masz chyba ubogą wyobraźnię ![]()
W przypadki i szczęście nie wierzę, więc to od razu odrzucam
Względy religijne to własny wybór, więc to też odpada. A brak zainteresowania płci przeciwnej też skąd się bierze (skoro piszesz, że brzydka nie jesteś - zresztą według mnie uroda to też rzecz baaardzo względna, gdyby tylko klasycznie piękne osoby cieszyły się zainteresowaniem, to większość ludzi nigdy nie byłaby w związku i nie uprawiałaby seksu). A ten brak zainteresowania jest najczęściej skutkiem naszego zachowania i nastawienia. Nawet, jeśli w naszym otoczeniu nie ma nikogo, kto by nam się podobał z wzajemnością, w dzisiejszych czasach jest naprawdę multum możliwości poznania kogoś: wyjścia na imprezy, zapisanie się na kurs, no i niedoceniany internet (niekoniecznie od razu typowe portale randkowe).
Ja też niekoniecznie w przypadki wierzę (chyba że mówimy o gramatyce
), ale czasem się zdarzają. Przypadkiem poznałam moją najlepszą kumpelę.
Na imprezy raczej nie chodzę - nie przepadam. Internet - owszem, poznałam kilka osób w ten sposób (obu płci). Z niektórymi mam kontakt, z niektórymi nie, czyli jak w "realu". W innych miejscach też przecież ludzi poznaję...
Owszem, uroda to pojęcie względne, jeden lubi to, drugi tamto - widać nie trafiłam na kogoś, komu bym odpowiadała, albo trafiłam, a o tym nie wiem - też możliwe!
Znajomi mi mówią, że jestem otwarta i sympatyczna, więc naprawdę nie wiem, co ze mną nie tak
Wady mam - jak każdy, z niektórych zdaję sobie sprawę i nad nimi pracuję.
Widać jestem beznadziejnym... przypadkiem ![]()
Ja chyba wiem co może być nie tak - nie wierzysz w siebie, masz negatywne nastawienie, prawdopodobnie brak Ci wytrwałości w działaniach i oczekujesz, że życie samo "popchnie" kogoś w Twoją stronę
Tymczasem często trzeba się po prostu bardziej postarać (do skutku
).
Wśród dziewic i prawiczków, powiedzmy, w wieku 25+ łatwo jest zauważyć roszczeniowe podejście: "przecież jestem normalny/-a, niebrzydki/-a i się staram, a świat i ludzie są tacy okrutni!". Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne znaczenie ma właściwe nastawienie.
O nie, nie, nie. Akurat nastawienie mam naprawdę pozytywne. Do ludzi, do życia... Zawsze się też cieszę, jak mogę poznać kogoś nowego.
Pewnie, przychodzą chwile zwątpienia, ale bez przesady. Pozwalam sobie od czasu do czasu pozrzędzić kumpeli przez dzień lub dwa, ale na trzeci dzień sama siebie mam dość
Zna mnie najlepiej i ona sama kiedyś stwierdziła, że nie wie, co jest nie tak, że nie mam tzw. "szczęścia w miłości".
Jakbym nie wierzyła w siebie, to bym pewnych rzeczy nie osiągnęła i o pewne nie walczyła. Po kilku zdaniach nie da się określić czyjegoś charakteru.
Hetman napisał/a:Co do seksu zaś, powoli pozbywam się złudzeń, że kiedykolwiek w życiu będzie mi dane go uprawiać. Jeśli ktoś mi powie w tym miejscu, że użalam się nad sobą, to się myli. Ja tylko stwierdzam.
Trochę się użalasz. Im więcej Twoich postów czytam, tym dochodzę do wniosku (oby błędnego), że przestałeś lubić kobiety, gardzisz nimi i to na nie zrzucasz winę za wszystko.
Co prawda jestem trochę młodsza od Ciebie (ale niewiele), ale doświadczenie też mam zerowe. Nie jęczę, że nikt mnie nie chce (no dobra, czasem, bo libido mam spore i chęci też, a tu dupa z tego
). Jednak zawsze potem dochodzę do wniosku, że przyj dzie czas i na mnie. Ale we mnie są duże pokłady cierpliwości, więc może dlatego...
Nieufność i pogarda to dwie różne rzeczy, choć pierwsza może prowadzić do drugiej (i nie zrzucam winy na kobiety; pisałem już wcześniej, że z każdym kolejnym niepowodzeniem coraz bardziej staję się cynikiem). Poza tym na ogół tłumię w sobie te negatywne emocje (pewne rzeczy się w człowieku odkładają), a gdy nie daje im się ujścia, zapuszczają korzenie w psychice i niełatwo nad nimi potem zapanować. Zresztą może pomysł z tą resekcją jąder na żądanie, którą rozważam całkiem poważnie, nie jest wcale taki głupi.
Ja chyba wiem co może być nie tak - nie wierzysz w siebie, masz negatywne nastawienie, prawdopodobnie brak Ci wytrwałości w działaniach i oczekujesz, że życie samo "popchnie" kogoś w Twoją stronę
Tymczasem często trzeba się po prostu bardziej postarać (do skutku
).
Wśród dziewic i prawiczków, powiedzmy, w wieku 25+ łatwo jest zauważyć roszczeniowe podejście: "przecież jestem normalny/-a, niebrzydki/-a i się staram, a świat i ludzie są tacy okrutni!". Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne znaczenie ma właściwe nastawienie.
Moje podejście nie jest aż takie fatalistyczne, ale pełne sceptycyzmu. "Bardziej się postarać?". To co mam zrobić? Staranie się nigdy nie przyniosło mi nic, poza odrzuceniem i serią rozczarowań. Dlatego teraz jestem coraz bardziej gorzkniejącym 30latkiem (nie mam już sił ani ochoty z tym walczyć). W codziennym życiu nie okazuję tego zgorzknienia, tym niemniej trudno mi jest otworzyć się przed kobietą, która okazuje mi zainteresowanie (co dziwne, tych ostatnich od niedawna nie brakuje w moim życiu i pojawiają się na ogół wtedy, gdy w ogóle się nie staram). Natychmiast opadają mnie wątpliwości i podejrzenia.
...bo przecież po co kobiecie facet bez doświadczenia. To taka ciamajda, która żadnej kobiety nawet nie umiała zaciągnąć do łóżka.A jak mówią inaczej to kłamią. Tak więc faceci zdobywajcie doświadczenie, uprawiajcie seks jak tylko macie okazję zaciągnąć do łóżka jakąś kobietę. Później będziecie wysoko cenieni za swoje umiejętności w sypialni.
...i jeszcze jedno. Jak facet ma 20 lat to brak doświadczeń seksualnych nie przeszkadza. Natomiast gdy ktoś ma 30 lat i nadal zero to świadczy to o nim tylko negatywnie. I nie piszcie głupot. To automatycznie przekreśla faceta.
Ty nie piszesz o tych kobietach, które cenią doświadczonych mężczyzn. Masz chyba raczej na myśli "preferujące", czyli przedkładające ich nad niedoświadczonych i mało doświadczonych. Jest pewna subtelna, ale istotna różnica pomiędzy słowami "woleć" i "cenić".
Hetman - możesz nie okazywać swojego zgorzknienia, ale myślę, że negatywne nastawienie bije od Ciebie mimo wszystko. Bo jak nie jesteś radosny i szczęśliwy, to ludzie czują negatywne emocje w zasadzie podświadomie. Przecież często bywa tak, że kogoś nie znamy, a nie przepadamy za jego towarzystwem, nie ufamy mu itd.
Skoro jak się nie starasz spotykasz się z zainteresowaniem kobiet, to może właśnie o to chodzi - może wcześniej wychodziłeś na desperata? Zainteresowanie jest, ale ty pewnie i tak nic z tym nie zrobisz, bo się uprzedziłeś w jakiś sposób.
Dla mnie 30-letni facet, który nigdy nie uprawiał seksu jest mimo wszystko w jakiś sposób podejrzany. Nikt mi nie wmówi, że chodzi tylko o urodę, pieniądze, czy co tam jeszcze. Zakładając, że ktoś jest zdrowy - uważam, że tu chodzi o charakter, o osobowość.
Moim zdaniem tez chodzi o osobowosc w takim wypadku. No chyba, ze on nie chce seksu uprawiac, no to co innego.
Hetman - możesz nie okazywać swojego zgorzknienia, ale myślę, że negatywne nastawienie bije od Ciebie mimo wszystko. Bo jak nie jesteś radosny i szczęśliwy, to ludzie czują negatywne emocje w zasadzie podświadomie. Przecież często bywa tak, że kogoś nie znamy, a nie przepadamy za jego towarzystwem, nie ufamy mu itd.
Skoro jak się nie starasz spotykasz się z zainteresowaniem kobiet, to może właśnie o to chodzi - może wcześniej wychodziłeś na desperata? Zainteresowanie jest, ale ty pewnie i tak nic z tym nie zrobisz, bo się uprzedziłeś w jakiś sposób.
Dla mnie 30-letni facet, który nigdy nie uprawiał seksu jest mimo wszystko w jakiś sposób podejrzany. Nikt mi nie wmówi, że chodzi tylko o urodę, pieniądze, czy co tam jeszcze. Zakładając, że ktoś jest zdrowy - uważam, że tu chodzi o charakter, o osobowość.
Nie przeczę, pani prokurator, jestem nieco uprzedzony (wspominałem już przecież o okrutnych żartach ze strony poznanych kobiet, których swego czasu sporo przewinęło się przez moje życie- odrzucenie moich zalotów, krótki czas, próba podrywania mnie; jeśli upłynie podejrzanie krótki okres czasu między odmową ze strony potencjalnej partnerki i zmianą jej zdania, ta zmiana jest również podejrzana; taka kobieta albo jest rozchwiana emocjonalnie i sama nie wie, czego chce, albo próbuje zabawić się twoim kosztem; trzecia możliwość- jest desperatką i/lub chce wybić klina klinem po doznanym zawodzie miłosnym). Moja podejrzliwość jest już odruchem Pawłowa
Vian napisał/a:Ja też pisałam o kobietach, skąd pomysł, że nie...
Przepraszam, w czym kobiety w średnim wieku są gorsze od facetów w średnim wieku? Wręcz przeciwnie jak już, bo ja znam masę super zadbanych 50-latek, a facetów znacznie mniej. Faceci brzuchaci, jęczący, marudzący, a kobiety eleganckie, z klasą. To już nie te czasy, że 50-latka to wyłącznie babcia w nobliwej spódnicy do kostek.Dokładnie
Moja mama ma 57 lat, a jest zawsze elegancka, zadbana, ładnie się ubiera. Komplementy pod swoim adresem słyszy bardzo często. Spódnicy do kostek nie ubierze pewnie nawet jak będzie miała 80 lat
Faceci niestety w przewadze dość szybko "dziadzieją". Zapuszczają się, robią się okropnie marudni. Nieraz ledwo mają 40 lat i już im się nic nie chce.
Hetman - może problem z Tobą jest taki, że jesteś po prostu wredny i zgorzkniały, a nie taki, że jesteś prawiczkiem? Wziąłeś to kiedyś pod uwagę?
Zgorzkniały- tak, wredny- nie (tzn. bywam, ale nie "jestem"). Żebym stał się wredny nie wystarczą zwykłe niepowodzenia w kontaktach z kobietami. Moja "ofiara" musi powiedzieć lub zrobić coś, co zadziała na moje frustracje jak katalizator (i musi to być coś, co odbiorę jako wymierzone bezpośrednio w moją osobę)
Tak, jestem bi.
Jak jesteś zgorzkniały i nastawiony negatywnie na starcie do kobie, to raczej łatwo o to, żebyś się poczuł dotknięty i ukąsił.
Tak, jestem bi.
Jak jesteś zgorzkniały i nastawiony negatywnie na starcie do kobie, to raczej łatwo o to, żebyś się poczuł dotknięty i ukąsił.
Wbrew pozorom wcale nie tak łatwo. A negatywne nastawienie do kobiet nie towarzyszy mi "na starcie". Nie zwykłem ustosunkowywać się do kogoś pozytywnie lub negatywnie, zanim go poznam (na początku najwyżej negatywne może być moje wrażenie, a to jest coś innego niż nastawienie). Zgorzkniały jestem, ale nie "na przestrzał".
Wiesz, nie będę się kłócić, ale fakt jest taki, że od nastu lat nie możesz sobie nikogo znaleźć...
Hetman Czytając Twoje posty mam wrażenie, że obraziłeś się na wszystkie kobiety. Jedno, drugie .... kolejne doświadczenie, wg. Ciebie złe, sprawiło że wszystkie wrzuciłeś do jednego worka. Zbudowałeś sobie jakiś nie istniejący ideał. Jeszcze ten foch w połączeniu z przesadną dumą na dziewczynę, która zmieniła zdanie - przecież miała prawo zmienić zdanie. Mam wrażenie, że jak nawet jesteś blisko "okazji", to od razu myślisz, że One robią to z żałości do Ciebie. Według mnie problem siedzi nie tylko w okazji/seksie ale podejściu do płci przeciwnej.
Nie wypowiadaj się w imieniu wszystkich kobiet, bo nie wszystkie się z Tb zgadzają. Dla mnie mężczyzna, który zalicza wszystko, co mu w ręce wpadnie jest odrażający i automatycznie podświadomie przylepiam mu łatkę nosiciela wenery. Nienawidzę facetów, którzy się puszczają. To obrzydliwe. Rozumiem, mieć 4-6 partnerek będąc po 30tce, ale nie kilkadziesiąt! Mój były jak się okazało był właśnie męską dziwką i przez niego teraz ganiam po wenerologach, ginekologach, żeby się w razie czego szybko wyleczyć. Taki zużyty papier toaletowy.
tym niemniej trudno mi jest otworzyć się przed kobietą, która okazuje mi zainteresowanie (co dziwne, tych ostatnich od niedawna nie brakuje w moim życiu i pojawiają się na ogół wtedy, gdy w ogóle się nie staram). Natychmiast opadają mnie wątpliwości i podejrzenia.
Jesteś zamotany jak metr sznurka w kieszeni...
We wszelkich wątkach, których autorzy (niezależnie od płci) żalą się, że nie mogą znaleźć sobie partnera/partnerki, przewija się zawsze jedna odpowiedź: "nie szukaj, czekaj cierpliwie, sam/sama się znajdzie".
Ty do tego etapu już dotarłeś. I co? I kiedy coś "się znajduje" - Ty trzaskasz głośno temu czemuś drzwiami przed nosem. Bo masz wątpliwości i podejrzenia... A miej sobie. Ale nie jęcz jednocześnie, że kobiety Cię odrzucają przez brak doświadczenia. Kobiety odrzucają sceptycznie nastawionego, pełnego wątpliwości, zgorzkniałego osobnika. To Ty ignorujesz lub odrzucasz objawy kobiecego zainteresowania. Tu potrzebna jest jakaś zdeterminowana misjonarka, która, nie zważając na opór zainteresowanego, podjęłaby się trudnej i długotrwałej misji przekonania faceta, że: a) kobiety nie są takie okropne, b) ona nie chce go z litości, c) nie przeszkadza jej to, że jest prawiczkiem
Nie wypowiadaj się w imieniu wszystkich kobiet, bo nie wszystkie się z Tb zgadzają. Dla mnie mężczyzna, który zalicza wszystko, co mu w ręce wpadnie jest odrażający i automatycznie podświadomie przylepiam mu łatkę nosiciela wenery. Nienawidzę facetów, którzy się puszczają. To obrzydliwe. Rozumiem, mieć 4-6 partnerek będąc po 30tce, ale nie kilkadziesiąt! Mój były jak się okazało był właśnie męską dziwką i przez niego teraz ganiam po wenerologach, ginekologach, żeby się w razie czego szybko wyleczyć. Taki zużyty papier toaletowy.
Do kogo to napisałaś?
Hetman napisał/a:tym niemniej trudno mi jest otworzyć się przed kobietą, która okazuje mi zainteresowanie (co dziwne, tych ostatnich od niedawna nie brakuje w moim życiu i pojawiają się na ogół wtedy, gdy w ogóle się nie staram). Natychmiast opadają mnie wątpliwości i podejrzenia.
Jesteś zamotany jak metr sznurka w kieszeni...
We wszelkich wątkach, których autorzy (niezależnie od płci) żalą się, że nie mogą znaleźć sobie partnera/partnerki, przewija się zawsze jedna odpowiedź: "nie szukaj, czekaj cierpliwie, sam/sama się znajdzie".
Ty do tego etapu już dotarłeś. I co? I kiedy coś "się znajduje" - Ty trzaskasz głośno temu czemuś drzwiami przed nosem. Bo masz wątpliwości i podejrzenia... A miej sobie. Ale nie jęcz jednocześnie, że kobiety Cię odrzucają przez brak doświadczenia. Kobiety odrzucają sceptycznie nastawionego, pełnego wątpliwości, zgorzkniałego osobnika. To Ty ignorujesz lub odrzucasz objawy kobiecego zainteresowania. Tu potrzebna jest jakaś zdeterminowana misjonarka, która, nie zważając na opór zainteresowanego, podjęłaby się trudnej i długotrwałej misji przekonania faceta, że: a) kobiety nie są takie okropne, b) ona nie chce go z litości, c) nie przeszkadza jej to, że jest prawiczkiem
Vinnga, z ust mi to wyjęłaś. On szuka wytłumaczenia, usprawiedliwienia dla samego siebie, że jest źle oceniany z powodu bycia prawiczkiem, a nie z powodu własnego charakteru i decyzji jakie w życiu podejmuje. Na czole nie ma napisane, że nigdy tego nie robił. Jak nie krzyczy o tym na lewo i prawo, to go nawet żadna nie będzie specjalnie podejrzewać. Ja bym pomyślała, że facet jest po prostu nieśmiały, a nie że na bank jest prawiczkiem. Do głowy by mi nawet nie przyszło, że facet po trzydziestce nigdy tego nie robił.
Do głowy by mi nawet nie przyszło, że facet po trzydziestce nigdy tego nie robił.
WitchQueen, dokonałaś właśnie przełomowego odkrycia, które powinno się natychmiast skopiować do wszystkich wątków "przeterminowanych" prawiczków na tym forum. Oczywiście, że ich prawictwo nie może być przyczyną odrzucania przez kobiety, ponieważ im facet starszy, tym mniejsze ma szanse na to, że jakakolwiek kobieta pomyśli, że on może być prawiczkiem!
Tak więc, drodzy jęczący panowie, szukajcie w innym miejscu źródła swoich niepowodzeń. Ono na pewno nie kryje się między nogami, ale dużo, dużo wyżej.
No chyba, że sami o tym uprzedzają, dlatego pisałam, żeby sobie podarowali, skoro ich to boli. ![]()
Moje podejście nie jest aż takie fatalistyczne, ale pełne sceptycyzmu. "Bardziej się postarać?". To co mam zrobić? Staranie się nigdy nie przyniosło mi nic, poza odrzuceniem i serią rozczarowań. Dlatego teraz jestem coraz bardziej gorzkniejącym 30latkiem (nie mam już sił ani ochoty z tym walczyć). W codziennym życiu nie okazuję tego zgorzknienia, tym niemniej trudno mi jest otworzyć się przed kobietą, która okazuje mi zainteresowanie (co dziwne, tych ostatnich od niedawna nie brakuje w moim życiu i pojawiają się na ogół wtedy, gdy w ogóle się nie staram). Natychmiast opadają mnie wątpliwości i podejrzenia.
Człowieniu bo widocznie masz problem... z tym staraniem. Jesli tego nie robisz, to masz efekt w postaci zainteresowania. Pozniej nagle zaczynasz sie starać lub nie ufasz i czar pryska. Poza tym gdzieś czytałem, że za wolno działasz. Spotykasz sie pół roku z kobietą i do niczego między wami nie dochodzi. Z zainteresowaną kobietą? Bądźmy powazni. To im order wtedy się winien należeć za taką cierpliwość:D Kobiety w czasie zycia są na tak wiele sfer wrażliwe, że czasem wystarczy być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, a przycisk "motylki" sie włączy. Co z tym pozniej sie zrobi to juz inna sprawa, ale zainteresowanie by było, a od zainteresowania do seksu wcale nie ma takiej dalekiej drogi, nie licząc oczywiście żelaznych dziewic i tych które pożądania w sobie nie mają (no libido + bardzo niedojrzałe). Duzo dalej jest do związku, choć jeśli masz ustawione życie i jesteś z niego choć przeciętnie, ale zadowolony to jaki problem? Nawet najbardziej twarda babka często chce sie poczuć jak takie małe wtulone, rozpieszczone dziecko. Jesli kobieta ma temperament, a jednoczesnie jest nieszczęśliwa, to tym szybciej poczuje motylki. Nieszczesliwych kobiet jest bardzo duzooooooo, bo spoleczenstwo im wpaja że jak są same to gorsze i w to wierzą. Nam za to od młodych lat wpajają że o kobiety trzeba się starać, a to wlasnie widzi się że częściej związki zaczynają się gdy kobieta sobie wybierze mezczyzne, albo widzi się takie o które w ogóle nie trzeba sie starać i inny facet "ma" je od razu. On jedzie na jej schemacie, ona pozniej sie znudzi nim bądź nie i tak dalej.
I te starania też różną mają formę, ale nie taką jakby kobiety chciały. Proszenia, głaskania, przymilania, zanudzania (a tu najcześciej blokada bo liczysz na nierealistyczny efekt starań - przykładowo że sama okaże bezpośrednio co masz zrobić. jak zakochana i jednoczesnie sfrustrowana nie będzie to nie sądze by było to mozliwe, bo prędzej sie odkocha:P).
Jesli masz potwierdzenia zainteresowania nawet na tym etapie, gdy jestes użalający i cyniczny = to masz problem jedynie z przekonaniami. Nie umiesz wykorzystać narzędzi które masz dane i juz masz w sobie, bez starań. Blokujesz się psychicznie, mimo że masz ofertę która na danym etapie interesuje kobiety. I jak myslisz kogo to problem? Przeciez nie tych kobiet. Mozesz cos z tym zrobić, bo marnujesz okazje które dane Ci są na talerzu, tylko widelca nie bierzesz do łapy.
Wiesz, nie będę się kłócić, ale fakt jest taki, że od nastu lat nie możesz sobie nikogo znaleźć...
Nie od "nastu" tylko od pięciu (wtedy zakończyła się 3-letnia, bardzo obiecująca znajomość- ledwie parę miesięcy po tym, jak zaczęła się rozwijać w coś więcej niż przyjaźń). Może to trochę przez moją przesadną stałość mam teraz blokadę psychiczną...
Byłeś w związku normalnym 3 lata i nie uprawiałeś seksu, a miałeś wtedy 22-25 lat..?
Ja odczytałem, ze to była przyjazn i sie tak zafriendzonował bez konkretnych ruchów ![]()
Hetman napisał/a:Moje podejście nie jest aż takie fatalistyczne, ale pełne sceptycyzmu. "Bardziej się postarać?". To co mam zrobić? Staranie się nigdy nie przyniosło mi nic, poza odrzuceniem i serią rozczarowań. Dlatego teraz jestem coraz bardziej gorzkniejącym 30latkiem (nie mam już sił ani ochoty z tym walczyć). W codziennym życiu nie okazuję tego zgorzknienia, tym niemniej trudno mi jest otworzyć się przed kobietą, która okazuje mi zainteresowanie (co dziwne, tych ostatnich od niedawna nie brakuje w moim życiu i pojawiają się na ogół wtedy, gdy w ogóle się nie staram). Natychmiast opadają mnie wątpliwości i podejrzenia.
Człowieniu bo widocznie masz problem... z tym staraniem. Jesli tego nie robisz, to masz efekt w postaci zainteresowania. Pozniej nagle zaczynasz sie starać lub nie ufasz i czar pryska. Poza tym gdzieś czytałem, że za wolno działasz. Spotykasz sie pół roku z kobietą i do niczego między wami nie dochodzi. Z zainteresowaną kobietą? Bądźmy powazni. To im order wtedy się winien należeć za taką cierpliwość:D Kobiety w czasie zycia są na tak wiele sfer wrażliwe, że czasem wystarczy być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, a przycisk "motylki" sie włączy. Co z tym pozniej sie zrobi to juz inna sprawa, ale zainteresowanie by było, a od zainteresowania do seksu wcale nie ma takiej dalekiej drogi, nie licząc oczywiście żelaznych dziewic i tych które pożądania w sobie nie mają (no libido + bardzo niedojrzałe). Duzo dalej jest do związku, choć jeśli masz ustawione życie i jesteś z niego choć przeciętnie, ale zadowolony to jaki problem? Nawet najbardziej twarda babka często chce sie poczuć jak takie małe wtulone, rozpieszczone dziecko. Jesli kobieta ma temperament, a jednoczesnie jest nieszczęśliwa, to tym szybciej poczuje motylki. Nieszczesliwych kobiet jest bardzo duzooooooo, bo spoleczenstwo im wpaja że jak są same to gorsze i w to wierzą. Nam za to od młodych lat wpajają że o kobiety trzeba się starać, a to wlasnie widzi się że częściej związki zaczynają się gdy kobieta sobie wybierze mezczyzne, albo widzi się takie o które w ogóle nie trzeba sie starać i inny facet "ma" je od razu. On jedzie na jej schemacie, ona pozniej sie znudzi nim bądź nie i tak dalej.
I te starania też różną mają formę, ale nie taką jakby kobiety chciały. Proszenia, głaskania, przymilania, zanudzania (a tu najcześciej blokada bo liczysz na nierealistyczny efekt starań - przykładowo że sama okaże bezpośrednio co masz zrobić. jak zakochana i jednoczesnie sfrustrowana nie będzie to nie sądze by było to mozliwe, bo prędzej sie odkocha:P).Jesli masz potwierdzenia zainteresowania nawet na tym etapie, gdy jestes użalający i cyniczny = to masz problem jedynie z przekonaniami. Nie umiesz wykorzystać narzędzi które masz dane i juz masz w sobie, bez starań. Blokujesz się psychicznie, mimo że masz ofertę która na danym etapie interesuje kobiety. I jak myslisz kogo to problem? Przeciez nie tych kobiet. Mozesz cos z tym zrobić, bo marnujesz okazje które dane Ci są na talerzu, tylko widelca nie bierzesz do łapy.
W kontaktach z kobietami staram się nie być cyniczny (naprawdę nie być, a nie tylko "nie okazywać" cynizmu; chociaż ze zmiennym szczęściem)- na sarkazm pozwalam sobie tylko wtedy, gdy zauważę, że obiekt mojego zainteresowania jest w dobrym nastroju i moje zgryźliwe uwagi nie spotkają się z jego strony z dezaprobatą, ale z rozbawieniem. Nie użalam się nad sobą publicznie (fora internetowe zapewniają, przynajmniej względną, anomimowość ich uczestników, więc ich nie uwzględniam w tej kwestii; internet to jedno, a użalanie się nad sobą na żywo przed ludźmi, to już coś innego- nie pozwala mi na to duma; żeby się zniżyć do takiego poziomu, musiałbym mieć nieźle w czubie- spotkałbym się z powszechną pogardą, a u was mogę przynajmniej znaleźć parę konstruktywnych uwag).
No chyba, że sami o tym uprzedzają, dlatego pisałam, żeby sobie podarowali, skoro ich to boli.
A ja go doskonale rozumiem bo mam podobne odczucia.
A co ma ktoś zrobić jak dziewczyna spyta czy jest prawiczkiem ? Albo nawet jesli spyta nie wprost tylko ogólnie o przeszłe związki, dziewczyny i doświadczenia ? Należy wówczas kłamać, zmyślać ?
Byłeś w związku normalnym 3 lata i nie uprawiałeś seksu, a miałeś wtedy 22-25 lat..?
Początkowo to była luźna znajomość, potem znajomość, przyjaźń i dopiero po pewnym czasie zaczęło to zmierzać ku normalnemu związkowi. Związek rozpadł się, kiedy już wyszliśmy jedną nogą poza friendzonę. I owszem, thepass, nie zasypiałem gruszek w popiele (podejmowałem konkretne działania, ale jak widać już wtedy miałem problemy z "refleksem szachisty"- możliwe, że z czasem się nasiliły)
Kobiety w czasie zycia są na tak wiele sfer wrażliwe, że czasem wystarczy być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, a przycisk "motylki" sie włączy. Co z tym pozniej sie zrobi to juz inna sprawa, ale zainteresowanie by było, a od zainteresowania do seksu wcale nie ma takiej dalekiej drogi, nie licząc oczywiście żelaznych dziewic i tych które pożądania w sobie nie mają (no libido + bardzo niedojrzałe). Duzo dalej jest do związku, choć jeśli masz ustawione życie i jesteś z niego choć przeciętnie, ale zadowolony to jaki problem? Nawet najbardziej twarda babka często chce sie poczuć jak takie małe wtulone, rozpieszczone dziecko. Jesli kobieta ma temperament, a jednoczesnie jest nieszczęśliwa, to tym szybciej poczuje motylki. Nieszczesliwych kobiet jest bardzo duzooooooo,
.
Czyli generalnie wystarczy tylko stanąć koło wrażliwej kobiety i juz ma się partnerkę na seks ? Dobrze rozumiem ? To takie proste a tak wielu samotnych facetów nadal na to nie wpadło.
WitchQueen, dokonałaś właśnie przełomowego odkrycia, które powinno się natychmiast skopiować do wszystkich wątków "przeterminowanych" prawiczków na tym forum. Oczywiście, że ich prawictwo nie może być przyczyną odrzucania przez kobiety, ponieważ im facet starszy, tym mniejsze ma szanse na to, że jakakolwiek kobieta pomyśli, że on może być prawiczkiem!
Tak więc, drodzy jęczący panowie, szukajcie w innym miejscu źródła swoich niepowodzeń. Ono na pewno nie kryje się między nogami, ale dużo, dużo wyżej.
Nie zgodze sie ponieważ kobiety dośc często o to pytają. Pośrednio tzn pytając o doświadczenia, poprzednie związki. Wtedy wychodzi, że ktoś jest prawiczkiem.
Zresztą dziwi mnie zdziwienie, że starsi faceci też moga być prawiczkami. Przecież własnie kobiety podkreslają jak ważne jest uczucie. No więc taki facet po prostu nie spotkał swojej Miłości, drugiej połówki, nie przeżył uczucia. Może się zdarzyć.
Nienawidzę facetów, którzy się puszczają. To obrzydliwe. Rozumiem, mieć 4-6 partnerek będąc po 30tce, ale nie kilkadziesiąt! Mój były jak się okazało był właśnie męską dziwką i przez niego teraz ganiam po wenerologach, ginekologach, żeby się w razie czego szybko wyleczyć. Taki zużyty papier toaletowy.
No OK. Ale rodzi się pytanie - to czemu początkowo wybrałaś takiego faceta ? Czyż post ten świetnie nie potwierdza tytułu wątku ? Zgaduje, że facet ten pocżątkowo świetnie Ci pasował. Był doświadczony, świetny w łózku. Problem zaczął się dopiero kiedy okazało się, że może coś złapał i dziewczyn może było za dużo. Gdyby nie to byłby idealny. Zamieniłabys go na prawiczka ?
Hetman - możesz nie okazywać swojego zgorzknienia, ale myślę, że negatywne nastawienie bije od Ciebie mimo wszystko. Bo jak nie jesteś radosny i szczęśliwy,
Dla mnie 30-letni facet, który nigdy nie uprawiał seksu jest mimo wszystko w jakiś sposób podejrzany. Nikt mi nie wmówi, że chodzi tylko o urodę, pieniądze, czy co tam jeszcze. Zakładając, że ktoś jest zdrowy - uważam, że tu chodzi o charakter, o osobowość.
Czyli każdy normalny 30 latek powinien mieć seks za sobą ? A co z takimi którzy nikomu się nie podobają ? Albo którzy nic do nikogo nie poczuli albo w nich się nikt nie zakochał ? Można nie mieć szczescia. Albo nikogo nie pociagac. Moim zdaniem to normalne. Jakis procent ludzi po prostu nie jest pociagajacy i zawsze jest sam. Czy brak seksu to oznaka braku normalnosci ? Braku zdrowia ? Moim zdaniem nie. Bo seks zalezy od tego czy ktos, ta druga osoba sie zgodzi. Nie zależy od nas samych. Samemu to mozna zdobyc pieniądze. Dbac o zdrowie. Ale seks zawsze zalezy od widzi mi sie drugiej osoby. Po prostu pewne osoby chocby nie wiem co robily to nie pociągają innych. Są co najwyżej tolerowane.
Są też faceci którzy nie chcą lub nie potrafią grać w grę którą kobiety nazywają flirtem. Umieją jedynie bezpośrednio opowiadać o swoich potrzebach a to skolei kobiety zraża. Czy są nienormalni ? Nie, po prostu są sobą i nie naginają się do potrzeb kobiet i ich gierek.
Czyli generalnie wystarczy tylko stanąć koło wrażliwej kobiety i juz ma się partnerkę na seks ? Dobrze rozumiem ? To takie proste a tak wielu samotnych facetów nadal na to nie wpadło.
Upraszczasz. Mowie, ze czasem to kwestia przypadku po prostu. Czasem wystarczy... być.
Ale to nie znaczy, że jej się zachce bo jest wrażliwa, Ty stoisz jak słup obok i będzie. Albo powiesz "chcesz?", a ona "TAK TAK! TU I TERAZ".
Co do ostatniego zdania... moze pooperuje tu slangiem młodzieżowym.
Niekumaci są i to moze byc fakt. Na wiele prostych rzeczy w kwestii kobiecych potrzeb nie wpadają.
Są też faceci którzy nie chcą lub nie potrafią grać w grę którą kobiety nazywają flirtem. Umieją jedynie bezpośrednio opowiadać o swoich potrzebach a to skolei kobiety zraża. Czy są nienormalni ? Nie, po prostu są sobą i nie naginają się do potrzeb kobiet i ich gierek.
A tu też sie nie zgodzę. Ty tylko wtedy wymagasz. Ty chcesz i ona ma spełnić Twoją zachciankę. A gdzie Ty jej? Uważasz, że chodzi tylko o seks, a ona do seksu potrzebuje flirtu dajmy na to. Przez flirt łatwiej osiągnąć chemie.
Takie zycie. Albo spełniasz ich zachcianki (emocjonalne, których nie kontrolują) albo stoisz w miejscu z efektami. One nie chcą seksu z nie flirtującymi i nie rozumiejącymi ich, a Ty nie chcesz poznać "tajnych technik". Na to samo wychodzi. I tak, wtedy łatwiej jest zapłacić. Tam nie musisz nic sie uczyć.
Hetman Czytając Twoje posty mam wrażenie, że obraziłeś się na wszystkie kobiety. Jedno, drugie .... kolejne doświadczenie, wg. Ciebie złe, sprawiło że wszystkie wrzuciłeś do jednego worka. Zbudowałeś sobie jakiś nie istniejący ideał. Jeszcze ten foch w połączeniu z przesadną dumą na dziewczynę, która zmieniła zdanie - przecież miała prawo zmienić zdanie. Mam wrażenie, że jak nawet jesteś blisko "okazji", to od razu myślisz, że One robią to z żałości do Ciebie. Według mnie problem siedzi nie tylko w okazji/seksie ale podejściu do płci przeciwnej.
Więc ona miała prawo zmienić zdanie, a ja nie? (To nie był żaden foch, tylko odruch obronny. Nie należę do ludzi, którzy ponownie wchodzą do tej samej rzeki, choć może kiedyś odważę się zaryzykować). Mała rada dla kobiet: żeby "zapolować" z sukcesem na faceta, któremu wcześniej odmówiłyście, musicie wyczuć właściwy moment. Jeśli zabierzecie się do tego za wcześnie lub za późno, on też was odtrąci. Nie ma w polskim języku zwrotu "robić coś z żałości" (to anachronizm, archaiczny odpowiednik zwrotu "robić coś ze smutku/zgryzoty/zmartwienia"). Chyba miałeś na myśli "z litości"?
thepass napisał/a:Kobiety w czasie zycia są na tak wiele sfer wrażliwe, że czasem wystarczy być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, a przycisk "motylki" sie włączy. Co z tym pozniej sie zrobi to juz inna sprawa, ale zainteresowanie by było, a od zainteresowania do seksu wcale nie ma takiej dalekiej drogi, nie licząc oczywiście żelaznych dziewic i tych które pożądania w sobie nie mają (no libido + bardzo niedojrzałe). Duzo dalej jest do związku, choć jeśli masz ustawione życie i jesteś z niego choć przeciętnie, ale zadowolony to jaki problem? Nawet najbardziej twarda babka często chce sie poczuć jak takie małe wtulone, rozpieszczone dziecko. Jesli kobieta ma temperament, a jednoczesnie jest nieszczęśliwa, to tym szybciej poczuje motylki. Nieszczesliwych kobiet jest bardzo duzooooooo,
.Czyli generalnie wystarczy tylko stanąć koło wrażliwej kobiety i juz ma się partnerkę na seks ? Dobrze rozumiem ? To takie proste a tak wielu samotnych facetów nadal na to nie wpadło.
vinnga napisał/a:WitchQueen, dokonałaś właśnie przełomowego odkrycia, które powinno się natychmiast skopiować do wszystkich wątków "przeterminowanych" prawiczków na tym forum. Oczywiście, że ich prawictwo nie może być przyczyną odrzucania przez kobiety, ponieważ im facet starszy, tym mniejsze ma szanse na to, że jakakolwiek kobieta pomyśli, że on może być prawiczkiem!
Tak więc, drodzy jęczący panowie, szukajcie w innym miejscu źródła swoich niepowodzeń. Ono na pewno nie kryje się między nogami, ale dużo, dużo wyżej.Nie zgodze sie ponieważ kobiety dośc często o to pytają. Pośrednio tzn pytając o doświadczenia, poprzednie związki. Wtedy wychodzi, że ktoś jest prawiczkiem.
Zresztą dziwi mnie zdziwienie, że starsi faceci też moga być prawiczkami. Przecież własnie kobiety podkreslają jak ważne jest uczucie. No więc taki facet po prostu nie spotkał swojej Miłości, drugiej połówki, nie przeżył uczucia. Może się zdarzyć.
natalka109 napisał/a:Nienawidzę facetów, którzy się puszczają. To obrzydliwe. Rozumiem, mieć 4-6 partnerek będąc po 30tce, ale nie kilkadziesiąt! Mój były jak się okazało był właśnie męską dziwką i przez niego teraz ganiam po wenerologach, ginekologach, żeby się w razie czego szybko wyleczyć. Taki zużyty papier toaletowy.
No OK. Ale rodzi się pytanie - to czemu początkowo wybrałaś takiego faceta ? Czyż post ten świetnie nie potwierdza tytułu wątku ? Zgaduje, że facet ten pocżątkowo świetnie Ci pasował. Był doświadczony, świetny w łózku. Problem zaczął się dopiero kiedy okazało się, że może coś złapał i dziewczyn może było za dużo. Gdyby nie to byłby idealny. Zamieniłabys go na prawiczka ?
WitchQueen napisał/a:Hetman - możesz nie okazywać swojego zgorzknienia, ale myślę, że negatywne nastawienie bije od Ciebie mimo wszystko. Bo jak nie jesteś radosny i szczęśliwy,
Dla mnie 30-letni facet, który nigdy nie uprawiał seksu jest mimo wszystko w jakiś sposób podejrzany. Nikt mi nie wmówi, że chodzi tylko o urodę, pieniądze, czy co tam jeszcze. Zakładając, że ktoś jest zdrowy - uważam, że tu chodzi o charakter, o osobowość.Czyli każdy normalny 30 latek powinien mieć seks za sobą ? A co z takimi którzy nikomu się nie podobają ? Albo którzy nic do nikogo nie poczuli albo w nich się nikt nie zakochał ? Można nie mieć szczescia. Albo nikogo nie pociagac. Moim zdaniem to normalne. Jakis procent ludzi po prostu nie jest pociagajacy i zawsze jest sam. Czy brak seksu to oznaka braku normalnosci ? Braku zdrowia ? Moim zdaniem nie. Bo seks zalezy od tego czy ktos, ta druga osoba sie zgodzi. Nie zależy od nas samych. Samemu to mozna zdobyc pieniądze. Dbac o zdrowie. Ale seks zawsze zalezy od widzi mi sie drugiej osoby. Po prostu pewne osoby chocby nie wiem co robily to nie pociągają innych. Są co najwyżej tolerowane.
Są też faceci którzy nie chcą lub nie potrafią grać w grę którą kobiety nazywają flirtem. Umieją jedynie bezpośrednio opowiadać o swoich potrzebach a to skolei kobiety zraża. Czy są nienormalni ? Nie, po prostu są sobą i nie naginają się do potrzeb kobiet i ich gierek.
Z flirtowaniem radzę sobie całkiem nieźle, ale schody zaczynają się, gdy mam wyjść poza ten etap
Czasami jest też tak, że flirtujemy, gadamy, żartujemy, fajnie jest, tu jakiś kontakt fizyczny, tam jakiś kontakt fizyczny, który teoretycznie jest jednoznaczny, mamy nadzieję na COŚ, staramy się, a nagle dowiadujemy się, że ta osoba jest zainteresowana kimś innym. I to też dopiero wtedy, gdy ten ktoś inny naszego ewentualnego wybranka wykorzystała i wystawiła i on się nam zwierza z tego, co przeżywa...
Chyba po prostu na wstępie będę pytać każdego faceta, czy kogoś ma... Zaoszczędzę czas ![]()
Czasami jest też tak, że flirtujemy, gadamy, żartujemy, fajnie jest, tu jakiś kontakt fizyczny, tam jakiś kontakt fizyczny, który teoretycznie jest jednoznaczny, mamy nadzieję na COŚ, staramy się, a nagle dowiadujemy się, że ta osoba jest zainteresowana kimś innym. I to też dopiero wtedy, gdy ten ktoś inny naszego ewentualnego wybranka wykorzystała i wystawiła i on się nam zwierza z tego, co przeżywa...
Chyba po prostu na wstępie będę pytać każdego faceta, czy kogoś ma... Zaoszczędzę czas
Słuszne podejście, ale ilu facetów, tyle charakterów i usposobień, dlatego czasami w tego rodzaju indagacji trzeba się wykazać subtelnością. Pytanie wprost zawiera spore (niekoniecznie wysokie) ryzyko otrzymania kłamliwej odpowiedzi
Słuszne podejście, ale ilu facetów, tyle charakterów i usposobień, dlatego czasami w tego rodzaju indagacji trzeba się wykazać subtelnością. Pytanie wprost zawiera spore (niekoniecznie wysokie) ryzyko otrzymania kłamliwej odpowiedzi
Z tym oszczędzaniem czasu, to ja tak trochę z przymrużeniem oka
Poza tym, czasami pytanie z zaskoczenia właśnie może spowodować powiedzenie prawdy. Takie tam pytanko "masz kogoś?" zamiast "cześć, nazywam się..." ![]()
Ale właśnie. Ile facetów, tyle charakterów. To samo można powiedzieć o kobietach. Ile babeczek... Wykorzystaj swoją radę w relacjach z kobietami, bo nie każda jest ci wrogiem.
Kiedyś przeczytałam, że to przede wszystkim ty musisz pogodzić się z tym, że nie masz doświadczenia. Jeśli tobie to nie będzie przeszkadzać, to innym też raczej nie będzie. Odkąd się tego trzymam, jest mi lepiej z samą sobą
CHoć mi ogólnie jest dobrze z samą sobą... Boże, zero skromności...
Hetman napisał/a:Słuszne podejście, ale ilu facetów, tyle charakterów i usposobień, dlatego czasami w tego rodzaju indagacji trzeba się wykazać subtelnością. Pytanie wprost zawiera spore (niekoniecznie wysokie) ryzyko otrzymania kłamliwej odpowiedzi
Z tym oszczędzaniem czasu, to ja tak trochę z przymrużeniem oka
![]()
Poza tym, czasami pytanie z zaskoczenia właśnie może spowodować powiedzenie prawdy. Takie tam pytanko "masz kogoś?" zamiast "cześć, nazywam się..."
Ale właśnie. Ile facetów, tyle charakterów. To samo można powiedzieć o kobietach. Ile babeczek... Wykorzystaj swoją radę w relacjach z kobietami, bo nie każda jest ci wrogiem.
Kiedyś przeczytałam, że to przede wszystkim ty musisz pogodzić się z tym, że nie masz doświadczenia. Jeśli tobie to nie będzie przeszkadzać, to innym też raczej nie będzie. Odkąd się tego trzymam, jest mi lepiej z samą sobą
CHoć mi ogólnie jest dobrze z samą sobą... Boże, zero skromności...
Nie znam lekarza, który przestrzegałby swoich własnych zaleceń ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kobiety bardzo cenią doświadczonych seksualnie mężczyzn
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026