Być drugą i macochą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 150 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 8,219 ]

111

Odp: Być drugą i macochą

Jakie znowu..?...?no dobra...nerwy mi puściły i wrzasnęłam na małą. I mi się dostało, bo średnio miałam rację:( Jędza ze mnie najwidoczniej.. Jestem zła na siebie, bo nie na nią się powinnam wściekać,tylko na dorosłych, którzy jej pozwalają za dużo. Robi  25 rzeczy na raz, zero skupienia się, wszystko na odwal, nawet nauczycielka w szkole "się skarżyła". A ja po prostu nie mam do niej cierpliwości i ciężko mi się tego uczy. I wychodzi mi, że się na matkę nie nadaję:( okropne uczucie. Mam doła. Pewnie zaraz przeczytam, jaki to ze mnie potwór...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)
Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Być drugą i macochą

a czemu nam nie mogą puścić nerwy????dlaczego musimy się tłumaczyć????a to na swoje dziecko krzyknęłaś czy na męża??? nie wiem, ale wydaje mi się , że do swoich dzieci ma się większą dozę akceptacji ale to dlatego , że nam jest łatwiej zwrócić im uwagę, a do nie swoich niestety nie mamy . a ja po raz kolejny wstydziłam się na zakupach za dziecko męża, które matka tak ubiera, że jedna pani popatrzył na mnie z takim politowaniem, a ja poczułam się strasznie. Matka córki mojego męża jest lekarzem tzn ma pieniądze i nie jest to problem finansowy tylko kwestia charakteru, dziecko jest zabiedzone, ma porwane spodnie i naszyte na nie łaty, w soboty i niedzieli chodzi w  mundurku szkolnym, skarpetki nie wspomnę, a włosy ....dziecko wygląda jak podopieczna Mops z patologicznej rodziny.

113

Odp: Być drugą i macochą

Ja piórkuję. Normalnie masakra. Dlaczego niektóre matki są tak ślepe? Nie chce się jej dziecka ubierać czy co..? I kto się wstydził? Nie dziecko ( to naturalne, jeszcze pewnie nie zrozumie, a jak zrozumie to współczuję), nie matka, tylko Ty, bo to z Tobą akurat było... Jasny gwint. Też to znam. Mój A. uważa, że wymagam za dużo od małej i bywam jak gestapo domowe. Mawia, że powinnam założyć obóz karny. No ale kurde, jak ja tysiąc razy powtarzam, że trzeba być myć ręce, nie jeść palcami ( to już nie jest 3-latka ani 4- latka), żeby 5 rzeczy na raz nie robić, skoro ma problem ze skupieniem, to ja jestem ta zła. Pewnie, kiedyś widziałam akcję jej mamusi: dziecko latało dookoła niej, darło się bez powodu, a ona patrzyła sobie z czułością:D, a potem powiedziała: kochanie, nie krzycz, bo Cię gardziołko rozboli. Przysięgam, że się prawie obaliłam, bo powiedziała to takim tonem fajnym tonem. Jezusie, ja tyle cierpliwości nie mam, przepraszam, może się na matkę nie nadaję:( Nieważne. Tak samo jak walczyłam tyle czasu, żeby jak się mała budzi, to nie leciała od razu do telewizora (bez bajki to się ubrać nie mogła). Przesadzam? Pewnie trochę. Ale w końcu chodzi do szkoły, niech się nauczy, że rano trzeba się ubrać, umyć i uczesać, a nie czekać aż tata albo mama tornister zapakują. Jezusie. Fakt, że na pewno się sama tego telewizora nie nauczyła. No, za chwilę mi ktoś powie, że mi łatwo krytykować, bo to nie moje dziecko. A pewnie, że łatwiej, dziecko faktycznie nie moje, ale jest w moim życiu i jak nie ma w pobliżu matki ani ojca, ja za nią odpowiadam. Kiedyś tu padło pytanie, dlaczego od cudzych dzieci wymaga się więcej? Bo się człowiek więcej obawia i na mniej pozwala, ze strachu, że coś będzie nie tak.Takie jest moje zdanie. Dziewczyny, ja bym naprawdę chciała mieć do niej więcej cierpliwości, zasługuje na to, ale ja po prostu wysiadam. I niech ktoś nie myśli, że wrzeszczę na nią na okrągło albo broń Cię Boże biję, bo to bzdura, nie podniosłabym ręki. Ja po prostu przy niej wysiadam. Powinnam chyba opracować jakąś skuteczną metodę postępowania...A "najlepsze" z tego wszystkiego jest to, że kiedyś, jak byłam sama dzieckiem, to przysięgałam sobie, że dla swoich dzieci będę inna niż moi rodzice dla mnie. I co? Zachowuję się kubek w kubek jak moja mamusia! Chryste Panie! Człowiek pojęcia nie ma, jak to działa, dopóki się na własnej skórze nie przekona...
Zaprezentowałam skróty myślowe trochę. W razie wątpliwości - rozwinę:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

114

Odp: Być drugą i macochą

Alutka, nie ma co się tak nakręcać, pamiętaj, że to dziecko ma matkę i ojca i co byś nie robiła, jak byś nie chciała, to i tak zrobi po Twojemu raz- a następnym razem wróci do wersji którą akceptują rodzice, więc po co się wkurzasz??? Ani matka ani ojciec nie podziękują Ci za to , że próbujesz wychować  ich dziecko, bo to oni są w tym najlepsi i to oni będą akceptować jej wszystkie wady i zalety chociaż Ty nie będziesz rozumieć dlaczego.
u nas jest gorzej, bo mamy swoje dzieci i nasze, więc postaraj się wczuć ......
i dochodzi córka M , która jest NAJLEPSZA.
a tak dziewczyny, trzeba szukać faceta bez bagażu i nie bawić się w macochę, o ile jest to jeszcze możliwe, bo jak myślę matka dziecko musiała by zniknąć , macochy otrzymały by wyłączność, facet z lenistwa by to zaakceptował i wtedy jest szansa. A tak, niestety.....nie ma co się łudzić.

115

Odp: Być drugą i macochą

Też prawda. czas najwyższy nauczyć się olewać sytuacje...Kupię sobie knebel i w razie co będę się gryzła w język. He he he. Nie no wiem, to nie jest śmieszne, ale innego wyjścia nie ma. Nie ma się co łudzić powiadasz...?No to się nie łudźmy, od tej chwili będziemy myśleć racjonalnie.
Dzięki za ustawienie do pionu:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

116

Odp: Być drugą i macochą

Ja takze jestem po rozwodzie, ale moj byly maz mial dziecko z inna, z ktora wczesniej nie bral slubu. Nie bylam o kobiete zazdrosna, ale bardziej o to dziecko, ktore juz nie bylo takim dzieckiem, bo tylko 11 lat mlodsza odemnie. Co bylo dla mnie najgorsze? To, ze moj byly maz, patrzyl na nia jakby mial na nia ochote. To bylo obrzydliwe. Dziewczyna mnie bardzo lubila, ja ja tez. Ale tatus jej wszystko kupowal co chciala, a mnie zostawial na drugim koncu. To zrozumiale, w koncu dla rodzica najwazniejsze jest dziecko. Ale nie do tego stopnia, bym ja brala wyplate, a on cala wyrywal mi z reki bo dziecko chce sobie kupic sexi sukienke. To wlasnie tez byl m.in powod dla jakiego sie rozstalismy.

117

Odp: Być drugą i macochą

cholera..nie pomyślałam, że ten rodzaj sytuacji może również zaistnieć. Brr, aż mnie otrząsnęło. Wolę sobie nawet nie wyobrażać czegoś podobnego. Przykro słyszeć o rozstaniu, zawsze mi się wydawało, że można sobie dać radę:( chociaż..są sytuacje kiedy nie można:(

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

118

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

cholera..nie pomyślałam, że ten rodzaj sytuacji może również zaistnieć. Brr, aż mnie otrząsnęło. Wolę sobie nawet nie wyobrażać czegoś podobnego. Przykro słyszeć o rozstaniu, zawsze mi się wydawało, że można sobie dać radę:( chociaż..są sytuacje kiedy nie można:(

Alutka nie mysl o tym co najgorsze. Kazdy facet jest inny. A to, ze ja mialam takiego pecha, to nie znaczy, ze Ty takze musisz go miec. Badz dobrej mysli wink

119

Odp: Być drugą i macochą

Ech, ja nawet nie od tej strony o tym myślałam. Własny rozwód mi się przypomniał i współczułam podwójnie:( Fakt, każdy facet jest inny. Ale przeszłość to się długo za człowiekiem ciągnie, chyba że umie się odciąć od bolesnych wspomnień. Prawdą jest natomiast, że nikt nie wie co będzie jutro. Dzisiaj jesteśmy szczęśliwe, jutro może być na odwrót. tak czy inaczej. I z tym trzeba się liczyć:)Niestety.

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

120

Odp: Być drugą i macochą

Katastrofa, jak czytam co piszesz, to chyba najlepsze co Cię spotkało to rozwód z kimś kto na własne dziecko patrzy w niewłaściwy sposób, to się nazywa pedofilia. Nie masz co żałować, tylko poszukaj kogoś normalnego  :-) a masz z byłym mężem dzieci???
a po co wspominacie złe chwile?? trzeba myśleć pozytywnie i się cieszyć z tego co się ma  a przede wszystkim otaczać się pozytywnymi ludźmi. Chwasty się wyrywa :-)
miłego wieczorku

121

Odp: Być drugą i macochą

Popieram. wyrwać chwasty. A tak na marginesie - pedofilia dla mnie to największe zboczenie. Jak można w ogóle dotknąć dziecko w ten sposób??? W życiu tego nie pojmę i nawet nie chcę!!! Brr

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

122

Odp: Być drugą i macochą

Puk puk. dziewczyny, co taka cisza? Okres urlopowy się zaczął..?;)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

123

Odp: Być drugą i macochą

Witam witam
U nas dużo się działo a jeszcze więcej przed nami. Złożyliśmy pozew do sądu i czekamy na termin rozprawy. Ale będzie jazda jak mamusia dostanie pismo z sądu. Juz teraz jest z nią niezła jazda bo zaczeła jeszcze bardziej świrować. Zaczyna mi sie jej robic żal bo ma straszne problemy emocjonalne i nie potrafi sobie z nimi poradzić a pomocy specjalisty nie chce.
Katastrofa gratuluje mądrej decyzji.

124

Odp: Być drugą i macochą

Shedir, będziemy trzymały kciuki za pomyślny rozwój sytuacji:)
Moim zdaniem to naturalne, że jest Ci jej żal, tyle tylko, że to Twoje życie i zadbaj przede wszystkim o siebie, bo nikt inny za Ciebie tego nie zrobi.Skoro ma takie problemy, powinna iść do specjalisty, ale zmusić jej nie można przecież...A jakoś trzeba sytuację unormować, przynajmniej się postarać.
Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

125

Odp: Być drugą i macochą

Żal ale nie w sensie smutku, może bardziej żałość z powodu tego jak głupia, niedowartościowan i ograniczona jest wink
Żal mi jej faceta bo biedaczek nie wie w coo sie pakuje acz kolwiek mam nadzieję, że sobie ją wezmie bo może wtedy troche zniknie z naszego życia, choć watpie bo ona psychicznie jest uzalezniona od m i jego rodziny. Ona do lekarza napewno nie pójdzie bo uwarza że nie ma problemu, jeszcze jak byli razem to m i jego rodzina prosili żeby byrała jakieś środki uspakajające to robiła sceny, że nie jest waritaką, więc wyobraźcie sobie jak jest teraz.
M był wczoraj w sądzie zapłacić za wniosek bo dostał pismo i w przyszłym tyg kazali mudzwonić i dowiadywać się jak sędzia postanowi rozpatrzyc sprawe. Myślę, że będzie niezła wojna, baaa jestem tego pewna. Ona dostanie przecież szału, mimo że we wnosku nie nadawaliśmy na nia ani słowem tylko prosimy o równoprawna opiekę. Ale zostało napisame że m pozwala jej mieszkac w swoim mieszkanie nie pobierając za to żadnych opłat i o to pewnie będzie największa afera.

126

Odp: Być drugą i macochą

UUu..faktycznie, może być afera. Trzeba liczyć na to, że się unormuje sytuacja. Motyw uzależnienia od rodziny znam...Szlag mnie czasem trafia. Akurat teraz mam etap gdzie mnie nie rusza, więc się nie przejmuję...chwilowo:D Musi być dobrze, prawda?Nie ma innej opcji:)
A rozprawa kiedy będzie? Jak sędzia rozpatrzy wniosek?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

127 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-06-16 08:04:09)

Odp: Być drugą i macochą

U nas exa jest uzależniona do potęgi. Nie potrafi żyć bez nich, a najlepsze jest to, że łudzi się, że to o nią chodzi. Jak poznałam teściów to mi odrazu powiedzieli, żebym sobie nie myśłała że oni ją lubią i dlatego mają kontakt. Teść, który jest szczery do bólu powiedział jasno, że gdyby nie młoda to nie miałaby wstępu do nich do domu i znac jej nie chcieli bo tak im krwi napsuła. Ale ona biedaczka łudzi się, że to o nią chodzi. ?Zastanawiam się czy jest tak głupia, tak wyrachowana, czy naprawde ma problemy psycjiczne, choć myśle że to wszytko w jednym niestety i czy zdaje sobie z prawe, że traktuje dziecko jak kartę przetargową. '
Najlepsze było wczoraj, po ostatnich awanturach, wyzwiskach i obrażaniach, dzwoni wczoraj do m bo chce pogadać wink a m do niej, że jeśli nie chodzi o dziecko, a nie chodzi bo była mloda u nas przez ostatnie dni to od gadania ma swojego chłopaka i żeby nie zawracała mu dupy. Można się domyśleć jak się skończyło wink ale za kilka dni znowu będzie tel albo sms do m. Woecie co mnie wkur.... jak sobie pomyśle, ż eprzez te wszytkie lata mój m się na to nabierał a mnie szlag trafiał i tylko nerwy nadszarpywałam. Nie potrafił przejrzec na oczy. Dopiero jak mu oznajmiłam, że w dupie  mam to co z nia sobie robi i poczyna to się zmieniło. Nagle po którejś z kolei awanturze mele mu z oczu spadły. I odwróciło się wszystko o 180stopni. Przedtem było tak, że coś zrobiła była jazda a ja wysłuchiwałam, a jak mu mówiłam to zrób coś z tym i w końcu zabierz się za to to słyszałam, że to matka jego dziecka, nie chce wojny itd. Więc szlag mnie trafiła. A jak przyjełam pozycję bierna i mówiłam twoja sprtawa, żyj tak dalej, dawaj się i coraz bardziej pozwól jej otwierać skrzydła to nagle przejrzał na oczy. Och tacy są faceci niestety.

128

Odp: Być drugą i macochą

Muszę chyba wypróbować Twoją, shedir, metodę...Jakąś dziwną zależność odnotowałam: jak mówię, żeby A. coś z tym zrobił, to on też się cofa i mówi, że nie chce wojny z matką swojego dziecka. Ale jak biernie do tego podchodzę, znaczy kiwam tylko głową, to od razu coś się dzieje...A to ciekawe...
Dobrze w każdym razie że m się przestał nabierać...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

129

Odp: Być drugą i macochą

Hej.:)
Co tam u Was, dziewczyny?:) Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

130

Odp: Być drugą i macochą

żyjecie???co słychać, czy już nie macie czasu na napisanie , bo Was zajęły ,,roboty"| domowe??? czy może walczycie o spokój???halooo............................

131

Odp: Być drugą i macochą

witam. pierwszy raz tu jestem i zastanawiam sie jak przekazac problem.mam dwoje dzieci z poprzedniego malrzenstwa i tu jako tako jest ok. on tez ma corke i tu zaczynaja sie schody... jestem z nim trzeci rok i...nawet na oczy nie widzialam jego dziecka,a i on od dluzszego czasu jej nie widuje,nie dlatego zeby nie chcial tylko dlatego ze mamusia nie pozwala. nie wiem czy ktoras z was cos takiego przechodzila.twierdzi ze skoro tatus zwiazal sie z inna to jest egoista za kare nie moze widywac dziecka.i moze nie to jest w tym najgorsze tylko to ze ona sama robi wszystko zeby dostac sie do naszego zycia... i robi to w kazdy mozliwy sposob. nie wiem co chce tym osiagnac?po co jej to? nie rozumiem jej zachowania. a psychicznie zaczynam wysiadac.i nie chodzi o moja zazdrosc o niego-nie tu chodzi o bezpieczenstwo moich dzieci bo i nawet do nich sie dobrala...

132

Odp: Być drugą i macochą
tparado napisał/a:

żyjecie???co słychać, czy już nie macie czasu na napisanie , bo Was zajęły ,,roboty"| domowe??? czy może walczycie o spokój???halooo............................

żyjemy:)
Nie wiem jak reszta, ja owszem. Jestem na urlopie generalnie. Trochę właśnie wysiadłam, bo mi sytuacja na nerwy działa,cierpliwość mi się kończy...
Usiądę wieczorem, spróbuję popisać:)
Póki co, pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

133

Odp: Być drugą i macochą
jaaguska napisał/a:

witam. pierwszy raz tu jestem i zastanawiam sie jak przekazac problem.mam dwoje dzieci z poprzedniego malrzenstwa i tu jako tako jest ok. on tez ma corke i tu zaczynaja sie schody... jestem z nim trzeci rok i...nawet na oczy nie widzialam jego dziecka,a i on od dluzszego czasu jej nie widuje,nie dlatego zeby nie chcial tylko dlatego ze mamusia nie pozwala. nie wiem czy ktoras z was cos takiego przechodzila.twierdzi ze skoro tatus zwiazal sie z inna to jest egoista za kare nie moze widywac dziecka.i moze nie to jest w tym najgorsze tylko to ze ona sama robi wszystko zeby dostac sie do naszego zycia... i robi to w kazdy mozliwy sposob. nie wiem co chce tym osiagnac?po co jej to? nie rozumiem jej zachowania. a psychicznie zaczynam wysiadac.i nie chodzi o moja zazdrosc o niego-nie tu chodzi o bezpieczenstwo moich dzieci bo i nawet do nich sie dobrala...

Hej.
Ja akurat mam sytuację odwrotną,ale wiem,o co Ci chodzi. Co znaczy natomiast, że była robi wszystko,aby dostać się do Waszego życia? i że dobrała się do dzieci?
Jej zachowanie to moim zdaniem trochę jak pies ogrodnika...Poza tym chce siać zamęt w Waszym życiu, czuje się pewnie zdradzona, oszukana itp i zachowuje się na zasadzie: ja spokoju nie mam, to i on nie będzie miał. Więc niby nic nie chce,ale generalnie cały czas stara się być w jego życiu żeby nie zapomniał, jaką krzywdę jej wyrządził. Coś w tym stylu. Przy okazji obrywa się i Tobie, bo przecież to Ty jesteś wszystkiemu w jej mniemaniu winna. Zajęłaś jej miejsce itp. Przesadza kobita i to ostro, ale niestety takie egzemplarze też się zdarzają. Czy mąż próbował z nią rozmawiać a propos widzeń z dzieckiem? A może na drodze sądowej coś by się udało zdziałać?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

134

Odp: Być drugą i macochą

Hej. Dzieki za zrozumienie. Na poczatku myslalam ze to normalne, ze potrzebuje czasu na pogodzenie sie z sytuacja. na poczatku grala role ciezko zraninej wrecz zdruzgotanej tym ze sie rozeszli. "probowala"nawet popelnic samobojstwo i nawet prosila zebym dobrze wychowala jej dziecko...(pomijajac fakt ze napisala to do mnie w szpitalu po plukaniu zoladka)(i ze najadla sie APAPU)Myslala pewnie ze mnie to wzruszy-zle trafila(moj byly przez cale malzenstwo szantarzowal mnie w taki sposob-jak odejdziesz to sie zabije( do dzis dnia zyje i ma sie(niestety) swietnie. dlatego takie zagrywki nie robia na mnie wrazenia.pozniej zaczelo sie dzwonienie o kazdej porze dnia i nocy i wykorzystywanie dziecka do zadania ciosu. np. dzwoni o 2 w nocy i nie slychac nic oprucz placzu dziecka i tekst "sluchaj co zrobiles dziecku". pozniej byly prosby zeby wrocil oczywiscie dla dobra dziecka. i takie przklady moglabym mnozyc.nawet czasem bylo mi jej zal-moj blad!nie znalam jej wtedy,a i ona nic o mnie nie wiedziala i chyba to bylo jej sola w oku.w koncu doszlo do naszego spotkania bardzo chciala rzekomo porozmawiac o sytuacji i ustaleniu spraw min.o dziecku. zamienilam z nia doslownie trzy slowa i wiedzialam juz ze nie ma z kim rozmawiac. tak glupiego czlowieka w zyciu nie spotkalam.wogule nie bylo mowy o dziecku jakby temat nie istnial. chciala tylko zobaczyc jak wygladam.kiedy sie zorientowala ze takim sposobem nic nie wskora zaczela utrudniac kontakty z dzieckiem. wielokrotnie probowal zobaczyc sie z mala zazwyczaj do domu wchodzil z policja( i na nic tutaj wyrok sadowy) albo jej akurat nie ma chociaz wczesniej sie umawiali albo mala spi albo jest chora-jak matka nie chce pozwolic na spotkanie to kazdy powod jest dobry. tak ze najczesciej calowal klamke  i kolejne120 km w plecy. a potem smsy z wyrzutami co z ciebie za ojciec do dziecka nie przyjerzdzasz itp. a do mnie pisala takie rzeczy ze az nie chce mi sie o tym pisac...dzielnie to znosilam chociaz dluzna tez jej nie pozostawalam.i bylo ok. Ale w momencie w ktorym (do dzis dnia nie wiem skad) dorwala nr tel do mojej corki i zaczela do niej dzwonic i pisac to juz ostro przesadzila. chociaz bardzo szybko i skutecznie zalatwilam sprawe. ale corka do dzis dnia boi sie obcych numerow i nie odbiera jak nie zna nr chociaz odrazu jej zmienilam nr zreszta my zmienialismy nr dwa razy i naprawde mocno sie zastanawiamy zanim komus damy nr i zastrzezonych tez nie odbieramy(tak nam dala popalic) a teraz ciagle wypytuje o nas znajomych przyjezdrza pod dom jego rodzicow i stoi tam godzinami probuje zastraszac jego matke-chore.Tak to pokrotce wyglada.i gdzie tu dobro dziecka? w rezultacie on sie poddal i przestal probowac sie z nia zobaczyc. pytanie czy jest sens probowac nadal? rozmawiac z nia-nie da rady! jedyne co ma do powiedzenia to tyle ze skoro zostawil dziecko i jest ze mna to nie moze miec wszystkiego a ona musi chronic dziecko przed takim egoista.zadne argumenty nie docieraja.

135

Odp: Być drugą i macochą

Włos mi się na głowie zjeżył. Takie historie to się powinny z filmami kojarzyć - niestety nawet te się kręci " na prawdziwych wydarzeniach". Nie wiem doprawdy co Ci powiedzieć...Dla mnie po prostu ta kobieta powinna się leczyć i to szybko, zanim się stanie jakieś nieszczęście. Naprawdę nie ma nikogo, kto wpłynąłby na nią? Nie wiem rodziców, przyjaciółkę..? Od takich ludzi powinno się uciekać gdzie pieprz rośnie.
Dziecko już raczej ojca pamiętało nie będzie, a jeśli nawet, to tylko jako kogoś, kto krzywdzi. Największa tragedia, nastawić dziecko przeciw drugiemu rodzicowi przez jednego...Nie wiem co Ci doradzić. Jedno co mi na myśl przychodzi to ucieczka...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

136

Odp: Być drugą i macochą

jaggusa jest sens. To jest kobieta chora, która pała tylko chęcią zemsty, nie przebolała jeszcze straty i nie interesuje jej dobro dziecka a wasze sprawy. Czy macie jakiś wyrok sądowy? Twój mąz może do sądu złożyc pozew o utrudnianie kontaktów z dzieckie. Uwierz, w sądach patrza pozytywnie na ojców, którzy się starają o kontakty i zalezy im na dzieciach, choć czasami to trwa, a czasmi tez jest trudno. Mąz może się starać o opiekę, to sa często długie walki ale się da. Szkoda dziecka, ile ma lat? a z takimi ludzmi jak jej matka nie da się dojśc do porozumienia. Wszytko trzeba miec sądowo na piśmie bo zwykłe gadanie i rozmowy nic nie daja. Własny zamknięty świat. Zarządajcie badań psychologicznych dla niej i dziecka no i dla was (no bo tak musi być). Przed dobrym psychologiem ciężko będzie jej ukryc emocje bo z tego co piszesz jest niezrównowarzona.
U nas nie jest tak drastycznie ale matka jest tez zdrowo rabnięta, z tym, że ona nie ma ochoty zajmowac sie dzieckiem dłużej niż pół miesiąca i to czasami nawet wtedy dziecko gdzieś oddaje. Roszczenia ma do wszystkiego, jak coś chce to wyręcza się dzieckiem albo robi z niego kartę przetargowa. Więc w końcu m postanowił złożyć pozew o opiekę i we wrześniu mamy termin rozprawy. Pewnie będzie długa walka ale trudno. Damy radę.

137

Odp: Być drugą i macochą

Popieram powyższe. Jeżeli innego sposobu nie ma, należy w ten sposób. I koniecznie należy zrobić moim zdaniem te psychologiczne badania, to zapewne wiele wyjaśni i pomoże. Kobieta jest zdrowo rąbnięta, to widać, i teraz trzeba tak zagrać, aby to wykorzystać. W pozytywnym sensie oczywiście. Będziemy trzymały kciuki:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

138

Odp: Być drugą i macochą

Witam. Odpowiadam na pytania: dziecko w tej chwili ma 5 lat. jesli chodzi o kogos kto moglby wplynac na nia to raczej nie ma takiej osoby-matka jest raczej taka sama madra... jesli dobrze sie orientuje jej przyjaciolka(bratowa mojego meza)na poczatku bardzo ja wspierala a w tej chwili raczej sama proboje jej sie pozbyc ze swojego zycia odkad zorientowala sie ze ona probuje odbic jej meza... reszta tych normalnych znajomych nie chce miec z nia nic wspolnego. Do sadu mowicie- rozwazalismy taka mozliwosc-wiem z czym sie wiaze wniesienie wniosku o opieke i...gdybym nie miala wlasnych dzieci zrobilibysmy to odrazu, jedno co nas powstrzymuje to moje dzieci ktore bardzo ciezko zniosly rozwod i jeszcze nie do konca sie z tym uporaly. Zastanawiam sie czy mam prawo wciagac je w taka sytuacje bo to by byla dluuuga wojna z naprawde ciezka artyleria.kolejny raz musialabym wywrocic im swiat do gory nogami ktory z takim mozolem porzadkowalismy przez tyle czasu. a jestem pewna ze na nich by sie to odbilo.Z drugiej strony jego corka tez w jakis sposob ma poukladany swiat i czy nie jest egoizmem nagle wtargnac do jej zycia??? Znow sie pojawiajac? Jak jej wytlumaczyc fakt ze nie bylo go przez tyle czasu??? powiedziec dziecku ze ma chora mamusie ktora nie pozwalala mu jej zobaczyc? I moze zle mysle-ale wlasnym dzieciom bym tego nie zrobila.nawet nie chce wiedziec co to dziecko ma wbite do glowy! napewno nic dobrego...musimy naprawde mocno przemyslec co zrobic-teraz juz w gre wchodzi trojka dzieci.

139

Odp: Być drugą i macochą

A Tobie Shedir zycze powodzenia,szybkiego i pomyslnego wyroku. trzymam kciuki.

140

Odp: Być drugą i macochą

Dzięki kochaną. Faktycznie macie ciężką sytuację. I tak źle i tak niedobrze. Prawda jest że najbardziej to się odbija na dzieciach. Jej dziecko napewno ma do głowy wbite różne Rzeczy bo takie kobiety są nieobliczalne. A.może poradzicie się dobrego prawnika? Życzę wam dużo siły i aby te sprawy nie nadszarpnely waszego związku.

141

Odp: Być drugą i macochą

Owszem bylismy u prawnika a nawet kilku, z prawnego punktu widzenia nie jest tragicznie. Tylko ze prawnik nie powie co jest lepsze a co gorsze. A my musimy wybrac lepsze zlo-tylko ktore rozwiazanie jest tym lepszym zlem? Co nie zrobimy to ucierpi na tym ktores z dzieci a moze i cala trojka. i badz tu madry! Nie mam pojecia jaka decyzje podjac. W kazdym razie serdeczne dzieki za wasze opinie. Co dwie glowy... (mam nadzieje ze nic nas nie zniszczy juz tyle przetrzymalismy...ale jeszcze wiele przed nami)

142

Odp: Być drugą i macochą

jaaguska-nie rozumiem, jest wyrok???nie ma szans, żeby nie dała dziecka, jeśli jest ,,chore''-jadę z policją i lekarzem, jeśli nie daje dziecka bo jej nie ma -pisze do sądu o utrudnianie kontaktów, zbieram świadków i wnoszę o uregulowanie widzeń w obecności kuratora. Można babę naprawdę ustawić. Jak straszy Twoje dzieci, zabieram tel. idę na Policję i składam sprawę o dręczenie nieletniej, znudzi jej się jak pochodzi po sądach, zaufaj mi. Tylko wszystko prawdą i bez kłamstw , nie da rady psychicznie, tylko jest jeden problem-Twój partner musi się na to zgodzić. A mam pytanie, poznaliście się jak oboje byliście ,,wolnymi" ludźmi????

Jak u mnie leje, pogoda depresyjna, weekend i jak zwykle -pogoda do bani, Pozdrawiam

143

Odp: Być drugą i macochą

Tutaj też leje. Depresja się zaczyna nasilać... Kurczę, jestem na urlopie, gdzie ta pogoda do piernika...?
Głowa mi pęka, jak zaraz nie przestanie padać, to nie ruszę się przez cały dzień...
Jaaguska, trudne decyzje przed Wami. Rzeczy niemożliwych jednakże nie ma. Tyle, że decyzję podjąć ciężko...Kurczę, nie wiem jak pomóc:( Tak sobie tylko myślę, że w tym przypadku wiele zależy od Twojego partnera, jaką taktykę obrać, jak zadziałać itp. Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to niestety proste. Mąż ma jakiś pomysł...?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

144

Odp: Być drugą i macochą

Witam. Pogoda faktycznie okropna. Jesli chodzi o  pytanie czy to ja bylam przyczyna ich rozstania-nie,poznalismy sie w trakcie rozzstania i jego i mojego(dlatego tym bardziej nie rozumiem jej atakow na moja osobe). Oni nie mieli slubu. Jesli chodzi o policje... w tak malej miejscowosci niestety sa sami znajomi... a policja-wielokrotnie czekalismy po kilka godzin zanim laskawie przyjada. Prawda jest taka ze nie wierze w bezstronnosc ani sadu ani policji-w tym przypadku. Swiadkowie-zapomnij! Nikt nic nie widzial ,nic nie slyszal, niewiem dlaczego nikt nie chce sie w to mieszac -jestesmy z tym sami. Jesli chodzi o tel.wiecie co uslyszalam w prokuraturze... "to jest dzialanie na granicy prawa ale nie przestepstwo jesli pani chce prosze isc do wydzalu sledczego i BARDZO SIE UPIERAC ze neka dziecko postepowanie napewno zostanie umorzone jedyne co moga i zrobia to pojada tam i troche ja postrasza..." po takich slowach znika caly optymizm, i trzeba sobie radzic samemu... a wracajac do wyroku-oboje maja pelne prawa rodzicielskie i odwiedziny do uzgodnienia miedzy soba.Wiem ze duzo zalerzy od niego, ale on wie ile przez nia przeszlam i chyba boi sie znow nas narazac na takie lub inne ataki-przypuszczam ze czeka na moja decyzje...a ja po prostu nie wiem czy sie odwazyc i pojsc z nim do sadu.Nadal nie mam pewnosci czy to dobre rozwiazanie-czy temu dziecku nie zrobimy jeszcze wiekszej krzywdy miz ona juz zrobila...

145

Odp: Być drugą i macochą

Kochana, moim zdaniem powinniście spojrzeć na sprawę z jeszcze jednej strony. Jeżeli odpuścicie, to, raz, że babsko wygra i wcale nie znaczy że przestanie Was nękać, a po drugie, możecie to dziecko nieodwołalnie stracić. Pewnie już i tak ma w głowie nie wiadomo co, nie wiemy przecież, co jej matka nagadała,a na załączonym obrazku widać, że zapewne nic mądrego. Musicie być gotowi na to, że jeżeli sprawa zostanie tak, jak jest, Twój mąż nie będzie się z dzieckiem widywał, co moim zdaniem jest równoznaczne z utratą. Dziecko ma pięć lat, ale swoje już rozumie, i im dalej, tym będzie gorzej zapewne.Jak jednakże oczekiwać od kogoś, że zostawi własne dziecko? Ciężki wybór, jeżeli w ogóle jest jakikolwiek. Zaczniecie walczyć, to ucierpią wszyscy, nie zaczniecie, i tak ucierpicie, zwłaszcza ojciec dziecka i samo dziecko. Nie zazdroszczę sytuacji.
Pokusiłabym się jednakże o próbę uregulowania sytuacji prawnie. Prawa rodzicielskie mogą zostać odebrane przecież...Wiem, jest to trudna sprawa, niełatwa do przeprowadzenia a tym bardziej do wygrania, ale spróbować chyba warto. Zaczęłabym od dokumentowania tych jej wyskoków - np. zapisywanie smsów, ewentualnie nagrywanie rozmów, jeżeli mąż chce zobaczyć się z dzieckiem, to przykładowo, jeżeli ona coś wymyśla , niech mąż ma świadka na to, najlepiej bezstronnego. Może warto od tej strony spróbować? Obawiam się bowiem, że jeżeli nic nie zrobicie, ona będzie Wam dalej życie zatruwała. To, co robi w tej chwili, to już jest chorobliwe. Powinna się leczyć i tyle...
A dziecku większej krzywdy niż ona robi to już raczej nie zrobicie...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

146

Odp: Być drugą i macochą

Alutka jestes wielka! takich slow potrzebowalam!masz racje wiekszej krzywdy my napewno jej nie zrobimy.pomoglyscie mi podjac decyzje-dzieki. chodz zdaje sobie sprawe ze latwo nie bedzie.sprobujemy-co wiecej mamy do stracenia?

147

Odp: Być drugą i macochą

Jeżeli mogłam pomóc, to się cieszę bardzo:)
I będę kciuki trzymała, żeby wszystko poszło jak trzeba:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

148

Odp: Być drugą i macochą

Jestem w odwrotnej sytuacji od autorki postu

a mianowicie po 8 latach malzenstwa rozstalam sie z ex mezem
mamy dwoj dzieci z tego malzenstwa

ja wyjechalam z dziecmi za granice

po dwoch kolejnych latach zlozylam pozew o rozwod
z bylym mezem paktycznie zero kontaktow i tak bylo przez kilka lat

cieszylam sie kiedy znalazl nowa partnerke urodzilo im sie dziecko ulozyl sobie zycie
dzieci tesknily za tata staralam sie zapewnic im kontakt z ojcem
raz na rok jezdzilismy na wakacje

149

Odp: Być drugą i macochą

W ziazku z tym iz po pewnym czasie po rozwodzie zdecydowalam sie poprosic bylego meza 
o zabranie paru rzeczy kupionych przez ze mnie podczas wspolnych lat
pewnego razu napisalam sms by jakos to wszystko uzgodnic
Jakiez bylo moje dziwienie keidy nowa partnerka meza zaczela do mnie pisac
i oskarzac mnie ze jestem zdrosna itp smile))
ze jestem zla na nia ze ona zabrala mi meza ??!! smile))


probowalam jej wytlumaczyc ze to ja odeszlam od meza i naprawde sie ciesze ze on zalazl sobie kogos i chce ulozyc sobie zycie

dziewczyna mlodsza od bylego meza o 12 lat mloda i moze malo doswiadczona nie wiem byc moze poczula sie zagroona ??

Choc zupelnie bez powodu

moje kontakty z bylym mezem byly naprawde znikome a ja naprawde cieszylam sie ze znalazl sobie kogos i ulozyl zycie

150

Odp: Być drugą i macochą

po pewnym czasie im urodzilo sie dziecko
a ja z dziecmi wiedlismy nomarne choc trudne dosc zycie na emigracji

byly maz praktycznie zupelnie zerwal kontakt z dziecmi

cierpialy zwlaszcza kiedy byly swieta ich urodziny itp

doszlo nawet do tego iz sama po cichu dzwonilam do niego i oddawalam sluchawke dzieiom mowiac im ze tata dzwoni




i tak bylo do chwili gdy pewnego feralnego dnia zadzwonilam do bylego meza i poprosilam o pomoc

mialam problemy ze zdrowiem a zwiazku z tym i praca
poprosilam bylego meza czy nie moglby pomoc i zabrac dzieci na wakacje

151

Odp: Być drugą i macochą

kiedy pod koniec wakacji polecialam odebrac syna a byl to 12 letni chlopiec byly maz stwierdzil ze syn zostale w polsce

dziecko byloo po dwoch miesiacach tak potwornie nastawione przeciwko mnie ze plakalam z zalu i bezsilnosci probujac mu tlumaczyc zeby przemysla swa decyzje o powrocie
balam sie iz nie poradzi sobie w szkole
zreszta mialam racje gdyz nwet w chwili obecnej jest dwie klasy nizej


ale niestety syn byl juz tak przekonany o pozostaniu w Polsce ze zadne argumenty do niego nie docieraly

postanowilam wtedy dac mu troche czasu trzy miesiace na zastanowienie sie czy chce wracac czy zostac w Polsce z tata i jego partnerka

152

Odp: Być drugą i macochą

Po powrocie do domu razem z corka przezylysmy koszmar

ona stracila brata a ja synka
zawsze bylismy razem nierozlaczni zwariowani na dobre i zle
to tak jak czastka nas umarla
nie da sie nawet opisac bolu jaki przezywalam razem z moja 14 letnia corka

najgorsze bylo to ze nowa partnerka bylego meza zrobila wtedy wszystko by mnie skrzywdzic jakiekolwiek proby kontaktowania sie z synkiem

ona odbierala telefon i mowila ze syna wlasnie wyszedl albo  kiedy dzwonilam by umowi sie
na telefon kazala dzwonc za godzine a pozniej wylaczala telefon a wrecz czesto z jadowioscia twierdzila ze syn nie chce z nami rozmawiac

moja corka kompletnie sie zalamala
plakalysmy razem zastanawiajac sie za co to wszystko

pod koniec roku dostalam list z sadu Polskiego ze 31 grudnia odbedzie sie sprawa o ustalenie
prawa pobytu syna


i wtedy sie zalamalam wlasnie stracilam prace poprostu nie bylo mnie stac na samolot do Polski by poleciec i walczyc o synka

poprzez konsulat probowalam jeszcze kontaktowac sie z sadem ale nie beac na rozprawie
z gory bylam na przegranej

i tak syn zostal w Polsce z ojcem
gdy podczas wakaci corka poleciala do Polski
poznalam prawde

synkowi powiedziano ze jestem zla itp niepozwalano mu kontaktowac sie ani ze mna ani z corka
nie mial nawet telefonu
gdy corka bedac tam kupila mu telefon telefon cudem sie popsul zaraz po wyjezdzie corki

co przeciez bylo zbyt duzym zbiegiem okolicznosci


po powrocie corka opowiadala jaka intrygantka i przebiegla osobka  jest owa partnerka meza
dyskredytowala moje dzieci w oczach bylego meza na kazdym kroku
szydzila jakie sa glupie i nie zyciowe
na kazdym kroku sprawiala im zlosliwosci


prawde mowiac przerazily mnie opowiadania corki staralam sie ja przekonac ze moze sie myli probowalam zrzucic zachowanie nowej partnerki na brak poczucia bezpieczenstwa
na jej wiek
brak doswiadczenia
zreszta przeciez nielawo jest obcowac z nastolatkami

choc szczerze mowiac bylam w szoku pomiedzy moimi dziecmi a partnerka ex jest tak niewielka roznica wieku ok 15 lat ze ja bedac w takie sytuacji zrobilabym wszystko by zaprzyjaznic sie z dziecmi partnera robiac przy tym wszystko by wiezialy ze mama i ich tata sa dla nich najwazniejsze a ja moge byc tylko przyjacolka


sama jestem teraz w nowym zwiazku urodzil nam sie dzidzius a moj partner wlasnie tak sie zachowuje w stosunku do mojej corki

153

Odp: Być drugą i macochą

corka mloda juz kobieta zreszta znowu pojechala na wakacje i poraz pierwszy od dwoch lat
synek przyjezdza na wakacje tu do nas

potwornie sie boje tego
po dwoch latach prania mozgu syna poprzez "macoche i mojego ex"

i prosze mi tu wybaczyc okreslenie ale przezcaly ten czas pobytusyna z ojcem uslyszalam wiele od synka na swoj temat



dopiero od roku syn zaczal z nami rozmawiac po pobycie corki na wakacjach zaczal dzwonic i rozmawiac z nami

154

Odp: Być drugą i macochą

corka w tej chwili jesT w Polsce na wakacjach

pisze do mnie mamus to w jaki sposob traktuje nas "Ona"
przechodzi wszelkie normy zachowania
nowa partnerka bylego meza przechodzi sama siebie
corka po kilku dniach pobytu chciala wracac do domu


nie wiem co mam zrobic
probowalam rozmawiac z bylym mezem

w koncu zdecydwalam sie napisac bezposrednio do partnerki meza

staralam sie po przyjacielsku porozmawiac z nia iz to tylko wakacje i ze corka ma prawo spedzic ten czas z tata i bratem czujac sie jak u siebie w domu

155

Odp: Być drugą i macochą

staralam sie zaprzyjaznic z ta kobieta

a ona nie wiem potraktowala mnie jak zagrozenie mimo iz ja bylam szczesliwa odchodzac od meza

staralam sie tlumaczyc corce by nietraktowala "macohy " jak wroga
a teraz z przerazeniem stwierdzam ze corka miala racje we wszystkim co o niej mowila





i to mnie szokuje bo przeciez takiego zachowania nie mozna nawet tlumaczyc mlodym wiekiem(ona sama jet mama wiec mysle ze lepiej moze mnie zrozumiec jako mame)

poczuciem zagrozenia ?

Ja mam swoje  zycie tysiace kilometrow od nich
a moje kontakty z bylym mezem ograniczaja sie do minimalnych wiadomosci tekstowych czy sporadycznych polaczen telefonicznych w chwilach gdy nie moge skontaktowac sie z synem

156

Odp: Być drugą i macochą

czytajac wasze wypowiedzi bardzo mi pomoglo popatrzec na uczucia tej drugiej strony
odczucia koiet bedacych ta nowa


ale naprawde nadal nie moge zrozumiec zachowania patnerki bylego meza



bede wdzieczna za porady i wasze opinie co jeszcze moge zrobic by zmienic cala ta sytuacje
jakie bledy popelnilam w stounku do bylego meza i jego partnerki

157

Odp: Być drugą i macochą

Witaj mrsWcho:)
Miło że do Nas zawitałaś. Powiem szczerze, że nigdy nie zastanawiałam się nad problemem "od drugiej strony", nie miałam ku temu powodu, niemniej jednak on istnieje. Wiesz, chyba nawet to już kiedyś tutaj napisałam, że niektóre baby są wredne (przykro to pisać,jak samej jest się kobietą, ale co poradzę,że tak jest i wcale nie chcę się przez to nikomu narażać), po prostu bo są. Może im to sprawia przyjemność, mają jakieś problemy ze sobą, piernik wie...Nie próbując nikogo tłumaczyć, uważam, że takie zachowania jak drugiej żony Twojego męża wynikają z często wyimaginowanego poczucia zagrożenia. Po prostu dziewczyna się boi że wrócisz, narobisz zamieszania, a najlepiej, jakby Cię w ogóle nie było (zazdrość o przeszłość). Ona nie patrzy na Twoje dzieci jak na dzieci, tylko patrzy przez etykietę " dzieci mojego faceta i jego żony". Tak bywa czasami... Ciężko mi tylko pojąć nastawianie dzieci przeciwko Tobie, to jest niewybaczalne w każdym przypadku. A w ogóle to już nie rozumiem kompletnie, dlaczego pozwala na to Twój były mąż. Bo widocznie skoro jej zachowania przeszły już w taką fazę, no to on albo o tym nie wie, albo udaje, że nie słyszy, albo co gorsza się z nią zgadza. Czy próbowałaś rozmawiać z nim o tym? Tak nagle sobie przypomniał, że ma dzieci i teraz w taki sposób nadrabia stracony czas, nastawiając dzieci przeciwko matce? Nie oceniam nikogo, po prostu głośno myślę. Może należało by zacząć od rozmowy z nim, zamiast z nią. W ogóle super z Twojej strony, że postanowiłaś spróbować z nią kontakt, rozmawiać itp ( mnie ex mojego partnera traktuje jak powietrze z reguły, może nawet i chwilami bym próbowała z nią rozmawiać, ale ona patrzy nie na mnie, a przeze mnie). Faktem jest, że się sama nie staram nawiązać kontaktów, bo mnie za bardzo irytuje. W ogóle chwilami mnie dziwi, że ona jako matka nie stara się ze mną w ogóle rozmawiać na temat dziecka, przecież w końcu jest ono pod moją opieką także, żyję z ojcem dziecka. Nikt jej nie każe pytać mnie o zdanie, ale przecież pewnie rzeczy moglibyśmy ustalać wspólnie,no ale się nie da...prr,prr, odbiegam od tematu właściwego, ciągnę na swoją stronę.
W Twojej sytuacji naprawdę najpierw spróbowałabym szczerej rozmowy z ex mężem.

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

158

Odp: Być drugą i macochą

witaj Alutka

probowalam rozwiazac problem poprzez nia z tak prostej  przyczyny iz naprawde
nie chcialam by ona w jakikolwiek sposob czula sie zagrozona



naprawde zyczylam im wszystkiego dobrago z tak prostej przyczyny iz mnie z bylym mezem poprostu nie ulozylo sie
oczywiscie po drodze bylo sporo animozji
ale coz wina byla chyba obustronna


po mej interwencji z relacji corki odbyla sie rozmowa dzieci z ich tata i on byl nawet zawiedzony ze corka nic mu wczesniej nie powiedziala o problemach z jego nowa partnerka

ale najsmutniejsze jest to iz po tej rozmowie Ona nie odzwala sie do dzieci przez kilka dni
i z relacji corki rozmowa wcale nie polepszyla niczego a wrecz przeciwnie kobieta ta

w obecnosci bylego meza traktowala corke i syna ok ale bedac z nimi sam na sam przechodzily gehenne
psychiczna


sama wsrod swych znajomych mam kilka rodzin gdzie nowa kobieta zajmuje sie dziecmi z poprzedniego malzenstwa
i robia to naprawde wspaniale

byc moze kwestia wieku odgrywa tu wazna role
moje dzieci to nastolatki

przykro tylko patrzec jak cierpia a

159

Odp: Być drugą i macochą

Rozumiem, rozumiem... Wiesz, myślę, że dużo w tej chwili (stety albo i niestety) zależy od postawy byłego męża. Jeżeli poczuł się zawiedziony, że córka nic mu nie powiedziała o problemach z partnerką, to mógł faktycznie się nie orientować w sytuacji, ale nie do końca chce mi się w to wierzyć, z tego względu, że przecież oddał sprawę do sądu o ustalenie pobytu dziecka. Syn był nastawiony przeciwko Tobie (nie sądzę, żeby były mąż nie wiedział o tym!) więc jakby rozumie się samo przez się.... A czy były podjął jakieś kroki po rozmowie z córką..? Tu chyba widzi problem...Próbował z nią jakoś rozmawiać, coś robić w ogóle w kierunku rozwiązania problemu?... Uważam, że tutaj dużo zależy od niego w tym momencie.
Ile lat mają w tej chwili dzieci? Rozumiem, że nastolatki bywają trudne, wiem nieco z autopsji, ale to i tak nie tłumaczy postawy tamtej kobiety. Twój były mąż powinien stanowczo zareagować i moim zdaniem powinnaś się z nim ostatecznie rozmówić. Jeżeli to nie pomoże, istnieją jeszcze rozwiązania prawne...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

160

Odp: Być drugą i macochą

Dzieci sa duze
no ale wszystkiego dowiem sie gdy syn i corka wroca do domu (syn na wakacje)
i wtedy zdecyuje jak mam zareagowac

przyznam tylko ze jestem ogromnie zawiedzona gdyz sadzilam ze takiej sytuacji rozmowa i zrozumienie jest bardzo wazne

161

Odp: Być drugą i macochą

"przyznam tylko ze jestem ogromnie zawiedzona gdyz sadzilam ze takiej sytuacji rozmowa i zrozumienie jest bardzo wazne"
Jak widać nie zawsze....

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

162

Odp: Być drugą i macochą

witam serdecznie, Stare  :-) i Nowe kobietki. Życie dostarcza nam tyle atrakcji, że czasami same nie wiemy , jak na to zasłużyłyśmy. ???
Ja jestem drugą żoną, mój obecny mąż jest drugim mężem i wszystko jest fajnie dopóty -dopóki nie pojawi się jego córka, która jak pisałam wcześniej swoim zachowaniem doprowadza nie do szału. Ale czy jest wyjście??ona zawsze była i będzie, jego cudowna ex też , więc czy warto się wkurzać, może trzeba zaakceptować to co się i ma i się z tego cieszyć???niestety, jak się rekonstruuje związek ze zobowiązaniami -bez względu w którą stronę, trzeba się z tym liczyć.
Trzeba mieć swoje zdanie i nie pozwalać się traktować źle-bez względu na to , kto próbuje traktować nas źle -bądź nasze dzieci .
   Ja z moim ex mam dobre układy, chociaż związał się z córką przyjaciół moich rodziców-dużo młodsza itd, mamy syna i jak mam problem zwracam się do jego ojca bez względu na to czy to się komuś podoba czy nie. Nie pozwoliłam nigdy na to, aby mój ex zbliżył do mojego syna swoją żonkę-a to tylko dlatego, że się znałyśmy , znała mojego syna, a pomimo wszystkiego pchała się facetowi do łóżka-choć patrząc z perspektywy czasu-cały czas ponosi konsekwencje swojego postępowania. :-)
   Laski nie dajcie się podporządkować głupim rządom byłych, obecnych, itp. Róbcie tak , żeby Wam było dobrze, a ich dzieci-to tak naprawdę nie Wasz problem-to rodzice ponoszą konsekwencje wychowania, postępowania itd. Możecie, musicie, być w tym, ale nie angażujecie się!!!!!

163

Odp: Być drugą i macochą

a faceci.............oni są jak dzieci, jak im się da fajną zabawkę-nie mają podzielności uwagi !!!!!! kobieta może z nimi zrobić wszystko, jak im zależy.
a przede wszystkim nie są tak małostkowi jak my. Dla nas problem rangi państwowej -dla nich -nie ma problemu, więc po co nerwy????
   wiecie co, faceci powinni być jak Orange-po dwóch latach albo się zostaje przy obecnej taryfie, albo zmienia się na lepszy model, albo kupuje się to co jest nam niezbędne :-)Pozdrawiam

164

Odp: Być drugą i macochą

Hello hello
ja mam akurat ciut gorsze dni...ale staram się przede wszystkim dobrze DLA SIEBIE. Niech sobie inni myślą, co chcą...:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

165

Odp: Być drugą i macochą

Hej Dziewczyny:)
Jak się macie? Co tam u Was? Cisza zapadła na forum:(

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

Posty [ 111 do 165 z 8,219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 150 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018