Być drugą i macochą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 2 3 4 150 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 8,219 ]

56 Ostatnio edytowany przez altkona (2011-04-06 10:09:16)

Odp: Być drugą i macochą

Poznałam mężczyznę który rozstał się z żoną i dziecko zostało z nim.Ma dojść do spotkani i zapoznania sie z jego córką. Widziałam ją może ze dwa razy gdzieś na imprezie ale nie rozpoczęłyśmy jakiegoś wspólnego kontaktu. Nie mam pojęcia jak się zachować jak nawiązać kontakt. Jak ma wyglądać pierwsze spotkanie. Myślimy o wspólnym mieszkaniu, jak nastawić dziecko lub jak z nim porozmawiać o tym, jak je przygotować. Nie chcę żeby dziecko odczuło że zabieram mu tatę lub żeby było zazdrosne. Bardzo polubiłam jego córkę sama nie mam dzieci i jestem bardzo pozytywnie do niego nastawiona tylko właśnie chyba za bardzo chce żeby w krótkim czasie było normalnie że traktuje ją jak córkę a ona mnie jak "mamę". Mała jest strasznie przywiązana do taty i też dla tego z nim jest i nie chcę nagle zburzyć jej świata że ktoś chce " zabrać" jej go ale też nie chcę aby stało się tak że będę osobą z "boku". Czytałam żeby rozmawiać, spędzać razem czas, zainteresować się, nie narzucać się i na pierwszych spotkaniach nie okazywać zbyt dużo uczcić partnerowi. Mogą być dwie wersje jedna że mnie polubi i będzie ok druga że mnie nie zaakceptuje. Jak wy postępowałyście na pierwszych spotkaniach.

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Być drugą i macochą

Hej..
Poznałam małą kiedy miała raptem 4 lata. Na pierwszym spotkaniu niewiele mówiłam, obserwowałam ją, a ona mnie. Była ewidentnie trochę zazdrosna o ojca, ale szybko jej przeszło. Nie próbowałam się jej ani przypochlebiać, ani zagadywać,czekałam co ona powie.
Docieramy się tak naprawdę do dziś:) Bywa trudno...Nie ukrywam, bywa.
Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

58

Odp: Być drugą i macochą

Cześć WSZYSTKIM i Alutce oczywiście :-))
A, ja na dyżurze.......Tak nie zaglądałam ostatnio na Forum - wciąż kłopoty z czasem, ale myślę o Was :-))
Alutka, Altkona ma inną jednak sytuację - córeczka została z Ojcem. Więc może lepszą, bo partner nie będzie na zawołanie Mamusi, bo córka nie będzie pod ciągłym wływem Matki. Ale , może także i bardziej skomplikowaną  :bo córka , na to wygląda, będzie z Altkoną mieszkała. Od razu naprawiam błąd : pozdrawiam Cię Altkona, bardzo serdecznie.
Także kaya99 -  witam i cieplutko pozdraiwam :-)) My, z Tobą, akurat mamy najpodobniejsze sytuacje, bo te dzieci"swoje - nieswoje" - mamy w prawie identycznym wieku. Syn męża mojego, ma 24 lata. Mam kaya99 do Ciebie ważne pytanie : "czy twoja 23 latka" jest jeszcze sama, bezdzietna? Do czego dążę..... Co będzie jak te "dzieci nasze-nienasze" założą rodziny???????? Co o tym myślisz? Bo przecież to już, tuż, tuż. I, co? Kim ja wtedy będę? Mąż mój będzie bawił wnuki! A, ja może z Nim razem......... O tym trzeba zacząć myśleć. Mnie jeży się włos!
Dajcie spokój-nie ma , co ukrywać,prosto, to to nie będzie.

U nas znów na ten weekend miał przyjechać syn męża.Pełna mobilizacja.Obiadki, ciasto w planach. Ostatni weekend też był. Znów mnie podkusiło POSTARAĆ SIĘ! Pochwaliłam się nowym laptopem-w sumie naprawdę bardzo się z tego zakupu cieszyłam-to usłyszałam....."dobry do obrony najwyżej,można dać w łebgościowi w metrze".
No, dlaczego!!?Powiedzcie, dlaczego, nie powiedział zwykłego, dobrego słowa???
Ale ten weekend sam mi się załatwił! Koleżanka zaprosiła nas na Foksal, do Sabatu Potockiej, na występ Nowickiego i Szykulskiej. No i mąż w kropce. Lubi Ich,szczególnie męża mojej koleżanki+ Oni zafundowali raczej chyba drogie bilety i ..... Idziemy. Jutro na 19,30. Także dziś rano słyszałam,że dzwonił do syna-przekałdka na następny weekend. Rozmowa - tłumaczenie się, jakby mąż prawie przestępstwo zrobi,że gdzieś się wybiera.

Samochód dalej u Mamusi, na wsi. Co zrobić? NIC. Kupiliśmy Mu, zarejestrowany na Niego. Nic, zero wpływu. A, mąż mój mówi,że sytuacja, na którą nic nie można poradzić, to sytuacja, o której nie warto dyskutować. To, co-syn męża, skończy studia, dołożymy Mu do kredytu na mieszkanie i Mamusia się sprowadzi do Warszawy?? I, też, będzie to sytuacja, o której nie ma sensu dyskutować, bo nie mamy na nią wpływu??

Eeee, dziewczyny, wkurzona jestem jak nie wiem co. Póki nie myślę,bo syna męża u nas nie ma, póty jakoś się żyje. No, ale przychodzi piątek i : WIZYTA.

Pacjentów nie ma, położe się. O 8.00 przychodzi drugi lekarz a ja do domku.

Całusy dla Was wszystkich, trzymajcie się cieplutko i twardo :-)

59

Odp: Być drugą i macochą

Macierzanka, a już myślałam, że dospać nie możesz:D
No to fakt, Altkona ma sytuację troszkę inną, mamusia się raczej "wcinać nie będzie" (wiem,wiem,złośliwa jestem ciut, ale ta mamusia to mój słaby punkt;)) ale generalnie też się musi wczuć w rolę...Głowa do góry, będzie co ma być, dzieci ostatecznie nie gryzą (no chyba że dla zrobienia komuś dobrego dowcipu).
Żartowałam, teraz będzie serio. Trzeba się moim zdaniem troszkę poobserwować,podpatrywać,czekać, co mała zrobi lub powie.Nie nadskakiwać, nie na siłę rozmawiać, jak się oswoi to się sama zacznie odzywać. Tak będzie najlepiej:)
Macierzanka, a propos laptopa, to nie jestem pewna, czy koniecznie oberwać powinien ten gość w metrze...No ale przecież nie będę nawoływać do buntu;) Wiesz co, może teraz będę za ostra,ale uważam, że jeżeli to Wy kupiliście synowi samochód,a on go pożyczył mamie i sam nie używa, to chyba należy wyegzekwować połowę kwoty...Albo chociaż spróbować porozmawiać,że auto jest dla niego,powiedzieć,że jest Wam przykro,ze to nie on go używa,itp. Spróbuj może mężowi to od tej strony wytłumaczyć,może w ten sposób zrozumie...Rozumiem Twoją złość na sytuację,bo to jest przykre...coś trzeba zrobić, bo faktycznie, jak on dostanie mieszkanie i zamiast niego mamusia będzie mieszkać???Ufff...
No i co dalej...?
Ale weekend to Ci się super załatwił:)))))
Pozdrawiam i ściskam:)
PS. Potem coś jeszcze dopiszę, na razie mnie telepie ze wszystkiego, a głównie ze złości...Buziak

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

60

Odp: Być drugą i macochą
macierzanka napisał/a:

Pochwaliłam się nowym laptopem-w sumie naprawdę bardzo się z tego zakupu cieszyłam-to usłyszałam....."dobry do obrony najwyżej,można dać w łebgościowi w metrze".
No, dlaczego!!?Powiedzcie, dlaczego, nie powiedział zwykłego, dobrego słowa???

Problem polega na tym, że nie traktujesz tego chłopca w sposób naturalny. Gdyby to samo powiedział Ci Twoj własny, kochany synek - machnęłabyś go serdecznie po włosach, całując na koniec w czółko i ze śmiechem powiedziałabyś "Palant jeden!". Tak by było. Wyobraź sobie, że mój dorosły syn na widok mojego "nowego" laptopa powiedział mniej więcej to samo:)
Tymczasem tutaj było Ci przykro i najeżyłaś się.
Dlaczego od cudzych dzieci wymaga sie więcej?

Ale ten weekend sam mi się załatwił! Koleżanka zaprosiła nas na Foksal, do Sabatu Potockiej, na występ Nowickiego i Szykulskiej. No i mąż w kropce. Lubi Ich,szczególnie męża mojej koleżanki+ Oni zafundowali raczej chyba drogie bilety i ..... Idziemy. Jutro na 19,30. Także dziś rano słyszałam,że dzwonił do syna-przekałdka na następny weekend. Rozmowa - tłumaczenie się, jakby mąż prawie przestępstwo zrobi,że gdzieś się wybiera.

No i znów błąd...
Przecież miał przyjechać na weekend, tak?
A Wy wychodzicie w sobotę wieczorem, tak??

Trzeba było odwoływać wizytę syna?
Przecież można było naturalnie - my jutro wieczorem wyskoczymy ze znajomymi, ty tu masz kolacyjkę i ciasto...wrócimy, to wypijemy wspólnie winko:))
I załatwione!!

TYlko nie można podchodzić do syna męża jak do jeża.

Tak uważam, sorry...
Natomiast co do samochodu to w zupełności sie z Tobą zgadzam.

61

Odp: Być drugą i macochą

koma5 -nie wiem czy ta Twoja wyrozumiałość wynika z tego, że jesteś po tej drugiej stronie czy dlatego, że trafiłaś na świetny materiał genetyczny??? ja też się cieszę , jak jest weckend i nie muszę oglądać ,,córeczki" i to nie dlatego , że jej nie lubię, ale dlatego, że jest traktowana jak coś wyjątkowego, przez dorosłych, którzy utwierdzają ją w tym poczuciu.Wszystko kręci się wokół niej, każda minuta zaplanowana tak, by się nie nudziła, dopasowane posiłki do humoru itp........ Nie mam zamiaru zabierać ojca, ale chcę by ten ojciec był dla naszych dzieci taki sam-bo też są wyjątkowe!!!!
pozdrawiam .

62

Odp: Być drugą i macochą

Koma, przecież syn przyjeżdża nie po to, żeby siedzieć samemu z kolacyjką i ciastem, tylko po to, żeby pobyć z rodziną. I nie widzę nic złego w tym, że wizyta została przełożona, mają prawo wyjść ze znajomymi, a syn przyjeżdża co tydzień...Miałby siedzieć i czekać aż wrócą z wypadu? Można i tak, tylko troszkę to bez sensu jak dla mnie...
Dlaczego od cudzych dzieci wymaga się więcej...? Nie tyle, co wymaga się więcej, ale wynika to właśnie z tego, że to nie są "własne" dzieci, czyli jakiekolwiek uczucie, jeżeli powstanie, nie jest bezwarunkowe. Więź pomiędzy biologicznymi rodzicami jest bezwarunkowa i się człowiek nad tym nie zastanawia.Natomiast w przypadku takich sytuacji...no ja przynajmniej reaguję bardziej nerwowo i tu Macierzankę rozumiem doskonale, ponieważ chciałabym, aby dziecko mojego partnera mnie akceptowało. Po prostu jesteśmy bardziej, jakby to powiedzieć, przewrażliwione, próbujemy w jakiś sposób się zaprzyjaźnić z pociechami i takie docinki nas bolą, bo zaraz pojawia się pytanie: czym sobie zasłużyłam. zgadza się, że gdyby powiedziało mi to własne dziecko, machnęłabym ręką zapewne, ale jeżeli mówi mi cudze, to się obruszam, bo chciałabym, żeby podzieliło moją reakcję. Nie wiem, czy piszę zrozumiale, w razie co mnie wyprostujcie...Generalnie na przyjaciółkę też bym się obruszyła, jak chciałabym się z nią czymś podzielić, a ona by mnie tak "wypunktowała". Może troszkę przesadzam, ale to chyba o to chodzi. No i tak, jasne, zdaję sobie sprawę, że akceptację trzeba sobie jakby "wypracować", ale to inny temat. No wiele zależy też od charakteru potenacjalnej "macochy". A ludzie przecież są różni...
"Nie mam zamiaru zabierać ojca, ale chcę by ten ojciec był dla naszych dzieci taki sam-bo też są wyjątkowe!!!! " - tparado, z tym się zgadzam w 100%:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

63

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Koma, przecież syn przyjeżdża nie po to, żeby siedzieć samemu z kolacyjką i ciastem, tylko po to, żeby pobyć z rodziną. I nie widzę nic złego w tym, że wizyta została przełożona, mają prawo wyjść ze znajomymi, a syn przyjeżdża co tydzień...Miałby siedzieć i czekać aż wrócą z wypadu? Można i tak, tylko troszkę to bez sensu jak dla mnie...

Syn przyjeżdża do ojca...To trochę tak, jak by przyjeżdżał do domu...

Wyjście sobotnie nie powinno tu stanąć na przeszkodzie - przecież pozostaje wieczór piątkowy, niemal cała sobota...niedziela...

Telefon "nie przyjeżdżaj w piątek, bo nas w sobotę nie będzie przez 3 godziny" jest chyba podejrzany? I to właśnie jest bez sensu!
Jeżeli mu było przykro, to trudno się dziwić...
Może pomyśli: ona  mnie tam nie chce, bywam za często... Potrzebne to?

tparado...nie jestem po żadnej ze stron, nie byłam w takiej sytuacji, może dlatego spoglądam na to bez emocji, na trzeźwo...

64

Odp: Być drugą i macochą

ech,a gdyby jego rodzice się nie rozwiedli, to też byłby taki problem, jakby mieli gdzieś wyjść razem w sobotę?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

65

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

ech,a gdyby jego rodzice się nie rozwiedli, to też byłby taki problem, jakby mieli gdzieś wyjść razem w sobotę?

No właśnie...:)

66

Odp: Być drugą i macochą

koma, może właśnie dlatego ze nie byłaś po żadnej ze stron, nie wiesz jak to jest?? niby wiem, czuję, rozumiem, staram się, ale???????? nie jest łatwo i ja rozumiem, jak to jest ukraść z harmonogramu- np. 3 godziny. Pozdrawiam,

67

Odp: Być drugą i macochą

Nie byłam - więc patrzę bez emocji.

Podejrzewam, że nie jest łatwo - ale przecież tym dzieciakom też nie jest łatwo.
Powiem więcej - na pewno jest trudniej!

Jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak byś czuła się na ich miejscu? Tam gdzieś jest matka - zwykle porzucona dla innej, zresztą może nawet sama odeszła...nieważne...a przy ojcu na jej miejscu jest zupełnie obca kobieta.

68

Odp: Być drugą i macochą

powiem tak, obecnego męża poznałam , jak oboje byliśmy po rozwodzie, więc nie mam sobie nic do zarzucenia-w tej sprawie, matka, świetnie się bawi, ma kolejnego wujka, więc radzi sobie i to nie ona problem. Jak jest tym dzieciom???ja chyba dużo o tym wiem, sama byłam w sytuacji, gdzie moi rodzice się rozeszli i każde z nich ułożyło sobie życie.
   Ja nie winię dziecka, ja mam pretensje do dorosłych-teściowa, teść, mąż, za to, że traktują inaczej ,,córeczkę", a nasze dzieci......mają super, bo mają oboje rodziców przy sobie, a tamtej trzeba wynagrodzić-co ???się pytam???jakim kosztem????pozwala jej się na wszystko, bo?????
    ja też mam syna z pierwszego małżeństwa, z jego ojcem ma normalny , zdrowy kontakt, ale nie widzę powodu dla którego miałabym go traktować inaczej a już na pewno nie pozwoliłabym na to mojej mamie itd.
   dlaczego w święto moich dzieci-urodziny, musiałam się pokłócić z teściową, bo ..córeczka" tez była i dla niej miał być  drugi tort-ma 7 lat-i świeczki, bo będzie się źle czuć???czy to jest normalne, że dziecko ma 3 razy w roku urodziny?????

69

Odp: Być drugą i macochą

Koma, dlaczego tak się upierasz przy porzuceniu dla innej? Ja też nie mam sobie nic do zarzucenia, niczyjej rodziny nie rozbiłam, mało tego, sama też zostałam porzucona...A czy robię z tego powodu męczennicę z siebie? Nie robię, przełknęłam pigułę i idę dalej...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

70

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Koma, dlaczego tak się upierasz przy porzuceniu dla innej?

Oj, to chyba Tobie wydaje się tylko...
Napisałam przecież:
"matka - zwykle porzucona dla innej, zresztą może nawet sama odeszła...nieważne...

Dzieci zwykle niewiele wiedzą na temat przyczyn rozpadu małżeństwa ich rodziców.

Obcy facet przy mamusi jest okropny - i obca pani przy tatusiu też jest okropna. Nieważne, jak bardzo się starają.

tparado - z tym tortem to chore!!

71

Odp: Być drugą i macochą

Może i jest okropna obca pani przy tatusiu i obcy pan przy mamusi, ale to się niestety zdarza...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

72

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkich! Chciłabym dołaczyć się do tematu jako "ta druga" i macocha smile

73

Odp: Być drugą i macochą

Witam witam:)
Bardzo miło jest powitać nową osóbkę wśród nas.:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

74

Odp: Być drugą i macochą

witam serdecznie ,,nowe twarze "  :-)

75

Odp: Być drugą i macochą

smile może jakiś "zlocik" zorganizujemy, żeby twarze zobaczyć?;)
Co tam dziewczyny, jak się dzisiaj macie?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

76

Odp: Być drugą i macochą

a jakoś leci, pogoda smutna to i nastrój....... pozdrawiam

77

Odp: Być drugą i macochą

Fakt, pogoda depresyjna...dzisiaj w Poznaniu nie dość, że padało, to wieje cały czas jak za cara Mikołaja i zimno. Brrr...!Miejmy nadzieję, że jutro będzie ładniejszy dzień:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

78

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny Kochane:)
Zdrowych,Spokojnych, przede wszystkim Radosnych Świąt Wielkanocnych Wam życzę:) Odpoczynku,wyciszenia,miłych chwil spędzonych z najbliższymi, smacznego Jajka i mokrego Dyngusa:)
Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

79

Odp: Być drugą i macochą

no Laski, wszystkiego naj naj naj , trzymajcie się ciepło!!!!!
trzeba robić tak, żeby nam było dobrze :-)
pozdrawiam

80

Odp: Być drugą i macochą

Się zgadzam w 100%:)) Buziaki:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

81

Odp: Być drugą i macochą

Hello hello:)
Gdzie Was wszystkie poniosło...?
Cisza totalna na forum:(

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

82

Odp: Być drugą i macochą

Witam.
Ciesze się że weszłam z przypadku na Psychologię i znalazłam ten temat. Tez jestem macochą i next. I rozumiem was wszytkie i to co przechodzicie. Od kiedy jestem z moim mężem, przeszłam juz chyba każdy możliwy etap.Rozumiem każde wasze uczucie bycia gorszą czy drugą, uczucie straty czegoś, nie czucia się wyjątkową, tego że masz mąż/partnez i inna przeszedł to co wy przechodzicie z nim i jest dla was wyjątkowe. Rozumiem częsta bezsilnośc, wściekłość, uppokorzenie itd. Nic mnie nie zaskoczy bo wszytko sama przechodziłam. Nie jest i nie było łatwo. Byłam młoda jak weszłam w ten związek i nie miałam pojęcia co mnie czeka, jak to będzie wyglądało i jak skomplikowane jest. Ale jestem zdania, że nawet jak bym była dużo starsza to też nie byłam na to gotowa. Powiem wam jedno z perspektywy czasu. Nie pozwólcie ludziom na około wtrącać się do związku, my tak zrobiliśmy i bardzo nadszarpneło to nasze relacje. Ze swoimi męzczyznami rozmawiajcie o tym co czujecie, jak odbieracie sytuację, jak wy widzicie pewne sprawy. Nie bójcie się. Z własnego doświadczenia wiem, że mężczyźni inaczej widzą te wszytkie sytuację. Nie są "tymi drugimi" więc nie myślą tymi kategoriami co często my. Ja wiem po sobie, czasami czułam się gorsza, miałam wrażenie, że nie żyjemy swoim zyciem tylko jego poprzednim i często tak było.M często robił jak chciała ex tylko dlatego żeby mieć spokój, a mnie to wkurzało bo czułam że skacze jak ona zagra i czułam się gorsza. Facetowi wszytko trzeba wyłożyć jasno i szczerze bo sam się nie domyśli. Co do ex...no cóż, będzie obecna w waszym życiu ale to od waszego faceta zależy jak. U nas też tak było. jej się wydawało, że ma prawo do mojego m i ingerowania w nasze życie bo była jego pierwszą żoną. Tak naprawde dalej nie uporała się z tym, że jest  juz lata po rozwodzie, a m ma nową rodzinę. Dochodziło do tego, że dzwoniła czy smsowała po kilka razy dziennie i opowiadała przed 15 min pierdoły kilka razy dziennie. W końcu się wkurzyłam i pogadałam z m. Wyjaśniłam co i jak i się skończyło ale jej cięzko to do wiadomości przyjąc. Większość ex ma to do siebie, że będa manipulowały dzieckiem i jak coś nie będzie po ich myśli to wyjada z tym tematem dla obrony. U nas sytuacja jest taka, że córka m mieszka z nami przez pół miesiąca więc wszytko jest na bierząco i on aktywnie uczestniczy w jej życiu. Ale przeszlismy obydwoje wiele. Czasmi czułam się tak wyczerpana emocjonalnie, że myślałam o rozwodzie. M tez się dołożył i jego rodzina. Rodzina mojego m jak i on sam uwarzają, że wszytko wiedzą najlepiej i jak oni tak myślą czy czują to każdy na około  też powiniem. Nie rozumieja jak bardzo ranią często ludzi na około.  Teściowa nigdy nie pogodziła się z tym, że m wniósł pozew o rozwód i zostawił byłą żone mimo że sama jej nie znosiła. Uważała, że małżeństwo powinno trwać mimo że jest nieszczęśliwe dla dziecka, tak jak jej trwało. Mnie też nigdy nie zaakceptowała do końca. Ile się musiałam wysłuchac, dochodziło do tego, że jak byłam w ciązy to dzwoniła do mnie i opowiadał mi jak to mój m ze swoją była żoną jak ona była w ciąży chodził po lekarzach, był przy porodzie itd. Powiem szczerze że to było straszne, wiedziałam gdzies w podświadomości że tak było ale nie myśłałam o tym, a wtedy zaczełam myśleć, wyobrażać sobie itd.  Cięzko było mi że mój kochany mąż z inną kobietą przechodził to co dla mnie jest tak wyjątkowe, tyle dla mnie znaczy i chce to przeżywac tylko znim...głupie to jest ale ale takie etapy w takich związkach też często się pojawiają. Takich sytuacji było wiele. Nauczyłam się już jednego przez cały ten czas, trzeba rozmawiać z facetem, rozmawiać i rozmawiać. Mówić co się czuje i jak to odbiera. Jak nie docieraja słowa (co u mnie też się często zdarza) bo facet ma swój punkt widzenia i cięzko mu spojrzeć z twojego to napisać maila. Niech przeczyta w spokoju jak będzie sam, pomyśli, przeanalizuje i nie widzi waszych emocji przy tym. Im też jest często bardzo cięzko.
Jeśli chodiz o dziecko kontaktu nie można zabraniac, dziecko się z ojcem nie rozwiodło. Ale jeśli dziecko jest zawsze na pierwszym miejscu to uciekaj. Mój mąż od początku traktował mnie jak najważniejsza kobiete w jego życiu, i córkę na tym samym miejscu ale w inny sposób. Nie ma ważniejszych i mniej ważnych. Nie może pozwolić ranić ciebie bo dziecko ale ty też nie możesz robić przeciwko dziecku. Teraz ma dwójke dzieci i też nie ma ważniejszego. Decyzje związane z jego cóka często podejmujemy razem, a on potem uzgadnia to z ex. Dlaczego, dlatego że ona żyje z nami pól miesiąca, ja czynnie sie nią zajmuje, dokładam do utrzymania i uważam tez że w wielu przypadkach moje zdanie powinno się liczyć i m to popiera. Ja go nie narzucam ale wyrażam i on bierzeje pod uwagę.
Kochane kobiety jeszcze dużo przed nami, a te w świeżych związkach dużo jeszcze musza przejśc. Ważnejest żebyśmy się wspierały i nie ganiły za to że którejś problem jest dla nas nie zrozumiały. Ja juz przeszłam tyle tapów, negatywnych uczuć od zazdrości po nienawiśc że zrozumiem każda i postaram się jakoś pomóc albo tylko dac się wygadać. Pozdrawiam was serdecznie i ciesz się że znalazłam ten temat.

83

Odp: Być drugą i macochą

Witaj shedir:)
Miło jest powitać Cię w naszym gronie:) Wiesz, zanim założyłam ten wątek, nie sądziłam, że jest tyle osób mających podobne problemy (wiem, że każda z nas przechodzi to inaczej), ale mimo wszystko. Kiedy napisałam pierwszego posta, dostałam odpowiedź, to dopiero wtedy zobaczyłam, że nie ja jedna jestem w takiej sytuacji i od razu zrobiło mi się lżej. Chwilami bowiem miałam wrażenie, że wydziwiam, albo sama się wkręcam w jakieś wyimaginowane odczucia. Teraz wiem, że tak nie jest i cieszę się,co wielokrotnie tutaj podkreślałam, że jest ktoś, kto rozumie.
Kiedy czytałam Twojego posta - widziałam siebie, sprzed trzech lat, sprzed roku, wczoraj. Odczucia mamy podobne. I wiem, że faktycznie podstawą jest ROZMOWA - jasna, konkretna, wyłożenie kawy na ławy. I tego się uczę cały czas...Jasnej komunikacji.Bo czasem to zamiast powiedzieć wprost, jadę na tzw, okrętkę i efekt jest odwrotny od zamierzonego.
W tej chwili mam etap wyciszenia - znaczy nic mnie rusza. Oby najdłużej:)
Pozdrawiam serdecznie:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

84

Odp: Być drugą i macochą

Alutka ja tez się ciesze. W cięzkich chwilach wsparcie osób, które wiedza jak to wygląda bardzo pomaga.
Ja przeszłam wiele z moim m i jego rodziną, zmieniło mnie to bardzo i chyba raczej nie na lepsze. Nigdy nie sądziłam, że zycie mi się tak ułoży. Jeszcze napewno dużo przed nami. Myy ciągle uczymy się ze soba rozmawiać, ciągle i ciągle. Ja też mam tak, że nie zawsze mówie wprost, czasami gniote w sobie aż w końcu się uzbiera i wybucham- to nie jest metoda. Mój mąz to też cięzki charakter. Często odnosze wrażenie, że mówie do niego i niby słucha ale wogóle nie wyciąga wniosków co zresztą jest prawda, dlatego teraz postanowiłam że będe w takich sytuacjach pisała do niego. Tak zrobiłam ostatnio i byłam w szoku jak zareagował. Powiedział mi, że nigdy nie patrzył na to w ten sposób jak ja to widze, że teraz widzi jak musi mi być czesto ciężko. myśle, że w końcu dotarło bardziej niż wtedy gdy mówiłam. JA też mam teraz etap wyciszenia ale nie że nic mnie nie rusza tylko takiego wyciszenia siebie. Odpędzania złych myśli i koncentrowaniu się na pozytywach. Etap bycia uśmiechniętą i zadowoloną z siebie i życia. W końcu  postanowiłam, że zadbam też o swoje przyjemności i tak robie. I daje to efekty.

85

Odp: Być drugą i macochą

Koniecznie trzeba się koncentrować na pozytywach:) To bardzo dużo daje:) no i faktycznie trzeba zadbać też o swoje przyjemności.
Metoda pisania - niezła, muszę ją przeszczepić na nasz grunt:) Zobaczymy jaki będzie efekt:) Ja jednak wciąż się uczę rozmawiać...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

86

Odp: Być drugą i macochą

Witam serdecznie ,, stare i nowe ,,twarze".
Mam pytanie, czy Wasze ,,mamusie" celowo piszę z małej litery, mają do Was też takie podejście , ze Wam można powiedzieć wszystko a 1 się nie tyka????

Moja teściowa jak czasami coś skomentuje, w stosunku np. do ubioru naszych dzieci-gdzie jej wnuczka z 1 małżeństwa mojego męża jest bardzo zaniedbana, często brudna, porwane rzeczy-dodam -matka jest lekarzem i ma kasę, a wynika to z jej niechlujstwa i lenistwa- gdzie ja mam bzika na punkcie ubioru  dzieci i słyszę-Boże , jak ten np. syn wygląda, takie jeansowe spodnie takiemu małemu dziecku, jemu jest niewygodnie......dziecko ma 2 lata-wygląda jak niechciane dziecko........itd.  I ja nie wiem, spytać ją dlaczego nie komentuje-a ma powody-wyglądu wnuczki nr 1 czy od razu dać jej w pysk :-)

laski , ratunku, ja nie jestem grzeczną dziewczynką i boję się że w TYN będą o mnie pisać!!!!
co robić?


pozdrawiam, wróciłam z wczasów, 2 tygodnie bez mamusi, kuźwa, bajka, ja dzieci, mąż i co???? ona nadal żyje.....................................................moje poczucie humoru robi się niebezpieczne,

87

Odp: Być drugą i macochą

tparado, ja nie mam kontaktu z teściwą i mój m też już zerwał. Użerałam się z nią od początku naszego zwiążku, niby była miła, a za plecami robiła swoje, manipulowała, wyciągałą informacje od m, a potem rzekazywała byłej żone. A co najlepsze to tak naprawde od początku nie znosiła ex i wszystim opowiadala jaka ona jest głupia itd. Tylko ona ma bzika na punkcie córki mojego m i teraz musi lizać d... ex żeby wyciągnąc od niej dziecko, a ta zresztą chętnie korzysta mimo że dziecka własnego jako matka nie ma przez pół każdego miesiąca. Mój mąz jak jeszcze utrzymywał kontakty to powiedział jej, że ma do nie żal że córke jego tak faworyzuje (bo uważa że to najbiedniejsze dziecko na świecie bo z rozbitej rodziny), a jego syna tak olewa, to mu powiedziała, że jego syn nie ma dla niej znaczenia bo liczy się tylko córka, mąż nie wiedział co powiedzieć. No więc cóż po tym ja powiedziałam, że kontakty się kończą. Ale to jest rąbnięta rodzina od początku do końca. Teść jest nawet ok i bardzo by chciał kontakty z wnukiem ale powiedział że musi być lojalny żonie, mimo że sam uważa że ona jest niespełna rozumu i musi mieć problemy psychiczne. Wie, że w życiu mojego m większośc problemó wywołała ona, a te które on sam spowodowała to i tak dlatego że tak go wychowywała i takie miał wzory z rodziny. Wyobraźcie sobie  że mojemu m własna matka jak chciała coś osiągnąc to potrafiła powiedzieć,że ona jest nieszczęśliwa bo została z jego ojcem, żeby on miał rodzinę. No to jego łapią wtedy wyrzuty sumienia. Tak, że u nas kontaktów już nie ma i powiem wam jedno, żyje nam się o wiele lepiej. Nie kłócimy się, m nie przynosi dziwacznych pomysłów, nie wysłuchujemy biadolenia, a co najważnejsze my się nie kłócimy ciągle rzez teściową.
Ja moge powiedzieć że nienawidze mojej teściwej bo to co napisałam to tylko czubek góry lodowej. Chociaż żałuje bo chciałabym mieć fajnych teściów, mój m uwielbia moich rodziców ale oni są daleko i rzadko u nich jesteśmy.

88

Odp: Być drugą i macochą

Witam, długo się zastanawiałam czy napisać w tym wątku i jednak się skusiłam. Jak można się domyśleć jestem w takiej samej sytuacji jak Wy, a czytając post Shedir to tak jakbym czytała o sobie. Duzo zapłaciłam za uświadomienie sobie tak do końca z czym się wiąże taki związek, a etapy odczuć były niemalże identyczne jak u Shedir. Tylko, że u mnie zaczynało to do mnie docierać tak naprawdę jak zaczęliśmy budować wspólną rodzinę. Wcześniej, tak myślę z perspektywy czasu, miałam rózowe okulary na oczach i nie było dla mnie rzeczy niemożliwych, chociaż rodzina ostrzegała mnie przed tym związkiem, że nie będzie łatwo, że bedą trudności z tego tytułu, ale ja śmiałam się z tego nie próbując się nawet nad tym zastanowić. Tak naprawdę zaczęło to do mnie dochodzić, jak byłam w ciąży. A później już było tylko coraz gorzej. Ogólnie rzecz biorąc nie mogłam się pogodzić z tym, że te wszystkie ogromnie ważne dla mnie rzeczy, które działy się w związku z zakładaniem naszej rodziny on już raz przeżywał, że to nie jest nowością dla niego, a dla mnie tak. Nie miałam pojęcia, że okaże się to tak ważne w moim życiu. Później dochodziło do tego coraz to wiecej róznych innych negatywnych odczuć z tytułu jego przeszłości. Skończyło się na depresji, lekach i wizytach u psychologa. Wyszłam z tego naszczęście, ale był to starsznie trudny moment mojego życia. Zastanawiacie się dlaczego nie odeszłam jesli tak bardzo nie mogłam sobie dać z tym rady. Bo było już dziecko. Dużo nad tym wszystkim myślałam i zdecydowałam, że nie mogę mojego dziecka po części obciążać odpowiedzialnością mojej decyzji. Jesetm rodzicem i muszę chronić swoje dziecko i odpowiedzialność za swoje decyzje wezmę tylko na swoją klatkę. Poza tym kochałam go i nadal kocham. Wiem jedno, gdybym miała taką wiedzę jak mam teraz na temat trudności w takich związkach to bym w to nie weszła. Ale cóż, nie miałam i teraz trzeba sobie jakoś radzić. I myślałam, że poradziłam sobie z tym na tyle, że mogę w miarę normalnie funkcjonować w związku. A teraz już nic nie wiem. Spodziewamy się drugiego dziecka, a mi to wszystko wróciło. I nie wiem czy to przez hormony w ciąży, czy to kolejny trudny etap, który muszę przejść. Dziś rano z płaczem jechałam do pracy, bo się zdenerwowałam. W domu mnóstwo pracy, nawarstwiło się z trzech tygodni, bo wtedy nie byłam w stanie się za nic wziąć, bo źle się czułam (mdłości, wymioty, osłabienie itp), dodatkowo remont dwóch pokoi, po którym ekipa remontowa zostawiła nie powiem brzydko co, trzeba z dzieckim pojechać na zaległe zakupy, bo pilnie potrzebuje butów, a ciągu tygodnia po pracy jestem już tak zmęczona, że nie daje rady na dodatkowe zakupy więc na to wszystko został weekend. A ja się dowiaduje, że w niedzielę przyjeżdżają do nas dzieci mojego męża więc niedziela odpada i zostaje tylko sobota na to wszyystko i to jeszcze do któreś tam godziny, bo wieczorem wychodzi na piwo z kolegą. Ja już wiem, że nie dam /damy rady tego zrobić w jeden dzień, ja nawet fizycznie nie podołam z swoim stanie. Nie wspomnę już o tak małym szczególe jak mój odpoczynek, bo trójka wrzeszczących dzieci w domu nie sprzyja odpoczynku. I zostaje to na nastepny weekend, bo w tygodniu na obecną chwilę po pracy tylko jestem w stanie obiad ugotować. A ja już nie mogę patrzeć na stan naszego domu. Co niektóre Panie pewnie mnie zlińczują za takie myślenie, nie będę się usprawiedliwiać, bo nawet nie czuję takiej potrzeby. Przepraszam, że tak zanudziłam, ale chyba potrzebowałam wyrzucenia tego z siebie. Kiedyś dusiłam to w sobie przed obawą komentarzy z zewnątrz, bo przecież widziały gały co brały, ale teraz już się tym nie przejmuję i nauczyłam się wyrażać swoje negatywne emocje. Ale nie jest łatwo. Niestety.

89

Odp: Być drugą i macochą

oli07 ja cię rozumiem. Ktoś kto nie był w takim związku nie wie co to znaczy. Myśle że jak bym rozeszła się z mężem (choć mam nadzieję że nie)  i weszła w następny to już bym takiego problemu nie miała bo przeszłam to wszytko z moim m i wiem jak to jest. ALe jak się wchodzi w taki związek to nie ma się pojęcia co człowieka czeka. Wszytkie emocje, które wcześniej są obce nagle się pojawiają, zazdrość, uczucie bycia drugą itd. Ktoś kto by patrzył z boku myślałby że to idiotyczne ale takie są takie wiązki właśnie. Ja jak bym miała znowu wybór to bym drugi raz w to nie weszła ale jestem, wybrałam wtedy i próbujemy żyć tak, żeby było jak najlepiej dla nas. Myśle że mój m też zrozumieł pewne rzeczy i teraz więcej rozumie, to mi bardzo pomaga. Oli powiedz mężowi, żeby ci pomógł w końcu to jego dzieci przyjeżdzają i niech się zaangażyje w pracę, zakupy itd. Jesteś w ciąży i musisz się oszczędzać. CO do twojego sampoczucia psych to myśle że hormony też swoje robią. Trzymaj się cieplutko. Pozdrawiam

90

Odp: Być drugą i macochą

Hej babeczki:)
Tparado, teściowa jeszcze pożyje zapewne (:D!) moje poczucie humoru jak widzisz też niebezpieczne:) A poważnie - super, że mogliście wyjechać na wczasy, to dobrze robi i na pewno troszkę odpoczęłaś, więc pewnie teraz będziesz czuła się lepiej. Nie wiem, czy jest sposób na teściową, niestety, można chyba jedynie zacząć udawać przygłuchawą...Wiem, że to nie jest rozwiązanie, ale skoro nie docierają do niej sygnały, to może warto by zacząć niektóre rzeczy puszczać mimo uszu. Nie jest to łatwe, wiem z doświadczenia, moja mama ma zwyczaj wtykania nosa we wszystko, co mnie doprowadza do furii, więc czasem udaję głuchotę. Chwilami pomaga, chyba że akurat trafi się na mój zły humor....Będziemy Cię wspierać, żebyś się nie dała teściowej i złym nastrojom:)
Oli07 - rozumiem CIę doskonale. Też nie wiedziałam, co taki związek oznacza, 4 lata temu mało, że nie założyłabym takiego forum, to jeszcze jakbym zaczęła czytać, to nie zrozumiałabym ni w ząb. Trzeba to przejść po prostu, a każda z nas przechodzi inaczej...Na pewno Twoje nastroje mają związek z ciążą, hormony i tak dalej, dlatego również uważam, że musisz porozmawiać z mężem szczerze i poprosić o wsparcie. To głupie troszkę stwierdzenie, ale facet może nie widzieć, że jest Ci ciężko i nie rozumieć z jakiego powodu. Faceta trzeba czasem oświecić..Ja też się uczę komunikacji i wyrażania potrzeb, bo mam z tym problem, tak więc głowa do góry:) I nie przepraszaj, że zanudziłaś, bo od tego właśnie tutaj jesteśmy - wysłuchać, wesprzeć i pomóc jak się da. A w ogóle też kiedyś się nie odzywałam, pomna zasadzie - widziały gały co brały (nawet tutaj miałam taki komentarzyk), ale jak już wcześniej powiedziałam, to co widziały gały, nijak ma się do tego, co jest w tej chwili. Pewnych faktów, zachowań, sytuacji nie da się przewidzieć, nawet jeżeli podjęło się decyzję bycia z facetem, który ma dziecko i byłą na horyzoncie. Tak więc..;)
Dobrej nocy, kochane, do miłego:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

91

Odp: Być drugą i macochą

no dobra może i będę przygłucha, ale czucie w rękach , jeszcze mam :-) wiem wiem, teściowa nie rodzina i tak naprawdę ani ja jej ani ona mnie nie musi kochać, tylko dziwię się, że ma na tyle odwagi,żeby mi powiedzieć takie rzeczy, ale nic to kiedyś nie wytrzymam i skończy love story :-)
dziewczyny , widziały gały......ten tekst mnie rozbraja, kto wie co bierze???jak się ludzie zmieniają, jak my się zmieniamy,  co można wymagać on drugiej osoby jak my siebie czasami nie poznajemy. Ludzie po każdym związku się zmieniają czasami na lepsze czasami na.....Ja sama wiem jak zmieniłam po rozwodzie z moim 1 mężem , zrobiłam się ,,twardsza, pewna siebie i strasznie ostrożna, żeby nie powiedzieć zaborcza ", ale , czy to dobrze???
a do faceta trzeba mówić dużymi literami, oni nie rozumieją o co nam chodzi, jak im mówimy, żeby nas zostawili-oni nas zostawiają, a my..... nie zawsze chcemy żeby robili to dosłownie.
Trzymajcie się i nie dawajcie ponieść emocją.

92

Odp: Być drugą i macochą

Uważaj na to czucie w rękach:D Bo czasem ręce mózgu przestają słuchać...Tak, masz rację, najważniejsze nie dać się ponieść emocjom. Bo w złości to się można całkiem nieźle zakręcić...
O tekście widziały gały już się wypowiadałam także...Mnie też do reszty rozbraja. W końcu każdy się zmienia, my same też jak najbardziej, więc co tu dywagować, prawda?:)
Trzymajcie się kobietki, ja mam dzisiaj babski wieczór:) Zaraz znikam:)
Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

93

Odp: Być drugą i macochą

Dzięki wielkie Kochane. Miło jest wiedzieć, że nie jest się osamotnioną w swoich odczuciach. Fajnie, że znalazłam kogoś kto rozumie ten temat, bo szczerze mówiąc do tej pory nie miałam z kim tak naprawdę o tym pogadać (ze zrozumieniem). Przyjaciółka wysłucha, ale myślę, że nie ma pojęcia o czym tak naprawdę do niej mówiłam. Rodzina nic nie wie o moich problemach, bo nie chcę usłyszeć "a nie mówiłam". Chociaż mama wydaję mi się, że czegoś się domyśla, bo pewnych rzeczy nie da się ukryć, poza tym mama to mama, zawsze coś wywęszy :-). Więc napewno będę tu zaglądać z nadzieją, że Wy też.
Apropos teściowej oj ja bym mogła tu pisać i pisać bez końca. Dawała mi w kość przez długi czas, ona sprawiała mi przykrość, a ja siedziałam cicho w imię poprawnych kontaktów. Ale jakiś czas temu powiedziałam dość i podczas kolejnej próby z jej strony zarzucenia mi czegoś ja poprostu skontrowałam jej wypowiedź. Jej miny nie zapomnę nigdy, bo nie spodziewała się, że jej odpowiem :-) i od tej pory nadal na mnie nadaje, ale już nie bezpośrednio, tylko dowiaduję sie od innych, że ja taka i owaka. Ale to już mnie nie wzrusza, poza tym naszczęście nasz kontakt ogranicza się do niezbędnego minimum i tak jest dobrze. Tylko szkoda mi mojej córci w tej sytuacji, ale ma dziadka, który za nią przepada, drugą babcie i dwie prababcie, które również uwielbia. Tak więc, bez miłości babci ze strony taty będzie musiała sobie poradzić. Narazie jest malutka, więc nie rozumie wielu rzeczy, ale jak zacznie? Cóż, pożyjemy zobaczymy. Pozdrawiam wszystkie cieplutko  na dobry początek tygodnia.

94

Odp: Być drugą i macochą

smile
Radzimy sobie jak możemy. Ja mam akurat dzisiaj kiepski dzień...Właśnie myślę, czy sobie dam radę...Ewidentnie mi dzisiaj gorzej. Córcia mojego A. jest dzisiaj u nas. Za bardzo chyba nerwowo reaguję. Zdenerwowałam się, bo mała cały czas kaszle, dzisiaj nie jest za ciepło, a mama puściła ją do szkoły w spódniczce bez rajstop.I z krótkim rękawem (dobrze, że jakiś sweterek miała!) No i oczywiście rzeczy na przebranie zero, jak zwykle. Ja dzisiaj wymarzłam, a co dopiero 7-letnie dziecko. A potem jak chora będzie, to ciekawe, kto będzie z nią w domu siedział..? Jeszcze się A. uparł, żeby ją zabrać na spacer. Wyraziłam swoje zdanie i jest foch...Najlepsze jest to, że z reguły to mam rację w takich kwestiach, a A. denerwuje się potem na mnie. Co ja chcę, przecież on to widzi,ale co niby ma zrobić...? Jak ja coś mówię, to jest źle, a potem i tak wychodzi na moje.
I właściwie to się zastanawiam, czego ja się właściwie denerwuję?!
To w wielkim skrócie...Jakoś dzisiaj nie jestem w stanie rozsądnie pisać. Irytują mnie takie kwestie i na tym polu nie możemy osiągnąć porozumienia. Może to ja powinnam zmienić nastawienie diametralnie? Nie wiem.
Smutno mi dzisiaj i źle...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

95

Odp: Być drugą i macochą

Oli07 jak piszesz to czasami mam wrażenie że jestes moim drugim ja smile
Alutka, znam to dobrze. Ja właśnie 4 dni spędziłam z dzieckiem w szpitalu bo zaraziła go siostra, która jest wiecznie chora bo mamusia i babcia ją ciągle przegrzewaja, karmia słodyczami, a potem zawieje wiaterek i ona juz kaszle, ma katar itd zarażając młodego. Młody ma 8 miesięcy i nie ma odporności takiej ja 6 latka. Tez się wściekam i jestem zła na matkę bo na kogo innego. DO tego z ex ostatnio jest jazda i m wytoczył oststeczne działa. Idziemy do sądy na wojne.

96

Odp: Być drugą i macochą

Wcale się nie dziwię ostatecznemu rozwiązaniu...Lekko to zapewne nie będzie, ale potem powinno być ok. Też chwilami miewam wrażenie, że A. powinien przejąć opiekę i tyle. O powodach już tu kiedyś pisałam. Wnerwia mnie, że jak mała do nas przychodzi, to matka jej rzeczy np na tydzień nie da, tylko trzeba kombinować. A jak jest zimniej po południu, to jest problem wyjść na spacer, bo nie ma bluzy np itp itd.
A. już wielokrotnie tłumaczył byłej, a ona swoje. Woli latać rano i przynosić jej rzeczy do szkoły ( z reguły akurat te mniej potrzebne). Kompletnie bez sensu, ale co zrobić? Ile razy skompletujemy tu dla małej jakąś garderobę, to była woła, że chce te rzeczy, bo coś tam,i efekt jest ten sam. A przecież to jest dziecko, non stop się brudzi, jak ja mam potem puścić ją do szkoły wypapraną od góry do dołu..?
Ech. czasem to szkoda gadać!

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

97

Odp: Być drugą i macochą

shedir - mój mąż jak zaczął w sądzie to trwało to 2 lata -ale wywalczył konkretne dni widzeń -nie wiem o co Wam chodzi, ale jeśli o przejęcie opieki nad dzieckiem to jest to bardzo trudna sprawa i matka naprawdę musi mieć dużo za uszami , żeby jej dziecko zabrać. a tak na marginesie nie wiem czy bym chciała wychowywać nie swoje dziecko i mieć świadomość, że co nie zrobię będzie źle???

Alutka131- a nie możecie kupić rzeczy i trzymać ich u siebie, a jak wraca do mamy to ją przebierać w jej ciuchy???ułatwiłoby  to Wam dużo spraw,  bo zawsze byś wiedziała w co ewentualnie możesz ja ubrać.

a nie boli was to , że te matki-pierwsze żony są nietykalne???jak ja patrzę na moją teściową jak ona się cieszy, że była ma z nią teraz świetny kontakt-lepszy niż jak byli małżeństwem-a wiecie dlaczego???bo zawsze jest gdzie córkę podrzucić, na dzień, dwa, trzy.....ale .Do nas do domu jest niemożliwe, aby m córka spała u nas , bo nie chcę za chwilę spać na ziemi a ona w moim łóżku=bo taka by była perspektywa, a  tak śpi u babci i wszyscy są zadowoleni-babcia gotuje 3 zupy i 3 drugie dania do tego kupa deserów bo księżniczka nie wie na co ma ochotę....ale

pozdrawiam , ciężko jest być w tej sytuacji, kiedy się widzi dużo złego ale jak się o tym powie to jest opinia , że to ,,złośliwość".

98 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-05-18 11:58:08)

Odp: Być drugą i macochą

My nie chcemy jej odebrac dziecka. chcemy mieć uregulowane kontakty i będziemy sie starac o wywalczenie opieki naprzemiennej bo u nas właściwie od lat to funkcjonuje i spełnione sa wszytkie warunki. Chcemy to tylko sądownie uregulowac, żeby matka przestała m szantażować. Do tego chcemy najlepiej znieśc alimenty bo utrzymujemu dziecko praktycznie dwa razy. Płacimy alimenty matce, za przedszkole, utrzymujemy dziecko przez pół miesiąca u nas ze wszytkim bo ubrania, buty, zabawki itd wszytko kupujemy sami. Ponosimy koszty utrzymania i wyżywienia dziecka u nas, ona ma swój pokój itd. Dodatkowe zajęcia tez opłacamy. Do tego matka mieszka w naszej własnościowej garsonierze i nie płaci ani złotówki za to. Chcielismy z nnią to załatwić polubownie, żeby zwracałał nam alimenty i wszykie wydatki będziemy dzielić na pół (poza jedzeniem, ubraniami bo to każdy kupuje sam) to zaczeła się wojna z wyzywaniem, grożeniem itd. Więc m się już wkur... i powiedział że ma tego dość. W końcu po latachy!!!! przejrzał na oczy. Chcemy tylko tyle. Ja nie chce jej odbierać dziecka bo dziecku matka jest potrzebna, a ja nie chce zajmować się 24h młoda ale chce żeby wszytko było uregulowane i żeby  było w miarę sprawiedliwie. Pół miesiąca tu, pół tu ale uregulowane tak jak do tej pory.

99

Odp: Być drugą i macochą

Co do teściowej to u nas jest dokładnie tak samo jak u ciebie tparado. Teściowa nagle uwielbia ex z tych samych powodów. Ex zawsze podrzuca tam młoda. Nie dośc że dziecko ma tylko pół miesiąca to jeszcze ciagle ja tam podrzuca. Teściowa odkąd powiedziałam jej co nieco i nie godze się na jej warunki woli ex hehe. Ex nie można było nigdy tknąc "bo to matka" i tylko dlatego. Teściwa sie jej boi to tez fakt. Boi się, że ona wpadnie w furie, a wtedy nie wiadomo co jej odbije. Tym nakręcała tez mojego m, ale w końcu on się wkurzył i doszedł do wniosku że nie będzie wiecznie temu podporządkowany. niech sobie wpada a jak zrobi coś głupiego to pożałuje i tyle. Teściowa teraz pewnie sika w majty hehe.  Mój m wczoraj mi powiedział, że cieszy się że nie ma kontaktów z rodzicami bo teraz widzi jak toksyczni sa. Że nie musi słuchac tego toksycznego gadania.

100

Odp: Być drugą i macochą

Trochę to tak zabrzmiało, jakby shadir z mężem chcieli przejąć opiekę, dlatego się tak rozpędziłam:) My o takim rozwiązaniu myśleliśmy krótką chwilę, kiedy już kompletnie opadły nam ręce i za nic nie mogliśmy się z ex dogadać, ale koniec końców uznaliśmy, że jest to żadne rozwiązanie. Tparado, też racja w tym, że chyba też nie chciałabym być odpowiedzialna za małą tak na fest. Robiłabym po swojemu, i też nie byłabym pewna, dobrze, czy źle... Ale faktycznie, jakby się zastanowić, to sądowne ustalenie opieki naprzemiennej jest rozwiązaniem i zapobiega ewentualnym "fochom" ex. W końcu będzie wiadomo, na czym się stoi i będzie można dużo rzeczy zaplanować, ustalić i przeprowadzać. Tyle, że w sądzie może nie być lekko. Jak ja sobie przypomnę moją rozprawę rozwodową, to mnie do dzisiaj ciary przechodzą...No,ale odbiegamy od tematu:)
Tparado, mnie też boli "nietykalność" ex...Najbardziej to mnie rozbraja, kiedy np. A przychodzi wściekły do domu i coś mi nadaje, ja kiwam głową, pogadam, pogadam (bo niby co innego mam zrobić, pójść jej nagadać albo napukać?) , on zrobi jej awanturę i z reguły sprawa się kończy. Ale jak ja zaczynam nadawać, bo mnie coś wkurzyło, to zawsze słyszę, że mam wyluzować, bo to w końcu matka małej i nic tego nie zmieni, jest jaka jest ale jest. Więc jak on mówi, to jest ok, a ja, chociaż mam rację, to już go irytuję, bo się wtedy czuje jeszcze bardziej bezsilny w tej sytuacji. Cały czas ma przeświadczenie, że cokolwiek nie zrobi, będzie ze szkodą dla dziecka i to mu wiąże ręce. Tyle że podejmując decyzję o rozwodzie musiał mieć świadomość z czym to się wiąże, prawda? Jego mama chyba też raczej nic na ex nie powie, no bo to przecież mama wnuczki... (To jest fakt i kółko się zamyka). No i jasny szlag może trafić, bo jak ja się zaczyna cokolwiek mówić na szerszym forum, to wszyscy sobie myślą, co ze mnie za jędza:(   I jaka złośliwa do tego! Uff, dobra, bo się znowu nakręcam i rozpędzam:D
Tparado, pewnie, że mogłabym małej kupić rzeczy, kupuję nawet, zabawki też kupuję, po czym wszystko wędruje do mamy ( a  ta na prośby oddania jest głucha). No i masz. Znowu kółeczko się zamyka. Poza tym coś jeszcze bym tu chciała powiedzieć, ale się naprawdę boję, że będę uznana za potwora:(

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

101

Odp: Być drugą i macochą

ALutka dawaj, ja już wszytko przeszłam więc za potwora cię nie uznam.

102

Odp: Być drugą i macochą

Spoko. Jeszcze się wstrzymam. Kwestie wydatków to super trudna sprawa...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

103

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie:)
Tak was czytam i łezka mi sie kreci smile bo tak sobie myslę ze nie jestem sama ....A wiec mamy 3 dzieci cudnych dzieci smile dwoje są z poprzedniego małżeństwa mojego m (jego zona zmarła ) no i jedno biologicznie swoje dziecko...kocham moje dzieciaki cała trójkę są naprawdę niesamowite .... niestety ale nie jest łatwo ..nam zatruwa życie rodzina mojego m ... ludzie których syn znalazł sie w takiej sytuacji gdy ma malutkie dzieci umiera jego zona i po jakimś czasie zaczyna układać sobie życie na nowo znajduje kogoś kto nie tylko jego kocha ale i jego dzieci...ale nie bo po co ...moja teściowa to alkocholiczka a teść ....sama juz nie wiem co o nim sądzić ale uważam ze jest jeszcze gorszy od teściowej bo potrafi tak kłamać robić takie rzeczy ze sie w głowie nie mieści ... jak byłam w ciaży to mimo tego ze mieszkaliśmy u moich rodzicow to od tesców( ktorzy mieszkaja za plotem) nie otrzymałam żadnej pomocy teściowa tylko łaziła po rodzinie i opowiadała jaka to ona padnięta bo musi sie dziećmi zajmować ... a tak naprawdę leżała w łóżku i chlała ...( to taka kobieta która nic nie robi jej maz na nia zarabia ma wielką chatę i leży i pachnie no i pije) i wszyscy sie nad nią rozpływają ze ona taka dobra i cudowna bo sie dziećmi zajmuje ...nie wiem jak ta kobieta to robi ale steruje cala rodzina potrafi zrobić ludzią taka wodę z mózgu ze biale to czarne i ludzie w to wierzą przez cala ciaze bylo mi bardzo ciezko ...a wiem ze poprzednia  zona mojego m byla traktowana tak samo...opisala to w swoim pamietniku ...sytuacja poskładała sie tak ze musiałam zamieszkać ze swoimi teściami a moj m wyjechał za granice bo chcielismy ruszyc nasze finanse wyprowadzic sie a w pl to ciezko z 3 dzieci ...on za granice je do teściów no i wtedy zaczeło sie piekło ...piana tesciowa wchodząca do mojego pokoju o 3 w nocy  zapalajaca swiatla , piana 4 dni z 7 w tygodniu calujaca dzieci narąbana ...tesc oczywiscie jak juz przeginala to tylko rozpaczal ze tak ma ze nie wie co z tym robic opowiadal jak byla na detoksie itd...(powiem ze bylo mi go naprawde zal myslalam sobie facet sie stara wszystko umie zrobic zaradny chodzi naprawia majsterkuje a ta lezy i chleje calymi dniami zamias sie wziasc do jakiejs roboty to ciagle go pojezdza i na niego naskakuje)stralam sie wymyslalam jakies zajecia rozmawialam ...tak tak wiem przepraszam rozumiem masz racje mam problem i znowu....a i przepraszanie bo po pijaku jechała po mnie ,ponizała...bo np nie zdążyłam zupy ugotować....i w pewnym momęcie nie wytrzymalam jak zobaczylam ze pali przy moim najstarszym dziecku które jest alergikiem i bylo świeżo po chorobie (najpierw zapalenie płuc potem zapalenie oskrzeli) wybuchłam wykrzyczałam ze mam dosyć jej chlania ... ta wybiegła kazała mi sie wynosić wiec ubralam dzieci i wyszlam do mich rodzicow ... no i zaczel sie jazda ... zadzwonilam do meza powiedzialam ze ja juz dalej nie wytrzymam zeby przyjechal zeby nas zabral na szczescie znalaz mieszkanie i mozna bylo sie pakowac w miedzy czasie zaczeli gadac ze ja sie nad dziecmi znacam ze dzieci sa bite i gnebione...(absurd !!!) przy dzieciach ktore stracily matke i zaczely mnie traktowac jak mame darla sie ze nie jestem ich matka tesc rozpowiadal ze nam dzieci odbiora ze jestesmy psychopatami ktorzy gnebia dzieci okazalo sie ze bylam sledzona ze inwigilowali mnie sprawdzali gdzie jestem jak np raz na miesiac wyszlam na uczelnie albo pojechalam do dentysty i zepsul sie autobus to byl telefon do mpk czy zeczywiscie ten i ten autobus sie zepsul a jak bylam z Synem na uczelni i mielismy pujsc do kina ale zadnego seansu nie bylo to tesc tez to sprawdzal ...!!!!!!!!!!!!!!juz nie mowiac o innych rzeczach...zostalo mi powiedzane ze to co powiedzialam o picu tesciowej to klamstwa ze wyzwalam moja tesciowa od k.....(jasne pewnie teraz to zaluje ze tak nie powiedzialam) ze jak tego nie odszczekam to nasze relacje sie zakoncza wiec zakonczylam potem bylam wyzywana ze jestem nienormalna i td ...to byl naj dluzszy tydzien w moim zyciu przyspieszylismy przyjaz mojego m przyjechal dostal pranie mozgu od swoich rodzicow az go trzeslo jak wrocil do domu spakowal nas i zabral...(bylo wiele jeszcze wiele tego wszystkiego ale co ja tu bede sie rozpisywac) i wiecie co w tym wszystkim jestesmy my ja moj maz i nasza 3 dzieci ktore mimo tego ze los zabral im matke a matka byla niesamowita moge sie od niej z jej pamietnikow wiele nauczyc jest tylko wielki zal ze rodzina mojego m tak sie zachowala ze nawymyslali takich rzeczy nakrecili dziecia w glowach mimo ze i tak nie mialy latwo a sa takie malutkie jeszcze...a po co dla gry pozorow by ukryc swoj alkocholizm wielka ogromna gra...zle mi z tym bo mimo tego ze minelo juz pare miesiecy jestesmy daleko powoli sie uklada to przechodzilismy z m wielki kryzys po tym wszystkim i nprawde myslalam ze sie roztaniemy ...kazdego dnia walczymy o nasz zwiazek ...chcialam teraz pojechac do polski i zabrac ze soba moja core ale sie boje ze on zrobia jakas jazde i nie wiem co robic...ciagle sie boje ze ci ludzie zrobia wszystko by rozbic nasza rodzine ... wybaczcie ze tak wyplulam to wszsytko ale tak dlugo to trzymalam w sobie ...

104

Odp: Być drugą i macochą

Witaj julka:)
Właśnie po to założyłam ten wątek...żeby osoby takie jak Ty już nie czuły się same. Ja też długo myślałam, że jestem sama, na szczęście teraz wiem,że tak nie jest. I to jest wielka pociecha. Jak czytam słowa takie jak Twoje, to to się dziwię, że zapomniałam, jacy ludzie potrafią być podli. Masakra, w głowie się nie mieści. Pochodzę z domu w którym jest problem alkoholowy i wiem, jak ten mechanizm działa. Współuzależnienie itd...Ale ja nie o tym. Nie do końca bowiem rozumiem pewne kwestie...Muszę dokładnie przemyśleć sobie, co chcę Ci napisać, żebyś mnie dobrze zrozumiała:) Współczuję w ogóle takiego rozwoju sytuacji...A kryzys w Waszym związku wziął się skąd..? Wyjechaliście, powinno być lepiej, tymczasem... Przepraszam, że pytam, nie musisz odpowiadać skoro nie chcesz, nie będzie problemu. Tak mi tylko przychodzi do głowy... i też sorki za to, ale się zastanawiam...piszesz, że pierwsza żona traktowana była tak samo jak Ty, generalnie poniżana itp itd. A jakie jest miejsce Twego męża w tej sytuacji? Nie wyciągnął wniosków? No chyba widział co się dzieje...Troszkę mnie też dziwi, że mimo wszystko zdecydowałaś się z nimi zamieszkać pod nieobecność męża... Tak, wiem, sytuacje się różne zdarzają,ale w tym przypadku...
I dlaczego oni mieliby robić "jazdę" gdybyś chciała z córką przyjechać do Polski? Tego też nie rozumiem za bardzo...
Trzymaj się Słońce:) I pisz tu jak najczęściej..

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

105

Odp: Być drugą i macochą

Hej:)
Dzięki za odpowiedz każde słowo jest dla mnie wsparciem:)
Co do twoich pytań  Alutka131 to:
Jeśli chodzi o postawę mojego m to on wyciągnął wnioski z tego jak jego rodzice traktowali pierwszą żonę. Niestety stało się tak, że moim rodzicom puściły nerwy, poprztykałyśmy się z mamą o jakąś głupotę, później przepraszali ale wtedy nie bardzo miałam wybór gdzie się podziać, teściowa roztoczyła wizję wielkiej pomocy i współpracy no i mimo, że mój m nie chciał się za bardzo z tym pogodzić przeprowadziłam się do jego rodziców. Zresztą jaki miałam wtedy wybór, ulica z trójką maluchów? A moi rodzice nie bardzo zdawali sobie sprawę w jakie piekło mnie pakują a Kryzys wziął się z nerwowej sytuacji, mojego psychicznego wyczerpania, totalnego zdezorientowania dzieci (przez teściową która wmawiała im że jadą w miejsce gdzie będzie bardzo źle), mój m zdążył też trochę się od nas odzwyczaić, zresztą miał na głowie problemy związane z ułożeniem podstaw życia w nowym miejscu a nasze zdawkowe rozmowy na skype nie bardzo odzwierciedlały sytuację w Polsce, natomiast co do jazdy po przyjeździe do Polski, jeśli się wybierzemy, bo sama nie wiem co robić. Oni żyją naszym życiem, ostatnio wyszło że teściowa regularnie studiowała moje konto na fb, pewnie też pocztę. A i dziadek mojego męża wspomniał, że ona nie może się doczekać naszego przyjazdu. M z dziadkami jest bardzo blisko, to oni go wychowali. Chce jechać do polski na ślub przyjaciółki, przy okazji chciałam wsiąść córę, żeby się z dziadkami właśnie zobaczyła (jeszcze z mamą pierwszej żony). Ale jak to usłyszałam to mi krew zmroziło... Za żadna cenę nie chcemy kontaktu dzieci z rodzicami m, za bardzo na mieszali im w głowach. A jeszcze te groźby pozbawienia praw rodzicielskich i tym podobne... nie chce sie w tym znowu obracać, ale chciałabym spędzić ten wyjazd z córką... sama nie wiem co robić...

106

Odp: Być drugą i macochą

Chryste Panie, toż to paranoja totalna. Na jakiej podstawie chcieliby Wam odebrać prawa rodzicielskie? I jakim sposobem studiują konto na fb i pocztę? Przecież muszą znać hasła! Normalnie mi krew w żyłach mrozi jak to czytam, przecież to jest obłęd totalny...Co do wyjazdu to myślę, że powinniście przyjechać razem do Polski, ale od jego rodziców stanowczo z daleka. Do dziadków jak najbardziej... Chyba że naprawdę czujesz potrzebę pobycia tylko z córką, moim zdaniem masz prawo do tego, jakkolwiek by nie było. Zastanów się jeszcze po prostu nad tym, przeanalizuj sobie i zdecyduj:) Będzie dobrze. Co do kryzysu - to fakt, odzwyczajenie się itp itd, faktycznie. Ale już jest lepiej?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

107

Odp: Być drugą i macochą

julka 79     Hallo, wiecie jak trudno jest odebrać komuś dziecko??? jak nie gwałcisz , zaniedbujesz, nie ma interwencji policji, nie bijesz.....to nie ma podstaw do tego żeby komuś dziecko zabrać. Ludzie, a co do teściów to Wy możecie im utrudnić , tzn, powiedzcie im , że jak nie dorosną do tego by być dziadkami to nie mają szansy na widzenia z dziećmi-wnukami. Możecie założyć sprawę o ograniczenie kontaktów z uwagi na demoralizację oraz robienie dzieciom krzywdy psychicznej, a Wy jako rodzice macie to tego prawo, musicie właściwie sprawować opiekę na małoletnimi przy czym musicie zapewnić im bezpieczeństwo zarówno psychiczne.

ps. nie bardzo rozumiem, macie 1 wspólne dziecko i 2 męża???a w jakim wieku są dzieci??
pozdrawiam wszystkich, Alutka, coraz lepiej tu się dzieje.Ale nic to , ja wyeliminuję parę osób i będę szczęśliwa :-)

108

Odp: Być drugą i macochą

Hello hello
smile
powstrzymaj się może z tą eliminacją, he he he, bo jak się rozpędzisz, to kto będzie tu zaglądał?? Poza tym dobrze zrozumiałaś, Julka ma  dziecko wspólne i dwa przybrane:) Też tak to odczytałam, więc raczej dobrze kumamy.
Rety, miałam dzisiaj taki dzień w pracy, że prawie same gafy. Raczej śmieszne, ale nic mi nie szło:( Muszę chyba odreagować:)
PS. Cieszę się, że coraz lepiej tu się dzieje:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

109

Odp: Być drugą i macochą

Hej...jesteście..?Znowu dałam plamę...Źle się dzieje:(((

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

110

Odp: Być drugą i macochą

Alutka, co znowu zrobiłaś??? pochwal się :-)  pozdrawiam

Posty [ 56 do 110 z 8,219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 150 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018