przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 51 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 1,922 ]

77

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny misiu gratuluje odwagi.
Oczywiście nie ciesze się z tego, że Twoje małżenstwo się rozpadło.
Ale z tego, że znalazłaś siłę aby zdecydować się na zmiany.
Wszak trudno mówić o małżeństwie gdy partnerem męża jest mamusia.
Małżeństwo to jedność a kiedy tego brak to chyba zostają tylko oczekiwnia,że się coś zmieni.

Być może Twój facet obudzi się gdy Ty się wyprowadzisz, napewno zobaczy w Tobie siłę czyli to czego Ciebie pozbawiają każdego dnia.

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Moja decyzja była przemyślana. Nie można w swoim życiu być nieszczęśliwym, bo w końcu zabraknie siły aby dłużej żyć. A tylko człowiek, który czuje się dobrze sam ze sobą, może dać szczęście innym i znajduje siłę, aby radzić sobie z codziennymi problemami. Ja nie nawidziłam swojego życia, tego domu, miasta, mówiłam mężowi, że jeśli nie zmieni się nic, to w końcu znienawidzę i jego. To ostatnie nie nastapiło, ale jest tuż za kolejnym zakrętem. Nie chcę dłużej nie znosić swojego życia i męczyć się, chcę znów odzyskać radość jaka była kiedyś we mnie. To jedyne wyjście dla mnie, cieszę się że znalazłam w sobie tę siłę, aby nie tkwićw tym błędnym układzie.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

79 Ostatnio edytowany przez keli (2011-03-23 16:34:16)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

To gratulacje jeżykowi, że zmieniłaś taktykę. Śpij, właśnie tak jak potrzebujesz, dla dziecka, dla siebie. Przy dziecku to już raczej będzie niewyspanie codzienne smile  Nie warto chcieć dogodzić teściowej, bo to nierealne. Jak teściowa tak w sprawie zupy to rzeczywiście trudna kobieta, nie do wytrzymania. Warto bronić nawet swojej zupy, że dobra, eh nie dać się, znać swoją wartość.

Smutny_miś może jest nadzieja, że bedzie tak jak pisze orszulik, może mąż sie obudzi... W dzisiejszych czasach szybko ludzie rozwodzą się, warto jednak walczyć, szukać co mogłoby pomóc w szukaniu jedności małżenskiej, by móc sobie spojrzeć w oczy bez osób trzecich, jeśli jeszcze tli się miłość. Niewiem... może wspólne wakacje,  dobre rekolekcje, spokojna kolacja przy świecach, życzenia świąteczne...

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

80 Ostatnio edytowany przez orszulik (2011-03-23 17:34:11)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeżyk ma swoje życie a Smutny Miś swoje.
Ja skierowałam swoją wypowiedz bezpośrednio do Smutnego Misia, bo ona również opisała swoją historię.
Dla mnie to ona jest ważna i jeśli pisze, że jest jej zle to dla mnie każda decyzja która pozwoli zawalczyć o jej własne szczęście będzie tą właściwą.
Dla jej męża tak było dobrze i jak dla mnie wykorzystał fakt, ze dziewczyna zamieszkała u niego w domu, zostawiając wszystko.
Jak dla mnie wyprowadzając się nic nie traci, jeśli facet się obudzi to zawalczy, jeśli  nie to szkoda czasu na niego.
A ona ma prawo do szacunku, miłości do tego co jej ślubował.

Oczywiście Jeżykowi również życzę dużo dobrego a przede wszystkim radości z macierzyństwa.

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''

81

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny Misiu, uwierz mi, że gdybym była po ślubie kilka lat i mój mąż nie szanował mojego cierpienia, zrobiłabym to samo co Ty. To prawdopodobnie jedyna droga do tego, żeby Twój mąż zrozumiał co jest dla Ciebie ważne i jeśli Cię kocha z pewnością zrozumie Cię i postara się żeby z Tobą być. Jeśli będzie wolał zostać z mamusią to nie jest Ciebie wart.
Smutne jest jeszcze jedno, co musisz wziąć pod uwagę. Znając takie teściowe, obsmaruje Cię dookoła, że zostawiłaś jej synka, a tyle Ci poświęcili, tyle dali. Jestem pewna, że w takiej sytuacji tylko Cię oczerni. Proszę bądź silna i nie zwracaj uwagi na to.
Życzę Ci naprawdę dużo szczęścia. Odzywaj się.

82

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Języku co tam u Was jak tam dzidzia to już chyba połowa ciąży ? Znasz już płeć? Jak się mąż sprawuje i jak czarownica?

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

83

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Dziękuję Marika za pamięć. U nas bardzo dobrze. Wczoraj dostaliśmy pozwolenie na budowę, teraz trzeba odczekać dwa tygodnie na uprawomocnienie decyzji i ruszamy z budową smile
Dzidzia rośnie, kopie jak szalona. Cudownie jest. Dziewczynka będzie. Jesteśmy z mężem bardzo szczęśliwi.
Z teściową nawet lepiej. Nie wnikam w nią wogóle i jest mi już wszystko obojętne. Może dlatego jest mi łatwiej. Czekam na dziecko i dom. Nie mam innych oczekiwań. Tylko mieć swoje miejsce na ziemi z moją rodziną. Wszystko idzie zgodnie z planem, więc nie mam powodów do narzekań.

84

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Wzieło mnie na narzekanie. Nikomu nie opowiadam o mojej sytuacji, więc chociaż tutaj obgadam moją teściową.
Żygać mi się chce z wielu sposóbów prowadzenia przez nią domu. Pisałam już o brudnej misie w której trzyma przykrywki, noże pomieszane brudne z czystymi. Pisałam o dywaniku, który z sieni pełnej gówna, trafił do łazienki. Pisałam o głazach trzymających deski od wiatru służace jako parapety. Napiszę jeszcze o kilku dziwadztwach mojej teściowej.
Jedna miska służy do zmywania naczyń i do zmywania podłogi. Wspomniana miska stoi w zlewie cały dzień. Ja ją myję, bo tłusta jest od talerzy i garnków. Teściowa zmywa w niej naczynia. Nic w tym strasznego gdyby nie to, że zmywa w chłodnej wodzie i używa tylko kapki płynu. Naczynia są tylko pomazane. Mało to, nie wylewa wody z tej miski, bo jeszcze się przyda i taka brudna, zimna stoi pół dnia. Standardowo gąbeczka zostaje w wodzie. A wiecie jak śmierdzi gąbeczka nie wyjęta i porządnie nie wyciśnieta z wody. Pewnie każdy kojarzy ze szkoły smród rąk po gąbce do zmywania tablicy. Za każdym razem wylewam tę wodę i myję płynem i gorącą wodą tę miskę. Dla mojej teściowej ta miseczka służy też do zmywania brudnej podłogi. Nalewa tam wody, płynu i moczy stary rękaw ucięty z bluzki. Rękaw jest niezmiennie ten sam od miesięcy. Zmywa tym podłogę z wiejskiej kuchni, gdzie każdy łazi w brudnych butach i wszędzie jest tłusto. Zbiera mnie wtedy na wymioty.
Jeśli już mówię o sprzątaniu to wkurza mnie do czerwoności, że teściowa za kazdym razem daje kotu konserwę w szufelce. Jest ona ochydnie tłusta od tej galeretki. Zmiotka wtedy też jest od tego poklejona. Kupiłam już trzy razy nowy zestaw i za każdym razem zostawiam starą szufelkę na jedzenie dla kota. To nie działa. Teściowa zawsze używa nowej. Kot ma przygotowane miseczki po margarynie, po śmietanie. Zawsze daje mu w tych pojemniczkach, ale teściowa nigdy ich nie uznaje i daje nadal w szufelce.
Inne koty - mniej domowe siedzą na parapecie i tam jedzą. Teściowa nauczyła je tego. Nie pytajcie jak wygląda okno i jak parapet. Szyba zasikana przez kocura i wszedzie łapki. Obrzydlistwo. A przecież można dać jeść na podwórku w wyznaczonym miejscu.
Pieczenie chleba u tesciowej!!!!!!! Na piecu na górze stoi wielka miska. Nigdy nie myta. Mieszkam tu od roku i zawsze chleb jest mieszany w tej nie mytej misce. Prawdopodobnie chodzi o zakwas. No tak, tylko moja babcia zawsze przekładała trochę ciasta do małej miseczki przykrywała i odstawiała do lodówki, a miednicę w której mieszała chleb, zawsze myła. Zakwas nigdby nie zniknął, a chleb był wyśmienity i czysty. Wracają do miednicy to ok, niech stoi w tym cieście, ale niech chociaż ją przykryje. Nigdy jej nie przykrywa, tylko stawia na górze pieca, gdzie wiadomo ile kurzu, pyłu się unosi i co dwa, trzy tygodnie wyciąga ją i miesza chleb razem z tym kurzem. Bardzo ekologiczny chleb. Potem mało się nie zesra jaki pyszny jest. I ciągle mnie wkurza jak mówię że moja babcia też piekła chleb, ale trochę inny, jaśniejszy. Ona wtedy zawsze powtarza, że "a to nie chleb porządny tylko byle jakie ciasto, chleb musi być czarny". Przykro mi jest wtedy, bo obraża moją babcię. Zresztą to samo mówi o chlebach innych gospodyń.Raz przyjechał do nas męża kuzyn i chwalił, że jego żona też piecze swój chleb z dynią i slonecznikiem. Teściowa skrytykowała, że młoda gospodyni to pewnie bułkę piecze nie chleb i w dodatku z dynią!! Co to wogóle za wynalazek. Zacofana, wkurzająca baba.
Może wystarczy. Inne spsoby na życie mojej teściowej w następnym odcinku.
Chcę już do swego domu. Uciec stąd jak najdalej.

85

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Drogi jeżyku, sama mi pisałaś, że najlepiej nie przejmowa się i nie zwracać uwagę, niech robi co chce, a Ty rób po swojemu i udawaj, że to nie do Ciebie te docinki. Musisz mysleć o sobie i córeczce. Z tego co piszesz, to "stara czarownica" ma naturę do krytykowanie innych i niekoniecznie to co mówi skierowane jest przeciwko Tobie, bo żonie kuzyna też się oberwało.  Złośliwej, wrednej natury nic nie zmieni, a nawyków i naleciałości wieloletnich nie wytępisz, choćbyś nie wiem jak się starała, szkoda Twojego czasu i nerw. Pozdrawiam i trzymam kciuki

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

86

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jezyku-gratuluje Wam serdecznie coreczki.Tesciowa widac z gatunku tych ciezkich do przerobienia,olewaj ja a po kryjomu umyj po niej to co potluszczone.Dzieki bogu ze tej miski co w niej zmywa i podloge przemywa nie uzywa do robienia chleba.pomijajac wszystko jak Twoj maz sie zapatruje na taki brak chigieny co mowi na uzywanie miski do naczyn i do podlogi.Zycze Ci duzo szczescia i spelnienia marzen i oby tesciowa nie wlazla Ci z gumokami do nowego zycia w nowym domu,bo rozumiem ze chcialabys gosci se czasem zaprosic,ale jak wpuscisz tesciowa do swego domu to znow bedzie wstyd  jak Ci chate zapusci.Oby nie bylo tak ze po wprowadzce do nowego domu,maz Twoj powie ze lepiej ja wziasc do siebie,bo po co 2 razy placic za ogrzewanie czy tez w 2 piecach palic,albo powie ze w waszym domku cieplej w zimie a mama tam marznie,jak ja wprowadzicie do Was to Wam korzenie zapusci,pilnuj tego ze to jest Wasz dom a obok jest jej .Licz sie tez z tym.ze za 10 lat np stara sie rozchoruje i wtedy syn powie ze trzeba ja wziasc do Was zeby miec na oku.Nie potrafie znalezc jakichs metod na ta ropuche,co zrobic chocby z ta chigiena codzienna,moze ona w koncu zmieknie,moze jest taka na przekor bo chce sie czuc wazna a tak naprawde czuje sie samotna,a moze to juz taka baba jaga z natury.Trzymaj sire jezyku pisz co tam u Ciebie i nie stresuj sie.

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

87

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Teściowa nie robi nikomu na przekór. Ona po prostu taka jest i tak żyła cały czas. Tak myślę. Mąż nie zauważa takich rzeczy, bo tak był wychowany i dla niego to norma. Dom jest w ruinie, ponieważ od lat nie było remontu i życie wyglądało właśnie tak jak opisuję: z dnia na dzień. Jest dziura to gąbkę się wsadzi i już nie ma dziury. Śmieszy mnie to. Obgadałam z mężem kwestię zabrania teściowej ze sobą. Nie zabierzemy na 100%. Chyba że na prawdziwą starość, wtedy nie odmówię ani rodzicom, ani teściowej. Ale dopóki będą mieli siłę to nie będą u nas mieszkać.
Poza tym są plany, że wróci męża brat z Włoch i zamieszka z matką. Hura.
Zresztą jesli tesciowa będzie w naszym domu to na moich zasadach  i to ona będzie czuła się gościem tak jak teraz czuję się ja.

88

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

No to dobrze Jezyku ze sprawy macie obgadane i fajnie by bylo zeby ten szwagier wrocil.Rozumiem ze na stare lata nie mozna odmowic pomocy,ale mam nadzieje,ze zdazycie namieszkac sie troche sami,bo tak naprawde caly czas tesciowa jest,nie ma co liczyc ze na dluzej wyjedzie tak jak w przypadku pogrzebu,a pisalas ze ten czas z mezem byl super.Moze tesciowa bedzie inna jak sie wnuczka urodzi,choc trzeba sie spodziewac "dobrych rad" ale to wiekszosc dziadkow taka jest,mysle ze ta malutka wprowadzi troche sloneczka w zycie babci i babcia tez napewno sie troche zmieni.Mysle,ze wszystko sie ulozy tylko trzeba czasu,ale grunt,ze idzie do przodu i domek nie jest juz odleglym marzeniem.

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

89

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Właśnie najbardziej obawiam się czasu kiedy nadejdzie dziecko. Już sobie wyobrażam, że po powrocie ze szpitala będzie czekała na mnie teściowa. Okropne uczucie. Na 100% będzie się wtrącała.
Po świętach zamierzamy z mężem odświerzyć pokój do ktorego mamy się przeprowadzić ze względu na dziecko. Tu gdzie teraz mieszkamy - na strychu w lato jest upał, że spać nie można, a w zimę mróz widać na ścianach. Dach jest stary nie izolowany stąd ta historia, ale uwielbiam ten pokój, bo tam mamy święty spokój. Żal mi będzie przeprowadzać się na dół, do pokoju gościnnego, gdzie zawsze łazi tesciowa. Na górę nigdy nie zaglądała, bo ciężko wchodzić po schodach. Chcemy pokój odmalować, zmienić wykładzinę, firanki, żyrandol, wstawić własne meble. Kilka dni temu podczas śniadania mąż coś wspomniał, że pewnie będzie sam malował, skoro jego brat (który miał to zrobić) nie może przyjechać. Wtedy jego mama wykrzyknęła, że ona chętnie pomaluje nam ten pokój. Pomoże swemu 31-letniemu synowi w malowaniu. No paranoja. Mąż oczywiście od razu zaprotesował (co mi bardzo zaimponowało:) ). Temat ucichł, aż do wieczora tego samego dnia, kiedy to moja teściowa stwierdziła "cały dzień myślałam o tym waszym malowaniu, skoro mnie nie chcecie to ja zadzwonię po wnuki i oni to zrobią". Myślałam, że mnie szlak trafi. Cały dzień o tym myślała!!! Zero prywatnego życia i planów co chcemy robić tylko we dwoje z mężem i jak to robić. Przecież dla nas przygotowanie tego pokoju, to nie tylko wzięcie farby i odmalowanie, ale pewnego rodzaju przezycie duchowe.
Nie da się lubić mojej teściowej.

90

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Skąd ja znam to wtręcanie się w malowanie i całą resztę sad  mam nadzieję, że Wam uda się przeforsować to co chcecie, bo u mnie teściowa poprostu zrobiła co chciała, pomalowała, pomimo, że nikt jej o to nie prosił, pomimo, że wiedziała, że chcemy zrobić większy remont niż tylko malowanie i ustalone były terminy z ekipą na maj. Miała pretensje, że nic nie umiemy zrobić.
Któregoś dnia, poprostu zaczęła robić to co zaplanowała, nie pytając nikogo o zdanie, pomimo, że "góra" miała być nasza i urządzana tak jak my chcemy. Co tu mówić, za przeproszeniem spieprzyła i efekt i nastrój. Wiem, że inaczej się nie da, ale na górze mieliście przynajmniej spokój, podejrzewam, że w gościnnym będziesz skazana na ciągłe dobre rady. Ja wiem jedno, że będąc z dala od dobrych rad i doradztwa teściowej, czułam, że żyje. Musiałam przyjechać na kilka dni, pozałatwiać kilka spraw i już na drugi dzień się popłakałam. Zastałam syf, bo nikt nie sprzątał. To 2 dni zajęło mi mycie okien, sprzątanie i mycie wszystkiego, żeby doprowadzić do normalnego stanu. Ręcę i plecy bolą mnie do teraz. Na drugi dzień, moja teściowa, zaczęła kontynuować remont, który ponoć miałbyć już skończony, i zaczęła kurzyć, kuć i wogóle. Popłakałam się z żalu, że cała moja praca, poszła na marne, teraz muszę zaczynać od początku. Mogłabym mieć w nosie i nie sprzątać, ale na święta przyjeżdzają bratowe i to o mnie będzie świadczyć, ze jestem syfiarzem. Po czterech dniach, mam dość tej baby i odliczam dni do wyjazdu.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

91

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny Misiu zostałaś z mężem?
U nas dziś killer zabił świniaka i cały dzień spędziłam przy mięsie. Rany!!! Mogłabym robić za psa tropiącego narkotyki - takie uroki ciąży, a tu kilkadziesiąt kilogramów mięsa przede mną. Masakra.

92

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jeżyku, współczuję, że musisz przeżywać takie mięsne męczarnie. Nie rozumiem, czemu niektórzy nie rozumieją, że masz prawo czuć się gorzej i nie w smak Ci takie prace. Jesteś w ciąży i masz prawo odpoczywać i relaksować się. Ja przyjechałam tylko na jakiś czas, bo miałam urzędowe sprawy, szukam pracy, chodzę na konkursy i w związku z tym jestem w innym mieście. I staram się zorganizować swoje życie zawodowe, rozwijac się i jestem szczęśliwa, że mogę robić to co chcę, bez ciągłego dyktowania mi co i jak. Z czasem mam nadzieję, że mąż zauważy, że w większym mieście są dla nas lepsze perspektywy. Póki co nic nie ma przeciwko mojemu postępowaniu, chyba ma świadomość, że nie przekona mnie do takiego życia jak dotychczas.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

93

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

No to powodzenia Misiu. Ja też wyjechałam do rodziców na dwa dni i jest bardzo fajnie odetchnąć jakimkolwiek miastem smile

94

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jezyk ja nie wiem jak ty to wszytsko wytrzymujesz , ja chyba bym nie wyrobiła psychicznie jeszcze w takim brudzie i syfie..

przytulanie - najlepsza forma dziękowania za obecność

95

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Milly brud jest to fakt, ale jest to syf zbierany latami, którego ja nie dam rady posprzątać sama, będąc w ciąży. Nie opowiem co się dzieje na strychu (mimo, że z mężem wywieźliśmy trzy przyczepy staroci), czy w garażach. W domu próbuję z nim walczyć i sprzątać na bieżąco, zmywać wszystko w wysokich temperaturach, odkurzać i wycierać wszystko dwa lub trzy razy w tygodniu. Nie pozwolę, żeby moje dziecko wychowywało się z brudzie. Może zbyt dyrastycznie to opisuję. W końcu sama też mogę posprzątać skoro mi coś przeszkadza. Podkreślam tylko to, że teściowa zmywa w niskich temperaturach, tłuszcz zostaje na szklankach i talerzach, zmywa ta samą ściereczką ludzki talerz i szyfelkę po kurzu z podłogi i jedzeniu kota. Obrzydliwe, ale przecież nie będę jej pouczać co ona ma robić w jej wlasnym domu.
W tym tygodniu zamierzamy z mężem zrobić generalny porządek na podwórku, bo przy oborach stoją śmieci takie jak stare beczki, zardzewiałe pralki, sznurki, folie, puszki, akumulatory, opony, no dosłownie wszystko. Będzie jakaś przyczepa śmieci. Już nie mogę się doczekać kiedy to usuniemy i porządnie wygrabimy podwórko, na razie przypomina pobojowisko. Dziwi mnie tylko to, jak ja mogłam wcześniej tego nie widzieć. Miłość mi zasłoniła tak oczy, że nawet złomu nie widziałam dookoła budynków. Poważnie, sama w to nie wierzę. Dobrze, że mój mąż chce ze mną coś tu zmieniać i cieszy się jak dziecko, że będziemy coś razem robić.
W święta teściowa mnie dobijała swoim zachowaniem. W pierwszy dzień pojechała z nami do moich rodziców. Próbuję jakoś to zrozumieć, bo przecież nikt nie może być w święta sam. Jestem okrutna dla niej, bo bardzo nie chciałam żeby jechała.
W drugi dzień przyjechały jej dzieci. Znowu chwaliła się jak to mój 6-letni mąż doil krowy, jak inny jej inny syn mając 3 lata spadł z błotnika ciągnika i o mało się nie zabił. Ha ha bardzo śmieszne. Tylko czyja to wina? Jaka matka sadza malucha na maszynę, bo on tak chce? Jak jedna z jej córek mając kilka lat przewróciła się rowerkiem i nadziała się na pręt w piersi i leżała nieprzytomna, a oni nawet jej do żadnego lekarza nie zawieźli, tylko czekali co z nią będzie. Na szczęście doszla do normy, tylko blizna została. Ha ha ha. Według mojej tesciowej tak jak w naturze - silny przeżyje.
Kompletna idiotka. Jak ona mnie denerwuje.

96

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Zaczęło się smile Przedwczoraj była ekipa budowlana, kierownik budowy, nadzór budowlany, geodeci zapalikowali miejsce wykopu. Jest pierwszy wpis w dzienniku budowy smile Zamówiliśmy już koparkę. Chodziliśmy po miejscu naszego mieszkania, mocno trzymaliśmy się za ręce i szczęsliwi wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy w salonie, łazience, podziwialiśmy widoki z okna kuchni, jadalni, naszej sypialni. Cudowne uczucie. Teraz moje marzenia przeobrażają się w namacalną rzeczywistość. Wszystko teraz przeżyję. Nawet jaszczurę.

97

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Bardzo pozytywny post jeżyku, pełen nadziei i optymizmu, cieszę się razem z Tobą.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

98

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Tak Smutny Misiu piszę tak pozytywnie, bo mam nadzieję, że mi to pomoże, ale rzeczywistość jest jeszcze daleka od szczęścia. Jak zobaczyłam wczoraj jak moja teściowa wyprała moje brudne rękawiczki od dojenia krów, czyli całe śmierdzące, za przeproszeniem w "gównie" to znowu zrobiło mi się gorzej.
Od razu zebrałam do kupy negatywne obrazy i poczułam odrazę do tej kobiety.
Te wyprane ścierki (w temperaturze 30 stopni sad ) kładzie zawsze na grzejnik, a na tę "czystą" ściereczkę kuchenną (która później ma kontakt z żywnością) kładzie swoje brudne rękawice z podwórka.
W ukryciu wygotowuję ścierki raz na jakiś czas, ale ona chyba się domyśla, bo nie raz mi zwróciła uwagę, że są jakieś twarde, nie miłe w dotyku i pyta co ja z nimi zrobiłam. Ona uważa, że to bluzka, że ma być miła w dotyku? Przecież w 30 stopniach to nawet tłuszcz w nich zostanie i plamy. Boże, wybacz mi, ale ja jej prawdziwie nienawidzę. Chcę do domu.

99

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Halo przepraszam, ominęłam w opisie cało sedno!!!! Te moje rękawiczki od dojenia moja teściowa wyprała ze ścierkami kuchennymi!!!

100

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

To już przesada..;/ jak można tak robić..
Już się boje , że będzie wrzucać coś do pralki z ubrankami waszego dziecka , albo ten brudny talerz fuu..
Ale jestem pewna , że własne dziecko jakos przed tym ochronisz

przytulanie - najlepsza forma dziękowania za obecność

101

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Czy będziesz miała jeżyku cierpliwość  by mając maleńkie dziecko prać po teściowej jej zapuszczone ścierki itp. ?
Nie da się jakoś oddzielić od jej kuchennych poczynań, mieć wszystko swoje? Pozdrawiam

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

102

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Keli na upartego wszystko jest możliwe i jestem pewna, że gdybyśmy nie zdecydowali się budować dumu, to na pewno byśmy mieli oddzielne mieszkanie na górze, ale skoro budujemy dom, to nie chcemy wkładać pieniędzy na remont tutaj. Każdy grosz się liczy, aby zrobić nasz dom, a przez dwa lata jakoś wytrzymamy, a przecież na ten czas nie będziemy robić oddzielnej kuchni, czy łazienki, a na prowizorce przez tak długi czas też bez sensu. Zresztą postaram się, żeby zachować w miarę możliwości dobre stosunki z teściową - w końcu to będzie babcia mego dziecka. Także te dwa kolejne lata jakoś wytrzymam. Lubię czystość, ale zamiast tego bardziej wolę, żeby moje dziecko czuło miłość, spokój i zgodę w domu. Babcia jest zawsze ważna dla dzieci.

103

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jeżyku, skąd ty bierzesz tyle sił i cierpliwości aby to wytrzymać. Dla mnie jesteś wielka!!!

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

104

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny Misiu jaka wielka? Szlak mnie trafia, ale co mam poradzić? Rozumiem, gdyby mój mąż stał po stronie matki, nie wspierał mnie, nie słuchał moich potrzeb, ale on ciągle mnie pociesza, tłumaczy i jest naprawdę cierpliwy dla mnie. Więc i ja muszę go jakoś wspierać, a nie tylko narzekać. Już wiem z doświadczenia, że kiedy tylko narzekałam i płakałam to on zamiast się do mnie zbliżać, to odsuwał się ode mnie.
Jak sprawy mają się u Ciebie Smutny Misiu? Zostajesz u rodziny, czy coś działasz?

105

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Wczoraj moja teściowa wygarnęła mi, że wstaję sobie jak królowa o ósmej i czy nigdy nie słyszę jak ona wali rano w rurę, żeby nas obudzić. Jeszcze nigdy nie spałam do ósmej odkąd u niej mieszkam, bo codziennie jestem na nogach po 7 i pomagam mężowi przy dojeniu. On wstaje przed 7, a ja niedługo po nim i poję cielaki i pomagam mu kończyć doić i myję wszystko. Ona ma do mnie pretensje, że sama musiała wstawać o 3 lub 4 rano, a ja leń śpię "do poludnia". I to ona sama doiła krowy, a nie mąż, bo to kobieta jest w gospodarstwie od dojenia krów. Przykro mi się zrobiło, bo tu nikt nie pamieta o tym, że mam własne pieniądze, tylko jestem na zwolnieniu, a zwolnienie nie jest po to, żeby pracować tylko odpoczywać. Kto by pomyślał, że w ciąży nigdy się nie wyśpię rano, że wogóle będę pracować fizycznie ciężej niż kiedykolwiek w życiu. Jestem w 7 miesiącu i nie będzie dziwne jak urodzę przed czasem, jak będę ciągać ciężary, jak do tej pory. Smutno mi, że ona tego nie widzi i nie docenia, tylko jeszcze dokucza, że jestem dama.

106

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Zostaw te ciężary kobieto, naprawdę. Jedź z Mężem na Jasną Górę, czy w inne święte miejsce, proś o dary Ducha Świętego, by odnaleźć spokój wewnętrzny. Jeżyku czemu to tak Ci zależy na akceptacji Teściowej? Nie otrzymasz jej być może nigdy. Teraz jesteś w ciąży, więc dbaj o siebie, dzieciątko, które przyjdzie na świat, nikt za Ciebie tego nie zrobi, nie dbaj o jej opinię. Kochaj Męża!!!

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

107 Ostatnio edytowany przez keli (2011-05-09 07:00:19)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeszcze coś. Jeżyku, a co na to odpowiedziałaś teściowej? Jak mąż zareagował? Masz prawo wstawać, o której chcesz nie zależnie w czyim domu mieszkasz. Też sama musisz dać sobie to prawo. W obronie swojej i dziecka stawać jak lwica.

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

108

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Keli dziękuję za odpowiedź. Mąż nic nie powiedział na teksty teściowej. Tylko potem powiedział, żebym się nie przejmowała. Na Jasną Górę? Kochana chętnie bym pojechała, ale musiałabym poświecić na to kilka dni, bo mieszkam na drugim krańcu Polski. To w naszym przypadku teraz nie możliwe, ponieważ musimy być w domu na poranny i wieczorny udój, także nasz najdłuższy wyjazd może trwać zaledwie kilka godzin. Do moich rodziców od święta wpadamy tylko na 2, 3 godzinki, bo jest 200 km drogi w obie strony, a co dopiero gdzieś dalej. Jak wróci męża brat z Włoch to wtedy stanie się to możliwe. To uwiązanie jest właściwie jedynym mamkamentem hodowli krów. Ogólnie to miłe zwierzęta, ale człowiek mimo, że zarabia pieniądze to nie może ich wydać na podróże. Nawet do kina wieczorem trudno nam się wybrać, bo najbliższe jest 40 km od nas i zanim wieczorem się wyrobimy z krowami to już nie ma żadnego seansu. Dlatego bez sensu jest mieć krowy, skoro i tak nie można wydac zarobionych pieniędzy na samorealizację. Dlatego stopniowo chcemy z nich rezygnować.

Dziś jest cudowny dzień. BUDOWA NASZEGO DOMU RUSZYŁA!!! Koparka kopie dziś i jutro, a pojutrze ruszają z fundamentami. I'm so happy.

109

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Od poniedziałku, czyli czwarty dzień odkąd zaczęła się budowa domu, teściowa ciągle mi dokucza. Ja, wiadomo jestem cała w skowrokach, że wszystko ruszyło i moje dni u teściowej są policzone, ale ona mi tak dokucza, że moja radość blednie. Wydaje mi się, że wcześniej jak coś mówiła przykrego to nieświadomie, bo po prostu taka jest, ale teraz przechodzi sama siebie.

Według niej:

1. Źle posadziłam swoje drzewko, bo nie puszcza listków.

2. Nie zdążę podgrzać obiadu dla męża, strasznie powolna jestem.

3. Ona i ja miałyśmy operację na mięśniaki. Ja miałam 7centymetrowego guza na wewnętrznej ścianie trzonu macicy. Wiadomo z powodu wieku i braku dzieci wycięli go tak, żeby niczego nie uszkodzić. Teściowej wycięli całą macicę jak tysiącom innych kobiet w jej wieku. Jak wiadomo mięśniak to guz całkowicie nie groźny. Ona obnosi się przy wszystkich, że miała raka. Opowiada jaka to była straszna operacja, ale ona nie wzięła głupiego jasia, tylko poszła samodzielnie z oddziału na blok operacyjny i nawet cewnika jej nie włożyli (co jest totalną bzdurą - nie wierzę jej), bo ona taka silna była i trzymała za przeproszeniem siki całą dobę (w głowę powinna się stuknąć - kto by pozwolił jej na takie coś w szpitalu). Ja jej nie opowiadałam jak było, tylko wspomniałam, że tak to ciężka operacja, bo mnie bardzo bolało po. Ona sprawiła mi wielką przykrość mówiąc, że a co ja mogę wiedzieć, co to za operacja była ta moja? Tylko śmiech. Jej to dopiero była operacja. Pół brzucha wycięli i do dziś czuje w tym miejscu pustą przestrzeń (a było to jakieś 15 lat temu - aż śmieszne co ona plecie). Przykro mi było strasznie, bo ta operacja była dla mnie bardzo bolesna. Mięśniak był wiekszy od macicy, więc można sobie wyobrazić jak go wyłuskiwali przywartego do ścian i to w dodatku trzonu macicy. A po wszystkim założyli cewnik domaciczny, gdzie rozciągali ściany macicy, potem ona się kurczyła, żeby ją uformować. Bardzo bolalo, a ona tak mi dogaduje i śmieje się ze mnie. No tak, skoro ona (pisałam już o jej opowieści) może podczas wypadku samochodowego zatrzymać ręką o drzewo malucha to wszystko jest możliwe.

4. Stawiamy worki ze śmieciami przy drodze, a potem gmina zostawia w zamian puste. Wystawiłam dziś dwa pełne worki, więc i dwa puste wzięłam. Ona skoczyła do mnie z pretensją, dlaczego nie wzięlam worka dla sąsiada. A skąd ja mam niby wiedzieć ile pełnych worków wystawił sąsiad. Poza tym z jakiej racji mam sąsiadowi nieść worki. Tak samo on może wyjść na drogę i wziąść swoje. No chore dla mnie.

Co o tym myślicie? Ja mam dość wiedźmy.

110

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Wiesz jeżyk123 już kiedyś pisałam kilka słów w tym wątku:-)
Twoja teściowa jest zaściankowa i strasznie starodawna, nie dziw się jej jest wychowana w taki a nie inny sposób, całe życie spędziła na wsi, a jej całym życiem są świnie, obiad, itp.
Daj sobie spokój z tą Czarownicą, wiesz ja na Twoim miejscu bym nie wytrzymała i komentowała jej głupie docinki. A przy zatrzymaniu ręką samochodu to już w ogóle bym nie wytrzymała ale lepiej jest w ogóle tego nie słuchać, zdystansować się.
Przecież jak się wyprowadzicie wasze stosunki mogą być tylko poprawne(ze względu na dziecko) nie muszą ociekać miłością.

"No cóż, ten, który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha." /Woland

111 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2011-05-12 14:28:48)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Ja odbieram to jako ciągłą licytację z jej strony, że ona ma więcej lat,  więcej przeżyła, wiec jest najmądrzejsza i tylko ONA ma rację i wie co jest najlepsze dla wszystkich.
Moja uważa podobnie, wszystko robi doskonale a ja nie umiem nic i na niczym się znam, a nawet jak coś zrobię to zawsze nie po jej myśli, bo ona zrobiłaby to zupełnie inaczej, czytaj lepiej. Nie ma co być nadgorliwym i próbować zadowolić teściową. Wszystko co robiłam było źle, to teraz nie robię nic. Niech sama robi jak najmądrzejsza.

Ja póki co jestem teraz u męża. Regularnie wysyłam papiery aplikacyjne na konkursy o pracę, oczywiście tam gdzie według mnie będzie mi pasowało, czyli daaaaleko od teściowej. I pozostaje mi czekanie, bo te nabory strasznie długo trwają. Ale nie poddaje się i wciąż coś wysyłam, czytam i dokształcam się. Nie zostawiam złudzeń, że jak tylko coś znajdę sensownego to się wyprowadzam. Przestałam przejmować się tym co mówi i robi teściowa.

Jak ma do mnie jakieś "ale" to wysłuchuje i idę robić swoje, nie pyskuje jej, ani nie kłocę się, poprostu olewam to co powiedziała. Wstaje, o której chcę, jemy z męzem to co chcemy, jedziemy gdzie mamy ochotę. Miałaś rację, że płakanie i narzekanie nic nie daje, bo mężowie odbierają to jako atak na nich. My z mężem więcej czasu spędzamy razem, wspólne zakupy, wyjazdy na basen, przejażdzki rowerowe itp. Mamy takie postanowienie aby w weekendy robić coś razem,  pochodzić po lesie, pozwiedzać coś. Kiedyś było mi głupio, aby teściowa siedziała sama, bo było mi jej żal, że sama siedzi, więc czasami wieczory spędzalismy z nią.
A teraz olewam to, idę do siebie, oglądam telewizję, czytam książkę albo robię sobie "wieczór piękności" i zalegam pół wieczora w łazience. Mąż posiedzi z Nią trochę i przychodzi do naszego pokoju. Siedzimy razem nakładamy sobie maseczki, robimy wspólną kąpiel albo oglądamy razem telewizję. Teraz juz mąż też zrozumiał, że my chcemy żyć inaczej, robić coś po swojemu. Też powoli ma dość, tego że wszystko musi być po myśli mamusi i buntuje się czasami. Dopiero teraz zauważyłam, że wcześniej przyjął już tą taktykę co ja, wysłucha i robi swoje. Sam nawet zauważył, że gdybyśmy się tylko dali to zarobiłaby Nas na śmierć. Że ona jest nie do zdarcia, my padamy na twarz a ona do kolejnej roboty.

Oczywiście nie jest łatwo, nie brać do siebie uwag teściowej. Prawdę mówić, to tak mnie wkurza, że zaczełam przez nią palić. U mnie remontu ciąg dalszy, oczywiście teściowa zna się najlepiej, poucza nawet fachowców, dziwię się, że jej nie powiedzieli jeszcze pare słów, bo ja na ich miejscu bym nie wytrzymała. Oczywiście już zapowiedziała, że kolejny pokój robi sama.  Przed sekundą powiedziała, że jutro zalewa posadzki i kładzie parkiet. Szlag mnie trafia, ale w sumie, ja i tak nie zamierzam tu mieszkać, więc niech ma tak jak se zrobi, krzywo i z niedoróbkami. Poza tym to jej dom, ma prawo robić co chce, nie mam prawa się wtrącać. Szkoda mi tylko, że mój mąż inwestuje wciąż w ten dom, skoro wie, że ja nie zamierzam tu mieszkać, że planuje mieć dom na własnej działce, którą już mam w innym mieście. Modlę się o pracę, bo wtedy nie będę musiała tu być ani dnia dłużej i będę pracowac na swój dom, który mam w planach.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

112

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jeżyk dla mnie jesteś bohaterką. nie wiem skąd bierzesz tyle siły, żeby to przeżyć. tak dzielnej i mądrej kobiety jak Ty dawno nie spotkałam. twoja teściowa to kobieta z inna mentalnością. całe życie mieszkała na wsi wśród krów, cięzkiej pracy i obowiązków, że  nawet nie zdaje sobie sprawy jak można życ inaczej. jest ograniczona. jednak za to nie można jej winić. ma klapki na oczach dlatego, że jej najbliżsi, sąsiedzi, rodzice żyli tak jak ona dzisiaj. tylko, że świat poszedł do przodu. u mnie na wsi tez tak jest, chociaż ludzie starają się być bardziej nowocześni. to za sprawą gminy, która organizuje jakies wycieczki dla starszych osób, pielgrzymki, warsztaty z wyszywania itp. starsi ludzie mają co robić.

myślę, że ta kobieta się nie zmieni. ale nie daj się! masz fajnego męża, dzidziusia pod sercem i to jest najważniejsze. a Twoją budową domu cieszę się tak jakbym to ja sama go budowała big_smile

życze Ci dużo cierpliwości i wytrwałości smile

113

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeżyku, bardzo Ci współczuję i jednocześnie doceniam, bo wiem jak ciężko walczy się z samym sobą, moja rada jest taka, postaraj się mniej uwagi poświęcać na wkurzanie przez teściową, zaś skup się na mężu, odbuduj lub też zbuduj z Nim nowe więzi między Wami. chociaż Ci ciężko to staraj się mieć dla niego siłę.Wpłyń na niego, żebyście nauczyli się siebie, co lubicie,do czego chcecie dążyć kiedy jest wam dobrze,ludzie na początku ciekawią się sobą,zaś później się to zatraca . nie zawracaj sobie głowy teściowa,raczej staraj się mieć minimalny z nią kontakt, kobieta ma swój świat i tego nie zmienisz, zamiast płakać i się smucić, pomyśl co zrobić,abyś to Ty była najważniejsza dla swojego męża, oczywiście mama również będzie dla niego ważna,no ale to Wy macie żyć ze sobą nie z nią, najważniejsze jest to,abyście z mężem mieli w sobie wsparcie ,rozumieli się ,nie walcz  o niego z teściową,bo to nie jest dobre
te słowa kieruje do każdej kobiety której teściowa nie jest w porządku,choćbyście nie wiem jak kochały i były w stanie się poświecić, zróbcie wszystko,aby nie musieć mieszkać z teściami, nie pozwólcie żeby się wtrącali do waszego życia, a Ty Jeżyku, jeśli miedzy Toba a Twoim mężem będzie kiedyś bardzo źle, to nie patrz,ze nie chcesz aby Twoje dziecko było bez ojca, bo co z tego ze będzie z ojcem,skoro Ty będziesz cierpiała , wtedy dziecko tez będzie cierpiało,najlepiej jakby udało Ci się wygospodarować dzień z mężem,właśnie dla niego, zabrać go gdzieś do domu,gdzie będziecie sami,gdzie nikt wam nie będzie przeszkadza, powspominaj najpiękniejsze chwile z nim, zadbaj o niego, weźcie wspólna kąpiel,masaż,kolacja przy świecach,oglądanie slubu rowniez w swietle swiec tak wieczorem,powiedz mu za co go kochasz , co w nim lubisz, zorganizuj tak dzien jaki chcialabys przezywac z nim kazdego dnia.

114

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

ZUZKA dziękuję za pomysł i na pewno go zrealizuję. W czerwcu jest nasza rocznica ślubu, zamierzam zorganizować coś wyjątkowego, romantycznego z dala od domu, teściowej i krów. Staranie się o kogoś całe życie jest trudne, ale na pewno się opłaca.
Nigdy nie próbowałam zbuntować męża przeciw teściowej, bo to jego matka i on ją kocha. Próbuję to szanować. Sama nigdy bym nie opuściła rodziców w potrzebie i żaden mężczyzna nie może powiedzieć na nich złego słowa. Mój mąż tylko raz śmiał się z mojego taty, że się kiwa (a on jest chory i to nie było śmieszne dla mnie, tylko się rozpłakałam). Od tego momentu nigdy nic złego nie powiedział na moich rodziców, bo zrozumiał, że mnie to bolalo. Tak samo ja staram się nie mówić mu nic złego na teściową. Po to między innymi wyżalam się tutaj, a nie jemu. Już dawno zauważyłam, że kiedy skarżę się na nią, to mąż się ode mnie odsuwa. Natomiast kiedy mówię, że jest mi ciężko z obcą osobą to on mnie zawsze przytula i pociesza i taką taktykę obrałam. Kiedy już nie wytrzymuję, to mówię mu nie o tym jaka to jego mama jest zła i nie dobra, tylko jak ja sobie nie umiem poradzić rzeczywistością. On nigdy mnie wtedy nie zostawia bez pocieszenia.

POLSZA u nas na wsi też kobiety się spotykają i robią różne rzeczy razem, są pielgrzymki i sąsiadki jeżdżą do senatorium, tylko problem z moją teściową jest taki, że ona nie chce pojechać nawet do córki, czy syna, którzy ciągle ją zapraszają na kilka dni, a mieszkają zaledwie 40 km od nas. O senatorium nawet nie chce słyszeć mimo, że ma stawy schorowane. Nie jedzie nawet do miasta na zakupy, bo krów nie zostawia nawet na godzinę bez opieki. Kiedy idzie do obory, to mówi mi żebym nigdzie z domu nie wychodziła w tym czasie tylko pilnowała go. Ha ha czasem mnie to śmieszy. Czego tu pilnować? Zapadającej się rudery? Ona nigdy domu nie zostawiała, nigdy nigdzie nie była, nie zwiedziła ani kawałka świata. Zanim tu przyjechałam to ledwie mówiła po polsku, posługiwała się tylko gwarą. Co jest najgorsze to ona myśli, że nikt sobie bez niej nie da rady, że ona jest we wszystkim niezastąpiona.

SMUTNY MISIU ja nie potrafię nie brać uwag teściowej do siebie. Próbowałam, ale bolą mnie one. Płaczę sobie wtedy w pokoju i po pewnym czasie przechodzi, ale nigdy do końca. Ciągle pamietam i rozpamiętuję, kiedy ona wylała moją zupę dla świni, bo stwierdziła, że krupnikiem to wstyd robotnika poczęstować, bo to zupa biedaków. Ciągle boli, jak mówiła, że wycięcie mojego mięśniaka to, cytuję: "tylko śmiech", a jej to poważna operacja, po której ona miesiąc nie mogła się ruszać. Nie wiem dlaczego, ale zależy mi żeby mnie lubiła, była ze mnie zadowolona. Ciągle myślę o tym, że muszę być idealna, bo u niej mieszkam i muszę żyć według niej.

FOLLOWME nigdy nie odpowiadam, kiedy usłyszę jakieś docinki od teściowej. Zawsze jej ustępuję, bo nie chcę kłótni. Zawsze staram się być miła uczynna i robię co ona mi mówi. Nie chcę po prostu spięć. Wolę wyjść i pobyć sama ze sobą, niż powiedzieć jej cokolwiek czuję. Zresztą nic jej nigdy nie mówię. Ani o sobie, ani o swojej rodzinie. Teraz jak tak sobie pomyślę, to my właściwie nigdy ze sobą nie rozmawiamy. Tylko co na obiad, czy krowom było podane jedzenie, czy zrobić herbatę i takie tam.
Ostatnio był u mnie kolega z pracy z żoną i ta koleżanka wyznała mi później, że jest w szoku jak ja mogę być ciągle taka miła dla tesciowej, kiedy ona mi mówiła co mam robić, a czego nie (tu chodziło akurat o jedzenie jak mam podać, a że niby źle podałam, i ja wtedy zrobiłam z uśmiechem jak teściowa przykazała).

Posty [ 77 do 114 z 1,922 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 51 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018