przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Strony Poprzednia 1 2 3 4 35 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 1,922 ]

56

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Uff przeczytałam całość.
Żeby było śmieszniej mój pierwszy zawód i pierwsze skończone studia to zootechnika. Uśmiejesz się - ale też jestem z miasta. Praktyki studenckie uchroniły mnie przed losem w gnoju i znoju na nie swojej gospodarce z teściową na karku.
Jak już zasuwałam w gnoju - to zarobkowo.

Dziewczyno - wiem o czym mówisz. I brutalnie napiszę - WIEJ.
Albo WIEJCIE Z MĘŻEM jak wolisz. Im dalej będzie w las - zaręczam Ci teściowa dostanie pierdolca. Urodzisz dziecko, będziesz w połogu - szklanki wody Ci nikt nie poda.
Nie da się załatwić żebyś po szpitalu poszła na chwilę do rodziców? Niech Cię tam Mąż odwiedza - będziecie mieli okazję porozmawiać bez obecności jędzy.
Odnoszę wrażenie - albo nie - jestem przekonana, że Twoj mąż nie dorósł do roli męża - nawet do roli gospodarza.
Ty powinnaś być na pierwszym miejscu. Koniec kropka. Tu nie ma miejsca na demokrację - która pani starsza, a która bardziej doświadczona. On nie odciął pępowiny po prostu.
Wyobrażasz sobie dalsze życie w oczekiwaniu aż teściowa przeniesie się na łono Abrahama? Będzie starsza, będzie gorzej.

Mnie moja niedoszła "wiejska" teściowa nazywała "primabaleriną". Mimo iż zasuwałam jak dzika żeby jej dogodzić, próbowałam się zaprzyjaźnić, sprzątałam, gotowałam, woziłam ją gdzie chciała. Zawsze było źle. W końcu zwiałam.
Odkryłam że mój ówczesny partner większą zażyłością darzy matkę niż mnie - zażyłością w sensie emocjonalnym i "planowawczym". Mama nie może zostać sama - słyszałam - mamą trzeba się zaopiekować.
Świetnie, tylko ze mama miała sił za trzy kobiety, zajęta tylko knuciem i Radiem Maryja, zdrowa na ciele, liczna rodzina i dwóch synów. A na mnie padlo. Primabalerinę.
Zwiałam z jedną torbą.

Dopóki będą rządy teściowej nad Twoim mężem zawsze będziesz parobkiem. Nigdy jej nie dorównasz, bo nie jesteś w stanie porównać jej dokonań i Twoich.
Dbaj przede wszystkim o siebie i dziecko - najlepiej na ostani trymestr przenieś się do rodziców. Ja bym tak zrobiła.
Mąż dostanie na łeb kubeł zimnej wody, a Ty odpoczniesz z dala od obórki. A propos.
Na oborę uważaj - jeszcze Ci się coś przyplącze w ciąży. Wiadra dźwigasz?! A jak poronisz?!
Ja z drugim dzieckiem w ostatnim trymestrze nabawiłam się zapalenia pęcherza - przez to urodziłam 2 tyg przed terminem.
Mam nadzieję że nie byłam za ostra - po prostu zobaczyłam siebie kiedyś.
Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeżyk wszyscy bardzo dobrze Ci życzymy
ton wypowiedzi jest rózny ale wszystkie łączy troska o Ciebie i o dziecko

jest w Tobie dużo żalu i niechęci do teściowej jest to w zaistniałej sytuacji zrozumiałe
moja teściowa też nie jest święta wtrąca się i krytykuje kiedy tylko może
mimo iż z nią nie mieszkamy i widzimy się moze 2 razy w roku, mimo iż nas oszukali
nigdy jej złego słowa nie powiedziałam, to jest matka mojego męża 
mój mąż to docenił i wyciągnął odpowiednie wnioski


może warto w tej sytuacji chociaż przy mężu przytakiwać tesciowej
nie krytykować- to jego matka, która z tego co pisałaś bardzo mu pomaga w gospodarstwie
wręcz przeciwnie, kup  jej jakąs ładną bluzkę coś na czym jej zależy
pytaj ją jak ona by coś ugotowała lub coś w tym rodzaju
zaproponuj herbatę, spróbuj z nią porozmawiać o jej życiu, dzieciństwie

ale jeśli jest tak, że Tobą pomiatają to zwijaj żagle
szkoda życia

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''

58

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Znowu jest niedziela i znowu siedzę sama w pokoju. Świeci piękne slońce, a ja siedzę jak zapłakany bóbr w norze. Nie chce mi się wychodzić, nie chce mi się żyć. Jezu nie mogę uwierzyć w to, że było we mnie tyle radości życia. Byłam taka szczęśliwa, zawsze uśmiechnięta. Wczoraj wyjęłam stare zdjęcia. Na każdym jestem z przyjaciółkmi, z którymi wszelki kontakt się urwał. Na każdym zdjęciu inna wycieczka, inne miejsce na świecie, sylwester, urodziny, weekedndowy wypad. Wszędzie uśmiechnięta od ucha do ucha. Zdjęcia ślubne są moimi ostatnimi.....od tej chwili nie było nic do fotografowania. Boże ja od czerwca nie widziałam się z prawie żadną koleżanką. Od początku zwolnienia jeżdżę do miasta tylko w celu kupienia jedzenia lub z mężem coś na szybkiego załatwić, bo zaraz trzeba wracać... doić krowy.
No i jeszcze to. Rano budzik, żeby teściowa nie pomyślała, że jestem leniem, wychodzę i pierwsze co widzę to jej twarz. Wracam z zakupów, czy skądkolwiek - ona. Mam tego dosyć. Nie z nią wzięłam ślub.
Mimo, że zawsze staram się ważyć słowa i nie rzucać ich na wiatr to dziś powiedziałam mężowi, że nie wytrzymam, że nie chcę z nim być. Nie odezwał się, tylko wyszedł. Teraz siedzę rozbita i nie wiem co robić. Pojadę do rodziców na jakiś czas. Może zadzwoni. Tylko jak? Mój samochód się zepsuł. Do autobusu 10 km. Chyba wezmę jego samochód. Nawet jak wyjadę na kilka dni, to co dalej? Nie chcę zabierać dziecku ojca. Nie mam prawa tego zrobić. Z drugiej strony, ono się wykończy w brzuchu przez mój stres. Jak ono to wszystko znosi? Najgorsze jest to, że nie potrafię nad tym zapanować. A mąż? Ma to chyba w dupie. Skąd ta dzisiejsza sytuacja? Wczoraj wieczorem doiliśmy krowy i jedniej z nich zaplątał się kabel od aparatu udojowego wokół nogi. Bałam się podejść do niej i zdjąć, bałam się zwyczajnie, że mnie kopnie, więc poprosiłam męża, żeby to zrobił. Wtedy on się na mnie wydarł, że tyle czasu robię to samo i nadal nie potrafię sobie radzić. Dziś rano postanowiłam z nim o tym porozmawiać. Próbowałam wytłumaczyć, żeby zrozumiał, że przecież trzydzieści lat nie miałam kontaktu z tym, że skoro sie boję, to powienien mi pomóc a nie wyzywać od cyt. "kurwa dama jedna". Przecież korona mu z głowy nie spadnie. Burknął, że sama robię problem, powoduję tym kłótnie i jeszcze wymagania mu stawiam. Właśnie wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam, że nie chcę z nim być.

59

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Aby się coś zmieniło (moim zdaniem) maż powinien się postawić, inaczej się nie zmieni. Moi rodzice też się wtrącali (jakiś czas mój mieszkał z nami, ale po miesiącu miał dość)- rozumiem ich, dla nich jestem wciąż małą dziewczyną. Tak to trwało ze 3 lata (i nie tylko rodzice, ale i ciotki itp.). A ja na to patrzyłam, bo w końcu jest jak jest i mieszkam nadal z nimi (na szczęście mam już pracę i mój brat wraca, mogę ich opuścić). W końcu powiedziałam im, żeby przestali, bo to ja spędzę z nim życie, a nie oni. Posłuchali, gdybym wiedziała, że tak będzie to wcześniej bym to zrobiła.
Wiem, że Twoja sytuacja jest bardziej skomplikowana. Moja to przy tym pryszcz. Strasznie Ci współczuje. Moim zdaniem młodzi nie powinni mieszkać u kogoś, bo rożnie z tym bywa. Takie moje zdanie i ono nie zmieni tego, że sytuacja jest taka a nie inna w PL. Często jest tak, że nie ma wyjścia i trzeba mieszkać z teściami. I dlatego jeszcze nie mamy ślubu. Jak już będziemy "samowystarczali" na pewno go weźmiemy. Taką podjęliśmy decyzje.
Spróbuj się wyrwać i odnowić kontakt z przyjaciółmi (czy chociaż z jedną). Rozmowa z kimś na pewno wiele by Ci dała.
Trzymam kciuki, aby wszystko się ułożyło.

Nie palę od 02.05.2014 i jestem z tego dumna smile

60

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jestem trzeci dzień u rodziców. Odpoczywam i czuję się cudownie. Mąż nie zadzwonił ani razu zapytać jak się czuję. Nawet wczoraj, mimo, że był dzień kobiet. Moja chora wyobraźnia nasuwa mi obraz jak to składa swojej mamie życzenia. A do mnie nawet nie zadzwonił. Napisał tylko sms o treści "życzenia z okazji dnia kobiet". Smutno mi, ale z drugiej strony tak lekko, że nie jestem tam u nich. Mogę się wyspać, spotakałam się z koleżankami, poszłam na spacer po starych kątach. Brakowało mi tylko mego psa. Płakałam trochę. Pomyślałam o obietnicach przed ślubem, że mój pies dożywotnio będzie spał w domu. Jasne..... Śpi na mrozie i nilkt go do domu nie wpuści, a ja mam gówno do powiedzenia. Żal mi strasznie mego przyjaciela. Ale co mogę zrobić? Podobno kocham bardziej psa niż męża - on ciągle to powtarza. Nie wiem na jakiej podstawie tak twierdzi. Na tej że bawię się z moim psem, głaszczę i karmię? Może mam go kopać? Bez sensu. Wypominam slusznie obietnicę, której nie spałnił mój mąż i na tej podstawie on twierdzi, że kocham psa bardziej niż ludzi.

61

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

A on kocha widocznie bardziej mamusie niz ciebie, kurde smutne to wszystko, ja niewiem jak ty mozesz dawac sie tak wykorzystywac..
Ty tez sie do niego nie odzywaj jako pierwsza.. odpooczywaj,

Nie masz mozliwosci zabrac psa do rodzicow?.. balabym sie na twoim miejscu ze tesciowa da mu do jedzenia wode po kielbasie z suchym chlebem..
Powiedz mi ile ona ma lat?..
Ja bym nie wytrzymala.. a wiesz co, nawwet bym nic nie robila, niech sami sobie radza, ty jestes w wiazy i ejszcze sama dokladasz sobie obowiazkow i ryzykujesz zdrowiem dziecka..

"Matka, jak Pan Bóg, może kochać wszystkie swe dzieci, każde z osobna i każde najwięcej."

62

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jezyk I siedz tam jaknajdluzej.Wogole to rodzice wiedza jaka masz sytuacje? Mysle ze pospieszylas sie ze sprzedaza mieszkania. Nie wiem czy ten Twoj chlop Cie kocha czy nie ale czuje ze niewiele sie zmieni dopuki tesciowa w kalendarz nie stuknie.Moze tez byc tak ze chlop Twoj jest tak wychowany ze wzial se zone aby bylo wiecej rak do pracy, potem dzieci kolejne rece do pracy. Kiedys tak chlopy na wsiach robili nikt tam o milosci nie gadal. Trafila sie chetna niebrzydka to se wzial za zone, ze wsi wszystkie dziewczyny pouciekaly za maz za miastowych to se Musial miastowa wziasc. Jezyk siedz u mamy I mysl mysl mysl widzisz on nawet nie zadzwonil, pewnie jeszcze bedzie mial zal ze ucieklas zamiast pomagac w gospodarstwie. Mysl kobieto jak to dalej widzisz Bo ja dopuki jedza zyje czarno to widze kochana. Dwa swiaty poprostu, ja bym tak nie dala rady jak Ty. Zycze Ci powodzenia z calego serca.

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

63

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeżyk przeczytałam wszystko co pisałaś i jst mi bardzo smutno że masz tak przerąbane sad
Ja też bym nie miała tyle siły co Ty aby to wszystko ogarnąć i jeszcze ta twoja teściowa ,masakra.
A mąż też powinnien stać po twojej stronie a tu du.a.
Trzymaj się kochana ,podziwiam cię wszystkiego dobrego życzę smile

64

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jezyku czytam to wszystko i bardzo Ci wspolczuje. Do swoich 19 urodzin tez mieszkalam na wsi, ale nigdy nie mialam stycznosci z gospodarstwem, na cala wies moze z 9 takich rolnikow 'pelna geba' bylo. Teraz zostalo 3. Roznie bywalo, rozne historie slyszalam bo przeciez w takich miejscach, w malej spolecznosci wiadomosci rozchodza sie lotem blyskawicy.
Wg. mnie zle zrobilas sprzedajac mieszkanie, pozbylas sie jedynego azylu. Dobrze chociaz ze masz rodzicow do ktorych zawsze mozesz sie zwrocic i ktorzy przyjma Cie do siebie. Moze to brutalne i nie na miejscu co napisze, ale najlepiej by bylo gdyby cos Twoja tesciowa "zjadlo", takie osobniki zatruwaja zycie. Wiem ze kochasz meza, inaczej nie przetrwalabys tam tyle czasu. Wiem ze to trudne, ale badz silna i zostaw go. Moze na razie na probe, ale nie popuszczaj, walcz o siebie i o malenstwo. Nie zadreczaj sie tym ze pozbawiasz swoje dziecko ojca. pomysl przyszlosciowo. jezeli dziecko bedzie sie wychowywalo z tesciowa, licz sie z tym ze moze buntowac dziecko przeciwko Tobie, a to zabolali Cie bardziej niz wszystko do tej pory. Jesli Twoj maz jest pod silnym wplywem  tesciowej i bedzie ciagnal dziecko do niej, skutek moze byc oplakany. Pozdrwiam i zycze Ci duzo sily;* jesli pozwolisz bede tu zagladac:)

Nie pytaj mnie co zrobię, bo sama nie wiem jak żyć. Bo jeśli spełniają się sny, to nie wiem o czym powinnam dziś śnić...

'Dobrze że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce..'

65

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Liliana będzie mi bardzo miło jeśli będziesz pisać smile
Sprzedałam mieszkanie, żeby zbudowac dom i tego nie żałuję. Dzięki temu będę miała swój azyl i swoje życie.
Jeśli chodzi o wsparcie rodziców to.... nie mówię im nic co czuję. Oni są zaślepionymi katolikami i nawet gdyby mój mąż pił i bił to by mnie nie wsparli, bo jeśli ktoś zdecydował się na ślub kościelny, to chociaż miałby być nieszczęśliwy, musi to znosić do grobowej deski. Teraz powiedzialam im, że przyjechałam leczyć zęby. Moja mama pyta kiedy wracam do męża i na odczepnego powiedziałam, że w piątek. Pewnie tak też będzie, bo muszę mężowi oddać samochód i naprawić swój. Nie mogę zabrać mego psa do rodziców, bo wtedy od razu by się zorjentowali, że jest coś nie tak. Jestem spokojna i wiem, że krzywdy mojej suni nie zrobią i tym bardziej nie będzie głodna, bo jaka teściowa jest, to jest, ale zwierząta lubi i nigdy nie zaniedbuje.

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeżyku czuję taką przytłaczającą bezsilność czytając Twoje posty, tak strasznie jest mi źle z tym, że trafiają się tego typu historie. Naprawdę szczerze Ci współczuję. Twoją sytuację znam tylko z postów, więc co do wielu rzeczy mogę się mylić. Wydaje mi się jednak, że zaraz po wyrażonej wątpliwości co do tego, czy masz prawo zabierać dziecku ojca, powinnaś zadać sobie pytanie czy masz prawo skazywać dziecko na takie życie. Nie chcę źle mówić o Twoim mężu - na pewno ma wiele zalet skoro go poślubiłaś, jednak ma również kilka okropnych wad. Notorycznie łamie swoje obietnice. Nie masz swojego psa w domu - czy to takie trudne do zrealizowania, skoro Ci obiecał? Czy nie powinien tego zrobić skoro Cię kocha? Dom - owszem, wybudujecie, ale ile musiałaś się o to prosić! Mimo, że wcześniej Ci obiecał. Pisałaś o tym żarcie z oknem, nawiązującym do tego że jego matka będzie mieszkać z Wami. Wspomniałaś też o pozostawieniu dwóch krów, kur. Nie sądzisz, że będzie jednak próbował przeforsować swoje pomysły w odpowiednim momencie? Niepokoi mnie to, bo po analizie zachowań Twojego męża nie wydaje mi się, żeby miał skrupuły Cię okłamać. Niestety tak to muszę nazwać - kłamstwem. Tak samo jak okłamał Cię z psem.
Pomyśl, czy Twojemu dzieciątku rzeczywiście gorzej będzie bez ojca, niż z ojcem ale i ze smutną, płaczącą mamą, z brudnym otoczeniem, Wszystko-Najlepiej-Wiedzącą babcią? Niestety obawiam się na dodatek, że nie jesteś w najgorszej sytuacji. Znam ten typ ludzi doskonale (jako czternastolatka przeprowadziłam się na wieś z dużego miasta) i wiem że prawdziwy szok przeżyjesz jak urodzi się Maleństwo. Nie piszę tego po to, żeby Cię straszyć tylko po to, żeby skłonić Cię do przemyślenia całej tej sytuacji w trochę inny sposób. Zadziwia mnie bowiem Twoja cierpliwość, z jaką godzisz się na to wszystko, na całą sytuację w okół Ciebie.
Życzę Ci siły i wielu zmian na lepsze!

Jeśli nie znajdę drogi, zbuduję ją.

67

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Wrócę jeszcze do tego co napisała Marika, że na wsi szuka się tylko kolejnych rąk do roboty i wykorzystuje się do tego dzieci. Teściowa ciągle mi powtarza, że w mieście dzieci na leni wyrastają, a mój mąż to doił krowy mając 6 lat. Iteraz tak sobie myślę - kobieto przecież to świadczy tylko o Tobie, skoro Ty dziecko do pracy wykorzystywałaś i jeszcze się tym chwalisz, zamiast się za to wstydzić i ukrywać. Faktycznie imponujące. A gdyby ta krowa go zabiła? Przeciez to 600 czy 700 kilogramowe zwierze i wystarczy, że coś ją zaswędzi i podnosie nogi. Już nie wspomnę o tym gdy się wystraszy i kopie. Z dnia na dzień uważam, że moja teściowa to idiotka i marzycielka. Opowiadała o tym jak wpadła ze swoim mężem w poślizg maluchem i uratowała przed stłuczką, bo.... nie uwierzycie, bo rękę wyciągnęła za okno i trzymała o drzewo, żeby się nie rozbili. Błagam..... jak ja z nią wytrzymam.
Jestem czwarty dzień u rodziców. Mąż nie zadzwonił ani razu. Ja do niego też. Wiecej.... wcale mi tego nie brakuje.

68

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Bo widzisz niektorzy ze wsi gadają: 6 latek doil krowe,10 latek prowadził traktor, kobieta w 9 mies. ciąży na wykopkach robila i tak się tym szczyca a dla mnie to jest brak odpowiedzialności . Masz racje ze taka krowa jakby kopnela 6 latka to by mogła być tragedia.Na jednej wsi 3 latek wpadł do studni rodzice się zorientowali wieczorem jak z pola zeszli, chłopiec zmarł i co i dalej lebki same latają a starzy w polu robią , dla nich to był przypadek dla mnie wielceprawdopodobne ze moglo się to zdarzyć lub co innego jak się dzieci samopas puszcza. Jezyk odpoczywaj i nie martw się może chłop zmadzeje jak się nie będziesz odzywac.Pisz nam tu jak się sprawy maja.

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

69 Ostatnio edytowany przez barbara3454 (2011-03-15 13:26:31)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Drogi Jeżyku,Twoja historia jest mi bardzo bliska,bo mam podobną sytuację.Doskonale rozumiem Twoje rozterki,bo kiedyś też przez nie przechodziłam.Tylko że ja męczę się już 15 lat,bo teraz nie mam już innego wyjścia.Mieszkam także u teściów,u których od początku byłam śmieciem.Najwazniejszy był ich synuś ,do którego ja nie miałam żadnych praw.Do dziś zreszta teściowa twierdzi,ze to jej ma słuchać,bo to ona go urodziła(czy to nie chore?)Nie będę się tu rozpisywać co przeszłam,bo o tym mogłabym książkę napisać,ale proszę zastanów się czy nie lepiej byłoby wyprowadzić się daleko od teściowej? Ja wiele razy prosiłam męża o to,ale  nie udalo mi się go przekonać ,a że nie chciałam dzieci pozbawiać ojca,bałam się sama wyprowadzić bo nie miałam stałej pracy-więc zostałam.I dziś po 15 latach takiego małżeństwa jestem wrakiem człowieka,a przy życiu trzymają mnie tylko dzieci.Dziś już wiem że przegrałam walkę o małzeństwo i szczęśliwą rodzinę i mam o to do siebie żal.Zrobiłam moim dzieciom krzywdę,one nie sa szczęśliwe,bo widza co sie dzieje.Ciągłe kłótnie,awantury i pretensje zniszczyły także nasze małżeństwo.Mąż uciekł w alkohol .
Dlatego proszę Cię ,przemyśl wszystko jeszcze raz  i  spróbuj z mężem porozmawiać ,żebyś broń Boże nie skończyła tak jak ja.
Zyczę Wam wszystkiego dobrego.

70

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Basiu bardzo Cię podziwiam za te lata, które poświeciłaś rodzinie. Trzymam za Ciebie kciuki, że może coś u Ciebie się zmieni na lepsze. Przed Tobą jeszcze nie naście, ale pewnie dziesiąt lat życia, więc jeszcze wszystko możesz zmianić. Z tego co czytam, to myślę, że ja jestem w o wiele lepszej sytuacji, bo my budujemy dom i za dwa lata już nie będziemy miaszkali u teściowej. To mnie trzyma przy życiu i na pewno się uda. Głęboko w to wierzę.
Wogóle wiosna napawa mnie nadzieją na lepsze życie. Wróciłam do "domu", pogodziłam się z mężem. Jest teraz lepszy okres. Zwozimy drzewo na krokwie, myślimy jak wszystko zorganizować, jakie ogrzewanie, jakie materiały na dom. Aż żyć się chce. Rozmawiamy o szczegółach tylko we dwoje, jego mama nic nie wie, co planujemy. Zabieramy się niedługo za remont pokoju - naszego i dziecka.
Ja naprawdę wiele z życia nie potrzebuję. Chcę tylko żyć z mężem i dziećmi w swoim azylu, bez osób trzecich. To marzenie osiągnę. Nie zrezygnuję, ani z marzeń, ani z miłości do mojego męża.

71

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeżyku kochany trzymam mocno kciuki za Ciebie i twoją rodzinę smile
Niech Ci się spełnią wszystkie marzenia big_smile
Życzę zdrowego dzidziusia,nie martw się że jeszcze nie czujesz ruchów,każda kobieta odczuwa inaczej a tym bardziej ta co spodziewa sie pierwszy raz. 
Jeszcze cię tak pokopie że poczujesz w żebrach  big_smile
Pozdrawiam cieplutko smile

72 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2011-03-22 13:22:58)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jeżyk123 doskonale rozumiem co czujesz. Jestem w podobnej sytuacji. Też po ślubie przeprowadziłam się z dużego miasta do malutkiej mieściny. Czuję, że to nie mój świat i nie umiem się przestawić. Również mieszkam z mężem i teściową i czuję się obco. Jestem tym przysłowiowym "piątym" kołem u wozu. Mój mąż wszystkie decyzje podejmuje razem z mamusia, a mnie nawet nie pytają o zdanie. Wszystko co robię robię to robię źle i ciągle słyszę od teściowej, że, źle gotuje, źle zmywam, bo za dużo wody zużywam, a czasami słyszę, że "nie mam rozumu", jesli chcę zrobic coś po swojemu. Tylko teściowa ma rację, a ja jestem głąbem i nie ma znaczenia, co umiem, jakie mam studia i jakie doświadczenie. Podobnie jak ty chciałam stworzyć własny dom, urządzić go po swojemu, umeblowac, ale niestety, to dom teściowej a ja jestem intruzem. Nie moge nic kupić, bo wszystko przecież jest i nic nie potrzeba. Mówiłam mężowi o zrobieniu remontu, to owszem zrobił, ale razem z mamusią, kiedy ja wyjechałam do rodzców. Pomalowali ściany, zrobili podłogę, przenieli meble i jeszcze mieli pretensje, że mi się nie podoba. Nikt nie zapytał mnie o zdanie, gdzie chce sypilanie, jaki kolor ścian i jakie meble. Oczywiście meble zostały stare, tzn. te które użytkowała tesciowa, bo przecież są jeszcze nie zniszczone. A to, że jak dla mnie wszystkie nadają sie do wyrzucenia to nie ma znaczenia. Tak więc, nic nie mogę wyrzucić nic, ani nic dokupić, od mebli, po łyżeczkę czy czy widelec. A dla mnie nie nadają się te rzeczy do użytku a nie moge ich wyrzucić. W efekcie 2 lata po ślubie nie mam nic swojego, za wyjatkiem ubrań, ani jeden rzeczy, którą bym kupiła do domu, który miał być wspólny. Poza tym stwierdzam, że niestety łączenie się osób, które pochodzą z róznych światów, nigdy się nie uda. Moja teściowa wszytko chce robic, sama na wszystkim się zna, wazne aby było tanio. Sama robi tynki, podłogi, obicia mebli, nieważne na jaki kolor, aby materiał był  tani i tak potem muszę tolerować zielony dywan i czerwoną kanapę. A ja jestem estetą i wolę zapłacią, aby było coś zrobione dobrze, a nie potem latami patrzeć jak jest spieprzone. Ale niestety jestem w mniejszości, bo mojemu mężowi jest wszystko jedno. Zaczyna remont kolejnego pokoju, oczywiście nic nie nie mówiąć wcześniej, wstał rano pogadał z mamusią i zrobili rozpierduchę. A ja siedzę w obcym domu samotna, bo całą rodzinę mam daleko. Chciałam mieć wspólny dom z mężem, a jestem intruzem. Nie mam swojego miejsca, swojego domu, nie mam nic. Jak mówię mężowi, że chce mieć swój dom, swój ogród i swoje życie, to oczywiście mówi, ze robię sceny. Podsumowując, ja już mam dość, nie chcę dłużej płakać po nocach, chcę zyć swoim życiem a skoro mój mąż nie chce iść ze mną to trudno, ale wiem, że jak dłużej będę tu mieszkac to zwariuje. Jeżyk123 życzę Ci wiecej szczęścia i wiecej determinacji niz mam ja.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

73

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny mis- przykro mi ze I Ciebie to spotkalo tak jak Jezyka, ja uwazam, ze pewnych upodoban nie da sie przeskoczyc, swiat idzie do przodu a niektorzy staneli w miejscu. Pewnie wychodzac za takich mezow myslalyscie ze przeciez nie sa starej daty I napewno po slubie sie zmienia a jednak niektorzy nie potrafia przeciwstawic sie matce I wprowadzic troche nowosci. Szkoda mi Ciebie ze tak sie meczysz w nie swoim swiecie, moze jeszcze sprubuj stanowczo mezowi powiedziec ze jak sie nie zmieni to I tamto to odchodzisz, moze sie przelamie I zacznie w koncu myslec ze Ty tez chcesz byc szczesliwa I muc decydowac o czyms chocby o glupim dywanie czy kolorze dywanu. Zycze wszystkiego dobrego I zebys byla szczesliwa gdziekolwiek to bedzie.   Jezyk- co u Ciebie??

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

74

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny Misiu. Rozumiem Cię. Wiem co to znaczy kiedy mąż mówi, że narzekasz bez przyczyny, wymyślasz problemy, przecież wszystko jest
"normalnie" i jeszcze powinnaś porządnie od życia w pizdę dostać, żeby docenić to co masz.
Nie wiem nawet co Ci poradzić, ja jeśli przeczytałaś wszystko postawiłam mężowi jakby ultimatum, że albo budujemy dom, albo długo u teściowej nie wytrzymam. Nie powiedziałam wprost że się wyprowadzę, ale to miałam na myśli i on o tym wie. Jesli Twój mąż Cię kocha to zgodzi się mieszkać oddzielnie. U mnie gdyby nie gospodarstwo, to od razu byśmy się wyprowadzili. Niestety w związku z pracą mego męża muszę jeszcze trochę wytrzymać.
Przestałam już tyle płakać. Teraz jest gorący okres. Przygotowujemy drzewo na krokwie. Ja skrobię je z kory smile tyle na ile mam sił, ale dzięki temu jestem szczęśliwa, bo wiem że to na nasz dom. Dom bez teściowej. Ją omijam z daleka. To pomaga. Nie robię nic poza tym co chcę. Wcześniej chciałam jej pomagać, robić wszystko, żeby mnie podziwiała. Od dwóch tygodni wstaje o której chcę, kładę się w dzień kiedy chcę, jeżdżę do miasta kiedy chcę, umawiam się nawet z jedną nową koleżanką. Nie obchodzi mnie już co ona pomyśli, czy powie. Do domu nie kupuję nic oprócz jedzenia i detergentów. Niech sobie ma w domu jak chce. Będę kupować do własnego domu. Już niedługo.
Smutny Misiu, nie bądź nieszczęśliwa. Przemyśl sprawę, wypisz na kartce wszystkie argumenty za mieszkaniem oddzielnie i przedstaw je mężowi. Jeśli nie chce Cię słuchać napisz mu list. To że jesteś nieszczęśliwa powinno wystarczyć. To główny i najważniejszy powód.... Szkoda tylko, że mężczyźni tego nie rozumieją. Zrób wszystko, żeby być szczęśliwa. Ja zrobię.

75

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Niestety nienawidzę teściowej. Tak jak wczoraj pisałam, próbuję się nie poddawać, próbuję żyć po swojemu, ale ona ciągle mi przypomina, że jestem tylko intruzem w jej kuchni, w jej domu. Wszystko wie lepiej. Codziennie od rana jest to samo. Na dzień dobry już jest coś nie tak. "Zrób to na śniadanie, a to na obiad". Od tych dziewięciu miesiecy, które tu mieszkam nie było tu zupy pieczarkowej, więc dziś rano zaproponowałam ją. Dostała szału, że pierwszy raz słyszy o takiej zupie. Zupa z pieczarek hahahaha wyśmiała mnie i powiedziała, że na pewno będzie nie dobra i świniom się wyleje. Brudaska pieprzona. Robię wszystko, żeby z oczu jej zejść i nie mieć z nią nic wspólnego, ale tak mi wbija szpilę, że umrę chyba. Pewnie będzie to samo co z moim krupnikiem. Został wylany dla świń, bo pracownikowi ona by się wstydziła coś takiego dać do jedzenia. Ona za to cudowne zupy gotuje. Wiedźma jedna. Jeszcze śmie mnie pouczać, że jak dziecko się urodzi to muszę gotować taką i taką zupę i O ZGROZO!!! dokładać łyżkę smalcu do zupy. Nie znoszę jej słuchać, nie znoszę jej widzieć.
Wszystkie teściowe które to czytacie. Odczepcie się od swoich synowych. Dajcie im żyć swoim życiem, bo za wtrącanie się zaczynamy Was nienawidzieć.

76

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

dzięki dziewczyny za dobre słowo, ale nasze małżeństwo już praktycznie nie istnieje. Mój mąż nie chce słyszeć, o żadnej wyprowadzce, nie docierają do niego żadne argumenty, ani te logiczne ani emocjonalne. Powiedziałam, żebysmy spróbowali czegoś innego, jeśli to co jest teraz się nie sprawdza. Powiedzałam, co mnie boli, że chcę z Nim tworzyć rodzinę i dom, a nie z teściową. Że nie chcę dłużej słuchać rozkazów i krytyki "mamusi", żebyśmy wyprowadzili się, bo tutaj nie ma szans na pracę i normalne życie. Powiedział, że nigdy nie wyprowadzi się, że albo będę robić to co mi każą (podkreślam słowo - każą-oni) albo mam się wynosić. Dla mnie wszystko jasne, pora powiedzieć sobie "dość". Jest to osobiste niepowodzenie, nieudane małżeństwo, ale ja już nie mam siły dłużej, walczyć o coś, czego druga strona nie chce. Ciągle ja muszę iść na kompromis, to ja musiałam zostawić pracę, rodzinę, znajomych, a druga strona nie była w stanie dać nic z siebie. Chyba nie na tym polega życie we dwoje i kompromis, ale niestety nie wszyscy to rozumieją. Tak więc ja zaczynam nowe życie w pojedynkę, ale nie macie pojęcia jaka to ulga w końcu żyć tak jak się chce.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

77

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny misiu gratuluje odwagi.
Oczywiście nie ciesze się z tego, że Twoje małżenstwo się rozpadło.
Ale z tego, że znalazłaś siłę aby zdecydować się na zmiany.
Wszak trudno mówić o małżeństwie gdy partnerem męża jest mamusia.
Małżeństwo to jedność a kiedy tego brak to chyba zostają tylko oczekiwnia,że się coś zmieni.

Być może Twój facet obudzi się gdy Ty się wyprowadzisz, napewno zobaczy w Tobie siłę czyli to czego Ciebie pozbawiają każdego dnia.

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''

78

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Moja decyzja była przemyślana. Nie można w swoim życiu być nieszczęśliwym, bo w końcu zabraknie siły aby dłużej żyć. A tylko człowiek, który czuje się dobrze sam ze sobą, może dać szczęście innym i znajduje siłę, aby radzić sobie z codziennymi problemami. Ja nie nawidziłam swojego życia, tego domu, miasta, mówiłam mężowi, że jeśli nie zmieni się nic, to w końcu znienawidzę i jego. To ostatnie nie nastapiło, ale jest tuż za kolejnym zakrętem. Nie chcę dłużej nie znosić swojego życia i męczyć się, chcę znów odzyskać radość jaka była kiedyś we mnie. To jedyne wyjście dla mnie, cieszę się że znalazłam w sobie tę siłę, aby nie tkwićw tym błędnym układzie.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

79 Ostatnio edytowany przez keli (2011-03-23 16:34:16)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

To gratulacje jeżykowi, że zmieniłaś taktykę. Śpij, właśnie tak jak potrzebujesz, dla dziecka, dla siebie. Przy dziecku to już raczej będzie niewyspanie codzienne smile  Nie warto chcieć dogodzić teściowej, bo to nierealne. Jak teściowa tak w sprawie zupy to rzeczywiście trudna kobieta, nie do wytrzymania. Warto bronić nawet swojej zupy, że dobra, eh nie dać się, znać swoją wartość.

Smutny_miś może jest nadzieja, że bedzie tak jak pisze orszulik, może mąż sie obudzi... W dzisiejszych czasach szybko ludzie rozwodzą się, warto jednak walczyć, szukać co mogłoby pomóc w szukaniu jedności małżenskiej, by móc sobie spojrzeć w oczy bez osób trzecich, jeśli jeszcze tli się miłość. Niewiem... może wspólne wakacje,  dobre rekolekcje, spokojna kolacja przy świecach, życzenia świąteczne...

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

80 Ostatnio edytowany przez orszulik (2011-03-23 17:34:11)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeżyk ma swoje życie a Smutny Miś swoje.
Ja skierowałam swoją wypowiedz bezpośrednio do Smutnego Misia, bo ona również opisała swoją historię.
Dla mnie to ona jest ważna i jeśli pisze, że jest jej zle to dla mnie każda decyzja która pozwoli zawalczyć o jej własne szczęście będzie tą właściwą.
Dla jej męża tak było dobrze i jak dla mnie wykorzystał fakt, ze dziewczyna zamieszkała u niego w domu, zostawiając wszystko.
Jak dla mnie wyprowadzając się nic nie traci, jeśli facet się obudzi to zawalczy, jeśli  nie to szkoda czasu na niego.
A ona ma prawo do szacunku, miłości do tego co jej ślubował.

Oczywiście Jeżykowi również życzę dużo dobrego a przede wszystkim radości z macierzyństwa.

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''

81

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny Misiu, uwierz mi, że gdybym była po ślubie kilka lat i mój mąż nie szanował mojego cierpienia, zrobiłabym to samo co Ty. To prawdopodobnie jedyna droga do tego, żeby Twój mąż zrozumiał co jest dla Ciebie ważne i jeśli Cię kocha z pewnością zrozumie Cię i postara się żeby z Tobą być. Jeśli będzie wolał zostać z mamusią to nie jest Ciebie wart.
Smutne jest jeszcze jedno, co musisz wziąć pod uwagę. Znając takie teściowe, obsmaruje Cię dookoła, że zostawiłaś jej synka, a tyle Ci poświęcili, tyle dali. Jestem pewna, że w takiej sytuacji tylko Cię oczerni. Proszę bądź silna i nie zwracaj uwagi na to.
Życzę Ci naprawdę dużo szczęścia. Odzywaj się.

82

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Języku co tam u Was jak tam dzidzia to już chyba połowa ciąży ? Znasz już płeć? Jak się mąż sprawuje i jak czarownica?

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

83

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Dziękuję Marika za pamięć. U nas bardzo dobrze. Wczoraj dostaliśmy pozwolenie na budowę, teraz trzeba odczekać dwa tygodnie na uprawomocnienie decyzji i ruszamy z budową smile
Dzidzia rośnie, kopie jak szalona. Cudownie jest. Dziewczynka będzie. Jesteśmy z mężem bardzo szczęśliwi.
Z teściową nawet lepiej. Nie wnikam w nią wogóle i jest mi już wszystko obojętne. Może dlatego jest mi łatwiej. Czekam na dziecko i dom. Nie mam innych oczekiwań. Tylko mieć swoje miejsce na ziemi z moją rodziną. Wszystko idzie zgodnie z planem, więc nie mam powodów do narzekań.

84

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Wzieło mnie na narzekanie. Nikomu nie opowiadam o mojej sytuacji, więc chociaż tutaj obgadam moją teściową.
Żygać mi się chce z wielu sposóbów prowadzenia przez nią domu. Pisałam już o brudnej misie w której trzyma przykrywki, noże pomieszane brudne z czystymi. Pisałam o dywaniku, który z sieni pełnej gówna, trafił do łazienki. Pisałam o głazach trzymających deski od wiatru służace jako parapety. Napiszę jeszcze o kilku dziwadztwach mojej teściowej.
Jedna miska służy do zmywania naczyń i do zmywania podłogi. Wspomniana miska stoi w zlewie cały dzień. Ja ją myję, bo tłusta jest od talerzy i garnków. Teściowa zmywa w niej naczynia. Nic w tym strasznego gdyby nie to, że zmywa w chłodnej wodzie i używa tylko kapki płynu. Naczynia są tylko pomazane. Mało to, nie wylewa wody z tej miski, bo jeszcze się przyda i taka brudna, zimna stoi pół dnia. Standardowo gąbeczka zostaje w wodzie. A wiecie jak śmierdzi gąbeczka nie wyjęta i porządnie nie wyciśnieta z wody. Pewnie każdy kojarzy ze szkoły smród rąk po gąbce do zmywania tablicy. Za każdym razem wylewam tę wodę i myję płynem i gorącą wodą tę miskę. Dla mojej teściowej ta miseczka służy też do zmywania brudnej podłogi. Nalewa tam wody, płynu i moczy stary rękaw ucięty z bluzki. Rękaw jest niezmiennie ten sam od miesięcy. Zmywa tym podłogę z wiejskiej kuchni, gdzie każdy łazi w brudnych butach i wszędzie jest tłusto. Zbiera mnie wtedy na wymioty.
Jeśli już mówię o sprzątaniu to wkurza mnie do czerwoności, że teściowa za kazdym razem daje kotu konserwę w szufelce. Jest ona ochydnie tłusta od tej galeretki. Zmiotka wtedy też jest od tego poklejona. Kupiłam już trzy razy nowy zestaw i za każdym razem zostawiam starą szufelkę na jedzenie dla kota. To nie działa. Teściowa zawsze używa nowej. Kot ma przygotowane miseczki po margarynie, po śmietanie. Zawsze daje mu w tych pojemniczkach, ale teściowa nigdy ich nie uznaje i daje nadal w szufelce.
Inne koty - mniej domowe siedzą na parapecie i tam jedzą. Teściowa nauczyła je tego. Nie pytajcie jak wygląda okno i jak parapet. Szyba zasikana przez kocura i wszedzie łapki. Obrzydlistwo. A przecież można dać jeść na podwórku w wyznaczonym miejscu.
Pieczenie chleba u tesciowej!!!!!!! Na piecu na górze stoi wielka miska. Nigdy nie myta. Mieszkam tu od roku i zawsze chleb jest mieszany w tej nie mytej misce. Prawdopodobnie chodzi o zakwas. No tak, tylko moja babcia zawsze przekładała trochę ciasta do małej miseczki przykrywała i odstawiała do lodówki, a miednicę w której mieszała chleb, zawsze myła. Zakwas nigdby nie zniknął, a chleb był wyśmienity i czysty. Wracają do miednicy to ok, niech stoi w tym cieście, ale niech chociaż ją przykryje. Nigdy jej nie przykrywa, tylko stawia na górze pieca, gdzie wiadomo ile kurzu, pyłu się unosi i co dwa, trzy tygodnie wyciąga ją i miesza chleb razem z tym kurzem. Bardzo ekologiczny chleb. Potem mało się nie zesra jaki pyszny jest. I ciągle mnie wkurza jak mówię że moja babcia też piekła chleb, ale trochę inny, jaśniejszy. Ona wtedy zawsze powtarza, że "a to nie chleb porządny tylko byle jakie ciasto, chleb musi być czarny". Przykro mi jest wtedy, bo obraża moją babcię. Zresztą to samo mówi o chlebach innych gospodyń.Raz przyjechał do nas męża kuzyn i chwalił, że jego żona też piecze swój chleb z dynią i slonecznikiem. Teściowa skrytykowała, że młoda gospodyni to pewnie bułkę piecze nie chleb i w dodatku z dynią!! Co to wogóle za wynalazek. Zacofana, wkurzająca baba.
Może wystarczy. Inne spsoby na życie mojej teściowej w następnym odcinku.
Chcę już do swego domu. Uciec stąd jak najdalej.

85

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Drogi jeżyku, sama mi pisałaś, że najlepiej nie przejmowa się i nie zwracać uwagę, niech robi co chce, a Ty rób po swojemu i udawaj, że to nie do Ciebie te docinki. Musisz mysleć o sobie i córeczce. Z tego co piszesz, to "stara czarownica" ma naturę do krytykowanie innych i niekoniecznie to co mówi skierowane jest przeciwko Tobie, bo żonie kuzyna też się oberwało.  Złośliwej, wrednej natury nic nie zmieni, a nawyków i naleciałości wieloletnich nie wytępisz, choćbyś nie wiem jak się starała, szkoda Twojego czasu i nerw. Pozdrawiam i trzymam kciuki

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

86

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jezyku-gratuluje Wam serdecznie coreczki.Tesciowa widac z gatunku tych ciezkich do przerobienia,olewaj ja a po kryjomu umyj po niej to co potluszczone.Dzieki bogu ze tej miski co w niej zmywa i podloge przemywa nie uzywa do robienia chleba.pomijajac wszystko jak Twoj maz sie zapatruje na taki brak chigieny co mowi na uzywanie miski do naczyn i do podlogi.Zycze Ci duzo szczescia i spelnienia marzen i oby tesciowa nie wlazla Ci z gumokami do nowego zycia w nowym domu,bo rozumiem ze chcialabys gosci se czasem zaprosic,ale jak wpuscisz tesciowa do swego domu to znow bedzie wstyd  jak Ci chate zapusci.Oby nie bylo tak ze po wprowadzce do nowego domu,maz Twoj powie ze lepiej ja wziasc do siebie,bo po co 2 razy placic za ogrzewanie czy tez w 2 piecach palic,albo powie ze w waszym domku cieplej w zimie a mama tam marznie,jak ja wprowadzicie do Was to Wam korzenie zapusci,pilnuj tego ze to jest Wasz dom a obok jest jej .Licz sie tez z tym.ze za 10 lat np stara sie rozchoruje i wtedy syn powie ze trzeba ja wziasc do Was zeby miec na oku.Nie potrafie znalezc jakichs metod na ta ropuche,co zrobic chocby z ta chigiena codzienna,moze ona w koncu zmieknie,moze jest taka na przekor bo chce sie czuc wazna a tak naprawde czuje sie samotna,a moze to juz taka baba jaga z natury.Trzymaj sire jezyku pisz co tam u Ciebie i nie stresuj sie.

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

87

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Teściowa nie robi nikomu na przekór. Ona po prostu taka jest i tak żyła cały czas. Tak myślę. Mąż nie zauważa takich rzeczy, bo tak był wychowany i dla niego to norma. Dom jest w ruinie, ponieważ od lat nie było remontu i życie wyglądało właśnie tak jak opisuję: z dnia na dzień. Jest dziura to gąbkę się wsadzi i już nie ma dziury. Śmieszy mnie to. Obgadałam z mężem kwestię zabrania teściowej ze sobą. Nie zabierzemy na 100%. Chyba że na prawdziwą starość, wtedy nie odmówię ani rodzicom, ani teściowej. Ale dopóki będą mieli siłę to nie będą u nas mieszkać.
Poza tym są plany, że wróci męża brat z Włoch i zamieszka z matką. Hura.
Zresztą jesli tesciowa będzie w naszym domu to na moich zasadach  i to ona będzie czuła się gościem tak jak teraz czuję się ja.

88

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

No to dobrze Jezyku ze sprawy macie obgadane i fajnie by bylo zeby ten szwagier wrocil.Rozumiem ze na stare lata nie mozna odmowic pomocy,ale mam nadzieje,ze zdazycie namieszkac sie troche sami,bo tak naprawde caly czas tesciowa jest,nie ma co liczyc ze na dluzej wyjedzie tak jak w przypadku pogrzebu,a pisalas ze ten czas z mezem byl super.Moze tesciowa bedzie inna jak sie wnuczka urodzi,choc trzeba sie spodziewac "dobrych rad" ale to wiekszosc dziadkow taka jest,mysle ze ta malutka wprowadzi troche sloneczka w zycie babci i babcia tez napewno sie troche zmieni.Mysle,ze wszystko sie ulozy tylko trzeba czasu,ale grunt,ze idzie do przodu i domek nie jest juz odleglym marzeniem.

W bezsenna noc posylam ci motyla.....

89

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Właśnie najbardziej obawiam się czasu kiedy nadejdzie dziecko. Już sobie wyobrażam, że po powrocie ze szpitala będzie czekała na mnie teściowa. Okropne uczucie. Na 100% będzie się wtrącała.
Po świętach zamierzamy z mężem odświerzyć pokój do ktorego mamy się przeprowadzić ze względu na dziecko. Tu gdzie teraz mieszkamy - na strychu w lato jest upał, że spać nie można, a w zimę mróz widać na ścianach. Dach jest stary nie izolowany stąd ta historia, ale uwielbiam ten pokój, bo tam mamy święty spokój. Żal mi będzie przeprowadzać się na dół, do pokoju gościnnego, gdzie zawsze łazi tesciowa. Na górę nigdy nie zaglądała, bo ciężko wchodzić po schodach. Chcemy pokój odmalować, zmienić wykładzinę, firanki, żyrandol, wstawić własne meble. Kilka dni temu podczas śniadania mąż coś wspomniał, że pewnie będzie sam malował, skoro jego brat (który miał to zrobić) nie może przyjechać. Wtedy jego mama wykrzyknęła, że ona chętnie pomaluje nam ten pokój. Pomoże swemu 31-letniemu synowi w malowaniu. No paranoja. Mąż oczywiście od razu zaprotesował (co mi bardzo zaimponowało:) ). Temat ucichł, aż do wieczora tego samego dnia, kiedy to moja teściowa stwierdziła "cały dzień myślałam o tym waszym malowaniu, skoro mnie nie chcecie to ja zadzwonię po wnuki i oni to zrobią". Myślałam, że mnie szlak trafi. Cały dzień o tym myślała!!! Zero prywatnego życia i planów co chcemy robić tylko we dwoje z mężem i jak to robić. Przecież dla nas przygotowanie tego pokoju, to nie tylko wzięcie farby i odmalowanie, ale pewnego rodzaju przezycie duchowe.
Nie da się lubić mojej teściowej.

90

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Skąd ja znam to wtręcanie się w malowanie i całą resztę sad  mam nadzieję, że Wam uda się przeforsować to co chcecie, bo u mnie teściowa poprostu zrobiła co chciała, pomalowała, pomimo, że nikt jej o to nie prosił, pomimo, że wiedziała, że chcemy zrobić większy remont niż tylko malowanie i ustalone były terminy z ekipą na maj. Miała pretensje, że nic nie umiemy zrobić.
Któregoś dnia, poprostu zaczęła robić to co zaplanowała, nie pytając nikogo o zdanie, pomimo, że "góra" miała być nasza i urządzana tak jak my chcemy. Co tu mówić, za przeproszeniem spieprzyła i efekt i nastrój. Wiem, że inaczej się nie da, ale na górze mieliście przynajmniej spokój, podejrzewam, że w gościnnym będziesz skazana na ciągłe dobre rady. Ja wiem jedno, że będąc z dala od dobrych rad i doradztwa teściowej, czułam, że żyje. Musiałam przyjechać na kilka dni, pozałatwiać kilka spraw i już na drugi dzień się popłakałam. Zastałam syf, bo nikt nie sprzątał. To 2 dni zajęło mi mycie okien, sprzątanie i mycie wszystkiego, żeby doprowadzić do normalnego stanu. Ręcę i plecy bolą mnie do teraz. Na drugi dzień, moja teściowa, zaczęła kontynuować remont, który ponoć miałbyć już skończony, i zaczęła kurzyć, kuć i wogóle. Popłakałam się z żalu, że cała moja praca, poszła na marne, teraz muszę zaczynać od początku. Mogłabym mieć w nosie i nie sprzątać, ale na święta przyjeżdzają bratowe i to o mnie będzie świadczyć, ze jestem syfiarzem. Po czterech dniach, mam dość tej baby i odliczam dni do wyjazdu.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

91

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny Misiu zostałaś z mężem?
U nas dziś killer zabił świniaka i cały dzień spędziłam przy mięsie. Rany!!! Mogłabym robić za psa tropiącego narkotyki - takie uroki ciąży, a tu kilkadziesiąt kilogramów mięsa przede mną. Masakra.

92

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jeżyku, współczuję, że musisz przeżywać takie mięsne męczarnie. Nie rozumiem, czemu niektórzy nie rozumieją, że masz prawo czuć się gorzej i nie w smak Ci takie prace. Jesteś w ciąży i masz prawo odpoczywać i relaksować się. Ja przyjechałam tylko na jakiś czas, bo miałam urzędowe sprawy, szukam pracy, chodzę na konkursy i w związku z tym jestem w innym mieście. I staram się zorganizować swoje życie zawodowe, rozwijac się i jestem szczęśliwa, że mogę robić to co chcę, bez ciągłego dyktowania mi co i jak. Z czasem mam nadzieję, że mąż zauważy, że w większym mieście są dla nas lepsze perspektywy. Póki co nic nie ma przeciwko mojemu postępowaniu, chyba ma świadomość, że nie przekona mnie do takiego życia jak dotychczas.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

93

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

No to powodzenia Misiu. Ja też wyjechałam do rodziców na dwa dni i jest bardzo fajnie odetchnąć jakimkolwiek miastem smile

94

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jezyk ja nie wiem jak ty to wszytsko wytrzymujesz , ja chyba bym nie wyrobiła psychicznie jeszcze w takim brudzie i syfie..

przytulanie - najlepsza forma dziękowania za obecność

95

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Milly brud jest to fakt, ale jest to syf zbierany latami, którego ja nie dam rady posprzątać sama, będąc w ciąży. Nie opowiem co się dzieje na strychu (mimo, że z mężem wywieźliśmy trzy przyczepy staroci), czy w garażach. W domu próbuję z nim walczyć i sprzątać na bieżąco, zmywać wszystko w wysokich temperaturach, odkurzać i wycierać wszystko dwa lub trzy razy w tygodniu. Nie pozwolę, żeby moje dziecko wychowywało się z brudzie. Może zbyt dyrastycznie to opisuję. W końcu sama też mogę posprzątać skoro mi coś przeszkadza. Podkreślam tylko to, że teściowa zmywa w niskich temperaturach, tłuszcz zostaje na szklankach i talerzach, zmywa ta samą ściereczką ludzki talerz i szyfelkę po kurzu z podłogi i jedzeniu kota. Obrzydliwe, ale przecież nie będę jej pouczać co ona ma robić w jej wlasnym domu.
W tym tygodniu zamierzamy z mężem zrobić generalny porządek na podwórku, bo przy oborach stoją śmieci takie jak stare beczki, zardzewiałe pralki, sznurki, folie, puszki, akumulatory, opony, no dosłownie wszystko. Będzie jakaś przyczepa śmieci. Już nie mogę się doczekać kiedy to usuniemy i porządnie wygrabimy podwórko, na razie przypomina pobojowisko. Dziwi mnie tylko to, jak ja mogłam wcześniej tego nie widzieć. Miłość mi zasłoniła tak oczy, że nawet złomu nie widziałam dookoła budynków. Poważnie, sama w to nie wierzę. Dobrze, że mój mąż chce ze mną coś tu zmieniać i cieszy się jak dziecko, że będziemy coś razem robić.
W święta teściowa mnie dobijała swoim zachowaniem. W pierwszy dzień pojechała z nami do moich rodziców. Próbuję jakoś to zrozumieć, bo przecież nikt nie może być w święta sam. Jestem okrutna dla niej, bo bardzo nie chciałam żeby jechała.
W drugi dzień przyjechały jej dzieci. Znowu chwaliła się jak to mój 6-letni mąż doil krowy, jak inny jej inny syn mając 3 lata spadł z błotnika ciągnika i o mało się nie zabił. Ha ha bardzo śmieszne. Tylko czyja to wina? Jaka matka sadza malucha na maszynę, bo on tak chce? Jak jedna z jej córek mając kilka lat przewróciła się rowerkiem i nadziała się na pręt w piersi i leżała nieprzytomna, a oni nawet jej do żadnego lekarza nie zawieźli, tylko czekali co z nią będzie. Na szczęście doszla do normy, tylko blizna została. Ha ha ha. Według mojej tesciowej tak jak w naturze - silny przeżyje.
Kompletna idiotka. Jak ona mnie denerwuje.

96

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Zaczęło się smile Przedwczoraj była ekipa budowlana, kierownik budowy, nadzór budowlany, geodeci zapalikowali miejsce wykopu. Jest pierwszy wpis w dzienniku budowy smile Zamówiliśmy już koparkę. Chodziliśmy po miejscu naszego mieszkania, mocno trzymaliśmy się za ręce i szczęsliwi wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy w salonie, łazience, podziwialiśmy widoki z okna kuchni, jadalni, naszej sypialni. Cudowne uczucie. Teraz moje marzenia przeobrażają się w namacalną rzeczywistość. Wszystko teraz przeżyję. Nawet jaszczurę.

97

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Bardzo pozytywny post jeżyku, pełen nadziei i optymizmu, cieszę się razem z Tobą.

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

98

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Tak Smutny Misiu piszę tak pozytywnie, bo mam nadzieję, że mi to pomoże, ale rzeczywistość jest jeszcze daleka od szczęścia. Jak zobaczyłam wczoraj jak moja teściowa wyprała moje brudne rękawiczki od dojenia krów, czyli całe śmierdzące, za przeproszeniem w "gównie" to znowu zrobiło mi się gorzej.
Od razu zebrałam do kupy negatywne obrazy i poczułam odrazę do tej kobiety.
Te wyprane ścierki (w temperaturze 30 stopni sad ) kładzie zawsze na grzejnik, a na tę "czystą" ściereczkę kuchenną (która później ma kontakt z żywnością) kładzie swoje brudne rękawice z podwórka.
W ukryciu wygotowuję ścierki raz na jakiś czas, ale ona chyba się domyśla, bo nie raz mi zwróciła uwagę, że są jakieś twarde, nie miłe w dotyku i pyta co ja z nimi zrobiłam. Ona uważa, że to bluzka, że ma być miła w dotyku? Przecież w 30 stopniach to nawet tłuszcz w nich zostanie i plamy. Boże, wybacz mi, ale ja jej prawdziwie nienawidzę. Chcę do domu.

99

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Halo przepraszam, ominęłam w opisie cało sedno!!!! Te moje rękawiczki od dojenia moja teściowa wyprała ze ścierkami kuchennymi!!!

100

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

To już przesada..;/ jak można tak robić..
Już się boje , że będzie wrzucać coś do pralki z ubrankami waszego dziecka , albo ten brudny talerz fuu..
Ale jestem pewna , że własne dziecko jakos przed tym ochronisz

przytulanie - najlepsza forma dziękowania za obecność

101

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Czy będziesz miała jeżyku cierpliwość  by mając maleńkie dziecko prać po teściowej jej zapuszczone ścierki itp. ?
Nie da się jakoś oddzielić od jej kuchennych poczynań, mieć wszystko swoje? Pozdrawiam

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

102

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Keli na upartego wszystko jest możliwe i jestem pewna, że gdybyśmy nie zdecydowali się budować dumu, to na pewno byśmy mieli oddzielne mieszkanie na górze, ale skoro budujemy dom, to nie chcemy wkładać pieniędzy na remont tutaj. Każdy grosz się liczy, aby zrobić nasz dom, a przez dwa lata jakoś wytrzymamy, a przecież na ten czas nie będziemy robić oddzielnej kuchni, czy łazienki, a na prowizorce przez tak długi czas też bez sensu. Zresztą postaram się, żeby zachować w miarę możliwości dobre stosunki z teściową - w końcu to będzie babcia mego dziecka. Także te dwa kolejne lata jakoś wytrzymam. Lubię czystość, ale zamiast tego bardziej wolę, żeby moje dziecko czuło miłość, spokój i zgodę w domu. Babcia jest zawsze ważna dla dzieci.

103

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

jeżyku, skąd ty bierzesz tyle sił i cierpliwości aby to wytrzymać. Dla mnie jesteś wielka!!!

*Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami*

*Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach...Przeżyją tylko te, które nakarmisz*

104

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Smutny Misiu jaka wielka? Szlak mnie trafia, ale co mam poradzić? Rozumiem, gdyby mój mąż stał po stronie matki, nie wspierał mnie, nie słuchał moich potrzeb, ale on ciągle mnie pociesza, tłumaczy i jest naprawdę cierpliwy dla mnie. Więc i ja muszę go jakoś wspierać, a nie tylko narzekać. Już wiem z doświadczenia, że kiedy tylko narzekałam i płakałam to on zamiast się do mnie zbliżać, to odsuwał się ode mnie.
Jak sprawy mają się u Ciebie Smutny Misiu? Zostajesz u rodziny, czy coś działasz?

105

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Wczoraj moja teściowa wygarnęła mi, że wstaję sobie jak królowa o ósmej i czy nigdy nie słyszę jak ona wali rano w rurę, żeby nas obudzić. Jeszcze nigdy nie spałam do ósmej odkąd u niej mieszkam, bo codziennie jestem na nogach po 7 i pomagam mężowi przy dojeniu. On wstaje przed 7, a ja niedługo po nim i poję cielaki i pomagam mu kończyć doić i myję wszystko. Ona ma do mnie pretensje, że sama musiała wstawać o 3 lub 4 rano, a ja leń śpię "do poludnia". I to ona sama doiła krowy, a nie mąż, bo to kobieta jest w gospodarstwie od dojenia krów. Przykro mi się zrobiło, bo tu nikt nie pamieta o tym, że mam własne pieniądze, tylko jestem na zwolnieniu, a zwolnienie nie jest po to, żeby pracować tylko odpoczywać. Kto by pomyślał, że w ciąży nigdy się nie wyśpię rano, że wogóle będę pracować fizycznie ciężej niż kiedykolwiek w życiu. Jestem w 7 miesiącu i nie będzie dziwne jak urodzę przed czasem, jak będę ciągać ciężary, jak do tej pory. Smutno mi, że ona tego nie widzi i nie docenia, tylko jeszcze dokucza, że jestem dama.

106

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Zostaw te ciężary kobieto, naprawdę. Jedź z Mężem na Jasną Górę, czy w inne święte miejsce, proś o dary Ducha Świętego, by odnaleźć spokój wewnętrzny. Jeżyku czemu to tak Ci zależy na akceptacji Teściowej? Nie otrzymasz jej być może nigdy. Teraz jesteś w ciąży, więc dbaj o siebie, dzieciątko, które przyjdzie na świat, nikt za Ciebie tego nie zrobi, nie dbaj o jej opinię. Kochaj Męża!!!

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

107 Ostatnio edytowany przez keli (2011-05-09 07:00:19)

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Jeszcze coś. Jeżyku, a co na to odpowiedziałaś teściowej? Jak mąż zareagował? Masz prawo wstawać, o której chcesz nie zależnie w czyim domu mieszkasz. Też sama musisz dać sobie to prawo. W obronie swojej i dziecka stawać jak lwica.

Referendum edukacyjne - www. ratujmaluchy. pl

108

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Keli dziękuję za odpowiedź. Mąż nic nie powiedział na teksty teściowej. Tylko potem powiedział, żebym się nie przejmowała. Na Jasną Górę? Kochana chętnie bym pojechała, ale musiałabym poświecić na to kilka dni, bo mieszkam na drugim krańcu Polski. To w naszym przypadku teraz nie możliwe, ponieważ musimy być w domu na poranny i wieczorny udój, także nasz najdłuższy wyjazd może trwać zaledwie kilka godzin. Do moich rodziców od święta wpadamy tylko na 2, 3 godzinki, bo jest 200 km drogi w obie strony, a co dopiero gdzieś dalej. Jak wróci męża brat z Włoch to wtedy stanie się to możliwe. To uwiązanie jest właściwie jedynym mamkamentem hodowli krów. Ogólnie to miłe zwierzęta, ale człowiek mimo, że zarabia pieniądze to nie może ich wydać na podróże. Nawet do kina wieczorem trudno nam się wybrać, bo najbliższe jest 40 km od nas i zanim wieczorem się wyrobimy z krowami to już nie ma żadnego seansu. Dlatego bez sensu jest mieć krowy, skoro i tak nie można wydac zarobionych pieniędzy na samorealizację. Dlatego stopniowo chcemy z nich rezygnować.

Dziś jest cudowny dzień. BUDOWA NASZEGO DOMU RUSZYŁA!!! Koparka kopie dziś i jutro, a pojutrze ruszają z fundamentami. I'm so happy.

109

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Od poniedziałku, czyli czwarty dzień odkąd zaczęła się budowa domu, teściowa ciągle mi dokucza. Ja, wiadomo jestem cała w skowrokach, że wszystko ruszyło i moje dni u teściowej są policzone, ale ona mi tak dokucza, że moja radość blednie. Wydaje mi się, że wcześniej jak coś mówiła przykrego to nieświadomie, bo po prostu taka jest, ale teraz przechodzi sama siebie.

Według niej:

1. Źle posadziłam swoje drzewko, bo nie puszcza listków.

2. Nie zdążę podgrzać obiadu dla męża, strasznie powolna jestem.

3. Ona i ja miałyśmy operację na mięśniaki. Ja miałam 7centymetrowego guza na wewnętrznej ścianie trzonu macicy. Wiadomo z powodu wieku i braku dzieci wycięli go tak, żeby niczego nie uszkodzić. Teściowej wycięli całą macicę jak tysiącom innych kobiet w jej wieku. Jak wiadomo mięśniak to guz całkowicie nie groźny. Ona obnosi się przy wszystkich, że miała raka. Opowiada jaka to była straszna operacja, ale ona nie wzięła głupiego jasia, tylko poszła samodzielnie z oddziału na blok operacyjny i nawet cewnika jej nie włożyli (co jest totalną bzdurą - nie wierzę jej), bo ona taka silna była i trzymała za przeproszeniem siki całą dobę (w głowę powinna się stuknąć - kto by pozwolił jej na takie coś w szpitalu). Ja jej nie opowiadałam jak było, tylko wspomniałam, że tak to ciężka operacja, bo mnie bardzo bolało po. Ona sprawiła mi wielką przykrość mówiąc, że a co ja mogę wiedzieć, co to za operacja była ta moja? Tylko śmiech. Jej to dopiero była operacja. Pół brzucha wycięli i do dziś czuje w tym miejscu pustą przestrzeń (a było to jakieś 15 lat temu - aż śmieszne co ona plecie). Przykro mi było strasznie, bo ta operacja była dla mnie bardzo bolesna. Mięśniak był wiekszy od macicy, więc można sobie wyobrazić jak go wyłuskiwali przywartego do ścian i to w dodatku trzonu macicy. A po wszystkim założyli cewnik domaciczny, gdzie rozciągali ściany macicy, potem ona się kurczyła, żeby ją uformować. Bardzo bolalo, a ona tak mi dogaduje i śmieje się ze mnie. No tak, skoro ona (pisałam już o jej opowieści) może podczas wypadku samochodowego zatrzymać ręką o drzewo malucha to wszystko jest możliwe.

4. Stawiamy worki ze śmieciami przy drodze, a potem gmina zostawia w zamian puste. Wystawiłam dziś dwa pełne worki, więc i dwa puste wzięłam. Ona skoczyła do mnie z pretensją, dlaczego nie wzięlam worka dla sąsiada. A skąd ja mam niby wiedzieć ile pełnych worków wystawił sąsiad. Poza tym z jakiej racji mam sąsiadowi nieść worki. Tak samo on może wyjść na drogę i wziąść swoje. No chore dla mnie.

Co o tym myślicie? Ja mam dość wiedźmy.

110

Odp: przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Wiesz jeżyk123 już kiedyś pisałam kilka słów w tym wątku:-)
Twoja teściowa jest zaściankowa i strasznie starodawna, nie dziw się jej jest wychowana w taki a nie inny sposób, całe życie spędziła na wsi, a jej całym życiem są świnie, obiad, itp.
Daj sobie spokój z tą Czarownicą, wiesz ja na Twoim miejscu bym nie wytrzymała i komentowała jej głupie docinki. A przy zatrzymaniu ręką samochodu to już w ogóle bym nie wytrzymała ale lepiej jest w ogóle tego nie słuchać, zdystansować się.
Przecież jak się wyprowadzicie wasze stosunki mogą być tylko poprawne(ze względu na dziecko) nie muszą ociekać miłością.

"No cóż, ten, który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha." /Woland

Posty [ 56 do 110 z 1,922 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 35 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » przeprowadzka z miasta na wieś - stres i zmiany

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018