Rozumiem cie jak najbardziej. Mnie tez juz doprowadzaja do szalu porady typu wyjdz do ludzi. Ja wychodze do ludzi, mam mnostwo znajomych ktorzy mnie lubia, poznaje nowe osoby, podobam sie facetom i nic. zwiazku nie ma i nigdy nie bylo.
juz mnie to wkurza i pier*** te wszystkie rady. niektore dziewczyny poznaja milosc swojego zycia wtedy kiedy sobie na maksa odpuszczaja. moze cos w tym jest.
moze jestem sama bo akurat odrzucam facetow ktorzy za mna latają, ale ktorzy mnie nie interesuja. sorry ale nie bede sie zmuszac do bycia z chlopakiem, ktory mi sie totalnie nie podoba ani z wygladu ani z tego jakim jest czlowiekiem, bo czas tego wymaga. presja. bo wszystkie maja a ja nie. baa, ja nie mialam nawet tego pierwszego i te ciagle pytania " taka duza a jeszcze nie bylo?". w koncu chyba zaczne klamac ze jestem w zwiazku, dla swietego spokoju. mam dosc.
To jakich porad oczekujecie w takim razie...
Martyna777 studiuje pedagogike i pracuje w weekendy.Więc nie siedze w domu całymi dniami.Dziewczyny,które wypowiadały sie wyżej,całkowicie Was wszystkie rozumiem.Ja to jestem w tak zaawansowanym stopniu..że jak sobie o tym pomyśle to mi się ryczeć chce:(Teraz sprzedaje opłatek w centrach handlowych i ciągle mijają mnie pary,a teraz przed świętami mężczyźni kupujący prezenty swoim dziewczynom..i patrzenie na takie sytuacje bardzo smuci:(Co do rad..wydaje mi się, że nie ma takich..ponieważ syty głodnego nigdy nie zrozumie.Jeżeli dziewczyna jest szczęśliwa to może nam dawać mnóstwo rad.A to tak naprawdę przychodzi w najmniej odpowiednim momencie.Sama się o tym przekonałam.Pewnej soboty stałam na promocji w markecie..to już było pod koniec zmiany czyki ok. 8 godzina pracy,nie stałam godzinami przed lustrem jak sie szykowałam i nie umalowałam się,włosy związane..i właśnie wtedy podszedł do mnie pewien mężczyzna i poprosił o numer telefonu.Inna sprawa,że z tego i tak nigdy nic nie było..ale przyszło kiedy się absolutnie nie spodziewałam.Ale nawet takie sytuacje nie pomagają mi uwierzyć i nie czuć się gorszą:(Ja nie będę Wam dawała żadnych rad..bo sama jestem w tej samej sytuacji.Mam tylko nadzieje,że wszystkie samotne i piękne dziewczyny w końcu zakochają się z wzajemnością.Wszystkiego dobrego na święta:)
Być moze bedąc w waszym wieku też bym tak pomyślała ...ale teraz będąc osobą z doświadczeniem i po przejściach wiem...że dojrzałość nie tylko fizyczna ale również emocjonalna jest cholernie ważna.
Bo po co mieć przy sobie kogoś , przespać się z kimś- tylko dlatego że już wypada?
Czasami warto trochę poczekać...na tego właściwego..moze nie ostatniego ale własciwego..aby miec piekne wspomnienia:)
Być moze bedąc w waszym wieku też bym tak pomyślała ...ale teraz będąc osobą z doświadczeniem i po przejściach wiem...że dojrzałość nie tylko fizyczna ale również emocjonalna jest cholernie ważna.
Bo po co mieć przy sobie kogoś , przespać się z kimś- tylko dlatego że już wypada?
Czasami warto trochę poczekać...na tego właściwego..moze nie ostatniego ale własciwego..aby miec piekne wspomnienia:)
Zgadzam sie.
Przede wszystkim wiem o czym mówisz. Po rozstaniu z moim chłopakiem przez prawie dwa lata nie umiałam z nikim być. Myslalam ze mam wygórowane ambicje-tak jak Ty, za duzo wymagam itd.. szukalam nawet na portalach randkowych bo bylam tak zdesperowana.. Ja po prostu czułam się samotnie.. jednak pewnego dnia , calkiem przypadkiem poznałam chłopaka i po pierwszej randce obydwoje czuliśmy , że to jest wlaśnie to- chcieliśmy byc razem tak po prostu i jestśmy dalej
to utwierdziło mnie w przekonaniu, że zycie samo układa swój scenariusz i nie warto patrzeć na koleżanki
życzę Ci powodzenia
i rozgladaj się
pozwól mu siebie dostrzec
73 2010-12-28 00:15:27 Ostatnio edytowany przez busiu (2010-12-28 00:16:48)
P.S Brak doświadczenia to w czym konkretnie?w byciu z kimś?bo ja uważam,że nie ma to wielkiego znaczenia.
Jeśli chodzi o seks,to założę się,że porządny facet doceni to,że kobieta wolała poczekać.Jeśli będzie mu to przeszkadzało,to nie wiem co byłoby z nim nie tak.
Kurczę już może nie popadajmy w jakąś paranoję,20letnia dziewczyna ma przed sobą całe życie i czas na związki.
Nie sądzę,żeby jakiemuś normalnego facetowi przeszkadzał fakt,że dziewczyna nikogo wcześniej nie miała.
1. Doświadczenie w byciu z kimś procentuje. Mój poprzedni związek uważałam za udany i najważniejszy do tej pory, kamień milowy prawie. Nauczył mnie, czego szukam w związkach, czego nie chcę, wyznaczył moje priorytety. Ktoś, kto ani razu nie był w tak bliskiej relacji z, bądź co bądź, obcym człowiekiem, działa trochę po omacku.
2. Porządny facet doceni... o ile dziewczyna wolała poczekać, a nie, że 'nie było z kim'. Ta druga sytuacja wydaje się wręcz podejrzana. Gorzej mają mężczyźni- o ile 22 letnie dziewica rzeczywiście jest czymś rzadkim, ale raczej pozytywnym, to prawiczek po 20... no cóż. Już niekoniecznie. Ale ogólnie zakładam, że porządny człowiek nie pogardzi drugim z takiego powodu.
3. Tak, 20 letnia dziewczyna rzeczywiście dopiero jest na starcie 'prawdziwego życia'. Ale ja też bym się czuła źle z taką niezapisaną kartą... i na pewno zadawałabym sobie pytanie, co jest ze mną nie tak... na pewno obniżyłoby to moją samoocenę... No, po prostu rozumiem, że to nic fajnego.
Ale dziewczyny mają rację. Warto skupić się na sobie i dać sobie luzu. Miłość to coś, co akurat z reguły przychodzi samo i nieproszone.
To uczucie bycia gorszym od innych dziewczyn jest bardzo przykre.Ja czuje się gorsza nawet od mojej najbliższej kuzynki,która z jednym chłopakiem zerwała a już interesuje się nią następny.Czuje się po prostu brzydsza,głupsza.Co do czekania na tego właściwego.Próbuje wierzyć,że jeszcze go spotkam ale im więcej czasu upływa tym jest to trudniejsze:(Mój problem siedzi w głowie a ja nie potrafie go zwalczyć.
Mnie miesiąc temu zostawił chłopak. Po 6 lat. Mam 21 lat. To miała być miłość już do końca. Ale widać nie wyszło. Jednak mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zakocham i zaufam. Bo wierzę, że każda z nas ma prawo do szczęścia i prędzej czy później to szczęście nas znajdzie ![]()
na każdego przyjdzie czas
i 2 połówki się spotkają
lecz trzeba pamiętać że ideałów nie ma
ja po 4 i pół roku rozstałam się z facetem ... obecnie mam super partnera i jestem szczęśliwa
nie będę tu pisać że to ten jedyny wymarzony bo nikt nie wie co nas czeka jutro
wszystko się może zdarzyć ![]()
czarna.pantera dziękujemy za twoją wypowiedź
doskonale wiesz jak dobić innych. Nic nie cieszy dziewczyn która mają po 21 23 lata bardziej niż wypowiedź 21 latki, ja miałam kogoś przez 4,5 roku teraz mam kolejnego, czyli ogólnie jestem w związku od 15 roku życia
Wypowiedź dająca do myślenia tylko wy jesteście takie nieudolne i w takim wieku nie macie i nie miałyście nikogo
![]()
Jak to miał być cynizm to kiepskiej jakości.
I jak tu nie czuć się gorszą..jak nawet przez internet masz świadomość,że ktoś jest szczęśliwy a Ty dalej nie:(Wszystkiego dobrego dla wszystkich w Nowym Roku.
Czytam i czytam i stwierdziłam, że dołączę się do dyskusji. Od razu powiem, że ja nie jestem "niezapisaną kartą", chociaż nie wiem, czy związek w wieku nastoletnim można uznać za poważny. Poznaliśmy się w szkole i kiedy poszłam na studia to się rozstaliśmy, ot szkolna miłość jak to się mówi.
Teraz zaczęłam 3 rok studiów i nie tyle samotność co totalny brak zainteresowania mi doskwiera. Nie jestem ładna, ale też nie potwór. Fakt, mam brzydką figurę, no ale staram się to ukrywać. Lubię wyjść na imprezę, na piwo, śmiać się i poznawać ludzi. Głupia też chyba nie jestem. Nie wiem co jest nie tak. Może mój wygląd wszystkich płoszy, nie wiem. Naprawdę nie wiem.
I co z tego, że "otwieram się na ludzi" (kiedy jest okazja idę na imprezę, mieszkam w akademiku, wychodzę to kina, teatru, czasem do opery), skoro cała płeć przeciwna ma mnie gdzieś?
Gdzie robię błąd?
Rozumiem autorkę w kwestii "czucia się gorszą". Też mam dosyć, że gdzie się nie ruszę to same pary. Dla moich znajomych teraz to już normalne, że ja jestem zawsze sama. "Ty już tak masz" - zdarza się usłyszeć. Bardzo niemiłe. Tak, jakby była mi pisana samotność już na zawsze. Może i tak, ale to nie zmienia postaci rzeczy - to wstrętne uczucie.
Ciesze się,że jest ktoś kto mnie rozumie.
Podczas sylwestra zdałam sobie sprawe z tego jaka jestem nieśmiała.Czy to może być powód mojego problemu?Tylko dlaczego ta cecha charakteru musi powodować to, że jestem sama?Nie wiem już jak mam sobie to wszystko tłumaczyć.Najlepiej to chyba palnąć sobie w łeb.
Cześc ja mam 26 lat i jestem sama. Całe życie i przyzwyczaiłam się do tego.
82 2011-01-04 08:01:45 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2011-01-04 08:04:24)
Hej ja byłam z chłopakiem prawie dwa lata planowaliśmy przyszłość wspólne mieszkanie ale traf chciał że się rozstaliśmy, od ponad roku jestem sama ![]()
Z początku dało się wytrzymać miałam koleżanki singielki i zawsze było raźniej, teraz wszystkie moje koleżanki są w poważnych związkach kochają i są kochane ja jedna sama zostałam... czuje się opuszczona, wykorzystywana i gorsza. Brak mi motywacji do wszystkiego i brak mi tego co idzie w parze ze związkiem....
A na dodatek odczuwam takie coś że ludzie myślą ze tylko mój były mnie chciał a on teraz szczęśliwy jest z inną, i jak są imprezy to ich unikam wiedząc że on tam będzie z nią, bo cóż starzy znajomi on szczęśliwy, a ja... ludzie wiedzą że nie jestem teraz do końca sobą że ja jestem stworzona do bycia z kimś...
Chodzę tylko tam gdzie nie ma jego i jej , a i tak mało imprezuje i nigdzie nie chodzę bo nie mam z kim, od czasu kiedy koleżanki kogoś mają to spędzają czas tylko z nimi a ja jestem tylko do usług ![]()
Nawet sylwestra spędziłam jako jedyna wśród par planujących śluby, masakra po całości...
I gdzie można poznać dobrego, i fajnego chłopaka a raczej mężczyznę
?
Też chciałabym znać odpowiedź na pytanie GDZIE?Ale chyba nie ma konkretnej recepty.Podobnie jak Ty Kami90 nie mam motywacji na nic.Nie widze nawet sensu w studiowaniu.Bo i po co jak nie mam z kim się tym podzielić.Nie widze sensu w niczym,a najgorsze jest to,że tak mało osób mnie rozumie:(
Aga ja Cię rozumiem, dokładnie mam tak ze studiami, dzielić się sukcesami nie ma jak, nikt nie powie dziś siedź w książkach a jutro obejrzymy rzem film i przytuli... Brakuje mi tego wsparcia partnerskiego i też mało kto to rozumie a ja mam podejście do życia inne, bo ja marzę o ślubie w młodym wieku, dzieciach, tradycji. Lubię imprezy ale z umiarem więc wiadomo że pogodziła bym życie partnerskie z tym
a cóż kiedy kiedyś coś się miało to brak danych bodźców boli jeszcze bardziej. Bo kiedyś kiedy się nie wiedziało jak to jest to marzenia były krzepiące a teraz są niewystarczające....
ale 2010 był dla mnie straszny więc wieżę głęboko że ten rok musi być lepszy ![]()
Aga, to nie tak, że nikt Cię nie rozumie. Po prostu nikt nie ma gotowej recepty na Twój problem. Masz kilka możliwości, co zrobić, sama musisz zdecydować czego chcesz.
Skupiłaś się na tym, że chcesz mieć faceta i ciągle o tym myślisz. Dobijasz się. Zamiast po prostu poznawać ludzi, Ty chcesz od razu poznać tego jedynego, wymarzonego a tak się nie da. Często powtarzasz, że syty nie zrozumie głodnego - pewnie coś w tym jest, ale nie do końca. Ja też jestem osobą nieśmiałą, kiedyś byłam jeszcze bardziej nieśmiała niż teraz. Z chłopakami miałam niewielkie doświadczenia, też byłam zawsze w tyle w porównaniu z rówieśniczkami. Mojego męża poznałam zupełnie przypadkiem, nie czekałam na księcia z bajki i nie zamartwiałam się, że jestem sama a moje koleżanki mają chłopaków.
Na każdego przyjdzie kiedyś czas. Warto poczekać, chyba że chcesz się wplątać w jakiś dziwny układ, bez miłości, tylko po to żeby kogoś mieć. Jeśli tak, to nie ma w tym nic trudnego.
Najgorsze są imprezy z przyjaciółmi posiadającymi swoich stałych partnerów.
Tak jak tegoroczny sylwester. Po 0:00 wszyscy zaczęli sobie składać życzenia, przytulać, całować, a ja siedziałam z boku i pytałam sama siebie jak to jest, że tylko obok mnie nie ma nikogo.
Czasami fajnie byłoby poprostu przytulić się do kogoś i wspólnie pomilczeć.
Saara ja spędziłam też tak sylwestra same pary i ja. Było mi bardzo smutno, zwłaszcza ze liczyłam ze sylwester będzie dla mnie taką oaza po roku naprawdę przykrym i trudnym
MagdaEM. Swoją wypowedź wprawdzie skierowałaś do Agi, ale się dołączę, spójrz, ja poznje nowych ludzi co chwila, facetów koleżanki, często przez neta, tak jest łatwiej, bo ja mimo że jestem przebojowa to na żywo ludzi nie poznaje, zawsze spotykam osoby już w związkach i takie osoby nie chcą dodatkowych znajomości, bo dziewczyny boją sie konkurencji a zajęty facet kumpeli nie potrzebuje. Więc poznaje przez neta i cóż lepiej nie jest, imprez brak, wyjść raczej też, randki kończą się fiaskiem, poczucie samotności rośnie, a par coraz więcej i zamkniętych kręgów znajomych też. Ludzie obawiają sie singli widząc w nich zagrożenie a gdy ktoś jest przebojowy i żywiołowy jak ja to tym bardziej bo tata osoba z pozoru zabiera partnerów przyjaciół. Ludzie mnie lubią a mimo to jest wiecznie samotna., Jeśli nie ma się starych znajomych to jeśli nie spotka sie przyjaznego singla na drodze to jest sie na lodzie w szczerym polu, tak jak ja... i co dla mnie nie ma nadzieji. w przypadki już nie wierzę, bo zdarzały sie takie że w autobusie poznałam faceta ktry okazał się psychiczny, przez znajomych nie mam jak poznać, na uczelni, na kierunku mam same dziewczyny a nasz kierunek jest nie lubiany i nie popularny to nie mamy po za kierunkami możliwości poznawania.
Takie sytuacje dołują, a zwłaszcza gdy człowik w sumie jest przyzwyczajony już do bycia w samotności ale na chwilę dostaje iskierkę nadziei a po chwili ktoś ją brutalnie zabiera i znów na nowo trzeba pogodzić się z tym samotnym nudnym życiem.
Tak na dobrą sprawę, to mi czasem to już zaczyna być wszytko obojętne, bo wykańczam się. A ta moja obojętność sama mnie dobija. ![]()
i kółko sie zamyka
według mnie,żeby kogoś poznac to trzeba gdzies wychodzic i to jak najczęściej.
Wiem,że jest Wam cięzko dziewczyny,ale facet sam nie przyjdzie pod Wasze drzwi.
Na pocieszenie moge Wam powiedziec,że ja obecnego partnera znałam całe życie,a dopiero niedawno jarnęłam się,że jest i to z tym człowiekiem chcę byc.
Julette, ja nie znam żadnych w sumie facetów zbyt wiele lat, wszystkich ludzi pozn je na bieżąco, wychodzić staram sie ile mogę, ale przez właśnie takie sytuacje ze nie mam wśród znajomych singli to wychodzę żadko, a sama to bez sensu czasem bo jak nie mam kasy to ani na kawe ani zakupy a na uczelni i w drodze spędzam cale dni i co niby tez wychodzenie a na mnie nawet faceci nie patrzą, tylko staruszki - nie żebym była jakimś paszkwilem do tego raczej mi daleko
:D
Ostnio w ramach wychodzenia i podróżowania nawet częściej jeżdżę do babci która daleko mieszka bo na drum końcu miasta więc całe miasto w mpk przemierzam. I powracam na stre osidle co kiedyś na nim mieszkałam.
a zresztą i tak rzadzij wychodzę w celu poznania kogoś, bo po prostu mam inne rzeczy na głowie, w domu mi się zawsze przypomina że koljny dzień minął i nic ![]()
powiem Ci że też to zauważyłam, wszyscy się boją, że singielki w gronie znajomych w którym sa same pary - nie mają nic do roboty tylko odbijanie facetów.
No właśnie Saaraa, to raz, a dwa że w takim gronie to pary sa blisko, ściskają się planują, i nie ma tej swobody co kiedy nie ma samych par lub tylko same pary bo wtedy są żarty i inne takie numery żartobliwe podmianki a tak to tego brak, chociaż moje stare towarzystwo w którym byłam razem z byłym to były pary ale wszyscy byliśmy bardzo zgrani i byliśmy wszyscy blisko, wspólne tańce, przytulańce żarty, zero zagrożenia ![]()
Cóż kiedyś chyba będzie lepiej ![]()
a po trzecie powiedzmy sobie szczerze, kiedy wszyscy się dookoła Ciebie, przytulają, szeptają sobie do ucha etc. etc. a Ty musisz to wszystko oglądać, to to też nie jest miłe.;]
Takie sytuacje są masakryczne.Ja zawsze jak spotkam jakąs koleżanke,czy nawet obcą dziewczyne to zaraz sie okazuje że ona ma kogoś a ja nie.I kiedy widze,ze wszyscy dookoła są szczęśliwi to niestety nie mam ochoty nigdzie wychodzić.Chce mi się tylko ryczeć.Odrazu czuje sie gorsza i zastanawiam się co jest ze mną nie tak.A te rady o wychodzeniu wszędzie gdzie się da już na mnie nie działają.Rady jest bardzo łatwo dawać gorzej postawić się w roli dziewczyny która się sobie nie podoba i nie wierzy w to że komuś może się spodobać.
Dziewczyny po prostu wydaje mi się ,że gdzieś się mijacie z tą swoją drugą połówką być może o minutę , dwie , albo parę sekund przechodzi za rogiem uczelni , kiedy Wy do niej wchodzicie
Nie ma co się martwić , ja jestem jak na razie singlem z wyboru , nigdy nie szukałem i nie szukam dziewczyny , jest to związane z tym ,że planuję wyprowadzkę z mojego rodzinnego miasta już niebawem , a nauczony doświadczeniem znajomych ,że związki na odległość nie mają wysokiego procentu przeżywalności oraz fakt iż sam bym nie chciał być w takim związku , powoduje to ,że muszę być jeszcze przez jakiś czas w podobnej do Waszej sytuacji . Pytanie czy nie będę miał podobnych przemyśleń do Was , gdy już poszukiwania zacznę i nie będą one owocne ![]()
Aga najpierw trzeba zacząć od samoakceptacji
Bo ja mam ochotę wychodzić ale zazwyczaj jest to z lekka uniemożliwione własnie przez to że jestem swego rodzaju zagrożeniem kiedy nie mam pary, a po za tym nie mam swojej grupy co jest dość uciążliwe.
Pamiętaj kiedy zaczniesz akceptować sibie wtedy łatwiej będzie wyjść Ci do ludzi ![]()
Łatwo podnieść samoocene portalami, robiąc sobie zdjęcie ładnie obrabiając i dbać o każdy szczegół swojego wyglądu w wolnym czasie ![]()
Łatwo podnieść samoocene portalami, robiąc sobie zdjęcie ładnie obrabiając i dbać o każdy szczegół swojego wyglądu w wolnym czasie
Moim zdaniem to kiepski sposób - każdy potrafi być "piękny" w fotoshopie. A wystawianie swoich przerabianych zdjęć, żeby wszyscy komplementy prawili, wydaje mi się niezwykle głupie.
Dbać o siebie - popieram, o każdy szczegół - niekoniecznie, nie popadajmy w paranoję.
Szczurunia, nie chodzi o fotoshopa i zmienianie nie wiadomo czego, czasem wystarczy zmienic kolorystykę zdjęcia, odpowiednie wykadrowanie, zamazanie tła, ja np. przekonałam się że zdjęcia w starym stylu biel czerń lub sepia czy jakiś filtr dodają uroku, czasem nawet spojrzenie bywa wtedy ładniejsze....
Ja dzięki takim małym poprawką zobaczyłam coś czego wcześniej nie dostrzegałam, portale randkowe też mi pomogły chociaż w moim przypadku był to mniejszy stopień, odnalezienie własnego stylu i dbanie o siebie też pomogło...
Uważam że trzeba dostrzec swoje zalety pozwolić innym je odkryć pytać kogoś obiektywnego i to podkreślać.
Bo samoocena jednak w sporym stopniu rzutuje na nasze stosunki międzyludzkie.
oj, sama chcialabym wiedziec, jak poznac tego wymarzonego faceta. jestem w troche innej sytuacji, bo mam na koncie kilka zwiazkow, ale od dwoch lat jestem sama i wydaje mi sie, ze jestem coraz bardziej wymagajaca.
ostatnio ogladalam film o wizualizacji i mysle, ze nie mam nic do stracenia- sprobuje;) i Tobie tez to doradzam. mysl pozytywnie, wyobrazaj sobie siebie zakochana, wyobrazaj sobie siebie z facetem itp. glupio to brzmi, ale ja od dzisiaj planuje to praktykowac;)
vanila oglądałam ten film, nie zniechęcam ale nie polecam, ja po nim się nakręciłam, rozmarzyłam a potem zawiodłam z wielkim hukiem....
zresztą ja żyję trochę w takim świecie wizualizacji, cóż może kiedyś wyjdzie
Ja jestem ponad rok sama po długim związku, więc mamy troszkę podobnie....
nie wiem czemu głupio parom wyjśc z singlem?
Mam przyjaciółkę,też jest sama,a ja mam narzeczonego.Często razem wychodzimy.We troje.
Nam to odpowiada,nie obśiskujemy się jakoś specjalnie przy niej,tylko rozmawiamy normalnie, o wszystkim.
I my się dobrze czujemy i ona się dobrze czuje.Więc nie wiem w czym problem?
101 2011-01-07 17:39:19 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2011-01-07 17:43:49)
Juliette, niestety Twoja postawa jest jednym z wyjątków, bo nie każdy umie się zachować to raz, a dwa że wiele osób nie chce poznawać singli jeśli już jest sparowany.
Po za tym, ja pamiętam kiedy byłam w związku to jak szliśmy na imprezę z moją kuzynką która wtedy miała akurat przerwę między związkami, to zawsze braliśmy samotnego kumpla, nie żeby ich swatać ale żeby było jej raźniej, po za tym mój chłopak zawsze wtedy był dla niej uroczy, wygłupiali się a ja z nimi, kontakt fizyczny na poziomie dokuczania i wygłupów jest czasem człowiekowi potrzebny.
A teraz np. ta kuzynka traktuje mnie jak służącą, potrafi opowiadać ciągle o tym gdzie idzie i błagać żebym rezygnowała ze wszystkiego i żebym pokręciła jej włosy, nawet nie pytając czy mi pasuje jechać półtorej godziny do niej pokręcic włosy i zostać wygoniona na mróz żeby znów taki kawał wracać bo jej sie na wesele z ukochanym śpieszy, a no i widomo pójście tam równa się nie móc powiedziec o tym ze smutno mi nie mając faceta bo ona zaraz sie unosi i robi z sibie jakieś guru. O wyjściach takich jak my z byłym robiliśmy raczej mowy nie ma bo zazwyczaj ja jestem tą zupełnie bez pary i nikt nie zainteresuje sie mną zbytnio żeby pożartować powygłupiać się chociaż trochę żebym poczuła się raźniej, a nie wspomnę o tym co by było gdybym próbowała poznać kogoś w klubie, to by dopiero było komentowanie i w ogóle...
ale cóż ona to od zawsze kogoś ma jej najdłuższa przerwa między związkami to pół roku...
Wychodzenie z parą nie jest ani trochę miłe. Pewnie, że robi się dobrą minę do złej gry, że nawet czasem można się w miarę dobrze bawić. Ale co z tego, skoro wracam do domu sama? Co z tego skoro oni są szczęśliwi, a ja patrząc na nich myślę o czymś, czego pewnie nigdy nie będę mieć?
Trudno jest choćby bez odrobiny smutku patrzeć na czyjeś szczęście. Może brzmi to infantylnie, ale taka jest prawda.
Zgadzam się z moją poprzedniczką.Takie uczucie przychodzi samo z siebie i moim zdaniem jest czymś normalnym jeżeli komuś bardzo brakuje miłości i też chce być szczęśliwy.
Ja też tak uważam ale jednak jeśli umiejętnie zorganizuje się czas w grobie par i innych osób to ten ból może być trochę stłumiony ale gdy spotyka się ludzi anty którzy są zaadsorbowani byciem z kimś i nie zważają na innych lub są niechętni do singli to jest przykro i to bardzo
Kochane,mimo,że mam tego jedynego, to Was całkowicie rozumiem.
Tylko tak jak napisała Kami,wszystko zależy od ludzi.
My często gdzieś wychodzimy w trójkę,tylko właśnie to jest tak,że wtedy nie gadam o naszym związku, o miłości etc.
gadamy o głupotach, pijemy piwko, i jest na prawdę miło.
A ja tak lubię,bo gdy mam mało czasu, to mogę spotkać się i z facetem i z przyjaciółką.
Raz nawet jak szliśmy na wesele, to zabrałam przyjaciółkę jako os.tow. dla kumpla mojego Lubego,który też jest sam. I od tamtej pory czasami razem wychodzą gdzieś.Tylko mówię,wszystko zależy od kultury człowieka.
Raz nawet jak szliśmy na wesele, to zabrałam przyjaciółkę jako os.tow. dla kumpla mojego Lubego,który też jest sam. I od tamtej pory czasami razem wychodzą gdzieś.Tylko mówię,wszystko zależy od kultury człowieka.
Widzisz kiedy ja byłam w związku robiłam podobnie zawsze dbałam o koleżankę, i czasami nie tyle celowo ale jakoś było to dla mnie naturalne by otaczać się takim gronem by każdy mógł czuć się dobrze.
Ważne jest też słowo przyjaciółka, ja po rozstaniu z facetem, po paru miesiącach od tego momentu przekonałam sie że nie mam przyjaciółki, przyjaciół, zbyt wielu dobrych znajomych, są tylko ludzie od okazji do okazji z którymi raz na ruski rok mogę wyjść na kawę lub ploty. To mało jak dla dziewczyny która nie ma faceta, i która co kogoś poznaję bo nie stronie od ludzi do okazje się ze jestem dyskryminowana z powodu braku partnera, ostnio moje koleżanki rozmawiały o zaręczynach akurat przed wykładami i ja się odezwałam, i to ich spojrzenie że ja nie mam nikogo, zdążyłam tylko dopowiedzieć że zależy mi na tym by kogoś mieć ale nie każdy ma to szczęście.
Powiem szczerze że w tym momencie mimo że zawiodłam się na portalach randkowych i innych takich to zostaje mi tylko to, tylko że i tam nie poznaje nikogo sensownego.
Ja już nawet nie mam siły desperacko szukać... ;]
Kami , Twój profil mówi ,że masz 20 lat , także wg. toku rozumowania jaki przedstawiłaś wyżej , kobiety np. 10 lat od Ciebie starsze (pół Twojego życia) czyli 30 letnie nie mające partnera , powinny sobie podciąć żyły lub wstąpić do zakonu .
Nie można tak myśleć , jedni ułożą sobie te sprawy wcześniej inni później , często nawet będzie to ich własna decyzja (np. w moim przypadku) .
Może to desperackie szukanie , tak na prawdę jest destrukcyjne i wyrządza więcej szkody niż pożytku .
mc89, to jak interpretujesz mój tok rozumowania to Twoja sprawa, ja tego tak nie postrzegam, ja po prostu mam taki charakter że nie nadaje się do życia samotnego. A że spotykam na swojej ludzi którzy nie chcą mieć znajomych singli to tym trudnij jest mi w takiej sytuacji żyć. Móje życie wygląda teraz tak: wstaje, idę na zajęcia, gdzieś wyjdę o ile mam po co z kim lub za co, idę się uczyć idę odpocząć znów się uczyć położyć i spać. Na imprezy nie chodzę do kina też nie, na zakupy raz na ruski rok... Dziwić się że czuje się tak samotna....
Ja znam dziewczyny które mają 32 lata i są same, ale z własnej winy bo każdy facet nawet najlepszy który się w ich życiu pojawia im nie pasuje. Zmieniają facetów średnio co 4 miesiące, już on sie wprowadza a za chwile won z życia... czasem wolała bym chociaż tyle, bo może nie odczuła bym swojej samotności tak mocno, a teraz niestety nawet tego nie mam.
Po za tym każdy ma jakieś potrzeby i potrzeba pewnych czynników by je zaspokoić, na dzień dzisiejszy nie zaspakajam nawet 1/4 swoich potrzeb.
Więc chyba logiczne ze było by mi łatwiej i przyjemniej żyć mając partnera. Nie mówiąc już o tym że to jedna z drug na oderwania się od moich innych problemów których nie mam mało.
I rozumiem że jesteś sam z wyboru, ale wiadomo że taka decyzja czymś jest uwarunkowana i podejmując ją świadomie człowiek wie że ma to co pomorze mu albo spowoduje że będzie się czuł szczęśliwy chociaż trochę.
Tak więc mylisz się w interpretacji mojego toku myślenia. Bo wszystko zależy od os. ja nie wyobrażam sobie siebie samotnej w wieku 30 lat.
Pozdrawiam ![]()
Tak więc mylisz się w interpretacji mojego toku myślenia. Bo wszystko zależy od os. ja nie wyobrażam sobie siebie samotnej w wieku 30 lat.
Pozdrawiam
Ja sobie siebie samotną w tym wieku wyobrażam
Zobaczymy czy jak będziesz mieć tyle lat co ja i będziesz tak długo sama czy będziesz podobnie myśleć ![]()
Martyna nie jesteś wiele starsza ode mnie. A wiadomo że podejście człowieka do życia różni się w zależności od doświadczeń, ja mam trochę inne niż Ty z tego co mi wiadomo więc też inaczej patrze na związki samotność i swoje życie.
W końcu spotkasz Tego Jedynego. To tylko kwestia czasu. Słyszałaś teorię 'bliźniaczych dusz'? Ludzie są tworzeni parami, to tylko kwesta czasu i przebywania w odpowiedniej porze w odpowiednim miejscu. Na pewno znajdziesz swoją drugą połówkę ![]()
112 2011-01-17 11:31:12 Ostatnio edytowany przez Lena (2011-01-17 22:50:11)
Dziewczęta drogie, tu nie chodzi o to by wyobrażać siebie w samotności w wieku 30 lat, czy nawet 40, bo depresji idzie się nabawić. Tu trzeba wymyślec, gdzie można spotkać fajnych facetów? Bo chyba nie tylko ja widzę ich deficyt:)
Ostatnio wpadłam na portal spam całkiem fajny, wypełnia się test psychologiczny i pojawiają Ci się użytkownicy, którzy pasują do Ciebie. Darmowy, przynajmniej jak na razie ![]()
W końcu spotkasz Tego Jedynego. To tylko kwestia czasu. Słyszałaś teorię 'bliźniaczych dusz'? Ludzie są tworzeni parami, to tylko kwesta czasu i przebywania w odpowiedniej porze w odpowiednim miejscu. Na pewno znajdziesz swoją drugą połówkę
Wg mnie to stała próba pocieszenia ze strony osób,które nie są same więc sie nie potrafią wczuć w daną sytuację i łatwo im mówić ;]. Byłoby super,gdyby tak było rzeczywiście, ale nie każdemu jest pisana miłość. Wystarczy popatrzeć na ludzi już w wieku dojrzalszym którzy są całe życie sami. Bo są tacy.
Takich osób o jakich pisze karpod jest więcej niż myślicie. Tak, Ci ludzie całe życie nie zaznali miłości. Jeszcze raz piszę, syty głodnego nie zrozumie!
115 2011-01-18 20:16:34 Ostatnio edytowany przez Anechoreta (2011-01-18 20:35:51)
Jestem głodny !! Bardzo, bardzo głodny !! ![]()
I zadam własne pytanie, powiązane z wątkiem: Gdzie spotkać wymarzoną ??
Pytanie jest niby proste, ale proszę powstrzymać się od odpowiedzi "miłość może cię spotkać wszędzie", bo to mogę sobie powiedzieć sam ![]()
Poza dyskotekami (ja na przykład nie uczęszczam) i imprezami u znajomych (nie mam znajomych, którzy chodzą ani robią własne), czy ktoś może polecić, wskazać lub chociaż zaproponować takie miejsca ??
Intuicja podpowie tobie czy to ten czy moze jakis inny chlopak z ktorym powinnaś być pamiętaj niespiesz sie za bardzo tylko dlatego ze kolezanki juz mialy np. z 4 chlopakow. Poczekaj na tego wyjątkowego.
Mam taki problem.Po raz kolejny spróbowałam znajomości przez internet.Poznałam pewnego chłopaka,ma 26 lat.Spotkaliśmy się.W rozmowie ja byłam bardziej aktywna ale ogólnie było bardzo miło.Istnieje tylko jeden problem.Mianowicie on nie ma matury i w związku z tym nie może znaleźć pracy.Może ja jestem wredna,wybredna i bezszczelna.Ale chciałabym że mój "przyszły" partner coś w życiu osiągnął.Przecież matura w dzisiejszych czasach to jest podstawa.To jest jasne,że liczy się dla mnie wnętrze człowieka,ale matura...Ja nie po to poszłam na studia i staram się zrobić wszystko żeby żyło mi się jak najlepiej, żeby poznać kogoś kto nie ma nawet matury i w tym przypadku nie ma też prawa jazdy.Czy uważacie że źle myśle i że z takim myśleniem nikogo nie znajde?
Ja uważam, że dobrze myślisz. Ja bym nie mogła związać się z facetem,który nie ma matury. Ba, juz samo to że nie studiuje mnie zniechęca. Chcę faceta który ma wykształcenie i smykałkę w ręku i w związku z tym szanse na znalezenie dobrze platnej pracy. Nie dawaj sie pociągnąc w dół. Istotne jest też czemu nie ma matury i czy wogóle zamierza coś z tym zrobić. Jeśli nic nie zamierza i nie ma jej z czystego lenistwa...to ja Ci odradzam taką znajomość, a już na pewno na głębszym stopniu. Chyba,że chcesz sie w przyszłości męczyć z takim facetem którego musisz utrzymywać.
119 2011-01-25 03:21:10 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2011-01-25 03:24:00)
Drogie panie aga303 i karpod jestem szaleńczo zaciekawiona co wy studiujecie i na jakich uniwersytetach ( nie sądzę żeby wasze uczelnie miały niższą rangę
) Nie wiem czy do dobry pomysł, żeby oceniać faceta czy ma studia i "smykałkę w rękach".
Agi już znalazłam jest to pedagogika nie wiem jaka i gdzie, ale może się koleżanka przyzna ![]()
Dołączę się do rozmowy.
Może nie mam aż tak radykalnego podejścia że facet musi mieć maturę i koniec, ale fakt faktem musi mieć głowę na karku bo partner to nie tylko osoba do kochania ale potencjalna przyszła głowa rodziny, nie chciała bym aby facet kiedyś okazał się nierobem który nie będzie umiał zadbać o dom.
Inaczej wygląda sytuacja gdy facet ma zawód a nie zrobił matury od tak wiedzą że jego zawód mu starczy do tego co chce robić (bywa tak). Albo gdy wie że idzie na łatwiznę i dziedziczy po kimś firmę nie mając wymogu wyższego wykształcenia
(trochę oderwane od rzeczywistości ale bywa)
Kiedyś były inne czasy i bez matury można było znacznie więcej niż teraz więc trzeba dobrze przemyśleć taką sprawę, chociaż tak naprawdę nasza miłość do kogoś może go zmienić i można faceta wiele nauczyć i do wielu rzeczy zachęcić w tym do kontynuowania nauki i zlezienia lepszej pracy
(wiem to z doświadczenia gdy miałam okazje zachęcić byłego do polepszenia wyniku matury i pójścia na studia- teraz studiuję i dobrze sobie radzi
)
A Martyna i odniosę się jeszcze do Twojego starego posta że zrozumiem i będę sobie siebie wyobrażać samą koło 30... nie wiem mam nadzieję że nigdy nie będę musiała, bo wierzę w miłość i w to że znajdę dobrego partnera, a raczej że po prostu poznam (nie szuka się na siłę) ale nie o tym chciałam. Twoja wypowiedź- czasem mam wrażenie jakbyś miała 60 lat a mnie traktowała jak dziecko
nie jestem wiele młodsza od Ciebie z tego co kojarzę jesteś na 3 roku studiów a ja na drugim... nie sądzę aby ta różnica była aż tak ogromna żeby pisała cytuje "jak będziesz w moim wieku" ![]()
Pozdrawiam
PS i dobrze że nie wyobrażam sobie siebie samej za x lat bo po co, żeby dalej marnować sobie nerwy i samopoczucie, życie jest zbyt krótkie i jest wiele więcej problemów w nim ale też i wiele więcej przyjemności, chociaż brak partnera niestety boli i bywa uciążliwy w wielu sytuacjach ![]()
121 2011-01-25 09:53:49 Ostatnio edytowany przez karpod (2011-01-25 10:14:37)
Martyna, ja studiuje ekonomie na Uniwersytecie Przyrodniczym. I co w związku z tym?;) to jest dziwne, że wymagam od faceta nie mniejszego poziomu niż ten, na którym ja jestem?
Ewentualnie mogłabym się zgodzić na kogoś, kto jest np po gastronomiku bo kocha gotować. Ale patrzyłabym uważnie an to, co ma do powiedzenia. Uważam, że każda racjonalnie i przyszłościowo myśląca dziewczyna/kobieta powinna patrzeć na ambicje i wykształcenie swojego faceta. Dziwie się, że masz wątpliwości co do tego. Przecież to Ty chwalisz się na forum, że studiujesz 2 ciężkie kierunki
i naprawde nie interesowało by Cię, kim jest Twój mężczyzna? charakter to numer 1 ale przecież to nie wszystko...
Wykształcenie jest zazwyczaj związane z intelektem. Oczywiście są ludzie studiujący/po studiach makacych siano w głowie, a także ludzie bez dyplomu myslący racjonalnie. Ale pominę teraz wyjątki. No więc jeśli zwiąże się ze sobą para,w której jedno ma wykształcenie a drugie nie, to w przyszłości mogą sie ze sobą w wielu kwestiach nie zgadzać. Zauważ też, że wielu facetów bez szkoły jest mniejszymi lub większymi prostakami. Nie potrafią sie zachować. Przynajmniej ja tą różnicę widzę, a obracam sie w różnym towarzystwie i mam możliwość obserwowania różnego typu ludzi. Najlepiej jak dwoje będących ze sobą ludzi ma taki sam poziom edukacyjny.Nie mówię,że nie zrobie nigdy wyjątku, bo różnie w żywiu bywa,ale na moment obecny mam takie zdanie i wolę jednak wybrać partnera z kręgu studenckiego.
Kami, owszem są faceci , których da się zmienić. Ale to nieczęsty przypadek i nie ma co na to liczyć, po co sie irytować w razie ewentualncyh scysji, jeśli ty byś chciała a koleś wręcz przeciwnie. Niektórzy są tłukami i nimi pozostaną ![]()
Karpod zgodzę się z Tobą nie każdy jest reformowalny że tak to ujmę i w kwestii wykształcenia masz dużo racji, zostają kwestie kłótni w przyszłości, jedno drugiemu może wypominać wykształcenie lub jego brak taka lub inna pracę jedno wypomni ciężkość fizycznej drugi umysłowej. Powiedziałaś że mogła być zaakceptować faceta po gastronomiku- oni zazwyczaj maja maturę bo to jednak technikum, ale ja np. mogła bym chociaż w kwestii innych uczuć grających we mnie było by ciężko a był by to żołnierz zawodowy, to osoba która nie musi mieć wyższego wykształcenia, a jednak głowę na karku powinna mieć i na dodatek nie ukrywajmy kiedyś będzie w stanie utrzymać rodzinę, ale to niebezpieczne zajęcie, niestety.
A no i różnica wykształcenia to również odnajdywanie się różne w towarzystwie, osoba która nigdy nie studiowała i zakończyła wcześnie edukacje może czuć się nieswojo wśród ludzi wykształconych którzy rozmawiają językiem często wyszukanym, to akurat z doświadczenia przebywania w śród znajomych moich rodziców czy dziadków.
Ale oczywiście w tym wszystkim są wyjątki uczucia i te siły wyższe które często mało racjonalnie nami kierują ![]()
O tym, że studiuję 2 kierunki napisał w jednym miejscu, nie wiedziałam, że od razu będzie widziało to całe forum. Fakt może i studiuję na Uniwersytetach uznawanych za najlepsze w Polsce, więc Karpod idąc twoją drogą zawsze będę sama, bo gdzie znajdę kogoś na poziomie tym samym co ja lub wyższym? Różnice w wykształceniu są istotne, ale bez przesady, zauważyłam że u Was wyższe to wyższe bez znaczenia czy to medycyna czy politologia. Wg. mnie różnica jest ogromna, bo ja uważam że człowiek mający tylko średnie nawet bez matury i ten po kiepskich studiach reprezentują ten sam poziom.
Zauważyłam właśnie taką tendencję u dziewczyn które studiują byle co i byle gdzie np marketing i uważają się za mądre i oczytane może czasem warto się zastanowić czy aby na pewno tak jest
Jeżeli szanująca się studentka towaroznawstwa szuka pana po medycynie to proszę Was powiedzcie mi kogo ma szukać, dziewczyna po medycynie?
124 2011-01-25 15:37:58 Ostatnio edytowany przez karpod (2011-01-25 15:47:46)
Martyna, daruj sobie tą ironię ;] i nie studiuję byle czego i byle gdzie, jak i również nie studiuję towaroznawstwa( widzę, że przeszukałaś moje posty,bo takowy kierunek studiowalam w tamtym roku ale mimo to chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem):P i owszem dla mnie to nie ma większego znaczenia jaki to będzie kierunek,ale ważne by był plus głowa na karku, nie mam pojęcia, gdzie widzisz problem, zazwyczaj osoba studiująca chciałaby mieć również studiującą drugą połówkę.
Nie uważam siebie również za mądrą, doświadczoną i niewiadomo jak oczytaną,ale głupia też nie jestem:P zawsze będziesz się tak czepiała cudzych opinii czy problemów? bo niemal za każdym razem jak zauważam Ciebie w jakichś tematach, to to robisz. Nie bądź taka zrzędliwa;)
''idąc twoją drogą zawsze będę sama, bo gdzie znajdę kogoś na poziomie tym samym co ja lub wyższym'' - wiesz, jeśli z czystej desperacji chcesz mierzyć niżej to oki, nie bronię Ci. To Twoja sprawa, ja Ci przecież nie dyktuję co masz robić.Nie mówię też,żebyś szukała faceta na najlepszych uniwerkach w Polsce. Ech ![]()
Kami, facet żołnierz to też nie jest zbyt dobrze. Co Ci po mężu, który bedzie ciagle wyjeżdżał walczyć, aż wkońcu któregoś razu może nie wrócić? nie,dzięki
a i też niejeden z nich jest w armii, bo nie chciał sie uczyć i go zwerbowali,heh. Właśnie, osoby ''mieszane'' mogą się w pewnym momencie zacząć wzajemnie sobie dogadywać przy kłótniach. Ja wiem, że chłopak który również studiuje mimowolnie by mnie bardziej rozumiał, rozumiałby to że chcę się kształcić. Zresztą zazwyczaj pary się i tak dobierają pod tym względem, bynajmniej to wywnioskowałam ze swojego otoczenia.
Martyna777 w momencie gdy nie wiesz co ja studiuje nie musisz pisac ironicznych tekstów typu:"Agi już znalazłam jest to pedagogika nie wiem jaka i gdzie, ale może się koleżanka przyzna".Do czego ja mam się niby przyznać?Chcesz żebym się przyznała że studiuje na jakiejś kiepskiej uczelni i jestem na tym samym poziomie co 26-letni facet bez matury?Chyba troszeczke przesadzasz.Sama jak już wcześniej było wspominane studiujesz dwa trudne kierunki.Myślisz,że w związku z tym jesteś mądrzejsza od kogoś kto studiuje jeden łatwiejszy.Albo,że osoby które studiują na gorszej uczelni nie mają prawa poznać kogoś wykształconego.Moim zdaniem matura to jest podstawa.Nie szukam profesora..ale matura.Może Ty umów się z dorosłym facetem bez matury i zabierz go w towarzystwo swoich kolegów i koleżanek z trudnych kierunków.Niech opowiada o stopniu swojej edukacji.Jestem ciekawa co na to Twoje towarzystwo.Ja nie wstydze się tego, że chciałabym spędzić życie z kimś kto posiada mature.Nie po to poszłam na studia żeby ledwo wiązać koniec z końcem z facetem który matury nie potrafił zdać.Bo niby jaką pracę w obecnych czasach dostanie ktoś bez egzaminu dojrzałości.Martyna777 nie traktuj wszystkich z góry bo Twój post tak właśnie zabrzmiał.
Ja sudiuje pedagogike wieku dziecięcego na drugim stopniu na Uniwersytecie Łódzkim.Martyna777 w Twoim poście wyczułam,że robisz sobie żarty z mojego kierunku.Może moje odczucia są mylne.Zastanów sie tylko kto nauczy Twoje dzieci pisać i czytać.
Aga, spokojnie. Z mojego byłego kierunku też sobie zakpiła. Ale jak to moja kumpela mawia- '' możesz osiągnąć niewiadomo jak wiele, a pewnym osobom i tak do pięt nie dorośniesz''. To mój cały komentarz w tym temacie.
127 2011-01-25 18:42:09 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2011-01-25 18:43:06)
Mały offtopic, Aga witaj w gronie studiujących na UŁ ![]()
Aga masz rację w swoim poście, wprawdzie bywają osoby bez matury które w gronie osób wykształconych odnalazły by się ze względu na swoją charyzmę i inne cechy ale mimo wszystko w większości przypadków ta przepaść istnieje, poczucie humoru pewnego rodzaju tryb życia, wartości, to bywa barierą.
A prawda jest taka że studia nie świadczą o naszej mądrości, często nawet studia ograniczają nasze myślenie ale jednak bez nich teraz o prace ciężko, bo i z nimi nie jest łatwo
Mądrość to coś nabytego czego uczymy się w różnych procesach i czerpiemy z doświadczenia życiowego.
Do wszystkiego należy podchodzić z namysłem ale i z dystansem. ![]()
Widze,że nie tylko ja poczułam się jak jakiś margines społeczeństwa bo dwóch trudnych kierunków nie studiuje.Karpod ciesze się że nie tylko ja szukam kogoś kto posiada mature bo jak tak wszystkich słucham to nóż w kieszeniu się otwiera.Ja nie mówie, że osoba bez matury nie jest wartościowa..ale ona sama powinna zdać sobie sprawę z tego co powinna robić.Nie każdy ma dar zbawiania świata i namawiania do matury.Każdy ma swoje życie ale ja nie musze go akceptować.Tak samo jak ktoś nie musi akceptowac mojego.
Kami90..również pozdrawiam:)Ty również masz rację w tym co piszesz:)Bywają wyjątki.Ja osobiście uważam że ludzie powinni dobierać się na mniej więcej równych poziomach.Dlatego też osoba którą poznałam przez internet mi nie odpowiada.Cóż szukam dalej:)
Aga dobieranie sie na podobnym poziomie intelektualnym i wykształcenia to jedna z zasad socjologicznych, większość badań empirycznych potwierdza tą tezę, więc chcą nie chcą znajdziesz prawdopodobnie faceta który będzie na Twoim poziomie wykształcenia bądź poziom niżej lub poziom wyżej, większych uchybień zazwyczaj nie ma w związkach
chyba że te nieliczne wyjątki ![]()