Droga Fajko,
dziękuję za wypowiedz. Pozwól, że się do niej ustosunkuję.
Fajka napisał/a:Bardzo Ci współczuję, bo widać, że mocno kochasz jegomościa, który poszedł sobie inną drogą. I chyba podobnie jak ja trudno Ci uwierzyć, że uczucie, którego doświadczyłaś miałoby ot tak przepaść. Szkoda Ci tego. To trochę życie utopią, ale ja też na to cierpię 
ależ ja bym BARDZO chciała o nim w końcu zapomnieć... Nie chcę pielęgnować w sobie tego uczucia, ale skoro on po 3 miesiącach milczenia się odzywa i znowu burzy mój spokój, to nie dziw się, że mi wszystko wróciło...
Fajka napisał/a:Chesz wierzyć, że to była prawdziwa miłość przez wielkie m. Ja też chcę wierzyć. Ale powiedz, czy istnieje cokolwiek, co spowodowałoby, że pozwoliłabyś jej odejść ? Pewnie nie. A skoro ten facet pozwolił ? Czy to nie dowód na to, że z jego strony to nie była wcale ta wielka miłość ?
to JEST prawdziwa miłość z mojej strony. Z jego pewnie nie... trzeba zaakceptować.
Fajka napisał/a:Jeżeli ktoś ma coś na wyciągnięcie ręki a jednak świadomie z tego rezygnuje, woli kogoś innego, co takiego musiałoby się stać, żeby nagle "ocknął się" i pomyślał sobie, że jednak chce czegoś, co sam przekreślił ?
on miał na wyciągnięcie ręki inną, to ja byłam daleko... mieliśmy kryzys. Zresztą wszystko opisałam w moim wątku: http://www.netkobiety.pl/t14383.html , jeśli masz ochotę to zapraszam do lektury.
Fajka napisał/a:Druga rzecz- bardzo długo też chciałam aby pan, z którego się leczę nagle uświadomił sobie, że żyć beze mnie nie może. Teraz mam poczucie, że to nie miałoby sensu. To już nigdy nie byłoby to samo. Potwornie cierpię żałując tego co było. Ale on sam to podeptał. Zadaję sobie pytanie jak miałbym kochać człowieka, którego nie obchodziło co się ze mną dzieje w momencie gdy sam bawił się świetnie z inną kobietą u boku. Miłość nie na tym polega. A żeby związek był dobry miłość musi być obustronna. Trzeba móc na sobie polegać, mieć pewność, że ma się w tej drugiej stronie oparcie. Jeżeli tego oparcia zabrakło już raz na czym budować ewentualną rekonstrukcję związku ? Na własnym poczuciu niezwykłości uczucia ? Które dla tej drugiej osoby nie znaczyło nic ? Czy to nie za mało ?
oczywiście wszystko to, co piszesz, jest prawdą. mnie również cholernie bolało, że przez 3 miesiące zabawiał się z inna, zapominając kompletnie o mnie. Może właśnie dlatego nie odebrałam, gdy usilnie próbował się do mnie dodzwonić... może to jakiś wewnętrzny mechanizm obronny?
Romku,
mnie mój były opuścił w snach na kilka dni... aż do dzisiaj, kiedy we śnie mi pisał, że zrobi wszystko, żebym do niego wróciła. i jak tu zapomnieć....
ja mu już dawno wybaczyłam. cieszyłabym się, gdyby rzeczywiście był szczęśliwy. ale nie jest... mimo iż mnie skrzywdził, ja życzę mu szczęścia w każdej dziedzinie życia...
pozdrawiam was