Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 386 ]

196

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
CookieBitch napisał/a:

Wierzyć wierzę napewno. Jezus jest postacią historyczną to udowodnione, Maryja jego matką... Jezus zginął za nas na krzyżu.

Wiara nie polega na stwierdzeniu że Jezus był postacią historyczna.

Niestety w większość nakazań kościelnych jest dla mnie bujdą. Celibat? Kiedyś nie było celibatu a wprowadzono go bo księża ( jako wyższy stan ) oddawali majątki rodzinom, po drugie kto powiedział, że Jezus nie miał kobiety?
Był człowiekiem... a biblia mówi głównie o jego nauczaniu.

celibat nie jest nakazem kościelnym dla wszystkich wierzących , a odnosi się jedynie do ludzi którzy świadomie się nań decydują , wstępując do zakonów itd.

Sex przedmałżeński ? Rozumiem zakaz w chwili gdy laska się puszcza ale kiedy ludzie na prawdę się kochaja i mają zamiary wzgledem siebie a sam seks jest miłością to o co chodzi? Prezerwatywy? Spuścić sie na prześcieradło a do gumki to prawie to samo tyle, że w gumkę obejdzie się baz bałaganu, a środki antykoncepcyjne nie zabijaja plodu tylko wstrzymują owulacje i służą tez by leczyć.

Co rozumiesz przez laska się puszcza ? Zapewniam Cię ,że laski które uprawiają sex dla zabawy a właściwie to chyba dla ciuchów ,to jest bardzo ale to bardzo znikomy procent. Większość dziewczyn tzw. łatwych to dziewczyny skrzywdzone przez :molestowanie , gwałt. Dziewczyny , których nikt nie wpoił poczucia własnej wartości , nie nauczył jak się bronić .
zakaz dot.Sex przedmałżeński .Tu chodzi o naukę wstrzemięźliwości .Teoretycznie powinien chronić (szczególnie w dzisiejszych czasach -pigułek gwałtu) młode, nieśmiałe dziewczyny przed gwałtem).
Co do pigułek to są "złe" . Wydaje mi się ,że "zabijają" gdzieś w duszy świadomość iż akt zjednoczenia kobiety i mężczyzny niesie za sobą "ryzyko" bólu rodzenia. A w mężczyznach odpowiedzialność.

Przez wieki księża straszyli ludzi piekłem i tak sie przyjęło. A potem mamy takie hipokrytki co kiedys ganiały w mini i dawały dupy a teraz siedzą w kościele i klepia zdrowaśki negując zachowanie młodzieży, choc same nielepsze byly. Dlaczego? Psychologia udowadnia, ze bo0ja sie piekła i chcą odkupic winy.

Jeżeli kiedyś "dawały" a teraz boją się piekła jak piszesz to nie jest hipokryzja a nawrócenie , mądrość nabyta z wiekiem. (chyba ,że "dają" teraz i pouczają to jest hipokryzja)
Jeżeli nie "dawały" to pouczenie .
Negowanie zachowania młodzieży nie koniecznie z tego wynika i nie ma nic z wiarą tylko z wychowaniem .

Dla mnie podstawa to przykazania. "Dzień święty święcić"... święta.. ok idę do kościoła, czasem w niedzielę choć nie zawsze.

Dla mnie podstawą jest "Przykazanie miłości " z którego wynikają wszystkie inne przykazania.

Pomodlic mogę się w domu i wolę to robić w domu. czy Bóg mnie wysłuchał? Czasami słucha. Ale na wysłuchanie prośby potrzeba czasu i modlitwy. Bóg to nie czarodziej spełniający każdą zachciankę. Wierzę w Jego mądrość i jeśli czasem nie ma rezultatu, po prostu prosba była nie taka jak powinna. Choć z drugiej strony ja modle się zawsze o to samo ( by rodzice nie pili ). czasem jest poprawa, czasem ejst gorzej. Po prostu walka z szatanem łatwa nie jest.

miki... mówi sie, że w chwili śmierci nikt nie ejst ateistą. Ludzie boją się śmierci...

Polecam modlitwe do świętej Rity .

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

A ja nie wierzę w Boga.
Kiedyś wierzyłam...kiedy byłam naiwnym,bezbronnym dzieckiem.
Kiedy księża w szkole i w kościele wmawiali nam wszystkim,że Bóg nas obserwuje i zawsze nam pomoże.
Hmm ciekawe..mi nie pomógł w momencie w którym był mi najbardziej potrzebny.
Najpierw księża,dorośli ludzie wytwarzaja w nas dzieciach wielka wiarę w Boga,przekonują,że On nam zawsze pomoże,a potem dziecko odkrywa brutalna prawdę,żę może liczyc tylko i wyłącznie na siebie.
Bo jak bardzo mocno by sie nie modliło do Boga o pomoc,to On i tak pozostanie obojętny.
A z czasem przeradza sie to w wątpliwości a potem i nawet te wątpliwości znikają bezpowrotnie.

Jest tyle pytań,które zadałam ksiedzu a na które on mi odpowiadał bez przekonania.
I smieszne poprostu smieszne jest dla mnie to,że mamy sie spowiadac ksiedzu w kościele...A dlaczego mam spowiadać sie osobie trzeciej ? Podobno Bóg jest wszędzie,to dlaczego spowiedz w domu sie nie liczy ?
Podejrzewam,ze ksieży nieźle jara spowiedż jakieś kobiety,która opowiada o swoim rozwiązłym życiu..Przecież to zwykły facet.
A potem sobie na wspolnym obiadku opowiadają ciekawsze spowiedzi hmm

Nie rozumiem roli księdza...po co on nam? Każdy wierzy sam dla siebie a nie dla księdza.
Jesli ktoś chce wierzyć,to sie bedzie modlil w domu codziennie i bedzie robic rachunek sumienia i wszystko co potrzeba,wiec po co ksiadz?
Do kontroli?? No bez sensu..

A wracając do Boga ...podobno jest taki sprawiedliwy...taaa jasne bardzo ! On daje zycie i on moze je zabrac..bzdura ! Zabieranie zycia to grzech. Wogole ta cała bajka o Bogu wymaga poprawek ...
Nic sie ze soba nie zgadza..dlatego w BOga nie wierze.
No i gdzie był jak miał mi pomoc ?
No i jakim cidem moze byc wszedzie? NIE MOZE ! Bo to jest niemozliwe.

198

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Więc postanowiłaś odrzucić te "bajki o Bogu" i radzisz sobie sama, bo Bóg cię kiedyś nie wysłuchał? I jak na tym wychodzisz? Lepiej?

199

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Tak właśnie. Odrzuciłam religię. I nie dlatego,że Bóg mnie kiedys nie wysłuchał tylko dlatego,że mnie nigdy nie słuchał.
Dla dziecka to było cholernie ważne i realne po wszystkich zapewnieniach dorosłych. hmm

Teraz radzę sobie sama? Ja zawsze sobie radziłam sama niestety. Więc nawet nie odczuwam żadnej różnicy związanej z odrzuceniem religii.

Bo nigdy nie czułam jej wpływu na moje życie.

Kiedyś wierzyłam,chodziłam do kościoła przez wiele lat,na różańce i całą ta resztę,nawet śpiewałam w chórze tongue Bardzo wierzyłam lub bardzo chciałam wierzyć,że Bóg mnie wysłucha i mi pomoże,kiedy mi było tak bardzo źle.
Ale z czasem zdałam sobie sprawę,że to nie ma sensu.Najmniejszego.

200

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

To nie kwestia księży, kościoła, całej tej otoczki. To kwestia wiary. Gdy nie wierzysz, a skupiasz tylko na sobie - Bóg może nie istnieć. Bo czemu ma akurat skupiać na Tobie, skoro nawet nie wierzysz.... Lecz jeśli wierzysz to On istnieje, istnieje bo jest częścią Ciebie.
Nie można rozpatrywać tak - on mi nie pomógł, nic nie czuje - bo czemu masz czuć coś czego w tobie nie ma...
Można żyć różnie, tak jak i można wierzyć w swoje życie po śmierci albo w to, że się zostanie zakopanym. Każdy ma wybór i każdy jednak ma nadzieję...

201

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Jak wierzyłam to też się nie skupiał hmm

Więc dla mnie to nie ma sensu.

Ale rozumiem,że inni wierzą i nic do tego nie mam.

Przedstawiam tylko i wyłącznie swoje własne stanowisko.

202

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

W końcu upragniony wątek, Witaj Emuś, witam wszystkich udzielających się wink

Co do mojej wiary. Wierzę w Boga, teoretycznie. Pochodzę z domu, gdzie wierzono.Jako małe dziecko, wierzyłam bardzo mocno, chodziłam do kościółka regularnie. Ale potem co ? Potem rodzą się pytania, na które nie uzyskałam odpowiedzi. I uświadomiłam sobie, że wszystko nie jest czarno-białe.

Dalej, roli księdza, jako spowiednika nie rozumiem. Rozumiem to, że może służyć dobrą radą, symbolicznie przemieniać chleba w Ciało Chrystusa. Ale dlaczego, zwykłemu śmiertelnikowi mamy mówić nasze grzechy? Bezsens. Skoro każdy człowiek jest równy, to człowiek człowiekowi grzechów odpuścić nie może. A jeśli człowiek nie jest sobie równy, to gdzie sprawiedliwość Boga?

Dalej. Czy kiedykolwiek mi pomógł? Nigdy. Przynajmniej tego nie odczułam. A prosiłam, modliłam się, byłam grzeczna, robiłam wszystko tak, jak należy. I nie prosiłam o nowego misia czy lalę.

Następnym nurtującym pytaniem jest to, dlaczego wg Biblii istnieje "piekło" ? Skoro Bóg jest miłosierny i nas kocha, nie powinien skazywać nas na wieczne potępienie. Przecież powinien nam wybaczyć. Więc dlaczego skazuje nas na wieczne cierpienie, bez możliwości poprawy ?

Interesuje mnie też, dlaczego wydał Syna, a nie umarł sam.

Później In Vitro, seks. Dlaczego to jest grzechem ? Skoro mamy się rozmnażać i zaludnić Ziemie. Skoro przecież Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo, a sam miał Syna. Dlaczego ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci, pozbawia takiej możliwości. Przecież In Vitro , to zupełnie nic złego. Każdy kocha i chce być kochanym, powtarzam. Następnie, dlaczego człowiek ma hamować swoje naturalne potrzeby ? Przecież uprawiając seks, nikogo nie krzywdzimy. Poza tym, lepiej wziąć ślub tylko dla seksu ? Tylko po to, by z czystym sumieniem go uprawiać ? hm, co kto lubi. Dla mnie to jest nielogiczne, a już na pewno nienaturalne. A przecież mamy chronić to, co w nas naturalne.

Poza tym, księża. Dlaczego nie mogą mieć własnych rodzin? Bezsens. Wiadomo, mężczyzna, jak każdy inny, ma swoje potrzeby. I będzie swoje pragnienia realizował w ten czy inny sposób. Kontynuując, Bóg każe się dzielić. To dlaczego, ksiądz nie może dzielić się sobą i z kościołem i z żoną i dziećmi ?

Jeśli ktoś odpowie, argumentując na moje pytania, może uwierzę, że Bóg jest, i mnie kocha tak jak o tym wszędzie trąbią. I nie chce tutaj obrażać ani Boga ani religii. Chce dostać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Pozdrawiam.

203

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Magda 02 -  jesli chodzi o seks, to nie bardzo  rozumiem, czemu mialby byc grzechem, weź chociażby Pieśń nad Pieśniami albo te słowa:
1 Kor. 7:5
5. Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej.
(BW)

Mąz i żona powinni byc razem tak często jak chca, to jest dla nich i moga czerpać ze wspólnego bycia razem tyle radosci ile potrafia. Nie ma w tym niczego z grzechu. Natomiast seks na boku już tak.
Więc jesli sa jakies uprzedzenia w tej sferze to pochodzą one wylacznie z ludzi,  bo ja jestem taka wierząca, ze te rzeczy to nawet mówic nie będe , są takie brudne i nie do przyjęcia ....  oczywiście żartowałam :=), big_smile,

IN VITRO to juz troche inna bajka, ale ja powiem swoje zdanie - nie jestem za.  Sama nie mam dzieci ale decyzję o takim sposobie podjęlismy na nie, powód - zostawiamy to Bogu, jest to zbyt duza ingerencja. Moje i mojego męża zrozumienie w tej kwestii jest na nie. Ale tak jak kosciół którego jestesmy czlonkami nie ma sprecyzowanej nauki w tym temacie, tak tez nie oceniamy nikogo kto z tego sposobu korzysta.


Dlaczego księża nie mają rodzin - jest to nauka KRK, W Pismie Św. jest napisane:
1 Tym. 3:2
2. Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel,
(BW)
Apostoł Paweł jednak mówi:
1 Kor. 7:32-34
32. Chcę, abyście byli wolni od trosk; kto nie ma żony, troszczy się o sprawy Pańskie, o to, jak by się Panu podobać;
33. A żonaty troszczy się o sprawy tego świata, o to, jak by się podobać żonie,
34. I żyje w rozterce. Także kobieta niezamężna i panna troszczy się o sprawy Pańskie, aby być świętą i ciałem i duchem; mężatka zaś troszczy się o sprawy tego świata, jakby się podobać mężowi.
(BW)


A jesli chodzi o pomoc, to pewnie pomagał Ci ale nam czasem trudno to dojrzec, a moze nasze drogi to nie Jego drogi a mysli nasze to nie myśli Jego.
Pan Jezus powiedzial, o cokolwiek prosic będziecie w imieniu moim dam wam. Ale teraz jest bardzo zasadnicze pytanie , co znaczy w moim imieniu. Pod jaką modlitwą podpisał by się Jezus, co znaczy prosic w Jego imieniu.  Jaka  jest intencja naszej modlitwy. Czasem mozna powiedziec ze , modląc sie o zdrowie dla najblizszych jest to dobre - czy napewno?, czy zawsze jest dobre, czy pytamy jak jest wola Boza w danej sprawie, czy umiemy czekac na Bożą odpowiedź, czy nie jest tak, że modlimy się jakby wypowiadając "zyczenie" i albo sie spelni albo nie, a gdzie cierpliwośc modlitwy. Pan Jezus modłil sie tak że krople krwi spływały z czloa, całą noc, czy kiedykolwiek cos takiego zrobiłam ?  - ja nie.

204

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Czy Bog mi kiedys pomógł...sądze że pomaga mi cały czas...

205

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Czyli seks w malezenstwie jest ok,ale jako para bez slubu to juz bee .Bezsens.

Hmm ciekawe co o tym myślą tak naprawde księża,którzy molestuja dzieci i gwałcą nastolatki ? hmm Czy są po slubie ? Co to wogole za zachowanie..szkoda slow. wspanialy przyklad...

A w kościele przed wiernymi taki swiety.. hmm

In Vitro - ja jestem za . Tak jak Magda napisała nikomu nie robimy krzywdy.Dajemy zycie.
Jesli kiedykolwiek mialabym problemy z zajsciem w ciaze ,sprobowalabym bez wahania. smile

W moim zyciu Boga nie było i nie ma. Kiedy wierzylam,bardzo mocno...(dzieci wierza najmocniej) tez go nie bylo..
Wiec uznalam ze go nie ma wcale..

206

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Wierzę w Boga.Zawsze odczuwam pomoc z jego strony.Naprawdę wspiera mnie w każdej sytuacji.Czuje to.Często zachodzę do Kościoła,by sie z nim przywitać.Chociaż na 5 minut.Daje mi on siłę,bym jeszcze mocniej utwierdzała się w wierze. wink

207

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Chodziło mi o seks, przed małżeństwem. Pytam, co w tym złego. Teraz już prawie każdy osiemnastolatek jest prawiczkiem i w taki oto sposób odsuwa się od kościoła, bo krępuje go pójście do spowiedzi. A ksiądz ? Taki sam facet, jak każdy inny, więc po co spowiedź ?

Bóg mi nigdy nie pomógł, nigdy tego nie odczułam..A była to naprawdę dobra intencja.

208

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
magda02 napisał/a:

Chodziło mi o seks, przed małżeństwem. Pytam, co w tym złego. Teraz już prawie każdy osiemnastolatek jest prawiczkiem i w taki oto sposób odsuwa się od kościoła, bo krępuje go pójście do spowiedzi. A ksiądz ? Taki sam facet, jak każdy inny, więc po co spowiedź ?

Bóg mi nigdy nie pomógł, nigdy tego nie odczułam..A była to naprawdę dobra intencja.

Wiesz dla mnie jest wazne co Bóg ma do powiedzenia w tej sprawie.
Jesli chcesz znać odpowiedź na swoje pytanie to zacznij czytać Pismo Święte i sama podejmij decyzje kogo chcesz słuchać Boga czy ludzi.  Czyjej akceptacji szukasz?

209

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Usłyszałam kiedyś (od księdza), że gdy łamie się zasady, jakie ustalił Bóg, oznacza to, że nie jest się osobą wierzącą. Mnie osobiście bardzo to dotknęło, ponieważ wierzę w Boga, ale nie przyjmuję bezkrytycznie całej chrześcijańskiej wiary.  Nie przywiązuję też zbyt wielkiej wagi do spowiedzi, gdyż uważam, że nie ma sensu prosić o przebaczenie jakiegoś grzechu wiedząc, że nadal będę to robić. Chodzi mi tu konkretnie o seks przed ślubem. Nie twierdzę, że to grzech, wręcz przeciwnie - to okazanie drugiej osobie miłości. Nie ufam również instytucji, jaką jest Kościół.
Tak więc wierzę w istnienie Boga, ale nie do końca w naukę Kościoła, bo moim zdaniem to nie to samo.

210

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
AnnaMa napisał/a:

nie ma sensu prosić o przebaczenie jakiegoś grzechu wiedząc, że nadal będę to robić. Chodzi mi tu konkretnie o seks przed ślubem. Nie twierdzę, że to grzech, wręcz przeciwnie - to okazanie drugiej osobie miłości.

według kościoła sex przedmałżeński jest grzechem.
Jeżeli idziesz do spowiedzi i mówisz,że uprawiasz sex,a tak na prawdę już przed spowiedzią wiesz,że i tak tego nie zmienisz,to Twoja spowiedź jest NIEWAŻNA.
Jeżeli nic nie mówisz(tak jak ja) to jest to zatajenie grzechu,czyli też źle.

Niestety,ale według mnie niektóre rzeczy  wymyślił sobie kościół,żeby utrudniać życie ludziom, bo o pewnych sprawach to nie ma mowy w testamencie!

Ja niby jestem katoliczką. Staram się pomagać ludziom i żyć dobrze, według swoich priorytetów i mając jakiś kręgosłup moralny.Ale nie wyobrażam sobie,że miałabym nie uprawiać seksu przed ślubem lub zrezygnować z antykoncepcji.

Bo proszę powiedzcie mi,gdzie jest mowa w testamencie o tym,że nie wolno się zabezpieczać?????

211

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
MagdaEM. napisał/a:

A ja jestem niewierząca. Zdecydowałam o tym sama. Moi rodzice są niby wierzący, ale do kościoła chodzą od wielkiego dzwonu. Jako dziecko chodziłam do kościoła, na msze w niedzielę, w święta itp. Nie wierzę i nie jest mi to potrzebne, nie czuję pustki, o której mówią często osoby wierzące pytane o ateistów. Nie wierzę w Boga, bo nie widzę dowodów jego istnienia. Nie wiem jak miałby on wpływać na nasze losy. Czysta abstrakcja jak dla mnie a ja jestem realistką.

nie widzisz czy może nie chcesz zobaczyc

212

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Juliette, ja też się z tego nie spowiadam i wiem, że jest to złe, dlatego właśnie napisałam, że nie przywiązuję do spowiedzi zbyt wielkiej wagi. Również nie wyobrażam sobie, by zrezygnować z seksu bądź antykoncepcji, tym bardziej, że jest to kwestia mojego sumienia i ja za to będę osadzona, więc tym bardziej wkurzają mnie wszystie te pouczajace gadki księży..

Swoją drogą brakuje księży, którzy chcieliby rozmawiać (nie tylko mówić, ale również słuchać..)..

213

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Elam, cóż. Znam treść Pisma Świętego. Rzecz jasna, nie słowo w słowo, ale wiem o czym jest mowa. Jak już było wspomniane - w Boga niejako wierzę, Kościół to zupełnie coś innego.

214

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
magda02 napisał/a:

Elam, cóż. Znam treść Pisma Świętego. Rzecz jasna, nie słowo w słowo, ale wiem o czym jest mowa. Jak już było wspomniane - w Boga niejako wierzę, Kościół to zupełnie coś innego.

No i tu jest własciwa i zasadnicza róznica.
Mówisz, ze znasz treść Pisma Św. Ok. - ale nijak sie ma to do twojego życia. Znać nie znaczy stosować.  Nie rozumiem pojecia "niejako w Boga wierzę".
Moze o nim słyszałaś, ale nie jest dla Ciebie ani autorytetem, ani kimś kogo mogłobys sie słuchać z miłości do Niego.

215

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Elam.

Sęk w tym, że nie rozumiesz mnie..Niejako wierzę w Boga. Bo wierzę, że jest jakiś Stworzyciel. Nie wiem czy było dokładnie tak, jak w Biblii. Nie wierzę w Kościół, ale wierzę w Boga. Ale nie znasz takiego uczucia, takiej bezsilności. Jako małe dziecko ryczałam, modląc się, prosząc Boga o pomoc, i co? Zawiodłam się. I ten zawód, to zwątpienie siedzi do mnie do tej pory.

Co do seksu. Jeśli takowy uprawiam, nie robię nikomu krzywdy, nie uważam tego za coś złego, więc czy jest sens się z tego spowiadać ? I to człowiekowi, który być może robi gorsze rzeczy niż ja? Czy nie mogę przeprosić Boga, za moje winy modląc się?

216 Ostatnio edytowany przez elam1 (2011-02-19 20:06:32)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Magdo 02

Nie próbuję Cie namawiać do spowiedzi, bo sama takowej nie stosuje w rozumieniu wg KRK, mówiśz jednak, ze człowiek któremu wielu Polaków sie spowiada moze robi gorsze rzeczy ...
Owszem, moze i tak ale  zgodnie z tym co jest napisane w Pismie Swietym,  wyżej wymieniony człowiek sam zda sprawe ze swojego zycia, a kiedy Ty staniesz przed Bogiem nie zostaniesz spytana  co zrobił ów wyżej wymieniony, ale co ty zrobiłas, jakie podjełaś decyzje. Jeśli twoim problemem jest seks który "uprawiasz" (ogródek?)  wybacz zakpiłam, ale jesli ów seks jest dla ciebie takim problemem, to czy rzeczywiście nikomu nie robisz krzywdy?  Moze właśnie sobie robisz te krzywdę, skoro do tego ciagle wracasz.

Napisalaś że Bóg nie odpowiedział na Twoje modlitwy gdy bylaś dzieckiem. Może i tak, ale nigdzie nie jest napisane, ze zawsze wszystko będzie sie układalo po naszej ludzkiej mysli. Nie wiem co Cie spotkało w wieku dzieciecym, być moze pozostawiło to swoje pietno na dalsze zycie ale jeszcze dzis mozesz prosić Boga o pokój, akceptację tego co sie zadziało, aby pomogł Ci zapomniec i nie wracać do tego co boli,  tylko ciagle wracamy do poczatku, kim dla Ciebie jest Bóg i dlaczego On miałby Ciebie słuchać skoro Ty go nie słuchasz, On moze okazać miłosierdzie i łaskę ale wczale nie musi.
Ps. 103:1-22
1. Dawidowy. Błogosław, duszo moja, Panu I wszystko, co we mnie, imieniu jego świętemu!
2. Błogosław, duszo moja, Panu I nie zapominaj wszystkich dobrodziejstw jego!
3. On odpuszcza wszystkie winy twoje, Leczy wszystkie choroby twoje.
4. On ratuje od zguby życie twoje; On wieńczy cię łaską i litością.
5. On nasyca dobrem życie twoje, Tak iż odnawia się jak u orła młodość twoja.
6. Pan wymierza sprawiedliwość I przywraca prawo wszystkim uciśnionym.
7. Objawił Mojżeszowi drogi swoje, Synom Izraela dzieła swoje.
8. Miłosierny i łaskawy jest Pan, Cierpliwy i pełen dobroci.
9. Nie prawuje się ustawicznie, Nie gniewa się na wieki.
10. Nie postępuje z nami według grzechów naszych Ani nie odpłaca nam według win naszych.
11. Lecz jak wysoko jest niebo nad ziemią, Tak wielka jest dobroć jego dla tych, którzy się go boją.
12. Jak daleko jest wschód od zachodu, Tak oddalił od nas występki nasze.
13. Jak się lituje ojciec nad dziećmi, Tak się lituje Pan nad tymi, którzy się go boją,
14. Bo On wie, jakim tworem jesteśmy, Pamięta, żeśmy prochem.
15. Dni człowieka są jak trawa: Tak kwitnie jak kwiat polny.
16. Gdy wiatr nań powieje, już go nie ma I już go nie ujrzy miejsce jego.
17. Lecz łaska Pana od wieków na wieki Dla tych, którzy się go boją, A sprawiedliwość jego dla synów ich synów,
18. Dla tych, którzy strzegą przymierza jego I pamiętają o wypełnianiu przykazań jego.
19. Pan na niebiosach utwierdził swój tron, A królestwo jego panuje nad wszystkim.
20. Błogosławcie Panu, aniołowie jego, Potężni siłą, wykonujący słowo jego, Aby słuchano głosu słowa jego!
21. Błogosławcie Panu wszystkie zastępy jego, Słudzy jego, pełniący wolę jego!
22. Błogosławcie Panu, wszystkie dzieła jego Na wszystkich miejscach panowania jego! Błogosław, duszo moja, Panu!
(BW)

217

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
magda02 napisał/a:

W końcu upragniony wątek, Witaj Emuś, witam wszystkich udzielających się wink

Co do mojej wiary. Wierzę w Boga, teoretycznie. Pochodzę z domu, gdzie wierzono.Jako małe dziecko, wierzyłam bardzo mocno, chodziłam do kościółka regularnie. Ale potem co ? Potem rodzą się pytania, na które nie uzyskałam odpowiedzi. I uświadomiłam sobie, że wszystko nie jest czarno-białe.
Dalej, roli księdza, jako spowiednika nie rozumiem (...)
Następnym nurtującym pytaniem jest to, dlaczego wg Biblii istnieje "piekło" ? Skoro Bóg jest miłosierny i nas kocha, nie powinien skazywać nas na wieczne potępienie(...)
Interesuje mnie też, dlaczego wydał Syna, a nie umarł sam.

Później In Vitro, seks. Dlaczego to jest grzechem ? Skoro mamy się rozmnażać i zaludnić Ziemie. Skoro przecież Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo, a sam miał Syna. Dlaczego ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci, pozbawia takiej możliwości. Przecież In Vitro , to zupełnie nic złego (...)
Poza tym, księża. Dlaczego nie mogą mieć własnych rodzin? Bezsens(...)

Jeśli ktoś odpowie, argumentując na moje pytania, może uwierzę, że Bóg jest, i mnie kocha tak jak o tym wszędzie trąbią. I nie chce tutaj obrażać ani Boga ani religii. Chce dostać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Pozdrawiam.

Magda02, stawiasz pytania, które wymagają dłuższej dyskusji. Trzymam kciuki, byś napotkała ludzi na twojej drodze, którzy będą w stanie ci odpowiedzieć biblijnie na twoje nurtujące cię i ważne pytania.

1. To ,że w wierze nie chodzi o "chodzenie do kościółka" myślę, że już większość wierzących wie i może i ty już zdałaś sobie sprawę z tego. Chrześcijaństwo to relacja, a nie religia.

2. Co do twoich pytań o księży, i Kościół Katol. , widzę, że wychodzisz z założenia że chrześcijaństwo równa się z  katolicyzmem. A tak nie jest. Więc oskarżanie Boga, ponieważ księża robią to czy tamto, jest nie na miejscu. Księża, celibat,  są wymysłem ludzkim a nie boskim. Poprostu czytaj Biblie, popytaj, szukaj, a Bóg na pewno da ci się znaleźć.

3.Dlaczego isnieje piekło? Bóg jest miłosierny, jak sama piszesz,ale jest przede wszystkim: SPRAWIEDLIWY. Otóż to, dlaczego istnieje piekło. Bóg nie byłby Bogiem sprawiedliwym, gdyby wszystkich traktował po śmierci na równo, nie wydaje ci się? Wiem, że my, ludzie, myśląc po ludzku, chcielibyśmy by Bóg myślał po naszemu. Ale jak ktoś już pisał, Jego drogi i Jego myśli to nie nasze drogi, i nie nasze myśli.

4.Dlaczego Bóg wydał Syna swojego , anie siebie na śmierć? Pytanie troche dziwne jak dla mnie. Ale może dla ciebie czy innych ma sens. Myślę, że ktoś już pisał o trójcy, w czym zawiera się całe to zagadnienie,  więc nie będe się powtarzać.

5. Co do in vitro. Ja widzę to tak. W nakazie "rozmnażajcie się" Bóg pozwolił nam na udział w dziele stworzenia. Stworzył On warunki do tego procesu stwórczego w postaci mężczyzny i kobiety, w porządku płci, jednak i tu  B ó g  jest Stwórcą.

In vitro jest manipulowaniem genami. A czyniąc to wkraczamy w przebieg procesu, jaki wyznaczył Bóg.
To jest wkraczanie jakby w terytorium Boga. Człowiek stawia się niemalże na Jego miejscu manipulując genami i chcąc za tą pomocą stworzyć nowego człowieka. Nie tak było w zamyśle Boga.

To, że Bóg pozwolił ludziom na rozwój tego typu techniki, jeszcze nie usprawiedliwia nas przed jej stosowaniem. Czasami lepiej byłoby dla ludzi, gdyby nie posiadali pewnych zdolności, jak  budowa komór gazowych, by w nich masowo mordować ludzi, konstruowanie bomb atomowych, albo wymyślanie systemów ideologicznych, które z ludzi robią niewolników.

Jednak Bóg  zezwolił na rozwój takich możliwości. Co jednak nie oznacza, że wszystka technika jest słuszna i dobra dla człowieka. "Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie"(Pwt.30:19)

Choć jest to trudne zagadnienie, bo każda kobieta wie , że siła instynktu macierzyństwa jest często równa z siłą instynktu przeżycia, to jednak uważam, że człowiek wierzący będzie szukał biblijnych wzorców i nie będzie robił wszystkiego, co jest możliwe do zrobienia.

Byc może Pan Bóg zamykając łono kobiety otwiera drogę do tego, by zaadoptować te dzieci niechciane, których jest mnóstwo?

218

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Odniosę się do ciekawszych wypowiedzi smile


Usłyszałam kiedyś (od księdza), że gdy łamie się zasady, jakie ustalił Bóg, oznacza to, że nie jest się osobą wierzącą.
Ciekawe zdanie smile Kłamstwo jest grzechem.Seks przed slubem jest grzechem. ITp.ITD.
No więc skoro popełnianie tych grzechów oznacza,że się nie jest wierzącym,to po co mamy się z tego spowiadać?
Skoro spowiedż i tak juz niczego nie zmieni,bo staliśmy się nie wierzący.. hmm A skoro jesteśmy katolikami to powinniśmy sie wyspowiadac...
Po co spowiedź jest skoro według księdza ona nic nie załatwi..
Czy Wy też widzicie to pokręcenie ? hmm

według kościoła sex przedmałżeński jest grzechem.
Jeżeli idziesz do spowiedzi i mówisz,że uprawiasz sex,a tak na prawdę już przed spowiedzią wiesz,że i tak tego nie zmienisz,to Twoja spowiedź jest NIEWAŻNA.
Jeżeli nic nie mówisz(tak jak ja) to jest to zatajenie grzechu,czyli też źle.

Następny dowód na to,że spowiedź to nonsens hmm

Ale nie znasz takiego uczucia, takiej bezsilności. Jako małe dziecko ryczałam, modląc się, prosząc Boga o pomoc, i co? Zawiodłam się. I ten zawód, to zwątpienie siedzi do mnie do tej pory
Dokladnie to samo mnie spotkało. hmm
I wiecie co,może jakby księża i dorosli mi tak naszej wiary nie wmawiali i mocy Boga,w która uwierzyłam,to bym przynajmniej nie przeżyła zawodu. Bo pewnie wszystko by było inaczej i na luzie. A Dorosli wmawiając mi,że Bóg mi pomoże zasiali we mnie jako dziecku WIELKĄ NADZIEJĘ ! A ta nadzieja prysla jak bańka mydlana.

Może i tak, ale nigdzie nie jest napisane, ze zawsze wszystko będzie sie układalo po naszej ludzkiej mysli.
To dlaczego mi było wmawiane,że będzie dobrze sad

Dlaczego isnieje piekło? Bóg jest miłosierny, jak sama piszesz,ale jest przede wszystkim: SPRAWIEDLIWY
Sęk w tym ,że w moim odczuciu nie jest.

Jednak Bóg  zezwolił na rozwój takich możliwości.
Ludzie sami sobie zezwolili na takie mozliwości,po prostu świrów nie brakuje hmm

Co jednak nie oznacza, że wszystka technika jest słuszna i dobra dla człowieka. "Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie"
A no tak..w jakis sposób typowo religijny trzeba wyjaśnić zło jakie tworzy człowiek.. hmm

Byc może Pan Bóg zamykając łono kobiety otwiera drogę do tego, by zaadoptować te dzieci niechciane, których jest mnóstwo?
Ciekawe wink
Ale dlaczego pozwala w ten sposób tym kobietom cierpieć.One nic nie zrobiły.Można by to inaczej roziązac.Nawet jak zaadoptują dzieci,to i tak myśl o tym,żę nie wyszło z ich łona  z nimi zostaje do końca życia. Tak myslę.

smile

219

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Dlaczego isnieje piekło? Bóg jest miłosierny, jak sama piszesz,ale jest przede wszystkim: SPRAWIEDLIWY
Sęk w tym ,że w moim odczuciu nie jest.

A w moim odczuci jest. To teraz należy się zastanowić czyje odczucia są właściwe? Oczywiście ironizując.
To takie gdybanie, wiesz, gdyby pozwolić ludziom decydować o losach świata, tak by właśnie się to skończyło: bałaganem, bo każdy ma INNE ODCZUCIA co do sprawiedliwości i tego co jest dobrem a co złem. Najwyraźniej Bogu się to w ten sposób spodobało.
A to czy to zaakceptujesz to raczej kwestia tego, czy w Niego wierzysz, a nie twoich odczuć.

Co jednak nie oznacza, że wszystka technika jest słuszna i dobra dla człowieka. "Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie"
A no tak..w jakis sposób typowo religijny trzeba wyjaśnić zło jakie tworzy człowiek.. hmm

Nie wiem, czy jest to "typowy sposób religijny" - ale dla mnie jedyny sensowny.

Byc może Pan Bóg zamykając łono kobiety otwiera drogę do tego, by zaadoptować te dzieci niechciane, których jest mnóstwo?
Ciekawe wink
Ale dlaczego pozwala w ten sposób tym kobietom cierpieć.One nic nie zrobiły.Można by to inaczej rozwiązac.Nawet jak zaadoptują dzieci,to i tak myśl o tym,żę nie wyszło z ich łona  z nimi zostaje do końca życia. Tak myslę.

Wiesz, tutaj pojawia się problem cierpienia w ogóle. Myślisz, że takie kobiety to jedyne , które cierpią? Jest wiele więcej innego, gorszego cierpienia. A te kobiety nie są bez wyjścia. Adopcja JEST szansą dla nich. I takie dziecko, które nie wyszło z ich łona, też można kochać tak samo jak swoje. Do tego jednak uważam trzeba mieć najpierw uregulowany swój stosunek do Boga.

220

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Zgadzam sie,że każdy ma inne odczucia.
A to czy to zaakceptujesz to raczej kwestia tego, czy w Niego wierzysz, a nie twoich odczuć.
Nie wierzę.  Ale przecież by uwierzyc w Boga,trzeba ODCZUĆ,że jest . Więc odczucia mają tu znaczenie.
Aby uwierzyć w jego istnienie musiałabym to odczuć,tak jak sie odczuwa wszystko inne co istnieje.
Bo odczuwamy uczucia,odczuwamy ludzi i otoczenie.Wiec dlaczego mialabym nie odczuć Boga?

Nie wiem, czy jest to "typowy sposób religijny" - ale dla mnie jedyny sensowny.
To po co nam dał taki wybór ? Nie lepiej by było stworzyć świat tylko dobry? Skoro tak wiele stworzył i tyle potrafi,to dlaczego to tak wszystko pokompikował?

Czy ja dobrze kojarzę,że jest powiedziane,że Bóg jest istotą doskonałą?

Myślisz, że takie kobiety to jedyne , które cierpią? Jest wiele więcej innego, gorszego cierpienia
Nie są jedynymi które cierpią. Poza tym uważam,że  nie należy porównywać krzywdy. Dla każdej osoby jej własne cierpienie jest wielkie. Oczywiście,że można powiedzieć,że kobieta chora na raka ma gorzej niz kobieta nie mogaca posiadać dzieci. Ale ja tak nie potrafię. Nie porownuje krzywd i cierpień.
Mam pojęcie o innym cierpieniu.Przeżywałam zło przez wiele lat,dlatego pomimo wielu modlitw,bardzo szczerych modlitw i próśb od Boga nie uzyskałam pomocy.
Więc według naszego ludzkiego myślenia,kim trzeba być aby nie pomoc dziecku w takiej sytuacji ?
Powiem więcej,jakbyś była w poblizu wierze,że w jakimś stopniu być mi pomogla.Nie olałabys mnie.

Do tego jednak uważam trzeba mieć najpierw uregulowany swój stosunek do Boga.
Czyli wierze lub nie wierze ?

221

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

"Nie lepiej by było stworzyć świat tylko dobry? " taki przecież by plan Boży.Człowiek miał być szczęśliwy ,wolny od chorób i śmierci.Bóg nie znosi jednak nieposłuszeństwa...
  Bóg jakiego znamy ze Starego Testamentu - srogi,skory do gniewu,zazdrosny.Obiecuje swojemu Wybranemu Narodowi Ziemie Obiecaną ale muszą Ci Żydzi iść i wymordować całe narody nie oszczędzając nawet dzieci.I wszystko to w imię Boga?
  I Nowy Testament.Jezus który mówi o sobie Syn Boży.Chodząca miłość.Uczy przebaczać,kochać nieprzyjaciół,odpuszcza grzechy za które kiedyś wymierzana była śmieć.Więc jaki jest ten Bóg?
  Wierze w Boga.Bo kiedy idę ciemną nocą i patrze na niebo ozdobione małymi punkcikami to myślę sobie że to wszystko samo nie mogło się tak poukładać.Są kwiaty i pszczoły ,jest słońce i deszcz.
  Chciałbym by Bóg był moim przyjacielem i może jest a może jest zbyt zajęty aby zwrócić uwagę na tak małego człeczka jak ja...Są rzeczy i sprawy których nawet Bóg za mnie nie załatwi.To byłoby zbyt proste i tak naprawdę czemu by to służyło.
  My ludzie uważamy się za tak inteligentny gatunek i OK tak jest - ale czy w swoim geniuszu człowiek wpadłby na pomysł że jeśli są kwiaty to potrzebne są pszczoły?Tutaj widzę Boża miłość...

222

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Sęk w tym, że szukasz drugiego dna, w moich wypowiedziach, Elam. Przynajmniej tak to odczuwam. Seks nie jest dla mnie problem, a Twoje podejście jest wręcz fanatyczne. Nie mówię, że Bóg ma nas traktować tak samo. Ale nikt nie jest godny wiecznego potępienia. Swoje grzechy zawsze można jakoś odpokutować!(skoro Bóg jest miłosierny). To, że kpisz z moich wypowiedzi, oznacza, że nie rozumiesz ich sensu, tak więc nie potrafisz odpowiedzieć na żadne z moich pytań. Aczkolwiek - próbuj dalej, może Ci się uda.:) Mówiąc o seksie, nie robię sobie żadnej krzywdy. Wracając do tego, chcę uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Może okazać miłosierdzie, ale nie musi ? Wybacz, żałosne. Dalej było powiedziane, że mam po prostu czytać Biblię i szukać. Ale czego? Pomocy? Nie otrzymałam jej przez tyle lat, teraz też nie otrzymam.

Poza tym, postrajcie się zrozumieć tych, którzy mają inne poglądy, niż Wasze.

223

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

W tym momencie odstepuje od dalszej dyskusji. Zadałaś pytanie, wiec wypowiedziałam sie tak jakie jest moje zrozumienie i poznanie.  Ze niby ja szukam drugiego dna, pewnie tak, z doswiadczenia jestem raczej nieufna. Fanatyczna ?  Moze według Ciebie.  Natomiast Ty zadając swoje pytania upowazniłaś wszystkich tu obecnych i czytajacych do mozliwości wypowiedzenie swojego zdania, i jeśli tego nie jesteś w stanie zropzumieć to jak mozesz prosić o zrozumienie dla siebie która masz niby inne poglady.
Moze jak w innej wyzej wypowiedzi - moze znajdziesz tu osobę która Ci odpowie.

Pozdrawiam

224

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Elam, nie miałam w zamiarze przestraszenia czy zniechęcenia Cię do dalszej dyskusji. Wyraziłam swoje zdania, i chętnie czytam, co Ty masz do powiedzenia na ten temat. Oczywiście, może nie jesteś fanatyczką, ale Twoje odpowiedzi tak odebrałam. Cóż, każdy inaczej interpretuje. Co do moich pytań, to po prostu czuję, że narzucasz mi coś od siebie i że jesteś przekonana o swojej racji, dlatego nie rozumiesz, co chcę przekazać. Aczkolwiek jednak, mogę się mylić.

225

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

magda02  nie wiem czy wiesz -bo o tym się raczej nie mówi - ale katolicyzm jest jakby odłamem chrześcijaństwa.Warto o tym poczytać. Gdzie w Biblii jest mowa o tym że matka Jezusa została wniebowzięta?
  Jezus ostrzegał przed wilkami w owczych skórach.

226

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Zawsze miałam mieszane uczucia, jeżeli chodzi o istnienie Boga. Chyba jestem typowym niedowiarkiem, jak nie zobaczę to nie uwierzę. Myślę że ludzie przede wszystkim powinny wierzyć w siebie, w swoje możliwości, swoją siłę i w drugiego człowieka. Nie należy liczyć na to że modlitwa, czy pójście do kościoła pomoże nam w czymkolwiek. Nie krytykuje ludzi którzy całą swoją nadzieję pokładają w wierze, ale uważam że oprócz wiary w życiu potrzebne są też inne bodźce, czasami rozmowa z drugim człowiekiem bardziej pomoże niż modlitwa.

227

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Margot77,mnie Bóg i wiara dają ogromną siłę.Jednak nie skupiam sie tylko na wierze.Dostrzegam innych ludzi i ich klopoty,troski,radości.To nie jest tak ,ze klapki na oczy i tylko modlitwa i wiara. PS.Tlenu takze nie widać a  jest i każdy w niego wierzy smile

228

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Jestem katoliczką, chodze do Kościoła i wierzę w Boga. Mogę otwarcie powiedzieć, że Bóg pomógł mi tzn wysłuchał moich próśb - kiedy mój ojciec był alkoholikiem przez ponad 30 lat małżeństwa razem z mama straciłyśmy jakąkolwiek nadzieję na to, że z tego wyjdzie. Po prostu przyzwyczaiłyśmy się do codziennych awantur, kłótni, wyzwisk, bicia, znęcania sie psychicznego i fizycznego. Interwencje policji były codziennością. Mimo to modliłam się i prosiłam Boga o to "aby coś z tym zrobił". I wiecie co? stał się cud, ojciec przestał pić i nie pije do dzisiaj smile co prawda jstało się to po kilku latach, ale najważniejze jest to, że już nie pije. To dało mi siłe i wiarę w to, że jednak Bóg jest.
Niestety ostatnio coś zaniedbałam modlitwy, chodzenie do Koscioła. Każdy ma prawo do swojej wiary, do wyznawania swoich poglądów. Mam nadzieję,. że kolejne prośby równiez zostana wysłuchane:) oczywiscie tez dziękuje Bogu za każdy dzień i za to co dobre a czasami nawet za to co złe tongue

229

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Chyba jestem typowym niedowiarkiem, jak nie zobaczę to nie uwierzę. Myślę że ludzie przede wszystkim powinny wierzyć w siebie, w swoje możliwości, swoją siłę i w drugiego człowieka. Nie należy liczyć na to że modlitwa, czy pójście do kościoła pomoże nam w czymkolwiek.
Podpisuje sie pod tymi słowami .

Mimo to modliłam się i prosiłam Boga o to "aby coś z tym zrobił". I wiecie co? stał się cud, ojciec przestał pić i nie pije do dzisiaj
U mnie byla podobna sytucja i także sie mocno modliłam...no i zabrakło tego cudu sad Stąd moje poglądy dzisiejsze.
To dało mi siłe i wiarę w to, że jednak Bóg jest.
A mi zabrało tą wiarę.

230 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-02-22 16:36:43)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ja jestem osoba wierząca...nie praktykująca
wierze w "coś" mądrzejszego ode mnie...
w coś co daje mi wewnętrzna siłę, żeby sprostać wyzwaniom...
w coś co jest mądrzejsze od mojego ego i racjonalnego postrzegania...

wierze w to ze zawsze mi pomaga...
nie liczę na cud...liczę na siebie...
choć wierzę, ze cuda się zdarzają...

wiara daje mi wewnętrzne przekonanie, ze to co robię...jest słuszne
wiara każe mi polegać na swojej wewnętrznej sile...

malina5512 napisał/a:

Co jednak zrobic,kiedy czlowiek nie wie,czego chce,o co prosic?
O rozwiazanie problemu?,o cud?,o madrosc?, a o spokoj?
Czy w sytuacji,ktora wydaje sie zupelnie beznadziejna,jest sens prosic o cokolwiek?

dla mnie modlitwa to rozmowa z samym soba...
jesli nie wiesz o co prosić to po prostu rozmawiaj, mów o swoich obawach, lekach, mów co cie denerwuje, co cie frustruje, o słabościach wyrażaj i te złe i te dobre emocje...
modlitwa jest na tyle dobra, ze sami przed sobą nic nie musimy udawać i udowadniać...
a potrafi zadziałać jak dobry terapeuta.

MagdaEM. napisał/a:

Po drugie sama nie czuję potrzeby wiary. Nie brakuje mi Boga. Jak pisałam wcześniej, jestem realistką, nie rozumiem i nie przemawia do mnie, to czego nie można logicznie wytłumaczyć.

a ja natomiast jestem realistka i mam wiarę...dla mnie osobiście jedno i drugie sie uzupełnia,

Ema napisał/a:

Chyba jestem typowym niedowiarkiem, jak nie zobaczę to nie uwierzę. Myślę że ludzie przede wszystkim powinny wierzyć w siebie, w swoje możliwości, swoją siłę i w drugiego człowieka. Nie należy liczyć na to że modlitwa, czy pójście do kościoła pomoże nam w czymkolwiek.

podstawowym problemem jest to ze ludzie często oddzielają  Boga od człowieka to tak jakby chcieć oddzielić dusze od ciała albo dobro od zła;
bóg to nie wyobrażana postać na obrazach siedząca na tronie i zsyłająca jednym powodzenie a drugim wojny nieszczęścia...to robimy sobie my sami-ludzie;
czasami się mówi "nie masz boga w sobie" co znaczy straciłeś wiarę;
wiara daje siłe a siła daje czyn...
czasami są beznadziejne sytuacje gdzie wszystko zrobiliśmy co było tylko możliwe i takiemu człowiekowi pozostaje tylko wiara w cud i nie wolno mu tego odbierać..
bo to tak jakby odebrać matce nadzieje ze jej dziecko które ma raka nigdy nie wyzdrowieje.

MagdaEM. napisał/a:

Ja też nie rozumiem jaką pociechą może być świadomość, że Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy (tzn. chyba nie moje...).

dla mnie osobiście to nie jest pociecha...to symbol
Dla mnie Jezus to charyzmatyczny człowiek z dobra znajomością psychiki ludzkiej, przemawiał do ludzi przez przypowieści by czegoś z góry nie sugerować, dawał przykłady jak tworzyć więzi z innymi, jego życie było prawda za którą szło wielu ludzi...fajny człowiek musiał z niego być big_smile

231

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ja podpisuję się pod Emą, dokładnie taka sama sytuacja. smile

232

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Zamyślona, bez tlenu umarłybyśmy i jego istnienie jest potwierdzone naukowo;)

Nie widzę nic złego w modlitwie, jeżeli to komuś pomaga, to nawet jest wskazana. Ciekawa jestem czy są tu osoby głęboko wierzące i żyjące według przykazań Bożych, których modlitwy i ich prośby w nich  nie zostały wysłuchane i czy wówczas ich wiara słabła.

233

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Mam chwile zwątpienia, ale wierzę w Boga. Co noc modlę się i powiem nawet że codziennie o Nim myślę, chociaż wiele razy zwątpiłam w jego istnienie. Kiedyś będąc dzieckiem, modliłam się do Niego przez łzy żeby mnie zabrał bo nie daje już rady tak żyć. Dzisiaj zrozumiałam, że cierpienie jest częścią naszego istnienia, abyśmy pojęli, że jest ponad Nami.

234

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ema, ale może jeszcze nie wszystko stracone? może jeszcze się opamięta. Nie teraz, to za rok, za dwa, za pięć. U mojego ojca trwało to prawie 40 lat małżenstwa!!!
Wiecie, nie twierdzę, że to Bóg sprawił, że mój ojciec przestał pić, ale sama świadomość tego, że prosiłam o to Boga(co prawda kilkanascie lat) i moje modły zostały wysłuchane, jest dla mnie rzeczą wspaniałą. Wiadomo, że wiekszosc tego cudu zawdzeczam samemu ojcu, bo przeciez zmuszac do leczenia nie można. Alkoholik sam się na to musi zdecydować.

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

siła ktora stworzyła swiat moze byc zwana bogiem ale nie musi.Prawa fizyki na poziomie kwantowym sa zupełnie inne a czasem nawet nie ma rzadnych bo swiecie kwantow wiekszosc zjawisk zachodzi bez przyczyny.A o bogu człowieku warto poczytac :



W ST ,ktory przepowiada nadejscie mesjasza mozna odczytac 8 podstawowych znakow,po ktorych mozna bedzie poznac:
1mesjasz zostanie przysłany przez Boga-jhwh
2bedzie rzydem z rodu dawida
3bedzie pochodzil z betlejem
4narodzi sie z dziewicy(albo mlodej kobiety)
5przyjmie postac czlowieka
6nadejdzie w czasie kiedy bedzie stala jeszcze swiatynia jerozolimska
7zostanie zdradzony przez przyjaciela
8umrze gwałtowna smiercia

wyliczono ,ze prawdopodobienstwo spelnienia wszystkich tych warunkow w jedej osobie sposrod zyjacychna przestrzeni ostatnich 2 tys. lat wynosi 1:1017.Dlatego pojawienie sie Jezusa jest przez wierzacych uznawane za cud. Jednak bardziej niz o cud chodziło o wypełnienie sie tego proroctwa.do takiego wniosku doprowadziło wiele przesłanek,z ktorych najwarzniejsze przedstawimy ponizej (mniej warzne a rownie liczne pominieto):
     Jezus był wychowywany dla ukrzyzowania.W NT mozna przeczytac ,że jezusowi znane doskonale były tradycje starotestamentowe.jednak z swoim nauczaniu niektore z nich pomijał celowo ,co miedzy innymi doprowadziło go na krzyz.
   Biblioznawcy sa zdania ,że w okresie młodosci miał on zwiazki z sekta essens
czykow-zreszto jego pozniejsze nauczanie ma wiele cech pogladow,ktore głosiła ta sekta.Z ta seksta zwiazany był rownierz jan chrzciciel.
     Essensczycy byli ultraortodoksyjna zydowska sekta,ktorej członkowie zyli w odosobnieniu a wg. historykow ,opierajacych sie miedzyinnymi na tekstach odkrytych w Qumran ,dysponowali ogromna wiedza jak na tamte czasy z astrologii i medycyny.Przede wszystkim jednak jako strzanicy tradycji religijnej niecierpliwie wyczekiwali nadejscia mesjasza.
kiedy około 7 roku .p.n.era na niebie pojawiła sie zupełnie nowa gwiazda,to własnie essenscy astrolodzy( az dzi,ze strologia jest uznawana za grzech w KK i jedno z przyzcyn opetan szatanskich przez egzorcystow) jako pierwsi oznajmili przedstawicielom sekty,ze wg. ich wyliczen to wydarzenie zbiega sie z narodzinami mesjasza.Trzeba go było teraz tylko odnalezc wg. znakow zawartych w straych proroctwach a w ostatecznosci troche temu dopomoc.Celem essensczykow było przekonanie ludzi ,ze mesjasz rzeczywiscie przyszedł na swiat i objawi sie w odpowiednikm momencie. Essensczycy nastepnie wychowali jezusa ,przekazali mu swoja wiedze i "posłali w swiat" gdzie "czynił cuda i uzdrawiał chorych".
Ukrzyzowanie i wniebowstapienie było czescia zamierzonego planu ,ktory jezus dokładnie wypełnił.Intensywnemu traningowi posrod ascetycznych essenczykow jezus zawdzieczał zaadzwyczahjne zdolnosci znoszenia bolu i panowania nad soba w krytycznych sytuacjach ,jaka tez było ukrzyzowanie.Warto przypomniec ,ze jezus skonał na krzyzu juz po paro godzinach-dlaczego tak szybko? ...jeszcze zanim wznisiono krzyz i w czasie ukrzyzowania pił on mieszanine ...i teraz sa mozliwe dwie mikstury-ocet i mirra lub ocet i mandagora.jak wiadomo obie te mikstury wykazuja działanie anestetyczne i usmierzajace bol.Kolejna okolicznaoscia jest fakt,ze nie polamano mu nog.tradycja głosi,ze nie zrobiono tego bo uznano go za martwego.Wsrod historykow istniej przekonanie ,ze dowodca rzymskiej strazy Longinus został przez kogos przekupiony badz był cichym zwolennikiem jezusa-arguemntem na to,ze był zwolennikiem jezusa jest fakt ,ze został chrzescijanskim biskupem w kapadocji.Tak sie składa,ze to własnie ow Longinus był rzołnierzem ,ktory rzekomo miał zrobic dziury w boku jezusa.Ew twierdzi ,że z boku jezusa trysneła krew i woda jednak biblioznawcy twierdza,ze zastosowano tu zamiennik słowny ,a w orginale widniej słowo nyssein a te oznacza z greckiego otarcie skory.
po zdjeciu z krzyza ciało nasmarowano mieszanina aloesu i mirry ,ktora miała słuzyc do resuscytacji.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych dowodow jest tez całun turynski,bowiem jesli jest prawdziwy ,to jest kolejnym dowodem,ze jezus wcale nie umarł.

autorzy:
lawrence gardner-historyk
horgen kersten-historyk i religioznawca
gerald messadie-historyk

"21 wiek" str 84.lato/2010

236 Ostatnio edytowany przez Ewa13 (2011-07-28 12:34:22)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ja w boga zawsze wierzyłam i wierzyć będę, ale czasami ścigają mnie mysli co będzie później. Znalazłąm sobie taką stronke, może i Wam pomoże, bo informacje sa całkiem, całkiem hmm/linkaturs.com/news0041.php

237

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

bardzo możliwe, że coś nad nami czuwa.
dobrze mieć coś,w  co pokłada się modlitwy, mamy jakiś punkt zaczepienia.
ja osobiście szukam. szukam rozmawiając, czytając, może zadając czasem pytania, na które dostaję odpowiedzi typu-musisz uwierzyć. właśnie ja jako umysł racjonalny, jako w ogóle realistka, muszę poczuć, dotknąć.
zawsze mnie zastanawiało czy deizm może być dobrą teorią, bo gdzie ten Bóg w tych czasach?
może trzeba uwierzyć i wedle zakładu Pascala, oddać się wierze , że ktoś jest, bo..nie mamy nic do stracenia.

238

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Nie jestem pewna czy pomógł mi w jakichś większych i ważniejszych sprawach (w drobiazgach jak najbardziej), ale tylko raz był moment w którym zwątpiłam w Jego istnienie.
Znalazłam kiedyś cudowne słowa które zapisuje sobie wszędzie gdzie tylko mogę aby o nich nie zapomnieć:
"Bóg jest godny zaufania i nie pozwoli na to, aby próba przekraczała wasze siły; jeżeli was doświadcza, daje również siły do wytrwania i możliwości wyjścia obronną ręką"
1 do koryntian 10, 13

239

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Nie wierzę, że jest i nie wierzę, że słucha jakichkolwiek modlitw. Gdzie był w czasie II wojny? Holocaust, obozy, powstanie. A dziś ? Głód w Afryce, pedofilia, morderstwa, przemoc w rodzinie, nowotwory .. Nigdzie Boga nie zauważam. Cierpienie uszlachetnia? Wynika z wiary ? Nawet u czterolatka cierpiącego na nowotwór? U ludzi prowadzonych do komór gazowych? Czy ktoś może mi wytłumaczyć w jakiś racjonalny sposób istnienie boga w w/w sytuacjach ?

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Ewa13 napisał/a:

Ja w boga zawsze wierzyłam i wierzyć będę, ale czasami ścigają mnie mysli co będzie później. Znalazłąm sobie taką stronke, może i Wam pomoże, bo informacje sa całkiem, całkiem hmm/linkaturs.com/news0041.php

a kto /co jest Pani bogiem?

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
koralinka3 napisał/a:

Nie wierzę, że jest i nie wierzę, że słucha jakichkolwiek modlitw. Gdzie był w czasie II wojny? Holocaust, obozy, powstanie. A dziś ? Głód w Afryce, pedofilia, morderstwa, przemoc w rodzinie, nowotwory .. Nigdzie Boga nie zauważam. Cierpienie uszlachetnia? Wynika z wiary ? Nawet u czterolatka cierpiącego na nowotwór? U ludzi prowadzonych do komór gazowych? Czy ktoś może mi wytłumaczyć w jakiś racjonalny sposób istnienie boga w w/w sytuacjach ?

pewnie ,ze nie słucha bo taki bog co kaze i wynagradza ,to tylko w Chrzescijanstwie:-)  -w jego toktrynach.w/w sytuacjach boga nie ma bo został wymyslony przez człowieka.Nie ma czego takiego jak Bog wysłuchujacy prosb,kazacy i wynagradzajacy.....to sa wszystko ludzkie wyobrazenia Boga.Niestety wyobraznia ,to nie to samo co realia.
Jesli Pani chce Boga szukac badz stworce jak kto woli,to radził bym to zrobic w jakiejs filozofii typu panteizm,deizm,teizm itd,

242

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
koralinka3 napisał/a:

Nie wierzę, że jest i nie wierzę, że słucha jakichkolwiek modlitw. Gdzie był w czasie II wojny? Holocaust, obozy, powstanie. A dziś ? Głód w Afryce, pedofilia, morderstwa, przemoc w rodzinie, nowotwory .. Nigdzie Boga nie zauważam. Cierpienie uszlachetnia? Wynika z wiary ? Nawet u czterolatka cierpiącego na nowotwór? U ludzi prowadzonych do komór gazowych? Czy ktoś może mi wytłumaczyć w jakiś racjonalny sposób istnienie boga w w/w sytuacjach ?

Bóg dał wolną wolę. Powidz, czy to Bóg gwałci, wywołuje konflikty, morduje? nie. ludzie, do nich miej pretensje. może deizm Ci odpowiada.

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Shanty napisał/a:
koralinka3 napisał/a:

Nie wierzę, że jest i nie wierzę, że słucha jakichkolwiek modlitw. Gdzie był w czasie II wojny? Holocaust, obozy, powstanie. A dziś ? Głód w Afryce, pedofilia, morderstwa, przemoc w rodzinie, nowotwory .. Nigdzie Boga nie zauważam. Cierpienie uszlachetnia? Wynika z wiary ? Nawet u czterolatka cierpiącego na nowotwór? U ludzi prowadzonych do komór gazowych? Czy ktoś może mi wytłumaczyć w jakiś racjonalny sposób istnienie boga w w/w sytuacjach ?

Bóg dał wolną wolę. Powidz, czy to Bóg gwałci, wywołuje konflikty, morduje? nie. ludzie, do nich miej pretensje. może deizm Ci odpowiada.

wolna wola to iluzja.na to sa dowody naukwe.

Po eksperymencie z 1983 r. Benjamin Libet wierzył, że udowodnił, iż wolna wola jest złudzeniem, ponieważ przed podjęciem decyzji wszystko rozgrywa się na poziomie nieświadomości. Pewni Nowozelandczycy zakwestionowali metodologię Amerykanina i wykazali, że wolna wola jednak istnieje.

Dwadzieścia sześć lat temu Libet prosił ochotników, którym do skóry głowy przymocowano elektrody, by zginali palec bądź zaciskali pięść. Chwilę przed wykonaniem ruchu (wyprzedzenie liczono w dziesiątych sekundy) w zapisie EEG pojawiał się charakterystyczny spadek, uznany przez naukowca za "potencjał gotowości" (ang. readiness potential, RP). Dla Libeta oznaczało to, że ludzkie działania są z góry określone, zanim zostaje podjęta uświadomiona decyzja. Jako że tak naprawdę nie wiadomo, czy RP oznacza decyzję o wykonaniu ruchu, wg wielu, można mówić o nadinterpretacji.

Jeff Miller i Judy Trevena z University of Otago postanowili wyjaśnić sprawę, przeprowadzając podobny eksperyment. Wolontariuszom również przymocowano elektrody. Ich zadanie polegało na przyciśnięciu klawisza. Mieli to jednak robić dopiero po usłyszeniu sygnału. Naukowcy zakładali, że jeśli Libet miał rację, potencjał występujący po dźwięku powinien być silniej zaznaczony, gdy badany zdecydował się wcisnąć przycisk. Tymczasem okazało się, że RP rzeczywiście pojawiał się przed dokonaniem wyboru, ale był jednakowy bez względu na to, czy ktoś postanowił wykonać ruch, czy nie. Miller uznał więc, że RP stanowi przejaw wzmożonej uwagi, a nie podjęcia decyzji.

Para badaczy przeprowadziła też kolejny eksperyment. Ochotnicy znowu mieli wciskać guzik, tym razem pozwolono im wybrać, którą ręką to zrobią. Ponieważ za ruch prawej dłoni odpowiada lewa półkula, a za ruch lewej prawa, Nowozelandczycy rozumowali, że jeśli istnieje jakieś przeddecydowanie, powinno ono mieć miejsce w półkuli przeciwnej do wytypowanej ręki. Takich związków jednak nie zauważono.

Inni specjaliści uznają jednak, że eksperymentów Libeta oraz Millera i Treveny nie można porównywać, gdyż w studium z lat 80. ochotników nie proszono o decydowanie, lecz o wykonanie ruchu, a to oznacza różne schematy badawcze.



Neurolodzy znaleźli siedlisko wolnej woli w mózgu - donosi "Science". Rodzi się ona gdzieś w fałdach kory ciemieniowej. Ale czy jest naprawdę wolna? To wcale nie jest takie pewne


Więcej... http://wyborcza.pl/1,75476,6582890,Wolna_wola_jest_iluzja_.html#ixzz1U0rDVbq2

244

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

O, widzę że profesor atakuje każdy wątek religijny oprócz tego w którym zostawiłam mu odpowiedź...  Ciekawe dlaczego?
Mniejsza, pozwolę sobie po raz drugi zadać pytania które zostały zignorowane: Co jest złego w tym że ktoś wierzy i jaki masz cel w tym aby wszystkich na siłę przekonywać do tego że nikt inny tylko Ty masz rację?

245

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Mahtob napisał/a:

Mniejsza, pozwolę sobie po raz drugi zadać pytania które zostały zignorowane: Co jest złego w tym że ktoś wierzy i jaki masz cel w tym aby wszystkich na siłę przekonywać do tego że nikt inny tylko Ty masz rację?

Co prawda pytanie nie bylo bezposrednio do mnie, ale co tam: nie ma nic zlego w tym, ze ktos sobie wierzy w cokolwiek pod warunkiem, ze wiara nie zabiera mu zdrowego rozsadku. To, ze ktos w cokolwiek wierzy (np. w istnienie krasnoludkow) nie oznacza, ze to cos staje sie chociaz w minimalnym stopniu realne, prawdziwe.

246

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Oen_242 napisał/a:
Mahtob napisał/a:

Mniejsza, pozwolę sobie po raz drugi zadać pytania które zostały zignorowane: Co jest złego w tym że ktoś wierzy i jaki masz cel w tym aby wszystkich na siłę przekonywać do tego że nikt inny tylko Ty masz rację?

Co prawda pytanie nie bylo bezposrednio do mnie, ale co tam: nie ma nic zlego w tym, ze ktos sobie wierzy w cokolwiek pod warunkiem, ze wiara nie zabiera mu zdrowego rozsadku. To, ze ktos w cokolwiek wierzy (np. w istnienie krasnoludkow) nie oznacza, ze to cos staje sie chociaz w minimalnym stopniu realne, prawdziwe.

No to rozumiem. Ale moim zdaniem to nie było tu jeszcze osoby która pod wpływem religii by straciła zdolność logicznego myślenia. A nawet jeśli to już jego sprawa. Sam sobie wybrał taki styl życia. Ciekawe czy Tobie by było tak miło gdyby ktoś stwierdził że straciłeś zdrowy rozsądek i na siłę próbował zmienić Twój światopogląd.
A jeśli w coś wierzysz to staje się to realne dla Ciebie. Jest wielu ludzi którzy tracąc wiarę w Boga tracą wszystko, bo zostali tak doświadczeni w życiu że jedyne co im zostało to wierzyć że jest w tym jakiś cel. Więc dlaczego im to zabierać? Ani Cię to nie ubogaci ani przez to nie zbiedniejesz.

247

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Oen_242 napisał/a:
Mahtob napisał/a:

Mniejsza, pozwolę sobie po raz drugi zadać pytania które zostały zignorowane: Co jest złego w tym że ktoś wierzy i jaki masz cel w tym aby wszystkich na siłę przekonywać do tego że nikt inny tylko Ty masz rację?

Co prawda pytanie nie bylo bezposrednio do mnie, ale co tam: nie ma nic zlego w tym, ze ktos sobie wierzy w cokolwiek pod warunkiem, ze wiara nie zabiera mu zdrowego rozsadku. To, ze ktos w cokolwiek wierzy (np. w istnienie krasnoludkow) nie oznacza, ze to cos staje sie chociaz w minimalnym stopniu realne, prawdziwe.

W innych postach przekonujesz że już sama wiara w Boga jest świadectwem braku zdrowego rozsądku.
Niewiara też nie kreuje prawdy natomiast zarówno wiara jak i niewiara kreuje nasze postawy życiowe itp..

248

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
mtmtc napisał/a:

W innych postach przekonujesz że już sama wiara w Boga jest świadectwem braku zdrowego rozsądku.

To prawda. Trudno zdrowym rozsadkiem nazwac wiare w cos, co nie istnieje.

mtmtc napisał/a:

zarówno wiara jak i niewiara kreuje nasze postawy życiowe itp..

Pierwsze slysze, ze nie zajmowanie sie nieistniejacymi postaciami kreuje jakies postawy zyciowe.

249 Ostatnio edytowany przez AquariusAquariorum (2011-08-06 02:28:42)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Czy wierzyć w Boga/Bogów, czy też nie wierzyć...?! Od kiedy tylko zdaliśmy sobie sprawę z własnego jestestwa... Od kiedy tylko spojrzeliśmy w głębię gwieździstego pogodnego nieba... Zadaliśmy sobie w ułamku sekundy masę pytań... Czy jesteśmy we Wszechświecie/ Wszechświatach sami? Czym w ogóle jest ten otaczający Nas zewsząd bezkres?Powstaliśmy sami z siebie czy też "coś" lub "ktoś" Nas stworzył...? I udowodnił tym samym człowiek swoje człowieczeństwo. Świadomość egzystencji, nieuchronnego przemijania i zamiana w niebyt są czymś tak ciężkim do pojęcia, zrozumienia i oswojenia się z ową myślą, że... stworzyliśmy sobie nadzieję w "coś"... Dla jednych to los, a dla inych "bóg" w pojmowaniu poetyckim... Wyobraziliśmy go sobie jako istotę potężną, wszechwładną, uzbrojoną w ludzkie uczucia. Kolejnym krokiem ewolucji okazał się "człek - ateista" uzależniony niczym narkoman od wniosków, tez, założeń... Człowiek, który dopuścił do świadomości myśl o braku czegokolwiek i kogokolwiek... Człowiek, który uznał, iż takie myślenie jest myśleniem jedynym, słusznym, prawdziwym. Człowiek, który w pewnym momencie historii nie omieszkał się do terroru, prześladowań i agresji wobec innych, myślących inaczej. Rozpierała go idea, natchnienie, nadzieja zbudowania "lepszej, światłej" społeczności. "Nadzieja" - zamienne nazewnictwo Boga/ Bogów/ Losu/ "Fortuny"... Stworzył więc i ten swego "boga" - nieczułego, analitycznego, "logicznego"... Niestety to, co odebrał jako kolejny krok do przodu w swej ewolucji, okazało się tak naprawdę tragicznym krokiem wstecz... Tak "logiczny", "analityczny" poparł swe teorie w oparciu o... poezję. W oparciu o poetycką wizję "boga" wysnuł swoje absurdalne "naukowe" wnioski! Arystoteles i Sokrates zapłakaliby zapewne widząc człowieka tak "małego"... "Mniejszego", aniżeli kiedykolwiek... Cóż człowiek wie o siłach drzemiących w kosmicznej otchłani, skoro podróż na bliskiego satelitę (Księżyc) sprawia mu jeszcze trudność i stanowi nielada wyzwanie?! Cóż zatem może człowiek snuś w oparciu o książkową wiedzę, którą sam wymyślił?! Wszak nie była Nam ona "dana". Coż człowiek może wiedzieć o sensie czegoś, co liczy (w samej tylko Drodze Mlecznej) tryliony miliardów układów gwiezdnych?! Bóg istnieje. Błąd! Bogowie istnieją! "Pierwszy" istniał od zawsze, "drugi" narodził się wraz z pierwszą rozumną istotą we Wszechświecie. "Pierwszy Bóg" to tenże właśnie otaczający Nas egzystencjalny bezkres; góry, lasy, łąki, oceany, flora, fauna, kosmiczna przestrzeń, ukłądy gwiezdne, galaktyki, Wszechświat/ Wszechświaty... Idealna materia, która jest zbyt doskonała, by ubliżać jej w świętych księgach przypisując cechy ludzkie... Ta doskonałość egzystencjalna, która "zapłonęła pośród ciemności niczym żarówka", spłodziła "Boga drugiego" - rozum, intelekt, geniusz, świadomość, doznania. I to właśnie ten "Bóg" począł odtąd przedłużać swoje istnienie "wlewając się" do kolejnych istot we Wszechświecie/ Wszechświatach, przeobrażając je z roślin i zwierząt w dominujące formy życia... Istot, które stojąc w pewnym momencie na zaawansowanym poziomie rozwoju, zaczęły "płodzić" kolejne gatunki w kosmosie, te zaś następne, które to z kolei "zradzały" kolejne, i kolejne, aż w końcu i na Ziemię dotarł ten "Bóg"... I tak narodził się z prób na małpie homosapiens - człowiek, ze swym "Aniołem i Szatanem" w jednej osobie, bo zamieszkujących jeden mózg, jeden rozum, jedną wyobraźnię... Dobro i zło, miłość i nienawiść, uczucie piękna i brzydoty, przyjemności i cierpienia... to wciąż ten sam "bóg". A na imię mu nie Jahwe, Allah czy Budda, a... "ROZUM/ INTELEKT/ GENIUSZ", przeze mnie osobiście nazywany "Szatanem". Dlaczego?! Ponieważ "podstępnym", bo stwarzającym iluzję doskonałości, wielkości i splendoru, kiedy tak naprawdę będącym przejawem ułomności, słabości, mózgowego defektu u fauny lub flory. Po cóż człowiek przywdział ubrania, skoro został już przygotowany przez tego "pierwszego Boga" do egzystencji w każdej temperaturze?! Po cóż zasmakował w spożywaniu smażonego czy gotowanego, skoro ekosystem w którym żyje, obfituje w pożywienie nadające się do spożycia w każdej chwili bez konieczności przyrządzenia?! Po cóż nauczył się kochać, skoro niebawem swą miłość przerodził w nienawiść?! Po cóż opracował środek płatniczy i ściągnął na siebie nędzę i głód, skoro miał dostęp do dóbr wszelakich za darmo?! Po cóż odrutował planetę granicami politycznymi, ograniczając sobie w ten sposób wolność?! Itd., itd., itd. ... "Dar" człowieka okazał się tak naprawdę jego przekleństwem...

Wszystkie istoty rozumne we Wszechświecie są zatem "dziećmi Szatana". "Satanistą" był zarówno Adolf Hitler jak i Jezus Chrystus. Ten pierwszy wyhodował w sobie "kwiat nienawiści i destrukcji", natomiast ten drugi zapłonął "miłością i ideą tworzenia". Choć każdy z nich z osobna obrał przeciwną ścieżkę egzystencjalną, tak naprawdę obaj w tym samym stopniu zakłócili idealną harmonię Wszechrzeczy... Idealny porządek Wszechświata/ Wszechświatów...

250

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Oen_242 napisał/a:

To prawda. Trudno zdrowym rozsadkiem nazwac wiare w cos, co nie istnieje.

Czyli nie udowaj, że jesteś tolerancyjny.

mtmtc napisał/a:

zarówno wiara jak i niewiara kreuje nasze postawy życiowe itp..

Oen_242 napisał/a:

Pierwsze slysze, ze nie zajmowanie sie nieistniejacymi postaciami kreuje jakies postawy zyciowe.

Kreuje twoją postawę wobec ludzi wierzących.

251

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Oen_242 napisał/a:

Trudno zdrowym rozsadkiem nazwac wiare w cos, co nie istnieje.

Błąd logiczny błędnego koła. "Dlaczego Bóg nie istnieje? Bo religia jest wariactwem. Dlaczego jest wariactwem? Bo Bóg nie istnieje."
Proszę o jakieś argumenty bo w takiej sytuacji dyskusja nie ma sensu.

252

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Mahtob napisał/a:

Proszę o jakieś argumenty bo w takiej sytuacji dyskusja nie ma sensu.

Zasada jest taka, że dowodów dostarczają ci, którzy twierdzą, że coś jest. To poproszę o jakies argumenty przemawiające za istnieniem Boga smile.

W innym poście pytasz co złego jest, że ktoś wierzy. Dla mnie sama religia (każda) jest złem, bo nie pozwala na racjonalną ocenę rzeczywistości oraz prowadzi do nienawiści, nietolerancji (oczywiście nie każda w tym samym zakresie, ale w jakimś zakresie - każda).

253

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
mtmtc napisał/a:
Oen_242 napisał/a:

To prawda. Trudno zdrowym rozsadkiem nazwac wiare w cos, co nie istnieje.

Czyli nie udowaj, że jesteś tolerancyjny.

Mozna tolerowac rzeczy absurdalne, a czasami podyskutowac o nich na forum smile.

mtmtc napisał/a:

Kreuje twoją postawę wobec ludzi wierzących.

W jakims tam sensie z pewnoscia.

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Jakich dowodów potrzebujecie?! Cóż w tym idealnym porządku Wszechrzeczy jest według Was... absurdem?! Chcecie konkretnego dowodu na istnienie obcych cywilizacji (Naszych stworzycieli - "Bogów")?! Dobrze zatem - BAKTERIA. Najniższa forma życia wyposażona w WOLNĄ WOLĘ, GĘSTĄ SIEĆ NERWÓW i INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY. Widzę, że większość z Was to ludzie młodzi i intelektualnie nieukształtowani, więc wyjaśnię.

INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY - to takie "coś", co próbuje uratować Nas przed śmiercią automatycznie, zanim jeszcze Nasz mózg zbierze informacje z otoczenia i "uruchomi" świadomość tegoż właśnie zagrożenia. Przy upadku automatycznie asekurujesz się kończynami, by ewentualne uszkodzenia ciała były jak najmniejsze i najmniej dotkliwe zanim jeszcze zdasz sobie sprawę z upadku. Gdy już się przewrócisz, Twoje receptory nerwowe wyślą do mózgu komunikat o uszkodzeniach w postaci bólu! Nie zapali Ci się żadna czerwona dioda jak w przypadku auta, w którym zabrakło paliwa. To jest właśnie UNERWIENIE.

WOLNA WOLA - sam/a decydujesz dokąd się udasz, jakiej czynności się poddasz, w co zaczniesz wierzyć, itp. (posługując się NAMACALNYM przykładem z tego wątku na forum)


Cała ziemska technologia warta miliardy dolarów nawet w 1/1000 nie oddaje poziomu zaawansowania równego temu jaki prezentuje zwykła "prymitywna" bakteria! Uważasz, że upływ czasu i "erupcje wulkaniczne" wystarczyły, by rozwinęła się tak zaawansowana forma życia z... niczego?! Sama z siebie?! Coż jest w stanie stworzyć człowiek?! Robota grającego w piłkę, który ma kłopoty z ustaniem na dwóch kończynach?! Pralkę automatyczną, pozdrawiającą Cię po przekroczeniu progu łazienki?! Zauważ, że żaden robot nie kopnie piłki, ani żadna pralka automatyczna nie wykrzyknie do Ciebie "HELLO" jeśli wcześniej nie zaprogramujesz jej na takie a nie inne zachowanie. Dopóki nie wprowadzisz okreslonego algorytmu matematycznego, pralka pozostanie jedynie masą żelastwa...

A cały złożony Wszechświat, składający się z atomów gazu, cieczy i ciała o konsystencji stężonej, tworzącego niewyobrażalnie mnogą kombinację połączeń... Czy to też "zrobiło" się samo?! Udowodnić Wam istnienie BOGA?! W takim razie Wy udowodnijcie mi jego brak! Nawet zwykły kurz nie bierze się z niczego.

255

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
AquariusAquariorum napisał/a:

Widzę, że większość z Was to ludzie młodzi i intelektualnie nieukształtowani, więc wyjaśnię.

Intelektualnie ukształtowany się znalazł... ukształtowany do wiary w bożki i duszki. Żenada.

256

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Lupus napisał/a:
AquariusAquariorum napisał/a:

Widzę, że większość z Was to ludzie młodzi i intelektualnie nieukształtowani, więc wyjaśnię.

Intelektualnie ukształtowany się znalazł... ukształtowany do wiary w bożki i duszki. Żenada.

Ta... Jak się nie można czepić argumentu to czepia się osoby która go przedstawia. Bardzo rozsądne i logiczne.

Chcieliście dowód na jego istnienie to macie. Przedstawcie teraz swój na to że Go nie ma i skończmy tę dyskusję bo będziemy się do końca tego dziesięciolecia kłócić jak małe głupie dzieciaki:
-Jest!
-Nie ma go!
-A właśnie że jest!
-A właśnie że go nie ma!

257

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Mahtob napisał/a:

Ta... Jak się nie można czepić argumentu to czepia się osoby która go przedstawia. Bardzo rozsądne i logiczne.

Chcieliście dowód na jego istnienie to macie.

A gdzie tu masz argument, gdzie tu masz dowód? To tylko beztroska paplanina, nie mająca nic wspólnego z faktami i przedstawiona w sposób obraźliwy dla rozmówców.

258

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Lupus napisał/a:
Mahtob napisał/a:

Proszę o jakieś argumenty bo w takiej sytuacji dyskusja nie ma sensu.

Zasada jest taka, że dowodów dostarczają ci, którzy twierdzą, że coś jest. To poproszę o jakies argumenty przemawiające za istnieniem Boga smile.

Nie ma takiej zasady. To znaczy możesz ją mieć, oczywiście. Ale musisz udowodnić, że ona jest, jeśli się nią kierujesz, a nie tylko, że sobie można zupełnie z czapy ją przyjąć.

Chyba że jesteś niekonsekwentny do bólu.

Ale popatrz na taką teorię: istnieje wszechświat, w którym nie ma Boga, i w tym wszechświecie mieszkam. Prosty zabieg, a z teorii "nie ba Boga" zrobiłem teorię kształtu "istnieje coś", a przy tym mamy tu zupełną równoważność.
Wynika to stąd, że dla dojrzałych ludzi nie ma znaczenia gramatyka sformułowania, o ile nie jest błędna, a treść teorii. Jedynie ideologom się zdaje, że ciężar dowodzenia leży na każdym, tylko nie na nich.

Skoro jesteś przekonany, że istnieje jakiś wszechświat, w którym nie ma Boga, możesz podowodzić chwilę, że istnieje, albo pokazać, że wolisz tylko atakować osoby i obrażać je. smile

259 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-07 16:11:56)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
heathcliff napisał/a:

Nie ma takiej zasady. To znaczy możesz ją mieć, oczywiście. Ale musisz udowodnić, że ona jest, jeśli się nią kierujesz, a nie tylko, że sobie można zupełnie z czapy ją przyjąć.:)

Taka zasada obowiązuje we wszystkich naukach - trzeba dać dowody na istnienie czegoś, a nie odwrotnie. Ale skąd taki ignorant jak Ty (nie wiedzący co to "teoria") ma wiedzieć jakie zasady obowiązują w nauce...

260

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Lupus napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Nie ma takiej zasady. To znaczy możesz ją mieć, oczywiście. Ale musisz udowodnić, że ona jest, jeśli się nią kierujesz, a nie tylko, że sobie można zupełnie z czapy ją przyjąć.:)

Taka zasada obowiązuje we wszystkich naukach - trzeba dać dowody na istnienie czegoś, a nie odwrotnie. Ale skąd taki ignorant jak Ty (nie wiedzący co to "teoria") ma wiedzieć jakie zasady obowiązują w nauce...

Znów atak na osobę. smile

Otóż twierdzenia mają różną postać. Na przykład w matematyce. Coś istnieje. Coś nie istnieje. Każde A jest B. Jeśli C to D. I dowodzi się twierdzeń w takiej formie, jak zostały przedstawione.

Zauważam, że tchórzliwie uciekłeś w atak i kłamstwo od dowodzenia, że istnieje wszechświat, w którym Boga nie ma. smile O, jak nisko, jak płytko, jak żałośnie. Typowy ideolog z ciebie.

Posty [ 196 do 260 z 386 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024