netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Gdzie są ci fajni faceci??

301 odpowiedzi30 847 wyświetleńzałożony przez misia1609, 26.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdzie są ci fajni faceci??

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 302 ]

196

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

to ja się trochę odniosę całościowo.. często niektóre kobiece postawy są piętnowane (to tak a propos oczekiwań, bycia materialistkami i szukania "ideałów".. przeczytałam dzisiaj bardzo mądry fragment więc go zacytuję:

"Myśl zawsze samodzielnie i ignoruj każdego, kto próbuje cie ograniczać i narzucać swoje zdanie. Czy to dotyczy twojego stylu ubierania się, czy twoich oczekiwań
wobec mężczyzny, czy tego, jak zarabiasz na życie - nie pozwalaj nikomu innemu wpływać na twoje decyzje. Określ się samodzielnie."

"Naprawdę silni ludzie nie tłumacza, dlaczego wymagają szacunku.Po prostu nie zadają się z kimś, kto im szacunku nie okazuje."

Dziewczyny bądźmy więc silne:P:P i KOCHAJMY SIEBIE

197

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Zazdrosc napisał/a:
bez serca napisał/a:

dobra wszystko ładnie i pięknie ALE ......
teraz właśnie poznałam faceta który jest perełką w tym całym łajnie. czuły opiekuńczy troskliwy zaradny pracowity ambitny przystojny ale o tym nie wie. wszystko fajnie ale ..... zawsze jest ale. Nie umiem do końca mu się oddać, swojego serca pokochać tak na 100% szalenie i bez opamiętania. jest mi z nim dobrze bo mam spokój od płaczu bezradności, mam spokój od tajemniczych smsów od imprez do 7 rano od płaczu w poduszkę bo on nie chcę ze mną gadać. mam stabilizację bezpieczeństwo, ale nie ma tego wariata w nim ...... jest za to co innego coś ciepłego i miłego. Każdy mój związek był szalony trudny i zagmatwany, a teraz kiedy złapałam perełkę nie umiem kochać na 100%. nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie chcę go stracić bo jest fantastyczny. ehh

Czego w nim nie lubisz?

wszystko jest dobrze i wszystko w nim lubię, tylko przy nim nie mam tej zabawy w kotka i myszke. wiem że on jest za mną i zrobi dla mnie wszystko. ale doceniam na maksa to ze jest czuły nie zdradzi nie skrzywdzi i widzi we mnie piękno a nie tak jak poprzedni

198

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

--Nikt Ci nie karze abys odpowiadał na jakikolwiek post..
@wiesz jakoś tak samo poszło

--Widocznie was facetów boli fakt ze kobiety potrafią sie zadowlic nawet i miesiem i w tym momencie do niczego nie jestescie nam potrzebni:)
@rzeczywiści, faceci nie są w stanie iść na kompromis w tych sprawach i nie zadowolą się byle misiem, dośc tych żartów, prawda jest taka jaką sama napisałaś, wolałabys się przytulić do faceta, ale czy to tak naprawdę Cię zadowoli

--Plemniki-czyli męska solidarnosc no chyba mi nie powiesz ze jako sam jestes facetem dopuszczasz się faktu jacy faceci są naprawde:)
@ja nie utrzymuje związków z facetami, zatem nie wiem o czym mówisz

--Owszem pamietam rycerza z bajki jako mała dziewczynka,,co nie znaczy ze z wiekiem chciałam takiego rycerza,,kazdy ma prawo do własnych fantazji:)
@no i to jest tak samo jak z mężczyznami, dziewczynki rozumieją, że trudno się dobrać do zakutej pały, a chłopcy wiedzą, że kolejką rozłożona na dywanie daleko nie zadjada, ale doświadczenia zostają

--Tak a Ty wtedy padłes z wrazenie bo nigdy nie widziałes takie giganta węza hehehhe:)
@mojego węża nikt nie przebije

--No nie da sie ukryc ze w kazdym facecie jest cos z małego chłopca,,lubią sie obrazac i stawiac na swoim:)
@co do stawiania to tak ale co do obrażania .... nie macie sobie równych (zatem remis)

--Akurat predzej bym sie dogadała z głuchoniemym niz z nim..Z Nim nie dało i nie da sie normalnie porozmawiac,,jego problem mnie juz to nie interesuje:)
@piszesz że nie dało i nie da - to jak to się stało, że jesteście razem. Walnął CIę pałą burkną i ot tak jesteście parą?- temu akurat tematowi poświęciłem już setki linijek tekstu...

---To ze sie wypaliło to tylko na jego własne zyczenie,,Ja w porównaniu do niego zawsze próbowałam z nim gadac o sprawach bardzo powaznych ale on wiecznie nie miał ochoty,,dla nigdy nie było problemu..:)
@i to jest sedno - wypaliło się, ale palić się może jedynie wtedy gdy oboje nad tym pracujecie lew - łąka - obiadek - zajączek, ale to wg mnie to wina dwóch stron i w tej kwestii nie przekonasz mnie, że jest inaczej.

--hehehe juz nie raz mu tak powiedziałam ale mnie teraz rozbawiłes:)To zawsze odpowiadał bo było mu głupio to sie wystaw:)
@chyba Cię nie zrozumiał smile że najpierw trzeba sobie zasłużyć smile/// a samo wypięcie to chyba za mało by odwdzięczać się pieszczotą smile

--Bo Cie zdziele:)a zebys wiedział ze se pójde i se kupie misia:)Tobie tez kupie aby Ci nie było zal..:)
W jego przypadku to osiołek jest bardziej ustępliwy niz on,,on jest straszny uparty on nigdy nie wyciąga 1szy ręki czeka az ta druga osoba sie ugnie i przyzna sie do winny która nalezy do niego,,takze niewiem czy zyskał mnie i partnera bo narazie jest na etapie obrazonego:)
@eeee... wiesz wirzę w gusta kobiet, ale skoro mało się znamy to proponuje razem wybrać się na zakupy, wiesz, bys potem nie miała wyrzurtów sumienia, że prezent był chybiony
co do uginania się - oh to straszny temat, mój ojciec taki był odkąd pamiętam, ale wiesz zmienił się, za to Ty masz być nieutępliwa - wiesz zupa za słona, albo coś takiego

--No niestety ale mój facet nie wie co znaczy słowo uczucie, dlatego Ja nie widzę tutaj dalszego sensu naszego zwiazku.
@to akurat smutne, czasami można się poddać, nawet to robimy. A co on na to? Mówiłaś mu, że to tak na serio?

199

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Dunkis--Ty to chyba spac nie umiesz..:)
@wiesz jakoś tak samo poszło

--Poszło bo jestes uzalezniony od netkobiety..:)

@rzeczywiści, faceci nie są w stanie iść na kompromis w tych sprawach i nie zadowolą się byle misiem, dośc tych żartów, prawda jest taka jaką sama napisałaś, wolałabys się przytulić do faceta, ale czy to tak naprawdę Cię zadowoli

--No wiesz gdy jet mi cięzko to zapewne takie przytulenie bardzo by mi pomogło emocjonalnie,,a tak musze sie obejsc....

@ja nie utrzymuje związków z facetami, zatem nie wiem o czym mówisz

--No typowy facet zawsze pójdzie w zaparte za facetami..:)

@no i to jest tak samo jak z mężczyznami, dziewczynki rozumieją, że trudno się dobrać do zakutej pały, a chłopcy wiedzą, że kolejką rozłożona na dywanie daleko nie zadjada, ale doświadczenia zostają

--i plucie sobie w twarz poco mi to było..:)

@mojego węża nikt nie przebije

--No tego to niewiem bo niewidziałam ..:)hehe

@co do stawiania to tak ale co do obrażania .... nie macie sobie równych (zatem remis)

---No i tu bys sie zdziwił...własnie dlatego ze chcą postawic na swoim ze to jednak oni mieli racje sie obrazają aby złamac kobiete,,a ze wiekszosc kobiet ma miekkie serduszka do przepraszają...
A faceci potem zacierają ręce i mysla he znów mi sie udało znów postawiłem na swoim..

@piszesz że nie dało i nie da - to jak to się stało, że jesteście razem. Walnął CIę pałą burkną i ot tak jesteście parą?- temu akurat tematowi poświęciłem już setki linijek tekstu...

---No przykuł mnie do sciany dał pałą po łbie i rzekł..ale będziesz zemna albo zostaniesz tu wisiec dopóki Cie pająki nie zjedza ,,a ze sie boję pająków to sie zgodziłam.:)hehe
Nie no na poczatku faktycznie był inny,,milszy,,cieplejszy,,potrafił normalnie pogadac..Gdybym go tak postawiła teraz pod scianą i tego którego poznałam to mogę smiało rzec ze mimo iz wygladają tak samo to jednak są to dwie inne osoby pod względem zachowania,,starsznie sie zmienił wewnątrz siebie..

@i to jest sedno - wypaliło się, ale palić się może jedynie wtedy gdy oboje nad tym pracujecie lew - łąka - obiadek - zajączek, ale to wg mnie to wina dwóch stron i w tej kwestii nie przekonasz mnie, że jest inaczej.

---Nie bede Cie przekonywac do niczego,,lew,,łąka ,,zajączek,,-owszem to było na początku ale jemu po czasie sie chyba znudziło,,nie miał czasu za latniem za zajączkiem bo praca była i jest dla niego najwazniejsza,,jego piorytety i cele które sam sobie wyznaczył..
A zeby było jasnosc to dodam jeszcze ze jak sam stwierdził,,on nie ma czasu na rozmawianie o związku,,nie lubi gadac o uczuciach,,(o wszystkim mozesz z nim pogadac tylko nie na temat uczuc,,problemów pojawiających sie w zwiazku bo to działa na niego jak czerwona płachta na byka)...My nie mieszkamy nie razem,,ale jak jest u mnie to owszem jak najbardziej obiadek jest...Takze niewiem gdzie tutaj jst moja wina..??

@chyba Cię nie zrozumiał smile że najpierw trzeba sobie zasłużyć smile/// a samo wypięcie to chyba za mało by odwdzięczać się pieszczotą smile

--on tam dobrze zrozumiał tylko chciał kota ogonem odwrócic...

@@eeee... wiesz wirzę w gusta kobiet, ale skoro mało się znamy to proponuje razem wybrać się na zakupy, wiesz, bys potem nie miała wyrzurtów sumienia, że prezent był chybiony
co do uginania się - oh to straszny temat, mój ojciec taki był odkąd pamiętam, ale wiesz zmienił się, za to Ty masz być nieutępliwa - wiesz zupa za słona, albo coś takiego

---Jeronie...wszystko tylko nie z facetem na zakupy..:)Przeciez w tej kwesti jestescie strasznie marudni--a długo jeszcze-chodz juz bo mnie nogi boli itp..heheh:)lepiej zostan w domu napisz ewentualnie na kartce abym nie zapomniała co Ci kupic i bedzie git..:)
Jestem nie ugięta bo to Ja powinnam zrobic focha a nie on bo nie miał ku temu powodów..
Bo to nie Ja kazałam mu sie całowac w dupe..
A to ze mu grzecznie zwróciłam uwage ze nie podoba mi sie jego zachowanie,,i ze jego brakiem szacunku wobec mnie i jego cynizmem napewno mnie do siebie nie przyciaga lecz odwrotnie odpycha to miałam prawo aby mu zwrócic uwage,,nie wyzwałam go od najgorszych to było kulturalne zwrócenie uwagi..Widocznie poczuł sie tak mocno urazony ze musiał sie obrazic..
To czuc ze on chce mnie na wszlką cene złamac abym to Ja przeprosiła abym przyznała sie do błędu ze nie powinnam mu zwracac uwagi..
Zawsze jak pisał do mnie rano to pisał Dzien dobry skarbus:)Buzka:*koffuniam Cie:) Na dobranoc to samo..nawet jak wracał z pracy napisał ze juz jest,,w ciagu dnia tez cos napisał  albo zadzwonił..A teraz ...???Owszem napisze Dzien doby wieczorem tez tylko dobranoc i nie zadzwoni i prócz tych dwóch słow sie wiecej nie odezwie..
Ale Ja nie bede sie bawic w jego dziecinade i ani wczoraj wieczorem mu nie odpisałam na jego Dobranoc" ani dzis rano na dzien dobry"
Tak,,,bo on mysli ze w koncu naiwana Lidzia sie ugnie bo zacznie jej brakowac dawnych smsów od niego i w koncu sie złamie..
A Tu no niestety nie te czasy,,akurat w tej sprawie nie czuje sie winna..

@to akurat smutne, czasami można się poddać, nawet to robimy. A co on na to? Mówiłaś mu, że to tak na serio?

--Nie nie mówiłam mu bo nie mam okazji skoro on sie nie odzywa,,ale juz kiedys mu powiedziałam ze jeszcze raz sie na mnie wydrze bez powodu,,albo ublizy mi w jakis sposób to go zostawie..Widocznie uznał ze wczesniej za kazdym razem co by mi nie powiedział i jak by mi nie ublizył to on zrobi maslanne oczy Lidzi sie ugna kolana i bedzie ok..
Moze i tym razem mysli,,niewiem bo nie zanosi sie na to aby on nauczył sie słowa Przepraszam...

200

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Lidzia, bardzo miło mi się czytało Twojego posta, choć nie powiem od połowy to już natłok myśli mi się zrobił, ale dziś kompletnie nie mam siły na pisanie długich postów i snucia wywodów.
- co do mnie to lubie chodzić na zakupy, sam nie raz ciągne na nie.
- co do mówienia kocham itd. nie wiem, ale ja załozyłem z żoną sobie specjalną linię, by co chwila jej o tym przypominać,
- czy jest tu jakiś terapeuta, co wyleczy mnie z netkobiet?
- a ubliżać sobie nie pozwól....
- a darcie się na siebie z konkretnego powodu jest wg. Ciebie usprawiedliwione....? (wg mnie nie) Wiesz jak mu pozwoliłaś wogóle się na siebie wydzierać, to pozwól że CI przedstawie to tak: czasem może być tak, że on ma powód, ale Ty go nie dostrzegasz, uważasz że on bez powodu, on jednak coś tam ma ---- i drze się i drze.... (bo ma powód - wg niego)... ale Ty tego nie widząc uważasz że nie ma.... wyjście - albo rozmawiając ze sobą drzyjcie się na siebie cały czas .... albo nie pozwólcie sobie na to przy żadnej okazji.
Proponuje rozwiązanie numer jeden.... sam go nie próbowałem, ale wiesz chętnie posłucham doświadczeń innych.

201

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Dunkis---Bardzo Co dziekuję..:)
No to jestem pełna podziwu ze lubisz chodzic po sklepach rzdko sie to zdarza u facetów...
Specjalną linie..???czyli jaką..???:)
Pewnie ze jest Ja Cie wylecze..:)zabronie Ci tu wchodzic hehehehe..;))
Co do ublizania to nie pozwalam sobie ale czasami nawet  ludzie nie zastanowią sie nad tym ze zle robią..
To nie jest tak ze skoro on ma powód i zaczyna sie drzec na mnie to Ja jeszcze bardziej sie oburzam na niego i tez zaczynam sie drzec,,potrafie przyznac sie do błędu przeprosic ale tylko wtedy gdy wiem ze to była moja wina...
To on jest wybuchowy,,nawet gdy np.zmywam i cos mi upadnie yo on juz dostaje szału bo Ja sie tłukę a jemu to przeszkadza..
No ludzie moze zaczne uzywac jednorazowych naczyc aby nie budzic w nim agresji..??
A z drugiej strony skoro on ma zły dzien i sam po sobie czuje ze go nosi ze z checia by komus wpierdzielił to po co do mnie dzwoni chcac pogadac jak za minute cos pójdzie nie po jego mysli i zaczyna sie trzecia wojna swiatowa...On sie drze jak opetany,,Ja siedze cicho bo niewiem o co mu chodzi??zwróce mu uwage zeby juz przestał sie wydzierac a on jeszcze bardziej no to hello...
A na domiar tego wszystkiego jeszcze postawi focha i czeka az Ja sie przed nim spłaszcze i go przeprosze za jego złe zachowanie..
Nie odzywa sie tak jak by mi dał kare myslac sobie--Dopóki mnie nie nie przeprosi to sie nie odezwe..

Cięzko mi zrozumiec jego zachowanie..
Bo mozna sie obrazic i postawic focha jesli ma sie do tego powód,,ale nie zeby na kogos naskoczyc bo akurat ten ktos jest najblizej i złosc sie wyładowuje na tym kims kto jest najblizej pod ręką a potem jeszcze sie dąsac i czekac na przeprosiny..
Z jakiej racji..????

202 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-25 15:43:20)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Owszem lubie chodzić, a potem jak z kimś dyskutuję, nt. stanu wiedzy polaków, gdy przyjdzie temat ile co kosztuje --- wiesz jaki mam ubaw gdy sypięcenami z rękawa, a ciuchy też pomagam żonie wybierać, szczególnie krótkie spódniczki...jest też jedna nawet taka wieczorowa, ale to może jak będzie rocznica i przypływ gotówki.... lubie to i tyle.
A specjalna linie, to taki abonament u jednego z operatorów, gdzie za głupie 25 zł mamy się pod ręką 24 na dobę. To taka oferta dla firm.... w każdym razie dzwonimy do siebie kilka , czasemkilkanaście razy dziennie. Choć równie dobrze szukamy sie w sklepach gdy utkniemy osobno przy różnych stoiskach. A w kupowaniu ubrań to najlepsze są przymierzalnie smile
... ale chcąc mnie leczyć, nie wpadaś na pomysł napisania do jakiejś moderatorki o ekstra bana?
... a propo darcia, moja żona mnie tego nauczyła, co sama czasem stosuje wobec ,, ,hmmm upierdliwych klientów. Gdy Ci zaczynają podnosić głos, ona zaczyna coraz ciszej mówić, oni chcąc ją usłyszeć... no cóż muszą przestać zagłuszać..... zazwyczaj to działa, możesz wypróbować, jedyne co to nie dać się ponieść emocjom. Ale chyba nie powinnaś mieć z tym problemu, skoro to On jest wybuchowy. Mów do niego szeptem, nawet jak nie wiesz o co mu chodzi... zapytaj o godzinę, aleo czy nie wie jaka będzie jutro pogoda...a potem uśmiechnięta powiedz, że idziesz do kosmetyczki ... i niech zadzwoni do Ciebie jak skończy, bo czy ty jesteś i tego słuchasz, czy nie - to nie ma znaczenia, bo nie wiesz o co mu biega..... wkurzy się... ale powinien to przemyśleć. Chociaż... Albo zapytaj się czy jak będziesz podawała coś do jedzenia też masz się na niego wydzierać?
Co do mycia to też mam pomysł, taki mi przyszedł do głowy, jak zacznie mu nie pasować, to poproś nawet tak dla żartó by Ci pokazał jak macho myje ten jeden garnek, szklanke etc. jak zacznie, powiedz że musisz przyjrzeć się kolejny raz itd, a potem poweidz że idziesz wypić kawe itp. bo tak świetnie mu idzie że nie jesteś w stanie go w tym zastąpić...
... przeprosić go ??????? czemu na to nie wpadłem od razu:
przeproś go za to, że go gardło boli po tym darciu, przeproś go za to że niewyraźnie wymawia wtedy przedostatnie sylaby, za to, że naruszył wrzaskiem konstrukcję domu i zapytaj czy wszystko już teraz w porządku?
Zmień coś, po prostu zmień, daj mu do myślenia, skoro on już się przyzywczaił że tak było do tej pory - to się zmień.
O, powidz mu że ostanio zaczełaś się podniecać, gdy myjąc naczynia zaczynasz tłuc sie bo to przypomina Ci jego głos gdy się drze...
Podsumowując, jeżeli nie możesz zrozumieć jego zachowanie, terzeba zmobilizować go by je zmienił, bo chyba żeby to polubić jest za późno////
Jak to nie podziała... w ostateczności jak się obrazi, to przeproś go przeproś i powiedz, że za karę pójdziesz do swojego kolegi by Ci przetrzepał tyłek, bo jego nie chcesz narażać na wysiłek - a on jest w dodatku ... takim facetem jak w temacie.

Lidzia, czy Ty czasem nie pytałaś jakoś ostatnio czy nie mam ze sobą jakiś problemów? Dla mnie problemy innych też czasem bywają ważne, jak widzisz. A na swoich skupiam się ... gdzie indziej.

203

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Dunkis--Ty wiesz co..???
Ja poprostu to normalnie niewiem jak sie zachowac przy Twoich tekstach:)Smieje sie bo normalnie wiesz jak poprawic humor..:)

@@@@@@@@przeproś go za to, że go gardło boli po tym darciu, przeproś go za to że niewyraźnie wymawia wtedy przedostatnie sylaby, za to, że naruszył wrzaskiem konstrukcję domu i zapytaj czy wszystko już teraz w porządku?@@@@@@@@@@
Przy tym to normalnie spadłam z fotela.:):):)
Nie nie mam zamiaru Cie nigdzie zgłaszac..sama dam Ci katke kiedy i o której mozesz wejsc na netkobiety..:)
Oczywiscie zartuje-takich osób jak Ty potrzebnych jest tutaj więcej:)

Wiesz jak juz wczesniej pisałam Ja nie mam takiej mozliwosci aby go zaciagnąc do kuchni do garów gdyz nie mieszkamy razem,,niestety dzieli nas 100km..

On jak dzwoni akurat jak Ja zmywam i cos mi upadnie to sie drze do słuchawki ze sie tłuke ze on przez to ogłuchnie,,ze mam to zmyc potem albo mogłam to zrobic nim on zadzwonił (tak jak bym była ciotka jasnowidzka i wiedział ze on akurat za minute przed zmywaniem zadzwoni)

To wspaniale ze lubisz chodzic z zoną na zakupy i pomagac jej we wyborze..

Wiesz on nigdy mi nie powiedział ze jest zazdrosny ani mi tego nie pokazywał poniewaz twierdzi ze zazdrosc to choroba a on jest zdrowy,,gdybym mu powiedziała ze pójde do kolegi aby mi przetrzepał tyłek to jego odpowiedziec by była..TO IDZ...
W gruncie rzeczy to naprawde nie mam pojecia co sie z nim dzieje,,nie umiem do niego dotrzec postawił mur między mną a sobą i za kazdym moim pytaniem co się dzieje on mówi nic .
Pozatym jak Ja mam z nim porozmawiac skoro on sie nie odzywa,,zaparł sie i juz..No przeciez Ja nie wyciągne ponownie i kolejny raz ręki na zgode skoro jego foch nie jest z mojej winy..


@@@@Lidzia, czy Ty czasem nie pytałaś jakoś ostatnio czy nie mam ze sobą jakiś problemów? Dla mnie problemy innych też czasem bywają ważne, jak widzisz. A na swoich skupiam się ... gdzie indziej@@@
Tak pytałam sie ale to wiesz było w momencie gdy byłam rozzalona i zła,,nie miałam najlepszego humoru..
Jezeli Cie uraziłam to przepraszam..

204

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
falka napisał/a:

Szczypta, to jest już trochę wyolbrzymione zachowanie. Ja raczej wyznaję zasadę "nie jestem ideałem i ideału nie wymagam".
Poza tym ideały są nudne jak flaki z olejem wink

Ale z jedną sprawą masz rację - nie potrafiłabym poniżać siebie dla drugiej osoby. I nie pozwoliłabym by ktokolwiek - nawet mężczyzna którego kocham - poniżał mnie.

Jak bedzie mnie kochal a ja jego ... to juz bedzie idealem
Problem tylko, ze ja juz nie potrafie pokochac kogos kto mnie bedzie bil, bedzie psychopata, alkoholikiem, oszustem... cala reszte przyjme za ideal.

205

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Lidzia napisał/a:

Ale faceci są w sobie zadufani i myslą ze swiat krazy tylko wokół nich im wszystko wolno a kobietą nic...

Sa tez kobiety ktorym sie wydaje, ze im wszystko wolno....
hmmm... spor kobiety kontra mezczyzni, nigdy sie nie skonczy jesli bedziemy wrzucali sie do jednego wora.

206

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
bez serca napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:
bez serca napisał/a:

dobra wszystko ładnie i pięknie ALE ......
teraz właśnie poznałam faceta który jest perełką w tym całym łajnie. czuły opiekuńczy troskliwy zaradny pracowity ambitny przystojny ale o tym nie wie. wszystko fajnie ale ..... zawsze jest ale. Nie umiem do końca mu się oddać, swojego serca pokochać tak na 100% szalenie i bez opamiętania. jest mi z nim dobrze bo mam spokój od płaczu bezradności, mam spokój od tajemniczych smsów od imprez do 7 rano od płaczu w poduszkę bo on nie chcę ze mną gadać. mam stabilizację bezpieczeństwo, ale nie ma tego wariata w nim ...... jest za to co innego coś ciepłego i miłego. Każdy mój związek był szalony trudny i zagmatwany, a teraz kiedy złapałam perełkę nie umiem kochać na 100%. nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie chcę go stracić bo jest fantastyczny. ehh

Czego w nim nie lubisz?

wszystko jest dobrze i wszystko w nim lubię, tylko przy nim nie mam tej zabawy w kotka i myszke. wiem że on jest za mną i zrobi dla mnie wszystko. ale doceniam na maksa to ze jest czuły nie zdradzi nie skrzywdzi i widzi we mnie piękno a nie tak jak poprzedni

Czyli czego w nim nie lubisz?
tego ze cie szanuje?

207

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
jaqubek napisał/a:

Jeśli zaś misia nie jesteś pewna nowo poznałego faceta proponuje uderzyć go z liścia w twarz. Z zaskoczenia bez powodu nie przy ludziach. Jesli odda to się nie nadaje na partnera, bo agresywny, jak nie odda to się nie nadaje bo pipa.
Jesli się usmiechnie to dajcie mu szanse, niech zaskoczy

hahaha boskie big_smile

208

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Zazdrosc napisał/a:
bez serca napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Czego w nim nie lubisz?

wszystko jest dobrze i wszystko w nim lubię, tylko przy nim nie mam tej zabawy w kotka i myszke. wiem że on jest za mną i zrobi dla mnie wszystko. ale doceniam na maksa to ze jest czuły nie zdradzi nie skrzywdzi i widzi we mnie piękno a nie tak jak poprzedni

Czyli czego w nim nie lubisz?
tego ze cie szanuje?

wszystko w nim lubię. to nie jest tak że czegoś w nim nie lubię. kocham w nim to że ma zasady i że martwi się o mnie i szanuje mnie. uwielbiam kiedy pyta czy coś zjadłam czy nie jest mi zimno. doceniam w nim coraz więcej rzeczy tym bardziej kiedy moja najbliższa przyjaciółka odkrywa dzień po dniu zdrady i fałsz swojego eks chłopaka.
aż zastanawiam się gdzie mój X masz haczyk, gdzie jest ta wada która w nim tkwi.  hmm nie wiem już czasem sama o co mi chodzi. odzwyczaiłam się od dobrego traktowania od przytulania i od troski. od seksu kiedy to FACET mówi ci w tym czasie że cie kocha. aż mi głupio czasem że go tak maltretuje i testuje jego zachowanie. wystawiam go na próbę i sprawdzam reakcje. tak się boje że znów okaże się że to tylko piękna bujda na którą tylko ja dałam się nabrać

209 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-26 10:14:52)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Cześć,
Lidzia, staram się zazwyczej przekuć coś co mi nie pasuje, w ten sposób by stało się zjadliwe, np. choć pijawek nie cierpię szanuję tych wszystkich co je wykorzystuję.

Wiesz jak juz wczesniej pisałam Ja nie mam takiej mozliwosci aby go zaciagnąc do kuchni do garów gdyz nie mieszkamy razem,,niestety dzieli nas 100km..

wiesz zawsze to jakiś pomysł na randkę, wiesz ostanio jak byłem z moją żoną w kuchni....

On jak dzwoni akurat jak Ja zmywam i cos mi upadnie to sie drze do słuchawki ze sie tłuke ze on przez to ogłuchnie, ze mam to zmyc potem albo mogłam to zrobic nim on zadzwonił (tak jak bym była ciotka jasnowidzka i wiedział ze on akurat za minute przed zmywaniem zadzwoni)

- on wierzy w Twoją intuicje kobiecą:)
- następnym razem jak zacznie wrzeszczeć na Ciebie he he o garnki, to jak skońcy, to powiedz, żeby udaj że nie słyszałaś i żeby powtórzył, bo właśnie przez nigo zbiłaś talerz, bo ciągle byłaś pod wrażeniem jak on to umie zawsze zadzwonić wtedy, gdy Ty akurat zajmujesz sie zmywanie - wybij mu argument z ręki, a zostanie z opuszczonymi spodniami.

To wspaniale ze lubisz chodzic z zoną na zakupy i pomagac jej we wyborze..

znacznie bardziej wolę niespodzianki, ostanio dostała odemnie malutki wibratorek smile cieszyliśmy sie potem wspólnie.

Wiesz on nigdy mi nie powiedział ze jest zazdrosny ani mi tego nie pokazywał poniewaz twierdzi ze zazdrosc to choroba a on jest zdrowy,,gdybym mu powiedziała ze pójde do kolegi aby mi przetrzepał tyłek to jego odpowiedziec by była..TO IDZ...

eee tam, a miłość to nie choroba? można być chorobliwie zazdrosny, ale sama w sobie zazdrość to tylko emanacja miłości, która jak sama wiesz nie raz w małych ilościach poprawiłaby Ci humor. Wiesz skoro to on tak gada, to znaczy, że jeszcze nie wzbudziłaś w nim zazdrości. Widać musisz się sporo jescze o facetach sporo nauczyć. Kobieta jak gada to gada prawie non stop, facet żeby sobie z tym poradzić , przytakuje na każde zdanie, ale tak naprawdę zazwyczaj słucha co trzeciego. Zatem będąc przyzywczajony do taego normalnie traktuje takie gadanie wyłącznie na zasadach - o akurta to zdanie można przemilczeć. Albo skomentuje jak powiedziałaś to idż ---- bo uzna takie gadanie za .... właśnie jedynie takie gadanie, gada jak zwykle. A facet jest jak ten mój przysłowiowy lew - jak go dobrze trącniesz to wyda ryk , się nie martw, a każdy lew lubi swojego pilnować, ... zatem dopóki jest to gadanie - no cóż nawet ziewnąć w tym kierunku nie będzie miał ochoty. Gdybyś mu powiedziała jw.,,,,a on odpowiedział, jak przypuszczasz że odpowie, to pociągnij dalej np tak... wiesz w zasadzie to ja już u niego była, poszłam sprawdzić co i jak i czy by mi się podobało, ale na razie staneliście przy wyborze bacika, bo w sex-shopie akurat nie było tego koloru co Ci się najbardziej podobał z katalogu. Ale tak wogóle to jeszcze nie wiesz czy się zdecydujesz na niego , bo ostanio usłyszałaś od koleżanki, że może CIę zapoznać z murzynem który ostatnio wpadł do miast i tak ją przetrzepał, że aż jej pozazdrościłaś...

W gruncie rzeczy to naprawde nie mam pojecia co sie z nim dzieje,,nie umiem do niego dotrzec postawił mur między mną a sobą i za kazdym moim pytaniem co się dzieje on mówi nic

skoro nie możesz do niego dotrzeć i przebić się przez otaczającą skorupę, to skorzystaj ze starej zasady murphiego, która mówi: nie rób nic na siłę, weź większy młotek smile Powiedz mu że skoro nie chce z Tobą rozmawiać, to niech się nie martwi bo za pół godziny przyjdzie Twoja psipsiapsióła któa jest psychologiem, ponoć zna go z jego młodzieńczych lat i wspólnie z nim porozmawiacie.
Ale ostrożnie, bo jeżeli to jego milczenie jest związane z rozwiązywaniem przez niego jakiegoś problemu to lepiej mu nie przeszkadza, bo to się akurat źle skończy. Szczególnie gdy się zastanawia, czy szczur, na którego postawił w podwórkowych zakładach wygra w osmej gonitwie. Ale jeśli będzie to chodziło o samochów, o dom, o Waszej przyszłości... ups - no to możesz.

Pozatym jak Ja mam z nim porozmawiac skoro on sie nie odzywa,,zaparł sie i juz..No przeciez Ja nie wyciągne ponownie i kolejny raz ręki na zgode skoro jego foch nie jest z mojej winy..

- wiesz jesteś taki milczący, a ja bym miała ochotę pogadać z Tobą o moich fantazjach, no cóż...
- wiesz jesteś taki milczący, a ja bym miała ochotę pogadać z Tobą o fantazjach moich, koleżanek, które mi się ostatnio zwierzały, no cóż...
- wiesz jesteś taki milczący, a ja bym miała ochotę pogadać z Tobą o wpływie Twoich wrzasków na moje bębenki w uszach, no cóż... eee to chyba inna bajka
Albo wejdź mu na ambicje, temu akurat przeciętny facet sie nie oprze i nie jest w stanie zachować zimnej krwi... wiesz, ostanio mój kolega powiedział, że ma większą fajkę (ja palę fajkę zaetm bez podtekstów proszę)  i wiesz on tak pachniał moim ulubionym zapachem tytoniu waniliowego, że nie potrafiłam sie oprzeć by wziąś do ręki ptaszka, którego zrobił dla mnie z serwetki w restauracji, do której zaprosił mnie na kolację... a potem powiedz, że w zasadzie nie pamiętasz szcegółów, bo to Ci się prawdopodbnie przyśniło, choć nie jesteś tego pewna. Ale jesteś pewna, że nie tylko takiego ptaszka byś chciała dostać w restauracji.. i masz załatwioną:uwagę, rozmowę, jego zaangażowanie, fajny wieczów z kolacją, no i może dostaniesz ptasza papierowego, a w dodatku masz szansę na ... iść na zakupy i miec pretekst kupić sobie kolejną kreację do szafy.

Tak pytałam sie ale to wiesz było w momencie gdy byłam rozzalona i zła,,nie miałam najlepszego humoru..

Uwierz mi, potrafię sie przyznać do błędów, drzeć koty z kimś, i potem zgodzić sie z tą osobą, w innej kwestii, po prostu mam swoje zdanie, czasem pokręcone, ale swoje. A wyrażam je nie po to by komuś ubliżyć. Ty też miej swoje i pamiętaj, co jak co , ale zazdrość i pokusa działają na facetów bardzo mocno,,, pozostaje tylko kwestia jak umiejętnie się do tego zabierzesz.. wystarczy, że choć troszkę spojrzysz na sprawy z boku, od razu wpadną Ci do głowy nowe pomysły. Nie wahaj się ich realizować, choćby na początku, czy nawet po wszytkimm wydały sie idotyczne - przynajmniej będziesz miała co wspominać i nie daj sobiw wmówić, że jesteś głupią telefoniczną wróżką z za 7u mórz, co trzaskają się garami. (pisałem coś o intuicji, nie? a nawiązanie sjest do pewnej piosenki)

210

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Dunkis, taka mała uwaga techniczna wink Aby lepiej się czytało posty to w tekst, który chcesz zacytować ustaw jako cytat. Czyli piszesz w ten sposób: [ quote ]treść cytatu...[ /quote ]
. Oczywiście bez spacji w środku. Wyedytowałam Twojego posta, ale szczerze mówiąc do końca nie wiem, czy w poprawnych miejscach wstawiłam te cytaty. Więc jeśli jest coś nie tak to proszę, abyś edytował swojego posta (masz na to 24h) i poprawił moje ewentyualne błędy. Tak zdecydowanie lepiej czyta się posty na forum. Pozdrawiam

211 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-26 09:34:45)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Zazdrosc napisał/a:

Problem tylko, ze ja juz nie potrafie pokochac kogos kto mnie bedzie bil, bedzie psychopata, alkoholikiem, oszustem... cala reszte przyjme za ideal.

O nie, zazdrosć, Ty wariatko! <uśmiecha się z politowaniemi i łezką wzruszenia w oku>

Problemem byłby wtedy, gdybyś nadal to potrafiła! Według mnie, wyleczyłaś się z b.ciężkiej przypadłości.

Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam ...
<wybuchają fajerwerki, cudownie uroczy kelner wsnosi tort i staiw go przed ZDROWĄ zazdrością>

Obecnie coś, czego mogę każdemu życzyć to: zdrowej zazdrości*



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*przyp. aut. Zazdrość, w języku polskim, pochodzące od złowa zazdrość, może mieć wiele form, na tym forum jest kobiecym nickiem, może też występować jako objaw miłości, tudzież być formą ukrytej kobiety. Autor zapewne miał na myśli, że każdemu umiejącemu czytać i kochać singlowi, życzy zdrowej zazdrości (obecnie dostępna ilość sztuk: 1, w wersji Limited Edition)

212

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Czesc  Dunkis----
Pomysł na randke w kuchni..??hmm....dobry pomysł trzeba go kiedys wypróbowac:)
Pozatym jak tak będe tłuc naczynia to w koncu nie będe miała mozliwosci randki w kuchni:)

I tu masz racje,,odkąd jestesmy razem nigdy mu nie dałam powodu do zazdrosci,bo nie chciałam aby stracił do mnie zaufanie,,nie pomyslał ze mam go w powazaniu,,ze nie traktuje go serio...Zawsze chciałam aby było ok,zeby był pewien za mnie i czuł sie swobodnie ze gdzie bym nie poszła i w jakim duzym gronie przyjaciół to zeby wiedział ze poszłam tam nie po to aby podrywac,adorowac,,umówic sie na jakąs na randke z nowo poznanym np.bratem kolezanki,tylko po to aby napic sie drinczka,,porozmawiac z kolezankami,,posmiac sie itd..
I to był chyba mój błąd...Bo za duzo mu pokazałam,,jak mi zalezy,,jak go kocham,,itp...

Jeronie Dunkis gdybym Ja mu cos takiego powiedziała o ptaszku,,o restauracji,,o facecie który mnie zaprosił,,ze gadał ze ma większego ptaszka,,o murzynie itp..to ani nie mówie..Owszem na nim by to nie zrobiło zadnego wrazenia bo stwierdził by tylko FAJNIE":'"NO ZARĄBISCIE"A TO MUSIALAS BYC ZADOWOLONA"-Ale po czasie on by sie odkuł,,i mimo ze Ja bym tylko tak gadała on by to wział na serio ze tak było i po czasie sam by sobie poszedł w długą albo zaczął by byc odpryskliwy,,złosliwy,,i głupio by mi docinał...

Nie Dunkis--jego milczenie jest spowodowanie fochem,,obrazeniem sie ,,a prawda jest taka ze on sam za duzo od siebie samego oczekuje,,zbyt sporo bierze na swoje barki,,bierze nadmiar pracy jednego zlecenia na budowie nie skonczy a juz bierze następne,,teraz jeszcze złozył podanie do szkoły bo chce miec dodatkowy papier na lepszą prace,,chce uzupełnic srednie wykształcenie,,do tego jeszcze sie zaparł ze będzie zdawał na prawko...
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze ciągły stres,,zmeczenie,,nerwy bo ktos go np.wkurzy w pracy albo cos  nie pójdzie po jego mysli i wzrasta w nim ta agresja,,nerwica..Nawet ostatnio dopadła go depresja z tego wszystkiego bo nie miał sił podoładc temu wszystkiemu..
Ale cóz z tego jak on nie pozwoli sobie nikomu pomóc,nawet mnie..
Zamyka sie w sobie,,nie chce rozmawiac zemna na temat swoich problemów,,izoluje mnie od tego wszystkiego,,oddala się,, a wiadomo ze jak człowiek sie wygada to az mu lzej na duszy ale nie on..on woli komulowac to w sobie,,on wszystko sam niczym Bob Budowniczy...

Ja nie wymagam od niego cudów,,nie naciskam na niego nie robie mu wyrzytów,,nie prawie mu prelekcji,,staram sie go wspierac,,zrozumiec,,byc z nim w tych cięzkich nie raz dla niego chwilach....
Ale co mi po tym skoro on tego nie widzi,,dla niego zawsze jest tak ze to moja wina,,ze się czepiam,,ze przesadzam,,ze szukam dziury w całym,,albo szukam czegos czego nie ma,,co jest absolutną bzdurą!!!!
Ja mu nie mówie rzeczy które wiem ze w niczym nie pomoga ze np.nie było go u mnie juz 3miesiace..ze jak on to sobie wyobraza aby wszystko było wazniejsze odejmnie...Nie....staram sie byc cierpliwa i zniesc te jego gorsze dni..
A pózniej jest jak jest z niego jest chodząca bomba tykająca,,na kolegach nie chce sie wyżyc to wyżywa sie na Lidzi..
Ja cos powiem w zartach i jego to juz rusza,,,w sumie o byle co sie czepia aby tylko rozładowac w sobie napięcie..Krzyczy ,,drze sie,,ubliza mi..Juz nie raz mu powiedziałam aby sie tak nie darł bo nie jest na jarmarku,,aby nie krzyczał po mnie bo nie jestem zadnym zasmarkanym dzieckiem..
No widzisz nawet ostatnio jak sie wydarł to Ja ze spokojem mu powiedziałam aby tak sie nie zachowywał bo to swiadczy tylko o jego braku szacunku wobec mnie i  ze dłuzej juz tego tolerowac nie będe poniewaz takim własnie cynicznym zachowanie wcale mnie do siebie nie przyciąga lecz odwrotnie oddala.. to co usłyszałam....Jeszcze bardziej głosniej ze to jest moja wina ze on sie tak zachowuje wobec mnie..ze mam go pocałowac w d***e a mało tego to sie jeszcze obraził tylko nie mam pojęcia jaki był powód jego focha,,
To ze mu zwróciłam uwage czy to ze mu nie przyznałam racji..

Szok nie dosc ze rozładował swoje nerwy na mnie to jeszcze mnie za to obwinił i sie obraził..
No ludzie kochani nikt nie jest idealny ale kazdy z nas zasługuje na szacunek..Mozna kogos nie lubic,,mozna kogos nie kochac ale szacunek sie nalezy nawet psu ,,kotu,,itp..
Ale widocznie on chce postawic na swoim mija czwarty dzien a on sie nie odzywa i nic sie na to nie zanosi aby sie odezwał,,bo czeka az Ja sie 1sza odezwe,,przeprosze i jeszcze sie przyznam do błedu,,przyznam mu racje..

No ilez mozna sie ponizac przepraszac za cos czego sie nie zrobiło tylko dlatego aby było dobrze..
A co Ja mam napisane na plecach..???
Kobieta do wyładowan agresji..chcesz sie wyrzyc kopnij mnie moze Ci ulzy,,albo daj mi z liscia moze to cos pomoze,,chcesz sie wyzyc to wyzwij mnie od najgorszych a Ja Cie jeszcze za to przerosze i Ci podziękuje bo miałes racje..

Mnie w sobote stuknie 31 lat ile mozna ulegac i robic z siebie winowajczynie za jego złe dni,,złe humorki..

213

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Lidzia to pokaż mu, że jego obrażanie nie robi na Tobie wrażenia:) i że generalnie masz gdzieś jego głupie fochy...

a co do reszty... " ja bym mu odpowiedziała: nie obchodzą mnie twoje dramaty chcesz do mnie mówić to spokojnie albo nie mów wcale" i tyle...

i nie ulegaj.. to wszystko zależy od Ciebie teraz.. to, że wiesz jaki on jest dla Ciebie niedobry i jak ciężko się z nim żyje niczego nie zmienia... ale to chyba sama wiesz

214

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Twoj post to strzal w dziesiatke! tez nie wierze w facetow i facetom;D spiewam czesto pod nosem: "Gdzie Ci mezczyzni"? hihihi
Na ulicach widac marne substytuty, kobiety zamienily sie z facetami rolami...smutne! nie chodzi o to, zeby facet byl ,jak Brudny Harry, ale oni nie maja cech twardzieli! sa bardzoiej kobiecy, niz my! ratuunkuu!

215 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-26 13:32:22)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Przemyśl sobie to, co? To co sama napisałaś:

Lidzia napisał/a:

nigdy mu nie dałam powodu do zazdrosci,bo nie chciałam aby stracił do mnie zaufanie

Lidzia napisał/a:

Zawsze chciałam aby było ok,zeby był pewien za mnie i czuł sie swobodnie ze gdzie bym nie poszła

Lidzia napisał/a:

pokazałam,,jak mi zalezy,,jak go kocham,,itp...

Lidzia napisał/a:

Ale cóz z tego jak on nie pozwoli sobie nikomu pomóc,nawet mnie..Zamyka sie w sobie

Lidzia napisał/a:

staram sie go wspierac,,zrozumiec,,byc z nim w tych cięzkich nie raz dla niego chwilach....

Lidzia napisał/a:

Ale co mi po tym skoro on tego nie widzi

Lidzia napisał/a:

Ja mu nie mówie rzeczy które wiem ze w niczym nie pomoga

Lidzia napisał/a:

....staram sie byc cierpliwa i zniesc te jego gorsze dni..

Lidzia napisał/a:

Ja cos powiem w zartach i jego to juz rusza

Lidzia napisał/a:

Juz nie raz mu powiedziałam aby sie tak nie darł bo ...nie jestem zadnym zasmarkanym dzieckiem..

Lidzia napisał/a:

to swiadczy tylko o jego braku szacunku wobec mnie i  ze dłuzej juz tego tolerowac nie będe

Lidzia napisał/a:

bo czeka az Ja sie 1sza odezwe,,przeprosze i jeszcze sie przyznam do błedu,,przyznam mu racje..

Lidzia napisał/a:

Mnie w sobote stuknie 31 lat

Lidzia napisał/a:

ile mozna ulegac i robic z siebie winowajczynie za jego złe dni,,złe humorki..

==============================

Lidzia napisał/a:

gdybym Ja mu cos takiego powiedziała o ...po czasie on by sie odkuł

Lidzia napisał/a:

by sobie poszedł w długą albo zaczął by byc odpryskliwy złosliwy i głupio by mi docinał..

Lidzia napisał/a:

jego milczenie jest spowodowanie fochem,,obrazeniem sie

Lidzia napisał/a:

Ja nie wymagam od niego cudów,,nie naciskam na niego nie robie mu wyrzytów,

Lidzia napisał/a:

dla niego zawsze jest tak ze to moja wina...co jest absolutną bzdurą!!!!

Lidzia napisał/a:

nie było go u mnie juz 3miesiace..ze jak on to sobie wyobraza aby wszystko było wazniejsze odejmnie

Lidzia napisał/a:

jest jak chodząca bomba tykająca, na kolegach nie chce sie wyżyc to wyżywa sie na Lidzi.

Lidzia napisał/a:

w sumie o byle co sie czepia aby tylko rozładowac w sobie napięcie..Krzyczy ,,drze sie,,ubliza mi.

Lidzia napisał/a:

No widzisz nawet ostatnio jak sie wydarł

Lidzia napisał/a:

poniewaz takim własnie cynicznym zachowanie wcale mnie do siebie nie przyciąga lecz odwrotnie oddala

Lidzia napisał/a:

.. to co usłyszałam....to jest moja wina ze on sie tak zachowuje wobec mnie..ze mam go pocałowac w d***e

Lidzia napisał/a:

jeszcze obraził tylko nie mam pojęcia jaki był powód jego focha

Lidzia napisał/a:

Szok nie dosc ze rozładował swoje nerwy na mnie to jeszcze mnie za to obwinił i sie obraził.

Lidzia napisał/a:

Ale widocznie on chce postawic na swoim

Lidzia napisał/a:

mija czwarty dzien a on sie nie odzywa i nic sie na to nie zanosi aby sie odezwał

Lidzia napisał/a:

No ilez mozna sie ponizac przepraszac za cos czego sie nie zrobiło tylko dlatego aby było dobrze..
A co Ja mam napisane na plecach..???Kobieta do wyładowan agresji..chcesz sie wyrzyc kopnij mnie moze Ci ulzy,,albo daj mi z liscia moze to cos pomoze,,chcesz sie wyzyc to wyzwij mnie od najgorszych a Ja Cie jeszcze za to przerosze i Ci podziękuje bo miałes racje..

Lidzia napisał/a:

No ludzie kochani nikt nie jest idealny ale kazdy z nas zasługuje na szacunek..Mozna kogos nie lubic,,mozna kogos nie kochac ale szacunek sie nalezy nawet psu ,,kotu,,itp..

Ty tylko rzucasz takie hasła o kotach i psach , czy rzeczywiście się nad tym kiedyś zastanawiałaś?
Tym razem malowałem post Twoimi zdaniami lecz wydaje mi sie, że to wystarczy za komentarz.

216

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Szczypta_cukru----Tym razem nie mam zamiaru mu ulegac i sie odezwac do niego,,moze z upływającym czasem zrozumie i schowa dume do kieszeni..
Jesli nie to dołącze do kobiet cierpiacych z powodu rozstania..

Dunkis---Tak oczywiscie ze sie zastanowiłam nad tym,,i tak jak juz powiedziałam kazdemu nalezy sie szacunek,,nawet takim naiwnym kobietą jak Ja..

bardota---Faceci w dzisiejszych czasach są mniej odporni emocjonalnie..

217

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
bardota napisał/a:

Twoj post to strzal w dziesiatke! tez nie wierze w facetow i facetom;D spiewam czesto pod nosem: "Gdzie Ci mezczyzni"? hihihi
Na ulicach widac marne substytuty, kobiety zamienily sie z facetami rolami...smutne! nie chodzi o to, zeby facet byl ,jak Brudny Harry, ale oni nie maja cech twardzieli! sa bardzoiej kobiecy, niz my! ratuunkuu!

bardzo "lubie" komentarze osób które potrafią wiele wnieść do tematu, ale może jednak coś się jednak z tego wykluje:
- śpiewając pod nosem cytowany utwór, powiedz, co masz na myśli - co wiesz o Tych mężczyznach z tamtych lat? Masz na myśli kolegów z piaskownicy? Czy postacie z filmów TV, tych pięknie reżyserowanych. Nie bez powodu pytam o TV, bo akurat "Brudny Harry" jest z 1971 a sama uzyłaś tego przykładu, powiedz mi ile Ty wtedy miałas lat, bo ja szczerze przyznam nawet nie byłem wtedy w planach. A skoro wyobrażenia nt. mężczyzn z tamtyc lat zbudoałaś sobie na filmach, to wybacz zapytaj kogoś starszego z rodziny jak wyglądał 30  - 50 - 60 lat temu obraz statystycznego mężczyzny
- co to jest marny substytuty?
Wiesz czytając dosłownie drugi akapit mógłbym odnieść wrażenie, że piszesz o kobietach....
To co nazywasz zamianą rolami, ja nazywam feminizmem, efektem walki o równouprawnienie. A propo zawsze wydawało mi sie, że jak ktoś się zmienia, to stara się zmienić na lepsze. Czyżby to oznaczało że kobiety zmieniająć się wybrały tten gorszy kierunek, czy mam to rozumieć dosłownie - idąc w lepszym kierunku dążyły do tego by stać się mężczyznami?
Smutne jest to, że osiągając pewne cele zaczeło się Wam marzyć o tym by powrócić do poprzedniego stanu, tylko nie chcecie się przyznać do tego. Stając się (skorzystam z przykładu) bycia twardzielkami, kobietami sukcesu buisness women, twardo same chcecie prowadzić życie własne i własnego otoczenie, jednocześnie oczekując uległości wobec siebie. Wiesz mam znajomą taką ze szkolnych lat, przysłowiowej piaskownicy. Bywa, menagerem w wielkich firmach ubezpieczeniowych i telekomunikacyjnych korporacjach na poziomach prezesowskich zatrudniana jest do budowania i wprowadzania wielkich projektów często podróżuje po świecie, jest twarda i nie założyła rodziny. Chwała jej za to i tylko pogratulować, ale nie narzeka na to że nie potrafi sobie znaleźć mężczyzny takiego jakigo by chciała. W przeciwieńśtwie do wielu kobiet nie psioczy, i rzuca na wiatr pytania gdzie Ci mężczyźni, powiedziała że jak będzie chciała to takiego znajdzie.
Widzisz jaka jest różnica między Toba, a nią - ona nie rozgląda się idąc po ulicy widząc marne substytuty i czeka jak, który na nią wlezie, przy okazji mazgając się, że nie potrafi ich znaleźć odpowiedzniego mężczyzny. Zdaj sobie sprwę że te kobiety które rzeczywiście zamieniły się rolami, stają się tym ale nie tylko z nazwy, ale i z działania. Zatem przykro mi, ale nie uwierze że jesteś jedną z tych która się zamieniła z mężczyznami na poważnie, a jednie tą która zrobiła to z nazwy. A wnioskuję to po tym że takich rzeczy byś nie pisała gdybyś chciała, znalazła, zakochała się i była szczęśliwa. Na którym jesteś naprawdę etapie? Może jak sobie zdasz sprawę, że w życiu nie chodzi o wyznaczanie granic, po której stronie ma być mężczyzna, a po której kobieta, tylko że łącząc się w powinni się uzupełniać, tworząc coś na zasadach parnterskiego porozumienia uzupełnionego miłością i umiejętnościa rozmowy, będziesz gotowa powiedzieć, że zamieniłaś się rolami.
Oh, Marlin Monroe wróć.

218

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Dunkis napisał/a:

*przyp. aut. Zazdrość, w języku polskim, pochodzące od złowa zazdrość, może mieć wiele form, na tym forum jest kobiecym nickiem, może też występować jako objaw miłości, tudzież być formą ukrytej kobiety. Autor zapewne miał na myśli, że każdemu umiejącemu czytać i kochać singlowi, życzy zdrowej zazdrości (obecnie dostępna ilość sztuk: 1, w wersji Limited Edition)

ha ha ha.... najlepszy tekst jaki kiedykolwiek uslyszalam od faceta


a co do"w życiu nie chodzi o wyznaczanie granic, po której stronie ma być mężczyzna, a po której kobieta, tylko że łącząc się  powinni się uzupełniać, tworząc coś na zasadach parnterskiego porozumienia uzupełnionego miłością i umiejętnościa rozmowy"

to dorzucilabym jeszcze seks...
.. i zatrzymalabym sie nad "umiejetnoscia rozmowy"... bo gdzies sa zaklocenia na laczach... i jakas niechec do wzajemniego sluchania ze zrozumieniem...
I czym bardziej staram sie zrozumiec mezczyzn, tym mniej kobiet mnie rozumie.
Mowiac "rozumie" nie mam na mysli zrozumienia mojej niedoli czy cos w tym stylu, tylko zrozumienia sensu wypowiadanych slow.

W czasach gdy mezczyzna nie potrzebuje kobiety do obslugi (no dobra chce big_smile, ale nie jest to koniecznoscia) a kobietanie potrebuje mezczyzny do obrony jej i potomstwa, te relacje moglyby ulec zmianie... przynajmniej w czesci. Niech beda nadal kobiety co chca sluzyc swojemu mezczyznie, ubezwlasnowolniajac go w sprawach samoobslugi i sie w tym realizowac oraz panowie co chca za wszelka cene zapewnic byt rodzinie (czyt: zap****), kosztem zdrowia fizycznego i psychicznego bo tak rozumieja swa powinnosc. A co z kobietami takimi jak ja? Nie potrzebuje by moj partner pracowal w kopalni na przodku na dwa etaty i choc umiem gotowac a nie lubie zmywac garow to wszyscy moi mezczyzni uwazali ze powinnam ograniczyc zainteresowania do kuchni.... i to taka ciagla szarpanina o zrozumienie, ze nie jest to moj swiat. Wierze, ze gdzies sa mezczyzni ktorzy lubiliby ze mna rozmawiac, spedzac czas i odciazyc mnie z uslugiwania im. Ale jeszcze nie spotkalam takiego.... i jesli Bog przeznaczyl mi jakas duszyczke na tym padole lez, i gdzies tam jest ktos specjalny, dla mnie... to  boje sie, ze jest juz zonaty.

219

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Dunkis napisał/a:

To co nazywasz zamianą rolami, ja nazywam feminizmem, efektem walki o równouprawnienie. A propo zawsze wydawało mi sie, że jak ktoś się zmienia, to stara się zmienić na lepsze. Czyżby to oznaczało że kobiety zmieniająć się wybrały tten gorszy kierunek, czy mam to rozumieć dosłownie - idąc w lepszym kierunku dążyły do tego by stać się mężczyznami?

Feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść szafę na 8 piętro, a zepsuta jest winda .... No jasne, że nie w tym rzecz, aby siła mężczyzny tkwiła w mięśniach, ale te marne substytuty, o których pisze Bardota, to chyba właśnie umięśnieni faceci, którzy nie zostali wyposażeni w pakiet uczuć i emocji. I już nie winię mężczyzn jako takich za taką konstrukcję, bo nie wszyscy są świadomi, że mogą się sami wyposażyć w to, czego ich pozbawiono w dzieciństwie. Ale do tego potrzebna jest ciężka praca nad samym sobą i walka o bycie człowiekiem.

220

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Aż się boję dotknąć ponownie tego tematu, bo wchodzi on na poziom, na który zaglądam jedynie stojąc na palcach. Lilusiu50, umiesz postawić granicę w feminiźmie, nie powiem, stoi ona w ciekawym miejscu. Czy akurat jednak feministki by to przekonało, napewno wymieniona sytuacja zmusiła by he do wykorzystania tępych mięśni, by dopiąć celu. Ale obawiam się że one byłyby skłonne odwrócić kartę uznając, że wypracowana silna pozycja, daje im prawo do wykorzystywania wspomnianych mięśni jako narzędzia do osiągnięcia celu, bez zbytecznmego rozwodzenia się nad użytymi środkami, stałby się one w efekcie pomijalne. Co do Bardoty, byłbym skłonny zgodzić się z Twoją interpretacją jej słów, gdyby nie jeden szczegół. Otóż, na końcu swej wypowiedzi napisała, że owi mężczyźni, są obecnie bardziej kobiecy niż, niż kobiety. Z mojego punktu widzenia prócz oczywistej budowy fizjonomicznej (choć tutaj prędzej jestm skłonny powiedzieć, że spotykam na ulicy więcej kobiet przypominających facetó niż na odwrót), głównymi przymiotami kobiecośi są: delikatność, wrażliwość, empatia itd... gdzieś tam na końcu gadatliwość - to takie nawizanie do milczącego Brudnego Harrego. A zatem, pomijając górę mięśni, wklęsłości, wypukłości i tudzież innych przymiotów fizycznych, pozostaje sfera umysłowa. Tutaj jednak się zatrzymam, bo gdyby przyszło mi roztrząsać ten aspekt, pewnie posypałby mi się na głowę gromy, czego nie życzę sobie bo temat jest zbyt grządką materią.
Zazdrość, nie dziwię się, że dołączyłabyś do tego opisanego wianuszka seks. A muszę Ci zwrócić chwalebną uwagę, że jesteś jedną z nielicznych kobiet, która potrafi pisać o nim z tej strony. Traktujesz go jako części udanego związku, rozbierając do niezbędnego minimum, właściwego dla tego środa co pozwala mu zając właściwe sobie miejsce - platwormy potrzebnej do istnienie związku, a jednocześnie dającej podstawę do wykorzystania go samego w sobie. Zazwyczaj kobiety skupiają się tutaj na tym że seks to problem, różnej maści i natury. Zazwyczja piszą, że seksu nie było, nie ma i nie ma mozliwości, albo znalazł(a) go gdzie indziej. Jak seks jest nawet bylejaki - to milczą jak zaklęte. Przecież niejednokrotnie ten seks jest przyczyną tego że tu wogóle piszą, czasami jednak pomijają go jedynie jako cel, a nie środek. Tak seks jest ważny, a szkoda, ale czemu jest traktowany przez tutejszych forumowiczów jako efekt,  czynnik, a nie  narzędzie uzupełnienie - niezbędne uzupełnienie. Zapominając jakby że można z niego korzystać jak katalizatora, choćby naprawy związku. Mówią o uczuciach owsze, o rozmowach i prawidłowo, o zmianach - ale seks, przyczyna tylu nieszczęść jest traktowany tak jako oznaka tego złego, najgorszego, a z drugiej storny wyscoe porządanego czynnika. Ale wielu nie wogóle nie przychodzi to do głowy. W dodatku unikają tego tematu, choć to takie takie oczywiste. Tak jakby zapominali w tym codziennym życiu, że nie raz zauroczonych sobą ciągnie właśnie do siebie porządanie, niejednokrotnie jest to baza wyjściowa do dalszego bycia ze sobą. Ale potem to zaniedbując tłumacząc głupimi dyrdymałami, że to spowszedniało, że to czy tamto już było, że się znudziło itd - w ten sposób tłumacząc sibie mydlą sobie oczy - zaciemniają to że im się nie chce, że porzucili chęci rozwoju, prób błedów urozmaicania sobie życia. On jest i tyle. Ale on powinien funkcjonować jak cała reszta, nie stać w miejscu.

Co do umiejętności rozmowy. Sam już nie wiem ile razy tutaj pisałem, że warunkiem koniecznym do rozmowy jest słuchanie ze zrozumieniem. Ale ciągle odnoszę wrażenie, że przez moją ułomność wyrażania się słowem pisanym, nie jestem w stanie przelać definicji rozumianego przezemnie tego >rozumienia<. Owszem, każdy sobie zdaje sobie sprawę, że należy najpierw zwrócić na siebie uwagę słuchacza, nim zacznie się rozmowę. Ale niestety nie wszyscy sobie zdają sobie sprawę, że samo słuchanie uszami nie wystarczy. Rozmowa okreśona jako komunikacja na takich samych falach - jest bliższą formą tego, o co mi chodzi, choć nadal jedynie dotyka sedna sprawy. Konieczność słuchania drugiej storny - oczywiście tej wyjątkowej, a nie szefa w pracy, koleżanki kochanka, kochanki itd, powinna krążyć wokówł głębokiego wejrzenia w słuchane słowa, aktywnego łapania myśli, które są jej przekazywane. Bez nadmiernej interpretacji słuchać należy duszą, wewnętznym zrozumieniem, z chęcią i nastawieniem takim jakim ogląda się ulubiony serial z nastawieniem chłonięcia sceny, nie tylko samego fonetycznego wyznania i tak się da, wiem o tym bo korzystam z tego. Nie raz powtarzam, że patrzenie rozmówcy w oczy będzie mniej miarodajne dla odbioru i bardziej zwodnicze, niż wtulenie się w ciało drogiej nam osoby. Wtedy, można wyczuć każde opóźnienie, wahanie w odpowiedzi, usłyszeć jak oddech reaguje na potk słów, kiwnięcie głową, ruch ramionami czasem bezwiedne, więcej nam powie, niż same słowa - one wtedy będą jedynie uzupełnienie. Myśli ubrane w przekaz werbalny uzupełnion ładunkiem odczuć fizycznych wydaje się być najbardziej zaawansowaną formą dialogu, dla adwersarzy są kopalnią wiedzy, niejednokrotnie tak potrzebnej dla prawidłowego funkcjonowanai związku. W zwykłej rozmowie, można zrobić minę która cos nam powie, czasami jest to jedyne co dostaniemy, minami można sterować, można odwrócić wzrok, ale dopiero gdy się czuje się odbiore, powyższe nie tylko staje się zbędne, ale w dodatku nie zakłóci odbioru.

Zazdrość, a co Ty takiego robiłaś, że Twoi mężczyźni jednako uważali, że powinnaś ograniczyć się do kuchni? Czy to nie dziwne, że obydwoje tak chcieli? Czyżbyś pozwoliłaś im na to w takim sensie, że jakaś cząstka Ciebie skłaniała ich do tego.
Co do samoobsługi - kobiety wielokrotnie kaleczą mężczyzn, a przez to swój związek, skłaniając się do czynności określanych mianem obsługiwania ich. Są tego same minusy których nie sposób wyliczyć, ale najgorsze, że ich kres zazwyczaj jest jednaki. Kobieta nie umiejąca udźwignąć ciężaru, który sobie wzieła na barki i udziale piasku dosypanego przez >niego< do kieszeni, pęka - oddala się - wrzeszczy - ma pretensje. A ten głupi cymbał - bo takim się wydaje wtedyh facet - potrafi rozdziawić tylko gębe i sprawiać wrażenie, że nie wie o co chodzi (i słusznie bo do tej pory przecież to działało więc o co biega). W efekcie taki obrazek jedynie podniesie ciśnienie w żyłach kobiety i wyłączyć wszystkie bariery, trzymające do tej pory w ryzach krwiożercze insytnkty, a do tego momentu powodujące wypalanie się. W tym miejscu należałoby zwrócić sie w kierunku jedynego wyjścia, sprawy rozmowy ze zrozumieniem i przyjrzeć się wszytkiemu. Ale nie z nastawieniem bojowy, z przywdzianymi na nosie okularami, z wprawionymi szkłami z materiału >to Twoja wina< powodującego zaślepienie. To efekt braku rozmowy, właśnie tej ze zrozumieniem. Jasne, to idealny model, nieżyciowy, można o takim jedynie pomarzyć, ale ja go nazwę inaczej - jest skuteczny. Uff, gadam tak jakbym go wypróbowała w praktyce, ale tak się składa że tak było. A skoro "jakiś tam mężczyzna" był w stanie go powołać do życia, to może Panie też potrafią? Zawsze jest taka opcja że zniewiściałem, to o czym pisała Bardota, jestem marnym substytutem mężczyzny. A ja sobie tak myślę, że tłumaczyłyby to w ten sposób osoby, którym by się nie chaiclo urzeczywistnić rozmowy ze zrozumieniem ze swoim partnerem, które znajdą piętrzące sie problemy z tym związane, którym nieudana próba odbierze na to ochotę. Jeśli tak, to lepiej od razu odwrócić się na pięcie i utonąć w szklance whisky, przy aromacie ulubionego tytoniu fajkowego, albo w łzach, przytulając się do misia i poduszki. Owszem, trzeba pamiętać, że ta rozmowa była potrzeba na każdym etapie dojrzewania sytuacji prowadzących do stanu kiedy wydaje się ona juz niezbędną koniecznością. I trzeba by ubolewać nad jej brakiem, ale czy to coś zmieni? Gdy stoi się nad krawędzią, nie ma się na nią już zazwyczaj kompletnie ochoty, siły, chęci. A wg. mnie jest to jedyne, choć niejednokrotnie może się okazać spóźnione, panaceum na zastaną sytuację.
Hmm, chyba trochę odbiegłem od tematu.

221

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Dunkis,  wiemy, co chcemy w życiu osiągnąć, ale gdy tylko przybliżamy się do celu, często sami rzucamy sobie kłody pod nogi. Dlaczego psujemy to, co wydawało się ziszczeniem naszych marzeń? Bo tak nas wychowano, bo dźwigamy ciężar ponad własne siły, jak mrówka dźwigająca źdźbło słomy .... a dzisiaj zostało tylko ukochane zdjęcie, które najczęściej odcinamy w połowie, aby nie było na nim widać tej drugiej osoby. Tylko w życiu się tak nie da zrobić ...... ciach i już, sruuuuuu i odlatuje do śmietnika ta odcięta część fotografii .... albo można ją jeszcze wygumkować gumką, albo zresetować w zależności od kategorii wiekowej. Jakby nie nazwać tego, co robimy, zawsze sprowadza się to działanie do tego samego: nie umiemy sobie poradzić sami ze sobą. I nie ma znaczenia nasz partner/partnerka, to co tkwi w nas, determinuje nasze działania, nasze życie ....... Kochajmy się !

222 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-01 08:50:31)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Dunkis napisał/a:

Zazdrość, nie dziwię się, że dołączyłabyś do tego opisanego wianuszka seks. A muszę Ci zwrócić chwalebną uwagę, że jesteś jedną z nielicznych kobiet, która potrafi pisać o nim z tej strony. Traktujesz go jako części udanego związku, rozbierając do niezbędnego minimum, właściwego dla tego środa co pozwala mu zając właściwe sobie miejsce - platwormy potrzebnej do istnienie związku, a jednocześnie dającej podstawę do wykorzystania go samego w sobie. Zazwyczaj kobiety skupiają się tutaj na tym że seks to problem, różnej maści i natury. Zazwyczja piszą, że seksu nie było, nie ma i nie ma mozliwości, albo znalazł(a) go gdzie indziej. Jak seks jest nawet bylejaki - to milczą jak zaklęte. Przecież niejednokrotnie ten seks jest przyczyną tego że tu wogóle piszą, czasami jednak pomijają go jedynie jako cel, a nie środek. Tak seks jest ważny, a szkoda, ale czemu jest traktowany przez tutejszych forumowiczów jako efekt,  czynnik, a nie  narzędzie uzupełnienie - niezbędne uzupełnienie. Zapominając jakby że można z niego korzystać jak katalizatora, choćby naprawy związku. Mówią o uczuciach owsze, o rozmowach i prawidłowo, o zmianach - ale seks, przyczyna tylu nieszczęść jest traktowany tak jako oznaka tego złego, najgorszego, a z drugiej storny wyscoe porządanego czynnika. Ale wielu nie wogóle nie przychodzi to do głowy. W dodatku unikają tego tematu, choć to takie takie oczywiste. Tak jakby zapominali w tym codziennym życiu, że nie raz zauroczonych sobą ciągnie właśnie do siebie porządanie, niejednokrotnie jest to baza wyjściowa do dalszego bycia ze sobą. Ale potem to zaniedbując tłumacząc głupimi dyrdymałami, że to spowszedniało, że to czy tamto już było, że się znudziło itd - w ten sposób tłumacząc sibie mydlą sobie oczy - zaciemniają to że im się nie chce, że porzucili chęci rozwoju, prób błedów urozmaicania sobie życia. On jest i tyle. Ale on powinien funkcjonować jak cała reszta, nie stać w miejscu..

Mysle, ze z seksem jest taki problem... Mlode kobiety nie potrzebuja tak bardzo "orgazmu" samego w sobie, jako efektu aktu seksualnego. Akt ten jest dla nich w glownej mierze zaspokojeniem potrzeby bliskosci, dotyku, poczucia wiezi z partnerem i potrzeby bycia kochana. Dla mezczyzny akt seksualny to droga do celu jakim jest orgazm.
... i tu zaczyna sie cala tragedia z "udawanym orgazmem" Nie wiem czy to idealny watek do istnienia mojej wypowiedzi, ale tak wyszlo.
Dziewczyny wstydza sie albo nie wiem co stoi na przeszkodzie by "mowic" w lozku. Zeby zatrzymac partnera przy sobie udaja latami orgazm... wiesz dlaczego, Dunkis? bo chca byc przytulone, dotykane i pieszczone. Mimo ze uslyszalam to 7 lat temu to wlosy nadal stoja mi na glowie... moja kolezanka wyznala mi ze nigdy nie miala orgazmu (prawie16 lat malzenstwa)... bo wstydzila sie o tym powiedziec mezowi HA!
Dla mnie seks ma znaczenie i jest uzupelnieniem kazdego mojego zwizaku. Nie wstydze sie mowic w lozku. Nie musze udawac. Nigdy nie mialam migreny i nie bylam zbyt zmeczona.
Po czym poznac kobiete, ktora nie udaje orgazmu?... bo lgnie do faceta jak mucha do miodu nawet po 20 latach malzenstwa. Bo jej malzonek jest gwarantem spelnienia. Ona wie, ze akt seksualny zakonczy sie orgazmem. Jest to cos czego uczy sie w trakcie gdy jeszcze wydaje sie jej, ze w seksie chodzi tylko o przytulanki. Zapewniam, ze jak pozna smak orgazmu to juz nie bedzie miala przewleklej migreny.
Dzieki Bogu, mimo mojej calej zlozonej natury (juz nie mam sily napisac charakteropatii) mialam dobrych i troskliwych partnerow lozkowych i nie przyszlo mi do glowy zeby sie glupio podkladac z tym udawaniem.... bo zaprzepascilabym szanse na udany seks i pewnie do dzis musialabym udawac.
Statystycznie co trzecia kobieta nie miala orgazmu.... a 100% panow mysli, ze ich kobieta jest ta co druga big_smile... jakos z ta matematyka kiepsko w lozku neutral
Trzeba "rozgadac" te kobiety w lozku... jesli same nie potrafia albo sie wstydza. Hej szable w dlon!

Dunkis napisał/a:

patrzenie rozmówcy w oczy będzie mniej miarodajne dla odbioru i bardziej zwodnicze, niż wtulenie się w ciało drogiej nam osoby. Wtedy, można wyczuć każde opóźnienie, wahanie w odpowiedzi, usłyszeć jak oddech reaguje na potk słów, kiwnięcie głową, ruch ramionami czasem bezwiedne, więcej nam powie, niż same słowa - one wtedy będą jedynie uzupełnienie. Myśli ubrane w przekaz werbalny uzupełnion ładunkiem odczuć fizycznych wydaje się być najbardziej zaawansowaną formą dialogu, dla adwersarzy są kopalnią wiedzy, niejednokrotnie tak potrzebnej dla prawidłowego funkcjonowanai związku. W zwykłej rozmowie, można zrobić minę która cos nam powie, czasami jest to jedyne co dostaniemy, minami można sterować, można odwrócić wzrok, ale dopiero gdy się czuje się odbiore, powyższe nie tylko staje się zbędne, ale w dodatku nie zakłóci odbioru.

Bardzo bym chciala, zeby mnie ktos sluchal tak wlasnie....

Dunkis napisał/a:

Zazdrość, a co Ty takiego robiłaś, że Twoi mężczyźni jednako uważali, że powinnaś ograniczyć się do kuchni? Czy to nie dziwne, że obydwoje tak chcieli? Czyżbyś pozwoliłaś im na to w takim sensie, że jakaś cząstka Ciebie skłaniała ich do tego..

Po pierwsze dobrze gotuje.... na psa urok big_smile
Po drugie - Oczywiscie, ze to moja wina. Podkladalam sie, zeby zasluzyc na milosc. Zapracowac. Pokazac jaka jestem wspaniala, wyjatkowa, uczynna, zaradna, pracowita. Normalnie drugiej takiej jak ja to nie ma na swiecie. Wszystkie tu na forum dziewczyny marnie wypadlybyscie przy mnie. Wybiegalam na przod i odgadywalam zachcianki moich facetow. To jak z tym udawanym orgazmem... udawalam szczescie w krainie szczesliwosci.  Oczywiscie, ze okaleczalam moich partnerow w ten sposob i rosla we mnie frustracja bo praca jaka wkladalam w udawanie nie przynosila wymiernych korzysci. Moje niska samoocena powodowala, ze balam sie stawiac twardych i jasnych warunkow i byc partnerem bo balam sie odrzucenia. Bylam jak ta kula u nogi (do ktorej niedawno porownalam jedna z forumowiczek), ktora przez lancuszek dobrych uczynkow byla dobrze przytwierdzona do nogi (nie daj Boze szyi) mojego meza. Ne zaryzykowalabym za nic na swiecie rozmowy czy sprawdzenia mojego partnera ze strachu, ze przegram, ze mnie odrzuci jesli przestane sie starac.
Bylam bardzo slabym ogniwem moich zwiazkow.
... i juz nie bede nigdy wiecej. Mojemu partnerowi nalezy sie nie tylko moj nieudawany orgazm ale i nieudawana ja z nieudawanym szczesciem.
Bylam glupia jak but, Dunkis.
... i wiesz co, zakocham sie jeszcze kiedys... bo za duzo ciepla jest we mnie, szkoda zeby tyle dobra sie marnowalo.

223

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

boshe chroń mnie przed dzisiejszymi komentarzami.
Nie kumam po co niszczyć rzeczy materialne? Dla ulgi, to jakiś cholerny filmowy dowcip - to cięcie  zdjęć? skoro jest ukochane? to tak jak z tym że sami sobie podcinamy zyły, gdy cel jest w zasięgu wzroku. Nie da się dźwigać cieżaru ponad własne siły smile A to co zrobimy zależy tylko i wyłącznie od nas. Pamiętam, jak pewna dziewczyna zerwała ze mną kilkuletni związek, nie umiała okayzwać uczuć. Spotykała się zazwyczaj ze sporo starszymi od siebie facetami i ukrywała to przed osobami z bliskiego otoczenia, ja byłem w jej wieku, ale widocznie nigdy nie miałem szans - dziś tworzy rodzinę ze swoim byłym nauczycielem z uczelni. Ale to tak na marginesie. Byłem zrozpaczony, poszedłem do sklepu, kupiłem pare flaszek alkoholu, przyniosłem do siebie i co. Powiedziałem sobie, dupa, przez dwie noce ostatnie nie spałem bo tak mnie ściskało w żołądku, że nie myślałem, że zwariuje i co . Guzik. Odwróćiłem się na pięcie od zakupów nie tknąłem ani kropli i pognałem dalej do przodu. Da się , tylko trzeba chcieć. Znaleźć siłe i korzystać z życia. Nie marnować go na rozdrapywanie przeszłości. I nie jestem nie wiadomo kim. Bo myśli o tej osobie jeszcze długo za mną chodziły. Ale po co dalej pić piwo skoro uleciał gaz.....Zatm w zyciu mozna, da się tak zrobić ciach... wystarczy chcieć. Gumkowanie gumką smile jest idiotyczne, bo jeżeli ktoś chce to wymazać to również będzie chciał wymazać te dobre chwile, które warto pamiętać, a złe - dały nam doświadczenia. Takie myślenie o wymazaniu powoduje to że człowiek jak sobie z takimi rzeczami nie chce poradzić, to udaje że wymazał, a potem powtarza błędy. Sam siebie oszukuje, bo nie che korzystać z pełni doświadczeń i tyle. Ktoś kto nie umie sobie ze soba poradzić , po prostu tego nie chce. Dąży podświadomie czy świadomie do uzalania się rozpamiętania i ciągłego myślenia o swoim stania. Zamiast zrobić ciach. To ciach może trwać, więcej niż chwilę, tydzień, miesiąc, ale dłużej? Po co i na co to komu. Życie jest jedno, to jak je przeżyjemy będzie nasze tylko nasze i niczyje inne, każdy dzień, każda minuta przybliża nas do śmierci. Z każdą sekundą jesteśmy starsi o sekundę, bliżej śmierci. W porównaniu z poprzednią godziną jesteśmy już staruszkami, godzina to mało? dobrze z każdą porą roku jesteśmy starsi , tracimy życie, ucieka nam przez palce. Nie wykorzystasz tego - Twoja strata. Ta strata jest osobista - i nie będzie to strata dla świata tylko dla konkretnej jednostki, świat sobie doskonale poradzi bez nas. Pytanie tylko jak mocno będziemy żałować tych straconych chwil.

224

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Dunkis napisał/a:

Zamiast zrobić ciach. To ciach może trwać, więcej niż chwilę, tydzień, miesiąc, ale dłużej? Po co i na co to komu.

Publikacje o psychice ludzkiej mówią, że rozpacz po rozstaniu trwa wprost proporcjonalnie do czasu trwania związku. Przeraża mnie to, bo mój związek trwał prawie tyle, ile Ty masz lat. Ale bardzo cenię w młodych ludziach tę energię, którą mają do walki. Pomaga mi to bardzo znacznie skrócić czas dochodzenia do siebie. Ta mrówka dźwigająca ciężar ponad siły to słowa zaczerpnięte z liryki M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. I ta odcięta fotografia także. Swoją drogą zawsze mnie ciekawiło, dlaczego ta poetka nie dodała jeszcze nazwiska swojego pierwszego męża.
Dunkis, sprowokowałeś dzisiaj o poranku w mojej głowie fajne myśli, pomimo krytyki.

225 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-09-02 10:10:32)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Ha i już CIę mają księgarze w sowjej kieszeni. Wiesz dlaczego te publikacje tak trakują ten problem? Bo jak naczytasz się już takich bzdur, to mają potencjalnego klienta, na nowy bestseller- "Jak sobie z tym radzić, w czasie krótszym niż trwał związek" smile

za to niewielu ma to forum smile Wiwat netkobiety! Niech się Was boją księgarnie.
Dziewczynko, od dziś mów mi prowokatorze, (miało być natchnienie, ale to zbyt zalatuje erotyzmem) Teraz już wiem, czemu mi te robótki ręczne ze zdjęciami tak się nie podobały. Nie lubię Palikowskiej- Jasnorzewskiej, mam jej jeden tomik, właściwie to tom i jakoś tak niezbyt lekko mi się ją czyta. Wolę Szymborską, lubiłem jescze sprzed nobla, ale uwielbiam Norwida, ten to był łebski facet, do innych się nie przyznam , bo to przeklęci poeci.
Dziewczynko, a myślisz że czemu pisałem o porach roku i sekundach... wiesz zastanawiałem się co Cię może zmobilizować... wiesz krytyka jest moim narzędziem, do tego by wzbudzać chęć działania w ludziach. Jednak muszę czuję potrzebę wybielenia się, nie stosuję jej wobec ludzi z którymi pracuję. No dobra, przyznam się robię to czasami, ale strasznie tego nie lubię robić patrząc ludziom w oczy. Bo nie zawsze mnie dobrze zrozumieją, zresztą, tu też nie raz zadziałało to inaczej niż bym to widział, ale pewnie to wina mojejgo warsztatu słownego. I do dzieła, do dzieła, przyślij mi emaila co dzisiaj zrobiłaś i pamiętaj, będę bardzo surowymn sędzią Twych poczynań - może Ci trzeba kata nad głową.

226

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Jesli chodzi o niszcenie rzeczy materilnych ...TO POMAGA , ja po telefonie bylego , ze za miesiac bierze slub z inna spalilam wszystkie jego rzeczy, potlukam jego szklo ,no nie zrzucilam anteny z dachu ,, bo to byl marzec i nie dalam rady , choc tak wyrazilam swoja zlosc, na chwile pomoglo , potem on wrocil  i znowu przepadl , ateraz patrze na jego garnitury w mojej szafie i ...zrobie to samo , spale...No na pamiatke sobie nie zostawie, a odebrac ich nie odbierze , 300km to za daleko , zreszta , mysle, ze kolejna sponsorka mu juz kupila nowe,. Czasem takie zachowanie pomaga DUNKIS, moze TY nie miales takiej potrzeby , nie byles w takiej sytuacji, ale odcicie kogos ze zdjecia to jak odciecie tego kogos z zycia, to trudne do wytlumaczenia,ale ja to rozumiem!

227 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-02 10:40:45)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

... bardzo zaluje, ze nie moglam na to popatrzec big_smile
To wrecz filmowy material!
no i Ty szarpiaca sie na dachu z antena... wow! dobry pomysl
Mam taki wniosek racjonalizatorski.. a moze tak robic party  pozegnalne dla rzeczy partnera.
Przyjaciele, zyczliwi koledzy i kolezanki, dobra muzyka... kazdy przyniesie cos do zarelka.
a za rozwalenie jego ulubionej rzeczy oplata po licytacji, na cele dobroczynne. big_smile

takie rwanie wszystkiego na strzepy z placzem i w samotnoci musi byc bardzo bolesnym przezyciem.
i druga refleksja... ja jestem taka glupia, ze nie zniszczylabym zadnej jego rzeczy.. zal  by mi go bylo :\ zaraz bym widziala jak cierpi biedaczek

228

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

to nawet nie bolalo, a zal mi biedaczka nie bylo , ja spalilam jego rzeczy on mi zdeptal serce, to nie wielka pociecha ,no jakos trzeba sobie radzic... A tak powaznie to pomaga na krotko, bo kawalka swego serca nie podzrzesz na strzepy , nie spalisz, a co jesli ktos oddal cale swoje serce?

229

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Fajni faceci są tylko trzeba mieć oczy szeroko otware i nie zadawac się z chamami. Mi się udało spotkać zupełnie przypadkowo na imprezie faceta z którym jestem obecnie zaręczona i razem mieszkamy. Kumpli którzy są na poziomie też zwykle spotykałam przypadkiem w najróżniejszych miejscach. Poprostu nie pozwalaj sobą pomiatać pokaż ile jesteś warta, że mas zklase a ci porządni zawsze się znajdą tylko czasami trzeba też przymknąć oko na ich niektóre wybryki wink Oni muszą czasami porozrabiać.

230 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-09-02 12:37:15)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
JanisWild napisał/a:

Fajni faceci są tylko trzeba mieć oczy szeroko otware i nie zadawac się z chamami. Mi się udało spotkać zupełnie przypadkowo na imprezie faceta z którym jestem obecnie zaręczona i razem mieszkamy. Kumpli którzy są na poziomie też zwykle spotykałam przypadkiem w najróżniejszych miejscach. Poprostu nie pozwalaj sobą pomiatać pokaż ile jesteś warta, że mas zklase a ci porządni zawsze się znajdą tylko czasami trzeba też przymknąć oko na ich niektóre wybryki wink Oni muszą czasami porozrabiać.

nie wiem co mnie skłoniło, ale....
pamiętaj
faceta trzeba traktować jak psa...
dobrze karmić, nie drażnić i często wypuszczać na spacery

za to kobieta powinna być
na salonie damą, w kuchni gospodynią a w łóżku dziwką i będzi ok.

Paleni i darcie rzeczy nic nie daje, no przesadziłem tak, przesadziłem. daje chwilę.
Gangi lepiej oddać biedny i potrzebującym. No ale jeżeli ktoś z Was zdecyduje się na małą imprezkę to się piszę, przyniosę trochę benzyny i oponkę, żeby sąsiedzi widzieli że puszcza się z dymem historię.
ogłaszm konkurs na nazę takiego party, o którym pisze zazdrość:
- dead party?
- fashion party?
- albo na przekór love story party.

Słodka1970, ale nie mów, że nie wysłałaś mu kartki z życzeniami na ten ślub?....
<dunkis uchyla się przed lecącym w jego kierunku kubkiem>
jak się nie da walczyć to trzeba się z tego śmiać.
Wiesz co do palenia kawałka własnego serca, to z technicznego punktu widzenia jest to wykonalne.
<dunkis zwala sie na kolana bo tym razem kubek osiągnął swój cel>

231 Ostatnio edytowany przez slodka1970 (2010-09-02 15:10:38)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Dunkis Ty to ....jestes naprawde ciekawy gosc , ale posmiac sie trzeba, choc mi nie do smiechu.Dolkladnie spalilam wszystko w piecu , przynajmnij przez chwile bylo cieplej , fety z tego powodu nie urzadzalam , bo to byla moja porazka, ale te garnitury w mojej szafie spale zwiekszym namaszczeniem a i jeszcze para nowiutkich butow, spale tm razem w ogrodzie , bo mam sporo lisci../.A jesli chodzi zyczenia z okazji slubu to nie wiem czy zkims jest ,co robi , olal mnie bo nie chce oddac dlugow , juz dwa tygodnie milczy, ale ja nie ustapie jak za pierwszym razem i nie wycofam swego donisienia, ....

232

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Dunkis napisał/a:
JanisWild napisał/a:

Fajni faceci są tylko trzeba mieć oczy szeroko otware i nie zadawac się z chamami. Mi się udało spotkać zupełnie przypadkowo na imprezie faceta z którym jestem obecnie zaręczona i razem mieszkamy. Kumpli którzy są na poziomie też zwykle spotykałam przypadkiem w najróżniejszych miejscach. Poprostu nie pozwalaj sobą pomiatać pokaż ile jesteś warta, że mas zklase a ci porządni zawsze się znajdą tylko czasami trzeba też przymknąć oko na ich niektóre wybryki wink Oni muszą czasami porozrabiać.

nie wiem co mnie skłoniło, ale....
pamiętaj
faceta trzeba traktować jak psa...
dobrze karmić, nie drażnić i często wypuszczać na spacery

za to kobieta powinna być
na salonie damą, w kuchni gospodynią a w łóżku dziwką i będzi ok.

Paleni i darcie rzeczy nic nie daje, no przesadziłem tak, przesadziłem. daje chwilę.
Gangi lepiej oddać biedny i potrzebującym. No ale jeżeli ktoś z Was zdecyduje się na małą imprezkę to się piszę, przyniosę trochę benzyny i oponkę, żeby sąsiedzi widzieli że puszcza się z dymem historię.
ogłaszm konkurs na nazę takiego party, o którym pisze zazdrość:
- dead party?
- fashion party?
- albo na przekór love story party.

Słodka1970, ale nie mów, że nie wysłałaś mu kartki z życzeniami na ten ślub?....
<dunkis uchyla się przed lecącym w jego kierunku kubkiem>
jak się nie da walczyć to trzeba się z tego śmiać.
Wiesz co do palenia kawałka własnego serca, to z technicznego punktu widzenia jest to wykonalne.
<dunkis zwala sie na kolana bo tym razem kubek osiągnął swój cel>

Zwykle traktowałam facetów w bardziej ludzki sposób (być może dlatego że zwykle świetnie się z nimi dogadywałam.) ale nie da się ukryć, że swojego trzymam krótko... i to nie z tego powodu, że jestem suką choć jestem... Z tego powodu, że były miał luz i zdradzał mnie ile wlezie... inny zdradzał oszukiwał i zostawił samą z dzieckiem. W takim przypadku nie umiem już tak ufać. Ale co do tego psa to mocne porównanie... pamietaj jednak, że każdego psiaka trzeba czasami pogłaskać przytulić i pozwolić mu się wybiegać smile

233

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

fajni faceci....hmmm................ chyba ja wzięłam sobie ostatniego smile

234

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Dunkis napisał/a:

Ha i już CIę mają księgarze w sowjej kieszeni. Wiesz dlaczego te publikacje tak trakują ten problem? Bo jak naczytasz się już takich bzdur, to mają potencjalnego klienta, na nowy bestseller- "Jak sobie z tym radzić, w czasie krótszym niż trwał związek" smile

I niech mnie mają w kieszeni, wartości materialne nigdy nie były dla mnie istotą bycia i życia .....

Dunkis napisał/a:

I do dzieła, do dzieła, przyślij mi emaila co dzisiaj zrobiłaś i pamiętaj, będę bardzo surowym sędzią Twych poczynań - może Ci trzeba kata nad głową.

Dunkis, masz 100 % rację, jeśli będę mieć nad sobą taką parę, jak Zazdrość, który wyzwala we mnie najgłębiej skrywane niedostatki mojej psychiki i Ciebie, jako mojego kata, to gdy się znajdę między młotem i kowadłem, walnę się potężnie w mój głupi czerep i wyciągnę wnioski ..... Dziękuję bardzo za zaproszenie na priv, chociaż Zazdrość powiedziała, że to forum da mi siłę, tylko tu otrzymam wiele odpowiedzi głupich, parę bez sensu i kilka mądrych ...... więc obnażam się publicznie i mówię na tym forum - jeszcze teraz próbuję ratując się sama, że jestem z moim Ex, po rozwodzie i po podziale majątku, po zdradzie i oszustwie. I jest tak dobrze, jak nigdy dotychczas .... Może będę dla kogoś drogowskazem i przykładem, a może za jakiś czas zapukam do Was z prośbą o pomoc w pozbieraniu się do KUPY, z przewagą kupy. Ale chcę ratować miłość, która mi się zdarzyła i dlatego jestem głupia, że w to wierzę. Ale wierzę, pomimo to, że jestem ateistką. Bardzo Was kocham moi najmilejsi, za to, że jesteście, że piszecie, to co piszecie, a Norwid był dla mnie zawsze bardzo mroczny. A Szymborska ? Nawet przed Noblem nie mówiła do mnie tak przekonująco, jak M. Pawlikowska-Jasnorzewska primo voto Bzowska. Dunkis - buziak w samo serce.

235 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-06 07:17:37)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
Dunkis napisał/a:

ogłaszm konkurs na nazę takiego party (...)
- dead party?
- fashion party?
- albo na przekór love story party.

a moze "Przeminelo z wiatrem"? .. co po spalonej oponce bedzie wysoce pozadane.. a wsrod sasiadow taka nazwa bedzie budzila nadzieje na szczesliwy koniec imprezki.

Ile razy sobie przypomne to sie smieje big_smile
Slodka na dachu szarpie sie z antena, wlos rozwiany, na niebie ciemne chmury przeszywane co i raz swiatlem blyskawicy... a na dole Dunkis pali opony
... jestes Slodka cudowna. Nastepnym razem zapros mnie na impreze. p
Przyniose jego 3 wiadra z kablami i je potniemy na tak drobno, ze sie zmieszcza w jedno.

236

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

A może: one way ticket party ...... ta antena mnie tak natchnęła, a dalej w drogę ruszamy bez zbędnego balastu, jakkolwiek by nie nazwać tych, którzy nas ranili.

237

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Witaj ,,oczko; choć jestem od Ciebie dwa razy starszy to zapewniam że oni ,, ci fajni; istnieją i również myślą o tych fajnych,na pewno jest gdzieś ten Twój.

238

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

slodka, a mam taka osobista prosbe... czy moglabys przed spaleniem tych garniturow pociac je? nozyczkami czy nozem, wszystko jedno smile ladnie prosze.. smile

239

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Median.. za pozno juz to zrobilam ,spalilam nawet nowe  buty, wszystkooooooo. Przez chwile bylo cieplej w domu i po mojego ukochanym zostala kupka popiolu, nc wiecej...5 lat zdrad, oszustw, klamstw wystarczy i gdyby nie te jego " kurwiki " w oczch jak mowi moja zanajoma, przepraszm za slowo to , to wszystko byloby w porzadku, ale brakuje mi jego spojrzenie i... nie bede sie roztkliwiac chce tylko odzyskac swoje pienadze i miec spokoj..

240

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

uuu..spoznilam sie hmm ale dobrze, ze chociaz bylo cieplo w domu przez jakis czas smile Ja sie pozbylam juz wszystkiego i jestem gotowa na odwyk. Jakos jestem spokojna o to, ze sie nie odezwie smile

241

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Ha, ja wysłałam wszystko w paczce. Nie było tego duzo bo nie mieszkaliśmy razem, spędzalismy u siebie weekendy. Myslę, że pozbycie się rzeczy eks, ma jakieś symboliczne znaczenie, że cos juz naprawdę się skończyło.

242

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Monia dokladnie tak dlatego nie rozumiem kobiet, ktore zostawiaja sobie na pamiatke rzeczy ich eks i sie przy nich rozczulaja. Ja sie pozbywam wszystkiego w tempie ekspresowym, bo tylko to jest dla mnie poczatkiem tzw oczyszczenia smile
No dobra..przyznaje sie, mam na pulpicie dwa jego jpg ale cos czuje, ze zrobie z nimi za chwile porzadek ;D

243

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

No chyba , że pamiatką jest wspolne potomstwo, wtedy nalezy pozostawić smile
Rób porządek, ja fotki z wspólnych wyjazdów i imprez  usunęłam. Widzę, że naprawdę Jesteś zdecydowana. Tak trzymaj, a ja trzymam kciuki za Ciebie.

244

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Ja za Ciebie rowniez! smile

Nie usunelam, ale schowalam gleboko w folderach i pewnie jutro zapomne gdzie.
Jestem zdeterminowana, bo szalenczo boje sie bolu, a musze sie jakos przed nim ratowac. Tzn wiesz, i tak boli, ale sztuka w tym, zeby bolalo jak najmniej. Wystarczy, ze wsiade do samochodu i stana mi przed oczami jakies obrazy, wiec przynajmniej to, co mozliwie moge usunac. Chcialabym miec moc kasowania pamieci...

245

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Median, a są miejsca gdzie będziecie sie musieli mimo wszystko zobaczyc? Czy możesz sie odciąć całkowicie? My mieszkamy 70 km od siebie, pracujemy w jednej firmie, ale na szczęscie w różnych oddziałach.

246

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Szczescie w nieszczesciu, ze nie mamy ani jednego wspolnego znajomego., Mozemy sie przypadkiem spotkac na jakims koncercie, aczkolwiek predzej na jakims jamsession. I...i mam nadzieje, ze sie tam kiedys spotkamy. Mam taki chytry plan, ze... Wspomnial kiedys o tym, ze mam za duzy brzuch hmm Wiec moim planem jest zgubienie brzucha, szpilki, kiecka z glebokim dekoltem i.. i niech go skreca! Drań! Ale to moze na wiosne, jak juz sie cieplej zrobi i ostygne.. smile

247

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Bardzo dobry pomysł.  Na zrzucenie brzucha polecam diete Dunkana i fitness. Ja zrzuciłam na niej 11 kilosków, a potem dalsze 5 przez uraz porostaniowy. Teraz jestem trochę za chuda, ale pewnie nadrobie.

248

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Probowalam Dukana, ale zle znosilam diete. Ograniczylam pieczywo, makarony, slodycze+ stres od paru miesiecy i 8 kg w dol od sierpnia. I powiem Ci, ze nigdy w zyciu nie bylam tak zmotywowana smile Ja po prostu widze jego mine, kiedy mnie zobaczy smile Widze rowniez jeszcze miny innych mezczyzn smile ale to jego spojrzenie jest dla mnie najwazniejsze smile I zrobie to smile I bede dotad chodzic, az go spotkam smile

249

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

I wielkie brawa dla Ciebie. Mina eks bezcenna:)

250

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

ee nie trzeba szukać sam się znajdzie ten fajny smile a jak się za intensywnie szuka to się właśnie znajdują takie same buraki wink

251

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

wlasnie gdzie sa fajni faceci???? wczoraj zerwal ze mna chlopak... byl idealny ale jak pojechal zagranice w glowie mu sie poprzewracalo i mnie zostawil sad(( teraz mi ciezko bardzo. nic mnie nie potrafi pocieszyc... nic... zero. marze aby wrocil do mnie. boje sie zaczynac nowe zycie... nie wyobrazam sobie ze znowu poznam kogos nowego, ze zaczne go poznawac, przejde przez test pytan... nieeeee. wole byc sama ale marze o prawdziwej milosci

252

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

tutaj jestem:)
tacy faceci/dziewczyny , są wszędzie ale mozna powiedziec ,że również nie ma ich nigdzie....

253

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Większość moich kolegów, o których z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że szanują kobiety i chcą tworzyć naprawde udane związki niestety...zostali wyprzedzeni przez owych dupków...No cóż brak przebojowego charakteru przegrało z mistrzami pierwszych skrzypiec i wodzirejami imprez, pokora zaś przegrała z cwaniactwem...Chociaż mnie moja Ola jakoś tam wygrzebała z pośród tłumu facetów na Poznańskiej Polibudzie ;-) bo ja oczywiście miałem nagły zanik mowy... Szukajcie,a znajdziecie:-)

254

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

OFF TOPpic Polibuda Poznanska;D hahaha ja tam zaczynamw  tym roku studia:)

255

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Dziewczyny i chłopaki! smile News: są fajni faceci!!! Ja znalazłam takiego, nad morzem smile mówię wam, mieliście rację, nie wolno tracić nadziei i trzeba patrzeć uważnie smile

256 Ostatnio edytowany przez SonAndros (2010-09-21 22:54:45)

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Zgadza się. Nad morzem jest dużo ciekawych facetów big_smile(bez skojarzeń:P). Mam nadzieje, że i ja spotkam tu jakąś sympatyczną dziewczynę big_smile

257

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

Ja uważam,że mój facet jest naj, ale nie mam klapek na oczach i jestem uważna.Niestety.
Choć mam czasami wyrzuty sumienia, moja przeszłość , widok niepowodzeń mojej mamy, chrzestnej i znajomych spowodowały,że nie umiem inaczej.

Nie uważam jednak ,że należy uogólniać.
Ja robiłam tak przez wiele lat, wszystko było ok, ale jak wyczuwałam coś poważnego to brałam nogi za pas i tyle mnie widziano.
Ciesze sie,ze sie przełamałam, było to dla mnie mega trudne, ale ani przez minute tego nie żałowałam. Jeszcze. Mam nadzieje,że tak zostanie.

258

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

SonAndros pewnie jesteś z nad morza smile

259

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??
misia1609 napisał/a:

SonAndros pewnie jesteś z nad morza smile

Tam, gdzie korona wieńczy krzyże dwa big_smile (Gdańsk)






btw
Nie, nie jestem legendarnym wojownikiem zesłanym przez obrońców spod pałacu tongue

260

Odp: Gdzie są ci fajni faceci??

smile a widzisz, moja intuicja się nie pomyliła. Gdańsk- piękne miasto smile za rok tam przybywam, na stałe mam nadzieję:)

Posty [ 196 do 260 z 302 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdzie są ci fajni faceci??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026