Krzywizna85 Czy jestem na 100% katoliczką? Nie wiem sama. Kiedyś ktos mądry powiedzial, że człowiek na tyle wie o sobie, na ile został sprawdzony. Ja dzięki Bogu nigdy w życiu nie otrzymałam aż tak wielkiego ciosu, aby moja wiara tego nie wytrzymała. Owszem były różne jej kryzysy, kiedyś próbowałam w potywie silnych emocji odebrać sobie życie, ale zawsze wracałam do Boga, do mojej wiary, bo ona daje nadzieję. Ale to co mi się w życiu przydarzyło nie było niczym wielkim w porównaniu z tym, co jak usiłuje sobie wyobrazić odczuwają rodzice patrząc na cierpienie dziecka. Nie wiem, czy gdybym znalazła się w takiej sytuacji to nie myślałabym podobnie jak ty. Rozumiem, że nie możesz doszukać się przyczyny dlaczego jest tak, a nie inaczej... Ja już dawno przestałam szukac przyczyn i nauczyłam sie przyjmować życie z pokora na tyle ile to możliwe. Ale nie o to teraz chodzi...
Zadałaś retoryczne pytanie, co twoja córka zrobiła takiego "temu na górze"
Ja zadam inne pytanie co te 50 mln dzieci abortowanych rocznie uczyniło swoim matkom i całemu światu, że są tak niechciane i znienawidzone. Dlaczego one nie dostały żadnej szansy...?
Te pytania zawsze pozostana bez odpowiedzi.
522 2012-07-23 17:55:36 Ostatnio edytowany przez violetsoul (2012-07-23 17:59:45)
To porównanie chyba nie jest zbyt trafne. Ten zlepek komórek jest początkiem życia, juz z tych komórek da się wyciągnąć informacje jakie będzie to dzieciątko, jakie będzie miało oczy, czy będzie zdrowe. Ten zlepek komórek daje nowe ycie, tworzy się z niego nowa osoba, nowy człowiek, natomiast komorki rakowe niszczą zdrowie, życie, niszczą człowieka.
Chciałam Cię poinformować, że ciąża zachowuje się jak pasożyt... bierze to co jest jej potrzebne kosztem zdrowia i potrzeb nosiciela. Pustosząc i dostosowując organizm kobiety do własnych wymogów
Informacje co do płodu i badania genetyczne są możliwe w większości około 12 tygodnia ciąży dlatego po wykonaniu takich badań usunięcie płodu jest zalecane nawet po 20 tyg... bo wcześniej po prostu nie można się wiele dowiedzieć.
A poza tym aborcja jest dokonywana w większości krajów albo do 12 tygodnia a gdzieniegdzie do 14 tygodnia ciąży. Wtedy ten zlepek komórek już nawet wygląda i ma kształty dziecka. Widać mu nie do końca wykształcone rączki i nóżki. A to już chyba świadczy o czymś.
Nie twierdzę, że kobieta prawo aborcji powinna zachować do 9 miesiąca ciąży, bo to faktycznie byłoby już usankcjonowanym morderstwem.
A co do twojego bycia katoliczką no to chyba nie jesteś nią do końca skoro sądzisz, że bezbronni sa wyjątkami od V przykazania, ale to już nie moja sprawa.
Nie oceniaj czy jestem katoliczką do końca czy nie, bo w tym momencie oceniasz kogoś kto chciał całe swoje życie poświęcić Bogu w klasztorze... jak natomiast wspomniałaś... zbyt mało prób przeszłaś, zbyt mało doświadczyłaś... dorastając pod kloszem łatwo utrzymywać idealistyczne przekonania kiedy nigdy nie było się w sytuacji gdy zostały one skonfrontowane z rzeczywistością... W moim przypadku konfrontacji było tak wiele, że nie jesteś w stanie sobie nawet wyobrazić.
Życzę Ci z całego serca by dla Ciebie nigdy taka sytuacja nie miała miejsca ![]()
Jak najbardziej jestem za aborcja.
Kazda kobieta ma inna sytuacje, kazda aborcja inne powody/motywy. Uwazam ze prawo nie powinno wrzucac wszystkich do jednego wora i byc zbiorowym sumieniem obywateli. Jesli wedlug mojego sumienia aborcja jest ok to jest to sprawa miedzy mna i ewentualnym bogiem. A nie sprawa urzednika, posla czy senatora. Napewno nie sprawa nikogo obcego kto bedzie mi teraz wlasnie mowil co mam robic i jak sie czuc (no ze powinnam sie utopic w wyrzutach sumienia i chadzac kanalami w samobiczowaniu sie)
W innych krajach aborcja jest dowolona i to wcale nie oznacza dlugich kolejek pod drzwiami takich klinik. To poprostu mozliwosc wyboru i jesli kobieta czuje ze z jakichs powodow to nie jej czas to moze takiego zabiegu dokonac na wlasne zyczenie i nikt absolutnie nikt nie robi jej z tego tytulu wstretow czy nie pogrywa z jej sumieniem.
Chcialabym doczekac takiego poziomu wolnosci obywatelskiej w PL...
wspomniałam wcześniej o tym że z aborcją ogólnie dostępną dla każdego bym się nie zgodziła z jednego względu
w krajach w których aborcja jest dostępna i legalna często jest wykorzystywana zamiast antykoncepcji. Kiedy ludzie nie czują że istnieje jakieś zagrożenie zachowują się bardziej swobodnie, nie zabezpieczają się i nie martwią się ze przygodny seks będzie niósł za sobą konsekwencje narodzin dziecka z niewiadomego ojca.
Kobiety po aborcji, nawet te co początkowo były pewne siebie, z czasem często zaczynają mieć wielki żal do siebie który przelewają na cały świat albo mają późniejsze problemy z zajściem w ciążę. Nie jest tak zawsze, ale bardzo często się to zdarza.
Kobiece ciało od samego początku ciąży przygotowuje się na poród, zmienia się fizjologicznie, hormonalnie, chemicznie. Po usunięciu ciąży wszystko gwałtownie musi wrócić do normy i często powoduje to wielki szok.
znam 2 dziewczyny które przeszły aborcję, jedna w ten sposób zniszczyła sobie związek (bo jej facet chciał tego dziecka a ona usunęła ciążę a potem całą winę za swoją decyzję zwaliła na niego że jej nie powstrzymał) a druga nerwowo reaguje kiedy ktoś przy niej mówi o aborcji - widać że zostawilo w niej to ślad, absolutnie nie chce z nikim o tym rozmawiać.
Aby pomóc tej drugiej zagłębiłam się kiedyś w ten temat i faktycznie dowiedziałam się o tym że wiele kobiet chociaż dziecka nie chciało po dokonanej aborcji ma problemy (depresję itp)
nie zmienia to faktu że nie uważam aby aborcję można było nazwać morderstwem
bo w takim razie usunięcie jajnika jest morderstwem po tysiąckroć ![]()
kolejnym problemem jest - czy aborcja powinna być płatna czy refundowana? jeśli płatna to czy biedne kobiety miałyby równe prawo do wyboru swojego losu co bogatsze?
no i skoro kobieta może decydować o swoim losie co z mężczyzną który został ojcem a nie chciał nim zostać, kobieta nie chce usunąć ciąży a on będzie miał zobowiązanie na całe życie? fakt tylko finansowe, ale jemu wyboru się nie daje.
a jeśli refundowana to osoby którym kłóci się to z sumieniem będą dopłacać do czegoś z czym się kategorycznie nie zgadzają
ale to tylko moje filozoficzne rozważania ![]()
co z mężczyzną który został ojcem a nie chciał nim zostać, kobieta nie chce usunąć ciąży a on będzie miał zobowiązanie na całe życie? fakt tylko finansowe, ale jemu wyboru się nie daje.
Nie zapominaj, że to działa w obie strony. To ojcowie nieraz maja większe poczucie obowiązku i odpowiedzialności za dziecko niż matki...
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/list_otwarty_ojcow_przeciwko_aborcji_15829/
527 2012-07-24 00:10:24 Ostatnio edytowany przez violetsoul (2012-07-24 09:43:39)
bubokwa taki sam efekt szoku dla organizmu jak aborcja ma poronienie, które w Polskim prawie i nazewnictwie medycznym czy prawnym nawet nie figuruje ponieważ jest nazywane ABORCJĄ wiem z doświadczenia ![]()
Sam fakt, że po podjęciu takiej decyzji kobieta zaczyna (przepraszam za użycie tego słowa) "świrować" świadczy o tym, że nie była gotowa na poświęcenie swojego życia małej istocie. Pomyślałaś co jeśli... po urodzeniu zacznie zmieniać w ten sposób zdanie? Nagle pojawiają się dzieci porzucone lub zamordowane już po narodzeniu lub karane przez "matki" za to, że są. Jeśli natomiast z powodu komplikacji nie możesz mieć potomstwa są adopcje, a jeśli jesteś w stanie pokochać TYLKO dziecko z tą samą pulą genów to czy to jest macierzyństwo w pełnym słowa znaczeniu? Będę Cię kochać jeśli.... jeśli będziesz spełniać odpowiednie warunki!!! Moim zdaniem miłość powinna być bezwarunkowa...
ola_15 jak zgrabnie ominęłaś argumenty z mojego postu ![]()
Co do Ojców.... proszę Cię... bez względu na to czy chcą dziecka czy nie kwestia odpowiedzialności za życie tego małego człowieka jak i jego wychowanie i tak spada na barki kobiety. Wyjątki istnieją, ale jedynie potwierdzają regułę.
Drogie panie co do waszych ostatnich postów zalecam przeczytanie poprzednich... zarówno innych "rozmówczyń" jak i moich, ponieważ powtarzanie tego samego uważam za bezcelowe i zbędne ![]()
Co do refundacji...może ale tylko biednym kobietom. I chyba lepiej, żeby kobieta usunęła ciążę niż miałaby bić to dziecko, porzucić czy zabić. Tyle ile nas jest tyle zdań, ważne żeby uszanować zdanie drugiej osoby ![]()
529 2012-07-24 09:48:33 Ostatnio edytowany przez violetsoul (2012-07-24 10:22:45)
Ekstremalny przykład.... Decydując się na samobójstwo będąc w ciąży czy jednocześnie morduję dziecko? Decyduję o sobie i swoim życiu... proszę bardzo... dziecko może sobie żyć dalej, ale ja w tym momencie uśmiercam swój organizm, kończę swoje życie. Płód jeśli jest w stanie żyć samodzielnie niech sobie to robi... nic mi do tego.
i jeszcze jedno... polecam artykuł: "Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka"
"...Może się pojawić poczucie krzywdy, niezgody, a jednocześnie przymus - że to dziecko trzeba urodzić (w naszym kraju często nie ma przecież innego wyjścia). I mimo że taka kobieta na poziomie racjonalnym rozumie, że to nie dziecko jest winne, to emocjonalnie swoją niechęć kieruje na nie..."
a jeśli ja czuję właśnie w ten sposób? ![]()
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,10915937,Jestem_matka__Nie_kocham_swojego_dziecka.html
Co do refundacji...może ale tylko biednym kobietom. I chyba lepiej, żeby kobieta usunęła ciążę niż miałaby bić to dziecko, porzucić czy zabić. Tyle ile nas jest tyle zdań, ważne żeby uszanować zdanie drugiej osoby
zgadzam sie z tym postem. kazdy ma swoje zdanie i trzeba to uszanowac.
531 2012-07-24 11:33:57 Ostatnio edytowany przez violetsoul (2012-07-24 11:46:59)
Właśnie o uszanowanie zdania chodzi w prawie do aborcji. Nie chcę nikogo do niej przekonać, nie chcę kogokolwiek do niej zmuszać i nikt nie każe przeciwniczką aborcji do skorzystanie z wykonania jej. Chcę mieć tylko prawo wyboru i podjęcia świadomej decyzji co do swojego życia i przyszłości.
Jeśli jesteś przeciwniczką aborcji, a będzie istniało prawo do swobodnego z niej skorzystania, nikt Cię do tego nie zmusi!!!!!!
Natomiast ja w tej chwili jestem zmuszana do zdegradowania mnie do roli inkubatora i urodzenia dziecka! Bez względu na to czy jestem na to gotowa, czy mam na to środki, czy mam za co utrzymać się chociażby w trakcie ciąży, czy mam na to siły! Czy tego chcę czy nie!!!
Czy ktoś z przeciwników aborcji zastanawiał się w jakim stanie fizycznym i psychicznym urodzi się dziecko jeśli "inkubator" nie jest w stanie (ponieważ nie ma np środków lub siły) zadbać o ciążę w sposób jaki ona wymaga? Czy ktoś zastanawiał się jakie konsekwencje i jaką przyszłość zgotujemy narodzonemu dziecku jeśli już od startu dostaje niedożywienie i stres?
Medycznie:
Stres: Płód w znacznym stopniu odbiera wszystkie nastroje matki. Jeżeli jest zadowolona i radosna dziecko również jest spokojne, natomiast stres, zdenerwowanie wpływają na dziecko negatywnie. W ciąży zdecydowanie, w miarę możliwości, powinno się unikać sytuacji stresowych. Lęk i niepokój o prawidłowy przebieg ciąży oraz rozwój i zdrowie dziecka powodują przewlekły stres. Pod wpływem stresu organizm wytwarza tzw. hormon stresu kortyzol, którego duże stężenie może spowodować wady rozwojowe płodu. W niektórych przypadkach silne przeżycia emocjonalne mogą stać się przyczyną wad wrodzonych płodu, jak np. wady układu nerwowego, wady serca. Skutkiem stresu może być wzrost ciśnienia tętniczego krwi, co niesie ryzyko przedwczesnego odklejenia się łożyska lub przedwczesnego porodu.
Niedożywienie: może się przekładać na dalsze życie. Niedożywione dzieci mają osłabiony układ odpornościowy i są bardziej podatne na infekcje nie tylko w okresie wzrastania, ale także w życiu dorosłym. Ponadto takie dzieci częściej cierpią na zaburzenia w rozwoju fizycznym i psychicznym oraz osiągają słabsze wyniki w nauce i sporcie. Zmniejszona masa ciała dziecka urodzonego w terminie, będąca konsekwencją niedożywienia, czyni takiego noworodka bardziej podatnego na choroby cywilizacyjne w dorosłości.
Sam fakt, że po podjęciu takiej decyzji kobieta zaczyna (przepraszam za użycie tego słowa) "świrować" świadczy o tym, że nie była gotowa na poświęcenie swojego życia małej istocie.
Rozumiem, że to Twoje wnioski? Bo badania wykazały coś innego.
Psychiatrzy dawno się tym problemem zajmują i dochodzą do zgoła innych wniosków.
Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów bada wywołane przez aborcję zaburzenie nazywane Zespołem Zaburzeń Stresu Pourazowego (PTSD). Nie spotkałam się tam z wnioskiem, że wynika to "z braku gotowości na poświęcenie swojego życia małej istocie" jak to określiłaś.
Może wystąpić od razu po aborcji, kilka miesięcy później, a nawet po 20 - 40 latach (sic!). I co interesujące, zaburzenie to występuje także u kobiet, które bezpośrednio po aborcji odczuwały "ulgę".
Co do określenia, które gdzies padło w czasie dyskusji - zlepek komórek, to pozwolę sobie zauważyć, że wszyscy jesteśmy "zlepkiem komórek".
Tak są to moje wnioski... natomiast tak jak napisałam NIKT nie zmusza przeciwniczek aborcji do jej dokonania!
może odpowiedz na argumenty z mojego wcześniejszego postu... co z dzieckiem które ulega "uszkodzeniu" już w trakcie ciąży?
Tak są to moje wnioski... natomiast tak jak napisałam NIKT nie zmusza przeciwniczek aborcji do jej dokonania!
może odpowiedz na argumenty z mojego wcześniejszego postu... co z dzieckiem które ulega "uszkodzeniu" już w trakcie ciąży?
Bardzo chętnie, tylko nie wiem czy z tego bezpośrednio nad moim czy z ktoregoś z wcześniejszych?
Wiecie co? Moja młodość i czas rodzenia dzieci upłynął pod rządami ustawy pozwalajacej na aborcję ze względów społecznych. I prawie każda kobieta miała takie doświadczenia, bo porządnej antykoncepcji wówczas nie było. Kalendarzyk, stosunek przerywany i prezerwatywa, której panowie nie lubili. Kolejne pokolenia kobiet żyły w stresie od miesiączki do miesiączki. Nie było tabletki 72 godz.po. Prawo do aborcji było wybawieniem. Porozmawiajcie młode dziewczyny ze swoimi matkami i babkami. Chociaż dzisiaj starsze kobiety milczą na ten temat, żeby nie zarobić na miano morderczyń. A jakoś stosunkowo niewiele miało gromadę dzieci. W jaki sposób sobie radziły, jeśli nie było tabletek, tak jak dziś?
Nie pamiętam żadnej kobiety, która usunęła ciążę, żeby miała po tym jakiś zespół stresu purazowego. Wtedy o aborcji mówiło się otwarcie, to nie była tajemnica. Dzisiaj być może jest stres, ale nie po aborcji, a na skutek powszechnego potępienia kobiet, które to zrobiły.
Jestem za prawem do aborcji. Za prawem, a nie za obowiązkiem. Jeśli ktoś ma poglądy wykluczające przerywanie ciąży, to niech żyje zgodnie z nimi. Jeśli ktoś nie akceptuje in vitro, to nie musi korzystać z tej metody. Ale niech nie zmusza innych, by podzielali jego poglądy.
Ponadto jeśli ma takie poglądy dotyczące początków życia, to przypominam, że KK mówi o świętości życia od zapłodnienia do naturalnej śmierci. Czy naturalna śmierć to również korzystanie ze skomplikowanych procedur podtrzymujacych gasnące życie za pomocą różnych urządzeń? Utrzymywanie ludzi w wieloletniej śpiączce? Pompowanie powietrza do płuc za pomocą respiratora? Tu jakoś zapomina się o naturalności. Zdobycze nauki KK przyjmuje z radością o ile nie dotyczą in vitro. Bo co? Bo za pomocą in vitro może (teoretycznie) zajść w ciążę....dziewica?
Niepokalane poczęcie? A Niepokalana Panienka może być tylko jedna? Mam nieodparte wrażenie, że religijne dogmaty mają zbyt wielki wpływ na proces stanowienia prawa w naszym kraju. Dotyczy to i aborcji i in vitro. Nie jestem filozofem, żeby o tym dyskutować, ale czuje to.
I protestuję! Protestuję przeciwko wpychaniu kobiet w poczucie winy!
Gdy w 1992 Sejm przyjął ustawę antyaborcyjną, w podzięce KK i papieżowi za wspieranie Solidarności, wiedziałam, że zaczęła się epoka dominacji KK w Polsce. I trwa do dzisiaj, co widać w stanowionym prawie.
Marena i coś w tym jest
Masz dużo racji w tym co napisałaś. Nawet jakby nie patrzeć, ponoć Bóg dał nam możliwość wyboru
Ja jestem za prawem do aborcji, ale sama nie wiem czy byłabym w stanie to zrobić. Za parę lat, jeśli nie zmienią ustawy o in vitro i będzie możliwa selekcja - bo tylko to mnie ratuje żeby mieć zdrowe dzieci - to będę mogła się cieszyć normalnym macierzyństwem. A jeśli zmienią - mam nadzieję że nie - to niech zapomną, że powiększę sobie rodzinę, bo to nie etyczne zrobić selekcję zarodka.
Jakim prawem KK wtrąca się w to?? Jakim prawem Papież, który nie wie i nigdy się nie dowie jak to jest chcieć mieć dzieci i nie móc ich mieć ?? Jakim prawem osądzają kobietę, która wie, że dziecko które nosi ma wady genetyczne, albo matka nie będzie w stanie go wychować i zabrania usunięcie?? A dadzą jej pieniądze na to dziecko?? Pewnie że nie. Im jest łatwo mówić tam na górze, ale nikt nie wie jak to na prawdę jest.
537 2012-07-24 21:12:39 Ostatnio edytowany przez ola_15 (2012-07-24 21:14:07)
ola_15 napisał/a:To porównanie chyba nie jest zbyt trafne. Ten zlepek komórek jest początkiem życia, juz z tych komórek da się wyciągnąć informacje jakie będzie to dzieciątko, jakie będzie miało oczy, czy będzie zdrowe. Ten zlepek komórek daje nowe ycie, tworzy się z niego nowa osoba, nowy człowiek, natomiast komorki rakowe niszczą zdrowie, życie, niszczą człowieka.
Chciałam Cię poinformować, że ciąża zachowuje się jak pasożyt... bierze to co jest jej potrzebne kosztem zdrowia i potrzeb nosiciela. Pustosząc i dostosowując organizm kobiety do własnych wymogów
Informacje co do płodu i badania genetyczne są możliwe w większości około 12 tygodnia ciąży dlatego po wykonaniu takich badań usunięcie płodu jest zalecane nawet po 20 tyg... bo wcześniej po prostu nie można się wiele dowiedzieć.
ola_15 napisał/a:A poza tym aborcja jest dokonywana w większości krajów albo do 12 tygodnia a gdzieniegdzie do 14 tygodnia ciąży. Wtedy ten zlepek komórek już nawet wygląda i ma kształty dziecka. Widać mu nie do końca wykształcone rączki i nóżki. A to już chyba świadczy o czymś.
Nie twierdzę, że kobieta prawo aborcji powinna zachować do 9 miesiąca ciąży, bo to faktycznie byłoby już usankcjonowanym morderstwem.
ola_15 napisał/a:A co do twojego bycia katoliczką no to chyba nie jesteś nią do końca skoro sądzisz, że bezbronni sa wyjątkami od V przykazania, ale to już nie moja sprawa.
Nie oceniaj czy jestem katoliczką do końca czy nie, bo w tym momencie oceniasz kogoś kto chciał całe swoje życie poświęcić Bogu w klasztorze... jak natomiast wspomniałaś... zbyt mało prób przeszłaś, zbyt mało doświadczyłaś... dorastając pod kloszem łatwo utrzymywać idealistyczne przekonania kiedy nigdy nie było się w sytuacji gdy zostały one skonfrontowane z rzeczywistością... W moim przypadku konfrontacji było tak wiele, że nie jesteś w stanie sobie nawet wyobrazić.
Życzę Ci z całego serca by dla Ciebie nigdy taka sytuacja nie miała miejsca
Jednak ciąża to nie choroba, to raczej naturalna kolej zdarzeń. Zawsze tak było na świecie, że zwierzęta i ludzie byli płodni raczej po to, aby się rozmnarzać i organizm kobiety został do tego odpowiednio przystosowany. Przerwanie ciąży dopiero niekorzystnie wpływa na organizm, pomijając negatywne skutki w psychice, co zostało uwzględnione w wypowiedzi luc, to pogwałcenie naturalnego procesu naprawdę "rozstraja" ciało kobiety, kwestia hormonów, mięśni mqacicy itp.
A czy dziecko w 7 -8 miesiącu ciąży aż tak bardzo różni się od tego w 4-5? Owszem, jest słabsze i tym bardziej potrzebuje opieki, nie ma dokładnie wykształconych niektórych organów czy układów, ale w 20 tygodniu ciąży ono już czuje, ma układ nerwowy, potrafi już wykonywac ruchy... Czy wobec tego to naprawdę nie jest życie, które zasługuje n taki sam szacunek jak to narodzone maleństwo?
Nie oceniam, raczej poddaje to pod wątpliwość, bo twoje przekonania raczej kłócą się z prawdami jakie przekazuje Kościół Katolicki i jakich nauczał Chrystus.
A co do konfrontacji moich poglądów z rzeczywistością i doświadczeń to owszem może nie było tego aż tak dużo, nie było takich zdarzeń z którymi nie dałam sobie po pewnym czasie rady, ale znam ludzi którzy mimo wielu bolesnych doświadczeń pozostali idealistami.
A co do omijania Twoich argumentów to nie miałam takiego zamiaru, poprostu nie miałam wczoraj czasu na napisanie dłuższej wypowiedzi. Po to zaczęłam tą dyskusję, aby ja prowadzić a nie urywać, nawet mimo tego, że w dyskutowaniu i analizowaniu "na zimno" wieku argumentów "za" i "przeciw" nigdy nie byłam dobra i nie mówię, że nie okaże się, że zabraknie mi argumantów lub nie będę mogła ich poprzeć przykładami, ale to raczej nie wpłynie na moje przekonania.
Chciałam jeszcze dodać, że z tym zmuszaniem do aborcji to bywa różnie. Słyszałam niejedną historię rodem z USA kiedy młoda dziewczyna "wpadła" a później będąc zmuszona przez rodziców swoich oraz swojego chłopaka usunęła ciążę. W jednym z przypadków skończyło się to nawet chyba samobójstwem ponieważ młoda dziewczyna nie poradział sobie z tym, że musiała wbrew sobie zabić swoje dziecko.
W takich krajach jak Chiny czy Indie kobiety są do tego zmuszane nagminnie. Czy to można nazwac "prawem wyboru"? to się tylko tak ładnie mówi. Proszę bardzo jaki one miały wybór: http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/zabite,_bo_nie_chcialy_aborcji_21158
Czy w Polsce byłoby inaczej? Nie mówie o takiej sytuacji jak w biednych krajach azjatyckich ale czy nie zdarzałoby się nawet dość często wywieranie presji przez rodziców w przypadku młodej dziewczyny, lub przez jej partnera? Nie tak trudno byłoby szantarzem i podobnymi środkami doprowadzić kobietę do popełnienia tego wbrew sobie. I powiedzcie mi, gdzie tu wybór? gdzie tu możliwość?
538 2012-07-24 22:39:25 Ostatnio edytowany przez violetsoul (2012-07-24 22:40:46)
marena7 BRAWO bardzo dobrze napisane!!!!
ola_15 podejrzewam że to 15 to Twój wiek.... a ta kryzysowa sytuacja w Twoim życiu po której fantazjowałaś o samobójstwie, to porzucenie przez chłopca. Za mało przeszłaś i mam nadzieję że w tym swoim wieku niewinności zostaniesz jak najdłużej. Oby życie było dla ciebie na tyle szczęśliwe. Jak już napisała kiedyś konstantynopolitanczynka z katolickim bełkotem dyskutować nie będę.
Biorąc pod uwagę Twoje poglądy moje życie MUSI być poświęcone dla płodu!!! Jestem 17 tygodniu ciąży i wierz mi, że w tym momencie jeśli będę miała poświęcić życie to jednak rozważam inny rodzaj poświęcenia swojego życia, decyzja o sposobie mimo wszystko należy do mnie.
Nie pamiętam żadnej kobiety, która usunęła ciążę, żeby miała po tym jakiś zespół stresu purazowego.
Ponadto jeśli ma takie poglądy dotyczące początków życia, to przypominam, że KK mówi o świętości życia od zapłodnienia do naturalnej śmierci. Czy naturalna śmierć to również korzystanie ze skomplikowanych procedur podtrzymujacych gasnące życie za pomocą różnych urządzeń? Utrzymywanie ludzi w wieloletniej śpiączce? Pompowanie powietrza do płuc za pomocą respiratora? Tu jakoś zapomina się o naturalności.
Co do pierwszej kwestii - to doprawdy wątpliwy argument przeciwko istnieniu zespołu stresu pourazowego. Chyba, że negujemy wyniki kilkudziesięcioletnich badań na zasadzie: nie bo nie, bo nikogo takiego nie znam. Wtedy kończy się dyskusja, bo już nie ma o czym.
Co do drugiej kwestii - to ja przypominam, że poglądy KK wcale nie są tak kategoryczne. Dopuszcza on bowiem odłączenie od aparatury sztucznie podtrzymującej życie. Znów zatem swoista wybiórczość.
P.S.
Może lepiej by było gdyby polemika z Olą skupiła się na meritum, a nie na wypominaniu jej wieku, bo to trochę protekcjonalne.
O "bełkocie" nie wspomnę.
Luc różnica między zwolennikami a przeciwnikami aborcji polega na tym, że MY nie zmuszamy was do podjęcia takiej decyzji, nie zmuszamy was do skorzystania z prawa do aborcji, nie zarzucamy was religijną demagogią, a już na pewno nie decydujemy o waszym życiu. Chcemy jedynie prawa wyboru.
Jeśli chodzi o stres pourazowy do głównie chodzi o potępienie kobiety, brak szacunku dla niej bo przecież istnieje wielbiony i pieszczony mit matki polki. Co ze stresem jaki przechodzę teraz i jego konsekwencjami dla nienarodzonego dziecka??!!!
Co do zakończenia poczętego życia... eh... niech będzie że to życie o.O
W takim razie zakończyłabym jedno, teraz nie widząc innej opcji zakończę dwa. Mam nadzieję, że bilans wyszedł dla was dodatnio...
Właśnie, dlaczego tak jest że KK chce zakazać in vitro, chce zakazać aborcji i jeszcze paru innych rzeczy?? Przecież ten na górze dał nam prawo wyboru, to my możemy o tym decydować. To nasze życie i my decydujemy o tym jak je przeżyjemy. Każda z nas ma swoje racje.
Ale wkurza mnie to, że KK uważa mnie za złego człowieka, bo skorzystam z metody in vitro. Jakim prawe osądzają kobiety które usunęła ciążę, nie znając jej historii?? My też nie mamy prawa jej oceniać - to był jej wybór, i to ona będzie z tym żyła do końca swoich dni. To ją będą męczyły wyrzuty sumienia, a nie mnie. Każda kobieta jest inna i każda postąpi tak jak uważa to za stosowne.
Myślę, że ta dyskusja nie ma dalej sensu, bo będziemy się ciągle tak przepychać, przeciwnicy swoje racje, zwolennicy swoje i tak można do końca.
Luc różnica między zwolennikami a przeciwnikami aborcji polega na tym, że MY nie zmuszamy was do podjęcia takiej decyzji, nie zmuszamy was do skorzystania z prawa do aborcji, nie zarzucamy was religijną demagogią, a już na pewno nie decydujemy o waszym życiu. Chcemy jedynie prawa wyboru.
Jeśli chodzi o stres pourazowy do głównie chodzi o potępienie kobiety, brak szacunku dla niej bo przecież istnieje wielbiony i pieszczony mit matki polki. Co ze stresem jaki przechodzę teraz i jego konsekwencjami dla nienarodzonego dziecka??!!!
Co do zakończenia poczętego życia... eh... niech będzie że to życie o.O
W takim razie zakończyłabym jedno, teraz nie widząc innej opcji zakończę dwa. Mam nadzieję, że bilans wyszedł dla was dodatnio...
Po pierwsze - nie przypominam sobie żebym wyraziła swój pogląd co do aborcji, więc zaliczenie mnie a priori do przeciwników aborcji jest niezrozumiałe. Chyba, że każdy kto wskazuje na negatywne skutki aborcji jest od razu przez Ciebie zaliczany do przeciwników.
Po drugie - także nie przypominam sobie abym "zarzucała" kogokolwiek na tym forum religijną demagogią. Wskazałam jedynie na błędne przywołanie - przez jedną z pań - poglądów KK na sztuczne podtrzymywanie życia. Było to zatem sprostowanie, a nie demagogia.
Po trzecie - odnośnie do demagogii - jeżeli zarzucasz przeciwnikom aborcji religijną demagogię to bądź uprzejma wskazać gdzie kłamią, bo przypominam, że demagogia polega na świadomym użyciu NIEPRAWDZIWYCH argumentów. Wskaż, które są nieprawdziwe, to wtedy można dyskutować.
Po czwarte - badania prowadzone przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów dotyczące - w skrócie - urazu (stresu) poaborcyjnego, nie mają nic wspólnego z mitem matki polki, bo te badania na Polkach prowadzone nie były. Rozumiem, że mit matki polki może Ci się nie podobać, ale jako argument co do występowania stresu jest - oględnie rzecz ujmując - chybiony.
Po piąte - prawo wyboru. Masz prawo wyboru co do własnego życia, nie masz co do innego życia.
Chyba, że wracamy do samego początku dyskusji nad aborcją: kiedy zaczyna się życie, czy zygota to już życie czy nie, kiedy możemy mówić o człowieku. Bardzo proszę. Ale posługujmy się argumentami (naukowymi, filozoficznym, prawnym etc).
Krzywizna - tu rzeczywiście nie ma sensu dalsza dyskusja przy takim natężeniu emocji, a bez racjonalnych argumentów.
Na koniec - nie ma dychotomicznego podziału: zwolennicy aborcji=niewierzący, przeciwnicy aborcji=wierzący ("katole", "mohery" - bo takie pogardliwe określenia też padają w rozmaitych dyskusjach na temat aborcji). Te zbiory nie są rozłączne.
Prawdziwą traumą jest to powszechne oburzenie i potępienie. Te wiadra pomyj wylewane na kobiety. Te "nieme krzyki" wyświetlane dzieciakom na katechezie. Te pogrzeby poronionych płodów. Te ckliwe opowieści o tym co "czuje" i "myśli" 10-tygodniowy zarodek. Że kobieta, która to zrobiła, musi tłamsić w sobie tę ponurą tajemnicę w obawie przed linczem i wymiarem sprawiedliwości. I że jej życie jest dla krzyczących mniej ważne niż zlepek komórek niezdolny do egzystencji poza nią. Tak, to może doprowadzić do zespołu stresu pourazowego.
A gdyby paru biskupom przyczepić do pleców inkubator z informacją, że jego zawartością mają się opiekować przez najbliższe 20 lat, bez względu na to czy mają na to siłę, zdrowie, możliwości, ochotę i pieniądze, to podejście KK do aborcji od razu by się zmieniło.
Prawdziwą traumą jest to powszechne oburzenie i potępienie. Te wiadra pomyj wylewane na kobiety. Te "nieme krzyki" wyświetlane dzieciakom na katechezie. Te pogrzeby poronionych płodów. Te ckliwe opowieści o tym co "czuje" i "myśli" 10-tygodniowy zarodek. Że kobieta, która to zrobiła, musi tłamsić w sobie tę ponurą tajemnicę w obawie przed linczem i wymiarem sprawiedliwości. I że jej życie jest dla krzyczących mniej ważne niż zlepek komórek niezdolny do egzystencji poza nią. Tak, to może doprowadzić do zespołu stresu pourazowego.
A gdyby paru biskupom przyczepić do pleców inkubator z informacją, że jego zawartością mają się opiekować przez najbliższe 20 lat, bez względu na to czy mają na to siłę, zdrowie, możliwości, ochotę i pieniądze, to podejście KK do aborcji od razu by się zmieniło.
Co do pierwszej kwestii to się zgadzam. Zapewne oburzenie i potępienie kogoś (od razu dodam, że jestem od tego daleka) niewątpliwie jest przykrym przeżyciem (traumą jak ktoś woli). Zatem można to doliczyć do stresu poaborcyjnego jako element DODATKOWY. Miałabym tylko wątpliwości czy takie zachowania są powszechne. To, że ktoś w SWOIM środowisku spotkał się z taką postawą nie oznacza jeszcze, że jest to zjawisko powszechne. To rzecz jasna tylko z moich obserwacji.
Co do drugiej kwestii - to nawet trudno z czymś takim dyskutować, przy tak kategorycznych, zapewne potwierdzonych empirycznie, stwierdzeniach.
545 2012-07-25 15:57:18 Ostatnio edytowany przez BASIA 31 (2012-07-25 15:58:37)
co niektórzy piszą i piszą :-) moje jedno zdanie brzmi-usuwać jka najbardziej niechciane ciąże!!a nie poźniej do śmietnika wyrzucają dzieci,mówię Dzieci nie zarodki ,koniec kropka
546 2012-07-25 16:28:41 Ostatnio edytowany przez luc (2012-07-25 16:51:49)
co niektórzy piszą i piszą :-) moje jedno zdanie brzmi-usuwać jka najbardziej niechciane ciąże!!a nie poźniej do śmietnika wyrzucają dzieci,mówię Dzieci nie zarodki ,koniec kropka
Piszą i piszą zwolennicy obu stanowisk. Może mają coś więcej do powiedzenia.........
Po piąte - prawo wyboru. Masz prawo wyboru co do własnego życia, nie masz co do innego życia.
Czyli prawo do zakończenia własnego życia mam też dopiero po porodzie? Przez 9 miesięcy mam być wrakiem człowieka i niszczyć przez swój stan rozwijające się we mnie dziecko ale za to jak już urodzę mogę strzelić samobója
Fantastycznie... nie wiem jednak czy wytrzymam tyle.
luc napisał/a:Po piąte - prawo wyboru. Masz prawo wyboru co do własnego życia, nie masz co do innego życia.
Czyli prawo do zakończenia własnego życia mam też dopiero po porodzie? Przez 9 miesięcy mam być wrakiem człowieka i niszczyć przez swój stan rozwijające się we mnie dziecko ale za to jak już urodzę mogę strzelić samobója
Fantastycznie... nie wiem jednak czy wytrzymam tyle.
Mówimy o problemie od strony prawnej, etycznej czy religijnej? Mam nadzieję, że chodzi o czysto teoretyczne pytanie.
Zresztą w obu pierwszych przypadkach, ocena po fakcie jest raczej bezprzedmiotowa, a w trzecim - sprawa Boga (jesli ktoś wierzy oczywiście).
Pozostałe kwestie z mojego postu po prostu pominęłaś.
ola_15 podejrzewam że to 15 to Twój wiek.... a ta kryzysowa sytuacja w Twoim życiu po której fantazjowałaś o samobójstwie, to porzucenie przez chłopca. Za mało przeszłaś i mam nadzieję że w tym swoim wieku niewinności zostaniesz jak najdłużej. Oby życie było dla ciebie na tyle szczęśliwe. Jak już napisała kiedyś konstantynopolitanczynka z katolickim bełkotem dyskutować nie będę.
Biorąc pod uwagę Twoje poglądy moje życie MUSI być poświęcone dla płodu!!! Jestem 17 tygodniu ciąży i wierz mi, że w tym momencie jeśli będę miała poświęcić życie to jednak rozważam inny rodzaj poświęcenia swojego życia, decyzja o sposobie mimo wszystko należy do mnie.
Twoja interpretacja mojego loginu jest zdecydowanie mylna.
Co do poświęcania życia dla swojego poczętego dziecka to twierdzę, że jeżeli kobieta naprawdę nie jest gotowa na wychowywanie malucha, opiekę i utrzymanie go, to wiele rodzin z przyjemnością by ją wyręczyło. W ten sposób dziecko ma szansę na prawdziwy dom, kochająca rodzinę, wykształcenie i dobry start w życiu. Czasem należy rozważyć inne możliwości, które powodują, że i matka ma kolokwialnie mówiąc "kłopot z głowy" i dziecko dostało szansę na życie i rozwój.
Bo wg. jakich praw nieświadome niczego maleństwo ma ponosić konsekwencję za nieodpowiedzialność swojej matki?
Wydaje mi się, że kobieta podejmująca decyzję o współżyciu jest świadoma możliwości zajścia w ciążę i powinna się liczyć z tym, że żadna antykoncepcja nie daje 100%-owej pewności.
"decyzja o sposobie mimo wszystko należy do mnie" - tego nie kwestionuję
A to, że jestem katoliczką i mam katolickie poglądy to już raczej moja indywidualna sprawa i nie powinnam być chyba wykluczana z dyskusji z powodu takich a nie innych przekonań.
Może poprostu brak Ci już argumentów i uciekasz się do tak prymitywnych stwierdzeń jak "z katolickim bełkotem dyskutować nie będę" ?
Zapewniem Cię, że nikt Cię nie zmusza...
Powiem tylko tyle, że dla mnie zabicie poczętego maleństwa jest zabójstwem i niezależnie od ilości tych pseudonowoczesnych praw i wytłumaczeń nie znajduję usprawiedliwienia na skrzywdzenie własnego dziecka.
550 2012-07-27 14:49:33 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-07-27 14:53:34)
Marena7, jaki stress pourazowy? Ja sie z Toba zupelnie zgadzam. W wiekszosci jest to narzedzie katolickiej propagandy a nie rzeczywistosc.
Moze niektore kobiety maja, bo do konca nie chcialy ciazy usunac albo ze soba walczyly. Mialam aborcje 3 lata temu i to byla najlepsza decyzja jaka w zyciu zrobilam, Nigdy tego nie zalowalam i zaden "uraz" mi potym nie pozostal. Gdyby sytuacja sie powtorzyla, postapila bym tak samo.
Kilka tygodni to nie zadne dzieciatko tylko miazma komorek. Przestanmy sie roztkliwiac.
551 2012-07-27 14:55:16 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-27 14:56:31)
Marena7, jaki stress pourazowy? Ja sie z Toba zupelnie zgadzam. W wiekszosci jest to narzedzie katolickiej propagandy a nie rzeczywistosc.
Moze niektore kobiety maja, bo do konca nie chcialy ciazy usunac albo ze soba walczyly. Mialam aborcje 3 lata temu i to byla najlepsza decyzja jaka w zyciu zrobilam, Nigdy tego nie zalowalam i zaden "uraz" mi potym nie pozostal. Gdyby sytuacja sie powtorzyla, postapila bym tak samo.
Kilka tygodni to nie zadne dzieciatko tylko miazma komorek. Przestanmy sie roztkliwiac.
No to w którym dniu lub tygodniu ciąży nagle cudownym sposobem z miazgi komórek powstaje człowiek?
Jestem zdecydowanie przeciwna aborcji z wygody, z braku środków do życia itp.
Jestem za uświadamianiem młodych w sprawach antykoncepcji oraz za reformą chorego systemu adopcyjnego......
Monia, a jestes za meczeniem kobiety przez 9 miesiecy i rodzeniem dzieci, ktorych matki nie chca?
Oczywiscie uwazam, ze anykoncepcja to podstawa. Powinno sie wszystkich uswiadamiac i zapewniac ja albo bezplatnie albo za bardzo mala oplata. Niestety, nawet kiedy kobieta ja stosuje jest zawsze margines bledu i wpadki sie zdarzaja. W takiej sytuacji uwazam, ze to powinna byc wylacznie decyzja kobiety czy chce dziecko urodzic czy usunac ciaze. To jej cialo, jej poglady i jej sumienie. Ciekawe, ze wiekszosc przeciwnikow terminacji to mezczyzni w srednim wieku, ktorzy zielonego pojecia nie maja jak ciaza i porod wplywa na fizyczne i psychiczne zdrowie kobiety- oni w koncu macicy nie maja.
W normalnych krajach terminacje sie przeprowadz do 24 tygodnia. I niech mi nikt tutaj nie wmawia, ze na tym etapie rozwoju jakies myslenie i uczucia maja miejsce. Szczerze mowiac, krowa, ktora sie na bewsztyki zabija, jest bardziej rozgarnieta.
W normalnych krajach terminacje sie przeprowadz do 24 tygodnia. I niech mi nikt tutaj nie wmawia, ze na tym etapie rozwoju jakies myslenie i uczucia maja miejsce. Szczerze mowiac, krowa, ktora sie na bewsztyki zabija, jest bardziej rozgarnieta.
Nikt nie mówi, że na tym etapie jest myślenie, ale że to człowiek nie ma wątpliwości, bo w końcu nie krowa się rodzi a człowiek......
I co z tego? Nie jest w pelni wyksztalcony jako czlowiek. Niektore guzy sa na drodze do przeksztalcenia sie w kawalki kosci, nawet zeba calego. Nie zostawiamy ich w ciele pacjenta, bo moze panu Zenkowi nowe naczynko urosnie.
Absolutnie jestem za aborcja na zyczenie kobiety bez wzgledu na jej warunki materialne, stan zdrowia, zameznosc i tak dalej. Jak nie chce to nie powinna byc zmuszona do ciazy.
Ostatnio złożyłam mojej rodzicielce (67 lat) wizytę w swoim rodzinnym mieście i rozmawiałam z nią na temat aborcji. Od razu poinformuję, że pieje z zachwytu co do mojej ciąży, bo czekała na nią bardzo długo. I wiecie co.... starsze pokolenie nie wieje tak hipokryzją jak sądziłam, przyznała wprost, że aborcje były, są i będą a różnica tylko może polegać na tym w jakich warunkach będą wykonywane i z jakimi skutkami dla zdrowia kobiety, przyznała też, że kiedyś nie było takiego potępienia jak teraz i nie było tylu porzucanych i mordowanych dzieci co dla niej jest mimo wszystko ważniejsze.
Przyznała, że gdybym chciała wcześniej usunąć ciążę baaaardzo starałaby się mnie od tego odwieść (od 10 lat marudziła mi, że powinnam zrobić sobie dziecko), ale nie wyklęłaby mnie z rodziny gdybym to zrobiła, bo to jednak moja decyzja ![]()
Ok... jak już większość się zorientowała jestem za aborcją na życzenie do 3 miesiąca włącznie... w przypadkach gdzie zostają wykryte wady genetyczne nawet po 20 tygodniu, tak jak są teraz stosowane. Zdania nie zmieniłam za własne sumienie każdy musi odpowiadać samodzielnie.
Hmmm uważam, że ciąża i to czy chcemy mieć dziecko powinno zależec przede wszystkim od koboety- to ona bowiem przez 9 miesięcy będzie nosiła dzieciatko pod sercem i zmagała sie z rosnącym brzuszkiem niewygodami itp.
Oczywiście jeśli kobietam ma męża lub pozostaje w związku sprawe należało by przegdać by ojciec dziecka miał też coś do powiedzenia- w końcu lepeij i chyba łatwiej podjąc decyzje we dwoje, niz potem załować.
Może to straszne, ale popieram aborcję.
Zbyt duzo na świecie jest niechcianych dzieci, domy dziecka pękają w szwach a patologia szerzy sie na ogromna skalę.
Jeśli można temu zaprzestać - dlaczego nie?!
Kurcze, popierasz aborcję??? tak najczęściej się odzywają Ci, którzy się urodzili...ktoś też mógł zadecydowac o aborcji na twoim przykładzie...
Jestem za zalegalizowaniem aborcji, a wiecie dlaczego?
Kobieta która nie chce mieć dziecka bo..., lub "jest dręczona" psychicznie aby się go pozbyć.... tak naprawdę jest z tym sama.
W krajach gdzie aborcja jest legalna, ok 60% kobiet chcących się jej podać zmienia zdanie. Mają one opiekę lekarza, psychologa lub psychiatry. Mogą spokojnie porozmawiać, wiedząc że nikt ich nie zlinczuje. Czasami zostają przy podjętej decyzji, czasami oddadzą dziecko do adopcji, a czasami je zatrzymają.
Prawda jest też taka, że te kobiety które na to stać wyjadą na np. Słowację i usuną ciąże w przyzwoitych warunkach, tych które na to nie stać zrobią to pokątnie u jakiegoś oby lekarza a nie rzeźnika.
A co do KK, to szkoda mi już słów - takie wielkie oburzenie na wiele spraw, min. aborcji czy in vitro. A mnie oburza to że ludzie bez ślubu kościelnego to osoby które nie dostaną rozgrzeszenia bo żyją w grzechu, a ktoś mający codziennie pięciu różnych partnerów bez problemu takie rozgrzeszenie dostaną bo "to tylko cudzołożenie" ...
Ja mam 7 miesieczna coreczke i popieram aborcje. Mam sliczna corke i kocham ja nad zycie ale nie chce wiecej dzieci. Jesli bym zaszla przez przypadek w ciaze drugi raz chce miec mozliwosc aborcji. Jakim prawem ktos bedzie zazadzal moim zyciem? To ja chce decydowac o nim. Jedno dziecko to multum wydatkow chce zeby ona miala wszystko a nie ze w wieku 20 lat powiem jej nie pojdziesz na studia bo nie mamy pieniazkow. Kazdy ma prawo decydowania o sobie i nie rozumiem czemu nam dyktuja ile mamy miec dzieci? To nie decyzja na rok tylko cale zycie. Jak patrze na te rodziny 5 dzieci brud i syf to jeszcze mocniej chce walczyc o aborcje
Aborcja to jest morderstwo, nie chcesz dzieci to sie zabezpieczaj albo nie uprawiaj seksu bo so w tedy konsenkwencje z ktorymi musisz sie liczyc a dziecko niczemu nie zawinilo i nie prosilo sie na swiat.
Slonce nie przesadzasz? Nie uprawiaj sexu? Sa przypadki ze np tabletki nie dzialaja i co wtedy. Ok moze tak byc zero abocji ale jesli kobieta chce powinna miec prawo usunac macice ja bym chciala a tak zabespieczam sie a i tak sie boje ciazy.
Witajcie
Ja uważam, że każdy powinien mieć prawo wyboru, chociaż sama na aborcję bym się nie zdecydowała (i mówię to z pełną świadomością, bo w mojej ostatniej ciąży lekarze sugerowali, że synek ma wady genetyczne i rozmawiali ze mną na temat możliwości "terminacji" ciąży). Uważam, że aborcja do 3 miesiąca jest lepszym rozwiązaniem, niż "znęcanie się" nad niechcianym dzieckiem jeszcze w ciąży (picie, palenie, niedożywienie, brak odpowiednich witamin) i fundowanie dziecku życia pełnego cierpienia i poczucia odrzucenia. Bo - nie czarujmy się - jeśli kobieta nie ma na tyle psychicznej siły, żeby usunąć niechcianą ciążę (wtedy kiedy jej jeszcze nie widać i będzie o tym wiedzieć stosunkowo niewielka grupa osób), to nie będzie jej tez miała na tyle, żeby oddać dziecko (po długiej ciąży, o której najbliższe otoczenie będzie wiedziało na pewno). Jeśli kobieta obawia się odrzucenia, bo "popełnia" aborcję, to nie będzie się go bała, bo "nie kocha swojego dziecka, jest wyrodną matką" itd?
Uważam, że jeśli kobieta świadomie podejmuje decyzję o tym, że urodzi dziecko i odda je do adopcji i w tracie ciąży - mimo że dziecka nie chce - stara się o siebie dbać, to jest wspaniałą osobą. Ale, jeśli kobieta nie chce ani ciąży ani dziecka (nie zależnie od jej powodów), to powinna mieć prawo do zadecydowania o aborcji.
Hej, podczytuje sobie Was czasem. Mimo, że jestem z zupełnie innej bajki. Jestem w 8 miesiącu ciąży, cieszy mnie każdy ruch mojego dziecka, cieszy mnie każda wiadomość o tym, że jest zdrowe, czekam na nie z niecierpliwością
Tym bardziej próbuje sobie wyobrazić jak bardzo dramatyczna musi być świadomość, że w naszym ciele rozwija się życie, którego nie chcemy. Dramatyczna dla matki i dziecka.
Czasem myślę o mojej własnej mamie. Była bardzo młoda kiedy zaszła w ciążę, chodziła jeszcze do szkoły, nie miała doświadczenia zawodowego. Kiedy się dowiedziała, była już sama, rozstała się krótko przed tym z moim ojcem. Do samego końca nikomu o mnie nie powiedziała. Nie mam pojęcia jak zdołała to ukryć przed rodziną, znajomymi. Wiem tylko, że nikomu nie powiedziała, bo obawiała się reakcji rodziny, otoczenia. Jej ojciec (a mój dziadek) był zdania, że nieślubne dziecko to wstyd i to w tak młodym wieku (notabene, później nie pozwalał wieszać nawet pieluch w widocznym dla ludzi miejscu
). Do dziś zastanawiam się czasem, czy myślała o aborcji, czy gdyby komuś powiedziała to może ktoś inny wpadłby na taki pomysł. Przeraża mnie ta myśl, bo najzwyczajniej nie byłoby mnie tu dzisiaj
I wiecie co, urodziła mnie, wszyscy w szoku! Telegram do mojego ojca. Podobno się nie zastanawiał, a też był bardzo młody. Spakował torbę i przyjechał. Na początku było ciężko przede wszystkim finansowo. Dziś zakładam już własną rodzinę. Mam o 9 lat młodszą siostrę. Moi rodzice są razem, tak im się poszczęściło, że się dogadują, dla niektórych są wzorem dobrego małżeństwa. Nigdy nie czułam się niekochana, niechciana.
Po co Wam to opowiadam? Aby pokazać, że czasem może warto zastanowić się dwa razy, zacisnąć zęby i poczekać aż minie najgorsze i zobaczyć co życie przyniesie... Mam świadomość, że nie zawsze takie historie kończą się happy endem. Dlatego nie potępiam tych, którzy jednak decydują się na tak dramatyczny krok. Głęboko im współczuję, że musieli stanąć przed takim wyborem.
PS: Dzięki, Mamo ![]()
Po co Wam to opowiadam? Aby pokazać, że czasem może warto zastanowić się dwa razy, zacisnąć zęby i poczekać aż minie najgorsze i zobaczyć co życie przyniesie... Mam świadomość, że nie zawsze takie historie kończą się happy endem. Dlatego nie potępiam tych, którzy jednak decydują się na tak dramatyczny krok. Głęboko im współczuję, że musieli stanąć przed takim wyborem.
PS: Dzięki, Mamo :)
A jak nie wyjdzie, to co wtedy?
Po paru miesiącach wywalisz dziecko na śmietnik? Albo 4-latka oddasz do adopcji? Proszę Cię.
Nie można czekać na narodziny dziecka z myślą ''jakoś to będzie'', bo jakoś może nie być....
Aborcja to jest morderstwo, nie chcesz dzieci to sie zabezpieczaj albo nie uprawiaj seksu bo so w tedy konsenkwencje z ktorymi musisz sie liczyc a dziecko niczemu nie zawinilo i nie prosilo sie na swiat.
Ooo to to;) uważam tak samo...jeśli seks to bierz na siebie odpowiedzialność, że możesz zostać rodzicem. A jak nie chcesz to szklanka zimnej wody.
Słońce podpisuje sie pod Twoimi słowami obiema rękami.
Ps: żeby nie bylo że jest to katolickie podejście - jestem ateistką.
ja również jestem za aborcją,
sama pewnie ciąży od tak sobie nie usunęłabym np.z powodu wpadki czy finansów
ale z powodu wad u dziecka,zagrożenia mojego życia ,czy gwałtu już tak
czytałam artykuł ostatnio jak to Polki jeżdżą usuwać ciążę do Niemiec
wypowiadał się polski lekarz pracujący tam,miesięcznie ma ok 100 Polek które przyjeżdżają na zabieg
są wśród nich kobiety wykształcone,zamożne,aktorki,piosenkarki itp ale były też zakonnice
powód aborcji?
nie czas na dziecko
zdrada
ogólnie polki skarżą się na polski rząd i Kościół że nie mogą zabiegu dokonać w PL
prawda jest taka że czy aborcja w Pl bedzie legalna czy też nie to i tak bedzie dokonywana