Polecam film "Niemy krzyk". Zanim ktoś zdecyduje się na takie okrutne posunięcie argumentując je złą sytuacją ekonomiczną czy też zwykłą niechęcią do macieżyństwa.
Widziałam to i wiem o czym jest mowa. To właśnie ten film przekonał jeszcze bardziej.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Usunięcie ciąży
Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Polecam film "Niemy krzyk". Zanim ktoś zdecyduje się na takie okrutne posunięcie argumentując je złą sytuacją ekonomiczną czy też zwykłą niechęcią do macieżyństwa.
Widziałam to i wiem o czym jest mowa. To właśnie ten film przekonał jeszcze bardziej.
Anemonne to co piszesz nie ma najmniejszego sensu. Wnioskuje z Twojej wypowiedzi, że jesz mięso i płaczesz.
O aborci biblia nie mówi bo wówczas jeszcze takiego zjawiska nie było. A tym bardziej nie mówi o zabijaniu poczętego dziecka.
Ja Ciebie nie przekonam i Ty mnie też nie więc nie będe już więcej dyskutowała na ten drażliwy dla mnie temat!
No właśnie widzę, że drażliwy
Ja się nie denerwuję.
Nie płaczę jedząc mięso - mówię o niehumanitarnym i bezsensownym maltretowaniu zwierząt. Ale, z drugiej strony, nie jestem też zagorzałą obrończynią wszelkiego życia, więc nie jestem ani wegetarianką, ani przeciwniczką aborcji.
Ale masz rację - to, co ja piszę, nie ma dla Ciebie sensu, dla mnie nie ma to, co Ty piszesz. Zakończmy więc ![]()
Łatwo jest urodzić dziecko, ale gorzej je wychować, niestety nikt się nad tym nie zastanawia...
Na palcach jednej ręki, i myślę, że nie dojdę do 5... mogę wyliczyć osoby, które uważają, że miały udane dzieciństwo i dobry kontakt z rodzicami. Jest mnóstwo nieodpowiedzialnych rodziców, a także takich, którzy mimo szczerych chęci nie potrafią przekazać swojemu dziecku odpowiednich wartości, nie wiedzą w jaki sposób mają do tego dziecka dotrzeć, zwłaszcza, gdy zaczyna dojrzewać i wyrażać pierwszy sprzeciw. Wielu rodziców uważa, że ich rola polega na zapewnieniu dziecku dachu nad głową, obiadu i edukacji, żeby mogło w przyszłości znaleźć pracę i opiekować się nimi na stare lata. Od dzieci wymagają by przynosiły dobre oceny, chodziły do kościoła i wynosiły śmieci, to pojadą nad morze. Bardzo egoistyczne podejście!
Jeśli ktoś uważa, że nie byłby dobrym rodzicem, to nawet wtedy powinien mieć wybór, czy chce to dziecko urodzić i wychować, czy nie. Naprawdę nie wielu rodziców potrafi być przyjacielem swojego dziecka. Nawet gdy dziecko dorasta nie może wyjść z roli maskotki, jaką narzucili mu rodzice, nikt bowiem nie próbuje zrozumieć jego potrzeb, odmiennych poglądów, zainteresowań, tego, że chce podobać się płci przeciwnej itp. Rodzice nie radzą sobie ze swoimi dziećmi, nie umieją ich zrozumieć i do nich dotrzeć, więc wymyślają różne kary, albo tematy tabu, by ich dziecko trzymać w nieświadomości i z dala od problemów, którym oni sami nie mogą sprostać. I mam tu na myśli normalne, pełne rodziny, nie patologiczne, ani takie w których był rozwód.
Zastanówmy się czy wydajemy te dzieci na świat bo MY CHCEMY MIEĆ dziecko, czy dlatego, że ONO CHCIAŁOBY doświadczyć tego wspaniałego życia, którego i my mamy okazję doświadczać na co dzień.
Wierszyki o dzieciaczkach w brzuszku mamusi można sobie wsadzić? Ilu z was pamięta o czym myślało w brzuchu matki? Albo czy miało świadomość tego, co dzieje się na zewnątrz i co mają do stracenia? Płód nie wie jeszcze co to jest mama i tata. Nie wie co to jest ja. Nie wie na czym polega życie, a czym jest śmierć. Zwłaszcza gdy jest fasolką. Dopiero po wyjściu na świat otoczenie uczy go, jaką rolę ma odgrywać, mówi że jest dzieckiem mamy i taty i ma na imię Zosia a jak skończy 5 lat to pójdzie do przedszkola, a jak będzie miało 70 lat to umrze, a jak umrze to pójdzie do nieba.
I nie jest prawdą, że lepiej dziecko wydać na świat i oddać do domu dziecka, bo to dar boży, cud życia etc? Takie rzeczy tylko w serialach na Polsacie. Dzieci mają bardzo trudny start, nieraz z góry przegrane życie. W tych domach nie ma warunków do normalnego rozwoju. Są przepełnione, rządzą się prawami dżungli. Silniejszy przetrwa. Słaby będzie skazany na porażkę i w bidulu, i w samodzielnym życiu. Adopcja też jest bardzo skomplikowanym i długim procesem. Myślę że wszystkie te zażarte katoliczki nie przetrwałyby ani jednego dnia w domu dziecka. Poznałam osoby, które się tam wychowały i pełne są nienawiści do ludzi. Muszą nienawidzić, bo tam nie ma miejsca dla mięczaków. Lepiej nigdy się nie narodzić, lepiej nigdy nie poczuć, nie wiedzieć, zanim rozwinie się świadomość siebie i życia? niż później trwać do końca ze świadomością, że to życie jest przegrane.
Zdarzają się niedoedukowane nastolatki, które zachodzą w ciążę. Jak myślicie czyja to wina? Rodziców, którzy nie potrafią rozmawiać z dziećmi o tych sprawach. Udają, że one nie interesują się płcią przeciwną, nie mają potrzeby bliskości, na pewno tego nie robią i nie muszą wiedzieć o antykoncepcji. Nie potrafią spojrzeć na dziecko pod kątem płci, że to także kobieta, a nie tylko córka etc. A potem jeszcze te zagubione nastolatki spotykają się z dezaprobatą i kpinami ze strony rodziny, sąsiadów. Moja siostra ma 16 lat. W klasie już dwie samotne matki. Myślicie, że one są w stanie odpowiednio przygotować do życia swoje dzieci, skoro ich samych nikt nie przygotował? Jeśli to nie rodzice ich powinni uczyć odpowiedzialności, to kto?
Ja też byłam wpadką... Moi rodzice mieli już 2 dzieci, nie były to więc nastolatki, które nie wiedzą, czym może skończyć się seks. Pech chciał, że akurat przechodzili kryzys. Jako że oboje są z dość wierzących rodzin, przyszłam na świat, i nie rozstali się. Tylko że ojciec popadł w alkoholizm. Starali się ukryć przed nami swój konflikt, niby dla naszego dobra? ale i tak każdy wiedział, że nie jest dobrze. I ten wszechobecny fałsz bolał podwójnie.
Mimo, że oboje pracowali, to gnieździliśmy się wszyscy w malutkim mieszkaniu. Nikomu tego nie życzę.
Choć byliśmy w różnym wieku i różnej płci, traktowano nas jednakowo. Gdy dostałam pierwszej miesiączki, zrobiono z tego tajemnicę. Matka dała mi podpaskę i tyle się dowiedziałam o miesiączce. O tym, co dzieje się ze mną i jak mam postępować.
Długo nikt nie respektował moich potrzeb i moich odmiennych poglądów. Szybko dojrzałam, fizycznie i psychicznie, wcześniej zaczęłam zadawać pytania, a gdy je zadawałam, usłyszałam, że jestem zbyt młoda by o tym myśleć. I tak robi większość rodziców, nawet jeśli jest w stanie zapewnić finansowo większy komfort swoim pociechom, nie przywiązuje wagi do ich psychiki, rozwoju osobowości, ich własnego, odmiennego postrzegania świata.
Nie mieli pojęcia, co dzieje się w moim życiu, co dzieje się z moim ciałem. Zakładali że wszystko powinno przebiegać wg jakiegoś schematu i nie przyjmowali do wiadomości, że ja od niego odstaję. To nie matka kupiła mi pierwszy biustonosz, choć dawno powinnam go nosić. Mówili, że mam nosić związane włosy bo prowokuję. Gdy miałam 12 lat po raz pierwszy poczułam się jak dziwka. Dlatego, że rozpuściłam włosy... i to był chyba jedyny moment gdy spojrzeli na mnie jak na dziewczynę, a nie dziecko po prostu. Wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie że mam płeć, ze jestem kobietą, że ktoś może oceniać mnie jako kobietę, a nie tylko grzeczną lub niegrzeczną córkę. Że sama mogę mieć kiedyś dzieci. I że moje ciało jest już na to przygotowane, nawet, jeśli tego jeszcze nie chcę. Szkoda, że właśnie w taki sposób to sobie uświadomiłam? Z moją seksualnością rodzice musieli zmierzyć się raz jeszcze po kilku latach, gdy dowiedzieli się, że zostałam zgwałcona. Co usłyszałam? ?gdybyś mnie słuchała?.?
Wiem, że mieli dobre chęci? ale im nie wyszło.
Gdybym miała urodzić dziecko, i być taką matką, jaką moja matka była dla mnie?byłabym koszmarną matką. I jestem dumna, że potrafię się do tego przyznać. Z takimi wzorcami nie wyobrażam sobie stworzyć normalnej rodziny. Nie wyobrażam sobie wychować dziecka na człowieka pewnego siebie, silnego psychicznie, czerpiącego radość z życia. Nie mogę tego zapewnić sobie, a co dopiero innej istocie. Nawet gdyby to dziecko zostało spłodzone nie w wyniku gwałtu, ale jako efekt jakiegoś tam uczucia między partnerami, nie uważam, żebym mogła kiedykolwiek założyć rodzinę. Nie oddałabym też dziecka do bidula, żeby tam było gnojone i zastanawiało się do końca swych dni, po co się w ogóle urodziło. Lepiej jest usunąć dziecko zanim zdąży uświadomić sobie, że żyje, niż skazywać je na kilkadziesiąt lat męczarni, przez egoistyczne pobudki.
faye, czyli mówisz, że Twoja matka powinna była Cię usunąć i żałujesz, że się urodziłaś?
faye, nie ma czegoś takiego jak idealna rodzina. Pomijając rodziny z marginesu, gdzie dominuje przemoc i agresja, wszyscy jesteśmy co najwyżej wystarczająco dobrymi rodzicami. A wystarczająco dobrzy rodzice to tacy, którzy mieli swoje zranienia i problemy wyniesione z domu, ale mimo to w wyniku relacji z nimi wytwarza się więź, która stanowi podstawę rozwoju.
Zakłada się jednak, że rodzice dali nam wszystko, co mieli - być może nie mieli tego dużo, ale to, co mieli, dają nam. Tak samo my nie mamy wpływu na to, co dostaliśmy od rodziców i w jakim wychowaliśmy się domu, mamy jednak wpływ na to, czy taki sam dom stworzymy swoim dzieciom. Możemy wybierać, jak chcemy, by wyglądało nasze życie rodzinne, a jeśli wspomnienia z przeszłości za mocno nami sterują, możemy zawalczyć o siebie i iść na terapię.
Nie piszę tego wszystkiego teoretyzując, bo wierz mi, faye, miałam niełatwe dzieciństwo. Mimo to w pewnym momencie poczułam, że nie chcę spędzać życia z tym ciężarem na karku - a czułam się wyjątkowo obarczona niezbyt fajnym startem. Dzisiaj dojrzałam do tego, nie ukrywam, że z pomocą terapeuty, żeby wybaczyć swoim rodzicom i dać sobie szansę na macierzyństwo. Nie mam obaw związanych z tym, jaką będę matką, bo wiem, że to w ogromnej mierze zależy ode mnie i wiem też, że nigdy idealna nie będę - podobnie jak my wszyscy. Chciałabym być natomiast wystarczająco dobra.
Z dwojga złego uważam więc - znając konsekwencje psychiczne aborcji - że lepiej walczyć o swoje własne życie i dojrzałość (niekoniecznie do założenia rodziny, ale do świadomego, satysfakcjonującego życia, w którym nie boimy się żadnej roli) niż wychodzić z założenia, że lepiej być żadnym rodzicem niż niedoskonałym. Bo jak już słusznie zauważyłaś, nie chodzi o to, czego nie dasz dziecku, ale o to, czego nie umiesz zapewnić sobie... I tu warto byłoby sobie pomóc. Ale decyzja należy do Ciebie.
zgadzam sie z faye w 100%, to co napisala słowo w słowo określa moje stanowisko wobec aborcji. Rowiez mialam nieciekawe dziecinstwo co rzutuje na moje obecne zycie. Chcialabym odpowiedziec na pytanie a_normalnej, tak załuje ze mnie matka nie usunela...
To temat, o którym wiele osób rozmawia i wydaje się on być cały czas aktualny- aborcja. Niby jest a jednak nikt, żaden z polityków nie zajął się tym od A do Z. (....)___________
Wsztystko zalezy jak na to spojrzysz; ja podzielam opinie lekarzy ,ze o CZŁOWIEKU/DZIECKU można mówić dopiero w 28 tyg.ciąży [7my miesiąc], wcześniej jest to płód, który albo się zaadoptuje w ciele kobiety, albo nie-wtedy obumiera. Polecam art.na ten temat w Twoim Stylu, z sierpnia 2011 [najnowszym] gdzie ma str 55 wypowiada się dok.Grzegorz Południewski. Mówi akurat o poronieniach, o aspekcie emocjonalnym. Dla mnie to również płód, nie człowiek-sorry. dlatego uważam, że aborcja, to usunięcie tkanek.
To, że aborcja nie jest w PL legalna, moim zdaniem uwłacza kobiecie- każdy powinien w zakresie własnego sumienia rozważyć kwestię, mieć wybór.
Propaganda jest w stanie nawet największą głupotę przedstawić w sposób naukowy . Dla przykładu: w ZSRR pewien uczony odkrył życie w ściętym białku jajka za co dostał nagrodę naukową. Odpowiednie indoktrynowanie społeczeństwa poprzez prasę, media, internet może osiągnąć przenajróżniejsze efekty. Usunięcie "Płodu" czy dobicie starego warzywka (eutanazja) to obecnie wyznacznik nowoczesności . a tak na prawdę morderstwo to morderstwo i żadna propaganda tego nie zmieni.
hana220372 napisał/a:Usunięcie ciąży powinno być legalne. To indywidualna decyzja i nasze sumienie. Jak ktoś może rozporządzać naszym ciałem.
Tyle się mówi o zabijaniu nienarodzonych dzieci a czy ktoś myśli o tych kobietach, które mają problem, bo nie chcą tego dziecka.
O nich się zapomina a one są i już żyją od dawna.
Coraz częściej dzieci rodzą dzieci. Gdyby aborcja była legalna tych porodów było by mniej. Ciąża w gimnazjum to coraz częstrze zjawisko. Dlaczego zmusza się te biedne dziewczyny do przyspieszonej dorosłości. Ktoś powie, że są same sobie winne. Może i tak ale każdy powinien mieć drugą szansę.
Jeśli mamy być już tacy drobiazgowi to pytam: czy stosunek przerywany nie jest w pewnym stopniu zabijaniem nienarodzonych dzieci?
To jest jakiś obłęd! pozwólmy kobietom decydować o ciąży. To nasze ciało!!! Nasze sumienie!!!Sorki, stosunek przetywany? Zabijaniem? Ale jak? Wytłumacz mi to, proszę, bo chyba czegoś tu nie rozumiem... Przecież nie dochodzi do zapłodnienia, więc nie mam mowy o zabijaniu
Ależ nikogo się nie zmusza do przyspieszonej dojrzałości. One same już wcześniej weszły w dorosłość i powinny liczyć się z jej konsekwencjami. Skoro dzieci decydują się na seks, powinny wziąć pod uwagę wszystkie możliwości. Rozumiem, że dorosła kobieta zachodzi w ciążę i ją usuwa, ale o dzieciach - czyli ciężarnych nastolatkach - powinni decydować ich rodzice.
"Druga szansa" - zabite nienarodzone dzieci jej nie dostaną, chyba że przyjmiemy istnienie reinkarnacji - ale to nie to forum.
Przecież kobiety mogą decydować o ciąży czy jej braku - zabezpieczyć się wystarczy.
Piszesz że ciało należy do kobiety i tylko ona może decydować co się z nim stanie, to jest jej wolność, jej życie, jej prawo. A ja zapytam Ciebie- do kogo należy życie i ciało które ona zdecyduje się wyskrobać ze swojej macicy? Do niej czy do dziecka? jak może odbierać życie które nie należy do niej?
Ludzie powinni myśleć o skutkach jakie niesie za sobą seks w odpowiednim czasie a nie potem mordować dzieci przez swoją głupotę i nieodpowiedzialność.
Usunięcie ciąży powinno być legalne. To indywidualna decyzja i nasze sumienie. Jak ktoś może rozporządzać naszym ciałem.
Tyle się mówi o zabijaniu nienarodzonych dzieci a czy ktoś myśli o tych kobietach, które mają problem, bo nie chcą tego dziecka.
O nich się zapomina a one są i już żyją od dawna.
Coraz częściej dzieci rodzą dzieci. Gdyby aborcja była legalna tych porodów było by mniej. Ciąża w gimnazjum to coraz częstrze zjawisko. Dlaczego zmusza się te biedne dziewczyny do przyspieszonej dorosłości. Ktoś powie, że są same sobie winne. Może i tak ale każdy powinien mieć drugą szansę.
Jeśli mamy być już tacy drobiazgowi to pytam: czy stosunek przerywany nie jest w pewnym stopniu zabijaniem nienarodzonych dzieci?
To jest jakiś obłęd! pozwólmy kobietom decydować o ciąży. To nasze ciało!!! Nasze sumienie!!!
Piszesz że ciało należy do kobiety i tylko ona może decydować co się z nim stanie, to jest jej wolność, jej życie, jej prawo. A ja zapytam Ciebie- do kogo należy życie i ciało które ona zdecyduje się wyskrobać ze swojej macicy? Do niej czy do dziecka? jak może odbierać życie które nie należy do niej?
Ludzie powinni myśleć o skutkach jakie niesie za sobą seks w odpowiednim czasie a nie potem mordować dzieci przez swoją głupotę i nieodpowiedzialność.
Dla wszystkich, którzy tu się wypowiadali polecam przeczytanie świadectwa Glorii Polo. Książeczka nie jest gruba i autorka nie wzięła nic za wydanie tej książki, więc jedynie za druk płacimy około 5 zł.
Aborcja jest gorsza niż morderstwo. Zabijamy wtedy kogoś kto nie ma szansy się obronić, jest niewinny i kocha swoją mamę, swojego tatę. Rośnie mu takie malutkie serduszko, jest taki drobniutki.
I nagle ktoś wbija mu w to serduszko ostre narzędzie. Nie wie dlaczego tak się dzieje, dlaczego świat jest taki okrutny i dlaczego jego mama pozwala na taki okropny ból.
Jak może kobieta myśleć tylko o sobie! I jak można uważać, że przez aborcję w jakikolwiek sposob ratuje się czyjes życie. Matka takiego dziecka jest zwyczajną egoistką. Najpierw pcha się do łóżka a potem zabija takie malutkie stworzenie. Poniesie wielkie konsekwencje aborcji i wiem, że będzie cierpieć, ale będzie to niczym w porównaniu do tego jak cierpiało jej dziecko.
Co do antykoncepcji to proszę przeczytajcie to świadectwo.
nie jestem zwolenniczką aborcji, wręcz przeciwnie. Nie mogłabym tego zrobić....
Ale w wieku 21 lat straciłam matkę (zmarła), nie byłam na to gotowa. Nadal jest mi z tym ciężko. Myślę, że są sytuacje w których trzeba rozważać możliwość aborcji... np gdy matka może umrzeć (jakieś konkretne powody medyczne). Takie dziecko, które na starcie traci najważniejszego w swoim życiu człowieka, ostoję miłości, nadziei - jaką jest właśnie matka - nie będzie szczęśliwe. Tatuś może mieć blokadę psychiczną i po stracie kochanej żony nie umieć zaakceptować dziecka, pokochać go. Jak ono wtedy będzie się czuło? Będzie od samego początku żyło z piętnem poczucia winy.
Myślę, że czasem trzeba się troszkę zastanowić.... zadbać o antykoncepcję!
A znasz historię Joanny Beretty Molli?
Ona przypłaciła śmiercią za to żeby jej córeczka żyła. Córka jest wdzięczna mamie i jest mądrą dziewczynką.
Rozumiem to, że rodzina nie chce stracić matki. Rozumiem twoją wypowiedź Malinowy_Elf. Ale w takich sytuacjach, gdy zagrożone jest życie matki lekarze starają się uratować oba życia. I może uda się uratować oba. Natomiast jeśli jest wybor czy ma przezyc jedno czy drugie, lekarze moga lepiej ratowac zycie dziecka, ale dziecko umiera wtedy smiercia naturalna i mniej bolesną niż rozrywanie każdej czesci jego ciala- aborcji
A... i jeszcze dla tych, którzy uważają, że nastolatki w młodym wieku powinny móc usunąć ciążę, albo o tym powinni decydować rodzice.
Każdy płaci za swoje błędy. Ja mam 16 lat i gdybym zaszła w ciążę, nigdy nie pomyślałabym o tym, żeby go usunąć, a gdyby było już duże powiedziałabym mu : "było to trudne przyjąć w tak mlodym wieku, ze ma sie dziecko, ale jak tylko dowiedzialam sie, ze jestes w moim brzuchu od razu cię pokochałam i wiedziałam, że nie pozwolę cię skrzywdzić. Nigdy nie byłeś niechciany". i tak powinna postąpić kazda młoda matka. A gdyby rodzice powiedzieli ze mam je usunąć, najprawdopodobniej uciekłabym z domu.
Zgadzam się rodzice nieletniej nie powinni decydować.
Osobiście dopuszczam usunięcie ciąży tylko w przypadku, gdy:
- zagraża życiu matki
- jest z gwałtu
- wiadomo, że dziecko urodziłoby się bardzo chore ( życie takiego dziecka będzie długim cierpieniem, o wiele bardziej bolesnym niż aborcja).
W tych trzech przypadkach nie potępiłabym kobiety, o której wiedziałabym że podjęła decyzję o aborcji. Czy sama bym się zdecydowała, pewnie nie.
Decyzję w tej sprawie powinni podjąć rodzice przyszłego dziecka.
Tak naprawdę anusiula789 nie wiesz, kiedy "dziecko" faktycznie zaczyna czuć. Nie wiesz kiedy zaczyna je coś boleć. Od samego poczęcia nie jest w pełni ukształtowanym człowiekiem. Przypuszczam, że odczuwać ból zaczyna dopiero po kilku tygodniach - nie wiem ilu: 3, 5 a może 15. Ty też tego nie wiesz bo nie pamiętasz
Nie próbuję Cię przekonać, bo nie o to mi chodzi. Poprostu myślę, że w wielu przypadkach brakuje nam tolerancji dla innych- ich wyborów.
nikt nie ma prawa odbierac zycia istocie ludzkiej,jesli to robisz-nie jestes czlowiekiem. to napisala JABLONKA!!!!!!!!!!!!!!!!!
Należy jednak pamiętać, że każdy ma prawo do swoich poglądów.
a ja nie rozumiem jak ktoś komu jest ciepło, nie jest głodny, stać go na wszystko albo przynajmniej na podstawowe rzeczy i ogólnie jest szczęśliwy może oceniać np 12 letnią dziewczynkę która maltretowana i gwałcona przez ojca, nie ma co jeść i nikt się o nią nie troszczy, w wyniku gwałtu zachodzi w ciążę i chce tę ciążę usunąć. morderstwo?
gorsze moim zdaniem jest to co zrobił ojciec swojemu już narodzonemu i dorastającemu dziecku, a jakie ona ma szanse na szczęśliwą przyszłość?
albo matka której płód nie rozwija się prawidłowo i wie że i tak umrze na ciężką genetyczną chorobę po kilkunastu miesiącach cierpień. Taką matkę też chcielibyście zmusić aby patrzyła jak jej dziecko przez długi czas umiera w cierpieniach chore na syndrom arlekina?
http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82%C3%B3d_arlekin . a to tylko jedna z wielu strasznych chorób które spotykają dzieci, które owszem - mogą się urodzić ale ich życie i tak będzie krótkie i przepełnione niesamowitym cierpieniem.
a to tylko 2 sytuacje. myślę że nie można jednoznacznie stwierdzić że zakończenie życia jest morderstwem i złem ostatecznym.
gdybyście umierali w wielkich cierpieniach na raka i nie chcielibyście już dłużej walczyć także i co do eutanazji zmienilibyście zdanie. tylko ciężko Wam sobie takie cierpienie wyobrazić teraz kiedy siedzicie w ciepełku przy komputerach słuchając muzyki i siorbiąc herbatkę.
z drugiej strony aborcja nie jest metoda antykoncepcji i jeśli ktoś szalal nieodpowiedzialnie powinien ponosić konsekwencje swoich czynów. jednak nie zawsze niechciana ciąża to wpadka nieodpowiedzialnej dziewczyny.
ciekawe ile z Was chciałoby urodzić dziecko gwałciciela albo patrzeć jak Wasze dzieci konają w agonii (wiedząc od początku że nie ma lekarstwa dla nich)
prawda jest taka że aktualnie mimo zakazu aborcji się dokonuje, a to na czarno, a to wyjeżdzając do czech czy niemiec a to znów udając ból kregosłupa u lekarza i zdobywając odpowiednie leki (które działają przy okazji poronnie) różnica jest taka że gdyby było to legalne nie zarabialiby lekarze, matki miałyby zapewnione godne warunki i nie ryzykowałyby wykrwawieniem się na śmierć.
życie nie jest czarno-białe i dlatego aborcja budzi kontrowersje. dlatego też ważne jest aby ludzie którzy stanowczo opowiadają się za albo przeciw zdawali sobie sprawę że jest 2 strona medalu i żadna odpowiedź w tym przypadku nie jest poprawna.
Bubkowa zgadzam się z Tobą.
Ja w ciążę zaszłam bez problemu, i prawie bezproblemowo ją donosiłam. W 30tc stwierdzono wielowodzie, ale lekarze doszli do wniosku że mała jest zdrowa i to wielowodzie jest ot tak sobie - to się zdarza. Agnieszka urodziła się 29.04.2012 przez cesarskie cięcie i wszystko miało być dobrze, ale nie było. Małą musieli zaintubować, bo ledwo co oddychała. Tak więc nie dostałam swojej córki nawet do pocałowania. Cały tydzień leżała w inkubatorku, ponieważ urodziła się z rozczepem podniebienia twardego i miękkiego oraz cofniętą żuchwą. Potem się okazało że ma też małą wadę serca i za mały otwór w odbycie. 7 maja została przewieziona do Instytutu Matki i Dziecka, dwa dni później zwiększyli otwór odbytniczy, podcięli mięśnie żuchwy, żeby wróciła na swoje miejsce. Obecnie mała nadal jest w szpitalu, a operację na podniebienie będzie miała jak przytyje do 5-6kg i do tego czasu będzie w szpitalu. Ze względu na to, że Agniesia ma aż tyle wad zrobiono jej badania genetyczne, i niestety wyszło że to wina genów. Pobrali badania od nas i niestety jedno z nas jej to przekazało. ( nie będę pisała które z nas, bo tak się z mężem umówiłam). Genetyk nam powiedziała, że jak chcemy kolejne dziecko to musimy zrobić badania prenatalne, zapytałam jakie mamy szanse na zdrowe dziecko, a ona że nie wie ale są 3 możliwości: 1. Że dziecko będzie miało zdrowe geny 2. będzie miało geny jak jedno z nas które jest nosicielem i nic mu nie jest 3. będzie miało wadliwe geny - niekoniecznie jak Agniesia, może być gorzej albo lepiej. Badania prenatalne zrobią w 16tc, wyniki będą ok 3tyg po pobraniu materiału dziecka i ewentualnie w 20-22 tc aborcja. Nie wiem jak bym się zachowała, gdybym od początku wiedziała, że Agnieszka będzie tak cierpiała, każdego dnia zadaję sobie pytanie dlaczego ona musi tak cierpieć - i teraz pisząc to płaczę. Bo moje dziecko cierpi, i wiem że mogę być w ciąży ale po co narażać kolejne dziecko ?? Nie wiem czy byłabym zdolna usunąć dziecko, ale jeśli ono ma później cierpieć całe życie, to lepiej żeby się nie urodziło. Bo jak ono się urodzi niepełnosprawne to nie tylko ono cierpi ale też cała rodzina......Na pewno nie jest to łatwa decyzja i kobieta żyje z tym do końca swoich dni. Ale ma do tego prawo.
Może będę niegrzeczna, ale trudno. Zabicie własnego dziecka jest czymś obrzydliwym i strasznym, nie wiem jak osoby, które to czynią mogą same ze sobą wytrzymać. Tłumaczeń jest wiele na ten temat. Ciekawi mnie czy te wszystkie kobiety, które tak pozytywnie wypowiadają się na temat aborcji chciałyby żeby ich własne matki je wyskrobały kiedy jeszcze były w brzuchu. Jeżeli się wie, że w wypadku ewentualnej ciąży nie będziecie miały warunków aby wychować swoje dziecko, to weźcie trochę odpowiedzialności i zacznijcie myśleć głową, a nie du.pą za przeproszeniem. A te wszystkie baby, które mówią, że to ich ciało są w błędzie, bo WY nie zabijacie SWOJEGO ciała, tylko kaleczycie ciała swoich dzieci. Jeżeli to dla was taka abstrakcja, to pooglądajcie sobie chociażby w internecia faotografie lub opisy o tym jak wygląda aborcja, to się wam odechce.
A co do chorych dzieci. To nie my ludzie mamy decydować o tym czy mają prawo żyć, czy nie, tylko Bóg. Każdy człowiek..nieważne czy jest zdrowy czy nie ma prawo, aby żyć na tym świecie i my nie możemy decydować o tym komu pozwolimy na to aby istniał, a kto nie. Wiem, że i tak wiele kobiet zaraz podniesie głosy i będą miliony tłumaczeń dlaczego tak się robi, ale w obliczu morderstwa dzieci te tłumaczenia są nieważne. Napisałam morderstwa, bo tym właśnie jest aborcja.
Dla wszystkich, którzy tu się wypowiadali polecam przeczytanie świadectwa Glorii Polo. Książeczka nie jest gruba i autorka nie wzięła nic za wydanie tej książki, więc jedynie za druk płacimy około 5 zł.
Aborcja jest gorsza niż morderstwo. Zabijamy wtedy kogoś kto nie ma szansy się obronić, jest niewinny i kocha swoją mamę, swojego tatę. Rośnie mu takie malutkie serduszko, jest taki drobniutki.
I nagle ktoś wbija mu w to serduszko ostre narzędzie. Nie wie dlaczego tak się dzieje, dlaczego świat jest taki okrutny i dlaczego jego mama pozwala na taki okropny ból.
Jak może kobieta myśleć tylko o sobie! I jak można uważać, że przez aborcję w jakikolwiek sposob ratuje się czyjes życie. Matka takiego dziecka jest zwyczajną egoistką. Najpierw pcha się do łóżka a potem zabija takie malutkie stworzenie. Poniesie wielkie konsekwencje aborcji i wiem, że będzie cierpieć, ale będzie to niczym w porównaniu do tego jak cierpiało jej dziecko.Co do antykoncepcji to proszę przeczytajcie to świadectwo.
Książka dla opornych...może warto najpierw się z nią zapoznać zanim zaczniecie głosić, że aborcja to takie małe nic. Niedobrze mi się robi kiedy słyszę, że ktoś nazywa aborcję drobnym zabiegiem. Nasze społeczeństwo robi się chore i ograniczone w swoim myśleniu. Bo czy waszym zdaniem rozerwanie swojego dziecka na kawałki jest drobnym zabiegiem?
Należy jednak pamiętać, że każdy ma prawo do swoich poglądów.
Czyli według Ciebie każdy, kto nie chce swojego dziecka może je zabić, bo wyznaje taki pogląd? W takim razie powiedz mi co myślisz o człowieku, który zabija drugiego człowieka, ponieważ taki ma pogląd? Ja takich ludzi uważam za chorych psychicznie, a sąd skazuje go w takiej sytuacji na dożywocie, a społeczeństwo jest oburzone. jednak kiedy chodzi o małe, bezbronne dzieci i ich zabijanie większość nic nie mówi na ten temat, a niektórzy nie widzą w tym nic zlego. Pytam się więc...czym różni się zabicie dziecka brzuchu matki, które JEST CZŁOWIEKIEM od zabicia np dorosłego człowieka? NICZYM! W obu sytuacjach jest to zbrodnia.
Ja nie żałuję, że mam moją córę, mimo tego iż ma te wady które ma. Boli mnie tylko to, że tak cierpi, zamiast być ze mną jest w szpitalu:( Ale nawet jakbym się dowiedziała w ciąży że tak będzie to bym ją urodziła. Każdy jej uśmiech, spojrzenia sprawia że jestem szczęśliwą kobietą bo dałam jej życie:* Kocham ją bardzo. Niesprawiedliwe jest jednak to, że ludzie którzy bardzo pragną mieć dzieci, byliby świetnymi rodzicami nie mogą nimi być, a takie kobiety które nie dbają o nic je mają ![]()
A co do chorych dzieci. To nie my ludzie mamy decydować o tym czy mają prawo żyć, czy nie, tylko Bóg. Każdy człowiek..nieważne czy jest zdrowy czy nie ma prawo, aby żyć na tym świecie i my nie możemy decydować o tym komu pozwolimy na to aby istniał, a kto nie. Wiem, że i tak wiele kobiet zaraz podniesie głosy i będą miliony tłumaczeń dlaczego tak się robi, ale w obliczu morderstwa dzieci te tłumaczenia są nieważne. Napisałam morderstwa, bo tym właśnie jest aborcja.
Skoro to nie ludzie decydują kto ma żyć a kto nie to postąpmy wg twojej logiki i nie leczmy się wcale. Jeśli dziecko urodzi się z wadą którą łatwo operacyjnie wyleczyć załóżmy że bóg tak chciał i pozwólmy mu umrzeć w cierpnieniach.
Pamiętaj, że twoja logika działa w obie strony ![]()
Malinowy_Elf napisał/a:Należy jednak pamiętać, że każdy ma prawo do swoich poglądów.
Czyli według Ciebie każdy, kto nie chce swojego dziecka może je zabić, bo wyznaje taki pogląd? W takim razie powiedz mi co myślisz o człowieku, który zabija drugiego człowieka, ponieważ taki ma pogląd? Ja takich ludzi uważam za chorych psychicznie, a sąd skazuje go w takiej sytuacji na dożywocie, a społeczeństwo jest oburzone. jednak kiedy chodzi o małe, bezbronne dzieci i ich zabijanie większość nic nie mówi na ten temat, a niektórzy nie widzą w tym nic zlego. Pytam się więc...czym różni się zabicie dziecka brzuchu matki, które JEST CZŁOWIEKIEM od zabicia np dorosłego człowieka? NICZYM! W obu sytuacjach jest to zbrodnia.
różni się tym co trzymanie w domu psa i trzymanie w klatce wilka który żył na wolności.
płód jest dopiero płodem, nie ma przemyśleń czy wyższych uczuć bo jego system nerwowy się jeszcze nie uformował.
zabicie człowieka który miał rodzinę, miejsce w społeczeństwie, pracę itp. rodzi to większe konsekwencje dla świata.
Zabitemu człowiekowi wszystko jedno bo już nie żyje. morderców się karze ze względu na konsekwencje dla reszty - np opłakującej zmarłego rodziny.
nie każdy wierzy - musisz to także wziąć pod uwagę
a szacunek i tolerancja każą respektować to, że ktoś inny może mieć inną opinię niż Ty na temat życia
Może będę niegrzeczna, ale trudno. Zabicie własnego dziecka jest czymś obrzydliwym i strasznym, nie wiem jak osoby, które to czynią mogą same ze sobą wytrzymać. Tłumaczeń jest wiele na ten temat. Ciekawi mnie czy te wszystkie kobiety, które tak pozytywnie wypowiadają się na temat aborcji chciałyby żeby ich własne matki je wyskrobały kiedy jeszcze były w brzuchu. Jeżeli się wie, że w wypadku ewentualnej ciąży nie będziecie miały warunków aby wychować swoje dziecko, to weźcie trochę odpowiedzialności i zacznijcie myśleć głową, a nie du.pą za przeproszeniem. A te wszystkie baby, które mówią, że to ich ciało są w błędzie, bo WY nie zabijacie SWOJEGO ciała, tylko kaleczycie ciała swoich dzieci. Jeżeli to dla was taka abstrakcja, to pooglądajcie sobie chociażby w internecia faotografie lub opisy o tym jak wygląda aborcja, to się wam odechce.
uważasz że zgwałcona nastolatka zaszła w ciążę z oprawcą dlatego że myślała du.ą?
Jesteś pełna nienawiści i brak Ci zrozumienia. widać że nigdy nie byłaś w podobnej sytuacji, Twoje życie toczy się gładko i nie wiesz co to prawdziwe problemy. Trochę szacunku do innych ludzi. bez względu na to jakie masz zdanie nie usprawiedliwia to nazywania kobiet które mają odmienne zdanie niż ty "babami" a społeczeństwa które ma inne zdanie głupimi i zacofanymi. a kobiety które ze względu na ciężką chorobę płodu usunęły ciążę - bo płód nie miał szans przetrwania a i zagrażał ich życiu- mordercami.
Malinowy_Elf napisał/a:Należy jednak pamiętać, że każdy ma prawo do swoich poglądów.
Czyli według Ciebie każdy, kto nie chce swojego dziecka może je zabić, bo wyznaje taki pogląd? W takim razie powiedz mi co myślisz o człowieku, który zabija drugiego człowieka, ponieważ taki ma pogląd? Ja takich ludzi uważam za chorych psychicznie, a sąd skazuje go w takiej sytuacji na dożywocie, a społeczeństwo jest oburzone. jednak kiedy chodzi o małe, bezbronne dzieci i ich zabijanie większość nic nie mówi na ten temat, a niektórzy nie widzą w tym nic zlego. Pytam się więc...czym różni się zabicie dziecka brzuchu matki, które JEST CZŁOWIEKIEM od zabicia np dorosłego człowieka? NICZYM! W obu sytuacjach jest to zbrodnia.
w Polsce mordercy nie siedzą dożywocia bo mamy przepełnione więzienia ![]()
poza tym morderstwo w obronie własnej jest oceniane inaczej niż morderstwo w afekcie czy morderstwo z zimną krwią czy morderstwo w celu zarobkowym
każdą taką kwestię ocenia się oddzielnie
mordercy w obronie koniecznej są wręcz chwaleni za odwagę że odważyli się przeciwstawić oprawcy - np terroryście ktory chciał zabić kilkadziesiąt bezbronnych osób
widać że nie każdy jednak ma głębsze przemyślenia na ten temat i nie każdy myśli wielubiegunowo. niektórzy są tak uparci że im się wydaje że na świecie sa tylko dobrzy i źli ludzie. ciekawe co zrobisz jak kiedyś z powodu awarii samochodu spowodujesz śmiertelny wypadek. Wg Twojego rozumowania będziesz mordercą - złym człowiekiem i powinnaś zostać potępiona i siedzieć dożywocie. na szczęście cały świat tak nie działa, zostaną ocenione okoliczności, sąd podda ocenie Twoje działanie, motywy, okoliczności i na tej podstawie oceni czy czyn powinien zostać potępiony.
nie powiedzą Ci że jesteś takim samym mordercą jak terroryści z WTC (chociaż Ty porównujesz usunięcie uszkodzonego płodu albo ciąży zagrażającej życiu z takimi ciężkimi zbrodniami)
jeszcze jakieś 7 lat temu uważałam że gdybym miała urodzić chore dziecko,ciążę bym usunęła,i nikt wtedy nie mógł mnie przekonać do innego myślenia,2 lata temu zachodząc w ciążę,lekarz zaproponował mi tam jakieś badania(wykonuje się je chyba do 12 tyg ciąży)na wykrycie ewentualnych wad,odmówiłam bo stwierdziłam że co mi po nich,cała ciążę bym się martwiła gdyby okazały się nie dobre,a przecież dzidziusia bym i tak urodziła zdrowego czy chorego(na szczęście jest zdrowy:))nie miała bym sumienia aby go usunąć
jednak uważam że kobieta powinna mieć możliwość usunięcia ciąży gdzie dziecko będzie nie uleczalnie chore lub z powodu gwałtu,natomiast zakaz bo komuś się przytrafiła nie chciana wpadka,nie umiesz się zabezpieczyć to nie uprawiaj seksu,oczywiście nie mówię tu o przypadkach gdzie jednak mimo antykoncepcji ciąża się zdarza
Bylam w stuacji ,gdzie dzis podjelabym inna decyzje.
Kilka lat temu bylam w ciazy z chorym dzieckiem,nie usunelam ciazy mimo ze wiedzialam ,ze nie rozwija sie prawidlowo.Sadzilam ze damy rade .
To trzeba przezyc zeby wiedziec ,patrzalam na cierpinie i powolna smierc corki,karmilam sonda i cewnikowalam .W koncowej fazie byla juz zalozona rowniez stomia.Napady padaczkowe na EEG wystepowaly co 10 min .
Wciaz sie ludzilam ze moze jednak lekarze sie myla,nie nie pomylili sie .
Coreczka zmarla ,neurochirurg jasno namawial mnie na aborcje tlumaczac ze bede o wiele bardziej cierpiala ,po smierci i zmagajac sie z bardzo rzadka choroba wada genetyczna .Dodatkowo mowil ze dziecko bedzie miewalo bole glowy .Placz mozgowy tzw.
WIELE mnie ta walka o nia nauczyla ,jestem innym czlowiekiem ,ale ile bolu przezylysmy wiem tylko ja.
Dlatego w jasnych sytuacjach ,zwlaszcza gdy wystepuje ciezka choroba ,niema tak naprawde innej decyzji jak aborcja
Bylam w stuacji ,gdzie dzis podjelabym inna decyzje.
Kilka lat temu bylam w ciazy z chorym dzieckiem,nie usunelam ciazy mimo ze wiedzialam ,ze nie rozwija sie prawidlowo.Sadzilam ze damy rade .
To trzeba przezyc zeby wiedziec ,patrzalam na cierpinie i powolna smierc corki,karmilam sonda i cewnikowalam .W koncowej fazie byla juz zalozona rowniez stomia.Napady padaczkowe na EEG wystepowaly co 10 min .
Wciaz sie ludzilam ze moze jednak lekarze sie myla,nie nie pomylili sie .
Coreczka zmarla ,neurochirurg jasno namawial mnie na aborcje tlumaczac ze bede o wiele bardziej cierpiala ,po smierci i zmagajac sie z bardzo rzadka choroba wada genetyczna .Dodatkowo mowil ze dziecko bedzie miewalo bole glowy .Placz mozgowy tzw.
WIELE mnie ta walka o nia nauczyla ,jestem innym czlowiekiem ,ale ile bolu przezylysmy wiem tylko ja.
Dlatego w jasnych sytuacjach ,zwlaszcza gdy wystepuje ciezka choroba ,niema tak naprawde innej decyzji jak aborcja
bardzo mi przykro - to musiało być potwornie ciężkie
mam nadzieję, że mimo wszystko radzisz sobie
dobrze jednak, że opisujesz swoją historię bo to może otworzyć oczy ludziom którzy nie mają pojęcia o czym gadają powtarzając że bóg powinien decydować a nie człowiek w przypadku ciężko chorych dzieci. Po to aby kobiety które muszą dokonać takiego wyboru nie musiały cierpieć dodatkowo z powodu społecznego napiętnowania przez ludzi którzy będą nazywać ich mordercami.
Pati, wyrazy współczucia.
I podobnie jak Bubokwa, dzięki za to, że podzieliłaś się swoją historią. Może to przemówi do wyobraźni tych, którzy tak radykalnie przemawiają, odsądzając od czci i wiary inaczej myślacych.
I Pati, dałaś radę. Stanęłaś na wysokości zadania pomimo ogromu Twojego i córki bólu. Byłaś ze swoim, tak ciężko doświadczonym dzieckiem do końca.
A ja znam młodą kobietę, radykalną w swoich poglądach niczym Maślanka19. "Bohatersko" urodziła dziecko z wadą, o której wiedziała. I.....zostawiła je w szpitalu. Na tyle wystarczyło "odwagi" i deklarowanej "miłości" do dziecka. Dziecka śmiertelnie chorego.
Wielkie słowa przychodzą łatwo tym, którzy nie wiedzą o czym mówią. A prawda jest taka, że "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono"
Ciebie, Pati, życie sprawdziło i zdałaś egzamin.
Nie życzę żadnej z tych radykalnych takich egzaminów, bo mogą się z nich dowiedzieć, że wcale nie są takie wspaniałe, jak im się wydaje.
A nie wydaje się wam paradoksem, że jedna kobieta nie może mieć dzieci, a bardzo chce, a druga akurat zaszła w ciążę i nie chce tego dziecka?? Moim zdaniem nie wolno usuwać ciąży w żadnym wypadku, to nowe życie, największa rzecz jaką człowiek może z siebie dać. A jeśli ktoś nie chce tego dziecka, to niech się już przemęczy te 9 miesięcy i odda dziecko do adopcji. Takie maleństwa od razu trafiają do rodzin, które własnych dzieci mieć nie mogą.
Ponadto, usunięcie ciąży, to rzecz, która najbardziej oddziaływuje na psychikę kobiety. Będzie o tym pamiętała do końca życia, będzie tego żałowała, kiedyś przyjdzie czas, że będzie już chciała mieć dziecko i wtedy przypomni jej się życie, które zabiła. Przez to może nie czuć szczęścia z powodu dziecka, które będzie chciała urodzić. Poczucie winy jest w tym wypadku głębokie. To nie jest tylko usunięcie ciąży, ale zabicie części siebie no i nowego życia. To zabójstwo. Czy potrafiłybyście zabić żywe dziecko? z pewnością nie. To maleństwo w brzuszku praktycznie niczym się nie różni, po prostu jest jeszcze takie maleńkie, że go nie widać.
A nie wydaje Ci się, że ostateczną decyzję powinna podjąć własnie matka??? Cóż z tego że jednym zajście w ciąże przychodzi z trudem innym łatwiej - tak bywa niestety. A noszenie maleństwa przez 9 miesięcy też nie jest łatwe jak mogło by się zdawać. Są różne powody dla których Kobiety usuwają ciąże i nie nam to oceniać dlaczego osoba "X" to zrobiła. To jej sprawa, jej wyrzuty sumienia (jeśli będą) i jej życie. Takie jest moje zdanie.... Pozdrawiam.
Jestem innego zdania- to nie zaijanie, to ochrona życia ciężarnej kobiety i niechcianych dzieciaczków.
To jej sprawa, jej wyrzuty sumienia (jeśli będą) i jej życie. Takie jest moje zdanie.... Pozdrawiam.
Ale właśnie o to chodzi, że to nie jej życie, tylko tego dziecka. Ona nie decyduje o swoim życiu tylko życiu tego dziecka. Uprzedzając argument, że to niby jej ciało, to wcale, ze nie, to jest ciało tego dziecka, a matka tylko użycza swojego brzucha. Ale powiedzmy, że nawet jeśli się zgodzimy, że nienarodzone dziecko moze być czyjąś własnością, którą możan sobie dobrowolnie rozporządzać to w takim razie co z ojcem? W takim wypadku to połowa dziecka jest jego i on też powinien mieć też cos do powiedzenia.
Rebeca1982 napisał/a:To jej sprawa, jej wyrzuty sumienia (jeśli będą) i jej życie. Takie jest moje zdanie.... Pozdrawiam.
Ale właśnie o to chodzi, że to nie jej życie, tylko tego dziecka. Ona nie decyduje o swoim życiu tylko życiu tego dziecka. Uprzedzając argument, że to niby jej ciało, to wcale, ze nie, to jest ciało tego dziecka, a matka tylko użycza swojego brzucha. Ale powiedzmy, że nawet jeśli się zgodzimy, że nienarodzone dziecko moze być czyjąś własnością, którą możan sobie dobrowolnie rozporządzać to w takim razie co z ojcem? W takim wypadku to połowa dziecka jest jego i on też powinien mieć też cos do powiedzenia.
Co z ojcem? a jeśli ojciec będzie tego samego zdania? to dalej będziesz trzymać się kurczowo swego??? Tak jak pisałam różne są przypadki co innego konieczność usunięcia dziecka z ważnych powodów np. brak możliwości na wychowanie tego dziecka, brak warunków, gwałt itp. a inaczej patrzy się na taką kobietę jak np. ma za sobą już kilka takich zabiegów....
Może powiesz, że lepszym rozwiązanie jest, że to kościół czy politycy decydują o tym czy matka może legalnie ciążę usunąć czy nie? A to ich własność czy może martwią się o niż demograficzny??? Ja mam swoje zdanie ty swoje - każdy ma do tego prawo, ale czasem też potrzebne jest zrozumienie...
Za czasów naszych babć nie jedna kobieta usunęła ciąże, nikt jednak o tym nie mówił bo był to temat tabu tak jak i sex. Teraz te obecne babcie chodzą do kościoła modlą się i mówią "zakaz aborcji" itp... Ciekawa jestem ile kobiet, trzymając się kurczowo tego zakazu dokonało takiego zabiegu w przeszłości...
A co życiem dziecka, które jest niepełnosprawne?? Czy wy, które jesteście przeciwne aborcji pomyślałyście o tym jakie to dziecko może mieć potem życie?? Np. dziecko z zespołem downa. Rodzicie je będą kochali i wychowywali, ale co ono czuje to wie tylko ono. Życie dla dziecka z poważnymi wadami genetycznymi nie będzie łatwe i co to za życie??
Razem z moja córeczką leży dziewczynka która ma 10 miesięcy i 90% swojego życia spędziła w szpitalu, i jej życie nie zapowiada się różowo. Moja córka od urodzenia też leży w szpitalu i wyjdzie za 3-4 miesiące i jej życie to szpitalne dźwięki, kabelki, leki itp. A ja nic nie mogę z tym zrobić, nie mogę tego wszystkiego zabrać na siebie. Najgorsze jest patrzenie na cierpienie swojego dziecka, które jest małą niewinna istotką. Dlatego jestem zdania, że jeżeli kobieta dowie się o poważnej wadzie swojego dziecka ma prawo to usunąć. I nikt nie ma prawa jej mówić że źle zrobiła, bo oszczędziła dziecku cierpienia, jakie będzie dla niego życie, bo co to za życie gdy ciągle się cierpi.
Moim zdaniem aborcja jest uzasadniona, jeśli popełniony został gwałt, ciąża zagraża życiu kobiety czy też dziecko jest poważnie chore. W innym przypadku jest to nieuzasadnione "zabijanie". Jeśli kobieta decyduje się na seks to znaczy, że akceptuje zajście w ciążę. Idąc do łóżka wiemy, jakie mogą być tego konsekwencje. I jeśli nie chce się dziecka to należy się odpowiednio zabezpieczyć, a w razie wpadki zawsze można sięgnąć po tabletkę 72 po.
Polecam obejrzenie filmików, które pokazują jak to wygląda.
pati31 napisał/a:Bylam w stuacji ,gdzie dzis podjelabym inna decyzje.
Kilka lat temu bylam w ciazy z chorym dzieckiem,nie usunelam ciazy mimo ze wiedzialam ,ze nie rozwija sie prawidlowo.Sadzilam ze damy rade .
To trzeba przezyc zeby wiedziec ,patrzalam na cierpinie i powolna smierc corki,karmilam sonda i cewnikowalam .W koncowej fazie byla juz zalozona rowniez stomia.Napady padaczkowe na EEG wystepowaly co 10 min .
Wciaz sie ludzilam ze moze jednak lekarze sie myla,nie nie pomylili sie .
Coreczka zmarla ,neurochirurg jasno namawial mnie na aborcje tlumaczac ze bede o wiele bardziej cierpiala ,po smierci i zmagajac sie z bardzo rzadka choroba wada genetyczna .Dodatkowo mowil ze dziecko bedzie miewalo bole glowy .Placz mozgowy tzw.
WIELE mnie ta walka o nia nauczyla ,jestem innym czlowiekiem ,ale ile bolu przezylysmy wiem tylko ja.
Dlatego w jasnych sytuacjach ,zwlaszcza gdy wystepuje ciezka choroba ,niema tak naprawde innej decyzji jak aborcjabardzo mi przykro - to musiało być potwornie ciężkie
mam nadzieję, że mimo wszystko radzisz sobiedobrze jednak, że opisujesz swoją historię bo to może otworzyć oczy ludziom którzy nie mają pojęcia o czym gadają powtarzając że bóg powinien decydować a nie człowiek w przypadku ciężko chorych dzieci. Po to aby kobiety które muszą dokonać takiego wyboru nie musiały cierpieć dodatkowo z powodu społecznego napiętnowania przez ludzi którzy będą nazywać ich mordercami.
bubkowa Marena !
dziekuje dziewczyny.
Mysle ze kobieta ma wybor ,nikogo nie powinno sie wystawiac na takie cierpienie ,oczywiscie kiedy jest lekki niedowald czy inna niepelnosprawnosc z ktora mozna zyc.
Istnieja jednak choroby doprowadzajace do dlugiej bolesnej smierci nikt sobie na to nie zasluzyl ,tymbardziej kiedy usuwa sie ciaze do 7 tyg ciazy.
Dzis mam dwoch synow zdrowych, wspanialych madrych ,wada dotyczyla plci zenskiej , do dzis pamietam jak neurochirurg patrzal na mnie ,jak na morderce wlasnie ,pytal sie mnie czy ja sobie zdaje sprwe z tej wady?
Mloda bylam ,mialam nadzieje ze sie lekarze myla .Zdrowe bylo tylko serce ,mojej malutkiej kruszynki ,dzis zaluje ze nie bije w innym zdrowym dziecku .
Mieszkam zgranica ,gdzie ciaza do 22 tyg jest bardzo intensywnie badana wlasnie pod katem ronych wad i chorob.
Moja malutka cierpiala na "bezmozgowie prawdziwe".Moglo dojsc w szpitalu do smierci mozgowej calkowitej wtedy jej serce moglo byc pobrane dla zdrowego rozwojowo dziecka,ktore mialo szanse na normalne zycie.
Przy tej chorobie nie wystepuje mozg ,ale twor mozgow podobny i uklad nerwowy nie dziala wogule ,nie bylo szans na rehabilitacje ani leczenie ,z dnia na dzien bylo przedluzane zycie na moja prosbe .
Zachowywalam sie jak psychopatka spalam z nia w szpitalach ,wmowilam sobie ze chca jej serce.To wszystko bylo chore i nie potrzebne.
Dlatego dzisiaj nie zastanawialaby sie ani chwili nad decyzja jak juz pisalam w takich przypadkach decyzja jest jedna
Niemniej uwazam ,jesli chodzi o kobiete,ktora poprostu wpadla gdzies na imprezie bo sie niezabezpiecza ,a uprawia sex to moim zdaniem powinno byc legalne wynjamowanie brzucha .Jesli taka kobieta rodzi zdrowe dzieci ,a nie ma warunkow badz niechce wychowac wtedy powinno sie ja kontaktowac z ludzmi ktorzy niemoga miec dzieci .Wtedy byloby duzo mniej cierpienia na tym swiecie ,male istotki niewinne cierpia bo rodza sie jak 9-8 dziecko w patologicznej rodzinie i czesto jest maltretowane.
Moje zdanie jest takie antykoncpecja za darmo wsrod nastolatkow zwlaszcza tych trudnych
Powinno byc tez legalne tzw kastrowanie ludzi ,ktorzy juz maja po kilka dzieci ,a nie pracuja badz pija ,nie jest trudno zlokalizowac takich ludzi ,ale to wciaz temat tabu.
Czytam ten wątek i zdecydowałam się opisać swoją historię. Możecie mnie krytykować bo zasłużyłam na to.
3 lata temu byłam związana z żołnierzem. Miałam 23 lata, studiowałam on był zawodowym żołnierzem byliśmy razem szczęśliwi dopóki nie dowiedziałam się że jestem w ciąży a on wyjeżdża na misję. Nie powiedziałam mu o ciąży wiedziała o tym tylko moja przyjaciółka. Z nim zerwałam nie powiedziałam o niczym a ciążę postanowiłam usunąć. Nie wiem co mną kierowało wydawało mi się że dziecko pokrzyżuje moje plany. Zrobiłam to. On dowiedział się od mojej przyjaciółki o ciąży która myślała że mnie zostawił w ciąży. Gdy wrócił były długie rozmowy o tym że gdyby wiedział o dziecku byłoby inaczej że nie zostawiłby mnie. Ja wtedy myślałam inaczej i dopiero wtedy podczas rozmowy z nim dotarło do mnie co zrobiłam. On mi wybaczył, w przyszłym roku bierzemy ślub i na razie nie chcemy mieć dzieci najpierw chcemy do tego dojrzeć ja musze skończyć aplikację, przed nim jeszcze jedna misja. Oddałabym wszystko aby cofnąć czas i nie popełnić tego błędu. Teraz gdy widzę małe dziecko z mamą to łzy cisną mi się do oczu i obwiniam tylko siebie. Po pierwsze wiedziałam z kim się wiążę że jest żołnierzem i zawsze będzie, po drugie nawet gdyby mnie zostawił to dałabym sobie radę. Ale tak postąpiłabym teraz a te trzy lata temu byłam chyba jeszcze zbyt niedojrzała i myślałam że po pojawieniu się dziecka życie się kończy.
Ciekawy temat, na który opinii jest chyba tyle samo ile ludzi. Moim zdaniem kobieta powinna mieć możliwość decydowania o tym czy chce mieć dziecko czy nie, bez względu na to w jaki sposób dziecko zostało poczęte. Zagrożenie życia matki, gwałt, możliwość urodzenia dziecka niepełnosprawnego to są przesłanki umożliwiające aborcję, ale... Jeśli chodzi o zagrożenie życia nie zawsze jest obiektywnie oceniane, w przypadku gwałtu nie zawsze jest możliwość udowodnienia, a poza tym jest to tak przerażające wydarzenie, że nawet w dzisiejszych czasach kobiety nie zgłaszają takiego zdarzenia, ponieważ to my jesteśmy napiętnowane, a nie sprawca. Co do niepełnosprawności dziecka, przypominam, że badania prenatalne są zlecane dopiero po 35 roku życia kobiety, we wcześniejszych latach zazwyczaj każda ciąża jest prowadzona jednakowo z zapewnieniami, że wszystko jest ok i sytuacja zmienia się dopiero po porodzie. Kobieta powinna mieć prawo do decydowania o swoim ciele i losie. To my mimo wszystko ponosimy konsekwencje chcianej czy niechanej ciąży, ponieważ dziecko nie jest zobowiązaniem na rok czy dwa ale do końca naszego życia, a żadna z nas nie jest w stanie przewidzieć co stanie się za miesiąc, rok czy 10 lat. Podjęcie decyzji daje nam możliwość na świadome zobowiązanie się do końca życia by być odpowiedzialnym za drugiego człowieka. Wiele przeciwniczek aborcji argumentuje swoje stanowisko tym, że są adopcje i inne możliwości rozwiązania sytuacji oraz wiele kobiet starających się o dziecko, które mieć go nie mogą. Chciałabym jednak przypomnieć, że dopóki państwo nie ureguluje i zaopiekuje się dziećmi już narodzonymi te kwestie są nieistotne. Czy to sprawiedliwe, że jedna kobieta stara się o dziecko i nie może go mieć, a druga zachodzi w ciążę mimo że jej nie chce? Nie! Nie zmienia to jednak sytuacji, a kobieta, która nie chce mieć dziecka nie jest winna temu, że inna mieć go nie może. Nie zdajemy sobie sprawy jak druzgocąca dla psychiki może być konieczność przez 9 miesięcy bycia inkubatorem ze względu na prawo i jakie konsekwencje dla dziecka może mieć bycie niechcianym dzieckiem. Nie każda kobieta musi w każdym momencie swojego życia czuć się matką, a wulgarne tłumaczenie, że w takim razie nie powinna się pierd... jest małostkowe i ograniczone. Każda z nas potrzebuje ciepła, każda z nas jest w związku jednak z nadzieją na jutro i przede wszystkim !!!nie ma 100% antykoncepcji!!! Możliwe, że zostanę teraz "ukamienowana" za swoje poglądy, jednak niewiele kobiet może powiedzieć, że jest lub była w sytuacji podobnej do mojej. Byłam ofiarą gwałtu, z którego psychicznymi skutkami przez wiele lat musiałam się zmagać. Przeżyłam utratę planowanego, ukochanego dziecka, z którą nawet po latach nie byłam w stanie się pogodzić. Jednocześnie musiałam się zmagać z komplikacjami po aborcji wynikającej z poronienia niecałkowitego, w dodatku po poprzednich komplikacjach sądziłam, że nie jest możliwe bym kiedykolwiek mogła zajść w ciążę. Zawsze chciałam mieć rodzinę, dziecko miało ją uzupełniać. Nie zmieniłam zdania w tej kwestii mimo poprzedniego doświadczenia jak i nacisku ze strony nowego partnera. Życie napisało inny scenariusz i jestem w ciąży, której nie potrafię zaakceptować. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest to moja ostatnia szansa na dziecko, nie zmienia to jednak mojego stanowiska w tej sprawie. Po dwóch tygodniach od radości partnera z pozytywnego wyniku testu, zmienił zdanie. Moje cały czas pozostaje takie samo, jednak konsekwencje ze względu na brak prawa wyboru ponosić będę ja.
Cześć dziewczyny, długo myślałam nad tym czy napisać na takim forum, ale doszłam do wniosku,że sama nie dam sobie rady.
Mam 19lat, większość z was pewnie myśli sobie,że jeszcze jestem gówniarą i nic nie wiem o życiu, no i niestety macie rację.
Jestem w 5tygodniu ciąży. Chcę tego dziecka, jedyne czego się boję to reakcji moich rodziców i czy dam sobie radę. Mój partner nie chce tego dziecka, wręcz każe mi je usunąć, na dowód mojej miłość, chce nawet zafundować mi tabletki wczesnoporonne. Ja nie chcę tego robić, wiem, że Maleństwo to błogosławieństwo i nie można się go 'pozbywać' w taki bestialski sposób.. . Chcę tego dziecka, a z drugiej strony zależy mi na moim partnerze, ale jeśli każe robić mi takie rzeczy, to czy on w ogóle jest wart moich nerwów i nieprzespanych nocy? Wiem, że jeśli usunę ciążę nie daruję sobie tego do końca życia... Pomóżcie...
disturbia mimo, że jestem za prawem do aborcji chodzi mi głównie o to by to kobieta miała prawo decydowania o swoim losie. Piszesz, że chcesz tego dziecka, więc nie pozwól by ktoś zadecydował za Ciebie. Być może będzie ciężko, być może rodzice będą przez jakiś czas źli, ale to jest Twoja świadoma decyzja i skoro już je kochasz to dla niego będziesz w stanie znieść wszystko i stawić czoła wszystkiemu.
Violetsoul pięknie to wszystko napisałaś :*:) I chore dla mnie jest to, co oni teraz chcą zrobić z in vitro. Jestem obciążona genetycznie - o czy mnie wiedziałam, dowiedziałam się dopiero po urodzeniu córki. I jedyną naszą szansą na urodzenie kolejnych zdrowych dzieci jest in vitro - z badaniami zarodka czyli tzw. selekcja. Na co proponowane projekty nie pozwalają. A najlepsze jest to, że jest pozwolenie na usunięcie ciąży w 20tc. Bo jak mówiła mi pani genetyk badania prenatlne robią w 16tc, ok 3tygodni czeka się na wynik i w 20tc zabicie dziecka.To jest nienormalne!!! Lepiej zabić zarodka, niż płód w 20tc.
Przykro mi, że musiałaś tyle przejść w życiu i na pewno nie było Ci łatwo :*
Disturiba, rodzice na pewno Ci pomogą :* A facet który każe Ci usunąć dziecko to nie facet, to tchórz. Ale nic na siłę, nie to nie, powiedz że sobie poradzisz bez niego, tylko musisz się dowiedzieć, czy będzie chciał dać nazwisko dziecku, płacić na niego itp. żebyś potem nie miała problemów :*
Dziękuję, jesteście wielkie :* Tylko co do pomocy rodziców nie byłabym tego taka pewna...
Ale jakoś musimy sobie SAMI poradzić. ![]()
Krzywizna85 dzięki za zrozumienie. Przeszłam co przeszłam, życie układa się w nieprzewidywalny sposób. Co do in vitro też uważam to za chore! Skoro tak bardzo zależy państwu na zwiększeniu przyrostu naturalnego oraz polityce prorodzinnej powinien umożliwiać swoim obywatelom jak najlepszą opiekę nad dziećmi. Wydaje mi się, że problem w naszym kraju polega na haśle "Bóg i religia", a przecież prawo daje nam możliwość wyboru w tej kwestii. In vitro nie jest moralne?... ale usunięcie już rozwiniętego płodu tak? HIPOKRYZJA!!! Skoro "poprawianie" dzieła Bożego jest złe to powinniśmy całkowicie zaprzestać jakichkolwiek praktyk medycznych. Kto decyduje o tym, że przeszczep serca jest pomocą w tym dziele, a in vitro poprawianiem go?!
disturbia rodzice prawdopodobnie będą źli, ale jeśli zawsze mogłaś na nich liczyć będziesz mogła i tym razem. Będą potrzebować czasu by pogodzić się z sytuacją i by emocje opadły. Ty już kochasz swoje dziecko i będziesz miała dla kogo zmagać się z trudnościami. Jeśli chodzi o "ojca" dziecka (trafniej będzie go nazwać w takiej sytuacji dawcą spermy) HAK MU W SMAK! Nie martw się, że nie da dziecku nazwiska lub wywinie się całkowicie od odpowiedzialności. Prawo go zmusi do tego. Jeśli nie będzie chciał się widywać z dzieckiem, trudno. Lepiej żeby dziecko miało kochającą matkę niż zmuszonego do widywania się z dzieckiem "ojca", który będzie świadomie lub nie karał je za to, że istnieje. Trzymaj się, dasz radę, bo wiesz już że kochasz swoje dziecko.
Violet no niestety żyjemy w chorym kraju, powoli dochodzę do wniosku że tu nie ma polityki prorodzinnej. Owszem jest adopcja, ale prawda jest taka, że 90% dzieci w domu dziecka ma rodziców i jest to rodzina patologiczna. A pozostałe 10% to sieroty. A z adopcją też się schodzi parę lat nawet. Więc najpierw niech się zajmą kwestią adopcji - tak, żeby można było to łatwiej i szybciej zrobić. A jeśli ludzie mogą mieć dzieci przez in vitro to niech mają
To jest sprawa każdego małżeństwa i nikogo z rządu nie powinno to obchodzić jakim sposobem oni chcą mieć dzieci.
Disturibana pewno Ci pomogą, rodzice już tak mają
:* Trzymam kciuki i daj znać jak poszło ![]()
Krzywizna85 w Polsce polityka prorodzinna jest tylko i wyłącznie teoretyczna w praktyce całkowicie nie istnieje i ogranicza się tylko do słów i złudzeń pomocy w posiadaniu potomstwa. Prawda jest taka, że strach mieć tu dzieci ![]()
Czy strach?? No może trochę, bo na zachodzie bardziej pomagają, są zasiłki itp. A u nas, badania prenatalne w 16tc, gdzie moim zdaniem można to zrobić wcześniej, np. do max 12tc. Ja wiem, że będę się bała zajść naturalnie w ciążę, bo nie chce żeby kolejne dziecko przechodziło przez to co Agnieszka, albo coś gorszego. I jakim prawem oni chcą mi to odebrać ?? Sami mają dzieci i są zdrowe, mają kasę na nie więc społeczeństwo mają w dupie. Taka jest prawda. Bo oni nie wiedzą co czują rodzice, których dzieci cierpią, co czują rodzice, którzy 20tc dowiadują się że ich dziecko jest poważnie chore i lepiej je usunąć, i jak oni będą się z tym czuli. Czy kobieta po ewentualnej aborcji będzie mogła mieć kolejne dzieci....o tym nikt nie myśli. Ręce opadają...... Tak jak napisałaś, chcą żeby był większy przyrost ale o to nie dbają.
Jutro idę do lekarza, bo dziś jakoś nie najlepiej się czuję ... Wszystko mnie boli, a sutki to tak mnie pieką,że je chyba sobie wyrwę zaraz nie wiem co się dzieje, bolą mnie jajniki, raz z jednej, raz z drugiej strony, ale to taki ból,że nie mam siły z łóżka wstać. A ten 'pan ojciec' zaczyna się powoli interesowac dzieckiem, ale nie wiem czy warto mu znowu zaufać
Krzywizna85 moim zdaniem strach... szczególnie gdy dziecko staje się tylko i wyłącznie Twoją odpowiedzialnością. Jeśli chodzi o badania prenatalne to ja miałam zlecone tylko na wyraźne życzenie i właściwie na jedną ewentualność. Wydano mi je kręcąc nosem, ponieważ mam 34 lata i rok brakuje mi do takich zlecanych badań a była przesłanka, że ze względu na partnera dziecko może mieć zanik mięśni.
disturbia nie popadaj w panikę
Ja I trymestrze ciąży miałam takie same objawy, a podbrzusze i jajniki bolały mnie tak, że myślałam, że poroniłam drugi raz
okazało się, że to tylko dzidzia robiła sobie miejsce powiększając macicę
Przyznam jednak, że ból bywał nie do zniesienia
(nie doznałam zaszczytu przechodzenia ciąży łagodnie i przyjemnie ciesząc się stanem błogosławionym) Przyznam się szczerze, że pierwszy raz ucieszyłam się z objawów ciąży, kiedy któregoś pięknego dnia wstałam i okazało się, że 24 godzinne nudności po prostu zniknęły
wtedy czułam się równie zaskoczona co szczęśliwa z ich braku. Co do "ojca" daj mu szansę. Możesz się ostrożnie przyglądać jego zachowaniu, ale pamiętaj, że dla niego to też był szok i być może potrzebował czasu na powrócenie do normy ![]()
A co... też wtrącę swoje trzy grosze. Jestem za prawem do aborcji. Dla każdej kobiety, niezależnie czy została zgwałcona, czy zaszła z powodu zawodności antykoncepcji, czy w ogóle jej nie stosowała. Jestem za tym by KAŻDA kobieta mogła wybrać czy pozwolić się rozwinąć płodowi, czy nie. Nie będę wchodzić w dywagacje medyczne kiedy płód zaczyna czuć, kiedy zaczyna mu bić serduszko i inne takie pierdoły, bo nie mam do tego potrzebnej wiedzy. O ile się orientuję, to w krajach gdzie aborcja jest legalna płód można usunąć do 3 miesiąca ciąży (co jest spowodowane właśnie ograniczeniami medycznymi, że potem wykształca się układ nerwowy, serce bije i inne takie). To chyba wystarczający okres czasu na podjęcie takiej decyzji.
Sama, gdyby spotkało mnie takie wydarzenie jak ciąża (a stosuje antykoncepcje żeby nie było), to byłabym wściekła. Nie lubię dzieci, nigdy nie marzyłam o gromadce biegającej i robiącej hałas, to nie moja bajka. Na pewno nie w chwili obecnej. Jednak gdybym wpadła, to bym urodziła. Czemu? Skoro jestem taką zwolenniczką usuwania ciąży? Bo jestem także odpowiedzialna, wiem z czym wiąże się uprawianie seksu i jakie mogą być konsekwencję i je akceptuję. Nie wiem czy bym wychowała czy oddała do adopcji, ale nie chciałabym aby za moje błędy (lub błędy antykoncepcji) płaciło niewinne dziecko.
Jednocześnie nie oceniam innych kobiet, które zdecydowałyby się na takie rozwiązanie. Nie jestem katoliczką, ale tyle wypowiadających się osób odwoływało się do Biblii, nauk kościoła i innych tego typu rzeczy, a nie zauważyło, że Biblia uczy o tym aby nie oceniać innych? Powoływanie się na to, że kobieta, która ciążę usunęła będzie miała wyrzuty sumienia, nie będzie się cieszyć z planowanego dziecka i cholera wie co jeszcze to wyolbrzymienie i przeniesienie własnych reakcji na innych. Kim są osoby, które mówią, że kobieta nie może usunąć ciąży, w czym ich sumienie jest lepsze, że dają sobie prawo podejmować decyzje za kobiety bezpośrednio zainteresowane tematem. Czemu dają sobie prawo do osądzania ich poczynań i motywów? Owszem jeśli kobieta jest na tyle nierozgarnięta, że przy każdej wpadce (powiedzmy, że nie dba o to aby jej nie było), usuwa ciążę i nie widzi w tym nic złego to jej wybór. Może być wszakże tak, że w końcu zapragnie mieć własne dziecko, wtedy okaże się, że np. nie jest w stanie donosić ciąży, ponieważ zbyt często poddawała się aborcji (nie wiem na ile to realne, ale taki przykład). To będzie chyba dla niej wystarczająca kara od życia, prawda?
Mogę tylko pogratulować zdrowego podejścia ![]()
konstantynopolitanczynko dobrze napisałaś
Violetsoul, moim zdaniem wszystkie kobiety powinny mieć badania prenatalne. Bo ja miałam 26 lat jak zaszłam w ciążę, i co?? Mam nieprawidłowe chromosomy.
Disturibia, to nie bolą jajniki tyko więzadła, tak mi mówiła lekarka
Też czasem miałam takie bóle ![]()
Krzywizna85 może i powinny, ale gdyby prawo w Polsce działało jak powinno to raczej nie byłoby tego tematu ![]()
Niestety w Polsce nic nie działa tak jak powinno
Ale co zrobić.
A ja jestem stanowczo przeciwko aborcji. To nie jest w najmniejszym stopniu sprawiedliwe, żeby ktoś mógł ot tak wyeliminować życie, osobę, dziecko... Nie zgadzam się z tym, że kobieta sama ma prawo decydować o własnym brzuchu, bo to w tym momencie nie jest kwestia jej ciała, jej brzucha, ale bezbronnej istoty, która się w nim rozwija. Czy to jest logiczne, żeby czejeś poglądy, wygoda przez 9 miesięcy były ważniejsze od czyjegoś życia, czyjegoś być albo nie być?
Powiedzcie mi prosze, według jakich praw, jakiej logiki nienarodzone dziecko ma cierpieć za błędy własnej matki czy ojca ?
Osoby dorosłe, kiedy ze sobą współżyją chyba powinny być świadome ryzyka z tym związanego, faktu, że środki antykoncepcyjne nigdy nie będą 100%-owo niezawodne.
Aborcja to zabójstwo, morderstwo dokonane z zimną krwią na niewinnym dziecku, nieświadomym zagrożenia i bezbronnym. Czy to nie jest sytuacja paradoksalna, że matka, która z natury powinna dawać dziecku miłość, opiekę, bezpieczeństwo itp. sama stanowi dla niego zagrożenie, chcąc je poprostu zabić nie dając szansy przyjścia na świat?
Zastanówcie się sami, czy gdymyście mieli wybór na miejscu tego dzieciątka ( sytuacja oczywiście ekstremalnie hipotetyczna) to czy wolelibyście być zabici, nie mieś żadnych szans na rozwój, dorastanie, odkrywanie świata, poznawanie ludzi i wszystkie elementy i procesy społeczne zachodzące w życiu czy dostać jakieś możliwości, być może ograniczone, niezupełnie odpowiadające standardom, być może nawet życie trudne i nieprzyjemne, ale zawsze jest szansa istnieć, działać i życie zmianiać, zmieniać swoją sytuację materialną, zdobywać wykształcenie. Nie jest to łatwe, ale czy nie warto dać szanse nie tylko matce na wybór, ale przede wszytskim dać szanse dzicku na wejście w życie i zostanie kimś istotnym, odnalezienie szczęścia..?
Poprostu nie lepiej dać życie niż je zniszczyć i podeptać?
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/nie_uczcie_mnie_zabijac...takich_jak_ja_20413
Nie mówię tu o sytuacjach gdzie nastąpił gwałt lub matka jest chora i ciąża zagraża jej życiu. To trudne tematy, nie wiem, jak postapilabym w takiej sytuacji, szczególnie takiej jak wybór, życie albo życie? matki albo dziecka...
Ale znane są takie historia, gdzie matka potrafila dokonać takiego wyboru, który skazywał ją na śmierć. Znana jest pewnie niektórym historia św. Joanny Beretta-Mola czy wielu innych współczesnych kobiet. A ile takich historii nie ujrzało światła dziennego? Ile jest takich bezimiennych kobiet które nie zgodziły się zabić swojego dziecka nawet za cenę własnego życia...
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/zdobywca_emmy:_moja_mama_zostala_zgwalcona_i_mimo_to_mnie_urodzila_17715
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/zabite,_bo_nie_chcialy_aborcji_21158
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/opowiesc_o_tych,_ktore_wybraly_zycie_21560
Usprawiedliwia się także usunięcie ciąży, kiedy dziecko jest nieuleczalnie chore, lub ma wade genetyczną. To nie jest nic nowego. Takie yasadz wprowadya juy Hitler. Tak to on sobie wzmzsli eliminowaqnie jednostek slabszych i mniej wartosciowych. To nie jest wymysl wspolczesny. Tylko szkoda, ze zamiast uczyc sie na bledach to sie powraca do takich praktyk. I nikt nie pomysli w tym momencie ze ya chwile padna slowa, ze skoro chorych, to moze i ubogich, potem moze juz nie w lonie matki, ale narodzonych, moze jeszcze mniejszych, moze dzieci rodzicow niewyksztalconych bo moga byc nieperspektywiczne... Ta granica zawsze bedzie zatarta i delikatnie przesuwana coraz dalej.
Nie sadze, zeby moja wypowiedz miala wplyz na czyjes poglady, ale moze skloni do zastanowienia nad niczm wiecej tzlko hierarchia wartosci tego swiata.
i dorzuce jeszcze:
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/jesli_dziewczynka,_to_aborcja_21474
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/po_siedem_aborcji_u_nastolatek_21458
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/pro_choice_jest_jak_nazizm__21514
Ola, pytanie: masz dzieci?? Jeśli tak to czy masz dzieci pełnosprawne??
Bo widzisz, ja będę musiała patrzeć na moje dziecko, które ma zespół wad wrodzonych, na szczęście będzie z nią dobrze, ale tylko inne matki których dzieci też cierpią wiedzą jak to jest patrzeć na cierpienie swojego dziecka, i powiem Ci że jest to cholerny ból, gorszy od innych, bo cierpi Twoje dziecko które kochasz nad życie od chwili poczęcia. Ja nie wiem czy bym usunęła ciążę jakbym się dowiedziała o tych wadach w ciąży, ale kobieta ma do tego prawo. W takim wypadku ma prawo.
Pozwolisz Olu, że odniosę się do niżej zacytowanej treści Twojej wypowiedzi. Z katolickim bełkotem dyskutować nie będę, bowiem nikt mi jeszcze nie odpowiedział na pytanie, w czym katolicki pogląd świata jest lepszy od jakiegokolwiek innego? Jeśli uzyskam na to pytanie sensowną odpowiedź może poświęce palcę na dalszą dyskusję. Ad rem:
Aborcja to zabójstwo, morderstwo dokonane z zimną krwią na niewinnym dziecku, nieświadomym zagrożenia i bezbronnym. Czy to nie jest sytuacja paradoksalna, że matka, która z natury powinna dawać dziecku miłość, opiekę, bezpieczeństwo itp. sama stanowi dla niego zagrożenie, chcąc je poprostu zabić nie dając szansy przyjścia na świat?
Zastanówcie się sami, czy gdymyście mieli wybór na miejscu tego dzieciątka ( sytuacja oczywiście ekstremalnie hipotetyczna) to czy wolelibyście być zabici, nie mieś żadnych szans na rozwój, dorastanie, odkrywanie świata, poznawanie ludzi i wszystkie elementy i procesy społeczne zachodzące w życiu czy dostać jakieś możliwości, być może ograniczone, niezupełnie odpowiadające standardom, być może nawet życie trudne i nieprzyjemne, ale zawsze jest szansa istnieć, działać i życie zmianiać, zmieniać swoją sytuację materialną, zdobywać wykształcenie. Nie jest to łatwe, ale czy nie warto dać szanse nie tylko matce na wybór, ale przede wszytskim dać szanse dzicku na wejście w życie i zostanie kimś istotnym, odnalezienie szczęścia..?
dzie nastąpił gwałt lub matka jest chora i ciąża zagraża jej życiu. To trudne tematy, nie wiem, jak postapilabym w takiej sytuacji, szczególnie takiej jak wybór, życie albo życie? matki albo dziecka...
W pierwszej cześci dyskusyjne jest czy zlepek komórek, który nie jest w stanie przeżyć i rozwinąć się poza organizmem matki może być nazywany dzieckiem. Ile osób tyle opinii. Chciałam się już wcześniej ustosunkować do powszechnie w tym temacie występujących stwiedzeń "co czuje dziecko", "czy Ty chciałbyś/chciałabyś być usunięta, jakbyś się wtedy czuł/a?!", no i w końcu Twoje "co jakbym miała wybór, na miejscu tego dziecka?". Proste, wyboru wtedy nie mam i nic nie czuję w sensie sychicznym, bo nie jestem na tyle rozwinięta. Samoświadomość dziecko chyba zyskuje około drugiego roku życia, a nie w ciągu 20 tygodni bycia płodem. Więc takie pytania śmierdzą demagogią niskich lotów i nie ma na nie żadej odpowiedzi. A żeby pokazać Ci poziom takich pytań, jak zresztą każdemu kto stawia podobne posłuże się podobnym "gdybaniem", które także jest owiane smrodkiem demagogicznych wynurzeń. Wszyscy przeciwnicy prawa kobiet do decydowania o sobie! Co by było gdyby matki Hitlera, Stalina czy Pol Pota zdecydowałyby sie na usunięcie ciąży? Może nie byłoby II wojny światowej? Takie pytanie jak już pisałam jest o kant tyłka rozbić, bo można nim dowolnie manipulować (a może ktoś właśnie usuwa ciążę z której mógłby narodzić się człowiek zdolny wynaleźć lekarstwo na raka?) i na dodatek nie ma na nie odpowiedzi. Tak samo jak i na wasze zapytania.
Daltego jeszcze raz proszę o uszanowanie, że mój brzuch, moje sumienie, mój światopogląd, MOJA DECYZJA. Może gdyby nasi polityce porzucili dywagacje na temat, który ich niewiele bezpośrednio dotyczy, to też udałoby się im dojść do odpowiednich wniosków.
Krzywizna85 Nie, nie mam dzieci. Wiem, że napewno nie mam świadomości jak to jest, gdy jest się matka niepełnosprawnego dziecka. Sama ne wiem czy nie miałabym wątpliwości, gdybym była wtakiej sytuacji. Ale z drugiej strony chyba nie wyobrażałabym sobie życie bez tego dziecka, które jest juz poczęte, żyje, jest chore i słabsze, potrzebuje mojej opieki bardziej niz gdyby byo zdrowe. Właśnie dlatego, że od poczęcia bym je kochała natyle, żeby podjąć ten trud a nie odtrącic tego maleństwa. Zdaje sobie sprawę, że to nie jest łatwe i że żadne słowa nie sa w stanie oddać uczuc matki patrzącej na cierpienie dziecka. Byc może mam zbyt małe doświadczenie, żeby wypowiadac się a ten temat, może kiedys sama się o tym przekonam, nie wiem. Może kiedyś zmienie pogląd na ta kwestię... Ale narazie sądzę, że mimo wszystko nie zabiłabym dziecka ze względu na niepełnosprawność, niezależnie od tego, że polskie rawo dozwala taka możliwość.
Znałam kiedyś wspaniałe małżeństwo. Mieli dwójkę dzieci. Starsze od urodzenia miało chorobę genetyczną, nigdy nie nauczy sie mówić, mimo to matka zawsze rozumie go bez słów. Zna potrzeby, wie o co chodzi nawet bez wiekszych gestów... młodsze natomiast urodzilo się zdrowe. Dopiero kilka lat poźniej zachorowało na raka. Leczenie dość długotrwałe, nieprzyjemne i niepewne... Ale oni sie nie poddają i widziałam prawdziwy uśmiech i radość, gdy patrzyli na postepy jakie czyni ich dziecko, byli dumni z niego, mimo niepełnosprawności i tego, że nigdy nie będzie sie bawił w ten sam sposób jak jego rówieśnicy, nigdy nawet nie wypowie imienia swojej mamy...
konstantynopolitanczynka myslisz naprawdę, że to jest kwestia tylko religii i przekonań katolickich? to by znaczyło, że katoliczki sa zawsze przeciw aborcji a kobiety wyznające inne religie gorąco popierają aborcję i sami zabijaja swoje poczęte dzieci. A tak nie jest. Czasem nawet zupełnie na odwrót. Więc pytam się co ma do rzeczy moje religia? Nie interesuje mnie czy jestes katoliczką, choc z wypowiedzi wynika, że nie, mało tego, że gardzsz przekonaniami katolików, ale to raczej nie jest tematem tej dyskusji. Nie będe cie na siłe przekonywać do takich czy innych poglądów na sprawe aborcji, bo i tak wiem, że nic po tym. Kilka razy byłam świadkiem rozmów na ten temat lub sama w nich uczestniczyłam i wiem, że zwolennicy "prawa wyboru" zwykle tylko powtarzaja że mój brzuch, moja decyzja. Powiem tylko tyle:
Twó brzuch, twoja decyzja, twoje ciało, twoje sumienie, ale NIE twoje życie, więc czemu masz własnie nim rozporządzać i o nim decydować skoro nie chcesz wnieść w nie nic prócz kawałka DNA...?
Poza tym, jaki to u licha kraj, jakie zasady jaka demokracja, jaka równość skoro jedni moga decydować o życiu lub śmierci innych, a ci pozostali, ci słabsi i bezbronni nie maja żadnego prawa, nawet do życia, do bezpieczeństwa i opieki...? Czyli z grubsza jedni maja prawo, drudzy nie maja prawa. W czym matka jest lepsza, w czym przewyższa to maleństwo, że może je skazać na śmierć, a ono nawet nie zdąży wykrzyczec nigdy tego, co czuje?
Twó brzuch, twoja decyzja, twoje ciało, twoje sumienie, ale NIE twoje życie, więc czemu masz własnie nim rozporządzać i o nim decydować skoro nie chcesz wnieść w nie nic prócz kawałka DNA...?
Poza tym, jaki to u licha kraj, jakie zasady jaka demokracja, jaka równość skoro jedni moga decydować o życiu lub śmierci innych, a ci pozostali, ci słabsi i bezbronni nie maja żadnego prawa, nawet do życia, do bezpieczeństwa i opieki...? Czyli z grubsza jedni maja prawo, drudzy nie maja prawa. W czym matka jest lepsza, w czym przewyższa to maleństwo, że może je skazać na śmierć, a ono nawet nie zdąży wykrzyczec nigdy tego, co czuje?
Właśnie.... jaki to kraj w którym nie możemy decydować o własnym życiu... gdyby to było wyznacznikiem chciałam przypomnieć, że nie od początku jest to życie a zwyczajny zlepek komórek, które posiadają umiejętność mnożenia się oraz rozrostu. Podobne umiejętności posiada rak.... czy też jest to życie? Co do decydowania o własnym życiu... eutanazja jest decydowaniem o własnym życiu a nie jest legalna... dostęp do leków i metod leczenia jest decydowaniem o własnym życiu a ktoś inny jednak o tym decyduje....
Kiedy świat stanie się utopią takie argumenty będą miały prawo racjonalnego bytu.
A pro po. Jestem katoliczką i jestem za aborcją w 100% będę się smażyć w piekle ![]()
chciałam przypomnieć, że nie od początku jest to życie a zwyczajny zlepek komórek, które posiadają umiejętność mnożenia się oraz rozrostu. Podobne umiejętności posiada rak.... czy też jest to życie?
To porównanie chyba nie jest zbyt trafne. Ten zlepek komórek jest początkiem życia, juz z tych komórek da się wyciągnąć informacje jakie będzie to dzieciątko, jakie będzie miało oczy, czy będzie zdrowe. Ten zlepek komórek daje nowe ycie, tworzy się z niego nowa osoba, nowy człowiek, natomiast komorki rakowe niszczą zdrowie, życie, niszczą człowieka. A poza tym aborcja jest dokonywana w większości krajów albo do 12 tygodnia a gdzieniegdzie do 14 tygodnia ciąży. Wtedy ten zlepek komórek już nawet wygląda i ma kształty dziecka. Widać mu nie do końca wykształcone rączki i nóżki. A to już chyba świadczy o czymś.
Mało tego jeżeli ktoś chce oceniać w jakim momencie pojawia się człowiek, to nigdy nie dojdzie prawdy i ludzie będą nad tym dyskutować. Bo niby skąd pojawiaja się ostatnie pomysły mówiące, że może dziecko narodzone również możnaby wyeliminować, bo nie myśli, nie pamięta... Czy naprawdę obecność układu nerwowego decyduje o tym, czy ktoś jest człowiekiem?
A co do twojego bycia katoliczką no to chyba nie jesteś nią do końca skoro sądzisz, że bezbronni sa wyjątkami od V przykazania, ale to już nie moja sprawa.
Ola a czy Ty jesteś pewna że jesteś 100% katoliczką ??? Bo ja też nią byłam, aż do momentu narodzin córki.. bo czemu ona tak cierpi?? Co ona zrobiła temu na górze?? Nic, a cierpi!!! Ja też byłam i jestem dobrym człowiekiem, zawsze chętnie pomagałam i pomagam innym i co z tego mam ?? Całe życie pod górkę. I co?? I na dodatek kolejne dzieci mogę mieć tylko on vitro, metodą selekcji i też nazwiesz mnie morderczynią?? Bo zabije zarodki, ponieważ będą miały wady genetyczne. Ponieważ nie chcę znowu przechodzić przez to co teraz. Kocham moją córkę nad życie. Obyś nigdy nie musiała wiedzieć przez co przechodzą kobiety, które mają niepełnosprawne dzieci. A w Polsce usuwają nawet 20tygodniowe ciąże - tak, sama pani genetyk mi to mówiła i dawała do zrozumienia że to lepsze niż in vitro!!
Violetsoul i Konstantynopolitanczynka mają rację.
Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Usunięcie ciąży
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024