netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

691 odpowiedzi18 130 wyświetleńzałożony przez Susan5432, 07.02.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 692 ]

391

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Aha, zapomniałbym:

Jak przypadkiem kiedyś jakaś niewiasta będzie chciała drewno porąbać na ognisko, to jej powiem, że to męska robota, napinając jednocześnie bicki i najlepiej do tego ściągając koszulę, jak akurat będzie upał. Powiem jej, że "lepiej się na tym znam" big_smile

Z dziewczyną/partnerką byłoby zapewne podobnie big_smile

big_smile

To Ty jej najpierw zajrzyj pod sukienkę, czy to aby na pewno niewiasta big_smile
Nie znam żadnej, która mając faceta u boku wyrywalaby się do rąbania drewna:)))

Ja bym.sie wyrywala big_smile bo jak przyjdzie wojna ,a przyjdzie napewno i mi meza zwina do wojska, zeby walczyl na froncie i ja bede musiec uciekac z domu,bo go beda bombardowac to bede sobie chociaz potrafila drzewa narabac,zeby miec jak ognisko w lesie palic

392

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Sam znam kilka takich, które mają chęci i parę w rękach lepszą niż niejeden facet, takie środowisko, sorry big_smile Więcej jest Pań chętnych na rąbanie drewna niż doklejanie sobie tipsów big_smile - wiem, przykład skrajny, ale dobitny.
Ciężko stwierdzić, czy to świadczy dobrze o niej czy źle o tych facetach. Z zaglądaniem pod sukienkę będzie problem, bo jedna przeważnie chodzi w spodniach, w sukience jej jeszcze nie widziałem.
Chłonęła od ojca smykałkę do wszelkich możliwych robót, więc będąc w związku, sama się tym zajmowała, bo facet się do tego nie garnął. Rozstali się z innych powodów, z tego co wiem.

393

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Zdarza mi się big_smile

Poza wierszami, bo za poezją nie przepadałem nigdy..

Ale czekaj, to chodzi o umiejętności, z których LUBIMY korzystać?
Bo myślałam, że masz na myśli wszystkie, jakie posiadamy.
Interpretacja wierszy była już w szkole podstawowej.

Wszystkie.

A kto powiedział, że ja lubię prać, sprzątać czy odkurzać?

Konieczność, ale niezbędna.

394

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Ja kiedy znowu odzyskam energię i bede zdrowa to sobie postanowilam, że naucze sie wszystkich męskich zajęć(oprocz dzwigania ciezkich rzeczy),ale bede sie uczyc rabac drzewo,pojde sie naucze strzelac,bede robic sama remonty w domu naucze sie rozne rzeczy naprawiac i sobie zrobie oboz przetrwania w lesie za kilka lat tez jak corka bedzie pelnoletnia,bo wtedy beda mogła ja sama w domu na jakis tydzień zostawic i ja sobie w zyciu poradze i nie bede patrzeć na faceta w sytuacji kryzyzu maslanymi oczami jak na wybawiciela  big_smile

395 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-02-10 17:18:47)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Mrs.Happiness napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Co do dyskusji na temat podziału czynności na męskie i kobiece uważam, że wszystko zależy od ustaleń w związku.

Jasne, że wszystko zależy od ustaleń w związku, bo chodzi o to, żeby konkretnym dwóm osobom dobrze się funkcjonowało. Absolutnie z tym nie dyskutuję.
Przy czym nie ma co zaklinać rzeczywistości, bo nie bez powodu są zawody, w których częściej spotkasz kobiety i takie, gdzie dominują mężczyźni.

Tamiraa napisał/a:

Edytuję. Julia gdzieś wspomniała, że przecież jak mężczyźni szli na wojnę, to kobiety musiały wykonywać wszystkie prace, i te "męskie" również, bez specjalnej późniejszej powojennej propagandy typu kobiety na traktory.

Rzeczywistość wojenna to coś zupełnie innego, bo wtedy najważniejsze jest przetrwanie.

Tamiraa napisał/a:

Obecnie również są zawody, w których kobiety mogą pracować, choć są to zawody uważane za typowo męskie.

Mam znajomego, który jest wojskowym i co prawda mówił, że jest tam sporo kobiet, ale podkreślił również, że są one traktowane znacznie bardziej ulgowo niż mężczyźni.

Tamiraa napisał/a:

Mężczyźni są bardziej poddani krytyce w przypadku zawodów uważanych za kobiece, współcześnie, oczywiście ( n.p. ksiądz katechizujący dzieci).

Księża są poddawani krytyce z innych powodów.

Idziesz jak burza smile  Może ksiądz to nie był dobry przykład, no, ale z jakiegoś powodu w niektórych zawodach ceni się bardziej panie niż panów tak jak w innych poszukiwani są panowie.



Nie czytam dalszej dyskusji, bo zbyt mnie bawi, ale może właśnie o to chodzi, że nie jest nudno, tylko, żeby ktoś za bardzo poważnie nie potraktował tego, o czym tu mowa


big_smile




W dalszym ciągu upominam się o dyskutowanie na temat: kto ma prawo myć brudny kubek, kto może prać i odkurzać, a kto nie oraz kto może gotować. big_smile

Aha, no i ta normalizacja w uzewnętrznieniu szczegółów  sytuacji, gdzie konar płonie  big_smile, ;D ;D

396

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Tak, samo jak ta "złota myśl", że niby posiadanie danej umiejętności nie jest równoznaczne z jej korzystaniem..
Zapamiętam to na długo big_smile

No nie jest. Nawet jeśli jest się singlem.
Jakbyś tak dla odmiany realistycznie, a nie teoretycznie podszedł do sprawy to byś zauważył, że i owszem, ludzie posiadają rozliczne umiejętności, z których okresowo nie korzystają. Czasem to okresowo może oznaczać de facto "praktycznie nigdy".
Umiem cerować skarpetki. Robię to? Nie. Tłumaczenie, czemu nie korzystam z posiadanej umiejętności sobie daruję, umiejętność w dzisiejszych moich realiach jakby mało przydatna.Ale jakby konieczność się pojawiła...no umiem.
Umiem wymienić uszczelkę w typowym kranie. Robię to? Jeśli cieknie a nie mam w zasięgu kogoś, kto to zrobi - robię. Ale upodobania do czynności nie mam czyli jak mus to mus, a jak musu nie ma wolę, żeby ktoś to za mnie zrobił. Tapetować też umiem, i robić koronki szydełkiem....kurczę, ile to ja różnych rzeczy umiem, a nie robię... albo robię od tak zwanego wielkiego dzwonu.
Tak bardziej serio to wiesz, Bagienni_k, jest coś takiego jak praca zespołowa i w związku ja to zdecydowanie bardziej tak te czynności okołodomowe postrzegam. Dla większości chyba ludzi są one raczej rutynową koniecznością niż czym innym.  Jedne się lubi bardziej, inne mniej, wszystkie są "do wykonana" żeby całość działała sprawnie. W naturalny sposób wychodzi z tego ileś "odcinków" i podział między 2 osoby. Bo tak jest szybciej, sprawniej i wygodniej. Na ile ten podział jest sztywny to już od realiów i upodobań danej pary zależy, albowiem jak wielu pisało - to danej parze ma być wygodnie, a nie całej reszcie ludzkości. Ty masz jakąś raczej chyba teoretyczną wizję niż praktyczne doświadczenie. I jakiś chyba uraz związany z tzw. tradycyjnym podziałem ról, jakbyś doszedł do wniosku, że nic gorszego nie ma i że konieczne jest wytępienie tej koncepcji do spodu, ideologicznie, niczym feministki trzeciej fali. Czyżbyś w takim domu się wychował i powielasz wzorzec metodą lustra czyli "wszystko odwrotnie"?
Jak mi przychodzi 2 panów celem odświeżenia lokalu to każdy choć każdy  nich umiał by samodzielnie ten lokal odświeżyć, jeśli jest ich dwóch - podzielą sobie robotę, nie będzie tak, że każdy robi wszystko 50/50, bo to zwyczajnie niepraktyczne, żeby każdy w swoim kubełku tą samą farbę rozrabiał i malował 50% powierzchni. Robotę podzielą i będą elastyczni, bo dla nich liczy się wykonanie dzieła jak najszybciej a nie udowadnianie sobie wzajem , że "ja też to umiem i mam prawo swe umiejętności pokazać".
Wracając do prania - kurczę, w wersji "każdy swoje"  przy wspólnym zamieszkaniu jak by nie kombinować wychodzi nieekonomicznie i niewygodnie.

397

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Muqin napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Tak, samo jak ta "złota myśl", że niby posiadanie danej umiejętności nie jest równoznaczne z jej korzystaniem..
Zapamiętam to na długo big_smile

No nie jest. Nawet jeśli jest się singlem.
Jakbyś tak dla odmiany realistycznie, a nie teoretycznie podszedł do sprawy to byś zauważył, że i owszem, ludzie posiadają rozliczne umiejętności, z których okresowo nie korzystają. Czasem to okresowo może oznaczać de facto "praktycznie nigdy".
Umiem cerować skarpetki. Robię to? Nie. Tłumaczenie, czemu nie korzystam z posiadanej umiejętności sobie daruję, umiejętność w dzisiejszych moich realiach jakby mało przydatna.Ale jakby konieczność się pojawiła...no umiem.
Umiem wymienić uszczelkę w typowym kranie. Robię to? Jeśli cieknie a nie mam w zasięgu kogoś, kto to zrobi - robię. Ale upodobania do czynności nie mam czyli jak mus to mus, a jak musu nie ma wolę, żeby ktoś to za mnie zrobił. Tapetować też umiem, i robić koronki szydełkiem....kurczę, ile to ja różnych rzeczy umiem, a nie robię... albo robię od tak zwanego wielkiego dzwonu.
Tak bardziej serio to wiesz, Bagienni_k, jest coś takiego jak praca zespołowa i w związku ja to zdecydowanie bardziej tak te czynności okołodomowe postrzegam. Dla większości chyba ludzi są one raczej rutynową koniecznością niż czym innym.  Jedne się lubi bardziej, inne mniej, wszystkie są "do wykonana" żeby całość działała sprawnie. W naturalny sposób wychodzi z tego ileś "odcinków" i podział między 2 osoby. Bo tak jest szybciej, sprawniej i wygodniej. Na ile ten podział jest sztywny to już od realiów i upodobań danej pary zależy, albowiem jak wielu pisało - to danej parze ma być wygodnie, a nie całej reszcie ludzkości. Ty masz jakąś raczej chyba teoretyczną wizję niż praktyczne doświadczenie. I jakiś chyba uraz związany z tzw. tradycyjnym podziałem ról, jakbyś doszedł do wniosku, że nic gorszego nie ma i że konieczne jest wytępienie tej koncepcji do spodu, ideologicznie, niczym feministki trzeciej fali. Czyżbyś w takim domu się wychował i powielasz wzorzec metodą lustra czyli "wszystko odwrotnie"?
Jak mi przychodzi 2 panów celem odświeżenia lokalu to każdy choć każdy  nich umiał by samodzielnie ten lokal odświeżyć, jeśli jest ich dwóch - podzielą sobie robotę, nie będzie tak, że każdy robi wszystko 50/50, bo to zwyczajnie niepraktyczne, żeby każdy w swoim kubełku tą samą farbę rozrabiał i malował 50% powierzchni. Robotę podzielą i będą elastyczni, bo dla nich liczy się wykonanie dzieła jak najszybciej a nie udowadnianie sobie wzajem , że "ja też to umiem i mam prawo swe umiejętności pokazać".
Wracając do prania - kurczę, w wersji "każdy swoje"  przy wspólnym zamieszkaniu jak by nie kombinować wychodzi nieekonomicznie i niewygodnie.

Bo tradycyjny podzial rol jest najgorszy jeszcze sie dziwie,ze kobietom to pasuje takie zapierdzielanie w domu przy mezach, bo facetom to ja sie akurat wogole nie dziwie,no trudno ,zeby nie byli z takiego podzialu rzeczy niezadowoleni,ze oni po pracy nic juz nie robia,a żona 24 na dobe na chodzie jak samochodzik na baterie big_smile

398 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-02-10 17:44:36)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Ciekawi mnie zatem taki cieknący kran: czy sama bierzesz się za jego naprawę wyłącznie wtedy, kiedy nikogo nie ma w pobliżu? Niedopuszczalnym jest, abyś tą uszczelkę wymieniła, gdyby jednak ktoś obok Ciebie stał? Pomijam na razie chęci i gotowość owej osoby, chodzi mi o Twoją reakcję: uznajesz za oczywiste, że skoro facet jest obok, to powinien się za to zabrać, mimo, że Ty też to potrafisz?

Tradycyjny podział ról - nie do końca, raczej taki z pewną dozą rozsądku, jak choćby w przypadku owej uszczelki czy nawet rąbania drewna smile

Realistyczne podejście - jak najbardziej tak smile
W szczególności do podstawowych czynności domowych, które wykonuję, jeśli je potrafię zrobić. Raz ja, raz ona. Jeśli zaś nie potrafię, to chcę się nauczyć, gdyż uważam, że powinienem się również w to zaangażować, skoro mieszkam pod tym samym dachem, co moja partnerka.
Właśnie to miałem na myśli, mówiąc o wykorzystywaniu posiadanych umiejętności.

Jeśli już się znowu czepiamy tego prania, to chyba mocno zależy to od tego, co to jest za ubranie i ile każda osoba ma tego ubrania do wyprania.
Sęk w tym, żeby nie było tak, że wyłącznie jedna osoba tą pralkę obsługuje.. Tak samo, jak z gotowaniem. Choćby wtedy, jak jedna osoba jest wege a druga zadeklarowanym mięsożercą. Wiadomo, że tacy nie będą jeść codziennie w domu, ale choć te kilka razy będą musieli coś ugotować.
Zatem jedna strona ma się dostosować do drugiej pod względem jedzenia?

399

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Jack Sparrow napisał/a:

To naprawdę bardzo, bardzo przyjemne i pompujące ego (z braku lepszego określania - po prostu chodzi o mieszankę dumy z samego siebie i poczucia radości) jak babka chętnie z tobą rozmawia, śmieje się i sama inicjuje okazje do wspólnego przebywania, a potem widzisz jak się ślini i jej mózg dostaje jobla jak cię widzi przy 'męskiej pracy'.

Z tym nawet ja muszę się zgodzić choć pewnie brzmi to nieprawdopodobnie.

Jack Sparrow napisał/a:

Tak mój drogi - można partnerkę klepnąć w zadka z rubasznym "rąbałbym jak drwal drzewo"  nie ujmując jej na szacunku i człowieczeństwie. Tak samo jak kobieta ma prawo powiedzieć w seksie, że chce być zerżnięta jak suka z oczekiwaniem, że praktyka łóżkowa nie wpłynie na postrzeganie jej w życiu codziennym.

Ale to już jest dziwne i powiem szczerze, że gdyby mi dziewczyna wyjechała z takim tekstem to byłbym nieźle zdziwiony. I chyba cała chęć by mi minęła ale  może po prostu nie mój typ "zabaw".

Mrs.Happiness napisał/a:

Ale jednak bywa też wręcz przeciwnie, patrz incele i wredne stare baby, które nazywają młode piękne kobiety pustymi lalami, ponieważ lata ich świetności już dawno minęły.

Nie wiem jak z tymi starymi babami ale jeśli chodzi o inceli to jest efekt albo bycia skrzywdzonym przez te młode i piękne kobiety albo bycie przez nie kompletnie ignorowanymi.

Chciałbym kiedyś zobaczyć jak dziewczyna rąbie drewno.

Z tymi obowiązkami domowymi nie powinno być tak, że normalnie jest jakiś podział obowiązków, a kiedy danej osoby nie ma to jej części przejmuje drugą osoba lub po prostu wykonuje je po powrocie?

400

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Shinigami napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

To naprawdę bardzo, bardzo przyjemne i pompujące ego (z braku lepszego określania - po prostu chodzi o mieszankę dumy z samego siebie i poczucia radości) jak babka chętnie z tobą rozmawia, śmieje się i sama inicjuje okazje do wspólnego przebywania, a potem widzisz jak się ślini i jej mózg dostaje jobla jak cię widzi przy 'męskiej pracy'.

Z tym nawet ja muszę się zgodzić choć pewnie brzmi to nieprawdopodobnie.

Jack Sparrow napisał/a:

Tak mój drogi - można partnerkę klepnąć w zadka z rubasznym "rąbałbym jak drwal drzewo"  nie ujmując jej na szacunku i człowieczeństwie. Tak samo jak kobieta ma prawo powiedzieć w seksie, że chce być zerżnięta jak suka z oczekiwaniem, że praktyka łóżkowa nie wpłynie na postrzeganie jej w życiu codziennym.

Ale to już jest dziwne i powiem szczerze, że gdyby mi dziewczyna wyjechała z takim tekstem to byłbym nieźle zdziwiony. I chyba cała chęć by mi minęła ale  może po prostu nie mój typ "zabaw".

Mrs.Happiness napisał/a:

Ale jednak bywa też wręcz przeciwnie, patrz incele i wredne stare baby, które nazywają młode piękne kobiety pustymi lalami, ponieważ lata ich świetności już dawno minęły.

Nie wiem jak z tymi starymi babami ale jeśli chodzi o inceli to jest efekt albo bycia skrzywdzonym przez te młode i piękne kobiety albo bycie przez nie kompletnie ignorowanymi.

Chciałbym kiedyś zobaczyć jak dziewczyna rąbie drewno.

Z tymi obowiązkami domowymi nie powinno być tak, że normalnie jest jakiś podział obowiązków, a kiedy danej osoby nie ma to jej części przejmuje drugą osoba lub po prostu wykonuje je po powrocie?

Podział obowiązków moze byc,ale zeby byl on zmienny co tydzień np jeden tydzien jedna osoba pranie robi,drugi tydzien druga, tak samo.pozostale obowiązki, zeby kobieta cale zycie w garach nie stała, a facet cale zycie śmieci wynosil, bo to juz nudne by bylo codziennie po pracy to samo robic

401 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-10 19:11:08)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Ja jestem z tych, co to potrafią przykleić tapetę, pomalować ścianę, obsłużyć lutownicę, wiertarkę, przetkać zapchany zlew, powiesić lampę, zabudować gniazdko, sprawdzić w samochodzie poziom oleju czy też wykonać wiele innych zwyczajowo męskich czynności, zaś mój partner całkiem nieźle gotuje, nie boi się odkurzacza, żelazka, pralki, w razie potrzeby umyje okno czy po prostu zajmie się innymi stereotypowo przypisanymi kobietom czynnościami, ale równocześnie POMIMO że SAMA mogłabym to zrobić, chętnie oddaję mu do ogarnięcia swój samochód, a ja w zamian gotuję dla niego pyszny obiad. Jak na swoją posturę mam sporo siły, ALE czasem nie daję z czymś rady i wtedy nie mam ŻADNEGO problemu z poproszeniem go o odkręcenie przytoczonego gdzieś po drodze słoika czy przyniesienie czegoś z piwnicy, bo sama po prostu nie lubię tam chodzić.

I jak najbardziej przychylam się do opinii, że przyjemnie patrzy się na mężczyznę przy męskiej robocie, nawet jeśli jest to prymitywny instynkt biologiczny wink

Nie umiem oprzeć się wrażeniu, że masz jakiś problem, Bagienniku, ze swoją seksualnością. Masz też jakiś problem z kobiecymi kobietami, bo ten model jaki opisujesz bliższy jest babochłopowi niż kobiecie w kobiecej energii. Nie wiem z czego to wynika, ale bardzo mocno przebija przez Twoje wypowiedzi. Przypuszczam, że z automatu tę tezę wyśmiejesz, ale może zamiast się w ten sposób bronić, warto to przemyśleć?

402

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Aha, zapomniałbym:

Jak przypadkiem kiedyś jakaś niewiasta będzie chciała drewno porąbać na ognisko, to jej powiem, że to męska robota, napinając jednocześnie bicki i najlepiej do tego ściągając koszulę, jak akurat będzie upał. Powiem jej, że "lepiej się na tym znam" big_smile

Z dziewczyną/partnerką byłoby zapewne podobnie big_smile

big_smile

To Ty jej najpierw zajrzyj pod sukienkę, czy to aby na pewno niewiasta big_smile
Nie znam żadnej, która mając faceta u boku wyrywalaby się do rąbania drewna:)))

Ja bym.sie wyrywala big_smile bo jak przyjdzie wojna ,a przyjdzie napewno i mi meza zwina do wojska, zeby walczyl na froncie i ja bede musiec uciekac z domu,bo go beda bombardowac to bede sobie chociaz potrafila drzewa narabac,zeby miec jak ognisko w lesie palic

Tak, tak, Ty pierwsza do wyrywania, ale w teorii tongue

403 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-10 19:36:00)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Rozmowa z Bagiennikiem w pigułce.

bagienni_k napisał/a:

Tak, samo jak ta "złota myśl", że niby posiadanie danej umiejętności nie jest równoznaczne z jej korzystaniem..

Mrs.Happiness napisał/a:

Rozumiem, że nadal regularnie używasz cyrkla? Liczysz pod kreską? Piszesz rozprawki? Interpretujesz wiersze? Grasz na flecie?

big_smile

bagienni_k napisał/a:

Zdarza mi się big_smile

Poza wierszami, bo za poezją nie przepadałem nigdy..

Mrs.Happiness napisał/a:

Ale czekaj, to chodzi o umiejętności, z których LUBIMY korzystać?
Bo myślałam, że masz na myśli wszystkie, jakie posiadamy.
Interpretacja wierszy była już w szkole podstawowej.

bagienni_k napisał/a:

Wszystkie.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

404

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:

To Ty jej najpierw zajrzyj pod sukienkę, czy to aby na pewno niewiasta big_smile
Nie znam żadnej, która mając faceta u boku wyrywalaby się do rąbania drewna:)))

Ja bym.sie wyrywala big_smile bo jak przyjdzie wojna ,a przyjdzie napewno i mi meza zwina do wojska, zeby walczyl na froncie i ja bede musiec uciekac z domu,bo go beda bombardowac to bede sobie chociaz potrafila drzewa narabac,zeby miec jak ognisko w lesie palic

Tak, tak, Ty pierwsza do wyrywania, ale w teorii tongue

W praktyce tez,gdybym miala okazje big_smile

405

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Ciekawi mnie zatem taki cieknący kran: czy sama bierzesz się za jego naprawę wyłącznie wtedy, kiedy nikogo nie ma w pobliżu? Niedopuszczalnym jest, abyś tą uszczelkę wymieniła, gdyby jednak ktoś obok Ciebie stał? Pomijam na razie chęci i gotowość owej osoby, chodzi mi o Twoją reakcję: uznajesz za oczywiste, że skoro facet jest obok, to powinien się za to zabrać, mimo, że Ty też to potrafisz?

Nie mam do kranu (i wszelkich czynności okołodomowych) ideologicznego podejścia tylko praktyczne, czyli cieknący jest to mikro-kryzys, który należy rozwiązać w sposób optymalny. Jak każdy kryzys zdarza się on w określonym czasie , miejscu oraz przy dostępności bądź niedostępności osób trzecich czyli jak konkretny kryzys kranu zostanie rozwiązany zwyczajnie zależy od n- czynników towarzyszących. Jeśli mężczyzna jest obok to jest to konkretny mężczyzna czyli ewidentnie zależy. Mój ojciec miał antytalent do takich rzeczy, czyli choć mężczyzna odpadałby w przedbiegach. Mój Aktualny uwielbia akurat naprawianie kranów i innych hydraulicznych, o czym ogólnie wiem. Zatem jasne że go ukochanej zabawy apodyktycznie i na fali chorego feminizmu nie pozbawię, acz znowu - zależy , bo wprawdzie on te krany uwielbia, ale jednak ma też inne zajęcia czyli obecnego na miejscu Aktualnego o cieknącym kranie poinformuję i się dowiem, czy będzie miał czas się pobawić czy nie, bo w chęć nie wątpię, jako że znam człowieka.
Ja niczego nie uważam w sprawie cieknącego kranu za oczywiste z wyjątkiem jednego - należy go naprawić możliwie sprawnie. smile

bagienni_k napisał/a:

W szczególności do podstawowych czynności domowych, które wykonuję, jeśli je potrafię zrobić. Raz ja, raz ona. Jeśli zaś nie potrafię, to chcę się nauczyć, gdyż uważam, że powinienem się również w to zaangażować, skoro mieszkam pod tym samym dachem, co moja partnerka.
Właśnie to miałem na myśli, mówiąc o wykorzystywaniu posiadanych umiejętności.

Pisało wiele osób - układ "raz ty, raz ja" jest w praktyce wspólnej codzienności nieco nienaturalny. Nie potrafię - ok, jak się komuś udało być w stanie "nie potrafię" w wieku dorosłym to rozumiem, chce niczym dziecię zaznać radochy uczenia się czegoś nowego a przydatnego. Tak miałam z gotowaniem, nauczyłam się dopiero koło 30-ki i przez jakiś czas fajne to było, acz dosyć szybko przeszło w rutynę. No ale to nie jest wykorzystywanie posiadanych umiejętności tylko uczenie się czegoś nowego. Z punktu widzenia osoby, która to coś umie - ma się reakcję jak do dziecka, z jednej strony fajnie, że się uczy, ale z drugiej nieporadność bywa irytująca.

bagienni_k napisał/a:

Jeśli już się znowu czepiamy tego prania, to chyba mocno zależy to od tego, co to jest za ubranie i ile każda osoba ma tego ubrania do wyprania.
Sęk w tym, żeby nie było tak, że wyłącznie jedna osoba tą pralkę obsługuje.. Tak samo, jak z gotowaniem. Choćby wtedy, jak jedna osoba jest wege a druga zadeklarowanym mięsożercą. Wiadomo, że tacy nie będą jeść codziennie w domu, ale choć te kilka razy będą musieli coś ugotować.
Zatem jedna strona ma się dostosować do drugiej pod względem jedzenia?

Sęk moim zdaniem to w tym, żeby było uprane, a nie w tym, kto proszek wsypie i guzik naciśnie. Mrs. Happiness o ile dobrze zauważyłam, pisała, że ona pranie lubi. No to jeśli jej partner ma do prania stosunek obojętny, a ona deklaruje, że "lubię" w ich układzie logiczne chyba, że ona robi co lubi, a on sobie to odpuszcza. Tak ogólnie, długofalowo, nie że sam nie umie. Gorzej by było, gdyby oboje lubili, wtedy kompromis konieczny, bo by się przy tej pralce przepychali iżby przyjemności zaznać smile
Jasne, są sytuacje mniej typowe np. ktoś używa odzieży roboczej, wymagającej innego programu niż zwykła, to jakoś trzeba ogarnąć. Ale znowu wedle mnie nie na zasadzie twoje-moje tylko rodzaju odzieży.

Zarówno wege jak i zdeklarowani mięsożercy są w wersjach radykalnych i zwykłych. Przy radykalnych ze wspólnymi posiłkami może być trudno, bo jak ktoś jest radykalny w czymkolwiek zawsze bywa trudno. Przy zwykłych wege i nie-wege problemu raczej za bardzo nie ma, chyba ze się do niego ideologię dorobi.

406

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Z tych obowiązków domowych zawsze robi się afera. Tak naprawdę nie licząc gotowania wszystko dałoby się ogarnąć w max godzinę z internetu. Krany, zlewy, tapety, gniazdka, lampy, lutownice itd. Sposoby montażu czy obsługi na luzie można znaleźć na YT, o obsłudze pralki już nie wspominając. Zdaje się, że największym problemem, przynajmniej dla niektórych jest tu tak, że ktoś nie robił tego na co dzień i nie jest przyzwyczajony, nie wie od razu, że powinien coś zrobić w danym momencie.

407

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Tak, samo jak ta "złota myśl", że niby posiadanie danej umiejętności nie jest równoznaczne z jej korzystaniem..

Rozumiem, że nadal regularnie używasz cyrkla? Liczysz pod kreską? Piszesz rozprawki? Interpretujesz wiersze? Grasz na flecie?

big_smile

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

408

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Shinigami napisał/a:

Z tych obowiązków domowych zawsze robi się afera. Tak naprawdę nie licząc gotowania wszystko dałoby się ogarnąć w max godzinę z internetu. Krany, zlewy, tapety, gniazdka, lampy, lutownice itd. Sposoby montażu czy obsługi na luzie można znaleźć na YT, o obsłudze pralki już nie wspominając. Zdaje się, że największym problemem, przynajmniej dla niektórych jest tu tak, że ktoś nie robił tego na co dzień i nie jest przyzwyczajony, nie wie od razu, że powinien coś zrobić w danym momencie.

Dla niektorych równa się dla Ciebie wink Widzę, że po raz kolejny swoją własną miarkę usiłujesz przyłożyć na innych. Dlaczego? Bo w świecie dorosłych takie kwestie są oczywiste i z zasady nie trzeba nikomu pokazywać palcem, co trzeba ogarnąć, żeby gospodarstwo domowe funkcjonowało w sposób jak najbardziej sprawny.

409

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
paslawek napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Tak, samo jak ta "złota myśl", że niby posiadanie danej umiejętności nie jest równoznaczne z jej korzystaniem..

Rozumiem, że nadal regularnie używasz cyrkla? Liczysz pod kreską? Piszesz rozprawki? Interpretujesz wiersze? Grasz na flecie?

big_smile

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Dlaczego niebezpiecznie ? big_smile

410

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Rozumiem, że nadal regularnie używasz cyrkla? Liczysz pod kreską? Piszesz rozprawki? Interpretujesz wiersze? Grasz na flecie?

big_smile

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Dlaczego niebezpiecznie ? big_smile

Zgadnij tongue

411

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Dlaczego niebezpiecznie ? big_smile

Zgadnij tongue

Nie chce mnie sie zgadywac big_smile

412

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:
paslawek napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Dlaczego niebezpiecznie ? big_smile

Zgadnij tongue

Nie chce mnie sie zgadywac big_smile

A to peszek tongue big_smile

413

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
paslawek napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Tak, samo jak ta "złota myśl", że niby posiadanie danej umiejętności nie jest równoznaczne z jej korzystaniem..

Rozumiem, że nadal regularnie używasz cyrkla? Liczysz pod kreską? Piszesz rozprawki? Interpretujesz wiersze? Grasz na flecie?

big_smile

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Przecież wiadomo, że jak człowiek przez tydzień nie biega, to jego nogi zapominają, jak się chodzi. Nieużywane umiejętności zanikają tongue. Tak tylko ostrzegam big_smile.

414

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Rozumiem, że nadal regularnie używasz cyrkla? Liczysz pod kreską? Piszesz rozprawki? Interpretujesz wiersze? Grasz na flecie?

big_smile

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Przecież wiadomo, że jak człowiek przez tydzień nie biega, to jego nogi zapominają, jak się chodzi. Nieużywane umiejętności zanikają tongue. Tak tylko ostrzegam big_smile.

No niewiem ja nie biegam od dawna,bo nie.lubie, a wiem jak się chodzi big_smile

415

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Przecież wiadomo, że jak człowiek przez tydzień nie biega, to jego nogi zapominają, jak się chodzi. Nieużywane umiejętności zanikają tongue. Tak tylko ostrzegam big_smile.

No niewiem ja nie biegam od dawna,bo nie.lubie, a wiem jak się chodzi big_smile

Niebawem będziesz się toczyć , bo o noszeniu na rękach zapomnij big_smile tongue

416

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Priscilla napisał/a:

Dla niektorych równa się dla Ciebie wink Widzę, że po raz kolejny swoją własną miarkę usiłujesz przyłożyć na innych. Dlaczego? Bo w świecie dorosłych takie kwestie są oczywiste i z zasady nie trzeba nikomu pokazywać palcem, co trzeba ogarnąć, żeby gospodarstwo domowe funkcjonowało w sposób jak najbardziej sprawny.

Nie bardzo, ja jeszcze nigdy nie miałem z tym problemów. A raczej nie miałem nawet jak tego sprawdzić. Dla każdego to gospodarstwo może funkcjonować inaczej. Już kiedyś o tym pisaliśmy ale choćby częstotliwość wynoszenia śmieci może spowodować niezłą kłótnię. Podobnie z praniem, u mnie w domu jest robione raz w tygodniu w weekend. Tak samo bym do tego podchodził mieszkając gdziekolwiek indziej poza domem. Co konkretnie według ciebie jest tak oczywiste do ogarnięcia, że nie trzeba tego pokazywać palcem?

417

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Przecież wiadomo, że jak człowiek przez tydzień nie biega, to jego nogi zapominają, jak się chodzi. Nieużywane umiejętności zanikają tongue. Tak tylko ostrzegam big_smile.

No niewiem ja nie biegam od dawna,bo nie.lubie, a wiem jak się chodzi big_smile

Niemożliwe big_smile. A skakać na jednej nodze potrafisz? big_smile

418

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
KoralinaJones napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Przecież wiadomo, że jak człowiek przez tydzień nie biega, to jego nogi zapominają, jak się chodzi. Nieużywane umiejętności zanikają tongue. Tak tylko ostrzegam big_smile.

No niewiem ja nie biegam od dawna,bo nie.lubie, a wiem jak się chodzi big_smile

Niemożliwe big_smile. A skakać na jednej nodze potrafisz? big_smile

Tak potrafię big_smile

419

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No niewiem ja nie biegam od dawna,bo nie.lubie, a wiem jak się chodzi big_smile

Niemożliwe big_smile. A skakać na jednej nodze potrafisz? big_smile

Tak potrafię big_smile

I jak często skaczesz? big_smile

420

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
KoralinaJones napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Niemożliwe big_smile. A skakać na jednej nodze potrafisz? big_smile

Tak potrafię big_smile

I jak często skaczesz? big_smile

Rzadko kiedy raz na ruski rok i widzisz nie zapomniałam jak się chodzi big_smile

421

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Shinigami napisał/a:

Co konkretnie według ciebie jest tak oczywiste do ogarnięcia, że nie trzeba tego pokazywać palcem?

To jest bardzo proste - jeśli w zlewie leżą brudne naczynia, kosza na pranie nie da się domknąć, kosz na śmieci jest prawie pełen, lodówka zaczyna świecić pustkami, na podłodze leżą śmieci, to nie trzeba wielkiego umysłu, żeby wiedzieć, że trzeba się tym zająć.
Podobnie z innymi kwestiami. Chyba każdy potrafi przewidzieć, że jeśli nie opłaci się rachunków, to będzie to miało nieprzyjemne konsekwencje. Albo na czas nie zrobi przeglądu w samochodzie czy nie opłaci OC. I tak dalej, i tak dalej.
I tak serio, serio - w moim domu NIGDY nie było kłótni o wynoszenie śmieci czy inne banalne czynności, bo to jest oczywista oczywistość, że zajmuje się tym ta osoba, która pierwsza zwróci uwagę, że to już jest TEN moment. Tak samo z praniem, opróżnianiem pojemnika na fusy w ekspresie do kawy czy pojemnika w odkurzaczu. Jeśli z tego powodu ludzie się kłócą, to po którejś stronie coś mocno nie gra i wtedy trzeba się po prostu dogadać, jak to zostanie rozwiązane. U nas wyszło naturalnie.

422 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-02-10 23:43:05)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Priscilla napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Co konkretnie według ciebie jest tak oczywiste do ogarnięcia, że nie trzeba tego pokazywać palcem?

To jest bardzo proste - jeśli w zlewie leżą brudne naczynia, kosza na pranie nie da się domknąć, kosz na śmieci jest prawie pełen, lodówka zaczyna świecić pustkami, na podłodze leżą śmieci, to nie trzeba wielkiego umysłu, żeby wiedzieć, że trzeba się tym zająć.
Podobnie z innymi kwestiami. Chyba każdy potrafi przewidzieć, że jeśli nie opłaci się rachunków, to będzie to miało nieprzyjemne konsekwencje. Albo na czas nie zrobi przeglądu w samochodzie czy nie opłaci OC. I tak dalej, i tak dalej.
I tak serio, serio - w moim domu NIGDY nie było kłótni o wynoszenie śmieci czy inne banalne czynności, bo to jest oczywista oczywistość, że zajmuje się tym ta osoba, która pierwsza zwróci uwagę, że to już jest TEN moment. Tak samo z praniem, opróżnianiem pojemnika na fusy w ekspresie do kawy czy pojemnika w odkurzaczu. Jeśli z tego powodu ludzie się kłócą, to po którejś stronie coś mocno nie gra i wtedy trzeba się po prostu dogadać, jak to zostanie rozwiązane. U nas wyszło naturalnie.

A co jak tylko jedna osoba na to zwraca uwagę? Wtedy tylko ta jedna osoba to robic ma? Moim zdaniem podzial obowiązków jest dobry,a nie tam takie kto cos zauwazy, bo przewaznie jest tak,ze zauwaza tylko kobieta big_smile

423

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Priscilla napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Co konkretnie według ciebie jest tak oczywiste do ogarnięcia, że nie trzeba tego pokazywać palcem?

To jest bardzo proste - jeśli w zlewie leżą brudne naczynia, kosza na pranie nie da się domknąć, kosz na śmieci jest prawie pełen, lodówka zaczyna świecić pustkami, na podłodze leżą śmieci, to nie trzeba wielkiego umysłu, żeby wiedzieć, że trzeba się tym zająć.
Podobnie z innymi kwestiami. Chyba każdy potrafi przewidzieć, że jeśli nie opłaci się rachunków, to będzie to miało nieprzyjemne konsekwencje. Albo na czas nie zrobi przeglądu w samochodzie czy nie opłaci OC. I tak dalej, i tak dalej.
I tak serio, serio - w moim domu NIGDY nie było kłótni o wynoszenie śmieci czy inne banalne czynności, bo to jest oczywista oczywistość, że zajmuje się tym ta osoba, która pierwsza zwróci uwagę, że to już jest TEN moment. Tak samo z praniem, opróżnianiem pojemnika na fusy w ekspresie do kawy czy pojemnika w odkurzaczu. Jeśli z tego powodu ludzie się kłócą, to po którejś stronie coś mocno nie gra i wtedy trzeba się po prostu dogadać, jak to zostanie rozwiązane. U nas wyszło naturalnie.

Wiesz, Priscilla, to wcale nie jest oczywiste dla osoby wychowanej w innym nieco modelu rodzinnym.
Mnie jest bardzo bliskie i też z domu rodzinnego nie pamiętam nijakich kłótni czy sporów o prozaiczne a niezbędne czynności domowe, ale pamiętam, że u wielu koleżanek czy kolegów było w domach coś takiego jak przydzielanie dziecku jakichś tam obowiązków domowych konkretnych np. wyrzucane śmieci i taka koleżanka miała układ, w którym jeśli one nie wyrzuciła śmieci w odpowiednim momencie to nikt tego nie zrobił, bo to by było "niepedagogiczne". Jeśli zaniedbała swój obowiązek rzecz jasna była awantura, czasem kara. Równolegle - coś, co nie było obowiązkiem koleżanki ona spokojnie i bezkarnie mogła olewać i w ogóle nie zauważać,  bo to "nie mój obowiązek". 
Są ludzie ewidentnie w domu rodzinnym przyuczeni, że mają przydzielone "odtąd- dotąd" i tyle i z tym wchodzą w dorosłość i związek.
I nie mam tu na myśli Shiniego akurat, ten model wychowawczy jest dosyć powszechny. Już jako matka byłam wielokrotnie pytana, jakie moje dziecko ma przydzielone obowiązki domowe, w tym przez pedagoga szkolnego na przykład.  Jak odpowiadałam, ze żadnych przydzielonych nie ma to zaraz wychodziło, że wychowuję "księżniczkę" co to rodzice full obsługę zapewniają i rozpieszczają i wyjaśniać musiałam, parę razy budząc autentyczne zdziwienie, bo jakże to tak, dzieciak sam z siebie coś robi dla domu?
U nas było mniej więcej tak, jak piszesz że u Ciebie czyli kto dostrzega wykonuje o ile ma moce przerobowe w danym momencie, wersja spontan i Młoda jakoś bezwysiłkowo się wdrożyła w całość.

424 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-11 00:41:06)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Muqin napisał/a:

Wiesz, Priscilla, to wcale nie jest oczywiste dla osoby wychowanej w innym nieco modelu rodzinnym.
Mnie jest bardzo bliskie i też z domu rodzinnego nie pamiętam nijakich kłótni czy sporów o prozaiczne a niezbędne czynności domowe, ale pamiętam, że u wielu koleżanek czy kolegów było w domach coś takiego jak przydzielanie dziecku jakichś tam obowiązków domowych konkretnych np. wyrzucane śmieci i taka koleżanka miała układ, w którym jeśli one nie wyrzuciła śmieci w odpowiednim momencie to nikt tego nie zrobił, bo to by było "niepedagogiczne". Jeśli zaniedbała swój obowiązek rzecz jasna była awantura, czasem kara. Równolegle - coś, co nie było obowiązkiem koleżanki ona spokojnie i bezkarnie mogła olewać i w ogóle nie zauważać,  bo to "nie mój obowiązek". 
Są ludzie ewidentnie w domu rodzinnym przyuczeni, że mają przydzielone "odtąd- dotąd" i tyle i z tym wchodzą w dorosłość i związek.
I nie mam tu na myśli Shiniego akurat, ten model wychowawczy jest dosyć powszechny. Już jako matka byłam wielokrotnie pytana, jakie moje dziecko ma przydzielone obowiązki domowe, w tym przez pedagoga szkolnego na przykład.  Jak odpowiadałam, ze żadnych przydzielonych nie ma to zaraz wychodziło, że wychowuję "księżniczkę" co to rodzice full obsługę zapewniają i rozpieszczają i wyjaśniać musiałam, parę razy budząc autentyczne zdziwienie, bo jakże to tak, dzieciak sam z siebie coś robi dla domu?
U nas było mniej więcej tak, jak piszesz że u Ciebie czyli kto dostrzega wykonuje o ile ma moce przerobowe w danym momencie, wersja spontan i Młoda jakoś bezwysiłkowo się wdrożyła w całość.

Zdaję sobie sprawę, że są różne modele wychowania i różne modele rodzinne, dlatego nie zawsze wszystko dla wszystkich jest oczywiste w tym samym stopniu, ale jeżeli dorosły człowiek nie zauważa, że w zlewie stoją brudne naczynia, a śmieci nie mieszczą się w koszu, ewentualnie zauważa, ale nic z tym nie robi, to naprawdę coś jest nie tak. Właśnie dlatego na końcu umieściłam zdanie, które raz jeszcze zacytuję: jeśli z tego powodu ludzie się kłócą, to po którejś stronie coś mocno nie gra i wtedy trzeba się po prostu dogadać, jak to zostanie rozwiązane.
Nie dam sobie jednak wmówić, że są to normalne standardy, bo człowiek dorasta, dojrzewa i siłą rzeczy nabiera innego spojrzenia na to, co dzieje się w jego najbliższym otoczeniu. Jeśli nie, to znaczy, że nie dorósł do związku.

Julia life in UK napisał/a:

A co jak tylko jedna osoba na to zwraca uwagę? Wtedy tylko ta jedna osoba to robic ma? Moim zdaniem podzial obowiązków jest dobry,a nie tam takie kto cos zauwazy, bo przewaznie jest tak,ze zauwaza tylko kobieta big_smile

Przecież napisałam, co wtedy. Wystarczy doczytać wink

425

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Priscilla napisał/a:

To jest bardzo proste - jeśli w zlewie leżą brudne naczynia, kosza na pranie nie da się domknąć, kosz na śmieci jest prawie pełen, lodówka zaczyna świecić pustkami, na podłodze leżą śmieci, to nie trzeba wielkiego umysłu, żeby wiedzieć, że trzeba się tym zająć.
Podobnie z innymi kwestiami. Chyba każdy potrafi przewidzieć, że jeśli nie opłaci się rachunków, to będzie to miało nieprzyjemne konsekwencje. Albo na czas nie zrobi przeglądu w samochodzie czy nie opłaci OC. I tak dalej, i tak dalej.
I tak serio, serio - w moim domu NIGDY nie było kłótni o wynoszenie śmieci czy inne banalne czynności, bo to jest oczywista oczywistość, że zajmuje się tym ta osoba, która pierwsza zwróci uwagę, że to już jest TEN moment. Tak samo z praniem, opróżnianiem pojemnika na fusy w ekspresie do kawy czy pojemnika w odkurzaczu. Jeśli z tego powodu ludzie się kłócą, to po którejś stronie coś mocno nie gra i wtedy trzeba się po prostu dogadać, jak to zostanie rozwiązane. U nas wyszło naturalnie.

Piszesz tu o rzeczach, których nie da się nie zauważyć. O rachunkach, przeglądzie czy OC dostaje się maile przypominające. Z tym, że nie wszystko z wymienionych wymagana natychmiastowego działania. Jeśli kosz na pranie jest pełny to może taki pozostać jeszcze ze dwa dni. Oczywiście wszystko zależy od tego ile ubrań ktoś używa w ciągu tygodnia. Są ludzie, którzy potrafią po kilka dni chodzić w tym samym i im to nie przeszkadza. I tak, kilka dni nie oznacza od razu, że ten ktoś jest brudny i śmierdzący. Kosz na śmieci chyba jeszcze nigdy nie był u mnie pełny ale może to dlatego, że mam po prostu spory kosz. Jego też opróżnia się raz w tygodniu.i wygląda to tak, że wynosi się worek to większego kosza na zewnątrz, a raz w tygodniu przyjeżdża śmieciara i go opróżnia. Mam wrażenie, że tu chodzi o fakt, że facet "nie domyślił się wcześniej", że trzeba wynieść te śmieci choć według niego spokojnie możnaby było to zrobić na następny dzień.

Dalej już Muqin ładnie to opisała.

426 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-02-11 10:50:07)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Muqin
Ok, masz rację - najistotniejszy jest praktyczny aspekt wymienionych czynności.
Zatem końcowy efekt będzie najistotniejszy, gdyż o to nam przecież chodzi smile Wiadomo też, że ciężko rozprawiać o wielu kwestiach czysto teoretycznie, bo zbyt wiele czynników gra tutaj rolę.
To, co mnie zaciekawiło, to odmienność w podejściu do danej czynności u dwojga uczestników wydarzenia, związanego z rozwiązaniem określonego problemu. Zatem oboje potraficie naprawić kran - spoko. Interesujące jest podejście partnera, kiedy wie, że Ty też umiesz sobie poradzić. Może u faceta to wynikać z poczucia pokazania swojej UŻYTECZNOŚCI I ZARADNOŚCI (nie tylko zaspokojenia swoich potrzeb, związanych z chęcią do wykonania tej czynności - bo to lubi) lub opiekuńczości. Zatem nawet, jeśli być powiedziała, że chcesz się tym sama zająć, on będzie walczył, aby to jednak samemu zrobić. Chce się pokazać, jako "opiekuńczy" i zaradny facet. Jeśli zaś tego nie potrafisz zrobić, to nawet się nie zająknie: " A może być spróbowała, pokażę Ci, jak to się robi smile ", lecz błyskawicznie przejmie stery..?
Analogicznie, podobna sytuacja może nastąpić w przypadku kobiety, która się wyrywa, aby coś tam wykonać.
Zatem ustalenia to jedno, zaś chęci, pragnienia czy konieczność w odniesieniu do danej czynności, to już inna bajka.

Wszystko wskazuje na to, że w wielu przypadkach rozchodzi się o subtelną grę, maskowaną przez wcześniejsze ustalenia, gdzie każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony. Wykonywanie czegoś na zasadzie "raz Ty, raz ja" może nie będzie dożywotnią gwarancją sukcesu, leczy czy w ogóle się nie nadaje do żadnego użytku? Osobiście uważam, że można spróbować, zamiast z góry wykluczać.
Inna sprawa, jeśli ktoś sądzi, że powinien coś umieć, ale niekoniecznie to lubi, tylko sądzie, że powinien posiąść tę umiejętność, skoro ma z tym do czynienia. Sam nie lubię odkurzać, czy zatem mam polegać na partnerce, niezależnie od tego, czy ona to lubi czy też nie? Nie przepadam, lecz jeśli widzę, że się robi syf, to odkurzam, więc na dłuższą metę nie warto pewnych rzeczy sztywno ustalać, bo niejednokrotnie potrzeba wykonania czegoś wychodzi nagle.

Jestem wychowany w takim podejściu, że powinno się umieć ogarnąć wszystko wokół siebie w domu, wykonując je regularnie.
Nawet jeśli się tego nie lubi smile Zatem ciężko, aby jakiekolwiek ustalenia lub umowy cokolwiek zmieniły, jak się ma coś we krwi.

427 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-02-11 01:19:05)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Shinigami napisał/a:

Piszesz tu o rzeczach, których nie da się nie zauważyć. O rachunkach, przeglądzie czy OC dostaje się maile przypominające. Z tym, że nie wszystko z wymienionych wymagana natychmiastowego działania. (...)

To w takim razie, co Ty miałeś na myśli pisząc:

Zdaje się, że największym problemem, przynajmniej dla niektórych jest tu tak, że ktoś nie robił tego na co dzień i nie jest przyzwyczajony, nie wie od razu, że powinien coś zrobić w danym momencie.

"Nie wie od razu, co powinien zrobić w danym momencie", czyli czego nie wie? Podaj jakiś przykład.

428

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
paslawek napisał/a:

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Pokaż na co Cię stać...
ale nie jeden raz big_smile

429

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Mrs.Happiness napisał/a:
paslawek napisał/a:

To jest niebezpiecznie inspirujące big_smile

Pokaż na co Cię stać...
ale nie jeden raz big_smile

Juuu big_smile

430 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-11 01:57:30)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Tamiraa napisał/a:

Może ksiądz to nie był dobry przykład, no, ale z jakiegoś powodu w niektórych zawodach ceni się bardziej panie niż panów tak jak w innych poszukiwani są panowie.

Generalnie to miałaś rację, bo przykładowo mężczyzna, który pasjonuje się makijażem, jest odbierany gorzej, niż kobieta, która zajmuje się mechaniką samochodową. Jakiś czas temu widziałam ogłoszenie młodego chłopaka oferującego usługi niani. Wiele osób pod jego postem pisało, że baliby się zostawić dziecko pod opieką obcego faceta, że kto wie, czy nie pedofil. Oczywiście to nie fair wobec niego, bo może być fantastyczny w swojej pracy, a kobiety również krzywdzą dzieci, ale takie skojarzenia u wielu budzi męska niania.

Tamiraa napisał/a:

Nie czytam dalszej dyskusji, bo zbyt mnie bawi, ale może właśnie o to chodzi, że nie jest nudno, tylko, żeby ktoś za bardzo poważnie nie potraktował tego, o czym tu mowa

Koniecznie czytaj, skoro bawi! Śmiech to zdrowie! big_smile
A na forum rzeczywiście wieje nudą, więc tym bardziej warto korzystać, bo kto wie, kiedy taka okazja się powtórzy.

Tamiraa napisał/a:

W dalszym ciągu upominam się o dyskutowanie na temat: kto ma prawo myć brudny kubek

Zmywarka.

Tamiraa napisał/a:

kto może prać

Pralka.

Tamiraa napisał/a:

i odkurzać

Odkurzacz.

Tamiraa napisał/a:

a kto nie oraz kto może gotować. big_smile

Kurde, trudne się wylosowało na koniec.
Chodzi o gotowanie wody, czy jedzenia?

431 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-02-11 10:09:20)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Shinigami napisał/a:
Priscilla napisał/a:

To jest bardzo proste - jeśli w zlewie leżą brudne naczynia, kosza na pranie nie da się domknąć, kosz na śmieci jest prawie pełen, lodówka zaczyna świecić pustkami, na podłodze leżą śmieci, to nie trzeba wielkiego umysłu, żeby wiedzieć, że trzeba się tym zająć.
Podobnie z innymi kwestiami. Chyba każdy potrafi przewidzieć, że jeśli nie opłaci się rachunków, to będzie to miało nieprzyjemne konsekwencje. Albo na czas nie zrobi przeglądu w samochodzie czy nie opłaci OC. I tak dalej, i tak dalej.
I tak serio, serio - w moim domu NIGDY nie było kłótni o wynoszenie śmieci czy inne banalne czynności, bo to jest oczywista oczywistość, że zajmuje się tym ta osoba, która pierwsza zwróci uwagę, że to już jest TEN moment. Tak samo z praniem, opróżnianiem pojemnika na fusy w ekspresie do kawy czy pojemnika w odkurzaczu. Jeśli z tego powodu ludzie się kłócą, to po którejś stronie coś mocno nie gra i wtedy trzeba się po prostu dogadać, jak to zostanie rozwiązane. U nas wyszło naturalnie.

Piszesz tu o rzeczach, których nie da się nie zauważyć. O rachunkach, przeglądzie czy OC dostaje się maile przypominające. Z tym, że nie wszystko z wymienionych wymagana natychmiastowego działania. Jeśli kosz na pranie jest pełny to może taki pozostać jeszcze ze dwa dni. Oczywiście wszystko zależy od tego ile ubrań ktoś używa w ciągu tygodnia. Są ludzie, którzy potrafią po kilka dni chodzić w tym samym i im to nie przeszkadza. I tak, kilka dni nie oznacza od razu, że ten ktoś jest brudny i śmierdzący. Kosz na śmieci chyba jeszcze nigdy nie był u mnie pełny ale może to dlatego, że mam po prostu spory kosz. Jego też opróżnia się raz w tygodniu.i wygląda to tak, że wynosi się worek to większego kosza na zewnątrz, a raz w tygodniu przyjeżdża śmieciara i go opróżnia. Mam wrażenie, że tu chodzi o fakt, że facet "nie domyślił się wcześniej", że trzeba wynieść te śmieci choć według niego spokojnie możnaby było to zrobić na następny dzień.

Dalej już Muqin ładnie to opisała.

Shini zycie jest dynamiczne. Wszystko się zmienia i współpraca w parze tez. Nic nie jest takie oczywiste. Jak dojdzie Ci rodzina, dzieci, kredyty to poza zwykłymi przyziemnymi obowiązkami pojawia sie setki małych innych. A ktoś musi to ogarnąć. Komuś sie zmieniają godziny pracy, ktos zmienia zawód i ma więcej wyjazdów, ktos traci pracę. Obowiązki zostają i trzeba je zrobic. I wtedy nie ma co czekać zeby ci mail przypomniał o przeglądzie bo trzeba samemu w wielu miejscach zadziałać. U mnie kiedyś wybuchła wielka kłótnia pt "wszystko jest na mojej glowie". Tylko ze nie bylem juz na etacie tylko wychodziem do robo kiedy wszyscy spali a wracałem kiedy byla kolacja. I to prawda obowiązki zostały po stronie mojej. No chyba mam prawo zmniejszyć zaangażowanie w domu skoro zapierdzielam po naście godzin? Niby tak ale w trakcie rozmowy zrozumiałem ze znikłem w 100%. Poszedłem w robotę na 200%. Nawet w weekend nie miałem siły na zabawy z dziecmi. Nie bylo mnie praktycznie. Nic nie jest oczywiste

432

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Moja teza? Ktoś tutaj wcześniej wspomniał o podziale obowiązków w związku, o złym wpływie równowagi itp.


Równowaga w związku nie oznacza komunistycznego "po równo".



Mrs.Happiness napisał/a:

I pewnie tylko jeden orgazm, bo przecież musi być po równo sad



Ałć....

433

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Priscilla napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Piszesz tu o rzeczach, których nie da się nie zauważyć. O rachunkach, przeglądzie czy OC dostaje się maile przypominające. Z tym, że nie wszystko z wymienionych wymagana natychmiastowego działania. (...)

To w takim razie, co Ty miałeś na myśli pisząc:

Zdaje się, że największym problemem, przynajmniej dla niektórych jest tu tak, że ktoś nie robił tego na co dzień i nie jest przyzwyczajony, nie wie od razu, że powinien coś zrobić w danym momencie.

"Nie wie od razu, co powinien zrobić w danym momencie", czyli czego nie wie? Podaj jakiś przykład.

Ciężko podać jeden konkretny przykład. Miałem na myśli cos takiego, że na przykład ten śmietnik jest pełny, widzę to ale nie wynoszę tych śmieci od razu. Wiem, że na następny dzień i tak będę szedł w stronę tego większego śmietnika więc wyniose przy okazji, a nie specjalnie tylko z tym będę szedł. Podobnie z garami w zlewnie. Nie wkładam od razu każdego pojedynczego tylko poczekam aż uzbiera się więcej o wtedy zapakuję wszystko na raz.

Bert, jak już wielokrotnie pisałem dzieci nie planuję mieć więc staram się nawet o tym nie myśleć. Już nawet nie chodzi o to, że nie chcę tylko wiem, że się do tego nie nadaję. Wiem co masz na myśli pisząc, że sytuacja może się zmieniać i trzeba na nowo organizować podział obowiązków. Wiem tylko teoretycznie bo u mnie nie zmienia się nic. Jednak jak już pisałem większość z tych obowiązków nie wymaga natychmiastowego działania, jak się czegoś nie zrobi przez dzień czy dwa to raczej nie będzie z tego tragedii. O płaceniu czy tym przeglądzie zawsze wiem wcześniej więc te maile nie są tak na prawdę potrzebne ale wolę je dostawać niż nie dostawać bo nigdy nie mam 100% pewności czy aby na pewno pamiętałem. Widziałem już nie raz podobną sytuację i innych. Wracali po 12 lub więcej godzin pracy do domu i pierwsze co słyszeli od wejścia to "może byś się w końcu zajął dziećmi". Albo dostawali całą listę rzeczy do zrobienia, bez nawet chwili odpoczynku czy zjedzenia czegoś. Oczywiście to wciąż tylko obserwacje innych ludzi, sam nigdy nie doświadczyłem czegoś podobnego.

434

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Pomijam na razie chęci i gotowość owej osoby, chodzi mi o Twoją reakcję: uznajesz za oczywiste, że skoro facet jest obok, to powinien się za to zabrać, mimo, że Ty też to potrafisz?

Teoretyzujesz mistrzu.

W związku nie chodzi o udowadnianie kto co potrafi i jak bardzo jest niezależny i dumny z tego. Czasem chodzi o to, aby pozwolić kobiecie być kobietą. A facecie być facetem. Moja żona jest silna i niezależna. Ale lubi czasem się zachowywać jak mała dziewczynka potrzebująca i licząca na swojego rycerza. Jak się źle czuje i mnie choróbsko rozkłada, to też mogę sobie żarcie sam przygotować i leki do tego. Ale lubię się porozpieszczać wtedy, a moja żona lubi się mną w takich sytuacjach opiekować. Potrzebuję tego? Nie. Ale liczę na to. I ona tak samo liczy na to, że w określonych sytuacjach mogę polegać na niej mimo, że mogę to coś zrobić sam.



Shinigami napisał/a:

Ale to już jest dziwne i powiem szczerze, że gdyby mi dziewczyna wyjechała z takim tekstem to byłbym nieźle zdziwiony. I chyba cała chęć by mi minęła ale  może po prostu nie mój typ "zabaw".


To tylko przykład. Niech to będzie choćby i jakiś cosplay i przebieranki. Czy wstaw tam sobie cokolwiek tylko chcesz.

435

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Shinigami napisał/a:

Z tych obowiązków domowych zawsze robi się afera. Tak naprawdę nie licząc gotowania wszystko dałoby się ogarnąć w max godzinę z internetu. Krany, zlewy, tapety, gniazdka, lampy, lutownice itd. Sposoby montażu czy obsługi na luzie można znaleźć na YT, o obsłudze pralki już nie wspominając. Zdaje się, że największym problemem, przynajmniej dla niektórych jest tu tak, że ktoś nie robił tego na co dzień i nie jest przyzwyczajony, nie wie od razu, że powinien coś zrobić w danym momencie.


Ty może zacznij cokolwiek w domu robić, albo się z niego wyprowadź i usamodzielnij zanim zaczniesz bajać o to co stanowi problem w związku?

436

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Mrs.Happiness napisał/a:

przykładowo mężczyzna, który pasjonuje się makijażem, jest odbierany gorzej, niż kobieta, która zajmuje się mechaniką samochodową.

Nie zauważyłem tego u ludzi ze szczerą pasją, których robota jest naprawdę pierwszoligowa. Jest taka babka @SarahnTuned na youtubie. Robi samochody. Opinie, oceny i restomody. Ma prawie milion subów, a jej sekcja komentów to same superlatywy, ochy i achy.

Ale widziałem też jakiś filmik (kanał?) o babskiej ekipie budowlanej. To tam to suchej nitki nikt nie zostawił, bo nie dość, że robiły 3x dłużej to jeszcze chujowo.

Wydaje m się, że to raczej kwestia nie tego kto daną rzecz robi, ale jak i jakie są tego efekty.

437

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Już widzę te narzekania czy powody do rozstania, kiedy ona mu zarzuca, że nie pozwalał jej czuć się kobieco, bo "nie chciał, aby koło niego skakała czy mu usługiwała, jak ten leżał w gorączce w łóżku", co oznacza, że mu nie zależy na niej i jej zaangażowaniu.
Kurde, ostatnio coś panuje urodzaj na komedie big_smile


Shini Może być różnie z takimi niby prostymi sprawami. Osobiście mam alergię na zostawianie brudnych naczyń. Kurwi*y dostaję, jak w zlewie leży choćby jeden brudny kubek. Teraz mam zmywarkę, więc nie ma problemu(tu akurat słusznie - czekam aż się zapełni po brzegi), ale dawniej MUSIAŁEM pozmywać po każdym posiłku. Nie było opcji nawet, żeby coś w zlewie przeleżało do dnia następnego. Miałem o to spięcia z lokatorami na studiach, bo jak tylko widziałem stos brudnych garów w zlewie, to mnie szlag trafiał.
Ze śmieciami jest tak, że jak ci coś zacznie śmierdzieć w koszu tak bardzo, że cię skręca, to gwarantuję ci, że nie będziesz czekał na jego całkowite zapełnienie..

438

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Już widzę te narzekania czy powody do rozstania, kiedy ona mu zarzuca, że nie pozwalał jej czuć się kobieco.


Postawienie sprawy w tę stronę jest absurdalne. Bo to nie działa w tą stronę. To działa w tą, że babka będzie narzekać, że musi nosić spodnie w swoim związku/matkować. A zniewieściali kolesie/needy - w szczególności w odniesieniu do charakteru i sposobu bycia - nie są uważani za dobry materiał do związku.

Tak samo jak podkreślasz ciągle swoją niezależność i dumę to się pojawiają oskarżenia o nadmierny dystans (emocjonalny) i brak zaangażowani w związek oraz brak otwartości na drugą osobę, bo jesteś ciągle ty, ty sam i twoje fiksacje (bo tak się to nazywa jeśli w związku musisz ciągle podkreślać swoją samowystarczalność). I to bardziej przypomina koleżeńskie współlokatorstwo niż normalnie funkcjonujący związek.

439 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-02-11 14:29:52)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

W takim razie, trzeba się chyba dwa razy zastanowić, na czym może ta kobiecość czy męskość ucierpieć. Jeśli miałaby to być jednak sytuacja z owym podawaniem leków czy "troską" o chorego partnera, (którego jeszcze nie sparaliżowało mimo wszystko big_smile), to dziwne, zaiste dziwne są koleje ludzkiego umysłu big_smile
Zaraz się dowiem, że nie nadaję się do związku, bo chcę mieć za każdym razem posprzątane po obiedzie czy też ujmując to inaczej: " nie chcę mieć syfu w zlewie", więc naciskam na to, aby je umyć po kolacji big_smile

440 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-11 14:42:57)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Już widzę te narzekania czy powody do rozstania, kiedy ona mu zarzuca, że nie pozwalał jej czuć się kobieco, bo "nie chciał, aby koło niego skakała czy mu usługiwała, jak ten leżał w gorączce w łóżku", co oznacza, że mu nie zależy na niej i jej zaangażowaniu.
Kurde, ostatnio coś panuje urodzaj na komedie big_smile

A dlaczego nie chciał? Nie znam żadnego faceta, który by nie chciał i nie lubił, gdy jego kobieta troszczy się o niego? smile Ty szukasz współlokatorki czy kochającej kobiety?
Kobieca energia jest ciepła, opiekuńcza, czuła, więc jak jesteś chory to tym bardziej ona będzie chciała się zatroszczyć o Ciebie:) Też jej nie pozwolisz? Bo przecież "nie jesteś jeszcze sparaliżowany" i sam potrafisz przynieść sobie herbatę czy termometr oraz zrobić okład na czoło?:))  
Wyglądasz na takiego, co w związku jest chłodny i emocjonalnie zdystansowany, skupiony na jakichś podziałach i równościach, sprawiedliwościach, aby broń Boże nie wyskoczyć przed szereg. Tak, jakbyś nigdy w życiu nie zaznał ciepła i troski takiej bezinteresownej i dlatego teraz jesteś zamknięty w takiej skorupce i nie pozwalasz się zbliżyć bardziej niż to konieczne, pozwolić, aby ktoś bez powodu coś dla Ciebie zrobił, albo za Ciebie...
Sposób w jaki piszesz o zwyczajnej trosce, jaką kochający ludzie sobie okazują, nazywając to "skakaniem i usługiwaniem" dużo mówi. Nie bój się bliskości, nie gryzie;))

441

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Już widzę te narzekania czy powody do rozstania, kiedy ona mu zarzuca, że nie pozwalał jej czuć się kobieco, bo "nie chciał, aby koło niego skakała czy mu usługiwała, jak ten leżał w gorączce w łóżku", co oznacza, że mu nie zależy na niej i jej zaangażowaniu.
Kurde, ostatnio coś panuje urodzaj na komedie big_smile

A dlaczego nie chciał? Nie znam żadnego faceta, który by nie chciał i nie lubił, gdy jego kobieta troszczy się o niego? smile Ty szukasz współlokatorki czy kochającej kobiety?
Kobieca energia jest ciepła, opiekuńcza, czuła, więc jak jesteś chory to tym bardziej ona będzie chciała się zatroszczyć o Ciebie:) Też jej nie pozwolisz? Bo przecież "nie jesteś jeszcze sparaliżowany" i sam potrafisz przynieść sobie herbatę czy termometr oraz zrobić okład na czoło?:))  
Wyglądasz na takiego, co w związku jest chłodny i emocjonalnie zdystansowany, skupiony na jakichś podziałach i równościach, sprawiedliwościach, aby broń Boże nie wyskoczyć przed szereg. Tak, jakbyś nigdy w życiu nie zaznał ciepła i troski takiej bezinteresownej i dlatego teraz jesteś zamknięty w takiej skorupce i nie pozwalasz się zbliżyć bardziej niż to konieczne, pozwolić, aby ktoś bez powodu coś dla Ciebie zrobił, albo za Ciebie...
Sposób w jaki piszesz o zwyczajnej trosce, jaką kochający ludzie sobie okazują, nazywając to "skakaniem i usługiwaniem" dużo mówi. Nie bój się bliskości, nie gryzie;))

Jakbym miala męża i on by byl chory to bym.sie nawet ja nim zajmowala i mu pomagala. Natomiast jak jest zdrowy i ma dwie sprawne ręce to nie widze powodów, zeby mu jeszcze szykowac śniadanie do pracy i robic inne czynności, ktore on bez problemu może wykonywac. A juz napewno bym nigdy nie weszla w taki uklad,ze oboje pracujemy,a po pracy on siedzi w fotelu,a ja wszystko w domu ogarniam. W tym przypadku to juz bym wolala chyba nie pracowac chociaz bym wiedziala,ze zapierniczam na jeden etat, a nie na dwa

442

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

W takim razie, trzeba się chyba dwa razy zastanowić, na czym może ta kobiecość czy męskość ucierpieć. Jeśli miałaby to być jednak sytuacja z owym podawaniem leków czy "troską" o chorego partnera, (którego jeszcze nie sparaliżowało mimo wszystko big_smile), to dziwne, zaiste dziwne są koleje ludzkiego umysłu big_smile


Jak każdemu teoretykowi - umykają ci niuanse. Nie da się żyć z osobą, która jest bardziej skupiona na pielęgnowaniu własnych fiksacji niż na budowaniu związku.

A naprawdę nie ma nic gorszego niż źle rozumiana duma i niezależność, które są jedynie pustosłowiem lub też raczej zasłoną dla hardości, uporu i kompleksów.



Solaris napisał/a:

Tak, jakbyś nigdy w życiu nie zaznał ciepła i troski takiej bezinteresownej i dlatego teraz jesteś zamknięty w takiej skorupce i nie pozwalasz się zbliżyć bardziej niż to konieczne, pozwolić, aby ktoś bez powodu coś dla Ciebie zrobił, albo za Ciebie

On po prostu nie był jeszcze w stabilnym, długotrwałym związku, a wyszedł z domu z samotną mamą jak dobrze pamiętam (o ile w tym względzie nie mylę go z rumuńskim).

443 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-02-11 16:25:45)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Już widzę te narzekania czy powody do rozstania, kiedy ona mu zarzuca, że nie pozwalał jej czuć się kobieco, bo "nie chciał, aby koło niego skakała czy mu usługiwała, jak ten leżał w gorączce w łóżku", co oznacza, że mu nie zależy na niej i jej zaangażowaniu.
Kurde, ostatnio coś panuje urodzaj na komedie big_smile

A dlaczego nie chciał? Nie znam żadnego faceta, który by nie chciał i nie lubił, gdy jego kobieta troszczy się o niego? smile Ty szukasz współlokatorki czy kochającej kobiety?
Kobieca energia jest ciepła, opiekuńcza, czuła, więc jak jesteś chory to tym bardziej ona będzie chciała się zatroszczyć o Ciebie:) Też jej nie pozwolisz? Bo przecież "nie jesteś jeszcze sparaliżowany" i sam potrafisz przynieść sobie herbatę czy termometr oraz zrobić okład na czoło?:))  
Wyglądasz na takiego, co w związku jest chłodny i emocjonalnie zdystansowany, skupiony na jakichś podziałach i równościach, sprawiedliwościach, aby broń Boże nie wyskoczyć przed szereg. Tak, jakbyś nigdy w życiu nie zaznał ciepła i troski takiej bezinteresownej i dlatego teraz jesteś zamknięty w takiej skorupce i nie pozwalasz się zbliżyć bardziej niż to konieczne, pozwolić, aby ktoś bez powodu coś dla Ciebie zrobił, albo za Ciebie...
Sposób w jaki piszesz o zwyczajnej trosce, jaką kochający ludzie sobie okazują, nazywając to "skakaniem i usługiwaniem" dużo mówi. Nie bój się bliskości, nie gryzie;))


Oby tylko w tej swojej czułości nie przesadziła a życie pokazuje, że bywa tak dość często. Kota można nawet zagłaskać na śmierć big_smile, chyba, że dla kogoś "czułości nigdy dość.." Osoba uznaje najwidoczniej, że skoro ktoś nie potrzebuje czy też nie chce, aby mu podać herbatkę, jak ten jest przeziębiony, to już staje się twardym i zimnym głazem.
Nie wiem, jak inni, ale ja nie leżę w ogóle w łóżku, jak jestem przeziębiony big_smile
Taka niespodzianka!

Czytając to wszystko, zaczynam rozumieć ludzi, którzy w pewnym momencie mają dość i wolą święty spokój wokół siebie. Każdy to może nieco inaczej odbierać. Kiedyś nawet jedna z użytkowniczek(o zgrozo!), którą bardzo ceniłem(szkoda, że jej nie ma), sama przyznawała, że nie tak łatwo jej było nawet na początku z partnerem zamieszkać, bo każde z nich miało swoje przyzwyczajenia. To wszystko nie znika ot, tak, od razu, zacierane przez cudowną wizję wspólnego życia czy też radość z delektowania się rozmaitymi aspektami wzajemnej relacji.
Nie da się człowieka zmienić na zawołanie, zaś wiele osób najwidoczniej tego oczekuje..

No nic, jest szansa, że sobie gdzieś tam w terenie złamię nogę - będzie okazja do opieki big_smile

444

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Nie da się człowieka zmienić na zawołania, zaś wiele osób najwidoczniej tego oczekuje..

Nie - chodzi o twoje dziwne teoretyzowania o niezależności w związku.

445

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:

Muqin
Ok, masz rację - najistotniejszy jest praktyczny aspekt wymienionych czynności.
Zatem końcowy efekt będzie najistotniejszy, gdyż o to nam przecież chodzi smile Wiadomo też, że ciężko rozprawiać o wielu kwestiach czysto teoretycznie, bo zbyt wiele czynników gra tutaj rolę.
To, co mnie zaciekawiło, to odmienność w podejściu do danej czynności u dwojga uczestników wydarzenia, związanego z rozwiązaniem określonego problemu. Zatem oboje potraficie naprawić kran - spoko. Interesujące jest podejście partnera, kiedy wie, że Ty też umiesz sobie poradzić. Może u faceta to wynikać z poczucia pokazania swojej UŻYTECZNOŚCI I ZARADNOŚCI (nie tylko zaspokojenia swoich potrzeb, związanych z chęcią do wykonania tej czynności - bo to lubi) lub opiekuńczości. Zatem nawet, jeśli być powiedziała, że chcesz się tym sama zająć, on będzie walczył, aby to jednak samemu zrobić. Chce się pokazać, jako "opiekuńczy" i zaradny facet. Jeśli zaś tego nie potrafisz zrobić, to nawet się nie zająknie: " A może być spróbowała, pokażę Ci, jak to się robi smile ", lecz błyskawicznie przejmie stery..?
Analogicznie, podobna sytuacja może nastąpić w przypadku kobiety, która się wyrywa, aby coś tam wykonać.
Zatem ustalenia to jedno, zaś chęci, pragnienia czy konieczność w odniesieniu do danej czynności, to już inna bajka.

Wszystko wskazuje na to, że w wielu przypadkach rozchodzi się o subtelną grę, maskowaną przez wcześniejsze ustalenia, gdzie każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony. Wykonywanie czegoś na zasadzie "raz Ty, raz ja" może nie będzie dożywotnią gwarancją sukcesu, leczy czy w ogóle się nie nadaje do żadnego użytku? Osobiście uważam, że można spróbować, zamiast z góry wykluczać.
Inna sprawa, jeśli ktoś sądzi, że powinien coś umieć, ale niekoniecznie to lubi, tylko sądzie, że powinien posiąść tę umiejętność, skoro ma z tym do czynienia. Sam nie lubię odkurzać, czy zatem mam polegać na partnerce, niezależnie od tego, czy ona to lubi czy też nie? Nie przepadam, lecz jeśli widzę, że się robi syf, to odkurzam, więc na dłuższą metę nie warto pewnych rzeczy sztywno ustalać, bo niejednokrotnie potrzeba wykonania czegoś wychodzi nagle.

Jestem wychowany w takim podejściu, że powinno się umieć ogarnąć wszystko wokół siebie w domu, wykonując je regularnie.
Nawet jeśli się tego nie lubi smile Zatem ciężko, aby jakiekolwiek ustalenia lub umowy cokolwiek zmieniły, jak się ma coś we krwi.

No owszem, zależy nam na efekcie końcowym.
Z twoim  tym zaciekawieniem to kurczę, poziom wnikania w aspekty psychologiczne osiągnąłeś wysoki, w życiu się chyba nad tym nie zastanawiałam tak wnikliwie smile Czy on mi pokazuje swoją użyteczność, czy mu się instynkt opiekuńczy uruchamia, a może jedno i drugie i trza zbadać w jakich proporcjach? Jakbym tak miała się nad wszystkimi prozaicznymi duperelami bieżącej codzienności zastanawiać to bym chyba oszalała, a jaki z tego pożytek? W jakiś sposób przyśpiesza i usprawnia wymienienie uszczelki?
On będzie walczył ze mną, żeby tą uszczelkę wymienić, a mnie nie dopuścić? Do walki trzeba co najmniej dwóch stron, jeśli ja nie walczę to nie miałby z kim, czyż nie? . A skoro on coś lubi robić , ja sobie walkę odpuszczam programowo, bo po co mam walczyć? i o co? O jakieś chore pokazywanie, ze umiem?  Umiem to umiem, udowadniać tego nie muszę.
Nawet się nie zająknie itd... w odniesieniu do mnie (choć czysto teoretycznie) to słusznie się nie zająknie, albowiem znając mnie wie, że jeśli ja się chcę czegoś nauczyć to to robię, jeśli potrzebuję pomocy/instrukcji to komunikuję wprost, a jeśli nie chcę namawianie mnie ma skuteczność zerową połączoną z ryzykiem, ze warczeć zacznę. Ale to wiesz, zawsze na konkrecie - są tacy, co lubią być namawiani czy zachęcani, ja akurat nie lubię. Każdy ma jakąś instrukcję obsługi smile ja nie znoszę, jak mi ktoś nawet sugeruje, że "powinnam się czegoś nauczyć, powinnam coś zrobić  itpd.", alergię lekką mam na "powinnaś". Ogniem z marszu nie zionę, ale wewnętrznie się jeżę i niezwłocznie przestaję współpracować, albowiem sama wiem, co ewentualnie powinnam czy czego chcę się nauczyć. Jestem natomiast podatna na "proszę, zależy mi".

Opcja "raz ty, raz ja" jest również czasem naturalna, rzecz w tym, żeby była właśnie naturalna, bo pewne rzeczy same wychodzą w praktyce, a że życie jest dynamiczne to im więcej elastyczności tym lepiej całość działa. Zauważ, ze ta nasza badana tak wnikliwie sytuacja z uszczelką, gdyby ją ukonkretnić ma niesamowicie dużo dodatkowych aspektów. Nawet jeśli osoby te same , usterka ta sama i czynności do wykonania też - cala reszta może się bardzo różnić i pożądany cel może zostać zrealizowany być na ileś sposobów. Także w wersji "on umie, ona też umie a uszczelkę naprawi pan Jasio wezwany telefonicznie i za opłatą naprawi".

Jeśli nie lubisz odkurzać najpierw sprawdź, czy dla partnerki odkurzanie nie jest aby akurat tą czynnością, którą ona lubi. Bo jeśli lubi - w naturalny sposób będzie to robić sama z siebie i z upodobaniem. Bo lubi. Toż nie musisz jej udowadniać, ze umiesz. Jak będzie chora czy zajęta - odkurzysz bez marudzenia i problem przestaje istnieć w sposób naturalny. W wersji "raz ty raz ona" zaś ona ma mniej czegoś, co lubi, a ty dostajesz coś, czego nie lubisz. Ma to sens? Można zapytać wprost, znakomicie działa smile Jeśli oboje nie lubicie - jakoś to odkurzanie  trzeba ustalić, opcjonalnie zmniejszając ilość. Nie lubię prasować - praktycznie nie używam ciuchów wymagających prasowania i tak też można. Nie lubię odkurzać - minimalizuję to, co odkurzania wymaga. Nie znoszę wycierania kurzu - nie mam durnostojek, książki w oszklonym czymś itd. Nie lubię myć okien - tego się nie robi co tydzień, czasem lepiej per saldo wynająć kogoś do umycia niż zmuszać się do wykonywania czegoś, czego się nie znosi robić, humor się ma lepszy.
Ludzie, Bagienni-k są różni. Także w tym dbaniu w chorobie. Są i tacy, co wolą niczym chore koty zaszyć się samotnie i przejawy troski ich męczą. Wiesz, tak ogólnie to warto poznać instrukcję obsługi tego konkretnego partnera czy partnerki miast próbować znaleźć jakieś uogólnienia. Każdy związek to konkret. A komunikacja wprost potrafi czynić cuda.
Masz racje, w związek wchodzą dwie odrębne osoby, ze swoimi przyzwyczajeniami, nawykami, skryptami z dzieciństwa i całym pakietem odmienności. Okazywanie komuś  bliskości i troski to IMHO należy dostosować do potrzeb danej osoby, nie swoich, bo to jest obszar ""daję", a nie "biorę". Dawać komuś coś, czego ten ktoś ewidentnie nie chce to raczej chyba wmuszanie jest.
Masz też rację - nie da się kogoś zmienić. Natomiast człowiek może zmienić siebie oraz swoje podejście do czegoś. Nie dlatego, że ktoś na nim to wymusi, tylko dlatego, że sam chce i uzna za sensowne.

Jeśli jesteś chłodny i zdystansowany to nie jest przeszkodą do bycia w udanym związku, bo są i kobiety, dla których to akurat nie problem. Natomiast tak jak cię czytam to brak elastyczności i wizja 50/50 jako jedyna dopuszczalna wersja... powiedzmy zniechęca i to mocno. Możliwe, że związek nie dla ciebie, co najwyżej relacja, w relacji takie 50/50 zapewne da się zrealizować, w związku ze wspólnym zamieszkaniem już nie za bardzo, bo związek z natury swojej to zależności liczne.

446

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Czytając co piszesz, Bagienniku, nasunęło mi się pytanie: jakie kierują Tobą przesłanki, że chciałbyś wejść w ewentualny związek? Ty w ogóle potrzebujesz/chcesz w swoim życiu towarzystwa jakiejkolwiek kobiety? Wszystko Cię drażni, wszystko musi być pod linijkę, po Twojemu, wydajesz się chłodno kalkulować, być zdystansowany, irytuje Cię nawet fizyczne pożądanie, jakiego potencjalnie miałbyś doświadczać z jej strony - po co zatem?

447

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Muqin napisał/a:

Masz racje, w związek wchodzą dwie odrębne osoby, ze swoimi przyzwyczajeniami, nawykami, skryptami z dzieciństwa i całym pakietem odmienności. Okazywanie komuś  bliskości i troski to IMHO należy dostosować do potrzeb danej osoby, nie swoich, bo to jest obszar ""daję", a nie "biorę". Dawać komuś coś, czego ten ktoś ewidentnie nie chce to raczej chyba wmuszanie jest.

Dawanie należy dostosować, ale i branie tak samo. Nawet jeśli ja nie potrzebuję tyle brać, a ktoś ma potrzebę dawać, bo to jego język miłości, to też nie ma sensu z tym walczyć za bardzo.

448 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-02-11 18:37:07)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
bagienni_k napisał/a:
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Już widzę te narzekania czy powody do rozstania, kiedy ona mu zarzuca, że nie pozwalał jej czuć się kobieco, bo "nie chciał, aby koło niego skakała czy mu usługiwała, jak ten leżał w gorączce w łóżku", co oznacza, że mu nie zależy na niej i jej zaangażowaniu.
Kurde, ostatnio coś panuje urodzaj na komedie big_smile

A dlaczego nie chciał? Nie znam żadnego faceta, który by nie chciał i nie lubił, gdy jego kobieta troszczy się o niego? smile Ty szukasz współlokatorki czy kochającej kobiety?
Kobieca energia jest ciepła, opiekuńcza, czuła, więc jak jesteś chory to tym bardziej ona będzie chciała się zatroszczyć o Ciebie:) Też jej nie pozwolisz? Bo przecież "nie jesteś jeszcze sparaliżowany" i sam potrafisz przynieść sobie herbatę czy termometr oraz zrobić okład na czoło?:))  
Wyglądasz na takiego, co w związku jest chłodny i emocjonalnie zdystansowany, skupiony na jakichś podziałach i równościach, sprawiedliwościach, aby broń Boże nie wyskoczyć przed szereg. Tak, jakbyś nigdy w życiu nie zaznał ciepła i troski takiej bezinteresownej i dlatego teraz jesteś zamknięty w takiej skorupce i nie pozwalasz się zbliżyć bardziej niż to konieczne, pozwolić, aby ktoś bez powodu coś dla Ciebie zrobił, albo za Ciebie...
Sposób w jaki piszesz o zwyczajnej trosce, jaką kochający ludzie sobie okazują, nazywając to "skakaniem i usługiwaniem" dużo mówi. Nie bój się bliskości, nie gryzie;))


Oby tylko w tej swojej czułości nie przesadziła a życie pokazuje, że bywa tak dość często. Kota można nawet zagłaskać na śmierć big_smile, chyba, że dla kogoś "czułości nigdy dość.." Osoba uznaje najwidoczniej, że skoro ktoś nie potrzebuje czy też nie chce, aby mu podać herbatkę, jak ten jest przeziębiony, to już staje się twardym i zimnym głazem.
Nie wiem, jak inni, ale ja nie leżę w ogóle w łóżku, jak jestem przeziębiony big_smile
Taka niespodzianka!

Czytając to wszystko, zaczynam rozumieć ludzi, którzy w pewnym momencie mają dość i wolą święty spokój wokół siebie. Każdy to może nieco inaczej odbierać. Kiedyś nawet jedna z użytkowniczek(o zgrozo!), którą bardzo ceniłem(szkoda, że jej nie ma), sama przyznawała, że nie tak łatwo jej było nawet na początku z partnerem zamieszkać, bo każde z nich miało swoje przyzwyczajenia. To wszystko nie znika ot, tak, od razu, zacierane przez cudowną wizję wspólnego życia czy też radość z delektowania się rozmaitymi aspektami wzajemnej relacji.
Nie da się człowieka zmienić na zawołanie, zaś wiele osób najwidoczniej tego oczekuje..

No nic, jest szansa, że sobie gdzieś tam w terenie złamię nogę - będzie okazja do opieki big_smile

No widzisz, ja piszę o zwykłych, normalnych rzeczach jakie mają miejsce w związku a Ty już dryfujesz w skrajność - że kota można zagłaskać na śmierć i że rozumiesz ludzi, którzy wolą święty spokój:)) A przecież to nie wątek o osaczaniu:)))
Nie wiem co dla Ciebie jest już przesadą, skoro twierdzisz, że w chorobie sam wszystko możesz, bo przecież nie jesteś sparaliżowany. Choć czuję, ze gdybyś był to i tak próbowałbyś się czołgać do kuchni po tę szklankę wody niż pozwolić sobie podać,  taki zawzięty jesteś tongue
A jak żona robiłaby Ci kanapki do pracy to też byś był niezadowolony i czuł się jak kot zagłaskiwany na śmierć? A jak byś wracał głodny z pracy i czekał na Ciebie ciepły obiad bo ona wracałaby dużo wcześniej i z ochotą ten obiad robiła, to też byś źle się z tym czuł? Czy może jednak byś pomyślał - kochana jest i poczuł w środku miłe ciepełko, że się troszczy o Ciebie? Jej, przecież to są zwyczajne rzeczy. Nikomu to nie ujmuje niczego:))
Zagłaskiwanie to byłoby, gdyby ona latała za Tobą po domu z talerzem albo co 5 min pytała, czy czegoś nie potrzebujesz big_smile
Jak się ludzie kochają to jest naturalna potrzeba, że chcą sobie dawać, sprawiać przyjemności. Ty masz z tym problem.  A to jest takie fajne! Sprobuj!:)) Bez łamania sobie nogi! big_smile
Każdy lubi być choćby od czasu do czasu zaopiekowany, nawet gdy mowi, że nie. Ja czuję, że w glębii duszy byś chciał, ale nosisz w sobie jakąś ranę, która Cię blokuje i stąd ta samowystarczalność i niezależność okazywana na każdym kroku;) Spotkasz taką, która skruszy ten mur i wtedy zobaczysz o co kaman:))

449

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:
Solaris napisał/a:

A dlaczego nie chciał? Nie znam żadnego faceta, który by nie chciał i nie lubił, gdy jego kobieta troszczy się o niego? smile Ty szukasz współlokatorki czy kochającej kobiety?
Kobieca energia jest ciepła, opiekuńcza, czuła, więc jak jesteś chory to tym bardziej ona będzie chciała się zatroszczyć o Ciebie:) Też jej nie pozwolisz? Bo przecież "nie jesteś jeszcze sparaliżowany" i sam potrafisz przynieść sobie herbatę czy termometr oraz zrobić okład na czoło?:))  
Wyglądasz na takiego, co w związku jest chłodny i emocjonalnie zdystansowany, skupiony na jakichś podziałach i równościach, sprawiedliwościach, aby broń Boże nie wyskoczyć przed szereg. Tak, jakbyś nigdy w życiu nie zaznał ciepła i troski takiej bezinteresownej i dlatego teraz jesteś zamknięty w takiej skorupce i nie pozwalasz się zbliżyć bardziej niż to konieczne, pozwolić, aby ktoś bez powodu coś dla Ciebie zrobił, albo za Ciebie...
Sposób w jaki piszesz o zwyczajnej trosce, jaką kochający ludzie sobie okazują, nazywając to "skakaniem i usługiwaniem" dużo mówi. Nie bój się bliskości, nie gryzie;))


Oby tylko w tej swojej czułości nie przesadziła a życie pokazuje, że bywa tak dość często. Kota można nawet zagłaskać na śmierć big_smile, chyba, że dla kogoś "czułości nigdy dość.." Osoba uznaje najwidoczniej, że skoro ktoś nie potrzebuje czy też nie chce, aby mu podać herbatkę, jak ten jest przeziębiony, to już staje się twardym i zimnym głazem.
Nie wiem, jak inni, ale ja nie leżę w ogóle w łóżku, jak jestem przeziębiony big_smile
Taka niespodzianka!

Czytając to wszystko, zaczynam rozumieć ludzi, którzy w pewnym momencie mają dość i wolą święty spokój wokół siebie. Każdy to może nieco inaczej odbierać. Kiedyś nawet jedna z użytkowniczek(o zgrozo!), którą bardzo ceniłem(szkoda, że jej nie ma), sama przyznawała, że nie tak łatwo jej było nawet na początku z partnerem zamieszkać, bo każde z nich miało swoje przyzwyczajenia. To wszystko nie znika ot, tak, od razu, zacierane przez cudowną wizję wspólnego życia czy też radość z delektowania się rozmaitymi aspektami wzajemnej relacji.
Nie da się człowieka zmienić na zawołanie, zaś wiele osób najwidoczniej tego oczekuje..

No nic, jest szansa, że sobie gdzieś tam w terenie złamię nogę - będzie okazja do opieki big_smile

No widzisz, ja piszę o zwykłych, normalnych rzeczach jakie mają miejsce w związku a Ty już dryfujesz w skrajność - że kota można zagłaskać na śmierć i że rozumiesz ludzi, którzy wolą święty spokój:)) A przecież to nie wątek o osaczaniu:)))
Nie wiem co dla Ciebie jest już przesadą, skoro twierdzisz, że w chorobie sam wszystko możesz, bo przecież nie jesteś sparaliżowany. Choć czuję, ze gdybyś był to i tak próbowałbyś się czołgać do kuchni po tę szklankę wody niż pozwolić sobie podać,  taki zawzięty jesteś tongue
A jak żona robiłaby Ci kanapki do pracy to też byś był niezadowolony i czuł się jak kot zagłaskiwany na śmierć? A jak byś wracał głodny z pracy i czekał na Ciebie ciepły obiad bo ona wracałaby dużo wcześniej i z ochotą ten obiad robiła, to też byś źle się z tym czuł? Czy może jednak byś pomyślał - kochana jest i poczuł w środku miłe ciepełko, że się troszczy o Ciebie? Jej, przecież to są zwyczajne rzeczy. Nikomu to nie ujmuje niczego:))
Zagłaskiwanie to byłoby, gdyby ona latała za Tobą po domu z talerzem albo co 5 min pytała, czy czegoś nie potrzebujesz big_smile
Jak się ludzie kochają to jest naturalna potrzeba, że chcą sobie dawać, sprawiać przyjemności. Ty masz z tym problem.  A to jest takie fajne! Sprobuj!:)) Bez łamania sobie nogi! big_smile
Każdy lubi być choćby od czasu do czasu zaopiekowany, nawet gdy mowi, że nie. Ja czuję, że w glębii duszy byś chciał, ale nosisz w sobie jakąś ranę, która Cię blokuje i stąd ta samowystarczalność i niezależność okazywana na każdym kroku;) Spotkasz taką, która skruszy ten mur i wtedy zobaczysz o co kaman:))

I takich facetów w Polsce jak on to powinno być całe stado. Mnie się bardzo podoba ten tok myślenia,że facet tak samo może ugotować czy obsłużyć pralke, a jak nie jest ciężko chory to z katarkiem bez problemu może sobie zrobić papu i herbatkę  big_smile . Ja pierdziele nad kobietami nikt tak nie lata czy bol,czy okres,czy w połogu po porodzie zapierdzielaja 24 na dobę,a tu facet raz smarknie i ma służbę na miejscu no bez przesady big_smile

450

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Oby tylko w tej swojej czułości nie przesadziła a życie pokazuje, że bywa tak dość często. Kota można nawet zagłaskać na śmierć big_smile, chyba, że dla kogoś "czułości nigdy dość.." Osoba uznaje najwidoczniej, że skoro ktoś nie potrzebuje czy też nie chce, aby mu podać herbatkę, jak ten jest przeziębiony, to już staje się twardym i zimnym głazem.
Nie wiem, jak inni, ale ja nie leżę w ogóle w łóżku, jak jestem przeziębiony big_smile
Taka niespodzianka!

Czytając to wszystko, zaczynam rozumieć ludzi, którzy w pewnym momencie mają dość i wolą święty spokój wokół siebie. Każdy to może nieco inaczej odbierać. Kiedyś nawet jedna z użytkowniczek(o zgrozo!), którą bardzo ceniłem(szkoda, że jej nie ma), sama przyznawała, że nie tak łatwo jej było nawet na początku z partnerem zamieszkać, bo każde z nich miało swoje przyzwyczajenia. To wszystko nie znika ot, tak, od razu, zacierane przez cudowną wizję wspólnego życia czy też radość z delektowania się rozmaitymi aspektami wzajemnej relacji.
Nie da się człowieka zmienić na zawołanie, zaś wiele osób najwidoczniej tego oczekuje..

No nic, jest szansa, że sobie gdzieś tam w terenie złamię nogę - będzie okazja do opieki big_smile

No widzisz, ja piszę o zwykłych, normalnych rzeczach jakie mają miejsce w związku a Ty już dryfujesz w skrajność - że kota można zagłaskać na śmierć i że rozumiesz ludzi, którzy wolą święty spokój:)) A przecież to nie wątek o osaczaniu:)))
Nie wiem co dla Ciebie jest już przesadą, skoro twierdzisz, że w chorobie sam wszystko możesz, bo przecież nie jesteś sparaliżowany. Choć czuję, ze gdybyś był to i tak próbowałbyś się czołgać do kuchni po tę szklankę wody niż pozwolić sobie podać,  taki zawzięty jesteś tongue
A jak żona robiłaby Ci kanapki do pracy to też byś był niezadowolony i czuł się jak kot zagłaskiwany na śmierć? A jak byś wracał głodny z pracy i czekał na Ciebie ciepły obiad bo ona wracałaby dużo wcześniej i z ochotą ten obiad robiła, to też byś źle się z tym czuł? Czy może jednak byś pomyślał - kochana jest i poczuł w środku miłe ciepełko, że się troszczy o Ciebie? Jej, przecież to są zwyczajne rzeczy. Nikomu to nie ujmuje niczego:))
Zagłaskiwanie to byłoby, gdyby ona latała za Tobą po domu z talerzem albo co 5 min pytała, czy czegoś nie potrzebujesz big_smile
Jak się ludzie kochają to jest naturalna potrzeba, że chcą sobie dawać, sprawiać przyjemności. Ty masz z tym problem.  A to jest takie fajne! Sprobuj!:)) Bez łamania sobie nogi! big_smile
Każdy lubi być choćby od czasu do czasu zaopiekowany, nawet gdy mowi, że nie. Ja czuję, że w glębii duszy byś chciał, ale nosisz w sobie jakąś ranę, która Cię blokuje i stąd ta samowystarczalność i niezależność okazywana na każdym kroku;) Spotkasz taką, która skruszy ten mur i wtedy zobaczysz o co kaman:))

I takich facetów w Polsce jak on to powinno być całe stado. Mnie się bardzo podoba ten tok myślenia,że facet tak samo może ugotować czy obsłużyć pralke, a jak nie jest ciężko chory to z katarkiem bez problemu może sobie zrobić papu i herbatkę  big_smile . Ja pierdziele nad kobietami nikt tak nie lata czy bol,czy okres,czy w połogu po porodzie zapierdzielaja 24 na dobę,a tu facet raz smarknie i ma służbę na miejscu no bez przesady big_smile

Julka jak na chroniczne zmęczenie, ktore Ci żyć nie daje to masz niespożytą silę do trolowania tongue

451

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:

No widzisz, ja piszę o zwykłych, normalnych rzeczach jakie mają miejsce w związku a Ty już dryfujesz w skrajność - że kota można zagłaskać na śmierć i że rozumiesz ludzi, którzy wolą święty spokój:)) A przecież to nie wątek o osaczaniu:)))
Nie wiem co dla Ciebie jest już przesadą, skoro twierdzisz, że w chorobie sam wszystko możesz, bo przecież nie jesteś sparaliżowany. Choć czuję, ze gdybyś był to i tak próbowałbyś się czołgać do kuchni po tę szklankę wody niż pozwolić sobie podać,  taki zawzięty jesteś tongue
A jak żona robiłaby Ci kanapki do pracy to też byś był niezadowolony i czuł się jak kot zagłaskiwany na śmierć? A jak byś wracał głodny z pracy i czekał na Ciebie ciepły obiad bo ona wracałaby dużo wcześniej i z ochotą ten obiad robiła, to też byś źle się z tym czuł? Czy może jednak byś pomyślał - kochana jest i poczuł w środku miłe ciepełko, że się troszczy o Ciebie? Jej, przecież to są zwyczajne rzeczy. Nikomu to nie ujmuje niczego:))
Zagłaskiwanie to byłoby, gdyby ona latała za Tobą po domu z talerzem albo co 5 min pytała, czy czegoś nie potrzebujesz big_smile
Jak się ludzie kochają to jest naturalna potrzeba, że chcą sobie dawać, sprawiać przyjemności. Ty masz z tym problem.  A to jest takie fajne! Sprobuj!:)) Bez łamania sobie nogi! big_smile
Każdy lubi być choćby od czasu do czasu zaopiekowany, nawet gdy mowi, że nie. Ja czuję, że w glębii duszy byś chciał, ale nosisz w sobie jakąś ranę, która Cię blokuje i stąd ta samowystarczalność i niezależność okazywana na każdym kroku;) Spotkasz taką, która skruszy ten mur i wtedy zobaczysz o co kaman:))

I takich facetów w Polsce jak on to powinno być całe stado. Mnie się bardzo podoba ten tok myślenia,że facet tak samo może ugotować czy obsłużyć pralke, a jak nie jest ciężko chory to z katarkiem bez problemu może sobie zrobić papu i herbatkę  big_smile . Ja pierdziele nad kobietami nikt tak nie lata czy bol,czy okres,czy w połogu po porodzie zapierdzielaja 24 na dobę,a tu facet raz smarknie i ma służbę na miejscu no bez przesady big_smile

Julka jak na chroniczne zmęczenie, ktore Ci żyć nie daje to masz niespożytą silę do trolowania tongue

big_smile
Ale ja nie trolluje poważnie pisze

452

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Julia life in UK napisał/a:

big_smile
Ale ja nie trolluje poważnie pisze

No nie wiem, wyskakujesz jak Filip z konopi ciągle z tym samym czyli niewolnictwem kobiet a temat zupełnie nie o tym, wiec trochę nie rozumiem jaki masz cel.
Chyba, że już stęskniłaś się mocno za Palcem big_smile

453 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-02-11 19:08:46)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Muqin

Zaciekawienie to może efekt takiej mojej badawczej natury smile ot, dusza naukowca smile
Ok, chodzi mi po prostu o motywy, jakimi się ludzie kierują. Zostawiam na razie na boku wszelkie "regulaminy", jakie obowiązują w typowym związku. Skupiłem się bardziej na powodach, dla których ktoś się zachowuje w danej sytuacji w określony sposób. Wiadomo też, że ludzie wchodzą w związki z różnych powodów, nieprawdaż? Dlatego ciekawią mnie owe chęci czy emocje, jakie towarzyszą obu stronom w takich wypadkach, jeśli oczywiście nie ma to wyłącznie na celu pragnienie, aby druga strona poczuła się kobieco/męsko.

Problem się pojawia najwidoczniej, kiedy trzeba odróżnić chęć do nauczenia się czegoś oraz powinność do jego wykonania. Konfrontując owo "zależy mi" i "powinieneś" odniosę akurat do siebie smile Otóż, odnośnie pewnych spraw, szczególnie tych domowych, osobiście czuję, że bardziej przemawia do mnie ta druga opcja. Zatem chęć do nauczenia się bierze się niejako z automatu. To, czy to lubię, nie ma żadnego znaczenia: jeśli mieszkam sam i nie lubię odkurzać, mam wynająć gosposię, żeby za mnie sprzątała? Akurat wolę wydać kasę na zupełnie inne rzeczy.
Zatem brak zapału czy też pasji do wykonywania czegoś nie jest równoznaczne z ich niewykonywaniem big_smile - to stosuję U SIEBIE, szczególnie do domowych obowiązków.

Opcja "naprzemienna" w przypadku wielu rzeczy nie odnosi się oczywiście do ścisłego podziału 50/50, ale pewnej dynamicznej równowadze, nie zaś sztywnym ustaleniom. Oby była naturalna, to fakt. Ważne, żeby nie dochodziło do przegięcia w drugą stronę. Skoro związek tworzą ludzie, tworzą go ludzie różni, zatem ciężko oczekiwać, że będą go tworzyć zawsze wedle jednego, ściśle określonego schematu. Instrukcja obsługi czy też komunikacja gra rolę pierwszorzędną, lecz mam wrażenie, że jakiekolwiek mniejszości czy odstępstwa, są traktowane jako niepasujące do obrazka dziwadła. Jak sama stwierdziłaś, zarówno kobiety, jak i faceci, miewają różne charaktery, więc dobranie się pod wieloma względami bywa trudne. Skoro ktoś czuje, że ma jednak nieco obniżone potrzeby socjalne, choćby w okazywaniu bliskości czy przyjmowaniu oznak zaangażowania, to dlaczego wyłącznie on ma się dostosowywać do drugiej strony? Utarło się tak, że Panie są bardziej emocjonalne i wymagające pod tym względem, więc pewnie Panowie stoją przed wyborem: albo się nieco zmienię albo koniec związku. Pytanie brzmi: dlaczego, w tej opcji domyślnej, to ten mniej  wymagający ma się dostosować do tego bardziej zaangażowanego? Przecież zmiana nawyku może się okazać równie trudna, zarówno w jednym, jak i drugim wypadku? - moje przemyślenia smile

Języki miłości bywają rozmaite, co pięknie pokazał niedawny wątek Autorki, w którym narzekała, że partner nie okazuje jej zaangażowania słowami, lecz "tylko" czynami. Niezależnie czy jest prawdziwy czy też nie, sytuacja akurat ciekawa i możliwa do napotkania w realnym życiu: ciężko się licytować, co jest ważniejsze(choć dla mnie zdecydowanie ważniejsze są czyny), więc gdzieś pośrodku trzeba się niejako spotkać.
Nie ukrywam, że sam mam większy kłopot właśnie z otrzymywaniem niż z dawaniem. Zaobserwowałem to kilka razy dość wyraźnie: dużo prościej jest mi coś dla kogoś zrobić, niż samemu zostać biorcą. Mam pewne podejrzenia skąd się to bierze, ale nie zniknie to ze mnie ot tak, na skutek nawiązania relacji z inną osobą. Ona musi częściowo też zaakceptować na początku moje przyzwyczajenia, zamiast wymagać od razu dostosowania się do idealnego wzorca. Jeśli chce w sobie coś zmienić, to pewnych spraw nie załatwię od razu.
No, chyba, że jedna strona ma prawa a druga obowiązki...

454

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

big_smile
Ale ja nie trolluje poważnie pisze

No nie wiem, wyskakujesz jak Filip z konopi ciągle z tym samym czyli niewolnictwem kobiet a temat zupełnie nie o tym, wiec trochę nie rozumiem jaki masz cel.
Chyba, że już stęskniłaś się mocno za Palcem big_smile

A właśnie Palec coś ostatnio uciekł po tych tańcach forumowych  big_smile

Jak nie jest temat o niewolnictwie kobiet jak jest? Robienie śniadań do pracy mężowi i ogólna jego obsługa to co to jest ? big_smile

455 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-02-11 19:24:24)

Odp: Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Czy robienie przez męża Tobie śniadań (chociażby) to wg Ciebie byłoby podstawą do tego, aby określić go mianem Twojego niewolnika? Właściwie to pytanie retoryczne, bowiem Twoja ostatnia wypowiedź ewidentnie na to wskazuje.

Posty [ 391 do 455 z 692 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wykonujecie takie czynności dla swoich mężów ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026